Mam mały problem z akademikiem, z którego już w zasadzie się
wyprowadziłem. Mieszkałem w nim przez okres studiów. Na koniec każdego
roku jedna z pracownic domu studenckiego sprawdzała pokoje pod kątem
zniszczeń (brudne ściany, zniszczone meble itd): jeżeli były, to przed
wymeldowaniem się należało wszystko naprawić.
U mnie także owa osoba już była, pokój skontrolowała i stwierdziła że
jest wszystko w porządku. Podczas wymeldowywania się kierowniczka
akademika stwierdziła, że skoro kończę 5 rok to: "u nas jest taki
zwyczaj że każdy kto kończy studia odmalowywuje swój pokój". Mi ręce
opadły, bo rozumiem takie stwierdzenia w sytuacji jeżeli pokój jest
zniszczony. Ale w sytuacji kiedy ktoś kończy studia.. Nieco zaskakujące
jest to dla mnie... Rozmowa z kierowniczką zakończyła się na tym, że
jeżeli pokój nie zostanie odmalowany to ona nie podpisze mi karty
obiegowej :) Sprawa jasna i klarowna.
Poradźcie: co mogę zrobić? Wynająć firmę do malowania, niech wystawi
rachunek po czym wysłać go na adres rektora z prośbą o zwrot
poniesionych nakładów? Mogę coś takiego zrobić? Olać od razu sprawę? Czy
może już napisać pismo do dziekana wydziału z pytaniem co to za zwyczaj?
Malować samego pokoju nie mam najmniejszego zamiaru: bo nie mam
pieniędzy na sprzęt, nie mam czasu (pracuję), nie mam ochoty malować
komuś pokoju (mi jak ja "przejmowałem" ten pokój też nikt go nie odnowił).
Z góry dziękuję za wszelkie rady i pomysły... :)
--
michal
> Rozmowa z kierowniczką zakończyła się na tym, że jeżeli pokój nie zostanie
> odmalowany to ona nie podpisze mi karty obiegowej
A do czego ci ta karta?
Sz.
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Do oddania do dziekanatu razem z praca magisterską :)
Pozdrawiam!
--
Gozdek
S2200+ | 512MB | A7N8X-X | R9600pro | 250GB
ATARI800XE | 1,79MHz | 64kB RAM | 24kB ROM | XC12
> >> odmalowany to ona nie podpisze mi karty obiegowej
> > A do czego ci ta karta?
> Do oddania do dziekanatu razem z praca magisterską :)
W jakim celu?
> Gozdek <goz...@poczta.onet.pl> napisał(a):
>
>>>> odmalowany to ona nie podpisze mi karty obiegowej
>>> A do czego ci ta karta?
>> Do oddania do dziekanatu razem z praca magisterską :)
>
> W jakim celu?
Nie, karte oddaje sie PO obronie pracy mgr i sluzy (o ile sie dobrze
domyslam) do otrzymania swiadectwa odejscia z uczelni.
--
michal
> Nie, karte oddaje sie PO obronie pracy mgr i sluzy (o ile sie dobrze
> domyslam) do otrzymania swiadectwa odejscia z uczelni.
Jeżeli masz na myśli dyplom albo inne dokumenty, to muszą ci wydać tak czy
tak, nawet bez obiegówki. Tzw. ukrycie dokumentu jest przestępstwem.
> Michał <mw...@gazeta.pl> napisał(a):
>
>> Nie, karte oddaje sie PO obronie pracy mgr i sluzy (o ile sie dobrze
>> domyslam) do otrzymania swiadectwa odejscia z uczelni.
>
> Jeżeli masz na myśli dyplom albo inne dokumenty, to muszą ci wydać tak czy
> tak, nawet bez obiegówki. Tzw. ukrycie dokumentu jest przestępstwem.
Z dyplomem to na pewno nie ma nic wspolnego. Jednak w przypadku
jakiejkolwiek firmy gdzie jeszcze obowiazuja "karty obiegowe" swiadectwo
odejscia z zakladu wydaje sie dopiero po oddaniu owej karty. I dlatego
uwazam ze na uczelni jest podobnie.
--
michal
Nie, nie jest
--
Pozdrawiam
Jacek
> Michał pisze:
>> I dlatego uwazam ze na uczelni jest podobnie.
>
> Nie, nie jest
Uhm. No to w zasadzie na co jest ta cala 'karta obiegowa'? I po co mam
tracic caly dzien na zbieranie do niej podpisow???
--
michal
> w przypadku jakiejkolwiek firmy gdzie jeszcze obowiazuja "karty obiegowe"
> swiadectwo odejscia z zakladu wydaje sie dopiero po oddaniu owej karty.
Msz na myśli świadectwo pracy? To też praktyka sprzeczna z prawem (art. 97 §
1 kp).
> tracic caly dzien na zbieranie do niej podpisow???
Prawem kaduka.
> Michał <mw...@gazeta.pl> napisał(a):
>
>> w przypadku jakiejkolwiek firmy gdzie jeszcze obowiazuja "karty obiegowe"
>> swiadectwo odejscia z zakladu wydaje sie dopiero po oddaniu owej karty.
>
> Msz na myśli świadectwo pracy? To też praktyka sprzeczna z prawem (art. 97 §
> 1 kp).
Masz racje. Chodzilo mi o swiadectwo pracy tylko jakos zle sobie to
nazwalem ;) Dziekuje za uswiadomienie mnie.
Pozostaje wiec pytanie: po co jest ta cala karta obiegowa?!
--
michal
> Michał <mw...@gazeta.pl> napisał(a):
>
>> tracic caly dzien na zbieranie do niej podpisow???
>
> Prawem kaduka.
:))
Oto co znajduje na stronach roznych polskich uczelni:
"Dokumentem potwierdzającym rozliczenie się studenta z Uczelnią jest
potwierdzona Karta Obiegowa."
"Student może zostać dopuszczony do obrony pracy dyplomowej po
przedłożeniu w Dziekanacie następujących dokumentów:
(...)
- karta obiegowa"
I zatem jeszcze musze zadac pytanie: zapewne ja takze otrzymam owa karte
obiegowa. Co mam zrobic w momencie jej odebrania z dziekanatu? Nie
przyjac jej twierdzac ze... No wlasnie. Co powiedziec?
--
michal
--
michal
Karta jest po to by, uregulować sprawy związane z uczelnią, pomyśl ile osób
by np. nie oddalo książek do biblioteki tylko zatrzymali sobie, dlatego
istnieje taka karta, jeżeli student zdobędzie wszystkie pieczątki na tej
karcie znaczy że wszystkie sprawy z bibliotekami, akademikami ma
uregulowane. Zamista kombinować i szukać haków prawnych radze poswięcić
dzień i pozbierac pieczątki.
> "Student może zostać dopuszczony do obrony pracy dyplomowej po
> przedłożeniu w Dziekanacie następujących dokumentów:
> (...)
> - karta obiegowa"
A! Tak to teraz rozwiązują?! Nie dopuszczają do obrony? Do tego być może
mają prawo (nie mam czasu sprawdzać) i tego nie przeskoczysz.
Ale w takim razie zastanówmy się, czy zachowanie kierowniczki akademika nie
wypełnia znamion przestępstwa jakiegoś (wyłudzenie, doprowadzenie do
niekorzystnego rozporządzenia mieniem - może ktoś bardziej biegły w prawie
karnym coś napisze).
>> Pozostaje wiec pytanie: po co jest ta cala karta obiegowa?!
>>
>
> Karta jest po to by, uregulować sprawy związane z uczelnią, pomyśl ile
> osób by np. nie oddalo książek do biblioteki tylko zatrzymali sobie,
> dlatego istnieje taka karta, jeżeli student zdobędzie wszystkie
> pieczątki na tej karcie znaczy że wszystkie sprawy z bibliotekami,
> akademikami ma uregulowane.
No zgoda. Ja im oddaje karte a oni co mi daja w zamian? Bo jesli nic to
ja ich kicham i nie widze sensu szykowania tej calej karty.
> Zamista kombinować i szukać haków prawnych
> radze poswięcić dzień i pozbierac pieczątki.
Przeczytaj moj pierwszy post. Ja nie kombinuje. Ja chcialem poswiecic
dzien i pozbierac pieczatki, ALE kierowniczka domu studenckiego juz
zapowiedziala ze mi to utrudni.
--
michal
>> "Student może zostać dopuszczony do obrony pracy dyplomowej po
>> przedłożeniu w Dziekanacie następujących dokumentów:
>> (...)
>> - karta obiegowa"
>
> A! Tak to teraz rozwiązują?! Nie dopuszczają do obrony? Do tego być może
> mają prawo (nie mam czasu sprawdzać) i tego nie przeskoczysz.
To dotyczy jakiejs innej uczelni. U mnie tego nie ma. Karte dostaje sie
po obronie dopiero.
>
> Ale w takim razie zastanówmy się, czy zachowanie kierowniczki akademika nie
> wypełnia znamion przestępstwa jakiegoś (wyłudzenie, doprowadzenie do
> niekorzystnego rozporządzenia mieniem - może ktoś bardziej biegły w prawie
> karnym coś napisze).
Pal licho ta cala karte. Poswiece sie i ja przygotuje - w koncu moge
zrobic jeszcze ta ostatnia rzecz dla mojej uczelni :))
Problem tkwi jednak wlasnie w osobie kierowniczki. Malowac pokoju nie
mam NAJMNIEJSZEGO zamiaru. A jej "zwyczaje jakie panuja" guzik mnie
obchodza (tak samo pewnie jak i ja moje).
--
michal
> Pal licho ta cala karte. Poswiece sie i ja przygotuje - w koncu moge
> zrobic jeszcze ta ostatnia rzecz dla mojej uczelni :))
> Problem tkwi jednak wlasnie w osobie kierowniczki. Malowac pokoju nie
> mam NAJMNIEJSZEGO zamiaru.
Możesz zlekceważyć i tę kartę, i kierowniczkę, jeżeli tak nieuczciwie
postępuje. Obroń się - a papiery potem muszą ci wydać.
Jesli im oddasz karte to dpouszczaja Cie do obrony pracy magisterskiej, jak
nie oddasz to nie dopuszcza, to jest w twoim interesie zadbac o to, nie w
ich. Szkoly wyzsze maja to do siebie, ze musisz sam zadbac o swoje sprawy,
nikt za Toba nie bedzie latal jak w podstawowce i prosil.
Co do kierowniczki, to zawsze mozesz na nia zlozyc zazalenie do dopowiednich
organ uczelni, lub zalatwic to z kierowniczka w inny sposób.
> Jesli im oddasz karte to dpouszczaja Cie do obrony pracy magisterskiej,
> jak nie oddasz to nie dopuszcza, to jest w twoim interesie zadbac o to,
> nie w ich. Szkoly wyzsze maja to do siebie, ze musisz sam zadbac o swoje
> sprawy, nikt za Toba nie bedzie latal jak w podstawowce i prosil.
Mylisz sie. Karta nie ma nic wspolnego z obrona. Otrzymuje sie ja
dopiero po obronie pracy. Przynajmniej tak jest u mnie na uczelni.
>
> Co do kierowniczki, to zawsze mozesz na nia zlozyc zazalenie do
> dopowiednich organ uczelni,
Kierownik calego osrodka akdamickiego (wszystkich akademikow)? Dziekan
wydzialu? Rektor? Do kogo?
> lub zalatwic to z kierowniczka w inny sposób.
Po gebie na pewno jej nie dam ;))
--
michal
> Michał <mw...@gazeta.pl> napisał(a):
>
>> Pal licho ta cala karte. Poswiece sie i ja przygotuje - w koncu moge
>> zrobic jeszcze ta ostatnia rzecz dla mojej uczelni :))
>> Problem tkwi jednak wlasnie w osobie kierowniczki. Malowac pokoju nie
>> mam NAJMNIEJSZEGO zamiaru.
>
> Możesz zlekceważyć i tę kartę, i kierowniczkę, jeżeli tak nieuczciwie
> postępuje. Obroń się - a papiery potem muszą ci wydać.
Ale w koncu przyjdzie dzien odebrania karty z dziekanatu. Odebrac ja i
olac? Czy moze nie odbierac twierdzac ze i tak nie zbiore podpisow bo
zostalem "zastraszony" ;)?
--
michal
> Ale w koncu przyjdzie dzien odebrania karty z dziekanatu.
A kto absolwenta do tego odebrania karty zmusi?
No ja jak sie pytalem w dziekanacie to kazala zlozyc 2 tygodnie przed obrona
indeks, karte obiegowa, oraz 2 lub 3 (dokladnie nie pamietam) kopie pracy
magisterskiej podpisane przez recenzentów i promotora.
Co do kierowniczki akademików, to macie jakiegoś prodziekana ds. studentów?
>
> No ja jak sie pytalem w dziekanacie to kazala zlozyc 2 tygodnie przed
> obrona indeks, karte obiegowa, oraz 2 lub 3 (dokladnie nie pamietam)
> kopie pracy magisterskiej podpisane przez recenzentów i promotora.
U mnie tak samo z wyjatkiem karty (dodatkowo jest jeszcze cala kupa
inych swistkow, ale to wszystko da sie normaline zalatwic).
>
> Co do kierowniczki akademików, to macie jakiegoś prodziekana ds. studentów?
Sugerujesz by przygotowac pisemko do niego z pytaniem czemu podpis na
karcie wymaga odnowienia pokoju w akadmeiku? :)
--
michal
>> Ale w koncu przyjdzie dzien odebrania karty z dziekanatu.
>
> A kto absolwenta do tego odebrania karty zmusi?
Absolwenta to juz nic nie rusza :)) Jedyne co jeszcze mnie zastanawia to
wlasnie to "swiadectwo odejscia" w indeksie. Choc z drugiej strony
trzeba sobie zadac pytanie komu i po co by takie swiadectwo bylo
potrzebne. Przy przyjmowaniu do pracy niezbedny moze byc jak juz tylko
dyplom...
--
michal
idż porozmawiać z dziekanem w tej sprawie.
Powiedz, że z pkoju się rozliczyłeś, ale kierowniczka odmówiła ci podisania
karty bez wymalowania pokoju.
Niech dziekan to po cichu załatwi. Nikt nie lubi prać brudów głośno. Sądzę,
że na tym się skończy.
Jeśli to nie pomoże. Żłóż do dziekana oficjalne pismo z wyjaśnieniem że
kierowniczka odmówiła podpisania karty, mimo rozliczenia się z pokoju
żądając wymalowania pokoju i z prośbą o podanie podstawy prawnej wymgającej
od ciebie wymalowania tegoż pokoju.
Dziekan na pismo musi ci odpowiedzieć powołując się na konkretny paragraf
regulaminu studiów tudzież regulaminu akademika.
Jeśli dziekan nie odpowie lub odpowie bez sensu, to potem masz rektora po
drodze.
w następnej kolejności proponuję gazetę wyborczą, myślę , że dalej nie
będiesz musiał.
To czym ty się przejmujesz w ogóle.
Pozbieraj podpisy, które pozbierać się da, po czym złóż kartę z wyjaśnieniem
że kierowniczka akademika odmówiła podisania karty i dlaczego.
Dyplomu zatrzymać nie mogą.
Jak nie ma nic na temat karty w regulaminie studiów to w zasadzie nic nie
mogą.
To jest tylko ewentualna informacja dla nich, że z czegoś mogłeś sie nie
rozlczyć i żeby to sprawdzić.
Do niczego nie jest potrzebne. Liczy się dyplom.
tym razem roznica bedzie taka ze wszystko bedziesz
nagrywal na dyktafon
gdy bedzie mial juz "dowod" mozesz ta pania "uswiadomic"
moze od razu zmieknie, jesli nie to wycieczka do dziekana
w tej samej sprawie powinna rozwiazac sprawe
pzdr
Czyli nie mogą nie wydać dyplomu. Ale jeżeli nie zechcą go wystawić? Czy
to nie jest potencjalna furtka do zmuszenia do posiadania kompletnej
obiegówki?
p. m.
Ustal, czy akademiki podlegają uczelni, czy jest to czyjaś prywatnie
prowadzona działalność gospodarcza (bo z tym różnie bywa, będzie to wynikać
choćby z kwitka za akademik). jeśli akademik podlega uczelni, to po obronie
(po co Ci wcześniej kłopot) udaj się do Rektora (nie dziekana, bo on nie ma
nic wspólnego z akademikami) i powiadom go o całej sytuacji. Podkreśl, że
pracownik akademika wyczerpuje swoimi działaniami znamiona art. 304 kk,
który brzmi: "Kto, wyzyskując przymusowe położenie innej osoby fizycznej,
prawnej albo jednostki organizacyjnej nie mającej osobowości prawnej,
zawiera z nią umowę, nakładając na nią obowiązek świadczenia
niewspółmiernego ze świadczeniem wzajemnym, podlega karze pozbawienia
wolności do lat 3.
W dyktafony czy inne dyrdymały się nie baw. W razie konieczności nie
problem przesłuchać inne osoby kończące wcześniej uczelnię. Świadectwo
kilku osób o takich praktykach będzie o wiele lepsze od nagrania. Ale
sądzę, że rektor nie będzie chciał iść na konfrontację i sprawa zostanie
szybciutko uregulowana.
Przy okazji napisz, jaka to uczelnia.
> pracownik akademika wyczerpuje swoimi działaniami znamiona art. 304 kk,
Przecież to ani umowa, ani obrót gospodarczy.
> Przecie to ani umowa, ani obrót gospodarczy.
>
"Ty posprzataj a za to ja Ci podpisze" to jest umowa ustna a art.
304kk bardzo pasuje.
pozdrawiam
> Ustal, czy akademiki podlegają uczelni, czy jest to czyjaś prywatnie
> prowadzona działalność gospodarcza (bo z tym różnie bywa, będzie to
> wynikać choćby z kwitka za akademik).
Podlegaja uczelni.
> jeśli akademik podlega uczelni, to
> po obronie (po co Ci wcześniej kłopot)
Zgadzam sie ;)
> udaj się do Rektora (nie
> dziekana, bo on nie ma nic wspólnego z akademikami)
Tez mi sie tak wydaje. Jest jakis rektor ds studenckich i to on powinien
byc osoba odpowiedzialna za to. Dziekan natomiast nie ma zadnych praw do
decydowania o tym co sie dzieje w akademikach. Tak mi sie przynajmniej
wydaje.
Choc z drugiej strony kazdy akademik "przynalezy" do konkretnego
wydzialu... Wiec tu moze sprawa sie nieco komplikuje.
> i powiadom go o
> całej sytuacji. Podkreśl, że pracownik akademika wyczerpuje swoimi
> działaniami znamiona art. 304 kk, który brzmi: "Kto, wyzyskując
> przymusowe położenie innej osoby fizycznej, prawnej albo jednostki
> organizacyjnej nie mającej osobowości prawnej, zawiera z nią umowę,
> nakładając na nią obowiązek świadczenia niewspółmiernego ze świadczeniem
> wzajemnym, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Jasne... Tak to zalatwie. Ale dopiero po obronie (za +/- 2 tygodnie).
Zreszta przy moim sprzeciwie moze sama kierowniczka zrezygnuje z tego
pomyslu. Bo poki co wyglada mi to na zasade "lud ciemny, to jak mu sie
kaze cos zrobic to zrobi".
>
> Przy okazji napisz, jaka to uczelnia.
Politechnika Slaska... Akademik "Solaris" - i z tego co mi wiadomo w
innych akademikach takich praktyk sie nie uzywa. Tam przy wymeldowaniu
nalezy tylko okna umyc :)
--
michal
>>>> Ale w koncu przyjdzie dzien odebrania karty z dziekanatu.
>>> A kto absolwenta do tego odebrania karty zmusi?
>> Absolwenta to juz nic nie rusza :)) Jedyne co jeszcze mnie zastanawia to
>> wlasnie to "swiadectwo odejscia" w indeksie. Choc z drugiej strony trzeba
>> sobie zadac pytanie komu i po co by takie swiadectwo bylo potrzebne. Przy
>> przyjmowaniu do pracy niezbedny moze byc jak juz tylko dyplom...
>
> Do niczego nie jest potrzebne. Liczy się dyplom.
Dzieki.
--
michal
> idż porozmawiać z dziekanem w tej sprawie.
> Powiedz, że z pkoju się rozliczyłeś, ale kierowniczka odmówiła ci podisania
> karty bez wymalowania pokoju.
> Niech dziekan to po cichu załatwi. Nikt nie lubi prać brudów głośno. Sądzę,
> że na tym się skończy.
Dzieki za pomoc. Takie tez kroki uczynie, ale dopiero po obronie ;)
[...]
>
> w następnej kolejności proponuję gazetę wyborczą, myślę , że dalej nie
> będiesz musiał.
To juz pewnie ostatecznosc bedzie i mysle ze nie bedzie musialo do tego
dojsc.
Ale mimo wszystko serdecznie dziekuje za wskazowki.
--
michal
>> To dotyczy jakiejs innej uczelni. U mnie tego nie ma. Karte dostaje sie po
>> obronie dopiero.
>
> To czym ty się przejmujesz w ogóle.
Coz.. Taki juz jestem ze wszystko wole miec dobrze pozalatwiane ;)
Teraz przeszukalem regulamin studiow
(http://www.polsl.pl/alma.mater/informator/regulamin_studiow_2006.pdf)
obowiazujacy na mojej uczelni i co tam znalazlem:
par.36 pkt. 4:
Student przed otrzymaniem dyplomu powinien uregulować wszystkie
zobowiązania wobec Uczelni.
To zapewnie mowi o owej karcie obiegowej. Czy slowo "powinien" oznacza
ze MOZE wypelnic karte i ja zlozyc ale rownie dobrze NIE MUSI?
--
michal
> par.36 pkt. 4:
> Student przed otrzymaniem dyplomu powinien uregulować wszystkie
> zobowiązania wobec Uczelni.
Oczywiście, że powinien wszystkie zobowiązania uregulować, bo jest uczciwy.
Karta obiegowa jest tego potwierdzeniem.
Twoja sytuacja jest inna. Masz wszystko uregulowane, a obiegówki ci podpisać
nie chcą. Więc przejdź nad tym do porządku.
> > Przecie to ani umowa, ani obrót gospodarczy.
> "Ty posprzataj a za to ja Ci podpisze" to jest umowa ustna a art.
> 304kk bardzo pasuje.
Stron nie łączy stosunek cywilnoprawny. Destynatariusz z zakładem pozostaje
w relacjach administracyjnoprawnych.
> Michał <mw...@gazeta.pl> napisał(a):
>
>> par.36 pkt. 4:
>> Student przed otrzymaniem dyplomu powinien uregulować wszystkie
>> zobowiązania wobec Uczelni.
>
> Oczywiście, że powinien wszystkie zobowiązania uregulować, bo jest uczciwy.
> Karta obiegowa jest tego potwierdzeniem.
> Twoja sytuacja jest inna. Masz wszystko uregulowane, a obiegówki ci podpisać
> nie chcą. Więc przejdź nad tym do porządku.
Acha. No zgadza sie ;) Mysle ze teraz mam juz jasny poglad na ta sprawe.
Dziekuje serdecznie wszystkim za pomoc.
--
michal
> Stron nie łączy stosunek cywilnoprawny. Destynatariusz z zakładem
> pozostaje
> w relacjach administracyjnoprawnych.
Jak to nie łączy? Akademik wymaga nieodpłatnego świadczenia usługi remontu
pokoju, uzależniając od tego podpisanie obiegówki, która jest niezbędna
studentowi do ukończenia uczelni.
> > Stron nie łączy stosunek cywilnoprawny. Destynatariusz z zakładem
> > pozostaje w relacjach administracyjnoprawnych.
> Jak to nie łączy? Akademik wymaga nieodpłatnego świadczenia usługi remontu
> pokoju, uzależniając od tego podpisanie obiegówki, która jest niezbędna
> studentowi do ukończenia uczelni.
I dzieje się to na zasadzie łączącej strony umowy cywilnoprawnej, w obrocie
gospodarczym? Coś mam tu wątpliwości.
> I dzieje się to na zasadzie łączącej strony umowy cywilnoprawnej, w
> obrocie
> gospodarczym? Coś mam tu wątpliwości.
Jeśli upierasz się, że akademik nie jest podmiotem prowadzącym działalność
gospodarczą, to nie.
> Jeśli upierasz się, że akademik nie jest podmiotem prowadzącym działalność
> gospodarczą
A jest?
>> Jeśli upierasz się, że akademik nie jest podmiotem prowadzącym
>> działalność
>> gospodarczą
> A jest?
Nie, no skąd. Nawet przez chwilę mi to do głowy nie przyszło. :-)
> >> Jeśli upierasz się, że akademik nie jest podmiotem prowadzącym
> >> działalność
> >> gospodarczą
> > A jest?
> Nie, no skąd. Nawet przez chwilę mi to do głowy nie przyszło. :-)
Czyli zachowania kierowniczki nie da się podpasować pod żadne przestępstwo
niestety.
> Czyli zachowania kierowniczki nie da się podpasować pod żadne
> przestępstwo
> niestety.
Rozumiem, że z jakiegoś powodu uznajesz, że akademik działalności
gospodarczej nie prowadzi :-) Wątpię, choć wykluczyć tego, że to jakaś
forma stowarzyszenia nie mogę. Choć zapewne zatrudniają pracowników,
wystawiają faktury, otrzymują należności itd.
Ale tak, czy siak nie wiem, co też miało by to mieć do rzeczy. Dla pewności
jeszcze sprawdziłem komentarze zawarte w LEX-ie i żaden z nich słowem nie
zająkuje się o konieczności prowadzenia przez potencjalnego sprawcę
działalności gospodarczej. Jeśli swe przekonanie wywodzisz z faktu, że
przepis ten się znalazł w dziale poświęconym przestępstwom przeciwko
obrotowi gospodarczemu, to nic bardziej mylnego. W tym dziale znajduje się
kilka artykułów, które nie koniecznie muszą się wiązać z prowadzeniem
działalności gospodarczej przez sprawcę, lub ofiarę. By Cię przekonać
sugeruję lekturę art. 308.Zobacz, jaki wymieniono tam katalog ponecjanych
sprawców. :-)