Justyna
no to koniec pieśni.
> jestem wspolwlascicielem domu(50%) chce wejsc do swego domu.
Nie ma problemu.
Poproś o zgodę osoby tam mieszkające.
nie
> mam kluczy. (jeszcze ) maz mnie nie wpusci. co moge zrobic?wezwac slusarza i
> wejsc?>
a potem mieć sprawę w sądzie za włamanie.
> potrzebuje wejsc do domu i zrobic klika zdjec jak bogato zyje maz,
> poniewaz nie chce placic alimentow, udaje biednego. dom to raczej willa,
> okolo 300m, garaz na 4 samochody i spora dzialka. prosze o madre podpowiedzi
> jak to zrobic zeby wszystko bylo zgodnie z prawem, w ostatecznosci w swoim
> domu moge wybic szybe i wejsc ale moge byc posadzona o kradziez
nic nie możesz, bo ty tam nie mieszkasz.
Co kraj, to prawo, praktyka i obyczaj. Albo napisz, jaki to kraj, albo uderz
o pomoc do lokalnych prawnikow.
Bo z tego co zeznajesz akcja nie odbywa sie w Polsce...
sz.
> witam. jestem w trakcie rozwodu. kupilismy wspolnie dom. ja w nim nie
> mieszkam.
zakladajac ze piszesz o polsce, to legalnie mozesz wejsc do domu tylko jesli
maz cie wpusci, jesli nie, to kazde wejscie do domu, moze cie slono
kosztowac
> maz mnie nie wpusci
Adaś, a w jakim kraju wy mieszkacie? Holandia? No to NTG ;)
> zakladajac ze piszesz o polsce, to legalnie mozesz wejsc do domu tylko jesli
> maz cie wpusci, jesli nie, to kazde wejscie do domu, moze cie slono
> kosztowac
Niby dlaczego? Wejsc sobie moze jak tylko bedzie chciala.
--
KRZYZAK
A wejsc nie ma przeszkod (poza drzwiami), tylko ze od momentu wejscie
to bedzie wlamanie.
> A wejsc nie ma przeszkod (poza drzwiami), tylko ze od momentu wejscie
> to bedzie wlamanie.
I przyjedzi ejustus, rzuci ją (jego?) o glebę, przyjedzi epolicja,
odwiezie w kajdankach... To nawet prawa rodzicielskie mozna stracic...
> A wejsc nie ma przeszkod (poza drzwiami), tylko ze od momentu wejscie
> to bedzie wlamanie.
Bzdura.
--
KRZYZAK
juz pisalem w innym watku, jesli jestes zameldowana w tym lokalu to masz
prawo tam wejsc niezaleznie od twojego stanu wlasnosci do tego lokalu
jesli maz ci to uniemozliwia to wzywasz patrol policji i oni po
przybyciu poprosza go o otwarcie drzwi i wpuszczenie ciebie do srodka
(musisz miec dowod osobisty z adresem zameldowania w tym miejscu) jesli
bedzie oporny ;-) to wzywasz slusarza a policjantow masz za swiadkow,
przy okazji sporzadza notatke sluzbowa z zajscia
pozdrawiam
b.
> tylko wyjść może w kajdankach
A kto jej te kajdanki zalozy i na jakiej podstawie?
--
KRZYZAK
kto ci opowiedział te bajki?
KG
Justyna
brednie
nie pisz porad za które można pójść siedzieć.
nie możesz wejść bo tam nie mieszkasz.
"Właścicielstwa" ci przecież nikt nie odbiera. W każdej chwili możesz
sprzedać swoją połowę.
Jeśli tam jesteś zameldowana to uważaj, bo pierwszy z brzegu policjant
może ci wlepić mandat za niewymeldowanie się.
Zapomniałaś jeszcze tylko o PZPR wspomnieć. Komunizm się już skończył.
Zawsze moze byc tak ze maz ja z domu wyrzucil albo ona wyjechala w
delegacje a zastala reczy wystawione na ganek.
Jak ją mąż z domu wyrzucał to należało dzwonić na policję w czasie
wyrzucania.
Jak zastała rzeczy wystawione na ganek, to należało dzwonić po policję
po przyjeździe.
Teraz to sobie może co najwyżej pójść do sądu i jak go przekona wrócić z
komornikiem.
> juz pisalem w innym watku, jesli jestes zameldowana w tym lokalu to masz
> prawo tam wejsc niezaleznie od twojego stanu wlasnosci do tego lokalu
Bredzisz. Meldunek nie daje żadnych praw (poza ulgą podatkową ;) )
> jesli maz ci to uniemozliwia to wzywasz patrol policji i oni po
> przybyciu poprosza go o otwarcie drzwi i wpuszczenie ciebie do srodka
> (musisz miec dowod osobisty z adresem zameldowania w tym miejscu) jesli
> bedzie oporny ;-) to wzywasz slusarza a policjantow masz za swiadkow,
> przy okazji sporzadza notatke sluzbowa z zajscia
Totalne brednie.
Hmmm,... Jesli uruchomi si ealarm, i nie wylacvzy sie go oraz nie
oddzwoni do dyspozytora w odpowioednim czasie to Justus traktuje to jako
wlamanie i jedzie na interwencje. Czesto chlopaki sa porywcze i dzialaja
szybko a potem zadaja pytania. Jesli zobacza rozwiercony zamek to wpadna
i przyglebią włamywaczy. Włamywacz będzie wrzeszczał, że to jego dom, to
sie wzywa policje, zeby potwierdziła....
Co nie znaczy, ze zawsze tak będzie.
> to jest Polska, dom jest moj w polowie, jestem w ksiedze wieczystej jako
> wspolwlasciciel, jestem tam zameldowana, mam dowod osobisty z adresem domu,
Meldunek służy wyłącznie ewidencji ludności.
> niby dlaczego bedzie to wlamanie?do wlasnego domu sie chyba nie wlamuje, to
Jesteś właścicielem, ale nie posiadaczem, więc będzie to włamanie. Tak
samo jakby prezes spółdzielni mieszkaniowej zechciał sobie nagle wejść
do mieszkania zajmowanego przez kogoś innego (w spółdzielniach
właścicielem jest spółdzielnia).
> co w domu tez jest moje w polowie. nie moge tam mieszkac, juz po sprawie 208
> kk
Nie możesz tam mieszkać, bo rozpijałaś małoletniego??
> Justyna
To Adas czy Justyna?
Naruszenie miru domowego np.
Idz sobie takie pierdoly pisac gdzie indziej, zanim ktos w nie uwierzy i
sobie krzywdy narobi.
nie bredze, jesli juz to raczej ty, zameldowanie daje ci prawo do
przebywania w danym lokalu, niezaleznie czy jestes jego wlascicielem,
wspolwlascicielem czy tylko uzytkownikiem
>> jesli maz ci to uniemozliwia to wzywasz patrol policji i oni po
>> przybyciu poprosza go o otwarcie drzwi i wpuszczenie ciebie do srodka
>> (musisz miec dowod osobisty z adresem zameldowania w tym miejscu)
>> jesli bedzie oporny ;-) to wzywasz slusarza a policjantow masz za
>> swiadkow, przy okazji sporzadza notatke sluzbowa z zajscia
>
> Totalne brednie.
duzo sie nienapisales, uzasadnienia jakby zero
> Zawsze moze byc tak ze maz ja z domu wyrzucil albo ona wyjechala w
> delegacje a zastala reczy wystawione na ganek.
W chwili gdy jej do prawo posiadania nieruchomosci (wzglednie
wspolposiadania) bylo naruszane (np. maz ja wyrzycal z domu) mogla sie
bronic, nawet fizycznie. Teraz jednak gdy to naruszenie juz nastapilo i
zona zostala pozbawiona posiadania jedyne co moze zrobic to wystapic
przeciwko mezowi z pozwem do sadu o przywrocenie posiadania, a nastepnie
z wyrokiem udac sie do komornika, aby ten wprowadzil ja do jej
nieruchomosci i przywrocil jej posiadanie (wspolposiadanie).
nie tylko
>
>> niby dlaczego bedzie to wlamanie?do wlasnego domu sie chyba nie
>> wlamuje, to
>
> Jesteś właścicielem, ale nie posiadaczem, więc będzie to włamanie. Tak
> samo jakby prezes spółdzielni mieszkaniowej zechciał sobie nagle wejść
> do mieszkania zajmowanego przez kogoś innego (w spółdzielniach
> właścicielem jest spółdzielnia).
bredzisz (to cytat z twojego posta powyzej) prezes spoldzielni
mieszkaniowej (wybierany na kadencje) nie jest wlascicielem ani
wspolwlascicielem mieszkan w podleglej mu spoldzielni
>> Bredzisz. Meldunek nie daje żadnych praw (poza ulgą podatkową ;) )
>
> nie bredze, jesli juz to raczej ty, zameldowanie daje ci prawo do
> przebywania w danym lokalu, niezaleznie czy jestes jego wlascicielem,
> wspolwlascicielem czy tylko uzytkownikiem
Ponownie: brednie totalne. Meldunek służy wyłącznie ewidencji ludności -
jest to wyraźnie zaznaczone w ustawie o ewidencji ludności i dowodach
osobistych.
Pomyliło ci się z nakazem meldunkowym z czasów Bieruta.
>>> jesli maz ci to uniemozliwia to wzywasz patrol policji i oni po
>>> przybyciu poprosza go o otwarcie drzwi i wpuszczenie ciebie do srodka
>>> (musisz miec dowod osobisty z adresem zameldowania w tym miejscu)
>>> jesli bedzie oporny ;-) to wzywasz slusarza a policjantow masz za
>>> swiadkow, przy okazji sporzadza notatke sluzbowa z zajscia
>>
>> Totalne brednie.
>
> duzo sie nienapisales, uzasadnienia jakby zero
Patrz wyżej.
>> Meldunek służy wyłącznie ewidencji ludności.
>
> nie tylko
Tylko. Patrz: ustawa o ewidencji ludności i dowodach osobistych, artykuł
6, ustęp 2b:
"Zameldowanie w lokalu służy *wyłącznie* celom ewidencyjnym i ma na celu
potwierdzenie faktu pobytu w tym lokalu."
[ciach]
> bredzisz (to cytat z twojego posta powyzej) prezes spoldzielni
> mieszkaniowej (wybierany na kadencje) nie jest wlascicielem ani
> wspolwlascicielem mieszkan w podleglej mu spoldzielni
Jest fizyczną reprezentacją właściciela.
halo ziemia
czas sie obudzić, ruskich już nie ma, a czasy gierka też się skończyły.
nareszcie ktoś z głową na tej grupie.
> W chwili gdy jej do prawo posiadania nieruchomosci (wzglednie
> wspolposiadania) bylo naruszane (np. maz ja wyrzycal z domu) mogla sie
> bronic, nawet fizycznie.
Co znaczy "w chwili"? Jak juz zostala wypchnieta za drzwi, to nie moze
probowac wejsc spowrotem, bo to wlamanie?
A jak wroce z wyjazdu sluzbowego i nie bede mogl otworzyc drzwi do wlasnego
mieszkania, to nie moge sforsowac zamka sila?
--
KRZYZAK
> Naruszenie miru domowego np.
Ale nikt tu nie pisal o wtargnieciu, tylko o wejsciu.
--
KRZYZAK
> Ale nikt tu nie pisal o wtargnieciu, tylko o wejsciu.
a wejdzie tylko jak ja wpusci aktualny posiadacz i wracam do mojego
pierwszego postu
czyli, jeżeli zaistnieje sytuacja opisana na początku, taka osoba, która
nie może dostać się do swojego lokalu (swojej własności), winna
natychmiast się z niego wymeldować?
andy_nek
> halo ziemia
> czas sie obudzić, ruskich już nie ma, a czasy gierka też się skończyły.
rozumiem, ze zadzwnil ci budzik i jestes lekko niewyspany, w koncu
pobudka o 6 rano lub wczesniej nie nalezy do przyjemnosci
pytanie brzmialo o wejscie do mieszkania a nie o to jak , gdzie i na
jakich warunkach sie zameldowac, zapytaj jakiekogolwiek policjanta nawet
spotkanego na ulicy dzielnicowego czy bedziesz mogl wejsc do mieszkania
w ktorym jestes zameldowany (a nie masz klucza akurat bo go np.
zgubiles) czy moze ewentuanie do mieszkania sasiada pietro wyzej
pomyliles 2 dosyc istotne rzeczy, obowiazek meldunkowy w swietle
cytowanej przez ciebie ustawy i mozliwosc przebywania w lokalu w ktorym
jestes zameldowany
>
> [ciach]
>
>> bredzisz (to cytat z twojego posta powyzej) prezes spoldzielni
>> mieszkaniowej (wybierany na kadencje) nie jest wlascicielem ani
>> wspolwlascicielem mieszkan w podleglej mu spoldzielni
>
> Jest fizyczną reprezentacją właściciela.
czyli rozumiem, ze jako fizyczny reprezentant wlascicieli lokali w
podleglej mu spoldzielni ma prawo przebywac w dowolnym lokalu swojej
spoldzielni?
podaj mi prosze nazwe spoldzielni mieszkaniowej w ktorej mieszkasz a byc
moze za kilkanascie dni zamieszka u ciebie twoj prezes (rozumiem, ze
moze skoro jest fizycznym reprezentantem)
> czyli, jeżeli zaistnieje sytuacja opisana na początku, taka osoba, która
> nie może dostać się do swojego lokalu (swojej własności), winna
> natychmiast się z niego wymeldować?
>
> andy_nek
daj spokoj, zaraz ci napisze, ze nie natychmiast tylko w ciagu 3 mcy bo
tak nakazuje ustawa o ewidencji ludnosci na ktora sie chetnie powoluje ;-)
pozdrowienia
b.
>> Meldunek służy wyłącznie ewidencji ludności.
>
> nie tylko
Masz i skończ już się ośmieszać.
USTAWA z dnia 10 kwietnia 1974 r. o ewidencji ludności i dowodach
osobistych (Dz. U. Nr 14, poz. 85)
2a. Przy zameldowaniu na pobyt stały lub czasowy trwający ponad 3
miesiące należy przedstawić potwierdzenie pobytu w lokalu osoby
zgłaszającej pobyt stały lub czasowy trwający ponad 3 miesiące ,
dokonane przez właściciela lub inny podmiot dysponujący tytułem prawnym
do lokalu, oraz, do wglądu, dokument potwierdzający tytuł prawny do
lokalu tego podmiotu. Dokumentem potwierdzającym tytuł prawny do lokalu
może być umowa cywilno-prawna, wypis z księgi wieczystej, decyzja
administracyjna, orzeczenie sądu lub inny dokument poświadczający tytuł
prawny do lokalu.
2b. Zameldowanie w lokalu służy wyłącznie celom ewidencyjnym i ma na
celu potwierdzenie faktu pobytu w tym lokalu.
--
Azja
Zacząłeś pisać na inne "kopyto". Jeszcze niedawno temu pisałeś, że żona
ma obowiązek wpuścić męża (nawet niezameldowanego) do mieszkania. To ja
Ci wtedy napisałam, że moja koleżanka któregoś dnia swojego męża już nie
wpuściła. Policja nawet mu nie pomogła.
--
animka
> czyli, jeżeli zaistnieje sytuacja opisana na początku, taka osoba, która
> nie może dostać się do swojego lokalu (swojej własności), winna
> natychmiast się z niego wymeldować?
Nie natychmiast. Jeżeli nie dostanie się do środka w ciągu trzech dób,
powinna zameldować się na pobyt czasowy w nowym miejscu zamieszkania (bo
chyba nie mieszka pod mostem).
Jeżeli nie uda rozwiązać się sprawy w ciągu 2 miesięcy, meldunek
tymczasowy powinien zostać zamieniony na stały. Chyba że (art. 8 ustawy)
zachodzą okoliczności wskazujące na to, iż pobyt ten nie utracił
charakteru pobytu czasowego (czyli jest szansa na polubowne zakończenie
awantury).
Inna sprawa, że oprócz pozostawania w zgodzie z literą prawa, nie jest
to nikomu i do niczego potrzebne...
--
Azja
> Andrzej Lawa pisze:
>> Bredzisz. Meldunek nie daje żadnych praw (poza ulgą podatkową ;) )
>
> nie bredze, jesli juz to raczej ty, zameldowanie daje ci prawo do przebywania
> w danym lokalu, niezaleznie czy jestes jego wlascicielem, wspolwlascicielem
> czy tylko uzytkownikiem
ZAMIESZKIWANIE daje takie prawo.
Zameldowanie ma być skutkiem zamieszkiwania, nie na odwrót.
>> Totalne brednie.
>
> duzo sie nienapisales, uzasadnienia jakby zero
PODANIE.
Podaj przepis...
pzdr, Gotfryd
IMO błąd w logice.
Owa osoba powinna była się wymeldować wcześniej, kiedy przestała
mieszkać.
Pic w tym iż w .pl obowiązek meldunkowy to często... pic.
Więc mało kto ma świadomość że ma się wymeldować :)
BTW: ustawodawca chyba już zauważył, że obowiązek meldunkowy zaczyna
przysparzać więcej problemow niż potencjalnych korzyści, rząd coś
wspominał o zamiarze zniesienia.
pzdr, Gotfryd
> ZAMIESZKIWANIE daje takie prawo.
> Zameldowanie ma być skutkiem zamieszkiwania, nie na odwrót.
no dobra to napisz mi prosze co powinno byc pierwsze, zameldowanie czy
zamieszkanie? w swietle prawa oczywiscie, bo wg mnie najpierw sie
meldujesz zeby moc zamieszkac a nie odwrotnie
pozdrowienia
b.
W świetle prawa najpierw mieszkasz, a potem się meldujesz. Względnie
możesz zamieszkać i zameldować się w tym samym czasie.
Meldowanie się, aby móc mieszkać ma tyle samo sensu, co robienie
prawa jazdy, aby móc kupić samochód.
--
Pozdrawiam!
Liwiusz
Masz wierzytelność i chcesz ją sprzedać lub potrzebujesz pomocy w jej
egzekucji => http://www.kwm.net.pl
> Andrzej Lawa pisze:
>>
>> Tylko. Patrz: ustawa o ewidencji ludności i dowodach osobistych, artykuł 6,
>> ustęp 2b:
>>
>> "Zameldowanie w lokalu służy *wyłącznie* celom ewidencyjnym i ma na celu
>> potwierdzenie faktu pobytu w tym lokalu."
>
> pytanie brzmialo o wejscie do mieszkania
Też. Drugą przesłanką była współwłasność domu, dobrze pamiętam?
[...]
>>> bredzisz (to cytat z twojego posta powyzej) prezes spoldzielni
>>> mieszkaniowej (wybierany na kadencje) nie jest wlascicielem ani
>>> wspolwlascicielem mieszkan w podleglej mu spoldzielni
>>
>> Jest fizyczną reprezentacją właściciela.
>
> czyli rozumiem, ze jako fizyczny reprezentant wlascicieli lokali w podleglej
> mu spoldzielni ma prawo przebywac w dowolnym lokalu swojej spoldzielni?
Przecież w wątku jest poruszana *druga* *odrębna* sprawa: że twórca
wątku jest współwłaścicielem.
Niejako przy okazji Andrzej tłumaczy, że (współ)właściciel NIE MA
AUTOMATYCZNEGO PRAWA do wchodzenia do SWOJEJ WŁASNOŚCI, jeśli
z jakiegoś powodu dysponowanie tą własnością przeszła w inne ręce.
Jak sp-nia lokal wynajęła/zawarła umowę dzierżawy/zawarła inną
umowę, a co gorsza również jeśli ktoś się wprowadził "na dziko"
bo (współ)właściciel "nie odparł naruszania" zawczasu, to
ów (współ)właściciel nie ma prawa do naruszania posiadania.
> podaj mi prosze nazwe spoldzielni mieszkaniowej w ktorej mieszkasz a byc moze
> za kilkanascie dni zamieszka u ciebie twoj prezes (rozumiem, ze moze skoro
> jest fizycznym reprezentantem)
Przecież Ci tłumaczy, ze jest NA ODWROT.
Że
ANI
- bycie właścicielem
ANI
- zameldowanie
NIE DAJĄ prawa do wejścia do lokalu, a lokalu mieszkalnego
w szczegolności.
Ten kto tam mieszka ten mieszka, a inni mogą wejść jak ich wpuści.
Upierasz się przy twierdzeniu że czytanie jest takie trudne, czy
może jesteś w stanie wskazać miejsce, w którym przedpiśca (Andrzej L.)
napisał inaczej?
pzdr, Gotfryd
(mała wspólnota mieszkaniowa w zarządzie własnym)
> no dobra to napisz mi prosze co powinno byc pierwsze, zameldowanie czy
> zamieszkanie? w swietle prawa oczywiscie, bo wg mnie najpierw sie
> meldujesz zeby moc zamieszkac a nie odwrotnie
Istoto ludzka, nie potrafisz czytać ze zrozumieniem? Rusz trochę
pudełkiem na oczy, bo to się żenujące robi.
Rozdział 3
Zameldowanie
Art. 10.
1. Osoba, która przebywa w określonej miejscowości pod tym samym adresem
dłużej niż trzy doby, jest obowiązana zameldować się na pobyt stały lub
czasowy _najpóźniej_ przed upływem czwartej doby, licząc _od dnia_
przybycia.
(podkreślenie moje)
--
Azja
> Gotfryd Smolik news pisze:
>
>> ZAMIESZKIWANIE daje takie prawo.
>> Zameldowanie ma być skutkiem zamieszkiwania, nie na odwrót.
>
> no dobra to napisz mi prosze co powinno byc pierwsze, zameldowanie czy
> zamieszkanie?
Oczywiście zamieszkanie.
Idziesz do urzędu zgłosić że *już tam mieszkasz* (pod danym adresem).
Niewykluczone że urząd przyjmie "zgłoszenie z góry" (czyli wcześniejsze),
acz IMO nie powinien.
> w swietle prawa oczywiscie, bo wg mnie najpierw sie meldujesz
> zeby moc zamieszkac a nie odwrotnie
:)
Jednak odwrotnie.
Żeby gdzieś zamieszkać żadne zameldowanie NIE JEST KONIECZNE.
Jak już się mieszka, to za niezgłoszenie do meldunku (w czasie paru dni,
nie pamietam ilu) można dostać mandat, i to AFAIR dość wysoki.
pzdr, Gotfryd
> Co znaczy "w chwili"?
To znaczy bez zbędnej zwłoki.
--
Pozdrawiam Krzysztof Ferenc
goo...@usun.to.wp.pl UIN: 6750153
"To Win Without Fighting is Best" - Sun Tzu
"Screw that" - Eve Community
> Przecież Ci tłumaczy, ze jest NA ODWROT.
> Że
> ANI
> - bycie właścicielem
> ANI
> - zameldowanie
> NIE DAJĄ prawa do wejścia do lokalu, a lokalu mieszkalnego
> w szczegolności.
> Ten kto tam mieszka ten mieszka, a inni mogą wejść jak ich wpuści.
cokolwiek dziwne stwierdzenie, w moim przypadku bylo tak, ze przy probie
wejscia do lokalu zostala wezwana policja i pierwsza rzecza o ktora
zapytal funkcjonariusz bylo- czy jest pan zameldowany w tym lokalu? nie
interesowaly go prawa wlasnosci do lokalu tylko czy mam prawo w nim
przebywac na podstawie zameldowania w nim
to wg tego co piszesz powyzej jesli ani zameldowanie ani bycie
wlascicielem nie daja prawa do wejscia do lokalu to np. wchodzac do
jakiegos bloku i widzac uchylone drzwi wchodze do tego mieszkania,
zdejmuje ewentualnie z drzwi tabliczke z nazwiskiem osoby ktora w nim
przebywala wczesniej, zamykam drzwi i zaczynam w nim ... mieszkac i nikt
nie ma prawa mnie stamtad wyrzucic dopoki prawomocnym wyrokiem sadu nie
zostanie udowodniony jawne przekroczenie prawa i wyezgekwowany tenze
wyrok przez komornika?
> Upierasz się przy twierdzeniu że czytanie jest takie trudne, czy
> może jesteś w stanie wskazać miejsce, w którym przedpiśca (Andrzej L.)
> napisał inaczej?
" > prezes spoldzielni mieszkaniowej (wybierany na kadencje) nie jest
wlascicielem ani wspolwlascicielem mieszkan w podleglej mu spoldzielni
Jest fizyczną reprezentacją właściciela. "
od kiedy to prezes spoldzielni w ktorej jestem wlascicielem mieszkania
jest moim fizycznym reprezentantem? wydaje mi sie, ze to JA jestem swoim
fizycznym reprezentantem, chyba ze ustanowie wlasnorecznie podpisanym
pelnomocnictwem inna osobe
> pzdr, Gotfryd
> (mała wspólnota mieszkaniowa w zarządzie własnym)
pozdrowienia
b.
> to wg tego co piszesz powyzej jesli ani zameldowanie ani bycie
> wlascicielem nie daja prawa do wejscia do lokalu to np. wchodzac do
> jakiegos bloku i widzac uchylone drzwi wchodze do tego mieszkania,
> zdejmuje ewentualnie z drzwi tabliczke z nazwiskiem osoby ktora w nim
> przebywala wczesniej, zamykam drzwi i zaczynam w nim ... mieszkac i nikt
> nie ma prawa mnie stamtad wyrzucic dopoki prawomocnym wyrokiem sadu nie
> zostanie udowodniony jawne przekroczenie prawa i wyezgekwowany tenze
> wyrok przez komornika?
Jest w tym sporo racji. I o ile dokładnie w takim przypadku do
zamieszkania jeszcze nie doszło (sam fakt przebywania przez pół godziny
nie oznacza zamieszkania, choć jakby przebywał tam przez tydzień i miał
tam swoje osobiste rzeczy, to kto wie), o tyle w bardzo podobnych
okolicznościach do eksmisji potrzebny byłby komornik. Przykładem znanym
z telewizji może być "zamieszkanie" robotników w remontowanym domu.
Kiedy już właściciele chcieli się z powrotem wprowadzić, okazało się, że
robotnicy tam już zamieszkali i potrzebny był wyrok eksmisyjny.
> cokolwiek dziwne stwierdzenie, w moim przypadku bylo tak, ze przy probie
> wejscia do lokalu zostala wezwana policja i pierwsza rzecza o ktora
> zapytal funkcjonariusz bylo- czy jest pan zameldowany w tym lokalu? nie
> interesowaly go prawa wlasnosci do lokalu tylko czy mam prawo w nim
> przebywac na podstawie zameldowania w nim
Policjant nie miał racji.
> slusarza i wejsc?>potrzebuje wejsc do domu i zrobic klika zdjec jak
> bogato zyje maz, poniewaz nie chce placic alimentow, udaje biednego.
> dom to raczej willa,
Podstawowy błąd to utożsamianie tego jak bogato żyje mąż z wysokością
alimentów.
Zły kierunek wnioskowania.
Alimenty to nie jest instrument, który polega na tym, że należy tym więcej
zabrać mężowi im więcej zarabia.
A może to Ty powinnaś płacićalimenty jemu?
Czemu po prostu nie udać się do sądu by coś orzekł a nie dyskutować o
włamaniu?
ps. Jesteś hermafrodytą?
--
Paweł
wszytkie posty z hotmail.com yahoo.com, lycos.com, gmail.com i
googlemail.com kasuję bez czytania
Według informacji od inicjatora wątku ta osoba dobrowolnie się
wyprowadziła, nie dopełniła obowiązku meldunkowego, a teraz chce się
wedrzeć do lokalu, w którym nie mieszka.
Wymeldowanie powinno nastąpić w chwili owej wyprowadzki.
>> "Zameldowanie w lokalu służy *wyłącznie* celom ewidencyjnym i ma na
>> celu potwierdzenie faktu pobytu w tym lokalu."
>
> pytanie brzmialo o wejscie do mieszkania a nie o to jak , gdzie i na
> jakich warunkach sie zameldowac, zapytaj jakiekogolwiek policjanta nawet
> spotkanego na ulicy dzielnicowego czy bedziesz mogl wejsc do mieszkania
> w ktorym jestes zameldowany (a nie masz klucza akurat bo go np.
Nie muszę pytać. Mam wśród znajomych paru policjantów, temat przy
swobodnej rozmowie parę razy się pojawił i zawsze było narzekanie na
jakiegoś debila, któremu się wydawało, że meldunek daje prawo do wejścia
do lokalu i miał pretensje, że policjanci nie chcieli mu pomóc we włamaniu.
> zgubiles) czy moze ewentuanie do mieszkania sasiada pietro wyzej
> pomyliles 2 dosyc istotne rzeczy, obowiazek meldunkowy w swietle
> cytowanej przez ciebie ustawy i mozliwosc przebywania w lokalu w ktorym
> jestes zameldowany
Odporny na wiedzę i trudny do zarąbania...
Przecież wyraźnie masz napisane - i to w ustawie, która powoduje że coś
takiego jak "meldunek" w ogóle istnieje - że w meldunek służy wyłącznie
celom ewidencyjnym. Czyli nie daje żadnych praw do przebywania, a
stanowi jedynie
>> [ciach]
>>
>>> bredzisz (to cytat z twojego posta powyzej) prezes spoldzielni
>>> mieszkaniowej (wybierany na kadencje) nie jest wlascicielem ani
>>> wspolwlascicielem mieszkan w podleglej mu spoldzielni
>>
>> Jest fizyczną reprezentacją właściciela.
>
> czyli rozumiem, ze jako fizyczny reprezentant wlascicieli lokali w
> podleglej mu spoldzielni ma prawo przebywac w dowolnym lokalu swojej
> spoldzielni?
> podaj mi prosze nazwe spoldzielni mieszkaniowej w ktorej mieszkasz a byc
> moze za kilkanascie dni zamieszka u ciebie twoj prezes (rozumiem, ze
> moze skoro jest fizycznym reprezentantem)
ROTFL
Na prawdę nie zauważyłeś, że to powyższe twierdzenie wynika z twojej
kretyńskiej teorii, że właściciel może sobie wejść kiedy chce?
Odmrozili cię po zahibernowaniu w 1946 roku?
> Niewykluczone że urząd przyjmie "zgłoszenie z góry" (czyli wcześniejsze),
> acz IMO nie powinien.
Na upartego jak się coś takiego wyda to będzie sprawa karna o
wprowadzenie urzędnika w błąd w celu wyłudzenia poświadczenia nieprawdy ;->
>> w swietle prawa oczywiscie, bo wg mnie najpierw sie meldujesz zeby moc
>> zamieszkac a nie odwrotnie
>
> :)
> Jednak odwrotnie.
> Żeby gdzieś zamieszkać żadne zameldowanie NIE JEST KONIECZNE.
> Jak już się mieszka, to za niezgłoszenie do meldunku (w czasie paru dni,
> nie pamietam ilu) można dostać mandat, i to AFAIR dość wysoki.
Tzn. grzywna nie jest określona, więc obowiązuje standardowy górny limit
do 5000 PLN.
> a wejdzie tylko jak ja wpusci aktualny posiadacz i wracam do mojego
> pierwszego postu
Nie tylko jak wpusci. Moze wejsc jak beda otwarte drzwi, rozgoscic sie
i stac sie spowrotem wspolposiadaczem:)
Adasiu, twój mąż jest nieletni a ty go jeszcze rozpijałeś?
A fe, nieładnie!
To bedzie wlasnie naruszenie miru domowego. Co wiecej, naruszy
posiadanie obecnego mieszkanca (meza) i ten bedzie mogl niezwlocznie
zastosowac samopomoc w celu przywrocenia stanu faktycznego. Oczywiscie
moze byc tez tak, ze wejdzie, zamieszka (obejmie w posiadanie), maz nie
podejmie bezzwlocznie zadnych srdokow zaradczych to tedy zgodnie z
prawem jedynie sad+komornik beda mogli ja tego posiadania pozbawic.
To bedzie wlasnie naruszenie miru domowego. Co wiecej, naruszy
powinna się w ciągu 3 dni zameldować tam gdzie faktycznie mieszka
bredzisz od samego początku i nie przyjmujesz tego do wiadomości.
Może czas skończyć zadzierać nosa, a zacząć się interesować tematem na
który się odpisuje.
czas policjanta wysłać na przeszkolenie.
>
> to wg tego co piszesz powyzej jesli ani zameldowanie ani bycie
> wlascicielem nie daja prawa do wejscia do lokalu to np. wchodzac do
> jakiegos bloku i widzac uchylone drzwi wchodze do tego mieszkania,
> zdejmuje ewentualnie z drzwi tabliczke z nazwiskiem osoby ktora w nim
> przebywala wczesniej, zamykam drzwi i zaczynam w nim ... mieszkac i nikt
> nie ma prawa mnie stamtad wyrzucic dopoki prawomocnym wyrokiem sadu nie
> zostanie udowodniony jawne przekroczenie prawa i wyezgekwowany tenze
> wyrok przez komornika?
tak.
>
> od kiedy to prezes spoldzielni w ktorej jestem wlascicielem mieszkania
> jest moim fizycznym reprezentantem? wydaje mi sie, ze to JA jestem swoim
> fizycznym reprezentantem, chyba ze ustanowie wlasnorecznie podpisanym
> pelnomocnictwem inna osobe
nie jesteś właścicielem mieszkania.
jesteś właścicielem ograniczonego rzeczowego prawa do lokalu (poszukaj w
gogolach co to takiego).
Właścicielem lokalu jest spółdzielnia.
Ty masz wybitne kłopoty z czytaniem.
napisałem, że jeżeli maż tam mieszka, znajdują się jego rzeczy, sąsiedzi
twierdzą, że mąż tam mieszka, to mąż ma prawo do mieszkania tam.
Jeżeli nie może wejść, to pomoże mu w tym sąd i komornik.
Policja mu nie pomoże, bo policja nie jest od rozstrzygania prawa do
zamieszkiwania tam.
W tym przypadku mąż wyjechał kilkanaście miesięcy temu i nie mieszka w
tym domu. Policja mu też nie pomoże bo nie wie czy ma prawo mieszkać czy
nie.
Rozstrzyga sprawę sąd, tylko, że w tym wypadku wyrok będzie zupełnie
inny niż w twoim.
odwrotnie.
Najpierw mieszkasz, a potem idzisz zgłosić ten fakt poprzez zameldowanie.
> To znaczy bez zbędnej zwłoki.
Tak? A skad wytrzasnales to "bez zbednej zwloki"? Z jakiejs ustawy wlasnej
produkcji? Bo Kodeks Cywilny daje na to rok.
--
KRZYZAK
> To bedzie wlasnie naruszenie miru domowego.
Bedzie dopiero wtedy, kiedy nie opusci domu na zadanie osoby uprawnionej.
Problem w tym, ze sama jest rowniez osoba uprawniona.
> Co wiecej, naruszy
> posiadanie obecnego mieszkanca (meza) i ten bedzie mogl niezwlocznie
> zastosowac samopomoc w celu przywrocenia stanu faktycznego.
Nie moze stosowac zadnej samopomocy wzgledem osoby.
> Oczywiscie
> moze byc tez tak, ze wejdzie, zamieszka (obejmie w posiadanie), maz nie
> podejmie bezzwlocznie zadnych srdokow zaradczych to tedy zgodnie z
> prawem jedynie sad+komornik beda mogli ja tego posiadania pozbawic.
Znow jakies pierdy z onetu. Jaka jest podstawa prawna tych twierdzen?
Ja uwazam, ze ta pani jest caly czas posiadaczem domu. Bo ani wywalenie za
drzwi, ani np. wyjazd na pol roku za granice posiadania nie przerywa.
--
KRZYZAK
> ak sp-nia lokal wynajęła/zawarła umowę dzierżawy/zawarła inną
> umowę, a co gorsza również jeśli ktoś się wprowadził "na dziko"
> bo (współ)właściciel "nie odparł naruszania" zawczasu, to
> ów (współ)właściciel nie ma prawa do naruszania posiadania.
Ale ona nikomu nie przekazywala swojej polowy domu.
--
KRZYZAK
spróbuj go jeszcze zrozumieć
KG
> spróbuj go jeszcze zrozumieć
Nie musze probowac.
--
KRZYZAK
nikt tu niczego nie zeznaje...
nie masz pojecia o czym piszesz, to sie nie odzywaj
/ciach/
> Odporny na wiedzę i trudny do zarąbania...
/ciach/
> Na prawdę nie zauważyłeś, że to powyższe twierdzenie wynika z twojej
> kretyńskiej teorii, że właściciel może sobie wejść kiedy chce?
nie zwyklem znizac sie do twego poziomu a trudno z twoimi inwektywami
polemizowac, bo to jak calowanie lwa w dupe na afrykanskiej sawannie-
przyjemnosc zadna a ryzyko duze
z mojej strony eot
tym razem bez pozdrowien
>> to wg tego co piszesz powyzej jesli ani zameldowanie ani bycie
>> wlascicielem nie daja prawa do wejscia do lokalu to np. wchodzac do
>> jakiegos bloku i widzac uchylone drzwi wchodze do tego mieszkania,
>> zdejmuje ewentualnie z drzwi tabliczke z nazwiskiem osoby ktora w
>> nim przebywala wczesniej, zamykam drzwi i zaczynam w nim ...
>> mieszkac i nikt nie ma prawa mnie stamtad wyrzucic dopoki
>> prawomocnym wyrokiem sadu nie zostanie udowodniony jawne
>> przekroczenie prawa i wyezgekwowany tenze wyrok przez komornika?
>
> tak.
Tu ludzie oczekuja powaznych rad. Wiemy juz, od kogo takiej rady nie
dostana.
MJ
> nikt tu niczego nie zeznaje...
> nie masz pojecia o czym piszesz, to sie nie odzywaj
Slowa kluczowe: adas, wspolwlaciciel, maz.
Nie masz poczucia humoru - nie przyp..j sie do wypowiedzi, ktore sa z nim
zwiazane.
sz.
więc to była właśnie poważna rada.
radzę nie zostawiasz uchylonych drzwi, bo jak się ktoś wprowadzi, to
ciężko go będzie potem wyrzucić.
>> ak sp-nia lokal wynajęła/zawarła umowę dzierżawy/zawarła inną
>> umowę, a co gorsza również jeśli ktoś się wprowadził "na dziko"
>> bo (współ)właściciel "nie odparł naruszania" zawczasu, to
>> ów (współ)właściciel nie ma prawa do naruszania posiadania.
>
> Ale ona nikomu nie przekazywala swojej polowy domu.
Zauważyłeś w przepisie słowa "nawet jakby było W ZŁEJ WIERZE"?
Jak ktoś coś ukradnie, to (oprócz "odparcia zamachu na posiadanie")
później JEST CHRONIONY. Nikt nikomu nic nie musiał "przekazywać".
Przylazł złodziej i sam sobie wziął. Jest... chroniony!
(ale dopiero, jeśli nie wyrwano mu rzeczy "niezwłocznie"!)
Wyrywając złodziejowi coś, co Ci wczoraj ukradł (a dopiero dziś namierzyłeś
go z tą rzeczą) naruszysz prawo :(
Jak nie odda dobrowolnie, to nikt nie ma prawa mu tego zabrać (w ścisłym
tego słowa znaczeniu), dopiero sąd.
Jego samego można zatrzymać (razem z rzeczą :>) przez "zatrzymanie
obywatelskie", policja może wskazaną rzecz *zabezpieczyć jako dowod*
(ale to nie jest "odebranie w rozumieniu prawa"!) i dopiero sąd
może "przywrócić prawowite posiadania".
Trzeba zastrzec, że upór zlodzieja "nie oddam i już" moze być głupotą,
ale.... jak się uprze, to dura lex, sed lex.
Po prawdzie jest szansa, że (w razie wyrwania swojej własności
złodziejowi mimo że to nie 'niezwłocznie') sąd skorzysta z "małej
szkodliwości społecznej", ale w przypadku sporu "na noże" o prawo
do mieszkania IMO nie można na to liczyć.
pzdr, Gotfryd
> cokolwiek dziwne stwierdzenie, w moim przypadku bylo tak, ze przy probie
> wejscia do lokalu zostala wezwana policja i pierwsza rzecza o ktora zapytal
> funkcjonariusz bylo- czy jest pan zameldowany w tym lokalu?
Sprawa jest prosta: on "wiedział" w oparciu o to samo, co Ty "wiesz".
Nigdy nie zajrzał do przepisów, nigdy nikt go nie "naprostował".
Jest jeszcze druga możliwość: że był wkurzony wezwaniem (on albo
dyspozytor).
I w razie, jakby okazało że zameldowania brak to miałoby miejsce
"wszczęcie postępowania o wykroczenie" (zakończone na 100% wykryciem
sprawcy i podniesieniem statystyk :>).
> nie interesowaly go prawa wlasnosci do lokalu
Z wszystkich postów wychodzi że słusznie.
Właściciel niekiedy naprawdę mało może... to wcale nie znaczy, ze
uważam iż to (zawsze) dobry pomysł, ale takie jest prawo.
> tylko czy mam prawo w nim przebywac na podstawie
> zameldowania w nim
W Twoim opisie tylko jedno słowo nie pasuje :)
> to wg tego co piszesz powyzej jesli ani zameldowanie ani bycie wlascicielem
> nie daja prawa do wejscia do lokalu to np. wchodzac do jakiegos bloku i
> widzac uchylone drzwi wchodze do tego mieszkania, zdejmuje ewentualnie z
> drzwi tabliczke z nazwiskiem osoby ktora w nim przebywala wczesniej, zamykam
> drzwi i zaczynam w nim ... mieszkac
Dobra, tylko takie "krótkie wejście w posiadanie" nie pozbawia *jeszcze*
prawowitego prawa do obrony przez "odparcie zamachu na (jego) posiadanie".
I na pytanie "ile to jest 'niezwłocznie'" odpowiedź brzmi: to będzie
oceniał sąd.
> i nikt nie ma prawa mnie stamtad wyrzucic
> dopoki prawomocnym wyrokiem sadu nie zostanie udowodniony jawne przekroczenie
> prawa i wyezgekwowany tenze wyrok przez komornika?
Niestety, takie prawo.
Zauważ, że z drugiej strony to nie jest tak, że owo zamieszkanie będzie
bezkarne i bezpłatne.
Co się właściciel nachodzi to nachodzi, ale jeśli naruszyłeś jego "mir
domowy" i przy okazji włamałeś się do mieszkania, to z żadnego przepisu
nie wynika, że za to nie odpowiesz.
Ani nie jest tak, że z braku umowy właścicielowi (bądź innemu legalnemu
posiadaczowi, np. najemcy) nie będą się należały żadne pieniądze - zarówno
za zamieszkiwanie jak i "koszty własne" związane z niedostępnością tego
mieszkania (do którego miał prawo).
Tyle, że nieco upraszając: "do czasu prawomocnego wyroku prawo chroni
posiadanie, nawet jeśli posiadaczem jest złodziej".
> od kiedy to prezes spoldzielni w ktorej jestem wlascicielem mieszkania jest
> moim fizycznym reprezentantem?
Nie Twoim, spółdzielni.
Ustal czyje jest mieszkanie - piszesz z p. widzenia *właściciela
mieszkania* (które spółdzielnia *sprzedała*) czy tylko posiadacza
*spółdzielczego* własnościowego prawa do mieszkania?
Ten drugi przypadek 'witek' Ci już dobitnie objaśnił ;)
> wydaje mi sie, ze to JA jestem swoim fizycznym
> reprezentantem, chyba ze ustanowie wlasnorecznie podpisanym pelnomocnictwem
> inna osobe
To prawda. Tylko jak jesteś spółdzielcą, to najpierw przeczytaj te
wszystkie statuty, uchwały i umowy, które podpisałeś i zaakceptowałeś
(głosując lub nie glosując lub nie idąc na walne zgromadzenie)!
pzdr, Gotfryd
Polemizować a argumentami też nie potrafisz, ignorancie.
Podałem ci konkretny przepis - ale co tam dla ciebie przepisy... Ty
wiesz lepiej ;->
> jak to dobrowolnie?a jak mieszkac z kims kto raz na tydzien bije tak ze cala
> twarz w krwi , no jak sie pytam?
A strzelić gada wałkiem przez łeb!
> Jak ktoś coś ukradnie, to (oprócz "odparcia zamachu na posiadanie")
> później JEST CHRONIONY.
"Art. 5. (4) Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny
ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami
współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie
jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony."
--
KRZYZAK
> więc to była właśnie poważna rada.
> radzę nie zostawiasz uchylonych drzwi, bo jak się ktoś wprowadzi, to
> ciężko go będzie potem wyrzucić.
A czy to nie Ty pisales, ze taki delikwent bedzie mial klopoty i zostanie
wyprowadzony w kajdankach?
--
KRZYZAK
a widziesz różnice pomiędzy tym
kiedy ktoś wchodzi i wezwana policja go wyprowadza a tym, ze ktos
zastaja powiedzmy pustostan i się do niego wprowadza.
> a widziesz różnice pomiędzy tym
> kiedy ktoś wchodzi i wezwana policja go wyprowadza
A dlaczego ta policja miala by go wyprowadzic? Na jakiej podstawie?
--
KRZYZAK
> jak to dobrowolnie?a jak mieszkac z kims kto raz na tydzien bije tak ze
> cala twarz w krwi , no jak sie pytam?
Zgłosić na policję.
--
Paweł
wszytkie posty z hotmail.com yahoo.com, lycos.com, gmail.com i
googlemail.com kasuję bez czytania
Adaś, daj spokój.
Po pierwsze
Nigdzie wcześniej nie wspomniano o dzieciach.
Po drugie
Masz wystarczająco dużo prawnych instrumentów by wyegzekwować prawa swoich
dzieci.
Po trzecie
Poczytaj też dokładnie wspomniany kodeks. Nigdzie nie jest napisane, że
dzieci mają mieć taki sam poziom życia jak ojciec. Zakres świadczeń
alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego.
To ja spróbuje powiedziec, jak to rozumiem. Będzie wielowątkowo i
chaotycznie.
Po pierwsze, zamieszanie bierze się z tego, że policja nie jest od
oceniania czy ktos ma prawo gdzieś zamieszkiwać i jest tak pewnie dlatego,
że taka ocena nie musi być prosta (umowy najmu, uzyczenia etc.). Dlatego
potrznbny jest sąd. Co policja ma ocenic, to czy dana osoba tam przebywa
(ma lokal w posiadaniu) czy nie. Moze to zrobić na kilka sposobów np.
wypytując sąsiadów.
Z tym zostawieniem uchylonych drzwi jest to prawda w tym sensie, że ktoś
faktycznie, może przyjść z ulicy i sobie zamieszkać. Jesli trochę
pomieszka, to sąsiedzi powiedzą, że mieszka i policja nic nie zrobi, bo
mamy posiadanie (faktyczne władanie lokalem) i vide powyższe, nie są
policjanci od oceny czy to posiadanie w złej wierze czy na podstawie
jakiejś umowy.
Z kolei, gdy sobie pójdziemy wyrzucic śmieci a drzwi zostawimy otwarte, to
nawet jak ktos wejdzie, to mówimy mu psik. Nie będzie chciał wyjść wzywamy
policję. Policja np. pyta tych sąsiadów, którzy potwierdzają, że tam
mieszkamy a natręt nie mieszka. Wtedy policja wyprowadza natreta bo doszło
do naruszenia miru - nastepuje ono także wtedy, gdy natręt nie opuszcza
miejsca na żądanie osoby uprawnionej (posiadacza lokalu).
Gorzej jak się nie da ustalić kto co i jak na poziomie posiadania bo w
końcu nie musi to wszystko być czarno-białe, nie zawsze są ci sąsiedzi etc.
W tym sensie również meldunek może być pewnie traktowany jako wskazanie, że
dana osoba przebywa pod danym adresem czyli wlada danym lokalem. Wskazanie,
nie prawo do lokalu.
--
Marcin
> Znow jakies pierdy z onetu. Jaka jest podstawa prawna tych twierdzen?
> Ja uwazam, ze ta pani jest caly czas posiadaczem domu. Bo ani wywalenie za
> drzwi, ani np. wyjazd na pol roku za granice posiadania nie przerywa.
twierdzic sobie mozesz, ale racji nie masz, bo nie odrozniasz wlasciciela od
posiadacza, aktualnym posiadaczem jest tylko maz
bo i tak nic to nie da...
nie widzisz różnicy między roszczeniem o przywrócenie naruszonego
posiadania (wygasającym po roku) a dozwoloną samopomocą?
KG
wejdź do cudzego mieszkania to się dowiesz.
Sp-nia nie wyda Ci kluczy do mieszkania jak się nie zameldujesz.
--
animka
> Sp-nia nie wyda Ci kluczy do mieszkania jak się nie zameldujesz.
I na co to jest dowód (oprócz głupoty spółdzielni)?
--
Pozdrawiam!
Liwiusz
Masz wierzytelność i chcesz ją sprzedać lub potrzebujesz pomocy w jej
egzekucji => http://www.kwm.net.pl
Która to taka wesoła spółdzielnia?
Maddy
--
*** Stosujesz sie do powyższych teorii na własną odpowiedzialność ***
Magdalena "Maddy" Wołoszyk
JID ma...@esi.com.pl
GG: 5303813
Teraz można mieć parę mieszkań i domów i być zameldowanym w tylko jednym.
--
animka