Ciekaw jestem, czy opisywany tutaj
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3535236.html?skad=rss
zakaz przynoszenia własnego jedzenia do sal kinowych i narzucanie
obowiązku zakupienia wnoszonych przekąsek wyłącznie w kinowym bufecie
jest legalny na gruncie naszego prawa?
Pozdrawiam
> zakaz przynoszenia własnego jedzenia do sal kinowych i narzucanie
> obowiązku zakupienia wnoszonych przekąsek wyłącznie w kinowym bufecie
> jest legalny na gruncie naszego prawa?
Nie bardzo. Przekracza granice władztwa zakładowego jako
nieusprawiedliwiony celami, dla których zakład istnieje.
--
Sz.
Eeeee... a coś bliżej? Pierwszy raz spotykam się z takim pojęciem.
Pozrdawiam
> zakaz przynoszenia własnego jedzenia do sal kinowych
i??
kino sluzy do ogladania filmow, anie do ciamkania, szeleszczenia, i tym
podobnych odglosow, chcesz cos zjesc idz do restauracji ;)
> i narzucanie obowiązku zakupienia wnoszonych przekąsek wyłącznie w
> kinowym bufecie jest legalny na gruncie naszego prawa?
a kto ci kaze cokolwiek kupowac???
zmusza cie ktos do tego?
Jakie zadania z zakresu zadan publicznych wykonuje Multikino (bedace
podmiotem prywatnym),ze mialoby przyslugiwac mu wladztwo zakladowe?
A czytać ze zrozumieniem potrafisz? Nie wypowiadałem się nigdzie na
temat samego faktu jedzenia w kinie (który to zwyczaj osobiście uważam
za naganny i dlatego stronię od kin), a na temat różnicowania jedzenia
kupionego w kinowym bufecie od jedzenia kupionego gdzie indziej.
>> i narzucanie obowiązku zakupienia wnoszonych przekąsek wyłącznie w
>> kinowym bufecie jest legalny na gruncie naszego prawa?
> a kto ci kaze cokolwiek kupowac???
> zmusza cie ktos do tego?
Raczej ogranicza - jeśli chcesz zjeść, to tylko jedzenie z kinowego bufetu.
Pozdrawiam
> i??
> kino sluzy do ogladania filmow, anie do ciamkania, szeleszczenia, i tym
> podobnych odglosow, chcesz cos zjesc idz do restauracji ;)
Nie mówimy o zakazie jedzenia w kinach tylko o zakazie jedzenia nie
kupionego w kinie.
j.
--
To nie ja głosowałem na PiS.
Za wszelkie moje błędy odpowiada imć Chochlik Newsowy ;)
http://tinyurl.com/dpuad /kto pierwszy kliknie ten głupi :P/
* * * powierzchnia reklamowa - do wynajęcia * * *
> kino sluzy do ogladania filmow, anie do ciamkania, szeleszczenia, i tym
> podobnych odglosow, chcesz cos zjesc idz do restauracji ;)
A skąd wniosek że kino służy tylko do oglądania filmów?
"Popcorn i cola" to jeden z elementów wydarzenia jakim jest
wyjście do kina (niektórzy rozróżniają pójście do kina od
pójścia na film ;-) )
Jak chcesz obejrzeć film w spokoju to możesz to zrobić w domu.
Pozdrawiam,
Henry
> Jakie zadania z zakresu zadan publicznych wykonuje Multikino (bedace
> podmiotem prywatnym),ze mialoby przyslugiwac mu wladztwo zakladowe?
W sumie racja.
--
Sz.
> zakaz przynoszenia własnego jedzenia do sal kinowych i narzucanie
> obowiązku zakupienia wnoszonych przekąsek wyłącznie w kinowym bufecie
> jest legalny na gruncie naszego prawa?
Nie jest legalny. Nie da się też go wyegzekwować - rewizji zrobić też
nie mogą.
> A skąd wniosek że kino służy tylko do oglądania filmów?
z katowni, kino jak sama nazwa wskazuje nie ma w swojej nazwie nic
wspolnego z jedzeniem
> "Popcorn i cola" to jeden z elementów wydarzenia jakim jest
> wyjście do kina (niektórzy rozróżniają pójście do kina od
> pójścia na film ;-) )
ja doskonale odrozniam do czego sluzy kino, odwiedzam ten przybytek od
ponad 20 lat, i dla mnie pojscie do kina nie jest nierozlaczne z kupnem
kukurydzy, czy coli, kiedys w kinach tego nie bylo i jakos ludzie zyli i
ogladali filmy calkiem przyjemnie
> Jak chcesz obejrzeć film w spokoju to możesz to zrobić w domu.
niestety w domu nie mam takiego naglosnienia i ekranu, i tak chodze do
kina tylko na te filmy ktore sa tego warte (wizja i fonia) i nie trawie
wiesniakow sirorbiacych, czy halasujacych konsumowanym zarciem, lub co
gorsza odbierajacym telefony
> A czytać ze zrozumieniem potrafisz? Nie wypowiadałem się nigdzie na
> temat samego faktu jedzenia w kinie (który to zwyczaj osobiście uważam
> za naganny i dlatego stronię od kin), a na temat różnicowania jedzenia
> kupionego w kinowym bufecie od jedzenia kupionego gdzie indziej.
a emotikona widziales?
nie mam pretensji do ciebie, tylko skoro idziesz do kogos to musisz
przystac na jego warunki, chcesz obejzec film w kinie, to swojej walowy
nie przynosisz i tyle, albo akceptujesz zasady, albo zmieniasz kino, albo
czekasz na dvd
> Raczej ogranicza - jeśli chcesz zjeść, to tylko jedzenie z kinowego
> bufetu.
slusznie i naukowo, ich teren, wolno im, niepodoba sie, przymusu nie ma,
kin jest ci w miescie dostatek
> Nie mówimy o zakazie jedzenia w kinach tylko o zakazie jedzenia nie
> kupionego w kinie.
jak juz odpowiadelm wczesniej, wolno im, to ich teren, niepodoba sie zmien
kino
Masz prawo, o ile działasz w granicach obowiązującego prawa. I właśnie o
to pytałem - czy takie działanie mieści się w granicach prawa
obowiązującego w RP.
Pozdrawiam
Czyli - nie przejmować się? Żadnych konsekwencji regulaminowych (a tym
bardziej prawnych) wyciągnąć nie mogą? Nawet jeśli w jakimś "Regulaminie
korzystania z Kina" było napisane, że za próbę wniesienia pożywienia
zakupionego w innym miejscu niż kinowy bufet sprawca traci prawo do
obejrzenia seansu kinowego bez prawa do zwrotu biletów, a za wniesienie
- obowiązuje kara umowna w kwocie 100 zł?
Pozdrawiam
>> Nie mówimy o zakazie jedzenia w kinach tylko o zakazie jedzenia nie
>> kupionego w kinie.
>
> jak juz odpowiadelm wczesniej, wolno im, to ich teren, niepodoba sie
> zmien kino
Nie, nie wolno.
> Czyli - nie przejmować się? Żadnych konsekwencji regulaminowych (a tym
> bardziej prawnych) wyciągnąć nie mogą? Nawet jeśli w jakimś "Regulaminie
> korzystania z Kina" było napisane, że za próbę wniesienia pożywienia
> zakupionego w innym miejscu niż kinowy bufet sprawca traci prawo do
> obejrzenia seansu kinowego bez prawa do zwrotu biletów, a za wniesienie
> - obowiązuje kara umowna w kwocie 100 zł?
Oczywiście. Takie zapisy są nielegalne.
Poza tym wystarczy wszystko mieć w jakiejś torbie, a nie w rękach - nie
mogą zażądać okazania zawartości.
na podstawie?
KG
> Nie, nie wolno.
jasne, do knajpy tez mozesz wejsc z wlasnym jedzeniem i pewnie nie
obowiazuje cie rezerwacja stolikow :)
> jasne, do knajpy tez mozesz wejsc z wlasnym jedzeniem i pewnie nie
> obowiazuje cie rezerwacja stolikow :)
Czekaj, czekaj. Nikt tu nie mówi o przychodzeniu do kina z wlasnym
filmem ;)
> na podstawie?
Konstytucji RP.
A nawet jakby były legalne to co? Sądzisz że kino poda Cię do Sądu
za złamanie pkt 3 regulaminu kina X?
Pozdrawiam,
Henry
>> jasne, do knajpy tez mozesz wejsc z wlasnym jedzeniem i pewnie nie
>> obowiazuje cie rezerwacja stolikow :)
>
> Czekaj, czekaj. Nikt tu nie mówi o przychodzeniu do kina z wlasnym
> filmem ;)
A jest zakaz? :-P
M.
nie ma jak precyzja...
> A nawet jakby były legalne to co? Sądzisz że kino poda Cię do Sądu
> za złamanie pkt 3 regulaminu kina X?
jeśli zastrzeże karę umowną - dlaczego nie? :)
KG
Braku podstawy do zakazu.
>> Nie, nie wolno.
>
> jasne, do knajpy tez mozesz wejsc z wlasnym jedzeniem i pewnie nie
> obowiazuje cie rezerwacja stolikow :)
A czy mówimy o wchodzeniu bez biletu i wyświetleniu własnego filmu?
>> A nawet jakby były legalne to co? Sądzisz że kino poda Cię do Sądu
>> za złamanie pkt 3 regulaminu kina X?
>
> jeśli zastrzeże karę umowną - dlaczego nie? :)
ROTFL
I co, może jeszcze będzie prowadzić monitoring i przeprowadzać rewizje
przy wejściu?
A od batonika będą żądać paragonu z ich kasy?
a swoboda umow ???
art.353[1] kc
o swobodzie umów
KG
oddzielmy może dopuszczalność zakazu od możliwości dochodzenia roszczeń
bo to dwie różne sprawy
KG
>>> na podstawie?
>>
>> Braku podstawy do zakazu.
>
> a swoboda umow ???
Primo: umowy nie mogą być sprzeczne z obowiązującymi przepisami.
Secundo: została przedstawiona jakaś umowa przy zakupie biletu? coś było
do przeczytania, do podpisania?
z jakimi przepisami? brakiem braku podstawy do wydania zakazu? Idąc
dalej, nie ma podstawy prawnej do wydania zakazu rozmawiania w kinie
przez telefon komórkowy.
> Secundo: została przedstawiona jakaś umowa przy zakupie biletu? coś było
> do przeczytania, do podpisania?
Tak samo, jak w przypadku kupowania biletu komunikacji miejskiej, gazety
czy nieświeżego hamburgera w macsyfie.
M.
>> zakaz przynoszenia własnego jedzenia do sal kinowych
>
> i??
> kino sluzy do ogladania filmow, anie do ciamkania, szeleszczenia, i tym
> podobnych odglosow, chcesz cos zjesc idz do restauracji ;)
Święte słowa.
Powinny być zabronione te wszystkie cipsy, kola i inne prażone
kukurydziane bobki. Dziś kuźwa filmy się ogląda w knajpie (na ekranie
komórki) a je w kinie.
--
pozdrawiam serdecznie, Olgierd
|| JID:olg...@jabber.org || http://olgierd.wordpress.com ||
> wiesniakow sirorbiacych, czy halasujacych konsumowanym zarciem, lub co
> gorsza odbierajacym telefony
Tak ogólnie to w sumie NTG. O tym co wolno w jakim miejscu naprawdę nie
powinno się dywagować na grupie pt. "prawo".
Teraz jak człowiekowi powiesz, że coś nie wypada to on od razu z
paragrafem wyjeżdża "czy on ma prawo tak powiedzieć?"
Ponawiam pytanie: czy przy kupie biletu dawali jakąś umowę do podpisania?
>>> zakaz przynoszenia własnego jedzenia do sal kinowych
>> i??
>> kino sluzy do ogladania filmow, anie do ciamkania, szeleszczenia, i tym
>> podobnych odglosow, chcesz cos zjesc idz do restauracji ;)
>
> Święte słowa.
> Powinny być zabronione te wszystkie cipsy, kola i inne prażone
> kukurydziane bobki. Dziś kuźwa filmy się ogląda w knajpie (na ekranie
> komórki) a je w kinie.
Piszesz nie na temat.
Prywatnie sam nie lubię chrupania, ciamkania, szeleszczenia i smrodu
prażonej kukurydzy - ale nie jest żaden argument za zakazywaniem własnej
wałówki tylko za zakazem przeszkadzania w oglądaniu innym także kinową
semi-trucizną.
>> Primo: umowy nie mogą być sprzeczne z obowiązującymi przepisami.
>
> z jakimi przepisami? brakiem braku podstawy do wydania zakazu? Idąc
> dalej, nie ma podstawy prawnej do wydania zakazu rozmawiania w kinie
> przez telefon komórkowy.
Jest. Przeszkadza się innym w odbiorze filmu czyli tym samym narusza
czyjeś prawa (ktoś zapłacił za możliwość obejrzenia filmu - bez dodatków
w postaci czyjejś rozmowy).
>> Secundo: została przedstawiona jakaś umowa przy zakupie biletu? coś
>> było do przeczytania, do podpisania?
>
> Tak samo, jak w przypadku kupowania biletu komunikacji miejskiej, gazety
> czy nieświeżego hamburgera w macsyfie.
O, to twierdzisz, że może się nagle okazać, że czytając gazetę przy np.
własnym obiedzie, a nie w barze prasowym, mogę łamać jakiś "regulamin
czytana gazety", hmm? ;->
Płacę za gazetę - nabywam gazetę.
MacSyfem mnie nie denerwuj, ale jak np. zamawiam pizzę to płacę za pizzę
i jem pizzę - nie muszę w celu np. wytarcia ust chusteczką kupować
Firmowych Ultradrogich Higienicznych Wycieraczek do Ust - tylko mogę
wyciągnąć z kieszeni własną paczkę higienicznych chusteczek.
Tak samo idąc do kina kupuję możliwość obejrzenia filmu - i moja umowa
ustna (no, częściowo pisemna - bilet ;) ) dotyczy tylko i wyłącznie
rezerwacji miejsca na sali i obejrzenia filmu.
Nie muszę niczego jeść ani pić, a jak np. seans jest bardzo długi albo
ja jestem np. diabetykiem i muszę co chwila pojadać (po cichutku) to nie
jestem zmuszony do "żywienia się" syfem zwykle sprzedawanym w kinach po
chorych cenach (bo tak szczerze powiedziawszy jeszcze nie widziałem w
kinowym menu czegokolwiek, co bym dobrowolnie zjadł).
I na pewno moja umowa z kinem nie obejmuje rewizji osobistej ani nawet
rewizji bagażu podręcznego - powiedzmy że mam w nim tajne przedmioty i
musiałbym zabić każdego, kto je obejrzy ;->
a musieli? - patrz zasady stosowania regulaminów
KG
Ty chyba nie zrozumiałeś... pytanie było nie o to co wolno a co nie
wypada, tylko o to, czy te zakazy nie są sprzeczne z _prawem_.
Pozdrawiam
Mnie głównie interesuje dopuszczalność takiego zakazu, bo o mocno
ograniczonych możliwościach dochodzenia roszczeń zdaję sobie sprawę.
Poza tym temat traktuję czysto teoretycznie. :)
Pozdrawiam
Gdzie takowe można znaleźć?
Pozdrawiam
>> a musieli? - patrz zasady stosowania regulaminów
>
> Gdzie takowe można znaleźć?
art.384-385 ze zn.4 kodeksu cywilnego
Jednak personel kina może ODMóWIć ci wstepu na salę bez okazania
zawartości plecaka, torby, torekbi, etc.
W kinach regulamin bazuje na regulaminie imprez masowych. Podobnie idąc
na koncert ochrona na bramce nie ma prawa zmusić cie do okazania
zawartości plecaka jednak ma PRAWO nie wpuścić cie na koncert gdy tego
nie zrobisz MIMO ZE KUPILES BILET!!!!!
Ochrona w hipermarkecie także nie ma prawa zajrzeć ci do plecaka czy
torby, i w sytuacji gdy nie chcesz pokazać zawartości wzywana jest policja.
Proste - o czym tu dyskutowac?
>> Czekaj, czekaj. Nikt tu nie mówi o przychodzeniu do kina z wlasnym
>> filmem ;)
>
> A jest zakaz? :-P
Póki nie zaczniesz wyświetlać na kinowym ekranie albo zagłuszać własnym
dźwiękiem - problemów nie widzę ;)
Patrzę, patrzę. Musieli. Nakaz kupowania kinowego jedzenia jest
ewidentnie sprzeczny z obyczajem, rażąco narusza moje interesy
(przychodzę do kina na film, a nie do ich bufetu) i jest typową klauzulą
niedozwoloną - może ja np. z jakichś przyczyn (zdrowotnych czy
religijnych) nie mogę jeść tego syfu z kinowego bufetu, a głodny jestem.
Co więcej te postanowienia nie są mi znane przed zawarciem umowy - póki
co jeszcze przed kasami nie widziałem takich informacji, regulamin
wymaga jedzenie tylko ich syfu - to też wyraźnie jest określone jako
klauzula niedozwolona. Podobnie jak uzależnianie zawarcia umowy od
zawarcia innej umowy nie mającej z nią bezpośredniego związku.
>>> a musieli? - patrz zasady stosowania regulaminów
>>
>> Gdzie takowe można znaleźć?
>
> art.384-385 ze zn.4 kodeksu cywilnego
No i wyraźnie widać, że zakaz konsumpcji czy wręcz wnoszenia tylko
własnego jedzenia jest niedozwolonym postanowieniem umownym.
> Jednak personel kina może ODMóWIć ci wstepu na salę bez okazania
> zawartości plecaka, torby, torekbi, etc.
Podstawa prawna?
> W kinach regulamin bazuje na regulaminie imprez masowych. Podobnie idąc
Ale kino pod imprezę masową nie podpada, więc nie obowiązują przepisy
dotyczące imprez masowych.
> na koncert ochrona na bramce nie ma prawa zmusić cie do okazania
> zawartości plecaka jednak ma PRAWO nie wpuścić cie na koncert gdy tego
> nie zrobisz MIMO ZE KUPILES BILET!!!!!
Ale to wynika z przepisów o imprezach masowych. A kino, tak samo jak
supermarket, imprezą masową nie jest.
> Ochrona w hipermarkecie także nie ma prawa zajrzeć ci do plecaka czy
Tu się zgadzam - nie ma prawa :)
> torby, i w sytuacji gdy nie chcesz pokazać zawartości wzywana jest policja.
A niech sobie wzywają - potem będą odpowiadać za nieuzasadnione
zawracanie głowy policji.
W każdym razie zatrzymać mnie nie mają prawa i przy próbie zatrzymania -
albo wezwanie policji, albo zastosowanie obrony koniecznej.
Nikt nie zmusza Cię do zawarcia innej umowy - kupowania czegokolwiek w
bufecie. Naruszenie interesów musi być rażące, więc jeśli twierdzisz, że
tak jest, powinieneś to uzasadnić, powołanie treści przepisu nic nie
znaczy. Tak samo jeśli chodzi o sprzeczność z dobrymi obyczajami. Co do
informacji przed zawarciem umowy - zgoda, powinna być. Ale jeśli jest...
Jedyne do czego można się przyczepić, to że umowa zawierana z kinem
niekoniecznie jest umową powszechnie zawieraną w drobnych, bieżących
sprawach życia codziennego.
KG
>> Powinny być zabronione te wszystkie cipsy, kola i inne prażone
>> kukurydziane bobki. Dziś kuźwa filmy się ogląda w knajpie (na ekranie
>> komórki) a je w kinie.
>
> Piszesz nie na temat.
Piszę na temat - o zakazie wnoszenia i szamania.
> Prywatnie sam nie lubię chrupania, ciamkania, szeleszczenia i smrodu
> prażonej kukurydzy - ale nie jest żaden argument za zakazywaniem własnej
> wałówki tylko za zakazem przeszkadzania w oglądaniu innym także kinową
> semi-trucizną.
Realizacja zakazu przeszkadzania w oglądaniu filmu może polegać na
zakazie wnoszenia żarcia.
> Ty chyba nie zrozumiałeś... pytanie było nie o to co wolno a co nie
> wypada, tylko o to, czy te zakazy nie są sprzeczne z _prawem_.
Nie są sprzeczne.
> Piszę na temat - o zakazie wnoszenia i szamania.
>
>> Prywatnie sam nie lubię chrupania, ciamkania, szeleszczenia i smrodu
>> prażonej kukurydzy - ale nie jest żaden argument za zakazywaniem własnej
>> wałówki tylko za zakazem przeszkadzania w oglądaniu innym także kinową
>> semi-trucizną.
>
> Realizacja zakazu przeszkadzania w oglądaniu filmu może polegać na
> zakazie wnoszenia żarcia.
>
OK. Jeżeli w kinie obowiązuje zakaz konsumowania wszelkiego rodzaju
napojów i żarcia, to wszystko w porządku. Natomiast jeżeli można jeść i
pić jedynie towary zakupione w lokalnym barze w cenie N razy wyższej, to
zakaz służy jedynie ochronie interesów właściciela i narusza interesy
konsumenta.
Analogia - właściciel sieci kin jest jednocześnie wirtualnym operatorem
komórkowym (akurat nie jest to aż tak bardzo nierealny przykład :-) i
rozmowa (podczas seansu) z telefonów jego sieci jest dopuszczalna, a z
innych nie.
M.
> OK. Jeżeli w kinie obowiązuje zakaz konsumowania wszelkiego rodzaju
> napojów i żarcia, to wszystko w porządku. Natomiast jeżeli można jeść i
> pić jedynie towary zakupione w lokalnym barze w cenie N razy wyższej, to
> zakaz służy jedynie ochronie interesów właściciela i narusza interesy
> konsumenta.
Hmmm... pewnie masz rację.
Wobec tego jestem za ogólnym zakazem ;-)
> Realizacja zakazu przeszkadzania w oglądaniu filmu może polegać na
> zakazie wnoszenia żarcia.
Primo: inicjator wątku wyraźnie pisał, że chodziło mu o czepianie się
żywności nie kupionej w kinowym sklepiku. Czyżbyś twierdził, że ta
kinowa żywność mniej przeszkadza, hmm?
Secundo: zakaz wnoszenia żywności jest nie do zrealizowania, bo
wymagałby robienia rewizji.
Tertio: taki zakaz nie miałby też sensu, bo ja np. mam ochotę przekąsić
coś po seansie. I co mi zrobisz?
>> Ty chyba nie zrozumiałeś... pytanie było nie o to co wolno a co nie
>> wypada, tylko o to, czy te zakazy nie są sprzeczne z _prawem_.
>
> Nie są sprzeczne.
Są.
> Nikt nie zmusza Cię do zawarcia innej umowy - kupowania czegokolwiek w
> bufecie. Naruszenie interesów musi być rażące, więc jeśli twierdzisz, że
Jest.
> tak jest, powinieneś to uzasadnić, powołanie treści przepisu nic nie
> znaczy.
"Operator" kina usiiłuje mnie zmusić do nabycia niejadalnego (dla mnie)
towaru za chorą cenę szantażując uniemożliwieniem skorzystania z usługi,
za którą już zapłaciłem oraz koniecznością siedzenia głodnym 2 godziny.
> Tak samo jeśli chodzi o sprzeczność z dobrymi obyczajami. Co do
> informacji przed zawarciem umowy - zgoda, powinna być. Ale jeśli jest...
Ale nie jest.
> Jedyne do czego można się przyczepić, to że umowa zawierana z kinem
> niekoniecznie jest umową powszechnie zawieraną w drobnych, bieżących
> sprawach życia codziennego.
Fakt - w kinach bywam sporadycznie ;->
> Hmmm... pewnie masz rację.
> Wobec tego jestem za ogólnym zakazem ;-)
Tia, i może od razu wymóg przedstawiania zaświadczenia lekarskiego (żeby
nikt nie kichał ani nie kasłał)?
> Święte słowa.
> Powinny być zabronione te wszystkie cipsy, kola i inne prażone
> kukurydziane bobki. Dziś kuźwa filmy się ogląda w knajpie (na ekranie
> komórki) a je w kinie.
Twoim zdaniem. Moim zdaniem kino to miejsce gdzie się spędza czas
ze znajomymi, lub umawia na randkę i przy okazji ogląda film
(w tej kolejności bo filmów wartych uwagi jest jak na lekarstwo).
I każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Co nie zmienia faktu że czym
jest "kino" ustala właściciel - może sobie nawet wstawić bar sałatkowy
na salę jak klienci będą chcieli i będą za to płacić.
Pozdrawiam,
Henry
> Henry (k) napisał(a):
>> Konstytucji RP.
>
> nie ma jak precyzja...
Art. 31. pkt 2 i 3
>
>> A nawet jakby były legalne to co? Sądzisz że kino poda Cię do Sądu
>> za złamanie pkt 3 regulaminu kina X?
>
> jeśli zastrzeże karę umowną - dlaczego nie? :)
I chce ją wyegzekwować sądownie? To wtedy ta kara musi mieć podstawę
w prawie - np. KC. - np. powołując się na KC Art. 483. § 1.
Ale do tego musi ten paragraf "pasować" - musi być "niewykonane
zobowiązanie", "szkoda" i wtedy można nie tylko wpisać taki
punkt do regulaminu to jeszcze go wyegzekwować jak się klient
zbuntuje.
Ale nie można zakazać wnoszenia jedzenia bo "spadą zyski".
No chyba że jest jakieś prawo chroniące przedsiębiorców przed
biedą ;-)
Pozdrawiam,
Henry
> W kinach regulamin bazuje na regulaminie imprez masowych. Podobnie idąc
> na koncert ochrona na bramce nie ma prawa zmusić cie do okazania
> zawartości plecaka jednak ma PRAWO nie wpuścić cie na koncert gdy tego
> nie zrobisz MIMO ZE KUPILES BILET!!!!!
A kilka postów obok ktoś lamentuje że do kina to się na film chodzi
a nie na imprezować ;-)
Projekcja filmu to ani impreza ani masowa (art 3 pkt 1 ustawy o której
wspomniałeś).
Poza tym w tej ustawie określone jest czego wnosić nie wolno - i
organizator nie może sobie do tej listy nic dodać.
Pozdrawiam,
Henry
> Realizacja zakazu przeszkadzania w oglądaniu filmu może polegać na
> zakazie wnoszenia żarcia.
A gdzie jest napisane że film *musisz* obejrzeć w spokoju?
Z powodu kultury nie jadam nic w kinach, ale gdybym chciał
to na jakiej podstawie mi zabronisz - bo Ci się wydaje że
filmy _trzeba_ oglądać w ciszy?
Pozdrawiam,
Henry
wolność żarcia w kinie chroniona konstytucją :)
w ten sposób każda umowa narusza konstytucję
>>> A nawet jakby były legalne to co? Sądzisz że kino poda Cię do Sądu
>>> za złamanie pkt 3 regulaminu kina X?
>> jeśli zastrzeże karę umowną - dlaczego nie? :)
>
> I chce ją wyegzekwować sądownie? To wtedy ta kara musi mieć podstawę
> w prawie - np. KC. - np. powołując się na KC Art. 483. § 1.
ma w art.353[1] kc
> Ale do tego musi ten paragraf "pasować" - musi być "niewykonane
> zobowiązanie", "szkoda" i wtedy można nie tylko wpisać taki
> punkt do regulaminu to jeszcze go wyegzekwować jak się klient
> zbuntuje.
więc jest niewykonanie zobowiązania
zobowiązania polegającego na tym, że nie będziesz wnosił żywności
szkoda teoretycznie może powstać, zresztą przy karze umownej nie trzeba
jej wykazywać
KG
> Jest.
Powodzenia w sądzie :)
> "Operator" kina usiiłuje mnie zmusić do nabycia niejadalnego (dla mnie)
> towaru za chorą cenę szantażując uniemożliwieniem skorzystania z usługi,
> za którą już zapłaciłem oraz koniecznością siedzenia głodnym 2 godziny.
do chodzenia do kina też zmusza?
oferuje możliwość obejrzenia filmu pod pewnymi warunkami
godzisz się na nie albo nie - i nie oglądasz
swoboda umów
KG
> ma w art.353[1] kc
To najbardziej pokretnie napisany rozdział KC - niech ktoś inny
przejmie pałeczkę bo ja nie będę dyskutował o czymś czego nie
rozumiem ;-)
Coś tam jest o odszkodowaniu za utracony zysk, ale wątpię czy taką
umowę można zawrzeć kupując bilet na seans.
Pozdrawiam,
Henry
>> "Operator" kina usiiłuje mnie zmusić do nabycia niejadalnego (dla
>> mnie) towaru za chorą cenę szantażując uniemożliwieniem skorzystania z
>> usługi, za którą już zapłaciłem oraz koniecznością siedzenia głodnym 2
>> godziny.
>
> do chodzenia do kina też zmusza?
Oferta publiczna: obejrzenie filmu na kinowej sali za określoną cenę.
Nie ma słowa o konieczności przyjścia w krawacie czy w czerwonych
majtkach ani też słowa o rewizjach, kontrolach i "segregacji spożywczej".
Przyjąłem ofertę, zapłaciłem - i teraz nagle wymyślają jakieś dodatkowe
warunki. Wg, ciebie to jest swoboda zawierania umów? OK, to w takim
razie informuję cię, że odpowiadanie na moje listy na grupie dyskucyjnej
wiąże się z opłatą 1000zł od sztuki plus wszelkie koszta np. opłaty,
których może zażądać operator telekomunikacyjny lub inny uczestnicy
grupy dyskusyjnej ;->
> oferuje możliwość obejrzenia filmu pod pewnymi warunkami
> godzisz się na nie albo nie - i nie oglądasz
> swoboda umów
Warunki są takie: przychodzę, kupuję bilet i siadam w oznacoznym
miejscu. Koniec warunków, o których mi wiadomo.
> Secundo: zakaz wnoszenia żywności jest nie do zrealizowania, bo
> wymagałby robienia rewizji.
Wiesz co, wiele zakazów opiera się na podobnej zasadzie - czegoś nie
wolno ale nie wymuszamy tego. Wówczas polega się na czymś takim co
kiedyś zwało się "przyzwoitością".
> A gdzie jest napisane że film *musisz* obejrzeć w spokoju?
Nie ma takiego przepisu. Na smarkanie komuś w twarz w zasadzie też nie
ma.
> Z powodu kultury nie jadam nic w kinach, ale gdybym chciał
> to na jakiej podstawie mi zabronisz - bo Ci się wydaje że
> filmy _trzeba_ oglądać w ciszy?
Ja nie zabronię ale właściciel kina może.
> Twoim zdaniem. Moim zdaniem kino to miejsce gdzie się spędza czas
> ze znajomymi, lub umawia na randkę i przy okazji ogląda film
Nie, w kinie ogląda się film. Je się w restauracji, papierosy pali w
palarni (może też chciałbyś w kinie?), samochód naprawia w
warsztacie, etc.
To podstawowe zasady cywilizacji judeochrześcijańskiej, żadna IV RP
tego nie wywróci ;-)
> (w tej kolejności bo filmów wartych uwagi jest jak na lekarstwo).
To inna sprawa, ale fakt.
> Tertio: taki zakaz nie miałby też sensu, bo ja np. mam ochotę przekąsić
> coś po seansie. I co mi zrobisz?
Załóżmy, że ktoś akurat dziś postanowił polecieć sobie samolotem i
dowiedział się, że nie wolno już wnosić na pokład samolotów
telefonów komórkowych, laptopów itd.
Zapewniam Cię, że nie pojawiło się żadne nowe rozporządzenie, to
jest wyłącznie decyzja przewoźników.
No więc - wolno im czy nie wolno?
Pozostałe warunki, o których ci nie wiadomo, wynikają z dobrego
wychowania.
>> Warunki są takie: przychodzę, kupuję bilet i siadam w oznacoznym
>> miejscu. Koniec warunków, o których mi wiadomo.
>
> Pozostałe warunki, o których ci nie wiadomo, wynikają z dobrego
> wychowania.
Znamienne: nic nie ma o zakładaniu nóg na inne fotele, tupaniu,
głośnych okrzykach, itd. Nie ma ani w przepisach ani w poście Twego
przedpiścy...
>> Secundo: zakaz wnoszenia żywności jest nie do zrealizowania, bo
>> wymagałby robienia rewizji.
>
> Wiesz co, wiele zakazów opiera się na podobnej zasadzie - czegoś nie
> wolno ale nie wymuszamy tego. Wówczas polega się na czymś takim co
> kiedyś zwało się "przyzwoitością".
A ta "przyzwoitość" to z jakiej ustawy?
A może czegoś nie rozumiesz w słowie "prawo", które widnieje w nazwie
nieniejszej grupy dyskusyjnej?
> Załóżmy, że ktoś akurat dziś postanowił polecieć sobie samolotem i
> dowiedział się, że nie wolno już wnosić na pokład samolotów
> telefonów komórkowych, laptopów itd.
> Zapewniam Cię, że nie pojawiło się żadne nowe rozporządzenie, to
> jest wyłącznie decyzja przewoźników.
> No więc - wolno im czy nie wolno?
Załóżmy, że ktoś akurat dziś postanowił pojechać sobie tramwajem i
dowiedział się, że nie wolno już wnosić do wagonów telefonów
komórkowych, laptopów itd.
Zapewniam Cię, że nie pojawiło się żadne nowe rozporządzenie, to jest
wyłącznie decyzja przewoźnika.
No więc - wolno mu czy nie wolno?
Twoja matka wynika z dobrego wychowania.
A tutaj mówimy o prawie.
PS: nigdy w życiu nie jadłem niczego podczas oglądania filmu w kinie.
> Znamienne: nic nie ma o zakładaniu nóg na inne fotele,
Niszczenie mienia.
> tupaniu, głośnych okrzykach, itd.
51KW, 107KW
PS: znamienne - przychodzi lamer na grupę, na której dyskutuje się o
prawie, a że prawa nie zna, to zaczyna gadać o własnej wierze,
prywatnych zasadach oraz (i ci są najgorsi) o duchach ustaw.
a jesteś pewien że właśnie taka jest oferta, czy tylko Ci się wydaje?
> Przyjąłem ofertę, zapłaciłem - i teraz nagle wymyślają jakieś dodatkowe
> warunki.
były wcześniej
> Warunki są takie: przychodzę, kupuję bilet i siadam w oznacoznym
> miejscu. Koniec warunków, o których mi wiadomo.
z łatwością mogłeś dowiedzieć się o innych a nie pozostawać przy swoich
wyobrażeniach
KG
Czy tobie wydaje się, że prawo to wzór matematyczny precyzyjnie opisujący
wszystkie detale rzeczywistości? Otóż to jest niemożliwe i dlatego w
przepisach są odwołania do tak nieprecyzyjnych pojęć jak zasady współżycia
społecznego, przeciętna miara, zasady przyjęte w sprawach określonego
rodzaju itp. Dlatego nie ma maszyn do wydawania wyroków tylko robią to
ludzie.
Bardzo naciągane.
> > tupaniu, głośnych okrzykach, itd.
>
> 51KW, 107KW
A na puszczanie wiatrów poszukasz czegoś w przepisach o ochronie
środowiska czy sięgniesz do konwencji w sprawie zakazu stosowania broni
chemicznej?
>> Z powodu kultury nie jadam nic w kinach, ale gdybym chciał
>> to na jakiej podstawie mi zabronisz - bo Ci się wydaje że
>> filmy _trzeba_ oglądać w ciszy?
>
> Ja nie zabronię ale właściciel kina może.
Właściciel kina zrobi to co mu się opłaci. A bezwzględnej ciszy
na pewno nie będzie wymagać bo mu połowa młodzieży nie przyjdzie
- co oznacza plajtę. Widzisz jaki szum robią o to, że im ktoś
nie kupuje coca-coli tylko wnosi własną - liczą każdą złotówkę
nie tylko z biletu.
Pozdrawiam,
Henry
Tak się ogłaszają i reklamują.
>> Przyjąłem ofertę, zapłaciłem - i teraz nagle wymyślają jakieś
>> dodatkowe warunki.
>
> były wcześniej
Gdzie? Ja nie zostałem o nich poinformowany.
>> Warunki są takie: przychodzę, kupuję bilet i siadam w oznacoznym
>> miejscu. Koniec warunków, o których mi wiadomo.
>
> z łatwością mogłeś dowiedzieć się o innych a nie pozostawać przy swoich
> wyobrażeniach
Treść umowy - o ile nie jest prosta i oczywista, a zawiera jakieś
przedziwne "haczyki" - powinna zostać mi przedstawiona.
Co to ma być, paragraf 22?
> Tak się ogłaszają i reklamują.
dokladnie tak sie reklamuja, placisz i ogladasz film, masz tam jakas
wzmianke na temat jedzenia?
> Gdzie? Ja nie zostałem o nich poinformowany.
a zostales poinformowany ze wolno ci jesc?
> Treść umowy - o ile nie jest prosta i oczywista, a zawiera jakieś
> przedziwne "haczyki" - powinna zostać mi przedstawiona.
jest prosta, placisz - ogladasz, a nie placisz - ogladasz i jesz
>> Znamienne: nic nie ma o zakładaniu nóg na inne fotele,
>
> Niszczenie mienia.
Jak założysz nogi na fotel to już niszczysz mienie?
> PS: znamienne - przychodzi lamer na grupę, na której dyskutuje się o
> prawie, a że prawa nie zna, to zaczyna gadać o własnej wierze,
> prywatnych zasadach oraz (i ci są najgorsi) o duchach ustaw.
Nie sądziłem, że stać Cię na taką samokrytykę ;-PP
>> Załóżmy, że ktoś akurat dziś postanowił polecieć sobie samolotem i
Powtórzyłeś moje pytanie. Tylko tyle.
> Załóżmy, że ktoś akurat dziś postanowił polecieć sobie samolotem i
> dowiedział się, że nie wolno już wnosić na pokład samolotów
> telefonów komórkowych, laptopów itd.
> Zapewniam Cię, że nie pojawiło się żadne nowe rozporządzenie, to
> jest wyłącznie decyzja przewoźników.
> No więc - wolno im czy nie wolno?
Ale odszedłeś tym pytaniem od meritum...
Gdyby na pokład samolotu można było wnosić telefony komórkowe, ale tylko te
zakupione na tereinie portu lotniczego, to wtedy byłby adekwatny przykład.
Polska to wolny kraj, wszystko co nie jest zakazane, jest dozwolone.
Ciebie poinformowano, że masz prawo oddychać, wyjść do toalety?
> Polska to wolny kraj, wszystko co nie jest zakazane, jest
> dozwolone.
> Ciebie poinformowano,
Ta, nawet z tej okazji dostał klapsa przy urodzeniu.
>> Załóżmy, że ktoś akurat dziś postanowił pojechać sobie tramwajem i
>> dowiedział się, że nie wolno już wnosić do wagonów telefonów
>> komórkowych, laptopów itd.
>> Zapewniam Cię, że nie pojawiło się żadne nowe rozporządzenie, to jest
>> wyłącznie decyzja przewoźnika.
>> No więc - wolno mu czy nie wolno?
>
> Powtórzyłeś moje pytanie. Tylko tyle.
>
Czasami pytanie jest też odpowiedzią.
No, ale może to dla ciebie za skomplikowane...
>> Tak się ogłaszają i reklamują.
>
> dokladnie tak sie reklamuja, placisz i ogladasz film, masz tam jakas
> wzmianke na temat jedzenia?
Nie. W szczególności - nie ma wzmianek na temat zakazów jedzenia.
>> Gdzie? Ja nie zostałem o nich poinformowany.
>
> a zostales poinformowany ze wolno ci jesc?
No i proszę - reinkarnacja udowodniona: w szerszeniu odrodził sie duch
CzeKa ;->
>> Treść umowy - o ile nie jest prosta i oczywista, a zawiera jakieś
>> przedziwne "haczyki" - powinna zostać mi przedstawiona.
>
> jest prosta, placisz - ogladasz, a nie placisz - ogladasz i jesz
Coś się zapętliłeś...
reklama to nie oferta
KG
>> Piszesz nie na temat.
>
> Piszę na temat - o zakazie wnoszenia i szamania.
Ale takiego (ogólnego) nie ma.
>> Prywatnie sam nie lubię chrupania, ciamkania, szeleszczenia i smrodu
>> prażonej kukurydzy - ale nie jest żaden argument za zakazywaniem własnej
>> wałówki tylko za zakazem przeszkadzania w oglądaniu innym także kinową
>> semi-trucizną.
>
> Realizacja zakazu przeszkadzania w oglądaniu filmu może polegać na
> zakazie wnoszenia żarcia.
Dotrze do ciebie, że mowa jest o zakazie wnoszenia tylko tego, co nie
było kupione w kinie?
>> Realizacja zakazu przeszkadzania w oglądaniu filmu może polegać na
>> zakazie wnoszenia żarcia.
>
> Dotrze do ciebie, że mowa jest o zakazie wnoszenia tylko tego, co nie
> było kupione w kinie?
Tak, zatem uważam, że właściciel kina może tego zakazać.
A ja uważam, że nie może, ICPMTZ?
Pozdrawiam
>> Dotrze do ciebie, że mowa jest o zakazie wnoszenia tylko tego, co nie
>> było kupione w kinie?
>
> Tak, zatem uważam, że właściciel kina może tego zakazać.
>
Zakazać może, ale skutek bedzie taki sam, jak zakaz fotografowania w
centrach handlowych.
M.
>> Dotrze do ciebie, że mowa jest o zakazie wnoszenia tylko tego, co nie
>> było kupione w kinie?
>
> Tak, zatem uważam, że właściciel kina może tego zakazać.
>
W takim samym sensie, jak może np. zakazać oglądania filmów osobom w
okularach.
>> Tak, zatem uważam, że właściciel kina może tego zakazać.
>>
>
> W takim samym sensie, jak może np. zakazać oglądania filmów osobom w
> okularach.
Albo wchodzenia na seans śmierdzącym brudasom albo osobom pijanym.
>>> Tak, zatem uważam, że właściciel kina może tego zakazać.
>>>
>> W takim samym sensie, jak może np. zakazać oglądania filmów osobom w
>> okularach.
>
> Albo wchodzenia na seans śmierdzącym brudasom albo osobom pijanym.
>
Ty na prawdę jesteś taki głupi, czy tylko udajesz?
>>>> Tak, zatem uważam, że właściciel kina może tego zakazać.
Udaję, naprawdę.
Rzecz w tym, że w sferze prawa prywatnego nie musisz mieć
szczegółowego upoważnienia wyrażonego w ustawie, aby działać w taki
czy inny sposób. Zakaz wejścia z jedzeniem albo z obcym jedzeniem nie
jest dyskryminujący (nie mówi się "kolorowym, okularnikom, gejom wstęp
wzbroniony"), nie stanowi klauzuli abusywnej wymierzonej w prawa
konsumenta - nie widzę zatem przeszkód, aby w regulaminie korzystania z
sali kinowej go ustanowić.
A teraz zamiast zaniżać poziom dyskusji wskaż podstawę prawną dla
twierdzenia, że zakaz taki jest niedopuszczalny.
>>>> W takim samym sensie, jak może np. zakazać oglądania filmów osobom w
>>>> okularach.
>>> Albo wchodzenia na seans śmierdzącym brudasom albo osobom pijanym.
>>>
>> Ty na prawdę jesteś taki głupi, czy tylko udajesz?
>
> Udaję, naprawdę.
To przestań porównywać stan upojenia alkoholowego z krótkowzrocznością.
> Rzecz w tym, że w sferze prawa prywatnego nie musisz mieć
> szczegółowego upoważnienia wyrażonego w ustawie, aby działać w taki
Są pewne klauzule niedozwolone.
> czy inny sposób. Zakaz wejścia z jedzeniem albo z obcym jedzeniem nie
> jest dyskryminujący (nie mówi się "kolorowym, okularnikom, gejom wstęp
> wzbroniony"), nie stanowi klauzuli abusywnej wymierzonej w prawa
> konsumenta - nie widzę zatem przeszkód, aby w regulaminie korzystania z
> sali kinowej go ustanowić.
Zgodnie z KC taka klauzula jest niedozwolona - to już zostało wykazane.
A jeśli koniecznie chcesz dyskryminację, to proszę bardzo: nie mają
świadectwa, że jest koszerne, mogą być problemy przy pewnych problemach
zdrowotnych i wymogu pewnej konkretnej diety itepe itede.
> A teraz zamiast zaniżać poziom dyskusji wskaż podstawę prawną dla
To nie ja rzucam stwierdzenia równie absurdalne, jak mylenie jajek z
granatami odłamkowymi.
> twierdzenia, że zakaz taki jest niedopuszczalny.
Prześledź wątek od początku.
>> Udaję, naprawdę.
>
> To przestań porównywać stan upojenia alkoholowego z krótkowzrocznością.
Ale o okularach Ty zacząłeś pisać, prawda?
>> czy inny sposób. Zakaz wejścia z jedzeniem albo z obcym jedzeniem nie
>> jest dyskryminujący (nie mówi się "kolorowym, okularnikom, gejom wstęp
>> wzbroniony"), nie stanowi klauzuli abusywnej wymierzonej w prawa
>> konsumenta - nie widzę zatem przeszkód, aby w regulaminie korzystania z
>> sali kinowej go ustanowić.
>
> Zgodnie z KC taka klauzula jest niedozwolona - to już zostało wykazane.
Wykazać to możesz sobie przed sądem a na grupie się dyskutuje. Taki
zakaz nie narusza żadnej z klauzul abusywnych.
>> A teraz zamiast zaniżać poziom dyskusji wskaż podstawę prawną dla
>
> To nie ja rzucam stwierdzenia równie absurdalne, jak mylenie jajek z
> granatami odłamkowymi.
Nie możesz się pohamować przed trollowaniem, prawda?
Nie pomylił ci się zakaz wnoszenia własnego jedzenia z nakazem kupowania i
spożywania tego co sprzedaje bufet?