On Thu, 20 Oct 2011, wrote:
>> Zapłaciłem za ubezpieczenie
>
> Fajnie, tylko jak się okaże, że kolejny raz zgłosisz tę samą szkodę z tego
> samego powodu to mogą już nie wypłacić odszkodowania.
Co prawda to prawda.
Przeoczyłeś jednak drobiazg: to nie jest z jego winy, a może
raczej "winy" (mam na myśli odpowiedzialność bez względu na winę).
Ubezpieczyciel również nie omieszka odzyskać "swojego" - a szkoda
jest z przyczyny budynku, czyli od wspólnoty, nie ubezpieczającego
konkretny lokal.
Wspólnota jest być może ubezpieczona, więc być może pokryje
szkody ze swojego OC.
I teraz ciekawsza część: jeśli poszkodowany jest ubezpieczony
u innego ubezpieczyciela niż wspólnota (koniecznie sprawdzić :P),
to co ubezpieczycielowi szkodzi wypłacić OC i odzyskać *z nawiązką*
(za koszty swojego prawnika)?
Na mój gust, jest wysoce prawdopodobne, że ubezpieczyciel wypłaci.
I wypłaci drugi raz. I trzeci też.
Ten kto przestanie płacić, to ubezpieczyciel *wspólnoty*!
Zapewniam, bo obserwowałem (fakt, ładnych parę lat temu) iż taki
mechanizm działa (skutecznie) w mieszkaniach komunalnych: "nienaprawialny"
dach znienacka zostaje naprawiony akurat nad zalanym i ubezpieczonym
lokalem.
> Przynajmniej takie info
> dostałem od likwidatora z ubezpieczalni.
Owszem, ale tu mamy taki ciekawszy przypadek: to nie jest szkoda
spowodowana *przez* poszkodowanego, lub taka za którą to on
ponosi odpowiedzialność, lecz przez "podmiot trzeci".
To ubezpieczyciel wspólnoty da im znać, że mają problem ;)
Żeby jasność była: rzecz jasna właściciel uszkodzonego (bo IMHO
tak właśnie należy potraktować zalanie) lokalu ma prawo do ządania
odszkodowania wprost od wspólnoty.
Pic w tym, że ubezpieczalnia zazwyczaj ma prawników i radzi sobie
ze sciąganiem kosztów procesowych, więc jest "dolegliwsza"
dla administracji niż szary własciciel, który może polec już
na samych formalnościach procesowych.
pzdr, Gotfryd