Marcin Mankowski wrote:
>
> On Sat, 29 Jul 2000 00:04:17 GMT, "B.L." <zbi...@home.com> wrote:
>
> >Marcin Mankowski wrote:
> >>
> >> http://www.dziennik.com/www/dziennik/inne/dotyk/1.html
> >
> >Panie Marcinie, dzieki, choc stracilem na dlugo dobre samopoczucie. Co
> >Pan proponuje, mozemy chlopakowi jakos pomoc?
>
> Chyba tak. Hieny z takiego systemu "sprawiedliwsci" i gnidy z "opieki"
> spolecznej boja sie jawnosci i otwartej krytyki jak ognia.
To oni sie boja a nie ich? W takim systemie? Interesujace.
Panie Marcinie, dzieki, choc stracilem na dlugo dobre samopoczucie. Co
Pan proponuje, mozemy chlopakowi jakos pomoc?
+Zbyszek
--
SONDAZE: http://members.home.com/zbiglab/UE/SONDAZE.htm
Strona "Wybory Prezydenta RP 2000"
http://members.home.net/zbiglab
Strona "Europa-Europa"
http://members.home.com/zbiglab/UE/Europa_Europa.htm
>Marcin Mankowski wrote:
>>
>> http://www.dziennik.com/www/dziennik/inne/dotyk/1.html
>
>Panie Marcinie, dzieki, choc stracilem na dlugo dobre samopoczucie. Co
>Pan proponuje, mozemy chlopakowi jakos pomoc?
Chyba tak. Hieny z takiego systemu "sprawiedliwsci" i gnidy z "opieki"
spolecznej boja sie jawnosci i otwartej krytyki jak ognia.
Jesli Polacy beda sie ta sprawa interesowac i robic szum to moze po
jakims czasie zostanie on uwolniony. "Nowy Dziennik" zrobil dobry
poczatek.
Marcin Mankowski
A wiecie, czemu Polacy się perfumują?
Bo [...] ich kobiet śmierdzą.
Texański dowcip o Polakach. Pamiętacie?
Bardzo proszę mnie już tym razem nie krytykować za antypolskość,
nieobeznanie w faktach czy dezawuołanie Narodu Polskiego.
Najgorzej, że naprawdę już mnie wtedy przekonaliście, że to, co opisywałem,
było przesadą.
pozdrawiam
Wypowiedzi na temat ,, Zly dotyk - komentarze''
Drodzy Panstwo! Dzieki postowi na pl.soc.polityka dowiedzialem sie
dopiero teraz o tragedii opisanej w Nowym Dzienniku. Trudno wyrokowac w
takich sprawach, kto ma racje, ale z reportazu wynika, ze cale sledztwo
i przewod sadowy zostaly przeprowadzone co najmniej niewlasciwie.
Zatem, trzeba chlopakowi pomoc. Amerykanie, Wy wieciwe najlepiej, jakie
formy listow, i do kogo je wyslac. Bardzo Was prosze, Chlopak moze
niewinnie siedzi w wiezieniu. Podeslijcie do mnie troche wzorow listow
protestacyjnych do Senatora Busha, i kogo jeszcze uwazacie za wlasciwe,
i mogace pomoc w sprawie osoby i media.
Zdania prawnikow mile widziane.
Licze na Panstwa solidarnosc.
Zbyszek Labedzki
> Chyba tak. Hieny z takiego systemu "sprawiedliwsci" i gnidy z "opieki"
> spolecznej boja sie jawnosci i otwartej krytyki jak ognia.
>
> Jesli Polacy beda sie ta sprawa interesowac i robic szum to moze po
> jakims czasie zostanie on uwolniony. "Nowy Dziennik" zrobil dobry
> poczatek.
>
> Marcin Mankowski
Witam!
Hmmm, rzeczywiscie, ten przypadek naszego rodaka w Teksasie nie jest
zbyt chlubny dla wymiaru sprawiedliwosci i tzw. sluzb spolecznych - ale
wlasnie - panstwowych, niedouczonych, wrednych urzednikow...
Cos dla rodaka trzeba zrobic... Naglosnic wsplnie podpisanym listem-nota
do naszego MSZ? Na przyklad...
kpawlak
--
Szukasz ciekawych wiadomości? Tu je znajdziesz...
http://www.upr.org.pl/mazowsze/
Sondaże polityczne: http://www.upr.org.pl/mazowsze/sond.html Witryna
kary
śmierci: http://www.upr.org.pl/kara_smierci/kara_smierci.html
Witryna Kandydata na Prezydenta RP Janusza Korwin-Mikkego:
http://www.upr.org.pl/jkm/
Może by zainteresować tym bezpośrednio jakieś organizacje polonijne? Mi też
się wydaje, że coś zdziałać może wyłącznie ktoś na miejscu.
Poza tym zdaje mi się, że tym razem jednak Pani Pyzolowa mogłaby coś wskórać
ze swoim zacięciem e-mailowym i zdolnościami petycyjnymi.
> Zbyszek Labedzki
pozdrawiam
W Teksasie nie jest latwo umowic sie z wiezniem skazanym za brutalne
napastowanie
seksualne dziecka. Wladze wiezienia niby nie robia problemow, ale przez trzy
tygodnie
krotkie potwierdzenie nie moze przedrzec sie z jednego biura do drugiego.
Pamietam, mialam oddzwonic mowi Tracey z wieziennego public relations (w
Teksasie
wszyscy sa po imieniu). Ale my tu dzisiaj jestesmy strasznie zabiegani. Mamy
egzekucje.
Rafala Pietrzaka tez przywiezli tutaj na smierc. Zaden wiezien skazany na 30 lat
za gwalt na
dziecku nie dozyje konca wyroku. Nie w Teksasie.
Krotkie pchniecie
Zaraz za miasteczkiem Wichita Falls zjezdzam z autostrady
stanowej nr 287 na waska asfaltowa droge. Geste,
skwierczace powietrze, rzadkie krzaki, popekana ziemia.
Pustynia. Na niej kompleks srebrzystych budynkow
otoczonych kilkunastometrowym stalowym murem z
drutem kolczastym ciezkie wiezienie Allred.
Mamy tu betonowe klepisko i silownie pod golym niebem.
Czasami mam ochote wyjsc na srodek i krzyknac, ze siedze
za molestowanie dziecka i ze jestem niewinny mowi Rafal
Pietrzak.
Bialy uniform, brazowa twarz, czarne oczy i rozaniec na
szyi. 32 lata. Kliniczna depresja (“Teraz jestem na silnych
prochach, ale normalnie nie kontroluje placzu'.)
Dziecko i matka mowily, ze nic nie zrobilem. Lekarze nie
mogli nic udowodnic. Wciaz nie rozumiem, dlaczego tu
siedze mowi.
Raz, kiedy wracali z wybiegu biali i czarni osobno
widzial taka scene. Do jednego z bialych odezwal sie
straznik, pokazujac na idacego obok wieznia: Tak sobie z
nim spacerujesz? On przeciez zgwalcil dziecko.
Wieczorem Rafal Pietrzak wracal do celi z kolacji. Dwaj
straznicy wynosili wieznia z kuchni. Opuchnieta twarz,
rece ciagnace sie bezwladnie po podlodze, krew. Nie
zobaczyl go juz nigdy. Przeniesli go do innego wiezienia.
Rafal Pietrzak: Wiele spraw konczy sie tutaj krotkim pchnieciem noza miedzy
zebra.
Jazz na blokowisku
Moj ojciec Rafal Pietrzak mowi z nabozenstwem co roku w pazdzierniku
zabieral mnie
na Jazz Jamboree do Warszawy. W piatej klasie kupil mi pierwsza plyte Led
Zeppelin. Gral
na perkusji w jazzowym big-bandzie. Moj ojciec nabozenstwo zamienia sie w
zlosc
zmarl dwa lata temu, kiedy juz bylem w wiezieniu.
Mieszkali w ciasnym M-3 na jednym z lodzkich blokowisk.
Byl jedynakiem, zaplanowanym. Urodzilam go po skonczeniu studiow. Uwazalam, ze
nie
stac mnie na wiecej dzieci mowi matka Barbara Pietrzak. Teraz zaluje.
Iwona Sarnecka, jedna z najblizszych przyjaciolek Rafala Pietrzaka w Teksasie:
Jego
matka jest kompletnie rozbita. Wydzwania po nocy jakbym mogla cos zrobic.
Barbara Pietrzak co trzy miesiace wysyla synowi 300 dolarow. Bez tego nie
przezylby.
Barbara Pietrzak: Patrzylam, jak rosnie, myslalam bedzie szczesliwym
mezczyzna.
Rafal Pietrzak skonczyl ogolniak i studium medyczne. Zabrali go do wojska, ale
zaraz
zwolnili, mial alergie i astme.
Pod koniec 1989 roku przyjechal kuzyn z USA John Bergman. Przy ktoryms kieliszku
padlo: moze przyjedziesz do Ameryki.
John Bergman: Jak jestem w Polsce, ciagle kogos zapraszam, nikt potem nie
przyjezdza.
Rafal Pietrzak: Poczulem, ze to jest moje przeznaczenie, chociaz Ameryke
znalem tylko z
telewizji.
Skarpetki na dloniach
Telewizje w wiezieniu Allred opanowali czarni.
Do wyboru jest koszykowka, baseball albo rap mowi Pietrzak.
Ale 28 czerwca w srode wszyscy ogladali wiadomosci. Lokalna stacja z Wichita
Falls
pokazywala ich wiezienie. Dwa dni wczesniej straznicy znalezli kilka sztyletow
domowej
roboty znak, ze ktos ma niedlugo zginac. We wtorek jeden z oficerow nakryl
strazniczke
na wyreczaniu wieznia w masturbacji. Tego samego wieczoru klawisz zmusil wieznia
do
seksu oralnego. Ale sie przejechal. Wiezien nie polknal spermy. Przetrzymal w
ustach i
wyplul do kubka. Mial dowod. Wymaz z jamy ustnej, porownanie DNA spermy z DNA
straznika i klawisz wylecial.
Rafal Pietrzak godzinami lezy na pryczy bezczynnie. Cele dzieli z bialym, ktory
siedzi za
siedem rabunkow z bronia w reku, czlonkiem Braci Aryjskich. Uwielbia, kiedy nie
musi z
nim rozmawiac i ogladac rasistowskich tatuazy, ktorymi pokryty jest od kostek do
czola.
Ale to, czy musi, nie zalezy od niego. On jest dwa razy silniejszy. Od
dwunastu lat nie
opuscil dnia na silowni.
W nocy Pietrzak kuli sie pod kocem. Zimno. Klimatyzacja wlaczona na najwiekszy
regulator. (“Zakladam skarpetki na dlonie, zeby napisac list'.) Slucha. O tym, w
jakich
torturach powinni ginac Zydzi, Murzyni, gwalciciele dzieci.
On zaczyna mowic, ja zaczynam sie bac. Ciagle o cos wypytuje. Powiedzialem mu,
ze
siedze za handel narkotykami. Jesli odkryje, ze klamie zabije mnie.
cdn.
Samotnosc w Dallas
Richardson bogate przedmiescie Dallas. Domy z
basenami. Trawniki na miare, nie strzyzone przez
wlascicieli. Do takich dzielnic nie dojezdza zaden autobus.
Nie ma po co. Zaraz po przyjezdzie w lutym 1990 r. Rafal
Pietrzak rzucil sie w oczy mieszkancom jako jedyny
chodzil po chodniku.
Syn Johna Bergmana Robert: Znal trzy angielskie slowa.
Dwa z nich to Depeche Mode. Ale od razu dogadalismy sie.
Sprzedawal w sklepie spozywczym, potem gotowal w
restauracji. Ale poslizgnal sie w kuchni i zlamal lokiec.
Wlasciciel knajpy z oporami zaplacil za operacje. Potem go
zwolnil. Byl rok 1993.
Przez Roberta poznal studentow wolne duchy z kartami
kredytowymi, ktore bardzo wzmacnialy ich fantazje. Poznal Susan, rozwodzaca sie
studentke z Anglii. To byla najdluzsza znajomosc z kobieta. Z Amerykankami
wszystko
konczylo sie, gdy dowiadywaly sie, ze jego fantazja nie jest poparta karta
kredytowa.
Niby bylo w porzadku, ale po cichu wycofywaly sie opowiada Rafal.
Znalazl przyjaciela Roberta Nicolsa. Wybrali sie jego samochodem do San
Francisco.
Widzieli Wielki Kanion, Las Vegas, Nowy Meksyk. Rozmawiali do rana, pili, palili
trawke.
Zwiedzili wiezienie Alcatraz.
Nie chcialem wracac do Teksasu. Uswiadomilem sobie, jaki jest ciasny
mentalnie. W
restauracji przed kazda zmiana musielismy sie modlic. W jednej intencji: zeby
duzo zarobic.
Widzialem, jak wlasciciel powiedzial kelnerowi: zwalniam cie w imieniu Jezusa.
Wrocil do Teksasu. Noce spedzal na telefonach do matki. Pil.
John Bergman: W nocy szukal po mieszkaniu likieru albo wodki. Mysle, ze byl
samotny.
Rafal Pietrzak: Pilem tak, jak ludzie w Europie Wschodniej. Dla Amerykanina to
zagubieni
alkoholicy.
Jednego dnia wlal w siebie za duzo.
Mialem dosc siedzenia w domu i ogladania telewizji. Chcialem cos zrobic
mowi.
Wsiadl do samochodu kuzyna. Dwiescie metrow dalej uderzyl w tyl polciezarowki.
Robert Bergman: Chcial byc taki, jak inni: miec dom, samochod. Lubil imponowac
przyjaciolom w Polsce. Dzwonil do nich, opowiadal, gdzie to nie byl i co robil.
Zaczal prace kelnera w czterogwiazdkowym hotelu Harvey. Trzy miesiace pozniej
byl
menedzerem. Teraz stac go bylo na fantazje.
Uwielbialem te prace. Bez pytania szefow moglem sprawic przyjemnosc gosciowi w
granicach stu dolarow. Na przyklad, postawic mu szampana opowiada.
W hotelu poznal Berthy Alvarenge.
Nie uwierzyla
Smutna, zmeczona, latynoska twarz. Lekko otyla sylwetka. Spracowane rece. Berthy
Alvarenga uciekla z Salwadoru w 1989 r. Podczas wojny domowej stracila brata i
wiekszosc zludzen, ale nauczyla sie, jak sobie radzic.
Nawet ona jednak nie wie, co dalej. Troje dzieci kazde z innego zwiazku.
Ojciec
najmlodszej w wiezieniu.
Pierwsi dwaj mezowie zdradzali Berthy. Rafal byl inny.
Gotowal, sprzatal, opiekowal sie dziecmi. Moj brat Carlos, jak to zobaczyl, to
nie
uwierzyl. Myslal, ze Rafal zartuje. Zareczyli sie i zamieszkali razem w roku
1995.
Rafal Pietrzak: Berthy mnie rozumiala. Potrzebowalismy sie. Trzy razy
probowalem
rzucic palenie w Polsce i Ameryce. Bez skutku. Zrobilem to dla niej.
Iwona Sarnecka byla mniej zachwycona: Ostrzegalam go, nie wiaz sie z kims, kto
ma
taki bagaz. U Sarneckich w domu we dwoje byli raz. Berthy powiedziala mi, ze
jej
marzeniem jest byc dobrze ubrana i miec pomalowane paznokcie. Kiedy to sie
stalo, nie
bronila Rafala tak, jak powinna.
Berthy Alvarenga przez lzy: Boje sie. Nie chce stracic dzieci. Powiedzialam
Rafalowi: jesli
musze wybrac miedzy dziecmi i toba, wybiore dzieci.
W sadzie zeznawala dopiero po tym, jak lawa uznala Rafala Pietrzaka za winnego,
przed
decyzja o wysokosci wyroku.
Ze stenopisu rozprawy “Teksas przeciwko Rafalowi Pietrzakowi': “Prokurator:
Chcesz
mu dac jeszcze jedna szanse, czyz nie? Berthy Alvarenga: Kiedy ktos jest
niewinny, nie
trzeba mu dawac drugiej szansy. Prokurator: Chcesz powiedziec lawnikom, ze nie
mieli
racji'.
Po zamknieciu Rafala Berthy Alvarenga przeprowadzila sie z corkami do
latynoskiego
osiedla niskich blokow na obrzezach Plano, miejsca, gdzie lepiej nie wychodzic z
domu po
zmroku bez wyraznej potrzeby.
Bylismy rodzina. A teraz przestalismy nawet jadac razem. Stalo sie to zbyt
smutne. Doris
siedzi na miejscu Rafala i wspomina jajka na miekko, ktore jej robil. Wciaz
pamieta cale
zdania po polsku.
Z rozmowy Doris z psychologiem, ktora lawnicy w sadzie obejrzeli na kasecie
wideo:
“Dr William Hester: Iloma jezykami potrafisz mowic?
Doris: Dwoma i troche po polsku.
Hester: Powiesz mi cos po polsku?
Doris: Daj mi reke (zapis fonetyczny: Di me ruekey).
Hester: Co to znaczy?
Doris: Pocaluj mnie'.
Na scianie wisza zdjecia rodzinne. Pierwsze: Berthy i jej trzy corki. Drugie:
Same corki.
Trzecie: Saira i Doris. Na zadnym nie ma Rafala Pietrzaka.
Mialam czas, zeby to wszystko dokladnie przemyslec. Przypomniec sobie kazdy
szczegol
naszego zycia. Jego gesty. Wyraz twarzy. I nic. Nie mam nawet cienia podejrzen
mowi
Berthy Alvarenga.
Nie uwierzyla, kiedy po przesluchaniu Rafala policjanci zadzwonili do niej,
powiedzieli, ze
sie przyznal i kazali wniesc akt oskarzenia. Policjanci klamali.
Hinduska w skorze
Doris Alvarenga miala piec lat i jeszcze nigdy nie widziala szpitala. Nie miala
ubezpieczenia.
Rafal Pietrzak i jej mama przywiezli ja tu dopiero po dwoch ostrych
krwawieniach.
W szpitalu w Dallas lekarze zrobili jej zdjecia. Kazali przyjechac za tydzien na
operacje.
Jest 27 listopada 1996 r. Rafal Pietrzak i jego narzeczona znowu przywoza Doris.
Berthy
Alvarenga wraca do domu, zeby wziac prysznic. Lekarze chca operowac Doris. Rafal
Pietrzak podpisuje zgode na znieczulenie. Dr Megison pyta, dlaczego ma inne
nazwisko.
Pietrzak wyjasnia jest ojczymem. Lekarz wychodzi. Wpisuje do karty zdrowia
Doris
“podejrzenie napastowania seksualnego'.
Wraca z pracownikiem socjalnym Sluzb Ochrony Dziecka (CPS) mloda Hinduska
Sanju
Sartani. Hinduska daje Pietrzakowi numer telefonu wewnetrznego. Prosi o kontakt,
gdy
wroci Berthy. Berthy wraca. Rafal dzwoni.
Ledwo odlozylem sluchawke juz byla policja i CPS. Rozdzielili nas opowiada
Rafal
Pietrzak.
Hinduska jest niska, chuda, nosi okulary. Skorzane spodnie, kurtka i torebka.
Cala byla w
skorze wspomina Pietrzak.
Sanju Sartani macha piesciami, grozi, tupie. Nienawidzi. Biega od Rafala do
Berthy.
Jak mozesz! Przeciez wiesz, ze ja zgwalcil! Chronisz faceta kosztem dziecka!
krzyczy
na nia.
Zgwalciles ja czlonkiem, widelcem czy reka!? krzyczy na niego.
Rafal Pietrzak stoi oszolomiony: Dlaczego mialbym ja zgwalcic?
Z zemsty, ze nie jestes jej ojcem!
List do corki
Nastepnego dnia bylo Swieto Dziekczynienia. Cala Ameryka jadla indyka. Doris
miala
operacje.
Po operacji do Berthy Alvarengi przyszla lekarka: Powiedz Doris, ze Rafal ja
molestowal
zazadala.
Nigdy.
Pracownicy CPS rozmawiali z dziewczynka prawie dwie godziny.
Powiedzieli, ze dziecko chce mi cos wyznac. Doris lezala w lozku. Nic nie
mowila. Byli
zli, ze milczy. Im powiedziala podobno, ze tata ja zgwalcil, tak samo mowili
potem w
sadzie. Spytalam Doris, co sie stalo? A ona na to: tata mnie skrzywdzil i
wybucha placzem.
W domu mi powiedziala, ze krzyczeli na nia i kazali powtarzac, ze tata ja
skrzywdzil.
Z rozmowy psychologa z Doris.
“Dr Hester: Kiedy powiedzialas lekarzom, ze tata cie zranil w tym miejscu na
dole, to
chodzilo ci o to, ze bolalo, kiedy cie myl?
Doris: (macha glowa z gory na dol). Chcialam im powiedziec, ze o to chodzi,
ale oni
sobie po prostu poszli'.
W Swieto Dziekczynienia Rafal Pietrzak wyprowadzil sie z domu, tak jak kazala
Hinduska.
Zamieszkal u Michele, corki Johna Bergmana.
John Bergman: Zaraz jak go oskarzyli, nie martwil sie o siebie, tylko o Doris.
Bal sie, ze
ktos ja naprawde zgwalcil.
Tydzien pozniej do Rafala Pietrzaka dzwoni detektyw policji w Plano Terence
Holway.
Wzywa na posterunek. Rafal Pietrzak konczy obiad, wsiada do samochodu. Cztery
godziny pozniej policjant oskarza go o gwalt na Doris i aresztuje.
Jestem prostym glina. Robie tylko swoja robote mowi Holway. Trzydziesci pare
lat.
Biale zeby, waska talia, szerokie bary i usmiech.
Przymkniecie Pietrzaka to jeden z jego najwiekszych sukcesow.
Holway: Podejrzany byl sympatyczny. Ale ja mialem przeszkolenie w Sluzbie
Ochrony
Dziecka. Wiem, ze oni sie swietnie maskuja.
Przesluchanie w calosci nagrane na tasme wideo trwalo trzy godziny 48 minut.
Trzech
facetow. Jedna zarowka. Maly pokoik. Pytali, czy kapalem kiedys Doris. Jasne,
powiedzialem. Dzieci kapal ten, kto mial czas. Pare dni wczesniej w wannie
dostala
rozwolnienia. Nigdy nie bylem w takiej sytuacji. Dziecko placze. Musze cos
zrobic. W
czasie podmywania wlozylem jej palec, moze tyle Rafal Pietrzak pokazuje
centymetr na
palcu serdecznym. Zaczela krwawic. Powiedzialem o tym policjantom.
Holway kazal napisac mu list z przeprosinami dla Doris. Rafal Pietrzak napisal.
“Kochanie,
powiedzialem policjantom, ze mylem Cie troche za mocno. Nie chcialem tego
zrobic.
Chcialem Cie tylko umyc najlepiej, jak umialem. Chce, zebys wiedziala, ze jest
mi bardzo
przykro z powodu tego, co zrobilem. Obiecuje, ze nigdy sie to nie powtorzy'. Pod
listem
narysowal usmiechnieta twarz z wielkim jezykiem wysunietym na zewnatrz.
14 miesiecy pozniej list byl dowodem rzeczowym oskarzenia nr 17, a rysunek dla
prokuratora dowodem wyuzdania.
Uzywamy sciereczek
Jedna z dwoch prokuratorek Lauri Blake pokazala sadowi tasme wideo z
przesluchania
Rafala na policji (obronca nie protestowal, bo wynikalo z niej, ze Pietrzak sie
nie przyznal):
na tasmie Rafal Pietrzak popija kawe.
Ze stenopisu rozprawy: “Prokurator: Popatrzcie na oskarzanego, jaki
wyluzowany. Pije
kawe. Mysli, ze moze przegadac policjantow. Ze moze wygadac sobie niewinnosc'.
Pare
stron dalej: “Jest mistrzem mistyfikacji. Jest kameleonem. Wniknal do naszej
spolecznosci,
zeby molestowac seksualnie dzieci'. Pare stron dalej oskarzycielka zada
dozywocia.
Rafal Pietrzak: Bylem wyluzowany, bo bylem niewinny. Myslalem, ze za chwile
wsiade
do samochodu i wroce do domu.
Nie wrocil nigdy. Policjanci przeczytali list do Doris. Potem zaczeli krzyczec:
Zgwalciles
ja po kapieli czy przed! W wannie czy w lozku! Przyznaj sie, to ci pomozemy.
Wiemy, ze
jestes chory.
Detektyw Holway: Po tym przesluchaniu mialem wrazenie, ze to zrobil. Z
ciekawosci
albo na tle seksualnym. Przyznal sie, ze wlozyl palec do jej pochwy. Czy zrobil
to na tle
seksualnym, czy nie, mialo podrzedne znaczenie. W Teksasie mycie palcem
intymnych
czesci malej dziewczynki przez mezczyzne jest przestepstwem. My uzywamy do tego
sciereczek.
Ale nawet prosty glina Holway kiwa z niedowierzaniem glowa na wysokosc wyroku.
Szkoda chlopaka. Nie myslalem, ze tyle mu dadza. Nigdy nie twierdzilem, ze jest
pedofilem, ze robilby to z innymi dziewczynkami.
To, ze matka Doris bronila Rafala Pietrzaka, nie przekonuje Holwaya.
Przyjechala z kraju,
gdzie wszyscy sie zabijaja. Jej wystarcza, ze nikt nie strzela do dzieci.
Molestowanie to dla
niej nic. Dlatego my musimy o zadbac o jej dzieci.
cdn.
Zimny prysznic
Noc po aresztowaniu Rafal Pietrzak spedzil w celi, w ktorej byla tylko posadzka
i toaleta.
Nie spal. Myslal. Rano przyszla pani prokurator. Odczytala oskarzenie. Rafal
Pietrzak
uslyszal po raz pierwszy prawnicze wyrazenie “brutalne napastowanie seksualne
dziecka'. Oskarzal stan Teksas.
Przewiezli go do aresztu w McKinney. Zlali zimna woda, spryskali proszkiem
dezynfekujacym, rzucili pod sciane.
Czekal pol roku na akt oskarzenia. Siedzial z facetem oskarzonym o to samo.
Budzilem sie w nocy, nogi mialem owiniete papierem toaletowym on trzymal
koniec
rolki i chodzil po celi. Opowiadal, jak kuzynka gwalcila go butelka do wina
wspomina
polski wiezien.
Berthy Alvarenga zaangazowala adwokata Mikeąa Yabrough, zeby bronil Rafala.
Jeszcze
przed rozprawa w lutym 1998 roku zrezygnowala z niego.
Rozmawial ze swiadkami w ostatniej chwili. Nigdy nie mial czasu, nie odbieral
telefonow
opowiada.
Badania specjalistow (rape kit) wykazaly, ze Doris nie byla zgwalcona. Sluzby
Ochrony
Dziecka i tak napadly na jej matke.
Dzwonili, wzywali na spotkania. Pytali, czy Rafal jest legalnie i co wiem o
jego
przeszlosci w Polsce. Powiedzieli, ze jak przyjada i zobacza, ze dzieci sa same,
to je
zabiora. Rzucilam prace w hotelu. Zarabiam sprzataniem. Wszystkie pieniadze
wydaje na
opiekunke dla dzieci. CPS ma mnie pod kontrola mowi Berthy Alvarenga.
Jej trzy corki przestaja skakac po kanapie. Przytulaja matke. Wszystkie cztery
placza.
CPS zabronil mi odwiedzac Rafala. Jesli pojade do wiezienia, zabiora dzieci.
Mam im
pokazac, ze sa dla mnie wazniejsze niz Rafal. Sprawdzaja mnie co kilka dni.
Zaraz po
wypadku Doris nie byli tacy pracowici, nie chcialo im sie sprawdzic paru rzeczy
zali sie
Berthy.
Ze stenopisu rozprawy:
“Adwokat Ron Danforth: Czy imie Raul cos pani mowi?
Melanie Findley, pracownik CPS: Mysle, ze to byl chlopiec, o ktorym jego
starsza siostra
mowila, ze ja dotykal. Zdaje sie, ze byli razem w pokoju opiekunki.
Adwokat: Wie pani, jak ja dotykal?
Findley: Wkladal jej palce do majtek.
Adwokat: Czy probowala pani znalezc Raula?
Findley: Probowalismy dowiedziec sie, kim byl ten chlopiec, ale nie
znalezlismy zadnych
informacji, ktore by nas do niego doprowadzily.
Adwokat: Jak konkretnie dowiadywalyscie sie o Raula?
Findley: Tak naprawde to zostawilismy te czesc strozom prawa.
Adwokat: To znaczy, ze nie zrobiliscie nic.
Findley: Ja osobiscie nic'.
Raul przychodzil do latynoskiej opiekunki dzieci Alvarengi. Mial osiem lat.
Wielki na swoj
wiek, gruby, obwieszony lancuchami. Wszystkie dziewczynki sie na niego skarzyly
ze je
dotyka w intymnych miejscach. Doris tez.
Detektyw Holway tez nigdy do niego nie dotarl.
Ze stenopisu rozprawy:
“Holway: Nie rozmawialem z Raulem, bo ustalilem, ze dotykal dziewczynki w zly
sposob, a nie w sekretny sposob.
Adwokat: Na czym polega roznica?
Holway: Sluzby Ochrony Dziecka nauczyly mnie, ze zly dotyk to na przyklad
bicie i
popychanie, a sekretny to dotykanie intymnych czesci ciala'.
Obietnice adwokata
Obronca Rafala Pietrzaka Ron Danforth obiecal lawnikom w mowie otwierajacej,
miedzy
innymi, ze:
przyprowadzi dr Pige, ktora zezna, ze nie stwierdzila zadnych sladow
seksualnej napasci
u Doris,
udowodni, ze Doris ma wade genetyczna i krwawi od urodzenia,
pokaze, ze siostra zranila Doris w czasie zabawy,
udowodni, ze pedofil nie moze ukryc swoich impulsow przez prawie rok, w ciagu
ktorego Rafal Pietrzak mieszkal z Berthy Alvarenga i jej dziecmi,
powola na swiadka Rafala Pietrzaka, a ten powie, ze byc moze zranil mydlem
dziecko,
ale nie mial zadnych seksualnych zamiarow,
przedstawi wyniki badan wykrywaczem klamstw, ktore pokazuja, ze Pietrzak nie
klamie.
Zadnej z tych obietnic nie dotrzymal. Lauri Blake przypomniala o tym lawnikom w
mowie
zmykajacej proces.
Ronowi Danforthowi udalo sie przyprzec do muru Steveąa Megisona, lekarza ze
szpitala w
Dallas, ktory pierwszy zasugerowal gwalt. Przyznal, ze jego diagnoza to nie
uszkodzenie w
wyniku gwaltu, tylko uszkodzenie scianki laczacej odbyt z pochwa. Drugi z
lekarzy
wezwanych przez oskarzenie dr David Miller twierdzil, ze Doris zostala
zraniona trzy
dni przed druga wizyta w szpitalu. Jego zeznaniom Danforth tez dal odpor.
Ze stenopisu rozprawy:
“Ron Danforth: Ilu ludzi, majacych zdolnosc dokonywania normalnych procesow
myslowych wiedzac, ze dziecko ma byc badane przez lekarzy 27 listopada,
napastowalby
je seksualnie trzy dni wczesniej? '.
Reszta byla triumfem pani prokurator.
Ron Danforth (zwalista sylwetka, beznamietna twarz, szybko sie niecierpliwi
przerywa
mi w polowie zdania):
Nie dotrzymalem obietnic, ktore zlozylem lawnikom. Doktor Piga odmowila
zeznan.
Kazdy sie boi wystapic publicznie przeciwko CPS. Moglem ja aresztowac i
sprowadzic do
sadu, ale balem sie, ze bedzie na mnie wsciekla i zmieni zeznania. To byl moj
jedyny blad
w tej sprawie. Ona znala prawde mowi.
Sedzia odrzucil jego wniosek o powolanie pielegniarki, ktora miala zeznawac, ze
Doris
twierdzila, ze zranila ja siostra.
Sedzia zlamal prawo twierdzi Danforth.
Dr Hester psycholog, ktory mial mowic, ze Rafal Pietrzak nie byl w stanie tak
dlugo sie
ukrywac zostal zniszczony przez pania prokurator. Przyszla do sadu z jego
ogloszeniem
w bulwarowym “TV Guide', a jego opinie, ze Rafal Pietrzak nie jest pedofilem,
podsumowala tak:
“Kiedy przyjmujesz, ze ktos, kto jest oskarzony o brutalne napastowanie
seksualne dziecka
i rozmawia z toba w wiezieniu w nadziei, ze go stamtad wyciagniesz, mowi ci
prawde, to
szanse, ze bedziesz wygladal w sadzie jak ostatni dupek sa dosc duze. Zgodzisz
sie z takim
stwierdzeniem? '.
Z przesluchania Rafala Pietrzaka Ron Danforth zrezygnowal: Balem sie, ze
prokuratorka
go zniszczy.
Wyniki badan specjalistow od wykrywania klamstw sad odrzucil. W Teksasie nie sa
one
dowodem.
Chichot przez krate
Kiedy gasna swiatla, Rafal Pietrzak na swojej pryczy boi sie bolu.
Kaszle w smierdzacy koc, zeby nie draznic wspolwieznia.
To przez to, ze odebrali mi aparat do inhalacji.
Aparat odebral wiezienny lekarz Aleksander Kalmanow, byly sanitariusz armii
sowieckiej.
Spojrzal na Pietrzaka i oznajmil: Nie masz astmy!
I oficjalnie jej nie ma. Nie ma tez inhalatora.
Jak sie bedziesz dusil i upadniesz na podloge, to sie toba zajmiemy
uspokajal Kalmanow.
Rafal Pietrzak: Po nocach wyje z bolu. Od picia wody z kibla zrobily mi sie
wrzody. A
innej wody nie mamy.
Najgorzej bylo w wiezieniu Connally, gdzie trafil niedlugo po wyroku.
Drugiej nocy potezny Murzyn z jego celi (siedzial za morderstwo) podszedl do
Rafala,
chwycil za uniform, przyciagnal twarz do swojej twarzy i przedstawil propozycje
w
imieniu gangu, do ktorego nalezal: Albo bedziesz placil za ochrone, albo
bedziesz nasza
kurwa, albo cie zabijemy.
Rafal Pietrzak nie chcial kupowac innym papierosow za pieniadze przyslane przez
matke.
Gdybym placil czarnym, biali by mnie zgnoili.
Zostaly dwie mozliwosci.
Nastepnego ranka Rafal Pietrzak nie poszedl na sniadanie. Droge zastapilo mu
czterech
czarnych z gangu.
Trzech stalo przed drzwiami. Czwarty mnie dopadl. Bronilem sie jak umialem,
ale nigdy
nie bilem sie zbyt dobrze opowiada Pietrzak.
Wielka lapa czarnego na ustach. Brak tchu. Lomot serca. Bol odbytu. Chichot
Murzynow
na warcie.
Myslal, ze dadza mu spokoj. Nastepnej nocy dowiedzial sie, ze bedzie tak zawsze.
Jak komus powiesz, zegnaj sie z zyciem powiedzial mu kolega z celi.
Pare dni wczesniej widzialem faceta, ktory dostal nozem pod zebra mowi Rafal
Pietrzak.
Odtad czarni sprawdzali, czy Pietrzak ma ochote kablowac. Zagladali w kieszen,
podgladali, co pisze i do kogo. Ktoregos dnia zrobili blad zostawili go na
koncu kolejki po
jedzenie. Powiedzial straznikowi.
Juz nie wrocil do celi. Zaprowadzili go na policje wiezienna.
Policjanci krzyczeli: Nie klam! To ty jestes gwalcicielem!
W koncu zaproponowali uklad: Przeniesiemy cie do innego wiezienia, ale
wycofasz
oskarzenie.
Wycofal.
cdn.
Doslowne lalki
Pare dni po aresztowaniu Rafala Pietrzaka Doris wrocila ze
szkoly z placzem: Pani powiedziala calej klasie, ze moj tata
jest zlym czlowiekiem.
Dziewczynka wspomina: Potem bylismy u dyrektora.
Prosil mnie, zebym wybaczyla pani. No to wybaczylam.
Ze stenopisu rozprawy:
“Nauczycielka Marie Galvan: Spytalam Doris, czy
rozmawiala z nim i czy sie z nim widziala. Powiedziala, ze
tak. Powiedzialam, ze myslalam, ze jest w wiezieniu.
Bardzo sie zdziwila. Powiedziala: to pani o tym wie?
Kazalam jej trzymac sie od niego z daleka, nie zostawac z
nim w jednym pokoju i nie rozmawiac, bo on jest zlym
czlowiekiem.
Adwokat: Dlaczego pani to powiedziala?
Galvan: Martwilam sie o jej bezpieczenstwo. Niektore dzieci nie zdaja sprawy,
co to
znaczy byc oskarzonym. Postanowilam, ze z tym skoncze i powiem jej czarno na
bialym,
ze jej ojczym jest zlym czlowiekiem i powinna trzymac sie od niego z daleka'.
Berthy Alvarenga postanowila, ze nikt juz nie bedzie rozmawial z Doris o Rafale
Pietrzaku.
Matka Doris nie zgodzila sie zostawic dziecka pod nasza obserwacja zaluje
Jamie
Caperton, dyrektor Sluzb Ochrony Dziecka w Plano. A my mamy swoje metody, zeby
dowiedziec sie, jak bylo naprawde.
Jednym z nich sa “anatomicznie doslowne lalki'. Mozna z nich latwo zdjac
ubranie. Pod
ubraniem skladaja sie glownie z narzadow plciowych. W CPS daja je dzieciom, zeby
pokazywaly jak byly gwalcone.
Amerykanska prasa wiele razy krytykowala CPS za te lalki zadne badania naukowe
nie
dowiodly ich skutecznosci. Dla Carol Hopkins, dyrektorki Narodowego Komitetu
Sprawiedliwosci, Sluzby Ochrony Dziecka to nieporozumienie. Zrobila badania, z
ktorych
wynika, ze pracownicy CPS sa niedouczeni. Czesto przed podjeciem pracy nie mieli
zadnego kontaktu z psychologia i socjologia. Wielu ma wyksztalcenie
lincencjackie w
pedagogice ogolnej.
Za to sa skuteczni. Kazdy prowadzi srednio 94 sledztwa rocznie. Prawie zawsze
oskarzaja.
Jedna trzecia oskarzen potwierdza sie potem w sadzie.
Sheila Cass, asystentka adwokata Rona Danfortha: Pracownice CPS to nazistki.
Nienawidza mezczyzn, szczegolnie mlodych. Maja ogromna wladze. Moga przyjsc i
zabrac
dzieci. Znaja setki trikow, zeby zmusic czlowieka do powiedzenia tego, co chca
uslyszec.
Zwlaszcza, jesli nie zna dobrze angielskiego.
Jamie Caperton nie pamieta przypadku Pietrzaka, a zadna z kobiet, ktore go
rozpracowywaly, juz nie pracuje w CPS w Plano. Zmienily prace albo wyniosly sie
z
okolicy. Moze zaczepily sie w CPS na troche, z braku lepszego zajecia.
Pare lat temu naszym pracownikiem mogl byc prawie kazdy, na przyklad
nauczyciel
muzyki. Teraz zapewniamy o wiele lepsze szkolenie przekonuje Jamie Caperton.
Instrukcja CPS dla pracownikow poucza, zeby w wywiadzie z dzieckiem stosowac
trzy
rodzaje pytan: ogolne, naprowadzajace i zamykajace. Ogolne to np.: “Czy wiesz,
dlaczego
tu przyszlas? '. Naprowadzajace: “Tata zdjal z ciebie ubranie, prawda? '
Zamykajace:
“Wsadzal swojego siusiaka w twoja dziurke, prawda? '.
Instrukcja wymienia tez pytania anatomiczne, np.: “Co robi siusiak? '. Jesli
dziecko
odpowie, ze “sika', mozna zadac kolejne pytanie: “A co jeszcze robi? '. Albo:
“Wiesz, jak
zachowuje sie ptaszek? Zmienia sie? Powieksza? Jest twardy czy miekki? Zwisa na
dol czy
jest prosty i sztywny? '.
W instrukcji jest tez ostrzezenie: “Nalezy uwazac z pytaniami o erekcje i o to,
jak smakuje
nasienie, jesli nie ma dowodow na to, ze dziecko je zrozumie'.
Na te pytania miala odpowiadac Doris. Sa one przeznaczone dla dzieci w wieku od
2 do 6
lat.
Tylko koty biegaja
W weekend, przed decyzja o wysokosci wyroku, lawa przysieglych moglo na prosbe
adwokata zostac odciete od swiata. Ale nie bylo.
Nie chcialem denerwowac lawnikow. Oni wiedza, ze to obronca ich zamyka. Moga
sie
mscic tlumaczy Ron Danforth. W sobote 28 lutego gazeta “Dallas Morning News'
wydrukowala artykul o pani prokurator pt. “Walczac dla dzieci'.
Tekst laurka zaczyna sie tak: “Jest dziewiata wieczorem. Bob i Sharon Curtis
polozyli
wlasnie bezpiecznie trojke dzieci do lozek. Tylko koty biegaja jeszcze po
mieszkaniu'.
No i pani prokurator szykuje sie do tego, zeby wsadzic kolejnego gwalciciela
dzieci za
kratki wynika z dalszej czesci tekstu.
Potem sa informacje: ze przez trzy lata przegrala tylko jeden z ponad stu
procesow, ze jest
inteligentna i “ma ogromna empatie dla najbardziej zaleznych od innych czlonkow
spoleczenstwa: dzieci'.
Dziennikarka Linda Ball zachwala jej elokwencje i maniery w sadzie; cytuje
prawnikow,
ktorzy twierdza, ze jest jedna z najlepszych prokuratorek, jakie w ogole
widzieli; cytuje tez
sama Curtis: “Zyje w ciaglym strachu, ze bede musiala powiedziec malemu dziecku:
przepraszam skarbie, nie wiem, dlaczego uznali go niewinnym'.
W okolicach Dallas kazdy zaczyna dzien od lektury “Morning Dallas News'. A
wydania na
weekend nie przegapi nikt, lawnicy tez sa w nim kupony znizkowe do
supermarketow.
Dziennikarze nie zawsze maja dostep do pani prokurator.
Jestem polskim dziennikarzem. Pisze artykul o Rafale Pietrzaku. Chcialbym
porozmawiac
o jego przypadku i o problemie molestowania dzieci w USA.
W sluchawce oschly, zdenerwowany glos: Pietrzak jest polskim obywatelem i ty
to
nazywasz problemem USA?
Tak, chocby ze wzgledu na lokalizacje.
Nie interesuje mnie rozmowa z toba.
Trzask. Sygnal.
Slina na twarzy
W stenopisie rozprawy nie ma antypolskich uwag. Sedzia za kazdym razem kazal je
wykreslac na prosbe adwokata.
Panie prokuratorki krzyczaly, ze Polacy to brudasy, prymitywy, gwalciciele. Ze
maja
komunistyczny rzad, na ktory zasluguja opowiada Iwona Sarnecka. Byly
podniecone
swoimi mowami. Kiedy ktorejs udalo sie zapedzic swiadka w kozi rog, klepaly
sobie rece
albo kopaly sie pod stolem.
Rafal Pietrzak na wspomnienie rozprawy zaczyna drzec. Tak samo trzasl sie w
sadzie.
Prokuratorka machala mi reka przed nosem, wrzeszczala o pare centymetrow od
twarzy.
Czulem jej sline na policzku. Adwokat trzymal mnie za kolano, zebym sie nie
ruszal. Ta
kobieta krzyczala nawet na sedziego.
Na ostatniej rozprawie pani prokurator pogniotla kartke papieru, na ktorej
wpisuje sie
wyrok w zawieszeniu i rzucila Ronowi Danforthowi w twarz. Nie mozecie dac mu
wyroku w zawieszeniu, bo go deportuja do Polski i nic mu sie nie stanie!
wrzeszczala do
lawnikow.
Sedzia kazal jej podniesc kartke i przeprosic adwokata. Nie zauwazyl, ze
oskarzycielka
zlamala prawo nie powinna mowic o statusie emigracyjnym oskarzonego.
Inny prokurator ponioslby konsekwencje, ona nie mowi John Bergman.
Kilka lat temu w Plano zgwalcono i zamordowano mala dziewczynke. Powiat
zatrudnil
dwie prokuratorki, zeby zajely sie wylacznie przestepstwami, ktorych ofiarami sa
dzieci.
Przez te pare lat wyspecjalizowaly sie one w szantazowaniu moralnym innych.
Boja sie
ich nawet sedziowie mowi John Bergman. Rafal mial strasznego pecha. Na
podstawie
poszlak, ktore zebraly prokuratorki, w sasiednich powiatach nie zostalby
skazany.
2 marca 1998 roku Sad Powiatowy w McKinney skazal Rafala Pietrzaka na 30 lat
wiezienia i 10 tys. dolarow grzywny.
Pietrzak czasami zaluje, ze nie poszedl na propozycje oskarzenia: Przyznaje
sie, dostaje 10
lat, wychodze po pieciu. Ale adwokat radzil, zeby sie nie przyznawal. Dla niego
sprawa
byla wygrana.
Ron Danforth wciaz nie rozumie, dlaczego przegral: Nie moglem uwierzyc w
wyrok. To
stan Teksas musial udowodnic wine. I nie udowodnil. Ja nie musialem udowadniac
niewinnosci oskarzonego, lawnicy powinni byli ja zalozyc. System prawny Teksasu
jest
chory. Prokuratorzy powinni dazyc do prawdy, a nie, jak w przypadku Pietrzaka,
do
skazania oskarzonego za wszelka cene.
cdn.
24 godziny
Kiedy gasna swiatla, Rafal Pietrzak na pryczy boi
sie nienawisci. Swojej wlasnej.
Spotkalem w wiezieniu prawdziwych gwalcicieli
dzieci. Mozna ich od razu odroznic. Opowiadaja
dowcipy typu: co jest najlepsze po milosci
francuskiej zakladanie pieluchy. Pani prokurator
po tylu latach praktyki tez wie, jak ich rozpoznac.
Wiedziala, ze oskarza niewinnego czlowieka.
Wyciaga wymiete zdjecie: To jest Katheryn. Moja
corka mowi z duma. Widzialem ja raz.
Katheryn miala wtedy trzy tygodnie. Matka przywiozla ja do aresztu sledczego w
McKinney. Plakali we troje. Myslal, ze po wyroku bedzie ogladal ja codziennie.
Raz na
kilka miesiecy oglada od niej kartke.
Ostatnia kartke od Berthy Alvarengi i jej corek dostal 18 czerwca. “Sprobuj miec
szczesliwy Dzien Ojca' pisaly.
Wczesniej 14 lutego: “Sprobuj miec szczesliwe walentynki'.
Wyslal im kartki na Dzien Dziecka. Pamieta ten dzien dobrze. 1 czerwca w
wiezieniu
Huntsville w Teksasie odbyla sie egzekucja. Rafal Pietrzak sluchal w radiu
gubernatora
Teksasu Georgeąa W. Busha, kandydata na prezydenta. “Niechaj Bog blogoslawi pana
Grahama. Jednakze egzekucja musi sie odbyc'.
Najpierw zabija, potem sie modli. Teksaski fanatyk. Tutaj sie mowi, ze
prawdziwy
mezczyzna ma zawsze przy sobie spluwe i Biblie zlosci sie Pietrzak.
Po wyroku czekal na apelacje. Jego nowy prawnik Roger Dickey mial 90 dni na
zlozenie
zapowiedzi apelacji. Tygodnie uplywaly, a Rafal Pietrzak nie dostawal od niego
zadnych
informacji.
Wiedzialem, ze czas ucieka. Dzwonilem do niego na koszt odbiorcy. Dwa razy nie
zgodzil sie przyjac rozmowy.
Roger Dickey uzasadnil wniosek o apelacje dobrze: Pietrzaka skazano bez dowodu,
na
podstawie poszlak, matka i dziecko twierdzily, ze jest niewinny, badania
specjalistyczne
wykazaly, ze dziecko nie bylo zgwalcone, adwokat niewlasciwie go reprezentowal,
sedzia
wypowiadal uwagi na temat dowodow i wbrew prawu dopuscil jako dowod rzeczowy
kasete wideo z przesluchania na policji.
Adwokat zlozyl zapowiedz apelacji 2 czerwca. W 91. dniu od ogloszenia wyroku.
Sad
apelacyjny odrzucil wniosek ze wzgledow formalnych wplynal o jeden dzien za
pozno.
Poltora roku trwaly odwolania od tej decyzji. Listy krazyly leniwie miedzy
Rogerem
Dickeyem i sadem apelacyjnym. Rafal Pietrzak mogl tylko czekac. Napisal kilka
listow do
Dickeya. Nie dostal zadnej odpowiedzi.
4 stycznia roku 2000 sad decyduje: polski wiezien traci prawo do apelacji.
Dickey wciaz sie nie spieszy. Pietrzak dowiaduje sie o utracie apelacji dopiero
24 dni
pozniej 28 stycznia o godz. 14. Ma dobe na napisanie petycji o rewizje wyroku
lub
wystapienie o przedluzenie czasu na napisanie takiego dokumentu.
Biegnie do jedynego przyjaciela w wiezieniu Harwella Wilsona, ktory tak jak on
nie klnie,
nie ma tatuazy i siedzi za molestowanie dziecka. Wilson spedza noc przy maszynie
do
pisania. Nie na darmo. Sad daje Pietrzakowi dwa miesiace na napisanie petycji o
rewizje.
Pisze ja Wilson, wysyla w swoim imieniu Pietrzak, ktory zrezygnowal z adwokata.
7 czerwca Najwyzszy Sad Federalny w stolicy Teksasu Austin odrzucil petycje
Rafala
Pietrzaka. Wyrok sadu w McKinney nie zostal nigdy poddany apelacji ani rewizji.
Rafal Pietrzak: Ojca juz stracilem. Boje sie, ze nie zdaze spotkac sie z mama.
Rafalowi Pietrzakowi zostalo jedno. Nadzieja, ze polskie Ministerstwo
Sprawiedliwosci
wynegocjuje jego deportacje do kraju. Rozmowy trwaja. Konsul Polski w Los
Angeles
Jerzy Walewski przejal sie sprawa. Kilka razy jezdzil do wiezienia i dopominal
sie o dobre
traktowanie Pietrzaka, poparl jego wniosek o deportacje “... w powyzszej
sprawie nie
zagwarantowano polskiemu obywatelowi prawa do skutecznej obrony' pisal do
ministerstwa. Kontaktowal sie z organizacjami, ktore pomagaja ludziom
skrzywdzonym
przez CPS. Wiecej nie mogl zrobic. Roczny budzet konsulatu na pomoc w takich
przypadkach wynosi 800 dolarow.
Kowbojski kapelusz
Kiedy sedzia oglosil wyrok, adwokat wspomagajacy Rona Danfortha George Giles
rozplakal sie (potem zrezygnowal ze wspolpracy z Danforthem). Rafal Pietrzak
jest
niewinny. Moze nie zachowal sie najmadrzej, ale na pewno nie mial zlych intencji
mowi.
Kilku lawnikow tez tak sadzilo, chcieli wyroku w zawieszeniu.
Giles wie o tym, bo bronil niedawno mlodego chlopaka, ktory spowodowal wypadek
drogowy. Gdyby mogl udowodnic to, co od niego uslyszal, proces Pietrzaka
musialby
zostac powtorzony.
Chlopak byl synem jednego z lawnikow. Strach przed “puszka' rozwiazal mu jezyk.
Powiedzial, jak to bylo, kiedy jury ustalalo werdykt.
Sedzia co chwile pukal do drzwi i nawolywal, ze maja sie spieszyc. Ale jak tu
sie spieszyc
jedni chcieli wyrok w zawieszeniu, drudzy 99 lat. Wreszcie na stole wyladowal
kapelusz
jednego z lawnikow. Kowbojski z wygietym rondem w Teksasie mezczyzni innych
nie
nosza. Po kolei wrzucali karteczki z cyferkami. Potem jeden z nich wyciagnal
wszystkie i
policzyl sume znajdujacych sie na nich liczb. Podzielil ja przez liczbe lawnikow
12.
Wyszlo 30.
Tylu lat w wiezieniu nie przezyje nikt skazany za molestowanie seksualne
dziecka. Nie w
Teksasie.
Marcin Fabjanski
Nowy Dziennik, piatek, 28 lipca, 2000.
http://www.dziennik.com/www/index.htm
>> Chyba tak. Hieny z takiego systemu "sprawiedliwsci" i gnidy z "opieki"
>> spolecznej boja sie jawnosci i otwartej krytyki jak ognia.
>
>To oni sie boja a nie ich? W takim systemie? Interesujace.
Obie strony sie boja. Ale gdy uczciwi zdobywaja sie na
odwage i solidarnosc to wtedy ciemiezcy moga byc pokonani.
Na jakis czas oczywiscie.
Jak to ktos powiedzial "Nieustajaca czujnosc jest cena wolnosci".
("Eternal vigilance is the price of liberty.")
A kto inny powiedzial:
Jedyne co jest konieczne do zwyciestwa zla jest aby dobrzy
ludzie nie robili nic"
("The only thing necessary for the triumph of evil is for good men
to do nothing.")
Popatrzcie sie na strone:
http://www.freedom.simplenet.com/vigil.htm
Wolnosc, demokracja czy sprawiedliwosc nie opieraja sie na
sloganach, uznaniu ze strony moznych i bogatych ani
nawet najlepszych prawach czy przynaleznosci do poteznych
unii i sojuszy.
Opieraja sie one na cnotach i wysilku zywych ludzi.
Marcin Mankowski
Panie Pawlak kiedy zacznie Pan z ludzmi dyskutowac.
Jak na razie to zuca pan tematy i spieprza.
PROWOKATOR !!!..:)
W.
"Miłosz Krzyżaniak" wrote:
> > Oto apel, jaki wyslalem do Nowego dziennika:
> > [...]
>
> Może by zainteresować tym bezpośrednio jakieś organizacje polonijne?
Gdyby to bylo w Chicago, Illinois, to wlasciwym
czlowiekiem bylby P. Lech Kuczynski, adwokat
Zwiazku Narodowego Polskiego, natomiast Teksas
to jak inne panstwo, czy tam jest oddzial ZNP i czy ma jakies
wplywy tak jak w Chicago nie wiem. Moze jak ktos
jest z Teksasu niech sie odezwie. Kto zna realia
amerykanskie to wie ze skazanie czlowieka na
30 lat amerykanskiego wiezienia to powolna smierc.
TB
Co zrobic? Zacznijmy od samego artykulu w Nowym Dzienniku, ktory jest
doskonale napisany. Zacznijmy tez od zalozenia dobrej woli Amerykanow, ich
podstawowej przyzwoitosci i wstretu do bezprawia. Jesli chcemy pomoc temu
nieszczesliwemu czlowiekowi to na tym musimy sie oprzec. Moim zdaniem,
nalezaloby poprosic Redakcje Nowego Dziennika o zamowienie u zawodowego
tlumacza dobrego tlumaczenia artykulu "Zly Dotyk" na jezyk angielski. Majac
taki orez w reku mozna bombardowac osrodki informacji w USA, kampanie
wyborcza George'a Busha Jnr(a szczegolnie juz jego przeciwnika Al Gore'a),
grupy dyskusyjne w jez. angielskim.
Wbrew pozorom Amerykanie sa wrazliwi na krytyke, szczegolnie jesli
zaatakowac ich "self-perceived" obraz jako goody-goodies.
fatso
fatso wrote:
>
> Tak sie sklada, ze zyjac w Wlk.Brytanii przez 25 lat, pomoglem wsadzic do
> wiezienia pare osob krzywdzacych dzieci. Spie bardzo dobrze. Po przeczytaniu
> artykulu Fabianskiego spac nie bede, ta sprawa zbyt jest bulwersujaca.
>
> Co zrobic? Zacznijmy od samego artykulu w Nowym Dzienniku, ktory jest
> doskonale napisany.
Zastanawia mnie tylko jak to sie stalo, ze to jury a nie sedzia ustalilo
wysokosc wyroku.
Nowy Dziennik konsekwentnie nie widzi nic zlego w polskiej ustawie
paszportowej i powtarza oficjalne slogany o tym, ze ma ona odbudowac
godnosc Polakow. Tymczasem amerykanskim Polakom odwiedzajacym
Polske arogancko i z wielka buzia przypomina sie o ich polskim obywatelstwie,
ze "polski paszport to nie karta wedkarska", ze jak chca korzystac z wielkich
"praw" RP to powinni pamietac o obowiazkach, etc
A tu w praktyce, za granica, okazuje sie jak wielkie "prawa" ma do zaoferowania
RP posiadaczom jej paszportow. Okazuje sie czym wielkim jest polski paszport
i czy ma on duzo wieksze znaczenie niz karta wedkarska.
Konsulat ma na zalatwianie takich spraw jak opisana roczny budzet rownowazny
ni mniej ni wiecej tylko wartosci ok. 6 oplat za odnowienie polskiego paszportu.
Wielka ci "ochrona" jest otrzymywana w zamian za jego nabycie.
> Zacznijmy tez od zalozenia dobrej woli Amerykanow, ich
> podstawowej przyzwoitosci i wstretu do bezprawia. Jesli chcemy pomoc temu
> nieszczesliwemu czlowiekowi to na tym musimy sie oprzec. Moim zdaniem,
> nalezaloby poprosic Redakcje Nowego Dziennika o zamowienie u zawodowego
> tlumacza dobrego tlumaczenia artykulu "Zly Dotyk" na jezyk angielski. Majac
> taki orez w reku mozna bombardowac osrodki informacji w USA, kampanie
> wyborcza George'a Busha Jnr(a szczegolnie juz jego przeciwnika Al Gore'a),
> grupy dyskusyjne w jez. angielskim.
>
> Wbrew pozorom Amerykanie sa wrazliwi na krytyke, szczegolnie jesli
> zaatakowac ich "self-perceived" obraz jako goody-goodies.
Niech Pan pamieta, ze pan ktory ta wiadomosc podal tylko takich
kwiatkow szuka w USA. Z jego wywodow mozna by wywnioskowac m.in.,
ze mieszkancow USA nie stac na mieszkanie tam gdzie mieszkaja.
Innymi slowy, widocznie, to nie oni mieszkaja w amerykanskich miastach
tylko pewnie Marsjanie.
fatso wrote:
> taki orez w reku mozna bombardowac osrodki informacji w USA, kampanie
> wyborcza George'a Busha Jnr(a szczegolnie juz jego przeciwnika Al Gore'a),
> grupy dyskusyjne w jez. angielskim.
>
> Wbrew pozorom Amerykanie sa wrazliwi na krytyke, szczegolnie jesli
> zaatakowac ich "self-perceived" obraz jako goody-goodies.
-----------------
Spam w dobrej wierze to nie grzech, lecz dobry uczynek. Dajcie adresy i
wzorce. Nie jest wazne, czy winny, czy niewinny. Nalezy mu sie NORMALNY
proces. Moze tak Brzezinski? Bo pretendenci obowiazkowo.
CU
Wlodek
>Niech Pan pamieta, ze pan ktory ta wiadomosc podal tylko takich
>kwiatkow szuka w USA.
Aha, Pan jest zwolennikiem "konstruktywnej krytyki". Mozna krytykowac
pod warunkiem, ze sie takze pochwali. Zupelnie jak w PRL-u.
No to czemu Pan sam nie chwali zanim krytykuje?
>Z jego wywodow mozna by wywnioskowac m.in.,
>ze mieszkancow USA nie stac na mieszkanie tam gdzie mieszkaja.
>Innymi slowy, widocznie, to nie oni mieszkaja w amerykanskich miastach
>tylko pewnie Marsjanie.
Przekreca Pan to co ja pisalem. Ja bronilem amerykanskich
kryteriow ubostwa, ze nie sa one zawyzone. ponizej 17 000 dolarow
rocznie jest prawie niemozliwe wyzyc 4-osobowej rodzinie. A w rejonach
jak Boston same koszty wynajmu mieszkania moga pochlonac wieksza
czesc takiej sumy. To sa fakty.
No tak, a teraz Pan w swojej slepej milosci do Ameryki bedzie Pan
upieral sie, ze tego Polaka powinno sie zostawic aby gnil w texanskim
wiezieniu.
Marcin Mankowski
Marcin Mankowski wrote:
Nawet slepa milosc do Ameryki nie powinna
przyslaniac jej zlych stron. Tak sie zlozylo
ze odkad zostalem obywatelem amerykanskim
jestem co roku wzywany do lawy przysieglych
i im dluzej tam chodze tym mam mniej respektu
dla amerykanskiego wymiaru sprawiedliwosci.
Dlaczego? Otoz dlatego ze sprawiedlowosc
ta jest wprost proporcjonalna do ilosci gotowki
jaka posiada oskarzony/powod, tzn im wiecej
ma pieniedzy tym wieksza jest szansa ze wygra.
Dlatego morderca dwoch osob niejaki Simpson
jest na wolnosci a niejaki Pietrzak pewnie skonczy
zywot w wiezieniu bo 30 lat w takich warunkach
to praktyczniue kara smierci.
TB
Powyzej jest link do artykulu w Nowym Dzienniku. Oprocz artykulu ma on
rowniez swoja grupke dyskusyjna, tak wiec IMHO dobrze by bylo, abyscie
wszyscy Panie i Panowie zamiescili swoje uwagi rowniez tam. Prosze
tylko, jak mowia Amerykanie "nie ostrzyc wlasnego toporka" na tej
sprawie. Liczy sie chlopak, i to wszystko. Dalem tam swoj apel wczoraj,
proszac jednoczesnie o glosy prawnikow, bowiem musi byc ktos, kto zna
tamtejsze obyczaje, prawnicze i polityczne. Fatso ma racje, potrzebne
jest profesjonalne tlumaczenie artykulu, oraz rowniez profesjonalne
kopie paru listow do prasy, Busha (przede wszystkim), i innych
politykierow po stronie amerykanskiej. Kolega Zbyszek B. ma program,
ktory samodzielnie wysyla listy po wpisaniu nazwiska i adresu, zwrocilem
sie do niego o to, i jak dostanie teksty, wprowadzi go na swoj serwer.
To strona Amerykanska. Ze strony polskiej, prosilbym Krzyska Pawlaka o
konsultacje polityczna na gorze, gdzie mamy najwieksze szanse skutecznie
interweniowac.
I pamietajmy, liczy sie TYLKO chlopak.
+Zbyszek
C+
Mape kalifornijskigo Gulagu zobaczyc mozecie pod:
http://drake.marin.k12.ca.us/Centerforce/map.html
A ponadto:
Published on Monday, May 15, 2000 by Reuters
The United Nations Rebukes the US Over Brutality in Prisons
GENEVA - May 15 - The United Nations publicly rebuked the United States
Monday over brutality in its prisons and called for an end to chain
gangs and to the use of electro-shock belts for restraining inmates.
The U.N. Committee against Torture said it was concerned about breaches
of the international convention against torture in the United States,
citing the alleged sexual assault of female prisoners by law
enforcement officers and the holding of minors in adult jails.
This is the first time the United States, the world's most vocal
defender of human rights, has been put in the dock before the Geneva-
based body alongside the usual suspects such as China.
``The committee expresses its concern about the number of cases of
police ill-treatment of civilians and ill-treatment in prisons. Much of
this ill-treatment by police and prison guards seems to be based upon
discrimination,'' the report said.
--
Blogoslawie Ciemnogrod, wam bedzie latwiej przez to ucho igielne.
Jan Pawel III
Wybieraj: pacierz albo
http://www.wsws.org/
Sent via Deja.com http://www.deja.com/
Before you buy.
C+ wrote:
Maja corka ma siedem lat i od okolo trzech
lat nie potrzebuje mojej pomocy przy zabiegach
higienicznych np: kapieli. Ale prosze wziasc pod
uwage ze tamto dziecko bylo chore wiec nie
wiadomo czy nie potrzebowalo pomocy ojca.
Nikt zdecydowanie nie twierdzil ze Pietrzak
jest niewinny natomiast Pietrzak napewno nie
mial uczciwego procesu. Poza tym musi byc
zachowana jakas proporcja, 30 lat to jak
kara smierci w warunkach amerykanskich.
Osobiscie wydaje mi sie ze ten czlowiek mial
potwornego pecha i za malo szmalu zeby sie
obronic.
TB
Td Blk wrote:
> mial uczciwego procesu. Poza tym musi byc
>
> zachowana jakas proporcja, 30 lat to jak
>
> kara smierci w warunkach amerykanskich.
>
> Osobiscie wydaje mi sie ze ten czlowiek mial
>
> potwornego pecha i za malo szmalu zeby sie
>
> obronic.
Wiesz, gdyby ktos twoja 5 letnia corke pozbawil dziewictwa palcem to
ciekawe jakiej kary bys zarzadal ???
Bo ja kary smierci dla skurwiela.
izir
Tak wiec skoncentrujmy sie obecnie na tym, jak wyrwac tego Pietrzaka z
piekla amerykanskiej "sprawiedliwosci" i nie dajmy sie ponosic tu emocjom.
Nie zyjemy juz wiecej w dzungli i kara powina byc wspolmierna do
przewinienia, o ile ten czlowiek w ogole na kare zaslugiwal. Czytajac "Zly
Dotyk" mozemy stwierdzic jedno: Pietrzak spotkal sie w Texasie jedynie z
parodia prawa. Przydala by sie teraz mala demonstracja pod Ambasada USA w
W-wie i nadanie miedzynarodowego rozglosu tej sprawie. Do tego potrzebne
jest jedno, powtarzam: klarowne sformulowanie zarzutow wobec amerykanskiej
Temidy w jej wlasnym jezyku. Artykul, bedacy wlasnoscia Nowego Dziennika
plus male resume jego tresci, spelnilby ta role doskonale, po dobrym
przetlumaczeniu.
Powtarzam za Zbyszkiem C+: zadnych tzw "ego trips" czyli wypychania piersi
do przodu, liczy sie tylko los tego czlowieka, nic innego nie jest wazne!
fatso
Marcin Mankowski wrote:
>
> On Sat, 29 Jul 2000 09:07:32 -0400, patient <pat...@patient.com> wrote:
>
> >Niech Pan pamieta, ze pan ktory ta wiadomosc podal tylko takich
> >kwiatkow szuka w USA.
>
> Aha, Pan jest zwolennikiem "konstruktywnej krytyki".
Nie nie, ja tylko nie lubie manipulacji i manipulowania
publicznymi faktami przy pomocy przekrecania ich lub selektywnego
doboru czyli "konstruktywnej krytyki" w pana wydaniu.
To co podaja osoby, ktore stosowaly taka manipulacje
uwazam za malo wartosciowe.
Przypuszczam, na podstawie pana wczesniejszych postow,
ze pana nic nie obchodzi (albo niewiele) ten chlopak a za to bardzo pana
obchodzi "rozwalanie systemu", ktorego pan szczerze nienawidzi
a ta sprawa jest tylko dla pana wygodnym pretekstem do dowalania systemowi
ogolnie, szerokim frontem, od strony politycznej.
Wlasnie probuje znalezc pana oryginalny posta na ten temat
by sprawdzic czy to co pan dodal od siebie to bylo
bardziej o chlopaku czy o "systemie", ale cos sie gdzies zagrzebal
na serwerach.
Rozne hece zdarzaja sie w sadach na calym swiecie m. in. zdarzaly sie
w najjasniejszym PRLu a pan tylko na punkcie roznych nieprawidlowosci
w jednym kraju ma obsesje. Skala zjawiska sie liczy a nie pojedyncze
przypadki i nie ma mowy, zeby zjawisko wystepujace na duza skale,
nagminnie nie zostalo zauwazone przez spoleczenstwo jako ogol.
Nie jest pan dla mnie zadnym przykladem obiektywizmu, na ktorym mialbym
sie wzorowac.
To, ze pan dorwal jakis artykul mowiacy, byc moze, o jakiejs
niesprawiedliwosci wcale jeszcze nie oznacza, ze nie jest pan manipulantem.
Kazdy moze przeczytac taki artykul, takze manipulanci, i nie tylko
w USA ale nieomalze wszedzie na swiecie.
W PRLu to najczesciej o takich sprawach nie pisano, nawet gdy byly.
Niech pan lepiej powie dokad np. PRLu mogly uciec rodziny
maltretowana lub molestowana przez roznych wykolejonych "tatusiow".
Ze "wladza" nie byla temu winna? Tak tez myslalem. Socjalizm
nigdy nie byl winny tego co sie w jego wlosciach dzialo, kapitalizm
natomiast jest.
Dziwnym trafem ale nie pisze pan o takich przypadkach jak pobicie przez
kubanskich tajniakow sportowca kubanskiego, ktory probowal uciec do USA
lecz zostal zawrocony bo nie dotarl do brzegu.
No, chyba nie z powodu sadowej pomylki sie to zdarzylo, prawda??
Potrafi pan przekrecic i znieksztalcic najoczywistsze nawet fakty,
chocby takie ze ludzi jakos musi byc stac na zycie w swoim miescie,
przy pomocy takich manipulacji jak przymierzanie srednich dochodow
(czyli wliczajac te z Mississippi) do cen mieszkan w najdrozszych
miastach USA) zastanawiam sie jak mogl pan skolowac siebie samego
do tego stopnia by nie zauwazyc, ze najlatwiej by panu
poszlo udowodnienie nedzy na Kubie, w Chinach, Rosji lub Polsce.
Jak? W najprostszy z mozliwych, prosze pana, czyli pana wlasny!
Poprzez porownanie przecietnych dochodow w tych krajach do ceny
domow i mieszkan np. w Bostonie.
Jesli tego pan nie zauwazyl to znaczy, ze cos nie tego z pana
logika albo, ze kieruje sie pan UPRZEDZIENIAMI w swoim rozumowaniu,
co i tak na jedno wychodzi.
Jesli ten system jest taki straszny to jakim cudem pan
w ogole zle slowo o nim wypowiada? Przeciez nie ma mowy, zeby
pana pisanie lub protesty zrobily na nim wrazenie a jeszcze mniej
by nastraszyly!
Jesli natomiast pan wierzy, ze protesty moga przyniesc jakis skutek,
to znaczy, ze wierzy pan w wiecej niz mozna bylo wierzyc w PRLu.
Na pewno na tych co wydali ten wyrok ani nikim innym nie zrobia
wrazenia protesty i artykuly pisane po polsku.
Moze tez zajac panu znacznie dluzej niz dlugosc wyroku tego czlowieka
uwolnienie go z wiezienia za posrednictwem rozwalenia czy "oslabienia" systemu.
Pan bezczelne insynuacje i retoryke o jakies "konstruktywnej krytyce"
rzekomo lubianej przez innych to niech pan zachowa dla naiwnych.
Na razie to jest tu artykul prasowy i to po polsku, i zawiera wersje
jednej strony a nie konkretne dowody.
To, ze ktos nie znal zwyczajow i prawa jakiegos kraju to go niestety nie tlumaczy
sa kraje, gdzie za takie bledy moga obciac glowe.
W samym artykule znajduja sie takie dziwne niejasnosci jak ustalenie wysokosci
wyroku przez jury. Autor probuje tez urabiac czytelnika przeciwko "glupim"
Teksanczykom ("glupim" bo majacym inne zwyczaje oczywiscie).
Jesli chcial pisac o sprawie to nie powinien szczuc nikogo na bylych szefow i kolegow
tego wieznia z pracy czy sasiadow, tylko zajac sie tym co sie dzialo podczas rozprawy.
Z tego artykulu wynika takze, ze jednak ten czlowiek wkladal palce tam gdzie nie
powinien i powinien to wiedziec.
Co prawda serwowanie w tej sprawie wiekszego wyroku niz niejeden dostaje
za morderstwo wydaje sie karykaturalne.
W kazdym razie wcale nie wiadomo dokladnie jak to bylo i byc moze winien
jest tu duren adwokat, ktory teraz po sq..synsku probuje zwalac wine na
wszystkich tylko nie na siebie. Byc moze to on mial "gdzies" swojego klienta
bo byl to cudzoziemiec z malo waznego dla niego kraju.
A chodzenie do doktora z dziecmi majacymi obrazenia to w tym kraju moze
sie skonczyc nieprzyjemnie, szczegolnie jesli taki zarozumialy bubek
co to "tons ow money" zgarnia bo skonczyl medical school, zauwazy,
ze ktos mowi "silnie akcentowanym" angielskim czyli, wedlug innej terminologii,
belkoce i nie wiadomo czy umie w tym jezyku pisac.
Obecnosc latwego celu moze wywolac u takich napad agresji i czesto wywoluje.
>Jesli ten system jest taki straszny to jakim cudem pan
>w ogole zle slowo o nim wypowiada? Przeciez nie ma mowy, zeby
>pana pisanie lub protesty zrobily na nim wrazenie a jeszcze mniej
>by nastraszyly!
Moze Pan za bardzo utozsamia sie z systemem.
>Jesli natomiast pan wierzy, ze protesty moga przyniesc jakis skutek,
>to znaczy, ze wierzy pan w wiecej niz mozna bylo wierzyc w PRLu.
>Na pewno na tych co wydali ten wyrok ani nikim innym nie zrobia
>wrazenia protesty i artykuly pisane po polsku.
W PRL-u otwarta krytyka postepowania wladz przynosila
owoce. Na przyklad akcja protestacyjna w 1976 doprowadzila
do wypuszczenia robotnikow uwiezionych za zamieszki
w Radomiu.
W Stanach protesty nie raz doprowadzily do usuniecia naduzyc.
Oddolna krytyka jest jedna z podstaw wspolczesnego systemu
demokratycznego. (W innych systemach sa inne metody np:
w autokratycznej monarchii mozna skladac skargi do krola
lub jego namiestnikow, w systemie mono-partyjnym odwolywac
sie do instancji partyjnych lub znajomosci etc ...).
>Moze tez zajac panu znacznie dluzej niz dlugosc wyroku tego czlowieka
>uwolnienie go z wiezienia za posrednictwem rozwalenia czy "oslabienia" systemu.
Jak Panska troska o system odzwierciedla sie w stosunku do tak krytykanckich
instutucji jak Amnesty International? Ta organizacja zajmuje sie nieustanna
krytyka i to kazdego panstwa.
>Na razie to jest tu artykul prasowy i to po polsku, i zawiera wersje
>jednej strony a nie konkretne dowody.
>
>To, ze ktos nie znal zwyczajow i prawa jakiegos kraju to go niestety nie tlumaczy
>sa kraje, gdzie za takie bledy moga obciac glowe.
Nie rozumiem o co Panu chodzi.
>W samym artykule znajduja sie takie dziwne niejasnosci jak ustalenie wysokosci
>wyroku przez jury.
Na czym polega ta niejasnosc? Czy Panu sie wydaje, ze lawa przysieglych
nie moze okreslac wysokosci wyroku? Dla Panskiej wygody podaje lacze
konkretnej sprawy sadowej:
http://www.lweekly.com/va/opin/coa/0369962.htm
Marcin Mankowski
Marcin Mankowski wrote:
>
> On Sat, 29 Jul 2000 09:07:32 -0400, patient <pat...@patient.com> wrote:
>
> >Niech Pan pamieta, ze pan ktory ta wiadomosc podal tylko takich
> >kwiatkow szuka w USA.
>
O, chociaby to glupawe sugerowanie, ze kazdy Amerykanin to jest swirus, ktory
*musi* kupic sobotnia gazete bo tam sa kupony juz pachnie zacietrzewionym
antyamerykanskim uprzedzeniem. Chyba autor artykulu sadzi wszystkich po sobie.
Wystarczy pojsc do mall'a i zobaczyc jaki procent ludzi ile kuponow
okazuje przy kasie.
> W okolicach Dallas kazdy zaczyna dzien od lektury "Morning Dallas News".
> A wydania na weekend nie przegapi nikt, lawnicy tez - sa w nim kupony
> znizkowe do supermarketow.