Jakie masz auto?
Ile lat ma ta dziewczyna i czy faktycznie ją zgwałciłeś? To są podstawowe
pytania, na które w Twoim poście odpowiedzi nie ma, a bez tych odpowiedzi nie
sposób nic konstruktywnego napisać.
moja rada (nie prawnika) idz na policje i niech zrobia prowokacje. a jk
sie boisz to przynajmniej wynajmij detektywa bedziesz mial dowody co i jak
NIC NA WLASNA REKE bo zaplacisz i jeszcze ci dowala za usilowanie
przekupstwa...
--
pozdrawiam
bolo
Skoro sama tego chciała, to zakładam, że śladów zgwałcenia żadnych nie będzie.
Jakiś obrażeń założymy czy innych śladów przełamywania oporu. Weź spokojnie
pomyśl, jakie ma szanse na skuteczne doprowadzenie do skazania Cię za zgwałcenie
w takim wypadku? Zwłaszcza, że pewnie znajdzie się kilka osób, które Was
widziały, że razem się bawiliście jeszcze w dyskotece. Nie załatwia to
oczywiście sprawy jej ewentualnej nieletniości.
Tak, czy siak, to na Twoim miejscu, nie wdając się w dyskusję z szantażystką
złożył bym doniesienie na policje, ze ukradła Ci portfel i jeszcze Cię
szantażuje. Możesz spróbować nagrać rozmowę z nią i to dać jako dodatkowy dowód.
Możesz przykładowo zadzwonić do niej i zacząć wypytywać, jakie Ci da gwarancje,
że nie będzie rościć pretensji, gdy dostanie te pieniądze.
Fakt, że z Twojego samochodu skradła Ci dowód osobisty, to dodatkowa poszlaka,
że o żadnym gwałcie być mowy nie może. Jakbyś ja faktycznie zgwałcił, to Twój
portfel byłby ostatnią rzeczą, na którą by zwracała uwagę.
A ile ma?
> NIC NA WLASNA REKE bo zaplacisz i jeszcze ci dowala za usilowanie
> przekupstwa...
Zapłata odszkodowania ofierze nigdy nie może być postrzegana jako próba
przekupstwa. Co innego, jakby te pieniądze dawał świadkom za milczenie.
nie zgwałciłem jej ;),między odszkodowaniem a wyłudzeniem jest
różnica.
Każdy nowszy telefon ma dyktafon, po jednym kliknięciu rozmowa nagrywa,
plik opatrzony jest data zapisania oraz w przypadku symbianów numerem
telefonu rozmówcy.
Pomimo dowodów (nagrań) dobrze jest mieć świadka który potwierdzi twoją
wersję, lepiej aby to nie była rodzina tylko np. detektyw.
ps.
Zrób tak jak on zrobił, szkoda żebyś szedł siedzieć za nieletnia k. ,
dobrze ci radzę...
--
Tommy mailto:<tommy.public(at)gmail.com>
http://skyline.ltd.pl
E, mały jakiś. Jak wyście sie tam zmieścili.
Na miejscu twojego ojca zerżnął bym ci dupę, tak, żebyś przez miesiąc nie
mógł usiąść.
Idź na policję, powiedz, że dziewczyna żąda od ciebie 10 tys w zamian za
utrzymanie tajemnicy.
Wydaje mi się że ona zarabia w ten sps kase ,dopiero teraz
każdy element łączy w calosc. Wystarczyło że pokazała tyłek
i ..... nie mogłem się oprzec,ale napewno jej nie zgwałciłem,no
bo czy ofiara zakłada gwałcicielowi durexa ? , bo jak :D 17letnia
blondyka wpychała mi język to miałem odmówic i wywalic ją z
auta.Jutro rano pójde z tym do prywa dedektywa !,miejmy nadzieje ze
się nie myle.
> Skoro sama tego chciała, to zakładam, że śladów zgwałcenia żadnych nie
> będzie.
Slyszales o pigułce gwaltu? Brak obrazen nie oznacza braku gwałtu - oznacza
po prostu ze ofiara gwałtu sie nie bronila - bo mogla byc np wlasnie
nieprzytomna, skrajnie pijana czy po prostu sparalizowana strachem. Ja tez
bym nie walczyla jak lwica, gdybym miala np pistolet przyłozony do głowy.
Prezentujesz typ myslenia Leppera "hehe, przeciez nie mozna zgwalcic
prostytutki". Szczerze mowiac, po Tobie spodziewalam sie jednak bardziej
wywazonej opinii.
> Fakt, że z Twojego samochodu skradła Ci dowód osobisty, to dodatkowa
> poszlaka, że o żadnym gwałcie być mowy nie może.
Ja bym na przyklad ukradla takiemu kolesiowi dowod, zeby a) miec dowod ze z
nim bylam b) dowiedziec sie jak sie nazywa moj oprawca. Skoro poznala go na
dyskotece to niekoniecznie mogla wiedziec jak sie nazywa gdzie mieszka etc.
Przy skutecznosci naszej policji, wreczenie dowodu osobistego gwalciciela
moze ulatwic jego identyfikacje i zmniejszyc szanse na "umorzenie z powodu
niewykrycia sprawcy"
Oczywiscie nie zakladam, ze watkotworca jest gwalcicielem. Ba, twierdze
nawet ze jest trolem z kiepska wyobraznia. Odnioslam sie jedynie do pewnych
moim zdaniem niescislosci w Twoim toku myslenia
Angie
>
>> Skoro sama tego chciała, to zakładam, że śladów zgwałcenia żadnych nie
>> będzie.
>
> Slyszales o pigułce gwaltu? Brak obrazen nie oznacza braku gwałtu - oznacza
> po prostu ze ofiara gwałtu sie nie bronila
Przecież napisał że sama chciała, a więc o czym ty mówisz koleżanko, o
jakiej pigułce gwałtu?
> Prezentujesz typ myslenia Leppera "hehe, przeciez nie mozna zgwalcic
> prostytutki".
Feministka? Jak chciała to chciała. I nie ma co mówić o gwałcie.
>
>> Fakt, że z Twojego samochodu skradła Ci dowód osobisty, to dodatkowa
>> poszlaka, że o żadnym gwałcie być mowy nie może.
>
> Ja bym na przyklad ukradla takiemu kolesiowi dowod, zeby a) miec dowod ze z
> nim bylam b) dowiedziec sie jak sie nazywa moj oprawca. Skoro poznala go na
> dyskotece to niekoniecznie mogla wiedziec jak sie nazywa gdzie mieszka etc.
Oczywiście. A następnie zadzwoniłabyś do gościa i próbowała go szantażować.
--
@ Johnson
--- za treść postu nie odpowiadam
"Prawdziwa cnota krytyki się nie boi"
>> Ja bym na przyklad ukradla takiemu kolesiowi dowod, zeby a) miec dowod
>> ze z nim bylam b) dowiedziec sie jak sie nazywa moj oprawca. Skoro
>> poznala go na dyskotece to niekoniecznie mogla wiedziec jak sie nazywa
>> gdzie mieszka etc.
>
>
> Oczywiście. A następnie zadzwoniłabyś do gościa i próbowała go szantażować.
Czytałem książkę pewnego emerytowanego już prokuratora z czasów PRL.
Opisywał najciekawsze przypadki ze swojej kariery zawodowej. Podobno
dość częstym przypadkiem jest, że poszkodowana kobieta w przypadku
gwałtu nie zgłasza przestępstwa - najpierw rodziny próbują się dogadać i
zrekompensować straty w inny sposób. Szczególnie było to widocznie w
niedużych miejscowościach, gdzie wszyscy się znają, a wstyd z
ewentualnej sprawy sądowej byłby duży. Dlatego też wiele gwałtów, jak
już było ujawnianych policji, to z dużym opóźnieniem. Dopiero jak
rodziny nie mogły się dogadać, zgłaszano na milicję.
Podobno historia powtarza się jako farsa... To by pasowało :)
--
Pozdrawiam!
Liwiusz
www.liwiusz.republika.pl
> Czytałem książkę pewnego emerytowanego już prokuratora z czasów PRL.
> Opisywał najciekawsze przypadki ze swojej kariery zawodowej. Podobno
> dość częstym przypadkiem jest, że poszkodowana kobieta w przypadku
> gwałtu nie zgłasza przestępstwa - najpierw rodziny próbują się dogadać i
> zrekompensować straty w inny sposób.
Nie jestem co prawda kobietą, ale nie przypuszczam, że jakbym był to
jakiekolwiek pieniądze byłyby mi w stanie zrekompensować gwałt.
Jakbym nie chciał tego zgłaszać, z jakiegokolwiek powodu to starłbym sie
o tym zapomnieć, a nie prowadzić negocjacje co do zadośćuczynienia.
> Robert :/ ledwo pamiętam,zamawiałem browar za browarem,ale napewno
> jej nie zgwałciłem sama tego chciała.
>
Jak nie pamiętasz browarniku to czemuś taki pewien?
> Przecież napisał że sama chciała
To on tak twierdzi. Pewnie z polowa skazanych za gwalt twierdzi, ze "ona
sama chciala".
> Feministka?
Ja? Nie. Uwazam, ze feministki sa obraza kobiecosci:)
>jak chciała to chciała.
JEŚLI chciala. Gdy Tyson trafil do pudla za gwalt to o ile kojarze ofiara
dobrowolnie poszla do jego pokoju hotelowego o 1 w nocy. Adwokaci Tysona
podnosili, ze idac tam zdawala sobie sprawe, ze zapewne nie beda grac w
skrable. Sad uznal, ze to nieistotne - wazne jest ze NIE CHCIALA gdy Tyson
zaczal byc bardziej 'romantyczny"
> Oczywiście. A następnie zadzwoniłabyś do gościa i próbowała go
> szantażować.
To tez jego wersja. Poza tym, jak slusznie zauwazyl Liwiusz to moze byc po
prostu forma zadośćuczynienia -ja bym łajdaka zawlekła przed sąd, ale moze
ktos inny woli ukrecic sprawie łeb. Tym bardziej, ze w malych
spolecznosciach dziala zasada, ze dziewczyna bedaca ofiara gwałtu jest juz
jakas naznaczona - pewnie dlatego jednak wiele ofiar gwałtu nie zgłasza
tego.Przezyly jeden koszmar - narazanie sie na drugi - procedury policyjne,
sadowe i subtelnosci adwokatów oskarzonych i pozniejszy ostracyzm
spoleczny - uwazaja za niemozliwy do przejscia. Ale jednoczesnie czy takiemu
skurwielowi ma to jednak ujsc calkiem bezkarnie?
Angie
Angie
No, wyobrazam sobie, ze nie jest to bardzo latwe,
ale mysle że mozliwe do wykonania :-)
latet
> Jutro rano pójde z tym do prywa dedektywa !
>
Idź, też do lekarza. Przy twoim poziomie, pewnie juz dawno jesteś na cos
"miłego" chory.
Ja też nie jestem kobietą, ale skoro pieniądze nie rekompensują
gwałtu, to kara więzienia (zwłaszcza w zawieszeniu) również.
Jednakże obiektywnie patrząc, pieniądze są uznawane za rekompensate
nawet większych krzywd, więc nie jest źle, jeśli rodziny - czyli osoby
niezaangażowane bezpośrednio - ponegocjują trochę na temat
zadośćuczynienia. Poza tym często ten, kto karę faktycznie zapłacił
(ojciec) może ukarać domowymi sposobami syna-sprawcę lepiej niż niejeden
sąd (przede wszystkim szybciej, a podobno nieuchronność i syzbkość kary
jest ważniejsza od jej wymiaru :-)
--
Pozdrawiam!
Liwiusz
www.liwiusz.republika.pl
>
> Ja też nie jestem kobietą, ale skoro pieniądze nie rekompensują
> gwałtu, to kara więzienia (zwłaszcza w zawieszeniu) również.
>
Ale bardziej niż pieniądze. A z tym zawieszeniem, to mocno wątpię.
> To on tak twierdzi. Pewnie z polowa skazanych za gwalt twierdzi, ze "ona
> sama chciala".
Dopóki nie mammy twierdzeń przeciwnych, ani okoliczności które
wskazywałyby coś przeciwnego to nie mamy wielkiego wyboru.
>> Oczywiście. A następnie zadzwoniłabyś do gościa i próbowała go
>> szantażować.
>
> To tez jego wersja.
Innej nie mamy.
> Poza tym, jak slusznie zauwazyl Liwiusz to moze byc po prostu forma zadośćuczynienia -ja bym łajdaka zawlekła przed sąd, ale moze
> ktos inny woli ukrecic sprawie łeb. Tym bardziej, ze w malych
> spolecznosciach dziala zasada, ze dziewczyna bedaca ofiara gwałtu jest juz
> jakas naznaczona - pewnie dlatego jednak wiele ofiar gwałtu nie zgłasza
> tego.Przezyly jeden koszmar - narazanie sie na drugi - procedury policyjne,
> sadowe i subtelnosci adwokatów oskarzonych i pozniejszy ostracyzm
> spoleczny - uwazaja za niemozliwy do przejscia. Ale jednoczesnie czy takiemu
> skurwielowi ma to jednak ujsc calkiem bezkarnie?
>
Jak mówiłem nie jestem kobietą Ale nie bardzo chcę mi sie wierzyć, że
gdybyś była zgwałcona z jakiegoś powodu nie chciała zawiadamiać policji
to byś wydzwaniała do gwałciciela o zadośćuczynienie.
aa skad peewnosc ze pozniej baabkaa niie powie zqa chcial ja przekupic
plaacac nnp 2 tys ktor zostaawi z jeego odciskami jako dowod, aa reszte
zachowa :)
Jeśli w samochodzie nie ma żadnych śladów demolki to możesz jej pokazać
słynny gest kozakiewicza.
mk
> Oczywiście. A następnie zadzwoniłabyś do gościa i próbowała go
> szantażować.
No, to zdecydowanie świadczy o tym, że gwałtu nie było.
Ale Angie wyraźnie odnosi się nie do całej sytuacji, tylko do argumentu
Roberta pt."ofiara gwałtu nie myśli o kradzieży portfela".
Ja, zgwałcona, też chciałabym mieć pewność tożsamości sprawcy, by go znaleźć
i w sprzyjającej okoliczności uciąć mu to i owo ;)
pozdr
Monika
Ja jestem przeciwny płaceniu przez Ciebie. Natomiast "Bolo" wysunął argument, że
mogą "dowalić ci za usiłowanie przekupstwa". I z tym argumentem tylko walczę.
nie mogą. Nawet jakbyś ją zgwałcił i dał jej później pieniądze jako
zadośćuczynienie, to nikt Ci zarzutu o danie tych pieniędzy nie postawi.
>> Zapłata odszkodowania ofierze nigdy nie może być postrzegana jako próba
>> przekupstwa. Co innego, jakby te pieniądze dawał świadkom za milczenie.
> aa skad peewnosc ze pozniej baabkaa niie powie zqa chcial ja przekupic plaacac
> nnp 2 tys ktor zostaawi z jeego odciskami jako dowod, aa reszte zachowa :)
Równie dobrze może to zrobić znajoma ekspedientka w sklepie. W rękawiczkach
będziesz dawać pieniądze? Tego uniknąć się nie da. Ale biorąc pod uwagę, że
szantażystka niewiele wie o ofierze, poza tą jedną nocą, to raczej ciężko jej
będzie zmontować jakąś poważniejszą akcję.
Tak, czy siak jestem w ogóle przeciwny płaceniu przez pytającego, natomiast
uważam, że nawet gdyby zapłacił zarzutu przekupstwa postawić mu nie można i o to
mi chodzi.
A ja uważam, że kobiety-nie feministki są obrazą ludzkości :)
Mia cara, najpierw się dowiedz co to feminizm (ale feminizm, a nie to, co
ludziom o tradycyjnych, prawicowych poglądach wydaje się być feminizmem) :)
Bo żeby wygłaszać poglądy (zatem - w razie potrzeby- bronić ich) trzeba mieć
odpowiednią wiedzę :)
Monika
> Slyszales o pigułce gwaltu?
A słyszałaś o tym, że taką pigułkę można jeszcze post factum wykryć w
organizmie? I to przez dość długo. Oczywiście pod warunkiem, że ofiara uda się
do Policji czy lekarza. Tak, czy siak skoro pytający pisze, że jej nie zgwałcił,
to zakładam, ze tak było. Że nie podał jej narkotyków, nie upił i nie powiązał
jak bydlątka przed zarżnięciem. Bo to w każdym z tych wypadków jest gwałt. Inna
sprawa, że zgwałcenie trzeba sprawcy dowieść. Znam sporo przypadków, gdy sprawcy
prawdziwych gwałtów wywijali się tylko z tego powodu, że brakowało dowodów.
O ile sprawy mają się tak, jak opisał je pytający, to moim zdaniem szantażystka
nie pójdzie z tym do organów ścigania, a jak pójdzie, to tylko się wstydu naje i
tyle. Zwłaszcza, gdyby pytającemu udało się nagrać jej żądanie wypłaty tych
pieniędzy w zamian za zwrot portfela, bo wówczas już panna popełnia przestępstwo
z art. 286§2 kk.
>
> Ja bym na przyklad ukradla takiemu kolesiowi dowod, zeby a) miec dowod ze z
> nim bylam b) dowiedziec sie jak sie nazywa moj oprawca.
Nie, no sam zamysł twórczy jest dla mnie zrozumiały i celowy. Tyle, że niestety
miałem okazję rozmawiać z wieloma zgwałconymi zaraz po samym zdarzeniu i nie
spotkałem się nigdy z takim przejawem racjonalizmu w ich wykonaniu. Generalnie
większość starała sie jaknajszybciej oprawcy wyrwać, a nie zbierać przy okazji
dowody jego tożsamości.
> Skoro poznala go na dyskotece to niekoniecznie mogla wiedziec jak sie nazywa
> gdzie mieszka etc. Przy skutecznosci naszej policji, wreczenie dowodu
> osobistego gwalciciela moze ulatwic jego identyfikacje i zmniejszyc szanse na
> "umorzenie z powodu niewykrycia sprawcy"
Pewnie, że tak. Rzecz w tym, że nasza "ofiara" zamiast wręczyć go policji, to
szantażuje nim pytającego. A to mocno nadwyrężą moją wiarę w jej dobre intencje.
> Czytałem książkę pewnego emerytowanego już prokuratora z czasów PRL. Opisywał
> najciekawsze przypadki ze swojej kariery zawodowej. Podobno dość częstym
> przypadkiem jest, że poszkodowana kobieta w przypadku gwałtu nie zgłasza
> przestępstwa - najpierw rodziny próbują się dogadać i zrekompensować straty w
> inny sposób. Szczególnie było to widocznie w niedużych miejscowościach, gdzie
> wszyscy się znają, a wstyd z ewentualnej sprawy sądowej byłby duży. Dlatego
> też wiele gwałtów, jak już było ujawnianych policji, to z dużym opóźnieniem.
> Dopiero jak rodziny nie mogły się dogadać, zgłaszano na milicję.
> Podobno historia powtarza się jako farsa... To by pasowało :)
Pewnie, że to prawdopodobne. Nie wiem na ile częste, ale pewnie w mniejszych
środowiskach się zdarza. Ale do naszego przypadku ta kradzież portfela mi nie
pasuje za nic. Z tym, że takie praktyki niosą za sobą ryzyko utraty dowodów.
Nic prostszego, by rodzina sprawcy czy on samo chwilę się potargował, po wodził
ofiarę za nos. Kilka dni i ślady się same zatrą. Rany i otarcia zagoją. Potem,
to nawet jak ofiara zgłosi gwałt, to ciężko cokolwiek udowodnić sprawcy.
>Generalnie większość starała sie jaknajszybciej oprawcy wyrwać, a nie
>zbierać przy okazji dowody jego tożsamości.
Wiekszosc nie znaczy wszyscy.. I niestety mówie tu z wlasnego doswiadczenia.
Angie
>> Ja? Nie. Uwazam, ze feministki sa obraza kobiecosci:)
>
> A ja uważam, że kobiety-nie feministki są obrazą ludzkości :)
Ja wole truskawki z cukrem a Ty?:-) Oszczędz mi głupich licytacji, bo znamy
sie za długo netowo i za bardzo Cie lubie, zeby sie przepychac dla samej
zasady. Dlatego przestalam subskrybowac pl.soc.dzieci ze znudzil mnie tez
wieczny magiel wiec moze nie przenosmy go tu:))
Pozdrawiam
AnGiE
Zauwazylas ze Twoja wersja kupy sie nie trzyma ?
Ofiara z tej neprzytomnosci ukradla szczeniakowi portfel...
Ja wiem, ze to tylko wersje stron...
Ale 14-latka w nocy na dyskotece.. dostaje pigolke i kradnie portfel..
>Ofiara z tej neprzytomnosci ukradla szczeniakowi portfel...
Nieprzytomnosc byla jedna z opcji prawda? Rownie dobrze mogla byc
szantazowana bronia, mogla zostac ogłuszona i ocknac sie po fakcie, a sadzac
po wypowiedziach watkotwórcy inteligencja on nie grzeszy wiec mogl po prostu
portfel gdzies zgubic etc
>Ale 14-latka w nocy na dyskotece..
Po pierwsze ja tam nie doczytalam ze dzialo sie to w nocy - nawet 14 latka
moze byc na dyskotece do np 21. Po drugie na wsiowych dyskotekach, ktore sa
wydarzeniem towarzystkim bywaja zapewne 14latki bo taka dyskoteka to jedyna
dostepna forma rozrywki:-) Po trzecie - wiek ofiary gwaltu jest tu najmniej
istotny. Jesli ja zgwalcil to jest gwalcicielem bez wzgledu na to czy ona ma
14 czy 44 lata. Nawet sam watkotworca chyba ma jakis skrot myslowy bo
napisal "bo inaczej pójdzie na Policje i zgłosi gwałt na sobie.Zamurowało
mnie bo podczas imprezy twierdziła ze ma 17lat a teraz chce mnie naciagnac
na kase". Gnojkowi sie wydaje, ze gwalt to jest ponizej 17 roku zycia czy
co? [zauwaz ze chronologia czasowa jest taka "tydzien temu balowalem na
dyskotece", "nastepnego dnia ona dzwoni, ze albo da kase albo ona zgłasza
sprawe gwałtu. Tydzien pozniej 'wczoraj rano" ona informuje go ze ma 14 lat.
dalej uwazam, ze gnojek zmysla, ale z nudow moge poczytac ten watek, a co mi
tam:-) ]
>dostaje pigolke
Pig U łkę
Angie
> Pewnie, że tak. Rzecz w tym, że nasza "ofiara" zamiast
> wręczyć go policji, to szantażuje nim pytającego. A to
> mocno nadwyrężą moją wiarę w jej dobre intencje.
Miałeś kiedyś okazję dyskutować z naszym rodzimym wymiarem
sprawiedliwości w tym temacie? Ale nie jako prawnik, tylko
próbując sukinkota wsadzić? Przyjemność żadna, przeżycie
raczej traumatyczne, a efekt mocno wątpliwy. Jak się chce
na skurwielu faktycznie zemścić, to się policję omija bardzo
szerokim łukiem a znajduje kilku silnych kolegów z solidnym
wyposażeniem zaczepno-obronnym.
Policja i prokuratura palcem nie ruszy, a jeszcze się przy
okazji dowiesz że w zasadzie to należało w kuchni przy garach
siedzieć, a nie tam o jakichś rozrywkach myśleć i jak babe się
zachciało wychodzić z domu to niech się nie dziwi. Pierdolenie
w bambus z tym zgłaszaniem. Nie opłaca się za cholerę.
Prywatnie tu i teraz też jestem zdania, że należy ściągnąć
z takiego forsę i połamać mu gnaty. Gnaty jako wyrównanie,
a forsa akurat na psychologów powinna starczyć. Prokuraturę
natomiast omijać szerokim łukiem - no, chyba że ktoś ma duże
skłonności masochistyczne...
Kira
--
/(o\ ~ GG: 574988 ~ http://cyber-girl.net/ ~
\o)/ * Gry OnLine * Radio GG * Ni Huyah... *
Kira F. ~ I am what I am, I do what I want ~
Masz rację :)
pozdr
Monika
> Ale bardziej niż pieniądze.
G... znaczy tego, ten trzeci rodzaj prawdy... Nie rekompensuje
ani jedno, ani drugie. Ale z kasy przynajmniej skorzystasz. Z
faktu siedzenia dupka w pierdlu - ani trochę.
Witamy w realnym świecie.
> Witamy w realnym świecie.
>
To że to twój świat, nie oznacza że jest on realny ...
> To że to twój świat, nie oznacza że jest on realny ...
Zapewniam że jest. O ile się w nim siedzi, a nie z boku
tylko obserwuje.
> Tak, czy siak jestem w ogóle przeciwny płaceniu przez pytającego,
> natomiast uważam, że nawet gdyby zapłacił zarzutu przekupstwa postawić
> mu nie można i o to mi chodzi.
moze masz racje. rozwazmy jeszcze 2 sprawy
1) czy jak 'ofiara' za miesiac sobie przypomni ze chce jeszcze 20tysiecy
to tez bedzie odszkodowanie
2) czy kredyty ktore koledzy ofiary wzieli na konto auto-cracka tez sa
forma odszkodowania
w sumie to odpisuje pod niewlasciwym postem ale co tam.
jeszcze raz sugeruje spowiedz u ojca i wspolna jaknajszybsza wizyte na
najblizszej komendzie policji
--
pozdrawiam
bolo
> Jutro rano pójde z tym do prywa dedektywa !,miejmy nadzieje ze
> się nie myle.
I dobrze bo to jedyne logiczne wyjście.
--
Tommy mailto:<tommy.public(at)gmail.com>
http://skyline.ltd.pl
Bzdura. Za duzo filmow ogladasz.
No i gwalt na tylnym siedzeniu samochodu... To tez malo mozliwe.
Jak ktos martwi sie o to zeby ujsc z zyciem to o portfelach nie mysli.
W przeciwienstwie do cichodajek naciagaczek.
No to wyobraz sobie, ze dla ofiary gwaltu zapuszkowanie gwalciciela jest
bardzo wazne. A forsa od niego dosc obrzydliwa.
Witamy w realnym swiecie.
> No to wyobraz sobie, ze dla ofiary gwaltu zapuszkowanie gwalciciela jest
> bardzo wazne. A forsa od niego dosc obrzydliwa.
Padles kiedys ofiara gwaltu, ze tak autorytatywnie sie wypowiadasz?
--
best regards,
scream (at)w.pl
Samobójcy są arystokracją wśród umarłych.
> No i gwalt na tylnym siedzeniu samochodu... To tez malo mozliwe.
Sex na tylnym siedzeniu jest mozliwy, gwalt juz nie? Jak dobrze kojarze film
"the wall" z muzyka Pink Floyd to tam nie bylo z tym problemu
Angie
> 1) czy jak 'ofiara' za miesiac sobie przypomni ze chce jeszcze 20tysiecy to
> tez bedzie odszkodowanie
To jest podstawowe niebezpieczeństwo. Z tego też powodu decydując sie na wypłątę
odszkodowania należało by zawrzeć pisemna umowę, z której by wynikał, ze ionnych
pretensji sobie rościć ne będzie. Ale i z braku takiej umowy okolicznośc, że
sparwca zadośćuczynił roszczeniom poszkodowanej będzie z całą pewnością mieć
kapitalne znaczenie w postępowaniu.
> 2) czy kredyty ktore koledzy ofiary wzieli na konto auto-cracka tez sa forma
> odszkodowania
Możesz rozwinąć?
> jeszcze raz sugeruje spowiedz u ojca i wspolna jaknajszybsza wizyte na
> najblizszej komendzie policji
Ano dokładnie tak. Przy czym spowiedź u ojca nie jest do tego konieczna.
> Wiekszosc nie znaczy wszyscy.. I niestety mówie tu z wlasnego doswiadczenia.
Nie, no zdaję sobie sprawę. Równie dobrze można założyć, że portfel przypadkowo
wpadł jej do torebki i go później znalazła.
> No to wyobraz sobie, ze dla ofiary gwaltu zapuszkowanie
> gwalciciela jest bardzo wazne.
Testowałeś? Bo ja tak.
>> 2) czy kredyty ktore koledzy ofiary wzieli na konto auto-cracka tez sa
>> forma odszkodowania
> Możesz rozwinąć?
ofiara jest w posiadaniu dowodu osobistego auto-cracka. nie wiadomo co z
nim robi, ale domniemuję iz nie przekazała go do depozytu. istnieje wiec
mozliwosc iz ktos kupil sobie na ten dowod telewizor, samochod albo
wyspe na pacyfiku :) (znaczy sie na kredyt-raty)
i teraz wyobrazmy sobie ze inicjator watku placi, zapomina o sprawie a
za pol roku przychodzi pismo z banku ze ma zaplacic xxxxtys zł tytulem
zaleglych rat kredytu
--
pozdrawiam
bolo
> Testowałeś? Bo ja tak.
Czyli jesli kobieta dostaje za seks pieniadze, to juz jest szczesliwa? :/
--
marcin
> Prywatnie tu i teraz też jestem zdania, że należy ściągnąć
> z takiego forsę i połamać mu gnaty. Gnaty jako wyrównanie,
> a forsa akurat na psychologów powinna starczyć.
no i krzyzyk na gosciu juz postawiony.
> no i krzyzyk na gosciu juz postawiony.
A nie, to tak w odpowiedzi na teorie na temat. Gościa
nie znam, sytuacji też, a małolaty teraz potrafią być
całkiem porządnie sk... em. zepsute.
> Czyli jesli kobieta dostaje za seks pieniadze, to juz
> jest szczesliwa? :/
W zasadzie biorąc pod uwagę temat, to gnida jesteś...
> Miałeś kiedyś okazję dyskutować z naszym rodzimym wymiarem
> sprawiedliwości w tym temacie? Ale nie jako prawnik, tylko
> próbując sukinkota wsadzić? Przyjemność żadna, przeżycie
> raczej traumatyczne, a efekt mocno wątpliwy. Jak się chce
> na skurwielu faktycznie zemścić, to się policję omija bardzo
> szerokim łukiem a znajduje kilku silnych kolegów z solidnym
> wyposażeniem zaczepno-obronnym.
Wiesz, z racji płci - której nie ukrywam - szanse miałem niewielkie.
>
> Policja i prokuratura palcem nie ruszy, a jeszcze się przy
> okazji dowiesz że w zasadzie to należało w kuchni przy garach
> siedzieć, a nie tam o jakichś rozrywkach myśleć i jak babe się
> zachciało wychodzić z domu to niech się nie dziwi. Pierdolenie
> w bambus z tym zgłaszaniem. Nie opłaca się za cholerę.
Tu juz różnie z tym bywa. Nie mogę wykluczyć, że na idiotę trafiłaś akurat. Ale
często jest to skutek nie tyle złej woli policjanta co niezrozumienia pewnych
aspektów zdarzenia przez samą zszokowaną ofiarę (załóżmy usparwiedliwonego
stanem szoku, ale jednak niezrozumienia).
Ofiara żąda natychmiastowego zabicia sprawcy, no w najgorszym razie pozbawienia
go wolności i znaczącego okaleczenia w zakresie wykluczającym ponowne
popełnienie podobnego przestępstwa. Policjant chciał by znać jakieś dowody
pozwalające na ustalenie, co się faktycznie wydarzyło, no i zabijać ani
okaleczać raczej zamiaru nikogo nie może.
To są cokolwiek rozbieżne kierunki oczekiwań, które trudno ze sobą połączyć.
Zwłaszcza, że ani jedna ani druga strona nie jest skora do ustępstw. Kobieta nie
ma ochoty opowiadać o szczegółach. Dociekania o to, w jakiej pozycji się
znajdowała i czemu ma pokrwawione spodnie akurat na nogawce, a nie pasku odbiera
jako niezdrowe zainteresowanie policjanta, bo przecież nieważne w jakiej pozycji
ją zgwałcono, no i nie o zniszczenie spodni tu chodzi, a o naruszenie jej jako
kobiety. Portki się wypierze, bluzkę zeszyje. Co to glinę obchodzi, czy drapała
napastnika po plecach, czy po d....
Policjant dowody jakieś mieć musi, by cokolwiek zacząć robić. Znajomość
szczegółów ma kapitalne znaczenie dla określenia kierunków poszukiwań tych
szczegółów. No bo krew na spodniach może być ofiary, może być zakaleczonego
sprawcy, albo zupełnie przypadkowej osoby, której wcześniej ofiara opatrywała
ranę. Pozycja pozwala na ukierunkowanie poszukiwań śladów oraz ich weryfikację
ze stanem faktycznym. Czasem kobieta po prostu szczegółów nie pamięta, bo
zapamiętała tylko naklejkę na desce rozdzielczej samochodu oraz to, że bolało.
Jedno i drugie, jako dowód zgwałcenia wyjątkowo mało się sprawdzają. Nie jest to
pewnie wina ofiary, no ale faktu to nie zmienia, ze dowodów nie ma.
Kobieta wychodzi z jednostki Policji w przekonaniu, że nie została zrozumiana i
zlekceważono ją, a w dodatku policjanci się z niej nabijali. Nikt nie zabił
sprawcy. Nawet jechać za nim nie chcieli i jeszcze głupie pytania zadawali w
rodzaju ile razy uderzył ją w twarz i czy aby na pewno prawą ręką roztargał
bluzkę. Może bluzkę potargała na sęku? Nie! No to może w potarganej przyszła na
dyskotekę, bo teraz taka dziwna moda. No i co ich obchodzi, czy głośno
krzyczała? Czemu z nim poszła do lasu? A co, nie wolno?
Policjant po takim spotkaniu jest wkur... bo od "blondyny" nie dowiedział się
nic konstruktywnego, poza tym, że ten Czesiek, co go godzinę wcześniej poznała
(i nawet nie wie, czy ma na imię Czesiek) to ch..., skur... i morderca. Może by
po Czesia pojechał, ale nikt nie wie gdzie aktualnie jest Czesiu. GPS-a mu nie
wszczepili. Nawet jakby wiedział, to nie wiadomo co Czesiowi zarzucić. Czesiu,
jakby go nawet zapytać, to oczywiście powie, że "blondyna" sama weszła do łóżka
i jeszcze potargała sobie bluzkę, gdy z ochotą się sama rozbierała - tak jej się
ręce częsty z tej ochoty pewnie. O podbitych oczach nic nie wie, ale może Felek,
co o "blondynę" jest zazdrosny, jej popodbijał, jak się dowiedział, że go
zdradziła. Krzyczała pewnie z rozkoszy. Jego krew na spodniach, to od golenia.
A, nie przy goleniu jej nie było? Ale później sobie strupka odtargał i mu
kapnęło. I to by było na tyle faktów.
Do tego jeszcze masz czasem garstkę świadków, z których połowa stwierdza, że
zgwałcona to puszczalska i pół wsi - z wyłączeniem pytanego, bo on by się z taką
nigdy i pod żadnym pozorem nie zadawał! - już ją miało. Z każdym szła i sama do
góry nogi podnosiła przy pierwszej okazji. Druga połowa twierdzi, że to
bogobojna patriotka i nigdy by z żadnych chłopakiem przed ślubem do łóżka nie
poszła. Zabić by się wolała. Samego zajścia nikt nie widział i nic na jego temat
powiedzieć nie może.
Dodaj do tego sam fakt, że okoliczności zdarzenia od strony obiektywnej nie są
jednoznaczne. Bo o ile ofiara znała napastnika i sama z nim poszła, a potem w
trakcie samego domniemanego zgwałcenia nie została pocięta żyletką czy nożem,
ani nie ma śladów skrępowania jej w pozycji "na żabę", to koń z wozem dla tego,
co rozświetli, co tak naprawdę się w tym zamkniętym pokoju hotelowym wydarzyło i
kto tu ma rację.
I nie miej pretensji do organów ścigania, bo nikt wróżką nie jest. Przypadków
mniej lub bardziej fikcyjnych zgłoszeń zgwałcenia jest sporo. Powody tego bywają
różne. Od szantażu, przez niechcianą ciążę do niezrozumienia samej istoty
zgwałcenia, jako przełamania jakiegoś tam oporu ofiary. Dochodzą do tego naciski
rodziny, która oczywiście córkę uważa za świętą bez mała i nawet im przez myśl
nie przejdzie, że nastolatka po prostu miała ochotę iść z chłopakiem do łóżka,
by zobaczyć, jak to jest i czy tak, jak na filmach to wygląda.
Teraz masz ogrom złożoności całej sytuacji. Salomona tu mało, a co dopiero
gliniarz pomóc może? I nie miej pretensji do organów ścigania, że tak to
wygląda, jak wygląda.
>
> Prywatnie tu i teraz też jestem zdania, że należy ściągnąć
> z takiego forsę i połamać mu gnaty. Gnaty jako wyrównanie,
> a forsa akurat na psychologów powinna starczyć. Prokuraturę
> natomiast omijać szerokim łukiem - no, chyba że ktoś ma duże
> skłonności masochistyczne...
Jest tylko jeden problem. Wiele wskazuje na to, że mamy do czynienia nie ze
zgwałceniem, tylko z szantażem. Czy nadal podtrzymujesz swoje zdanie? Bo da mnie
to jednak jest spora różnica.
> Nieprzytomnosc byla jedna z opcji prawda? Rownie dobrze mogla byc szantazowana
> bronia, mogla zostac ogłuszona i ocknac sie po fakcie, a sadzac po
> wypowiedziach watkotwórcy inteligencja on nie grzeszy wiec mogl po prostu
> portfel gdzies zgubic etc
I w ramach tego szantażu bronią, to nogi oczywiście rozłożyła, by nie zostać
zatrzelona, ale kraść portfela to się już nie bała? Albo dostała wazonem po
głowie i nieprzytomna się bronić nie miała możliwości, ale ręce same się jej
zacisnęły na portfelu?
Z tego wszystkiego tylko znalezienie post factum tego portfela by sprawę jakoś
tłumaczyło. tylko, ze skoro zdarzenie miało miejsce w jego samochodzie, to nie
bardzo mi się chce w to uwierzyć.
> ofiara jest w posiadaniu dowodu osobistego auto-cracka. nie wiadomo co z nim
> robi, ale domniemuję iz nie przekazała go do depozytu. istnieje wiec mozliwosc
> iz ktos kupil sobie na ten dowod telewizor, samochod albo wyspe na pacyfiku :)
> (znaczy sie na kredyt-raty)
> i teraz wyobrazmy sobie ze inicjator watku placi, zapomina o sprawie a za pol
> roku przychodzi pismo z banku ze ma zaplacic xxxxtys zł tytulem zaleglych rat
> kredytu
No to inicjator wątku powie, że to nie jego podpis. Może napomknąć, że dowód
miała określona osoba. Określona osoba dostanie zarzut z 286 i 297 kk i jeszcze
będzie musiała spłacić kredyt z odsetkami.
> No i gwalt na tylnym siedzeniu samochodu... To tez malo mozliwe.
To bardzo możliwe. Zwłaszcza, że zgwałcenie to niekoniecznie musi być normalny
stosunek. Mógł ją palcem zgwałcić. Idiotów na świecie nie brakuje.
Jest mozliwy dzieki wspolpracy...
Gwalty w samochodzie osobowym i gwalty w kabinie toalety (na stojaco),
okazywaly sie falszywymi oskarzeniami.
A testowalas cyjanek?
Postawy, ktora opisalas raczej sie nie spotyka. Za to nader czesto spotyka
sie strach przed samodzielnym opuszczeniem domu, przebywaniem samemu,
kiedy gwalciciel jest na wolnosci.
Bahh... tak na to patrzac, to mozna powiedziec, ze ona jego zgwalcila.
Bo w koncu to on był pod wplywem wszelkich dostepnych srodkow, a ona go
wykorzystała :)
pozdrawiam,
Przemek O.
> Jest mozliwy dzieki wspolpracy...
> Gwalty w samochodzie osobowym i gwalty w kabinie toalety (na stojaco),
> okazywaly sie falszywymi oskarzeniami.
Współpracę można osiągnąć dzięki zastraszeniu czy innym podstępnym zabiegom. A i
bez współpracy dasz dziewczynie po twarzy i będzie spokojnie leżeć, jak zobaczy,
że opór sensu większego nie ma, bo co najwyżej jeszcze raz dostanie.
> Bahh... tak na to patrzac, to mozna powiedziec, ze ona jego zgwalcila. Bo w
> koncu to on był pod wplywem wszelkich dostepnych srodkow, a ona go
> wykorzystała :)
Poniekąd w zasadzie racja.
> To bardzo możliwe. Zwłaszcza, że zgwałcenie to niekoniecznie musi być normalny
> stosunek. Mógł ją palcem zgwałcić. Idiotów na świecie nie brakuje.
Idiota ze zgwalcil czy ze palcem ???
> Użytkownik "Robert Tomasik" <robert....@gazeta.pl> napisał w
> wiadomości news:en77cf$jqd$1...@atlantis.news.tpi.pl...
>
>> Skoro sama tego chciała, to zakładam, że śladów zgwałcenia żadnych nie
>> będzie.
>
> Slyszales o pigułce gwaltu? Brak obrazen nie oznacza braku gwałtu -
> oznacza po prostu ze ofiara gwałtu sie nie bronila - bo mogla byc np
> wlasnie nieprzytomna, skrajnie pijana czy po prostu sparalizowana
> strachem. Ja tez bym nie walczyla jak lwica, gdybym miala np pistolet
> przyłozony do głowy. Prezentujesz typ myslenia Leppera "hehe, przeciez nie
> mozna zgwalcic prostytutki". Szczerze mowiac, po Tobie spodziewalam sie
> jednak bardziej wywazonej opinii.
To co jest w takim razie dowodem gwałtu? Zeznanie ,,zgwałconej''? To strach
się bać, jeśli to wystarczy do skazania.
--
Jego Ponurość Tristan
> To co jest w takim razie dowodem gwałtu? Zeznanie ,,zgwałconej''? To
> strach
> się bać, jeśli to wystarczy do skazania.
jesli twoja zona zostanie nafaszerowana taka pigułka i w efekcie zostanie
wykorzystana seksualnie bedziecie oboje to uwazac za gwalt czy moze jednak
zalozysz ze sama chciala skoro nie ma siniakow na twarzy?
Pigulke gwaltu mozna wykryc w organizmie. A co do sparalizowania strachem -
w zeszlym roku byl przypadek dziewczyny ktora dwoch zwyrodnialcow wypchnelo
z pociagu. Miala co najmniej kilka okazji aby uciec, krzyczec, bronic sie -
np podczas przesiadki na dworcu, gdy czekala ze swoimi oprawcami na nastepny
pociag. Nie zrobila zadnej z tych rzeczy. Sadzisz, ze dlatego ze chciala aby
ja wypchneli pozniej z jadacego pociagu? Czy gdyby na tym etapie wkroczyla
policja i ja uwolnila to czy zignorowalbys jej zeznania bo nie krzyczala?
"bo strach sie bac'?
Angie
A dlaczego ignorowac? Ale to chyba troche za malo, zeby kogos wsadzic za
kratki. Trzeba poszukac jakichs swiadkow, sprawdzic wiarygodnosc, moze
jakas wizja lokalna...
>. Trzeba poszukac jakichs swiadkow, sprawdzic wiarygodnosc, moze
> jakas wizja lokalna...
Swiadkow czego w tej konkretnej sprawie? Swiadkow ze jechala z nimi
pociagiem - byl konduktor, byli inni pasazerowie. na dworcu widziala ich
pewnie z setka innych osob. gdyby ja trzymali za gardlo to zakladam, ze
jednak ktos by zareagowal. A ona byla tak sparalizowana strachem, ze stala
jak owieczka prowadzona na rzeź. Ale byla steroryzowana i uprowadzona. Bedac
postronnym swiadkiem zeznalbys jedynie ze z nimi stala. A ona - ze byla
porwana. I co z jej wiarygodnoscia? Wszyscy wiemy jak sie to skonczylo, ale
czy gdyby sie skonczylo wlasnie tam na dworcu podczas przesiadki ktokolwiek
z was by uwierzyl w slowa tej dziewczyny, ze byla ofiara, ze nie chciala?
Angie
Watpliwosci rozstrzyga sie na korzysc oskarzonego.
Teraz wyobraz sobie, ze donosze na policje, ze grozilas mi i mojej
rodzinie. Czy sad powinien Cie skazac na podstawie moich slow?
być może tak
KG
a może zrobiła?
KG
> Watpliwosci rozstrzyga sie na korzysc oskarzonego.
Mówimy teraz o konkretnej sprawie. Uwolnilbys ich?
> Czy sad powinien Cie skazac na podstawie moich slow?
Sad jak juz skazalby mnie na podstawie dowodow, twoje zeznanie byloby jednym
z nich
Angie
Nie, no ale co to ma wszystko do sprawy, która jest przedmiotem tego wątku?
> Idiota ze zgwalcil czy ze palcem ???
Generalnie pewnie i jedno i drugie.
> Swiadkow czego w tej konkretnej sprawie? Swiadkow ze jechala z nimi
> pociagiem - byl konduktor, byli inni pasazerowie. na dworcu widziala ich
> pewnie z setka innych osob. gdyby ja trzymali za gardlo to zakladam, ze
> jednak ktos by zareagowal. A ona byla tak sparalizowana strachem, ze stala
> jak owieczka prowadzona na rzeź. Ale byla steroryzowana i uprowadzona. Bedac
> postronnym swiadkiem zeznalbys jedynie ze z nimi stala. A ona - ze byla
> porwana. I co z jej wiarygodnoscia? Wszyscy wiemy jak sie to skonczylo, ale
> czy gdyby sie skonczylo wlasnie tam na dworcu podczas przesiadki ktokolwiek
> z was by uwierzyl w slowa tej dziewczyny, ze byla ofiara, ze nie chciala?
Posłuchaj. Życie zna różne przypadki. No ale z tego powodu, ze tę jedną kobietę
zamordowano trudno prewencyjnie odstrzeliwać każdego mężczyznę będącego w
towarzystwie kobiety. Na wszelki wypadek, by jej nie zgwałcił.
> To co jest w takim razie dowodem gwałtu? Zeznanie ,,zgwałconej''? To strach
> się bać, jeśli to wystarczy do skazania.
Właśnie z tym często bywa problem i dlatego wcale nie tak łatwo doprowadzić do
skazania rzeczywistego gwałciciela, a co dopiero osoby niewinnej.
> Nie, no ale co to ma wszystko do sprawy, która jest przedmiotem tego
> wątku?
1. jestes juz tak dlugo na gupie, ze wiesz, ze nie cytuje sie calego postu
jak sie chce dopisac jedna linijke
2. to byl przyklad obrazujacy, ze nie zawsze brak oporu ofiary oznacza jej
przyzwolenie na to co sie z nia dzieje
Angie
>. Na wszelki wypadek, by jej nie zgwałcił.
I po co ta ironia? Swoja droga nie dziwie sie, ze wiele ofiar gwaltu w ogóle
ich nie zglasza na policję, bojac sie zapewne trafic na kogos z twoim
poziomem empatii, kto nie widzac obrazen na jej ciele potraktuje ja np
tekstem o cyt "rozkladaniu nóg'. ja mialam wiecej szczescia - trafilam na
policjanta, ktory potrafil sie postawic w mojej sytuacji, byc moze dlatego,
ze byl moim bylym chlopakiem, a byc moze dlatego ze po prostu byl
czlowiekiem
Angie
> a może zrobiła?
Nie zrobila. No chyba, ze bylem wtedy bardzo pijany...
W tej konkretnej sprawie to oni sie chyab przyznali.
> Sad jak juz skazalby mnie na podstawie dowodow, twoje zeznanie byloby jednym
> z nich
O! Wlasnie o to mi chodzi - nie skazuje sie na podstawie oskarzenia, tylko
dowodow.
Czyli skazać "na wszelki wypadek"?
>> Mówimy teraz o konkretnej sprawie. Uwolnilbys ich?
>
> W tej konkretnej sprawie to oni sie chyab przyznali.
Przyznali sie po zamordowaniu dziewczyny. Chodzi mi o sam fakt wiarygodnosci
zeznan dziewczyny, gdyby jakims cudem uwolnila sie/zostala uwolniona zanim
wsiadla do pociagu z ktorego ja wyrzucono. Ona twierdzilaby, ze zostala
porwana, oni ze nic podobnego bo przeciez jej nie zwiazali etc. Zapewne
wiekszosc z nas [łacznie ze mna] uznalaby, ze dziewczyna fantazjuje bo
przeciez byla dorosla, dookola mnostwo ludzi. Wystarczylo krzyknac. A ona
nawet tego nie potrafila bo byla tak przerazona. jak sie to skonczylo
wiadomo - czy jednak ow brak oporu z jej strony byl radosnym przyzwoleniem
na to co sie z nia dzialo?
> O! Wlasnie o to mi chodzi - nie skazuje sie na podstawie oskarzenia, tylko
> dowodow.
A czy ja twierdzilam co innego?
Angie
> W zasadzie biorąc pod uwagę temat, to gnida jesteś...
Powaznie? To nie ja to napisalem. To dla ciebie wazniejsza byla kasa, a nie
to by zamknac sprawce, zeby nikomu wiecej krzywdy nie zrobil.
--
marcin
> I po co ta ironia? Swoja droga nie dziwie sie, ze wiele ofiar gwaltu w ogóle
> ich nie zglasza na policję, bojac sie zapewne trafic na kogos z twoim poziomem
> empatii, kto nie widzac obrazen na jej ciele potraktuje ja np tekstem o cyt
> "rozkladaniu nóg'. ja mialam wiecej szczescia - trafilam na policjanta, ktory
> potrafil sie postawic w mojej sytuacji, byc moze dlatego, ze byl moim bylym
> chlopakiem, a byc moze dlatego ze po prostu byl czlowiekiem
I co? Od dziś prewencyjnie odstrzeliwuje każdego mężczyznę idącego z kobietą? Ja
nie twierdzę, ze brak obrażeń u kobiety jest dowodem tego, że nie doszło do
zgwałcenia. Ja tylko i wyłącznie zwracam uwagę na fakt, że sąd potrzebuje
dowodów, by ukarać sprawcę. Jak ich nie ma - nieważne z jakiego powodu - to nic
zrobić się nie da. Kobieta musi to zrozumieć, że nie jest to złą wola
policjanta, tylko po prostu obiektywna trudność i tyle. W sądzie wygrywa nie
ten, co ma racje, tylko ten, co ma dowody na swoje racje.
> 1. jestes juz tak dlugo na gupie, ze wiesz, ze nie cytuje sie calego postu jak
> sie chce dopisac jedna linijke
A my nie mamy pana płaszcza ...
> 2. to byl przyklad obrazujacy, ze nie zawsze brak oporu ofiary oznacza jej
> przyzwolenie na to co sie z nia dzieje
A czy ja kiedykolwiek pisałem coś przeciwnego? Tyle, że to faktu nie zmienia, ze
by kogoś ukarać trzeba dowodów jego winy.
> Przyznali sie po zamordowaniu dziewczyny. Chodzi mi o sam fakt wiarygodnosci
> zeznan dziewczyny, gdyby jakims cudem uwolnila sie/zostala uwolniona zanim
> wsiadla do pociagu z ktorego ja wyrzucono. Ona twierdzilaby, ze zostala
> porwana, oni ze nic podobnego bo przeciez jej nie zwiazali etc. Zapewne
> wiekszosc z nas [łacznie ze mna] uznalaby, ze dziewczyna fantazjuje bo
> przeciez byla dorosla, dookola mnostwo ludzi. Wystarczylo krzyknac. A ona
> nawet tego nie potrafila bo byla tak przerazona. jak sie to skonczylo
> wiadomo - czy jednak ow brak oporu z jej strony byl radosnym przyzwoleniem
> na to co sie z nia dzialo?
Tak z ciekawosci zapytam? Skad to wszystyko wiesz? Skad wiesz ze byla
sparalizowana strachem? A moze wtedy, gdy jeszcze z nimi stala, po
prostu nie miala sie czego bac?
--
Pozdrawiam
Jacek
> Powaznie? To nie ja to napisalem.
Ja wiem? Sprawdziłabym nagłówki... ale mam wrażenie, że
to jednak ty. Więc porównanie prostytucji do gwałtu też
jest twojego autorstwa.
> To dla ciebie wazniejsza byla kasa, a nie to by zamknac
> sprawce, zeby nikomu wiecej krzywdy nie zrobil.
Czytać ze zrozumieniem to uczą w podstawówce, no ale niech
ci będzie, łopatologicznie: żadna różnica czy go zamkną czy
nie zamkną, czy go wydoić z kasy czy nie. Czasu to nie cofa.
Kira
--
/(o\ ~ G-G: 574988 ~ http://cyber-girl.net/ ~
\o)/ * mDziura * Vista-cel-pal * Poolicz mi *
Kira F. ~ I am what I am - I do what I want ~
>Skad to wszystyko wiesz? Skad wiesz ze byla sparalizowana strachem? A moze
>wtedy, gdy jeszcze z nimi stala, po prostu nie miala sie czego bac?
Z zeznan sprawcow i z opinii psychologow - temat byl dosc goracy swego czasu
i w prasie wypowiadalo sie wiele osob na ten temat
Angie
> I co? Od dziś prewencyjnie odstrzeliwuje każdego mężczyznę idącego z
> kobietą?
Nie, ale nie uraczyl mnie na dzien dobry tekstem o rozkladaniu nog tylko
dlatego, ze moja twarz nie przypominala siekanego kotleta.
> Kobieta musi to zrozumieć, że nie jest to złą wola policjanta, tylko po
> prostu obiektywna trudność i tyle.
Ja nie mówie, ze masz drania znalezc i zastrzelic, bez dowodow, bez
rozprawy, bez przebaczenia. i potem strzelac prewencyjnie do kazdego. ja
jedynie mówie, ze jesli kobieta zjawia sie na posterunku i mówi, ze zostala
zgwalcona/pobita to trzeba wyjsc poza samcze założenie"pewnie sama
chciala/bo jej sie nalezalo" . Swoja droga zaczynam rozumiec po co cos tak
elementarnego jak prawa ofiary musialy aż zostac ujęte w Karte Praw Ofiary.
Angie
> Czy gdyby na tym etapie wkroczyla
> policja i ja uwolnila to czy zignorowalbys jej zeznania bo nie krzyczala?
> "bo strach sie bac'?
Oczywiście. Za chwilę przyjdzie do mnie ktoś i powie, że zgwałciłem. I mnie
aresztują bez dowodów, bo w końcu mogłem sparaliżować strachem.
--
Jego Ponurość Tristan
>> Watpliwosci rozstrzyga sie na korzysc oskarzonego.
>
> Mówimy teraz o konkretnej sprawie. Uwolnilbys ich?
Oczywiście. Nie zgadzam się na wsadzanie kogoś na podstawie zeznań jednej
osoby. Już dość przerażająca jest wizja, że kilka osób się na mnie uweźmie
i mnie skażą.
--
Jego Ponurość Tristan
> Tyle, że to faktu nie zmienia, ze by kogoś ukarać trzeba dowodów jego
> winy.
A ja twierdzilam inaczej?
Angie
>Nie zgadzam się na wsadzanie kogoś na podstawie zeznań jednej
> osoby.
Ale ty nie masz sie na co zgadzac albo nie. To nie jest przedszkole malego
Przemusia. Albo jestes winny i dostajesz to na co zasluzyles albo nie
jestes. Tylko tyle.
> Już dość przerażająca jest wizja, że kilka osób się na mnie uweźmie
> i mnie skażą.
Te kilka osob to sklad orzekajacy? Dorosnij
Angie