Czy wg. ateistycznego spojrzenia na swiat - taki seks jest OK
maciej
PS. jezeli tak/nie to dlaczego
bardzo zalezy. jak sie wychowywales z siostra to nie masz ochoty na seks
z nia. ale jakbyscie zostali w dziecinstwie rozdzieleni i spotkali jako
dorosli to tabu (biologiczne) juz nie zadziala. i wtedy jakby siostra
byla ladna to kto wie?
Pawel
a wg katolickiego ? przecież po potopie musiało dojść do kazirodztwa.
PI, jak myślisz: czy katolik może nie wierzyć w potop? ;-))
RobTM:)
-- Czy pomyślałeś już co zawiesisz na choince?
-- Jest oprogramowanie, które zawiesza się samo... :-))
Maciej wrote:
>
> Użytkownik Pawel Bogaczewicz <boga...@cst.tpsa.pl> w wiadomości do grup
> dyskusyjnych napisał:3A30A8F4...@cst.tpsa.pl...
> >
> > >
> > > daj spokuj z ta nieznana siostra
> > >
> > > ja pytam o ta ktora sypia obok w pokoju
> > >
> > > jako zwierzeta dlaczego mielibysmy sie powstrzymywac od seksu z ta
> > > atrakcyjna istota obok
> > >
> > > co nas powstrzymuje ? co powstrzyuje ateiste?
> > >
> > biologia. osoba z ktora sie czlowiek przebywa w wczesnym dziecinstwie
> > jest nieatrakcyjna seksualnie
>
> co?
> znam sosbiscie wiele malzenstw ktore od pieluch znja sie - z jednych domow,
> podworek itd.
od pieluch? bo wazne sa pierwsze miesiace. a tym malzenstwom dobrze jest
ze soba w lozku? czlowiek moze robic rzeczy ktorych nie lubi...
>
> a biologia pomieszala cie sie z astronomia :)
>
?
> zwierzaki rozmnazaja sie w obrebie najblizszych z rodziny - polecam filmy
> przyrodnicze puszczane rano w niedziele
>
ludzie maja inaczej
> maciej
>
Pawel
...I tak sie zdaza...
> moze znasz kogos kogo ojciec zostawil - i co pewno szczesliwi sa
I tak sie zdaza...
> pytam o zasady moralnne i prosze mam:
> jak ci nudno szukaj swierzej krwi - nie przejmuj sie rodzinka, dziecmi
> bylebys zaspokajal swoje potrezby
> swietnie
Nie laduj wszystkiego do jednego wora. Sa tacy i tacy. Zycie to najlepszy
przyklad. Sa sytuacje ktorych sie nie da uniknac. My staramy sie je rozwiazc
na nasz ograniczony ateistyczny sposob a nie lecimy do kosciolw...
> bardzo jasno opisales swoej zasady moralne dotyczace rodziny
Moja najblizsza rodzina to ta ktora sam zaloze... - takie podejscie bardzo
dobrze sprawdza sie w Niemczech. Niezanczy to ze nie kocham ojca czy matki
ale to nie im sie poswiece tylko swoim dzieciom jak oni mnie i mojemu bratu.
Eliat, ty też twierdzisz, że katolik musi wierzyć w potop? Raj?
Adama i Ewa? ;)
RobTM:)
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Pojęcia nie mam. (IMHO to tylko legendy - w rodzaju tej o Kraku i smoku :o)
lub Popielu i mychach, albo Dżinie w lampie).
Ale skoro ktoś bez zastrzeżeń przyjmuje ludzkie dzieworództwo i ożywanie
trupów jako literalną prawdę (a nie przenośnię lub symbol) to chyba przy tym
uwierzenie w potop lub Eden to małe miki.
--
ElliAt
zgadłeś :oO
> ja nie o rozmazaniu ale o seksie dla zaspokajania potzreb, o przyjemnosci
> czyli o tzw. bezpecznym seksie
A nie zauważyłeś, że do jednych osób czujesz większy pociąg do innych
mniejszy, a od jeszcze innych cię odrzuca. Preferencje przy wyborze partnera do
pochędóżki są w dużym stopniu warunkowane genetycznie. Reszta w moim poprzednim
liście.
Wynika z tego, że masz mniejsze szanse na przypadkowe wylądowaniu w łóżku z
siostrą niż osobą obcą.
A jeżeli chodzi o świadome wylądowanie to, przynajmniej w naszym kręgu
kulturowym, od dziecka wbijano ci w głowę tabu kazirodztwa, więc musiałbyś mieć
bardzo silne samozaparcie aby pomimo to na to się zdecydować.
> Napisz dlaczego mialbys sie nie "kochac" a nie rozmanzac z siostra
Mam siostrę młodszą o 3 lata, obiektywnie nawet atrakcyjną, ale ni cholery
mnie nie pociąga seksualnie... (incest-tabu), być może dlatego, że po dwudziestu
kilku latach znajomości to nawet własna żona przestanie cię pociągać?
> - jako ateista - co cie powstrzymuje - jako zwierze ktore zaspkaja swoje
> potzeby itd
Dyskonfort psychiczny. Nie chcę robić tego co zaskutkuje "kacem moralnym" -
za duże koszty za małe korzyści.
Było to podane jako CIEKAWOSTKA w "Świecie Nauki", jako jedna z przesłanek,
że partnera w dużym stopniu wybiera się nosem (a dlaczego taką furorę ostatnio
robią feromony), oraz właśnie, że geny mają wpływ na skład chemiczny potu
(czyli zapach).
Ponadto czy nie jest logiczne, że podobieństwo genetyczne manifestuje się
podobieństwem fenotypicznym a to z kolei skutkuje podobnym działaniem organizmu
(czyli składu chemicznego potu również).
Jak najbardziej można, jeżeli otoczenie cię od tego nie odstrasza a sam
czujesz ku temu pociąg to co przemawia przeciw? Nic.
Macieju drogi oczywiście, że możesz się gzić z każdą pełnoletnią osobą (o
ile masz jej zgodę). Pytanie czy masz na to ochotę.
Prawo i obyczaje nie zabraniają również wtykania sobie marchewki w tyłek, a
jednak nie wszyscy mają na to ochotę. :o)
To, że ci czegoś nie zabroniono, nie oznacza, że masz obowiązek to uczynić.
Masz wolność wyboru: chcesz to robisz; nie chcesz - nie robisz.
Czy tak trudno to pojąć?
--
ElliAt
>
> przemyslcie swoje poglady i przekonania
>
> pozdarwiam maciej
>
> > Jak cos nie jest zabronione jest dozwolone. Jesli olewasz opinie
> publliczna
> > i przyjete u nas normy ktore nieprzychylnie na to patrza to mozesz...
> Prawo
> > nie zabrania o ile jestescie pelnoletni.
Zasady opiera się na obserwacjach własnych i doświadczeniach innych ludzi.
Wynika z nich, że niektóre zachowania z większym niż inne prawdopodobieństwem
odbiją się bolesną czkawką. Po jakie licho powtarzać błędy?
> > to sie nia nudzisz i szukasz odmiany... Taka siostra np. caly czas przy
>
> albo np. zona z ktora juz sie meczysz 10 rok
Przez dziesięć lat zdążysz mieć po drodze ze dwie kochanki - nie jest aż tak
strasznie.
> wiec zostawic ja to szukanie nowej krwi i radosci zycia
Żeby obłupiła z samochodu, domu i wysysała naszą krew pod postacią
alimentów?? Nie ma głupich. Lepiej mieć ją przy sobie. Zawsze w ostateczności
można zrobić potrawkę z grzybów :o))) - to parę złotych z ubezpieczenia jeszcze
wpadnie.
--
ElliAt
Dla mnie podstawowym pytaniem będzie: jak to się ma do wspóczesnej
wiedzy.
RS
ile ty masz lat? pietnascie? bo ja w tym wieku tez myslalem podobnymi
kategoriami... i czemu akurat uparles sie na tego biednego kata? co i rusz
przewija sie w twych postach.
> czy sa jakies autorytety czy kazdy sam sobie wypracowuje i na jakiej
podstaiwe?
autorytety... wydaje mi sie, ze kazdy ma jakis autorytet, ktory go w jakis
sposob "prowadzi" przez zycie. to chyba oczywiste - aby moc normalnie
funkcjonowac w tym swiecie musisz miec jakiegos "psa-przewodnika"; dla
jednych sa to rodzice; dla innych bochater ksiazki i tak dalej.. i kazdy
sobie dobiera,. ze tak to ujme, swoje wlasne autorytety. niekoniecznie
swiadomie.
> no tak ale dlaczego - jesets przeciez zwierze ktore mysli o zaspokajaniu
swoich potrzeb
ale jako zwierze myslace nie skupiam sie tylko i wylacznie na zaspokajaniu
potrzeb jednego rodzaju... poza tym, uwazam, ze seks z moim rodzenstwem jest
niesmaczny - uwazam to dlatego, iz zostalem w takiej wlasnie kulturze i
obyczajowosci wychowany. nie potepiam jednakze nikogo, kto uzna, ze tego
wlasnie potrzebuje - wolna wola.
> najwyzsza wartoscia jest swoje wlasne dobro - robienie sobie dobrze itd.
no to chyba moge sobie sprawic dobrze z inna kobieta, prawda? nie ma jeszcze
kataklizmu, ludzie jeszcze nie wymarli...
> natura, zwierzatk - calkowice pozwala na takie sprawy a w dodtaku my jako
myslace zwierzatka mzoemy zabezpieczyc sie i nie ma problemu z potomstwem
> niechcianym
ale takze jako zwierzaki myslace obdarzeni jestesmy dobrym smakiem,
rozsadkiem, pewnego rodzaju kultura i tak dalej. i raz jeszcze powtorze -
seks z moim rodzenstwem jest dla mnie niesmaczny.
> wiec co mialoby Cie powstrzymywac
> i dlaczego
j.w.
> jezeli jestes ateista oczywiscie
o rany, a ty znowu...
nie, jestem ufoludkiem
a r g o s
--
Mike
http://www.opensourcepl.org
Odwiedź i przyczyń się do obniżenia podatków!
>chcesz ponzac prawde o bogu czy wiere naszych przdkow slowian
>
>inetesuja cie legendy i mity czy PRAWDA
>
>ja jako ateista (kiedys) szukalem prawdy a nie urojen
>
>jestem chrzescijaninem
Wyglada na to, ze chcesz przysrywac ateistom,
wiec radze Ci zapoznac sie z zyciorysami,
niektorych "nieomylnych swietych ojcow" KK.
Na poczatek radze przestudiowac zycioryc niejakiego Borgii,
ktory rabal nie tylko swoja siostre, ale i corke poczeta z tego zwiazku.
Jako chrzescijanin, masz wiec przyklad do nasladowania,
poparty papieskim autorytetem.
>maciej
>
Zygmunt
>> dziala o w druga (akcja spotyka sie z katrakcja). Chyba ni twierdzisz ze
>> kosciol twi w swej niezmiennej formie od 2000 lat?
>
>
>oczywiscie - dlatego nie pisze o kosciele
>
>ale np.
>o Bibli - jest stala i niezmienna
Stala i niezmienna, - tylko interpretacja zmieniana jest zaleznie od
potrzeb.
>
>a np. 10 przykazan - czy wystarczy Ci te kilka tysiecy lat
To najleprzy z przykladow, jak kosciol zmienil 10 przykazan,
a jedno z nich, calkowicie wypieprzyl bo mu przestalo pasowac.
>na
>szczescie 10 przykazan nie zmienia sie pod wplywem spoleczenstwa
>
>ciagle sa te same 10 przykazan
Tylko tlumok z wypranym mozgiem moze tak twierdzic,
bo powtarza tylko to, co uslyszy od klechy.
10 przykazan juz dawno przestalo byc gloszone przez kosciol,
w swej pierwotnej wersji.
>> > i podziel sie ze mna czy faktycznie nie bedziesz mial zadnych problemow
>> (ty
>> > i twoi najblizsi) do ich zaakceptowania i przestrzegania
>>
>> Nie moge wypowiadac sie za najblizszych ale ja TAK. Do puki nie zosatlbym
>> muzulmanem (a nie ma tam takiej koniecznosci) - przyszloby mi to bez
>> wiekszego problemu
>
>to chyba nie znasz - a moze po prostu nie masz dzieci ani zony - punkt
>widzenia na pewne sprawy bardzo sie wtedy zmienia
>
>a szcezgolnie gdybys mialm zyc w Egipcie
A jak myslisz?
Komu latwiej byloby zyc w egipcie; ateiscie, czy swietojebliwemu
chrzescijaninowi?
Zygmunt
jako prawdziwy xianin polski na dodatek, macius bierze przyklad z bialego
papy, a jakze! inaczej toz to byloby bluznierstwo.
a tak na marginesie, mysle, ze maciusiowi powinnismy kupic jakas kolorowanke
czy co, zeby jakos ochlonal... ;-P
chciales powiedziec 95% ochrzszczonych, a nie katolikow... tychze jest duzo
mniej
IMO z tego powodu, że ta niechęć do seksu z siostrą wyewoluowała właśnie z
powodu zaburzeń genetycznych.
> --
> ElliAt
>
>
pzdr.
Sliwtan
Czy Ty czekasz na jakieś '10 przykazań ateistycznych'? ;)))
>
> Czy on jest satly czy sie zmienia?
>
a co to za kodeks, który się zmienia...
> Na czym jest opraty
>
nie dotyczy ;)
> okaze sie ze dojdziemy do wniosku - robie to co jest dobre dla mnie
Robienie dobrze innym często jest dobre dla mnie. Proste?
>
> wiec jak mam ochote na seks z siostra to czemu nie
>
No właśnie, czemu nie? Załóż gumkę i nie będzie żadnych mutantów ;)
> maciej
>
> > Pawel
>
pzdr!
Sliwtan
Och, jasne, Macieju. A pytanie w badaniach statystycznych było:
Jesteś:
a) katolikiem
b) zielonym futrzanym kotkiem - wywrotkiem i skrytobójcą żywopłotów.
Wybierz prawidłową odpowiedź.
pzdr.
Sliwtan
a jakze!
Vader
Maciej wrote:
>
> kazda
Tzn. nie ma zadnej roznicy? A jezeli np. twoja 17-letnia dziewczyna z
ktora masz seks zostanie adopotowana przez rodzicow poniewaz jej rodzice
zgina w wypadku samochodowym?
Vader
--
Pozdrawiam J.K.K
=============================
|| WWW: http://friko.onet.pl/wa/reguly/ ||
=============================
Maria (jak twierdza) zostala zwyczajnie zgwalcona przez jednego z
paletajacych sie licznie w tamtym okresie zolnierzy. Musiala dbac o
reputacje swoja i swojej rodziny wiec wymyslila te bajke...
Maryi? - jeżeli o to chodzi, to nauka nie zajmuje się grzechami.
Chodzi o coś innego?
RS:)
Zgadzam się, tylko po prostu nie użyłbym tego słowa 'kodeks'.
pzdr.
Sliwtan
Interpretacja pytania i odpowiedzi bywa zabawna
Kiedyś odwiedził mnie ankieter CBOS bodajże
pytał o to i owo były i pytania o religie
oczywiście nie deklarowałem katolicyzmu, tylko
że jestem Świadkiem Jehowy
(pytanie zbyt proste, nie ma "sympatyzuje", "popieram"
pytano jestem/nie jestem...)
odpowiedziałem, że jestem Świadkiem Jehowy
pytanie kolejne: czy biorę udział w niedzielnych nabożeństwach
u ŚJ nie ma "nabożeństw" czy "mszy św." są zebrania poświęcone
analizowaniu Biblii i publikacji ją wyjaśniających
ale niech im będzie...
w końcu jest to spotkanie religijne
podałem, że chodzę i to regularnie co niedziela
Po wyjściu ankietera zadałem sobie pytanie:
Jak to jest analizowane, czy ja zostanę doliczony do tych
co to "chodzą na nabożeństwa (w domyśle: mszę św.)"?
Jeśli tych, co chodzą na nabożeństwa ewangelickie,
spotkania Świadków Jehowy itd. wrzuci się do worka
z napisem: "nabożeństwo" (= msza św.), to mamy
ciekawie robione statystyki religijności
swoją drogą, jak ktoś jest katolikiem, potem
(dla świętego spokoju) żeniąc się z prawosławną
przejdzie na prawosławie, a następnie zostanie
przekonany (wg Jarka zdezinformowany) i zostanie
Świadkiem Jehowy, to założę się że 3 religie go
uwzględnią w statystyce.
Znaczna część ateistów figuruje jako ochrzczeni
katolicy (ciekawostka: Barbara Labuda też,
dzieci Józefa Oleksego również)
i stąd te przekłamania w statystyce
pozdrawiam
Sebastian
raczej wyja¶niały co co czego służy. Technik przeżywania orgazmu to
IMHO nie przekazywały. To były rady typu połóż się i patrz co on będzie
robił :-)))
Sebastian
po prostu - myślą analogicznie do 'Kto jest twoim idolem i dlaczego
Lenin'... :-(
[ciach]
> pozdrawiam
> Sebastian
>
>
pzdr.
Sliwtan
Dziękuję, że zwróciłeś się właśnie do mnie z tym pytaniem.
Odpowiem ci, skoro tak ładnie mnie o to prosisz.
Odpowiedź jest prosta - z powodu nieuctwa, to po pierwsze.
A po drugie z powodu merytorycznych braków w ichnich doktrynach.
--
W ogóle całe Pismo Święte, a nie tylko PięcioKsiąg, fałszują jehowici.
Wynika to z ich obłędnej ideologii.
Ci religianci i oszołomi prowadzą walkę przeciw zdrowemu rozsądkowi,
a nie tylko przeciwko i samemu Bogu w Trójcy Jedynemu.
Swą walkę z prawdą Pisma Świętego prowadzą za pomocą kłamstwa i przemilczeń na
temat prawdy.
--
Jehowici, a ogólniej wszelcy sekciarze, nie rozumieją zupełnie podstawowych
praw, jakimi rządzi się Biblia.
Praktycznie dotyczy to wszystkich aspektów zaczynając od kwestii niewłaściwego
rozumienia natchnienia
jakie kierowało ludźmi redagującymi poszczególne fragmenty Pisma Świętego,
a na kwestii nieomylności Pisma Świętego kończąc.
--
Sekciarze czynią z Pisma Świętego dzieło nieomylne we wszelkich aspektach życia
i w każdym szczególe.
Pojęcie ‘nieomylności’ rozumieją w kategoria wyłącznie współczesnych,
zupełnie obcych sposobowi myślenia pisarzy biblijnych.
Redaktorzy biblijni chcieli, z pomocą Boża, uczynić Biblię nieomylną.
Ale tylko i wyłącznie w kwestii naszego zbawienia.
--
Zatem słusznie uczy nas tego Święty Kościół Powszechny.
Słusznie też przypomniał nam tę prawdę na II Soborze Watykańskim.
--
Sekciarza natomiast, najlepiej to widać na przykładzie jehowitów,
uważają Biblię za nieomylny podręcznik pod każdym względem.
Dla nich każdy redaktor Ksiąg Świętych był niebywałym geniuszem,
mającym w końcówce paznokcia małego palca wszelką wiedzę naukową -
znaną mu, nam i przyszłym pokoleniom.
--
Dla jehowitów i innych sekciarzy, Pismo Święte jest wyrocznią w zakresie:
- relacji historycznych,
- nauk przyrodniczych,
- nauk medycznych,
- prawa nie tylko Starego Testamentu.
itd.
--
Kłamstwa sekciarzy, takich jak jehowici najłatwiej ujrzeć na tle Pięcioksięgu
Mojżesza.
Jehowici bronią Mojżeszowego autorstwa całego Pięcioksięgu.
Bronią fałszywie, albowiem rozumieją autorstwo w dosłownym tego słowa znaczeniu.
Imputują Mojżeszowi autorstwo wyłączne i całkowite.
Wykluczają współredaktorów współpracujących przy redakcji tego dzieła
poprzez liczne pokolenia.
--
Aby utrzymać tezę o autorstwie Mojżesza posługują się kłamstwem.
Łżą o rzekomej jednolitości i jednorodności słownictwa.
Udają, że nie widzą różnic stylistycznych, literackich, interpretacyjnych
tekstu.
Łżą, że przeciwstawne relacje tych samych faktów pochodzą od tego samego autora.
I można tak w nieskończoność przywoływać te kłamstwa duże i małe.
--
Każdy, kto choć raz przeczytał choć jedną Księgę PięcioKsięgu wie,
że Pięcioksięgu nie mógł napisać jeden człowiek.
Jehowici łżą, że nie tylko mógł, ale i to zrobił.
I to w dwa lata – super dowcip, choć tak naprawdę dramat, że są tacy,
którzy w taką głupotę wierzą wiarą należną jedynie Bogu w Trójcy Jedynemu.
--
Przede wszystkim w starożytności zupełnie inaczej rozumiano kwestię tzw.
autorstwa.
Było to pojęcie dużo szersze niż dzisiejsze jego znaczenie.
Dzieła proroka, czy mistrza, były z biegiem czasu - również po jego śmierci –
uzupełniane przez jakiegoś anonimowego autora, czy autorów.
Anonimowych dla nas, dzisiejszych odbiorców.
--
Byli to jego uczniowie i naśladowcy, kontynuujący dzieło swego mistrza.
Pielęgnujący pozostawioną przez niego tradycję.
Często własne teksty, dla podkreślenia ich ważności, podpisywali imieniem swego
mistrza.
Nikt z tego powodu, takich tekstów nie uważał za fałszerstwo.
Takie teksty nic też nie traciły na wiarygodności.
Ta tradycja literacka przetrwała nawet do pierwszych wieków po Chrystusie.
--
W tym sensie Pan Jezus mógł więc swobodnie mówić o Mojżeszowym autorstwie
Pięcioksięgu.
Autorstwo w pojęciu starożytnych nigdy nie było osobiste.
Ba, autor szanowanych czy głośnych tekstów nie musiał nawet potrafić pisać.
Mojżesz pisać umiał – na pewno w języku egipskim, jako członek egipskiej elity
władzy.
Lecz nie wszystko, co zawiera PięcioKsiąg wyszło z pod ręki Mojżesza.
Wręcz przeciwnie, stosunkowo niewiele fragmentów można przypisać osobiście
Mojżeszowi.
--
Przypisywanie Mojżeszowi autorstwa PięcioKsięgu w dzisiejszym znaczeniu tego
słowa jest niedopuszczalne.
Kto tak czyni, dowodzi jedynie swego nieuctwa i ideologicznego samo-oczadzenia.
Choć więc niewiele z PięcioKsięgu pochodzi z ust i rąk Mojżesz,
to jest on autorem tych Ksiąg w tym znaczeniu, jakie znaczenie autorstwo miało
w starożytności.
Tej samej starożytności, w której żył i działał Jezus z Nazaretu.
--
Chrystus mówił do ludzi sobie współczesnych.
Dla Niego i dla ich Mojżesz był autorem PięcioKsięgu,
nawet tych fragmentów, które ewidentnie odnoszą się do czasów sędziów i królów.
Dla nas nie jest.
I jest to skutek tylko i wyłącznie innego pojmowania pojęcia autorstwa.
--
Zatem Mojżesz jednocześnie jest i nie jest autorem PięcioKsięgu.
Jest według starożytnych standardów, w tym także z czasów Jezusa z Nazaretu.
Nie jest według nowożytnych standardów, w tym także z czasów narodzin
satanistycznej sekty jehowitów.
--
Mnogie pokolenia osób uważających się za osobistych wrogów Boga w Trójcy
Jedynego,
prześcigały się w wyszukiwaniu tak zwanych wewnętrznych sprzeczności w Piśmie
Świętym.
Dzięki, tak właśnie – dzięki, ich złym intencjom,
mogliśmy lepiej zrozumieć znaczenie także PięcioKsięgu mojżeszowego.
Chodzi tu o istnienie sprzeczności i niezgodności w strukturze tekstu Biblii.
--
Istnienie tych sprzeczności i niezgodności dowodzi,
że PięcioKsiąg nie wyszedł z pod ręki jednego autora.
I to w dodatku w ciągu dwu, przysłowiowych już, lat.
Owe niezgodności i defekty kompozycyjne znajdują się w obrębie nawet pierwszych
czterech Ksiąg PięcioKsięgu.
Znajdują się nawet w obrębie jednej pojedyńczej księgi PięcioKsięgu.
Znajdują się, o jehowicka zgrozo, nawet w ramach jednego rozdziału tej samej
Księgi Pięcioksięgu.
Dziękuję, że zwróciłe¶ się wła¶nie do mnie z tym pytaniem.
Odpowiem ci, skoro tak ładnie mnie o to prosisz.
OdpowiedĽ jest prosta - z powodu nieuctwa, to po pierwsze.
A po drugie z powodu merytorycznych braków w ichnich doktrynach.
--
W ogóle całe Pismo ¦więte, a nie tylko PięcioKsi±g, fałszuj± jehowici.
Wynika to z ich obłędnej ideologii.
Ci religianci i oszołomi prowadz± walkę przeciw zdrowemu rozs±dkowi,
a nie tylko przeciwko i samemu Bogu w Trójcy Jedynemu.
Sw± walkę z prawd± Pisma ¦więtego prowadz± za pomoc± kłamstwa i przemilczeń
na
temat prawdy.
--
Jehowici, a ogólniej wszelcy sekciarze, nie rozumiej± zupełnie podstawowych
praw, jakimi rz±dzi się Biblia.
Praktycznie dotyczy to wszystkich aspektów zaczynaj±c od kwestii
niewła¶ciwego
rozumienia natchnienia
jakie kierowało ludĽmi redaguj±cymi poszczególne fragmenty Pisma ¦więtego,
a na kwestii nieomylno¶ci Pisma ¦więtego kończ±c.
--
Sekciarze czyni± z Pisma ¦więtego dzieło nieomylne we wszelkich aspektach
życia
i w każdym szczególe.
Pojęcie ‘nieomylno¶ci’ rozumiej± w kategoria wył±cznie
współczesnych,
zupełnie obcych sposobowi my¶lenia pisarzy biblijnych.
Redaktorzy biblijni chcieli, z pomoc± Boża, uczynić Biblię nieomyln±.
Ale tylko i wył±cznie w kwestii naszego zbawienia.
--
Zatem słusznie uczy nas tego ¦więty Ko¶ciół Powszechny.
Słusznie też przypomniał nam tę prawdę na II Soborze Watykańskim.
--
Sekciarza natomiast, najlepiej to widać na przykładzie jehowitów,
uważaj± Biblię za nieomylny podręcznik pod każdym względem.
Dla nich każdy redaktor Ksi±g ¦więtych był niebywałym geniuszem,
maj±cym w końcówce paznokcia małego palca wszelk± wiedzę naukow± -
znan± mu, nam i przyszłym pokoleniom.
--
Dla jehowitów i innych sekciarzy, Pismo ¦więte jest wyroczni± w zakresie:
- relacji historycznych,
- nauk przyrodniczych,
- nauk medycznych,
- prawa nie tylko Starego Testamentu.
itd.
--
Kłamstwa sekciarzy, takich jak jehowici najłatwiej ujrzeć na tle
Pięcioksięgu
Mojżesza.
Jehowici broni± Mojżeszowego autorstwa całego Pięcioksięgu.
Broni± fałszywie, albowiem rozumiej± autorstwo w dosłownym tego słowa
znaczeniu.
Imputuj± Mojżeszowi autorstwo wył±czne i całkowite.
Wykluczaj± współredaktorów współpracuj±cych przy redakcji tego dzieła
poprzez liczne pokolenia.
--
Aby utrzymać tezę o autorstwie Mojżesza posługuj± się kłamstwem.
Łż± o rzekomej jednolito¶ci i jednorodno¶ci słownictwa.
Udaj±, że nie widz± różnic stylistycznych, literackich, interpretacyjnych
tekstu.
Łż±, że przeciwstawne relacje tych samych faktów pochodz± od tego samego
autora.
I można tak w nieskończono¶ć przywoływać te kłamstwa duże i małe.
--
Każdy, kto choć raz przeczytał choć jedn± Księgę PięcioKsięgu wie,
że Pięcioksięgu nie mógł napisać jeden człowiek.
Jehowici łż±, że nie tylko mógł, ale i to zrobił.
I to w dwa lata – super dowcip, choć tak naprawdę dramat, że s± tacy,
którzy w tak± głupotę wierz± wiar± należn± jedynie Bogu w Trójcy Jedynemu.
--
Przede wszystkim w starożytno¶ci zupełnie inaczej rozumiano kwestię tzw.
autorstwa.
Było to pojęcie dużo szersze niż dzisiejsze jego znaczenie.
Dzieła proroka, czy mistrza, były z biegiem czasu - również po jego ¶mierci
–
uzupełniane przez jakiego¶ anonimowego autora, czy autorów.
Anonimowych dla nas, dzisiejszych odbiorców.
--
Byli to jego uczniowie i na¶ladowcy, kontynuuj±cy dzieło swego mistrza.
Pielęgnuj±cy pozostawion± przez niego tradycję.
Często własne teksty, dla podkre¶lenia ich ważno¶ci, podpisywali imieniem
swego
mistrza.
Nikt z tego powodu, takich tekstów nie uważał za fałszerstwo.
Takie teksty nic też nie traciły na wiarygodno¶ci.
Ta tradycja literacka przetrwała nawet do pierwszych wieków po Chrystusie.
--
W tym sensie Pan Jezus mógł więc swobodnie mówić o Mojżeszowym autorstwie
Pięcioksięgu.
Autorstwo w pojęciu starożytnych nigdy nie było osobiste.
Ba, autor szanowanych czy gło¶nych tekstów nie musiał nawet potrafić pisać.
Mojżesz pisać umiał – na pewno w języku egipskim, jako członek
egipskiej elity
władzy.
Lecz nie wszystko, co zawiera PięcioKsi±g wyszło z pod ręki Mojżesza.
Wręcz przeciwnie, stosunkowo niewiele fragmentów można przypisać osobi¶cie
Mojżeszowi.
--
Przypisywanie Mojżeszowi autorstwa PięcioKsięgu w dzisiejszym znaczeniu tego
słowa jest niedopuszczalne.
Kto tak czyni, dowodzi jedynie swego nieuctwa i ideologicznego
samo-oczadzenia.
Choć więc niewiele z PięcioKsięgu pochodzi z ust i r±k Mojżesz,
to jest on autorem tych Ksi±g w tym znaczeniu, jakie znaczenie autorstwo
miało
w starożytno¶ci.
Tej samej starożytno¶ci, w której żył i działał Jezus z Nazaretu.
--
Chrystus mówił do ludzi sobie współczesnych.
Dla Niego i dla ich Mojżesz był autorem PięcioKsięgu,
nawet tych fragmentów, które ewidentnie odnosz± się do czasów sędziów i
królów.
Dla nas nie jest.
I jest to skutek tylko i wył±cznie innego pojmowania pojęcia autorstwa.
--
Zatem Mojżesz jednocze¶nie jest i nie jest autorem PięcioKsięgu.
Jest według starożytnych standardów, w tym także z czasów Jezusa z Nazaretu.
Nie jest według nowożytnych standardów, w tym także z czasów narodzin
satanistycznej sekty jehowitów.
--
Mnogie pokolenia osób uważaj±cych się za osobistych wrogów Boga w Trójcy
Jedynego,
prze¶cigały się w wyszukiwaniu tak zwanych wewnętrznych sprzeczno¶ci w
Pi¶mie
¦więtym.
Dzięki, tak wła¶nie – dzięki, ich złym intencjom,
mogli¶my lepiej zrozumieć znaczenie także PięcioKsięgu mojżeszowego.
Chodzi tu o istnienie sprzeczno¶ci i niezgodno¶ci w strukturze tekstu
Biblii.
--
Istnienie tych sprzeczno¶ci i niezgodno¶ci dowodzi,
że PięcioKsi±g nie wyszedł z pod ręki jednego autora.
I to w dodatku w ci±gu dwu, przysłowiowych już, lat.
Owe niezgodno¶ci i defekty kompozycyjne znajduj± się w obrębie nawet
pierwszych
czterech Ksi±g PięcioKsięgu.
Znajduj± się nawet w obrębie jednej pojedyńczej księgi PięcioKsięgu.
Znajduj± się, o jehowicka zgrozo, nawet w ramach jednego rozdziału tej samej
Księgi Pięcioksięgu.
Dziękuję, że zwróciłe¶ się wła¶nie do mnie z tym pytaniem.
Odpowiem ci, skoro tak ładnie mnie o to prosisz.
OdpowiedĽ jest prosta - z powodu nieuctwa, to po pierwsze.
A po drugie z powodu merytorycznych braków w ichnich doktrynach.
--
W ogóle całe Pismo ¦więte, a nie tylko PięcioKsi±g, fałszuj± jehowici.
Wynika to z ich obłędnej ideologii.
Ci religianci i oszołomi prowadz± walkę przeciw zdrowemu rozs±dkowi,
a nie tylko przeciwko i samemu Bogu w Trójcy Jedynemu.
Sw± walkę z prawd± Pisma ¦więtego prowadz± za pomoc± kłamstwa i przemilczeń
na
temat prawdy.
--
Jehowici, a ogólniej wszelcy sekciarze, nie rozumiej± zupełnie podstawowych
praw, jakimi rz±dzi się Biblia.
Praktycznie dotyczy to wszystkich aspektów zaczynaj±c od kwestii
niewła¶ciwego
rozumienia natchnienia
jakie kierowało ludĽmi redaguj±cymi poszczególne fragmenty Pisma ¦więtego,
a na kwestii nieomylno¶ci Pisma ¦więtego kończ±c.
--
Sekciarze czyni± z Pisma ¦więtego dzieło nieomylne we wszelkich aspektach
życia
i w każdym szczególe.
Pojęcie ‘nieomylno¶ci’ rozumiej± w kategoria wył±cznie
współczesnych,
zupełnie obcych sposobowi my¶lenia pisarzy biblijnych.
Redaktorzy biblijni chcieli, z pomoc± Boża, uczynić Biblię nieomyln±.
Ale tylko i wył±cznie w kwestii naszego zbawienia.
--
Zatem słusznie uczy nas tego ¦więty Ko¶ciół Powszechny.
Słusznie też przypomniał nam tę prawdę na II Soborze Watykańskim.
--
Sekciarza natomiast, najlepiej to widać na przykładzie jehowitów,
uważaj± Biblię za nieomylny podręcznik pod każdym względem.
Dla nich każdy redaktor Ksi±g ¦więtych był niebywałym geniuszem,
maj±cym w końcówce paznokcia małego palca wszelk± wiedzę naukow± -
znan± mu, nam i przyszłym pokoleniom.
--
Dla jehowitów i innych sekciarzy, Pismo ¦więte jest wyroczni± w zakresie:
- relacji historycznych,
- nauk przyrodniczych,
- nauk medycznych,
- prawa nie tylko Starego Testamentu.
itd.
--
Kłamstwa sekciarzy, takich jak jehowici najłatwiej ujrzeć na tle
Pięcioksięgu
Mojżesza.
Jehowici broni± Mojżeszowego autorstwa całego Pięcioksięgu.
Broni± fałszywie, albowiem rozumiej± autorstwo w dosłownym tego słowa
znaczeniu.
Imputuj± Mojżeszowi autorstwo wył±czne i całkowite.
Wykluczaj± współredaktorów współpracuj±cych przy redakcji tego dzieła
poprzez liczne pokolenia.
--
Aby utrzymać tezę o autorstwie Mojżesza posługuj± się kłamstwem.
Łż± o rzekomej jednolito¶ci i jednorodno¶ci słownictwa.
Udaj±, że nie widz± różnic stylistycznych, literackich, interpretacyjnych
tekstu.
Łż±, że przeciwstawne relacje tych samych faktów pochodz± od tego samego
autora.
I można tak w nieskończono¶ć przywoływać te kłamstwa duże i małe.
--
Każdy, kto choć raz przeczytał choć jedn± Księgę PięcioKsięgu wie,
że Pięcioksięgu nie mógł napisać jeden człowiek.
Jehowici łż±, że nie tylko mógł, ale i to zrobił.
I to w dwa lata – super dowcip, choć tak naprawdę dramat, że s± tacy,
którzy w tak± głupotę wierz± wiar± należn± jedynie Bogu w Trójcy Jedynemu.
--
Przede wszystkim w starożytno¶ci zupełnie inaczej rozumiano kwestię tzw.
autorstwa.
Było to pojęcie dużo szersze niż dzisiejsze jego znaczenie.
Dzieła proroka, czy mistrza, były z biegiem czasu - również po jego ¶mierci
–
uzupełniane przez jakiego¶ anonimowego autora, czy autorów.
Anonimowych dla nas, dzisiejszych odbiorców.
--
Byli to jego uczniowie i na¶ladowcy, kontynuuj±cy dzieło swego mistrza.
Pielęgnuj±cy pozostawion± przez niego tradycję.
Często własne teksty, dla podkre¶lenia ich ważno¶ci, podpisywali imieniem
swego
mistrza.
Nikt z tego powodu, takich tekstów nie uważał za fałszerstwo.
Takie teksty nic też nie traciły na wiarygodno¶ci.
Ta tradycja literacka przetrwała nawet do pierwszych wieków po Chrystusie.
--
W tym sensie Pan Jezus mógł więc swobodnie mówić o Mojżeszowym autorstwie
Pięcioksięgu.
Autorstwo w pojęciu starożytnych nigdy nie było osobiste.
Ba, autor szanowanych czy gło¶nych tekstów nie musiał nawet potrafić pisać.
Mojżesz pisać umiał – na pewno w języku egipskim, jako członek
egipskiej elity
władzy.
Lecz nie wszystko, co zawiera PięcioKsi±g wyszło z pod ręki Mojżesza.
Wręcz przeciwnie, stosunkowo niewiele fragmentów można przypisać osobi¶cie
Mojżeszowi.
--
Przypisywanie Mojżeszowi autorstwa PięcioKsięgu w dzisiejszym znaczeniu tego
słowa jest niedopuszczalne.
Kto tak czyni, dowodzi jedynie swego nieuctwa i ideologicznego
samo-oczadzenia.
Choć więc niewiele z PięcioKsięgu pochodzi z ust i r±k Mojżesz,
to jest on autorem tych Ksi±g w tym znaczeniu, jakie znaczenie autorstwo
miało
w starożytno¶ci.
Tej samej starożytno¶ci, w której żył i działał Jezus z Nazaretu.
--
Chrystus mówił do ludzi sobie współczesnych.
Dla Niego i dla ich Mojżesz był autorem PięcioKsięgu,
nawet tych fragmentów, które ewidentnie odnosz± się do czasów sędziów i
królów.
Dla nas nie jest.
I jest to skutek tylko i wył±cznie innego pojmowania pojęcia autorstwa.
--
Zatem Mojżesz jednocze¶nie jest i nie jest autorem PięcioKsięgu.
Jest według starożytnych standardów, w tym także z czasów Jezusa z Nazaretu.
Nie jest według nowożytnych standardów, w tym także z czasów narodzin
satanistycznej sekty jehowitów.
--
Mnogie pokolenia osób uważaj±cych się za osobistych wrogów Boga w Trójcy
Jedynego,
prze¶cigały się w wyszukiwaniu tak zwanych wewnętrznych sprzeczno¶ci w
Pi¶mie
¦więtym.
Dzięki, tak wła¶nie – dzięki, ich złym intencjom,
mogli¶my lepiej zrozumieć znaczenie także PięcioKsięgu mojżeszowego.
Chodzi tu o istnienie sprzeczno¶ci i niezgodno¶ci w strukturze tekstu
Biblii.
--
Istnienie tych sprzeczno¶ci i niezgodno¶ci dowodzi,
że PięcioKsi±g nie wyszedł z pod ręki jednego autora.
I to w dodatku w ci±gu dwu, przysłowiowych już, lat.
Owe niezgodno¶ci i defekty kompozycyjne znajduj± się w obrębie nawet
pierwszych
czterech Ksi±g PięcioKsięgu.
Znajduj± się nawet w obrębie jednej pojedyńczej księgi PięcioKsięgu.
Znajduj± się, o jehowicka zgrozo, nawet w ramach jednego rozdziału tej samej
Księgi Pięcioksięgu.
Dziękuję, że zwróciłe¶ się wła¶nie do mnie z tym pytaniem.
Odpowiem ci, skoro tak ładnie mnie o to prosisz.
OdpowiedĽ jest prosta - z powodu nieuctwa, to po pierwsze.
A po drugie z powodu merytorycznych braków w ichnich doktrynach.
--
W ogóle całe Pismo ¦więte, a nie tylko PięcioKsi±g, fałszuj± jehowici.
Wynika to z ich obłędnej ideologii.
Ci religianci i oszołomi prowadz± walkę przeciw zdrowemu rozs±dkowi,
a nie tylko przeciwko i samemu Bogu w Trójcy Jedynemu.
Sw± walkę z prawd± Pisma ¦więtego prowadz± za pomoc± kłamstwa i przemilczeń
na
temat prawdy.
--
Jehowici, a ogólniej wszelcy sekciarze, nie rozumiej± zupełnie podstawowych
praw, jakimi rz±dzi się Biblia.
Praktycznie dotyczy to wszystkich aspektów zaczynaj±c od kwestii
niewła¶ciwego
rozumienia natchnienia
jakie kierowało ludĽmi redaguj±cymi poszczególne fragmenty Pisma ¦więtego,
a na kwestii nieomylno¶ci Pisma ¦więtego kończ±c.
--
Sekciarze czyni± z Pisma ¦więtego dzieło nieomylne we wszelkich aspektach
życia
i w każdym szczególe.
Pojęcie ‘nieomylno¶ci’ rozumiej± w kategoria wył±cznie
współczesnych,
zupełnie obcych sposobowi my¶lenia pisarzy biblijnych.
Redaktorzy biblijni chcieli, z pomoc± Boża, uczynić Biblię nieomyln±.
Ale tylko i wył±cznie w kwestii naszego zbawienia.
--
Zatem słusznie uczy nas tego ¦więty Ko¶ciół Powszechny.
Słusznie też przypomniał nam tę prawdę na II Soborze Watykańskim.
--
Sekciarza natomiast, najlepiej to widać na przykładzie jehowitów,
uważaj± Biblię za nieomylny podręcznik pod każdym względem.
Dla nich każdy redaktor Ksi±g ¦więtych był niebywałym geniuszem,
maj±cym w końcówce paznokcia małego palca wszelk± wiedzę naukow± -
znan± mu, nam i przyszłym pokoleniom.
--
Dla jehowitów i innych sekciarzy, Pismo ¦więte jest wyroczni± w zakresie:
- relacji historycznych,
- nauk przyrodniczych,
- nauk medycznych,
- prawa nie tylko Starego Testamentu.
itd.
--
Kłamstwa sekciarzy, takich jak jehowici najłatwiej ujrzeć na tle
Pięcioksięgu
Mojżesza.
Jehowici broni± Mojżeszowego autorstwa całego Pięcioksięgu.
Broni± fałszywie, albowiem rozumiej± autorstwo w dosłownym tego słowa
znaczeniu.
Imputuj± Mojżeszowi autorstwo wył±czne i całkowite.
Wykluczaj± współredaktorów współpracuj±cych przy redakcji tego dzieła
poprzez liczne pokolenia.
--
Aby utrzymać tezę o autorstwie Mojżesza posługuj± się kłamstwem.
Łż± o rzekomej jednolito¶ci i jednorodno¶ci słownictwa.
Udaj±, że nie widz± różnic stylistycznych, literackich, interpretacyjnych
tekstu.
Łż±, że przeciwstawne relacje tych samych faktów pochodz± od tego samego
autora.
I można tak w nieskończono¶ć przywoływać te kłamstwa duże i małe.
--
Każdy, kto choć raz przeczytał choć jedn± Księgę PięcioKsięgu wie,
że Pięcioksięgu nie mógł napisać jeden człowiek.
Jehowici łż±, że nie tylko mógł, ale i to zrobił.
I to w dwa lata – super dowcip, choć tak naprawdę dramat, że s± tacy,
którzy w tak± głupotę wierz± wiar± należn± jedynie Bogu w Trójcy Jedynemu.
--
Przede wszystkim w starożytno¶ci zupełnie inaczej rozumiano kwestię tzw.
autorstwa.
Było to pojęcie dużo szersze niż dzisiejsze jego znaczenie.
Dzieła proroka, czy mistrza, były z biegiem czasu - również po jego ¶mierci
–
uzupełniane przez jakiego¶ anonimowego autora, czy autorów.
Anonimowych dla nas, dzisiejszych odbiorców.
--
Byli to jego uczniowie i na¶ladowcy, kontynuuj±cy dzieło swego mistrza.
Pielęgnuj±cy pozostawion± przez niego tradycję.
Często własne teksty, dla podkre¶lenia ich ważno¶ci, podpisywali imieniem
swego
mistrza.
Nikt z tego powodu, takich tekstów nie uważał za fałszerstwo.
Takie teksty nic też nie traciły na wiarygodno¶ci.
Ta tradycja literacka przetrwała nawet do pierwszych wieków po Chrystusie.
--
W tym sensie Pan Jezus mógł więc swobodnie mówić o Mojżeszowym autorstwie
Pięcioksięgu.
Autorstwo w pojęciu starożytnych nigdy nie było osobiste.
Ba, autor szanowanych czy gło¶nych tekstów nie musiał nawet potrafić pisać.
Mojżesz pisać umiał – na pewno w języku egipskim, jako członek
egipskiej elity
władzy.
Lecz nie wszystko, co zawiera PięcioKsi±g wyszło z pod ręki Mojżesza.
Wręcz przeciwnie, stosunkowo niewiele fragmentów można przypisać osobi¶cie
Mojżeszowi.
--
Przypisywanie Mojżeszowi autorstwa PięcioKsięgu w dzisiejszym znaczeniu tego
słowa jest niedopuszczalne.
Kto tak czyni, dowodzi jedynie swego nieuctwa i ideologicznego
samo-oczadzenia.
Choć więc niewiele z PięcioKsięgu pochodzi z ust i r±k Mojżesz,
to jest on autorem tych Ksi±g w tym znaczeniu, jakie znaczenie autorstwo
miało
w starożytno¶ci.
Tej samej starożytno¶ci, w której żył i działał Jezus z Nazaretu.
--
Chrystus mówił do ludzi sobie współczesnych.
Dla Niego i dla ich Mojżesz był autorem PięcioKsięgu,
nawet tych fragmentów, które ewidentnie odnosz± się do czasów sędziów i
królów.
Dla nas nie jest.
I jest to skutek tylko i wył±cznie innego pojmowania pojęcia autorstwa.
--
Zatem Mojżesz jednocze¶nie jest i nie jest autorem PięcioKsięgu.
Jest według starożytnych standardów, w tym także z czasów Jezusa z Nazaretu.
Nie jest według nowożytnych standardów, w tym także z czasów narodzin
satanistycznej sekty jehowitów.
--
Mnogie pokolenia osób uważaj±cych się za osobistych wrogów Boga w Trójcy
Jedynego,
prze¶cigały się w wyszukiwaniu tak zwanych wewnętrznych sprzeczno¶ci w
Pi¶mie
¦więtym.
Dzięki, tak wła¶nie – dzięki, ich złym intencjom,
mogli¶my lepiej zrozumieć znaczenie także PięcioKsięgu mojżeszowego.
Chodzi tu o istnienie sprzeczno¶ci i niezgodno¶ci w strukturze tekstu
Biblii.
--
Istnienie tych sprzeczno¶ci i niezgodno¶ci dowodzi,
że PięcioKsi±g nie wyszedł z pod ręki jednego autora.
I to w dodatku w ci±gu dwu, przysłowiowych już, lat.
Owe niezgodno¶ci i defekty kompozycyjne znajduj± się w obrębie nawet
pierwszych
czterech Ksi±g PięcioKsięgu.
Znajduj± się nawet w obrębie jednej pojedyńczej księgi PięcioKsięgu.
Znajduj± się, o jehowicka zgrozo, nawet w ramach jednego rozdziału tej samej
Księgi Pięcioksięgu.
Dziękuję, że zwróciłe¶ się wła¶nie do mnie z tym pytaniem.
Odpowiem ci, skoro tak ładnie mnie o to prosisz.
OdpowiedĽ jest prosta - z powodu nieuctwa, to po pierwsze.
A po drugie z powodu merytorycznych braków w ichnich doktrynach.
--
W ogóle całe Pismo ¦więte, a nie tylko PięcioKsi±g, fałszuj± jehowici.
Wynika to z ich obłędnej ideologii.
Ci religianci i oszołomi prowadz± walkę przeciw zdrowemu rozs±dkowi,
a nie tylko przeciwko i samemu Bogu w Trójcy Jedynemu.
Sw± walkę z prawd± Pisma ¦więtego prowadz± za pomoc± kłamstwa i przemilczeń
na
temat prawdy.
--
Jehowici, a ogólniej wszelcy sekciarze, nie rozumiej± zupełnie podstawowych
praw, jakimi rz±dzi się Biblia.
Praktycznie dotyczy to wszystkich aspektów zaczynaj±c od kwestii
niewła¶ciwego
rozumienia natchnienia
jakie kierowało ludĽmi redaguj±cymi poszczególne fragmenty Pisma ¦więtego,
a na kwestii nieomylno¶ci Pisma ¦więtego kończ±c.
--
Sekciarze czyni± z Pisma ¦więtego dzieło nieomylne we wszelkich aspektach
życia
i w każdym szczególe.
Pojęcie ‘nieomylno¶ci’ rozumiej± w kategoria wył±cznie
współczesnych,
zupełnie obcych sposobowi my¶lenia pisarzy biblijnych.
Redaktorzy biblijni chcieli, z pomoc± Boża, uczynić Biblię nieomyln±.
Ale tylko i wył±cznie w kwestii naszego zbawienia.
--
Zatem słusznie uczy nas tego ¦więty Ko¶ciół Powszechny.
Słusznie też przypomniał nam tę prawdę na II Soborze Watykańskim.
--
Sekciarza natomiast, najlepiej to widać na przykładzie jehowitów,
uważaj± Biblię za nieomylny podręcznik pod każdym względem.
Dla nich każdy redaktor Ksi±g ¦więtych był niebywałym geniuszem,
maj±cym w końcówce paznokcia małego palca wszelk± wiedzę naukow± -
znan± mu, nam i przyszłym pokoleniom.
--
Dla jehowitów i innych sekciarzy, Pismo ¦więte jest wyroczni± w zakresie:
- relacji historycznych,
- nauk przyrodniczych,
- nauk medycznych,
- prawa nie tylko Starego Testamentu.
itd.
--
Kłamstwa sekciarzy, takich jak jehowici najłatwiej ujrzeć na tle
Pięcioksięgu
Mojżesza.
Jehowici broni± Mojżeszowego autorstwa całego Pięcioksięgu.
Broni± fałszywie, albowiem rozumiej± autorstwo w dosłownym tego słowa
znaczeniu.
Imputuj± Mojżeszowi autorstwo wył±czne i całkowite.
Wykluczaj± współredaktorów współpracuj±cych przy redakcji tego dzieła
poprzez liczne pokolenia.
--
Aby utrzymać tezę o autorstwie Mojżesza posługuj± się kłamstwem.
Łż± o rzekomej jednolito¶ci i jednorodno¶ci słownictwa.
Udaj±, że nie widz± różnic stylistycznych, literackich, interpretacyjnych
tekstu.
Łż±, że przeciwstawne relacje tych samych faktów pochodz± od tego samego
autora.
I można tak w nieskończono¶ć przywoływać te kłamstwa duże i małe.
--
Każdy, kto choć raz przeczytał choć jedn± Księgę PięcioKsięgu wie,
że Pięcioksięgu nie mógł napisać jeden człowiek.
Jehowici łż±, że nie tylko mógł, ale i to zrobił.
I to w dwa lata – super dowcip, choć tak naprawdę dramat, że s± tacy,
którzy w tak± głupotę wierz± wiar± należn± jedynie Bogu w Trójcy Jedynemu.
--
Przede wszystkim w starożytno¶ci zupełnie inaczej rozumiano kwestię tzw.
autorstwa.
Było to pojęcie dużo szersze niż dzisiejsze jego znaczenie.
Dzieła proroka, czy mistrza, były z biegiem czasu - również po jego ¶mierci
–
uzupełniane przez jakiego¶ anonimowego autora, czy autorów.
Anonimowych dla nas, dzisiejszych odbiorców.
--
Byli to jego uczniowie i na¶ladowcy, kontynuuj±cy dzieło swego mistrza.
Pielęgnuj±cy pozostawion± przez niego tradycję.
Często własne teksty, dla podkre¶lenia ich ważno¶ci, podpisywali imieniem
swego
mistrza.
Nikt z tego powodu, takich tekstów nie uważał za fałszerstwo.
Takie teksty nic też nie traciły na wiarygodno¶ci.
Ta tradycja literacka przetrwała nawet do pierwszych wieków po Chrystusie.
--
W tym sensie Pan Jezus mógł więc swobodnie mówić o Mojżeszowym autorstwie
Pięcioksięgu.
Autorstwo w pojęciu starożytnych nigdy nie było osobiste.
Ba, autor szanowanych czy gło¶nych tekstów nie musiał nawet potrafić pisać.
Mojżesz pisać umiał – na pewno w języku egipskim, jako członek
egipskiej elity
władzy.
Lecz nie wszystko, co zawiera PięcioKsi±g wyszło z pod ręki Mojżesza.
Wręcz przeciwnie, stosunkowo niewiele fragmentów można przypisać osobi¶cie
Mojżeszowi.
--
Przypisywanie Mojżeszowi autorstwa PięcioKsięgu w dzisiejszym znaczeniu tego
słowa jest niedopuszczalne.
Kto tak czyni, dowodzi jedynie swego nieuctwa i ideologicznego
samo-oczadzenia.
Choć więc niewiele z PięcioKsięgu pochodzi z ust i r±k Mojżesz,
to jest on autorem tych Ksi±g w tym znaczeniu, jakie znaczenie autorstwo
miało
w starożytno¶ci.
Tej samej starożytno¶ci, w której żył i działał Jezus z Nazaretu.
--
Chrystus mówił do ludzi sobie współczesnych.
Dla Niego i dla ich Mojżesz był autorem PięcioKsięgu,
nawet tych fragmentów, które ewidentnie odnosz± się do czasów sędziów i
królów.
Dla nas nie jest.
I jest to skutek tylko i wył±cznie innego pojmowania pojęcia autorstwa.
--
Zatem Mojżesz jednocze¶nie jest i nie jest autorem PięcioKsięgu.
Jest według starożytnych standardów, w tym także z czasów Jezusa z Nazaretu.
Nie jest według nowożytnych standardów, w tym także z czasów narodzin
satanistycznej sekty jehowitów.
--
Mnogie pokolenia osób uważaj±cych się za osobistych wrogów Boga w Trójcy
Jedynego,
prze¶cigały się w wyszukiwaniu tak zwanych wewnętrznych sprzeczno¶ci w
Pi¶mie
¦więtym.
Dzięki, tak wła¶nie – dzięki, ich złym intencjom,
mogli¶my lepiej zrozumieć znaczenie także PięcioKsięgu mojżeszowego.
Chodzi tu o istnienie sprzeczno¶ci i niezgodno¶ci w strukturze tekstu
Biblii.
--
Istnienie tych sprzeczno¶ci i niezgodno¶ci dowodzi,
że PięcioKsi±g nie wyszedł z pod ręki jednego autora.
I to w dodatku w ci±gu dwu, przysłowiowych już, lat.
Owe niezgodno¶ci i defekty kompozycyjne znajduj± się w obrębie nawet
pierwszych
czterech Ksi±g PięcioKsięgu.
Znajduj± się nawet w obrębie jednej pojedyńczej księgi PięcioKsięgu.
Znajduj± się, o jehowicka zgrozo, nawet w ramach jednego rozdziału tej samej
Księgi Pięcioksięgu.
Dziękuję, że zwróciłe¶ się wła¶nie do mnie z tym pytaniem.
Odpowiem ci, skoro tak ładnie mnie o to prosisz.
OdpowiedĽ jest prosta - z powodu nieuctwa, to po pierwsze.
A po drugie z powodu merytorycznych braków w ichnich doktrynach.
--
W ogóle całe Pismo ¦więte, a nie tylko PięcioKsi±g, fałszuj± jehowici.
Wynika to z ich obłędnej ideologii.
Ci religianci i oszołomi prowadz± walkę przeciw zdrowemu rozs±dkowi,
a nie tylko przeciwko i samemu Bogu w Trójcy Jedynemu.
Sw± walkę z prawd± Pisma ¦więtego prowadz± za pomoc± kłamstwa i przemilczeń
na
temat prawdy.
--
Jehowici, a ogólniej wszelcy sekciarze, nie rozumiej± zupełnie podstawowych
praw, jakimi rz±dzi się Biblia.
Praktycznie dotyczy to wszystkich aspektów zaczynaj±c od kwestii
niewła¶ciwego
rozumienia natchnienia
jakie kierowało ludĽmi redaguj±cymi poszczególne fragmenty Pisma ¦więtego,
a na kwestii nieomylno¶ci Pisma ¦więtego kończ±c.
--
Sekciarze czyni± z Pisma ¦więtego dzieło nieomylne we wszelkich aspektach
życia
i w każdym szczególe.
Pojęcie ‘nieomylno¶ci’ rozumiej± w kategoria wył±cznie
współczesnych,
zupełnie obcych sposobowi my¶lenia pisarzy biblijnych.
Redaktorzy biblijni chcieli, z pomoc± Boża, uczynić Biblię nieomyln±.
Ale tylko i wył±cznie w kwestii naszego zbawienia.
--
Zatem słusznie uczy nas tego ¦więty Ko¶ciół Powszechny.
Słusznie też przypomniał nam tę prawdę na II Soborze Watykańskim.
--
Sekciarza natomiast, najlepiej to widać na przykładzie jehowitów,
uważaj± Biblię za nieomylny podręcznik pod każdym względem.
Dla nich każdy redaktor Ksi±g ¦więtych był niebywałym geniuszem,
maj±cym w końcówce paznokcia małego palca wszelk± wiedzę naukow± -
znan± mu, nam i przyszłym pokoleniom.
--
Dla jehowitów i innych sekciarzy, Pismo ¦więte jest wyroczni± w zakresie:
- relacji historycznych,
- nauk przyrodniczych,
- nauk medycznych,
- prawa nie tylko Starego Testamentu.
itd.
--
Kłamstwa sekciarzy, takich jak jehowici najłatwiej ujrzeć na tle
Pięcioksięgu
Mojżesza.
Jehowici broni± Mojżeszowego autorstwa całego Pięcioksięgu.
Broni± fałszywie, albowiem rozumiej± autorstwo w dosłownym tego słowa
znaczeniu.
Imputuj± Mojżeszowi autorstwo wył±czne i całkowite.
Wykluczaj± współredaktorów współpracuj±cych przy redakcji tego dzieła
poprzez liczne pokolenia.
--
Aby utrzymać tezę o autorstwie Mojżesza posługuj± się kłamstwem.
Łż± o rzekomej jednolito¶ci i jednorodno¶ci słownictwa.
Udaj±, że nie widz± różnic stylistycznych, literackich, interpretacyjnych
tekstu.
Łż±, że przeciwstawne relacje tych samych faktów pochodz± od tego samego
autora.
I można tak w nieskończono¶ć przywoływać te kłamstwa duże i małe.
--
Każdy, kto choć raz przeczytał choć jedn± Księgę PięcioKsięgu wie,
że Pięcioksięgu nie mógł napisać jeden człowiek.
Jehowici łż±, że nie tylko mógł, ale i to zrobił.
I to w dwa lata – super dowcip, choć tak naprawdę dramat, że s± tacy,
którzy w tak± głupotę wierz± wiar± należn± jedynie Bogu w Trójcy Jedynemu.
--
Przede wszystkim w starożytno¶ci zupełnie inaczej rozumiano kwestię tzw.
autorstwa.
Było to pojęcie dużo szersze niż dzisiejsze jego znaczenie.
Dzieła proroka, czy mistrza, były z biegiem czasu - również po jego ¶mierci
–
uzupełniane przez jakiego¶ anonimowego autora, czy autorów.
Anonimowych dla nas, dzisiejszych odbiorców.
--
Byli to jego uczniowie i na¶ladowcy, kontynuuj±cy dzieło swego mistrza.
Pielęgnuj±cy pozostawion± przez niego tradycję.
Często własne teksty, dla podkre¶lenia ich ważno¶ci, podpisywali imieniem
swego
mistrza.
Nikt z tego powodu, takich tekstów nie uważał za fałszerstwo.
Takie teksty nic też nie traciły na wiarygodno¶ci.
Ta tradycja literacka przetrwała nawet do pierwszych wieków po Chrystusie.
--
W tym sensie Pan Jezus mógł więc swobodnie mówić o Mojżeszowym autorstwie
Pięcioksięgu.
Autorstwo w pojęciu starożytnych nigdy nie było osobiste.
Ba, autor szanowanych czy gło¶nych tekstów nie musiał nawet potrafić pisać.
Mojżesz pisać umiał – na pewno w języku egipskim, jako członek
egipskiej elity
władzy.
Lecz nie wszystko, co zawiera PięcioKsi±g wyszło z pod ręki Mojżesza.
Wręcz przeciwnie, stosunkowo niewiele fragmentów można przypisać osobi¶cie
Mojżeszowi.
--
Przypisywanie Mojżeszowi autorstwa PięcioKsięgu w dzisiejszym znaczeniu tego
słowa jest niedopuszczalne.
Kto tak czyni, dowodzi jedynie swego nieuctwa i ideologicznego
samo-oczadzenia.
Choć więc niewiele z PięcioKsięgu pochodzi z ust i r±k Mojżesz,
to jest on autorem tych Ksi±g w tym znaczeniu, jakie znaczenie autorstwo
miało
w starożytno¶ci.
Tej samej starożytno¶ci, w której żył i działał Jezus z Nazaretu.
--
Chrystus mówił do ludzi sobie współczesnych.
Dla Niego i dla ich Mojżesz był autorem PięcioKsięgu,
nawet tych fragmentów, które ewidentnie odnosz± się do czasów sędziów i
królów.
Dla nas nie jest.
I jest to skutek tylko i wył±cznie innego pojmowania pojęcia autorstwa.
--
Zatem Mojżesz jednocze¶nie jest i nie jest autorem PięcioKsięgu.
Jest według starożytnych standardów, w tym także z czasów Jezusa z Nazaretu.
Nie jest według nowożytnych standardów, w tym także z czasów narodzin
satanistycznej sekty jehowitów.
--
Mnogie pokolenia osób uważaj±cych się za osobistych wrogów Boga w Trójcy
Jedynego,
prze¶cigały się w wyszukiwaniu tak zwanych wewnętrznych sprzeczno¶ci w
Pi¶mie
¦więtym.
Dzięki, tak wła¶nie – dzięki, ich złym intencjom,
mogli¶my lepiej zrozumieć znaczenie także PięcioKsięgu mojżeszowego.
Chodzi tu o istnienie sprzeczno¶ci i niezgodno¶ci w strukturze tekstu
Biblii.
--
Istnienie tych sprzeczno¶ci i niezgodno¶ci dowodzi,
że PięcioKsi±g nie wyszedł z pod ręki jednego autora.
I to w dodatku w ci±gu dwu, przysłowiowych już, lat.
Owe niezgodno¶ci i defekty kompozycyjne znajduj± się w obrębie nawet
pierwszych
czterech Ksi±g PięcioKsięgu.
Znajduj± się nawet w obrębie jednej pojedyńczej księgi PięcioKsięgu.
Znajduj± się, o jehowicka zgrozo, nawet w ramach jednego rozdziału tej samej
Księgi Pięcioksięgu.