Przyczyn jest wiele.Mieso jest nie zdrowe, jeszenie jest nie moralne, itd.
Na pewno spotkales sie juz z wieloma argumentami przy okazji roznych dyskusji.
To co chcialbym wniesc nowego ( o ile nie bylo to juz pouszane ) - to
ze jedzac mieso bierzesz udzial w zabijaniu. Zabijanie jest grzeszna
czynnoscia, a pozostajac pod jazmem grzechu trudniej jest praktykowac religie.
|2. Wymienione przez ciebie 4 zakazy rzecz jasna nie reguluja calej
| rzeczywistosci, raczej nadaja wyznaniu H.-K. specyficzny dla niego
| koloryt. Czy sa rowniez jakies inne (zakazy/nakazy/regulacje)
| obejmujace cala rzeczywistosc?
Jest o wiele wiecej czynnosci polecanych i nie polecanych przez wedy.
Te ktore wymienilem sa "podstawowe".
|3. Czy te, wyzej wymienione, oraz ew. inne zakazy, maja rowniez
| konkretne przelozenie na wymiar wewnetrzny (tzn. np. w sklad zakazu
| uprawiania "nielegalnego seksu" wchodzi rowniez cos takiego
| jak "zakaz cudzolozenia sercem" - tj. pozadliwego patrzenia na obce
| kobiety itp. itd. ?)
Tak na prawde to co robisz i to czego nie robisz nie bierze sie z zakazow
i nakazow, a ze zrozumienia tematu. Nie chwytasz za rozgrzane zelazko dla
tego, ze wiesz, ze sie sparzysz, a nie dla tego ze kiedys mama ci zabronila.
Nie powinno sie medytowac seksualnych wdziekow kobiet, dla tego, ze jest to
sluzba zmyslom. Sluzac zmyslom stajesz sie ich niewolnikiem.
|4. Czy uwazasz, ze H.-K. jest wyznaniem mozliwym dla kazdego czlowieka
| na ziemi?
Hare Kryszna jest prostym procesem, ktory moze praktykowac kazdy kto
ma takie pragnienie - nie widze przeszkod.
|To na razie tyle :)
|Przepraszam jesli sie w czyms (wczesniej dyskutowanym) powtorzylem.
|(wp)
bh.Marcin
Hare - znaczy energia
Kryszna i Rama - sa oryginalnymi imionami Boga.
Oryginalne imiona Boda, sa to takie, ktore figuruja w Pismach Swietych.
Inne imiona Boga to Allah, Jahwe. Jezeli ktos ma sentyment do tych imion,
nie ma zadnych przeciwskazan, aby ich uzywac.
Oryginalne imie Boga jest z nim tozsame, i wypowiadajac slowa;
Hare Kryszna Hare Kryszna
Kryszna Kryszna Hare Hare
Hare Rama Hare Rama
Rama Rama Hare Hare
mozna doswiadczyc Boga. Poprzez intonowanie i sluchanie swietych imion
oczysczony zostaje umysl ze sluzenia zmyslom. Tzn normalnie umysl
zaabsorowany jest zaspokojaniem zmyslow; idac ulica myslimy jak zdobyc
kobiete, co zjesc, jak cos zdobyc. Mantrowanie swietych imion uwalnia
umysl. Polecane jest intonowanie 16 rund dziennie, runda zawiera 108
"zwrotek".
bh.Marcin
|Czyn Wole swa, niechaj bedzie calym Prawem.
|On Tue, 8 Apr 1997 13:53:49 GMT, s...@pluton.pol.lublin.pl (Marcin
|Grabowiecki IZI II) wrote:
|[ciach]
|>No tak ale co to sa prawa natury.Jesli nazwiesz prawami natury to, ze
|>zwierzeta rozmnazaja sie kierowane genitaliami, to tak, lamiemy te prawa.
|Prawami natury? Proste: to, ze trwa dynamiczny postep od form prostych
|ku bardziej zlozonym; to, ze pewne dzialania powoduja pewne skutki
|:-), to ze istoty slabsze przegrywaja a silniejsze wygrywaja, to ze
|nie ma zadnych zasad procz tych ktore sobie wymyslisz...
Podobnie naucza filozofia wedyjska. Naturalne jest to ze kazda zywa istota
ewoluuje. Poniewaz Wedy nauczja ze nalezy utozsamiac zywe istoty z ich
duszami, a wiec prawdziwa ewoucja, to ewolucja swiadomosci.
Ewoluujemy od form nizszych - mniej swiadomych, do tych bardziej.
Wedy mowia ze najwyzsza forme swiadomosci, na tym materialnym swiecie
maja istoty ludzkie, jako ze sa zdolne praktykowac religie. Oczywiscie
nie wszyscy ludzie praktykuja religie, a wielu z nich w swoich zachowaniach
jest podobnych do zwiezat - szukaja miesca do spania, bronia je, rozmnazaja
sie, jedza - jednym slowem nie robia nic wiecej niz zwiezeta.
|>Zyciem Krysznowca (Bhakty) kieruja cztery zasady):
|Fascynujace. Czemu nie piec? :)
No wlasnie dla tego ze cztery.... ;)
|>1.Zakaz nielegalnego seksu ( pozamalzenskiego )
|Wow! To jest seks legalny i nielegalny; przerabane. Hm... nie mam zony
|i nie zamierzam sie zenic do trzydziestki - czyzbym mial wobec tego
|wiednac tyle lat jako prawiczek? :-)
Twoj wybor, twoja wola.
|>2.Zakaz toksykacji (alkochol , narkotyki )
|No tak... alkochol :) to rzeczywiscie straszna toksyna. A co dopiero
|narkotyki... ojejejejejej. Ciekawe, a czy wolno wam korzystac z
|endorfin i serotoniny na waszych ograniczonych tripach?
? nasze ograniczone trip-y , pierwsze slysze ze mamy ograniczone trip-y.
|>3.Zakaz hazardu
|A w brydza wolno wam grac? ;)
Tak, ale tylko na "zapalki" ;)
|>4.Zakaz jedzenia miesa
|No to w Polsce nie macie wiekszych szans. Hm, zakaz niezaleznie od
|klimatu? Czy eskimos-waisznawita dostalby dyspense, czy tez
|kazalibyscie mu jesc mchy i porosty? ;-)))
Kiedys ktorys bhakta wybieral sie do Polski, a byly to lata 80-te.
No i pytal Prabhupada, co ma robic, czy jesli nie bedzie w sklepach
nic wegetarianskiego, to czy ma jesc mieso.No i ten odparl ze wszystko
ma swoje miejsce i czas. Tzn, jezeli zeczywiscie nie bedzie nie-miesnego
pozywienia, to poprostu skoro musi jesc mieso, to musi.
|>Zeczywiscie, w naturze malo kto przestrzega tych praw... .
|Cale szczescie; bo bym pomyslal ze swiat jest jebniety; a tak tylko
|sadze ze jest szalony :-)
jebniety>szalony, czy szalony>jebniety ??? |)
|>| Macie pare zalet - swietne jedzenie... wlasnie ze wzgledu na
|>|jedzenie wpadam czasem na wasze obrzedy. My chaoci potrafimy kazda
|>|religie wykorzystac do wlasnych celow. :-)
|>Ciesze sie, ze Ci smakuje !
|Ale codziennie jesc bym go nie mogl; ot tak raz na miesiac - wlasciwe
|podejscie. To tak jak z LSD - nikt nie jest w stanie tripowac
|codziennie :-(
Dla mnie wlasciwe jest jedzenie tego codziennie, a to porownanie
do LSD...... traci to troche RADIOMARYJOWO, ale mam nadzieje,ze miales
czyste intencje.
|[ciach]
|>Wydaje mi sie, ze ludzie wokol mnie ponizaja ducha, nieznajac jego potrzeb,
|>natury, sluzac cialu a nie duchowi.
|Spoko, no to potworne ponizanie ciala. Choc i tak uwazam was za
|opetanych. :-)
:)
[ciach]
|>Trudno mowic o okropnych zwyczjach seksualnych, kiedy zyje sie w ascezie.
|Jestes prawiczkiem?
Nie nie jestem. Wydaje mi sie ze gdybym byl, chcialbym wiedziec "jak to
jest". Media gloryfikuja seks, na filmach wyglada to pieknie, ale w
zyciu.... Moim zdaniem jest to jak z guma do zucia, ale po pewnym
czasie... wszyscy wiemy co sie dzieje z guma do zucia.
|>Moglbys zarzucic, ze seks w Swiadomosci Kryszny ma sluzyc tylko prokreacji,
|>ale sam mowiles o naturalnym prawie - w naturze seks jest po to by pro-
|>kreowac.
|Bzdura! Zwierzeta uprawiaja seks takze i dla przyjemnosci...
|szczegolnie kocur mojego kumpla. Eh, coz to za lubiezne stworzenie. A
|jesli nie wierzysz, pogadaj z renomowanymi specjalistami od
|behawioryzmu...
W skali mikroskopowej seks w naturze daje przyjemnosc ( chociaz przyklad kotow
jest nie najlepszy, nie chce tutaj rozwijac tego tematu, poczytaj sobie o tym).
Ale jeze li spojzysz na to makroskopowo; seks zawsze sluzy prokreacji.
|>Takie zarzuty, jak to ze ludzie nie znali wlasnych pragnien morzesz zarzucic
|>kazdemu, i nie istnieje dowod w prost, ktory moglby cie przekonac.
|>Moim pragnieniem , i osob ktore praktykoja religie lub filozofie, jest
|>wlasnie praktykowanie tej religii lub filozofii.
|A probowales czegos innego? Jedyna uczciwa metoda znalezienia swej
|Prawdziwej Woli jest doszukanie sie jej z poziomow swiadomosci nie
|zainteresowanych tymczasowym bytem ego; a o ile nie jestes
|hermetycznym magiem badz joginem z 10 letnia praktyka, jedyna metoda
|jest kwas. ;-). Wlasnie dzieki niemu mamy dzis tak wielu oswieconych
|niewielkim kosztem (circa 25 PLN) ludzi :-)
Hahaha ! trafila kosa na kamien ! :) ! Zanim zaczalem praktykowac
bhakti-yoge, probowalem roznych rzeczy... rowniez tych w.w. .
|[ciach]
|>Dobrze ze zauwazyles ze to sprawy gustu. Jakis przybysz moglby zarzucic
|>zakonnikowi, ze sie dziwnie ubiera, czy moglby skrytykowac obrzadek.
|>Ale czy to w najmniejszym stopniu dyskredytuje religie ?
|Tak :). Po prostu estetycznie zle sie wpasowujecie w europejski nurt;
|stanowicie przykry dysonans.
Aha, a wiec takie jest twoje zdanie. Wydawalo mi sie ze jestes indywidualista
, a teraz slysze te rzeczy o wpasowywaniu sie... .
Otoz jest tak ze widzisz tylko tych bhaktow ubranych w szafranowe i biale
doti. Ja sam jestem bhakta "w cywilu", jak wielu innych. Jesli ktos nie
ma sentymentu do indyjskich ciuszkow - nie ma sprawy, wcale nie musi
ich zakladac, przeciez nie o to chodzi w religii.
|>W naszym spoleczenstwie panuje mit, ze Krysznowiec musi nosic
|>pomaranczowe ubranie, i miec wygolona glowe, nic bardziej blednego.
|Hm... pelno takich widzialem. Dziwne.
patrz odpowiedz wyzej
|>Czy zeby byc katolikiem, trzeba nosic zakonne szaty ?
|>Sam jestem Krysznowcem w cywilu i wygladam "normalnie"
|Masz kolorowego irokeza?
?
|>W doti ( to nazwa tego ubrania ) ubieraja sie Krysznowcy mieszkajacy w
|>swiatyni.
|Hm... w moim miescie jest krysznowcow grupka dosc spora. Z tego co
|wiem jest tylko jedno, szumnie zwane "swiatynia" mieszkanie M4 w
|ktorym odprawiaja oni swe rytualy... widzialem raz grupe 20 w "doti"
|Czy oni wszyscy mieszkaja w jednym M4?
|Hehehe. ;)
Na pewno wiekszosc z nich mieszka w swoich domach.
[ciach]
|>No tak, masz racje. Zapewne ten czlowiek nie byl mocny w sprawach
|>nauk scislych i chcial cos przekazac... .Osobiscie jestem pod wrazeniem
|>ksiazki Vedic Astronomy & Cosmography. Sam jestem studentem politechniki,
|>i rzeczy w niej zawarte przemawiaja do mojego "naukowego" umyslu.
|>Tak ze polecam ksiaske Vedic Astronomy & Cosmography, jest ona napisana
|>przez naukowcow, i na pewno inaczej ja odbierzesz.
|Paradygmat wspolczesnej nauki nie potrzebuje jakichkolwiek bogow dla
|swego dzialania.
Od kiedy to ? Tak na prawde pownienes zainteresowac sie zywotem wielkich
fizykow - wiekszasc z nich byla teistami. Proponuje Ci biografie Einsteina,
Schredingera, Heisenberga ... :)
|A ja brzytwa Ockhama kroje wszystkie zbedne teorie.
|Niezbednych jest juz za duzo... gdzie wiec miejsce na zbedne? Nie ma
|go.... :-|
Nawjwlasciwiej bedzie jesli to przemilcze ... :I
|[ciach]
|>Trudno mi jest sie ustosunkowac do tego co powiedziales; posluze sie
|>przykladem: To jest tak jakbys powiedzial , ze jakis samochod jest zly,
|>a ja bym nie wiedzial czy chodzi ci o silnik, czy o kolor karoserii... .
|Niebezpieczni w znaczeniu, ze maja duzy, destruktywny wplyw na mlodych
|zagubionych ludzi; jedna z waszych podsekt ukradla mi kiedys
|przyjaciela; pol roku walczylem o jego ocalenie... i udalo mi sie :)
No coz, punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Teolog moglby powiedziec
ze twoje nauki sa destruktywne, rowniez jedna z tych podsekt mogla powiedziec,
ze ukradles im przyjaciela... no ale mimo wszystko dobrze znac twoje zdanie.:)
|[ciach]
|>Czym jest Wolnosc i Ekstaza to temat na inna dyskusje .... .
|Dla kazdego jest to cos innego... Kazdy szuka swych wlasnych rozkoszy.
Bingo ! w 100% sie z toba zgadzam.
|[ciach]
|>Z tego co powiedziales wnoskuje ze nie jestes Chrzescijaninem.
|Ja chrzescijaninem!!! :) Znac zes tu od niedawna. Proponuje bys
|zerknal do innych moich postow, ktore wisza jeszcze na newsach.
|A w skrocie, jestem (zazwyczaj) bezboznym (a czasem poboznym) mlodym
|magiem chaosu, ktory oscyluje w obrebie paru nie qlippotycznych
|paradygmatow (ruszanie qlippotycznych grozi opetaniem)...
aha.
|W zaleznosci od humoru, potrzeb, i chwili popadam albo w teorie scisle
|scientystyczne (jako wierny technokrata), thelemickie - gdy oddaje sie
|hedonizmowi i magyi rytualnej, diskordianskie - gdy zglebiam gnoze
|chaosu i wnerwiam innych ludzi, taoistyczne - gdy musze walczyc lub
|pomedytowac nad Ksiega Przemian i tantryczne - gdy oczekuje mnie jedna
|z moich ulubionych przyjemnosci, czyli seks.
mhm.
|[ciach]
|>Mmmm, w ciekawy sposob pojmujesz slabosc religii.
|Nie, bardzo rozsadny. Jestem przeciwnikiem rozmywania... szanuje tych
|o glebokiej, fanatycznej wierze, choc sa zazwyczaj mymi przeciwnikami.
|Religia jest mocna, gdy jej wyznawcy uznaja ja za Absolutna Prawde.
Zgoda, ale czy ktos praktykowal by religie gdyby nie byl przekonany o
jej slusznosci ?
Z drugiej strony, nauki Kryszny sa naukami Jahwe i Allaha, z tej prostej
przyczyny ze Bog jest jeden. Rozne sa tylko drogi jakimi dociera do ludzi.
Inaczej rozmawiasz z piecioletnim dzieciakiem, a inaczej z fryzjerem, a
inaczej ze studentem filozofii.
|Dlatego tez chrzescijanstwo upada... coraz wiecej ludzi odrzuca jego
|absolutnosc (np. to, ze uznano ostatnio ewolucje)... islam jest
|potezny, Zen nie jest religia, lecz Diskordianizmem Wschodu :), sam
|diskordianizm jest niezwykle potezny, gdyz jego wyznawcy uwazaja go
|zazwyczaj za bezdenna bzdure :-), co nie przeszkadza im fanatycznie w
|niego wierzyc.... aha, no i jeszcze, wciaz bardzo potezna religia
|technologiczno-monetarna: wiekszosc ludzi okropnie wierzy w nauke i
|pieniadz.
|[ciach]
|>Co to znaczy ze Biblia mowi ostateczna prawde; owszem prawda jest jedna,
|Ja tego nie powiedzialem: to zdanie kazdego prawdziwego
|chrzescijanina.
Hmmm, to znaczy ze Chrzescijanie ktorych znam nie sa prawdziwi ... ;)
|A skad ci przyszlo do glowy ze Prawda jest tylko
|jedna? Jestes faszysta?
Nie, nie jestem faszysta. Co nie przeszkadza mi twierdzic ze prawda jest jedna.
Ocywiscie prawda moze byc przedstawiana na wiele sposobow, co nie umniejsza
tej prawdy; tak jak may matematyke wyzsza, i taka ktorej ucza sie dzieciaki
w podstawowce; w obu przypadkach 2+3=5.
|>ale moze byc przedstawiana przez wiele zrodel. Zreszta logiczne wydaje
|>sie, ze Bog dal religie nie tylko Zydom.
| Jaki Bog? JHVH nie byl waszym Bogiem. Mysle ze wszyscy
|chrzescijanie tutaj wyjatkowo mnie popra w spostrzezeniu ze Jah, Jahve
|Zastepow, Bog Izraela, Bog Zywy i Krol Swiata, El Szaddaj Milosciwy i
|Milosierny, Wysoki i Wzniosly, Mieszkajacy na Wysokosci i Swiety NIE
|MOZE byc Kryszna. NIE MIESZAC MI TU RELIGII. JHVH wyraznie powiedzial
|jak ma na imie, i imie to nie brzmialo Kryszna, hehe.
Bog jest jeden, i tutaj na pewno Ciebie popra Chrzescijanie.
Bog ma wiele imion, i tutaj tez powinni Ciebie poprzec ( Jahwe, Jezus,
Elohim ). Moge podac Ci wiele innych imion - Budda, Govinda, Allah,
Sri Caitanya, Chrystus, Nityananda, i wiele innych.
Ja sam mam wiele imion, w niektorych kregach jestem znany pod roznymi
imionami i przezwiskami, niektorzy nie wiedza jak mnie nazywaja inni.
Co nie zmienia faktu, ze jestem jeden.
| Wniosek, z punktu widzenia paradygmatu chrzescijanstwa?
|Czcicie Szatana!!! (nic innego nie pozostalo; w koncu innych bogow nie
|ma, a szatan jest ksieciem klamstwa.)
Tego tez nie skomentuje. :)
|[ciach]
|>Podstawa w rozumieniu religii jest to ze powinnoscia czlowieka jest sluzba
|Zalezy jakiej religii. Na pewno nie taoizmu czy zen.
Ale czy istnieje religia bez Boga ? Ja sklaniam sie ku nazywania Zen i Taoizmu
filozofia.
|Nie tyczy sie to
|tez voodoo, i paru innych ciekawych kultow. No i oczywiscie Thelemy
|czy Diskordianizmu.
Uzyles slowa kult i pozostal bym przy tym okresleniu.
|>Bogu. Sluzba swoim genitaliom to nie jest sluzba Bogu.
|Well... jesli tobie seks kojarzy sie tylko z genitaliami to
|wspolczuje. Poczytaj sobie Freuda wobec tego :), bedzie ci sie wiecej
|z nimi rzeczy kojarzyc.
Czytalem Freuda, i faktycznie kojazylo mu sie z seksem wiele innych zeczy.
Dobrze ze nie jestem Freudem.
|>A co do kultury; idac za twoim rozumowaniem, czy nie dziwisz sie dla czego
|>Katolicy nie naleza do mafii; przeciez Katolicy to Watykan a Watykan to
|>Italia.
|Jakzez nie naleza? Przeciez ja jestem wyznawca spiskowej teorii
|dziejow!
aha.
|I tak swoja droga... skad przyszlo Ci do glowy, ze to co mowisz jest
|prawda? Przeciez nie narodziles sie jako waisznawita; nie byles od
|dziecka impregnowany tym paradygmatem. Jak wiec zostales zarazony
|memami Kryszny?
Proponuje lekture Bhagavadgity. Dowiesz sie tam, ze nie musisz sie wcale
rodzic w braminskiej rodzinie, by zostac bhakta Kryszny.
A "memami Kryszny" zostalem zarazony na spotkaniach, jakies 3 lata temu...
ale to temat na inna rozmowe.
|Anatheon
|------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
| And I was about to answer him: 'The light is within me.' But before
| I could frame the words, he answered me with the great word that is the
| Key of the Abyss. And he said: Thou hast entered the night; dost thou
| yet lust for day?
| - Aleister Crowley, Magick Without Tears
|------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
| Anatheon Homepage: http://www.complex.com.pl/~venom/
A teraz moja wersja ;)
Hare Monia, Hare Monia
Monia Monia, Hare Hare
Hare Eris, Hare Eris
Eris Eris, Hare Hare
Ladne, prawda ? ;)
Ale ciagle uwazam, ze ciagle powtarzanie tych slow prowadzi do
oglupienia.
no ale cos mozna poradzic. Wiekszosc religijnych uniesien duchowych
opiera sie na uczuciu ulgi.
Przykladowo xianski rytual spowiedzi, czy modlitwy.
A teraz przechodzac do mantry.
Gdy przestaniemy (po tych 5 godzinach) mowic nasza mantre
dostepujemy taaaaaaaaaaakiego uniesienia duchowego. I wtedy "widzimy boga".
Dlaczego nie moznaby widziec tego boga stale ?
Ja np. widze siebie bardzo dokladnie ;))
pozdrawiam,
Monika, Kaplanka Niebios
mon...@Priest.com
> Slowa te zawieraja wszystko. A jesli chodzi o system immunologiczny,
> to dla organizmu jest to system obronny. A czy musimy sie bronic
> przed swinia lub krowa? Wg mnie nie. A jesli twierdzisz, ze natura
> Cie przystosowala do tego, to zacznij polowac bez broni palnej
> i jesc surowe mieso, tak jak to robia zwierzeta rzecywiscie do
> tego przystosowane.
A przepraszam, dlaczego osiagniec techniki wymyslonych przez czlowieka
nie uwazasz za _przystosowanie_ sie ?
Czy w imie obrony swini warto ponizyc czlowieka? ;)
(wp)
> Jestem slaby z matmy, ale szybko policzylem ze jest to... 1728 mantr.
> Zalozywszy ze jedna mantre recytujemy 10 sekund (z nalezytym skupieniem
> :-), zajmie nam to 17280 sekund, to jest 286 minut - razem 4h 46m, prawie
> piec godzin. To ja sie pytam - gdzie jest miejsce na odpoczynek
> (zalozywszy ze nie zakloca nam to pracy i snu)?
>
> GSN
>
Dla niektorych byc moze racytacja mantry jest odpoczynkiem, ale pytanie
pozostaje aktualne: jesli od 24 godzin odejmiemy czas pracy, snu, posilkow,
innych obowiazkow i do tego jeszcze 5 godzin recytacji mantry to nie mamy
nawet kiedy isc do kina albo poczytac ksiazke...
... chyba zeby nauczyc sie bardzo szybko mowic ;-).
--
Pozdrawiam
Flyk
e-mail: ma...@hotmail.com
Cholernie mi przykro, ale moj system immunologiczny codziennie zabija setki
(a moze i tysiace) zywych organizmow kazdego dnia. Jedyny sposob
zapobiezenia temu jest zachorowanie na AIDS, a do tegoz mi sie nie pali.
: Tak na prawde to co robisz i to czego nie robisz nie bierze sie z zakazow
: i nakazow, a ze zrozumienia tematu. Nie chwytasz za rozgrzane zelazko dla
: tego, ze wiesz, ze sie sparzysz, a nie dla tego ze kiedys mama ci zabronila.
: Nie powinno sie medytowac seksualnych wdziekow kobiet, dla tego, ze jest to
: sluzba zmyslom. Sluzac zmyslom stajesz sie ich niewolnikiem.
:
Czy zniewolenie przezzmysly jest gorsze niz zniewolenie przez religie?
:
: bh.Marcin
--
Frater Septimus, Episkopos i Papiez Cybergnosycznego Zakonu InfoMatycy
aka Andrzej Jarzabek ajar...@cyber.ict.pwr.wroc.pl
"'Twas brillig, and the slithy toves - did gyre and gimble on the wabe
All mimsy were the borogoves - And the mome raths outgrabe"
On 14 Apr 1997, Witold Przygoda wrote:
> s...@pluton.pol.lublin.pl (Marcin Grabowiecki IZI II) writes:
>
> > Oryginalne imie Boga jest z nim tozsame, i wypowiadajac slowa;
> >
> > Hare Kryszna Hare Kryszna
> > Kryszna Kryszna Hare Hare
> > Hare Rama Hare Rama
> > Rama Rama Hare Hare
> >
> >
> > mozna doswiadczyc Boga. Poprzez intonowanie i sluchanie swietych imion
> > oczysczony zostaje umysl ze sluzenia zmyslom.
>
> Czy oczyszczenie umyslu, jak to nazywasz, jest efektem mnemotechnicznym
> tak wielokrotnego (razem 1728) powtorzenia mantry na dzien, czy tez jest
> efektem "doswiadczania Boga"? Jak sie objawia ow Bog poprzez mantre
> (pytam calkiem powaznie, jakiego rodzaju jest to doswiadczenie).
Musisz chyba przyznac, ze obecnosc pewnych osob wplywa na Ciebie w taki
lub inny sposob, np, w towarzystwie dam zachowujesz sie inaczej niz w
przypadku gdy przebywasz w gronie kolegow. Imie Boga jest tozsame z nim
samym, jest jedna z jego energii. Mantrowanie jest procesemem empirycznym.
Mantrujac doswiadczasz oczyszczenia umyslu - odczuwasz ze twoje zmysly
"maja mniej do gadania", - w kazdym przypadku wyglada inaczej, ja na
przyklad zadziej sie ogladam za kobietami na ulicy.
>
> > Tzn normalnie umysl
> > zaabsorowany jest zaspokojaniem zmyslow; idac ulica myslimy jak zdobyc
> > kobiete, co zjesc, jak cos zdobyc. Mantrowanie swietych imion uwalnia
> > umysl.
>
> W myslach ktore wymieniles, czesc mozna by uznac za szkodliwe, ale czesc
> z nich jest konsekwencja normalnych naszych zyciowych potrzeb. Czy to oznacza,
> ze matrowanie ma uwolnic od myslenia o czymkolwiek? Dlaczego zmysly jako
> takie zakwalifikowane sa a priori jako zrodla zla? Innymi slowy, pojawia sie
> we mnie watpliwosc, czy mantrowanie nie jest wymierzone przeciw naturze
> (tej zdrowej, normalnej, niekoniecznie zaraz grzesznej)?
>
> A tak przy okazji. Czy kobiety rowniez mantruja zeby, ze tak powiem,
> "nie myslec o mezczyznach"?
Tak.
> Czy zwiazek kobiety i mezczyzny (mowie o zwiazku prawdziwej milosci
> a nie pozadania) uwazany jest za normalny czy nie?
Tak, jest jak najbardziej normalny.
> Jaka jest pozycja kobiety?
Wszyscy jestesmy istotami duchowymi, a dusze nie maja plci. W sensie
duchowym jestesmy rowni. Natura obdarzyla nas roznymi cialami.
Trudno wymagac wiec od mezczyzny byrodzil dzieci, a od kobiety by
pracowala w kopalni. Jednakze w praktykowaniu religii zarowno kobiety
jak i mezczyzni znajduja swoje miejsce.
>
> Na razie wystarczy pytan :)
>
> (wp)
>
> > Polecane jest intonowanie 16 rund dziennie, runda zawiera 108
> > "zwrotek".
>
> Tak z ciekawosci na koniec: rzeczywiscie tyle mantrujesz?
Tak na prawde to mantruje polowe tego co pownienem . Nie jestem dobrym
bhakta :)
>
>
>
On 14 Apr 1997, Flyk wrote:
> Gwidon Naskrent <nask...@hoth.amu.edu.pl> napisa=B3(a) w artykule
> <Pine.BSI.3.96.97041...@hoth.amu.edu.pl>...
>=20
> > Jestem slaby z matmy, ale szybko policzylem ze jest to... 1728 mantr.
> > Zalozywszy ze jedna mantre recytujemy 10 sekund (z nalezytym skupieniem
> > :-), zajmie nam to 17280 sekund, to jest 286 minut - razem 4h 46m, praw=
ie
> > piec godzin. To ja sie pytam - gdzie jest miejsce na odpoczynek
> > (zalozywszy ze nie zakloca nam to pracy i snu)?
> >=20
> > GSN
> >=20
MMMMM, nie zupelnie. Mantrowanie 16 rund zajmuje, przy pewnej wprawie 2
godziny. Wlasciwie to ja nie mam problemu z brakiem czasu, bo staramsie
mantrowac w drodze na uczelnie, i w chwilach w ktorych normalnie sie
nudze.
>=20
> Dla niektorych byc moze racytacja mantry jest odpoczynkiem, ale pytanie
> pozostaje aktualne: jesli od 24 godzin odejmiemy czas pracy, snu, posilko=
w,
> innych obowiazkow i do tego jeszcze 5 godzin recytacji mantry to nie mamy
> nawet kiedy isc do kina albo poczytac ksiazke...
> ... chyba zeby nauczyc sie bardzo szybko mowic ;-).
>=20
> --=20
> Pozdrawiam
> Flyk
> =20
> e-mail: ma...@hotmail.com
>=20
>=20
>=20
>=20
On 14 Apr 1997, Andrzej Jarzabek wrote:
> Marcin Grabowiecki IZI II (s...@pluton.pol.lublin.pl) wrote:
> :
> : To co chcialbym wniesc nowego ( o ile nie bylo to juz pouszane ) - to
> : ze jedzac mieso bierzesz udzial w zabijaniu. Zabijanie jest grzeszna
> : czynnoscia, a pozostajac pod jazmem grzechu trudniej jest praktykowac religie.
> :
>
> Cholernie mi przykro, ale moj system immunologiczny codziennie zabija setki
> (a moze i tysiace) zywych organizmow kazdego dnia. Jedyny sposob
> zapobiezenia temu jest zachorowanie na AIDS, a do tegoz mi sie nie pali.
NIe polecam ci lapania wirusa HIV. Zyjac w materialnym swiecie jestesmy
skazani na zabijanie. Ale mam pytanie : czy to ze juz zabijamy,
uprawnia nas by zabijac wiecej ?
>
> : Tak na prawde to co robisz i to czego nie robisz nie bierze sie z zakazow
> : i nakazow, a ze zrozumienia tematu. Nie chwytasz za rozgrzane zelazko dla
> : tego, ze wiesz, ze sie sparzysz, a nie dla tego ze kiedys mama ci zabronila.
> : Nie powinno sie medytowac seksualnych wdziekow kobiet, dla tego, ze jest to
> : sluzba zmyslom. Sluzac zmyslom stajesz sie ich niewolnikiem.
> :
>
> Czy zniewolenie przezzmysly jest gorsze niz zniewolenie przez religie?
Moim zdaniem bycie sluga Boga jest lepsze niz bycie sluga swoich zmyslow.
Mam przynajmniej pewnosc ze Bog jest lepszym panem niz moje zmysly.
Nie. Po prostu ta kwestia nurtowala mnie od dosyc dawna.
: - Jesli musisz, zabuj Budde (czytaj Boga)
: - Jesli nie musisz, nie zrywaj zdzbla trawy...
Czlowiek musi jedynie umrzec. Wszystko inne jest opcjonalne.
Czy moje zycie jest bardziej wartosciowe od zycia bakterii?
Czy zycie swini jest bardziej wartosciowe od zycia bakterii?
Czy moje zycie jest bardziej wartosciowe od zycia swini?
Czy zycie swini jest bardziej wartosciowe od mojego samopoczucia?
Dlaczego?
:
: Slowa te zawieraja wszystko. A jesli chodzi o system immunologiczny,
: to dla organizmu jest to system obronny. A czy musimy sie bronic
: przed swinia lub krowa? Wg mnie nie. A jesli twierdzisz, ze natura
: Cie przystosowala do tego, to zacznij polowac bez broni palnej
: i jesc surowe mieso, tak jak to robia zwierzeta rzecywiscie do
: tego przystosowane.
:
Mnie natura przystosowala do zycia w wyspecjalizowanym spolezenstwie
ludzkim. Podobnie jak np. u mrowek sa w tym spoleczenstwie osobniki
zajmujace sie zdobywaniem/wytwarzaniem zywnosci dla siebie i dla reszty
spoleczenstwa. Pozostale osobniki sa naturalnie przystosowane do innych
funkcji. Co prawda mam jeszcze atawistyczne cechy pozwalajace mi
samodzielnie zdobywac zywnosc, ktore moga zmi sie przydac w sytuacjach
awaryjnych. Natura, daja ludziom inteligencje, przystosowala ih do
wytworzenia broni palnej i do hodowli zwierzat/uprawy roslin.
Wole korzystac z hojnosci natury i kupowac jedzenie w sklepie.
: pawel
:
Skoro jestem uprawniony do zabijania to czymze sa te dwa, trzy organizmy
tygodniowo w porownaniu z tymi tysiacami?
A moze jest jakis limit?
: >
: > Czy zniewolenie przezzmysly jest gorsze niz zniewolenie przez religie?
:
: Moim zdaniem bycie sluga Boga jest lepsze niz bycie sluga swoich zmyslow.
: Mam przynajmniej pewnosc ze Bog jest lepszym panem niz moje zmysly.
:
Ja jestem przekonany dokladnie odwrotnie, ale dlazego mam by w ogole czyims
niewolnikiem?
--
Septimus, czlowiek wolny
aka Andrzej Jarzabek ajar...@cyber.ict.pwr.wroc.pl
"Beware the Jabberwock, my son / The jaws that bite, the laws that catch
Beware the Jubjub bird, and shun / The frumious Bandersnatch"
>> Czy oczyszczenie umyslu, jak to nazywasz, jest efektem mnemotechnicznym
>> tak wielokrotnego (razem 1728) powtorzenia mantry na dzien, czy tez jest
>> efektem "doswiadczania Boga"? Jak sie objawia ow Bog poprzez mantre
>> (pytam calkiem powaznie, jakiego rodzaju jest to doswiadczenie).
>
> Musisz chyba przyznac, ze obecnosc pewnych osob wplywa na Ciebie w taki
> lub inny sposob, np, w towarzystwie dam zachowujesz sie inaczej niz w
> przypadku gdy przebywasz w gronie kolegow. Imie Boga jest tozsame z nim
> samym, jest jedna z jego energii. Mantrowanie jest procesemem empirycznym.
Jesli empirycznym, to skad wiesz, ze dziala jakas energia (Bostwa),
a nie twoje zmeczenie (czy jak to nazwac) - slowem - jakas technika?
W koncu sa techniki, ktore pomagaja w roznych rzeczach, niekoniecznie
zwiazane z bostwem? (czytaj: jak rozumiem, to, ze pojawia sie jakas
energia jest elementem twojej wiary?)
> Mantrujac doswiadczasz oczyszczenia umyslu - odczuwasz ze twoje zmysly
> "maja mniej do gadania", - w kazdym przypadku wyglada inaczej, ja na
> przyklad zadziej sie ogladam za kobietami na ulicy.
Wierz czy nie, ale ja doszedlem do tego w zgola lagodniejszy sposob.
Ale, czy nie wydaje ci sie, ze gdybys np. caly czas - sorry za porownanie -
w glowie przemiatal tabliczke mnozenia, to efekt bylby ten sam? ;)
(nie traktuj tego jako zlosliwosc, po prostu usiluje ustalic, byc moze
dosc naiwnie, czy matrowanie nie jest bardziej rodzajem techniki, niz,
powiedzmy, modlitwy).
>> ze matrowanie ma uwolnic od myslenia o czymkolwiek? Dlaczego zmysly jako
>> takie zakwalifikowane sa a priori jako zrodla zla? Innymi slowy, pojawia sie
No i podtrzymuje pytanie: czy zmysly sa uwazane jako cos zlego.
>> Jaka jest pozycja kobiety?
>
> Wszyscy jestesmy istotami duchowymi, a dusze nie maja plci. W sensie
> duchowym jestesmy rowni. Natura obdarzyla nas roznymi cialami.
> Trudno wymagac wiec od mezczyzny byrodzil dzieci, a od kobiety by
> pracowala w kopalni. Jednakze w praktykowaniu religii zarowno kobiety
> jak i mezczyzni znajduja swoje miejsce.
OK, to sa truizmy i nie o to pytalem, czy u was "mezczyzni rodza dzieci" :)
Pytalem sie po prostu jaka jest pozycja przecietnej kobiety w stosunku
do przecietnego mezczyzny (nie guru), czy ma te same prawa czy tez sa
jakies roznice w prawach mezczyzny / kobiety.
(wp)
A skad mozesz wiedziec, jakie jest oryginalne?
Masz jakis znak tej oryginalnosci?
>> > Hare Kryszna Hare Kryszna
>> > Kryszna Kryszna Hare Hare
>> > Hare Rama Hare Rama
>> > Rama Rama Hare Hare
> Jestes dobry z matmy; niezle to policzyles. Ale masz zle dane. Jedna
> Maha-Mantra zajmuje nie 10 a okolo 3 sek. policz jeszcze raz ! ;)
A mi wyszlo 13. Moze masz na mysli 1/4 napisanego tekstu?
Jurek
Skomentuje to: jesli to rzeczywiscie Bog... a jak nie?
Wiec pytam: po czym rozpoznasz, prawdziwy czy falszywy?
> Ja jestem przekonany dokladnie odwrotnie, ale dlazego mam by w ogole czyims
To jest dosc bliskie pogladowi zaprezentowanemu przez
C.S.Lewisa: najwieksze grzechy sa grzechami ducha (chodzi
o to, ze zniewolenie przez zmysly jest mniejszym grzechem,
niz zniewolenie przez czczenie falszywych bogow). Pisze
o tym w kontekscie milosci erotycznej: nieuporzadkowany
seks jest grzechem, ale uznanie milosci za boga - gorszym.
Nie na darmo apostol Jan ostrzegal "Dzieci, strzezcie sie
falszywych bogow." (zakonczenie I listu swietego Jana).
> niewolnikiem?
Nie masz byc. Prawdziwy Bog czyni wolnym tego, kto Go czci.
Jurek
PS: Marcinie, dlaczego nie piszesz jako Marcin?
> > Ale ciagle uwazam, ze ciagle powtarzanie tych slow prowadzi do
> > oglupienia.
> Jasne, ze mozesz tak sadzic. Posluze sie przykladem. To jest tak, ze ja
> mowiac Ci o maha-matrze oferuje Ci ...no powiedzmy kawalek ciasta, mowie
> sproboj to ciasto jest calkiem niezle, mi smakuje, moze bedzie smakowalo
> i tobie. A ty mowisz: to ciasto jest nie dobre, nie bede probowal.
Ja probowalam. I rzeczywiscie oglupia. Oczywiscie mozna tak zyc, jednak
ja mam oczy Otworzone. I widze cala mase innych sposobow by doswiadczac.
Doswiadczenie jest najwazniejsze. Jest masa ciekawych rytualow, nie
wymagajacych od uczestnikow calkowitego oglupienia.
Przepraszam, ze tak sie wyrazam, ale nie znam innego slowa na stan,
w ktorym nie chce sie juz myslec.
> > no ale cos mozna poradzic. Wiekszosc religijnych uniesien duchowych
> > opiera sie na uczuciu ulgi.
> > Przykladowo xianski rytual spowiedzi, czy modlitwy.
> No coz, nie wiem czy xianskie rytualy opieraja sie na uczuciu ulgi,
> ale praktykowanie bhakti-yogi na pewno tak. Odczuwam duza ulge, bo nie
> jesem juz uzalezniony od fajek, alkocholu. Odczuwam ulge,
> znajac przyczyne cierpienia i wiedzac jak go uniknac, itd.
Co rozumiesz przez uzaleznienie ?
Bo wg. mojego doswiadczenia nie ma czegos takiego jak uzaleznienie.
Jest to tylko dziwny wytwor czlowieczego EGO, ktore nalezy zabic, gdy
sie juz je znajdzie.
> Juz mowilem, ze nie 5 godz, a 2.
dobra dobra...
> A dla czego by nie widziec Boga stale.... tak to swietna mysl. Wedy
> informuja nas jaki proces nalezy podjac, by widziec Boga stale.
> Z reszta nie tylko Wedy, ale wszystkie pisma swiete.
ojej... jesli mialby to byc stan jaki osiagamy przez mantrowanie,
to ja dziekuje....
> bh.Marcin
pozdrawiam,
Monika, Spalona na Stosie
mon...@Priest.com
Sprawdzilem z zegarkiem w reku - wyszlo mi 2 sekundy, ale sie
spieszylem. Gdybym sie nie spieszyl
pewnie byloby 3s.
Marek Krukowski
Te y w Kryszna mozna sobie odpuscic, to tylko polska ortografia.
>
> Ja probowalam. I rzeczywiscie oglupia. Oczywiscie mozna tak zyc, jednak
> ja mam oczy Otworzone.
Na jakiej podstawie nazywasz jakis rytual oglupiajacym. Jesli probowalas
a nie udalo Ci sie, to znaczy tylko tyle, ze Ci sie nie udalo, a nie ze
nie moze sie udac. Kto ma oczy zbyt szeroko Otworzone, nie widzi nic.
Marek Krukowski
Flyk <ma...@hotmail.com> wrote in article
<01bc49a8$4f717420$d21a...@boulette.ikar.t17.ds.pwr.wroc.pl>...
> > MMMMM, nie zupelnie. Mantrowanie 16 rund zajmuje, przy pewnej wprawie 2
> > godziny. Wlasciwie to ja nie mam problemu z brakiem czasu, bo staramsie
> > mantrowac w drodze na uczelnie, i w chwilach w ktorych normalnie sie
> > nudze.
>
> Jezeli odmawiasz cala mantre w 3 sek., to jestes naprawde szybki!
> (sprawdzalem ze stoperem)
Pozwole sie wlaczyc w polowie dyskusji i poprzec zdanie Marcina, ze zwykle
intonowanie 16 rund mantry Hare Kryszna nie zajmuje nikomu wiecej niz 2 h
dziennie. Choc przyznam, ze na poczatku intonowanie jednej mantry zabieralo
mi ponad 10 sekund, to juz po paru dniach medytacji na tym
transcendentalnym dzwieku czas skrocil sie o polowe. I nie o czas tutaj
chodzi, lecz o oddanie podczas intonowania, gdyz jest to proces wielbienia
Boga.
> Ale czy chodzi tu o szybkosc czy o skupienie?
> Jezeli o skupienie to pewnie nie raz by Cie w drodze na uczelnie samochod
> przejechal :-(.
Oczywiscie, ze o skupienie. Lecz wystepuje ciekawa zaleznosc miedzy czasem
intonowania, a skupieniem. Zwykle gdy ktos jest rozkojarzony i skupia sie
na potrzebach tego ciala czy na swoich codziennych problemach podczas
intonowania to jego intonowanie wydluza sie w nieskonczonosc. Swoja droga
to masz racje, ze intonowanie w niektorych miejscach moze nie byc
najlepszym pomyslem. Trzeba byc rozsadnym, lecz zdrugiej strony Pan
Czajtanja, ktory rozpowszechnil ten proces wielbienia Boga powiedzial, ze
nie ma rzadnych zasad odnosnie intonowania Jego swietych Imion.
> Poza tym kiedy mantrowac, kiedy sie w ogole nie nudzisz, a nawet
> notorycznie brakuje Ci wolnego czasu?
> I jeszcze jedno po co zaleca sie mantrowanie 16 rund, skoro i tak
wszystko
> zalezy od ilosci zbednego czasu? Moze jest to gorny limit, ktorego nie
> powinno sie przekraczac?
Nie o to chyba chodzilo. Jak juz masz sie nudzic to lepiej robic rzecz
pozyteczna, a Marcin z pewnoscia uwaza mantrowanie Hare Kryszna za taka. A
16 rund to jest minimum.
> --
> Pozdrawiam
> Flyk
>
> e-mail: ma...@hotmail.com
>
Mirek Barczyk
Jerzy Tarasiuk <j...@fuw.edu.pl> wrote in article
<wz208ce...@fizyk1.fuw.edu.pl>...
> >>>>> Fundacja Kultury Indyjdkiej <ak...@platon.man.lublin.pl> writes:
> >> > Oryginalne imie Boga jest z nim tozsame, i wypowiadajac slowa;
>
> A skad mozesz wiedziec, jakie jest oryginalne?
> Masz jakis znak tej oryginalnosci?
Witam Jurku. Wracam akurat w chwili, gdy poruszacie ponownie te same
tematy, na ktore juz rozmawialismy. Zapewne znowu zacznie sie stopniowe
kierowanie dyskusji w kierunku udowadniania, ze wielbienie Kryszny to
satanizm (o Boze jak to brzmi ...). Daj sobie z tym spokoj prosze. Kazda
wiedza wymaga od nas przyjecia z poczatku czegos na wiare. Podobnie jest z
wiedza o Bogu. Dlaczego tak trudno ci zaakceptowac, ze sa ludzie dla
ktorych pisma wedyjskie, Kryszna i Jego sludzy sa zrodlem poznania Boga,
czy jak zapewne wolisz sciezka powrotu do Boga?
> >> > Hare Kryszna Hare Kryszna
> >> > Kryszna Kryszna Hare Hare
> >> > Hare Rama Hare Rama
> >> > Rama Rama Hare Hare
> > Jestes dobry z matmy; niezle to policzyles. Ale masz zle dane. Jedna
> > Maha-Mantra zajmuje nie 10 a okolo 3 sek. policz jeszcze raz ! ;)
> A mi wyszlo 13. Moze masz na mysli 1/4 napisanego tekstu?
>
> Jurek
Praktyka czyni mistrza. Tak wiec probuj dalej.
To proste - w ogole nie poruszam wargami, tylko jezykiem i
podniebieniem.
Marek Krukowski
>Skomentuje to: jesli to rzeczywiscie Bog... a jak nie?
>Wiec pytam: po czym rozpoznasz, prawdziwy czy falszywy?
No przeciez Bog jest jeden. Moga byc rozne wyobrazenia niepoznawalnego
przez czlowieka, moga byc rozne formy czczenia, moga byc uzywane rozne
imiona, ale Bog jest jeden, wiec prawdziwy.
W przykazaniu Bog powiedzial, abys nie mial innego Boga przed nim, a
nie zamiast niego. Wiec odnosilo sie to do zakazu tworzenia w umysle
czlowieka innych bogow i oddawania im czci.
A wiec ktokolwiek mysli o jedynym i wszechmocnym Bogu, mysli o tym
samym.
Natomiasy jezeli ktos np. czci szatana, to przeciez rozumie szatana za
sile przeciwstawna Bogu, a nie jedyna.
WF
Rytual nazywam oglupiajacym, bo doswiadczylam go na sobie.
Jednak moja intuicja pozwolila mi zasnac regenerujac moje zmeczenie
i "inny" stan swiadomosci. Faktycznie, dla prostego czlowieka
stan ten moze byc calkiem nowym i przyjemnym.
Ale nie dla mnie.
Za szeroko otworzone oczy bola, ale przykra rzecza jest, ze nie mozna ich
juz zamknac... :-|
> Marek Krukowski
Monika, Kroczaca Przez Ciemny Tlum
mon...@Priest.com
Jezeli odmawiasz cala mantre w 3 sek., to jestes naprawde szybki!
(sprawdzalem ze stoperem) Ale czy chodzi tu o szybkosc czy o skupienie?
Jezeli o skupienie to pewnie nie raz by Cie w drodze na uczelnie samochod
przejechal :-(.
Poza tym kiedy mantrowac, kiedy sie w ogole nie nudzisz, a nawet
notorycznie brakuje Ci wolnego czasu?
I jeszcze jedno po co zaleca sie mantrowanie 16 rund, skoro i tak wszystko
zalezy od ilosci zbednego czasu? Moze jest to gorny limit, ktorego nie
powinno sie przekraczac?
--
Pozdrawiam
Flyk
e-mail: ma...@hotmail.com
> > > Dlaczego nie moznaby widziec tego boga stale ?
> > > Ja np. widze siebie bardzo dokladnie ;))
>
> > A nieprawda! Widzisz sie tylko za pomoca protezy, zwanej lusterkiem!
> > Lustereczko, powiedz przecie...
> a wlasnie, ze nie ! ;-D *hehe*
> Ja na siebie spogladam troche z boku... zawsze umiem sie z siebie usmiac.
To znaczy... ze masz... zeza? S-O :-)
(wp)
> > > Oryginalne imie Boga jest z nim tozsame, i wypowiadajac slowa;
> > >
> > > Hare Kryszna Hare Kryszna
> > > Kryszna Kryszna Hare Hare
> > > Hare Rama Hare Rama
> > > Rama Rama Hare Hare
> > >
> > >
> > > mozna doswiadczyc Boga. Poprzez intonowanie i sluchanie swietych imion
> >
> Jestes dobry z matmy; niezle to policzyles. Ale masz zle dane. Jedna
> Maha-Mantra zajmuje nie 10 a okolo 3 sek. policz jeszcze raz ! ;)
> A jak to jest z wolnym czasem napisalem juz w jednej z innych
> odpowiedzi.
Sluchaj, cos jest nie tak (ze stwierdzeniem, ze sobie przeczysz na razie
sie powstrzymam :)) Albo te mantre sie wymawia rzeczywiscie, zeby sluchac
imion swietych, czyli z jakas minimalna uwaga czy wsluchaniem, albo sie
odwala panszczyzne. Ze stoperem w rece zmierzylem sredni czas powyzszej
mantry jesliby ja czytac *bardzo szybko* (moim zdaniem za szybko, jesli
sie chce sluchac tych slow a nie odstawiac kabaretu na wyscigi) i wyszlo
mi 5 sekund na mantre. Przy maksymalnym skupieniu sadze, ze da to do
jakichs 3 godzin - przy czym - tak jak mowie, nie rozumiem idei, jesli tak
szybko mozna to "trajkotac". Druga rzecz: czy manre nalezy wymawiac, czy
mozna sobie powtarzac w myslach? Jesli w myslach, to w zasadzie mozna
przyspieszyc dowolnie szybko :) no ale to juz chyba bedzie jakas parodia
mantry, a moze sie myle?
No i ostatnia rzecz: czy uwazasz, ze mantrowanie w autobusie, oraz "kiedy
sie nudzisz" nie uwlacza Bostwu? :))) Brzmi to, jakbys bostwu chcial dac
tylko ten czas, ktory ci zbywa...
Innymi slowy pytanie o czas calej mantry (a ty, jak przyznales, robisz na
razie po polowce) pozostaje calkiem zasadne, bo mantrowanie zabiera (albo
powinno zabierac) spory kawal dnia...
(wp)
Witaj Mirku, fajnie ze juz jestes
> Jerzy Tarasiuk <j...@fuw.edu.pl> wrote in article
>> >>>>> Fundacja Kultury Indyjdkiej <ak...@platon.man.lublin.pl> writes:
>> >> > Oryginalne imie Boga jest z nim tozsame, i wypowiadajac slowa;
>> Masz jakis znak tej oryginalnosci?
> wiedza o Bogu. Dlaczego tak trudno ci zaakceptowac, ze sa ludzie dla
> ktorych pisma wedyjskie, Kryszna i Jego sludzy sa zrodlem poznania Boga,
> czy jak zapewne wolisz sciezka powrotu do Boga?
A jesli to nie Bog jest tym, kogo przez nie sie poznaje?
Czy obawiasz sie poznac, jak jest naprawde? Czy bedziesz
uciekac od swiatla, ktore moze Ci ukazac prawde? To wciaz
stare pytanie swietego Augustyna: jak milujesz prawde?
Czytalem wlasnie dzisiaj wypowiedz Carla Gustava Junga
(jakbys nie wiedzial, to taki slawny psycholog),
tlumaczaca dlaczego ludzie ida do sekt: bo sie boja
spojrzec i zobaczyc prawde o swojej wlasnej duszy, wola
zamiast tego najgorsze nonsensy proponowane przez sekty,
wegetarianskie jadlo i mantry, byle nie prawde...
(a, i przy okazji: czytalem, ze w opracowanym na zlecenie
Europarlamentu tzw. "raporcie Cottrella" (mam nadzieje, ze
nie przekrecilem nazwiska) ruch Hare Kriszna jest wyliczony
jako jedna z niebezpieczniejszych sekt, wiec nie nalezy
uwazac danych z Akademickiego Centrum Informacji za wyssane
z palca, bo raport na zlecenie Europarlamentu to powazna
sprawa i nie jestem sklonny wierzyc, by tam byly plotki;
ale moze raport jest stronniczy, nie ja go opracowywalem,
tylko... troche trudno o powazniejsze zrodlo niz to)
>> A mi wyszlo 13. Moze masz na mysli 1/4 napisanego tekstu?
> Praktyka czyni mistrza. Tak wiec probuj dalej.
Nie zamierzam - jest powiedziane w Pismie Swietym:
"Nie bedziesz mial wobec Mnie innych bogow". A nie wiem
o zadnym znaku, ktory by wskazywal ze Kryszna jest Bogiem.
Pytam o taki znak, ale cos wciaz bez odpowiedzi...
Jurek
93.
On Mon, 14 Apr 1997 09:13:08 GMT, s...@pluton.pol.lublin.pl (Marcin
Grabowiecki IZI II) wrote:
[ciach]
>Hare - znaczy energia
>Kryszna i Rama - sa oryginalnymi imionami Boga.
Ktorego Boga???
>Oryginalne imiona Boda, sa to takie, ktore figuruja w Pismach Swietych.
>
>Inne imiona Boga to Allah, Jahwe. Jezeli ktos ma sentyment do tych imion,
>nie ma zadnych przeciwskazan, aby ich uzywac.
Protestuje!!!
Nie mieszaj Imion Boga (uwazajacego sie za) Jedynego, z
Kryszna.
Ja wyraznie On objawil, jego swiete Imiona sa otoczone
szczegolna czcia, nie wolno ich wymawiac bez potrzeby... (ale dla
oswiecenia niedouczonych chyba wolno napisac?)
Oto One:
Bog ma 10 Imion:
Ehjah Jam jest
Jahve Bog (Slowo)
Jahve Elohim Bog (Stworca)
El Bog (Wladca)
Elohim Gebor Bog Bitew
Aloah Va Daat Bog przejawiajacy sie w Wyzszym Umysle
Jahve Sabaoth Pan Zastepow
Elohim Sabaoth Bog Zastepow
Shaddai el Chai Wszechmocny Bog Zywy
Adonai Melekh Pan ktory jest Krolem
I ci, ktorzy tu wierza w Boga ktory byl ojcem Jezusa (oraz czasami
Anatheon) wiedza dobrze, ze jedyny Bog nie ma innych imion. Kryszna
nie ma nic wspolnego z JHVH...
[ciach]
>mozna doswiadczyc Boga. Poprzez intonowanie i sluchanie swietych imion
Nie Boga - zwyklej mantrajogi. Nie podniecajcie sie kiepskimi
doswiadczeniami mistycznymi. Aby osiagnac doswiadczenie Boga, trzeba
sie niezwykle naharowac - i jest to proces zajmujacy
dziesieciolecia... Nie ma latwo.
>oczysczony zostaje umysl ze sluzenia zmyslom. Tzn normalnie umysl
>zaabsorowany jest zaspokojaniem zmyslow; idac ulica myslimy jak zdobyc
>kobiete, co zjesc, jak cos zdobyc. Mantrowanie swietych imion uwalnia
szkoda ze myslisz o takich rzeczach. Ja ostanio chodzac po ulicy mysle
glownie (poza uwazaniem na ruch pieszy i kolowy) o bogach wiosny,
pieciowymiarowych geometriach, seksie i legendach Aztekow. Mysle ze to
ciekawsze niz nieustanne mantrowanie.
A mantry maja oczywiscie swoje zastosowania: ja np. w swej
praktyce jogi lubie stara, dobra Gajatri...
Aum! tat sawitur warenyam
Bhargo dewasja dimahi
Dhijo jo na pratjodojat...
Dobrze robi mi na bole glowy. heh.
>umysl. Polecane jest intonowanie 16 rund dziennie, runda zawiera 108
>"zwrotek".
Prosze prosze... nic dziwnego ze bhaktowie sa tak nudni :).
Tak naprawde nie da sie z bhakta (a znam kilku) rozmawiac dluzej niz
przez piec minut, aby nie wypowiedzial on slowa Kryszna. Naprawde,
daleko bardziej wole chrzescijan. Jezus jest jakby bardziej sensowny
od heretyckiej sekty czczacej osmego awatara Wisznu. Eh, szkoda
gadac.
>
>bh.Marcin
Bez przesady, dwie sekundy to kupa czasu - jesli sie ma czarna skore i
troche sie do tego przyklada da sie przebiec ponad dwadziescia metrow.
(Zegarek przygotwalem sobie wczesniej zeby mnie nie rozpraszal.)
> Tak przy okazji: twierdzisz, ze wymawianie slow "Hare... " ma sens, bo to
> imiona Boga (czy cos takiego).
Nie pamietam, czy twierdzilem cos takiego, w kjazdym razie na pewno dla
wyznawcy moze miec sens.
> To moze jednak jest to taka pusta gadanina? Czy wierzysz w jakas moc tych
> slow. Cos jak "abrakadabra" czy "hokus-pokus". (to tez sa stare slowa
> odnoszace sie do magicznych praktyk, pytam na powaznie).
Mysle, ze kazdy trening zmienia trenujacego i tyle.
> A ludzie z Misji Czaitanii wymawiaja co innego "Haribol [costam]". No to
> kto ma racje?
I tu wlasnie popelniasz fundamentalny, typowy dla naszej kultury blad.
Po za Biblia i jej pochodnymi (jak Koran) religie nie znaja problemu
Pierwszego Przykazania, nie konkuruja ze soba nie zaprzeczaja sobie (no
troche upraszczam sprawe), nie odbieraja innym prawa do Prawdy. Ukazuja
rozne drogi do wyzszej rzeczywistosci
> Pytalem sie ich jak to jest z ich relacja do Hare Krishna,
> bo rozne opinie na ten temat slyszalem: powiedziano mi, ze roznice
> polegaja na sprawach fomalnych (nie ubieraja sie tak ja Hare Krishnowcy
> itp.) oraz na tym kto ma byc mistrzem duchowym - Guru. Mozesz sie
> wypowiedziec na ten temat.
Na ten nie moge, ale sprobuje na analogiczny. Wyobraz sobie judaizm i
chrzescijanstwo - jesli sie jest zupelnie (ale to zupelnie) na zewnatrz
nich, trudno zrozumiec czym sie od siebie roznia, a sprobuj powiedziec
chrzescijaninowi, ze jest judaista. No wiec teraz wyobraz sobie, ze i
judaisci i chrzescijanie drudzy rozumieja, ze chrzescijanstwo jest jedna
z sekt judaizmu i ty tez to rozumiesz. A teraz sprobuj wyjasnic komus,
kto nie tylko nieodroznia tych religii ale co gorsza nawet nie wie za
bardzo co je laczy, zatem sprobuj mu wyjasnic jakie sa miedzy nimi
roznice.
(Troche przegialem, prawda? Ale tak mniej wiecej widze problem.
Przepraszam monoteistow, ale dopiero ucze sie z nimi dyskutowac, tak by
ich nie urazic, a bardzo trudno jest dyskutowac z kims, kto wie, ze
wie.)
> Przy okazji: co polscy wyznawcy Hare Krisha wiedza o ich religii w USA i
> innych krajach, gdzie dochodzilo do strasznych afer i kompromitacji z nia
> zwiazanych. Czy znasz czlowieka (Polaka - nazwiska nie pamietam, ale moge
> zdobyc po weekendzie) ktory doszedl bardzo wysoko w waszym ruchu i
> nawrocil sie widzac milionowe kwoty na kontach sekty w azjatyckich
> bankach? Czy polscy Hare Krishnowcy zdaja sobie z tego sprawe. Sorry, ze
> pisze tak ogolnie: nie mam przy sobie danych na pismie (dopiero jak bede w
> domu w weekend, to je wezme, jak nie zapomne). Z reszta moze ktos z listy
> ma potrzebne dane (nazwisko tego Polaka: dziala on chyba teraz przy
> ktoryms z osrodkow Dominikanskich itp.).
Nic nie rozumiem, nigdzie nie napisalem, ze jestem Krishnowcem. Nie
jestem. Probowalem tylko wyjasnic przez prosta analogie, na czym mniej
wiecej polega mantrowanie, tak by bylo to zrozumiale dla kogos z naszej
kultury.
Pozdrawiam
Marek Krukowski
Witam Wszystkich,
On Tue, 15 Apr 1997, Marek Krukowski wrote:
> Sprawdzilem z zegarkiem w reku - wyszlo mi 2 sekundy, ale sie
> spieszylem. Gdybym sie nie spieszyl
> pewnie byloby 3s.
>
Lo rety, to jakis super "FAST TALK"... W dwie sekundy to ja tyklo moge
popatrzec na zegarek i stwierdzic, ze mijaja dwie sekundy :)
Tak przy okazji: twierdzisz, ze wymawianie slow "Hare... " ma sens, bo to
imiona Boga (czy cos takiego).
To moze jednak jest to taka pusta gadanina? Czy wierzysz w jakas moc tych
slow. Cos jak "abrakadabra" czy "hokus-pokus". (to tez sa stare slowa
odnoszace sie do magicznych praktyk, pytam na powaznie).
A ludzie z Misji Czaitanii wymawiaja co innego "Haribol [costam]". No to
kto ma racje? Pytalem sie ich jak to jest z ich relacja do Hare Krishna,
bo rozne opinie na ten temat slyszalem: powiedziano mi, ze roznice
polegaja na sprawach fomalnych (nie ubieraja sie tak ja Hare Krishnowcy
itp.) oraz na tym kto ma byc mistrzem duchowym - Guru. Mozesz sie
wypowiedziec na ten temat.
Przy okazji: co polscy wyznawcy Hare Krisha wiedza o ich religii w USA i
innych krajach, gdzie dochodzilo do strasznych afer i kompromitacji z nia
zwiazanych. Czy znasz czlowieka (Polaka - nazwiska nie pamietam, ale moge
zdobyc po weekendzie) ktory doszedl bardzo wysoko w waszym ruchu i
nawrocil sie widzac milionowe kwoty na kontach sekty w azjatyckich
bankach? Czy polscy Hare Krishnowcy zdaja sobie z tego sprawe. Sorry, ze
pisze tak ogolnie: nie mam przy sobie danych na pismie (dopiero jak bede w
domu w weekend, to je wezme, jak nie zapomne). Z reszta moze ktos z listy
ma potrzebne dane (nazwisko tego Polaka: dziala on chyba teraz przy
ktoryms z osrodkow Dominikanskich itp.).
Pozdrawiam,
Bartek Dzik
--------------------------
I'M STILL WAITING...
>
> Mnie natura przystosowala do zycia w wyspecjalizowanym spolezenstwie
> ludzkim. Podobnie jak np. u mrowek sa w tym spoleczenstwie osobniki
> zajmujace sie zdobywaniem/wytwarzaniem zywnosci dla siebie i dla reszty
> spoleczenstwa. Pozostale osobniki sa naturalnie przystosowane do innych
> funkcji. Co prawda mam jeszcze atawistyczne cechy pozwalajace mi
> samodzielnie zdobywac zywnosc, ktore moga zmi sie przydac w sytuacjach
> awaryjnych. Natura, daja ludziom inteligencje, przystosowala ih do
> wytworzenia broni palnej i do hodowli zwierzat/uprawy roslin.
> Wole korzystac z hojnosci natury i kupowac jedzenie w sklepie.
>
To nie natura. Procesy naturalne przebiegaja tysiaca i wiecej lat
(radze zapoznac sie z np. historia ewolucji). W.w. "przystosowania" sa
wylacznie skutkiem dzialalnosci czlowieka (ostatnie kilkaset lat) i
jesli sie troche pomysli to bez zglebiania "glegokiej ekologii" widac do
czego prowadza.
TADeusz Bela
[ciach]
>
>No przeciez Bog jest jeden. Moga byc rozne wyobrazenia niepoznawalnego
>przez czlowieka, moga byc rozne formy czczenia, moga byc uzywane rozne
>imiona, ale Bog jest jeden, wiec prawdziwy.
Hm. Dlaczego Jeden i dlaczego Prawdziwy?
Ja obecnie oddaje czesc niewielkiemu panteonowi w ktorym da sie
znalezc Eris, Lokiego, Thotha, Jezusa i Shubb-Niggurath.
Doznaje ich obecnosci i przynosi mi ona wiele korzysci; ciezko by mi
bylo teraz bez Bogow.... narobilem sobie przez wlasne lenistwo masy
klopotow i teraz haruje jak dziki osiol :-\
>W przykazaniu Bog powiedzial, abys nie mial innego Boga przed nim, a
>nie zamiast niego. Wiec odnosilo sie to do zakazu tworzenia w umysle
>czlowieka innych bogow i oddawania im czci.
A ktorego Boga nie tworzy sie we wlasnym Umysle? Czy jestes w stanie
doznac jakiegokolwiek doznac poza umyslem?
>A wiec ktokolwiek mysli o jedynym i wszechmocnym Bogu, mysli o tym
>samym.
>Natomiasy jezeli ktos np. czci szatana, to przeciez rozumie szatana za
>sile przeciwstawna Bogu, a nie jedyna.
Wiesz... ja nie znam nikogo kto by czcil szatana. Satanisci to banda
cynikow i zadnego szatana nie czcza. Najwyzej czcza samych siebie ;)
(nie mowie tu o gnojkach z cmentarzy.)
Anatheon.
90210!!!
On Tue, 15 Apr 1997 11:59:57 +0200, Fundacja Kultury Indyjdkiej
<ak...@platon.man.lublin.pl> wrote:
[ciach]
>NIe polecam ci lapania wirusa HIV. Zyjac w materialnym swiecie jestesmy
>skazani na zabijanie. Ale mam pytanie : czy to ze juz zabijamy,
>uprawnia nas by zabijac wiecej ?
Nasze mozliwosci uprawniaja nas do zabijania - bowiem jestesmy wyzszym
gatunkiem niz zwierzeta ktore zabijamy. Ale mysliwy nigdy nie powinien
zabijac wiecej, niz jest to potrzebne dla istnienia. Przyczyna jest
bardzo pragmatyczna: jesli zabije za duzo, populacja sie nie odnowi...
i prawo karmy ukarze go niedostatkiem... :-)
[ciach]
>Moim zdaniem bycie sluga Boga jest lepsze niz bycie sluga swoich zmyslow.
A nie IMHO? :))
>Mam przynajmniej pewnosc ze Bog jest lepszym panem niz moje zmysly.
Skad taka pewnosc? Przeciez Boga tez filtrujesz przez swoje zmysly :)
Frater Anatheon.
> > Monika Kalbierczyk wrote:
> > > Ja probowalam. I rzeczywiscie oglupia. Oczywiscie mozna tak zyc, jednak
> > > ja mam oczy Otworzone.
> > Na jakiej podstawie nazywasz jakis rytual oglupiajacym. Jesli probowalas
> > a nie udalo Ci sie, to znaczy tylko tyle, ze Ci sie nie udalo, a nie ze
> > nie moze sie udac. Kto ma oczy zbyt szeroko Otworzone, nie widzi nic.
> Rytual nazywam oglupiajacym, bo doswiadczylam go na sobie.
> Jednak moja intuicja pozwolila mi zasnac regenerujac moje zmeczenie
> i "inny" stan swiadomosci. Faktycznie, dla prostego czlowieka
> stan ten moze byc calkiem nowym i przyjemnym.
> Ale nie dla mnie.
Nazwij go wiec "mnie oglupiajacym".
> Za szeroko otworzone oczy bola, ale przykra rzecza jest, ze nie mozna ich
> juz zamknac... :-|
Duzo wysilku, malo pokory. Informacja nie chce sie ujawnic. ( Tak mi
przyszlo do glowy poslozyc sie stylem znanej ksiazki)
Marek Krukowski
P.S. Przez pokore rozumiem oczywiscie ciagly sceptycyzm wobec
otrzymywanych rezultatow.
Witam Wszystkich,
On Wed, 16 Apr 1997, Marek Krukowski wrote:
> Bartek Dzik wrote:
[cut]
> > Lo rety, to jakis super "FAST TALK"... W dwie sekundy to ja tyklo moge
> > popatrzec na zegarek i stwierdzic, ze mijaja dwie sekundy :)
>
> Bez przesady, dwie sekundy to kupa czasu - jesli sie ma czarna skore i
> troche sie do tego przyklada da sie przebiec ponad dwadziescia metrow.
> (Zegarek przygotwalem sobie wczesniej zeby mnie nie rozpraszal.)
Aaaaa... wczesniej przygotowany zegarek. Ze tez na to nie wpadlem :)
[cut]
> > To moze jednak jest to taka pusta gadanina? Czy wierzysz w jakas moc tych
> > slow. Cos jak "abrakadabra" czy "hokus-pokus". (to tez sa stare slowa
> > odnoszace sie do magicznych praktyk, pytam na powaznie).
>
> Mysle, ze kazdy trening zmienia trenujacego i tyle.
>
No fakt, problem w tym, czy zmienia na lepsze!
> > A ludzie z Misji Czaitanii wymawiaja co innego "Haribol [costam]". No to
> > kto ma racje?
>
> I tu wlasnie popelniasz fundamentalny, typowy dla naszej kultury blad.
> Po za Biblia i jej pochodnymi (jak Koran) religie nie znaja problemu
> Pierwszego Przykazania, nie konkuruja ze soba nie zaprzeczaja sobie (no
> troche upraszczam sprawe), nie odbieraja innym prawa do Prawdy. Ukazuja
> rozne drogi do wyzszej rzeczywistosci
To nie jest fundamentalny blad! To jest logika. Zobacz moj list "RAPORT Z
MISJI" zadalem tam pytanie dotyczace prostej zasady logicznej (tzw.
wylaczony srodek). Jesli dwie religie mowia cos przeciwstawnego typu np.
my "nie ma reinkarnacji" oni "jest reinkarnacja" to tylko jedna strona
moze miec racje! Czy mam racje? :))))
I nie mozna tego wytlumaczyc poziomem wtajemniczenia, bo to smieszne.
Pojawia sie pytanie, kto jest bardziej wtajemniczony ;-)
[cut]
> Nic nie rozumiem, nigdzie nie napisalem, ze jestem Krishnowcem. Nie
> jestem. Probowalem tylko wyjasnic przez prosta analogie, na czym mniej
> wiecej polega mantrowanie, tak by bylo to zrozumiale dla kogos z naszej
> kultury.
>
A to przepraszam bardzo, bo faktycznie tak pomyslalem (chyba nie tylko
ja na tej liscie).
Ja tam jestem katolikiem, jakby ktos cos innego pomyslal... :)))
Pozdrawiam,
Bartek
> Witam Wszystkich,
> On Wed, 16 Apr 1997, Marek Krukowski wrote:
>
> > Bartek Dzik wrote:
> [cut]
> > > A ludzie z Misji Czaitanii wymawiaja co innego "Haribol [costam]". No to
> > > kto ma racje?
> >
> > I tu wlasnie popelniasz fundamentalny, typowy dla naszej kultury blad.
> > Po za Biblia i jej pochodnymi (jak Koran) religie nie znaja problemu
> > Pierwszego Przykazania, nie konkuruja ze soba nie zaprzeczaja sobie (no
> > troche upraszczam sprawe), nie odbieraja innym prawa do Prawdy. Ukazuja
> > rozne drogi do wyzszej rzeczywistosci
>
> To nie jest fundamentalny blad! To jest logika. Zobacz moj list "RAPORT Z
> MISJI" zadalem tam pytanie dotyczace prostej zasady logicznej (tzw.
> wylaczony srodek). Jesli dwie religie mowia cos przeciwstawnego typu np.
> my "nie ma reinkarnacji" oni "jest reinkarnacja" to tylko jedna strona
> moze miec racje! Czy mam racje? :))))
Wszystko zalezy od tego czy chcesz sie klocic, czy zrozumiec inna
kulture i czegos od niej nauczyc. Po pierwsze sa rozne systemy logiczne
i nie wszystkie uznaja zasade wylaczonego srodka. Po drugie pomysl by
stosowac logike do rozwazan religijnych wydaje mi sie niepowazny.
Szczegolnie niepowazny w ustach chrzescijanina. Niestety dalej watku
ciagnac nie moge, bo nie chcialbym urazac niczyich uczuc religijnych.
Pozdrawiam
Marek Krukowski
P.S. Jesli jednak jest tu jakis chrzescijann, ktory gotow jest zniesc
straszliwe ciosy jakie jego wierze moze zadac ktos, kto Pisma Swietego
za swietsze od innych wcale nie uwaza, to zapraszam do dyskusji - tyle
ze proponowalbym przeniesc sie na grunt konkretniejszy, a nie potykac
sie na tych lotnych piaskach nowozytnych sekt hinduistycznych, i reguly
gry sprecyzowac, tak by dyskusja na argumenty sie toczyla, a nie na
inwektywy.
Bartek Dzik <bd16...@zodiac2.mimuw.edu.pl> wrote in article
<Pine.LNX.3.95.970415...@zodiac2.mimuw.edu.pl>...
> Sluchalem troche mantr na spotkaniu z Misja Czaitanii (patrz: RAPORT Z
> MISJI). Moze I faktycznie sa po to by oczyscic umysl: tylko pytanie: po
co
> miec pustke w glowie? Bo dla mnie powtarzanie cztery godziny tego samego
> to oczyszcza umysl niczym odkurzacz z turbodoladowaniem. To (IMHO) raczej
> oglupiajace...
Czysty umysl to nie jest pustka w glowie. To raczej chaos w umysle czasem
kulminuje w uczuciu pustki. Skad znowu te cztery godziny? Poza tym nie wiem
co powiedziano na spotkaniu z Misja. Choc opieraja sie na ksiazkach
Prabhupada to ich guru wprowadzil do filozofii troche zmian, dlatego zeby
nie stwarzac nieporozumien nie akceptuj wszystkiego co tam uslyszales za
filozofie Ruchu Hare Kryszna.
> [cut]
> > Wszyscy jestesmy istotami duchowymi, a dusze nie maja plci. W sensie
> > duchowym jestesmy rowni. Natura obdarzyla nas roznymi cialami.
> > Trudno wymagac wiec od mezczyzny byrodzil dzieci, a od kobiety by
> > pracowala w kopalni. Jednakze w praktykowaniu religii zarowno kobiety
> > jak i mezczyzni znajduja swoje miejsce.
>
> Tzn. Wy chyba uwazacie ludzkie cialo, za taki niewygodny dar. Ale jest
> metoda by sie go pozbyc np. mozna przestac jesc. Wiem, wiem: po smierci
> trafiamy do innego ciala. (reinkarnacja :)). Ew. np stajemy sie roslinka
> (choc to bardzo malo prawdopodone, jak mnie pocieszyl ktos z Misji
> Czaitanii). Dla mnie cialo to fajna sprawa, uznaje humanizm integralny
> (czlowiek = dusza + cialo.).
Lecz jest to filozofia dosc krotkowzroczna (smierc: dusza = czlowiek -
cialo). Dlatego tez uwazam, ze dusza (czyli tak naprawde ja) jest
najwazniejsza. Cialu najlepiej jest poswiecic jedynie tyle uwagi by
utrzymac dusze i cialo razem.
>Musze dbac o nie: jesli tego nie robie
> wystepuje przeciw przykazaniu: "nie zabijaj".
Tak to jest rozsadne podejscie.
----------------------------------------------------
Mirek Barczyk
mbar...@free.polbox.pl
----------------------------------------------------
Marek Krukowski <kruk...@supermedia.pl> wrote in article
<33552F...@supermedia.pl>...
> Bartek Dzik wrote:
>
> P.S. Jesli jednak jest tu jakis chrzescijann, ktory gotow jest zniesc
> straszliwe ciosy jakie jego wierze moze zadac ktos, kto Pisma Swietego
> za swietsze od innych wcale nie uwaza, to zapraszam do dyskusji - tyle
> ze proponowalbym przeniesc sie na grunt konkretniejszy, a nie potykac
> sie na tych lotnych piaskach nowozytnych sekt hinduistycznych, i reguly
> gry sprecyzowac, tak by dyskusja na argumenty sie toczyla, a nie na
> inwektywy.
Mam o tobie tak dobre zdanie, ze ten wybryk z nazywaniem Hare Kryszna
"nowozytna hinduistyczna sekta" odbieram jako wypadek przy pracy. Piszesz
przeciez, ze zalezy ci na rzeczowej i kulturalnej dyskusji.
> Facet - no wprawiles mnie w zachwyt - powiedz mi jak sie porusza
> podniebieniem, bo ja mam nieruchome.
Prosze Pana!
Slowo, ktorego uzyl Pan wobec mnie uchodzilo dawniej za wysoce
obelzywe. To ze w raz z innymi pospolitymi slowami weszlo dzis do
powszechnego uzytku nie upowaznia jeszcze Pana do uzywania ich wobec
osob, ktorym nie byl Pan przedstawiony. Chyba ze chce Pan popisac sie
chamstwem. To ze nie potrafi Pan poruszac podniebieniem (to jeden ze
sposobow wymawiania r), jest Pana wlasnym problemem. Jestem wysoce
rozczarowany i zasmucony Pana postawa, bo po pierwszych lekturach tej
listy nie spodziewalem sie po Panu czegos takiego.
Marek Krukowski
> >
> > P.S. Jesli jednak jest tu jakis chrzescijann, ktory gotow jest zniesc
> > straszliwe ciosy jakie jego wierze moze zadac ktos, kto Pisma Swietego
> > za swietsze od innych wcale nie uwaza, to zapraszam do dyskusji - tyle
> > ze proponowalbym przeniesc sie na grunt konkretniejszy, a nie potykac
> > sie na tych lotnych piaskach nowozytnych sekt hinduistycznych, i reguly
> > gry sprecyzowac, tak by dyskusja na argumenty sie toczyla, a nie na
> > inwektywy.
> Mam o tobie tak dobre zdanie, ze ten wybryk z nazywaniem Hare Kryszna
> "nowozytna hinduistyczna sekta" odbieram jako wypadek przy pracy. Piszesz
> przeciez, ze zalezy ci na rzeczowej i kulturalnej dyskusji.
Przepraszam. Nie chcialem Was urazic. Jednak wydaje mi sie, ze nie
powiedzialem niczego zlego. Nie jestem katolikiem i slowa sekta nie
uwazam za obrazliwe. Nazywam po prostu sektami wszystkie religijne
odlamy o wysoce sprecyzowanych zasadach i silnej roli przywodcy. Na
przyklad chrzescijanstwo uwazam za sekte judaizmu. Slowem himduizm
przyjelo sie okreslac w Europie zespol religii i kultow wywodzacych sie
z Wed. A przeciez zasady Waszego ruchu zostaly sprecyzowane juz w
naszych czasach. Bardzo prosze odpowiedz mi czy to wyjasnienie Cie
satysfakcjonuje i prosze zwroc mi dokladniej uwage, co uwazasz w mojej
wypowiedzi za niestosowne. Jesli chodzi o przeniesienie dyskusji, to po
prostu wiem o Was za malo, by dyskutujac o Was, nie czuc sie jak slon w
skladzie porcelany.
Z wyrazami szacunku
Marek krukowski
Witam Wszystkich,
On Thu, 17 Apr 1997, Marek Krukowski wrote:
> Michal Czuma wrote:
>
> > Facet - no wprawiles mnie w zachwyt - powiedz mi jak sie porusza
> > podniebieniem, bo ja mam nieruchome.
>
> Prosze Pana!
>
> Slowo, ktorego uzyl Pan wobec mnie uchodzilo dawniej za wysoce
> obelzywe. To ze w raz z innymi pospolitymi slowami weszlo dzis do
> powszechnego uzytku nie upowaznia jeszcze Pana do uzywania ich wobec
> osob, ktorym nie byl Pan przedstawiony. Chyba ze chce Pan popisac sie
> chamstwem. To ze nie potrafi Pan poruszac podniebieniem (to jeden ze
[cut]
Smieszne! Panie Krukowski, nazwanie "Facet" nazywa Pan chamstwem. Po moim
pierwszym postingu na tej liscie paru ambitnych gosci nazwalo mnie
"durniem", "smarkaczem", "zasrancem", "Bartusiem Inwizytorem" itp. Ja
nikogo tu nie nazwalem nawet glupcem.
Nie przejalem sie i pisze dalej.
Chyba czepia sie Pan Michala Czumy bo boi sie Pan rzeczowej dyskusji.
Zreszta swiadczy o tym tez odpowiedz na moj wczesniejszy list (to z
logika). Prosze byc powazny...
Pozdrawiam,
Bartek Dzik
P.S.
Na tamten list odpowiem pozniej: teraz musze leciec na zajecia ;)
-------------------------
I'M STILL WAITING...
Ok, dla mnie przydatne jest jedzenie miesa. Zatem przydatne jest zabijanie
swin, krow, czego-tam-jeszcze. Duzych dzikich zwierzat jest malo, czyli
krowy, swinie itp. praktycznie w wiekszosci zawdzieczaja fakt swojego
istnienia swojej przydatnosci dla czlowieka.
: >
: > Mnie natura przystosowala do zycia w wyspecjalizowanym spolezenstwie
: > ludzkim. Podobnie jak np. u mrowek sa w tym spoleczenstwie osobniki
: > zajmujace sie zdobywaniem/wytwarzaniem zywnosci dla siebie i dla reszty
: > spoleczenstwa. Pozostale osobniki sa naturalnie przystosowane do innych
: > funkcji. Co prawda mam jeszcze atawistyczne cechy pozwalajace mi
: > samodzielnie zdobywac zywnosc, ktore moga zmi sie przydac w sytuacjach
: > awaryjnych. Natura, daja ludziom inteligencje, przystosowala ih do
: > wytworzenia broni palnej i do hodowli zwierzat/uprawy roslin.
: > Wole korzystac z hojnosci natury i kupowac jedzenie w sklepie.
: >
: To nie natura. Procesy naturalne przebiegaja tysiaca i wiecej lat
Rozumiem ze: jak mrowki buduja mrowisko to nie proces naturalny, bo nie trwa
tysiace lat; cykle populacji w ekosystemach nie sa naturalne, bo nie trwaja
tysiace lat; zmiana por roku to nie proces nturalny, bo nie trwa tysiace
lat, itp. itd.
: (radze zapoznac sie z np. historia ewolucji). W.w. "przystosowania" sa
Procesy specjacji9 w teorii ewolucji faktycznie przebiegaja dosc powoli. Ale
przystosowanie wewnatrz gatunku do nowych warukow srodowiskowych tez jest
procesem ewolucyjnym, a widoczne jest juz na przestrzeni kilkudziesieciu do
kilkuset lat, w zaleznosci od gatunku. Bakterie potrafia przejsc calkiem
radykalna selekcje naturalna i proces przystosowawczy w przeciagu kilku
godzin, np. moga sie uodpornic na trucizne albo na promieniowanie
radioaktywne, z tym ze w ich przypadku trudno mowic o gatunku.
: wylacznie skutkiem dzialalnosci czlowieka (ostatnie kilkaset lat) i
Dlaczego dzialalnosc czlowieka mialaby byc nienaturalna? Inteligencja jest
po prostu sposobem na przezycie dla czlowieka, tak jak dla innych zwierzat
sa nim kly, pazury, szybki bieg. Co jest nienaturalnego w czlowieku?
Uczestniczy w wyscigu ewolucyjnym zgodnie z regulami tej gry, a ze wygrywa
to tylko swiadczy o nim jak najlepiej.
: jesli sie troche pomysli to bez zglebiania "glegokiej ekologii" widac do
: czego prowadza.
Do czego?
: TADeusz Bela
--
Septimus
aka Andrzej Jarzabek ajar...@cyber.ict.pwr.wroc.pl
"Beware the Jabberwock, my son / The jaws that bite, the laws that catch
Beware the Jubjub bird, and shun / The frumious Bandersnatch"
--
Witold Przygoda <w...@cyberdude.com> wrote in article
<5it2r0$1au$1...@bit.onet.pl>...
> s...@pluton.pol.lublin.pl (Marcin Grabowiecki IZI II) writes:
>
> > Oryginalne imie Boga jest z nim tozsame, i wypowiadajac slowa;
> > Hare Kryszna Hare Kryszna
> > Kryszna Kryszna Hare Hare
> > Hare Rama Hare Rama
> > Rama Rama Hare Hare
> > mozna doswiadczyc Boga. Poprzez intonowanie i sluchanie swietych imion
> > oczysczony zostaje umysl ze sluzenia zmyslom.
> Czy oczyszczenie umyslu, jak to nazywasz, jest efektem mnemotechnicznym
> tak wielokrotnego (razem 1728) powtorzenia mantry na dzien, czy tez jest
> efektem "doswiadczania Boga"? Jak sie objawia ow Bog poprzez mantre
> (pytam calkiem powaznie, jakiego rodzaju jest to doswiadczenie).
Pozwole sobie powiedziec cos o swoich doswiadczeniach, mimo ze pytanie
zadales Marcinowi. Oczyszczenie umyslu jest czyms wtornym w intonowaniu
Hare Kryszna, choc takiego oczyszczenia mantrowanie, czy tez wykonywanie
jakichkolwiek przktyk duchowych jest wrecz niemozliwe na dluzsza mete. Tak
wiec gdy skupiamy swoj umysl na powtarzaniu swietych imion Boga to umysl
automatycznie sie oczyszcza. Jezeli oczywiscie jestesmy szczerzy i wkladamy
w to troche (czyt. dosc duzo) swiadomego wysilku. Wiele osob, ktore po od
niedawna intonuja Hare Kryszna mowia o mistycznych doznaniach, wizjach,
odczuciach etc. Z czasem jednak zaczyna to zanikac, a istotnym staja sie
rzeczy troche bardziej wazne i praktyczne. Gdy jestem naprawde mocno
skupiony i powazny podczas intonowania Hare Kryszna moge np. lepiej widziec
samego siebie, swoje gleboko czasem skrywane pragnienia, swoje wady, lecz
takze (co naprawde wazne) widze wyrazniej jak bardzo ludzie wokol mnie
cierpia i potrafie latwiej postawic sie w ich polozeniu i ich zrozumiec. To
nie znaczy, ze ja nie doswiadczam cierpienia, lecz dzieki mantrowaniu staje
sie ono czyms bardziej zewnetrznym (mam na mysli cierpienia pochodzace od
ciala fizycznego, jak rowniez umyslu). Nawet wykonywanie zwyklych czynnosci
(praca itd...) moze zyskac inny, lepszy wymiar, gdy naprawde staram sie
skupiac na mantrowaniu. Jednakze to co chyba najwazniejsze to umacnianie
sie wiary w Boga. Intonowanie w polaczeniu z poznawaniem wiedzy wedyjskiej
z ksiazek Prabhupada jest dla mnie czyms orzezwiajacym i umacniajacym moje
zycie duchowe.
> > Tzn normalnie umysl
> > zaabsorowany jest zaspokojaniem zmyslow; idac ulica myslimy jak zdobyc
> > kobiete, co zjesc, jak cos zdobyc. Mantrowanie swietych imion uwalnia
> > umysl.
>
> W myslach ktore wymieniles, czesc mozna by uznac za szkodliwe, ale czesc
> z nich jest konsekwencja normalnych naszych zyciowych potrzeb. Czy to
oznacza,
> ze matrowanie ma uwolnic od myslenia o czymkolwiek?
Nie. Mantrowanie ma pomoc w mysleniu i umocnic nasza inteligencje i
determinacje. Nie mozna byc wolnym od myslenia. To bardzo sztuczny stan.
Chodzi o to byc stac sie Swiadomym Kryszny. Bycie Swiadomym Kryszny oznacza
robienie wszystkiego z mysla o Bogu. To dotyczy takze myslenia. Czyli
generalnie nie chodzi o odrzucanie, a raczej o wlasciwe zaangazowanie
naszych czymnnosci.
>Dlaczego zmysly jako
> takie zakwalifikowane sa a priori jako zrodla zla?
Nie sa one zle. To my je zle wykorzystujemy. To tylko narzedzia i podobnie
jak one moga sluzyc dobrej lub zlej sprawie.
> Innymi slowy, pojawia sie
> we mnie watpliwosc, czy mantrowanie nie jest wymierzone przeciw naturze
> (tej zdrowej, normalnej, niekoniecznie zaraz grzesznej)?
Moje doswiadczenie mowi mi, ze nie. Ale mysle, ze roznic sie mozemy w
ocenie tej "normalnosci".
> A tak przy okazji. Czy kobiety rowniez mantruja zeby, ze tak powiem,
> "nie myslec o mezczyznach"?
Generalnie chodzi o to, ze seks nie jest czyms naprawde wartosciowym.
> Czy zwiazek kobiety i mezczyzny (mowie o zwiazku prawdziwej milosci
> a nie pozadania) uwazany jest za normalny czy nie?
Tak.
> Jaka jest pozycja kobiety?
To zalezy od kobiety.
Witam Wszystkich,
On Thu, 17 Apr 1997, Marek Krukowski wrote:
> Bartek Dzik wrote:
[cut]
> > Chyba czepia sie Pan Michala Czumy bo boi sie Pan rzeczowej dyskusji.
>
> Myli sie Pan. Czepiam sie Pana Michala Czumy, bo czytajac jego
> wczesniejsze listy nabralem do niego pewnego szacunku i uwazam, ze
> rzeczowa dykusja z nim jest mozliwa.
Problem w tym, co rozumiemy przez rzeczowa dyskusje: o tym dalej...
> > Zreszta swiadczy o tym tez odpowiedz na moj wczesniejszy list (to z
> > logika). Prosze byc powazny...
>
> Naprawde istnieja systemy logiczne (np. logika heglowska czy wspolczesne
> systemy logiki wielowartosciowej), w ktorych nie obowiazuja ani zasada
To prawda, ale z tego co dowiedzialem sie na cwiczeniach z logiki
(studiuje tez informatyke) te systemy nie sa calkowicie spojnie jak logika
dwuwartosciowa...
> sprzecznosci (ktora byl pan uprzejmy nazwac zasada wylaczonego srodka)
> ani zasada wylaczonego srodka. Ja osobiscie jestem sklonny nie uznawac
To fakt, to prawo nazywa sie tez prawem niesprzecznosci. Zasada
wylaczonego srodka i prawo niesprzecznosci to wlasciwie jedno i to samo
prawo (co wynika z praw de Morgana ~(p i ~p) = ~p lub p )
> nieograniczonej prawomocnosci owych zasad. A co do propozycji ustalenia
Na czyms sie musimy w zyciu opierac. Czy bylby Pan sklonny zanegowac prawo
sprzecznosci w odniesieniu do spraw zycia codziennego. (ze np. Pan teraz i
zyje i nie zyje). Chyba na czyms trzeba sie oprzec.
> regul i pola dyskusji, to wbrew pozorom zglosilem ja najzupelniej
> powaznie.
Dobrze, podyskutujmy powaznie. Dla nas chrzescijan Biblia jest ksiega
swieta: nie mozemy jej stawiac na rowni z innymi: wiara nam nie pozwala:
robiac cos takiego faktycznie lamiemy najwazniejsze kanony naszej religii:
czy tego Pan od nas oczekuje? Jestesmy katolikami, bo uwazamy nasza wiare
za NAJlepsza: nie ma w tym nic zlego (zadnego fanatyzmu): racjonalny
czlowiek wybiera to co najlepsze dla niego. Pewne prawdy innych religii
(np. ta reinkarnacja ktorej sie tak czepiam) stoja w jawnej sprzecznosci z
nasza wiara. Nie mozemy jej uznac. I tu do manipulacji posuwaja sie
wlasnie Hare Krishna czy Misja Czaitanii twierdzac, ze w Biblii jest mowa
o reinkarnacji, co jest ewidentna bzdura: kto tu komu chce narzucic jakies
poglady? Czy moze Pan mi wytlumaczyc, jak pogodzic mam reinkarnacje z tym
co glosi Kosciol Katolicki? Tylko prosze, bez logiki wieloargumentowej,
zalozmy ze nie studiuje informatyki, tylko jestem spokojnym humanista...
Wiem, ze u hinduizmie (czy jego odlamach) jest takie pojecie (nie pamietam
nazwy) odnoszace sie do 3 jakby "stopni wtajemniczenia": te 3 stopnie to
ignorancja, [drugiego nie pamietam], dobro. Ma to niby wyjasniac
zroznicowanie religii itp. na ziemi: tzn. rozna religia dla ludzi o roznym
stopniu "uswiadomienia". Jak na tym tle tzn. gdzie znajduje sie
chrzescijanstwo, a gdzie hinduizm? (tak z ciekawosci pytam).
Pozdrawiam,
Bartek Dzik
P.S.
Co do Panskiego pytania " o tym innowiercy co wchodzi do kosciola" z
ktoregos z wczesniejszych listow: ja mysle, ze tak. Tyle, ze to ma
niewiele wspolnego z omawianymi kwestiami (raczej z ogladaniem zabytkow).
> On Thu, 17 Apr 1997, Marek Krukowski wrote:
> > Bartek Dzik wrote:
> [cut]
> > > Zreszta swiadczy o tym tez odpowiedz na moj wczesniejszy list (to z
> > > logika). Prosze byc powazny...
> >
> > Naprawde istnieja systemy logiczne (np. logika heglowska czy wspolczesne
> > systemy logiki wielowartosciowej), w ktorych nie obowiazuja ani zasada
>
> To prawda, ale z tego co dowiedzialem sie na cwiczeniach z logiki
> (studiuje tez informatyke) te systemy nie sa calkowicie spojnie jak logika
> dwuwartosciowa...
Czy slyszal Pan o twierdzeniu Gödla? Dotyczy ono arytmetyki i glosi
mowiac najogolniej, niezupelnosc teorii niesprzecznych - to znaczy z
niesprzecznego zbioru aksjomatow nie da sie wyprowadzic wszystkich zdan
prawdziwych danej teorii. Dosc lubie przenosic wnioski z tego
twierdzenia na wszelkie systemy sformalizowane (pisze lubie, bo juz
zrozumienie dowodu twierdzenia Gödla to dla mnie wyzsza szkola jazdy -
kiedys mi sie udalo, ale juz nic nie pamietam - a co dopiero mowic o
rozumieniu wszystkich jego konsekwencji). Sadze wie, ze jesli nawet
poslugujemy sie spojnym systemem logicznym powinnismy pamietac, o tym,
ze cena tej spojnosci jest niezupelnosc.
> (...)
> Na czyms sie musimy w zyciu opierac. Czy bylby Pan sklonny zanegowac prawo
> sprzecznosci w odniesieniu do spraw zycia codziennego. (ze np. Pan teraz i
> zyje i nie zyje).
Wie Pan, ja studiowalem filozofie i w konkurencji wywijania mysla nie
boje sie wlasciwie niczego, moglbym wiec powiedziec tutaj, ze udowodnic
Panu, ze nie zyje to dla mnie bulka z maslem, tyle, ze wtedy poprosil,
by mnie Pan, zebym tego dokonal, a ja niestety, przy najmniej w tej
chwili nie mam tyle czasu, by oddawac sie podobnie pustym igraszkom
(pisanie zabiera mi stanowcuzo zbyt duzo czasu, bowiem niestety
utracilem wprawe).
> (...)
> > A co do propozycji ustalenia regul i pola dyskusji, to wbrew pozorom zglosilem ja
> > najzupelniej powaznie.
>
> Dobrze, podyskutujmy powaznie. Dla nas chrzescijan Biblia jest ksiega
> swieta: nie mozemy jej stawiac na rowni z innymi: wiara nam nie pozwala:
> robiac cos takiego faktycznie lamiemy najwazniejsze kanony naszej religii:
> czy tego Pan od nas oczekuje?
Nie. Chodzi mi o znalezienie plaszczyzny dyskusji. Nie mozecie przeciez
oczekiwac od nie wierzacego, zeby zaczynal dyskusje z wami od przyjecia
za prawdziwe wszystkich waszych tez, czy chocby jakiejkolwiek z nich.
Musicie zrozumiec, ze mozliwe, sa takze inne punkty widzenia.
> Jestesmy katolikami, bo uwazamy nasza wiare
> za NAJlepsza: nie ma w tym nic zlego (zadnego fanatyzmu): racjonalny
> czlowiek wybiera to co najlepsze dla niego. Pewne prawdy innych religii
> (np. ta reinkarnacja ktorej sie tak czepiam) stoja w jawnej sprzecznosci z
> nasza wiara. Nie mozemy jej uznac. I tu do manipulacji posuwaja sie
> wlasnie Hare Krishna czy Misja Czaitanii twierdzac, ze w Biblii jest mowa
> o reinkarnacji, co jest ewidentna bzdura: kto tu komu chce narzucic jakies
> poglady? Czy moze Pan mi wytlumaczyc, jak pogodzic mam reinkarnacje z tym
> co glosi Kosciol Katolicki? Tylko prosze, bez logiki wieloargumentowej,
> zalozmy ze nie studiuje informatyki, tylko jestem spokojnym humanista...
> Wiem, ze u hinduizmie (czy jego odlamach) jest takie pojecie (nie pamietam
> nazwy) odnoszace sie do 3 jakby "stopni wtajemniczenia": te 3 stopnie to
> ignorancja, [drugiego nie pamietam], dobro. Ma to niby wyjasniac
> zroznicowanie religii itp. na ziemi: tzn. rozna religia dla ludzi o roznym
> stopniu "uswiadomienia". Jak na tym tle tzn. gdzie znajduje sie
> chrzescijanstwo, a gdzie hinduizm? (tak z ciekawosci pytam).
Prosilem juz o zmiane tematu. Nie jestem wyznawca wiary w reinkarnacje i
z trudem przychodziloby mi jej bronic, albowiem staram sie byc bardzo
ostrozny jesli chodzi o wiare w substancjalnosc Ja - jak na razie nie
znajduje zadnych przekonywujacych argumentow, na rzecz istnienia takiego
bytu.
> Pozdrawiam,
>
> Bartek Dzik
>
> P.S.
> Co do Panskiego pytania " o tym innowiercy co wchodzi do kosciola" z
> ktoregos z wczesniejszych listow: ja mysle, ze tak. Tyle, ze to ma
> niewiele wspolnego z omawianymi kwestiami (raczej z ogladaniem zabytkow).
Zdecydowanie nie chodzi mi o sytuacje, w ktorej "obcy" przychodzi
zwiedzac zabytki, mam na mysli na przyklad "obcego" przychodzacego na
nabozenstwo i bioracego w nim udzial, lub modlacego sie do waszego Boga,
czy swietych, ktory wychodzi potem z kosciola i idzie tez pomodlic sie
do np. swiatyni Wisznu a potem do swiatyni buddyjskiej.
> Marcin Grabowiecki IZI II <s...@pluton.pol.lublin.pl> wrote:
> > Hare Kryszna Hare Kryszna
> > Kryszna Kryszna Hare Hare
> > Hare Rama Hare Rama
> > Rama Rama Hare Hare
>
> A teraz moja wersja ;)
>
> Hare Monia, Hare Monia
> Monia Monia, Hare Hare
> Hare Eris, Hare Eris
> Eris Eris, Hare Hare
>
> Ladne, prawda ? ;)
> Ale ciagle uwazam, ze ciagle powtarzanie tych slow prowadzi do
> oglupienia.
Wg mnie w takim samym stopniu do oglupienia prowadzi obmawianie
rozanca czy czegos tam podobnego. Nie powinnismy wyciagac
pochopnych wnioskow, gdy czegos nie rozumiemy, nie czujemy...
pawel
_/_/_/ _/_/_/ _/_/_/ Pawel Grzegorz Angerman PWr/E-ka/Inf/II
_/ _/_/ _/ _/ DS T-17 "Ikar" p.504 Adres domowy:
_/_/_/ _/ _/_/_/_/_/_/ Wroblewskiego 27 J.Kazimierza 7/9 m9
_/ _/ _/_/ _/ 51-627 Wroclaw 98-220 Zdunska Wola
_/ _/_/_/ _/ _/ tel:(0-71)48-66-10 tel:(0-43)23-49-78
e-mail: p...@ikar.t17.ds.pwr.wroc.pl
www : http://ikar.t17.ds.pwr.wroc.pl/~pga
> synek (...)
> Wy sobie (...)
> Waszymi bzdetami(...)
> Waszymi czlonkami (...)
> wasza slodkosc, "milosc" i pokoj to fikcja wyssana z palca (...)
> Liczy sie tylko kasa i liczba "wiernych" - za wszelka cene (...)
> Twoje obruszenie sie i nazywanie mnie chamem jest wlasnie taka pierwsza
> odslona waszej prawdziwej tozsamosci.
Prosze Pana!
Z przykroscia musze stwierdzic, ze rozmowa nam sie jakos nie klei. Nie
wiem dlaczego z takim uporem czyni mnie pan czlonkiem jakiejs sekty. Nie
jestem czlonkiem zadnej sekty. Jestem sobie tylko niedouczonym
filozofem, z niejaka sklonnoscia do sceptycyzmu, ale jednoczesnie
gotowym w kazdej mysli dostrzec ziarenko prawdy. Z mojego punktu
widzenia to pan jest czlonkiem sekty. I wie Pan, dopoki nie robi Pan nic
zlego, dopoty mi to w ogole nie przeszkadza. Nie nazwalem Pana chamem,
skrytykowalem tylko jako chamskie panskie slownictwo. Jesli nie sprawia
panu roznicy jak Pan zwraca sie do innych, trudno, od tej pory bede bral
to pod uwage, moze uda mi sie oswoic z tym faktem i nie bede sklonny
odpowiadac pieknym za nadobne (albo moze lepiej bede sklonny, zeby nie
popasc w pyche, ze niby jestem jakis lepszy). Poniewaz jak sie okazuje
nie ma Pan ochoty na dzialalnosc misyjna tylko woli rozmawiac z tymi
ktorzy maja zdanie zblizone do panskiego, chcialbym zapytac Pana czy nie
byloby czy w takim razie nie byloby zasadne podzielenie tej grupy na
dwie niezalezne czesci. Do jednej pisaliby tylko katolicy i nie wolno by
bylo tam pisac niczego niezgodnego z zasadami wiary chrzescijanskiej,
druga bylaby ogolnie dostepna i kazdy moglby wysylac tam swoje bzdety -
nawet nasi zupelnie pomyleni discordianie (choc na marginesie, to oni mi
sie naprawde nie podobaja, nie jako ludzie, ale to co glosza - takie to
jakies oslizgle).
Przykro mi z powodu tego co zdarzylo sie w Pana rodzinie. Wydaje mi sie
jednak, ze zarowno na ludzi porzadnych jak i na dwulicowych mozna trafic
posrod przedstawicieli kazdego wyznania.
Nie wiem czy jeszcze moglbym cos dodac, nie wiem w tej chwili nawet czy
uwaza Pan niekatolikow za ludzi. a coz moglby powiedziec Panu
nieczlowiek.
Mimo wszystko Pozdrawiam
Marek Krukowski
Lubic mozna, ale czy jest to prawdziwe to juz inna sprawa.
Dotyczy to systemow zawierajacych arytmetyke. Logika dwuwartosciowa, a takze
i np. pieciowartosciowa, sa zupelne.
: rozumieniu wszystkich jego konsekwencji). Sadze wie, ze jesli nawet
: poslugujemy sie spojnym systemem logicznym powinnismy pamietac, o tym,
: ze cena tej spojnosci jest niezupelnosc.
:
:
: Nie. Chodzi mi o znalezienie plaszczyzny dyskusji. Nie mozecie przeciez
: oczekiwac od nie wierzacego, zeby zaczynal dyskusje z wami od przyjecia
: za prawdziwe wszystkich waszych tez, czy chocby jakiejkolwiek z nich.
: Musicie zrozumiec, ze mozliwe, sa takze inne punkty widzenia.
Musisz zrozumiec ze chrzescijanie uwazaja ze tymi ludzmi kieruje Szatan.
Witam Wszystkich,
On Thu, 17 Apr 1997, Marek Krukowski wrote:
> Bartek Dzik wrote:
>=20
> Czy slyszal Pan o twierdzeniu G=F6dla? Dotyczy ono arytmetyki i glosi
> mowiac najogolniej, niezupelnosc teorii niesprzecznych - to znaczy z
> niesprzecznego zbioru aksjomatow nie da sie wyprowadzic wszystkich zdan
Tzn. czy chodzi o tw. o tym, ze nie istnieje skonczony zbior aksjomatow
opisujacych np. liczby naturalne. To wielkie twierdzenie, choc smutne:
zwlaszcza dla naszych CyberGnostykow na tej liscie :-)))
[CUT]
> rozumieniu wszystkich jego konsekwencji). Sadze wie, ze jesli nawet
> poslugujemy sie spojnym systemem logicznym powinnismy pamietac, o tym,
> ze cena tej spojnosci jest niezupelnosc.
No coz, wszystko kosztuje.... ;)
> > (...)
> > Na czyms sie musimy w zyciu opierac. Czy bylby Pan sklonny zanegowac pr=
awo
> > sprzecznosci w odniesieniu do spraw zycia codziennego. (ze np. Pan tera=
z i
> > zyje i nie zyje).
>=20
> Wie Pan, ja studiowalem filozofie i w konkurencji wywijania mysla nie
> boje sie wlasciwie niczego, moglbym wiec powiedziec tutaj, ze udowodnic
> Panu, ze nie zyje to dla mnie bulka z maslem, tyle, ze wtedy poprosil,
> by mnie Pan, zebym tego dokonal, a ja niestety, przy najmniej w tej
> chwili nie mam tyle czasu, by oddawac sie podobnie pustym igraszkom
> (pisanie zabiera mi stanowcuzo zbyt duzo czasu, bowiem niestety
> utracilem wprawe).
Wie Pan, ja nie studiowalem filozofii, ale zetknalem sie z wieloma
filozofami i to o wysokiej renomie w Polsce. Nikomu z nich do glowy nie
przyszlo wywijanie mysla, jak Pan to nazywa. Dla nich filozofia to byla
nauka scisla. No, ale to byli personalisci (neotomizm itd.), a Pan jaki
nurt reprezentuje, jesli mozna wiedziec?=20
[cut]=20
> Nie. Chodzi mi o znalezienie plaszczyzny dyskusji. Nie mozecie przeciez
> oczekiwac od nie wierzacego, zeby zaczynal dyskusje z wami od przyjecia
> za prawdziwe wszystkich waszych tez, czy chocby jakiejkolwiek z nich.
> Musicie zrozumiec, ze mozliwe, sa takze inne punkty widzenia.
Jasne, ale musimy dyskusja na czyms oprzec. Tego sie nie da zaczac od
zera, musi byc jakis wspolny punkt. Dobre checi z tamtej strony...
[cut]
[ o reinkarnacji ]
> Prosilem juz o zmiane tematu. Nie jestem wyznawca wiary w reinkarnacje i
> z trudem przychodziloby mi jej bronic, albowiem staram sie byc bardzo
> ostrozny jesli chodzi o wiare w substancjalnosc Ja - jak na razie nie
> znajduje zadnych przekonywujacych argumentow, na rzecz istnienia takiego
> bytu.
No to chyba sie nijak nie zrozumiemy. Zupelnie inne poglady filozoficzne.=
=20
Smutne...
> > Co do Panskiego pytania " o tym innowiercy co wchodzi do kosciola" z
> > ktoregos z wczesniejszych listow: ja mysle, ze tak. Tyle, ze to ma
> > niewiele wspolnego z omawianymi kwestiami (raczej z ogladaniem zabytkow=
).
>=20
> Zdecydowanie nie chodzi mi o sytuacje, w ktorej "obcy" przychodzi
To byl taki moj troche zart, sorry :)
> zwiedzac zabytki, mam na mysli na przyklad "obcego" przychodzacego na
> nabozenstwo i bioracego w nim udzial, lub modlacego sie do waszego Boga,
> czy swietych, ktory wychodzi potem z kosciola i idzie tez pomodlic sie
> do np. swiatyni Wisznu a potem do swiatyni buddyjskiej.
Dla mnie to jest cos glupiego. Tzn. cos tak urozmaiconego, bo np. katolik
moze sie modlic w cerkwii prawoslawnej, jak akurat nie ma po drodze
kosciola, moze nawet przyjac tam komunie i jest ok. Ale takie lazenie po
roznych swiatyniach: to sie kloci z tym pierwszym przykazaniem troche.
Mam wrazenie (moje wrazenie, moge sie mylic), ze Pan zupelnie inaczej
odbiera Boga jak my, katolicy. Zdaje mi sie, ze Pan odbiera Boga jako
taka, za przeproszeniem, zabawke "w niebie". Nie widzi Pan jego OSOBY i
nie jest Pan z nim gleboko emocjonalnie zwiazany. Stad ta rozmowa o
rownosci religii itp. Pan nie przyjmuje Boga osobiscie. Dlatego my tak
smielismy sie z tych mantr: dla nas nie jest "najlepsza rzecza w tym
wieku", jak to nazwal jeden mantrujacy, wymawianie imion boga po 1, 2 czy
3 godziny dziennie. Dla nas wazne jest "dobrze" zyc.=20
[ tak co do mantr i paru innych rzeczy, czytal Pan "100 zabobonow"? ]
I to jest roznica miedzy nami, nie wiem czy mozna ja przeskoczyc.
Aha, jeden wazny cytat z Biblii (nie mam przy sobie, wiec nie bedzie
doslowny, jest z Ew. Sw. Jana, bardzo go lubie):
"Obys byl zimny albo goracy, bo jesli nie jestes ani zimny, ani goracy,
tylko letni, to zaczne cie wypluwac..."
O to chodzi! Trzeba umiec sie wypowiedziec po jednej stronie. Lepszy dla
mnie zakis zagorzaly mroczny kultysta Kali niz ktos, kto nie jest "ni
zimny, ni goracy"...=20
Ludzie boja sie wybrac...=20
Ale kiedys trzeba [patrz sygnatura]=20
Coz taki swiat...
[ o, rety ale sie Bartek na koniec sentymentalny zrobil :) ]
Pozdrawiam,
Bartek
--------------------------------------------------------
"DO NOT TRUST THIS WORLD,
CHOOSE... WHILE YOU CAN!"
--------------------------------------------------------
I'VE CHOSEN, AND NOW: I'M WAITING...
--------------------------------------------------------
=20
Michal Czuma <bol...@free.polbox.pl> wrote:
>>Prosze Pana!
>prosze!
>> Slowo, ktorego uzyl Pan wobec mnie uchodzilo dawniej za wysoce
>>obelzywe.
>Nie wiedzialem - czlowiek uczy sie przez cale zycie!
>> To ze w raz z innymi pospolitymi slowami weszlo dzis do
>>powszechnego uzytku nie upowaznia jeszcze Pana do uzywania ich wobec
>>osob, ktorym nie byl Pan przedstawiony.
>Acha - zaczynamy sie bawic w savoir vivre!
>>Chyba ze chce Pan popisac sie
>>chamstwem.
>Ja i chamstwo! ha ha ha
>Gdybys synek byl dluzej na liscie to bys wiedzial, ze Czuma wpada w taki ton
>gdy juz jest doprowadzony do ostatecznosci!!
To chyba osoba za czesto sie doprowadza do ostatecznosci!
>> Jestem wysoce
>>rozczarowany i zasmucony Pana postawa, bo po pierwszych lekturach tej
>>listy nie spodziewalem sie po Panu czegos takiego.
>No to masz Pan rozczarowanie.
A ja jestem przerazony zachowaniem osoby podajacej sie za katolika. To
ma byc przyklad tej katolickiej milosci blizniego? To jest wlasciwy
sposob do pokazywania poszukujacym i watpiacym istoty nauk Jezusa?
A potem zdziwienie dlaczego tylu odchodzi od Kosciola, dlaczego
wszyscy napadaja na biedne owieczki i skad cale przesladowanie
Kosciola? Takie osoby jak wlasnie osoba stoja w pierwszej linii i
przede wszystkim one swiadcza przed innymi o prawdzie i zaletach
swojej wiary.
ZADEN powod nie usprawiedliwia takiego zachowania!
To nie jest osoby osobista sprawa, jesli takie przeslanie prezentowane
jest publicznie!
>to wlasnie ja Panu
>powiem - basta. Tu spotkacie takich jak ja , ktorzy powiedza: Dalej stop. !!
A ja powiem osobie - basta. Basta z szarganiem dobrego imienia
Kosciola, basta z profanacja nauk Jezusa, basta z faryzeuszowskim
zaklamaniem, rozdzwiekiem miedzy slowami, a czynami, basta z sianiem
zgorszenia i nienawisci.
Jako chrzescijanin prosze braci z innych wyznan o przebaczenie i nie
identyfikowanie pewnych osobistych zachowian z cala wspolnota
chrzescijanska.
Pokoj z Wami!
WF
No, niezupelnie... rozumiem, ze na skutek poslugiwania sie
systemem logicznym niecalkowicie zgodnym z logika dwuwartosciowa
problemem moze byc sformulowanie pogladu, ktory by w pelni mogl
byc zgodny z prawda, ktos inteligentny juz conieco zauwazyl:
>>>>> Andrzej Jarzabek <ajar...@cyber.ict.pwr.wroc.pl> writes:
> Lubic mozna, ale czy jest to prawdziwe to juz inna sprawa.
> Dotyczy to systemow zawierajacych arytmetyke. Logika dwuwartosciowa, a takze
> i np. pieciowartosciowa, sa zupelne.
ale i to niezupelnie jest zgodne z prawda - z tego co pamietam
z cwiczen logiki sprzed ponad 20 lat, to logika dwuwartosciowa
jest zupelna tylko przy pewnych ograniczeniach w uzywaniu
kwantyfikatorow (ale nie wiem jaka konstrukcja jest zakazana).
Przy okazji pare slow o innej wypowiedzi Andrzeja:
> Musisz zrozumiec ze chrzescijanie uwazaja ze tymi ludzmi kieruje Szatan.
Z tego co mi wiadomo, przekonani do takiej opinii sa ci,
ktorzy byli wyznawcami religii dalekowschodnich (takich jak
hinduizm czy pewne formy buddyzmu), a potem nawrocili sie
na chrzescijanstwo. Inni, jesli sa o tym przekonani, to na
skutek zarazenia sie tym przekonaniem od tych nawroconych.
Taka wiesc wyczytalem w liscie od znajomego misjonarza...
> Zdecydowanie nie chodzi mi o sytuacje, w ktorej "obcy" przychodzi
> zwiedzac zabytki, mam na mysli na przyklad "obcego" przychodzacego na
> nabozenstwo i bioracego w nim udzial, lub modlacego sie do waszego Boga,
> czy swietych, ktory wychodzi potem z kosciola i idzie tez pomodlic sie
> do np. swiatyni Wisznu a potem do swiatyni buddyjskiej.
Coz... u nas cos takiego jest ciezkim grzechem, i mamy
obowiazek kogos takiego o tym uprzedzic, ale w zadnym
wypadku nie zmuszac by postapil inaczej. Jego wola, jego
odpowiedzialnosc przed Bogiem za takie postepowanie.
Jurek
> Smieszne! Panie Krukowski, nazwanie "Facet" nazywa Pan chamstwem. Po moim
> pierwszym postingu na tej liscie paru ambitnych gosci nazwalo mnie
> "durniem", "smarkaczem", "zasrancem", "Bartusiem Inwizytorem" itp. Ja
> nikogo tu nie nazwalem nawet glupcem.
> Nie przejalem sie i pisze dalej.
> Chyba czepia sie Pan Michala Czumy bo boi sie Pan rzeczowej dyskusji.
Myli sie Pan. Czepiam sie Pana Michala Czumy, bo czytajac jego
wczesniejsze listy nabralem do niego pewnego szacunku i uwazam, ze
rzeczowa dykusja z nim jest mozliwa.
> Zreszta swiadczy o tym tez odpowiedz na moj wczesniejszy list (to z
> logika). Prosze byc powazny...
Naprawde istnieja systemy logiczne (np. logika heglowska czy wspolczesne
systemy logiki wielowartosciowej), w ktorych nie obowiazuja ani zasada
sprzecznosci (ktora byl pan uprzejmy nazwac zasada wylaczonego srodka)
ani zasada wylaczonego srodka. Ja osobiscie jestem sklonny nie uznawac
nieograniczonej prawomocnosci owych zasad. A co do propozycji ustalenia
regul i pola dyskusji, to wbrew pozorom zglosilem ja najzupelniej
powaznie.
Z wyrazami szacunku
Marek Krukowski
Religie o wysoce sprecyzowanych zasadach i silnej roli przywodcy rzadko
dzis juz sie spotyka (mam na mysli autentyczne religie). I osobiscie uwazam
te okreslenia raczej za komplement. Jednakze nazywanie "odlamem"
Towarzystwa Swiadomosci Kryszny dla mnie osobiscie wydaje sie nie do konca
wlasciwe. Ruch Hare Kryszna zostal zapoczatkowany przez Sri Czejtanie
Mahaprabhu okolo 500 lat temu. Wykazal On przy aprobacie wielu uczonych
braminow, ze intonowanie Imion Boga jest w naszych czasach bardzo
praktycznym sposobem realizacji. Mozna tu przytoczyc werset z Padma Purany,
ktory mowi, ze w wieku Kali (zgdnie z wedyjska astrologia i chronologia
trwa juz od 5000 lat) nie ma innej drogi jak intonowanie Harer Nama - Imion
Hari. Jest to powtorzone trzykrotnie co akcentuje wage tego stwierdzenia.
Pan Czejtania odrzrucil wiele niepraktycznych w dzisiaj procesow polecanych
przez Wedy jako korzystne i ustanowil jeden: sakirtana yagie tzn wspolne
intonowanie swietych Imion. Jednakze bardzo duzy nacisk kladl na poznawanie
literatury wedyjskiej mowiacej o Krysznie i opisujacej Jego cechy. Chodzi
glownie o Bhagavad-Gite i Srimad Bhagavatam. Tak wiec na nowo ozywil ducha
bhakti, tak doskonale opisanego w Bhagavad-Gicie. Ruch Hare Kryszna jest
scisle zwiazany wlasnie z ta tradycja. Potwierdza to wiele neutralnych i
kwalifikowanych autorytetow, ktore trudno posadzic o stronniczosc. Jesli
chcialbys sobie poczytac to polecam:
http://www.pwr.wroc.pl/~iskcon/med9.htm.
> Na przyklad chrzescijanstwo uwazam za sekte judaizmu. Slowem himduizm
> przyjelo sie okreslac w Europie zespol religii i kultow wywodzacych sie
> z Wed. A przeciez zasady Waszego ruchu zostaly sprecyzowane juz w
> naszych czasach.
Pewne szczegolowe i bardzo praktyczne np. sposoby utrzymania sie swiatyni
itp. Lecz zasady podstawowe np. nie spozywanie miesa, zakaz toksykacji, czy
ograniczenia dotyczace zycia seksualnego sa wedyjskimi zasadami w pelnym
tego slowa znaczeniu.
> Bardzo prosze odpowiedz mi czy to wyjasnienie Cie
> satysfakcjonuje i prosze zwroc mi dokladniej uwage, co uwazasz w mojej
> wypowiedzi za niestosowne.
Dziekuje za twoje wyjasnienie i mam nadzieje, ze to co napisalem da ci
mozliwosc lepszego poznania religii, ktora praktykuje.
> Jesli chodzi o przeniesienie dyskusji, to po
> prostu wiem o Was za malo, by dyskutujac o Was, nie czuc sie jak slon w
> skladzie porcelany.
>
> Z wyrazami szacunku
>
> Marek krukowski
Mimo wszystko mam nadzieje, ze czasem tu cos napiszesz. Twoje
zdroworozsadkowe uwagi i spostrzezenia pozwola byc moze innym osobom z tej
listy spojrzec na to co pisza troche bardziej krytycznie. Byc moze i mnie
sie przydadza?
Jerzy Tarasiuk <j...@fuw.edu.pl> napisał(a) w artykule
<wzg1wr2...@fizyk1.fuw.edu.pl>...
dlaczego ludzie ida do sekt: bo sie boja
> spojrzec i zobaczyc prawde o swojej wlasnej duszy, wola
> zamiast tego najgorsze nonsensy proponowane przez sekty,
> wegetarianskie jadlo i mantry, byle nie prawde...
>
Czy wobec tego "wegetarianskie jadlo" nie jest prawda? A jesli tak, to czym
JEST???
> Nie zamierzam - jest powiedziane w Pismie Swietym:
> "Nie bedziesz mial wobec Mnie innych bogow". A nie wiem
> o zadnym znaku, ktory by wskazywal ze Kryszna jest Bogiem.
> Pytam o taki znak, ale cos wciaz bez odpowiedzi...
Znak, ze Kryszna jest Bogiem, jest dokladnie taki sam, jak i ten, ze Jezus
jest Bogiem: autorytet swietego tekstu. Tyle ze Kryszna w swoim wyraznie
mowi, ze jest Bogiem, a Jezus ani razu - powoluje sie tylko na Ojca,
ktorego WSZYSCY JESTSEMY DZIECMI.
To zas, w jaki tekst zdecydujesz sie wierzyc, zalezy juz tylko od Ciebie.
Michalina
Michal Czuma <bol...@free.polbox.pl> napisał(a) w artykule
<1997041709...@jantar.elektron.pl>...
> Ja i chamstwo! ha ha ha
> Gdybys synek byl dluzej na liscie to bys wiedzial, ze Czuma wpada w taki
ton
> gdy juz jest doprowadzony do ostatecznosci!!
Niestety, kotku, to co Pan napisal, nie bylo grzeczne.
>
> > To ze nie potrafi Pan poruszac podniebieniem (to jeden ze
> >sposobow wymawiania r), jest Pana wlasnym problemem.
>
> Przy wymawianiu "r" podniebienie mi drzy, ale nim nie poruszam (chyba ze
sie
> ma rozdwojone podniebienie).
>
Dyskusja na temat poruszania podniebieniem jest malo merytoryczna.
> Ja natomiast mam serdecznie dosyc jako czlowiek i ojciec i katolik
podawania
> takich bzdetow na liste.
Tak sie sklada, ze nie jestem ani ojcem, ani katolikiem, i z checia czytam
teksty o Hare Kriszna. Przypominam tez, ze lista NIE jest zarezerwowana dla
"ludzi, ojcow i katolikow", w dodatku agresywnych.
Ja mam dosyc wlasnie plecenia andronow i
> kretynizmow i nazywania tego religia.
Ostroznie! Sa ludzie, ktorzy powiedzieliby tak o Pana wlasnej religii.
> Ja mam serdecznie dosyc zawalania mi skrzynki takim wlasnie
> durnotami jakie Pan miedzy innymi na te liste przesyla.
Zdawalo mi sie, ze subskrypcja list jest dobrowolna...
Poza tym zawsze moze Pan poprzestac na sciagnieciu naglowkow i nie
przymuszac sie z odraza do sciagania wiadomosci pn. Hare Kriszna.
Ja wiem wiecej ile robicie szkod ludziom pakujac im
> takie wlasnie "rozwiazania" potem moja tesciowa - pracownik poradni
> psychologicznej, i zona - psycholog dzieciecy musi sie zajmowac wlasnie
> owocami sekciarskiej dzialalnosci.
Zastanawiam sie, ile szkod wyrzadzil juz ludziom Kosciol Katolicki...
Co do poradni psychologicznych, to niech Pan zestawi procentowo pacjentow
wedlug wyznan, a potem pogadamy.
> Wlasnie mam taka przygode z jednym z Waszych wspolwyznawcow -
zrobil
> mi bliskiej osobie dziecko, obzera ja i zyje na jej koszt, wywalil krzyz
do
> smietnika i powiesil na scianach wlasne mantry myslac, ze juz jest
swiety. A
> potem jak sie wkurzy to wali ja po gebie i trzeba wzywac policje by go
> wywalic z domu.
Znam wielu takich, ktorzy wieszaja krzyz na scianie myslac, ze juz sa
swieci. Ciag dalszy taki sam.
> Twoje obruszenie sie i nazywanie mnie chamem jest wlasnie taka pierwsza
> odslona waszej prawdziwej tozsamosci. Na zewnatrz jestescie do rany
przyloz
> - ale Wam powiedziec cos co nie lezy - to zaraz wylazi z Was prawdziwa
twarz.
Z Pana rowniez wlasnie wyszlo cos zupelnie innego, nizby Pan zapewne - jako
chrzescijanin - pragnal.
Glosza fikcje a zapominaja wspomniec, ze kazdy czlowiek w
> koncu ma roztopic sie w Nirwanie.
> Czekalem kiedy Ty to napiszesz, ze kazdy czlowiek - wasz wyznawca trafi
do
> Nirvany. Nicosci - dla mnie symbolu piekla.
Niestety, cos sie Panu pomylilo - nirwana to zupelnie nie ta bajka.
Z powazaniem
Michalina
> Slowo, ktorego uzyl Pan wobec mnie uchodzilo dawniej za wysoce
>obelzywe.
Nie wiedzialem - czlowiek uczy sie przez cale zycie!
> To ze w raz z innymi pospolitymi slowami weszlo dzis do
>powszechnego uzytku nie upowaznia jeszcze Pana do uzywania ich wobec
>osob, ktorym nie byl Pan przedstawiony.
Acha - zaczynamy sie bawic w savoir vivre!
>Chyba ze chce Pan popisac sie
>chamstwem.
Ja i chamstwo! ha ha ha
Gdybys synek byl dluzej na liscie to bys wiedzial, ze Czuma wpada w taki ton
gdy juz jest doprowadzony do ostatecznosci!!
> To ze nie potrafi Pan poruszac podniebieniem (to jeden ze
>sposobow wymawiania r), jest Pana wlasnym problemem.
Przy wymawianiu "r" podniebienie mi drzy, ale nim nie poruszam (chyba ze sie
ma rozdwojone podniebienie).
> Jestem wysoce
>rozczarowany i zasmucony Pana postawa, bo po pierwszych lekturach tej
>listy nie spodziewalem sie po Panu czegos takiego.
No to masz Pan rozczarowanie.
Ja natomiast mam serdecznie dosyc jako czlowiek i ojciec i katolik podawania
takich bzdetow na liste. Ja mam dosyc wlasnie plecenia andronow i
kretynizmow i nazywania tego religia - bo Wy sobie zalatwiacie zwolennikow
robiac im wode z mozgu, zas nam robicie mase problemow, by potem latac tych
ludzi otumanionych Waszymi bzdetami.
Ja mam serdecznie dosyc zawalania mi skrzynki takim wlasnie
durnotami jakie Pan miedzy innymi na te liste przesyla, mowiac, ze
powtarzanie w kolko jakichs mantr ma zalatwic czlowiekowi szczescie.
Walicie tutaj bzdet za bzdetem. I nie bede sie obrazal jesli wlasnie
Pan sie na mnie obrazi. Ja wiem wiecej ile robicie szkod ludziom pakujac im
takie wlasnie "rozwiazania" potem moja tesciowa - pracownik poradni
psychologicznej, i zona - psycholog dzieciecy musi sie zajmowac wlasnie
owocami sekciarskiej dzialalnosci, ojcowie i matki musza latac za wlasnymi
dziecmi po calym swiecie i ratowac to co z nich zostalo.
Ja zas naprawde powiem jedno - sam zetknalem sie z Waszymi czlonkami -
slicznie wszystko wyglada na zewnatrz: te latanie z pomalowana geba, lysymi
palami, w trampkach i obwinietych pszescieradlami po miescie to nawet fajny
teatr uliczny. Ale jak juz sie pakujecie ludziom w zycie to wlasnie ja Panu
powiem - basta. Tu spotkacie takich jak ja , ktorzy powiedza: Dalej stop. !!
Wlasnie mam taka przygode z jednym z Waszych wspolwyznawcow - zrobil
mi bliskiej osobie dziecko, obzera ja i zyje na jej koszt, wywalil krzyz do
smietnika i powiesil na scianach wlasne mantry myslac, ze juz jest swiety. A
potem jak sie wkurzy to wali ja po gebie i trzeba wzywac policje by go
wywalic z domu.
Wlasnie panski list potwierdza , ze wasza slodkosc, "milosc" i pokoj to
fikcja wyssana z palca. Liczy sie tylko kasa i liczba "wiernych" - za
wszelka cene.
Chcecie aby was traktowano normalnie i sporo moich kolegow i
kolezanek wdaje sie z toba w dyskusje (wg. mnie bez potrzeby) myslac , ze
Was przekona co do absurdalnosci waszych wierzen i gusl.
Ja nie naleze do tych co obwijaja w bawelne i udaja, ze wszystko jest cacy.
Twoje obruszenie sie i nazywanie mnie chamem jest wlasnie taka pierwsza
odslona waszej prawdziwej tozsamosci. Na zewnatrz jestescie do rany przyloz
- ale Wam powiedziec cos co nie lezy - to zaraz wylazi z Was prawdziwa twarz.
Ciesze sie, ze to wyszlo - ludzie - zrozumcie, ze to co glosza jakies hare
Hare, Bhatwy i inne gusla - to falszywi prorocy , ktorzy tylko po to laza po
tymn Bozym swiecie, by ludzi odciagnac od Prawdziwego Boga i narobic jak
najwiecej szkod. Glosza fikcje a zapominaja wspomniec, ze kazdy czlowiek w
koncu ma roztopic sie w Nirwanie.
Czekalem kiedy Ty to napiszesz, ze kazdy czlowiek - wasz wyznawca trafi do
Nirvany. Nicosci - dla mnie symbolu piekla.
>
> Marek Krukowski
>
>
>
Pozdrawiam Misiek
e-mail: bol...@free.polbox.pl (Misiek Czuma)
Misiul on IRC #religia
______________________________________________
Przyjaciel strofuje - ale kocha
Wrog schlebia - ale nienawidzi !
*********************************************
Juz dziala: http://free.polbox.pl/b/bolo202 *
a rowniez :) *
http://w3.elektron.pl/b/bolo202 *
*********************************************
>
> Marek Krukowski (kruk...@supermedia.pl) wrote:
> :
> : Czy slyszal Pan o twierdzeniu Gödla? Dotyczy ono arytmetyki i glosi
> : mowiac najogolniej, niezupelnosc teorii niesprzecznych - to znaczy z
> : niesprzecznego zbioru aksjomatow nie da sie wyprowadzic wszystkich zdan
> : prawdziwych danej teorii. Dosc lubie przenosic wnioski z tego
> : twierdzenia na wszelkie systemy sformalizowane (pisze lubie, bo juz
>
> Lubic mozna, ale czy jest to prawdziwe to juz inna sprawa.
> Dotyczy to systemow zawierajacych arytmetyke. Logika dwuwartosciowa, a takze
> i np. pieciowartosciowa, sa zupelne.
Tak. Nie mialem na mysli systemow logiki formalnej, ale sformalizowane
teorie naukowe czy filozoficzne. Prosze o wybaczenie. Choc to wstyd ja z
tego wszystkiego prawie nic nie pamietam - jak mowia nie uzywane mysli
ulegaja zanikowi.
> :
> : Nie. Chodzi mi o znalezienie plaszczyzny dyskusji. Nie mozecie przeciez
> : oczekiwac od nie wierzacego, zeby zaczynal dyskusje z wami od przyjecia
> : za prawdziwe wszystkich waszych tez, czy chocby jakiejkolwiek z nich.
> : Musicie zrozumiec, ze mozliwe, sa takze inne punkty widzenia.
>
> Musisz zrozumiec ze chrzescijanie uwazaja ze tymi ludzmi kieruje Szatan.
>
Moze dadza sie przekonac, ze niekoniecznie. Uwazam, ze nalezy im dac te
szanse. Zasluzyli na nia - przez sw Franciszka, Piera della Francesca,
Antona Brucknera i Gilberta Keitha Chestertona.
> Wie Pan, ja nie studiowalem filozofii, ale zetknalem sie z wieloma
> filozofami i to o wysokiej renomie w Polsce. Nikomu z nich do glowy nie
> przyszlo wywijanie mysla, jak Pan to nazywa. Dla nich filozofia to byla
> nauka scisla. No, ale to byli personalisci (neotomizm itd.), a Pan jaki
> nurt reprezentuje, jesli mozna wiedziec?
No coz, nie zastanawialem sie nigdy nad tym specjalnie. Dla mnie
filozofia polega na wynajdywaniu ciagle nowych pytan, ale jesli mialbym
sie opierac na swoich czastkowych przekonaniach, to bylaby to na pewno
jakas skrajna forma idealizmu - gdzies miedzy neoplatonizmem a Spinoza -
a zatem monizm (tylko prosze sie nie upierac, ze Platon to podrecznikowy
przyklad dualizmu - nigdy tak nie uwazalem). Ale ja dopiero szukam.
> [cut]
> > Nie. Chodzi mi o znalezienie plaszczyzny dyskusji. Nie mozecie przeciez
> > oczekiwac od nie wierzacego, zeby zaczynal dyskusje z wami od przyjecia
> > za prawdziwe wszystkich waszych tez, czy chocby jakiejkolwiek z nich.
> > Musicie zrozumiec, ze mozliwe, sa takze inne punkty widzenia.
>
> Jasne, ale musimy dyskusja na czyms oprzec. Tego sie nie da zaczac od
> zera, musi byc jakis wspolny punkt. Dobre checi z tamtej strony...
Tak ale tym wspolnym punktem nie moze niestety byc Pierwsze Przykazanie,
a mam wrazenie, ze wy wlasnie tego sie domagacie.
> [cut]
>
> > > Co do Panskiego pytania " o tym innowiercy co wchodzi do kosciola" (...)
>
> Dla mnie to jest cos glupiego. Tzn. cos tak urozmaiconego, bo np. katolik
> moze sie modlic w cerkwii prawoslawnej, jak akurat nie ma po drodze
> kosciola, moze nawet przyjac tam komunie i jest ok. Ale takie lazenie po
> roznych swiatyniach: to sie kloci z tym pierwszym przykazaniem troche.
> Mam wrazenie (moje wrazenie, moge sie mylic), ze Pan zupelnie inaczej
> odbiera Boga jak my, katolicy. Zdaje mi sie, ze Pan odbiera Boga jako
> taka, za przeproszeniem, zabawke "w niebie". Nie widzi Pan jego OSOBY i
> nie jest Pan z nim gleboko emocjonalnie zwiazany.
Dlaczego jako zabawke? Rzeczywiscie nie moge widziec w Bogu Osoby, ale
jak juz nadmienilem, nie uznaje nawet substancjalnosci Ja - to znaczy
staram sie uniknac ujmowania sie jako Osoby, gdyz uwazam, ze oddziela to
od Absolutu - jakze bym sie osmielil myslec o Absolucie jako o Osobie -
wtedy oddzielilbym sie od niego w sposob substancjalny. Dla mnie kazda
forma kultu to swego rodzaju folklor - prosze sie nie oburzac, ja czcze
folklor, bo nie uznajac jednostkowego Ja w takiej emanacji calego
spoleczenstwa widze najpelniejsza - choc nigdy, z definicji, nie pelna -
manifestacje Absolutu. Dlatego jestem gotow uznac kazda droge do niego i
zadnej z nich nie moge odrzucic.
> Stad ta rozmowa o rownosci religii itp. Pan nie przyjmuje Boga osobiscie.
> Dlatego my tak smielismy sie z tych mantr: dla nas nie jest "najlepsza
> rzecza w tym wieku", jak to nazwal jeden mantrujacy, wymawianie imion
> boga po 1, 2 czy 3 godziny dziennie. Dla nas wazne jest "dobrze" zyc.
> [ tak co do mantr i paru innych rzeczy, czytal Pan "100 zabobonow"? ]
Przykro mi, przejrzalem, ale niestety nie zaciekawilo mnie. Sono fatto
cosi, (ze pozwole sobie na niewielki makaronizm) niestety, ze wlasciwie
malo czytam, najczesciej tylko przegladam i prawie nigdy nic nie
zapamietuje.
> I to jest roznica miedzy nami, nie wiem czy mozna ja przeskoczyc.
> Aha, jeden wazny cytat z Biblii (nie mam przy sobie, wiec nie bedzie
> doslowny, jest z Ew. Sw. Jana, bardzo go lubie):
> "Obys byl zimny albo goracy, bo jesli nie jestes ani zimny, ani goracy,
> tylko letni, to zaczne cie wypluwac..."
> O to chodzi! Trzeba umiec sie wypowiedziec po jednej stronie. Lepszy dla
> mnie zakis zagorzaly mroczny kultysta Kali niz ktos, kto nie jest "ni
> zimny, ni goracy"...
Nie wiem czy jestem "ni zimny, ni goracy", nie wiem czy w ogole jestem,
jak juz nadmienilem wczesniej, jako filozof sklonny jestem uwazac, ze
mnie nie ma.
Pozdrawiam serdecznie
Marek Krukowski
Michal Czuma <bol...@free.polbox.pl> wrote in article
<1997041709...@jantar.elektron.pl>...
> At 08:51 17.04.97 +0000, you wrote:
> >Michal Czuma wrote:
Jestem czlonkiem Ruchu Hare Kryszna i w zwiazku z ponizej cytowanym
(wybiorczo) listem Michala Czumy mam pytanie do innych osob z tej listy:
Kto jeszcze utozsamia sie z trescia zawarta w nim? Nie pytam po to by
jeszcze bardziej podzielic osoby na tej liscie, lecz by znalezc w sobie
jeszcze troche optymizmu co do mozliwosci porozumienia pomiedzy ludzmi
roznych wyznan, lecz dazacych do tego samego Boga.
> Ja i chamstwo! ha ha ha
> Gdybys synek byl dluzej na liscie to bys wiedzial, ze Czuma wpada w taki
ton
> gdy juz jest doprowadzony do ostatecznosci!!
Tzn "Czuma wpada w taki ton", ale tego nie mozna nazwac chamstwem, bo to
przeciez Czuma. Czy tak to rozumiec?
> Ja mam serdecznie dosyc zawalania mi skrzynki takim wlasnie
> durnotami jakie Pan miedzy innymi na te liste przesyla, mowiac, ze
> powtarzanie w kolko jakichs mantr ma zalatwic czlowiekowi szczescie.
Przeciez ta lista nazywa sie pl.soc.religia. Moze zatem powinien Pan
utworzyc jakas w rodzaju "pl.tylko.moja.religia? Z drugiej strony pozbawi
to Pana kontaktu z innymi osobami, majacymi inny swiatopoglad, a ktore byc
moze potrzebuja panskiej pomocy. Ale to nie wazne bo ...
> Walicie tutaj bzdet za bzdetem. I nie bede sie obrazal jesli
wlasnie
> Pan sie na mnie obrazi. Ja wiem wiecej ile robicie szkod ludziom pakujac
im
Marek Krukowski pewnie juz na zawsze pozostanie wyznawca Kryszny i
sekciarzem. Mimo, ze przeciez tlumaczyl sie pokornie i grzecznie, ze nim
nie jest. Tzn ani wyznawca Kryszny, ani sekciarzem.
> takie wlasnie "rozwiazania" potem moja tesciowa - pracownik poradni
> psychologicznej, i zona - psycholog dzieciecy musi sie zajmowac wlasnie
> owocami sekciarskiej dzialalnosci, ojcowie i matki musza latac za
wlasnymi
> dziecmi po calym swiecie i ratowac to co z nich zostalo.
Ja bym proponowal, zeby sprawdzil Pan ile faktycznie ludzi pokrzywdzonych
przez sekty, trafia do psychologow i jaki jest to ulamek tych, ktorzy swoje
problemy probuja rozwiazywac w ich gabinetach, a sa ateistami czy tez np.
Chrzescijanami. Mysle, ze wynik takiego badania bylby z oczywistych powodow
dla katoklikow niekorzystny. Lecz ciekawe czemu to Pana nie zajmuje i nie
ubolewa Pan nad losem tych biednych osob? Katolikow jest w tym kraju bardzo
wielu i to wlasnie ich bedzie najwiecej w takich statystykach. Mozna by
wyobrazic sobie wiecej tego rodzaju statystyk i w nich wszystkich wiedli
beda wlasnie oni. Dlaczego nie mowic o problemie narkomanii, alkoholizmu
czy bezsensownej przemocy. Ofiary tych patologii to znaczna czesc
spoleczenstwa. Przy nich pare osob, ktore czuja sie pokrzywdzone przez nowe
ruchy religijne to w skali ogolnej problem nieznaczny. Choc osobiscie
uwazam, ze powinno sie patrzec dokladnie na dzialania wszelkiego rodzaju
nowych ruchow religijnych.
> Ja zas naprawde powiem jedno - sam zetknalem sie z Waszymi czlonkami -
> slicznie wszystko wyglada na zewnatrz: te latanie z pomalowana geba,
lysymi
> palami, w trampkach i obwinietych pszescieradlami po miescie to nawet
fajny
> teatr uliczny. Ale jak juz sie pakujecie ludziom w zycie to wlasnie ja
Panu
> powiem - basta. Tu spotkacie takich jak ja , ktorzy powiedza: Dalej stop.
!!
Moze Pana osoby okazac sie za malo na powstrzymanie wielu osob, ktore po
prostu swiadomie wybieraja odpowiadajaca im religie. Kazdy ma do tego
prawo. Poza tym znam wiele osob, ktore wypowiadaja te same slowa (Ale jak
juz sie pakujecie ludziom w zycie to... ), lecz skierowane do podobnych
Panu.
> Wlasnie mam taka przygode z jednym z Waszych wspolwyznawcow -
zrobil
> mi bliskiej osobie dziecko, obzera ja i zyje na jej koszt, wywalil krzyz
do
> smietnika i powiesil na scianach wlasne mantry myslac, ze juz jest
swiety. A
> potem jak sie wkurzy to wali ja po gebie i trzeba wzywac policje by go
> wywalic z domu.
Osoba, ktora naprawde jest wyznawca, sluga Kryszny nie robi takich rzeczy.
Sluga Boga nie krzywdzi innych zywych istot widzac w nich czastke
Najwyzszego wiec jesli cos takiego mialo w ogole miejsce to osoba ta tylko
podaje sie za wyznawce Kryszny, lub przechodzi jakis powazny kryzys
duchowy, jesli ze swiadomoscia Kryszny ma w ogole cos wspolnego. Ja swojej
zony w kazdym razie tak nie traktuje.
> Wlasnie panski list potwierdza , ze wasza slodkosc, "milosc" i pokoj to
> fikcja wyssana z palca. Liczy sie tylko kasa i liczba "wiernych" - za
> wszelka cene.
Pamietam z Biblii takie przeslanie, ze kiedy widzimy bledy w innych to z
pewnoscia sami od tych samych wad nie jestesmy wolni.
> Chcecie aby was traktowano normalnie i sporo moich kolegow i
> kolezanek wdaje sie z toba w dyskusje (wg. mnie bez potrzeby) myslac , ze
> Was przekona co do absurdalnosci waszych wierzen i gusl.
Jezeli dyskusje zaczyna sie juz z nastawieniem na przekonanie kogos co do
absurdalnosci jego przekonan to mozna sie mocno rozczarowac. Gdy chcemy
przekazac komus odrobine wiedzy o Bogu to musimy kierowac sie innymi
przeslankami.
> Twoje obruszenie sie i nazywanie mnie chamem jest wlasnie taka pierwsza
> odslona waszej prawdziwej tozsamosci. Na zewnatrz jestescie do rany
przyloz
> - ale Wam powiedziec cos co nie lezy - to zaraz wylazi z Was prawdziwa
twarz.
Pana zachowanie doskonale pasuje do opisanego powyzej schematu.
> Glosza fikcje a zapominaja wspomniec, ze kazdy czlowiek w
> koncu ma roztopic sie w Nirwanie.
> Czekalem kiedy Ty to napiszesz, ze kazdy czlowiek - wasz wyznawca trafi
do
> Nirvany. Nicosci - dla mnie symbolu piekla.
Celem bhakti yogi (sciezki oddania) jest rozwiniecie w sercu szczerej i
mocnej milosci do Boga i powrot do Niego. Nirwana to gorsze niz smierc dla
bhakty - wielbiciela Kryszny, gdyz to oznacza utrate pelnego wymiany uczuc
zwiazku z Bogiem. Pisze Pan wiec pod adresem Hare Kryszna, a ma Pan na
mysli prawdopodobnie buddyzm (!). To sa dwie naprawde rozne rzeczy.
Swiadomosc Kryszny jest religia. Jej celem jest powrot na nasza wieczna i
oryginalna pozycje slugi Boga. Bardzo czesto spotykam sie z aprobata osob
innych wyznan dla tego celu. Osob naprawde wierzacych i praktykujacych. Pan
nie mial okazji zapoznac sie chocby pobieznie z filozofia Hare Kryszna, a
juz przybija stempel UWAGA SEKTA. Gdy ostatnio sluchalem wywiadu z bp.
Nossolem bylem mile zaskoczony jego glebokim zrozumieniem tolerancji dla
innych wyznan. To pozostaje w olbrzymim dysonansie z Pana nastawieniem.
> Pozdrawiam Misiek
Mysle, ze nie masz racji. Wiara w swym wymiarze mistycznym nie
opiera sie na _autorytecie tekstu_, tylko na "spotkaniu" Boga.
Przynajmniej tak mi sie wydaje w ujeciu chrzescijanskim. Dopiero na tej
podstawie _tekst_ nabiera autorytetu. Zatem uwazam, ze nie _tekst_ jest
zrodlem wiary, lecz z wiary wlasnie uznanie owego _tekstu_ za swiety i
objawiony autorytet wynika. Reasumujac o wierze nie decyduje fakt, ze ktos
w tekscie nazywa sie Bogiem. Nawet jesli sa ludzie, ktorzy w ten tekst
wierza.
Tomasz Kundera
uoku...@cyf-kr.edu.pl
> automatycznie sie oczyszcza. Jezeli oczywiscie jestesmy szczerzy i wkladamy
> w to troche (czyt. dosc duzo) swiadomego wysilku. Wiele osob, ktore po od
Pozwol, ze powtorze takie praktyczne pytanie: czy matrowanie polega na
_wymawianiu_ mantry, jezeli tak, to czy szybkosc wymawiania jest dowolna,
czy rzeczywiscie mozna "tak szybko"? Jak jest liczone te 1728 razy
(paciorki, palce?)
> skupiac na mantrowaniu. Jednakze to co chyba najwazniejsze to umacnianie
> sie wiary w Boga. Intonowanie w polaczeniu z poznawaniem wiedzy wedyjskiej
> z ksiazek Prabhupada jest dla mnie czyms orzezwiajacym i umacniajacym moje
> zycie duchowe.
OK, to rozumiem :) /tzn. przyjmuje do wiadomosci/
> Nie. Mantrowanie ma pomoc w mysleniu i umocnic nasza inteligencje i
> determinacje. Nie mozna byc wolnym od myslenia. To bardzo sztuczny stan.
Hm, nie za bardzo rozumiem dlaczego mantrowanie ma pomoc w mysleniu. W
czasie mantrowania przeciez sie nie mysli (nie rozmysla o innych
rzeczach). Czy chodzi o to, ze mantrowanie pomaga w koncentracji? Jak
zmeczenie mantrowaniem (bo na pewno jest to zmeczenie) pozwala na lepsze
myslenie "po"?
> >Dlaczego zmysly jako
> > takie zakwalifikowane sa a priori jako zrodla zla?
>
> Nie sa one zle. To my je zle wykorzystujemy. To tylko narzedzia i podobnie
> jak one moga sluzyc dobrej lub zlej sprawie.
OK (to zostawiam do pytania na dole).
> > A tak przy okazji. Czy kobiety rowniez mantruja zeby, ze tak powiem,
> > "nie myslec o mezczyznach"?
>
> Generalnie chodzi o to, ze seks nie jest czyms naprawde wartosciowym.
Dlaczego "seks nie jest czyms wartosciowym"? Czy chodzi o to, ze seks jest
zrodlem przyjemnosci (Czytaj: przyjemnosc jest oceniana negatywnie)?
Czy to jest wlasnie przyklad na "zmysly sluzace zlej sprawie?"
Oraz: czy seks w celach prokreacji to jest "seks wybaczalny" (albo:
lepszy) niz ten inny?
> > Czy zwiazek kobiety i mezczyzny (mowie o zwiazku prawdziwej milosci
> > a nie pozadania) uwazany jest za normalny czy nie?
>
> Tak.
Prawde powiedziawszy, troche to nie koresponduje z powyzsza odpowiedzia.
Bo jednym z elementow zwiazku mezczyzna-kobieta (nie mowie ze
najwazniejszym!) jest wlasnie seks. A ty piszesz wiec, jakby jeden z tych
elementow byl niewartosciowy, zly.
> > > Jaka jest pozycja kobiety?
>
> To zalezy od kobiety.
No to moze zapytam inaczej: czy pozycja mezczyzny jest tak samo zalezna od
niego ("to zalezy od mezczyzny") jak w przypadku kobiety ("to zalezy od
kobiety") ?
(wp)
P.S. ale i tak dzieki za odpowiedzi, Marcin moze cos dorzuci, jak sie
pojawi
> OK, ale twoje wyjasnienie dotyczy wlasnie bezposredniej interakcji. Moje
> zas pytanie dotyczy tego, ze zakladasz cos wiecej: nie tylko bezposrednia
> interakcje - zabojca nazywasz i tego, kto bezposrednio strzela w leb
> zwierzyny, jak i tego, kto je kotleta i nigdy do zadnej zwierzyny nie
> strzelal.
Komendanci obozow koncentracyjnych i wysocy dygnitarze III Rzeszy
rowniez
mieli najczesciej czyste rece. Nie zmienia to jednak faktu, ze to
wlasnie
dzieki nim krecila sie cala machina wojny. Podobnie z miesem - zwierzeta
sa zabijane, bo jest na nie popyt. Jedzac np. 5 kur w roku osobiscie
sie przyczyniasz do ich smierci.
> Pytanie techniczne: czy pod pojeciem "mieso" wlicza sie tez ryby?
A przepraszam, moze ryby sa to kwiatki, grzyby? A moze spalismy na
lekcjach
biologii w szkole podstawowej?
> W ogole co jest takim podstawowym kryterium, zeby tej modelowej swinki nie
> ubic? To ze ma ona uklad nerwowy i czuje?
To, ze nie mamy prawa decydowac o tym, kiedy ma ona umrzec, podobnie jak
nie
mamy prawa decydowac o smierci swego blizniego, malpy, delfina czy
plodu.
I nie widze roznicy pomiedzy zabiciem plodu a zabiciem swini - o
przepraszam,
jest jedna - swinia jest bardziej inteligentna.
> OK, ale to jest ominiecie pytania. Powtarzam: interesuje mnie to, jak to
> jest, ze w przypadku jedzenia miesa potrafi sie zalozyc "zwiazek
> mordercow" miedzy zabijajacym, a ostatecznym konsumentem - i w rezultacie
> zalecic niejedzenie miesa, a nie widzi sie takiego zwiazku w szeregu
> innych powiazan? Oczywiscie, mozna nie jesc miesa. Ale mozna tez
> powiedziec i tak: nie korzystac z komputerow, bo ich produkcja szkodzi
> srodowisku (co zabija zwierzatka). Albo: nie uzywac mebli, bo wyrab lasu
> niszczy ekosystemy - i rowniez zwierzatka. Ciekawi mnie przyczyna, dla
> ktorej zauwazono szkodliwy zwiazek (owa "reakcje wtorna") w przypadku
> jedzenia miesa, a nie zauwazono (i nie nakazano powsciagliwosci) innych, w
> kazdym razie nie wyartykulowano ich jasno.
Jest jednak mala roznica - przemysl miesny ze swymi 5 mld istnien na
sumieniu
rocznie dominuje na swiecie jesli chodzi o zanieczyszczenia,
marnotrawienie
zasobow przyrody. Jego udzial w skazeniu srodowiska jest wiekszy niz
jakiego-
kolwiek innego przemyslu - jest to smutne rowniez z tego powodu, ze jego
istnienie nie przynosi nam niczego dobrego (choc niektorzy doznawaja
pewnie
wrazen smakowych). Przestanmy moze byc coraz bardziej nastawieni na
konsumpce.
- Czy musimy zawsze jezdzic samochodem - moze skorzystac z uslug MPK
albo wlasnych
nog, czy musimy brac torebki foliowe w sklepach - nie lepiej zabrac z
domu?
- Czy musimy do domu dla ozdoby kupowac piekne krysztaly - skoro taniej
jest
pojsc do lasu i znalesc wspanialy korzen przewroconego drzewa dla
ozdoby?
- Czy musimy w takim tepie rozwijac technike komputerowa? - nie lepiej
sprawic,
aby programisci byli oszczednijsi w zagospodarowywaniu zasobow
komputera?
Przyklady mozna by bylo mnozyc. I jest nie prawda, ze jeden czlowiek nic
nie
moze zrobic....
> > polecam jazde rowerem - zdrowiej dla ciebie i srodowiska.
> No ale do produkcji roweru uzywa sie np. elementow stalowych, wytapianych
> przez huty - co koszmarnie moze szkodzic srodowisku. :-)))
Ale po wyprodukowaniu takiego roweru mozesz uzywac go conajmniej kilka
lat
nie robiac tego kosztem przyrody.
> Czy zatem powinnismy (jako ideal) nago wrocic na lono przyrody?
A czy probowales tego kiedys? - daje tobie slowo, ze przebiegniecie sie
nago
po trawie wplywa znkomicie na samopoczucie.
pawel
Zainteresowanych zapraszam na strone:
http://ikar.t17.ds.pwr.wroc.pl/~pga/eko.html#wegetarianizm
--
Lecz jak odroznic mistyka od oszusta (tych drugich jest dzis pelno)? No
wlasnie na podstawiewiedzy czerpanej od autorytetu, a jego wiedza i przekaz
weryfikowana jest natomiast poprzez porownanie z naukami poprzednikow i w
koncu wszyscy oni razem weryfikowani sa w oparciu o przezkaz pism swietych.
Wedlug Wed jest to bezpieczny i wlasciwy sposob poznawania wiedzy duchowej.
A co do samych przezyc mistycznych to osobiscie uwazam, ze o takich nalezy
mowic jedynie zaufanym osobom i nie nalezy sie z nimi obnosic. Z wielu
powodow, o ktorych mozemy porozmawiac jesli zechcesz. Konkludujac: najpierw
musimy poznac podstawy wiedzy o Bogu i sposobie zblizenia sie do Niego,
poznania Go od wlasciwego autorytetu. A gdy nasza wiara umocni sie poprzez
doswiadczenie, wtedy nawet mistyczne doswiadczenia nie beda nas pociagaly.
> Przynajmniej tak mi sie wydaje w ujeciu chrzescijanskim. Dopiero na tej
> podstawie _tekst_ nabiera autorytetu. Zatem uwazam, ze nie _tekst_ jest
> zrodlem wiary, lecz z wiary wlasnie uznanie owego _tekstu_ za swiety i
> objawiony autorytet wynika. Reasumujac o wierze nie decyduje fakt, ze
ktos
> w tekscie nazywa sie Bogiem. Nawet jesli sa ludzie, ktorzy w ten tekst
> wierza.
O mojej wierze decyduje przekonanie, ze wiedza przekazana przez Kryszne w
Bhagavad-Gicie najlepiej i najpelniej tlumaczy mi rzeczywistosc, a takze i
to, ze proces polecany przez Kryszne (sluzba oddania) dziala tak jak On to
opisuje. Wielbiciele Kryszny napisali wiele wspanialych ksiazek o kolejnych
etapach zblizania sie do Boga i co najbardziej mnie przekonuje do
autentycznosci tych doswiadczen to ich uniwersalnosc. Rownie dobrze
Katolik, Mahometanin, wielbiciel Kryszny czy Buddysta moga czerpac stad
wiedze np. o rodzaju swojego zwiazku z Bogiem, o niebezpieczenstwach jakie
czychaja na ich sciezce duchowej i otym jak mozna zadowolic Kryszne i stac
sie bliskim Jego sercu. Wiara to tylko sentyment, ktory bez solidnej
znajomosci wiedzy z pism swietych minie predzej czy pozniej.
> Tomasz Kundera
> uoku...@cyf-kr.edu.pl
Witold Przygoda <ufpr...@cyf-kr.edu.pl> wrote in article
<5j8b54$qa1$2...@info.cyf-kr.edu.pl>...
> Mirek Barczyk (mbar...@free.polbox.pl) wrote:
>
> > automatycznie sie oczyszcza. Jezeli oczywiscie jestesmy szczerzy i
wkladamy
> > w to troche (czyt. dosc duzo) swiadomego wysilku. Wiele osob, ktore po
od
>
> Pozwol, ze powtorze takie praktyczne pytanie: czy matrowanie polega na
> _wymawianiu_ mantry, jezeli tak, to czy szybkosc wymawiania jest dowolna,
> czy rzeczywiscie mozna "tak szybko"? Jak jest liczone te 1728 razy
> (paciorki, palce?)
Na wstepie moze przetlumaczmy slowo mantra. Sklada sie ono z dwoch slow
"mana" - umysl i "trayate" oczyszcanie". To co oczyszca umysl to
transcendentalna wibracja. Imie Boga posiada nieograniczona ilosc Jego
energii. Tak nauczal Pan Czajtania. Mantrowanie Hare, Kryszna i Rama
oznacza zatem intonowanie i sluchanie wibracji duchowej o wielkiej sile.
Dyskusja o szybkosci wymawiania slow, ktora sie tu statnio toczy niema
wiele wspolnego z wlasciwym mantrowaniem. Powtarzanie Hare Kryszna nie
powinno byc mechaniczna i bezmyslna czynnoscia "do odbebnienia" kazdego
dnia. Nalezy podchodzic do tego z nalezyta uwaga i troska, gdyz jak naucza
filozofia wedyjska pomiedzy Imieniem Boga i Nim samym nie ma zadnej
roznicy. Tzn ze wlasciwie intonujac wchodzimy w kontakt z Bogiem. Zatem
wazne jest by wlasciwie intonowac i sluchac tego co wydobywa sie z naszych
ust bedac swiadomym, ze mantrujemy Imiona Boga. Wtedy mozemy odniesc
korzysc z powtarzania Hare Kryszna. Niezaleznie od tego jak szybko
wymawiamy te Imiona. A co do samej praktyki to intonuje sie na koralach
medytacyjnych, ktorych jest 108 i trzyma sie je przez szacunek w
przeznaczonym do tego i czystym woreczku. Mnie osobiscie intonowanie 16
rund zabiera 2h dziennie.
> > skupiac na mantrowaniu. Jednakze to co chyba najwazniejsze to
umacnianie
> > sie wiary w Boga. Intonowanie w polaczeniu z poznawaniem wiedzy
wedyjskiej
> > z ksiazek Prabhupada jest dla mnie czyms orzezwiajacym i umacniajacym
moje
> > zycie duchowe.
>
> OK, to rozumiem :) /tzn. przyjmuje do wiadomosci/
>
> > Nie. Mantrowanie ma pomoc w mysleniu i umocnic nasza inteligencje i
> > determinacje. Nie mozna byc wolnym od myslenia. To bardzo sztuczny
stan.
>
> Hm, nie za bardzo rozumiem dlaczego mantrowanie ma pomoc w mysleniu. W
> czasie mantrowania przeciez sie nie mysli (nie rozmysla o innych
> rzeczach). Czy chodzi o to, ze mantrowanie pomaga w koncentracji? Jak
> zmeczenie mantrowaniem (bo na pewno jest to zmeczenie) pozwala na lepsze
> myslenie "po"?
Otoz widzisz juz dawno zauwazono, ze kiedy ludzie skupiaja swoj umysl na
medytacji (mantrowanie Hare Kryszna to takze medytacja) umysl staje sie
spokojniejszy i po takiej medytacji latwiej mozna go kontrolowac. Gdy
mantrujemy wlasciwie to po tych 2 h nie odczuwamy zmeczenia umyslu. Umysl
jest wtedy spokojny i skoncentrowany co pozwala lepiej przyswajac wiedze i
nie tracimy wtedy czasu na jakies niepotrzebne czynnosci. Mi osobiscie
mantrowanie pomaga w mysleniu w tym sensie, ze latwiej jest mi sie na czyms
skupic gdy umysl mam spojny. Lecz to tylko taki "efekt uboczny". Prawdziwym
celem mantrowania jest rozwiniecie w naszym sercu milosci do Boga.
> > >Dlaczego zmysly jako
> > > takie zakwalifikowane sa a priori jako zrodla zla?
> >
> > Nie sa one zle. To my je zle wykorzystujemy. To tylko narzedzia i
podobnie
> > jak one moga sluzyc dobrej lub zlej sprawie.
>
> OK (to zostawiam do pytania na dole).
>
> > > A tak przy okazji. Czy kobiety rowniez mantruja zeby, ze tak powiem,
> > > "nie myslec o mezczyznach"?
> >
> > Generalnie chodzi o to, ze seks nie jest czyms naprawde wartosciowym.
>
> Dlaczego "seks nie jest czyms wartosciowym"? Czy chodzi o to, ze seks
jest
> zrodlem przyjemnosci (Czytaj: przyjemnosc jest oceniana negatywnie)?
> Czy to jest wlasnie przyklad na "zmysly sluzace zlej sprawie?"
> Oraz: czy seks w celach prokreacji to jest "seks wybaczalny" (albo:
> lepszy) niz ten inny?
Jest wiele roznych rodzajow przyjemnosci, a raczej percepcji. Czasem
kontakt zmyslow z jakims przedmiotem nazywamy przyjemnym, a innym razem
nie. Gdy w lecie wchodzisz do jeziora to nazywasz to przyjemnym, a w zimie
ta sama woda jest zrodlem cierpienia. Wedy nie polecaja wiec zbytniego
przywiazania do przyjemnosci zmyslowych, gdyz to nie bedzie dla nas w
konsekwencji przyjemne. Brzmi to zawile. Np seks o ktorym mowa. Gdy ktos
przywiazany jest do tego rodzaju przyjemnosci (prawdopodobnie 99%
populacji) staje sie jej niewolnikiem (tej przyjemnosci). I jesli zdarzy
sie tak, ze w pewnym momencie nie bedzie mogl cieszyc sie dluzej seksem to
doswiadczy wielkiego rozczarowania - cierpienia tym wiekszego im silniejsze
bylo owo przywiazanie. Poza tym gdy bierzemy monete to akceptujemy jej dwie
strony. I tak np. seks tylko do pewnego momentu jest przyjemny. Z czasem
kojarzyc sie zaczyna z duzymi wydatkami, a w naszych czasach rowniez z dosc
szybka smiercia (AIDS). Mozna podobnie opisac narkomanie, alkoholizm itp.
W tego rodzaju "przyjemnosciach" nie gustuja osoby chcace doswiadczyc
czegos wyzszego. A osoba chcaca wrocic do Boga tym bardziej.
> > > Czy zwiazek kobiety i mezczyzny (mowie o zwiazku prawdziwej milosci
> > > a nie pozadania) uwazany jest za normalny czy nie?
> >
> > Tak.
>
> Prawde powiedziawszy, troche to nie koresponduje z powyzsza odpowiedzia.
> Bo jednym z elementow zwiazku mezczyzna-kobieta (nie mowie ze
> najwazniejszym!) jest wlasnie seks. A ty piszesz wiec, jakby jeden z tych
> elementow byl niewartosciowy, zly.
Czy naprawde jednak to seks musi byc w cenrum zainteresowania malzonkow?
Wedy polecaja by seks ograniczyc do minimum. Wtedy latwiej jest skupic sie
na wlasnym i rodziny rozwoju duchowym. Tu nie ma chyba sprzecznosci. Seks
sluzy prokreacji wiec tak tez jest on wykorzystywany.
> > > > Jaka jest pozycja kobiety?
> >
> > To zalezy od kobiety.
>
> No to moze zapytam inaczej: czy pozycja mezczyzny jest tak samo zalezna
od
> niego ("to zalezy od mezczyzny") jak w przypadku kobiety ("to zalezy od
> kobiety") ?
>
Jestem o tym przekonany. Jednak inaczej dziala mezczyzna, a inaczej
kobieta. Inne sa zazwyczaj pola ich aktywnosci.
--
> > Czyli jesli dobrze rozumiem nastepuje cos w rodzaju dalszej propagacji
> > faktu gdzies dokonanego (np. zabicia zwierzecia) nawet na kogos, kto
> > z tym faktem nie mial nic wspolnego?
>
> W fizycy doskonale wiedza ze kazda akcjaspotyka reakcje. Dzialajac na
> cialo pewna sila, ono rowniezdziala z ta sama sila na "sprawce".
> Podobnie jest w swiecie ktory nas otacza; chwytasz za oset - na pewno sie
> pokujes, zabijasz zwierzeta ( lub bierzesz w tymudzial ) - spotka Cie
> pewna negatywna reakcja.
OK, ale twoje wyjasnienie dotyczy wlasnie bezposredniej interakcji. Moje
zas pytanie dotyczy tego, ze zakladasz cos wiecej: nie tylko bezposrednia
interakcje - zabojca nazywasz i tego, kto bezposrednio strzela w leb
zwierzyny, jak i tego, kto je kotleta i nigdy do zadnej zwierzyny nie
strzelal.
Pytanie techniczne: czy pod pojeciem "mieso" wlicza sie tez ryby?
W ogole co jest takim podstawowym kryterium, zeby tej modelowej swinki nie
ubic? To ze ma ona uklad nerwowy i czuje?
> Zyjac w materialnym swiecie jestesmy skazani na wykonywanie grzesznych
> czynnosci. Mozemy co najwyzej starac sie ich unikac. A tak przy okazji
OK, ale to jest ominiecie pytania. Powtarzam: interesuje mnie to, jak to
jest, ze w przypadku jedzenia miesa potrafi sie zalozyc "zwiazek
mordercow" miedzy zabijajacym, a ostatecznym konsumentem - i w rezultacie
zalecic niejedzenie miesa, a nie widzi sie takiego zwiazku w szeregu
innych powiazan? Oczywiscie, mozna nie jesc miesa. Ale mozna tez
powiedziec i tak: nie korzystac z komputerow, bo ich produkcja szkodzi
srodowisku (co zabija zwierzatka). Albo: nie uzywac mebli, bo wyrab lasu
niszczy ekosystemy - i rowniez zwierzatka. Ciekawi mnie przyczyna, dla
ktorej zauwazono szkodliwy zwiazek (owa "reakcje wtorna") w przypadku
jedzenia miesa, a nie zauwazono (i nie nakazano powsciagliwosci) innych, w
kazdym razie nie wyartykulowano ich jasno. Moje przyklady moze nie sa 1.
klasy, ale chyba lapiesz, o co mi chodzi.
> polecam jazde rowerem - zdrowiej dla ciebie i srodowiska.
Jezdze ostatnio wylacznie rowerem.
No ale do produkcji roweru uzywa sie np. elementow stalowych, wytapianych
przez huty - co koszmarnie moze szkodzic srodowisku. :-)))
Czy zatem powinnismy (jako ideal) nago wrocic na lono przyrody?
> czynnosci grzeszne. Bhagavadgita wyraznie mowi kiedy zabijanie jest
> dopuszczalne, i np. gdy ktos chce zabic Ciebie, lub osoby ktore znajduja
> sie pod twoja opieka ( zona,dzieci ); i go zabijesz, nie spotka cie za
> to negatywna reakcja.
OK, po prostu obrona konieczna. Czy sa jeszcze inne sytuacje?
Co to jest "negatywna reakcja"? (jak i kiedy sie objawia)
(wp)
// dziekuje za odpowiedzi
No trudno! Ni mam wplywu na to, czy ktos sie przeraza mnie czytajac, czy
ktos rechocze tak, ze go cyber cafeji wywalaja, bo przeszkadza innym.
> To
>ma byc przyklad tej katolickiej milosci blizniego?
A co ma jedno do drugiego p przed chwila wyslalem list do Pana Kurkowskiego,=
=20
niech go sobie pan uwaznie przeczyta.
Czy jak np. matka wyrwie dziecku zapalki z reki, bo chcialo zrobic sobie
mile ognisko w stodole wypelnionej suchym sianem, to nei milosc=
blizniego!!???
Ta ta... ja nie jestem matka a Wy mioimi dziecmi. Wiem !
> To jest wlasciwy
>sposob do pokazywania poszukujacym i watpiacym istoty nauk Jezusa?
Jesli juz ktos szuka Jezusa i watpi w istote Jego nauki, to nai Tao, ani
Buddyzm, ani isalam, ani jehowici mu tego nie wyjasnia !!!
>A potem zdziwienie dlaczego tylu odchodzi od Kosciola, dlaczego
>wszyscy napadaja na biedne owieczki i skad cale przesladowanie
>Kosciola?
Przed jakims okresem czasu poslalem na liste moja analize odchodzenia od
Kosciola.
I dopiero na koncu tej listy (prosze siegnac do tego artylulu, bo Pan to
zapewne u nas tutaj od niedawana) teraz dopisuje sekty (wtedy tego nie
napisalem - ale dzieki Panskiemu lisotwi teraz to czynie!!
A wie Pan dlaczego?
Nie wiem jakiego Pan jestes wyznania, czy pan wierzysz w Boga i jak mu na
imie - to nie jest teraz wazne. Wazne jest co innego - pan prowadzi cwana=
gre.
Jesli ja pisze, ze ktos pisze bzdety na liscie (a sa to bzdety - przekonasz
sie Pan jak przeczytasz list skierowany do Pana Krukowskiego) to moja wiara
nie ma tutaj nic do tego (tzn. ma - ale tylko dla mnie). Natomiast ja
napisalem to jako czlowiek swiadom, ze prezentowana tresc byla bzdetem.
Ukazywanie zycia tak, ze tylko sie mozna powiesic, jest wzywaniem do
samobojstwa. Pokazywanie klamsta jako prawdy jest najgorszym wyrazem
klasmtwa i perfidnie celowego czynienia zla.
Moze w odroznieniu do Pana, ja bedzac na liscie rok (dzien w dzien - a nie
jestem tutaj weteranem) wiem, ze ta lista jest czytana przez setki mlodych
ludzi. I oni tutaj przychodza bo szukaja takich odpowiedzi na swoje pytania:
czy Bog jest!?
Czy Kosciol mnie potrzebuje, czy mnie rodzice kochaja, jak sie zakochac, czy
zycie ma sens, czy zostalem stworzony i komu jestem potrzebny? Jak ulozyc
zycie by sie nie wykoleic?
I rozne religie ( w tym jej przedstawiciele na liscie) daja rozne zlote
srodki, ktore nadaja sie czesto po to tylko, by je wydrukowac i powiesic w
toalecie, by moc z nich skorzystac, jak zabraknie papieru toaletowego.
I nie pisze teraz jak katolik, ale jako filozof, etyk, byly oficer
kontrwywiadu, a obecny ojciec , maz i doradca w firmie. Pisze jako czlowiek.
Mam ta mozliwosc ruszyc glowa, posluzyc sie mozgiem i poszybowac w niebo
fantazji. I stawiam sie (czytajac te rady) w sytuacji tych mlodych ludzi,
ktorych rodzice nie maja czasu by z nimi pogadac, ojciec jak wraca to mysli
o wszystkim ale nie o tym co boli jego dziecko, matki, ktora mysli, ze jak
poraz kolejny wypastuje podloge to rodzina bedzie szczeliwa, ksiedza, ktory
jak walnie z ambony kazanie o dogmacie Trojcy sw. przeczytany z "Ambony" (to
takie pisemko z kazaniami dla leniwych ksiezy wydawanych przez ksiezy co
czasami sami nie wiedza co sie na swiecie dzieje) to mysli, ze parafianie
beda o nim mowili "madry ksiadz bo uczenie gada" - - i ja sie za glowe
lapie. Co on tutaj przeczyta:
- ze wymawianie w 1234 sek Hare Hare przyblizy go do Boga,
- ze zazywanie LSD uwalnia dusze i czyni czlowieka szczesliwym
- ze Tao jest dobre na wszystko, bo pozwala odkryc w sobie Pustke
- ze jest 10 piekiel, 2 czysce i i kazdy kto chce to pojdzie do nieba,
- ze cialo kobiet sluzy za oltarz
- ze Bog ma tysiac imion i kazde jest prawdziwe
- ze sekty to tez takie same Koscioly jak katolicki
- ze nalezy wspolzyc z matka i ojcem
- ze w Biblii napisane jest ze dusza jest smiertena,
- ze Biblia daje rozwiazanie na wszytsko tylko trzeba umiec czytac,
- ze miodlitwa jest niepootrzeba
- ze kazdy jest panem samego siebie
- ite de i te pe.
I ja sie Pana pytam - gdzie tutaj rozwiazanie ich problemow?
To Pan mi powie, czy mlody czlowiek wie jak ukrztaltowac swoj charakter?
Czy Pan czytajac Tao powie dziewczynie , dlaczego powinna sie wstrzymac z
pokusami do dnia slubu?
Czy Pan powie, dlaczego branie prochow zabija czlowieka?
To Pan da mu sens zycia?
To panska wiara, czy jakas inna da mu zycie wieczne i pokoj na ziemi?
To ona pojedna go z rodzina, obudzi ojca i potrzasnie matka?
To tao wyzwoli ksiedza z samouwielbienia i poczucia wyzszosci nad=
pospolstwem?
To budda przyjdzie sadzic zywych i umarlych?
Nie prosze Pana - zadne slowo im nie pomoze, a tylko zaszkodzi.=20
Ja sie ciesze jak oni pisza do mnie - dlatego ja jestem pewien , ze dobrze
robie, kiedy pisze , ze ktos pod plaszczykiem religijnosci wciska kit, ktory
nie tylko klajstruje i zaslepia, ale prowadzi w slepa uliczke.
Gdyby Pan byl dluzej na liscie to wiedzialby Pan, ze moze ja czasami uzywam
ostrego jezyka i dosadnego - ale moja mow ama byc TAK- TAK i NIE _ NIE, bo
co ponadto jest od diabla pochodzi. Wie cja wale kawe na lawe - mowie w to
co sam doswiadczylem i w co wierze swiecie. Czujesz sie Pan obrazony? - a
kto Panu broni i kto Pana trzyma?
Prosze! Droga wolna! Ale prosze mi nie zabraniac pisac co mysle - i bede
pisal, ze wiara sekciarzy to falsz, ze jehowici zostali stworzeni nie po to
by do Boga zblizac ale aby oddalac, nie bede mowil, ze buddyzm to religia,
ale bede powtarza, ze jest filozogia ateistyczna (budda byl czlowiekiem, zas
reszta bostw zostala wymyslowna i jest zlepkiem mitow).
I moze sie Pan obrazac. JA powtorze to po raz 124567 : Ja NIE POTEPIAM LUDZI
WIERZACYH=20
W TE BREDNIE! JA ICH NIE POTEPIAM i NIE ODRZUCAM. JA POTEPIAM TRESCI , KTORE
GLOSZA, KLAMSTWA, KTORE W DOBREJ WIERZE NAZYWAJA PRAWDA.=20
Bo ja wiem co ich wpycha w lapy sekt - wlasnie brak sacrum i milosci.
SEkty przyciagaja - ale nie pokazujac wszystkiego - okalmuja wspolwyznawcow.=
=20
Kto jest najwiekszym importerem narkotykow z Birmy, Laosu, i Indii. Kto je
produkuje?
Mafia? Ha ha ha
Kto pod pozorem seksu kultyowego handluje dziecmi? Ateisci? Katolicy?
Kto zbija kase i ma pieniadze na biznesy (ciche), podroze po calym siwiecie?
Zapytajcie te swoje bostwa (te Bhatwy Smiatwy) - gdzie sa dzieci polskie
urodzone w ich szkolkach niedzielnych!? Gdzie sa mlodzi ludzie sciagnieci z
Polski do Wloch, Birmy, Laosu, Tailandii, Wloch i Francji?
Ilu ich przywodcow siedzi w pierdlach?
O to sie zapytajcie, a nie o to czy postawa lotosu wzmacnia pamiec i daje
sie wykorzystac do lepszego poznania siebie. Przestancie walic glodne
kawalki o tym , ze walenie Hare Hare 200 razy na minute daje ludziom spokoj
i ukojenie. PBo problemyu zostaja, dzieci trzeba nakarmic, skonczyc studia i
zyc jak czlowiek a nie jak malpa.
Wiec ja sie nie obrazam , ze Pan za to sie obraza.
> Takie osoby jak wlasnie osoba stoja w pierwszej linii i
>przede wszystkim one swiadcza przed innymi o prawdzie i zaletach
>swojej wiary.
>ZADEN powod nie usprawiedliwia takiego zachowania!
I co ! Pan mnie teraz bedzie nawracal! To Pan bedzie mi teraz mowil i=
osadzal?
Prosze!
To co? zaczynamy sie bawic w konwenanse? W =B9 i =EA !
O to chodzi! Ze wreszcie ktos sie odwazyl powiedziec, ze te sekciarskie
wybryki, ktore tutaj dumnie sie nazywa "religia" to jest okej, zas jak ktos
powie, ze to bzdety, zaslona dymna i glupota to mu sie nagle klapka w glowie
otwiera i zaczyna sie np. Panu przypominac, ze cos takiego jak milosc
blizniego istnieje?
Ze religia katolicka ma jakies zobowiazania!
Aj waj! Nadepnalem na odcisk!
Prosze Pana - dla mnie istnieje tylko wiara w jednego Boga - dlatego wierze
w Boga Abrachama, Sama, Izmaela, Mahometa, Sw. Piotra i Pawla, Kalwina,
Lutra i wielu innych. Wierze. Bo mam dowody , ze to ten sam Bog.
Ale nie wierze w bozkow poganskich, ich kaplanki, kaplanow Buddy (bo to
czlowiek) i ich madrosci. Wierze w o co moj Bo powiedzial, bo wiem, ze moj
Bog jest jedyny i Prawdziwy.
Nie wierze w nagla ekspansje sekt wschodnich na kontynent amerykanski i
europejski.=20
Nie wierze w te bzdety nie dlatego, ze wierze w inne prawdy, ale dlatego ze
mysle.
I kojarze - do tej pory cywilizowany swiat mial jeden problem Katolicyzm i
chrzescijanstwo i to co sie w nim dzialo (por. protestantyzm, schizmy etc).
Nagle ni stad nie zowad zaczely do Europy ciagnac religiie, ktore nie
znajdowaly posluchu na terenach dla siebie rdzennych. Sekty - odlamy
hinduizmu, braminizmu, buddyzmu, ktore sa naturalne dla mentalnosci ludzi
wschodu, ich poczucia kultury, tradycji, historii - nagle zaczely walic
drzwiami i oknami do Europy i Ameryki gdzie mieszkancow wschodu mozna
policzyc na jednej rece. Malo tego =3D ani buddyzm, ani hinduizm ani=
braminizm
nigdy nie bylu religiami misyjnymi!!.
NAwet w samej Ameryce - koscioly protestanckie zaczely sie rozpadac i w ich
miesce powstawaly sekty i mniejsze wspolnoty. Powstali mormoni
(przesladowani przez protestantow a nie katolikow), jehowici - co nowy
prorok to nowa sekta.
I tak zaczalem laczyc fakty i siegnalem po Apoalipse i NT. I zaczalem=
czytac!
I oczki mi sie otworzyly 00
I co przeczytalem? Ano , ze przy koncu czasow przyjdzie wielu falszywych
prorokow, ze ludzi ebedz odchodzic od wiary wielu za nimi pojdzie, ze
bedzie wielu ktorzy gloszac nauke Chrystusa, od Boga beda odciagali. A calym
tym teatrem marionetek bedzie kierowal jego zlosliwosc - rezyser - sztan.
I , ze jedyna metoda na zwalczenie tego zla bedzie wiernosc nauce Chrystusa.
I ze wielu odejdzie od Boga i uwierzy falszywym prorokom, ze zostanie tylko
garstka wiernych Bogu.
I , ze przyjdzie zniszczenie i smierc, i ze wystapi ojciec przeciwko synowi
i syn przeciwko ojcu, ze corki beda wystepowac przeciwko matkom a matki
przeciwko dzieciom, i ze czlowiek wystapi przeciwko czlowiekowi.=20
I jak to czytalem obraz moj stal sie pelny. Zaczalem zglebiac te poglady
sekciarskie (a mialem mozliwosci) nie zapomnialem Vaco, Gujany, Kaliforni,
Szwajcarii i Kanady (a mam dobra pamiec). Nie zapomnialem kto i skad
przywozi opium, narkotyki, bibulki.
I wiem, kto niesie smierc a kto zniszczenie.
I dlatego, jak dlugo sekciarze beda lgac w zywego trupa, ze ich wara jest
starsza od chrzescijanskiej ( a tak na marginesie - no to co - wiek wskazuje
jedynie na poganskie i demoniczne pochodzenie sekt), i ze chrzescijanstwo
jest gorsze od wiary w jakiego tam Guru, tak dlugo nedzie Poan slyszal moje
"To sa bzdety"
Jak dlugo rodzic beda musieli walczyc, by wyciagac wlasne dzieci z Waszych
lap, jak dlugo Interpol bedzie sie zajmowal inwigilacja sekt, jak dlugo beda
gineli bez wiesci ludzie, ktoryz dla sekt opuszczaj wszytsko , okradajac
swich bliskich i samych siebie, by gotowke przekazywac guru, jak dlugo
sekciarze beda wzywac do bojkotu armii, wielozenstwa, niszczeni zdrowych
struktur spolecznych - ja bede mowil "wara sektom".
Jak przestana szkodzic, szydzic z innych i z porzadku i przestana szydzic i
drwic z porzadku ktory tutaj zastali, ja bede mowil - nie ma lekko z Miskiem
CZuma.
>To nie jest osoby osobista sprawa, jesli takie przeslanie prezentowane
>jest publicznie!
Po pierwsze pisz wyraznie - jesli to jest przeslanie prezentowane
publicznie (ja jestem dyslektykiem ale i popelniam palcowki) co to znaczy
:"To nie jest osoby osobista sprawa"
Pilisz do mnie - juz Ci moje imie i nazwisko przez gardlo nie przechodzi.
Tak Ci sie nerwy szarpia, ze spokojnie i rzeczowo pogadac nie mozesz nawet
jak sie na mnie wsciekasz?
Od razu rozwieje Twoje prozne nadzieje - ja nie popuszcze.
Poniewaz wiem, ze jest to lista publiczna - to bede darl morde na caly glos!
LUDZIE ! SEKTY , KTORE PRZYWEDROWALY DO POLSKI ZOSTALY WYRZUCONE Z ICH
MACIERZYSTYCH OJCZYZN JAKO NIEBEZPIECZNE !!!!
>
>>to wlasnie ja Panu
>>powiem - basta. Tu spotkacie takich jak ja , ktorzy powiedza: Dalej stop.=
!!
>
>A ja powiem osobie - basta. Basta z szarganiem dobrego imienia
>Kosciola, basta z profanacja nauk Jezusa, basta z faryzeuszowskim
>zaklamaniem, rozdzwiekiem miedzy slowami, a czynami, basta z sianiem
>zgorszenia i nienawisci.
Poniewaz mowisz o-sobie, to ja sie tylko moge do tego przylaczyc. :)
>
>Jako chrzescijanin prosze braci z innych wyznan o przebaczenie i nie
>identyfikowanie pewnych osobistych zachowian z cala wspolnota
>chrzescijanska.
>
>Pokoj z Wami!
>
I gdzie ten Pokoj z Toba?
Ponioslo Cie!
Ale nic wiecej nie jestes w stanie powiedziec poza gniewaniem sie.
Prawda razi - ja wiem.
Do Ciebie nie ma zadnych pretensji (jesli jestes chrzescijaninem, to nadal
po lektorze twego listu nie rozumiem jakiego wyznania jestes )
Co to ma wspolnego z chrzescijanstwem?
>WF
>
>
>
>
>
Pozdrawiam Misiek
e-mail: bol...@free.polbox.pl (Misiek Czuma)
Misiul on IRC #religia
______________________________________________
Przyjaciel strofuje - ale kocha
Wrog schlebia - ale nienawidzi !
*********************************************
Juz dziala: http://free.polbox.pl/b/bolo202 *
a rowniez :) *
http://w3.elektron.pl/b/bolo202=20
od dzisiaj zaczynam drukowac slownik Miska *
na razie jest litera 'a" - jutro nastepne, *
- zagladaj - napisz - dodaj swoje haslo - ale
tylko na luzie . :) :) :) *
*********************************************
Agrios <agr...@mylaptop.com> wrote:
>Moze wszyscy wezmiemy gleboki oddech i sprobujemy jeszcze raz, od nowa
>ze soba porozmawiac o religii albo religiach.
>Czasem czlowieka poniesie. Kazdemu sie zdaza. Sprobujmy jeszcze raz.
>OK?
Drogi Agriosie,
Czy sadzisz, ze to jeszcze mozliwe?
Sadze, ze to co sie dzieje to nie jest przypadek, a celowo i z
perfidia zaplanowana profesjonalna akcja majaca na celu zrazanie ludzi
do religii, zahamowanie procesu porozumienia pomiedzy roznymi
wyznananiami, a szczegolnie osmieszenie Kosciola Katolickiego, jako
najwiekszej i najgrozniejszej dla niektorych sil wspolnoty wierzacych
w Polsce. Nieprzypadkowo eskalacja tej akcji nastepuje w momencie
rozpoczecia przygotowan do referendum na temat konstytucji z jej, tak
drazniaca ateistow, preambula oraz okresie przedwyborczym, ktory ma
szanse zaowocowac zmiana ukladu sil.
Serdecznie pozdrawiam
WF
Wycinam teksty, by uniknac przeciazania - zostawiam tylko, to do czego
sie odnosze, w tym wypadku odnosilem sie, nie do merytorycznej tresci
wypowiedzi, ale do jej formy, ktora, nie ma co ukrywac budzi moja
agresje i sklania do odpowiedzi w podobnym tonie, a prawde mowiac, nie
po to zaczalem te zabawe. Bede tez wycinal teksty z naszej dalszej (mam
nadzieje) korenspondencji - mam bowiem nadzieje, ze sa i inni, ktorzy
czytaja te teksty, wiec nie chce ich zanudzac powtorzeniami - zostawiam
tyle by zaznaczyc o czym mowa.
> (...)
>
> > Z mojego punktu
> >widzenia to pan jest czlonkiem sekty.
>
> Ta ! A jakiej ;-) !?
Chrzescijanstwa, ktore, z punktu widzenia niemonoteisty moze zostac z
powodzeniem uznane za sekte judaizmu - dokladnie tak, jak widziane bylo,
i jak samo siebie widzialo u swego zarania. Nie chodzi mi wcale, by
zaraz was rzucac na pozarcie lwom - nie gustuje w tego typu argumentacji
i jak moze sie pan zorientowal, nie mam nic przeciw sektom, dopoki nie
namawiaja do zlego. (Od razu uprzedzam, ze nie przyjme argumentu, ze
odejscie od jedynie prawdziwej wiary jest czyms zlym, poniewaz nie moge
sie zgodzic na owo przekonanie o jedynosci - pomijajac oczywiscie chwile
uczestnictwa w waszym sakrum.
> (...)
>
> > Nie nazwalem Pana chamem,
> >skrytykowalem tylko jako chamskie panskie slownictwo.
>
> Ciekawe gdzie Pan byl jak inni pisali gorzej ode mnie.
Moze byc Pan przkonany, ze nie przyznaje prawa do chamstwa tylko jednej
stronie. Gdyby napisal do mnie po chamsku buddysta (jakos nie potrafie
sobie tego wyobrazic), muzulmanin, hinduista czy taoista, takze
probowalbym odwiesc go od tego rodzaju polemiki. Nie dlatego, zebym czul
sie lepszy, ja jestem nawet zupelny cham, i moze tez kiedys wybuchne,
ale jako poczatkujacy korenspondent mam chyba prawo do wiary w pewne
idealy, ktore sklaniaja mnie, by starac sie zachowac pewne formy.
> I jakie to slowa uwaza Pan za chamskie?
Facet i synek. Zgodzi sie Pan chyba, ze nieodprawilismy jeszcze
cermonialow, pozwalajacych na zwracanie sie do siebie takimi slowami.
>
> > Jesli nie sprawia
> >panu roznicy jak Pan zwraca sie do innych, trudno, od tej pory bede bral
> >to pod uwage, moze uda mi sie oswoic z tym faktem i nie bede sklonny
> >odpowiadac pieknym za nadobne (albo moze lepiej bede sklonny, zeby nie
> >popasc w pyche, ze niby jestem jakis lepszy).
>
> Sprawia roznice - gdyby byl Pan tutaj dluzej, to wiedzialby Pan, ze atki
> styl pisania ajkiego sie Pan uczepil jak rzep psiego ogona jest stylem
> szczegolnym. Starzy wyjadacze potrafia juz odroznic, kiedy ja drwie, kiedy
> sie obrazam, kiedy mowie powaznie. Naleze do nielicznych na tej liscie,
> ktorzy od pierwszych swoich postingow mowi o sobie bez ogrodek, z otwarta
> przylbica. Nie kryje sie pod anonimami, nie podszywam sie i jasno
> przedstawilem swoj zyciorys, ktory dla niektorych byl tak zaskakujacy, ze do
> tej pory wen nie wierza. Byli tez tacy, ktorzy te indywiduum chcieli poznac
> osobiscie, wiec sa swiadkowie, ktorzy moga potwierdzic, ze to co pisze w
> sposob przejrzysty ukazuje moja osobowosc, temperament i wyszczekanie.
Mysle, ze naszym obowiazkiem jako czlonkow spoleczenstwa jest
powstrzymywanie naszej potrzeby ekspresji, na rzecz mozliwosci
komumikacji miedzyludzkiej.
>
> (...)
> Ja tutaj jestem tylko po to, ze nie wierze w przypadki i pozwalam sie Bogu
> prowadzic jak laske w reku slepca. Trafilem tutaj przypadkiem i jestem, i
> cos(Ktos?) mnie trzyma.
Mimo wszystko mysle, ze to bardzo obiecujace miejsce.
> Prosze Pana - ja wiem , ze ja przy Panu jestem taki mikry jak ta kopka co
> zakonczy te zdanie.
Ech!
> (...)
> Wiec ja teraz Panu pisze - WIELKIE
> SORRY za jezyk, za to, ze mnie ponioslo. Ale nie Pan mnie poniosl, ale
> tresc, ktora tutaj na liscie widniala. Widze setki mlodych ludzi, ktorzy
> potracili nadzieje zycia. Widze setki falszywych prorokow, ktorzy dla
> wlasnego zysku i dla zaspokojenia potrzeby bycia guru i rzadzenia dusza
> potrafia zniszczyc psychicznie czlowieka, ktory szuka tylko pomocnej dloni -
> to mnie krew zalewa i bielma mi sie na krwisty kolor zamieniaja.
> I naprawde - prosze wtedy moich listow nie czytac. Ja jestem gatunek na
> wymarciu - za jakies pare lat a moze szybciej, wreszcie mi pompka z nerwow
> siadzie i bedzie po Czumie !
Mnie takze zabija upadek duchowosci w naszym oblakanym wiara w materie
swiecie.
>(...)
>
> Oczywiscie - i jak by Pan myslal, ze ja swoje opinie o Tao, braminizmie,
> buddyzmie w wydaniu europejsko - ameryanskim buddyzmu bazuje na moim
> osobistym doswiadczeniu w w/w przypadku - to sie Pan grubo mylisz.
Och jesli chodzi o buddyzm amerykanskiego pochodzenia, bylbym sklonny
wierzyc Panu. Znam ameryke tylko z wytworow jej kultury, ale nie moge
oprzec sie wrazeniu, ze tam naczelnym bostwem jest Zloty Cielec.
> O church of scientology zaczeto mowic dopiero w 1993 r. a oni na duzo
> wczesniej mieli juz w Polsce przyczolki, sekta moona pojawila sie tak samo
> szybko, a wczesniej?
Rzeczywiscie, musze sie zgodzic, ze niektore z sekt sa zagrozeniem, ale
mysle, ze wlasnie te, ktore wywodza sie ze swiata zmaterializowanego i
skomercjalizowanego, i ze zagrozenie jakie niosa sekty jest w sumie
mniejsze, niz te, ktore niesie reklama.
> (...)
> Teraz jest spoko, bo za duzo sie o tym
> mowi i pisze. Ucichnie i znowu bedzie to samo. Wiec nie gniewaj sie - ale w
> tym przyopadku bede uzywal mocnych slow.
> Nie jako katolik - ale jako czlowiek.
Ja takze jest przeciwku zlu - niemniej zawsze bede bronil prawa innych
do wlasnych form kultu. Dla mnie ludzkosc jest w pewnym sensie jednoscia
i wszystko co sluzy przetrwaniu jakichkolwiek form duchowosci ktore
wytworzyla jest swiete i piekne.
(...)
Pozdrawiam
Marek Krukowski
"Pawel G. Angerman" <P...@ikar.t17.ds.pwr.wroc.pl> wrote:
>> OK, ale twoje wyjasnienie dotyczy wlasnie bezposredniej interakcji. Moje
>> zas pytanie dotyczy tego, ze zakladasz cos wiecej: nie tylko bezposrednia
>> interakcje - zabojca nazywasz i tego, kto bezposrednio strzela w leb
>> zwierzyny, jak i tego, kto je kotleta i nigdy do zadnej zwierzyny nie
>> strzelal.
>
>Komendanci obozow koncentracyjnych i wysocy dygnitarze III Rzeszy
>rowniez mieli najczesciej czyste rece. Nie zmienia to jednak faktu, ze to
>wlasnie dzieki nim krecila sie cala machina wojny.
Wiesz co, czytajac takie analogie jako przyklady, naprawde coraz mniej
zartem, a coraz wiecej serio mam ochote sie dowiedziec: czy warto
ponizyc czlowieka dla swini.
Czy umiesz jeszcze dostrzec roznice w zabiciu swini a zabiciu
czlowieka, czy tez nie umiesz i jest to dla ciebie rownowazne?
>Podobnie z miesem - zwierzeta
>sa zabijane, bo jest na nie popyt. Jedzac np. 5 kur w roku osobiscie
>sie przyczyniasz do ich smierci.
Wydaje mi sie, nawet wchodzac w powyzsze porownanie z obozami,
ze jest to nieadekwatne porownanie. Nie komenderuje zadna rzeznia ani
hodowla. I caly czas powtarzam moja watpliwosc: dlaczego "zwiazek
zbrodni" potrafi sie zauwazyc przypadku miesa, i konsumenta kotleta
nazywac wspoludzialowcem w zabojstwie - a zwiazku tego nie zauwaza sie
w innych, wcale nie dalszych powiazaniach?
OK, a teraz sie dobrze i uwaznie rozejrzyj i odpowiedz szczerze na
pytanie: czy nie uzywasz skorzanych: butow, paska do spodni, paska do
zegarka, portfela, teczki (torby, plecaka)? Jakbys nie wiedzial, to
pochodza one z jakiegos zwierzatka i wtedy jestes zbrodniarzem.
Nie ja cie tak nazywam: to jest w mysl twojej wlasnej filozofii.
Jesli nic z tych rzeczy nie masz ze skory, pomyslimy dalej :-))
>> W ogole co jest takim podstawowym kryterium, zeby tej modelowej swinki nie
>> ubic? To ze ma ona uklad nerwowy i czuje?
>
>To, ze nie mamy prawa decydowac o tym, kiedy ma ona umrzec, podobnie jak
>nie mamy prawa decydowac o smierci swego blizniego, malpy, delfina czy
>plodu.
Hm... nie calkiem chyba zrozumiales moje pytanie. To co piszesz to
jest cos w rodzaju "przekonania religijnego". Jezeli tak, no to nie
mamy co sie dluzej rozwodzic, bo osobiste przekonania religijne nalezy
szanowac. Czy zatem jest to twoje "przekonanie religijne"?
Ale nawet wtedy moje pytanie jest dosc konkretne (zwlaszcza w swietle
tego, ze uwazasz ze zabijac nie wolno nie tylko wyzszych form, ale i
tych nizszych, czyli np. ryb. Otoz ja sie pytam: jak przebiega granica
miedzy tym, co mozna zabic (i np. skonsumowac, albo i nie). Wiem, ze
zblizamy sie do serii glupich z pozoru pytan, no ale chetnie sie
dowiem. Nie mozna zabic ryby, nie mozna zabic swini. A czy mozna zabic
muche? Albo komara? Albo karalucha biegajacego po mieszkaniu? Czy nie
mozna zabijac (mowie o zwierzetach) dlatego, ze potem sie ma z tego
jakis pozytek (mieso, inne surowce), czy takze nie mozna zabijac, bo
mi dane stworzonko wadzi (mucha, komar). Czy moze w ogole nie i tylko,
dajmy na to, w przypadku zagrozenia zdrowia badz zycia? Czy samice
komara, ktora cie uzadlila, odruchowo zabijasz, czy tylko odganiasz?
>I nie widze roznicy pomiedzy zabiciem plodu a zabiciem swini - o
>przepraszam, jest jedna - swinia jest bardziej inteligentna.
Dobrze bylo to przeczytac. Rzuca to niejakie swiatlo na moje pytanie
u gory tego listu, co jest wartosciowsze, czy czlowiek, czy zwierze.
Poza tym nie rozumiem, co sie tak denerwujesz. Jesli uwazasz, ze nie
mozna zabic plodu i ze nie mozna zabic swini, to OK. Czy moze jakims
kryterium jest "inteligencja"? A czy, dajmy na to, "bardziej
inteligentna jest swinia czy czlowiek mocno uposledzony"?
>> Oczywiscie, mozna nie jesc miesa. Ale mozna tez
>> powiedziec i tak: nie korzystac z komputerow, bo ich produkcja szkodzi
>> srodowisku (co zabija zwierzatka). Albo: [.....]
>Jest jednak mala roznica - przemysl miesny ze swymi 5 mld istnien na
>sumieniu rocznie dominuje na swiecie jesli chodzi o zanieczyszczenia,
>marnotrawienie zasobow przyrody.
Mam watpliwosci czy jest to dominujacy czynnik zanieczyszczen na
swiecie. Czy nie wiecej produkuja roznorakie galezie przemyslu.
Czy nie o wiele latwiej wykancza srodowisko jedna trujaca huta, niz
stada zabitych swin.
[.... tu mase przykladow ekologicznych....]
>- Czy musimy w takim tepie rozwijac technike komputerowa? - nie lepiej
>sprawic, aby programisci byli oszczednijsi w zagospodarowywaniu zasobow
>komputera?
A ten mi sie nawet spodobal :)
Ale niestety, postepu nie zahamujesz.
>> Czy zatem powinnismy (jako ideal) nago wrocic na lono przyrody?
>
>A czy probowales tego kiedys? - daje tobie slowo, ze przebiegniecie sie
>nago po trawie wplywa znkomicie na samopoczucie.
Czemu nie? :)))
W moim pytaniu chodzilo raczej o zycie, a nie o incydentalne
bieganie po trawie...
Przyroda, wbrew pozorom, wszystko reguluje. Tyle ze w przypadku form
nizszych szybciej i bardziej doraznie. Jak sie namnoza wilki i wyjedza
wszystkie sarenki w lesie, to po prostu padna z glodu. Moglyby pasc
pozniej, gdyby "staranniej obgryzaly mieso z kosci" :-)))
Czlowieka tez to siegnie, choc moze po wiele wiekszych zniszczeniach.
Jak mu sie smieci beda przewalac pod oknem, to zacznie myslec i o
torebkach plastikowych zabierancyh z domu, zeby nie zabierac ze
sklepu.
I w zasadzie ekologiczne myslenie nie jest zle.
Symptomy zla zaczyna nabierac wtedy, gdy przeradza sie w fanatyzm.
M.in. wtedy, gdy modelowa swinia jest tyle samo warta lub nawet
wiecej, niz inny czlowiek.
pozdrawiam,
(wp)
Slucham :)
> Z przykroscia musze stwierdzic, ze rozmowa nam sie jakos nie klei.
Nam? Mnie sie tam klei!
> Nie
>wiem dlaczego z takim uporem czyni mnie pan czlonkiem jakiejs sekty.
Powtorze - i juz to pisalem. To widze z Panskich tekstow.
> Nie
>jestem czlonkiem zadnej sekty. Jestem sobie tylko niedouczonym
>filozofem, z niejaka sklonnoscia do sceptycyzmu, ale jednoczesnie
>gotowym w kazdej mysli dostrzec ziarenko prawdy.
Tez studiowalem filozofie i jesli ja Pan studiowal, to dobrze Pan wie, jak
dokonac analizy pogladow, aby znalesc to co sie pod nimi skrywa (tzw.
glebsza tresc).
> Z mojego punktu
>widzenia to pan jest czlonkiem sekty.
Ta ! A jakiej ;-) !?
> I wie Pan, dopoki nie robi Pan nic
>zlego, dopoty mi to w ogole nie przeszkadza.
Oki - mi rowniez!
> Nie nazwalem Pana chamem,
>skrytykowalem tylko jako chamskie panskie slownictwo.
Ciekawe gdzie Pan byl jak inni pisali gorzej ode mnie. I jakie to slowa
uwaza Pan za chamskie?
> Jesli nie sprawia
>panu roznicy jak Pan zwraca sie do innych, trudno, od tej pory bede bral
>to pod uwage, moze uda mi sie oswoic z tym faktem i nie bede sklonny
>odpowiadac pieknym za nadobne (albo moze lepiej bede sklonny, zeby nie
>popasc w pyche, ze niby jestem jakis lepszy).
Sprawia roznice - gdyby byl Pan tutaj dluzej, to wiedzialby Pan, ze atki
styl pisania ajkiego sie Pan uczepil jak rzep psiego ogona jest stylem
szczegolnym. Starzy wyjadacze potrafia juz odroznic, kiedy ja drwie, kiedy
sie obrazam, kiedy mowie powaznie. Naleze do nielicznych na tej liscie,
ktorzy od pierwszych swoich postingow mowi o sobie bez ogrodek, z otwarta
przylbica. Nie kryje sie pod anonimami, nie podszywam sie i jasno
przedstawilem swoj zyciorys, ktory dla niektorych byl tak zaskakujacy, ze do
tej pory wen nie wierza. Byli tez tacy, ktorzy te indywiduum chcieli poznac
osobiscie, wiec sa swiadkowie, ktorzy moga potwierdzic, ze to co pisze w
sposob przejrzysty ukazuje moja osobowosc, temperament i wyszczekanie.
> Poniewaz jak sie okazuje
>nie ma Pan ochoty na dzialalnosc misyjna tylko woli rozmawiac z tymi
>ktorzy maja zdanie zblizone do panskiego, chcialbym zapytac Pana czy nie
>byloby czy w takim razie nie byloby zasadne podzielenie tej grupy na
>dwie niezalezne czesci.
Po pierwsze - ja nie prowadze, zadnej dzialalnosci misyjnej - wystarczy mi
juz 8 lat w zakonie by sie przekonac, ze najlepiej o Bogu swiadcza czyny a
nie slowa jego wyznawcow.
Ja jestem na liscie tylko dlatego, aby paru "swietym nieswietym" pokazac, ze
prawdy , ktore glosza sa bledne, zwodne i mieszaja ludziom w glowach. To ,
ze ktokolwiek odpisuje na moje listy jest takim samym zdziwieniem dla mnie
jak i dla nieobecnego juz na liscie Pana Adama W. Chudnova.
Wiec powtorze raz a tresciwie: JA TUTAJ NIE PROWADZE ZADNEJ AGITACJI,
NAWRACANIA, MISJI
CZY KAZAN.
Ja tutaj jestem tylko po to, ze nie wierze w przypadki i pozwalam sie Bogu
prowadzic jak laske w reku slepca. Trafilem tutaj przypadkiem i jestem, i
cos(Ktos?) mnie trzyma.
Prosze Pana - ja wiem , ze ja przy Panu jestem taki mikry jak ta kopka co
zakonczy te zdanie.
Ja sam sobie czesto nie moge pomoc i bladze, czekajac na pomoc!
Wiec jak ja moge kogos nawrocic, dac mu wiare, umocnic! No jak?? Niech Pan
powie, mi glombowi jakich malo!
Bo ja tego nie potrafie, chociaz chce!
Ja jak czasmi mam odpowiedziec na czyjs list to czuje pustke (i wtedy nie
odpisuje), czasmi chcialbym sie podpisac pod tym co ktos pisze (i tez nie
odpisuje), ale czasami co we mnie wchodzi, slowa leca jak maszyna - kiedys
moj kolega siedzacy ze mna w biurze powiedzial, ze wale jak maszyna (a pisze
trzema palcami).I co ja mam powiedziec?
Mam nadzieje, ze to dobry Duch i jesli jest ktos na liscie, kto uwaza, ze
chociaz jedno moje zdanie majace cos w sobie dobrego zostalo mu w sercu, to
ja ma potwierdzenie , ze to duch dobry.
Ale czasmi tez mna cos miotnie - jestem choleryk i to widac. Czasmi jakis
tekst dotyka mnie do zywego, czasami widze skutki takich tekstow po sobie -
i wtedy rzeczywiscie mi siebie samego zal - bo wale bez opamietania.
I jesli po jakims czasie mi to przechodzi i ja to czytam jeszcze raz i mna
moje wlasne slowa miotaja - to przesylam przeprosiny i prosze o wybaczenie.
Sa tu swiadkowie na tej liscie, ktorzy potwierdza Panu, ze Czuma popelnia
bledy i wyraza szczera potrzebe naprawy. Wiec ja teraz Panu pisze - WIELKIE
SORRY za jezyk, za to, ze mnie ponioslo. Ale nie Pan mnie poniosl, ale
tresc, ktora tutaj na liscie widniala. Widze setki mlodych ludzi, ktorzy
potracili nadzieje zycia. Widze setki falszywych prorokow, ktorzy dla
wlasnego zysku i dla zaspokojenia potrzeby bycia guru i rzadzenia dusza
potrafia zniszczyc psychicznie czlowieka, ktory szuka tylko pomocnej dloni -
to mnie krew zalewa i bielma mi sie na krwisty kolor zamieniaja.
I naprawde - prosze wtedy moich listow nie czytac. Ja jestem gatunek na
wymarciu - za jakies pare lat a moze szybciej, wreszcie mi pompka z nerwow
siadzie i bedzie po Czumie !
> Do jednej pisaliby tylko katolicy i nie wolno by
>bylo tam pisac niczego niezgodnego z zasadami wiary chrzescijanskiej,
>druga bylaby ogolnie dostepna i kazdy moglby wysylac tam swoje bzdety -
>nawet nasi zupelnie pomyleni discordianie (choc na marginesie, to oni mi
>sie naprawde nie podobaja, nie jako ludzie, ale to co glosza - takie to
>jakies oslizgle).
Jakies pare miesiecy temu (albo tygodni), to by Panu tutaj uszy zwiedly. Tak
jak teraz otwierajac Netszczape widze tylko HARE HARE i Dyskordian, tak
wtedy cala kolumne w okienku zajmowalo : Z ZYCIORYSU CZUMY.
Takiej nagonki, takiego chamstwa to Pan jeszczes nie widzial. I znalazl sie
czlowiek, ktory powiedzial, - "Sluchajcie dosyc tego, zrobmy liste moderowana".
I kto byl temu przeciwny jako jedyny!!! No kto!
Ten ktorego tutaj opluwano, ktoremu opluto zone, dziecko i polowe zycia. Ja
prosze Pana.
Bo wlasnie tutaj ja sie nauczylem dyskutowac z jehowita, buddysta, zydem,
ateista, protestanetem. To ta lista wyciagnela mi ze lba tysiace informacji
, ktore ja uczylem sie przez 8 lat u jezuitow, 5 lat pracujac w UOP, jezdzac
po Bozym swiecie i widzac z jednej strony swietosc a z drugiej zlo. I prosze
mi wybaczyc - moze naleze do nielicznych (mlodych - chociaz dla wielu 33
skonczone lata to juz starosc) ludzi, ktorzy lubia sie uczyc i nie wstydza
sie powiedziec , ze czegos nie wiedza lub nie umieja.
Ale naleze tez do takich, ktorzy traktujac Boga jak najpowazniej mozna ,
posluguja sie cala swoja wiedza i doswiadczeniem, aby jesli potrzeba to
dzielic sie tym za darmo z innymi. Wiec jesli Pan jest zwolennikiem
dzielenia - to prosze. Ja sie z tej listy nie rusze, bo ona mi dala duzo. I
jesli ona zamieni sie tylko w katolicka, czy tylko braminska, czy
ateistyczna to ja sobie pojde.
> Przykro mi z powodu tego co zdarzylo sie w Pana rodzinie. Wydaje mi sie
>jednak, ze zarowno na ludzi porzadnych jak i na dwulicowych mozna trafic
>posrod przedstawicieli kazdego wyznania.
Oczywiscie - i jak by Pan myslal, ze ja swoje opinie o Tao, braminizmie,
buddyzmie w wydaniu europejsko - ameryanskim buddyzmu bazuje na moim
osobistym doswiadczeniu w w/w przypadku - to sie Pan grubo mylisz. Naprawde
w nielicznych przypadkach korzystam z wiedzy jaka wynioslem z UOP gdzie
pracowalem. Bylem jednym z nielicznych ludzi, ktory zwrocil w 1991 roku
uwage kierownictwa UOP (na dlugo przed Panem Poslem Nowakiem) nad
niebezpieczenstwami zwiazanymi z dzialalnoscia sekt.
Od mojego obszernego opracowania, ktore przekazalem kierownictwu UOP i MSW a
dot. dzialalnosci sekt w Polsce i w Europie, ktore zebralem po godzinach
pracy (bo zajmowalem sie czyms innym) rozmawiajac z przynajmniej setka ludzi
w tym z innych sluzb specjalnych, po przeczytaniu tony opracowan jeszcze b.
SB dep IV MSW oraz opracowan amerykanskich, brytyjskich i niemieckich - mam
bardzo dobry oglad sytuacji - na 100% moge powiedziec, ze napewno lepszy od
Pana. O church of scientology zaczeto mowic dopiero w 1993 r. a oni na duzo
wczesniej mieli juz w Polsce przyczolki, sekta moona pojawila sie tak samo
szybko, a wczesniej?
Brachu - Ty nawet nie wiesz, ze ich jest jak mrowkow. Buddystow byla
bezpieka przetrzepala jeszcze za nieboszczki komuny - a wiesz kto zakladal
pierwsze swiatynie buddyjskie w Polsce i kiedy to bylo? Ano bezpieka i tylko
w jednym celu - rozbic potege Kosciola, to samo bylo z Kosciolem
Polsko-Katolickim, Rzymskokatolickim Kosciolem Polskim, to samo bylo z
mariawitami, jehowitami (tam to nawet nalezeli oficerowie i oficerki SB, bo
mogli swobodnie nekac ludzi pod plaszczykiem swiadkow jehowy a oficerowie
wywiadu mogli swobodnie jezdzic do USA), to samo bylo z mormonami,
metodystami i wieloma wieloma innymi. Amnezja teraz ludzi opanowala, ale nie
mnie!
Buddysci i sekty zawsze byly manipulowane w jednym celu - zniszczyc to co
jest wrogie dla wladz.
Wiec ja juz sie nie wdaje w dyskusje - bo wiem, ze to nie ma sensu. Ale jak
ktos zaczyna robic anonimy i wysylac jako poezje i wielka glebie apokryfy
Tao to we mnie sie gotuje. W Rosji np. kazda sekta moze obic co chce - tylko
jedni maja przeszkody w Rosji, Na Ukrainie, w Bialorusi i republikach
naddniestrzanskich - wlasnie katolicy.
I dlatego ja juz tutj powiem raz i nie bede sie powtarzal:
- dopoki Czuma na tej liscie jest - to ja sekciarzom nie popuszcze nie
dlatego, ze ja jestem katolik, ale dlatego, ze pod plaszczykiem religii i
gladkich slowek o milosci,. pokoju i harmonii z przyroda robicie ludziom
wode z mozgu, lamiecie wiezi rodzinne, lamiecie porzadek spoleczny,
niszczycie ludzi tak, ze oni sami tego nie widza. Od sadzenia kto co robi
jest Pan Bog! Ja nie zajmuje sie intencjami, co kto mysli - bo nie potrafie.
Ja zajmuje sie faktami. Od 1991 r. liczba przypadkow porzucenia rodziny ze
wzgledu na sektyu wzrosla o 600% i ma tendencje wzrostowa. Ilosc przestepstw
popelnionych na tle eligijnym przekroczyla w 1995 r. pona 1100%. To , ze na
razie sa to przestepstwa liczone w setkach to nic nie swiadczy. Swiadczy
tylko to, ze rosnie i za jakies 5-6 lat moze byc juz takim problemem, ze
nikt sobie z tym nie poradzi tak jak w USA. Tak bylo z problemem pedofilii a
teraz co jest. Kiedys nikt tego problemu nie wizial, a ja sie moge zalozyc,
ze za 2-3 lata zobaczycie wizerunki zaginionych dzieci na kartonach z
mlekiem i przy kasach w supermarketach. A sekty Antrovis, Misja Czitanii,
Niebo to pryszcz - sa jeszcze swiatynie kali (gdzie sie sklada ofiary z
ludzi), sekty Wisznu, i wiele innych. Teraz jest spoko, bo za duzo sie o tym
mowi i pisze. Ucichnie i znowu bedzie to samo. Wiec nie gniewaj sie - ale w
tym przyopadku bede uzywal mocnych slow.
Nie jako katolik - ale jako czlowiek.
> Nie wiem czy jeszcze moglbym cos dodac, nie wiem w tej chwili nawet czy
>uwaza Pan niekatolikow za ludzi. a coz moglby powiedziec Panu
>nieczlowiek.
Sluchaj - gdybym mial taki poglad jak ty, to by mnie tuta nie bylo. Ja juz
pisalem, ze ja oddzielam poglady od ludzi, ktorzy je glosza. Wiem jak
trafiaja ludzie do sekt, powodow jest multum. Ale Ci , ktorzy tam ida to nie
podludzie, ale biedne ofiary - ofiary niezrozumienia w rodzinach, braku
wspolczucia u znajomych, odrzucenia w Kosciele, wyobcowania - sa to ludzie
samotni, nieszczesliwi i pokrzywdzeni przez los - tylko tacy ida do sekt. Bo
sekta w poczatkowym etapie daje - daje ukojenie , milosc, wspolczucie,
wsparcie , umocnienie, nadzieje - daje to wszystko co ofiara nie znalazla w
rodzinie, w szkole, wsrod kolegow, i kolezanek, u ksiedza czy pastora. Tacy
tam tylko ida. Ja tam nie pojde i wielu ludzi majacych normalne rodziny,
majacych normalny stosunek do religii, kosciola, ludzi tam nie pojdzie. Tam
trafiaja tylko rozbitki zyciowe. Mialem w reku zasady werbunkowe sekty moona
i swiatyni slonca - tam jasno jest powiedziano jakie techniki stosowac, aby
czlowieka przyciagnac i zwiazac. I jak taki czlowiek zostanie zwiazany to
nic go nie zmieni ani nioc go nie jest w stanie wyrwac. Bo tam gdzie znalazl
pomoc tam bedzie nawet jesli kaza temu komus wspolzyc seksualnie z nieznana
mu 100 ludzi, odda wszytsko - byleby tego spokoju i pomocy nie utracic. I
dlatego sie wkurzam i na polskie rodziny, ze nie widza swoich dzieci i ich
problemow, dlatego woalma do ksiezy , zeby zamiast wydawac kolejne pieniadze
na nowy kosciol oddalony od drugiego o kilometr wydali pieniadze na tyo by
zapelnili ten jeden , ktory z jest. To ja jako katolik pomstuje, ze radio
Maryja jest dobre dla Babc, ktore juz stoja pod budka straznicza sw. Piotra,
a nie dla tych co szukaja sakrum bo go znalesc nie moga. To ja pisze, ze
tylu ludzi sie pogubilo, bo ksiadz zamista kupic sobie nowa dobra ksiazke
czy oplacic wycieczke mlodziezy pod namiot, kupuje sobie nowy samochod,
zegarek, czy wierze stereo.
I mnie to wkurza, jeszcze bardziej niz ateistow i niewierzacych - bo ja w
ich glosach atakujacych Kosciol widze ich bezradne wolanie o Sakrum i o
Boga. Bo ONI SA GLODNI A NIKOGO NIE MA ABY ICH NAKARMIC !!
Tak wiec takie glodne kawalki, ze ja kogos uwazam za nieludzia, to prosze
wyslac do Diskordian a nie do mnie.
Jesli juz ktos tu nadaje sie do wspolczucia to tylko ja - bo Ci co powinni
czytac moje teksty tutaj nie zagladaja :(
> Mimo wszystko Pozdrawiam
>
> Marek Krukowski
>
Masz racje - jestem godny pogardy - jestem glupi - cholernie glupi
>
>
Pozdrawiam Misiek
e-mail: bol...@free.polbox.pl (Misiek Czuma)
Misiul on IRC #religia
______________________________________________
Przyjaciel strofuje - ale kocha
Wrog schlebia - ale nienawidzi !
*********************************************
Juz dziala: http://free.polbox.pl/b/bolo202 *
a rowniez :) *
http://w3.elektron.pl/b/bolo202
[...]
Mirek (bodaj) napisal:
->Jestem czlonkiem Ruchu Hare Kryszna i w zwiazku z ponizej cytowanym
->(wybiorczo) listem Michala Czumy mam pytanie do innych osob z tej listy:
->Kto jeszcze utozsamia sie z trescia zawarta w nim? Nie pytam po to by
->jeszcze bardziej podzielic osoby na tej liscie, lecz by znalezc w sobie
->jeszcze troche optymizmu co do mozliwosci porozumienia pomiedzy ludzmi
->roznych wyznan, lecz dazacych do tego samego Boga.
-[...]
Moze wszyscy wezmiemy gleboki oddech i sprobujemy jeszcze raz, od nowa
ze soba porozmawiac o religii albo religiach.
Czasem czlowieka poniesie. Kazdemu sie zdaza. Sprobujmy jeszcze raz.
OK?
a.
BTW, Mirku - moze powinienes zrobic jakis krotki tekst, maksimum 200
linii, o swoim ruchu tak zeby opisywal wszystko w ogolnym zarysie.
Bedzie to dobry poczatek( jak sadze). Powstrzymaj sie od ryzykownych
i niepewnych stwierdzen dotyczacych historii twojej religii a skup sie na
prawdach wiary. To by moze dalo podstawy do jej logicznego i teologicznego
analizowania. Historie i "czy to sekta" pozostawmy na razie na boku. :)
->Jerzy Tarasiuk <j...@fuw.edu.pl> napisa=B3(a) w artykule
-><wzg1wr2...@fizyk1.fuw.edu.pl>...
->
-> dlaczego ludzie ida do sekt: bo sie boja
->> spojrzec i zobaczyc prawde o swojej wlasnej duszy, wola
->> zamiast tego najgorsze nonsensy proponowane przez sekty,
->> wegetarianskie jadlo i mantry, byle nie prawde...
->>
->Czy wobec tego "wegetarianskie jadlo" nie jest prawda? A jesli tak, to=
-> czym
->JEST???
Wiesz co sie dzieje z jadlem? Kazdym?
->> Nie zamierzam - jest powiedziane w Pismie Swietym:
->> "Nie bedziesz mial wobec Mnie innych bogow". A nie wiem
->> o zadnym znaku, ktory by wskazywal ze Kryszna jest Bogiem.
->> Pytam o taki znak, ale cos wciaz bez odpowiedzi...
->
->
->Znak, ze Kryszna jest Bogiem, jest dokladnie taki sam, jak i ten, ze J=
->ezus
Znasz Jezusa?
->jest Bogiem: autorytet swietego tekstu. Tyle ze Kryszna w swoim wyrazn=
->ie
->mowi, ze jest Bogiem, a Jezus ani razu - powoluje sie tylko na Ojca,
->ktorego WSZYSCY JESTSEMY DZIECMI.
->To zas, w jaki tekst zdecydujesz sie wierzyc, zalezy juz tylko od Cieb=
->ie.
->
->
-> Michalina
Nic podobnego. Wiara jest tez od Boga. Jest laska.
a.
Mysle, ze 16 razy dziennie po 5 "dziesiatek" (czyli jedna
czesc) i "na tempo", bez chwili zastanowienia sie nad sensem,
to rzeczywiscie byloby oglupiajace. Ale rzadko komu zdarza
sie odmawiac wiecej niz 1 czesc dziennie, to przeciez jest
modlitwa _kontemplacyjna_, by w tle slow skupic sie na Bogu,
a temu nadmierne tempo zdecydowanie przeszkadza - ja bym
doradzal minimum pol godziny na 1 czesc. A lepiej godzine.
U nas nie pochwala sie "klepania" modlitw "na tempo".
Jurek
Przykre, ale Pani wypowiedzi [te pominiete] jeszcze mniej...
> Ostroznie! Sa ludzie, ktorzy powiedzieliby tak o Pana wlasnej religii.
A sa, sa, juz Jezus zapowiadal i gorsze rzeczy ... :-)
> Zdawalo mi sie, ze subskrypcja list jest dobrowolna...
> Poza tym zawsze moze Pan poprzestac na sciagnieciu naglowkow i nie
> przymuszac sie z odraza do sciagania wiadomosci pn. Hare Kriszna.
To wymaga odpowiedniego oprogramowania, mam wrazenie ze
protokol POP3 sciaga tylko ilosci bajtow, wiec troche malo
to uzyteczne do selekcji tematow ;-). Nie kazdy ma Usenet.
> Zastanawiam sie, ile szkod wyrzadzil juz ludziom Kosciol Katolicki...
To moze zrobi Pani jakies zestawienie? Szkoda, zeby
tyle rozmyslan nad ta sprawa mialo pojsc na marne...
> Niestety, cos sie Panu pomylilo - nirwana to zupelnie nie ta bajka.
A to bardzo sluszna uwaga... coz, swiadczy to tylko o tym,
ze Michal pisal swoj posting pod wplywem emocji, a one nie
sa dobrym doradca... no ale napisalo mu sie, trudno.
Jurek
->At 17:13 18.04.97 -0400, you wrote:
->>[...]
->>Mirek (bodaj) napisal:
->>
->>->Jestem czlonkiem Ruchu Hare Kryszna i w zwiazku z ponizej cytowanym
->>->(wybiorczo) listem Michala Czumy mam pytanie do innych osob z tej listy:
->>->Kto jeszcze utozsamia sie z trescia zawarta w nim? Nie pytam po to by
->>->jeszcze bardziej podzielic osoby na tej liscie, lecz by znalezc w sobie
->>->jeszcze troche optymizmu co do mozliwosci porozumienia pomiedzy ludzmi
->>->roznych wyznan, lecz dazacych do tego samego Boga.
->>-[...]
->>
->>Moze wszyscy wezmiemy gleboki oddech i sprobujemy jeszcze raz, od nowa
->>ze soba porozmawiac o religii albo religiach.
->>Czasem czlowieka poniesie. Kazdemu sie zdaza. Sprobujmy jeszcze raz.
->>OK?
->>
->>a.
->>
->Agriosie - mnie nie ponioslo!!
->I bede takie teksty pisal, az Ty sam - tak wyczulano na kazdy podstep
->dostrzezesz to samo co ja !
->[..]
->Pozdrawiam Misiek
->
Widze, widze.
Ja na weze jestem wyczulony, a nie na podstep. :)
Problem jest w tym ze my uwazamy ze te sekty to sa bardzo wspolczesne twory
socjologiczne i nie maja niemal nic wspolnego z religia. I obawiam sie ze w tym
wlasnie momencie koncza sie wszelkie podstawy do rozmowy. Zapewne sekty uwazaja
nas tez za sekte Judaizmu ktora kiedys tam powstala i przejela dominacje.
Pozostaje pytanie:
Jakiekolwiek jest imie Boga - to czy czlowiek ma obowiazek zatracic siebie
samego w podazaniu w Jego strone?
a.
Oczywiscie, cos mi sie chyba pokrecilo. Przeciez powszechnie wiadomo, ze
Amerykanie wierza w Zlotego Cielca i statystyke.
Marek Krukowski
Jest czyms, co naprawde istnieje (mam wrazenie), ale nie
zawiera w sobie prawdy (oprocz prawdy o nim samym, no moze
jeszcze o tym, z czego, z jakiej roslinki je zrobiono).
Ale nie o to chodzi w tej wypowiedzi Junga. Zgadnij o co.
>> o zadnym znaku, ktory by wskazywal ze Kryszna jest Bogiem.
>> Pytam o taki znak, ale cos wciaz bez odpowiedzi...
> Znak, ze Kryszna jest Bogiem, jest dokladnie taki sam, jak i ten, ze Jezus
> jest Bogiem: autorytet swietego tekstu. Tyle ze Kryszna w swoim wyraznie
Nawet jesli chodzi o tekst, to nie jest to taki sam znak,
a ja pytam czy jest jakis znak poza tekstem i slowami guru.
> mowi, ze jest Bogiem, a Jezus ani razu - powoluje sie tylko na Ojca,
Mowi, mowi, za to zostal ukrzyzowany. Rowniez za to chciano
Go ukamieniowac (opis w ewangelii wedlug swietego Jana).
> To zas, w jaki tekst zdecydujesz sie wierzyc, zalezy juz tylko od Ciebie.
Coz... jedni szukaja prawdziwego, inni wygodnego dla nich.
Jurek
Ja tam nie mam pretensji do bycia jakims szczegolnie zdolnym filozofem.
Niemniej w soim postingu napisalem, ze pewnych slow nie mozna uzywac
wobec osob, ktorym nie zostalo sie przedstawionym. Cytuje " Chyba ze
chce Pan popisac sie
chamstwem". Czy wysuniecie przypuszczenia, ze ktos przejawia chec
popisania sie chamstwem oznacza oskarzenie go o chamstwo? Ja jestem
gleboko przekonany, ze popisuja sie raczej ci, ktorym czegos nie
dostaje. Zapewniam pana, ze Pan Michal musialby uzyc wobec mnie znacznie
dosadniejszego slownictwa, bvym zdecydowal sie na tak daleko idaca
riposte.
Nota bene: moglbym tez zwrocic Panu uwage, ze interpretacja zwrotu
"popisac sie chamstwem" jako "popisac sie swoim chamstwem" nie jest
wcale bardziej uprawomocniona niz interpretacja tego zwrotu jako
"popisac sie chamstwem swojego slownictwa". Prawde mowiac w tej sytuacj
serce az mi sie wyrywa, by oskarzyc Pana o zla wole, ale na szczescie,
rozum podpowiada, ze to tylko nieunikniona stronniczosc spowodowala, ze
odczytal pan to jako tekst bardziej agresywny niz byl w istocie.
>
> > nawet nasi zupelnie pomyleni discordianie (choc na marginesie, to oni mi
> > sie naprawde nie podobaja, nie jako ludzie, ale to co glosza - takie to
> > jakies oslizgle).
>
> Powiedzialbym, ze to _bywa_ oslizgle.
Ach, to znow jakies moje nawyki z zakesu slownictwa - zupelnie pomyleni,
zawiera w sobie moim zdaniem pewna doze uznania - mam zrszta wrazenie,
ze jesli rozpatrzyliby rzecz wnikliwie, nie odmowili by scelnosci temu
epitetowi. A jesli chodzi o oslizglosc - Chaos jest dla mnie oslizgly, a
i Wola rowniez. Nie bede sie jednak upieral i jesli tylko uroczyscie
zadeklaruja, ze nie przeszli na Ciemna Strone Mocy, ani jej nie sluza, i
dorzuca do tej deklaracji chociazby najmniejszy argument, to jestem
gotow odszczekac co powiedzialem w kazdy sposob jaki tylko sobie
wybiora, pod warumkiem jednak, ze nie bedzie on sprzeczny z regulami
dobnrego smaku.
> Mysle, ze Misiek uznaje wszystkich za ludzi, tylko go
> troche ponioslo... moze sprawa tej bliskiej mu osoby,
> moze skutek czytania dyskordian? Pewnie w poniedzialek
> zobaczymy (bo on w weekend nie zaglada na te liste).
No, sprawa jest juz mam wrazenie zalagodzona i da sie chyba podsumowac
cala ta historie tak, ze oto sobie z Panem Michalem troche na siebie
pobluzgalismy w sposob bardzo kulturalny.
Marek Krukowski
Agrios <agr...@mylaptop.com> napisał(a) w artykule
> ->zamiast tego najgorsze nonsensy proponowane przez sekty,
> ->> wegetarianskie jadlo i mantry, byle nie prawde...
> ->>
> ->Czy wobec tego "wegetarianskie jadlo" nie jest prawda? A jesli tak, to=
> -> czym
> ->JEST???
>
> Wiesz co sie dzieje z jadlem? Kazdym?
>
No, prosze, oswiec mnie, co sie z nim dzieje i jak Twoje pytanie ma sie do
tresci mojej wypowiedzi.
> ->> Nie zamierzam - jest powiedziane w Pismie Swietym:
> ->> "Nie bedziesz mial wobec Mnie innych bogow". A nie wiem
> ->> o zadnym znaku, ktory by wskazywal ze Kryszna jest Bogiem.
> ->> Pytam o taki znak, ale cos wciaz bez odpowiedzi...
> ->
> ->
> ->Znak, ze Kryszna jest Bogiem, jest dokladnie taki sam, jak i ten, ze J=
> ->ezus
>
> Znasz Jezusa?
>
A Ty?
> ->jest Bogiem: autorytet swietego tekstu..
> ->To zas, w jaki tekst zdecydujesz sie wierzyc, zalezy juz tylko od Cieb=
> ->ie.
> ->
> ->
> -> Michalina
>
> Nic podobnego. Wiara jest tez od Boga. Jest laska.
>
> a.
To, ze uznajesz, ze jest laska (uasko:), wlasnie zalezy tylko od Ciebie.
Michalina
Znaczy, ze gdybym nie uznawal to by nie byla?
a.
Witaj Agriosie,
<ciach>
>Moze wszyscy wezmiemy gleboki oddech i sprobujemy jeszcze raz, od nowa
>ze soba porozmawiac o religii albo religiach.
>Czasem czlowieka poniesie. Kazdemu sie zdaza. Sprobujmy jeszcze raz.
>OK?
Popieram.
<ciach>
>BTW, Mirku - moze powinienes zrobic jakis krotki tekst, maksimum 200
>linii, o swoim ruchu tak zeby opisywal wszystko w ogolnym zarysie.
Ja tez bardzo chetnie poczytam.
Pozdrawiam serdecznie,
Andrzej Kwiatek
Agrios <agr...@mylaptop.com> napisał(a)
> -> To, ze uznajesz, ze jest laska (uasko:), wlasnie zalezy tylko od
Ciebi=
> -> e.
> Znaczy, ze gdybym nie uznawal to by nie byla?
>
Znaczy, ze jest wedlug Ciebie laska tylko i wlasnie dlatego, ze w to
wierzysz (logiczne :-)).Gdybys nie uznawal, to by nie byla; nie dla Ciebie
(moze dla innych ludzi tak).
Michalina
Witold Frankiewicz <wf...@arcana.com.pl> napisał(a) w artykule
<5j9vg2$h...@h1.uw.edu.pl>...
> Drogi Agriosie,
>
> Czy sadzisz, ze to jeszcze mozliwe?
> Sadze, ze to co sie dzieje to nie jest przypadek, a celowo i z
> perfidia zaplanowana profesjonalna akcja majaca na celu zrazanie ludzi
> do religii, zahamowanie procesu porozumienia pomiedzy roznymi
> wyznananiami, a szczegolnie osmieszenie Kosciola Katolickiego, jako
> najwiekszej i najgrozniejszej dla niektorych sil wspolnoty wierzacych
> w Polsce. Nieprzypadkowo eskalacja tej akcji nastepuje w momencie
> rozpoczecia przygotowan do referendum na temat konstytucji z jej, tak
> drazniaca ateistow, preambula oraz okresie przedwyborczym, ktory ma
> szanse zaowocowac zmiana ukladu sil.
>
> Serdecznie pozdrawiam
>
> WF
>
Mysle, ze jednak nie wszystkim na tym swiecie manipuluja spiskowcy.
--
Pozdrawiam
Flyk
e-mail: ma...@hotmail.com
> Procesy specjacji9 w teorii ewolucji faktycznie przebiegaja dosc powoli. Ale
> przystosowanie wewnatrz gatunku do nowych warukow srodowiskowych tez jest
> procesem ewolucyjnym, a widoczne jest juz na przestrzeni kilkudziesieciu do
> kilkuset lat, w zaleznosci od gatunku. Bakterie potrafia przejsc calkiem
> radykalna selekcje naturalna i proces przystosowawczy w przeciagu kilku
> godzin, np. moga sie uodpornic na trucizne albo na promieniowanie
> radioaktywne, z tym ze w ich przypadku trudno mowic o gatunku.
>
> : wylacznie skutkiem dzialalnosci czlowieka (ostatnie kilkaset lat) i
>
> Dlaczego dzialalnosc czlowieka mialaby byc nienaturalna? Inteligencja jest
> po prostu sposobem na przezycie dla czlowieka, tak jak dla innych zwierzat
> sa nim kly, pazury, szybki bieg. Co jest nienaturalnego w czlowieku?
> Uczestniczy w wyscigu ewolucyjnym zgodnie z regulami tej gry, a ze wygrywa
> to tylko swiadczy o nim jak najlepiej.
>
Masz racje - w pewnym sensie czlowiek zachowuje sie naturalnie.
Niestety czesto w sposob patologiczny. Naturalna jest chec zapewnienia
sobie miejsca na legowisko, teytorium (itd. - ogolnie dobr materialnych)
- u wielu ludzi dochodzi jednak do tego, ze gromadza znacznie wiecej niz
sa w stanie wykorzystac (to akurat drobiazg - ktos na pewno wykorzysta)
nie ogladajac sie na koszty, ktore jego bezposrednio nie dotycza
(przyklady wszedzie dookola). Naturalne jet dazenie do przyjemnosci -
wielu ludzi dochodzi do uzaleznienia. Naturalna jest chec dominacji -
zadne inne zwierze ne dokonalo tylu okrucienstw na swoim gatunku co
czlowiek (wojen w historii nie brakuje). Nie jestem pewien czy te (i
inne) skrajnosci sa "naturalne".
Czlowiek wygrywa ? Byc moze, ale wywolane przez niego zmiany maja wplyw
rowniez na tegoz czlowieka.
> : jesli sie troche pomysli to bez zglebiania "glegokiej ekologii" widac do
> : czego prowadza.
>
> Do czego?
>
Dziura ozonowa, zanieczyszczenia obszary skazen i klesk ekologicznych
(chocby Slask). Do czego moze doprowadzic wycinanie lasow (w tym tych
najwiekszych - tropikalnych) wielu naukowcow juz sie wypowiedzialo. To
tyle.
TADeusz Bela
> : >
> : > Czy zniewolenie przezzmysly jest gorsze niz zniewolenie przez religie?
> :
> : Moim zdaniem bycie sluga Boga jest lepsze niz bycie sluga swoich zmyslow.
> : Mam przynajmniej pewnosc ze Bog jest lepszym panem niz moje zmysly.
> :
>
> Ja jestem przekonany dokladnie odwrotnie, ale dlazego mam by w ogole czyims
> niewolnikiem?
Filozofia wegyjska mowi, ze bedac w tym materialnym swiecie jestes skazany
na niewole, a jedyna osoba ktora jest w stanie uwolnic Cie z tej niewoli
jest Bog. Dopuki tu jestes sluzysz swoim dzieciom ( masz dzieci ), sluzysz
nauczycielom, sluzysz swojemu cialu ( bez tego bys je opuscil ), sluzysz
panstwu ( placisz podatki )
bh.Marcin
On 15 Apr 1997, Witold Przygoda wrote:
> Fundacja Kultury Indyjdkiej <ak...@platon.man.lublin.pl> writes:
>
> >> Czy oczyszczenie umyslu, jak to nazywasz, jest efektem mnemotechnicznym
> >> tak wielokrotnego (razem 1728) powtorzenia mantry na dzien, czy tez jest
> >> efektem "doswiadczania Boga"? Jak sie objawia ow Bog poprzez mantre
> >> (pytam calkiem powaznie, jakiego rodzaju jest to doswiadczenie).
> >
> > Musisz chyba przyznac, ze obecnosc pewnych osob wplywa na Ciebie w taki
> > lub inny sposob, np, w towarzystwie dam zachowujesz sie inaczej niz w
> > przypadku gdy przebywasz w gronie kolegow. Imie Boga jest tozsame z nim
> > samym, jest jedna z jego energii. Mantrowanie jest procesemem empirycznym.
>
> Jesli empirycznym, to skad wiesz, ze dziala jakas energia (Bostwa),
> a nie twoje zmeczenie (czy jak to nazwac) - slowem - jakas technika?
> W koncu sa techniki, ktore pomagaja w roznych rzeczach, niekoniecznie
> zwiazane z bostwem? (czytaj: jak rozumiem, to, ze pojawia sie jakas
> energia jest elementem twojej wiary?)
>
> > Mantrujac doswiadczasz oczyszczenia umyslu - odczuwasz ze twoje zmysly
> > "maja mniej do gadania", - w kazdym przypadku wyglada inaczej, ja na
> > przyklad zadziej sie ogladam za kobietami na ulicy.
>
> Wierz czy nie, ale ja doszedlem do tego w zgola lagodniejszy sposob.
> Ale, czy nie wydaje ci sie, ze gdybys np. caly czas - sorry za porownanie -
> w glowie przemiatal tabliczke mnozenia, to efekt bylby ten sam? ;)
No nie, zresza latwo to sprawdzic..... Sprobuj powiedzmy powtarzac
tabliczke mnozenia, a potem mantruj:
Hare Kryszna Hare Kryszna
Kryszna Kryszna Hare Hare
Hare Rama Hare Rama
Rama Rama Hare Hare
A potem ocen efekt.
> (nie traktuj tego jako zlosliwosc, po prostu usiluje ustalic, byc moze
> dosc naiwnie, czy matrowanie nie jest bardziej rodzajem techniki, niz,
> powiedzmy, modlitwy).
Modltwa = duchowa technika.
>
> >> ze matrowanie ma uwolnic od myslenia o czymkolwiek? Dlaczego zmysly jako
> >> takie zakwalifikowane sa a priori jako zrodla zla? Innymi slowy, pojawia sie
>
> No i podtrzymuje pytanie: czy zmysly sa uwazane jako cos zlego.
Szkoda ze tak slabo znam Bhagavadgite..... jest tam taki fragment mowiacy
ze: Umysl moze byc zarowno wrogiem jak i przyjacielem duszy.
Podobnie jest ze zmyslami; twoj zmysl smaku moze ci uratowac zdrowie jesli
np. ktos zaoferuje Ci cos nieswierzego do jedzenia, a moze byc i tak ze
inne zmysly spowoduja ze je stracisz, gdy np. zlapiesz jakies weneryczne
chorobsko.
> >> Jaka jest pozycja kobiety?
> >
> > Wszyscy jestesmy istotami duchowymi, a dusze nie maja plci. W sensie
> > duchowym jestesmy rowni. Natura obdarzyla nas roznymi cialami.
> > Trudno wymagac wiec od mezczyzny byrodzil dzieci, a od kobiety by
> > pracowala w kopalni. Jednakze w praktykowaniu religii zarowno kobiety
> > jak i mezczyzni znajduja swoje miejsce.
>
> OK, to sa truizmy i nie o to pytalem, czy u was "mezczyzni rodza dzieci" :)
> Pytalem sie po prostu jaka jest pozycja przecietnej kobiety w stosunku
> do przecietnego mezczyzny (nie guru), czy ma te same prawa czy tez sa
> jakies roznice w prawach mezczyzny / kobiety.
Jesli mezczyzna jest zonaty ma obowiazek opiekowac sie kobieta , kobieta
opiekuje sie dziecmi....
Trudno mi jest znalezc istotne roznice w prawach kobiety i mezczyzny.
> (wp)
>
>
bh.Marcin.
On 15 Apr 1997, Jerzy Tarasiuk wrote:
> >>>>> Andrzej Jarzabek <ajar...@cyber.ict.pwr.wroc.pl> writes:
> > Fundacja Kultury Indyjdkiej (ak...@platon.man.lublin.pl) wrote:
> > : > Czy zniewolenie przezzmysly jest gorsze niz zniewolenie przez religie?
> > : Mam przynajmniej pewnosc ze Bog jest lepszym panem niz moje zmysly.
>
> Skomentuje to: jesli to rzeczywiscie Bog... a jak nie?
> Wiec pytam: po czym rozpoznasz, prawdziwy czy falszywy?
No tak to jest kwestia. Tak na prawde niczego nie mozemy byc pewni w tym
materialnym swiecie.... moge np. powiedzec, ze tak na prawde jestesmy snem
karalucha... mozemy bez przerwy snuc spekulacje, i niczego nie mozemy byc
pewni. Moim dogmatem jest ze Bog istnieje. Ateisci wieza ze swiat powstal
na wskutek wielkiego wybuchu ( co dla mnie brzmi tak niedorzecznie jak dla
nich to ze stworca swiata jest Bog ). I to jest ich dogmat.
A to czy Bog jest "fauszywy".... .Pzwol ze wypunktuje jakie zalozenia
przyjalem, gdy zaczalem praktykowac religie:
1.Bog istnieje.
2.Bog objawia sie w wielu pismach swietych.
3.Sposob w jaki objawiane sa pisma swiete zalezy od poziomu adresatow pism
swietych.
Osobiscie uznalem, ze najbardziej odpowiadaja mi wedy; 5000 lat temu
gdy Kryszna wypowiadal Bhagavadgite w miejscu w ktorym ja wypowiadal
panowaly wysokie standarty moralne; np juz wtedy jedzenie miesa uwazane
bylo za grzeszna czynnasc, pomijajac inne, wysokie standarty.
Najlepiej sam porownaj realia jakie panowaly w miejscach w ktorych
pojawialy sie pisma swiete.
W niczym nie umniejsza to wagi "Katolickiego" pisma swietego. Tak jak
jest matematyka wyzsza i taka ktorej ucza sie dzieci; z pozoru roznia sie
one, ale zawsze 2+2=4
> > Ja jestem przekonany dokladnie odwrotnie, ale dlazego mam by w ogole czyims
>
> To jest dosc bliskie pogladowi zaprezentowanemu przez
> C.S.Lewisa: najwieksze grzechy sa grzechami ducha (chodzi
> o to, ze zniewolenie przez zmysly jest mniejszym grzechem,
> niz zniewolenie przez czczenie falszywych bogow). Pisze
> o tym w kontekscie milosci erotycznej: nieuporzadkowany
> seks jest grzechem, ale uznanie milosci za boga - gorszym.
> Nie na darmo apostol Jan ostrzegal "Dzieci, strzezcie sie
> falszywych bogow." (zakonczenie I listu swietego Jana).
No tak z tego punktu widzenia mozna sadzic ze dopuszczam sie wielkiego
grzechu, czczac "fauszywego" Boga.
Ale z mojego punktu widzenia wyglada tak, ze Bog jest jeden, ma wiele
imion, a Kryszna jest jednym z nich.
Mimo to dziekuje Ci za troske o moja dusze, na pewno masz dobre intencje.
>
> > niewolnikiem?
>
> Nie masz byc. Prawdziwy Bog czyni wolnym tego, kto Go czci.
w 100% zgadzam sie z tym co wlasnie powiedziales.
>
> Jurek
>
> PS: Marcinie, dlaczego nie piszesz jako Marcin?
>
>
Moze byc i Marcin.
Marcin.
On 15 Apr 1997, Monika Kalbierczyk wrote:
> Fundacja Kultury Indyjdkiej <ak...@platon.man.lublin.pl> wrote:
> > > Hare Monia, Hare Monia
> > > Monia Monia, Hare Hare
> > > Hare Eris, Hare Eris
> > > Eris Eris, Hare Hare
> > >
> > No tak bardzo ladne, ale nie wiem czy bedzie dzialac.
> Dziala ;-D
>
> > > Ale ciagle uwazam, ze ciagle powtarzanie tych slow prowadzi do
> > > oglupienia.
> > Jasne, ze mozesz tak sadzic. Posluze sie przykladem. To jest tak, ze ja
> > mowiac Ci o maha-matrze oferuje Ci ...no powiedzmy kawalek ciasta, mowie
> > sproboj to ciasto jest calkiem niezle, mi smakuje, moze bedzie smakowalo
> > i tobie. A ty mowisz: to ciasto jest nie dobre, nie bede probowal.
>
> Ja probowalam. I rzeczywiscie oglupia. Oczywiscie mozna tak zyc, jednak
> ja mam oczy Otworzone. I widze cala mase innych sposobow by doswiadczac.
> Doswiadczenie jest najwazniejsze. Jest masa ciekawych rytualow, nie
> wymagajacych od uczestnikow calkowitego oglupienia.
> Przepraszam, ze tak sie wyrazam, ale nie znam innego slowa na stan,
> w ktorym nie chce sie juz myslec.
>
O.K. jesli spobowales i Ci to nie odpowiada, to w porzadku. Mnie to nie
oglupia, i uwazam jes to dla mnie najlepsze.
~~~~
Co wcale nie musi znaczyc ze jest to dobre dla Ciebie.
>
> > > no ale cos mozna poradzic. Wiekszosc religijnych uniesien duchowych
> > > opiera sie na uczuciu ulgi.
> > > Przykladowo xianski rytual spowiedzi, czy modlitwy.
> > No coz, nie wiem czy xianskie rytualy opieraja sie na uczuciu ulgi,
> > ale praktykowanie bhakti-yogi na pewno tak. Odczuwam duza ulge, bo nie
> > jesem juz uzalezniony od fajek, alkocholu. Odczuwam ulge,
> > znajac przyczyne cierpienia i wiedzac jak go uniknac, itd.
> Co rozumiesz przez uzaleznienie ?
Uzaleznienie ; zalezysz od czegos tam, np fajki; jesli sobie nie zapalisz,
czujesz sie zle. To jest uzaleznienie.
> Bo wg. mojego doswiadczenia nie ma czegos takiego jak uzaleznienie.
wedlug mojego jest.palilem 8 lat. Najgorsze bylo rzucanie; nie zycze Ci
bys przez to przeszedl.
> Jest to tylko dziwny wytwor czlowieczego EGO, ktore nalezy zabic, gdy
> sie juz je znajdzie.
aha.
>
>
> > Juz mowilem, ze nie 5 godz, a 2.
> dobra dobra...
no to dobra.
> > A dla czego by nie widziec Boga stale.... tak to swietna mysl. Wedy
> > informuja nas jaki proces nalezy podjac, by widziec Boga stale.
> > Z reszta nie tylko Wedy, ale wszystkie pisma swiete.
> ojej... jesli mialby to byc stan jaki osiagamy przez mantrowanie,
> to ja dziekuje....
prosze.
> > bh.Marcin
>
> pozdrawiam,
> Monika, Spalona na Stosie
> mon...@Priest.com
>
>
>
On 15 Apr 1997, Flyk wrote:
> Fundacja Kultury Indyjdkiej <ak...@platon.man.lublin.pl> napisa=B3(a) w
> artykule <Pine.LNX.3.95.970415...@platon.man.lublin.pl>.=
=2E.
> >
> > MMMMM, nie zupelnie. Mantrowanie 16 rund zajmuje, przy pewnej wprawie 2
> > godziny. Wlasciwie to ja nie mam problemu z brakiem czasu, bo staramsie
> > mantrowac w drodze na uczelnie, i w chwilach w ktorych normalnie sie
> > nudze.
>=20
> Jezeli odmawiasz cala mantre w 3 sek., to jestes naprawde szybki!
> (sprawdzalem ze stoperem) Ale czy chodzi tu o szybkosc czy o skupienie?
w mantrowaniu chodzi o to by w ta czynnosc zaangazowac jezyk , ucho i
zmysl dotyku. Tzn, wlasciwe mantrowanie to takie gdy wypowiadasz slowa i
ich sluchasz. Zmysl dotyku jest angazowany poprzez przesuwania palcow po
koralach medytacyjnych, tzw - japa-tulasi.
> Jezeli o skupienie to pewnie nie raz by Cie w drodze na uczelnie samochod
> przejechal :-(.
O.K. bede uwazal. :)
> Poza tym kiedy mantrowac, kiedy sie w ogole nie nudzisz, a nawet
> notorycznie brakuje Ci wolnego czasu?=20
No, wtedy to trudna sprawa. Na szczescie ja bez problemu moge
wygospodarowac troche wolnego czasu.
> I jeszcze jedno po co zaleca sie mantrowanie 16 rund, skoro i tak wszyst=
ko
> zalezy od ilosci zbednego czasu? Moze jest to gorny limit, ktorego nie
> powinno sie przekraczac?
Nie slyszalem o gornym limicie. Dla czego sadzisz ze wszystko zalezy od
wolnego czasu ?
>=20
> --=20
> Pozdrawiam
> Flyk
> =20
> e-mail: ma...@hotmail.com
>=20
>=20
>=20
bh.Marcin.
> A skad mozesz wiedziec, jakie jest oryginalne?
> Masz jakis znak tej oryginalnosci?
Tak. Mantra Hare Kryszna jest polecana przez bona-fide pisma swiete ;
Wedy.
>
> >> > Hare Kryszna Hare Kryszna
> >> > Kryszna Kryszna Hare Hare
> >> > Hare Rama Hare Rama
> >> > Rama Rama Hare Hare
> > Jestes dobry z matmy; niezle to policzyles. Ale masz zle dane. Jedna
> > Maha-Mantra zajmuje nie 10 a okolo 3 sek. policz jeszcze raz ! ;)
>
> A mi wyszlo 13. Moze masz na mysli 1/4 napisanego tekstu?
Nie mam na mysli 4/4 napisanego tekstu. Dla pewnosci przed chwila wzialem
stoper i policzylem ; tym razem wyszlo mi 3.52 sek.
Mysle ze jesli troche potrenujesz bez problemu dojdziesz do 4 sek.
> Jurek
>
>
bh.Marcin
>W przypadku maha-mantry jest to intonowanie.Co do tego moge byc pewien.
I na tym wlasnie polega roznica. Kontakt z Bogiem poprzez wymawianie
jego imienia - stara sztuczka wywodzaca sie z magii szamanskiej...
>Aha.Sorry.Jestem na technicznych studiach,nie jestem zbyt dobry z tych
>polonistycznych zawilosciach. Za to moge Cie skorygowac, jesli pomylisz
>prad miedzyfazowy z przewodowym w obwodach trojfazowych ;).
Tu nie ma nic z polonistyki, po prostu czysta ontologia pojec :-))
>Mowiac o imionach Boga mialem na mysli to ze wszystko ma swoje "imie"
>(eufemizm???), rowniez i Bog. Na przyklad Krsna znaczy wszechatrakcyjny,
>slowo Bog, jesli sie nie myle , pochodzi od slowa bogaty. Mowiac o Bogu
>nadajemy mu imiona okreslajace jego cechy. Tak to pojmuje.
Owszem, zgadzam sie z ta etymologia, ale wciaz pozostaje
nierozstrzygniety problem: czy "Bog" jest nazwa gatunkowa, czy tez
konkretnym imieniem? Chrzescijanie sklaniaja sie raczej ku drugiej
wersji, wyznawcy judaizmu (i ja :-) ku pierwszej.
>> A mozesz mi powiedziec jak ty to robisz, bo ja probuje, ale ni diabla
>> zejsc ponizej 10 sek. nie moge :-( A poza tym wydaje mi sie ze w trzy
>> sekundy to faktycznie jest to bardziej klepanie niz staranne
>
>Ktos juz powiedzial praktyka czyni mistrza...
Ale trzeba miec gibki jezyk chyba, i szybki umysl. A poza tym
mantrowanie mnie meczy (doslownie, odczuwam kolowanie w glowie, jak na
karuzeli).
>> wymawianie. Czy Krysznie podoba sie ze tak "przewijacie" tasme z jego
>> imieniem?
>
>Z tego co mowil Kryszna, to mu odpowiada.
Eee, to kiepski bog, skoro mu odpowiadaja ploty wyznawcow ;-) Nie
wiecej wart od boga ktory kaze dla siebie zarzynac jencow i
przestepcow.
Gwidon S. Naskrent (ho...@amu.edu.pl)
--------------------------------------
OBIEKTYWNA: moja opinia
SUBIEKTYWNA: opinia innych
Czemu nie, mozna tepic...
Ja np. w ramach walki o swoj byt nie bede propagowal wegetarianizmu, ale
moge tepic forme hodowli zwierzat bo:
-wole czerwone mieso od bialego
-wole dziczyzne.
: Za 100 lat Wielki Eksperymentator zanotuje w dzienniku: eksperyment
: "Ziemia" nieudany, powstala rasa ludzka unicestwila wszystkie inne i
: siebie.
Az tacy zdolni to chyba nie jestesmy. Zdolnosci adaptacyjne organizmow sa
niesamowite...
: Wnioski: ...... ?
:
System niestabilny. Sprobowac zadac inne parametry poczatkowe.
:
: Krzysztof A. Wychowalek "Xpert"
: xp...@most.lodz.pdi.net
--
Septimus
aka Andrzej Jarzabek ajar...@cyber.ict.pwr.wroc.pl
"Beware the Jabberwock, my son / The jaws that bite, the laws that catch
Beware the Jubjub bird, and shun / The frumious Bandersnatch"
To nie bylo przedmiotem dyskusji. Procesy naturalne nie zawsze sa przyjemne
dla dotyczacych ich osobnikow. Natura jest bardzo okrutna i nie liczy sie z
pojedynczymi osobnikami. W naturze wazne jest saldo.
>>>>> Marek Krukowski <kruk...@supermedia.pl> writes:
> Niemniej w soim postingu napisalem, ze pewnych slow nie mozna uzywac
> wobec osob, ktorym nie zostalo sie przedstawionym.
> Cytuje " Chyba ze chce Pan popisac sie chamstwem".
> Czy wysuniecie przypuszczenia, ze ktos przejawia chec popisania sie
> chamstwem oznacza oskarzenie go o chamstwo? Ja jestem
Takie to przynajmniej sprawia wrazenie... moze warto by
przypomniec, ze kilka wiekow temo w Polsce uczono szlachte:
jak z kim rozmawiasz, postrzezesz ze lze, i chcesz mu to
powiedziec, to jak rozmawiasz z chlopem, mozesz mu wprost
powiedziec "lzesz", do szlachcica rownego ci ranga lub
nizszego mow "klamiesz wacpan", do wyzszego mozesz mowic
"malujesz", "koloryzujesz" (... i dluga lista okreslen,
az do "z goscinca zjechales").
> Nota bene: moglbym tez zwrocic Panu uwage, ze interpretacja zwrotu
> "popisac sie chamstwem" jako "popisac sie swoim chamstwem" nie jest
> wcale bardziej uprawomocniona niz interpretacja tego zwrotu jako
> "popisac sie chamstwem swojego slownictwa". Prawde mowiac w tej sytuacj
Uwaga bardzo sluszna, lecz zechciej miec na wzgledzie, ze
intuicyjnie czlowiek interpretuje to jako to pierwsze.
> epitetowi. A jesli chodzi o oslizglosc - Chaos jest dla mnie oslizgly, a
> i Wola rowniez. Nie bede sie jednak upieral i jesli tylko uroczyscie
A z tym jestem sklonny sie zgodzic... ;-)
> gotow odszczekac co powiedzialem w kazdy sposob jaki tylko sobie
> wybiora, pod warumkiem jednak, ze nie bedzie on sprzeczny z regulami
> dobnrego smaku.
Moze jednak nie obiecuj im za wiele... ;-)
Jurek
Moja nieograniczona ignorancja, ktora powoduje, ze zapominam natychmiast
to czego nie potrafie wlaczyc w jeden z system z zebrana dotychczas
informacja i skazuje na zupelna gluchote w kwestii wiedzy ezoterycznej,
powoduje, ze nie bardzo kojarze o czym mowisz.
(...)
> Co to jest wpompowywanie Kosmosu w mozgi?
Uczenie myslenia, ksztaltowanie czytnika dla naszej wspolnej duszy -
jedynej, ktora istnieje.
> Poza tym my uznajemy potrzebe
> istnienia kasty takich ludzi, zamknietych w swoich ciasnych tunelach
> rzeczywistosci i stojacych grzecznie przy swoich tokarkach. Nasze idee sa
> jedynie dla nielicznych. Czytales "Nowy Wspanialy Swiat" Huxleya? Nie da sie
> zbudowac spoleczenstwa zlozonego z samych alf.
Mysle, ze sie da. Tokarze sa zbedni. Niezbedni sa jedynie ogrodnicy i
bibliotekarze. Wszyscy inni sluza tylko ludzkiemu szalenstwu, a nie
pracuja na rzecz Ladu. A zadnego z tych dwu zajec bez udzialu duszy
uprawiac sie nie da. Oczywiscie mozna zapytac sie co z muzyka,
literatura, sztukami plastycznymi - te przeciez sa tez niezbedne -
odpowiedz brzmi a czymze mieliby sie w wolnym zajmowac bibliotekarze i
ogrodnicy. Czasu wolnego powinni miec przeciez jak najwiecej.
(...)
> Czy plemie jest najglupsze to nie wiem, byc moze jest tak, ale w takim razie
> specyfika jego duza wariancja owej glupoty byc musi, bo wydalo ono wielu
> znamienitych synow.
> I to im przeciez zawdzieczamy internet.
Ale plemienia nie ocenia sie po czynach jego najlepszych
przedstawicieli, ale po czynach calego plemienia. To fakt, ze wariancja
u nich wielka, bo na wariancje w koncu przeciez postawili stawiajac na
konkurencje - a to znaczy tez, ze postawili na selekcje wewnatrz
gatunkowa. A Ty chyba wiesz co dzieje sie z gatunkami, ktore stawiaja na
selekcje wewnatrzgatunkowa. Stary, chyba nie chcialbys zodstac jeleniem.
Zatrwozony
Marek Krukowski
>> [cut - jest w oryginale]
>> END
>>
>>
>
>Trudno mi jest opartrzyc ta wypowiedz komentarzem, mam jeszcze 1 godzine,
>i musze wracac na wyklad.
Tak - trzeba sie uczyc!
> Ale moge powiedziec ze zawsze znajduja sie
>podobne osoby, ktore z takich, czy z innych powodow sa zainteresowane
>oczernianiem, grupy wyznaniowej do ktorej nalezalo;
A Ty kim byles przed wstapieniem do sekty!?
Czekam ciagle na odpowiedzi i nie moge sie doczekac - kim byliscie
harekrisznowcy przed "nawroceniem"?
> ilez jest
>bylych-zakonnikow, ktorzy za gotowi w bezinteresowny sposob krytkowac
>miejsce gdze byli.
ja jestem bylym zakonnikiem i zle nigdy nie mwilem o moim zakonie jezuitow.
Znam tylko jednego eksa, ktory zle mowil o seminarium - byl to pan posel SLD
z ramienia NIE Zajac.
> Osrodek Dominikanski jest zainteresowany oczenianiem
>wszystkich innych religii niz religia Chrzescijanska i wylozystuje wlasnie
>takie osoby.
Nie prosze pana - osrodek Dominikanski (chwala im za to) ma na celu ochrone
ludzi niezaleznie od wyznawanego przez nich swiatopogladu, przed sztanskim i
zlym wplywem sekt na rodziny, psychike i zycie ludzi wciganych podstepem do
w/w sekt.
> Jest mi tylko przykro ze takjie osoby/instytucje istnieja.
Aaaaaa!!!!! To was boli tak? Ze sa ludzie, ktorzy odwaznie mowia prawde o Was?
Boli Was to, ze ktos wypomina zgubny wasz wplyw? Pewnie gdybyscie mogli i
byli silni to w poczuciu waszej tolerancji zabronilibyscie ludziom bronic
innych przed Waszym dzialaniem, tak?
>Jezeli popatrzycie na dzieje Chrzescijanstwa to zauwazycie, ze to tez byla
>krytykowana przez wszystkich sekta.
Wszystkich? Przez kogo? Przez poganskich Rzymian? Brachu, gdzie zes nauki
historii pobieral? Za co chrzescijanstwo bylo "krytykowane na arenach"?
Tak Was nikt nie krytykuje i zawdzieczacie to wlasnie chrzescijanom. Ale
miarka sie przebrala!!!
>No coz, wiem troche o tym panu, ale nie bede go teraz krytykowal ani
>ocenial, bo nie jestem na tej liscie, aby wdawac sie w podobne "bojki".
Nie masz nic do powiedzenia - ot i wszystko !
Przestancie siac zamet! Przestancie klamac i pakowac ludzi w kabale!
To damy wam spokoj!
Powiedz jakiego wyznania byles "przed nawroceniem" !!!!
>
>
>bh.Marcin
>
>
>
>
>
Pozdrawiam Misiek
e-mail: bol...@free.polbox.pl (Misiek Czuma)
Misiul on IRC #religia
______________________________________________
Przyjaciel strofuje - ale kocha
Wrog schlebia - ale nienawidzi !
*********************************************
Juz dziala: http://free.polbox.pl/b/bolo202 *
a rowniez :) *
http://w3.elektron.pl/b/bolo202
od dzisiaj zaczynam drukowac slownik Miska *
na razie jest litera 'a" - jutro nastepne, *
- zagladaj - napisz - dodaj swoje haslo - ale
tylko na luzie . :) :) :) *
*********************************************
->
->
-> Agrios <agr...@mylaptop.com> napisa=B3(a)
->
-> > -> To, ze uznajesz, ze jest laska (uasko:), wlasnie zalezy tylko=
-> od
-> Ciebi=
-> > -> e.
->
->
->
-> > Znaczy, ze gdybym nie uznawal to by nie byla?
-> >
->
-> Znaczy, ze jest wedlug Ciebie laska tylko i wlasnie dlatego, ze w to
-> wierzysz (logiczne :-)).Gdybys nie uznawal, to by nie byla; nie dla Ci=
-> ebie
-> (moze dla innych ludzi tak).
->
-> Michalina
->
->
Rozumiem, ze jest to logiczne. Wedlug ciebie.
a.
> Oczywiscie nie chce powiedziec ze zabijanie
>bakterii nie jest czynnoscia grzeszna, ale jest na pewno mniej grzeszne
>niz zabijanie np. krow.
Jesli naprawde tak myslisz jak napisales, to ja ci wspolczuje z 3
powodow:
1. Unicestwianie bakterii jest systemem samoobronnym, a jak ktos tu
napisal, dla samoobrony mozna zabic. Innymi slowy, czy na pewno jestes
swiadom co mowi twoja wiara? :)))
2. Zabijamy bakterie takze kiedy sie myjemy mydlem. Ale one sa takie
wredne, ze juz w 4 minuty po wzieciu prysznica jest ich na naszej
skorze tyle samo. Jesli jednak "zabijanie bakterii jest czynnoscia
grzeszna", to czy nie nalezaloby ograniczyc mycia sie do, powiedzmy,
niezbednego minimum? :)))
3. Wreszcie powod najistotniejszy: wspolczuje ci, poniewaz a priori
czy robisz cos swiadomie (wola!) czy nie, czy dobrowolnie (wola!) czy
nie, uwazasz, ze popelniasz czyny grzeszne - np. zabijasz bakterie.
Innymi slowy grzeszysz nawet jak nie chcesz :-0
Ja sie z takim swiatopogladem zgodzic nie moge.
No ale to moj punkt widzenia.
BTW, czy pijasz jogurty? (tzn. niszczysz wielkie kultury bakterii w
nich zawarte... :-)))))))
(wp)