W firmie mam pracownika, ktory namawial innych pracownikow do zwolnienia
grupowego.
Chodzilo o to, aby wszyscy sie zwolnili w jednym dniu.
Umowe ma podpisana na czas nieokreslony.
Zwolnic dyscyplinarnie? Tylko co napisac?
Z tego co wiem, to jak sie odwola do urzedu pracy, to urzad zazwyczaj staje
po stronie pracownika.
Wypowiedzenie 3 miesiace nie wchodzi w gre, bo strace mozliwosc zatrudniania
(chyba 2 lata).
Pozdrawiam
Wolno mu. Czy inni go posłuchają to ich sprawa.
> Umowe ma podpisana na czas nieokreslony.
>
> Zwolnic dyscyplinarnie? Tylko co napisac?
Prawdę. Że nie masz podstaw.
> Z tego co wiem, to jak sie odwola do urzedu pracy, to urzad zazwyczaj
> staje po stronie pracownika.
> Wypowiedzenie 3 miesiace nie wchodzi w gre, bo strace mozliwosc
> zatrudniania (chyba 2 lata).
>
No to albo rybki albo akwarium.
> W firmie mam pracownika, ktory namawial innych pracownikow do zwolnienia
> grupowego.
Zwolnienia grupowe to robi pracodawca, a nie pracownicy - coś pokręciłeś.
> Chodzilo o to, aby wszyscy sie zwolnili w jednym dniu.
Czy nie masz przypadkiem na myśli wzięcia urlopu?
> Umowe ma podpisana na czas nieokreslony.
>
> Zwolnic dyscyplinarnie?
Takie nastroje pojawiają się z reguły, jak pracodawca jest łobuz i
kantuje pracowników - zrób rachunek sumienia.
> Tylko co napisac?
Że pracownik jest brzydki, niedobry i nie chce ciebie przytulić ;->
> Z tego co wiem, to jak sie odwola do urzedu pracy, to urzad zazwyczaj
> staje po stronie pracownika.
Sądu pracy.
> Wypowiedzenie 3 miesiace nie wchodzi w gre, bo strace mozliwosc
> zatrudniania (chyba 2 lata).
Twój problem.
> Wypowiedzenie 3 miesiace nie wchodzi w gre, bo strace mozliwosc
> zatrudniania (chyba 2 lata).
W oparciu o jaki przepis?
Sami nie moga sie zwolic w grupie? Moga...
>> Chodzilo o to, aby wszyscy sie zwolnili w jednym dniu.
>
> Czy nie masz przypadkiem na myśli wzięcia urlopu?
>
Nie mialem.
>> Umowe ma podpisana na czas nieokreslony.
>>
>> Zwolnic dyscyplinarnie?
>
> Takie nastroje pojawiają się z reguły, jak pracodawca jest łobuz i
> kantuje pracowników - zrób rachunek sumienia.
Jakby kantowal, to by sie zwolnili, a jakos zostaja.
To od samych pracownikow wiem, ze ich probowal buntowac.
>> Tylko co napisac?
>
> Że pracownik jest brzydki, niedobry i nie chce ciebie przytulić ;->
Dzieki za pomoc.
>> Z tego co wiem, to jak sie odwola do urzedu pracy, to urzad zazwyczaj
>> staje po stronie pracownika.
>
> Sądu pracy.
>
>> Wypowiedzenie 3 miesiace nie wchodzi w gre, bo strace mozliwosc
>> zatrudniania (chyba 2 lata).
>
> Twój problem.
Wazne stwierdzenie.
Podobno jest tak, ze nie bede mogl zatrudniac przez urzad pracy.
Nie moge np dac wypowiedzenia jednemu i zaraz zatrudnic drugiego.
No to w czym jest problem? Masz lojalnych i zadowolonych pracowników,
więc nie dadzą się zbuntować. Wręcz przeciwnie. Dadzą do zrozumienia tej
czarnej owcy, że do nich nie pasuje. Sam się zwolni. :-)
--
pozdrawiam
Piotr Szafarczyk
przecierz ilosc stanowisk pracy Ci sie nie zmieni - nie zmniejszysz
bezrobocia :)
wiec w czym problem? :)
--
pozdros
icek
>>> Wypowiedzenie 3 miesiace nie wchodzi w gre, bo strace mozliwosc
>>> zatrudniania (chyba 2 lata).
>>
>> W oparciu o jaki przepis?
>
> Podobno jest tak, ze nie bede mogl zatrudniac przez urzad pracy.
> Nie moge np dac wypowiedzenia jednemu i zaraz zatrudnic drugiego.
A musisz zatrudniać przez urząd pracy?
Przecież możesz sobie zatrudnić dowolnie kogoś.
heh pewnie "stazystow" bierze, wiec placi UP...
nie dosc ze ma pracownika za darmo/pol darmo to jeszcze wybrzydza:>
--
* Pozdrawiam
* tHe mRuWa
* gg 4045644
Pewnie sam nie raz kupowales produkty z nalepka 30% gratis.
Mogą, ale nazywanie tego zwolnieniem grupowym jest niezbyt poprawne, bo
zwolnienia grupowe to pojęcie z prawa pracy.
>>> Chodzilo o to, aby wszyscy sie zwolnili w jednym dniu.
>>
>> Czy nie masz przypadkiem na myśli wzięcia urlopu?
>>
>
> Nie mialem.
Dziwne.
>>> Umowe ma podpisana na czas nieokreslony.
>>>
>>> Zwolnic dyscyplinarnie?
>>
>> Takie nastroje pojawiają się z reguły, jak pracodawca jest łobuz i
>> kantuje pracowników - zrób rachunek sumienia.
>
> Jakby kantowal, to by sie zwolnili, a jakos zostaja.
Może nie mają innych perspektyw?
> To od samych pracownikow wiem, ze ich probowal buntowac.
Wolny kraj - wolność wypowiedzi i inne takie.
Jeśli mimo jego sugestii chcą dalej pracować - to w czym problem?
A póki on też wykonuje swoją pracę - czemu przejmujesz się gadaniem?
Jesli nawet, to nie ja rzadze tym krajem i nic na to nie poradze.
Nie moge nikomu zapewnic lepszych perspektyw, bo dla mnie tez nikt tego nie
robi.
>> To od samych pracownikow wiem, ze ich probowal buntowac.
>
> Wolny kraj - wolność wypowiedzi i inne takie.
>
> Jeśli mimo jego sugestii chcą dalej pracować - to w czym problem?
Z tymi co chca pracowac, nie ma problemu.
> A póki on też wykonuje swoją pracę - czemu przejmujesz się gadaniem?
Jakbys mial firme i np 20 pracownikow. Jeden z nich by chodzil i z jakies
zawisci/zazdrosci
naklanial pozostalych do rzucenia pracy z dnia na dzien.
Firma w tym przypadku moglaby nie sprostac terminom.
To nic nie widzialbys w tym gorszacego? Wszystko byloby pieknie i kolorowo?
Dobrze, ze zostaja. Moze nie maja lepszych perspektyw, bo taki jest rynek
pracy, a nie inny.
Ja na to wplywu nie mam. Nie potrafie wszystkich uszczesliwic.
Jak ktos buduje cos z niczego przez kilkanascie lat,
to chyba nie bedzie sie dzielil z pracownikami pol na pol?
Kazdy pracodawca daje tyle ile moze dac rynek, no chyba ze jest darczynca.
Moze i wykonuje swoja prace, ale z kims do kogo nie ma sie zaufania nie da
sie wspolpracowac.
Psuje to atmosfere pracy.
> Moze i wykonuje swoja prace, ale z kims do kogo nie ma sie zaufania nie
> da sie wspolpracowac.
> Psuje to atmosfere pracy.
Wypowiedz mu umowę uzasadniając to likwidacją stanowiska pracy. Wolno Ci.
Co do reszty - całkowicie Cię rozumiem - też nie czułbym skrupułów
pozbywając się mąciwody, do którego nie można mieć zaufania.
> A póki on też wykonuje swoją pracę - czemu przejmujesz się gadaniem?
Bo w wielu przypadkach lepsza jest profilaktyka, niż leczenie.
Jeśli pracownika traktujesz jak produkt w promocji, to się nie dziwię, że o
zwolnieniach myślą. ;-)
A tak poważnie, zastanów się z czego wynika postawa tego człowieka. Z
doświadczenia wiem, że ludzie myślą o grupowym "rzuceniu papierami" tylko
jeśli są przyciśnięci do muru przez pracodawcę/przełożonego i nie mają
innego wyjścia. Jeżeli doprowadziłeś do sytuacji, że pracownik/pracownicy
nie mają z Tobą innej drogi dialogu, to jest to głównie Twoja wina.
Jeżeli jesteś uczciwym pracodawcą to żadne namawiania pojedyńczych jednostek
nie zbuntują grupy zadowolonych pracowników. Jeżeli jednak się tego
obawiasz, to znaczy, że "buntownik" znalazł podatny grunt, a to oznacza, że
pracownicy zadowoleni jednak nie są i o tym dobrze wiesz.
Pozdrawiam
Czabu
>> Moze i wykonuje swoja prace, ale z kims do kogo nie ma sie zaufania
>> nie da sie wspolpracowac.
>> Psuje to atmosfere pracy.
>
> Wypowiedz mu umowę uzasadniając to likwidacją stanowiska pracy. Wolno
> Ci.
Nie dawaj mu szkodliwych rad :-)
Jeśli się pracownika zwalnia, to najlepiej jest jednak
podać prawdziwą przyczynę. Niech mu wpisze, że utracił do niego zaufanie.
Ale z konkretami: ponieważ w dniu tym i tym namawiał pozostałych
pracowników do zbiorowego odejścia
z pracy co spowodowałoby skutki takie a takie.
Do tego zdarzenia nie doszło jednak
postawa pracownika wskazuje, że może itd...
Zajrzyj do jakiegoś portalu prawa pracy - znajdziesz tam wzorce.
>>> To od samych pracownikow wiem, ze ich probowal buntowac.
>>
>> Wolny kraj - wolność wypowiedzi i inne takie.
>>
>> Jeśli mimo jego sugestii chcą dalej pracować - to w czym problem?
>
> Z tymi co chca pracowac, nie ma problemu.
Jak on nie chce pracować - to się sam zwolni. Albo nie będzie wykonywał
pracy, to będziesz mógł go w końcu dyscyplinarnie zwolnić.
Niemniej jednak na twoim miejscu zastanowiłbym się DLACZEGO zrzędzi -
może faktycznie ma prawo czuć się z jakiegoś powodu pokrzywdzony, hmm?
>> A póki on też wykonuje swoją pracę - czemu przejmujesz się gadaniem?
>
> Jakbys mial firme i np 20 pracownikow. Jeden z nich by chodzil i z
> jakies zawisci/zazdrosci
> naklanial pozostalych do rzucenia pracy z dnia na dzien.
Jeśli nie mieliby powodów do odejścia, to by i tak nie odeszli. Poza tym
nie mogą ot tak sobie z dnia na dzień - istnieją terminy wypowiedzenia.
> Firma w tym przypadku moglaby nie sprostac terminom.
> To nic nie widzialbys w tym gorszacego? Wszystko byloby pieknie i kolorowo?
Najpierw to bym sprawdził, czy na pewno nie ma nic gorszącego w moim
podejściu do pracowników.
Próbowałeś z nim choćby spokojnie porozmawiać, hmm? Spytać się, co mu
dolega w tej robocie?
> Dobrze, ze zostaja. Moze nie maja lepszych perspektyw, bo taki jest
> rynek pracy, a nie inny.
> Ja na to wplywu nie mam. Nie potrafie wszystkich uszczesliwic.
> Jak ktos buduje cos z niczego przez kilkanascie lat,
> to chyba nie bedzie sie dzielil z pracownikami pol na pol?
Zyskiem na czysto? Pół na pół to IMHO jest absolutne minimum.
> Kazdy pracodawca daje tyle ile moze dac rynek, no chyba ze jest darczynca.
Jaaaaaaasne.
> Moze i wykonuje swoja prace, ale z kims do kogo nie ma sie zaufania nie
> da sie wspolpracowac.
> Psuje to atmosfere pracy.
To daj mu wypowiedzenie albo rozstańcie się za porozumieniem stron i tyle.
>> Ja na to wplywu nie mam. Nie potrafie wszystkich uszczesliwic.
>> Jak ktos buduje cos z niczego przez kilkanascie lat,
>> to chyba nie bedzie sie dzielil z pracownikami pol na pol?
>
> Zyskiem na czysto? Pół na pół to IMHO jest absolutne minimum.
ROTFL !!!!
A co się tam ograniczać, trzeba dopłacić drugie tyle do zysku i rozdać
pracownikom.
Zrzedzi, bo chcialby byc drugim szefem, ganiac innych i mowic kiedy i kogo
zwalniac,
w jakim kierunku ma isc firma itd.
Jak ja nie widze, to sie obija.
W tej firmie jest miejsce tylko dla jednego szefa i to jest glowny problem.
> Jeśli nie mieliby powodów do odejścia, to by i tak nie odeszli. Poza tym
> nie mogą ot tak sobie z dnia na dzień - istnieją terminy wypowiedzenia.
Sa terminy, ale jakby chcieli to mogliby porzucic prace.
>> Niemniej jednak na twoim miejscu zastanowiłbym się DLACZEGO zrzędzi -
>> może faktycznie ma prawo czuć się z jakiegoś powodu pokrzywdzony, hmm?
> W tej firmie jest miejsce tylko dla jednego szefa i to jest glowny
> problem.
Myślę, że z taką argumentacją ciężko będzie przekonać kogokolwiek --
nawet siebie samego -- do wypowiedzenia mu umowy o pracę.
--
pozdrawiam, Olgierd | http://olgierd.bblog.pl
Wydaje mi sie, ze nie zrozumiales mego problemu.
Moze nie przeczytales wszystkich postow.
Jezeli jakies pracownik jest nie zadowolony np z pracy, czy tez placy,
to moze sobie sie zwolic i znalesc prace lepsza i lepiej platna.
Ja nikogo na lancuchu nie uwiazalem.
Fakt jest taki, ze wszyscy zostaja (nawet jezeli jest to brak innych
perspektyw, to nie moja w tym glowa, zeby uszczesliwic cala branze).
Wiadomo, ze probowal ich buntowac przeciwko firmie.
Nie udalo mu sie, ale sam fakt ze to zrobil mi nie odpowiada.
Nie widze mozliwosci dalszej wspolpracy.
Jakby Ci sasiad zone podrywal mimo tego, ze ona bylaby nie ulegla,
to nadal bylby twoim dobrym sasiadem? Czy to od razu oznaczaloby, ze jestes
zly maz?
Koles chce byc drugim szefem, albo nawet ponad nim i zarabiac 2 razy tyle co
inni.
Rozstawiac wszystkich po katach, mowic kogo zatrudnic, kogo zwolnic itd.
W tej firmie jest miejsce tylko dla jednego szefa, a mu to nie odpowiada.
Z drugiej strony jezeli szef bylby okropny, to w kazdej chwili taki
pracownik moze sie zwolic,
a nie chodzic namawiac tez innych. Innym warunki odpowiadaja i zostaja.
Gdyby bylo inaczej, to by nic dla szefa nie powiedzieli i by sie zwolnili.
To jest bardziej skomplikowane, niz to jedno zdanie.
Nie bede sie rozpisywal.
Fakt jest taki, ze mu praca i placa nie odpowiada, moze wszystko
lub prawie wszystko mu sie nie podoba. Robi robote, ale jest do niej
negatywnie nastawiony.
Zamiast sie zwolic to lazi i proboje buntowac reszte.
Dla mnie to nie jest normalna sytuacja w firmie i chce go sie pozbyc.
Napisalem tu, zeby mi podano mozliwe rozwiazania,
a nie oceniano czy jestem dobrym pracodawca.
Jakbym byl taki zly, to nikt by u mnie nie pracowal...
> Wydaje mi sie, ze nie zrozumiales mego problemu.
> Moze nie przeczytales wszystkich postow.
Zrozumiałem bardzo dobrze. To Ty nie do końca zrozumiałeś, co chciałem
przekazać, lub zrozumiałeś, ale nie jest Ci to na rękę.
> Jezeli jakies pracownik jest nie zadowolony np z pracy, czy tez placy,
> to moze sobie sie zwolic i znalesc prace lepsza i lepiej platna.
To nie zawsze jest prawda. I dobrze o tym wiesz.
> Ja nikogo na lancuchu nie uwiazalem.
Podobnie wypowiadali się szefowie Biedronek. A już tak poważnie, to był
ulubiony tekst mojego poprzedniego pracodawcy. I długo mógłbym opowiadać
jaki z niego był s...n.
> Fakt jest taki, ze wszyscy zostaja (nawet jezeli jest to brak innych
> perspektyw, to nie moja w tym glowa, zeby uszczesliwic cala branze).
Ale Twoja w tym głowa, żeby byli zadowoleni z pracy. Bo to się przekłada
bezpośrednio na jakość ich pracy, zaangażowanie, atmosferę w firmie i
lojalność wobec Ciebie i Twojej firmy.
> Wiadomo, ze probowal ich buntowac przeciwko firmie.
> Nie udalo mu sie, ale sam fakt ze to zrobil mi nie odpowiada.
> Nie widze mozliwosci dalszej wspolpracy.
No to daj mu wypowiedzenie na czas zgodny z jego stażem w firmie i umową, na
podstawie której u Ciebie pracuje. No i pewnie będziesz musiał go zwolnić ze
świadczenia pracy skoro nie widzisz dalszej współpracy.
> Jakby Ci sasiad zone podrywal mimo tego, ze ona bylaby nie ulegla,
> to nadal bylby twoim dobrym sasiadem? Czy to od razu oznaczaloby, ze
> jestes zly maz?
Kiepski przykład wybrałeś. Jeżeli sąsiad by mi żonę podrywał, to znaczyłoby,
że mam fajną żonę :-) Jeżeli żonie by to nie odpowiadało, to skutecznie by
to sąsiadowi przekazała (ewentualnie poprosiłaby mnie o pomoc).
Jeżeli zrobiłby to skutecznie, to znaczyłoby, że ona nie byłaby mnie warta,
ale i moja wina w tym by była... Nic nie dzieje się bez przyczyny.
> Koles chce byc drugim szefem, albo nawet ponad nim i zarabiac 2 razy tyle
> co inni.
> Rozstawiac wszystkich po katach, mowic kogo zatrudnic, kogo zwolnic itd.
> W tej firmie jest miejsce tylko dla jednego szefa, a mu to nie odpowiada.
I tak z dnia na dzień ambicji nabrał? Stanowisko ma takie jak inni?
> Z drugiej strony jezeli szef bylby okropny, to w kazdej chwili taki
> pracownik moze sie zwolic,
> a nie chodzic namawiac tez innych. Innym warunki odpowiadaja i zostaja.
W mojej poprzedniej firmie ludzie pracowali bo nie mieli innego wyjścia,
albo zostali tak psychicznie stłamszeni przez pracodawcę, że tak im się
wydawało. Z perspektywy czasu i z punktu widzenia osoby postronnej to się
może wydawać głupie, ale człowiek nie zawsze w porę zauważy, że powinien się
zwolnić dla własnego dobra.
> Gdyby bylo inaczej, to by nic dla szefa nie powiedzieli i by sie zwolnili.
Patrz wyżej.
Pozdrawiam
Czabu
>>> Ja na to wplywu nie mam. Nie potrafie wszystkich uszczesliwic.
>>> Jak ktos buduje cos z niczego przez kilkanascie lat,
>>> to chyba nie bedzie sie dzielil z pracownikami pol na pol?
>>
>> Zyskiem na czysto? Pół na pół to IMHO jest absolutne minimum.
>
> ROTFL !!!!
> A co się tam ograniczać, trzeba dopłacić drugie tyle do zysku i rozdać
> pracownikom.
Jakbyś ty był szefem, to wszystko zgarniałbyś dla siebie i jeszcze
kantował na minimalnych płacach i składkach na ubezpieczenia.
> Jezeli jakies pracownik jest nie zadowolony np z pracy, czy tez placy,
> to moze sobie sie zwolic i znalesc prace lepsza i lepiej platna.
ROTFL
> Ja nikogo na lancuchu nie uwiazalem.
Uhm. A Polska to taki cudowny kraj, bez wad... a jak się komuś nie
podoba, to zawsze może wyjechać, prawda? ;->
> Fakt jest taki, ze wszyscy zostaja (nawet jezeli jest to brak innych
> perspektyw, to nie moja w tym glowa, zeby uszczesliwic cala branze).
Niby nie. Z drugiej strony wykorzystywanie takiej sytuacji i zarabianie
nie razem z pracownikami ale ich kosztem powoduje takie reakcje, jakie
powoduje.
> Wiadomo, ze probowal ich buntowac przeciwko firmie.
> Nie udalo mu sie, ale sam fakt ze to zrobil mi nie odpowiada.
> Nie widze mozliwosci dalszej wspolpracy.
To złóż mu wypowiedzenie i nie kombinuj, jakby go tu złośliwie udupić.
> Jakby Ci sasiad zone podrywal mimo tego, ze ona bylaby nie ulegla,
> to nadal bylby twoim dobrym sasiadem? Czy to od razu oznaczaloby, ze
> jestes zly maz?
A skąd wiesz, że sąsiad ma coś złego na myśli? Może tylko chce być uprzejmy.
To skąd wiesz, że się obija, skoro nie widzisz?
> W tej firmie jest miejsce tylko dla jednego szefa i to jest glowny problem.
Dobry szef słucha swoich pracowników, a nie robi za despotę.
>> Jeśli nie mieliby powodów do odejścia, to by i tak nie odeszli. Poza tym
>> nie mogą ot tak sobie z dnia na dzień - istnieją terminy wypowiedzenia.
>
> Sa terminy, ale jakby chcieli to mogliby porzucic prace.
Z pewnymi konsekwencjami.
Wiem i juz. Co za roznica? To nie byl temat posta.
Prawda, ale to juz nie z mojej winy. Na to poradzic nic nie moge.
Taka sytuacja dziala w dwie strony.
Bylo duze bezrobocie, duzo pracownikow, to pracodawcy placili malo. - bo po
co placic wiecej, jak mozna mniej.
Powyjezdzali zagranice, brak fachowcow, to pracodawcy placili duzo. - bo po
co robic za mniej, skoro mozna zarobic wiecej.
>> Ja nikogo na lancuchu nie uwiazalem.
>
> Podobnie wypowiadali się szefowie Biedronek. A już tak poważnie, to był
> ulubiony tekst mojego poprzedniego pracodawcy. I długo mógłbym opowiadać
> jaki z niego był s...n.
Dlatego juz nie jest twoim pracodawca.
>> Fakt jest taki, ze wszyscy zostaja (nawet jezeli jest to brak innych
>> perspektyw, to nie moja w tym glowa, zeby uszczesliwic cala branze).
>
> Ale Twoja w tym głowa, żeby byli zadowoleni z pracy. Bo to się przekłada
> bezpośrednio na jakość ich pracy, zaangażowanie, atmosferę w firmie i
> lojalność wobec Ciebie i Twojej firmy.
Reszta jest zadowolona z pracy i placy. Przynajmniej tak mowia.
>> Koles chce byc drugim szefem, albo nawet ponad nim i zarabiac 2 razy tyle
>> co inni.
>> Rozstawiac wszystkich po katach, mowic kogo zatrudnic, kogo zwolnic itd.
>> W tej firmie jest miejsce tylko dla jednego szefa, a mu to nie odpowiada.
>
> I tak z dnia na dzień ambicji nabrał? Stanowisko ma takie jak inni?
Nie z dnia na dzien. Stanowisko, jak inni.
Ciagnelo sie jakis czas, ale jak zobaczyl, ze jest "tylko" pracownikiem, to
robi szum.
>> Z drugiej strony jezeli szef bylby okropny, to w kazdej chwili taki
>> pracownik moze sie zwolic,
>> a nie chodzic namawiac tez innych. Innym warunki odpowiadaja i zostaja.
>
> W mojej poprzedniej firmie ludzie pracowali bo nie mieli innego wyjścia,
> albo zostali tak psychicznie stłamszeni przez pracodawcę, że tak im się
> wydawało. Z perspektywy czasu i z punktu widzenia osoby postronnej to się
> może wydawać głupie, ale człowiek nie zawsze w porę zauważy, że powinien
> się zwolnić dla własnego dobra.
Moze taka branza?
Nie zawsze da sie zalozyc firme i placic pracownikom 10k.
Zawsze bedzie tak, ze pracownik bedzie uwazal ze zarabia za malo,
a pracodawca bedzie mowil, ze placi za duzo.
Na koniec dodam, ze z wszystkimi pracownikami dogaduje sie jezeli
nie bardzo dobrze, to dobrze. Sami przekazali mi o zainstnialej sytuacji.
Informowali mnie o jego zachowaniu w pracy, ze tylko lazi jak mnie nie ma,
nic mu sie nie chce i nic mu sie nie podoba. Wszystko wiem od swoich
pracownikow.
Mysle, ze jakbym byl zly, to by to olali i nie mowili mi o tym wszystkim.
Gdyby chodzilo tylko o brak pespektyw, to pewnie by zostali, ale zaden z
nich
nie udzielilby mi paru cennych informacji.
W sumie, to moglem sie o tym nigdy nie dowiedziec, a jednak.
Jezeli 90% zalogi jest zadowolona z zarobkow i warunkow pracy,
to moim zdaniem te 10% nie docenia tego co ma.
Jezeli 90% wszystko sie podoba, to wcale nie musze uszczesliwiwac
pozostalych 10%,
bo mi sie to ekonomicznie nie kalkuluje.
W biedronce bylo odwrotnie 10 do 90%.
Ty akurat masz o tym pojęcie, jak świna o gwiazdach.
> Niby nie. Z drugiej strony wykorzystywanie takiej sytuacji i zarabianie
> nie razem z pracownikami ale ich kosztem
Co znaczy ich kosztem?
Są akcjonariuszami?
Zainwestowali kasę i czas w firmę?
Ponoszą odpowiedzialność za wyniki firmy?
Dopłacą do interesu, jak będą straty?
Nie?
No to i prawa do udziału w zyskach nie mają.
Są tylko najemnymi pracownikami - należy im się wynagrodzenie na jakie się
umówili i nic ponadto.
> Jezeli 90% zalogi jest zadowolona z zarobkow i warunkow pracy,
> to moim zdaniem te 10% nie docenia tego co ma.
> Jezeli 90% wszystko sie podoba, to wcale nie musze uszczesliwiwac
> pozostalych 10%, bo mi sie to ekonomicznie nie kalkuluje.
Nie jestem pracodawcą, ale podpisałem dotąd kilka umów o pracę jako
pracownik i w każdej była sekcja dotycząca wypowiedzenia.
Jak 90% załogi jest zadowolone, a 10% nie to ich zwolnij zgodnie z wpisami
w umowie i już. Zatrudnisz sobie nowych - uzgodnij tylko wcześniej na
rozmowie kwalifikacyjnej warunki Waszej współpracy, żeby nie marudzili i
już.
--
Kapsel
http://kapselek.net
kapsel(malpka)op.pl
Sluszna uwaga.
> Sluszna uwaga.
Naturalnie dziala to w dwie strony.
Zatrudniony pracownik ma wykonywac swe obowiazki 40 godzin w tygodniu (przez
5 dni), poza ktorymi wszystko niemal moze miec w dupie a jak mu kazesz
czasem zostac dluzej masz wyplacic nadgodziny (a i to w granicach limitow).
Prawda, ze 40-godzinny, pieciodniowy tydzien pracy + platne nadgodziny sa
standardem w Twym przedsiebiorstwie?
Pozdrawiam
SDD
Sa. Akurat mozliwosc wypracowania wiecej niz 40 godzin dla pracownikow jest
atutem.
> Sa. Akurat mozliwosc wypracowania wiecej niz 40 godzin dla pracownikow
> jest atutem.
Ja wolalbym - bedac zatrudnionym - pracowac 40 i zarabiac przyzwoicie.
Ale poniewaz lubie zarabiac przyzwoicie i pracowac wiecej niz 40 godzin (ale
i miec wolne kiedy zechce) , jestem przedsiebiorca a nie pracownikiem :)
A jako, ze nie chce za bardzo kantowac - a i specyfika dzialalnosci tego nie
wymaga - to nie zatrudniam pracownikow etatowych
Pozdrawiam
SDD
Bo może np. nikogo nie buntuje i nie obija się, a tylko z jakiegoś
powodu inni mu robią "koło pióra" plotkami. Pomyślałeś o tym?
> Są akcjonariuszami?
A to jest spółka akcyjna?
> Zainwestowali kasę i czas w firmę?
No nie, w ogóle - tylko oczami świecą.
> Ponoszą odpowiedzialność za wyniki firmy?
Oczywiście. Nieco inną, niż ich zwierzchnik, ale ponoszą.
> Dopłacą do interesu, jak będą straty?
Dopłacą, dopłacą. Nie od razu i nie bezpośrednio, ale dopłacą.
> Nie?
>
> No to i prawa do udziału w zyskach nie mają.
Krótkowzroczne i chamskie jest twoje podejście. Dobrze, że nie masz
żadnych pracowników...
> Są tylko najemnymi pracownikami - należy im się wynagrodzenie na jakie
> się umówili i nic ponadto.
W uczciwych firmach wypracowany zysk jest w pewnej części przeznaczany
na premie.
> W uczciwych firmach wypracowany zysk jest w pewnej części przeznaczany
> na premie.
Dlatego wlasnie np. w USA (choc to skadinad kraj zdrowo pojebany) gdzie sa
tylko firmy uczciwe, jak ktos zalozy firme haruje przez cale zycie w pocie
czola i osobistego majatku sie wielkiego nie dorabia. Jego syn, o ile nie
roztrwoni tez haruje i cos juz tam z tego ma, a dopiero wnuk sie rozbija
Bentleyem i stawia wille z basenem (taka sama jakie maja pracownicy ).
Nasze rodzime byznesmeny chca wille wybudowac juz po roku.
Pozdrawiam
SDD
Nie napisał.
>
>> Zainwestowali kasę i czas w firmę?
>
> No nie, w ogóle - tylko oczami świecą.
Ale odróżniasz pojęcie "zainwestować" od "sprzedać"?
Bo różnica jest zasadnicza.
>
>> Ponoszą odpowiedzialność za wyniki firmy?
>
> Oczywiście. Nieco inną, niż ich zwierzchnik, ale ponoszą.
Jasne że nieco inną.
Bo żadną.
>
>> Dopłacą do interesu, jak będą straty?
>
> Dopłacą, dopłacą. Nie od razu i nie bezpośrednio, ale dopłacą.
Chyba że są członkami zarządu.
>
>> Nie?
>>
>> No to i prawa do udziału w zyskach nie mają.
>
> Krótkowzroczne i chamskie jest twoje podejście.
I tu się mylisz.
Jeśli ktoś ma krótkowzroczne podejście to tylko Ty, zakładając że zakład
pracy jest do tego żeby robić dobrze pracownikom.
A chamstwo masz wrodzone, więc i tu pasujesz.
Dobrze, że nie masz
> żadnych pracowników...
Już Ci pisałem - o tym co ja mam a co nie, masz pojęcie jak świnia o
gwiazdach.
>
>> Są tylko najemnymi pracownikami - należy im się wynagrodzenie na jakie
>> się umówili i nic ponadto.
>
> W uczciwych firmach wypracowany zysk jest w pewnej części przeznaczany
> na premie.
Z socjalizmem Ci się popieprzyło.
Może to dlatego, że zamiast zapłacić za poradę prawnikowi trafiłeś na
grupę _dyskusyjną_?
Mimo tego dostałeś radę już od kilku osób - zwolnij go uczciwie zamiast
próbować się na nim odegrać.
--
pozdrawiam
Piotr Szafarczyk
>> Prawda, ze 40-godzinny, pieciodniowy tydzien pracy + platne nadgodziny
>> sa standardem w Twym przedsiebiorstwie?
>
> Sa. Akurat mozliwosc wypracowania wiecej niz 40 godzin dla pracownikow
> jest atutem.
Uhm. Oczywiście płacisz 50% extra za nadgodziny zwykłe i 100% extra za
nadgodziny świąteczne i nocne?
> Mimo tego dostałeś radę już od kilku osób - zwolnij go uczciwie zamiast
> próbować się na nim odegrać.
No ale on jest taki gieroj, szef nad szefy - tyle ze boi sie stracic tania
(czytaj: dotowana przez panstwo) sile robocza.
Pozdrawiam
SDD
Zaloz nowy post, jak chcesz wiedziec.
To nie na temat...
> Zaloz nowy post, jak chcesz wiedziec.
> To nie na temat...
Czyli wszystkie posty "cacy" sa na temat, wszystkie "be" - nie na temat.
Pozdrawiam
SDD
>> A to jest spółka akcyjna?
>
> Nie napisał.
Jakby była S.A., to miałby własnego prawnika ;)
>>> Zainwestowali kasę i czas w firmę?
>>
>> No nie, w ogóle - tylko oczami świecą.
>
> Ale odróżniasz pojęcie "zainwestować" od "sprzedać"?
> Bo różnica jest zasadnicza.
Pracownicy też tworzą firmę.
>>> Ponoszą odpowiedzialność za wyniki firmy?
>>
>> Oczywiście. Nieco inną, niż ich zwierzchnik, ale ponoszą.
>
> Jasne że nieco inną.
> Bo żadną.
Jasne, perpetuum mobile... Dziwne, że jak firma słabo przędzie, to
najpierw to odczuwają pracownicy.
>>> Dopłacą do interesu, jak będą straty?
>>
>> Dopłacą, dopłacą. Nie od razu i nie bezpośrednio, ale dopłacą.
>
> Chyba że są członkami zarządu.
Brak premii, cięcia pensji, zwolnienia, urlopy bezpłatne - to są
wymierne koszta.
>>> Nie?
>>>
>>> No to i prawa do udziału w zyskach nie mają.
>>
>> Krótkowzroczne i chamskie jest twoje podejście.
>
> I tu się mylisz.
> Jeśli ktoś ma krótkowzroczne podejście to tylko Ty, zakładając że zakład
> pracy jest do tego żeby robić dobrze pracownikom.
Zakład pracy ma wypracować zysk i zrobić dobrze pracownikom i właścicielowi.
Ty masz prymitywne podejście dzikiego kapitalisty z buszu (właściwie to
przypomina stary, dobry feudalizm) - wszystko dla właściciela, a
pracownik ma tylko tyle, żeby przeżyć.
> A chamstwo masz wrodzone, więc i tu pasujesz.
Ponieważ kłamstwo masz we krwi - twoją opinię należy czytać odwrotnie.
>> Dobrze, że nie masz
>> żadnych pracowników...
>
> Już Ci pisałem - o tym co ja mam a co nie, masz pojęcie jak świnia o
> gwiazdach.
Patrz wyżej.
>>> Są tylko najemnymi pracownikami - należy im się wynagrodzenie na jakie
>>> się umówili i nic ponadto.
>>
>> W uczciwych firmach wypracowany zysk jest w pewnej części przeznaczany
>> na premie.
>
> Z socjalizmem Ci się popieprzyło.
Bredzisz.
To tobie kapitalizm z feudalizmem się pomieszał.
>> Sa terminy, ale jakby chcieli to mogliby porzucic prace.
>
> Z pewnymi konsekwencjami.
Jakimi?
Co najwyżej dostaje się nieciekawe świadectwo pracy, którego potem nigdzie
się nie pokazuje.
> Mimo tego dostałeś radę już od kilku osób - zwolnij go uczciwie
No właśnie on pytał jak to zrobić uczciwie i wychodzi na to, że się nie da.
Co miałby napisać w uzasadnieniu? Że zwalnia faceta, bo mu się przestał
mentalnie podobać?
> No ale on jest taki gieroj, szef nad szefy - tyle ze boi sie stracic
> tania (czytaj: dotowana przez panstwo) sile robocza.
Nie sądzę. Chyba nigdy nie miałeś dylematu jak zwolnić mendę i nie mieć
przy tym problemów z prawem pracy, które chroni przede wszystkim interesy
pracowników, a nie pracodawców.
> Krótkowzroczne i chamskie jest twoje podejście.
A Twoje tak komunistyczne, że oczy bolą, jak się to czyta.
>> Mimo tego dostałeś radę już od kilku osób - zwolnij go uczciwie
>
> No właśnie on pytał jak to zrobić uczciwie i wychodzi na to, że się nie
> da. Co miałby napisać w uzasadnieniu? Że zwalnia faceta, bo mu się
> przestał mentalnie podobać?
No właśnie -- skoro nie ma sensownej przyczyny, to oznacza, że z
mentalnością coś nie tak...
--
pozdrawiam serdecznie, Olgierd
Lege Artis http://olgierd.bblog.pl
W następnych miejscach będą się świadectwa domagać.
Poza tym jeśli wskutek porzucenia przez pracownika pracy pracy
pracodawca poniósł jakieś wymierne straty - może się domagać za to kasy
(http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/94265,za_porzucenie_pracy_pracownik_zaplaci_kare.html)
Nie masz pojęcia czym jest komunizm, dzieciaku...
Dla mnie namawianie innych do zwolnien z dnia na dzien jest proba burzenia
firmy.
Jakbys mial firme, to bys moze uznal to za sensowna przyczyne.
Tzn, ze panswo powinno zawiesic dotacje?
Moze szefowie powinni zrezygnowac z unijnych pieniedzy?
> Nie masz pojęcia czym jest komunizm, dzieciaku...
Mam. I niestety nie jestem już dzieciakiem.
> To tobie kapitalizm z feudalizmem się pomieszał.
Czyli wg Ciebie kapitalizm polega na nierównym wkładzie w rozwój firmy i
odpowiedzialność za nią, ale za to równym podziale zysku między właściciela
a pracowników?
> Uhm. Oczywiście płacisz 50% extra za nadgodziny zwykłe i 100% extra za
> nadgodziny świąteczne i nocne?
A jeśli płaci, to do czego jeszcze się przyczepisz?
> W następnych miejscach będą się świadectwa domagać.
A do czego przyszłemu pracodawcy potrzebne jest czyjeś świadectwo pracy?
Tak naprawdę, oprócz wyliczenia wymiaru urlopu.
Zawsze zresztą można naściemniać, że się w danym okresie pracowało na umowę
zlecenie.
> Poza tym jeśli wskutek porzucenia przez pracownika pracy pracy
> pracodawca poniósł jakieś wymierne straty - może się domagać za to kasy
Teoretycznie dużo może. Teoretycznie.
W praktyce udowodnienie owych wymiernych strat jest po prostu niemożliwe.
> No właśnie -- skoro nie ma sensownej przyczyny, to oznacza, że z
> mentalnością coś nie tak...
Przyczyna jest jak najbardziej sensowna. Problem w tym, że bezsensowne jest
w tym wypadku prawo pracy, bo nie przewiduje możliwości zwolnienia kogoś z
takiego powodu.
Kolejny absurd - pracownik składając wypowiedzenie nie musi uzasadniać
swojej decyzji. Odchodzi, bo tak chce i nikomu nic do tego. A pracodawca
bez podania powodu zwolnienia może trafić do sądu pracy. Ot i paranoja.
> Jakbys mial firme, [...]
Widzisz, problem w tym, że nikt tego nie zrozumie, dopóki sam nie stanie
"za sterem".
Łączę się z Tobą w bólu ;-)
g....o prawda. Dobry szef patrzy na swoje. Sam mam firme i piersze patrze
na moj zysk a potem na pracownika. Pracownik dostaje tyle ile ksiegowa
wyliczy a jak uwazam ze ma dostac wiecej to dodaje do premi. Jak mam
mniejszy moj przychod to pracownicy minimum dostaja. Mi ma kasa pasowac a
nie dogadzac pracownika. Na miejsce jednego pracownika mam 4 innych wiec
niema problemu z pracownikami.
Ja uważam iż powinno się na wypowiedzeniu wpisać nie wykonywanie poleceń
przełozonych i spadówa na drzewo. A do sądu pracy niehc se idzie niech
udowodni co umie a i ty dodaj od siebie. Pracownika zawsze idzie udupic
kwestia znalezienia sposobu
>> No właśnie -- skoro nie ma sensownej przyczyny, to oznacza, że z
>> mentalnością coś nie tak...
>
> Przyczyna jest jak najbardziej sensowna. Problem w tym, że
> bezsensowne jest w tym wypadku prawo pracy, bo nie przewiduje
> możliwości zwolnienia kogoś z takiego powodu.
Jak to nie przewiduje?
Musisz podać tylko i wyłącznie
PRAWDZIWY powód. Nie ma co wymyślać fikcyjnych przyczyn.
Podajesz rzeczywisty powód i to wystarcza.
Miesiąc temu zwalniałem pracownika tylko i wylącznie z powodu
jego stosunku do pracy (wykorzystanie juz w lutym wszystkich dni urlopu na
żądanie
i należnego limitu urlopu i składanie wniosków o bezpłatne),
który wg mnie nie gwarantował terminowego wykonania zleceń,
a bez tego nie dostanę kolejnych zleceń, albo ponoszę dodatkowe
koszty podzlecając prace innym firmom. I taki podałem powód
na wypowiedzeniu - nie ma jak tego oprotestować, bo to prawda.
I tu też trzeba wpisać prawdę i pozbyć się pracownika, a nie
myśleć jak się z nim dzielić zyskiem po połowie :-)
>> No właśnie -- skoro nie ma sensownej przyczyny, to oznacza, że z
>> mentalnością coś nie tak...
>
> Dla mnie namawianie innych do zwolnien z dnia na dzien jest proba
> burzenia firmy.
Bardzo możliwe, że tak jest.
> Jakbys mial firme, to bys moze uznal to za sensowna przyczyne.
Nie, ponieważ nie byłbym wówczas obiektywny w moim spojrzeniu.
Obiektywnie jeśli chcesz wypowiedzieć umowę o pracę pracownikowi, który
ma umowę na czas nieokreślony musisz mieć po temu przyczynę: rzeczywistą,
konkretną i obiektywną, a poza tym zgodną z prawem.
Szukaj czegoś w nieuczciwej konkurencji, ale nawet art. 11 UZNK może być
za mały na to...
>> No właśnie -- skoro nie ma sensownej przyczyny, to oznacza, że z
>> mentalnością coś nie tak...
>
> Przyczyna jest jak najbardziej sensowna. Problem w tym, że bezsensowne
> jest w tym wypadku prawo pracy, bo nie przewiduje możliwości zwolnienia
> kogoś z takiego powodu.
Musi być sensowna w świetle przepisów. Inny sens jest nieważny ;-)
...i potem wielkie zdziwienie, dlaczego pracownicy nie szanują
pracodawców twojego pokroju.
> Ja uważam iż powinno się na wypowiedzeniu wpisać nie wykonywanie poleceń
> przełozonych i spadówa na drzewo.
I w sądzie pracy przegrasz, bo wykonywał.
> A do sądu pracy niehc se idzie niech
> udowodni co umie a i ty dodaj od siebie. Pracownika zawsze idzie udupic
> kwestia znalezienia sposobu
Uważaj, żeby ktoś ciebie i tej twojej firemki nie udupił.
Jak chcesz być wrednym, nieuczciwym sk*.* (a jak widać takie masz
właśnie podejście) to ktoś też może być wredny i podstępny i np.
zainspirować jakieś urzędy do takiej kontroli, że się z niej szybko nie
wygrzebiesz (o ile w ogóle).
PS: Nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie właściciela? ;-> Albo
mniej poetycko: błąd na błędzie... Zatrudnij jakiegoś korektora, panie
"właściciel".
Jedyna różnica była w osobie właściciela.
Jak ci wychodzi równy podział, jak jeden właściciel bierze połowę, a
drugą połowę bierze N pracowników, hmm? (i to jeszcze po odliczeniu
zwrotu kosztów inwestycyjnych, rezerw strategicznych i kasy na rozwój)
To po pierwsze.
Po drugie skąd teza, że w kapitalizmie właściciel w rozwój firmy wkłada
więcej, niż pracownik? Właściciel w kapitalizmie to tylko właściciel -
nierzadko z założeniem a tym bardziej prowadzeniem firmy niemający nic
wspólnego.
W małych firemkach sytuacja jest nieco inna, ale wtedy właściciel jest
też właściwie jednym z pracowników - i oprócz dywidendy w pełni
zasługuje na stosowne wynagrodzenie i udział w zyskach.
>> Poza tym jeśli wskutek porzucenia przez pracownika pracy pracy
>> pracodawca poniósł jakieś wymierne straty - może się domagać za to kasy
>
> Teoretycznie dużo może. Teoretycznie.
> W praktyce udowodnienie owych wymiernych strat jest po prostu niemożliwe.
Jak najbardziej możliwe, jeśli te straty są realne.
Podziału zysków "dla mnie cały zysk, a pracownicy tylko gołe pensje".
>W firmie mam pracownika, ktory namawial innych pracownikow do zwolnienia
>grupowego.
>Chodzilo o to, aby wszyscy sie zwolnili w jednym dniu.
>Umowe ma podpisana na czas nieokreslony.
Przeczytalem ten watek z czyjejs rekomendacji, i reakcja moja: DZIWY,
DZIWY! I nie DZIWOTA ze Polska pod wzgledem rozwoju biznesu bedzie
krajem 15 swiata jezeli pracodawca nie moze swobodnie decydowac kogo
ma zatrudnaic a kogo nie.
Tu gdzie jestem, sprawa jest prosta: pracownick przychodzi do pracy i
stwierdza ze jego klucz elektroniczny nei otwiera dzrwi. Udaje sie
wiec do Human Resources z reklamacja, gdzie kaza mu klucz oddac i
podaja kiedy ma sie zglosic po sworze rzeczy osobiste ktore beda
zapakowane w kartonowe pudla.
W umowie o prace stoi (a nie widzialem innych, chyba ze umowe o
dzielo) ze "kazda ze stron moze rozwiazac umowe w kazdej chwili bez
podania przyczyn". Nie ma zadnego "ustawowego wypowiedzenia" i tym
podobnych nonsensow.
"Kodeks pracy" przybity jest pluskiewka w kuchni do sciany i mowi o
tym ze nei mozna dyskryminowac za wzgledu na plec, rase i tak dalej
Dopoki w Polsce tak nei bedzie, to bedzie tak jak jest. Pelny socjal,
zeby nie powiedziec, komuna. A biznes bedzie robil bokami.
A.L.
P.S> A tak na marginesie - Zwiazki i pracownicy walczacy o swoje
"prawa" nei zauwazaja ze ta walka wlasnie im daje w dupe...
>>W firmie mam pracownika, ktory namawial innych pracownikow do zwolnienia
>>grupowego.
>>Chodzilo o to, aby wszyscy sie zwolnili w jednym dniu. Umowe ma
>>podpisana na czas nieokreslony.
>
> Przeczytalem ten watek z czyjejs rekomendacji, i reakcja moja: DZIWY,
> DZIWY! I nie DZIWOTA ze Polska pod wzgledem rozwoju biznesu bedzie
> krajem 15 swiata jezeli pracodawca nie moze swobodnie decydowac kogo ma
> zatrudnaic a kogo nie.
Cóż, to grupa o prawie, nie o opowieściach. Hire and fire w Polsce nigdy
nie będzie.
> Przeczytalem ten watek z czyjejs rekomendacji, i reakcja moja: DZIWY,
> DZIWY! I nie DZIWOTA ze Polska pod wzgledem rozwoju biznesu bedzie
> krajem 15 swiata jezeli pracodawca nie moze swobodnie decydowac kogo
> ma zatrudnaic a kogo nie.
I cale szczescie, ze tak jest.
Problem watkotwórcy jest taki, ze nie rozumie podstawowych zasad. Az dziwne,
ze jest pracodawca.
Kazdy pracownik ma zakres obowiazków, z których powinien sie wywiazywac. I
za to dostaje pieniadze. Jesli robi cos zle to sie go pozbywamy. I zaden
kodeks tego nie uniemozliwia.
Natomiast nie ma obowiazku lubic szefa ani pracy, która sie wykonuje.
--
Paweł
Tiaaa... A co to znaczy, cytuje:
"Wypowiedzenie 3 miesiace nie wchodzi w gre, bo strace mozliwosc
zatrudniania (chyba 2 lata)."
Wydaje mu sie?
A.L.
Zacznij od kar dyscyplinarnych.
Nawet jak się odwoła do sądu, to niewiele ryzykujesz.
Może to zadziała.
A jak nie, to będziesz miał podkładkę, że nie wymyśliłeś sobie zwolnienia
tak z głupia frant, tylko że gość od dawna siał ferment w zespole.
> Tiaaa... A co to znaczy, cytuje:
>
> "Wypowiedzenie 3 miesiace nie wchodzi w gre, bo strace mozliwosc
> zatrudniania (chyba 2 lata)."
>
> Wydaje mu sie?
Tak, wydaje mu się. :)
Można zwolnic i zatrudnić każdego bez żadnych ograniczeń.
No chyba że chodzi o coś takiego:
http://www.praca.egospodarka.pl/15006,Korzysci-z-zatrudnienia-bezrobotnego,1,47,1.html
--
spp
>Dnia Tue, 14 Apr 2009 08:21:35 -0500, A.L. napisał(a):
>
>>>W firmie mam pracownika, ktory namawial innych pracownikow do zwolnienia
>>>grupowego.
>>>Chodzilo o to, aby wszyscy sie zwolnili w jednym dniu. Umowe ma
>>>podpisana na czas nieokreslony.
>>
>> Przeczytalem ten watek z czyjejs rekomendacji, i reakcja moja: DZIWY,
>> DZIWY! I nie DZIWOTA ze Polska pod wzgledem rozwoju biznesu bedzie
>> krajem 15 swiata jezeli pracodawca nie moze swobodnie decydowac kogo ma
>> zatrudnaic a kogo nie.
>
>Cóż, to grupa o prawie, nie o opowieściach. Hire and fire w Polsce nigdy
>nie będzie.
No wlasnie, a dlaczego nei bedzie? Polacy sie nie nadaja? Klimat za
zimny? Bo meilismy rozbiory? W prostych slowach objasnic poprosze.
Poprosze rozneiz o wyjasneinie dlaczego w ogloszeniach o prace pisze
sie nagminnie "do 35 lat"? Albo "kobiet nei zatrudniamy". Albo "kobiet
z dziecmi nie zatrudniamy". Albo "zatrudniamy tylko osoby samotne" .Tu
gdzie jestem, za cos takiego ogloszeniodawca poszedlby siedziec. Do
pierdla. W Polsce, taki Doskonaly Kodeks, takie Doskonale Prawo a
dyskryminowac mozna jawnie i otwarcie
Przy okazji, ze slow Kolegi wydedukwoac mozna ze "hire and fire" jest
"bezprawne". Nie jest, jezeli prawo na to zezwala.
A.L.
>
> Tu gdzie jestem, sprawa jest prosta
Będę strzelał. Mieszkasz w afryce :)
--
@2009 Johnson
Audiatur et altera pars
>A.L. pisze:
>
>>
>> Tu gdzie jestem, sprawa jest prosta
>
>Będę strzelał. Mieszkasz w afryce :)
Pomylka. W Rawie Mazowieckiej
A.L.
> Pomylka. W Rawie Mazowieckiej
>
Ale tej w afryce ??
Nikogo na łańcuchu nie trzymasz, nie Twoja wina, że innym w życiu nie
wyszło, że ktoś się urodził nieudacznikiem i teraz narzeka.
Ty nie jesteś instytucją charytatywną.... tak, tak panie Przemek znam to z
autopsji, walisz w trąbe pracowników i tyle. Takie prawo. Ale nie tylko Ty,
nie łam się to dzisiaj jest nagminne.
Jak ktoś ma pracę i stały dochód i jest "w miarę zadowolony" to nie rzuci
pracy z dnia na dzień bo też ma swoje zobowiązania finansowe. Nawet za
namową jakiegoś podjudzacza. Chyba, że jest bardzo źle i od dawna ludzie o
tym myślą. A skoro boisz się, że wszyscy odejdą to znaczy, że wiesz brachu o
co idzie.
Wiem, że to nie temat posta ale wyżyłem się i krzyżyk na drogę. Pa.
>A.L. pisze:
>
>> Pomylka. W Rawie Mazowieckiej
>>
>
>Ale tej w afryce ??
panei Johnosn, jak Pan mysli ze Pan sie nazwal Johnson, to Panska Rawa
Mazowiecka nagle sie stala cywilizowanym miejscem? Jakby sie Pan nie
nazwal, to dalej bedzie Rawa Mazowiecka
A.L.
> Poprosze rozneiz o wyjasneinie dlaczego w ogloszeniach o prace pisze
> sie nagminnie "do 35 lat"? Albo "kobiet nei zatrudniamy". Albo "kobiet
> z dziecmi nie zatrudniamy". Albo "zatrudniamy tylko osoby samotne"
Przejrzyj najpierw ogłoszenia, potem się wypowiadaj. Już od dawna w polskich
ogłoszeniach, tego typu "kwiatki" to zaledwie kilka procent wszystkich
ogłoszeń.
.Tu
> gdzie jestem, za cos takiego ogloszeniodawca poszedlby siedziec. Do
> pierdla. W Polsce, taki Doskonaly Kodeks, takie Doskonale Prawo a
> dyskryminowac mozna jawnie i otwarcie
A Ty jak zwykle pieprzysz jaka ta Twoja Hameryka wspaniała... Siedź tam i
nie przyłaź tu, gdzie jest tak źle.
U nas też nie można dyskryminować pracownika, ale szczerze mówiąc wolę od
razu wiedzieć, że pracodawca to gnida i jak traktuje ludzi, niż chodzić na
poniżające rozmowy kwalifikacyjne.
Twierdzisz, że w stanach nie można oficjalnie napisać "zatrudniam osoby do
35 roku życia". I co z tego? Najpóźniej na rozmowie kwalifikacyjnej dowiesz
się, że ten pracodawca preferuje takich pracowników. I Ci podziękuję za
rozmowę. Co zyskasz w ten sposób? Stracony czas. I może obniżysz sobie
poczucie własnej wartości, po poniżającej rozmowie.
> Przy okazji, ze slow Kolegi wydedukwoac mozna ze "hire and fire" jest
> "bezprawne". Nie jest, jezeli prawo na to zezwala.
Na szczęście u nas nie pozwala i co najmniej parę lat jeszcze ten stan
potrwa.
Pozdrawiam
Czabu
> Na szczęście u nas nie pozwala i co najmniej parę lat jeszcze ten stan
> potrwa.
A konkretnie jakie są z tym problemy? Ustawę o zatrudnianiu
pracowników tymczasowych znasz?
--
Liwiusz
> Problem watkotwórcy jest taki, ze nie rozumie podstawowych zasad. Az dziwne,
> ze jest pracodawca.
>
O jakich podstawowych zasadach piszesz?
> Kazdy pracownik ma zakres obowiazków, z których powinien sie wywiazywac. I
> za to dostaje pieniadze. Jesli robi cos zle to sie go pozbywamy. I zaden
> kodeks tego nie uniemozliwia.
A jeśli po prostu nam (pracodawcy) się znudził? To co?
Pozdrawiam,
Wit
> Dlaczego to jest szczęście? Ja uważam, że pracodawca powinien mieć
> prawo zwolnić pracownika bez podawania przyczyny. Podobnie w drugą
> stronę, pracownik powinien móc odejść z pracy bez podania przyczyny.
Jest taka możliwość, tylko trzeba wiedzieć co i jak. Można
wykorzystać umowę na czas określony (i 2-tygodniowy okres
wypowiedzenia), można zatrudniać na podstawie umowy o pracę tymczasową.
--
Liwiusz
> panei Johnosn, jak Pan mysli ze Pan sie nazwal Johnson, to Panska Rawa
> Mazowiecka nagle sie stala cywilizowanym miejscem? Jakby sie Pan nie
> nazwal, to dalej bedzie Rawa Mazowiecka
>
I? A jakaś w tym myśl jest?
>
>Użytkownik "A.L." <alew...@aol.com> napisał w wiadomości
>news:m949u41edia9ft2cm...@4ax.com...
>
>> Poprosze rozneiz o wyjasneinie dlaczego w ogloszeniach o prace pisze
>> sie nagminnie "do 35 lat"? Albo "kobiet nei zatrudniamy". Albo "kobiet
>> z dziecmi nie zatrudniamy". Albo "zatrudniamy tylko osoby samotne"
>
>Przejrzyj najpierw ogłoszenia, potem się wypowiadaj. Już od dawna w polskich
>ogłoszeniach, tego typu "kwiatki" to zaledwie kilka procent wszystkich
>ogłoszeń.
>
No wlasnie. "Siedze po szyje w gownie, ale mogloby byc gozrej, bo
moglbym siedziec po czubek glowy"
Dla kogo "tylko" to "tylko", dla innego "tylko" to "az"
>.Tu
>> gdzie jestem, za cos takiego ogloszeniodawca poszedlby siedziec. Do
>> pierdla. W Polsce, taki Doskonaly Kodeks, takie Doskonale Prawo a
>> dyskryminowac mozna jawnie i otwarcie
>
>A Ty jak zwykle pieprzysz jaka ta Twoja Hameryka wspaniała... Siedź tam i
>nie przyłaź tu, gdzie jest tak źle.
Bija tez Murzynow.
A.L.
Pozdrawiam,
Wit
> > Przy okazji, ze slow Kolegi wydedukwoac mozna ze "hire and fire" jest
> > "bezprawne". Nie jest, jezeli prawo na to zezwala.
>
> Na szczęście u nas nie pozwala i co najmniej parę lat jeszcze ten stan
> potrwa.
>
Dlaczego na szczęście???
Pozdrawiam,
Wit
>A.L. pisze:
>
>> panei Johnosn, jak Pan mysli ze Pan sie nazwal Johnson, to Panska Rawa
>> Mazowiecka nagle sie stala cywilizowanym miejscem? Jakby sie Pan nie
>> nazwal, to dalej bedzie Rawa Mazowiecka
>>
>
>I? A jakaś w tym myśl jest?
No widzie Pan... mam racje... Nawet mysli nie potrafi Pan wyciagnac...
A.L.
To ja się akurat nie zgodzę. Pracodawca powinien musieć podać przyczynę
- również przy umowie na czas określony.
Natomiast ta przyczyna nie powinna być zaskarżalna w sądzie pracy.
Natomiast kolejny pracodawca powinien wiedzieć, jaka ta przyczyna była.
> A jeśli po prostu nam (pracodawcy) się znudził? To co?
O właśnie - to jest (czy powinna być) wystarczająca przyczyna.
--
Zobacz, jak się pracuje w Google:
http://pracownik.blogspot.com
No wlasnie. Dlatego tez, pracownicy walczac o "swoje prawa" stzrelaja
sobie w dupe. Normalny przedsiebiorca nikogo nie zatrudnai na stale,
tylko na miesieczne kontrakty.
A.L.
>> I? A jakaś w tym myśl jest?
>
> No widzie Pan... mam racje... Nawet mysli nie potrafi Pan wyciagnac...
>
Jak mogę z braku myśli wyciągać myśli ??
Jak to kiedyś mówili z pustego to i salomon nie naleje.
>A.L. pisze:
>
>>> I? A jakaś w tym myśl jest?
>>
>> No widzie Pan... mam racje... Nawet mysli nie potrafi Pan wyciagnac...
>>
>
>
>Jak mogę z braku myśli wyciągać myśli ??
>Jak to kiedyś mówili z pustego to i salomon nie naleje.
Trafnie sie Pan samookreslil
A.L.
>> Jak mogę z braku myśli wyciągać myśli ??
>> Jak to kiedyś mówili z pustego to i salomon nie naleje.
>
> Trafnie sie Pan samookreslil
>
Nie ma to jak się trochę po pocieszać ...
> Ty nie jesteś instytucją charytatywną.... tak, tak panie Przemek znam to z
> autopsji, walisz w trąbe pracowników i tyle. Takie prawo. Ale nie tylko
> Ty, nie łam się to dzisiaj jest nagminne.
> Jak ktoś ma pracę i stały dochód i jest "w miarę zadowolony" to nie rzuci
> pracy z dnia na dzień bo też ma swoje zobowiązania finansowe. Nawet za
> namową jakiegoś podjudzacza. Chyba, że jest bardzo źle i od dawna ludzie o
> tym myślą.
I logika Ci się powaliła, jako że nikt się nie zwolnił.
Czyli chodzi tylko o mącenie.
A ja się z Przemkiem zgadzam, że takie sianie fermentu nic dobrego nie
przyniesie i trzeba gościa utemperować wszystkimi możliwymi sposobami.