Użytkownik Massai napisał:
> Umowa jest żałosna, napisana jakby przez licealistę.
Istnieje jeszcze coś takiego jak ustawa o prawie autorskim, czy jak to
się fachowo zwie... i ta ustawa reguluje tego typu uzgodnienia. Jak
czegoś nie ma w umowie, albo jest niedoprecyzowane, to ustawa zawiera
stosowne rozstrzygnięcia.
Umowa nie może być niezgodna z ustawą i jej ustalenia nie mogą łamać
postanowień ustawy.
Skoro wydawnictwo wydało publikację z użyciem tekstów autora i nie
uzyskało od niego na to zgody, czy nie uregulowało należności
wynikającej z umowy, to sprawa jest jak najbardziej wygrana... chyba, że
jednak ta umowa zawiera coś, co zezwala im na takie jazdy.
Z pozoru może być nieudolna umowa, a faktycznie może być to celowa
nieudolność, która jest tylko 'zmyłą' dla mniej wtajemniczonych.
Radziłbym zrobienie analizy prawnej tej umowy.
pozdr.
Robert G.