To dalece falszywy wniosek. Bowiem dokladnie w tym momencie, kiedy wojna stala
sie wojna na dwa fronty, co stalo sie przyczyna kleski, Hitler wezwal do siebie
najblizszego czlowieka, Reinharda Tristana Eugena Heydricha, ktorego ojciec
nazywal sie Suess i o ktorym Reichsfuehrer SS Himmler powiedzial, ze
"przezwyciezyl w sobie Zyda" Hitler zlecil szefowi policji Heydrichowi tzw.
Ostateczne rozwiazanie kwestii zydowskiej.I tylko dzieki zniszczeniu zydowskiej
egzystencji, stare marzenie o "stworzeniu ojczyzny dla calego narodu
zydowskiego" " spelnilo sie kilka lat pozniej.
Genealogiczne dociekania Masera spotkaly sie z gwaltownym sprzeciwem nowej
gwiazdy w dziedzinie badan nad Hitlerem, Joachima Festa, który w rok pozniej
stwierdzil: "Maser nie moze oczywiscie udowodnic swojej tezy. Mimo to nadaje
swoim argumentom forme dowodow. Rownie watpliwe sa wszystkie jego inne
argumenty." Po tym, skad innad calkowicie slusznym, stwierdzeniu cala sprawa
staje sie nagle dla Festa zupelnie prosta: "Zreszta w tym kontekscie kwestia,
kto byl dziadkiem Hitlera jest naprawde drugorzedna". Cala kwestie zydowskiego
pochodzenia uznaje Fest za nie warta zainteresowania . W tym miejscu nalezy
zglosic stanowczy protest. Niewiele zrozumie z historii XX wieku, nie pojmie
okolicznosci powstania panstwa Izrael i tego wszystkiego, co nastapilo potem
ten, kto nie chce zajmowac sie ojcem Hitlera majacego przypuszczalnie
pochodzenie w polowie zydowskie, którego Fuehrer uwazal za "alkoholika" i
którego "strasznie sie wstydzil zmuszony wyciagac go z zadymionych i obskurnych
knajp." Nie bedziemy mogli zrozumiec postepowania Hitlera, jesli nie uwzglednimy
jego bezgranicznej nienawisci jaka dazyl swoich pobratymcow.
Niekochany i zapewne znienawidzony ojciec oraz pochodzacy z nieprawego loza
dzaidek sa glownymi postaciami pozwalajacymi zrozumiec pozniejszego Hitlera.
Jego doswiadczenia z Zydami w Wiedniu, a potem w okresie I wojny swiatowej i w
monachijskiej Republice Rad sa tylko dodatkowym potwierdzeniem spelniajacym role
oranmentu.
Po 150 latach nie da sie w sposob bezdyskusyjny udowodnic, ze Zyd Frankenberger
byl dziadkiem Hitlera ze strony ojca. Ale jest rzecza absolutnie pewna, ze
Hitler wiedzial o pieniadzach, jakie Frankenberger placil na utrzymanie jego
ojca Aloisa. Rownie pewne jest to, ze lek przed posiadaniem dziadka Zyda nie
opuszczal go przez cale zycie. Wplywajac w ogromnym stopniu na wszystkie jego
dzialania. W przeciwienstwie do wielu historykow nie przeceniam wagi
wywiadowczych i urzedowych dokumentow, z ktorych wiele zniszczonych zostalo
przez jednych w 1933 roku i przez drugich po roku 1945. Wiele tez zostalo
ukrytych badz sfalszowanych. Poslugujac sie zdrowym rozsadkiem analizuje
osobiste wspomnienia i wrazenia wiarygodnych swiadkow, obojetnie czy sa to
ludzie starzy, Zydzi czy tzw. zbrodniarze wojenni. Literatutra przedmiotu
zawarta w przypisach pozwoli czytelnikowi wyrobic sobie wlaasny sad o
przedstawionych wydarzeniach.
Pewien nowojorski sedzia po dlugim procesie krzyknal z wsciekloscia do
oskarzonej, ktora wlasnie uniewinnil: "Nie zycze sobie Pani!" "Dziekuje Panu,
Panie Sedzio" "Brakowalo tylko jednego ogniwa w lancuchu dowodow, zeby skazac
Pania za zamordowanie meza!"
Nie jestem az takim skrupulantem.
Do 1933 roku otwarcie pisano i mowiono o przypuszczalnym zydowskim pochodzeniu
Hitlera. Jego zwiazki z kobietami zydowskiego pochodzenia byly przedmiotem
zartobliwej krytyki. Po 1933 roku zaczeto w Niemczech traktowac te sprawe coraz
bardziej ostroznie, a za granica dyskretniej. Po 1945 roku zaden ze zwyciezcow
dokonujacych "reedukacji" Narodu niemieckiego nie zdradzal najmniejszej nawet
checi, by choc slowkiem wspomniec o udziale Zydow w zydowskim nieszczesciu.
Udzial Zydow w realizacji zrodzonego w Wiedniu mlodzienczego marzenia Hitlera,
aby uczynic Europe "judenfrei" poprzez utworzenie w arabskiej Palestynie panstwa
zydowskiego, jest dzis uparcie i celowo tuszowany zarowno przez starych
narodowych socjalistow jak i syjonistow czyli, by tak rzec, neonazistow. W tych
kregach nikt nie rozwaza mozliwosci, ze Hitler wcale nie byl narodowym
socjalista, lecz zdradzil te szlachetna idee, ktora narodzila sie w okopach I.
Wojny Swiatowej i przy pomocy roznych kretactw podporzadkowal ja swej nienawisci
do pobratymcow czyniac z niej narzedzie swej antyzydowskiej obsesji.
Nietrudno udowodnic, ze ideologia narodowego socjalizmu sama w sobie nie jest i
byc nie musi antyzydowska. Wystarczy przypomniec wydarzenia w Argentynie w 1973
roku. Wowczas to Peron powrociwszy do wladzy mowi otwarcie czego chce a jego
zwolennicy pisza na murach: "socialismo national". Najwazniejszym ministrem
Perona probujacym wyciagnac gospodarke z bagna, w ktore wepchneli ja wojskowi,
byl "premier ds. gospodarczych" Ber Gelbard " Zyd urodzony w Polsce.
Nieszczesliwe polaczenie osobistej "psychozy nienawisci", na ktora cierpial
Hitler z jego przezyciami w okresie rzadzonej przez Zydow Republiki Rad w
Monachium sprawilo, ze kielkujacy po I Wojnie Swiatowej w Niemczech narodowy
socjalizm przyjal zwyrodniala forme ideologii rasowej.
Badajac kwestie mordu na Zydach, ktore sa faktem historycznym, zobaczymy, ze
wsrod tych, ktorzy ich dokonywali trudno jest znalezc ludzi nie majacych
zydowskiego pochodzenia, zeby wymienic chocby trzech namiestnikow na Wschodzie:
Heydricha, Franka i Rosenberga.
Na koncu tej ksiazki zamieszczone sa fotografie trzech glownych sprawcow,
ktorych oczy, nos i usta sa czysto zydowskie. To wlasnie oni " Hitler, Heydrich
i Eichmann " chcac lub nie chcac, w najwiekszym stopniu przyczynili sie do
powstania Izraela. Zdjecia pochodza z okresu, gdy mieli po okolo 40 lat, a wiec
byli dojrzalymi mezczyznami. Pierwszy z nich powiedzial nad trumna drugiego:
"Jako przywodca partii i Rzeszy Niemieckiej, nadaje ci, drogi towarzyszu
Heydrich, najwyzszy ranga order niemiecki".
Czytelnik musialby dlugo szukac, by znalezc niezwykle pouczajaca, a prawie
calkowicie niedostepna na rynku ksiegarskim ksiazke "Zanim przyszedl Hitler"
(1964), ktorej autorem jest niemiecko-zydowski wykladowca akademicki Dietrich
Bronder. Pisze on co nastepuje: "zydowskiego pochodzenia lub spokrewnienie z
zydowskimi rodzinami byli: Fuehrer i Kanclerz Rzeszy Adolf Hitler; jego
zastepcy: minister Rzeszy Rudolf Hess i marszalek Rzeszy Herman Goering; Gregor
Strasser, dr. Josef Goebbels, Alfred Rosenberg, Hans Frank i Heinrich Himmler;
ministrowie Rzeszy von Robentrop (ktory niegdys wypil bruderschaft ze slynnym
syjonista, zmarlym w 1952 roku pierwszym prezydentem Izraela Chaimem Weizmannem)
i von Keudell; gauleiterzy Globocznik (tepiciel Zydow), Jordan i Wilhelm Kube;
wysocy funkcjonariusze SS Reinhard Heydrich, Erich von dem Bach-Zalewski i von
Kaudell II; bankierzy i sponsorzy Hitlera przed 1933 rokiem Ritter von Strauss
(wiceprzewodniczacy Reichstagu) i von Stein; feldmarszalek i sekretarz stanu
Milch, podsekretarz stanu Gauss; starzy towarzysze partyjni Hanfstaengel (szef
biura prasowego NSDAP dla prasy zagranicznej i pozniejszy doradca Roosvelta) i
prof. Haushofer".
Powyzsza lista nie jest pelna, ale jest prawdziwa, co sprawdzic moze kazdy, kto
blizej zainteresuje sie, jaki jest zwiazek miedzy chorobliwa nienawiscia Hitlera
i jego paladynow do ich krewniakow, a powstaniem Izraela.
RODZINA TULACZY
Chlodnym i wilgotnym popoludniem 20 kwietnia 1889 roku w gospodzie w Braunau nad
rzeka Inn rozlegl sie krzyk dziecka. Na pierwszym pietrze mloda zona liczacego
ponad 50 lat urzednika celnego urodzila syna. Ten krzyk mial potezniec w miare
jak mijala pierwsza polowa naszego stulecia, by zakonczyc sie dopiero wowczas,
gdy narodzony tego dnia strzelil sobie w usta (swoj najbardziej uzywany organ) w
1945 roku w Berlinie wsrod ruin kancelarii Rzeszy.
Trawiacy go przez cale zycie niepokoj i ciagla obecnosc gotowej wybuchnac w
kazdym momencie furii mialy swoja glowna przyczyne w tym, ze byl Hitler
mieszanka dwoch narodow, z ktorych najpierw jeden a potem drugi wierzyl, ze
wybrany zostal przez Boga lub Opatrzonosc: Zydow i Niemcow " "Ciebie wywyzsze
ponad inne narody".
Dumny ojciec malego Adolfa byl nieslubnym dzieckiem i przez czterdziesci lat
nosil panienskie nazwisko matki: Schicklgruber. Pewnego wieczoru kiedy
rozchodzili sie po pracy do domu mruknal spod wasa do swoich kolegow " celnikow:
"Od jutra mowcie do mnie Hitler". Trzej analfabeci w podeszlym wieku zostali
wyslani do wiejskiego proboszcza i oswiadczyli, ze niezyjacy od 20 lat Johann
Georg Hiedler caly czas nosil sie z zamiarem adoptowania Aloisa, ale zmarl zanim
zdazyl to uczynic. Swoje zlozone przed ksiedzem oswiadczenie potwierdzili na
pismie skladajac pod nim trzy grube krzyzyki. Swoje nowe nazwisko Hiedler "
niekiedy rowniez Huetter " zmienil pozniej celnik na spotykane czesto wsrod
Zydow "Hitler". Tak wiec jego syn, ktory przyszedl na swiat 20 kwietnia rowniez
nosil nazwisko Hitler. Dano mu na imie Adolf, co dziewczeta zdrabnialy pozniej
na Wolf. Jeszcze pozniej zwracano sie do niego prosto i zwyczajnie: "Mein
Fuehrer". Powieszony w Norymberdze polzydowski gubernator generalny w Polsce
Hans Frank, adwokat Hitlera przed 1933 rokiem w swoich wyznaniach (ukazaly sie
jako ksiazka pod tytulem "W obliczu szubienicy") ujawnil wiele szczegolow na
temat zydowskiego pochodzenia Hitlera. Badacz biografii Hitlera, wspomniany juz
Maser, zinterpretowal wyznania Franka poslugujac sie antykatolickimi
argumentami. Odpowiadajac na pytanie, dlaczego Hans Frank wyrazil przed smiercia
tak wazkie stwierdzenia Maser pisze: "Byc moze Frank, ktory w Norymberdze
pozostawal pod duszpasterska opieka energicznego amerykanskiego katolickiego
kapelana Sixtusa O’Connora i ostentacyjnie okazywal swoja wiare i skruche,
chcial na przyszlosc "uwolnic" katolikow od "katolickiego" zbrodniarza Adolfa
Hitlera, a wsrod "Zydow" zasiac niepokoj, niepewnosc, poczucie winy". Mozna
tylko wyrazic zdziwienie, ze sa jeszcze ludzie, ktorzy biora powaznie te
fantastyczne spekulacje Masera.
Ojciec Adolfa, urzednik celny Alois Hitler pochodzil z tej czesci Austrii, ktora
nazywala sie Waldviertel, polozonej niedaleko czeskiej granicy, a wiec, jak sie
to mowi, z okolicy zabitej deskami. Terminowal u szewca, ale nie pozostal dlugo
przy szewskim kopycie i jako osiemnastolatek wstapil do strazy skarbowej, co
otwieralo przed nim pewne widoki na biurokratyczna kariere. Byl mlodziencem
inteligentnym. wiec staral sie isc do przodu. Wzial do siebie swoja
trzynastoletnia siostrzenice z rodzinnej wsi Klare Poelzi, ktora zaszla z nim
pozniej w ciaze w czasie, gdy jego druga zona byla umierajaca. Klara zostala
jego trzecia zona. Z szesciorga dzieci, ktore urodzila, przezylo tylko dwoje:
Adolf i jego mlodsza siosta Paula, ktora potem prowadzila domowe gospodarstwo
brata wspinajacego sie po szczeblach kariery politycznej. Podroze sluzbowe do
Wiednia, ktore odbywal od czasu do czasu cesarsko-krolewski urzednik celny Alois
Hitler wiaza sie w pierwszym rzedzie z jego nieslubnymi potomkami z tego miasta,
ktore naonczas nie slynelo z nazbyt surowych obyczajow.
W 1936 roku biograf Hitlera Konrad Heiden niopatrznie ujawnil w Szwajcarii, ze
jeden z przodkow Hitlera ze strony matki nazywal sie Johan Salomon i ze wielu
Zydow nosi nazwisko Hitler. Heiden wygadal sie rowniez, ze na cmentarzu
zydowskim w miejscowosci Polna jest grob Rosalie Mueller z domu Huettler. W tym
swietle nie moze zaskakiwac fakt, ze po anschlussie Austrii zniknely cale wioski
i cmentarze w rodzinnych stronach Hitlera. Potrzebowano rzekomo miejsca pod plac
cwiczen i poligony.
Matka Hitlera, ktora swojego meza nazywala czesto "wujek Alois", byla kobieta
cicha i skromna. Pomagala mezowi we wszystkim, takze w przeprowadzcce na
Linzerstrasser w Braunau, ktora nastapila zaraz po narodzeniu sie Adolfa.
Wiedziala, ze klej pod tapetami nie zdazy obeschnac a Alois bedzie rozgladal sie
za nowym mieszkaniem. To nowe mieszkanie bylo czesto ciemniejsze i
wilgotniejsze, ale najwazniejsza byla zmiana. Z Braunau przeprowadzili sie do
nadgranicznego Passau, gdzie na terytorium Rzeszy austriacki urzad celny
posiadal swoje przedstawicielstwo. I tu jednak nie zagrzali dlugo miejsca i
przeprowadzili sie do Linzu, miasta, ktore mowiacy bawarskim dialektem maly
Adolf bedzie kochac do konca zycia. Ojciec poszedl na emeryture, zakupil w
miejscowosci Hafeld nad rzeka Traun dom wraz z polem. W tym spokojnym zakatku
miedzy Linzem a Salzbargiem hodowal pszczoly nie wadzac nikomu. Kiedy wszystkie
meble byly juz na swoim miejscu sprzedal dom i ziemie i przeniosl sie do
pobliskiego Lambach, gdzie zamiszkal najpierw w domu nr 58, a pozniej wynajal
locum u mlynarza Zoebla.
Jego syn byl juz w wieku szkolnym i zaczal uczeszczac do wiejskiej szkoly.
Dobrze malowal, a poza tym glosno i poprawnie spiewal. Wkrotce konwikt Lambach,
wielka podluzna budowla gorujaca nad cala wsia zyskal nowego chorzyste. Adolf
zostal ministrantem w kosciele Trojcy Swietej, rowniez wspanialej barokowej
budowli i byl dumny ze swojego nowego, kolorowego stroju. Opaci benedyktynskiego
klasztoru w Lambach od wiekow maja w swym herbie swastyke. Po raz pierwszy
uslyszal maly Adolf o Zydach, tych bogobojcach, ktorzy meczyli Pana i Zbawiciela
i przybili go do Krzyza. Potega i blask barokowych budowli wywarla na nim
wielkie wrazenie. Tu znalazl cos, czego nie mial " dom rodzinny. Do konca zycia
zostal mu podziw dla Kosciola Katolickiego; on, ktory unikal placenia wszelkich
podatkow, zawsze, az do konca 1945 roku sumiennie placil podatek koscielny. W
przyklasztornej szkole w Lambach uczyl sie dalej. Ojciec byl surowy wobec
Adolfa, ktory juz wtedy ku przerazeniu nauczycieli zaczal palic. Dostawal w
skore czesto i mocno. Ochrony szukal u matki, ktora bardzo kochal. Kiedy ojciec
zadecydowal, ze Adolf zostanie urzednikiem, strach zamienil sie w krnabrnosci i
niezle do tej pory stopnie pogorszyly sie wyraznie. Bylo to ze strony Adolfa
calkiem zamierzone. Postanowil bowiem zyc wedle wlasnych upodoban i unikac
stalego zajecia.
Po pewnym czasie rodzina przeniosla sie do miejscowosci Leonding polozonej w
poblizu Linzu. Ojciec zmusil krnabrnego ucznia, aby zaczal uczeszczac do
cesarsko-krolewskiej szkoly realnej w Linzu. Od razu w pierwszej klasie Adolf
zostal na drugi rok. Pod lawka leniwy chlopak czytal powiesci Karola Maya.
Innych wyskokow syna ojciec nie musial juz ogladac, gdyz w styczniu 1903 roku w
gospodzie w Leonding zostal razony apopleksja i zmarl w ramionach mistrza
ciesielskiego Josepha Ranzmeiera, ktory takze przyszedl tam na jednego. Wdowa
umiescila syna w internacie. Jedna z wychowawczyn pochodzila z Waldviertel, wiec
tez szybko krnabrnego chlopca zaczeto przezywac "zydziakiem". Po dwoch latach
matka przeniosla sie do malego mieszkania w Linzu. Adolf otrzymal promocje do
czwartej klasy, ale pod warunkiem, ze zmieni szkole. Ze wszystkich nauczycieli
ze szkoly w Linzu cieplo wspominal Hitler tylko nauczyciela historii. Dr Poetsch
pochodzil z nadgranicznych okolic na poludniu, bral udzial w walkach
narodowosciowych i byl wrogiem monarchii habsburskiej, ktora wedlug niego byla
za malo niemiecka. W radzie gminnej reprezentowal frakcje narodowoniemiecka. W
1938 roku Hitler odwiedzil starego Poetscha i rozmawial z nim godzine w cztery
oczy. Swojej swicie powiedzial potem: "Nie macie pojecia, ile zawdzieczam temu
staremu czlowiekowi".
Adolf Hitler musial wiec oposcic Linz. Przyjety zostal do szkoly realnej w Steyr
i zamieszkal w domu Ignatza Kammerhofera przy placu Gruenmarkt. Pierwsze
swiadectwo, ktore otrzymal bylo tak slabe, ze wraz z innymi towarzyszami niedoli
udal sie do odleglej chlopskiej gospody, gdzie wykrzykiwal grozby pod adresem
nauczycieli, tych "zurzednialych balwanow". Upil sie okropnie i calkiem pozbawil
swoje swiadectwo wartosci podcieracjac nim sobie " za przeproszeniem " tylek.
Ktos je znalazl i trafilo w koncu do dyrektora szkoly. Mozna bylo na nim
odczytac uwage, ze jego posiadacz opuscil w ciagu pol roku 30 dni bez
usprawiedliwienia. Krotko mowiac sprawa byla bardzo powazna i po rozmowie z
dyrektorem szkoly Lebeda, uczen Hitler przysiagl uroczyscie nigdy w zyciu nie
wziac alkoholu do ust.
W jakis czas potem zaczal chorowac i wszyscy (a on sam najbardziej) ucieszyli
sie, ze sprawiajacy klopoty szesnastolatek przestal chodzic do szkoly. Pojechal
z matka do ciotki w Waldviertel, gdzie pil duzo mleka, jadl obficie i szybko
powracal do zdrowia. Nastepnej wiosny odwiedzal czesto wiedenskie muzea i opery.
W Linzu w mieszkaniu matki mial swoj pokoj, gdzie rysowal, malowal, czytal i
pisal wiersze. Bral takze lekcje gry na fortepianie i czul sie swietnie w ciagu
tych dwoch lat beztroskiego proznowania. Oczarowala go pewna zgrabna blondynka o
imieniu Stefanie, wiec popoludniami wystawal wyelegantowany i wymuskany w
miejscu, gdzie jasnowlosa pieknosc zwykla spacerowac z matka. Kazdy jej usmiech
sprawial, ze czul sie wnibowziety. Nigdy jednak nie zamienil z nia ani slowa. W
listach nazywal ja "Bankieser" " takie nazwisko nosil jeden z jego zydowskich
kolegow szkolnych.
Jedynym przyjacielem mlodego Adolfa byl czeladnik tapicerski Kubizek, podobnie
jak on zapalony milosnik opery. Mozna go uznac za pierwszego zwolennika Adolfa
Hitlera. To on w czasie dlugich wspolnych spacerow cierpliwie wysluchiwal
monologow przyszlego Fuehrera, ktory opowiadal o tym, ze ofiaruje Stefani wielki
nowy dom w renesansowym stylu z muzycznym salonem, odpowiednio zaprojektowanym
pod wzgledem akustycznym. "Gdzie ustawic fortepian" pytal byly uczen szkoly
realnej swojego przyjaciela Kubizka. A gdy ten niesmialo napomykal o
pieniadzach, zniecierpliwiony Adolf prychal ze zloscia: "Co tam pieniadze!",
pewien, ze taki drobiazg jak pieniadze, da sie zdobyc nawet gdy sie nie ma ani
wyksztalcenia ani zawodu. Kiedy Stefani przestala sie usmiechac " mlodzi
oficerowie, "nadeci glupcy" zaczeli ja adorowac " Adolf marzyciel postanowil
skoczyc z mostu do Dunaju. Oczywiscie Stefani powinna skoczyc razem z nim. Ale
nic z tego nie wyszlo i historia swiata potoczyla sie tak, jak miala sie
potoczyc.
Jesienia 1907 roku mlody Adolf zdecydowal, ze pojdzie do Wiednia studiowac
malarstwo. Walizka, wypelniona glownie ksiazkami o legendarnych germanskich
bohaterach, byla juz spakowana, kiedy matka podeszla do lozka i polozyla mu reke
na ramieniu. Z waskich ust steranej zyciem kobiety, ktora kilka miesiecy
wczesniej przeszla operacje raka piersi poplynely te slowa: "Posluchaj, powiem
ci wszystko. W Wiedniu przydadza ci sie adresy. Matka ojca zaszla w ciaze. Miala
wtedy ponad 40 lat i byla sluzaca u Frankenbergera w Grazu, takiego Zyda, ktory
przyjechal z Wegier a potem przeprowadzil sie do Wiednia. To od Frankenbergera
go miala. Aloisa, znaczy, twego ojca. Placili na niego az skonczyl 14 lat. Potem
byl w terminie u szewca. Ci Frankenbergerowie pisali i przysylali prezenty.
Dobrzy ludzie. Masz tu adres Frankenbergera w Wiedniu. To jest twoj wujek. Moze
...." Nie powiedziala nic wiecej. Smiertelnie chora kobieta wsunela kartke pod
poduszke, pocalowala syna w czolo i cicho zamknela drzwi. Tej nocy Adolf dlugo
nie mogl zasnac. Nastepnego dnia przyjaciel Kubizek dzwigal jego ciezka walize
na dworzec.
Z wiedenskiej wyprawy powrocil Adolf po trzech miesiacach " blady, wychudzony, z
zapadnietymi oczami. Zydowski lekarz domowy dr Bloch oznajmil mu ze choroba
matki jest nieuleczalna. Adolf wykrzyknal z gniewem: "Co to znaczy, ze choroba
jest nieuleczalna? Ona jest uleczalna, tylko wy lekarze tego nie potraficie
zrobic". Choc zrozpaczony i przybity, zakasal rekawy: sprzatal, palil w piecu i
gotowal matce jej ulubione potrawy. Na trzy dni przed Bozym Narodzeniem 1907
roku matka zmarla w wieku 47 lat. W przeddzien wigilii niewielki kondukt
pogrzebowy wyruszyl na cmentarz. Po waskich uliczkach klebila sie naddunajska
mgla. 18-letni Adolf podazal za trumna w dlugim, czarnym zimowym surducie,
trzymajac w jednej rece cylinder, a druga ujmujac reke swej jedenastoletniej
siostry Pauli. Zydowski lekarz dr Bloch "nigdy w ciagu swej czterdziestoletniej
praktyki lekarskiej nie widzial mlodego czlowieka tak cierpiacego i tak
przytloczonego ciezarem bolu". W dluga cicha i swieta noc tamtego roku, samotny
mlodzieniec krazyl po uliczkach Linzu az do switu.
WIEDENSKI WLOCZEGA
Zanim Adolf wrocil do Linzu i zaczal opiekowac sie swoja umierajaca matka,
przepadl na egzaminie w Powszechnej Szkole Malarskiej. Spadlo to na niego jak
"grom z jasnego nieba". Opuszczal budynek szkoly mieszczacy sie przy placu
Schillera, zrozpaczony i przybity. Na prowincji byl najlepszym rysownikiem w
klasie, ale tutaj byl Wieden. dwumilionowe miasto. Wielkie nadzieje rozwialy
sie. Dlugo walczyl z pokusa udania sie pod wiedenski adres, ktory dala mu matka.
W koncu podjal decyzje: on tez jest Zydem i teraz, gdy przyszla na niego taka
bieda, tam musi szukac pomocy.
Blakal sie po zydowskim cmentarzu w Wiedniu poszukujac grobu dziadka, ale
znalazl tylko kilka nagrobkow z nazwiskiem Frankenberger i obok kilka z
nazwiskiem Hitler. Potem kupil pocztowke przedstawiajaca wiedenska synagoge i
caly dzien spedzil nad akwarela, ktora byla calkiem udana. Nastepnego dnia kupil
sobie zydowski kaftan i po poludniu wkroczyl do pieknego ogordu otaczajacego
wille Frankenbergerow w Hietzing. Otworzyla mu sluzaca i zaprowadzila go do
salonu, ktorego podloga pokryta byla grubym dywanem. Na fotelu w kacie polozyl
swoje akwarele, tak aby na samym wierzchu znalazla sie ta z synagoga. Zaczal sie
przygladac portretom swoich przodkow: taki sam, troche za duzy i zakrzywiony
nos. Taki nos mial on, jego przyrodnie rodzenstwo " Alois i Angela " urodzeni z
innej matki. Do salonu wszedl Frankenberger, mezczyzna okolo szescdziesiatki,
zadbany, postawny. Taki sam duzy nos, skonstatowal Hitler, cecha rodzinna. To
dodalo mu odwagi. Przedstawil sie. Mowil plynnie i szybko wyjasnil o co mu
chodzi: "Panska rodzina, panski ojciec, panski dziadek, uczynili tyle dla mojego
ojca, swiec Panie nad jego dusza. Niech mi Pan pomoze, jego synowi, ktory nie ma
nikogo. Nie chce pieniedzy. Niech mi Pan pomoze dostac sie na akademie. Przeciez
ma Pan takie wplywy". Stary Frankenberger odlozyl swoje cygaro i zaczal
przechadzac sie po salonie. "Niech Pan poslucha mlody czlowieku" " powiedzial "
"To prawda, ze dawalismy pieniadze na panskiego ojca. Ale nikt nie moze
stwierdzic, ze splodzil go ktos z naszej rodziny. Mowia, ze to moj ojciec. Ale
kto tak mowi? Panska babka, ale ja zostawmy w spokoju." Zamachal gwaltownie
rekami. Mlody Hitler stal z otwartymi ustami jak zamurowany. " "Niech Pan
slucha, nie jestem mecenasem sztuki. Nie znam sie na tym". Nagle cos przyszlo mu
do glowy: "Niech Pan zaczeka. Mamy tu w Wiedniu taka kuchnie dla naszych
starcow. Moze tam moglby sie Pan zaczepic". Hitler zabral teczke z akwarelami,
sklonil sie lekko i wyszedl bez slowa. Wypadl z ogrodu na ulice. Tam zatrzymal
sie, wyjal akwarele z synagoga, podarl ja na strzepy i cisnal za zywoplot.
Popedzil dalej. Po chwili zatrzymal sie i sciagnal czarny kaftan. Zawrocil i
cisnal kaftan w slad za akwarela. Kaftan zawiesil sie na krzaku zwiedlych roz.
"Posle was z powrotem na pustynie" " krzyknal z grozba w glosie podnoszac w gore
zacisnieta piesc. " "Idzcie tam, skad przyszliscie. Posle was wszystkich na
pustynie!" Dwaj przechodnie zatrzymali sie zdumieni. Poly jego surduta powiewaly
na wietrze.
Da sobie rade bez niczyjej pomocy. Bedzie pracowal nad soba i nastepnej jesieni
zda egzamin. Matka wlascicielki domu w Linzu znala profesora Alfreda Rollera z
Wiedenskiej Szkoly Rzemiosla Artystycznego, ten zas znal rzezbiarza Panholzera,
ktory zgodzil sie przygotowac Adolfa do egazminu w roku 1908.
Hitler chcial, aby jego przyjaciel Kubizek takze przeniosl sie do Wiednia.
Dlaczego Gustaw nie mialby studiowac muzyki? Dlaczego jego talent mialby
marnowac sie w Linzu? Po raz pierwszy Hitler wyprobowal swoje zdolnosci
krasomowcze na ojcu Gustawa, ktory swemu jedynemu synowi chcial pozostawic w
spadku zaklad tapicerski. Muzyczne powolanie, wspaniala kariera dyrygenta,
zapylone pluca w tapicerni i szybka smierc " Hitler zagral na wszystkich
rejestrach i w lutym 1908 roku nie byl juz same we Wiedniu; przybylego z Linzu
przyjaciela poprowadzil z dworca przez Marienhilferstrasse, bocznymi uliczkami
do Stumpergasse. Tam w oficynie nr 29 przyjaciele Adolf i Gustaw mieli dzielic
niewielki pokoj u pochodzacej z Czech wdowy nazwiskiem Zakreys.
Nastepnego ranka, kiedy Wolf jeszcze spal, Gustaw Kubizek udal sie do
konserwatorium. W poludnie obudzil spiacego jeszcze przyjaciela: zdal egzamin.
Studiowal pilnie i dobrze sobie radzil. Wkrotce zaczal dorabiac udzielajac
lekcji muzyki panienkom z wyzszych sfer.
Adolf tymczasem uczyl sie u rzezbiarza Panholzera, ale bez wiekszego zapalu.
Caly czas dreczyly go pytania. Kim byl jego dziadek? Jaka byla jego babka? Czy
rzeczywiscie jako ponad czterdziestoletnia kobieta zadala sie z
dziewietnastoletnim synem Frankenbergerow? Coz za hanba " to "uwodzenie setek
dziewczat przez krzywonogie, zydowskie bekarty".
Nadal jego ulubionym zajeciem bylo chodzenie do opery. Pieniedzy starczalo, aby
wykupic miejsce na galerii. Oper Wagnera nie opuszczal nigdy. Szczegolnie zas po
tym, jak przeczytal, co Wagner zdradzil Nietzschemu podczas jednego ze swoich
spacerow, ze jest naturalnym synem swojego ojczyma, zydowskiego aktora Ludwika
Geyera. A wiec Wagner takze, Wagner tworca nordyckiego mitu. Tak jak Wagner
pragnal Hitler przezwyciezyc w sobie Zyda. Grob Wagnera i Bayreutha staly sie
dla niego celem pielgrzymek. Jego pozniejszy glowny ideolog Rosenberg, potomek
Zyda osiadlego w Szwecji przerobiony na aryjczyka podczas pobytu na Lotwie i w
Estonii oznajmil tryumfalnie: "Bayreuth jest spelnieniem aryjskiego misterium. U
Richarda Wagnera objawia sie istota calej sztuki Zachodu, nordycka pieknosc,
najglebsze odczucie natury, prawosc i honor bohaterow".
W tym kierunku szly poszukiwania Adolfa Hitlera, ktory bywal czesto glodny i
ktoremu nigdzie sie dotad nie powiodlo. On rowniez chcial "po heroicznym zyciu
znalezc sie w Walhalli". Nad lozkiem zawiesil kunsztownie wymalowany przez
siebie napis: "Spogladamy swobodnie i otwarcie, patrzymy nie spuszczajac wzroku,
patrzymy radosnie ku naszej niemieckiej ojczyznie! Heil!"
Zajmowanie sie kwestia zydowska bylo dlan wazniejsze niz studia artystyczne.
Zdarzalo sie, ze student muzyki Kubizek zasypial sluchajac wywodow swojego
przyjaciela. Adolf budzil go wowczas: "Jestes moim przyjacielem czy nie?"
Kubizek z oddaniem kiwal potakujaco glowa. " "Wiec sluchaj".
Czesto calymi dniami zyl Hitler tylko o chlebie i mleku. Kubizek zabieral go
wowczas do stolowki studenckiej i kupowal mu jego ulubione danie " legumine.
"Smakuje ci?" " pytal zatroskany. Adolf gniewnie odburknal: "Nie rozumiem, ja
tobie moze smakowac cokolwiek w towarzystwie tych ludzi". "Ci ludzie" to byli
zydowscy studenci muzyki. Hitler siadal w kacie odwracajac sie do nich plecami.
"Ale Gustawa Mahlera i Mendelssohna-Bartholdy’ego sluchasz chetnie, chociaz to
Zydzi?" " Kubizek probowal wybadac Hitlera przy sprzyjajacej okazji. " Chodz ze
mna" " uslyszal odpowiedz. Kubizek poszedl poslusznie za przyjacielem. Przyszli
do synagogi. Adolf znal sie lepiej na zydowskich obyczajach, bo byl juz tutaj
kilka razy. "Nie zdejmuj kapelusza" " pouczyl przyjaciela polglosem. Obaj wzieli
udzial w zydowskim slubie.
Kubizek probowal odwiesc przyjaciela od jego obsesji. Ale uslyszal od niego:
"Dzisiaj wstapilem do Zwiazku Antysemitow. Ciebie tez zglosilem na czlonka".
Kilka dni wczesniej Hitler wystapil jako swiadek na policji przy
Marcihilferstrasse, przed domem towarowym Grengrossa jakis "handales", czyli Zyd
ze Wschodu, sprzedawal sznurowadla i guziki. Hitler utrzymywal, ze handlarz go
nagabywal, co bylo zabronione. Inni swiadkowie potwierdzili wersje Hitlera i
wszyscy wraz z przerazonym Zydem udali sie na najblizszy posterunek policji,
gdzie jeden z policjantow wyciagnal mu z kaftana 3000 koron, co dla Hitlera bylo
olbrzymia suma.
Poczatkujacy malarz, ktory mial sie przygotowywac do egzaminow wstepnych,
postanowil sprobowac swych sil w literaturze. Kubizek znal z konserwatorium
pewnego dziennikarza z "Wiener Tagblatt", ktory obiecal mu, ze pomoze
opublikowac Hitlerowi krotkie opowiadanie w swojej gazecie. Udali sie na
Langgasse, gdzie mieszkal ow dziennikarz. Hitler przyniosl opowiadanie
zatytulowane "Nastepny ranek". Kiedy jednak zobaczyl dziennikarza, odwrocil sie
na piecie i wyszedl. Nawrzeszczal potem na Kubizka: "Ty balwanie, nie widzisz,
ze to Zyd?"
Jesienia 1908 roku Hitler po raz drugi przystapil do egzaminu na studia
malarskie i po raz drugi nie zdal. W tym samym czasie Kubizek, choc Hitler
namawial go, aby wykrecil sie od wojska, odbywal dwumiesieczna sluzbe wojskowa "
"calkowicie stracony czas" w zyciu mlodego muzyka.
Po powrocie z wojska Gustaw dowiedzial sie, ze jego przyjaciel Adolf zniknal bez
sladu. " "Nic dla mnie nie zostawil?" " pytal zdumiony " "nawet kilku slow na
pozegnanie?" Stara Zackreys pokiwala glowa ze wspolczuciem.
W parku Schoenbrunn Hitler wybral sobie lawke, na ktorej siadywal by czytac,
odpoczywac i zazywac kapieli slonecznej. Pewnego dnia przechodzil tamtedy
mezczyzna nazwiskiem Grill. Widzac porozkladane na lawce antysemickie broszury,
glownie zeszyty "Ostary" przystanal i po krotkim wahaniu przysiadl na skraju
lawki. Z kieszeni marynarki wyciagnal jakas broszure mowiac: "To ja napisalem".
Hitler spojzal krotko na intruza. Jego wzrok padl na tytul broszury: "Przeciw
hierarchii koscielnej". Nawiazali rozmowe. Okazalo sie, ze Grill chce stworzyc
religie prawdziwej i czystej milosci blizniego. Hitler zaraz zauwazyl, ze w
urzeczywistnieniu tego celu przeszkadzaja Zydzi, ktorzy sa "bakteriami
rozkladajacymi narody od srodka".
Hitler i Grill, dwaj mlodzi marzyciele odkryli u siebie duchowe pokrewienstwo.
Hitler, ktory chcial rozmow politycznych na pewnym poziomie, spostrzegl, ze
Grill to nie Kubizek potrafiacy jedynie przytakiwac. Grill przyszedl znowu,
potem przychodzil prawie codziennie i rozwijal swoja koncepcje religii opartej
na czystej milosci blizniego. Hitler zgadzal sie z nim, zastrzegajac jednak, ze
milosc blizniego nie powinna obejmowac Zydow. Grill byl ksiedzem katolickim,
ktorzy zrzucil sutanne. Mlodosc spedzil w klasztorze. W kwestii Zydow nie chcial
przyznawac Hitlerowi racji. W koncu kiedy dyskusja stala sie juz bardzo goraca
Grill wyznal nagle: "Urodzilem sie jako Zyd. Moj ojciec byl rabinem". Grill
wzbudzil duze zainteresowanie Hitlera. Ich kontakty trwaly dluzszy czas. W koncu
wyprowadzil sie do domu dla samotnych mezczyzn przy Meldemnnstrasse, gdzie Grill
mieszkal i gdzie zarabial na zycie adresujac koperty.
Grill " odszczepieniec od zydostwa i od Kosciola Katolickiego wiele nauczyl
Hitlera. W czasie dlugich spacerow po partkowych alejach wymianiali poglady i
opinie. Grill nauczyl Hitlera jezyka jidysz. Godzinami razem wedrowali przez
Srodmiescie i dzielnice polozone na polnoc od kanalu Dunaju, w ktorych
zamieszkalo wielu Zydow. bylo ich w calym dwumilionowym Wiedniu 200.000, a wiec
dobre 10%, wieczory i noce spedzali u zydowskich rabinow, z ktorymi Grill byl
zaprzyjazniony dyskutujac zawziecie. Hitler pragnal przyswoic sobie ich
dialektyke. W koncu wykryl na czym ona polega: "Najpierw zrob glupca z
przeciwnika. Jesli to nie pomoze sam udawaj glupca. Jesli i to nie pomoze, zmien
temat i uperaj sie przy oczywistosciach". Hitler byl pojetnym uczniem.
Dla Grilla wszyscy ludzie byli rowni i dobrzy: "sa zajace z niebieskimi oczami i
zajace z czerownymi oczami. Wszystkie sa dobre" " "Nie" " protestowal Hitler "
zajace z czerwonymi oczami naleza do gorszej rasy. Podobnie jak Zydzi.
Udali sie obaj do cysterskiego klasztoru Sw. Krzyza aby dowiedziec sie gdzie
mieszka Lanz, wydawca czasopisma "Ostara", glosiciel nowej nauki o rasie. To
wlasnie ten klasztor opuscil w 1899 roku brat Jerzy, czyli Adolf Josef Lanz.
Wkrotce potem zwiazal sie z Zydowka nazwiskiem Lebenfels i od tego czasu nazywal
sie dr Georg Lanz von Ledenfels. Swojego ojca, skromnego wiedenskiego
nauczyciela zrobil baronem. Niewiele natomiast mowil o swojej matce, ktora
nazywala sie z domu Hopfenreich i miala ojca Zyda. Od 1905 roku wydawal
czasopismo "Ostara", ktore osiagnelo niekiedy 100.000 nakladu. "Ostara" to tyle
samo co Maria czyli "pramatka szlachetnej, jasnowlosej rasy aryjsko-heroicznej".
Jezus natomiast byl wedlug Lanza nordyckim Fraua. Lanz rozroznial pomiedzy
jasnowlosymi synami bohaterow i malpoludami. W swoim pozniejszym bestsellerze
Hitler nawiazal do tej religijno-rasowej manii Lanza piszac: "Panstwo
volkistowskie bedzie musialo w pierwszym rzedzie wyrwac malzenstwo z poziomu
trwalego pohanbienia rasy, aby nadac mu uswiecony charakter instytucji powolanej
do plodzenia ludzi na obraz Pana, a nie malpio-ludzkich mieszancow".
Na okladkach "Ostary" mozna bylo przeczytac: "Czy masz jasne wlosy? Czy jestes
mezczyzna? Jesli tak, siegnij po "Ostare", wydawnictwo dla blondynow i tych,
ktorzy walcza o prawa mezczyzn!"
W klasztorze Swietego Krzyza Grill i Hitler dowiedzieli sie wiedenskiego adresu
tego nieprzecietnego sekciarza. Z poczatkiem 1908 roku Hitler pojawil sie w jego
miejskim biurze. Lanz von Lebenfels podarowal gosciowi brakujace numery "Ostary"
i dwie korony na tramwaj, ktore Hitler przyjal z wdziecznoscia. Pozniej
spotykali sie na dalszych rozmowach w kawiarni "Pod Zlota Kula". Pewnego dnia
Grill stwierdzil o Lanzie: "On bredzi" i od tego czasu trzymal sie od niego z
daleka.
W zeszytach "Ostary" z lat 1908 i 1909 opublikowal Lanz instrukcje dotyczace
obmierzania roznych czesci ciala w celu ustalenia stopnia nordyckosci. Np.: "U
ludzi heroicznych duzy palec u nogi jest zawsze dluzszy i mocniejszy niz
wszystkie inne palce". Byly tez rysunki posladkow wyzszej rasy i posladkow rasy
nizszej. Najszczesliwszym dniem w zyciu Hitlera byl ten, w ktorym po (chyba
raczej niezbyt dokladnych) pomiarach okazalo sie, ze przewaza u niego krew
nordycka.
Momo iz Lanz byl przypadkiem medycznym odwiedzalo go wielu znanych ludzi m.in
szwedzki pisarz August Stringberg i angielski lord, marszalek polny Herbert
Kitchener, ktory zapewnial gospodarza: "Na tylach utrzymuje zasady czystosci
rasowej, kolorowych zas bez litosci wysylam w ogien!"
W Szwajcarii Lanz von Liebenfels spotkal Lenina, ktory mial inne poglady, ale
swa opinie ubral w subtelna ironie: "Panskie idee sa sluszne. Ale wszesniej niz
Pan my zrealizujemy nasze kontridee". Lanz byl wiec rozmowca dwoch mezczyzn,
ktorzy w najwiekszym stopniu wplyneli na historie pierwszej polowy XX wieku.
Jadro pogladow widenskiego poprawiacza swiata zawiera sie w jednym zdaniu: "My
kontrrewolucjonisci przyznajemy Zydom prawo do utworzenia wlasnego panstwa w
Palestynie".
Lanz von Lebenfels zalozyl "zakon" i za zebrane pieniadze zakupil zamek
Werfenstein. W 1907 roku na wieze tego zamku wciagnieta zostala flaga ze
swastyka. Podobne zamki mialy w zamysle Hitlera byc miejscami ksztalcenia
partyjnej elity. Jasnowlosym mezczyznom Lanz przyznawal prawo zapladniania
kobiet. Hitler zas cieszyl sie pozniej na Obersalzbergu: "Tutaj w okolicach
Berchtesgaden zastalem swego czasu rasowy miszmasz. To zaluga mojej gwardii
przybocznej, ze dzis biega po okolicy tyle zdrowych i silnych dzieci". Lanz
zalecal kastracje i sterylizacje ludzi gorszych pod wzgledem rasowym. Nie mozna
powiedziec, zeby Hitler tego zaniedbal.
Zarowno Lanz jak i Hitler ukrywali pewne fakty ze swojej rodzinnej genealogii.
Pierwszy dal drugiemu idee, ktora ten chciwie podchwycil. 22 lutego 1932 roku, a
wiec na rok przed zdobyciem wladzy przez Hitlera, pisal Lanz von Lebenfels do
"brata zakonnego" Emiliusza: "Wiesz, Hitler jest jednym z naszych najlepszych
uczniow. Jeszcze zobaczysz, ze zwyciezy, a my wraz z nim, i zainicjujemy ruch,
ktory wprawi swiat w drzenie. Heil Dir".
Szczegolny wplyw na dwudziestoletniego Hitlera wywarli rowniez dwaj wybitni
przeciwnicy Zydow " Ritter von Schoenerer i jego zwolennik, adwokat dr Lueger,
ktory zostal potem burmistrzem Wiednia. Ich oswiadczenia, apele i artykuly
pozeral Hitler tak samo jak "Ostare".
Roznica pomiedzy Schoenererem i jego "Zwiazkiem Wszechniemieckim" a dr Luegerem
i jego "Partia Chrzescijansko-Spoleczna" polegala na tym, ze Schoenerer
twierdzil: "Zyd pozostanie Zydem" podczas gdy Lueger stanowczo temu zaprzeczal:
"Ochrzczony Zyd jest chrzescijaninem" (To dla Luegera Hitler roznosil ulotki).
Pod pewnymi wzgledami nie bylo zadnej roznicy pomiedzy tymi dwoma przywodcami
ruchow antyzydowskich " obaj dobierali sobie na najblizszych wspolpracownikow
zydow albo ludzi z domieszka krwi zydowskiej. U Schoenerera byli to: pisarz Karl
Emil Franzos, pozniejszy socjaldemokrata Viktor Adler oraz wspoltworca tzw.
Linzkiego Programu Wielkoniemieckiego (jeden narod, jedna Rzesza!) Heinrich
Friedjung z Moraw, takze zyd. Natomiast zastepca Luegera byl drugi burmistrz
Wiednia, pol-zyd Porzer. To od Luegera pochodzi powtarzane wielokrotnie zdanie:
"O tym, kto jest Zydem, ja decyduje". Dzialalnosc obu politykow byla inspirujaca
dla powstania w Sudetach, na wiele lat przed powstaniem monachijskiej NSDAP",
Niemieckiej Na-rodowosocjalistycznej Partii Robotniczej", ktorej zalozycielem
byl Karl Wolff, parlamentarzysta z ugrupowania Schoenerera.
Schoenerer poslugiwal sie kategoriami rasowymi, ale nie byl socjalista.
Natomiast Lueger byl socjalista i dlatego antysemita, ale nie byl rasista. Ich
drogi musialy sie wiec rozejsc. Koncepcja Hitlera polegala na syntezie rasizmu
Schoenerera i socjalizmu Luegera.
Dla Hitlera dr Lueger byl "najpotezniejszym burmistrzem niemieckim
wszechczasow". Takze wiedenscy socjaldemokraci zaanektowali dla siebie tego
wroga Zydow: "Wszystko, co w tym czasie zostalo stworzone, nosilo osobiste
pietno Luegera, wynikalo z jego inicjatywy lub bylo przez niego zadekretowane.
Dr. Lueger byl prekursorem komunalnego socjalizmu, ktory swoj rozkwit osiagnal w
10 lat po jego smierci bedac wybuchem tworczej sily socjalistycznych robotnikow
Wiednia". Z robotnikami Wiednia mlody Hitler nie potrafil sie dogadac. Na krotko
przed powrotem Kubizka z wojska, przeprowadzil sie na Pelberstrasse w XV okregu.
Poniewaz nie stawil sie do poboru i lamal w ten sposob austriackie prawo, musial
zmienic miejsce zamieszkania. Przeniosl sie wiec na Sechshauserstrasse, a w
miesiac pozniej wynajal pokoj przy Simondenkgasse. Pieniadze ktore mial z
niewielkiej renty sierocej i skromnych zapiskow spadkowych, szybko sie
skonczyly. W koncu po kilku nocach spedzonych po knajpach, wyladowal w
zbudowanym za zydowskie pieniadze przytulku dla bezdomnych w robotniczej
dzielnicy Meidling. Aby nie umrzec z glodu, zaczal pracowac na budowie.
Podczas przerwy obiadowej pomocnik murarski wykladal starszym robotmkom swoje
teorie o wyzysku dokonywanym przez zydowskich wlascicieli domow, ktorzy zyja w
Hietzing i przez zydowskich pracodawcow, ktorzy pija w Grinzing. Ale robotnicy
wierzyli zydowskim redaktorom gazet obiecujacym im chleb i prace. Zagrozili wiec
mlodemu gadule, ze jesli nie przestanie gadac, to moze spasc z rusztowania.
Ustapil i zapamietal, ze najlepiej zdobywa sie ludzi obiecujac im chleb i prace.
Z poczatkiem zimy blady i wymizerowany Adolf zabral sie za uprzatanie sniegu z
ulic. W klasztorze przy Gumpendorferstrasse biedni mogli dostac zupe; w poludnie
kuchnia zalozona przez zydowskiego filantropa, barona Koenigswartera dawala
schronienie przed zimnem i cie-ply posilek. Wieczorem starczalo pieniedzy na
chleb i kawalek konskiej kielbasy. Potem przychodzila dluga noc na twardej
pryczy. Buty i wszystko, co mialo jakakolwiek wartosc trzeba bylo trzymac pod
glowa. Cienki koc i kurtka dawaly niewiele ciepla. Na jednej z sqsiednich pryczy
lezal Reinhold Hanisch, grafik z Sudetow majacy powody, aby pod nazwiskiem Fritz
Walter rozplynac sie posrod 2 milionow mieszkancow Wiednia. Hanisch dostrzegl u
Hitlera talent malarski i wpadl na pomysl: "Ty bedziesz malowal, a ja opchne
twoje obrazki. Zbliza sie Boze Narodzenie, wiec bedzie forsa". Hitler malowal
chetnie i dobrze. Hanisch chodzil z recznie malowanymi obrazkami po knajpach i
kawiarniach. Handel kwitl. Po Bozym Narodzeniu polepszylo sie im finansowo i
przeprowadzili sie na Meldemannstrasse w XX okregu do domu dla samotnych
mezczyzn, gdzie mieszkal Grill. Doba kosztowala tarn pol korony. Zyciowi
bankruci, wyrzuceni z wojska oficerowie, zubozali hrabiowie, splajtowani kupcy,
poczatkujacy malarze mieszkali tutaj czasem kilka dni, cza-sem tygodni, miesiecy
lub lat. Hitler cztery razy obchodzil urodziny w tej "szkole zycia".
Najpierw rysowal pocztowki, potem zaczal malowac akwarele. Ha¬nisch znajdowal
nabywcow wsrod handlarzy mebli i producentow ram do obrazow. Duzym wzieciem
cieszyly sie obrazki, ktore mozna bylo wmontowac w oparcie sof. Hanisch zapedzal
przyjaciela do pracy. Ale Hitler malowal tylko wowczas, kiedy potrzebowal
pieniedzy na czynsz, mleko i ryz. Wiekszosc czasu spedzal na gorze w czytelni
czytajac wylozone gazety lub wyglaszajac polityczne prelekcje. Sluchacze sie
zmieniali, temat pozostawal zawsze ten sam. Wieczorem wkraczal Hanisch i
przerywal Hitlerowi wolajac od progu: "Bierz sie do roboty". Sluchacze
krzyczeli: "Hitler do pracy, twoj szef przyszedl". Hitler tlumaczyl, ze nie jest
on chinskim kulisem i potrzebuje inspiracji. Ale Hanisch nie chcial o niczym
sluchac. Nasz artysta probowal rowniez falszerstwa. Namalowane przez siebie
obrazy starego Wiednia podbrazawial w brytfannie u swojej zameznej starszej
siostry mieszkajacej w Wiedniu. Potem skladowal je przez jakis czas u niej w
piwnicy. Chyba zbyt dlugo, gdyz pognily i nikt nie chcial ich kupic. )
Ciemny, podobny do kaftana surdut, ktory podarowal mu inny wspollokator z
Meldemannstrasse, Zyd Neumann, nikly zarost i wlosy spadajace na kark sprawialy,
ze niejeden nowy lokator bral go za Zyda ze Wschodu. Hanisch szydzil: "Twojego
ojca musialo raz nie byc w domu. Popatrz na swoje buty - marka "Wedrowiec na
Pustyni". Ale Adolf nie przywiazywal wowczas wagi do swojego zewnetrznego
wygladu.
Po prawie polrocznej wspolpracy Hanisch nie rozliczyl sie pewnego razu z jednego
sprzedanego obrazka. Mimo obawy, ze wyjdzie na jaw jego uchylanie si? przed
poborem do wojska, Hitler zglosil sprawe na policje. Hanisch stanal przed sadem
a pozniej wyprowadzil sie.
Nowym sprzedawca obrazow zostal Neumann - Zyd z Wegier, kto¬ry sprezentowal
Hitlerowi surdut. Nabywcami byli glownie Zydzi np. niemiecko-zydowski inzynier
Retschay, wiedenski adwokat dr Josef Feingold i handlarz ramami do obrazow
Mogenstern.
Inny wspollokator nazywal sie Greiner. Byl to mlody czlowiek, kto¬ry zamierzal
zostac ksiedzem, ale odszedl z Kosciola na krotko przed swieceniami. On rowniez
zyl z malowania. Tak jak i Hitler zaprzyjazniony byl z Grillem. Czesto wszyscy
trzej gotowali razem ryz na mleku mieszajac na zmiane w garnku. Greinerowi
pozowala dziewczyna imieniem Gretl. Hitler tez ja znal. Matka dziewczyny odkryla
u niej zadrapania i pokasania pochodzace od Hitlera i pozowanie sie skonczylo.
Gretl szybko zostala zareczona z ochrzczonym Zydem ze Wschodu. Hitler wyslal do
niego list: "Niemiecka dziewczyna, ktora dla marnej mamony zrywa z przyjacielem,
aby sprzedac sie smierdzacemu, porosnietemu szczecina, brudnemu, swinskiemu
Zydowi, jest pohanbiona. Zydowi przystoi brac sobie kobiete wlasnej rasy-
zydowska Rebeke, lub inna tlusta zydowska ges. Poznacie jeszcze cud niemieckiego
heroizmu".
Aby zaspokoic swoje meskie potrzeby Hitler zapuszczal sie od czasu do czasu w
ciemne zaulki Leopoldstadt, gdzie wystawaly dziewczeta chetne do swiadczenia
odpowiednich uslug. A kto stal za tym wszystkim: "tak samo zimny jak bezwstydnie
chciwy dyrygent tego brudnego geszeftu" - Zyd.
W kawiarniach Wiednia mlody Hitler uchodzil za specjaliste podkladajacego
niepostrzezenie pod siedzenia grubych Zydowek rybie pecherze napelnione
czerwonym atramentem. Pecherze pekaly wprawiajac damy w wielkie zaklopotanie.
Hitler zawsze odroznial bardziej wyksztalconych Zydow z Zachodu od Zydow
naplywajacych ze Wschodu - szwargoczacych handelasow. Dostrzegal roznice miedzy
nimi jak i wrogosc trwajaca od stuleci. Kiedy po I Wojnie Swiatowej polscy Zydzi
zaczeli masowo naplywac do Berlina, Rathenau - zydowski minister spraw
zagranicznych Republiki Weimarskiej mowil o "azjatyckich hordach na
brandenburskich piaskach". Uderzajaca jest zgodnosc pogladow Hitlera i
Rathenaua. Ten ostatni pisal: "Nalezy podazac droga, ktora kroczy sama natura,
droga nordyfikacji. Nadchodzi nowy romantyzm: romantyzm rasy! Bedzie on slawic
czysta krew nordycka, i stworzy nowe pojecia cnoty i wystepku. Podstawowym
zjawiskiem naszych czasow jest mieszanie sie ras, co prowadzi do zamulenia
charakterow".
Jeszcze w kilkanascie lat po swoich doswiadczeniach z tymi biednymi handlarzami
szelek z Wiednia, tego miasta dziwakow ucielesniajacego pohanbienie krwi, Hitler
stwierdzal: "W Linzu tak nie wygladali. Przez kilka wiekow zeuropeizowali sie
stajac sie podobnymi do lu-dzi". W Linzu byl przyjaznie nastawiony do Zydow. W
Wiedniu stal sie Hitler wrogiem Zydow i antysemita.
Jego zainteresowanie wzbudzal tworzacy sie ruch syjonistyczny, gdyz syjonisci
opowiadali sie zdecydowanie za uznaniem Zydow jako odrebnego narodu. Watpliwosci
nachodzily go wowczas, gdy zastanawial sie, czym powinna stac sie Palestyna:
"panstwem zydowskim czy miejscem schronienia dla lumpow i uniwersytetem
przyszlych przestepcow"
Zwalczanie Zydow bylo celem jasnym i prostym. Ale rozwiazanie kwestii zydowskiej
takie proste nie bylo. Dlatego nie jest prawda to, co Hitler twierdzil dziesiec
lat pozniej: "Do idei, ktore kiedys wymyslilem, niewiele musialem dodawac,
zmieniac nie potrzebowalem ni-czego".
Grill, zydowski uczen szkoly klasztornej zniknal z horyzontu; w kazdym razie nie
slyszano juz pozniej o jego nowej religii. Kubizek po I Wojnie Swiatowej
porzucil muzyke, zostal pisarzem miejskim i zalozyl rodzine. W 1942 roku
wstapil, choc nie calkiem przekonany, do partii. Hanisch po wyjsciu z wiezienia
puscil w obieg mase klamstw. Wielu publicystow uwierzylo mu. W 1938 roku dostal
sie w rece Ge¬stapo i krotko potem straznicy znalezli go, powieszonego w celi.
Greiner spotkal sie w 1922 roku z Hitlerem, naonczas, znanym juz lide-rem
partyjnym, w Monachium. Hitler prosil go usilnie, aby "nikomu, nawet najbardziej
zaufanym towarzyszom partyjnym nie udzielal informacji z czasow mojej mlodosci".
Jako znany przedsiebiorca inzynier Greiner spotkal sie pozniej kilkakrotnie z
Mussolinim. W 1938 roku policja Heydricha obiecala mu, ze jesli "zlamie nakaz
milczenia zostanie wyslany do obozu koncentracyjnego". W 1947 roku Amerykanie
zebrali wszystkie dostepne egzemplarze wspomnieii Greinera i dali je na
przemial. Lanz von Liebenfels dostal od Rosenberga zakaz publikowania, gdy
zaczal bredzic o "stacjach rozplodowych z jasnowlosymi kobietami" , gdyz "sama
natura przeznaczyla kobiety na nasze niewolnice". Jednak istotniejszym powodem
bylo to, ze wystepowal publicznie na rzecz realizacji celu Hitlera - stworzenia
panstwa zydowskiego w Palestynie - w czasie, kiedy sprawa nie powinna byc
naglasniana. Uznal sie za przesladowanego przez rezim narodowo-socjalistyczny. W
1954 roku, opatrzony sakramentami opuscil ten niewdzieczny swiat.
W "twardej szkole zycia", obcujac z Zydami ze Wschodu z wykorzenionym zydowskimi
mieszancami, religijnymi sekciarzami, drobnymi handlarzami i prozniakami, w
oficjalny kuchniach dla ubogich, kawiarniach i w wiedenskim domu dla samotnych
mezczyzn -zbudowal sobie Hitler ideologiczne fundamenty dla dziela swego zy¬cia:
wypedzenia Zydow w taki lub inny sposob najpierw z Niemiec, a potem z Europy.
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Pod koniec maja 1913 roku 24-letni artysta malarz Adolf Hitler, obywatel
austriacki uchylajacy sie od sluzby wojskowej z powodu przekonan, przybyl do
miasta sztuki, do Aten nad Izara czyli do Monachium. W Wiedniu grunt palil sie
pod nogami. Pieniadze na podroz dala mu opiekuncza przyjaciolka, Zydowka, p. dr
Loewy zamieszkala na wiedenskim Schottenringu. Przy zameldowaniu okreslil sie
jako bezpanstwowiec. Rodzina krawca meskiego Pop¬pa, u ktorej przy
Schleissheimerstrasse wynajal pokoj, juz pierwszego wieczora dowiedziala sie,
jak sie ma sprawa z Austro-Wegrami: "Popatrzcie na pulkownika Redla, szefa
sztabu generalnego w Austrii, ten lajdak to homoseksualista i do tego szpieg
rosyjski. Jak wyjezdzalem z Wiednia wpakowal sobie kule w swoja pusta
mozgownice, bo go nakryli. Wszyscy na czele tej wytwornej cesarsko-krolewskiej
armii to Zydzi jak Redl". Mistrz krawiecki Josef Popp, pochodzqcy z rodziny
zydowskich konwertytow, pracowal w eleganckiej pracowni mody paryskiej. Pokiwal
glowa: " Il c'est brule le cerveau, przypalil sobie mozg. Dobrze pan zrobil, ze
nie poszedl pan sluzyc do tego burdelu". Hitler kontynuowal: "Jak dlugo, mysli
pan, przetrwa to sprochniale panstwo? Austria, to mumia juz dawno przestala byc
niemieckim panstwem. Tepi sie niemieckosc, a winni sa socjalisci i Zydzi, to
idzie z Wiednia, starej niemieckiej stolicy. Franz-Joseph jest stary i
zdemencialy".
W Hofbraeuhaus przy piwie i bialej kielbasie wokol wiecznego dyskutanta Hitlera
zbierali sie sluchacze, wsrod nich austriacki pisarz Lindmann. Tu Hitler wnosil
sie na wyzszy poziom: "Ten nieszczesny uklad Rzeszy Niemieckiej z upadajacymi
Austro-Wegrami, jak sadzicie panowie, co on przyniesie Rzeszy Niemieckiej? Tylko
pociagnie ja w przepasc za Austro-Wegrami. Trzeba wyjsc, powtarzam wyjsc z tego
sojuszu. To, co i tak ma upasc, nalezy popchnac". W tym czasie Hitler czytal
Nietzchego.
Zyl calkiem dobrze. Wieczorami, elegancki i zadbany spacerowal i odwiedzal
kawiarnie i restauracje. Malowanie przynosilo mu niezle dochody. Duzo sprzedawal
w renomowanym sklepie dziel sztuki Stufflego na Maximilianplatz, gdzie dobrze mu
placili. Sposrod trzech tysiecy malarzy zyjacych w Monachium Hitler nie nalezal
do najgorszych. Kiedy kompani od kufla z Hofbraeuhaus pytali go czasem o plany
zawodowe, odpowiadal krotko: "Plany zawodowe? Bedzie wojna przy-jaciele".
Po poludniu 18 stycznia 1914 roku - bylato rocznica utworzenia Rzeszy i Hitler,
aby uczcic ten dzien pracowal nad akwarela przedstawiajca Brame Brandenburska -
funkcjonariusz policji kryminalnej Herle wbiegl po schodach na gore biorac po
trzy stopnie naraz i z trudem lapiac oddech. Pokoj Hitlera mial oddzielne
wejscie. Herle zapukal krotko i wszedl do srodka. Niemile zaskoczonego Hitlera
poinformowal, ze w ciagu dwoch dni stawic sie ma w Linzu. W przeciwnym razie...
i tu nastapily zwykle w takich przypadkach urzedowe ostrzezenia. Na wszelki
wypadek zjawili sie rowniez dwaj umundurowani policjanci i zabrali Hitlera
prosto od sztalug do austriackiego konsulatu w Monachium. Przyszla chwila, kiedy
mogl zastosowac te wszystkie triki, ktorych nauczyl sie podczas trzy i pol
letniego pobytu w wiedenskim domu dla samotnych mezczyzn: w zadnym razie nie
jest uciekinierem, co najwyzej nieco na bakier z przepisami, po prostu mlody
artysta, ktory sie ksztalci, bez politycznych sympatii, do tego biedny i
chorowity. Nieco tylko od niego starsi rodacy z Austrii bardzo sie wzruszyli i
zawiadomili odpowiednie wladze: "Wedlug oceny tutejszego urzedu dane zawarte w
jego wyjasnieniach calkowicie odpowiadaja prawdzie. Uwzgledniajac sytuacje
zyciowa Hitlera tymczasowo zaniechano przeprowadzenia ekstradycji". Dano mu dwa
tygodnie i nakazano stawic sie w Salzburgu na badania lekarskie. I tym razem
potrafil Hitler skutecznie zastosowac sztuczki symulanta uchylajacego sie od
sluzby wojskowej. Rezultat byl zgodny z oczekiwaniami: "Nie nadaje sie do sluzby
wojskowej i pomocniczej, niezdolny do noszenia broni". Tego wieczora w
Hofbraeuhaus mlody artysta wraz z grupa kompanow bawil sie wesolo przy piwie i
jak zwykle to on najwiecej mowil. W pol roku pozniej wybuchla I Wojna Swiatowa.
Zdrow jak ryba Hitler podczas wojennej manifestacji przed Feldherrnhalle stojac
posrod wielotysiecznego tlumu wymachiwal kapeluszem na znak, ze zglasza sie na
ochotnika do wojska. W podaniu skierowanym bezposrednio do krola bawarskiego
prosil, aby mogl sluzyc w jednym z bawarskich pulkow. Nastepnego dnia zostal
przyjety.
Jego "radosc i wdziecznosc nie mialy granic". Sluzba w armii austriackiej
zostala mu oszczedzona.
Austro-Wegry rozpadna sie w wyniku tej wojny - o tyle sluszna byla jego ocena
sytuacji. Byl pewien, ze niemiecka Austria po zakonczeniu wojny i odpadnieciu
obcych narodow polaczy sie ze zwycieska Rzesza Niemiecka. Zydzi i
socjaldemokraci - dla Hitlera blizniacza para - znikna ze sceny. Wojne uznal
Hitler za srodek do tego celu, jakim bylo zlamanie wplywu zydostwa na narod
niemiecki w Niemczech i Austrii oraz na obu cesarzy.
Los zdawal sie byc dla niego laskawy i z godziny na godzine roslo jego radosne
podniecenie: "Samotna i opuszczona stoi nagle halastra zydowskich politykow.
Teraz jest czas, aby wystapic przeciw calej tej oszukanczej spolce zydowskich
trucicieli ludu. Trzeba sie z nimi zalatwic krotko, bez ogladania sie na krzyki
i lamenty. Szwargot miedzynarodowej solidarnosci za jednym zamachem wyparowal z
glow niemieckich robotnikow" - mowil w coraz wiekszym podnieceniu pakujac u
rodziny Poppow swoja bielizne. "Przywodcy tego calego ruchu powinni natychmiast
znalezc sie za kratkami. Trzeba sie z nimi zalatwic krotko. Nalezy uzyc
wszelkich srodkow, aby wytepic te zaraze".
Takie mysli towarzyszyly mu, gdy po kilku tygodniach szkolenia jako zolnierz II
bawarskiego pulku piechoty, spiewajac patriotyczne piosenki szedl do ataku na
buraczanych polach Flandrii. Po pierw-szych kilku dniach stan osobowy pulku
zmniejszyl sie do polowy, a po kilku dalszych dniach do jednej czwartej:
"ochotnicy z jego pulku nie nauczyli sie byc moze dobrze walczyc, ale potrafili
umierac jak starzy zolnierze". Gdy jego kompania po raz pierwszy odpoczywala
poza linia frontu, Hitler zostal awansowany do stopnia starszego szeregowca i
odznaczony Krzyzem Zelaznym Drugiej Klasy. Wojna trwala dopiero kilka miesiecy.
I tak toczylo sie wszystko dalej. Lacznik przy sztabie pulku byl wkrotce starym
wyjadaczem. Oficerowie znali go po nazwisku. Podoficerowie i zolnierze
podziwiali jego oczytanie. W blyskotliwych wywodach wyjasnial Hitler przyczyny
wojny. Zydzi w rzadzie Austro-Wegier byli wedlug niego glownymi winowajcami:
"Ten sojusz musi byc zerwany, im szybciej, tym lepiej dla narodu niemieckiego,
takze dla Niemcow w Austrii. Poswiecenia monarchii habsburskiej nie jest zadna
ofiara, jesli dzieki temu Niemcy oslabia swoich wrogow. Nie po to nalozylismy
stalowe helmy, aby ratowac zlajdaczona monarchie, ale aby uratowac narod
niemiecki przed zydowska miedzy-narodowka apostolow rownosci".
Towarzysze broni nie zgadzali sie z nim, najczesciej z przekory, aby go
zdenerwowac. "Czego chcecie? - krzyczal - wojna musi byc. Czy swiat ma sie stac
jednym wielkim domem towarowym nalezacym do Zydow, w ktorym Niemiec moze zostac
co najwyzej ksiegowym?"
Dowodca pulku, pulkownik Spatny tak ocenil Hitlera: "Niepewny i niebezpieczny
front we Francji i w Belgii, na ktorym pulk walczyl caly czas, stawial
zolnierzom najwyzsze wymagania, jesli chodzi o gotowosc do poswiecen i osobista
odwage. Pod tym wzgledem Hitler byl dla swego otoczenia wzorem do nasladowania.
Jego osobista odwaga i wzorowe zachowanie we wszystkich sytuacjach frontowych
wywieraly wielki wplyw na towarzyszy broni. W polaczeniu z godna podziwu
skromnoscia sprawialo to, ze cieszyl sie duzym szacunkiem zarowno u przelozonych
jak i rownych stopniem".
Hitler zglaszal sie na ochotnika wowczas, gdy nikt inny nie chcial biec z
meldunkiem pod huraganowym ogniem artylerii do kompanii trwajacych w bezustannie
ostrzeliwanych okopach. Przy najwazniejszych meldunkach musieli wyruszac we
dwoch, aby choc jeden sie przedostal. Hitlerowi towarzyszyl najczesciej starszy
szeregowy Brandmayer, ktory pozniej pisal w swoich wspomnieniach, wydanych
jeszcze przed zdobyciem wladzy przez Hitlera: "Wlasnie zajalem miejsce obok
Hitlera, kiedy pocisk trafil w stanowisko. Wszystko rozwalone i roztrzaskane w
tysiace kawalkow. Wszedzie dookola swiszcza odlamki. Sparalizowany strachem, nie
wiedzialem co strasznego sie stalo. Gdy doszedlem do siebie, zobaczylem jak
Hitler wyciaga spod gruzow czterech zabitych i siedmiu rannych". Meldunki trzeba
bylo przekazywac na pierwsza linie: "Przeskakiwalismy z jednego leja do
drugiego. Odlamki, bloto i zelazo spadaly nam na glowy bez litosci. Moje nerwy
tego nie wytrzymaly. Chcialem zostac tarn, gdzie lezalem. Wtedy Hitler przemowil
do mnie lagodnie dodajac mi otuchy, zapewniajac, ze ojczyzna tysiackrotnie
wynagrodzi nam nasze poswiecenie". Z roku na rok coraz bardziej odczuwalny byl
brak podoficerow. W ciagu szescioletniej sluzby Hitler nie zostal awansowany do
stopnia podoficerskiego. Pozniejsza opinia jednego z dowodcow, ze "Hitler nie
mial zdolnosci przywodczych", jest z pewnoscia niesluszna.
Ta wojna nie przyniosla tego, czego Hitler oczekiwal: wyeliminowania wplywow
zydowskich w Niemczech. Juz na poczqtku 1915 roku pisal do zaprzyjaznionego
asesora Heppa z Monachium: "Tak czesto mysle o Monachium i kazdy z nas ma tylko
jedno zyczenie, aby jak najszybciej porachowac sie z ta banda, to trzeba zrobic,
niech kosztuje ile chce; aby ci, ktorzy beda mieli to szczescie zobaczyc znow
Ojczyzne zastana ja czysta, oczyszczona z obcych wplywow, aby dzieki ofiarom i
cierpieniom, ktore codziennie dotykaja setki tysiecy z nas, aby dzieki rzece
krwi, ktora plynie tutaj kazdego dnia w walce przeciw calemu wrogiemu swiatu nie
tylko zewnetrzni wrogowie zostali zmiazdzeni, ale aby rowniez rozbity zostal
rodzinny internacjonalizm".
W 1916 roku otrzymal postrzal w gorne udo, gdy na ochotnika biegl z meldunkiem
pod silnym ogniem wroga. W lazarecie w Beelitz pod Berlinem obserwowal zmiany w
zmeczonej wojna ojczyznie - nic nie wskazywalo na to, ze bohaterstwo na froncie
zostanie tysiackrotnie wynagrodzone, jak to obiecywal Brandmayerowi. Ranny
Hitler rozmyslal nad "zlosliwoscia losu, ktory trzymal mnie na froncie, gdzie
byle Murzyn mogl mnie zastrzelic, podczas gdy gdzie indziej moglbym oddac
Ojczyznie inne uslugi". Wyglaszanie przemowien, zapalanie entuzjazmu mas - oto
do czego, jak sadzil, byl stworzony i takie bylo jego wyobrazenie o innej
sluzbie dla Ojczyzny. Ale na razie byl nieznanym zolnierzem posrod osmiu
milionow innych zolnierzy i "lepiej bylo siedziec cicho wypelniajac swoj
obowiazek na tym stanowisku".
Podczas rekonwalescencji szukal w fachowych ksiazkach potwierdzenia dla wiedzy
wojskowej, ktorej dzieki obserwacji i doswiadczeniu przyswoil sobie na froncie.
Do jego lozka przyszedl zydowski lekarz dr Stettiner i zdumiony powiedzial:
"Uwazalem pana za bardziej rozsadnego". To spotkanie utwierdzilo Hitlera w
przekonaniu o "rozkladowej wladzy Wszechjudy". W rzeczywistosci pacyfistycznie
nastawiony dr. Stettiner dzielil ludzi tylko na dwie kategorie: na tych ktorzy
zadaja rany i tych, ktorzy je pozniej musza leczyc. Wedlug Hitlera takze
"kancelarie obsadzone byly przez Zydow. Prawie kazdy pisarz to Zyd a kazdy Zyd
to pisarz". "Dlawilo go obrzydzenie", wiec poprosil, aby przed terminem i nie
calkiem wyleczony mogl wrocic do swojej jednostki na front.
Akurat Zyd, podporucznik Hugo Gutmann wreczyl mu Krzyz Zelazny I Klasy.
Brandmayer nie wspomina Gutmanna najlepiej: "Adiutantem pulku byl podporucznik
Eichelsdoerfer, jego zastepca byl Hugo Gutmann podporucznik landwery, oficer z
zydowskimi manierami i fochami. Wsrod lacznikow nie cieszyl sie duzym
powazaniem. Byl lekliwym oficerem i niesympatycznym przelozonym". Hitler schowal
Zelazny Krzyz do kieszeni. Przyda sie pozniej. Calkiem powaznie zamierzal
"wystepowac po wojnie jako mowca".
W Ojczyznie zastrajkowali robotnicy fabryk zbrojeniowych. Dla Hitlera sprawa by
la jasna: "Miedzynarodowy kapital staje sie wladca Niemiec, cele
marksistowskiego oszustwa sa bliskie spelnienia. Sprawcami tego lajdackiego
zamachu sa ci, ktorzy dzieki rewolucji chca opanowac najwazniejsze stanowiska w
panstwie".
Kiedy Hitler po zatruciu iperytem przebywal w lazarecie w miejscowosci Pasewalk
na Pomorzu poruszajac sie prawie po omacku w ciaglym strachu, ze oslepnie na
zawsze, w listopadzie 1918 roku - jak pisal pozniej w "Mein Kampf' - "nagle i
niespodziewanie przyszlo nieszczescie. Przyjechali marynarze na ciezarowkach
wzywajac do rewolucji. "Przywodcami" tej walki o wolnosc, pieknosc i godnosc
naszego narodowego bytu bylo kilku zydowskich mlodzikow, z ktorych zaden nie byl
na froncie, lecz prosto z tylow przez lazaret weneryczny powrocili do Ojczyzny,
gdzie wywiesili teraz czerwona szmate".
"ALE JA POSTANOWILEM ZOSTAC
POLITYKIEM"
Jeden z czesto cytowanych fragmentow z "Mein Kampf" brzmi dokladnie tak: "Z
Zydami nie ma paktowania, lecz tylko twarde albo - albo. Ale ja postanowilem
zostac politykiem". Polityka i zwalczanie Zydow byly dla Hitlera dwiema stronami
tego samego medalu. We wszystkim, co nastapilo teraz i pozniej kazdy mogl wybrac
cos dla siebie: w okresie walki o wladze Francja byla "odwiecznym wrogiem" - po
zdobyciu wladzy we wszystkich przemowieniach mozna uslyszec, ze "na zawsze
rezygnujemy" z niemieckojezycznej jeszcze wowczas Alzacji-Lotaryngii. Raz mowil
Hitler, ze trzeba zdobywac kolonie - a raz, ze nalezy "zatrzymac odwieczny ped
Germanow na poludnie". "Zrywamy ostatecznie z przedwojenna polityka handlowa i
kolonialna". Zwiazek Sowiecki przez ponad dziesiec lat byl "smiertelnym wrogiem"
- przy zawieraniu paktu w Moskwie w 1939 roku nagle wszyscy poczuli sie "w
mniejszym lub w wiekszym stopniu jak starzy towarzysze partyjni".
Mieszane komisje zlozone z sowieckich funkcjonariuszy i funkcjonariuszy SS w
pelnej zgodzie odrywaly od roli chlopow niemieckich, ktorzy przez stulecia
zasiedlali Wschod - dwa, trzy lata pozniej na te sama ziemie mieli przyjsc
Norwegowie, Szwedzi i Tyrolczycy, aby ja "germanizowac". Polski lup podzielono
po bratersku i jeszcze w czasie wojny Stalin byl dla Hitlera "genialnym facetem,
ktory nie dopuszcza Zydow do sztuki". Po niezliczonej ilosci pieknych przemowien
o "zaslubinach nacjonalizmu ze sprawiedliwoscia spoleczna" jako pierwszego
znaczacego partnera go-spodarczego wybrano wielki, nie cierpiacy na nadmiar
"wrazliwosci spolecznej" holding ITT, ktory mial swoja siedzibe w USA i ktorego
uczuc do krajow socjalistycznych nie ma potrzeby blizej wyjasniac. Calymi latami
wychwalano "prawo do samostanowienia", ktore po przylaczeniu Sudetow do Rzeszy
tak zostalo zinterpretowane przez Hitlera: "Ten Chamberlain zepsul mi moj wyjazd
do Pragi" - w pol roku pozniej Czechoslowacja mowiaca innymi jezykami i majaca
"prawo do samostanowienia" zniknela z mapy Europy. Tylko w jednym punkcie Hitler
byl niezlomny i uparcie jak Rzymianin przeciw Kartaginie wypowiadal swoje
"Ceterum censeo" - dla Zydow nie ma miejsca w Europie.
Kazdy zaczyna od rzeczy malych: po powrocie w koncu 1918 roku z Pasewalk do
Monachium starszy szeregowy Hitler zaczal swoja kariere zawodowego polityka od
liczenia sztuk bielizny w 2 bawarskim pulku piechoty. Pomagal mu kolega z frontu
nazwiskiem Schmidt. Kiedy starszy szeregowy Hitler jeczal nocami w poduszka: "z
powrotem na pustynie, wszyscy z powrotem na pustynie" Schmidt potrzasal nim i
pytal: "co ty wygadujesz Adolf?" Ale starszy szeregowy Hitler odwracal sie tylko
na drugi bok, snil i dalej mowil przez sen.
Bawaria jako pierwsze panstwo niemieckie oglosila sie republika, a jej nowym
premierem zostal Zyd ze Wschodu Eisner (naprawde nazywal sie Kosmanowski), z
"osiemnastoma markami w kieszeni". Przywodcami bawarskiej komunistycznej
republiki rad byli rosyjscy Zydzi: Levine-Niessen i Tobias Axelrod. Inny czlonek
rzadu, towarzysz Landauer oznajmil: "Kazdy pracuje jak mu sie podoba; stosunki
podleglosci zostaja zniesione, prawnicze myslenie juz nie obowiazuje". Minister
spraw zagranicznych tej repu¬bliki telegrafowal do Moskwy: "Proletariusze Gornej
Bawarii szczesliwie zjednoczeni. Chcemy pokoju na zawsze. Immanuel Kant "O
wiecznym pokoju", tezy 2-5". W telegramie znalazla sie tez wazna informacja, ze
poprzednik z "mojego ministerstwa zabral klucz do toalety". Utworzona zostala
"Armia Czerwona", do ktorej naplywali uwolnieni rosyjscy jency wojenni.
Pozniejszy demokratyczny minister Mueller-Meiningen zanotowal: "Zdemobilizowani
zolnierze, mety spoleczne, kobiety i dzieci maszeruja ulicami wrzeszczac i
halasujac. Z wiezien uwalniaja "meczennikow", bandytow i mordercow, wsrod nich
wielokrotnego morderce kobiet Christofa". Hitler zostal w koszarach i zgrzytajac
zebami nosil czerwona opaske na ramieniu. Caly ten rewolucyjny zgielk "napawal
go wstretem".
Premier Eisner, Zyd ze Wschodu, zostal zastrzelony na ulicy z rewolweru przez
studenta, hrabiego Arco - Zyda z Zachodu. Banda Eisnera zastrzelila kilku
zachodnich Zydow m.in. profesora Bergera z volkistowskiego "Zakonu Thule"
zalozonego przez masonow - Zydow z Zachodu. Glowny osrodek sil narodowych w
Monachium miescil sie w biurach Towarzystwa Thule w hotelu "Vier Jahreszeiten".
Przewodniczacy Towarzystwa, Saksoriczyk Adam Glauer, ktory nazwal sie baronem
von Sebottendorf stwierdzil: "Ludzie z Thule" byli pierwszymi, ktorzy zgineli w
obronie swastyki".
W tym czasie w Berlinie Bernardowitsch Sobelson z Galicji wystepujacy pod
nazwiskiem Radek organizowal powstanie Zwiazku Spartakusa. Rewolta zostala
utopiona we krwi Karla Liebknechta i Rozy Luxemburg. Bawarska Republike Rad
rozbila w poczatkach maja 1919 roku "Biala Gwardia": oddzialy wojskowe pod
komenda generala von Ovena, freikorpsy Eppa i Oberlanda i brygada marynarzy
Erhardta. Batalion monachijski, w ktorym sluzyl Hitler zebral sie na wiecu, ale
nie potrafil zdecydowac co robic. Wowczas malo komu znany szeregowy Hi¬tler
wszedl na krzeslo i tym samym do polityki: "koledzy nie jestesmy przeciez
rewolucyjna gwardia Zydow, ktorzy sie tu zewszad zbiegli. Sierzant Schuessler ma
calkowita racje proponujac, abysmy pozostali neutralni" . To przekonalo
zolnierzy i batalion postanowil nie mieszac sie do rewolucji. Po opanowaniu
Monachium przez "Biala Gwardie" powolano komisje sledcza, w sklad ktorej wszedl
starszy szere¬gowy Hitler. Jej zadaniem bylo wytropienie tych wszystkich, ktorzy
w okresie Bawarskiej Republiki Rad znajdowali sie po niewlasciwej stronie.
Hitlera pochwalono: "Jego oskarzycielskie pisma pomogly wyjasnic niezmierzona
hanbe wojskowej zdrady dokonanej przez zydowska dyktature w okresie republiki
rad".
Hitlera wzial pod swoje skrzydla kapitan Karl Mayr, szef komorki kontrwywiadu -
przekladajac to na jezyk wspolczesnych pojec: Hitler stal sie agentem wojskowej
sluzy wewnetrznej. Szkolenia odbywaly sie na uniwersytecie monachijskim. Uwage
prof. Karla Alexandra von Muellera zwrocila taka oto scena: "Zostala niewielka
grupka przysluchujaca sie w napieciu mezczyznie, ktory specyfistycznym gardlowym
glosem mowil do nich, bez przerwy i z radosnym podnieceniem. Widzialem jego
blada twarz, jego malo zolnierska grzywke, krotko przyciety was i duze
jasnoniebieskie oczy, blyszczace zimnym fanatyzmem". Mueller zapytal kapitana
Mayra, czy wie o tym "naturalnym talencie oratorskim". Mayr wiedzial i wyslal
swojego najlepszego czlowieka do hotelu "Sternecker", gdzie 12 wrzesnia 1919
roku zebralo sie 46 ludzi nalezacych do Niemieckiej Partii Robotniczej (DAP) -
jednego z wielu malych ugrupowan politycznych tamtego czasu. Hitler wysluchal
znudzony wykladu o gospodarce. Ozywil sie dopiero wowczas, kiedy w dyskusji
prof. Baumann wysunal postulat oderwania Bawarii od Rzeszy i przylaczenia jej do
Austrii. "Nie mialem wyboru, musialem zabrac glos i wyjasnic uczonemu panu moje
stanowisko w tej sprawie". Mowil przez 15 minut. Separatysta uciekl po kilku
minutach, natomiast szef DAP-u, slusarz Anton Drexler szeptal do ucha siedzacemu
obok maszyniscie, ktory protokolowal zebranie: "Czlowieku, ten to ma leb, jego
mozemy potrzebowac".
Rowniez Hitler mogl potrzebowac tej niemrawej partyjki majacej w kasie siedem
marek piecdziesiat. W sprawozdaniu napisal: "Najgorszym przejawem manii jest
zakladanie nowych organizacji". Ale mozna tej grupie nadac wlasciwa forme:
"Tresc, cel i droga moga jeszcze zostac okreslone, co w przypadku wiekszych,
istniejacych juz partii jest niemozliwe".
I tak starszy szeregowy Hitler znalazl sie w kregu Antona Drexlera, ktory skupil
wokol siebie przede wszystkim kolegow z monachijskich warsztatow kolejowych.
Jako swoj zawod podal "malarz". Poniewaz mial "leb", po kilku dniach zostal
szefem komorki ds. agitacji. Sierzant Schuessler, pozniejszy sekretarz NSDAP, na
miejscu w koszarach zalatwil korespondencje.
W krotkim czasie powstala w Monachium bojowa grupa antyzydowska, ktora tylko
dlatego mogla liczyc na zwolennikow, poniewaz nad Izara dzialal rzad radziecki
zlozony z rosyjskich Zydow, ktory napedzil porzadnego stracha calemu
mieszczanstwu. W zadnym innym miescie owczesnej Rzeszy Niemieckiej nie moglby
Hitler bez srodkow finansowych zdobyc poparcia takich mas.
Na wiecach i zebraniach wplatal w swoje przemowienia slowa i zwroty w jidysz.
Potrafil szwargotac po zydowsku i wywolywac salwy smiechu: "to jest ta
miedzynarodowa zydowska dyktatura gieldy. Ten narod ma wspolne pochodzenie,
wspolna religie i wspolny jezyk - mianowicie jezyk rak"25)
Potrafil byc tez powazny. W bardzo mieszczanskim monachijskim Zwiazku
Demokratycznym po prelekcji burmistrza Hamburga Petersena glos zabral czlowiek
znany jako wiecowy krzykacz. Agitator Adolf Hitler wszedl na trybune niedbale
trzymajac rece w kieszeni i czekal na jego zaczepke. Jak bylo do przewidzenia,
padl okrzyk: "Rece z kieszeni!" Mowca ucieszyl sie: "Moi panowie, ja nie naleze
do ludzi, ktorzy mowia rekami". Obecni na sali zydowscy kupcy milczeli
zaklopotani przysluchujac sie w zamysleniu spokojnym wywodom mowcy, ktore ich
wlasnie dotyczyly.
Hitler byl zadowolony: "moglem i potrafilem przemawiac". Umial wywolywac
entuzjazm u sluchaczy, ktory z kolei sprawial, ze wznosil si? na wyzyny swoich
oratorskich umiej?tnosci. Potrafil odpowiednio dobrac temat w zaleznosci od
sluchaczy. Do mlodziezy studenckiej pasjonujacej sie wedrowkami po Alpach tak
przemawial: "Prosze was panowie, spojrzcie na nasze kurorty. Znajdziecie tam
dwie kategorie ludzi: Niemca, ktory tam przybyl, zeby, czesto po raz pierwszy
pooddychac swiezym, gorskim powietrzem i wypoczac oraz Zyda, ktory tarn
przyjechal, zeby zrzucic troche tluszczu. Pojdzcie w gory, kogo tam znajdziecie
w nowiutenkich, zoltych, wspanialych butach, z pieknym plecakiem, w ktorym nie
ma nic, co potrzebne jest w gorach? Idzcie wyzej do hotelu - tarn, gdzie
dochodzi droga lub jedzie kolejka - oni tez docieraja tylko tak daleko. Siedza
na kilometr wokolo jak muchy plujki nad konskim scierwem. To nie sa ludzie
pracy, ani umyslowej ani fizycznej! Tych znajdziecie gdzie indziej, jak w
wyswiechtanych ubraniach, wspinaja sie po zboczu. Oni wstydza sie wejsc w
ubraniach z 1913 lub 1914 roku w te nasycona perfumami atmosfere".
Kapitan Mayr, ktory zreszta z biegiem lat stal sie socjaldemokrata i pod koniec
II Wojny Swiatowej zginal w obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie, zastapiony
zostal przez kapitana Roehma: "jestem Ernst" - oswiadczyl Roehm przy piwie
proponujac Hitlerowi, zeby przeszli na "ty". Hitler zaczal obracac sie w kregach
oficerskich. Z szacunkiem traktowali go wracajacy ze wschodu dowodcy
freikorpsow, chociaz ich walka o granice Rzeszy na Gornym Slasku i w kra-jach
baltyckich byly mu tak samo obojetne jak niemiecki opor wobec wkroczenia
Francuzow do Zagl?bia Ruhry w 1923 roku. Dawny frontowiec potrafil porwac swoimi
namietnymi przemowieniami tych powracajacych do kraju bojownikow. Komisarz
policji kryminalnej Feil tak informowal swoich przelozonych o zgromadzeniach z
udzialem Hitlera: "Wedlug mojej osobistej opinii i zgodnie z wrazeniem, ktore
odnioslem, w przypadku pogromu Zydow, Hitler wraz z obecnymi na sali
awanturnikami z Gornego Slaska stworzylby druga Armie Czerwona, taka, jaka
mielismy w 1919 rok, aby mordowac i rabowac Zydow.
Gazeta "Muenchener Post" pod naglowkiem "Anty-zydowska heca" tak opisywala te
zgromadzenia: "Przychodza antysemici z drobnomieszczanstwa i mlodzi studenci w
towarzystwie rodzicow lub innych doroslych. Przemawial Adolf Hitler, ktory
zachowywal sie jak komik. Jego prelekcja podobna byla do kupletu, w ktorym co
trzecie zdanie zawieralo refren "Hebrajczycy sa winni" (...) Jedno trzeba
przyznac: pan Hitler sam stwierdzil, ze jego przemowienia dyktuje mu nienawisc
rasowa".
24 lutego 1920 roku DAP przeksztalcila sie w Narodowo-socjalistyczna Niemiecka
Partie Robotnicza, ktora jako NSDAP stanie sie wkrotce znana na calym swiecie.
Hitler i zalozyciel partii Drexler omawiali sytuacje: "Nadszedl czas wielkiego
skoku, by zdobyc opinie
publiczna - orzekl Drexler. "Tak, Toni, co zamierzasz?" - zapytal Hi¬tler. "Do
glownej sali w Hofbraeuhaus" - odpowiedzial Drexler. Na murach porozlepiano
wydrukowany na czerwono apel do "umeczonego narodu". Wstep kosztowal 40 fenigow.
Przyszlo okolo 2000 ludzi. Kiedy Hitler jako drugi zabral glos, zaczela sie
bijatyka. Mowca z trudem zapanowal nad sala. W miare uplywu czasu niesmialy
poczatkowo aplauz przerodzil sie w burzliwa owacje. Hitler oglosil 25 punktow
programu NSDAP, z ktorych 13 skierowanych bylo przeciw Zydom. "Zaden Zyd nie
moze byc Volksgenosse". "Jesli niemozliwe jest wyzywienie calej ludnosci kraju,
nalezy usunac z Rzeszy wszystkich ludzi innej narodowosci"",Zadamy aby wszyscy
nie bedacy Niemcami, ktorzy przybyli do Niemiec po 2 sierpnia 1914 roku, zostali
natychmiast zmuszeni do opuszczenia terytorium Rzeszy"",Zadamy calkowitej
konliskaty wszystkich zyskow wojennych". Hitler objasnil te punkty: "Robotnikom
mowi sie ciagle, ze powinni wyjechac do Rosji. Czy nie byloby bardziej sensowne,
gdyby Zydzi ze Wschodu, pozostali tam, gdzie jest wystarczajaco duzo pracy?".
"Najpierw nale¬zy wyrzucic winowajcow czyli Zydow, potem zabierzemy sie za
porzadki na wlasnym podworku. Dla przestepstw popelnionych przez spekulantow i
lichwiarzy kary pieniezne sa nieskuteczne". Jednoglosnie przyjeto rezolucje
odmawiajaca gminie zydowskiej w Monachium specjalnego przydzialu 40.000 centarow
maki pszennej na mace - "kiedy nie ma chleba dla 10.000 ciezko chorych". Hitler
tak podsumowal pierwsze wielkie zgromadzenie nowopowstalej NSDAP: "Wzniecony
zostal ogien, z ktorego zaru wytopiony zostanie miecz przywracajacy wolnosc
niemieckiemu Zygfrydowi i zycie narodowi niemieckiemu. Przeczuwalem, ze
nadciagajacemu buntowi towarzyszy bogini bezlitosnej zemsty za zdrade 9
listopada 1918 roku. Sala pustoszala. Narodzil sie nowy duch".
Obdarzony artystycznym talentem Hitler zaprojektowal flage ruchu i znaczek
partyjny. Widniala na nich swastyka - znak, ktory jako maly chorzysta widzial w
konwikcie w Lambach. Zona dentysty nazwiskiem Krohn uszyla pierwsza flage, ktora
zdobila mownice podczas zebrania zalozycielskiego komorki partyjnej w Starnbergu
w maju 1920 roku. Wydany przez Hitlera okolnik stwierdzal: "W czasie wszystkich
zgromadzen publicznych nalezy wywieszac flagi partyjne na mowni-each i przy
wejsciach. Nalezy zabierac ja na demonstracje. Czlonkowie partii zawsze i
wszedzie powinni nosic odznake partyjna. Zydom, ktorym to sie nie bedzie podobac
nalezy dac w skore".
Hitler utworzyl Oddzial Szturmowy (SA), ktory mial za zadanie ochrone zgromadzen
partyjnych. SA wchlonela zdemobilizowanych zolnierzy, czlonkow freikorpusow i
strazy obywatelskiej, ktora powstala w okresie bawarskiej Republiki Rad. W
raporcie policyjnym tak opisano pierwsza akcje SA: "Sala byla pelna. Pewien
mezczyzna, ktory pana Hitlera nazwal malpa zostal spokojnie, lecz stanowczo
wyproszony z Sali". Roehm, ktory podobnie jak Hitler opuscil armie, zostal
szefem SA. Bylo to bardzo wazne stanowisko, ktore pozwalalo mu wplywac na
polityke partii. Przed sadem Hitler tak usprawiedliwial akcje SA: "Od 1920 roku
nieprzerwanie atakowano nas rozbijajac zebrania i napadajac na mowcow. Z moich
towarzyszy utworzylismy grupe ochronna nazywajaca sie oddzialem szturmowym, aby
przeciwstawiac sie terrorowi, aby moc odbywac zebrania, chronic mowcow i
dzialaczy partii".
Przewodniczacy Zwiazku Bawarskiego Ballerstedt wyglaszal separatystyczne
przemowienie wychwalajqc pod niebiosa Francje. I to w obecnosci Hitlera, ktory
"wolalby zostac powieszony w bolszewickich Niemczech niz zostac scietym we
francuskich". Hitler zerwal sie z miejsca i wyprzedzajac kolegow z SA zdzielil
Ballerstedta pejczem po twarzy. Trafil za to na kilka tygodni do monachijskiego
wiezienia Stadelheim, co niezwykle zwiekszylo szacunek, jakim cieszyl sie wsrod
czlonkow SA. Pomijajac ograniczenie wolnosci dalo sie tam zyc nie gorzej niz w
domu dla samotnych mezczyzn przy Lothsrasse prowadzonym przez bonifratrow, gdzie
wynajmowal miejsce do spania. Do innych zadan SA nalezalo rozlepianie plakatow z
napisem "Zydom wstep wzbroniony" i zdzieranie plakatow rozklejanych przez
przeciwnikow politycznych, malowanie swastyki na murach, zamalowy-wanie znakow i
symboli przeciwnika, ktory robil dokladnie to samo. Specjalnoscia SA bylo
"sprawdzanie" ludzi, ktorzy wygladali na Zy¬dow. Pewien poludniowoamerykanski
dyplomata, byl nieprzyjemnie zaskoczony, gdy w bramie sprawdzono, czy nie jest
obrzezany. Po udanych akcjach mlodzi, zadni czynu mezczyzni wracali do domu, z
radosna piesnia na ustach:
"Wyrzuccie ich, te cala zydowska bande,
Wyrzuccie ich z naszego kraju!
Wyslijcie ich z powrotem do Jerozolimy,
Tam beda znowu wsrod swoich z plemienia Sema!"
Przed zgromadzeniami i zebraniami Hitler wydawal im instrukcje, ktore bojowcy z
SA uwazali za calkowicie zbedne: "Nie musimy w ogole dyskutowac z Zydami,
poniewaz jako obcy nie maja zadnego prawa mieszac sie do naszych spraw,
dokladnie tak samo, jak Niemiec w zydowskim panstwie w Palestynie nie ma prawa
mieszac sie do zydowskiej polityki". To ostatnie bylo marzeniem, ktore mialo sie
spelnic krotko po smierci Hitlera. Prasa coraz rzadziej podkreslala czesciowo
zydowskie pochodzenie agitatora Hitlera. Takze socjaldemokratyczna gazeta
"Muenchener Post" przestala przypominac o jego "wczesniejszych zareczynach z
corka galicyjskiego Zyda". Spory rozgorzaly natomiast w monachijskiej siedzibie
NSDAP, do ktorej wchodzilo sie przez dlugi ciemny korytarz. Oto na polnocy
Nie¬miec coraz aktywniejsza byla Partia Niemieckosojalistyczna, ktorej cele
podobne byly do celow NSDAP, ale w zwalczaniu Zydow byla ona bardziej
umiarkowana. Czesc towarzyszy z Monachium dazyla do zjednoczenia obu partii,
inni zadali, zeby ci z polnocy rozwiazali swoja partie i wstapili pojedynczo lub
grupami do NSDAP. Na ten spor nakladal sie inny dotyczacy sposobu kierowania
partia - jedni towarzysze byli za kolegialnym i demokratycznym kierowaniem
partia, tak jak bylo to do lata 1921 roku, drudzy chcieli partii wodzowskiej, z
Hitlerem jako przywodca, wyposazonym w dyktatorskie kompetencje. Tymczasem
najlepszy kon w stajni NSDAP, mowca najbardziej skuteczny w rozpalaniu
entuzjazmu mas, spokojnie podrozowal. Kilka tygodni spedzil na berliriskich
salonach. Kiedy wrocil do Monachium, opozycja wobec jego osoby byla juz bardzo
mocna. 11 lipca 1921 roku Hitler oglosil swoje wystapienie z NSDAP, ktora
"rozmyla swoje cele polityczne i nie jest juz zdolna do prowadzenia walki, az do
zniszczenia zydowsko-miedzynarodowego panowania nad naszym krajem". Sytuacja
byla powazna i w partii zaczeto sie obawiac, bez swojej lokomotywy, ze bez
swojego najlepszego mowcy NSDAP spadnie spowrotem w polityczny niebyt. Hitler
uzaleznial swoja dalsza dzialalnosc w partii od uzyskania stanowiska "pierwszego
przewodniczacego wyposazonego w dyktatorskie kompetencje". Kierownictwo par¬tii
"w uznaniu Panskiego wkladu w rozwoj ruchu czynionego z rzadka ofiarnoscia i bez
wynagrodzenia, jak rowniez Panskiego niezwyklego talentu oratorskiego wyraza
gotowosc przyznania Panu dyktatorskich kompetencji i z radoscia powita Pana na
stanowisku pierwszego przewodniczacego, gdy tylko ponownie wstapi Pan do
partii". Rachuby Hitlera spelnily sie i ruch narodowosocjalistyczny stal sie od
tego dnia antyzydowskim ruchem Adolfa Hitlera. "Zlamanie niewolnictwa odsetek",
ktore bylo celem narodowego socjalizmu, zeszlo na dalszy plan. Dla fuehrera
najwazniejszym celem bylo bowiem wypedzenie Zydow. Niektorzy czlonkowie partii
rzucili legitymacje. Byl wsrod nich sierzant Rudolf Schuessler, ktory z
partyjnej centrali trafil prosto do zydowskiego banku Aufhaeusera, gdzie
pracowal jeszcze szesc lat po zdobyciu wladzy przez Hitlera.
Obecny Fuehrer wiele podrozowal, nawiazywal kontakty z narodowymi socjalistami w
Austrii i w Sudetach, zbieral pieniadze w Austrii u ludzi, takze Zydow, ktorzy
bali sie bolszewizmu i wywlaszczen.
W listach kierowanych do szwajcarskich przemyslowcow Hitler wskazywal na
zagrozenia komunistyczne. I robilo to wrazenie. Bar¬dzo pomocny okazal sie
zalozyciel Szwajcarskich Zwiazkow Ojczyznianych pulkownik Pichler, ktory
zaprosil Hitlera do zurychskiego hotelu "Sankt Gotthard". W polozonej nieopodal
willi Hitler przedsta-wil swoj program publicznosci liczacej 40 osob. Wieksze
kwoty ofiarowali: przemyslowiec Oehler i producent cukru Frankenthal.
Hitler odwiedzil tez swoja rodzinna miejscowosc Braunau, a takze miasto swojej
pierwszej milosci - naddunajski Linz. W Innsbrucku, Salzburgu, Hallstein w
Wiedniu i St. Poelten wyjasnial swoim austriackim rodakom kwestie zydowska.
Takze i tutaj uderzyl we wlasciwa nute: "Z bezgraniczna miloscia jako
chrzescijanin i czlowiek czytam te fragmenty, ktore mowia o tym, jak Nasz Pan
chwycil w koncu bicz, by wyrzucic ze swiatyni lichwiarzy, to zmijowe plemie!
Jego niezwykla walka przeciw zydowskiej truciznie, napelnia mnie dzis, po 2000
lat olbrzymim wzruszeniem dlatego, ze okupil ja meczenska smiercia na krzyzu".
Ruch rozwijal sie dobrze na poludniu, ale na polnocy nie mial zadnych wplywow. Z
pomoca przyszedl Hitlerowi czlowiek, o ktorym wiecej powiemy w nastepnym
rozdziale. W pazdzierniku 1922 roku Julius Streicher przyprowadzil do NSDAP
oddzial norymberski Partii Niemieckosocjalistycznej (DSP). Na spotkaniu w
austriackim Salzburgu polnocnoniemiecka DSP rozwiazala sie i na przelomie roku
1922/23 wiekszosc jej czlonkow wstapila do NSDAP. Na polnoc udal sie jeden z
szefow SA, aptekarz z Landshut Gregor Strasser. Zabral ze soba swo¬jego brata
Otto Strassera. Przylaczenie sie DSP tak wzmocnilo partie, ze mozna juz bylo
myslec o rewolcie przeciw Berlinowi i o objeciu wladzy w Rzeszy.
Po krwawej rozprawie z Bawarska Republika Rad wladze objela Bawarska Partia
Ludowa. Ci konserwatywni panowie byli z jednej strony monarchistami - jak sie to
mowi - sluchali Rzymu, z drugiej zas strony byli antykomunistami i stad takze
wrogami Zydow. Lawirowali pomiedzy partiami, ktore chcialy zachowac jednosc
Rzeszy tzn. narodowymi socjalistami i komunistami. Kiedy socjalistyczny rzad w
Berlinie zazadal rozbrojenia strazy obywatelskiej, rzad bawarski odpowiedzial:
"Ci, ktorzy chca miec bron nich przyjda i ja sobie zabiora". Radca stanu Meyer
oswiadczyl: "rzad Rzeszy to zakamuflowany rzad sowiecki". Zydom radzili ci
panowie, ze: "byloby o wiele lepiej, gdy-by niektore kregi tej wspolnoty
wyznaniowej zachowaly sie bardziej wstrzemiezliwie, szczegolnie gdy chodzi o
publiczne okazywanie, ze moga sobie pozwolic na rozne luksusy, podczas gdy inni
cierpia biede". I zadali, aby "przybyli z zagranicy Zydzi, ktorych dzialalnosc
polityczna potepiana jest takze przez przyzwoitych Zydow bawarskich, zaprzestali
wreszcie podburzania szerokich kregow spolecznych". Z drugiej strony od czasu do
czasu zamykali Hitlera do wiezienia, aby nastepnego dnia zwolnic go z "powodu
braku dowodow" i pozwolic mu przemawiac dalej. Najsilniejsza osobowosc w tym
rzadzie, szef monachijskiej policji Poehner najlepiej rozroznial miedzy Zydami,
kto¬rzy naplyneli ze Wschodu i rodzimymi Zydami z Zachodu. Z powodu stosowania
ostrych srodkow przeciw Zydom ze Wschodu kochany byl lub znienawidzony -
zaleznie od punktu widzenia - daleko poza granicami Bawarii.
Juz po zdobyciu wladzy Hitler razem z gauleiterem Wagnerem jezdzil po Monachium.
Kiedy przejezdzali obok palacu Ksiecia Karola, nazywanego nadal przez lud
palacem Helda od nazwiska premiera z ramienia Bawarskiej Partii Ludowej, Hitler
zapytal swojego gauleitera, jaka emeryture otrzymuje Held. Po otrzymaniu
odpowiedzi wybuchnal: "Byly premier Bawarii nie moze zyc za 600 marek
miesiecznie (byla to pensja urzedujacego dyrektora szkoly - przyp. autora).
Niech pan zadba o to, Wagner, zeby podwojono emeryture". W listopadzie 1923 roku
doszlo do porozumienia miedzy narodowymi so¬cjalistami Hitlera i rzadem
bawarskim aby wspolnie pomaszerowac a'la Mussolini na Berlin i "przepedzic ze
stolkow zbrodniarzy ktorzy w listopadzie 1918 roku wbili armii niemieckiej
sztylet w plecy".
Wkrotce jednak Hitler zaczal podejrzewac, ze sojusznikom z rzadu bawarskiego
kierowanego przez komisarza generalnego Kahra cho¬dzi w rzeczywistosci nie o
marsz na Berlin, ale o oderwanie Bawarii od Rzeszy. Jego nieufnosc wzbudzily
niektore przemowienia: "jesli bolszewizm pomaszeruje na zachod, to trzeba
wowczas ratowac kulture chrzescijanska, a to oznacza wspolnote interesow Bawarii
i Francji. Radykalizacja Polnocy moze z koniecznosci doprowadzic do oderwania
sie Bawarii nie dlatego, ze rosna u nas nastroje separatystyczne, ale dlatego,
ze nie bedzie innego wyjscia".
Bawarska "rewolucja federalistow" zaplanowana byla na 12 listopada 1923 roku,
jednak Hitler ich uprzedzil zyskujac poczatkowo przewage nad nimi. 8 listopada
wieczorem zalozyl Zelazny Krzyz Pierwszej Klasy. W Buerger-Braeukeller komisarz
generalny Kahr przemawial do kilku tysiecy ludzi, nie przypadkowych, ale
zaproszonych "czlonkow rzadu, parlamentarzystow, wyzszych urzednikow
administracji panstwowej, wojskowych z dawnej armii bawarskiej i Reichswehry,
przedstawicieli uniwersytetu, prasy, kultury i oczywiscie wplywowych ludzi ze
sfer finansowych i gospodarczych".
Przez jakis czas odswietnie ubrany Hitler krecil sie po sali i nikt nie zwracal
na niego uwagi. Potem podszedl do pelniacego sluzbe oficera policji, ktory go
rozpoznal i wskazal mu, aby ze wzgledow bezpieczenstwa usunal ludzi z
przedsionka hali oraz ulicy. I policja zrobila wolna droge dla SA, ktora
wmaszerowala wkrotce na miejsce akcji ustawiajac natychmiast karabiny maszynowe
w przedsionku hali. Oficera policji ogarnely wowczas pewne watpli-wosci, czy
dobrze zrobil i zatelefonowal po instrukcje do swojego przelozonego dr. Fricka.
Ten wydal mu polecenie: "Niech pan pilnuje porzadku na ulicy". W Trzeciej Rzeszy
tak lubiacy porzadek na ulicach dr Frick zostal ministrem spraw wewnetrznych.
Tymczasem w srodku pan w czarnym surducie wskoczyl na krzeslo, wypalil z
pistoletu w sufit, po czym przedarl sie przez oniemialy tlum na podium i
krzyknal wymachujac pistoletem: "Rozpoczela sie narodowa rewolucja. Sala jest
obstawiona przez 600 uzbrojonych ludzi. Jesli natychmiast nie zapanuje spokoj
kaze ustawic na galerii karabin maszynowy. Reichswehra i policja krajowa
nadciagaja juz pod flagami ze swastyka".
Hitler zapedzil do pomieszczenia obok trzech oslupialych wladcow Bawarii, panow
Kahra, von Lossowa i Seissera. Na mownice wszedl znany lotnik I Wojny Swiatowej
Herman Goering z orderem Pourle-Merite na szyi i wyjasnil zebranym, ze w
pomieszczeniu obok formowany jest rzad Rzeszy. Na zakonczenie swojej krotkiej
przemowy powiedzial: "Zreszta mozecie byc panowie zadowoleni. Macie przeciez
swoje piwo". Przybyl general Ludendorff, wodz naczelny w okresie I Wojny
Swia¬towej, ktory od dluzszego czasu popieral Hitlera. Jego celem byla na¬rodowa
i socjalna rewolucja. W czasie wojny odmowil przyjecia tytulu szlacheckiego z
rak Cesarza.
Hitler rozdzielil stanowiska: "szef rzadu Rzeszy - Hitler, armia naro¬dowa -
Ludendorf, minister policji - Seisser. Zadaniem tymczasowego rzadu narodowego
jest marsz na Berlin, te stolice wystepku na czele wszystkich sil w kraju jak i
sil przybywajacych z innych niemieckich prowincji. W dniu jutrzejszym albo
Niemcy beda mialy narodowy rzqd, albo my bedziemy martwi". Wszyscy wielce sie
uradowali na te piekna perspektywe. Trzej panowie w pokoju obok uslyszeli te
glosne wyrazy radosci i uscisneli wyciagnieta reke Hitlera.
Nastepnego dnia ci sami panowie kazali przy Feldherrnhalle strzelac do tych,
ktorzy na rozkaz Hitlera przybyli przez noc pieszo lub na ciezarowkach do
Monachium. Na murach rozklejono plakaty, ktore obwieszczaly: "Oswiadczenia moje,
generala von Lossowa i pulkownika Seissera, wymuszone pod grozba rewolweru, sa
niewazne. Podpisano: von Kahr. Komisarz generalny".
Na czele pochodu maszerowali Hitler i Ludendorff, Hitler z pistoletem w dloni.
Jakis mezczyzna wyrwal sie do przodu krzyczac: "Nie strzelac Jego Ekscelencja
Ludendorff idzie!" Przy Feldherrnhalle rozlegl sie huk wystrzalow karabinowych.
Pietnastu narodowych socjalistow zostalo zabitych na Onplatz, dwaj inni polegli
u boku Roehma, ktorego niedaleko otoczyla policja. Liczni ranni, wsrod nich
Goering z postrzalem w podbrzusze i Hitler ze zwichnietym ramieniem zdolali sie
wyrwac z potrzasku. Puczysci zostali ostrzelani przez swoich wczesniejszych
sojusznikow. Goering uciekl za granice, Hitler schronil sie w willi kolo Uffing
nad jeziorem Staffel. Policja ujela obalonego premiera rzadu tymczasowego, ktory
znajdowal sie pod troskliwa opieka pani Hanfstaengl z domu Heine - Zydowki
urodzonej w USA.
W dziesiec lat pozniej, kiedy NSDAP objela wladze uczyniono poleglych z 13
listopada 1923 roku bohaterami narodowymi: "Nie polegliscie nadaremnie". I jest
w tym cos z prawdy: dzieki tej probie puczu nie doszedl do skutku zaplanowany na
nastepne dni zamach stanu bawarskich separatystow i uratowana zostala jednosc
Rzeszy. Kierujacy pozniej mlodzieza w Trzeciej Rzeszy Baldur von Schirach, pol-
Amerykanin, ktory nauczyl sie niemieckiego majac jedenascie lat, napisal: "Tak
jak oni tworzyli katedry, dla nas oltarzem sa stopnie Feldher¬rnhalle".
Na poczatku 1924 roku Hitler i jego puczysci skazani zostali na pobyt w
twierdzy, a przed Bozym Narodzeniem tego samego roku znowu byl na wolnosci. Tak
surowo karano wowczas tych, ktorzy nie-lubiany rzad chcieli wyslac do diabla
przy pomocy karabinow maszynowych. Takie byly czasy.
Slowa zawarte w tytule tego rozdzialu pochodza od wybitnego historyka
Treitschkego. Hitler wtlaczal je ludziom do glowy dopoty, dopoki ostatni chlopak
stajenny w najbardziej zapadlej wiosce nie wiedzial, kto jest winny jego
nieszczesciom. Pomijal jednak to, co Treitschke zalecal jako rozwiazanie
problemu: "Powinni stac sie Niemcami - bez uszczerbku dla swojej wiary i
swietych tradycji, do ktorych i my wszyscy odnosimy sie z szacunkiem".
W monachijskim barze Pod Nietoperzem - bylo to w dwudziestym roku - wlasnie
zwolniony z wojska Hitler siedzial przy stoliku z przysadzistym mezczyzna, ktory
mowil z mocnym wiedenskim akcentem i po kazdym lyku piwa spogladal w zamysleniu
swoimi malymi, czarnymi oczyma na lydki kelnerki. Ten wegierski Zyd, syn
bogatego kupca jedwabiu, byl blisko zaprzyjazniony z Dietrichem Eckartem -
wydawca malego antyzydowskiego pisemka ,Auf gut Deutsch". Eckart umial
poslugiwac sie niemieckim zargonem Zydow ze Wschodu, z ktorymi zetknal sie w
Berlinie. To dzieki posrednictwu Eckarta Hitler spotkal sie z tym dziwnym
czlowiekiem, ktory pod falszywym nazwiskiem Trebitsch-Lincoln prowadzil bardzo
ozywiona i wielostronna dzialalnosc: najpierw jako student teologii i zaraz
potem jako kaznodzieja ewangelickiej sekty w Nowym Jorku, pozniej jako pastor w
Anglii, dyrektor spolki naftowej, deputowany brytyjskiej Izby Gmin z ramienia
Partii Liberalnej i wreszcie jako niemiecki szpieg. Anglicy do dzis uwazaja, ze
Trebitsch-Lincoln byl "jedynym obcym szpiegiem zasiadajacym w Izbie Gmin"
Rozmowa w barze krazyla wokol Zydow i ich dazen. "Ma pan racje, panie Hitlerze"
- przytaknal Trebitsch - "u Zydow wszystkiemu winien byl zawsze brak umiaru. I
zawsze byli tez zwalczani przez wlasnych ludzi. Niech pan wezmie Mordechaja,
chcialem powiedziec Karola Marksa, niewazne czy go ktos lubi czy tez nie; jakie
jest swieckie wyznanie Zydow? Szachrajstwo. Kto jest ich swieckim bogiem?
Pieniadz. Albo taki Weininger, tez Zyd, nasz wielki wiedenski filozof: Zyd nie
zna milosci. On tylko zna cialo. Chce bezczescic!"
"Niech mi pan powie, panie Trebitsch - zapytal Hitler - "co pan sadzi o
Palestynie jako rozwiazaniu dla calego plemienia?" "Dwa piwa" - zawolal
Trebitsch i zamyslil sie. Po chwili i po kolejnym lyku piwa rozpromienil sie
caly swoja wiedenska zyczliwoscia: "Mam!" - ucieszyl sie - "Narodowi socjalisci
i narodowi syjonisci laczcie sie!". "Oby Bog pana wysluchal" - powiedzial
uroczyscie Hitler -"Ten sam cel tylko drogi rozne. Niech Bog nam pomoze". On
rowniez pociagnal tegi lyk piwa. Trebitsch-Lincoln zaczal sie rozwodzic nad
deklaracja angielsko-zydowskiego ministra spraw zagranicznych Balfoura: "Cala ta
deklaracja to tylko list Balfoura do jego drogiego lorda Rotschilda z 1917 roku.
Ale cala sprawa jest w tym liscie zupelnie prosta: Anglicy oddadza kraj, a my
osiedlimy tam ludzi. Konieczne bedzie troche nacisku. Zbudujemy dom, ktory
pomiesci cale zydostwo. Wtedy Zydzi oraz wszystkie narody beda mialy spokoj".
Gwaltownie obstawal przy rozroznieniu Zydow zachodnich i Zydow wschodnich: "Kto
rozwijal gospodarke" Ballin, tajny radca von Simson i inni. Kto pomagal
ksieciom, gdy popadli w klopoty finansowe? Bleischroeder byl bankierem cesarza
Wilhelma I. A Strauss i nasze wiedenskie walce - to dar nieba dla ludzkosci". "A
Zydzi ze Wschodu" - kontynuowal wpadajac w coraz wieksze rozdraznienie - "Temu,
kto rozwali warszawskie getto, te przestepcza meline, temu nalezy sie...". "No,
co" - dopytywal sie zaciekawiony trzydziestoletni agitator partyjny. "Powiem ci,
co" - Trebitsch-Lin¬coln polozyl poufale swoja miesista dlon Hitlerowi na
ramieniu. "Wiem kim jestes: jestes Frankenberger. No powiedz, co my Zydzi z
Rzeszy mamy wspolnego z tymi zawszonymi Zydami w kaftanach?". Hitler gwaltownie
cofnal ramie. Jego oczy zablysly zlowrogo: "Nigdy wicej Frankenberger. Bo
inaczej krzykne glosno: "Moses Pinkeles. Moses Pinkeles z Wegier". Pinkeles
alias Trebitsch-Lincoln nawet sie nie poruszyl. Zamowil piwo i zapytal bez
ogrodek: "Ile panu potrzeba?" - "Sto tysiecy". Z bocznej kieszeni marynarki
Trebitsch wyciagnal trzy paczki banknotow i rzucil je na stol. "Niech pan
przeliczy". Hitler przeliczyl: "Trzydziesci tysiecy. Za miesiqc Voelkischer
bedzie moj" . Trebitsch-Lincoln wzial plaszcz i wstal z krzesla. "Wie pan" -
wyciagnal palec w kierunku Hitlera - "z antysemityzmem bedzie cos dopiero wtedy,
gdy Zydzi wezma go w swoje rece!". "To Panskie?" - Hitler spojrzal na niego.
"Nie, to slowa malarza Liebermanna, Zyda, jak ja". Hitler wpatrywal sie w pusta
szklanke: "Ma racje, artysta, po prostu artysta" - mruknal pod nosem i rowniez
pod-niosl sie z krzesla.
Redaktorem technicznym partyjnej gazety zostal stary przyjaciel Rosenberga,
wegierski Zyd, niejaki Holoszi-Holender, autentyczny syn rabina. 17 grudnia 1920
roku nowym wlascicielem "Voelkischer Beobachter" zostal Adolf Hitler.
Kierownictwo nad VB objal Dietrich Eckart. Juz wkrotce gazeta dostala zakaz
publikacji, raz na okres miesiaca, raz na okres tygodnia, z powodu uprawiania
"antysemickiej hecy". Te zakazy spowodowaly, ze w ciagu nastepnych lat naklad
wzrosl do ponad 100.000 egzemplarzy. Kiedy Hitler otrzymal zakaz publicznego
wystepowania, to mogl wowczas pisac w swojej gazecie. Dla zolnierzy Reichswehry
wydawano numery specjalne.
16 listopada 1921 roku w monachijskim sadzie rejestrowym Hitler podal do
protokolu, ze jest posiadaczem wszystkich udzialow w "Voelkischer Beobachter"
ktory przedtem nalezal do najlepszych antyzydowskich pior w VB. Zydozerce i
dawnego naczelnika policji w Mo-nachium Poehnera chwalil pozniej na swoj sposob:
Owczesny naczelnik policji Poehner wraz ze swym wiernym doradca Frickiem, byl
jedynym urzednikiem panstwowym, ktory juz wtenczas mial odwage byc najpierw
Niemcem, a dopiero potem urzednikiem".
Kiedy czystej krwi Zyd Pinkeles alias Trebitsch-Lincoln zmarl nagle po daremnej
probie wzniecenia z Tybetu niepokojow w Imperium Brytyjskim, na pierwszej
stronie VB ukazalo sie niezwykle cieple wspomnienie posmiertne podpisane przez
redaktora naczelnego Alfreda Roseberga.
Artykul ten zaczynal sie od przypomnienia puczu Kappa w Berlinie w marcu 1920
roku i slawil owczesnego referenta prasowego Kappa czyli wlasnie Trebitsch-
Lincolna. Razem z Dietrichem Eckartem, starszy szeregowy Hitler, wowczas jeszcze
pracownik wywiadu wojskowego, polecial po cywilnemu do Berlina. Za sterami
samolotu siedzial Ritter von Greim, pozniejszy feldmarszalek w Luftwaffe
Hitlera. Przy wejsciu do Reichstagu spotkali malego, zwinnego Mosesa Pinkelesa,
ktory tutaj nazywal si? Trebitsch-Lincoln. Ostrzegl ich: "Zwiewajcie do
Monachium. Juz po wszystkim. Kapp uciekl".
Eckart i Hitler nie spieszyli sie bynajmniej z powrotem do Mona¬chium, gdyz
schronienie znalezc mogli u damy nalezacej do smietanki towarzyskiej Berlina,
zony zydowskiego producenta fortepianow Bechsteina. Eckart znal ja dobrze z
okresu, kiedy mieszkal w Berlinie. Takze Hitler znalazl w niej przyjaciolke. Byl
u niej zawsze mile widzianym gosciem i pomagala mu ona nawiazac rozlegle
znajomosci. Kiedy w jakis czas pozniej Hitler odpoczywal w twierdzy w Landsbergu
po trudach pracy partyjnej i nieudanym puczu, pani Helena Bechstein zeznala na
policji do protokolu: "Dwa lub trzy razy moj maz wspomogl prasowe
przedsiewziecie Hitlera - VB. Ja rowniez mu pomoglam, ale nie pieniedzmi.
Ofiarowalam mu kilka cennych przedmiotow i powiedzialam mu, ze moze zrobic z
nimi, co zechce. Byly to przedmioty o duzej wartosci".
Berliriski producent kawy zydowskiego pochodzenia Frank zwany "Kornfrank", ktory
poznal Hitlera przez paniq Bechtstein i Eckarta zawarl z nim umowe o "kredyt w
wysokosci 60.000 frankow szwajcarskich. Jako zabezpieczenie pozyczki pan AdoIf
Hitler przekazuje panu Richardowi Frankowi: szmaragdowy wisiorek w platynie z
bry¬lantami, rubinowy pierscionek w platynie z brylantami, szafirowy
pier¬scionek w platynie z brylantami, 14-karatowy pierscionek brylanto-wy,
wenecka, koronke i hiszpariska, czerwona, jedwabna, pokrywe fortepianowa
wyszywana zlotem. Pozyczka ta winna byc zwrocona najpozniej do 20 sierpnia 1926
roku".
W Monachium dla dzielnego dobosza (Hitler lubil, gdy tak go nazywano) szeroko
otwarte byly drzwi willi pani Hanfstaengl, z domu Heine. Urodzona w Nowym Jorku
dyrektorka wydawnictwa publikujacego dziela z zakresu sztuki, pod wplywem szoku
przezytego w okresie dyktatury rad w Monachium, zmienila diametralnie swoje,
umiarkowane do tej pory, poglady polityczne. Jej pol-zydowski syn Ernst stal sie
zagorzalym wielbicielem Hitlera. Nazywany przez przyjaciol "Putzi", ten
absolwent Harvardu byl spadkobiercz dobrze pro-sperujacego przedsiebiorstwa.
Sprawialo mu wiele zadowolenia, kiedy w okresie inflacji, mogl pomoc komus
finansowo - jednego razu ofiarowal tysiac dolarow, co w tamtych czasach bylo
olbrzymia suma.
W Berchtesgaden, dokad Hitler udawal sie czesto wraz z przyjaciolmi i
przyjaciolkami, Ernst Hanfstaengl, ktory lubil pozartowac, bawil cale
towarzystwo nasladujac w komiczny sposob swego nauczyciela, ojca Heinricha
Himmlera.
W wiele lat pozniej Goering i jego ludzie nastraszyli porzadnie nieco lekliwego
milosnika sztuki, ktory pozwolil sobie na stwierdzenie, ze jego cierpienia w
Nowym Jorku podczas I Wojny Swiatowej, kiedy to wybito mu szyby wystawowe, byly
gorsze niz przezycia zolnierzy frontowych. W lutym 1937 roku na lotnisku Staaken
przypieli trzesacemu sie ze strachu "Putziemu", wowczas szefowi wydzialu NSDAP
ds. kontaktow z prasa zagraniczna, spadochron, rzekomo po to, aby "na rozkaz
fuehrera" zrzucic go w tajnej misji na obszarze walk w Hiszpanii. We wnetrzu
samolotu wisialy granaty reczne, siedzenia byly z golej stali.
W czasie lotu dowcipnisie od Goeringa pokazywali mu fotografie okaleczonych
kobiet hiszpanskich. Caly ten teatr byl filmowany. Potem pilot zaczal kolysac
maszyna, a w koncu jeden z silnikow odmowil posluszeristwa i cala zabawa
skonczyla sie w Klein-Polenz niedaleko Lipska. Nakrecony film wyswietlono
Hitlerowi, kto¬ry po jego obejrzeniu wyrazil nalezyta aprobate. Dr Erns
Hanfstaengl byl przekonany, ze jego zycie bylo w niebezpieczenstwie. Jego
potrzeba uczestnictwa we "wspolnocie narodowej" zostala zaspokojona. Wyjechal
wiec do Szwajcarii. Nawet osobisty list Goeringa nie zdolal go przekonac, by
powrocil do Rzeszy: "zapewniam cie, ze cala sprawa miala byc tylko niewinnym
zartem. Daje Ci na to moje slowo". W czasie wojny uciekinier spod sztandaru ze
swastyka, zostal doradca prezydenta Roosvelta, ktorego znal z okresu studiow na
Harvardzie. Byl wedrowcem pomiedzy dwoma swiatami. Gdy zastanawial sie nad
zydowskim pochodzeniem - swoim, Hitlera i Roosvelta, to zawsze przypominalo mu
sie to, co w 1922 roku w dniu kiedy zamordowano Rathenaua, powiedzial mu
zydowski dziennikarz Rudolf Kommer: "Takze Rathenau oskarzal azjatyckie hordy na
brandenburskiej ziemi w daremnym wysilku, by upodobnic sie do blondynow Baldura.
Boze miej nas Zydow i was Niemcow w swojej opiece, jesli ktoregos dnia
bezmyslne, brutalne instynkty gangsterow upozowanych na "jasnowlose bestie"
polacza sie z zatruwajaca dusze nienawiscia Zydow do samych siebie lub
swiatopogladowym oblakaniem mieszancow majacych duchowe i moralne defekty".
Przypuszczalnie nikt nie sformulowal bardziej trafnej opinii na temat Hitlera i
Heydricha.
Takze Gottfried Feder, czolowy teoretyk partii w kwestiach gospodarczych, nie
mial zadnych skrupulow, gdy chodzilo o branie pieniedzy od Zydow. Ten
wyksztalcony i bywaly w swiecie czlowiek oddal do dyspozycji partii swoje
szerokie kontakty w swiecie biznesu, przemyslu i finansjery, i posredniczyl w
sciaganiu pieniedzy do kasy partyjnej od zydowskich bankierow.
Dziesiatki tysiecy marek lub frankow szwajcarskich przekazywanych przez Zydow
rosly do milionow, takze milionow dolarow tak wowczas pozadanych. O pieniadzach,
ktore dawali Mendelssohn & Co., Kuhn, Loeb & Co., Warburg, Samuel & Samuel
bedzie jeszcze mowa. Tak samo jak o pochlebstwach angielskiego magnata prasowego
lorda Rothemere'a, ktory, jesli dokladniej go przeswietlic okazuje sie byc
niemieckim Zydem o nazwisku Stern.
Czlowiekiem, ktory poprzez przyciagniecie do NSDAP Niemieckich Socjalistow w
decydujacy sposob przyczynil sie do sukcesu Hi¬tlera na polnocy Niemiec byl
Julius Streicher. Warto poswiecic mu nieco uwagi, gdyz byl on zapewne
najwiekszym zydozerca w ruchu
narodowosocjalistycznym. Po I Wojnie Swiatowej Streicher - nauczyciel szkoly
podstawowej wstapil najpierw do Niezaleznej Socjaldemokratycznej Partii Niemiec
(USP), do ktorej nalezal Eisner i inni dzialacze monachijskich rad robotniczych
i zolnierskich. Poniewaz Zydzi mu nie ufali, wystapil z USP i w Norymberdze
zalozyl oddzial Partii Niemieckosocjalistycznej (DSP). Na zjezdzie w Salzburgu
doszlo do porozumienia miedzy NSDAP i DSP w sprawie podzialu sfer wplywow:
obszar na polnoc od Menu mial byc obszarem dzialania DSP a na poludnie od Menu -
NSDAP. Ale byl jeden wyjatek, ktory nazywal sie Julius Streicher. Nie chcial on
wspolpracowac z Hitlerem i nadal pozostawal szefem DSP w Norymberdze lezacej na
poludnie od Menu. Zwalczal Hitlera obrzucajac go obelgami przede wszystkim na
lamach swego tygodnika "Niemiecki Socjalista". Posunal sie nawet do tego, ze z
pomoca, odsunietego na boczny tor zalozyciela NSDAP Drexlera probowal obalic
Hitlera. Trwalo to tak dwa lata az wreszcie w rece Hitlera - dawnego agenta
wojskowych sluzb specjalnych trafil dokument, z ktorego wynikalo, ze Streicher
nie jest aryjczykiem we wlasciwym tego slowa znaczeniu. Hitler zaprosil go do
Monachium. W re-stauracji "Osteria Bavaria" znajdujacej sie w dzielnicy
Schwabing podczas rozmowy przy kawie podsunal mu papiery pod nos. Nie minelo
kilka dni, a Streicher i jego towarzysze podporzadkowali sie Hitlerowi. Brama na
polnoc zostala otwarta i po kilku tygodniach partia, ktora swa dzialalnosc
ograniczala dotychczas do terytorium Bawarii, staela sie ogolnoniemieckim ruchem
Hitlera. "Kto chcial byc blisko niego, ten mogl to osiagnac tylko poprzez czyn
godny mezczyzny" - tak mowil pozniej Streicher, ktory w miedzyczasie zapuscil
sobie wasy a'la Hitler. To on byl tym mezczyzna, ktory 9 listopada 1923 roku w
Monachium przed Feldherrhalle skoczyl na lufy karabinow z okrzykiem "Nie
strzelac! Jego Exscelencja Ludendorff! Niezbyt uporzadkowane zycie osobiste
Streichera dawalo jego wro-gom wiele okazji do atakow. Wszystkie skargi na tego
polzydowskiego zydozerce Hitler zbywal zawsze tak samo: "Mozliwe, ze nie podoba
sie warn nos towarzysza Streichera. Ale wtedy, gdy lezal obok mnie na bruku
przed Feldherrnhalle, przyrzeklem sobie, ze nie opuszcze go dopoty, dopoki on
mnie nie opusci".
Kiedy na poczatku wojny miarka sie przebrala i Streicher - gauleiter Frakonii
wykluczony zostal z partii przez Najwyzszy Sad Partyjny, Hitler anulowal wyrok.
Streicher nadal wydawal "Stuermera". Ta zalozona przez niego w 1923 roku
gadzinowka przez dwadziescia lat dobrze zyla z drukowania fantastycznych
historyjek o zydowskich mordach rytualnych i przestepstwach seksualnych. W
Trzeciej Rzeszy bylo to jedyne dozwolone pismo pornograficzne, w tym sensie
wyprzedzilo swoja epoke. Dyrektor wydawnictwa z VB Amman oswiadczyl bez ogrodek:
"Nie biore do reki tego swinskiego pisemka". Bardziej jeszcze niz swoimi
podburzajqcymi artykulami wywolywal "Stuermer" sensacje swoimi bezwstydnymi
rysunkami, ktorych autorem byl Zyd Jonas Wolk alias Fritz Brandt.
Od czasu opuszczenia w 1919 roku szeregow Niezaleznej Partii
Socjaldemokratycznej Streicher obawial sie zemsty Zydow. Hamburscy towarzysze
partyjni smiali sie z niego, gdy po przybyciu do Hamburga upieral sie, ze sam
zrobi sobie kawe i przysiegal, ze kelner w wagonie restauracyjnym chcial go
otruc.
Zemsta przyszla pozniej dosiegajac go w 1946 roku w Norymber¬dze, gdzie skazano
go na smierc przez powieszenie. Kiedy stanal przed trzynastoma stopniami,
wykrzyknal glosno: "Heil Hitler!". Zapytany zgodnie z procedura o nazwisko
odpowiedzial szorstko: "Znacie je". Kiedy wchodzil po stopniach, towarzyszyl mu
duchowny. Bedac na gorze zawolal: "Swieto Purim 1946 - a teraz do Boga". Purim
to zydowskie swieto radosci. Gdy jego cialo osunelo sie do zapadni, w
smiertelnej ciszy uslyszano dlugi jek. Niemieccy uczestnicy egzekucji okre-slili
to jako najbardziej przerazajace przezycie tamtej nocy. Dwaj pracownicy
krematorium pomagajqcy zaladowac ciala zostali zobowiazani, ze o wszystkim beda
milczec do konca zycia. Na skrzyni, do ktorej wlozyli zwloki Streichera widnial
napis ,Abraham Goldberg".
Analizujac scisle zwiazki ruchu hitlerowskiego i zachodniego Zydostwa, nie mozna
pominac poczatkow politycznej kariery pozniejszego zastepcy Fuehrera. Rudolf
Hess, bo o nim mowa, urodzil sie w Egipcie. Jego matka posiadala paszport
brytyjski. W czasie I Wojny Swiatowej sluzyl w lotnictwie. Po wojnie na
uniwersytecie monachijskim zostal asystentem profesora ekonomii politycznej
Haushofera, katolika zydowskiego pochodzenia ozenionego z Zydowka. Zarowno Hess
jak i Haushofer byli czlonkami Towarzystwa Thule. Haushofer nalezal do grupy
tzw. Poszukiwaczy Prawdy, na ktorej czele stal lewantynski mieszaniec
zydowskiego pochodzenia Georg Iwanowicz Gurdijew dzialajacy w roznych sektach i
wspolnotach religijnych na terenie Gruzji, Francji i Stanow Zjednoczonych. Ten
szczegolnego rodzaju spryciarz wtajemniczyl Haushofera i Hessa w okultystyczne
nauki tybetanskie. Juz w 1903 roku Gurdijew wraz z Haushoferem podrozowali po
himalajskiej krainie. Lewantynski sekciarz osiedlil sie potem w Tybecie, by
wychowac Dalaj Lame. Kiedy Himmler dowiedzial sie, ze osobisty lekarz Hitlera dr
Morell aplikuje Fuehrerowi zastrzyki z tybetariskimi lekarstwami i jest znajomym
zarowno Haushofera jak i Gurdijewa, wyslal ekspedycje w Himalaje. Nie przywiozla
ona jednak zadnej tajemnej wiedzy, a tylko prezent Dalaj Lamy dla "kolegi
Fuehrera".
To Haushofer wymyslil pojecie "przestrzen zyciowa" (Lebensraum), a jego
"doktryna kontynentalna" pozwolila Hitlerowi podporzadkowac obszary Europy
Srodkowej i Wschodniej. Syna Haushofera, rowniez profesora ekonomii politycznej,
Fuehrer umiescil w sztabie swojego zastepcy, Rudolfa Hessa. Powierzano mu
najbardziej zaufane misje do roznych krajow swiata. Haushofer-ojciec otrzymal w
tym samym czasie stanowisko prezesa Akademii Niemieckiej w Monachium. Uwazany
byl za inspiratora antybolszewickiego paktu z Japonia. Jed¬nak Japonczycy nigdy
nie zamierzali uderzyc na Syberie. Prawie zadna z koncepcji i prognoz Haushofera
nie wytrzymala konfrontacji z rzeczy wistoscia. Tuz po przegranej wojnie prof.
Haushofer razem z zona popelnili samobojstwo.
W hierarchii zydowskiej, Zydzi z Zachodu czyli tzw. sefardyjczycy znajduja sie
wyzej niz Zydzi ze Wschodu czyli tzw. aszkenazyjczycy. Widac to chocby w uzyciu
slowa "nawet" w biogramie zalozyciela domow towarowych Tietza zawartym w ksiazce
Zyda Zielzingera "Zy-dzi w gospodarce niemieckiej". "Rodzina pochodzi z
Holandii, a byc moze nawet z pld. Francji".
Zydzi sefardyjscy z USA nazwali zydowskich imigrantow ze Wscho¬du "holota",
ktora zalewa Ameryke, ci zas skarzyli sie, ze przy wjezdzie do Ameryki
"przesluchiwani byli przez tych arystokratycznych Zydow, jak gdyby byli
przestepcami".
Badacz problemow rasowych prof, dr Hans Guenther , zaliczal 9/10 wszystkich
Zydow swiata do aszkenazyjczykow. W swojej wydanej w 1923 roku ksiazce "Nauka o
rasie" doszedl do nastgpujqcego wniosku: "obserwacja i badania dowodza, ze
rozproszenie Zydow wsrod narodow niezydowskich powoduje ciagle niepokoje i
intensyfikuje wrogosc pomiedzy Zydami a nie-Zydami az do nienawisci. Zrozumienie
tego faktu jest najwieksza zasluga syjonistow. Syjonisci widza jasno, ze tylko
zniesienie stanu wspolzamieszkiwania Zydow i narodow niezydowskich jest sposobem
na uporzadkowanie stosunkow miedzy nimi. Wydaje sie, ze jest juz dzis
politycznie mozliwe stworzenie w Palestynie ojczyzny dla narodu zydowskiego
posiadajacej prawno-miedzynarodowe gwarancje istnienia".
Hitler znal prof. Guenthera, jego ksiazki i koncepcje. W 1935 roku na
ogolnokrajowym zjezdzie partii ogloszone zostaly owe Ustawy norymberskie
zakazujace malzenstw miedzy Aryjczykami a Zydami i ktore pozniej wykorzystywano,
aby karac smiercia "zhanbienie rasy". Na zjezdzie tym Hitler uroczyscie wreczyl
uczonemu nagrode panstwowa i od tej chwili prof. Guenther stal sie najwyzsza
wyrocznia Trzeciej Rzeszy w kwestiach rasowych. Mimo iz Hitler popieral
uznawanie niektorych Zydow za "honorowych Aryjczykow", to dokonanie wyboru
miedzy koncepcja asymilacji Treitschkego a koncepcja palestynska Guenthera nie
bylo dlan rzecza trudna.
MEIN KAMPF - DZIELO Z LANDSBEROU
NAD RZEKA LECH
Nieprzyjemne konsekwencje postanowienia o zrobieniu kariery politycznej sklonily
wielu do odlozenia na polke swoich ambicji politycznych. Ale nie Hitlera,
ktorego ujeto w willi Hanfstaenglow w kilka dni po nieudanej akcji pod
Feldhernnhalle. Podczas aresztowania Hi¬tler poprosil o pioro i papier. Napisal:
"Do wszystkich! Nie upadac na duchu! Zachowajcie jednosc! Badzcie lojalni i
posluszni obecnym przywodcom! Podazajcie za Ojczyzna, a nie za jej wrogami.
Podpisano: Adolf Hitler, sporzadzone w chwili aresztowania".
Okolo godziny jazdy samochodem od Monachium na wzgorzu kolo Landsbergu nad rzeka
Lech znajduje sie twierdza, do ktorej policja zawiozla noca swojego aresztanta.
"Zaopiekujcie sie nim dobrze" -prosili na odjezdnym policjanci. Straznicy
wiezienni obudzili hrabiego Arco, ktory przed czterema laty w bialy dzien
zastrzelil na ulicy komunistycznego premiera Eisnera-Kosmanowskiego: "Dalej
wstawac. Fuehrer przybyl!". Hrabia przetarl oczy, poznal wchodzacego Hitlera i
radosnie wyciagnal do niego reke. Hitler odwrocil sie; po pierwsze dlatego, ze
Arco byl zydowskiego pochodzenia, a po drugie, poniewaz Hitler chcial zostac
politykiem - ale od tej chwili dzialajacym legalnie.
Lekarz wiezienny dr Brinsteiner stwierdzil zlamanie przedramienia. Czesciowe
zesztywnienie lewego barku pozostanie, ale nie bedzie przeszkoda w
uczestniczeniu w procesie. O to, kto ma przeprowadzic proces spieral sie
socjaldemokratyczny rzad Rzeszy w Berlinie z katolicko-konserwatywnym rzqdem
Bawarii w Monachium. W koricu uparci Bawarczycy postawili na swoim. Proces
Hitlera rozpoczal sie z poczatkiem 1924 roku. Odbywal sie w dawnej stolowce
monachijskiej szkoly wojskowej przy Blutenburgstrasse. Przegrany puczysta, ktory
nadal "mial glowe na karku" panowal nad sala sadowa. By odpowiedziec na pytanie,
potrzebowal czesto kilku godzin. Publicznosc sluchala i notowala, takze
korespondenci prasy francuskiej, angielskiej i amerykanskiej. - "Coz za
nadzwyczajny czlowiek ten Hitler" - powtarzal pelen zdumienia jeden z sedziow.
Akurat mowa byla o "bandzie przestepcow z Berlina". Wszystko szlo gladko. W
ciagu trzech tygodni "pan oskarzony" powiedzial to, co mial do powiedzenia. O
wczesniejszej umowie z panami Kahrem, von Lossowem, i Seissereni nie mowiono i
wszyscy trzej zostali uniewinnieni. Hitler otrzymal lagodny wyrok z perspektywa
przedterminowego zwolnienia. Uniewinniony zostal rowniez general Ludendorff,
ktory jako nowy glownodowodzacy armii zdazyl juz wydac troche rozkazow. Bardzo
go to oburzylo: "Uwazam swoje uniewinnienie za hanbe, na ktora nie zasluzyl moj
mundur i moje odznaczenia".
W Landsbergu mozna bylo spedzic czas spokojnie i milo. Wyzywienie bylo takie
samo dla straznikow jak i dla wiezniow. Hitler mial swoj pokoj i sypialnie, i
oczywiscie ordynansa, ktory dbal o czystosc i porzadek. Do twierdzy przywozono
kolejno nastepnych uczestnikow puczu. Skazani mogli otrzymywac z zewnatrz napoje
orzezwiajace, glownie jalowcowke. Hitler dostawal ksiazki i mogl przyjmowac
gosci. Niekiedy odbywal trwajace piec lub szesc godzin narady z przyjaciolmi i
zwolennikami przebywajacymi na wolnosci. Straznikowi nadzorujacemu wizyty
"trudno bylo w czasie odwiedzin przerwac Hitlerowi jego wywody".
W osobnym procesie skazany zostal przywodca narodowo-socjalistycznych studentow
Rudolf Hess. Wprowadzil sie do tego samego skrzydla twierdzy, w ktorym mieszkal
Hitler, a ktore nazywano "skrzydlem Feldherrnhalle". Dwa lub trzy razy w
tygodniu pojawial sie zydowski i nacjonalistyczny geopolityk Hauschofer
zaprzyjazniony z Hessem. Oprocz idei przyniosl maszyne do pisania i mozna bylo
rozpoczac dzielo. Prywatny sekretarz Hess wystukiwal na maszynie to, co mowil
Fuehrer - mowil tylko do niego albo do dwoch czy trzech wspolwiezniow, albo tez
w czasie wieczornych zebran do wszystkich uwiezionych towarzyszy, ktorzy w ciagu
dnia grali w pilke na wieziennym dziedzincu lub w karty przy stolikach. W czasie
trwania tych wieczornych zebran",na klatce schodowej gromadzili sie pracownicy
wiezienia i sluchali. Straznicy pelniacy sluzbe zbierali sie na dziedzin¬cu.
Nikt aigdy nie zaklocil przebiegu wieczornych spotkan".
Juz wowczas Hitler uwazal, ze przemowien nie nalezy oceniac wedlug wrazenia,
jakie robia na profesorach uniwersytetu, ale po wrazeniu "jakie wywieraja na
ludzie". Dzielo, ktore pomoglo Hitlerowi odniesc ostatecznie sukces polityczny,
sklada si$ z antyzydowskich pre-lekcji uwiezionego szefa partii, wyglaszanych na
tym "uniwersytecie utrzymywanym przez panstwo".
W indeksie rzeczowym "Mein Kampf' "Zydostwo" wystepuje okolo 100 razy, podczas
gdy "Francja" czy "Rosja" tylko po kilkanascie razy. A i tutaj pojawiaja sie
Zydzi: "Zatrucie przez murzyriska krew nad Renem, w sercu Europy, wynika zarowno
z sadystycznej, perwer-syjnej zadzy zemsty tego szowinistycznego, swiatowego
wroga naszego narodu jak i zimnej kalkulacji Zydow, zeby bastardyzacji
europejskiego kontynentu zaczac od centrum i zeby poprzez zainfekowanie nizszym
typem czlowieka pozbawic biala rase jej wladczej egzy-stencji. To, co Francja
motywowana wlasna zadza zemsty, kierowana przez Zydow, wyprawia dzis w Europie,
jest grzechem przeciw istnieniu bialej rasy i rzuci kiedys na ten kraj wszystkie
demony zemsty z pokolenia, ktore pohanbienie rasy uznalo za grzech pierworodny
ludzkosci". Albo: "Najbardziej przerazajacym przykladem jest Rosja, gdzie Zyd z
prawdziwie fanatyczna dzikoscia, zadajac nieludzkie cierpienia, zabil lub
pozwolil umrzec 30 mln ludzi, aby zapewnic panowanie nad wielkim narodem
zydowskim literatom i gieldowym bandytom". Pozniejszy Fuehrer i Kanclerz Rzeszy
Niemieckiej wyznal swojemu ministrowi spraw zagranicznych, ze "najwiekszym
bledem" "Mein Kampf" byly rozwazania na temat polityki zagranicznej. Niesluszne
jest traktowanie "Mein Kampf" jako "rozkladu jazdy dla zdobywcy swiata".
Hitler chcial przestrzeni na wschodzie Europy: "Naszym zdaniem, misja ruchu
narowosocjalistycznego jest wpojenie naszemu wlasnemu narodowi politycznego
pogladu, zeby swojego celu nie upatrywal sie w upadajacym odurzeniu nowej
wyprawy Aleksandra, ale w wytrwalej pracy niemieckiego pluga, dla ktorego miecz
moze jedynie zdobyc ziemie". Hitler dochodzi do wniosku, ze "w dajacej sie
przewidziec przyszlosci Niemcy beda mialy w Europie tylko dwoch sojusznikow:
Anglie i Wlochy". Albowiem "dzisiaj nie walczymy o pozycje swiatowego mocarstwa,
ale zmagamy sie w walce o istnienie naszej Ojczyzny, o jednosc naszego narodu i
o chleb powszedni dla naszych dzieci. Niemcy nie sa dzis mocarstwem swiatowym.
Nawet gdyby udalo sie nam przezwyciezyc nasza obecna bezsilnosc militarna, to i
tak nie moglibysmy zglaszac pretensji do takiego tytulu".
"Rozklad jazdy" wyglqdal nastepujaco: "wschod Europy dla Niemiec w polaczeniu z
wygnaniem wszystkich Zydow z niemieckiej sfery wplywow ("Sam los zdaje sie dawac
nam tutaj wskazowke. Oddajac Rosje bolszewizmowi, pozbawil narod rosyjski
warstwy inteligencji, ktora do tej pory tworzyla rosyjska panstwowosc i
gwarantowala jej trwanie"). Dla germanskiej i pobratymczej Anglii mozliwe
najwieksze Imperium, i zadnej litosci dla ludow kolonialnych pod jej panowaniem.
Hitler pisal: "Tak samo zalosne sa nadzieje na legendarne powstanie w Egipcie.
Swieta Wojna, tylko u naszych niemieckich graczy w "durnia" moze wywolac
przyjemny dreszczyk. Jako czlowiek wnikajacy w substancje narodu i oceniajacy
wartosc czlowieczenstwa przy pomocy kryteriow rasowych, nie moge zwiazac losu
naszego narodu z losem tych "uciskanych narodow", u ktorych rozpoznaje rasowa
nizszosc". To, ze Niemcy, ktorym przewodzil nie mogly sie porozumiec z bratnim
germanskim narodem w Anglii, bylo dla Hitlera czyms, czego nie mogl pojac i
przebolec do konca swoich dni. Zapytal kiedys pewnego Szweda: "Panie Dahlerus,
niech mi pan powie, dlaczego nie potrafilem dojsc do porozumienia z rzadem
angielskim. Pan chyba dobrze zna Anglie, moze pomoglby mi Pan rozwiqzac te
zagadke?". Kiedy w kilka dni pozniej, we wrzesniu 1939 roku Wielka Brytania
wypowiedziala wojne Rzeszy Niemieckiej, Hitler siedzial "przy swo¬im biurku,
siedzial jak skamienialy patrzac przed siebie. Nie szalal. Siedzial nieruchomo i
milczal. "Co teraz?" zapytal po chwili, ktora zdawala sie trwac cala wiecznosc".
Wowczas w 1924 roku uwiezionym i pilnowanym towarzyszom takze wszystko wydawalo
sie proste: wschod Europy dla Niemiec, dla germanskiej Anglii szeroki swiat.
Sprzymierzone Wlochy niech sobie zrobia Morze Srodziemne "mare nostrum". Ameryka
byla daleko. Reszte niech zachowuja sobie bezboznicy.
Wiekszosc sluchaczy stanowili twardzi katolicy, ktorzy pamietali z listow sw.
Pawla, ze "Zydzi nie podobaja sie Bogu i wstretni sa wszystkim ludziom". Dlatego
landsberskiemu mowcy nie sprawilo klopotu, aby swoja walke z Zydami przedstawic
jako "dzielo Pana", ktorego on " Hitler, ma dokonac.
U Hitlera narastajaca od czasu pobytu w Wiedniu nienawisc do Zy¬dow - rzekomych
czy prawdziwych krewniakow - uzupelniona zostala i podbudowana teoretycznie
naukami Schoenerera, Luegera i Lanza von Liebenfelsa. Potem w Landsbergu
zapoznal sie z teoriami rasowymi Darwina, Mendla, Boelschego, Gobineau i
Gunthera. Natomiast odwiedzajacy go w twierdzy Haushofer i Rosenberg dodali do
tego swoje aneksjonistyczne koncepcje polegajace na rozbiciu Zwiazku Sowieckiego
rzadzonego przez zydowskich komisarzy ludowych. Hau¬shofer wspierany przez
swojego pomocnika",Egipcjanina" Rudolfa Hessa, mial dalekosiezne plany i oczyma
wyobrazni widzial juz Rosje ujeta w kleszcze z roznych stron. A urodzony w
Estonii Rosenberg - od kilku miesiecy dopiero posiadajacy niemieckie papiery,
poznal z bliska a mianowicie z Moskwy przejecie wladzy w Rosji przez Zy¬dow.
Razem z bialymi emigrantami rosyjskimi znalazl sie w Paryzu. Potem w Monachium
oglosil, ze w Zwiazku Sowieckim dokonala sie "rosyjsko-zydowska rewolucja". Jego
owczesne traktaty nosily tytuly: "Kwestia zydowska"",Protokoly Medrcow Syjonu" i
zydowska polityka swiatowa".
Rosenberg wiedzial, ze kierowany przezen "Veolkischer Beobachter" dostal
pieniadze od Zyda Pinkelesa. Wiedzial rowniez o tym, ze Hitler co nieco
przeczuwal, gdy chodzilo o jego odlegle zydowskie pochodzenie, ktore widoczne
bylo takze w nazwisku. Kiedys opowiedzial Hitlerowi, otwarlszy Leksykon Meyera
na odpowiedniej stronie, jak to przechrzczony Zyd hiszpariski Torquemada jako
Wielki Inkwizytor wypedzil z Hiszpanii wszystkich Zydow, takze tych
przechrzczonych. Nic dziwnego, ze Hitler mianowal wlasnie Rosenberga swoim
zastepca na czas odbywania kary. Pozostajacy na wolnosci ideolog mogl
przedstawic partyjnym towarzyszom rozkaz Fuehrera: "Drogi Rosenberg! Od tej
chwili pan obejmuje przywodztwo ruchu".
Byloby rzecza nazbyt nuzaca wymienianie wszystkich zbrodni, ktore wg "Mein
Kampf' popelnili i popelniaja jeszcze Zydzi. Hitler z luboscia porownywal ich do
bakterii gruzlicy lub dzumy. Poniewaz niektore spostrzezenia byly sluszne, w
1945 roku zwyciezcy zakazali Niemcom drukowania tego dziela. Zakaz ten pozostaje
nadal w mocy, stad dwa pokolenia w Niemczech nie moga sobie wyrobic wlasnej
opinii na temat "Mein Kampf".
Ze slusznych spostrzezeri przytoczmy jedno: "Zaden inny narod na swiecie nie ma
tak rozwinietego instynktu samozachowawczego jak tzw. narod wybrany. Najlepszym
na to dowodem jest prosty fakt przetrwania tej rasy".
Sposrod twierdzen falszywych przytoczmy rowniez jedno: "Jesli Zyd przy pomocy
swojej marksistowskiej wiary zwyciezy narody swiata, to jego korona stanie sie
pogrzebowym wiencem dla ludzkosci, a nasza planeta bedzie, bezludna jak przed
milionami lat, krazyc w eterze".
Nie ulega watpliwosci, ze Hitler obiecal Zydom wypedzenie, a w przypadku wojny,
z ktora liczyl sie jak kazdy polityczny realista, zniszczenie: "Gdyby na
poczatku wojny w 1914 roku i podczas wojny potrzymano 12 lub 15 tysiecy tych
hebrajskich zdrajcow narodu pod trujacym gazem, tak jak wycierpiec to musialo na
polu bitwy setki tysiecy najlepszych niemieckich robotnikow, wtedy miliony ofiar
na froncie nie bylyby daremne".
Wiara Hitlera, ze jest poslancem Wszechmocnego, ktora byla przyczyna
przedluzenia wojny i milionow ofiar, widoczna jest juz w "Mein Kampf". "Wierze,
ze dzialam dzis zgodnie z zamiarami Wszechmocnego Stworcy: broniac sie przed
Zydami, walcze o wypelnienie woli Pana".
Dwutomowa ksiega Hitlera wplynela na bieg historii. Kiepska to wymowka wrogow i
zwolennikow, ze jej nie czytali. Autorzy politycznych wstepniakow zarowno jednej
jak i drugiej strony wyszukiwali w niej sobie to, co im odpowiadalo. To samo
robiono w rozglo-sniach radiowych. Szkoleniowe imprezy Hitler-Jugend, SA - SS
odbywajace sie bez "Mein Kampf" byly rzadkoscia. Od 1933 roku prokuratorzy i
sedziowie interpretowali takie pojecia jak "obywatelstwo" i "przynaleznosc
panstwowa" dokladnie wg wytycznych zawartych w "Mein Kampf". Dzielo Fuehrera
cytowano w elementarzach, a nowozency otrzymywali je przy slubie od urzednika
stanu cywilnego. Najczesciej wywieszanym haslem w gimnazjach, by towarzysz
dyrektor mogl sie pozniej w auli rozwodzic nad jego sensem, byl cytat z "Mein
Kampf". "Kazdy mezczyzna ma obok siebie doradcow - ale decyzje podejmuje sam".
Z powodu przedterminowego zwolnienia, Hitler nie ukonczyl w wiezieniu drugiego
tomu. Ale dalo sie to nadrobic dzieki temu, ze po swoim pierwszym publicznym
wystapieniu otrzymal zakaz wyglaszania przemowien, ktory obowiazywal dwa lata.
Jego towarzysz broni, sierzant i sekretarz partii Max Amann wystukal na maszynie
to, co jego pracodawca podyktowal mu na Obersalzbergu. Dla obu byl to zyciowy
interes: "Mein Kampf osiagnal w Niemczech naklad 10 mln egzemplarzy,
przetlumaczony zostal na wszystkie jezyki swiata, takze na chinski i rosyjski.
Zyski ze sprzedazy wyniosly 15 mln marek, z czego autor az do swojej gwaltownej
smierci odciagnal dla siebie pokazna sumke.
JEGO WALKA - AMERYKANSKA
HISTORIA SUKCESU
Kto interesuje sie przyczynami wybuchu II wojny Swiatowej, ten powinien
przyjrzec sie proroczej karykaturze, ktora zamiescila gazeta "Daily Herald" w
momencie zawarcia traktatu wersalskiego. Dwaj glowni sprawcy Wilson i Clemenceau
opuszczaja gmach, przy ktorego marmurowej kolumnie placze male, europejskie
dziecko. Nad jego glowka widnieje napis: "Pobor do wojska 1940". Pozniejszy
prezydent Republiki Federalnej Niemiec musial miec podobne odczucia, kiedy w
1932 roku napisal: "Miejscem narodzin ruchu narodowo-socjalistycznego nie jest
Monachium, ale Wersal".
Hitler odsiadywal wyrok w Landsbergu. Kierownictwo ruchu przejal ostatecznie nie
teoretyk Rosenberg nazwany "plotkarka partii", ale bardziej bojowy Ludendorff.
"Haniebny dyktat wersalski" - to byl jego konik. Na Narodowosocjalistyczny Ruch
Wolnosci glosowalo w wyborach powszechnych w maju 1924 roku prawie 2 mln
Niemcow. Uskrzydlony tym sukcesem i zainspirowany przez swoja zone, lekarza-
psychiatre, Ludendorff podjal inny temat, ktorym bedzie zajmowal sie az do
smierci: Rzym i walka z ultramontanizmem. I to w Bawarii. Wowczas wszystko
zaczelo sie psuc.
Pierwszym znaczacym posunieciem Hitlera po opuszczeniu twierdzy w Landsbergu
byla grzecznosciowa wizyta u bawarskiego premiera Helda na poczatku stycznia
1925 roku. Held ucieszyl sie, gdy uslyszal: "Akcja 9 listopada byla bledem,
ekscelencjo, moim bledem. Od dzisiaj bede pomagal wladzy panstwowej w
stabilizowaniu sytuacji politycznej. Jestesmy przeciez calkowicie zgodni, jesli
chodzi o zwalczanie marksizmu. Ludendorff i jego walka z Kosciolem? Oswiadczam
uroczyscie, ze z Ludendorffern nie mam juz nic wspolnego". Held nie posiadal sie
z radosci: "bestia zostala oswojona".
Nastepnie Hitler odwiedzil Ludendorffa: "co tez wygaduja ci panscy ludzie z
polnocy" - pragnal sie dowiedziec od generala. - "Niebezpieczenstwo
ultramontanizmu ma byc wieksze niz zagrozenie zydowskie? Kto to sa ci ignoranci
z polnocy, ten Wulle i ten von Graefe? Dla zbudowania mojego ruchu potrzebuje
zarowno katolikow z Bawarii jak i pruskich protestantow". Ludendorff probowal
oponowac. Hitler, ktoremu znudzilo sie juz trzaskanie obcasami przed generalem
oswiadczyl: "Kobiety i klechow zostawcie mi w spokoju". I tak rozeszly sie drogi
dwoch uczestnikow marszu 9 listopada. Dwa tygodnie po tym spotkaniu, ktore
wyjasnilo sytuacje w ruchu, Hitler zwolal swoich najwierniejszych ludzi do
"Buergerbraeukeller", skad wyszedl pucz listopadowy. Przyszli wszyscy, okolo 40.
000 osob. Fuehrer grzmial: "Sam kieruje ruchem i nikt nie bedzie mi stawial
warunkow". Po trwajacych dwie godziny wyjasnieniach Hitlera ludzie powchodzili
na stoly, obejmowali sie i krzyczeli tak, ze az zachrypli. Uznany za straconego
syn narodu powrocil do domu.
Krotko po tym nowym zebraniu zalozycielskim partii "oswojona bestia" otrzymala
zakaz wystapien publicznych w Bawarii. Wiekszosc landow niemieckich zrobila to
samo. Prusy zniosly zakaz dopiero w 1928 roku.
Przyszly gorsze czasy dla Hitlera i jego partii, bo sytuacja gospodarcza w
Niemczech poprawiala sie. Z trzech milionow bezrobotnych w 1923 roku prawie dwa
miliony znalazlo prace - glownie dzieki za-granicznym kredytom. Ale Hitler; nie
dal sie zwiesc. Swoim towarzyszom mowil to, co podpowiadal mu jego polityczny
instynkt: "To pozorny boom, drodzy towarzysze. Wyzysk Niemcow przez Zydow
naplywajacych ze Wschodu w polaczeniu z dyktatem wersalskim, jego aneksjami i
gigantycznymi kontrybucjami bez watpienia wtraca w nedze szerokie kregi naszego
narodu i nieuchronnie wyniosa nas do wladzy. Cierpliwosci".
Hitler pozwolil sobie na tworcza przerwe trwajaca 4 lata. A pozniej, gdy
oczekiwany wielki kryzys nadszedl biorac swoj poczatek w Czarny Piatek na
nowojorskiej Wall Street, rozpoczal swoj zwycieski marsz do wladzy zdobywajac w
ciagu czterech lat najpierw Kancelarie Rzeszy i Reichstag, a wkrotce potem
prezydenture i Wehrmacht i tym samym pelna i nieograniczona wladze w Rzeszy.
Zmuszony do milczenia Hitler powierzyl prace partyjna w Niem¬czech pln.
aptekarzowi z Landshut Gregorowi Strasserowi, ktory zajmowal sie sprawami
organizacyjnymi partii. Strasser stworzyl wkrot¬ce partie w partii nazywajaca
sie "zespol roboczy gauleiterow NSDAP z zach-pln. Niemiec".
Szczegolnie w Zaglebiu Ruhry, ktore obudzilo sie politycznie po wkroczeniu tarn
Francuzow w 1923 roku (pod pretekstem, ze w dostawach reparacyjnych brakowalo
kilku slupow telegralicznych), pod sztandary ze swastyka naplywalo wielu nowych
ludzi. Najglosniejszy byl tam sekretarz Strassera, Joseph Goebbels, ktory
zazadal, aby zyjacemu spokojnie na poludniu Fuehrerowi zapewnic jeszcze wiecej
spokoju: "Zadam wykluczenia z NSDAP drobnego burzuja Adolfa Hitlera". Strasser
byl z tego zadowolony, ale Hi¬tler poradzil sobie latwo z ta burza w szklance
wody. Zwolal zjazd partii do Bambergu. Wiekszosc ludzi z polnocy nie miata ani
czasu, ani pieniedzy na daleka podroz, wiec nie przyjechala. Hitler mowil do
swoich, wyjasnial i przekonywal. Ci z poludnia staneli po jego stronie. Przybity
kleska Goebbels zanotowal w swoim dzienniku: O Boze, nie dorastamy do piet tym
swiniom z poludnia. Stracilem wewnetrzne oparcie. Zostala tylko polowa mnie".
W dwa tygodnie pozniej, kiedy Hitler mily i zyczliwy oprowadzil ciagle
wahajacego sie Josepha Goebbelsa po Monachium, ten znowu byl caly, czego dowodzi
sumiennie prowadzony dziennik: “Kocham go. Poddaje sie wiekszemu ode mnie,
politycznemu geniuszowi! Poszlismy cos zjesc i z radosci podpilismy sobie
nieco".
Gregor Strassy nigdy nie zapomnial elastycznemu Nadrenczykowi tej zmiany frontu.
Hitler dzialajac zgodnie z rzymska zasada "dziel i rzadz" wyslal ich obu do
Berlina, gdzie poroznili sie ostatecznie. I tak toczyly sie spory i konflikty az
do mniej lub bardziej otwartych walk wewnatrz NSDAP. Jest sprawa dosyc oczywista
ze glowny antyzydowski agitator w Niemczech ze swoim niejasnym pochodzeniem
przyciagal do siebie przed wszystkim ludzi, ktorzy podobnie jak on nie mogli
wykazac sie nieskazitelnie czystym aryjskim rodowodem.
W ten sposob Fuehrer nie musial obawiac sie niczego ze strony najblizszych
wspolpracownikow, jak rowniez ze strony prasy kontrolowanej przez Zydow, ktora
zaprzestala grzebania w tej ranie, aby samemu sie nie poranic. Zreszta Fuehrer
uwazal, ze zydowscy mieszancy sa inteligentni i posluszni. Klotnie rozpoczal
Goebbels, ktory posluzyl sie zydowska babka Heinricha Himmlera, ktora pochodzila
z wloskiej rodziny handlarzy owocow. Goebbels pragnal utracic Himmlera, poniewaz
ten rozbudowal SS bedace konkurencja dla SA. Do klotni wmieszal sie Rosenberg i
naskoczyl ostro na Goebbelsa zarzucajac mu, ze jego przodkow nalezaloby szukac
wsrod hiszpanskich Zydow osiadlych w Holandii i ze w szkole wolano na niego
"rabbi". Partyjny teoretyk z Estonii przypomnial zydowskiego profesora Gundol
Hingera z Heidelbergu, u ktorego Goebbels pisal prace doktorska. Ale zaraz potem
Rosenberg zlagodnial: "propaganda uprawiana przez Goebbel¬sa jest oczywiste
lewantynska. Ale kwestia rasowa bardzo ciazy nad nim jako nad czlowiekiem.
Powinnismy wszyscy wykazac zrozumienie dla jego osobistej sytuacji". Wzburzone
fale wygladzil doradca prawny Hitlera, mlody monachijski adwokat Hans Frank z
prywatnej komisji rozjemczej, ktorego zydowski ojciec przeszedl w Bambergu na
katolicyzm. Od korica lat dwudziestych w sprawach pochodzenia panowala
dyscyplina partyjna i nowego blasku nabralo stare powiedzenie Luegera: "O tym,
kto jest Zydem, rozstrzygam ja". Wynaleziono tez tytul "honorowego Aryjczyka".
Przy tym wszystkim partia nie odnosila sukcesow. W wyborach do Reichstagu w 1928
roku narodowi socjalisci nie otrzymali nawet miliona z 40 mln oddanych glosow,
czyli dostali o ponad polowe mniej w porownaniu z dwoma milionami uzyskanymi
cztery lata wczesniej przez Ludendorffa.
Pieniadze zydowskich bankierow odbierali albo sam Hitler osobiscie, albo Gregor
Strasser. O wszystkim wiedzial rowniez szef wywiadu Reichswehry general von
Bredow. W "noc dlugich nozy" 30 czerwca 1934 roku zarowno Strasser jak von
Bredow zostali zamordowani.
Wiedza to nie tylko potega, moze tez byc niebezpieczna dla tego, kto ja posiada.
Dr Abegg, od 1926 do 1932 roku szef pruskiej policji, uciekl do Szwajcarii
zabierajac ze soba dokumenty mowiace o finansowaniu Hitlera z zagranicy. W
Zurychu stworzyl tzw. archiwum Abegga. Ujawnil on m.in. sprawe slynnego
samochodu meblowego Hitlera: "dokumenty dotyczace tajnego funduszu znajdowaly
sie w samochodzie meblowym, ktory w latach 1929 - 1932 kursowal stale pomiedzy
Berlinem a Monachium tak, zeby ani policja pruska, ani bawarska nie mogla go
odkryc i skonfiskowac".
W wyborach do Reichstagu w 1930 roku narodowi socjalisci zdobyli kilkakrotnie
wiecej glosow niz w poprzednich wyborach, dokladnie 6 mln 401 tys. 210. Zamiast
dotychczasowych 12 w Reichstagu zasiadlo 107 deputowanych, wszyscy oczywiscie w
brunatnych koszulach. Wladcy republiki pilnie nakazali wybierac ponownie, bo
jako demokraci, chcieli sie dowiedziec, co sie dzieje. No i sie dowiedzieli: w
lipcu 1932 roku na Hitlera glosowalo prawie 14 mln Niemcow. Jego partia stala
sie najwieksza partia w Rzeszy. Przewodniczacym Reichstagu, ktory narodowi
socjalisci nazywali "parlamentem Younga", zostal Herman Goering.
W ciagu tych lat bedacych jednym pasmem sukcesow niezmordowanemu wedrownemu
kaznodziei narodowego odrodzenia, ktory z szybkiej limuzyny marki mercedes coraz
czesciej przesiadal sie do partyjnego samolotu, tylko dwa razy przytrafilo sie
nieszczescie. Za kazdym razem chodzilo o sprawy osobiste, ale - jakzeby inaczej
- o politycznym zabarwieniu.
Alois, starszy brat przyrodni Hitlera opuscil dom rodzinny w mlodym wieku, robil
rozne glupstwa, trafil do wiezienia za kradziez i bigamie, a w Irlandii splodzil
syna. Syn ow, Wilham Patrick Hitler, podobnie jak ojciec nie lubil regularnej
pracy i oburzal sie: "mam zarabiac 125 marek? To jest glodowa pensja, za ktora
nie mozna ani wyzyc, ani umrzec". Dlatego nic nie wydawalo mu sie bardziej
naturalne niz zaszantazowanie zydowskim dziadkiem stryja Adolfa, ktory w
miedzyczasie doszedl do pieniedzy. Poczal czynic aluzje, ze "z pewnoscia w
zwiazku z niektorymi enuncjacjami prasowymi, nie byloby rzecza dobra
naglasnianie niektorych faktow z historii naszej rodziny. Potrzebny byl adwokat
i Hans Frank, ktory z niejednego pieca chleb jadl, zasiadl wkrotce naprzeciw
Fuehrera w salonie jego dziewieciopokojowego mieszkania przy Prinzregentenplatz
w Monachium. "Obrzydliwy szantaz" - zaczal Hitler - "widzi pan, drogi towarzyszu
Frank, pan wie, kto byl panskim ojcem, godny szacunku Zyd, Niemiec od pokolen,
nie z tych galicyjskich kaftaniarzy. Ale czy wie pan, jak to jest, gdy sprawa
jest niejasna? Kto byl moim dziadkiem, ojcem mojego ojca? Frankenbergerowie,
bogaci Zydzi placili na niego przez 14 lat. Ale nie chca sie do niczego
przyznac. Wytworna holota. Niech pan to zalatwi, niech pan uwolni mnie od tego
szantazysty". Hitler wstal: "Obiecuje panu, moj drogi towarzyszu Frank, ze
rowniez sprawa panskiego pochodzenia zostanie uregulowana. Mam wystarczajace
srodki i pomoge panu, tak jak pomoglem mojemu przyjacielowi Hoffmanowi".
Podszedl do biurka i z szuflady wyciagnal plik banknotow. "Niech pan wyrusza
natychmiast. I niech mi pan da znac, jesli potrzeba bedzie wiecej. Trzeba tej
sprawie ukrecic leb".
W 1930 roku Hans Frank w roli badacza genealogii czesciej przebywal w Austrii
niz w Rzeszy. Wiederi, Graz i Waldviertel byly najczesciej celami jego podrozy.
Fakt, ze wladze austriackie uznaly myszkujacego po archiwach Franka za
niepozadanego cudzoziemca, nie przeszkodzil mu w dalszych poszukiwaniach. W
koncu sprawa zostala zalatwiona i Hitler mogl swobodnie odetchnac. Niektore
papiery zniknely, natomiast papiery Franka zostaly "doprowadzone do porzadku".
Frank napisal o tym, gdy w swojej norymberskiej celi czekal na egzekucje:
"istniala wieloletnia korespondencja pomiedzy tymi Frankenbergerami a babka
Hitlera. Z listow tych mozna bylo wyczytac obopolna, choc pomijana milczeniem,
wiedze o tym, ze nieslubne dziecko Anny Schicklgruber splodzone zostalo w
okolicznosciach, ktore zobowiazywaly Frankenbergera do placenia alimentow.
Dlatego nie jest wykluczone, ze ojciec Hitlera byl pol-Zydem, owocem pozamal-
zenskich stosunkow Anny Schicklgruber i Zyda z Grazu. Hitler byl zatem w 1/4
Zydem. Stad jego nienawisc do Zydow bylaby w czesci uwarunkowana buntem przeciw
wlasnej krwi, psychoza nienawisci do pobratymcow". Poniewaz o machlojkach z
papierami w Austrii rozchodzily sie rozne plotki, Frank kiedy zostal komisarzem
sprawiedliwosci Rzeszy, po anschlussie Austrii, w Sadzie Rzeszy utworzyl
wydzial, ktory bardzo zyczliwie rozpatrywal podania o aryjskie papiery tych
Austriakow, ktorzy pochodzili ze zwiazkow pozamalzenskich. Wystarczylo
oswiadczyc, ze rzekomo zydowski ojciec zostal wskazany przez matke tylko ze
wzgledu na alimenty.
Drugie nieszczescie tych lat rowniez wiazalo sie z rodzina: kiedy w ow ponury
grudniowy dzien 1907 roku Hitler odprowadzal na cmentarz w Linzu swoja zmarla
matke, jego przyrodnia siostra Angela jechala z tylu jednokolka. Byla w
zaawansowanej ciazy. Szczesliwe rozwiazanie nastapilo w pierwszych dniach nowego
roku. Mala coreczka, rowniez o imieniu Angelika lub krotko Geli, rosla zdrowo ku
radosci wszystkich. Jej matka, mloda wdowa, pracowala uczciwie w Wiedniu w
kuchni gminy zydowskiej. Kiedy jej brat dzieki "Mein Kampf" stal sie bogatym
czlowiekiem, zabral ja do siebie na Obersalzberg w Berchtesgaden i zrobil
gospodynia w swoim "Haus Wachenfeld". Ladna, o rozkwitajacej urodzie maturzystka
Geli, ktora chciala studiowac muzyke, wprowadzila sie do monachijskiego
mieszkania wujka Adolfa przy Prinzregentenplatz. Dalej wszystko potoczylo sie
tak, jak mozna bylo tego oczekiwac. W koncu lata 1931 roku Geli stwierdzila, ze
jest w ciazy. Bardzo sie ucieszyla. Wujek Adolf nakazal aborcje. Zaczal narastac
podskorny konflikt, ktory osiagnal punkt kulminacyjny pewnego wrzesniowego
poranka. Gospodyni wyszla akurat do sldepu po bulki. Zrozpaczona Geli
wybuchnela: "za duzo sie naczytales tego swojego Mendla. Prawa dziedzicznosci,
nauka o dziedzicznosci. Po prostu sie boisz, ze wyjdzie na wierzch zydowska krew
i ze urodzi sie krzywonogi bobas z kedzierzawa glowa. Co za bzdura!" rozlegl sie
strzal. Geli zginela trafiona prosto w serce.
W knajpie kolo Norymbergii, Hitler odbywajacy samochodowa wycieczke razem ze
swoim przyjacielem i osobistym fotografem Hoffmanem, dal sie zaskoczyc przez
telefon od Hessa, ktory poinformowal go, ze Geli nie zyje. Nie, to niemozliwe.
Okolo poludnia szybki samochod byl z powrotem w Monachium. Hitler byl zalamany,
mowil o samobojstwie, chwycil za pistolet, ale Hess mu go wyrwal z reki. Grozil
ze wszystko rzuci, ale pelni wspolczucia towarzysze partyjni odwodzili go od
tego, pocieszali i dodawali otuchy.
Dochodzenie w sprawie smierci Geli przejal dr Guertner z bawarskiego
ministerstwa sprawiedliwosci. Wynik dochodzenia: samobojstwo. W Trzeciej Rzeszy
dr Guertner zostal ministrem sprawiedliwosci Rzeszy. Hitler mial spowiednika,
zwalczajacego Zydow ojca Stempfle. Takze i on zostal zamordowany w "noc dlugich
nozy". Hitler rozpaczal: "Zamordowali biednego ojca Stempfle!". Po czym obaj
sprawcy zostali awansowani.
Kosciol Katolicki nie grzebie samobojcow w poswieconej ziemi. Ksiadz, ktory
pochowal Geli na wiedenskim cmentarzu, powiedzial pelnemu watpliwosci Otto
Strasserowi: "Z faktu, ze zostala pochowana po chrzescijansku, moze pan sobie
wyciagnac odpowiednie wnioski". Badacz zycia Hitlera Konrad Heiden napisal w
przedmowie do swojej biografii Fuehrera wydanej w 1936 roku: "Tylko w jednej
kwestii nalezaloby dokonac zmian. Smierci Angeli Raubal nie uwazam juz za
samobojstwo". Inny biograf Hitlera Allan Bulock wyrazil sie
na ten temat zadziwiajaco zwiezle: najlepiej byloby, gdyby sprawa Geli Raubal
pozostala tajemnica".
Wszystkie te zyciowe klopoty i przeciwnosci losu nie zatrzymaly strumienia
amerykanskich pieniedzy. Partia mogla sobie pozwolic na kupno "Brunatnego Domu"
w Monachium za milion marek. Tylko dwie partie sposrod ponad czterdziestu
dzialajacych w Niemczech odnotowaly znaczny przyrost liczby czlonkow i glosow:
NSDAP i finansowana ze Wschodu Komunistyczna Partia Niemiec.
Zaden kapitalista nie lubi tracic tego, co zarobil. Wall Street, ktora
zainwestowala w Niemczech miliardy w twardej walucie, postepowala calkiem
logicznie wydajac miliony, aby zabezpieczyc sie przed komunistycznymi
wywlaszczeniami. Stare przeciwienstwo miedzy Zydami zachodnimi a wschodnimi
gralo tutaj tylko drugorzedna role. Nie przewidywano tez, ze Hitler zdecyduje
sie na wojne, od ktorej zreszta Wall Street nie zbiedniala.
"Amerykanskie inwestycje beda pod rzadami narodowych socjalistow bezpieczniejsze
niz pod rzadami jakiejkolwiek innej partii" - czesto i dosc otwarcie mowil
Hitler. I jak tu sie nie dziwic zdziwieniu Bruenninga?
Przewodniczacy partii latal samolotem i przemawial, przemierzal kraj wraz z
kolumna samochodow i przemawial: "Nie traccie wiary w przyszlosc naszego narodu
w wielkosc naszej ojczyzny i w zwyciestwo naszej sprawy. Dopoki zyje, naleze do
was, a wy nalezycie do mnie". To bylo wszedzie dobrze przyjmowane. Brytyjski
attache wojskowy Thorne pisal do swojego ambasadora w Berlinie: "Wszyscy
oficerowie czuja, ze ruch narodowosocjalistyczny jest dzis najlepszym srodkiem
zdyscyplinowania niemieckiej mlodziezy i wyrwania jej spod wplywu komunistow".
"Zydzi sa naszym nieszczesciem" - we wszystkich rozmowach z przemyslowcami,
przywodcami innych partii prawicowych, w przemowieniach na placach i w salach,
przewijala sie ta mysl, dostosowana kazdorazowo do publicznosci. Tysiace ludzi
czekalo w deszczu do trzeciej w nocy na samolot spozniajacy sie z powodu zlej
pogody - ale przylecial, a oni sluchali i ogladali swojego idola, swojego
fuehrera, ktory mial ich wyprowadzic z biedy i upokorzenia.
Zydzi sami ulatwiali zadanie wiecowemu mowcy. Oni rowniez mowili o strasznych
rzeczach, na przyklad o trujacym gazie: "Oby gaz przeniknal do pokoi waszych
dzieci. Oby powoli pograzaly sie w smierci, te wasze laleczki. Zycze zonie radcy
konsystorialnego i zonie naczelnego redaktora, matce rzezbiarza i siostrze
bankiera, aby umieraly w bolesciach. Kto w tej godzinie zostawia Ojczyzne na
pastwe losu niech bedzie blogoslawiony" W ten sposob nie przebierajac w slowach
walczyl piorem na lamach czasopisma "Weltbuehne" Zyd ze Wschodu Kurt Tucholsky
piszacy tez pod pseudonimami: Ignaz Wrobel, Kaspar Hauser, Theobald i Peter
Panter.
Przed 1933 rokiem Zydzi stanowili 1% ludnosci Rzeszy Niemieckiej. W prasie,
filmie i bankowosci ich udzial przekraczal 50%. W Berlinie Zydami bylo 55%
adwokatow i 52% lekarzy. 15 Zydow obsadzalo 718 stanowisk w radach nadzorczych.
Cudzoziemcy odwiedzajacy Berlin znali tylko zycie na Kudammie w nocnych
lokalach, gdzie nie spotkali glodujacych bezrobotnych i robotnikow sezonowych.
Latwo wiec przychodzilo im mowic i pisac o "zlotych latach dwudziestych".
Zachodni Zyd Stern, bardziej znany jako brytyjski magnat prasowy lord Rothemere
i brat innego magnata prasowego lorda Northcliffe'a, stwierdzil w 1930 roku:
"Jezeli wnikliwiej zanalizujemy mozliwosc przejscia wladzy w rece narodowych
socjalistow, to zobaczymy, ze mialoby to wielorakie zalety. Narodowy socjalizm
tworzy mocny wal przeciw bolszewizmowi eliminujac niebezpieczenstwo, ktore
polega na tym, ze sowiecka krucjata przeciw europejskiej cywilizacji dociera do
Niemiec uzyskujac w ten sposob taka pozycje w strategicznym centrum Europy, ze
bedzie nie do pokonania".
Podobnie pisal Stern-Rothemere w ksiazce wydanej w 1939 roku: "Hitler cierpial
widzac nieudolnosc ludzi rzadzacych jego krajem. Jako osobista zniewage odczuwal
to widowisko, w ktorym przedstawiciele innej rasy robili w Niemczech i Austrii
znakomite interesy, podczas gdy jego rodacy zyli w nedzy".
Emigranci informowali na lamach "Pariser Tageszeitung", ze niemieccy Zydzi
negocjowali z "Brunatnym Domem" na temat utworzenia specjalnych zydowskich
oddzialow SA " nic nie jest bardziej nasladowane niz sukces.
SOCJALISCI OPUSZCZAJA NSDAP
Gdy polaczy sie nacjonalizm i socjalizm jest rzecza naturalna, ze rozmaite grupy
spoleczne zaczynaja zbyt wiele oczekiwac. Zwlaszcza, ze Hitler nie skapil
obietnic przemawiaj^c do kapitanow gospodarki w Hamburgu lub w Zaglebiu Ruhry, a
w kilka dni pozniej do
tlumu bezrobotnych w berlinskim Palacu Sportu, a w koncu przedstawiajac swoje
zamierzenia na przyszlosc maklemburskim chlopom nekanym przez komornikow. Nikt
nie wiedzial dobrze, jak Hitler wyobraza sobie socjalizm, a plotki o jego
zwiazkach z zydowska finansjera jeszcze bardziej poglebialy zamieszanie i
wywolywaly kolejne
nieporozumienia.
Punkt 17. programu partii postulowal "wywlaszczenie ziemi bez odszkodowania".
Nieufnym chlopom Hitler wyjasnial: "Poniewaz NSDAP stoi na gruncie poszanowania
wlasnosci prywatnej, to jest rzecza oczywista, ze passus "wywlaszczenie bez
odszkodowania" odnosi sie wylacznie do prawnej mozliwosci wywlaszczenia jesli to
konieczne, gruntow nabytych bezprawnie lub uzywanych w sposob szkodliwy dla
dobra narodu. W pierwszym rzadzie odnosi sie to do zydowskich spolek
spekulujacych gruntami".
Gdy Goebbelsa pytano o socjalizm unikal zr?cznie odpowiedzi na sposob
lewatynski: "Narodowy socjalizm nie jest dzis czyms raz na zawsze okreslonym,
ale znajduje sie w procesie stawania. Ciagle ulega zmianom i nie nadaje sie w
sposob calosciowy precyzyjnie zdefiniowac". Przeciwnicy z obozu socjalistycznego
mieli podobne odczucia: "Byc moze na poczatku dzialalnosc Adolfa Hitlera miala
swe zrodla w szczerym sprzeciwie wobec panujacych stosunkow spolecznych. Ale
dzis jest on tylko marionetka w rekach wielkiego biznesu. Czy ktos wyobraza
sobie, ze magnaci stalowi i weglowi beda dawac swe cenne pieniadze na
organizacji, ktorej celem byloby ich wywlaszczenie i powieszenie na najblizszej
latarni jako ofiar zlozonych ku czci germanskich bogow?"
Takze Kurt Tucholsky, piszacy pod wszelkimi mozliwymi nazwiskami, nie mial
watpliwosci: "W polityce wewnetrznej? Nie, o czym panstwo myslicie. Troche
wyrokow, troche szykan wobec Zydow i garstki zwolennikow republiki, zakaz
dzialalnosci dla partii komunistycznej i nic wiecej".
Z kolei Albert Einstein, ktory wyemigrowal do USA nie niepokoil sie zbytnio
rozwojem wydarzen i finansowaniem Hitlera przez Wall Street: "w ruchu
narodowosocjalistycznym widze na razie tylko konsekwencje obecnej trudnej
sytuacji gospodarczej i dziecieca chorobe republiki. Solidarnosc Zydow jest jak
najbardziej wskazana, ale jakas specjalna reakcje na wyniki wyborow uwazam za
niecelowa".
Dawny minister sprawiedliwosci Rzeszy Otto Landsberg z SPD uspokajal sam siebie
i innych mowiac o nadchodzqcej przyszlosci: "Pan jest jeszcze mlody, drogi
kolego, i przecenia pan niebezpieczenstwo, jakie plynie od tych antyzydowskich
krzykaczy. Wiele razy przezylem, jak te antysemickie prady przyplywaja, i
odplywaja. W latach osiemdziesiatych byly one silne w moim rodzinnym miescie
Ostrowie i moj brat uczeszczajacy wowczas do gimnazjum wiele z tego powodu
wycierpial. Kilka lat pozniej ja poszedlem do tego samego gimna¬zjum, nic nie
zostalo z tych nastrojow. Byloby bledem traktowanie tych ludzi jako powaznej
sily politycznej".
Pruski premier Braun, rowniez z SPD tak ocenial zamieszanie spowodowane
obietnicami, ktore Hitler skladal wszystkim naokolo: "Hitler to typ politycznego
awanturnika, ktory dzieki swej demagogicznej agitacji skupil wokol siebie i
przekonal do swojej mglawicowej wizji Trzeciej Rzeszy zarowno masy ludzi
zdesperowanych, zrozpaczonych i pozbawionych nadziei jak i te wszystkie kregi,
ktore z powodu swej kapitalistycznej zachlannosci i swoich reakcyjnych pogladow
lub tez z powodu swojej politycznej glupoty smiertelnie nienawidza
obecnego panstwa ludowego. Hitler obiecuje wszystkim to, czego sobie zycza i
zawsze sa to obietnice czynione kosztem innych".
W maju 1930 roku mlodszy z braci Strasserow - Otto postanowil dowiedziec siw,
czego wlasciwie maja socjalisci szukac w NSDAP, ktora wspomagana jest przez
wielki kapital. Pakt zawarty miedzy Hitlerem i moznymi tego swiata niepokoil
zarowno jego, jak i jego brata Gregora i wielu innych. Pozycja Otta w partii
byla mocna m.in. dzieki temu, ze byl wydawca czasopisma "Nationalsozialistische
Briefe". Dlatego to on wlasnie, w obecnosci swego brata Gregora, odbyl
zasadnicza rozmowe z Hitlerem w berliriskim hotelu "Sanssouci". Nie rozwiala ona
niepokojow dr. Strassera i zachowal on o niej przykre wspomnienie. W kwestii
socjalizmu Hitler mial najwyrazniej inne zdanie: "Widzi pan, drogi towarzyszu
Strasser, wlasciciel fabryki zalezny jest przeciez od pracowitosci i wydajnosci
swoich robotnikow. Jesli oni strajkuja, to jego wlasnosc staje sie
bezwartosciowa. Poza tym, jakim prawem ludzie ci zadaja udzialu we wlasnosci lub
w kierowaniu fabryka?" Zapalajac sie coraz bardziej Hitler kontynuowal swoje
wywody: "Niech Pan zrozumie, olbrzymia wiekszosc robotnikow nie chce niczego
oprocz chleba i igrzysk, i nie ma zadnego zrozumienia dla jakichkolwiek idealow.
Nie mozemy liczyc na to, ze pozyskamy szero-kie masy robotnicze. Chcemy, aby
wylonila sie nowa warstwa panujaca, ktora nie kieruje sie etyka wspolczucia,
lecz jest swiadoma tego, ze ze wzglfdu na swoja rasowa wyzszosc ma prawo rzadzic
i bezwzglednie egzekwowac swoje panowanie nad szerokimi masami".
Dawny czlonek SPD Strasser zdobyl si? na odwage: "Panie Hitler, jesli chce pan
utrzymac system kapitalistyczny, to nie moze pan rownoczesnie mowic o
socjalizmie! Gdyz zwolennicy naszej partii sa przede wszystkim socjalistami i
powoluja sie na program partyjny, w ktorym postuluje sie uspolecznienie zakladow
pracy". Konczac rozmowe, Hitler powiedzial krnabrnemu towarzyszowi: "Slowo
socjalizm nie oznacza, ze zaklady pracy musza, ale ze moga zostac uspolecznione,
jesli szkodza interesowi narodowemu. Jesli tego nie czynia, to zbrodnia byloby
niszczenie gospodarki. W rzeczywistosci tylko jeden system zapewnia gospodarce
sukces: odpowiedzialnosc w gore, autorytet w dol".
Po tej wyjasniajacej rozmowie Hitler napisal gniewny list do swojego
berlinskiego gauleitera Goebbelsa z zadaniem, aby Otto Strassera i jego
zwolennikow wyrzucic z partii na zbity pysk: "Dopoki ja kieruje partia
narodowosocjalistyczna, nie bedzie ona klubem dyskusyjnym dla wykolejonych
literatow lub salonowych bolszewikow. Nie zostala stworzona dla doktrynerskich
blazenstw politycznych harcerzykow". Strasser, ktory takze i w NSDAP nie znalazl
socjalizmu, odszedl spod jej sztandarow. Opublikowal manifest zatytulowany
"Socjalisci opuszczaja NSDAP", w ktorym dal upust swojej wscieklosci na
"orientalny sultanat Hitlera". Uwazamy, ze coraz bardziej rozwodnione
sformulowania dotyczace naszych socjalistycznych dazen stoja w sprzecznosci z 25
punktami programu partyjnego, a ciagle miarkowanie socjali¬stycznych postulatow
zawartych w programie uwazamy za sprzeniewierzenie sie duchowi i programowi
narodowego socjalizmu. Z nieublagana konsekwencja forsowana jest w NSDAP linia
zdrady jej zasad".
Razem z Otto Strasserem odeszlo do narodowosocjalistycznej opozycji, ktora
pozniej nazwala sie "Czarny Front", kilkunastu redaktorow i dziennikarzy gazet
partyjnych, rozni aktywisci Hitler-Jugend, kilku funkcjonariuszy partyjnych i
kilku narodowosocjalistycznych radnych gminnych i miejskich. Masy partyjne
pozostaly wierne Fuehrerowi. Brat Otta Gregor pozostal w partii jeszcze przez
dwa lata.
Hitler mial duze pieniadze i parl naprzod od sukcesu do sukcesu. Natomiast Otto
Strasserowi z jego "lewicowcami z prawicy" nie wiodlo sie w dalszym zyciu. Udal
sie na emigracje do Pragi. Najwiekszy zawod sprawil mu jego najbardziej zaufany
wspolpracownik - Zyd nazwiskiem Mahr, ktory pomagal mu kolportowac ulotki
szmuglowane z Czechoslowacji do Rzeszy. W rzeczywistosci pracowal dla SS i
sterowal nim szybko awansujacy Heydrich. W koncu Mahr zostal aresztowany przez
czeska pohcje i spedzil kilka lat za kratkami. Potem podstawiono Strasserowi
innego zydowskiego agenta o nazwisku Pollak. Eks-narodowy socjalista Strasser
musial uciekac z kraju do kraju, az wreszcie w czasie wojny Kanada udzielila mu
azylu. W polowie lat piecdziesiatych, dziesiec lat po zakonczeniu wojny, ten
niezlomny wrog Hitlera znowu przezyl wielkie rozczarowanie: nie zezwolono mu na
powrot do Republiki Federalnej Niemiec. Kiedy udalo mu sie w koncu przezwyciezyc
wszystkie przeszkody i powrocic do ojczyzny wysunieto wobec niego najbardziej
nieprawdopodobne zarzuty. Strasser szukal sprawiedliwosci w sadzie, ale wszyscy
sedziowie, takze ci z Trybunalu Konstytucyjnego w Karlsruhe, w wiekszosci dawni
towarzysze partyjni, oddalili skargi czlowieka, za ktorego glowe Hitler
wyznaczyl milion marek nagrody: .,Jego poparcie dla NSDAP wiecej wazy niz jego
pozniejszy opor wobec tej partii" - tak toczy sie ten swiat.
Do berlinskiego biura S.A. zajmujacego sie pomoca dla uwiezionych towarzyszy
wpadl jak bomba esesman zwany ze wzgledu na pyzata twarz "Swinskie Poliko",
jeden z najbardziej znanych i najodwazniejszych uczestnikow bojowek z
komunistami. Juz od progu krzyknal do siedzacej przy maszynie do pisania panny
Jolandy von Pescatore: "Gowno, gowno. Wszystko do dupy. Fuehrer kupuje sobie
mercedesa za 40 mln, a SA nie ma co do garnka wlozyc". SA podniosla bunt.
Zwiazek z manifestami, przemowieniami i artykulami Otto Strassera byl oczywisty.
Szef SA Pfeffer von Salomon i szef berliriskiej SA, byly kapitan Stennes walneli
piescia w stol. Monachijska centrala natychmiast przykrecila kurek z pieniedzmi.
I wtedy sie zaczelo. SS Himmlera przejelo ochrone Goebbelsa i siedziby okregowej
organizacji partyjnej obleganej przez SA. Nie ocalal ani jeden mebel.
Zakrwawieni esesmani nie mogli podniesc sie z ziemi - jeszcze niewiele umieli.
Stennes postanowil pozbawic Hitlera wladzy. Haslo "Adolf zdradza nas
proletariuszy" zrobil karier? wsrod bojowcow berlinskiej SA. Grupy SA, po
drugiej stronie Laby, z rozwinietymi sztandarami przeszly na strong Stennesa,
ktory objal przywodztwo buntu. W Brandenburgii, Maklemburgii, na Pomorzu i
Slasku partyjne bojowki nie byly juz sklonne pojsc w ogien za Hitlerem. Nikt juz
nie spiewal piesni, ktora jesz¬cze niedawno zwabiala ludzi do okien: "Hitler
jest naszym wodzem, jego nie skusi zloty zold, ktory od zydowskich tronow toczy
sie do jego stop, ktory od zydowskich tronow toczy siw do jego stop".
Melodiw do tego raczej problematycznego tekstu ulozyli komunisci. Po pewnym
czasie w kasach SA nie bylo ani grosza. I to byl mo¬ment, w ktorym do akcji
wkroczyl Hitler: przybyl z Monachium, chodzil od knajpy do knajpy, obiecywal
pieniadze, posady, fotele parlamentarne i rychle zwyciestwo. Esesmani z meznym
spokojem przyjmowali najpierw jego grozby, a potem obietnice. Wraz z Pfefferem
von Salomonem i Stennesem odeszli od ruchu dalsi zwolennicy socjalizmu. Pfeffer
trafil pozniej do gestapowskiego wiezienia, a Stannes do Chin, gdzie zostal
doradca.
Przyszly pieniadze i przyszedl Roehm, ktory "trzy trypry swojego zycia uwazal za
kare wymierzona mu przez nature" i ktory od czasu postrzalu w twarz wolal
towarzystwo mezczyzn. Tak czy owak SA - jak uwazal Hitler - nie byla "zakladem
wychowawczym dla panienek z dobrych domow".
W 1932 roku takze Gregor Strasser odpowiedzialny dotad w partii za sprawy
organizacyjne i prawdziwy przywodca partii w pln. Niemczech, a przez to nr 2 w
ruchu, poszedl w slady swojego brata i Sten¬nesa. "Nie moge" - pisal czlowiek,
ktory z powodu ciaglych walk wewntrzpartyjnych, tarc i konfliktow zachorowal na
cukrzyce -"zaakceptowac takiego kursu. Odmawiam przyjecia zan
odpowiedzialnosci".
Pozniejszy laureat pokojowej nagrody Nobla - Carl von Ossietzky obwieszczal
radosnie na pierwszej stronie styczniowego wydania z 1933 roku swojego pisma
"Weltbuehne". "Na poczatku 1932 roku nazistowska dyktatura byla tuz, tuz. W
koncu tego samego roku partia Hitlera przezywa powazny kryzys. Dlugie noze
pochowano cichcem do futeralow, jesli publicznie widac cos dlugiego, to sa to
usta Fuehrera".
W berlinskim hotelu "Kaiserhof' Hitler otworzyl list od Strassera. Po
przeczytaniu zagrozil, ze popelni samobojstwo: "Jesli partia sie rozpadnie, w
ciqgu trzech minut skoncze ze soba".
Podczas gdy wszyscy goraczkowo go szukali, Gregor Strasser siedzial spokojnie,
pogodzony z soba w jednej z berliriskich knajp w towarzystwie calkiem
apolitycznego czlowieka i popijal male jasne. Wieczorem wsiadl do pociagu
jadqcego do Monachium, a rankiem nastepnego dnia udal sie samochodem wraz z
rodzina na wypoczynek do zajetego przez Wlochow Pld. Tyrolu, ktory przez Hitlera
zostal spisany na straty mimo wielu protestow w partii.
U wielu towarzyszy partyjnych pozostala "antykapitalistyczna tesknota", do
ktorej tak czesto odwolywal sie Gregor Strasser. Takze u jego osobistego wroga,
pozniej ministra propagandy dr. Goebbelsa. Dlugoletni referent prasowy ministra
von Oven, mieszkajacy razem z szefem w jego wilii na Schwanenwerder, zostal
ofukniety przez gauleitera Saksonii Mutschmanna na pewnym przyjeciu w 1944 roku,
na ktorym wszyscy pojawili sie obwieszeni orderami i odznaczeniami: "Jesli nie
ma pan zadnych orderow, moj drogi, to niech pan przynajmniej przypnie sobie
odznake partyjna". Na to Oven: "Niestety, nie moge tego zrobic, panie
gauleiterze, w 1932 wystapilem z NSDAP".
W wyborach do Reichstagu w listopadzie 1932 roku ku zaskoczeniu wszystkich
narodowi socjalisci stracili niespodziewanie ponad dwa miliony glosow. Komunisci
zdobyli o 3/4 miliona glosow wi?cej niz w poprzednich wyborach. Porazka NSDAP
byla konsekwencja otwartego paktowania Hitlera z wielkim kapitalem oraz
propagandy Strassera i Stennesa. Mnozyly sie wystapienia z partii. W Berlinie
bojowcy z SA organizewali razem z komunistami strajk komunikacji miejskiej.
Brunatni i Czerwoni swietnie sie rozumieli. Razem prosili przechodniow o datki:
"Na fundusz strajkowy rewolucyjnej opozycji zwiqzkow zawodowych!" szef SA Roehm
oswiadczyl: "Drogi mieszczuchu tylko nie zemdlej! Uwazam, ze wsrod komunistow z
Czerwonego Zwiazku Frontowcow jest wielu wspanialych zolnierzy".
W tych pelnych napiecia dniach Hitler przemierzal wielkimi krokami sale
berlinskiego "Kaiserhofu". Potem wyruszyl w objazd po kraju. Jezdzil od okregu
do okregu, zadal wytrwalosci i lojalnosci, nie szczedzil tez obietnic. Mimo tych
wysilkow stracil prawie polowe glosow w wyborach w Turyngii, ktore odbyly sie
miesiac pozniej.
Koniec NSDAP zdawal sie byc bliski. Gauleiter Berlina Goebbels zanotowal w swoim
dzienniku: "Brak pieniedzy uniemozliwia jakakolwiek sensowna prace. Czlowiek
jest tak rozbity wewnetrznie, ze jedyne o czym marzy, to wyrwac sie z tego
zametu na kilka tygodni".
Nastepca kanclerza Bruenninga zostal inny polityk Centrum - von Papen, ale i on
poniosl porazke. Po nim szczescia probowal gene¬ral Reichswehry Schleicher, ale
nikt, po prostu nie chcial o nim slyszec. Nawet Reichswehra, ktora w poltora
roku pozniej nawet okiem nie mrugnela, gdy ludzie z SS zastrzelili generala przy
jego wlasnym biurku.
Partia Hitlera nie placila ani dlugow, ani pensji etatowym pracownikom. Esesmani
krazyli jak zebracy po ulicach wielkich miast: Berlina, Kolonii, Duesseldorfu
czy Essen i pobrzekiwali puszkami cieszac sie z kazdego wrzuconego feniga.
Obrzucani wyzwiskami wielcy przemyslowcy wyglzdali przez okna swoich biurowcow i
widzieli jak rozwiewaja sie ich nadzieje, co upodobnialo ich sytuacje do tej, w
ktorej znajdowal sie Hitler. "Alarm" - rozdzwonily sie telefony kapitanow
gospodarki i zaczeli sie naradzac, co robic dalej.
Wieczorem 3 stycznia 1933 roku ze swego tyrolskiego urlopu powrocil do Berlina
wypoczety Gregor Strasser, zdecydowany przejac , kierownictwo rozpadajacej sie
partii. Tego samego dnia Hitler wsiadl do nocnego pocigu pospiesznego, ktory
jechal na zachod. W Bonn czekal a niego szofer Schreck z mercedesem. Jechali
porannA szarowka poprzez wznoszaca sie mgle. W Bad Godesberg Hitler zjadl
sniadanie w towarzystwie swojego dawnego towarzysza broni Dreesena. Po sniadaniu
wyruszyli w dalsza droge. Przed Dusseldorfem zawrocili i poznym popoludniem 4
stycznia 1933 roku samochod zatrzymal sie przed wspaniala willa na
przedmiesciach Kolonii. Na scho-dach stal baron von Schroeder "le riche
financier d'origine israelite" - jak napisal w Paryzu Otto Strasser. Ten
wspolwlasciciel wielu bankow niemieckich i anglosaskich, ktorego rodzina od
pokolen zajmowala sie operacjami finansowymi i w 1866 roku zostala uszlachcona
przez krola pruskiego. Baron von Schroeder bankier zwiazany z amerykanskim
koncernem ITT, o ktorym sie znowu duzo mowilo, skiero-wal Himmlera i Hessa
towarzyszacych Hitlerowi do jednego z bocznych pokoi. Swojego honorowego goscia
zaprowadzil na pierwsze pietro, gdzie oczekiwal ich byly kanclerz i najbardziej
zaufany czlowiek sedziwego a w opinii innych zgrzybialego prezydenta Rzeszy
Hindemburga. Gdy weszli, von Papen podniosl sie z miejsca i wolnym krokiem
ruszyl naprzeciw przyszlemu wodzowi Trzeciej Rzeszy. Jeszcze przed obiadem
panowie osiagneli porozumienie: kanclerz Rze¬szy - Adolf Hitler, wicekanclerz -
von Papen, Hugenberg i inni konserwatysci mili sercom sponsorow mieli objac teki
ministerialne. Ministrami mieli zostac rowniez dwaj narodowi socjalisci -
Goering i Frick.
"Bogaty finansista izraelskiego pochodzenia" baron von Schroeder, ktory wkrotce
wlozyl mundur generala SS, zeznawal po wojnie przed Miedzynarodowym Trybunalem
Wojskowym w Norymberdze: "Kiedy 6 listopada 1932 roku NSDAP poniosla porazke i
poparcie dla niej zaczelo malec, pomoc dla niej stala sie niecierpiaca zwloki.
Wspolny interes calej gospodarki wynikal z leku przed bolszewizmem".
Mimo podjecia wszelkich srodkow ostroznosci nie udalo sie spotkania utrzymac w
tajemnicy. 5 stycznia gazety informowaly o nim na pierwszych stronach. Goebbels
nie czul sie juz wewnetrznie rozbity i nie chcial juz "uciekac od tego zametu".
Wprost przeciwnie: "Finanse nagle sie poprawily. Jesli caly manewr sie
powiedzie, to mamy wladze w zasiegu reki!".
Hitler pojechal do malego kraiku Lippe, gdzie mialo glosowac 90.000 obywateli.
Za nim przybyl Goebbels. Kwatera glowna miescila sie na zamku barona von
Openhausena. Hitler i Goebbels wystepowali i przemawiali bez chwili odpoczynku.
W kazdej wioskowej gospodzie stawiali chlopom piwo. Pieniadze nie graly roli. Po
dziesieciu dniach udalo im sie przeciagnac na swoja strone okolo 20% wyborcow.
Ten sukces dal poczatek halasliwej kampanii propagandowej, ktorej glowny slo¬gan
brzmial: "Lippe to sygnal". Trwalo to dokladnie dwa tygodnie: wczesnym
popoludniem 30 stycznia 1933 roku
Adolf Hitler zostal calkowicie legalnie powolany na stanowisko kanclerza Rzeszy.
Do poznej nocy przed Kancelaria Rzeszy przewalaly sie dwunastkami brunatne
kolumny z plonacymi pochodniami. Na balkonie Kancelarii, obok wspartego na lasce
Hindenburga, 43-letni nowy kanclerz z blyszczacymi oczyma spogladal na morze
plomieni. W znajdujacym sie naprzeciwko "Kaiserhofie" u lubiacego siw bawic
Nadrericzyka Goebbelsa atmosfera panowala jak podczas karnawalu w Kolonii.
Carl von Ossietzky, ktory niedlugo potem zginal w obozie koncentracyjnym, mylil
sie calkowicie, gdy 31 stycznia 1933 roku napisal na pierwszej stronie swojej
"Weltbuehne": "Kazdy Niemiec raz w zyciu kanclerzem! Szansa dla rodzin
wielodzietnych!". Tak latwo ani Niemcy, ani swiat nie poradzili sobie z
kanclerzowaniem Hitlera.
Z poczatku wszyscy - lacznie z SA, ktora chciala miec jasna sytuacje - probowali
robic dobre wrazenie. Hitler modlil sie w radio: "Oby Bog Wszechmogacy, zechcial
otoczyc opieka nasza prace, ksztaltowac nasza wole, obdarzyc nas
dalekowzrocznoscia i uszczesliwic nas zaufaniem naszego narodu". Coraz czesciej
"amen" konczylo jego wystapienia. Publiczne napomnienie skierowane przez
kanclerza do czlonkow SA bylo jednoznaczne: "Nakazuje wam bezwarunkowe i slepe
posluszenstwo. Kto samowolnymi akcjaini probuje zaklocic funk-cjonowanie
gospodarki, dziala swiadomie przeciw rzadowi narodowemu".
Zastepca Fuehrera Hess wydal okolnik zakazujacy wszystkim czlonkom partii
podejmowania jakichkolwiek akcji skierowanych przeciw zydowskim domom towarowym,
takim jak Karstadt i Tietz lub przeciw bankom, takim jak: Deutsche Bank,
Dresdner Bank, Commerz-Bank. Tajna policja panstwowa czyli Gestapo, ktora
poczatkowo podlegala szwagrowi Georinga, rozwiazala dzikie obozy koncentracyjne
zalozone przez SA. Sad w Szczecinie skazal "komendanta" jednego z tych obozow na
13 lat wiezienia za maltretowanie uwiezionych.
Dzieki szczegolnej protekcji szefa berliriskiej SA hrabiego Helldorfa czlonek
partii i wiedenski Zyd Herschel Steischneider stal sie - pod nazwiskiem Eric Jan
van Hanussen - partyjnym jasnowidzem. Jego prestidigitatorskie umiejetnosci oraz
fantastyczne i pelne wznioslych wizji przepowiednie sprawily, ze stal sie
ulubiencem duzej czesci awansujacych szybko czlonkow partii. "Volkischer
Beobachter" poswiecil mu duzy artykul opatrzony zdjeciem.
Prominenci poprzedniego rezimu udali sie na emeryture, byly pre¬mier Prus Carl
Severing, ktory czesto zakazywal dzialalnosci SA i noszenia brunatnych koszul,
wyprowadzal codziennie, przez nikogo nie niepokojony swego psa na spacer posrod
zaczynajacych sie zielenic drzew Bielefeldu. Partia Socjaldemokratyczna ustami
czlonka zarzadu Loebego oswiadczyla, ze "w calosci popiera rzad Rzeszy".
Prezes Pruskiej Rady Panstwa i burmistrz Kolonii Adenauer, pozniejszy kanclerz
Republiki Federalnej Niemiec, nie chcial "oslabienia rz^du, ktory powstal w
wyniku zwycieskiej rewolucji narodowej: "Z uznaniem witamy zwalczenie
marksizmu".
Pozniejszy prezydent RFN-u Theodor Heuss, wraz z ponad 3/4 deputowanych do
Reichstagu dal rzadowi Hitlera specjalne uprawnienia pozwalajace mu wydawac
ustawy bez ogladania sie na parlament, zawierac pakty i zmieniac konstytucje,
czyli robic wszystko, co mu sie podoba.
Pewien holenderski komunista podpalil gmach Reichstagu, ktory esesmani nazwali
"buda gadulow". Buda plonela wysokim plomieniem, a w tym czasie Hitler
odpoczywal po pracy u Goebbelsa sluchajac plyt z muzyka Wagnera. Gdy dowiedzieli
sie o pozarze, strasznie sie podniecili: "To jest ognisty znak. Teraz sie
zacznie". Ale nie sie nie zaczelo: tylko komunistow i Zydow z lewicy wyciegnieto
noca z lozek. A nast?pnego dnia wydany zostal "Dekret o ochronie paristwa i
narodu", ktory ex post dostarczyl podstawy prawnej dla aresztowan.
Zydzi uwazajacy sie za czlonkow narodu niemieckiego robili, co mogli i
wystosowali oswiadczenie nastepujacej tresci: "My czlonkowie zalozonego w roku
1921 Zwiazku Narodowoniemieckich Zydow zawsze, zarowno w okresie wojny jak i
pokoju, wyzej niz nasze osobiste dobro stawialismy dobro narodu niemieckiego i
Ojczyzny, z ktora czujemy sie nierozerwalnie zwiazani. Dlatego, choc wobec nas
byl surowy, z radoscia powitalismy narodowy zryw ze stycznia 1933 roku, gdyz
widzielismy w nim jedyny srodek mogacy naprawic szkody wyrzadzone w ciagu
kilkunastu lat przez obce narodowi niemieckiemu elementy"
Zydzi na calym swiecie drwili z takiej naiwnosci i opowiadali o transparentach z
napisem "Heil Hitler, precz z nami!". 24 marca Zydzi za posrednictwem "Daily
Express" wypowiedzieli nowemu rzadowi Rzeszy wojne "gospodarcza i fmansowa"
stajac "jak jeden maz do swietej wojny przeciw ludziom Hitlera". NSDAP - w
porownaniu z tym, co bylo pozniej - bronila sie raczej niemrawo. Wezwala, aby w
nastepna sobote zbojkotowac sklepy zydowskie ("w calkowitym spokoju i pelnej
dyscyplinie"). "Niech zadnemu Zydowi nie spadnie wlos z glowy. W sobote, z
wybiciem godziny dziesiatej Zydostwo przekona sie komu wypowiedzialo wojne". W
poniedzialek napisy: "Niemcy, nie kupujcie u Zyda" zostaly usuniete, a wiekszosc
ludzi jak zawsze kupowala tam, gdzie bylo najtaniej.
Bojowa piesn "Wszystko bedzie dobrze, gdy spod noza trysnie zydowska krew"
zostala zakazana. Wolno natomiast bylo spiewac marszowa piesn "Cierpliwosci
zdradzeni bracia, juz chwieje sie Judy tron". Z kolei w innej piesni zmieniono
slowa "Bo dzis naleza, do nas Niemcy, a jutro caly swiat" na ,Bo dzis slysza nas
Niemcy, a jutro caly swiat".
Co bardziej gwaltowne sformulowania z "Mein Kampf" uznal Hi¬tler za nieaktualne
i w wywiadzie dla francuskiej gazety "Paris Mondi" powiedzial: "Moja ksiazka
jest zapowiedzia walki i napisana zostala w wiezieniu, dlatego zawiera ostre
ataki i potepienia. Pisalem ja z gniewem przesladowanego apostola. Ale pomiedzy
politycznym programem tej ksiazki, a programem kanclerza Rzeszy istnieje
zasadnicza roznica. Nie jestem pisarzem, ale mezem stanu. Poprawki do "Mein
Kampf poczynie w ksiedze historii".
Takze w stosunku do Zwiazku Sowieckiego, gdzie z kierownictwa panstwa usunieto
Zyda Trockiego-Bronsteina i stara gwardie zydowskich komisarzy ludowych, zaczal
Hitler zajmowac bardziej umiarkowane stanowisko: "Rzad Rzeszy pragnie utrzymywac
z rzadem Zwiazku Sowieckiego stosunki przyjazne i korzystne dla obu stron.
Wlasnie rzad narodowej rewolucji zdolny jest do prowadzenia takiej pozytywnej
polityki wobec Rosji Sowieckiej. Walka z komunizmem w Niemczech jest nasza
wewnetrzna sprawa i nie bedziemy tolerowac, zeby ktos z zewnatrz sie do niej
wtracal. Nie wplywa to na polityczne sto¬sunki i innymi panstwami, z ktorymi
lacza nas wspolne interesy".
W lutym 1933 roku nowy kanclerz coraz czesciej mowil o ewentualnej podrozy do
Moskwy. Obaj przywodcy mieliby wystosowac apel do swiatowej opinii publicznej:
"Podarujmy Europie 100 lat pokoju". Stalin, do ktorego, uniknawszy pobytu w
obozach koncentracyjnych, przybyli wlasnie niemieccy towarzysze nie okazal
zainteresowania ta idea.
Roehm z cala pewnoscia nigdy w zyciu nie myslal o inwazji na Zwiazek Sowiecki.
Niezaleznie od wszystkich pozaprawnych akcji jego SA, byl on czlonkiem
kierujacym sie dewiza: "zyc i dac zyc innym". Podobnie jak on mysleli bracia
Strasserowie i Stennes. Wszy-scy oni, w przeciwienstwie do ascety Hitlera,
cenili dobry alkohol i smaczne jedzenie. Dla siebie i dla swego narodu chcieli
spokoju. Ro¬ehm, dawny oficer I Wojny Swiatowej wielkie znaczenie przywiazywal
do wesolych popijaw z angielskim, a jeszcze bardziej z francuskim attache
wojskowym.
Rasowe teorie Hitlera byly dla niego zwyczajna bzdura: "Kto zagwarantuje, ze w
ksiegach parafialnych wszystko jest prawidlowo zapisane?" Bez wahania awansowal
do rangi generala pol-Zyda i przekonanego syjoniste majora Franza von Stephani
nadajac mu stopien obergruppenfuerera SA. Roehm mial w kwestii zydowskiej
ustalona i jasna opinie, ktora w najwazniejszych punktach pokrywala sie z dawno
zapomnianym programem partii: wszyscy Zydzi niemieccy pozostaja jako obywatele
Rzeszy w Niemczech; ograniczenia dotycza wy-konywania zawodu lub sprawowania
funkcji: profesora uniwersytetu, prokuratora, sedziego i bankiera; zadne
ograniczenia nie dotycza Zydow-zolnierzy z I Wojny Swiatowej; Zydzi ktorzy po
wojnie przybyli do Niemiec ze wschodu musza opuscic Niemcy.
Armia zawodowa miala polaczyc sie z SA tworzac w ten sposob armie ludowa
skladajaca sie przede wszystkim z oddzialow piechoty i nastawiona na obrone. I
tutaj wystapila roznica zdan, gdyz Hitler upieral sie, ze przyszla armia
niemiecka bedzie zmotoryzowana.
W tym sporze Reichswehra stanela bez wahania po stronie Hitlera. Przyszly
glownodowodzacy Luftwaffe Hermann Goering otrzymal z rak prezydenta i marszalka
Hindenburga awans ze stopnia kapitana (w stanie spoczynku) do stopnia generala.
Rownoczesnie Zwiazek Niemieckich Oficerow wykluczyl ze swoich szeregow kapitana
w sta¬nie spoczynku Roehma.
SA byla niezadowolona i chciala ograniczyc wplywy ludzi, ktorzy dominowali
dotychczas w gospodarce i zyciu spolecznym. Zadala dosc otwarcie "drugiej
rewolucji", tzn. powaznego potraktowania socjalnych postulatow, o ktorych
urzeczywistnienie w koncu walczyla. Nikt natomiast nie chcial usuwac Hitlera i
nigdy nie bylo puczu Roehma.
Byly jednak dokumenty mowiace o przewrocie planowanym przez Roehma. Wyszly one z
falszerskiego warsztatu czlowieka, dla ktorego zniszczenie Roehma byla egzaminem
czeladniczym. Czlowieka tego mozna chyba okreslic jako najwieksze kanalie
rezymu. Kiedy Reinhard Tristan Eugen Heydrich, Zyd, ktory wg Himmlera
"przezwyciezyl w sobie Zyda" i objal kierownictwo akcji antyzydowskiej, zginal w
zamachu w 1942 roku, szef gwardii przybocznej Hitlera Sepp Dietrich wielce sie
ucieszyl: "Wreszcie zdechla ta swinia".
Heydrich - niepolityczny czlowiek wladzy winny rasowych zbrodni trafil do
polityki przez pomylke; Heinrich Himmler, podchorazy powolany do wojska w
ostatnim roku wojny nie potrafil rozroznic oficera-radiotlegraftsty od oficera
wywiadu. W ten sposob radiotelegrafista i "seksualny megaloman" Reinhard
Heydrich, zwolniony w 1931 roku z marynarki za "postawe niegodna zolnierza"
(zniewazyl dziewczyne, ktora zaszla z nim w ciaze), powolany zostal przez
Himmlera na stanowisko szefa sluzby bezpieczenstwa nazwanej pozniej krotko SD
(Sicherheissdients). Heydrich zywil mocne przekonanie, ze jego wszechwladza
"anulowala" u niego zydowska krew. Wedlug badacza nazwisk Kesslera wielu Zydow o
nazwisku "Goldmann" zamienialo je na "Reinhard"
Informacja, ze Heydrich jest Zydem pojawila sie juz pol roku poz¬niej i
pochodzila od kogos kto sie na tych sprawach znal a mianowicie od gauleitera
Jordana, ktory w 1/4 byl Zydem. Wkrotce w leksykonie muzycznym Riemanna ojciec
Heydricha nie figurowal juz jako "Hey-drich Bruno "wlasciwie Suess", ale po
prostu jako "Heydrich Bruno". Fotografie tego smaglego, kedzierzawego muzyka
wygladajacego jak aktor grajacy tytulowa role w filmie "Zyd Suess" zostaly
wykupione po wysokich cenach. Sam Reinhard Heydrich nie zostal przyjety do
korporacji studenckiej, do ktorej mogli nalezec tylko aryjczycy.
Heydrich - syn zydowskiego muzyka i polzydowskiej aktorki, wyniuchal, ze Hitler
i Himmler mieli zydowskich przodkow zanim sam zdazyl zniszczyc lub zmienic swoje
papiery dokumentujace pochodzenie i zlikwidowac nagrobki swoich przodkow -
przede wszystkim swojej babki Sary. Obaj jego szefowie po krotkiej naradzie
doszli do wniosku, ze Heydrich powinien zostac na stanowisku. Wezwali go i
kazali, aby w swoim "warsztacie dokumentow" przeprowadzil aryzacje zydowsko-
wloskiej babki Himmlera.
Trio Hitler, Himmler i Heydrich postanowilo zlikwidowac Roehma -przywodce
czteromilionowej SA, lojalnego towarzysza, domagajacego sie otwarcie realizacji
programu partyjnego. Heydrich zabral sie do dziela. Minister Reichswehry von
Blomberg poskarzyl sie Hitlerowi, ze dotarl do niego rozkaz Roehma (w
rzeczywistosci rozkaz zostal sfalszowany przez Heydricha), zgodnie z ktorym
kazda grupa SA miala utworzyc kompanie ciezkich karabinow maszynowych. Nastepnie
u pulkownika Franza Haldera w Moguncji zjawil sie czlowiek Heydricha ubrany w
mundur Obergruppenfuehra SA, a wiec w randze generala i oswiadczyl: "Jestem
panskim nastepca na stanowisku szefa sztabu tego okregu wojskowego. Prosze
wprowadzic mnie w obowiazki". Halder pojechal do Berlina do generala von
Fritscha, ktory go uspokoil: "Podejmujemy odpowiednie srodki". W czerwcu 1934
roku szef Abwehry znalazl pewnego ranka na swoim biurku "tajny rozkaz" Roehma, o
ktorym nikt nie wiedzial w jaki sposob tam sie znalazl: "Nadszedl czas, aby sie
uzbroic".
Komendant okregu wojskowego we Wroclawiu, pozniejszy marszalek von Kleist,
otrzymal wiele podobnych meldunkow i nie mogl oprzec sie wrazeniu, ze "ktos
trzeci napuszcza nas - Reichswehre i SA - na siebie". Szef Urzedu Sil Zbrojnych
general von Reienau slyszac opinie von Kleista powiedzial: "To moze byc prawda.
Ale teraz jest juz za pozno".
Rzeczywiscie bylo juz za pozno. Reischswehra udostepnila lapaczom Heydricha bron
i koszary, dokad przywozono ludzi umieszczonych na listach proskrypcyjnych i
stawiano pod sciana, niekiedy ze wzgledu na pospiech bez opaski na oczach. Do
1957 roku udalo sie ustalic nazwiska 191 ludzi, ktorzy czesto bez jakichkolwiek
powiazan z SA - znalezli sie na listach Heydricha i zostali zamordowani. Nie
bylo wsrod nich ani jednego Zyda.
Rankiem 30 czerwca 1934 roku, kiedy cala akcja sie rozpoczela, Hitler udal sie
pospiesznie do miejskiego zajazdu niedaleko Monachium i wyciagnal z lozka
niczego nie spodziewajacego sie Roehma, ktory na zapowiadana na pozniejszy
termin wizyte swego Fuehrera przygotowal dla niego oprawiona w skore "Ksiege
wiernosci SA". Ludzie z policji kryminalnej zawiezli Roehma do monachijskiego
wiezienia Stadelheim. Hitler wahal sie, czy rozstrzelac starego towarzy¬sza,
ktoremu w ciagu 15 lat wspolnej walki mowil poufale "ty". Wrocil do Berlina,
gdzie czekal na niego Heydrich z wygrzebana przez siebie ekspertyza pana von
Tresekow, wybitnego funkcjonariusza bawarskiej policji kryminalnej z przelomu
wiekow: "homoseksualisci rzadko odznaczaja sie staloscia i uczciwoscia
charakteru; brak im sily woli i uzywaja czesto kobiecej broni intrygi, obludy i
klamstwa. Nie nadaja sie zupelnie na odpowiedzialne stanowiska w sluzbie
panstwowej, a w blizszym otoczeniu monarchy sa wrecz nieszczesciem".
Po telegramie Heydricha z Berlina, komendant obozu koncentracyjnego w Dachau
wkroczyl do celi Roehma i wystrzelal w niego caly magazynek swojego pistoletu.
Caly we krwi Roehm skonal rzezac: "Mein Fuehrer, Mein Fuehrer".
Wraz z Roehmem scisle kierownictwo NSDAP opuscil ostatni socjalista. Wkrotce
potem zmarl sedziwy prezydent Hindenburg i od tej chwili przy dzwigniach wladzy
w Berlinie nie bylo nikogo, kto nie mialby domieszki krwi zydowskiej. Za
poparcie udzielone przy likwidacji starej gwardii partyjnej, Hitler obiecal
Reichswerze, ze jest ona i pozostanie jedyn\, sila zbrojna narodu. W kilka dni
pozniej zaczeto formowac jednostki Waffen-SS.
Rzeczywista wladze policyjna w Rzeszy, wladze prawie nieograniczona sprawowal
Heydrich, dla ktorego jedyna przeszkode stanowil jego przelozony Reichfuehrer SS
Himmler - lekliwy mieszczuch w binoklach. Taki stan rzeczy martwil Himmlera,
dlatego Hitler na Obersalzbergu pocieszal mlodszego o 15 lat kolege, z ktorym
laczyla go milosc do muzyki i ktory plakal niekiedy podczas gry na skrzypcach:
"To pan, Himmler, zostanie kiedys moim nastepca".
Zasadnicza cecha dyktatury jest robienie dzisiaj tego, co sie wczoraj potepialo
i nierobienie jutro tego, co obiecywalo sie przedwczoraj. Liczy sie jedynie
dorazna korzysc. O ile demokracja ryzykuje, ze pograzy sie w chaosie, o tyle
sprawujacej nieograniczona wladze jednostce zagraza mania wielkosci i wiara, ze
jest zbawca swiata. Po dzis dzien ludzie nie potrafili stworzyc trwalej formy
panstwa, wolnej od tylu niebezpieczenstw.
Mimo korepetycji, jakich udzielil mu Funk - konserwatywny dziennikarz zajmujacy
sie problematyka gospodarcza, a potem minister gospodarki, Hitler nie znal sie w
ogole na gospodarce. Niemniej w pierwszym okresie rzadow osiagnal na polu
gospodarczym sukcesy, ktore dzis trudno sobie wyobrazic. Stalo sie tak dlatego,
poniewaz zostawil gospodarke ekonomistom i wyslal na emeryture wielka ilosc
biurokratow, ktorzy jak wiadomo, hamuja jedynie naturalne mechanizmy
gospodarcze. Ograniczajac rzady kasty biurokratow pozwolil dzialac ludziom z
doswiadczeniem zyciowym oraz prawu naturalnej selekcji Darwina: "Silniejszy
wygrywa". O uspolecznieniu zakladow pracy lub domow towarowych, jak to
przewidywal program partyjny, nie bylo mowy. Prawie 1/3 calej ludnosci zyjaca z
socjalu, znalazla prace zanim jeszcze rozpoczeto zbrojenia i wprowadzono
powszechny obowiazek sluzby wojskowej: "To, ze miliardy godzin ludzkiej pracy
sie marnuja, jest szalenstwem i przestepstwem" - oswiadczyl Hitler w marcu 1933
roku, kiedy pozwolil Reichstagowi 441 glosami "za" i 94 "przeciw" nadac sobie
uprawnienia do robienia wszystkiego, co mu sie zywnie podoba. Po pierwszym
pchnieciu lopata i przemowieniu "zaczynajcie" juz wkrotce niemiecka ziemie
przecinaly "drogi Fuehrera" czyli autostrady. W szczerym polu powstala fabryka
produkujaca "ludowy samochod" (Volkswagen). Tzw. Sluzba Pracy (Arbeitsdienst)
byla obowiazkowa zarowno dla chlopcow, jak i dla dziewczat. Prawdziwi narodowi
socjalisci uwazali ja za jadro narodowosocjalistycznego swiatopogladu. Na
osuszonych bagnach budowano wsie, na nawodnionej piaszczystej glebie siano
zboze. W tamtych czasach, przecietny Niemiec zapytany o przylaczenie terytoriow
na wschodzie popukalby sie w czolo. Ludzie chcieli pracy i chleba, i w zadnym
razie nie byli bardziej nacjonalistami czy szowinistami niz Francuzi czy
Rosjanie.
Na partyjnych zjazdach w Norymberdze najwieksze wrazenie robili na obecnych
mlodzi mezczyzni ze Sluzby Pracy maszerujacy po Zeppelinfeld z obnazonymi,
opalonymi torsami. Tysiace lopat niesionych przez nich na ramionach blyszczalo w
sloncu. Jeden z nich pytal glosno: "Skad jestes kolego?". A inni odpowiadali:
"Znad brzegow Baltyku"",z gor Bawarii"",znad rzeki Ems"",ze Schwarzwaldu". A na
koncu nad Zeppelinfeld rozlegal sie potezny okrzyk: "Deutschland!". I znowu
nastepowalo pytanie: "kim byles kolego?". Jeden odpowiadal: "robotnikiem", inny
"chlopem", a jeszcze inny "artysta". I znowu z tysiecy mlodych gardel wydobywal
sie okrzyk: "Deutschland!". To byli ci mezczyzni, ktorzy kilka lat wczesniej
widzieli ludzi glodujacych na ulicach i spiacych na lawkach w parku. Za kilka
lat ci sami mezczyzni uslysza, ze inni chca narzucic Niemcom wojne i pomaszeruja
przez Europe.
Hitler mowil do nich: "Narod niemiecki pragnie tylko rownych praw. Jesli swiat
postanowi, ze cala bron, az do ostatniego pistoletu maszynowego ma zostac
zlikwidowana, to jestesmy gotowi przystapic do takiej konwencji. Jesli swiat
postanowi, ze nalezy zniszczyc okreslone rodzaje broni, jestesmy gotowi bez
wahania z nich zrezygnowac". Swiat niczego takiego nie postanowil i w dwa lata
po tych postanowieniach wprowadzono w Rzeszy Niemieckiej powszechny obowiazek
sluzby wojskowej istniejacy od dawna u wszystkich sasiadow. Poniewaz jeszcze w
1936 roku sily zbrojne Rzeszy Niemieckiej slabsze byly od armii belgijskiej,
sprzeciw innych panstw wobec remilitaryzacji dwoch panstw niemieckich zakazanej
przez uklad w Poczdamie. Zaraz na poczatku Hitler zawarl pakt o nieagresji z
powszechnie szanowanyrn naczelnikiem Panstwa Polskiego Jozefem Pilsudskim i
konkordat z Kosciolem Katolickim dajacy, wg dosc powszechnej w Niemczech opinii,
zbyt duzo praw Watykanowi. I wreszcie, w trzy miesiace po wprowadzeniu
powszechnego obowiazku sluzby wojskowej, Niemcy i Wielka Brytania zawarly uklad,
zgodnie z ktorym niemiecka mary-narka wojenna miala zostac ograniczona do stanu
odpowiadajqcemu 35% sily floty brytyjskiej. Dla Hitlera to porozumienie z
bratnim nordyckim narodem bylo "najszczesliwszym dniem w zyciu". I chetnie
wierzyl mu kazdy, kto widzial w jego oczach lzy radosci.
Panstwa europejskie wyrazily swoje zrozumienie, kiedy w kilka miesiecy pozniej
rzad Rzeszy wprowadzil oddzialy wojskowe do zdemilitaryzowanej Nadrenii
ustanawiajqc w ten sposob pelna suwerennosc wojskowa na tym obszarze. W
pierwszych pieciu latach, czyli do 1938 roku wydatki rzadowe na zbrojenia nie
byly wyzsze niz we Francji, ktora od zakonczenia I Wojny Swiatowej nie
zmniejszyla swojej armii i posiadala oprocz tego linie Maginota.
W tamtych latach Hitler pozwalal glosowac i 90%, a niekiedy i wiecej glosujacych
ze szczerego przekonania popieralo jego polityke. "Fuehrer i kanclerz Rzeszy" -
jak nadal sie tytulowal mimo objecia po smierci Hindenburga urzedu prezydenta -
podziwiany byl na calym swiecie.
W 1938 roku list otwarty do Adolfa Hitlera wystosowal Churchill: "gdyby Anglii
przytrafilo sie takie nieszczescie jak Niemcom w 1918 roku, to prosilbym Boga,
aby zeslal nam czlowieka o panskiej sile woli i ducha".
Ambasador brytyjski w Berlinie sir Neville Henderson oswiadczyl: "Kazdy kraj
powinien byc szczesliwy majac za przywodce czlowieka, ktory wyzwolil w swoim
narodzie olbrzymie sily tworcze".
Angielska gazeta "Daily Mail" napisala: "Wiara naprawde czyni cuda. Niemcy
znalezli nowa wiare, ktora inspiruje ich do dzialania. Tego typu przemiana
calego narodu, obejmujaca stosunki wewnetrzne, pozycje miedzynarodowa i postawy
ludzkie jeszcze nigdy w historii nie zostala osiagnieta w przeciagu tak
krotkiego czasu".
Byly premier Wielkiej Brytanii Lloyd George wywodzil na lamach "Daily Express":
"to nie sa Niemcy pierwszych lat powojennych: zlamane, pobite, pochylone pod
ciezarem trosk i bezsilnosci. Niemcy sa dzis znowu krajem pelnym nadziei i
ufnosci w przyszlosci, zdecydo-wanym kierowac swoim losem bez jakiejkolwiek
ingerencji z zewnatrz. Po raz pierwszy od czasu zakonczenia wojny ludzie czuja
sie bezpieczni. Narod stal sie weselszy. To sa szczesliwe Niemcy".
Zwiazki Zolnierzy Frontowych z Niemiec odwiedzaly we Francji dawnych wrogow,
francuscy kombatanci przyjezdzali do Niemiec. Mlodziez francuska i Hitler-Jugend
wspolnie organizowaly letnie obozy. Podczas otwarcia olimpiady w Berlinie w 1936
roku czlonkowie druzyny francuskiej maszerowali przed Hitlerem z rekami
uniesionymi w narodowosocjalistycznym pozdrowieniu i przez setki tysiecy kibicow
przywitani zostali z nieopisanym entuzjazmem.
Wiosna 1938 roku oddzialy niemieckie wkroczyly do Austrii, ktorej traktat
wersalski zabranial zrealizowania artykulu 1. Konstytucji z 12 marca 1919 roku:
"Niemiecka Austria jest czescia republiki niemieckiej". Zolnierzy obsypywano
kwiatami. Z Alp zeszli gorale, aby ich przywitac. W calym kraju panowal radosny
entuzjazm. Hitler przybyl do Wiednia, skad uciekl 25 lat temu i z balkonu
dawnego palacu cesarskiego zameldowal setkom tysiecy ludzi zebranym na placu:
"moge dzis zlozyc narodowi niemieckiemu meldunek o wykonaniu najwazniejszego
zadania w moim zyciu. Jako wodz i kanclerz narodu niemieckiego i Rzeszy melduje
przed historia o przystapieniu mojej ojczyzny do Rzeszy Niemieckiej".
Jesienia tego samego roku niemiecki Wehrmacht zajal Sudety. 3,5 miliona Niemcow
sudeckich znalazlo sie z powrotem w granicach Rzeszy. W hotelu swojego kolegi z
frontu Dreesena w Bad Godesberg Hitler i brytyjski premier Chamberlain zgodzili
sie w kwestii prawa narodow do samostanowienia. Francuski premier Daladier
przystal na to, Mussolini rowniez. Uklad monachijski z wrzesnia 1938 roku
sprawil, ze Chamber¬lain po powrocie do
Anglii wyrazil nadzieje, iz obecne stulecie nie zazna wojny. Polska i Wegry
zabraly sobie, z przyzwoleniem wszystkich stron ukladu, te obszary
wielonarodowego panstwa, w ktorym Czesi i Polacy dwadziescia lat zyc musieli pod
obcym panowaniem.
Latem 1933 roku Hitler wezwal do siebie swego zaufanego adwokata "w celu
omowienia niezwykle waznej sprawy" - Hans Frank przybyl do Berchtesgaden, gdzie
w swoim Berghofie Fuehrer mial "kwatere glowna". "Jest moim zyczeniem" - zaczal
Hitler - "aby kwestia zydowska zostala prawnie uregulowana, aby zagranicy i
miedzynarodowemu Zydostwu nie dawac pretekstu do gwaltownych akcji skierowanych
przeciwko nam. Jak sie dowiaduje, panski zydowski ojciec, zostal wyrzucony z
izby adwokackiej za sprzeniewierzenie pieniedzy klienta, nie przez nas ale juz
przed laty. W uznaniu panskich wielorakich zaslug drogi towarzyszu Frank,
zgadzam sie, aby panski ojciec znowu mogl byc adwokatem. Ale sam pan wie z
wlasnego doswiadczenia, iz jest rzecza konieczna, abysmy uwolnili sie od tego
ciezaru, wysylajac ten narod tam, skad przybyl, czyli na pustynie. Zna pan
zapewne moja deklaracje zlozona w obecnosci pisarza Hansa Grimma, ktory ja
pozniej szeroko upowszechnil: "Gdy dojdziemy do wladzy, bedziemy dazyc do tego,
aby Zydzi otrzymali wlasne panstwo". Swego stanowiska w tej sprawie nie
zmienilem. Nie dbam o roznice pomiedzy kapitalistycznymi Zydami z Zachodu i
bolszewickimi Zydami ze Wschodu, co tak podkresla nasz propagandysta Goebbels.
Oczywiscie dokonujemy takiego rozroznienia, ale to jest propaganda. W przeciwnym
razie lud by nas nie rozumial". Hitler wstal i zaczal chodzic po pokoju wielkimi
krokami. "Drogi Frank" - kontynuowal -"nie jest tak, ze to moj "ciemny punkt" -
mozliwosc, ze w 1/4 jestem Zydem doprowadza mnie do szalenstwa. Chce po prostu
miec jasnosc w tych sprawach, dlatego upowazniam pana, jako komisarza
sprawiedliwosci Rzeszy do uregulowania wszystkich kwestii prawnych. Niech pan
przy tym nie zapomina o tym, ze chec wyjazdu do Palestyny zalezec bedzie od
nacisku jaki wywrzemy na Zydow. Niech pan sie zatroszczy o stworzenie podstaw
prawnych".
Dr Frank dobrze zrozumial o co chodzilo Fuehrerowi. Na ogolnokrajowych zjezdzie
partii jesienia, 1933 roku oznajmil: "niezaleznie od naszej woli wyeliminowania
wplywow zydowskich, bezpieczenstwo i zycie Zydow w Niemczech nie jest zagrozone
ze strony panstwa i prawa. Kwestie zydowska mozna w sposob prawny rozwiazac
tylko wowczas, gdy podejmiemy problem stworzenia panstwa zydowskiego".
Juz od wiosny 1933 roku obowiazywala ustawa o urzednikach, na mocy ktorej Zydzi
usunieci zostali z administracji panstwowej. Teraz przyszla kolej na ustawe o
cofnieciu naturalizacji o odebraniu niemieckiego obywatelstwa. Dziesiatki
tysiecy Zydow ze Wschodu, ktorzy naplyneli do Niemiec po I Wojnie Swiatowej,
opuscilo terytorium Rzeszy. Wielu z nich udalo sie do Palestyny bedacej
brytyjskim tery¬torium mandatowym, ktora brytyjski minister spraw zagranicznych
Balfour juz w 1917 roku obiecal przeznaczyc na ojczyzne tulajacych sie Zydow.
Najwazniejsze byly tzw. ustawy norymberskie, ktore przygotowane zostaly na zjazd
partii w 1935 roku. 15 wrzesnia Reichstag na posiedzeniu zwolanym w Norymberdze
jednoglosnie uchwalil "ustawe o ochronie krwi i czci niemieckiej". Odczytal ja
przewodniczacy Reichstagu Goering: "malzenstwa miedzy Zydami i obywatelami
niemiec¬kiej lub pokrewnej rasowo krwi sa zakazane. Pozamalzenskie obcowanie
plciowe miedzy przedstawicielami obu grup bedzie karane". Deputowani do
Reichstagu wybuchneli gromkim smiechem przy pa-ragrafie 4.: "Zydow obowiazuje
zakaz wywieszania flagi Rzeszy i flagi narodowej barw zydowskich. Korzystanie z
tego uprawnienia chronione jest przez panstwo". W swoim koncowym apelu Hitler
przywrocil powage: "Moi panowie deputowani! Uchwaliliscie dzis ustawe, ktorej
znaczenie zostanie rozpoznane w calej rozciaglosci dopiero po wiekach.
Zatroszcie sie o to, aby sam narod kroczyl droga wytyczona przez te ustawe!
Zatrosz¬cie sie o to, aby ustawa ta wyszlachetniala dzieki nadzwyczajnej
dyscyplinie narodu niemieckiego, za ktora i za ktory wy panowie jestescie
odpowiedzialni".
Od kazdego, kto chcial awansowac i robic kariere wymagano tzw. paszportu
pochodzeniowego. Caly narod rzucil sie badac swoja genealogie. Zdarzalo sie, ze
mlodzi, plomienni narodowi socjalisci dostawali nagle z odleglego urzedu pismo
informujace ich, ze maja domieszke krwi zydowskiej. Niektorzy z nich szli do
najblizszego lasu aby tam popelnic samobojstwo. Nie bylo dla nich pocieszeniem
pierwsze zdanie dokumentu: "Zgodnie z intencja narodowego socjalizmu, aby oddac
sprawiedliwosc kazdemu narodowi, nie mowi sie nigdzie o lepszych lub gorszych
domieszkach rasowych, ale wylacznie o domieszkach obcej krwi. Pochodzenia
aryjskiego jest ten, kto z punktu widzenia narodu niemieckiego, nie posiada
domieszki obcej rasowo krwi. Za krew obca pod wzgledem rasowym uwaza sie przede
wszystkim krew Zydow i Cyganow, takze tych zyjacych na terytorium Europy, krew
ras afrykanskich i azjatyckich oraz krew pierwotnych mieszkancow Australii i
Ameryki. Natomiast Anglik lub Szwed, Francuz lub Czech, Polak lub Wloch, jesli
nie posiada domieszki obcej krwi, uwazany jest za aryjczyka niezaleznie od tego
czy mieszka w swojej Ojczyznie, czy tez w Azji Wschodniej lub w Ameryce".
Narodowosocjalistyczna teoria rasy, ktora uznana zostala za galaz nauki i
trafila na uniwersytety, nie rozrozniala pomiedzy religijnymi Zydami
przestrzegajacymi szabatu a Zydami ochrzczonymi - czyli "Zydami niedzielnymi".
Bylo to zgodne z opinia wyrazona, w londynskiej "Jewish World". "Zyd pozostaje
Zydem nawet jesli zmieni wyznanie; chrzescijanin, ktory przyjmie religie
zydowska nie staje sie Zydem, poniewaz pojecie "Zyd" wiaze sie nie z religia ale
rasa. Zyd-wolnomysliciel, a nawet Zyd-bezboznik jest takim samym Zydem jak
rabin".
Najpozniej od 1935 roku, czyli od wejscia w zycie ustaw norymberskich, niemieccy
Zydzi zyli w niewidzialnym getcie. Pokazywali sie jedynie ci z nich, ktorzy ze
wzgledu na swa przydatnosc mianowani zostali "honorowymi aryjczykami". Syn
zydowskiego kupca z Bra-tyslawy Davida Lenarda, slynny fizyk Philipp von Lenard
otrzymal w 1936 z rak Hitlera nagrode panstwowa w dziedzinie sztuki i nauki oraz
Honorowa, Zlota Odznake NSDAP. W tym samym roku olimpiada berlinska kierowal
energiczny organizator i komisarz Rzeszy ds. olimpiady, byly sekretarz stanu
"honorowy aryjczyk" Theodor Lewald, inny z tych "honorowych aryjczykow" - to
byly dyrektor Lufthansy i pozniejszy feldmarszalek Milch.
Gerhard Kessler, ktory w 1935 roku musial przerwac badania na temat "dworskich
Zydow", w swojej naukowej rozprawie z 1935 roku "Nazwiska rodowe Zydow w
Niemczech", z rozbrajajaca otwartoscia wskazal na zydowskie pochodzenie
ministrow Hitlera takich jak: Hess, Rosenberg, Frank, Ley.
Rowniez nazwisko panienskie zony marszalka Rzeszy Goeringa Sonnemanna zaliczyl
Kessler do nazwisk zydowskich ("zniemczone hebrajskie nazwisko Simson"),
podobnie jak panienskie nazwisko pozniejszej zony Hitlera Ewy Braun. W
zakonczeniu swojej pracy Kessler - mieszkajacy na wszelki wypadek w Stambule
(ale publikujacy w Lipsku) - umiescil zdanie godne uwagi: "Takze Niemiec winien
szanowac wielka i bogata historie zydostwa zawarta w zydowskich nazwiskach;
szacunek dla ojcow winien powstrzymywac Zydow przed uskarzaniem sie na swoje
nazwiska, pogardzaniem nimi lub nawet lekkomyslnym ich porzucaniem. Szczesliwy
ten, kto dobrze wspomina swych ojcow!".
Przesladowaniom Zydow towarzyszyla propaganda robiona przez ministra Goebbelsa,
ktorego tesciowa, bardzo rezolutna Zydowka nazwiskiem Fridlaender, lubila
grozic, gdy jej ktos dokuczal: "Poczekajcie tylko, wszystko powiem mojemu
ziciowi Goebbelsowi". U ziecia mieszkala az do 1945 roku. W berlinskim Palacu
Sportu Goebbels wrzeszczal: "Pomawiano naszych ludzi z SA, ze dobierali sie do
zy¬dowskich kobiet". Przerwal czekajac, az umilknie tysiace okrzykow protestu.
Po czym rozciagajac sylaby i wkladajac w kazde slowo maksimum pogardy zawolal:
"Chcialbym zobaczyc esamana, ktory mialby na to ochote…" sala zatrzesla sie od
smiechu. Ale smiano sie takze z Goebbelsa. "Kto to jest?" - pytala jedna z
genewskich gazet zamieszczajac zdjecie utykajacego, niskiego, ciemnego
Goebbelsa, ktory przybyl na posiedzenie Ligi Narodow. I sama sobie odpowiadala:
"Jest to przedstawiciel wysokiej, zdrowej jasnowlosej i niebieskookiej rasy
nordyckiej". General policji i sluzby bezpieczeristwa Reinhard Heydrich
zajmujacy sie zwalczaniem Zydow dokonal ciekawego odkrycia. Odkryl mianowicie
pewnego czlowieka. Czlowiek ow byl katolickim Zydem urodzonym w Hajfie, znal
hebrajski i jidysz, tak jak niemiecki. Jako dziecko przybyl z ojcem do Solingen.
Potem zanioslo go do Linzu, gdzie na dlugo przed anschlussem walczyl dla
Hitlera. Po ucieczce z Austrii wstapil do SS. W gimnazjum w Linzu historii uczyl
go prof. Leopold Poetsch, ktory jak pamietamy wpajal Adolfowi Hitlerowi
antyzydowskie poglady. Adolf Eichmann - bo o nim mowa - ambitny i rokujacy
wielkie nadzieje unterfuehrer SS, spotkal sie z Adolfem Hitlerem, ktory podczas
lesnego spaceru ujal go za ramiona i dlugo patrzyl w oczy czlowiekowi, ktory
chodzil do tej samej szkoly co on. Reszte zalatwil Heydrich dostarczajac nowemu
wspolpracownikowi odpowiednia metryke z Solingen i wprowadzajac go w obowiazki.
W inne sprawy wtajemniczyl go zydowski oficer SS Leopold von Mildenstein,
przyjaciel syjonistow, ktory opracowal plan majacy na celu "wzbudzenie u
mozliwie najwiekszej liczby Zydow checi wyjazdu do Palestyny". Gdy koledzy z SS
dziwili sie, co szuka w ich organizacji Zyd Eichmann odznaczajacy sie typowym
semickim nosem ("przeciez on ma na gebie klucz do synagogi"), slyszeli w
odpowiedzi: "Nie gadac tyle! Rozkaz Fuehrera!". Kazdy rozumial, bo Feuehrer mial
zawsze racje. Wiec Eichmann bez przeszkod mogl ze swego berlinskiego biura
rozwinac szersza dzialalnosc, za ktora, jak stwierdzil, na poczatku lat
szescdziesiatych podczas procesu w Jerozolimie jego obronca Servatius, powinien
otrzymac order. A mianowicie za jego niezwykle zaslugi dla zydowskiej
kolonizacji Palestyny.
Badacz nazwisk Gerhard Kessler pisal w swojej pracy opublikowanej w 1935 roku,
ze nazwisko ,Eichmann" pochodzi z poczatku XIX wieku, kiedy to wielu Zydow
przybieralo nowe nazwiska",aby oderwac sie od swych przodkow i od historii
swojego narodu".
Gestapo Heydricha nawiazalo scisle stosunki z zydowska organizacja Hagana
dzialajaca w Palestynie. Bylo to calkiem logiczne, gdyz wg Eichmanna "wszystkie
partie i zwiazki zrzeszone w Swiatowej Organizacji Syjonistycznej sa nadzorowane
przez jedna, centralna in-stancje, ktora odgrywa niezwykle wazna role w zyciu
politycznym Zydow. Nosi ona nazwe Hagana, co oznacza samoobrone".
Jeden z palestynskich syjonistow prowadzacy w Berlinie negocjacje ze sluzba
bezpieczeristwa Heydricha nazywal sie Schkolnik. Byl to pozniejszy premier
Izraela Levi Eszkol, ktory latem 1965 roku wyjawil tygodnikowi "Der Spiegel" -
"Przebywalem tam krotko w poczatkowym okresie rzadow Hitlera".
Komendant Hagany, urodzony w Polsce, Feilvel Polkes spotkal sie z
hauptscharfuehrerem SS Adolfem Eichmannem po raz pierwszy w lutym 1937 roku.
Obaj Zydzi zawarli porozumienie i wypili bruderszaft w winiarni "Traube"
niedaleko Zoo.
Eichmann wreczyl Polkesowi pisemne oswiadczenie: "Wywierany bedzie nacisk na
ogolnokrajowe przedstawicielstwo Zydow w Niemczech, aby zobowiazalo emigrujacych
Zydow do wyjazdu do Palesty¬ny, a nie do jakiegokolwiek innego kraju. Lezy to
calkowicie w interesie Niemiec i Gestapo przedsiewzielo juz odpowiednie kroki".
Feivel Polkes zaprosil swojego nowego przyjaciela Eichmanna do starej ojczyzny.
2 pazdziernika 1937 roku w Hajfie redaktor gazety "Berliner Tageblatt"
nazwiskiem Eichmann zszedl na lad z pokladu "Romanii". Pan redaktor pragnal
rozejrzec sie nieco po kraju. Zoba-czyl wiele ciekawych rzeczy, porozmawial z
wieloma ludzmi i po powrocie zameldowal: "Narodowe kregi zydowskie sa bardzo
zadowolone z radykalnej polityki niemieckiej w stosunku do Zydow, gdyz dzieki
niej liczba ludnosci zydowskiej w Palestynie wzrosla do tego stopnia, ze w
dajacej sie przewidziec przyszlosci bedzie tu wiecej Zy¬dow niz Arabow".
Gminy zydowskie w Berlinie i wszystkich wielkich miastach Rzeszy organizowaly
kursy hebrajskiego i przygotowywaly przede wszystkim mlodych Zydow do "Alijah",
czyli emigracji do Palestyny. Centralny Komitet Pomocy i Odbudowy przeksztalcil
sie w Ogolnokrajo¬we Przedstawicielstwo Zydow Niemieckich, ktore ostatecznie
nazwalo sie Ogolnokrajowym Zrzeszeniem Zydow w Niemczech i wraz z urzedem
Eichmana koordynowalo emigracje Zydow do Palestyny. Panowala pelna harmonia, nie
bylo zadnej scysji czy konfliktow. Raaman Melitz z Jerozolimy ustalil liczby dla
punktu zbornego w Niederschoenhausen: "82% wyjechalo do Palestyny, 9% do
Brazylii, 7% do Poludniowej Afryki, 1% do USA i 1% do Argentyny".
Przy poparciu wladz panstwowych mlodzi Zydzi przygotowywali sie do nowego zycia
w Palestynie na rolniczych i rzemieslniczych kursach w Waidhofen nad rzeka Ybbs,
w Altenfelden w Gornej Austrii, w Ruednitz kolo Berlina i w Schwiebichen na
Sl^sku.
Z Rexingen w Wirtembergii wszyscy Zydzi w liczbie 262 wyemigrowali do Palestyny.
Po wojnie wrocil tylko jeden. Do wybuchu wojny z 500.000 Zydow wyemigrowalo
ponad 300.000 w wiekszosci mlodych i energicznych ludzi.
Te wedrowke do Ziemi Obiecanej popieral na swoj sposob Streicher, ktory w swoim
"Stuermerze" wymyslal od najgorszych zachodnim demokracjom, ktore przyjmowaly
Zydow hamujac w ten sposob emigracje do Palestyny.
Arab z Palestyny Younis Bahry, dziennikarz i nacjonalista, marzyl o stworzeniu w
Palestynie panstwa arabskiego. W berliriskim "Kaiserhofie" zwrocil uwage na
mloda dziewczyne w dlugiej sukience z odslonietymi ramionami towarzyszaca
osobistemu fotografowi Hitlera Hoffmanowi. "Kim jest ta slodka laleczka?" -
zapytal niczego nie swiadomy Bahry siedzacego obok dr. von Brauchitscha.
Dr von Brauchitsch rozejrzal sie ostroznie dookola i przyslaniajac usta dlonia
powiedzial sciszonym glosem: "Od niej z daleka. To dziecko to kochanka Fuehrera.
Nazywa sie Ewa Braun". Ponownie rozej¬rzal sie na wszystkie strony: "jest w 1/4
Zydowka jak wszystkie, ktore mial. Z Henna - siostra tego polzydowskiego
fotografa - nic nie wyszlo. Z Greta Slezak, aktorka, ktora usilowal mu podsunac
Goebbels - takze nie. Z nia sie zwiazal". Von Brauchitsch skinal glowa w
kierunku fotografa i zakonczyl swoj krotki wyklad: "Wszystko zydowska krew.
Licho wie dlaczego. A arabska Palestyne, to niech pan sobie drogi Bahry, lepiej
wybije z glowy".
Po anschlussie Austrii, awansowany w mi?dzyczasie i bogaty w doswiadczenia,
oficer SS Adolf Eichmann przeniosl sie do Wiednia, gdzie w palacu Rotszyldow
wraz z zydowskimi wspolpracownikami urzadzil Centralne Biuro ds. Zydowskich
Emigrantow. W krotkim czasie z 200.000 Zydow austriackich pozostala garstka.
Po zaj^ciu Kraju Sudetow i po zgwalceniu w pol roku pozniej Czechoslowacji nasz
specjalista do emigracji wprowadzil sie do budynku rady gminy zydowskiej w
Pradze, zorganizowal biuro z 32 wydzialami nazywajace sie "Centralna Rada ds.
Rozwiazania Kwestii Zydow¬skiej w Czechach i na Morawach" i zatrudniajace
wylacznie Zydow. Eichmann zobowiazal swoich wspolpracownikow, aby dziennie
odprawiali 300 Zydow. Przy czym bylo dla nich sprawa oczywista, ze za podroz
musieli zaplacic emigranci.
Kierownik Urzedu ds. Palestyny Syjonistycznego Zwiazku Zydow Niemieckich dr
Franz Elieser Mayer zeznal 26 kwietnia 1961 roku podczas procesu Eichmanna w
Jerozolimie: "Ogolnie rzecz biorac, zawsze mozna sie z nim bylo dogadac. Zrobil
na mnie wrazenie dosc spokojnego czlowieka, ktory zachowywal sie calkiem
naturalnie, nie nazbyt uprzejmie, ale poprawnie".
Liczba ludnosci zydowskiej w Palestynie, ktora w 1933 roku byla tak mala, ze
swiat nic nie wiedzial o Zydach w biblijnej krainie, wzrosla do wybuchu wojny
wielokrotnie. Interesy Eichmanna szly swietnie. Masa niemieckich Zydow byla
bezpieczna, po dwoch tysiacach lat modlitwy zydostwa: "Nastepnego roku w
Jerozolimie". Przyjaciel Eichmanna Polkes i jego Hagana byli zdecydowanie blizej
zbudowania panstwa zydowskiego w Palestynie.
DOKTOR MORELL - OSOBISTY LEKARZ
I CO Z TEGO WYSZLO
Ludzie majacy dostep do intymnych sfer zycia Hitlera pochodzili ze stajni
Hoffmana: zarowno Ewa Braun jak i dr Morell. Wszyscy troje byli zydowskiego
pochodzenia i otoczenie Hitlera, jak wspomina sekretarka Hitlera Christa
Schroeder, gorszylo sie szczegolnie "nachalna interesownoscia i "orientalnym
wygladem Morella". Poniewaz Morell czesto sie spoznial, adiutanci zostawiali dla
niego w czasie podrozy miejsce w samochodzie z bagazami. Dopiero kiedy Hitler
ich zrugal, przestali sobie zartowac w ten sposob. Korpulentny lekarz Hitlera
Morell pracowal najpierw rok jako lekarz okretowy. W czasie I Wojny Swiatowej
mial praktyke lekarska w Dietzenbach (Hesja). W 1919 roku zaczal praktykowac
jako lekarz chorob wenerycznych na berlinskim Kurfuerstendamm. Przy pomocy
cudownych preparatow potrafil wprowadzic w euforyczny nastroj zblazowanych
arystokratow i damy z polswiatka. Pewnego razu zostal wezwany do Berchtesgaden
przez Hoffmana, ktory zachorowal na trypa. Morell wyleczyl go zastrzykami, a
Hoffman polecil go swojemu przyjacielowi Hitlerowi, ktory nieslusznie
podejrzewal, ze cierpi na podobna choc ciezsza chorobe. I tak fatum przybralo
postac korpulentnego wenerologa. Hoffman i Morell - dwaj przebiegli geszefciarze
- doskonale sie rozumieli. Fakt, ze Morell od czasu do czasu lamal paragrafy
zakazujace aborcji tylko poprawialo jego renome. Nalezal do tzw. poleglych w
marcu, czyli do tych, ktorzy wstapili do NSDAP na wiosne 1933 roku, a wiec w dwa
miesiace po zdobyciu wladzy przez Hitlera.
W latach 1933-36 wszyscy podziwiali i chwalili Hitlera, a najbardziej
Churchilla. Po objeciu przez Morella w 1936 roku funkcji osobistego lekarza
Fuehrera sytuacja zaczela sie zmieniac, najpierw powoli, potem coraz szybciej.
Bojkot, ktory mial wypedzic Zydow z powrotem na pustynie, zmienil sie w pogromy
i morderstwa. Wkrotce Rzesza sklocona byla z Bogiem i ze swiatem. Po objeciu
swojej funkcji Morell natychmiast zrobil dwie rzeczy: po pierwsze zaczal powoli,
ale systematycznie zatruwac Hitlera zastrzykami zawierajacymi strychnine, a po
drugie aplikujac mu pervitin uzaleznil go od swoich specyfikow, a wiec i od
siebie. Fotografie Hitlera zrobione przed i po kuracji Morella pozwalaja wyrobic
sobie w tej sprawie jasny osad. Poza tym Morell zagarnal do wlasnej kieszeni
dziesiatki milionow marek i moz¬na go uwazac za paskarza nr 1 w Niemczech.
Wydawal rozkazy poslugujac si?e papierem listowym z naglowkiem "Wodz i kanclerz
Rzeszy", mial udzialy w zydowskiej firmie farmaceutycznej Katz & Co. z
Budapesztu, produkowal tony multiwitaminowych cukierkow sprzedawanych potem
szefowi Niemieckiego Frontu Pracy dr. Ley'owi, ktory z rysow twarzy byl bardzo
do Morella podobny, a ktorego dziadek zgubil litere "v" w swoim nazwisku.
Profesor Schenk, pelnomocnik szefa Urzedu Zdrowia Rzeszy szacowal dochody
Morella tylko z tej "produkcji" na 20 mln marek.
Wszyscy lekarze ktorzy znali dr Morella, uwazali go za znachora, szarlatana i
konowala. Angielski historyk Trevor-Roper poznawszy go blizej, okreslil go jako
"prostackiego, starego czlowieka z lizusowskimi manierami, ktory niewyraznie
mowil i mial higieniczne przy-zwyczajenia swini". Pewnego razu kamerdyner
Hitlera Krause mial katar. Hitler poradzil mu: "Niech pan idzie do Morella i da
sobie zrobic zastrzyk". Na to Krause: "Do doktora Morella nie pojde i zadnych
zastrzykow nie dam sobie zrobic, bo musialbym juz wiecznie do nie¬go chodzic".
Rada Hitlera zamienila sie w rozkaz, ale Krause odmowil jego wykonania.
Nieposlusznego marynarza zastapil Linge z SS.
Kiedy ksiaze von Schaumburg-Lippe radzil Goebbelsowi, zeby leczyl sie u Morella,
poirytowany minister propagandy wybuchnal: "Ten przestepca nie ma wstepu do
mojego domu". Niekiedy Morell leczyl gosci Hitlera, takze zagranicznych. W marcu
1939 roku czeski prezydent Hacha zaslabl podczas rozmowy z Goeringiem i
Ribbentropem. Poslano po lekarza - cudotworce, ktory przybyl w te pedy ze swoimi
zastrzykami. Hacha odpowiednio wzmocniony wkroczyl do gabinetu Hitlera i na
pismie "z pelnym zaufaniem zlozyl los narodu i panstwa czeskiego w rece
Fuehrera". Reichsfuehrer SS Heinrich Himmler zauwazyl w czasie wojny, ze zdrowie
Hitlera caly czas sie pogarsza, a pod wplywem lekow nastepuja u niego zmiany
charakterologiczne. Usilowal bardzo ostroznie wysondowac Hitlera. Ale szybko
zrezygnowal nie chcac sie narazac na gniew Fuehrera, ktory potrzebowal
"dopingu", by moc krzyczec "zwyciestwo", choc wiedzial, ze wojna jest przegrana.
Profesor Schenk zameldowal swojemu owczesnemu szefowi Obergruppenfuehrerowi SS
Pohlowi: "Morell faszeruje Fuehrera srodkami pobudzajacymi". Pohl z kolei
zameldowal o tym Himmlerowi i w kilka dni pozniej profesor Schenk otrzymal
rozkaz, aby "zachowal w tej sprawie milczenie" . Szczegolnie narazil sie prof.
Brandt - bardzo dobry lekarz, ktory wygnany zostal z najblizszego otoczenia
Hitlera, gdyz oswiadczyl prosto z mostu: "Mein Fuehrer, jest pan systematycznie
truty tymi zastrzykami". Profesor Brandt popadl wiec w nielaske, a w kilka
miesiecy pozniej Hitler zazadal, aby go rozstrzelano. Ale w sadzie wojskowym nie
bylo nikogo, kto chcialby podpisac wyrok i do konca wojny prof. Brandt byl
wiezniem Hitlera.
W niezwykle interesujacej ksiazce lekarz, dr Hans-Dietrich Roehrs przedstawil
wyniki swoich zmudnych badan ukazujac "destrukcje osobowosci" dokonana przez
trucizny i srodki pobudzajace, ktore Hitlerowi aplikowal Morell. Roehrs
wyliczyl, ze Morell zrobil fuehrerowi kilka tysiecy zastrzykow paralizujac jego
swobode dzialania. Jedna z gazet izraelskich pytala poslugujac sie
eufeministycznym okresleniem trucizn i srodkow pobudzajacych: "Czyzby po
legendzie o nozu w plecach przyszedl czas na legende o cudownym preparacie?" Dr
Ro¬ehrs nie wywolal wiekszego zainteresowania w Niemczech i Austrii.
Dr Morell, juz profesor i do tego odznaczony Wojennym Krzyzem Zaslugi, opuscil
Berlin 21 kwietnia 1945 roku, po tym jak Hitler doszedl do wniosku: "lekarstwa
nie juz nie pomoga" i oddal sie w rece Amerykanow. Zaczely sie przesluchania i
Morell szybko zrobil z siebie bohatera przeciwstawiajacego sie rezymowi.
Angielski historyk Trevor-Roper uchylil nieco rabka tajemnicy: "po usunieciu z
otocze¬nia Hitlera wszystkich innych lekarzy, Morell mogl spokojnie czekac na
moment ostatniego i najbardziej spektakularnego wykorzystania swojego
lekarskiego monopolu". Takze jeden z poprzednich lekarzy Hitlera dr Giesing
chwalil sie po wojnie w tygodniku "Stern", ze zamierzal go otruc, jednak
niespodziewane pojawienie sie kamerdynera Lingego sprawilo, ze plan spalil na
panewce. Prokuratura w Krefeld wszczela dochodzenie w tej sprawie, ale doszla do
wniosku, ze chodzi tylko o przechwalki dr Giesinga. Dr Porschen z Izby
Lekarskiej w Pln. Nadrenii oswiadczyl, ze jest niepodobienstwem brac powaznie
taki zamiar zlamania przysiegi Hipokratesa.
Amerykanie puscili Morella wolno zostawiajac mu caly majatek, ktory zdobyl w
czasie wojny. Natomiast czujnego prof. Brandta, gdy zaczal mowic o metodach
leczenia stosowanych przez Morella, powiesili "z powodu razacego zaniedbania
obowiazkow". Dopiero w wiele lat po wojnie Amerykanie udostepnili tzw. Morell
Papers, ale do dnia dzisiejszego nie zostaly ujawnione dokumenty dotyczace
chorob i leczenia Hitlera. "Morell Papers" zawiera natomiast wyklady Morella na
temat jego preparatu przeciw wszom "Russla", wysmiewanego przez zolnierzy
walczacych w Rosji z powodu jego calkowitej nieskutecznosci.
Zarowno rzad angielski, jak i rzqd Rzeszy Niemieckiej w oficjalnych
oswiadczeniach obiecywaly Zydom, ze Palestyna stanie sie ich ojczyzna. Podczas
gdy brytyjscy zarzadcy Palestyny lamali swe przyrzeczenia uzywajac lodzi
patrolowych, niszczycieli i samolotow, pomocnicy i wspolnicy Hitlera
konfiskowali, podpalali i mordowali chcac w ten sposob wywrzec nacisk na Zydow
i dotrzymac ukladu zawartego z syjonistami. Dobrowolnie zaden emigrant zydowski
nie chcial jechac do Palestyny, ktora w latach trzydziestych byla nieprzyjazna,
pustynna kraina. Anglicy - wahajacy sie pomiedzy spelnieniem obietnic zawartych
w deklaracji Balfoura z 1917 roku, a obawa, ze zakloci to swobodne korzystanie
z ropy naftowej wydobywanej na Bliskim Wschodzie - zgodzili sie w koncu, aby
kazdy Zyd posiadajacy 1000 funtow szterlingow mogl bez przeszkod wyjechac do
Palestyny. Zezwolili rowniez na wyjazd do Palestyny 1500 Zydow miesiecznie,
nawet jesli nie posiadali oni wymaganej sumy. Pelnomocnicy "Jewish Agen¬cy"
wspolnie z SS falszowali na wyscigi paszporty i dokumenty, co pozwolilo prawie
podwoic liczbe Zydow przybywajacych do Izraela.
Tygodnik SS "Das Schwarze Korps" przypominal niekiedy syjonistyczna gazete,
kiedy pisal: "Niepodlegly juz czas, gdy Palestyna przyjmie na swe lono swych
marnotrawnych synow tulajacych sie po swiecie od ponad tysiaca lat. Zyczymy im
wszystkiego najlepszego". Ale wiekszosc Zydow niemieckich wcale nie kwapila sie
wyjezdzac na Bliski Wschod, dokad wpychali ich pospolu syjonisci i narodowi
socjalisci. Zyd i untersturmfuehrer SS Leopold von Mildenstein uznal, ze nalezy
to wziac po uwage i zaczal kwestionowac "rozwiazanie palestynskie" badajac
rownoczesnie grunt w innych krajach gotowych ewentualnie przyjac do siebie
emigrujacych Zydow. Zostal jednak bardzo szybko usuniety z urzedu Heydricha.
Zydzi niemieccy najchetniej emigrowali do krajow polozonych za Atlantykiem,
przede wszystkim do USA. Wywierano wiec rozne naciski na prezydenta USA
Roosvelta przypominajac mu m.in. o jego zydowskich przodkach nazwiskiem
Rossocampos wywodzacych sie z Wloch. Po pieciu latach Roosvelt zdecydowal sie
wreszcie, aby latem 1938 roku zwolac miedzynarodowa konferencje we francuskim
kurorcie Evian nad Jeziorem Genewskim. Jak si? mialo okazac, tylko dla
utrzymania pozorow. Z 50 zaproszonych panstw przyslalo swoich przedstawicieli
30. Nieobecny byl Zwiazek Sowiecki, panstwo, w ktorym zaraz po rewolucji na 49
komisarzy ludowych 42 to byli Zydzi. A poniewaz marksizm-leninizm uzasadnia
wszystko najlepiej, to ZSRR nie raczyl uzasadniac swojej nieobecnosci. Watykan
przyslal swojego obserwatora. W roli obserwatorow uczestniczyli rowniez w
konferencji przedstawiciele licznych organizacji zydowskich z calego swiata.
Jedna z tych przedstawicielek nazywala sie Golda Meir. Kiedy chlopcy hotelowi z
hotelu "Royal" zaciagneli zaslony na wielkich oknach przyslaniajac tym samym
piekny widok na Jezioro Genewskie, okazalo sie, ze na sali konferencyjnej jest
wiecej zydow niz dyplomatow. Nie dziwnego, ze atmosfera byla nerwowa.
Przedstawiciel Kolumbii mowil o przyszlosci "Chodzi o to, czy uda nam sie
znalezc jakis klucz przy ustalaniu kontyngentow imigracyjnych czy tez
poprzestaniemy na ogolnych deklaracjach dobrej woli". Konferencja, jak to
zwykle bywa z konferencjami, powolala rozne komisje i podkomisje zadowalajac
sie deklaracjami dobrej woli. Kazdy kraj mial jakas wymowke: Australijczycy
bali sie, ze na ich prawie bezludnym kontynencie nastapi obnizka plac, czego
bardzo nie lubia zwiazki zawodowe. Przedstawiciel Chile mowil w jezyku
hiszpanskim, czy tez raczej hiszpansko-chilijskiej odmianie, tak ze nikt prawie
nie rozumial, czego dotycza jego filozoficzne dywagacje: "Kwestia tej wedrowki
ludow jest wylacznie kwestia produkcji i bezrobocia. Byloby rzecza nierozwazna
i sprzeczna z interesami robotnikow zwiekszenie podazy sily roboczej, a przez
to i produkcji w sytuacji, gdy nie ma
chetnych do kupowania". Z Peru przybyl niski, nieco zgarbiony historyk, ktory
opowiadal o historii swojego kraju, gdzie Indianie skupiali sie
wokol "hiszpanskiego jadra". "Nasz kraj - kontynuowal - "musi pozostac
katolicki i lacinski". Przedstawiciel Watykanu kiwal potakujaco glowa. Na
koniec, peruwianski dyplomata tak dobrze znajacy historie swojego kraju,
wspomnial o Stanach Zjednoczonych, ktore oprocz tego, ze byly inicjatorami
konferencji, byly jakos malo aktywne: "Tak jak i w innych, tak i w tej sprawie
Stany Zjednoczone sa dla nas przykladem ostroznosci i rozwagi. Do 1890 roku
otwieraly lekkomyslnie i beztrosko granice dla wszystkich emigrantow, jednak od
tamtego czasu dalekowzroczni ustawodawcy, najpierw w 1921, a potem w 1924 roku
zahamowali naplyw emigrantow. Co zamierzaly osiagnac Stany Zjednoczone dzieki
tym ograniczeniom? Przede wszyst¬kim utrzymanie imigracji, ale tak, by nie
odbywala sie ze szkoda dla samych imigrantow. Rownoczesnie pragnely Stany
Zjednoczone bronic swego nordyckiego dziedzictwa i rasy anglosaskiej". Z
pewnoscia organizator konferencji Roosvelt nie zaprzatal sobie glowy "nordyckim
dziedzictwem", bardziej natomiast interesowalo go "palestynskie rozwiazanie"
omawianego na konferencji problemu. Delegat Szwajcarii z drugiego brzegu
Jeziora Genewskiego byl szefem policji, wiec nie bawil sie w dyplomacje: "Czy
zapomniano juz, ze w okresie I Wojny Swiatowej Szwajcaria przyjela 150.000
dzieci? Teraz jestesmy biedni i mamy bezrobotnych. Opieka nad biednymi kosztuje
kazdego Szwajcara 40 frankow rocznie. Wielu naszych obywateli musialo
emigrowac. Dlatego nie mozemy zachecac uchodzcow, aby pozostawali w naszym
kraju". Nikaragua, Kostaryka, Honduras i Panama, aby zaoszczedzic czasu i
papieru opracowaly wspolne oswiadczenie: "Zadne z czterech panstw nie jest w
stanie przyjac finansowej odpowiedzialnosci za osiedlenie sie na ich terytorium
chocby jednego uchodzcy. Mamy nadmiar kupcow i intelektualistow i nie zyczymy
sobie ich wiecej".
W czasie trwania konferencji Arabowie pokazali swiatu, czego niechca: Zydow w
Palestynie. 7 lipca wybuchly walki na granicy trans-jordanskiej. Dwa brytyjskie
krazowniki udaly siew strone Hajfy. 9 lip¬ca interweniowal 11 brytyjski pulk
huzarow. Zginelo 12 Zydow i 52 Arabow, ciezko rannych bylo 24 Zydow i 145
Arabow. Konferencja w Evian dobiegala juz do konca, kiedy w Anglii Brytyjski
Zwiazek Lekarzy zagrozil strajkiem: "Zaden z lekarzy nie zyczy sobie, aby nasz
kraj zalala fala emigrantow". W tym czasie na tysiac angielskich leka¬rzy
przypadalo trzech "lekarzy-uchodzcow". Rezolucja koncowa konferencji w Evian
stwierdzala, ze "przymusowa emigracja przybrala rozmiary, ktore przyczyniaja
sie do pogorszenia stosunkow miedzynarodowych i atmosfery politycznej na
swiecie".
Uczestnicy konferencji wyrazili wdziecznosc prezydentowi USA, jako inicjatorowi
i rzadowi Francji, jako gospodarzowi konferencji. Potem spakowali walizki i
przed podroza do domu zabawili jeszcze jedna, lub dwie noce w pobliskiej
Genewie.
Niemiecka i zagraniczna prasa informowaly zgodnie o zydowskiej
wpadce. "Voelkischer Beobachter" wyrazil zadowolenie z faktu, ze rozwiazanie
palestynskie nadal uznawane jest za aktualne i z nieskrywana radoscia
podsumowal ogolny wynik konferencji: "Calkowite fiasko". Konferencja w Evian
byla zreszta dla gazety Hitlera "zydowska konferencja", przeto "nalezy docenic
fakt, ze wiekszosc delegatow starannie wystrzegala sie jakichkolwiek polemik
pod adresem Niemiec, skad pochodzi wiekszosc zydowskich emigrantow. Rzady wielu
panstw czynia starania, aby uchronic sie przed naplywem zydowskich emi¬grantow,
gdyz dostrzegaja jasno niekorzystne skutki zazydzenia". "New York Times"
widzial to podobnie i skarzyl sie: "Jesli 32 panstwa nazywajace sie
demokratycznymi nie potrafia sie porozumiec w sprawie opracowania planu dla
uratowania kilkuset tysiecy uchodzcow, to nie ma zadnej nadziei, ze beda sie
potrafily porozumiec w jakiejkolwiek innej sprawie". Tylko Kolumbia, ktorej
przedstawiciel wiazal z konferencja tak duze nadzieje, uchylila nieco swoje
granice. Przybyl tam m.in. niejaki Kaul, dzis gwiazda adwokatury w NRD.
Zamknieto go jednak szybko w wiezieniu pod zarzutem oszukanczego bankructwa.
Zydowski prawnik wyjechal potem z Kolumbii wielce niezadowolony i po dzis dzien
odczuwa najwyzsze obrzydzenie do wszystkich Amerykanow.
Minelo kilka miesiecy i 7 listopada 1938 roku mlody Zyd Herschel Gruenspan
zastrzelil w Paryzu trzeciego sekretarza ambasady niemieckiej Ernsta von Ratha.
Sadowi opowiedzial Gruenspan o tym, ze francuska policja chciala go deportowac,
co wpedzilo go w finansowe tarapaty i o swoich nadziejach, ktorych nie spelnil
jego homoseksualny partner von Rath. W sumie nikt nie potraktowal powaznie tej
raczej niepolitycznej sprawy. Takze policja Heydricha, ktora choc zlapala
pozniej Gruenspana, zwolnila go pod koniec wojny . Za to Hitler postanowil
wykorzystac nadarzajaca sie okazje, aby rozprawic sie z Zydami, ktorzy jeszcze
pozostali w Niemczech, tak jak 5 lat wczesniej wykorzystal pozar Reichstagu,
aby rozprawic sie z komunistami. Malo komu znany do tej pory dyplomata Ernst
von Rath zmarl z odniesionych ran postrzalowych 9 listopada, a wiec w tym samym
dniu, w ktorym zgodnie z tradycja w monachijskim "Hofbraeuhaus" zebrali sie
weterani ruchu narodowosocjalistycznego, aby uczcic kolejna rocznice puczu w
1923 roku. Meldunek o smierci von Ratha dotarl do piwiarni. Hitler i Goebbels
nachylili sie do siebie i zaczeli cos szeptac. Oberguppenfuerher SS baron von
Eberstein uznal to za "niezwykle wazna rozmowe". Hitler wyszedl, a Goebbels
Igal w zywe oczy: "Wlasnie poinformowalem Fuerhera, ze w niektorych okregach
doszlo do antyzydowskich wystapien. Jestesmy zdania, ze, o ile wystapienia te
sa spontaniczne, nie powinnismy interweniowac". Po krotkich rozmo-wach
telefonicznych, ktore odbyli obecni na sali gauleiterzy, we wszyst¬kich
okregach doszlo do "spontanicznych" wystapien. Na 1000 esesmanow przypadal
jeden w cywilu, ktory rozbijal sklepy i mieszkania zydowskie lub podpalal
synagogi. Uliczny motloch mogl pladrowac i niszczyc do woli. Hitler rozkazal,
aby na biezaco informowano go, co sie dzieje. Caly czas przebywal w swoim
prywatnym mieszkaniu w Monachium przy Prinzregentenplatz. Towarzyszacym mu
oficerom i artystom wydawal sie "w najwyzszym stopniu zdenerwowany i
zaklopotany". Kiedy zameldowano mu, ze we wszystkich wiekszych miastach
wybuchly pozary, rozkazal policji, aby interweniowala. Goering, pelnomocnik ds.
planu czteroletniego stwierdzil, ze "ma dosc takich demonstracji". "To bylo
ostatnie swinstwo, ktore kryje". No i kryl nakladajac na niemieckich Zydow
kontrybucje w wysokosci miliarda marek. Narod niemiecki przygladal sie tylko
pogromowi i kpil okreslajac go, ze wzglwdu na powybijane szyby",noca
krysztalowa". Pewien zydowski kupiec z Holandii podejmujac u siebie swego
partnera w interesach Dederstedta chwalil narod niemiecki: "Jakiz porzadny i
czysty ten narod niemiecki! Pozwala mu sie bezkarnie rabowac, a on sie nawet
nie ruszy". Raport Heydricha, szefa policji bezpieczenstwa zlozony Goeringowi
byl po wojskowemu zwiezly: "W wielu miastach doszlo do pladrowania zydowskich
sklepow i firm. We wszyst¬kich przypadkach podjeto energiczne dzialania w celu
zapobiezenia dalszym grabiezom. Zatrzymano 147 osob bioracych udzial w
grabiezach. Podpalonych zostalo 191 synagog, dalsze 76 zostalo calkowicie
zdemolowanych. Zatrzymano 20.000 Zydow. Zginelo 36 osob, rowniez 36 osob
zostalo ciezko rannych. Wszyscy zabici i ranni to Zydzi. Jeden Zyd zaginal".
Prezes Niemieckiego Banku Rzeszy dr Hjalmar Schacht byl szczerze oburzony i
zglosil sie do Hitlera na Obersalzbergu: ,Dzialanie partii w dniu 9 listopada
bylo niedopuszczalne". Podczas obiadu Schacht przedstawil Fuehrerowi swoj plan
polegajacy na wyodrebnianiu ze skonfiskowanego majatku zydowskiego funduszu w
wysokosci 1,5 miliarda marek i przekazaniu go w zarzad miedzynarodowego
komitetu, w sklad ktorego wchodzilyby znane osobistosci zydowskie. Pod to
zabezpieczenie miedzynarodowe zydostwo powinno subskrybowac pozyczke, ktorej
wykup posluzylby do sfinansowania emigracji Zy¬dow do krajow zachodnich. Hitler
znajacy siebie i syjonistow uznal, ze jest zachwycony planem. Latwowierny
Schacht pojechal do Londynu, by negocjowac z bankiem Samuel & Samuel. Lord
Bearsted alias Marcus Samuel poprosil o kilka dni na zastanowienie i
skonsultowanie sie z prezesem Swiatowego Kongresu Syjonistycznego Chaimem
Weizmannem. Po zapoznaniu sie z planem Schachta Weizmann stwierdzil: "To
meszugge. Kto, pytam, pojedzie wowczas do Palestyny? Predzej sie zgodze na
zniszczenie Zydow niemieckich niz na zniszczenie panstwa Izrael". Zgnebiony
Schacht wrocil do Berlina. Jeszcze podczas procesu w Norymberdze strasznie sie
podniecal: "gdyby zrealizowano moj plan, nie zginalby ani jeden Zyd niemiecki".
Liczba nielegalnych imigrantow gwaltownie rosla. Stare parowce kolowe lub
rzeczne, frachtowce o wypornosci mniejszej niz 500 ton, lodzie i czolna
docieraly w nocy w poblize plazy i zanim nastepnego dnia jednostki brytyjskie
zdazyly zablokowac odpowiedni odcinek wybrzeza, masa imigrantow wspomagana
przez zydowskich mieszkancow Palestyny, byla juz daleko, rozproszona po
wioskach i osiedlach. Wysoki komisarz brytyjski w Palestynie wydal
rozporzadzenie zakazujace wszelkiej, takze legalnej imigracji. Minister ds.
Kolonii Malcom MacDonald tak uzasadnial w Izbie Gmin 20 lipca 1939 roku te
ostre srodki: "Nielegalna imigracja niezwykle wzrosla i tysiace ludzi czeka na
statkach zacumowanych w portach".
Na statkach z emigrantami wybuchaja epidemie. Kapitanowie statkow "Breslau"
i "Thessaly" otrzymali od francuskich wladz mandatowych w Libanie pozwolenie
zawiniecia do bejruckiego portu. Natomiast Anglicy pozostali twardzi i nie
zlagodzili swego stanowiska takze w czasie wojny, ktora wkrotce wybuchla. Agent
Eichmanna Storfer wyczarterowal stare lajby gdzie tylko mogl. Hagana, ktora
po "nocy krysztalowej" wysylala do pomocy Eichmannowi swoich najlepszych
agentow Pino Ginzburga i Mosze Auerbacha, przejela opieke nad emigrantami na
ostatnim odcinku podrozy, a scislej rzecz biorac, rola ta przypadta Mossadowi,
tajnej komorce Hagany zajmujacej sie przerzucaniem ludzi przez "zielona"
granice. Brytyjczycy zatrzymywali stare tajby wiozace emigrantow i kierowali je
do portu w Hajfie. W listopadzie 1940 roku zaladowali wszystkich uchodzcow
zlapanych w ciagu kilku ostatnich dni na stosunkowo duzy statek o
nazwie "Partia", aby deportowac ich na czas wojny gdzies na pld. Pacyfik. Na
statku nastapila eksplozja i zatonal w ciagu 15 minut, wraz z nim 26 Zydow,
ktorzy przybyli z Europy. Dzien wczesniej przyplynal do Hajfy stary parowiec
kolowy "Atlantic" z 1880 uchodzcami na pokladzie, wsrod nich kobiety i dzieci,
z Gdanska, Austrii i Czechoslowacji. Juz w okolicy Cypru wybuchla na statku
epidemia tyfusu. Na odcinku Cypr-Palestyna zmarlo 15 pasazerow. Na poczatku
grudnia 1600 pasazerow "Atlantica" zostalo pod przymusem przetransportowanych
na poklad innego statku i deportowanych na Mauritius, gdzie pozostali do
sierpnia 1945 roku.
W Niemczech szczegolnie nachalnie wtracal sie do spraw zydow¬skich czlowiek, u
ktorego na mile rozpoznac bylo mozna grecko-zydowskie pochodzenie. Admiral
Canaris szef wywiadu wojskowego zajal sie polityka wewnetrzna i zaproponowal,
zeby wszyscy Zydzi zyjacy w Rzeszy nosili zolta gwiazde zydowska, tak jak to
bylo w roznych krajach w okresie Sredniowiecza. Te "chwalebna" idee rozwinal
pewnego niedzielnego popoludnia bedac z wizyta u sasiada, swojego starego
kolegi z marynarki, ktory rowniez odkryl w sobie powolanie do zawsze brudnej
roboty wykonywanej przez sluzby specjalne. Sasiad z berlinskiej Augustastrasse
nazywal sie Reinhard Heydrich i z entuzjazmem pochwycil pomysl Canarisa, ktory
rzeczywiscie zostal wprowadzony w zycie z poczatkiem wybuchu wojny z Rosja
Sowiecka. Ze swej strony kazal na niektorych parkowych lawkach umiescic
napis "Tylko dla Zydow".
Obaj szefowie sluzb specjalnych wiedzieli, ze ten drugi tez wie i trzymali w
swoich szafach pancernych dossier o zydowskim pochodzeniu konkurenta. Nie
wchodzili wiec sobie w droge. W ow wieczor Canaris ugotowal smaczna potrawe
marynarska, a Heydrich zagral na skrzypcach. Niechciani i naznaczeni gwiazda
Zydzi tloczyli sie po katach w tramwaju, w kinie czy w sklepie. I coraz
rzadziej ten czy inny Niemiec mial odwage poklepac po plecach dawnego kolege,
dodac mu otuchy: "Nosi pan swoja gwiazde jak Krzyz Zelazny". Nie¬chciani i
naznaczeni byli Zydzi jeszcze przed wprowadzeniem obowiazku noszenia gwiazdy,
szczegolnie w Szwajcarii, ktora juz w 1935 roku zadeklarowala: "Lodz jest
pelna". Na polecenie Berna szwajcarskie konsulaty w Niemczech wbijaly Zydom do
paszportu na pierw-szej stronie czerwone "J". W ten sposob mogli byc od razu
zidentyfikowani i skierowani w dalsza podroz poza Szwajcarie. Jeszcze podczas
wojny, kiedy takze w Szwajcarii przebakiwano o akcjach eksterminacyjnych,
obowiazywaly odpowiednie instrukcje i policja graniczna otwierala walizki
Zydom, ktorzy przedostali sie przez "zielona" granice z Francji lub Niemiec.
Jesli w walizce bylo 100.000 frankow albo ich rownowartosc w zlocie lub
kosztownosciach, to jej wlasciciel mogl zostac w Szwajcarii. Jesli nie, to "do
widzenia" i "z powrotem do Rze¬szy", jak drwili policjanci. Stare
powiedzenie "Pas de 1'argent pas de Suisse" bylo nadal aktualne: "Nie ma
pieniedzy - nie ma Szwajcarii". Przed kilkoma laty szwajcarskie gazety
odnalazly pewnego starego czlowieka, ktory zarabial na zycie udzielajac
korepetycji. Jako oficer policji falszowal on dokumenty zydowskich uchodzcow
ratujac w ten sposob 3000 osob. Kiedy sprawa wyszla na jaw, zostal natychmiast
zwolniony z pracy. Po 25 latach rzad postanowil przyznac mu odszkodowanie.
Dzielny eks-policjant odrzucil te oferte.
13 maja 1939 roku kapitan Gustav Schroeder wyplynal z Hamburga swoim motorowym
statkiem "St. Louis", na ktorym znajdowalo sie 900 zydowskich uchodzcow. Kupili
oni od pewnego Kubanczyka kubanskie paszporty w cenie 1000 dolarow za sztuke.
Tak wysoka cene Kubanczyk tlumaczyl tym, ze "cala banda chce byc przekupiona".
W Hawanie kapitan Schroeder przekonywal i blagal przedstawicieli wladz
kubanskich. Nie nie pomoglo: "Paszporty sa sfalszowane i nikomu nie wolno zejsc
na lad". Z Nowego Jorku przybyl adwokat Berenson reprezentujacy jedna z
zydowskich organizacji charytatywnych przywozac ze soba 450.000 dolarow dla
prezydenta Kuby Laredo Bru. Ten jednak uparcie obstawal przy swoim twierdzac,
ze prawo musi byc przestrzegane. W koncu Berenson zwrocil sie do prezydenta
Roosvelta, aby zrozpaczonym uchodzcom, ktorzy znowu musieli wyplynac w morze,
zezwolil na wjazd do Stanow Zjednoczonych. Prezydent odeslal go na zwyczajna
droge sluzbowa, a wiec de facto odmowil. Uchodzcy, u ktorych na moment obudzila
sie nadzieja tylko z daleka podziwiac mogli statue wolnosci przy wejsciu do
nowojorskiego portu. Moze i lepiej, ze nie zdolali odczytac slow: "Przyslijcie
do mnie waszych utrudzonych i biednych. Przyslijcie wszystkich pozbawionych
Ojczyzn tulaczy". Schroeder skierowal statek na wschod i Europa przyjela na
powrot tych, ktorzy chcieli z niej uciec, i ktorym nie zezwolono postawic stopy
na amerykanskiej ziemi.
Przed wybuchem wojny Niemcy zaczely odsylac do Polski Zydow przybylych do
Rzeszy zza wschodniej granicy. Polska nie chciala ich przyjmowac. W koncu
Polacy posluzyli sie biurokratyczna sztuczka: uniewaznili paszporty wszystkich
obywateli polskich zyjacych za granica nakazujac ich odnowienie. Kiedy
obywatele polscy pochodzenia zydowskiego pojawili sie w polskich konsulatach,
srodze sie rozczarowali: nie przedluzono im paszportow i z dnia na dzien stali
sie bezpanstwowcami. Policja Heydricha nadal odsylala ich do Polski. Wowczas
polski rzad zagrozil, ze wydali z Polski wszystkich obywateli niemieckich. W
niecaly rok pozniej Polska zostala pokonana po kilku tygodniach walk. Zgodnie z
zawartym wczesniej porozumieniem Rzesza Niemiecka i Zwiazek Sowiecki podzielily
kraj miedzy soba. Ad¬wokat Frank, polzydowski badacz genealogii swego Fuehrera
wprowadzil sie na Zamek Wawelski w Krakowie i zachowywal sie jak wice-krol. Byl
teraz generalnym gubernatorem i ministrem Rzeszy; inni nazywali go "rzeznikiem
Polakow". Heydrich i Eichmann wtargneli do jego krolestwa, aby w Generalnym
Gubernatorstwie stworzyc pan-stwo w panstwie, panstwo zydowskie na obszarze GG.
Wybrali okreg radomski. Eichmann wywodzil: "Powiedzielismy sobie - taka jest
sytuacja, dlaczego by nie przesiedlic Polakow, i tak dokonano juz tylu
przesiedlen, i nie dac wiekszego terytorium Zydom, przeciez Zydzi ze Wschodu sa
dobrymi rzemieslnikami, trzeba tylko rozwinac przemysl, czym sie moga zajac
Zydzi z Austrii, Niemiec, Protektoratu Czech i Moraw, do tego rolnictwo, to
mogloby byc jakies rozwiazanie na pewien czas". "Na pewien czas" znaczylo: do
czasu, gdy Palestyna bedzie gotowa na przyjecie Zydow. Przybywajacych Zydow
straszyl najpierw Eichmann, a potem inni wspolzalozyciele tego
szczegolnego "panstwa": "Tutaj Fuehrer chce stworzyc Zydom nowa Ojczyzne. Nie
ma tu domow i mieszkan. Jak sobie zbudujecie, to bedziecie mieli dach nad
glowa. Studnie w calej okolicy sa zatrute; panuje cholera, dyzenteria i tyfus.
Jesli bedziecie wiercic i znajdziecie wode, to bedziecie mieli co pic". Po tych
slowach, ktore mialy wzbudzic strach u Zydow i nie mialy wiele wspolnego z
rzeczywistoscia, wskazywano im niedaleka granice rosyjska. Kilka strzalow w
powietrze nadawalo slowom odpowiednia wage. Zdrowi, juz pierwszej czy drugiej
nocy wyruszali w droge docierajac do tej czesci Polski, ktora byla okupowana
przez Sowietow. A po kilku tygodniach jako podejrzani o szpiegostwo lub inne
zbrodnie zsylani byli do syberyjskich lagrow. Juz po wojnie niemieccy jency,
ktorzy rowniez tam trafili mogli razem z tymi austriackimi lub czeskimi Zydami
podumac sobie nad czasami, w kto¬rych przyszlo im zyc.
Wiosna 1940 roku gubernator generalny Frank dowiedzial sie, co sie dzieje nad
granicy GG i wpadl w gniew: "Generalne Gubernatorstwo musi byc tak samo wolne
od Zydow jak Rzesza". Poczym wypedzil wszystkich tam, skad przybyli. W tych
czasach, gdy swiat stal na glowie, zdarzalo sie, ze wypedzano Zydow, ktorzy
kiedys z pomoca Eichmanna uciekli z Polski do Wiednia. Prostsza sprawa byla z
niemieckimi Zydami od dawna mieszkajacymi nad Renem, glownie w Kraju Saary,
Palatynacie i Badenii. Po zajeciu Francji przez Niemcy Eichmann zaladowal ich
do kilku pociagow i wyslal caly ten ludzki ladunek do tej czesci Francji, ktora
nie byla okupowana. Tutaj nie byli mile widziani, dlatego wszystkie urzedy byly
zadowolone, kiedy biedni tulacze znajdowali sobie miejsce na statkach plynacych
do Algieru lub Casablanki i przepadali gdzies w pln.-zach. Afryce, gdzie
niewielu niemieckich oficerow bardziej interesowalo sie przyjemnosciami
wojennego zycia niz przeprowadzaniem kontroli. Mimo pewnych wahan,
spowodowanych obawa przed ujawnieniem przez nich jakis tajemnic politycznych
lub wojskowych, az do zimy 1941/42 roku rzad Rzeszy nie zatrzymywal Zydow,
ktorzy chcieli emigrowac. Jeszcze w pazdzierniku 1941 roku statek z Zydami
wyplynal do Lizbony. Rowniez szlaki z Polski przez Slowacje i Wegry do
jugoslowianskich i wloskich portow zostaly zamkniete dopiero od konca 1941
roku. Do por¬tow rumunskich, a stamtad przez Dardanele na Morze Srodziemne
mozna sie bylo dostac przez caly okres trwania wojny. Ochrona przed sowieckimi
okretami podwodnymi na Morzu Czarnym zapewniala niemiecka marynarka wojenna, do
ktorej zadan nalezalo pilotowanie statkow przez zapory minowe. Wielki Rabin
Berlina dr Izrael Goldstein mieszkajacy w czasie wojny w Rumunii
wspominal: "Musze zgodnie z prawda wyznac, ze za zgoda naczelnego dowodztwa
niemieckiego ponad 30.000 Zydow przetransportowanych zostalo droga morska pod
opieka Czerwonego Krzyza do Konstantynopola, skad wiekszosc z nich
przetransportowano przez Syrie do Ziemi Swietej".
Bulgarski statek "Struma" przewozacy Zydow na Morze Srodziem¬ne mial ciezka
awarie. Kapitan statku Gorbatenko prosil kapitana portu w Stambule, aby
pozwolil mu zawinac. Wladze tureckie odmowily, gdy dowiedzialy sie, ze na
statku panuje dyzenteria. 24 lutego statek dryfujacy na polnoc od Bosforu stal
sie latwym lupem rosyjskich torped. W Morzu Czarnym utonelo 763 Zydow, a
sposrod czterech uratowanych, tylko jeden doczekal konca wojny.
Przez caly rok 1942 ukazywaly sie w rumunskich gazetach ogloszenia agencji
turystycznych oferujacych emigrantom miejsca na stat¬kach. W Bukareszcie
zydowskie biuro emigracyjne i rzadowe biuro ds. emigracji miescily sie na tym
samym pietrze tego samego budynku. Jeden z raportow sporzadzonych dla ministra
spraw zagranicznych Rzeszy brzmial nastepujaco: "Rownoczesnie ambasador von
Papen powinien, o ile uzna to za stosowne, zwrocic uwage tureckiemu ministrowi
spraw zagranicznych Numanowi na to, ze parowiec "Tarix", wg posiadanych tutaj
informacji, nie zostal wyczarterowany tyl¬ko na jeden transport ale na kilka
transportow liczacych w sumie 5.000 Zydow, i ze prowadzone sa rozmowy, takze ze
strony zydowskiej, na temat wyczarterowania statkow szwedzkich i innych
potrzebnych do przewiezienia 10.000 Zydow". Turcja, rowniez i po
zatopieniu "Strumy" nie wykazywala specjalnych checi do wykonywania
humanitarnych gestow. Na pytanie, czy rzad w Ankarze bylby gotow zezwolic na
przejazd koleja przez terytorium Turcji 20.000 Zydow z Bulgarii, odpowiedz byla
krotka: "Turcja cierpi na brak srodkow transportu".
3 sierpnia 1944 roku wyplynely z Konstancy trzy statki z uchodzcami na
pokladzie: "Morina"",Bulbul" i "Mefkure". Niemiecka lodz patrolowa towarzyszyla
im do konca zaminowanej strefy. Godzine po polnocy nastapil atak sowieckiego
okretu podwodnego, ktory wynurzyl sie na powierzchnie. Ofiara ataku
padl ,Mefkure" pozostajacy w tyle z powodu uszkodzenia maszyny. Statek stanal w
plomieniach, ludzie skaczacy z pokladu do wody ostrzelani zostali z karabinow
maszynowych. Plonacy statek z kilkuset uchodzcami poszedl na dno.
Kiedy 28 listopada 1941 roku w Berlinie Wielki Mufti Jerozolimy Hadj Emin el
Husseini nalegal, zeby Fuerher Wielkich Niemiec bar¬dziej aktywnie wspieral
Arabow np. tworzac Legion Arabski, Hitler odpowiedzial wymijajaco tlumaczac
Muftiemu, ze oficjalne deklaracje niemieckie w tej kwestii moglyby zostac
zinterpretowane "jako zamiar rozbioru francuskiego imperium kolonialnego".
Hitler pozostal zajadlym antysemita "a Arabowie sa takze przeciez Semitami. Nie
chodzilo mu tylko o Francje, ale przede wszystkim o interesy Wloch w basenie
Morza Srodziemnego, ktore Mussolini nazywal: "Mare no¬strum". Nie chcial tez,
aby "palestynskie rozwiazanie" kwestii zydow¬skiej zniweczone zostalo przez
milionowe masy arabskie, z ktorymi mial sie sprzymierzyc. Wiele o tym moglby
powiedziec Balafrei - jeden z mlodych przywodcow arabskiego ruchu
niepodleglosciowego. Younis Bahry w swojej wydanej w Bejrucie ksiazce "Ici
Berlin" opisuje dokladnie, jak Hitler zawiodl arabskie nadzieje.
Dzialania Niemcow wobec Zydow byly brutalne i okrutne. Strach padl na regiony i
miasta, w ktorych zyli europejscy Zydzi. Wielu z nich udawalo sie na tulaczke.
Ci z Europy Wschodniej, ktorzy nie dostali sie do Rumunii lub bali sie podrozy
morskiej przez Morze Czarne, udali sie na Wegry. Liczba Zydow na Wegrzechv
ktora na poczatku wojny wynosila 400.000 wzrosla w 1944 roku do ponad miliona.
W marcu tego roku Eichmann przybyl do Budapesztu i natychmiast nawiazal kontakt
z "Waadah" - zydowska organizacja pomagajaca uchodzcom, o ktorej wiedziano, ze
przerzuca przez granice Zydow zaopatrzonych w falszywe dokumenty. Kierowali nia
trzej ludzie: inzynier Komoly, publicysta Kastner i kupiec wyrobow dzianych
Joel Brand. Eichmann wybral Branda, starego znajomego SS, ktory po pozarze
Reichstagu w 1933 roku mial okazje od srodka poznac niemieckie
wiezienia. "Sprzedam panu Zydow wegierskich" - przedstawil swoja oferte
Eichmann i zaczal sie chwalic jakie to kraje "oczyscil" z Zydow. Na procesie
Eichmanna w Jerozolimie Joel Brand wspominal: "Kazal mnie wezwac do siebie, aby
zaproponowac mi interes. Jest gotow sprzedac mi milion Zydow. Towar za krew,
tak sie wyrazil. Potem zapytal mnie, kogo chce: mezczyzn, dzieci, starcow -
"Niech pan mowi".
Nie zachowalem sie dyplomatycznie, bo bylem po prostu ogluszony ta propozycja.
Powiedzialem, ze nie potrafie rozstrzygnac, kto ma pozostac przy zyciu a kto
nie. Chcialem uratowac wszystkich. Eich¬mann powiedzial wowczas: "Wiec czego
chcesz, towaru czy krwi? Wiecej niz milion nie moge dac. Moze pozniej. Mialem
pojechac za granice i tam nawiazac kontakt z moimi ludzmi. Zapytal dokad chce
jechac. Zastanowilem sie szybko: Szwajcaria czy Turcja; zdecydowalem sie na
Turcje, bo wiedzialem, ze sa tam delegacje roznych grup pionierow i Jewish
Agency. Eichmann powiedzial, ze nie wie jeszcze, jakich chcialby towarow. Musi
raz jeszcze pojechac do Berlina po ostateczne instrukcje. W czasie, gdy go nie
bedzie, mialem sie zastanowic, jakie towary moglbym mu zaoferowac. Potem
zapytal mnie, a wlasciwie stwierdzil: "Ma pan tu zone, dzieci i matke, zostana
oczywiscie jako zakladnicy do panskiego powrotu. Nic im sie nie stanie, bede na
nich mial oko, to mi daje gwarancje, ze pan wroci". W kilka dni poz¬niej
dokonczylismy rozmowe o transakcji. On powiedzial: "A wiec, chce pan miec
milion Zydow?" Odpowiedzialem, ze chce miec wszyst¬kich, caly milion i o tym
rozmawiajmy teraz. Eichmann powiedzial: "10.000 ciezarowek czyli 100 Zydow na
jedna ciezarowke, tanio to pana wyniesie". Ale ciezarowki mialy byc fabrycznie
nowe z przy-czepami i akcesoriami, przygotowane do jazdy w zimie. A gdybym
jeszcze zechcial zrobic cos specjalnego, bylby wdzieczny, gdybysmy mogli
przyslac kilka ton kawy, czekolady, herbaty, mydla i podobnych rzeczy.
Powiedzial, ze moim aliantom moze dac slowo honoru, ze ciezarowki nie beda
uzyte na froncie zachodnim, lecz na wschodnim.
Bylem zaskoczony jakby ktos dal mi obuchem w glowe, bylem rownoczesnie
zrozpaczony i szczesliwy. Wyjakalem cos w rodzaju: "Kto mi uwierzy, kto da mi
10.000 ciezarowek?" Szczesliwy i nieszczesliwy, kotlowaly sie we mnie sprzeczne
uczucia. Nie moge tego opisac".
Aby pokazac, ze jest pelen dobrej woli, Eichmann zezwolil na wyjazd z Wegier do
Szwajcarii 1.700 Zydow, ktorych wyznaczyl Kast¬ner. Po powrocie Branda i
jeszcze przed pierwsza dostawa ciezarowek dalsze 100.000 Zydow mialo wyjechac
nad hiszpanska granice i tam pozostac. W rzeczywistosci szescioma pociagami
wyslani zostali do obozow w Austrii, przede wszystkim do Strasshofu, gdzie
doczekali konca wojny. Brand polecial do Wiednia, gdzie SS zaopatrzylo go w
falszywy paszport. Zamienil sie w niemieckiego Eugena Banda z Erfurtu i
kurierskim samolotem udal sie do Konstantynopola. Ze stenogramu procesu
Eichmanna w Jerozolimie - "proces stulecia" - dowiedziec sie mozemy, jaki byl
dalszy przebieg transakcji: "ciezarowki za milion istnien ludzkich":
Prokurator: Potem zostal pan aresztowany w Turcji?
Brand: Tak, kiedy probowalem wjechac do miasta zostalem aresz¬towany.
P.: Przybyl pan potem do Aleppo, aby spotkac sie z Mo¬sze Sharettem? (Mosze
Sharett, niekiedy wystepujacy pod nazwiskiem Mosze Shetok, zostal pozniej
premierem Izraela - przyp. autora)
B.: Nie, pojechalem w kierunku Jerozolimy, w kierunku Izra¬ela, aby spotkac sie
tam z Mosze Sharettem, poniewaz nie dostal wizy wjazdowej do Turcji.
P.: kiedy przekroczyl pan granic? turecko-syryjska, zo¬stal pan aresztowany
przez wladze brytyjskie?
B.: Tak, kiedy przekroczylismy granice z Syria i przyjechalismy do Aleppo,
zostalem aresztowany przez brytyjska zandarmerie wojskowa.
P.: dokad pana zawieziono?
B.: Do Kairu.
P.: Jak dlugo przetrzymywany byl pan w Kairze?
B.: Cztery i pol miesiaca.
P.: I to byl koniec panskiej misji?
B.: Nie, nie, niestety - to nie byl dla mnie koniec.
P.: Ale przekazal pan informacje na temat sprawy, ktora pan zalatwic i nie
powrocil pan juz na Wegry?
B.: Tak, przekazalem i nie zezwolono mi na powrot na Wegry.
Prokurator powodowany zapewne dyplomatyczna uprzejmoscia pominal to, co Joelowi
Brandowi powiedzial w Kairze brytyjski Wysoki Komisarz Palestyny. A lord Moyne
powiedzial doslownie: "Jak pan to sobie wlasciwie wyobraza, mister Brand? Co
mialbym zrobic z milionem Zydow? Dokad ich wyslac? Kto przyjmie tych ludzi?" Te
slowa kosztowaly lorda Mayona zycie: dwaj mlodzi Zydzi zastrzelili go na
kairskiej ulicy. Dzielny, zdradzony Joel Brand zmarl nagle na atak serca po
zlozeniu pelnej relacji o swojej nieudanej misji. Dla demokraty nie ma tematow
tabu i nie ma drazhwych spraw. Stad analiza faktow sklania go do postawienia
tezy, ze na palestynskim froncie Hitler, Heydrich i Eichmann stali ramie w
ramie z syjonistami, podczas gdy Chamberlain, Churchill a potem Bevin na
plecach Arabow, ktorzy dostarczali rope naftowa.
Tak jak I Wojna Swiatowa stala sie nieunikniona w momencie, gdy Francja zlamala
postanowienia konferencji w Algericas czyniac Maroko swoim "protektoratem", tak
samo nieunikniona stala sie II Wojna Swiatowa w momencie, kiedy Niemcy zlamaly
postanowienia konfe¬rencji w Monachium zamieniajac Czechoslowacje
w "Protektorat Czech i Moraw". O tym, jak uczestnicy konferencji w Monachium -
Anglia i Francja przyjely wkroczenie wojsk niemieckich do Pragi w marcu 1939
roku najlepiej swiadczy nota z 18 marca 1939 roku skierowana przez sowieckiego
ministra spraw zagranicznych Litwinowa-Finkelsteina do niemieckiego ambasadora
w Moskwie: "Zajecie Czechoslowacji przez wojska niemieckie i dzialania, ktore
po nim nastapily, musza byc potraktowane jako samowolne, brutalne i agresywne".
Zdrada idei narodowego socjalizmu przez Hitlera przerazila Niem¬cow - az po
zastepowego w Hitler Jugend. Dla Niemcow narodowy socjalizm byl wiara w
socjalizm w ich kraju, tak jak to oglaszal Fuehrer w dziesiatkach swoich
przemowien: "Przemawiajac jako niemiecki narodowy socjalista chcialbym w
imieniu rzadu narodowego i calego narodowego ruchu oznajmic, ze wlasnie my,
tutaj, w nowych Niem-czech, mamy najglebsze zrozumienie zarowno dla takich
samych uczuc i postaw, jak i dla uzasadnionych aspiracji zyciowych innych
narodow... Mlode pokolenie Niemcow, ktore w swym dotychczasowym zyciu poznalo
tylko nedze, niedole i rozpacz wlasnego narodu, ktore zbyt wiele wycierpialo
pod rzadami obledu, nie zamierza czynic tego innym narodom. Trwajac w
bezgranicznej milosci i wiernosci wobec naszej wlasnej narodowej tozsamosci,
respektujemy, kierujac sie tym samym uczuciem, narodowe prawa innych narodow i
z calego serca pragniemy zyc z nimi w pokoju i przyjazni".
Gniewny pomruk narodu utopil minister propagandy Goebbels w powodzi przestrog,
przemowien i artykulow prasowych na temat tej "strategicznej koniecznosci".
Ktoz chcialby bowiem, aby Czechoslowacja, ten klin wbity w cialo Rzeszy, stala
sie "sowieckim lotniskowcem?" Po takim praniu mozgow znowu tak samo, jak
przedtem rozbrzmiewalo haslo: "Fuehrer rozkazuje, my sluchamy".
Anglicy byli innego zdania: "You can't do businnes with Hitler" - uklady z
Hitlerem okazaly sie bezsensowne. W kilka dni po zajeciu Czechoslowacji,
Brytyjczycy udzielili Polakom gwarancji ich zachodniej granicy, w ktorej
nienaruszalnosc nie wierzyli mimo obowiazujacego nadal niemiecko-polskiego
paktu o nieagresji. W kilka miesiecy pozniej wybuchla II Wojna Swiatowa, ktora
pochlonela 50 mln istnien ludzkich. Hitler uwazal, ze jest najlepiej ze
wszystkich przygotowany do wojny. Po pierwsze dzieki stworzeniu najbardziej
nowoczesnej armii na swiecie, ktora miala okazje wykorzystac wojne domowa w
Hiszpanii jako poligon dla nowych czolgow i samolotow; po drugie dzieki
pozbawionemu skrupulow Reinhardowi Heydrichowi, kioremu udalo sie bez jednego
strzalu zniszczyc wojskowe kierownictwo najpotezniejszego potencjalnego wroga -
Zwiazku Sowieckiego. Heydrich eliminujac Roehma - przeciwnika armii agresywnej
i zwolennika armii obronnej - zdal egzamin na czeladnika falszerstw i
prowokacji. Natomiast egzamin mistrzowski zdal ten polityczny gangster
likwidujac rekami Stalina elite wojskowa ZSRR. Pewnego dnia wezwal do siebie
Alfreda Naujocksa z Hamburga, wytrawnego specjaliste w falszerskiej robocie,
ktory nieco wczesniej odznaczyl sie krwawo przy likwidacji nielegalnej stacji
radiowej Otto Strassera w poblizu Pragi. Ta dobrana para wygrzebala notatki,
listy i dokumenty pisane i podpisywane przez sowieckich wojskowych w latach
dwudziestych, kiedy to Armia Czerwona Stalina i Reichswehra scisle
wspolpracowaly ze soba. Heydrich i Naujocks skierowali swoje bystre oczy na
tych czerwonych generalow, ktorzy po latach znalezli sie w najwyzszym
kierownictwie woj¬skowym Zwiazku Sowieckiego. W rosyjskim jezyku wojskowym roku
1937 podrobiono papiery, z ktorych wynikalo, ze sowiecka i niemiecka
generalicja chce obalic Stalina. Te sfalszowane pisma, z wyraznym przyzwoleniem
Hitlera i z pomoca wlaczonego do prowokacji, i nieswiadomego swej roli
prezydenta Czechoslowacji Benesza trafily na Kreml do Stalina.
Nastepstwem prowokacji Heydricha byla smierc lub uwiezienie 90% sowieckich
marszalkow i generalow, 80% sowieckich pulkownikow i 35.000 oficerow. Represje
dotknely rowniez komunistycznych emigrantow z Niemiec, ktorzy uciekli do ZSRR
przed Hitlerem. Pokoje w moskiewskim hotelu, gdzie mieszkali opustoszaly.
Wiecznie nieufny rzadca z Kaukazu, ktory dzieki sprytowi i brutalnosci zostal
nastepca Lenina, dokonal czystki na olbrzymia skale. Wszystko to potwierdzil
potem Chruszczow w swojej slynnej mowie potepiajac Stalina.
Gwarancje brytyjskie dla Polski ujawnily wyraznie, ze imperium nie jest
zainteresowane propozycja Hitlera "oddania Niemcom Europy Wschodniej i
udzielenia przez niemieckie dywizje gwarancji dla nienaruszalnosci angielskich
terytoriow zamorskich". Wielka Brytania byla raczej sklonna kontynuowac swoja
wielowiekowa tradycje polityki opartej o "balance of power", ktora nie
tolerowala dominacji zadnej potegi ladowej na kontynencie europejskim.
To spowodowalo, ze w koncu sierpnia 1939 roku minister spraw zagranicznych
Hitlera von Ribbentrop udal sie do Moskwy. Stalin i jego nowy juz nie zydowski
minister spraw zagranicznych Molotow przyjeli go jak najzyczliwiej i po
powrocie do Berlina Ribbentrop opowiadal, ze "czul sie jak pomiedzy starymi
towarzyszami partyjnymi". Kiedy atmosfera calkiem sie juz rozluznila Stalin
krymskim szampanem wzniosl toast na czesc Hitlera: "Wiem, jak bardzo narod
niemiecki kocha swojego wodza". Po kilku dniach panowie sie dogadali i 23
sierpnia 1939 roku podpisali tzw. niemiecko-sowiecki pakt o nieagresji, ktory w
rzeczywistosci byl niemiecko-sowieckim paktem o agresji majacym doprowadzic do
kolejnego rozbioru Polski. Piec tygodni pozniej, 28 wrzesnia 1939 roku
towarzysze Stalin i Ribbentrop z polotem sygnowali mape, zgodnie z ktora Niemcy
dostali zachodnia, a Zwiazek Sowiecki wschodnia czesc pokonanej Polski. Kiedy
po zakonczeniu II Wojny Swiatowej zebral sie w Norymberdze sad zwyciezcow,
punkt oskarzenia dotyczacy "wojen napastniczych" byl tak samo drazliwy jak
sprawa "zbrodni wojennych". Sedziowie - wszyscy reprezentujacy panstwa
zwycieskie - uporali sie z tym problemem w ten sposob, ze zakazali poslugiwania
sie argumentem "tu-quoque" (ty takze). Takich argumentow nie chciano slyszec w
norymberskiej swiatyni prawa. Bylo kilka przyczyn, dla ktorych w 1939 roku nie
doszlo do zgody z Polska: gwarancje angielskie, kwestia Wolnego Miasta Gdanska,
polski korytarz, z ktorego Hitler, co podkreslal wyraznie kilka razy - byl
gotow zrezygnowac, i kwestia dostepu do Prus Wschodnich. Jednak dla Hitlera
sprawa rozstrzygajaca byl fakt, ze w Polsce, ktora powstala na nowo po I Wojnie
Swiatowej, zylo proporcjonalnie do liczby ludnosci najwiecej Zydow na swiecie.
I to w sasiedztwie rzeszy Wielkoniemieckiej. W odpowiedzi na propozycje
Hitlera, aby wydalili 4 mln polskich Zydow, Polacy wyslali wprawdzie na
Madagaskar komisje, kto¬ra jednak po powrocie stwierdzila, ze klimat jest tam
raczej nieodpo-wiedni. Francuski minister spraw zagranicznych George Bonnet
zasadniczo wyrazil zgode. Owczesny szef polskiego MSZ-u pulkownik Beck uwazal
kwestie zydowska za wazna dla stosunkow polsko-niemieckich i obiecal podac
szczegoly negocjacji w tej sprawie w odpowiednim czasie. Jednakze w wydanej w
Londynie "Polish White Book" znajduje sie na 42 stronie tylko niewielka
wzmianka na ten temat. W dzien po zawarciu niemiecko-rosyjskiego paktu o
nieagresji, maz stanu Hitler, przekonany, ze historia nigdy nie osadza
zwyciezcow, wezwal na rozmowe Heydricha - w 3/4 Zyda. Heydrich z kolei kazal
stawic sie w berlinskiej centrali przy Prinz-Albrecht-Strasse Naujocksowi,
ktory w miedzyczasie awansowany zostal do stopnia sturmbannfuehrera SS, i jak
zwykle gotowy byl do kazdego lotrostwa. Rozmawiali glownie o "konserwach",
czyli ludziach zabitych niedawno w obozach koncentracyjnych. Wieczorem 31
sierpnia 1939 roku szef bezpieki Heydrich z pomoca Naujocksa i jego ludzi z SS
ubranych w polskie mundury zainscenizowal napad na radiostacje gliwicka,
zapoczatkowujac w ten sposob II Wojne Swiatowa. Naujocks zeznal po wojnie: "Na
terenie radiostacji strzelalismy z pistoletow. Oddalismy kilka strzalow w
sufit. Wyglosilismy przemowienie trwajace kilka minut". To przemowienie nadane
zostalo w jezyku polskim, zawieralo rozne grozby i zapowiedz szybkiego zajecia
Berlina przez Polakow. Na miejscu akcji pozostala podziurawiona
kulami "konserwa" w pol¬skim mundurze. Nastepnego dnia Fuerher i kanclerz
Rzeszy Adolf Hitler ustosunkowujac sie w Reichstagu do wydarzen w Gliwicach
oswiadczyl: "Dzis w nocy regularny oddzial polskich zolnierzy oddal strzaly na
naszym terytorium. O 5.45 odpowiadamy ogniem". W calym tym zamecie Hitler
pomylil sie: w rzeczywistosci zolnierze niemieccy wstali tego ranka wczesniej,
i juz od 4.45 maszerowali zgodnie z rozkazem i wiara w sercach po zakurzonych
polskich drogach przeciw rzekomemu agresorowi.
Szwed Birger Dahlerus, przyjaciel Goeringa z dawnych czasow, latal samolotem
miedzy Berlinem a Londynem probujac ratowac pokoj. Daremnie: 3 wrzesnia 1939
roku Anglia i zaraz potem Francja wypowiedzialy wojne Rzeszy Niemieckiej. Kiedy
Hitler uslyszal od Dahlerusa, ze nikt nie wierzy juz jego zapewnieniom, polozyl
reke na lewej piersi i wykrzyknal: "Idioci, czyz kiedykolwiek w zyciu
sklamalem?"
W dwa dni pozniej, 5 wrzesnia przewodniczacy Jewish Agency Chaim Welzmann
zlozyl oswiadczenie, ktore odczytane zostalo powszechnie jako wypowiedzenie
wojny przez Zydow: "Pragne jak najdobitniej potwierdzic deklaracje, ze my Zydzi
stoimy po stronie Wielkiej Brytanii i walczyc bedziemy o demokracje.
Przedstawicielstwo Zydow gotowe jest zawrzec natychmiast odpowiednie
porozumienie w celu jak najefektywniejszego uzycia wszystkich ludzkich sil i
umiejetnosci oraz srodkow technicznych".
Wielu lamalo sobie glowy nad zagadka, dlaczego w tych pierwszych dniach
wrzesnia 1939 roku Anglicy i Francuzi nie wkroczyli do Niemiec, czego tak
obawial sie Hitler, a co mogloby zakonczyc wojne w ciagu kilku tygodni.
Niemiecki wal zachodni byl ukonczony dopiero w polowie i obsadzony 30 slabymi
dywizjami o niepelnym skladzie osobowym, w ktorych sluzyly zle wyszkolone
roczniki. Niemieckie czolgi i samoloty zwiazane byly w Polsce. Sama Francja
posiadala 110 dobrze wyszkolonych i dobrze uzbrojonych dywizji, ktore staly po
drugiej stronie granicy. Anglicy bez przeszkod przerzucili przez Kanal La
Manche swoje doborowe dywizje zlozone z zawodowych zolnierzy. W dniu, w ktorym
Anglia wypowiedziala Niemcom wojne, Winston Churchill zwrocil sie do nich przez
radio: "Ta wojna jest wojna Anglii. Jej celem jest zniszczenie
Niemiec". "Naprzod zolnierze Chrystusa". Jednakze zaden zolnierz w tamtych
dniach nie przekroczyl Renu i angielski historyk wojskowosci Liddel Hart
napisal poz¬niej: "Niemieccy generalowie byli zdumieni i uszczesliwieni, ze to
sie nie stalo". Rozwiazanie zagadki tej dziwnej wojny lezy w tym, ze wojenne
okrzyki nie byly wowczas nazbyt popularne w Zachodniej Europie. Francuzi
pytali: "Mourir pour Danzing?". I nie chcieli umierac za miasto polozone
przeciez tak daleko od Paryza. Narod angiel¬ski z kolei nie chcial wykrzesac z
siebie jakichs cieplejszych uczuc ani dla gwarancji udzielonych Polsce przez
rzad ani dla polskiego rezimu, ktory uwazal za dyktatorski.
"Kampania 18 dni" przeciw Polsce zakonczyla sie po 4 tygodniach kapitulacja
Warszawy. Zwiazek Sowiecki zajal wschodnia czesc Polski, ale ani Anglia ani
Francja nie wypowiedzialy mu wojny. Po zakonczeniu dzialan wojennych w Polsce
Hitler zlozyl Zachodowi oferte pokojowa. W przemowieniu wygloszonym 6
pazdziernika w Reichstagu pytal: "dlaczego wojna ma sie teraz toczyc na
zachodzie? Aby wskrzesic Polske? Polska traktatu wersalskiego nigdy sie juz nie
odrodzi! Gwarantuja to dwa z najwiekszych panstw swiata". I mial w tym miejscu
racje. Zachodnia czesc Polski przeksztalcona zostala w Generalne
Gubernatorstwo, zas generalnym gubernatorem zostal dawny doradca Hitlera, Hans
Frank. Jeszcze przed koncem roku z Prus Zachodnich czyli dawnego polskiego
korytarza zostalo wysiedlonych 300.000 Zydow. Mieszane komisje zlozone z
esesmanow i przedstawicieli wladz sowieckich wyszukiwaly w strefie rosyjskiej
volksdeutschow, by oderwac ich od ziemi i przesiedlic do Prus Zachodnich.
Aby wygrac wojne, trzeba miec rope naftowa i rude zelaza. Wyscig do iranskiej
ropy wygrali w sierpniu 1941 roku Anglicy, ktorzy w ciagu trzech dni pokonali
mala armie iranska, a sprzyjajacego Niemcom szacha Reze Pahlewiego przewiezli
do Pld. Afryki, gdzie wkrotce zmarl. Wyscig do skandynawskiej rudy glownie
szwedzkiej, wygrali Niemcy.
8 kwietnia 1940 roku duza czesc floty brytyjskiej wyruszyla w kierunku
Norwegii. Opanowanie Norwegii mialo odciac Niemcow od dostaw rudy zelaza,
ktorej dostawy byly absolutnie niezbedne dla prowadzenia wojny. Nastepnego dnia
oddzialy niemieckie przekroczyly granice Danii, ktora skapitulowala w godzinach
poludniowych. Krol i rzad pozostali w kraju pelniac swoje urzedowe obowiazki.
Szlezwik-Holsztyn przyznany Danii w Wersalu nie zostal wcielony do Rzeszy.
Po przelamaniu gwaltownego oporu armii norweskiej i oddzialow alianckich wojska
niemieckie zajely Norwegie. Szczegolnie ucieszony takim rozwojem wydarzen byl
Zwiazek Sowiecki. O powodach tej radosci informowal w swoim raporcie z Moskwy
11 kwietnia 1941 roku ambasador niemiecki hrabia von Schulenburg: "Nasza
skandynawska akcje musial rzad sowiecki przyjac z ogromna ulga, po prostu
kamien spadl im z serca. Rzad sowiecki juz widzial Anglikow i Francuzow nad
Baltykiem co oznaczaloby ponowne pojawienie sie kwe-stii finskiej, jak
zapowiedzial to lord Halifax. Dlugi i wyeksponowany artykul w dzisiejszych
Iwiestiach" brzmi, jak jedno wielkie westchnienie ulgi". Oddzialy strzelcow
gorskich generala Dietla walczyly jeszcze w pln. Norwegii z Anglikami, ktorzy
ponownie dokonali tam desantu, kiedy Hitler wydal rozkaz uderzenia na
zachodzie. Rankiem 10 maja wystartowaly bombowce, wyruszyly do ataku czol¬gi i
oddzialy spadochroniarzy. Jeszcze tego samego dnia 135 wprowadzonych do akcji
dywizji przekroczylo granice Holandii, Belgii i Luxemburga, by nastepnie
wedrzec sie do Francji. Jeden z najwybitniejszych brytyjskich historykow
wojskowosci Liddel Hart tak ocenil tamte wydarzenia: "Armie Hitlera w zadnym
razie nie posiadaly tak wielkiej przewagi, jaka im przypisywano, a pod wzgledem
liczebnym ustepowaly przeciwnikowi. Rozstrzygniecie przyniosly ich pancerne
uderzenia, choc mialy gorsze czolgi i mialy ich mniej". Tylko w powietrzu
Hitler mial przewage i to okazalo sie najwazniejszym czynnikiem. General
lotnictwa Student powiedzial Liddelowi Hartowi o akcji niemieckich
spadochroniarzy dowodzonych przez kapitana Kocha: "Takze akcja nad Kanalem
Alberta byla samodzielnym pomyslem Hitlera. Byla to chyba najbardziej
oryginalna idea tego pelnego inwencji czlowieka. Niespodziewany atak na fort
Emael zostal przeprowadzony przez niewielki oddzial spadochroniarzy pod
dowodztwem podporucznika Witziga. Dokonali oni calkowicie nieoczekiwanego
desantu na fort i wysadzili dziala przy pomocy nowego, bardzo silnego materialu
wybuchowego, ktory otoczony byl wczesniej calkowita tajemnica".
Plan udanej ofensywy w Ardenach w roku 1940, dzieki ktorej Niemcy przebili sie
do Francji, Hitler przypisywal sobie: "Ze wszystkich generalow, z ktorymi o tym
mowilem, jeden Manstein mnie rozumial". Liddel Hart stwierdzil: "Bylo to smiale
posuniecie polegajace na uzyciu czolgow i pojazdow opancerzonych w terenie tak
trudnym, ze przez strategow spetanych tradycja uwazanym za nie do przebycia.
Ale to wlasnie zwiekszylo efekt zaskoczenia, a geste lasy pomogly ukryc
rozmiary ofensywy".
Zachowanie sie Hitlera pod Dunkierka, gdzie wydal rozkaz, aby pozwolic wycofac
sie brytyjskiemu korpusowi ekspedycyjnemu, staje sie zrozumiale tylko wowczas,
jesli przypomnimy sobie, co Hitler mowil o Anglikach w swoich przemowieniach z
lat trzydziestych: "pobratymczy narod"",narod germanski" oraz "rasy germanskie
musza trzymac sie razem". Po Dunkierce glownodowodzacy Hitler wyjasnial
zdumionym generalom, ze imperium brytyjskie da sie porownac tylko z Kosciolem
Katolickim; oba sa nieodzownymi podstawami trwalego ladu swiatowego.
Podczas gdy Hitler tak sobie filozofowal, 300.000 angielskich zolnierzy plynelo
do ukochanej "merry old England" na lodziach, jachtach, kutrach rybackich i
wycieczkowych parowcach, a lotnictwo Goeringa nie robilo im zadnej krzywdy w
czasie tego zeglowania, na ktore zezwolil naczelny wodz.
Niektorzy posledniejsi historycy wojny uwazaja, ze Hitler dlatego zatrzymal
wojska przed Dunkierka, bo chcial dac swoim zolnierzom i czolgom trzy dni
przerwy na odpoczynek - posuniecie, ktore nie lezalo w jego naturze, gdy w gre
wchodzily decyzje o charakterze wojskowym. O wiele blizszy prawdy jest Liddel
Hart: "Wielu z tych, ktorzy wyszli calo z tej opresji, zadawalo sobie pytanie,
jak to bylo mozliwe. Odpowiedz jest taka, ze to rozkaz Hitlera uratowal ich
wtedy, gdy juz nic innego nie moglo ich uratowac. Nagly rozkaz zatrzymal czolgi
bedace tuz przed Dunkierka i trzymal je w bezruchu tak dlugo, az Brytyjczycy
dotarli do portu i znalezli sie poza ich zasiegiem"
Juz w 1937 roku Hitler wyraznie dal do zrozumienia dowodcom Wehrmachtu, ze
Wielkie Niemcy sa etapem wstepnym do stworzenia Wielkogermanskiej Rzeszy.
10 czerwca 1940 roku Wlochy Mussoliniego wypowiedzialy wojne pobitej juz
Francji. 32 wloskie dywizje nie byly w stanie przelamac oporu trzech
francuskich dywizji rozlokowanych na alpejskiej granicy. Nie przeszkodzilo to
Mussoliniemu zazadac jako lupu wojennego m.in. calej floty francuskiej, czesci
Algierii, calej Tunezji, Korsyki i strefy okupacyjnej siegajqcej az po rzeke
Rhone.
Twierdzi sie, ze w okresie wojny Hitler byl tylko naczelnym wodzem, a nie mezem
stanu. Niemniej udalo mu sie wyperswadowac Mussoliniemu te marzenia. Niemiecki
przywodca nie ujawnial zadnych planow aneksji w Europie Zachodniej, ktora byla
dlan mniej wazna, bo nie bylo tam prawie Zydow ze Wschodu. Wloski minister
spraw zagranicznych Ciano zauwazyl: "Nikt nie moze mnie podejrzewac o nadmiar
cieplych uczuc w stosunku do Hitlera, ale wyraza sie on teraz w sposob tak
umiarkowany i przejrzysty, ze budzi to zdumienie, gdy zwazyc jak wielkie
odniosl zwyciestwo"
W lesie Compiegne glownodowodzacy Hitler kazal szefowi Naczelnego Dowodztwa Sil
Zbrojnych generalowi Keitlowi odczytac warunki zawieszenia broni: "Po
bohaterskim oporze Francja zostala pokonana w serii krwawych bitew. Niemcy nie
zamierzaja z tego powodu nadawac negocjacjom i warunkom zawieszenia broni
charakteru majacego upokorzyc tak dzielnego przeciwnika. Celem niemieckich
zadan jest po pierwsze zapobiezenie dalszym walkom, po drugie zapewnienie
Niemcom bezpieczenstwa w sytuacji kontynuowania narzuconej im wojny przeciw
Anglii i po trzecie stworzenie warunkow dla uksztaltowania nowego ladu
pokojowego, ktorego istotna trescia bedzie zadoscuczynienie krzywdom zadanym
przemoca Rzeszy Niemieckiej".
Wojna przeciw Anglii kontynuowana byla najpierw w postaci powtornej oferty
pokojowej. Ta druga proba podyktowana byla rowniez i tym, ze Zwiazek Sowiecki
wbrew postanowieniom ukladu z Rzesza, wykorzystal niemiecka kampanie na
zachodzie, aby dokonac agresji Estonii, Lotwy i Litwy, zagarnac na poludniu
rumunska Bessarabie a tym samym rumunskim dostawom ropy naftowej dla Niemiec.
Churchill zaapelowal do pilotow samolotow bombowych, by wreszcie "zdjeli
rekawiczki". Wkrotce potem rozpoczela sie wojna przeciw kobietom i dzieciom.
Dobitna odpowiedzia na oferte pokojowa byl rozkaz brytyjskiego przywodcy
zatopienia floty francuskiej stacjonujacej w polnocnoafrykanskim Oranie. Wraz z
flota utonelo w wodach Morza Srodziemnego wielu marynarzy, ktorzy jeszcze
wczoraj byli dla Brytyjczykow towarzyszami broni.
Dowodcy armii niemieckiej, ktora w czasie kampanii francuskiej poniosla straty
mniejsze niz garnizon leningradzki w wojnie zimowej 1939/40 z Finlandia,
naciskali, co bylo sluszne z wojskowego punktu widzenia, aby zajac Anglie,
ktora nie byla przygotowana do obrony. Jednak w ciagu tych miesiecy, kiedy
niemiecka generalicja zadala, latwego jak sie jej zdawalo, przeprowadzenia
inwazji na Anglie, wodz naczelny Hitler grzejac sie w blasku swego tryumfu
siedzial sobie w Berchtersgaden i odpoczywal. Bardzo zadowolona z tego byla Ewa
Braun, owo dziewcze z monachijskiego zakladu fotograficznego Hoffmana, ktory
byl juz teraz profesorem Hoffmanem. A niezmordowany Eichmann wypedzal Zydow z
okupowanej czesci Francji i pld. - zach. Rzeszy do panstwa Petaina. Przez
Marsylie wedrowali oni dalej do pln. Afryki gdzie byli bezpieczni jak na lonie
Abrahama.
Konferencja na temat "ostatecznego rozwiazania kwestii zydowskiej" odbyla sie w
wilii przy ulicy Am Grossen Wansee 20 stycznia 1942 roku, czyli miesiac po
katastrofie na froncie wschodnim, ktora zadecydowala o losach wojny. Zaraz na
wstepie, pol-Zyd obergruppenfuehrer SS Reinhard Heydrich, szef sluzby
bezpieczenstwa oswiadczyl z duma, ze wylacznie on jest odpowiedzialny za cala
operacje. Oprocz Eichmanna w konferencji udzial wzieli przedstawiciele
ministerstwa ds. okupowanych terytoriow wschodnich, rzadu Generalnego
Gubernatorstwa, ministerstwa spraw wewnetrznych i spraw zagranicznych. Za
glowne zadanie uznal Heydrich:
a) podjecie wszystkich dzialan dla przygotowania zwiekszonej emigracji Zydow,
b) kierowanie strumieniem emigrantow,
c) przyspieszenie emigracji.
Glownym celem, stwierdzil Heydrich, jest "oczyszczenie niemieckiej przestrzeni
zyciowej z Zydow w sposob zgodny z prawem". Nic nie mowil Heydrich o
eksterminacji.
W czasie procesu norymberskiego otyly marszalek Rzeszy Hermann Goering stracil
na wadze odzyskujac rownoczesnie bojowego ducha z czasow policyjnej mlodosci.
Szczegolnie w sprawie konferencji dotyczacej "ostatecznego rozwiazania kwestii
zydowskiej" spieral sie ostro z glownym oskarzycielem Jacksonem, ktory na uwage
Goeringa, ze przeklad jest bledny, odpowiedzial: "dobrze, przyjmuje to. I
dalej: "W uzupelnieniu zadania, ktore powierzono panu 24 stycznia 1939 roku, a
ktore dotyczylo szeroko zakrojonej i przeprowadzonej w najbardziej efektywny
sposob emigracji i ewakuacji jako rozwiazania problemu zydowskiego, niniejszym
zlecam panu podjecie wszystkich koniecznych przygotowan, jak i zorganizowanie i
finansowanie ostatecznego rozwiazania kwestii zydowskiej na terytoriach
znajdujacych sie w niemieckiej strefie wplywow w Europie".
Spor mi?dzy Goeringiem trwal nadal:
Goering: "W zadnym przypadku nie uwazam tego tlumaczenia za wlasciwe".
Jackson: "Prosze, niech pan poda swoja wersje".
G: "Pozwole sobie dokladnie przeczytac to, co jest tutaj napisane: "W
uzupelnieniu zadania powierzonego panu dekretem z 24 stycznia 1939 roku
polegajacego na tym, aby doprowadzic do odpowiadajacego obecnym warunkom i
najefektywniejszego rozwiazania kwestii zydowskiej niniejszym zlecam panu
podjecie przygotowan organizacyjnych i materialnych...
i teraz nastepuje najistotniejsze slowo, ktore zostalo zle przetlumaczone:
dla "calosciowego rozwiazania" (Gesamtloesung), a nie "ostatecznego
rozwiazania" (Endloesung)! "Dla calosciowego rozwiazania kwestii zydowskiej w
niemieckiej strefie wplywow w Europie".
Po konferencji przy Am Grossn Wansee Heydrich zaprosil "na rozmowe przy
kominku" Zyda Eichmanna, obecnie juz oberstumfuehrera SS, ktory jako jego agent
podrozowal w 1937 roku po Palestynie meldujac po powrocie, ze juz wkrotce
bedzie tam wiecej Zydow niz Arabow. Odtad w pismach wysylanych do roznych
ministerstw Hey¬drich nazywal Eichmanna "swoim referentem odpowiedzialnym za
sprawy zydowskie". Grupy operacyjne Heydricha juz od miesiecy dokonywaly w
Rosji mordow na Zydach. Dlatego nie trzeba koniecznie wierzyc Eichmannowi,
ktory w czasie procesu w Jerozolimie zeznal, ze o tych sprawach nie rozmawial z
Heydrichem przy kominku.
Przy formowaniu w 1941 roku grup operacyjnych Heydrich powolywal sie na wydanym
przez Hitlera tzw. rozkazie o komisarzach. Do czlonkow grup operacyjnych
wyruszajacych na wschod Heydrich powiedzial swoim twardym, donosnym
glosem: "Wschodnie zydostwo jest rezerwuarem bolszewizmu i dlatego, zdaniem
Fuehrera, musi zostac zniszczone". General SS Ohlendorf pamietal, ze Heydrich
przekazal dowodcom grup operacyjnych rozkaz Fuehrera, w ktorym "komunistyczni
funkcjonariusze i aktywisci, Zydzi, Cyganie, sabotazysci i agenci" uznawani
byli za "elementy, ktore przez samo swoje istnienie zagrazaja bezpieczenstwu i
dlatego nalezy je likwidowac bez zadnej sadowej procedury". Przy takich
kryteriach kazdy Zyd mogl stac sie ofiara grup operacyjnych.
Niemieccy zolnierze walczacy na froncie, ktorzy sami nigdy nie wykonywali
rozkazu o komisarzach, raczej przeczuwali niz wiedzieli o tym, co sie dzieje za
ich plecami. Nie mieli zreszta nic przeciwko temu, aby miec spokoj na tylach,
bo jedyne, co ich interesowalo w roku 1941, to mozliwie jak najszybciej
maszerowac naprzod.
W tej ksiazce nie uznajemy liczby Zydow, ktorzy poniesli smierc w wyniku
rozkazow Hitlera, za ustalona raz na zawsze. Argument, ze jeden zamordowany to
o jednego za duzo, jest wprawdzie sluszny z moralnego punktu widzenia, ale
nieprzydatny dla historyka poszukujacego prawdy. Statystyki siegaja od 350.000
jak podal pewien zydowski statystyk w USA w 1952 roku, do znanej liczby 6 mln.
Wspomniany statystyk napisal: "Jesli my Zydzi twierdzimy, ze bylo 6 mln, to
jest to bezwstydne klamstwo".
O liczbie 6 mln zaczeto mowic na poczatku procesu norymberskie¬go opierajac sie
przede wszystkim na zeznaniach oficera SS zydow¬skiego pochodzenia Kurta
Gersteina.
Dane liczbowe zawarte w zeznaniach, jakie po wojnie zlozyl Gerstein
francuskiemu wywiadowi sa tak nieprawdopodobne czy tez niewiarygodne, ze jego
zeznania nie zostaly dopuszczone jako dowod w trakcie procesu norymberskiego.
Mimo to tygodnik "Der Spiegel" nie mial zadnych skrupulow powolywac sie na
zeznania Gersteina: "przy pomocy metrowki i stopera" stwierdzono, ze w komorach
gazowych o powierzchni 25 metrow kwadratowych i 45 metrow szesciennych
kazdorazowo ginelo od 700 do 800 Zydow.
Pewien nauczyciel z Dortmundu, kiedy jego uczniowie wyrazili watpliwosci, co do
informacji "Spiegla", zwrocil sie do redakcji z prosba o wyjasnienie. 21 lutego
1967 roku otrzymal te oto godna uwagi odpowiedz: "Ma pan calkowita racje
piszac, ze Gerstein mocno sie pomylil w swoich obliczeniach". Nie przeszkodzilo
to "Spieglowi", ktory zwykle podaje dokladne liczby, aby w 1968 roku w artykule
zydowskiego profesora Saula Friedlaendera ponownie podac czytelnikom te same
liczby, co poprzednio: "od 700 do 800 ludzi na 25 metrach kwadratowych i w 45
metrach szesciennych".
W grudniu 1968 roku jechalem pociagiem z Amsterdamu do Francji i dalej do
Szwajcarii z pewnym Zydem - dyrektorem firmy holenderskiej eksportujacej gaz
ziemny. Gdy przejezdzalismy przez osniezone Ardeny, obudzily sie wojenne
wspomnienia - moj towarzysz podrozy walczyl tutaj zima 1944/45 jako dowodca
kanadyjskiej baterii. Kiedy zaczal czytac "Spiegla", zapytalem go, co sadzi o
danych dotyczacych gazowania Zydow upowszechnianych przez hamburski tygodnik.
Po chwili zastanowienia odpowiedzial: "Takie klamstwa predzej, czy pozniej
obroca sie przeciw nam " Zydom".
Nastepnego dnia rozmawialem w Genewie z prof. Fridlaenderem, obywatelem
Izraela. Autor artykulu ze "Spiegla" oburzal sie, ze opublikowano jego wywody
bez przypisu, w ktorym zaznaczal, ze liczby podane przez Gersteina sa falszywe.
I ponownie "Der Spiegel" odpo¬wiedzial w wydaniu z 21 stycznia 1969
roku: "Nietrudno chyba zrozumiec, ze w obliczu grozy, Gerstein nie rozwiazywal
zadan matematycznych. Tego nie potrzeba wyjasniac czytelnikowi w przypisach".
Obok artykulu prof. Freiedlaendera zawierajacego liczby podane przez
Gersteina "Der Spiegel" opublikowal fotografiw opatrzona podpisem: "Sluzacy do
zabijania Cyklon B. Dziennie likwidowano 25 tysiecy Zydow". Od 1969 roku "Der
Spiegel" - ku zdumieniu wielu czytelnikow - zaczal podawac, ze zamordowano nie
6 lecz 5 mln Zydow. A w 1974 roku w jednym z artykulow opublikowanych na lamach
tego pisma liczba ta zostala obnizona o nastepny mihon przy zastrzezeniu, ze
Zydzi generalnie nadal wymieniaja liczbe 6 mln. Emocje i falszerstwa ciagle
jeszcze zamazuja obraz tego tragicznego rozdzialu w historii ludzkosci. Na
przyklad Joachim Fest nie zawahal sie dolaczyc do swoich publikacji zdjec,
ktore niezalezni eksperci juz przed laty na podstawie analizy retuszy i ukladu
cieni uznali za falszerstwo. Wie¬lu Niemcow skierowanych do akcji
eksterminacyjnych wolalo, aby tego uniknac, dobrowolnie zglosic sie na front. W
coraz wiekszym stopniu te brudna robote przejmowali przedstawiciele innych
narodow - takze Zydzi. Zydowska autorka Hannah Arandt napisala w swej
ksiazce "Eichmann w Jerozolimie" (1964): "Ta rola przywodcow zydowskich w
zniszczeniu wlasnego narodu jest dla Zydow bez watpienia najciemniejszym
rozdzialem ich historii. W Amsterdamie i w Warszawie, w Berlinie i w
Bukareszcie nazisci mogli polegac na zydow¬skich funkcjonariuszach, ktorzy
sporzadzali spisy i osob i majatku, zbierali u deportowanych pieniadze na
pokrycie kosztow deportacji i eksterminacji, pilnowali pozostawionych mieszkan,
tworzyli sily policyjne, by lapac Zydow i ladowac ich do pociagow - az do
smutnego konca (...). Powolani przez oskarzenie swiadkowie potwierdzili znany
juz wczesniej fakt, ze to zydowskie komanda zatrudnione byly bezposrednio przy
eksterminacji - to "sonderkomanda" pracowaly przy ko¬morach gazowych i
krematoriach, wyrywaly trupom zlote zeby i obcinaly wlosy, wykopywaly groby i
pozniej te same groby rozkopywaly, by zatrzec slady ludobojstwa. To zydowscy
technicy zbudowali, nieuzywana pozniej, komore gazowa w Theresienstadt, gdzie
zydowska "autonomia" byla tak daleko posunieta, ze nawet kat byl Zydem".
Ze swoich wiedenskich doswiadczen, a szczegolnie od swojego nauczyciela Lanza
von Liebenfelsa, wiedzial Hitler dobrze o szcze¬golnie intensywnej nienawisci
zydowskich odszczepiericow do wla¬snego narodu. Tak, jak w okresie walki o
wladze wykorzystal te nienawisc obsadzajac Zydami swoje gazety: "Voelkischer
Beobachter" i "Stuermer", tak w czasie wojny wykorzystal ja uzywajac Zydow do
eksterminacji wlasnego narodu.
Kurt Gerstein zetknal sie po raz pierwszy z Gestapo 27 wrzesnia 1936 roku,
kiedy to aresztowany zostal z powodu "dzialalnosci antypanstwowej". Jak sam
pozniej zeznal, wyslal 8.500 egzemplarzy antynazistowskiej broszury do wysokich
urzednikow panstwowych, 14 lipca 1938 roku aresztowano go po raz drugi i
osadzono w obozie koncentracyjnym w Welzheim. Po zwolnieniu stamtad przestal
byc opozycjonista, wstapil do SS, gdzie szybko awansowal do stopnia oficera. W
czasie wojny zajmowal sie dostawami trujacego gazu majacego sluzyc do zabijania
Zydow. Dzieki Gersteiowi informacje o tym dotarly do Szwecji i Szwajcarii, a
stamtad do zachodnich aliantow. Holenderski inzynier nazwiskiem Ubbink
przekazal raport Gerteina do Londynu. Szwedzi opublikowali po wojnie aide-
memoire barona
von Ottera zawierajace rozmoww z Gersteinem na temat zabijania Zy¬dow gazem.
Gerstein czynil nieustanne wysilki, aby poinformowac zagranice o swojej scisle
tajnej dzialalnosci: pojawil sie w nuncjaturze w Berlinie; sufragana
arcybiskupa berlinskiego hrabiego Preysinga prosil, aby zaalarmowal papieza,
rozmawial z holenderskimi robotnikami przebywajacymi w Berlinie na przymusowych
robotach; w dniu, w ktorym go poznal opowiadal o swojej dzialalnosci kapelanowi
wieziennemu Buchholzowi. Buchholz pisal pozniej w jednym ze swych
listow: "Kiedy calkiem otwarcie i szczerze zaczal mowic o szczegolach,
wymieniac nazwy i lokalizacje obozow smierci, informowac o "wydajnosci" komor
gazowych i piecow krematoryjnych (...) o codziennym wyrywaniu zlotych zebow i
plomb itd., kiedy ogolna liczbe ofiar okreslil na grubo ponad 10 mln, to dla
wszystkich, ktorzy te sprawy po czesci znali, byly to opisy tak straszne, ze
nie moglismy w nie uwierzyc".
Podobna jest relacja proboszcza Mochalskiego: "Po mszy wszedl do mojej
zakrystii nieznany mi mezczyzna ubrany po cywilnemu. Wreczyl mi dokument z
nadrukiem "scisle tajne" zaadresowany do obersturmfuehrera SS Gresteina.
Powiedzial mi, ze to on jest Grestein. Krotko mowiac, podobnie jak jego
przelozony Eichmann, Gerstein staral sie poruszyc umysly podajac milionowe
liczby - "grubo ponad 10 mln". Bez zadnych zahamowan, bez zachowania
elementarnych srodkow ostroznosci zwracal sie w czasie wojny ze swoimi
informacjami do calkiem obcych ludzi, do cudzoziemcow z kilkunastu krajow -
wrogich rezimowi, neutralnych lub okupowanych. W jednej ze swych pozniejszych
relacji Gerstein utrzymuje, ze pewnego razu zo¬stal wyproszony z ambasady Jego
Swietobliwosci. Ale o wszystkim informowalem setki osob".
Jest rzecza absolutnie niemozliwa, zeby przy owczesnym systemie kontroli moglby
ktos na wlasna reke przekazywac "setkom ludzi" informacje najbardziej tajne z
tajnych. Zlapano by go sto razy. Jednym z celow rozpowszechniania tego typu
informacji bylo sklonienie Zy¬dow, aby wyjezdzali z Europy. "Zmeczeni Europa?"
pytali ludzie zajmujacy sie "kwestia zydowska" - to wlasnie chcielismy
uslyszec". Uchodzcy przekraczali granice, a wojsko udawalo, ze patrzy gdzie
indziej albo zapewnialo eskorte tak, jak na Morzu Czarnym. SS ladowalo ludzi do
wagonow i wysylalo przez granice do Hiszpanii lub Szwajcarii. Inny cel
aktywnosci Gersteina to sklonienie zachodnich aliantow do wymiany milionow
zakladnikow na towary - swietny interes dla strony niemieckiej. Niechetnie
przypomina sie dzis, ze Gerstein podawal niekiedy liczbe "25 mln zagazowanych".
Ale to wla¬snie pozwala jasno rozpoznac cele jego mocodawcow. Francuzi doszli
zapewne do podobnych wnioskow i wsadzili Gersteina do wiezienia. 25 lipca 1945
roku znaleziono go martwego w celi. Pozostawil niedokonczony list. Wdowa po
Gersteinie wyklucza samobojstwo. Ona i jej krewni nie mogli zobaczyc jego zwlok
ani tez miejsca, gdzie zostal pochowany. Przyczyna jego smierci pozostaje
nieznana. Nie spelnily sie rachuby Hitlera i jego wspolpracownikow od
eksterminacji Zydow, ze rozpowszechnianie informacji o milionach ofiar
wstrzasnie swiatem zachodnim i skloni go do zainteresowania sie losem Zydow; ze
Anglia szeroko otworzy dla Zydow bramy Palestyny. Wysilki Eichmanna, aby
wszystkich Zydow przebywajacych w strefie kontrolowanej przez Niemcow wyrzucic
na Bliski Wschod spalily na panewce. Podczas negocjacji z zydowskim
posrednikiem Joelem Brandem Eich¬mann zapewnial go, ze oferowany milion Zydow
to dopiero poczatek. Jesli inne kraje zechca przyjac Zydow, kaze natychmiast
wysadzic w powietrze komory gazowe. 25 maja 1945 roku amerykanski ambasador
Turcji Steinhardt przekazal swojemu rzadowi, co nastepuje: "Przed dwoma dniami
przybyl do Stambulu niejaki Joel Brand, ktory twierdzi, ze jest
przedstawicielem gminy zydowskiej w Budapeszcie. Przedstawil on Barlasowi z
zydowskiego biura ds. palestynskich propozycje, ktora ma pochodzic od
Eichmanna - komisarza ds. zydowskich. Wynika z niej, ze Eichmann jest gotowy
zakonczyc deportacje i wyniszczanie Zydow na wszystkich terytoriach okupowanych
przez Niem¬cow, lacznie z Rumunia w zamian za 2 mln sztuk mydla, 250 ton kakao,
800 ton kawy, 200 ton herbaty i 10.000 ciezarowek".
Zachodni tzw. wolny swiat nie byl zainteresowany propozycja Eich¬manna. W swej
ksiazce "Wody sie nie rozstapily" skarzyl sie po wojnie Amerykanin Arthur D.
Morse: "Obraz Zydow naplywajacych do Palestyny zdawal sie bardziej niepokoic
Whitehall niz obraz Zydow umierajacych w komorach gazowych". Eksterminatorzy na
wschodzie Europy zrezygnowali z eksterminacji. Nie ustalono do tej pory, co w
milionowych liczbach podawanych przez Eichmanna bylo prawda, a co propaganda.
Jesli chodzi o Auschwitz, to hamburski sedzia dr Wilhelm Staeglich, ktory jako
oficer artylerii pelnil sluzbe w poblizu obozu zauwazyl: "Zaden z wiezniow nie
zachowywal sie tak, jakby zyl w strachu przed maltretowaniem czy wrecz
smiercia".
Biskup-sufragan dr Neuhaesler, ktory w latach 1941-45 byl wiezniem obozow w
Sachenshausen i Dachau, udowodnil w swojej broszurze "Tak bylo w Dachau", ze
calkowicie falszywe byly doniesienia prasowe mowiace o 23.800 zagazowanych i
spalonych w Dachau. W obozie koncentracyjnym w Dachau nie bylo komor gazowych i
po ukazaniu sie broszury Neuhaeslera usunieto tablice znajdujaca sie na terenie
obozu, na ktorej przez wiele lat widniala falszywa liczba ofiar. Nastepcy
Heydricha Austriakowi Kaltenbrunnerowi Himmler odebral sprawy zydowskie i
osobiscie wszystkim kierowal. Jak mozna przypuszczac robil to z ciezkim sercem.
Juz po smierci Heydricha Himmler pisal w liscie do przedstawiciela ministerstwa
ds. okupowanych terytoriow wschodnich: "Wykonanie tego bardzo trudnego rozkazu
Fuehrer zlozyl na moje barki. Nikt i tak nie zdejmie ze mnie odpowiedzialnosci.
Dlatego nie zyczr sobie, by ktokolwiek ingerowal w te sprawy". Na spotkaniu z
gauleiterami Himmler oswiadczyl, ze ostateczne rozwi^zanie"
bylo "najtrudniejszym zadaniem w jego zyciu".
Obergruppenfuehrerowi Kaltenbrunnerowi wydal rozkaz: "W terminie
natychmiastowym zakazuje eksterminacji Zydow i rozkazuje, aby opiekowano sie
osobami slabymi i chorymi. Czynie pana osobi¬scie za to odpowiedzialnym, takze
wowczas, jesli nizsze instancje nie zastosuja sie scisle do tego rozkazu".
Dopiero po wojnie udalo sie syjonistom dzieki przejaskrawieniu wydarzen z lat
1942-45 wywrzec nacisk na caly swiat i wymusic w ten sposob na Anglikach
realizacje obietnicy zawartej w deklaracji Balfoura. Eksterminacyjna akcja
Hitlera, Heydricha, Eichmanna i Gersteina stala sie podstawa finansowego
zadoscuczynienia, a poprzez to waznym czynnikiem przy tworzeniu panstwa Izrael.
Dla eksterminatorow nie ulegalo wtpliwosci, ze ich akcja zarowno w przypadku
niemieckiego zwyciestwa, jak i w przypadku kleski sprawi, iz po 2000 lat
tulaczki Zydzi powroca do Ziemi Obiecanej. Ukazujaca sie w Niemczech
gazeta "Juedische Allgemeine" napisala 15 stycznia 1960 roku: "Wielkie fale
emigracyjne powstaja tylko wowczas, gdy zmusza sie ludzi do opuszczenia kraju".
W czasie wszystkich akcji eksterminacyjnych zachowywano rozroznienie, ktorego
Hitler dokonywal od swoich wiedenskich czasow, pomiedzy Zydami ze Wschodu -
czyli "azjatyckimi hordami", jak ich nazywal zydowski minister spraw
zagranicznych z okresu republiki Weimarskiej Rathenau - a nielicznymi Zydami z
Zachodu, ktorzy swoimi milionami dolarow pomogli Hitlerowi zdobyc wladze.
Instytut Powojennej Historii Niemiec z Tybingi opublikowal w 1967 roku relacje
niemieckiego pelnomocnika ds. planu czteroletniego, ktory odpowiedzialny byl za
zatrudnienie przy roznych pracach 250.000 Zydow ze Lwowa: "rozmowy odbywaly sie
w komendanturze transportu wojskowego we Lwowie przy ulicy Akademickiej. Tam
ustalono kontyngenty Zydow, ktorych mialo objac "ostateczne rozwiazanie". Nie
bylo wsrod nich Zydow sefardyjskich (czyli zachodnich - autor), gdyz ci calymi
rodzinami odlecieli z Galicji samolotami Wehrmachtu lub naszych owczesnych
sojusznikow. Na przyklad w pazdzierniku 1943 roku z obozu pracy w Lublinie
zwolniono 16 Zydow, ktorzy nastepnie udali sie przez Hiszpanie do USA. Byl
wsrod nich krewny doradcy Roosvelta " Morgenthaua".
Wiekszosc Zydow zlapanych w Europie Zachodniej byli to Zydzi, ktorzy w
ostatnich dziesiecioleciach przy byli z Europy Wschodniej, dlatego Himmler
zaliczal tych nieszczesnikow do Zydow wschodnich. Jesli kogos uznano za Zyda
sefardyjskiego (zachodniego), to kierowano go do Theresienstadt. Byl to nie
tyle oboz koncentracyjny, co glodujace miasto zydowskie z wlasnym samorzadem,
szkolami i instytucjami kulturalnymi. Wladca imperium SS, ktory czesto
potrzebowal pieniedzy, robil na nich swietny interes. Generala SS
Kaltenbrunnera oburzaly potajemnie prowadzone negocjacje i transakcje. Na
procesie norymberskim zeznal on: "Poprzez Bechera i Joint Committee na Wegrzech
i w Szwajcarii Himmler zwalnial Zydow w zamian za niektore wyroby przemyslu
zbrojeniowego, surowce i dewizy. Dowiedzialem sie o tym ze zrodel wywiadowczych
i natychmiast wyrazilem sprzeciw wobec praktyk tego rodzaju i to nie u
Himmlera, bo to byloby bezcelowe, ale u Hitlera". Nie ulega watpliwosci, ze
podczas wojny ze Szwajcarii do Rzeszy Niemieckiej naplywaly rozne rodzaje
sprzetu wojskowego i dewizy.
Rozkaz Himmlera o wstrzymaniu wszelkich akcji eksterminacyj¬nych spowodowal
calkowita zmiane sytuacji. Zyd Ginsburg publikujacy pod nazwiskiem Burg
relacjonowal z Wegier o negocjacjach z Anglikami na temat wyjazdu Zydow do
Palestyny, ktore zakonczyly sie fiaskiem: "Minister spraw wewnetrznych Korvacz
nalegal na likwidacje wszystkich Zydow z getta. Niemiecki general policji
Winkelman zwrocil sie osobiscie w tej sprawie do Himmlera, po czym wezwal do
siebie Korvacza i poinformowal go, ze 85.000 Zydow z getta w Budapeszcie
znajduje sie pod ochrona Niemiecka i stanowczo zakazal - "w interesie
Rzeszy" " "niszczenia getta".
W przemowieniu do dwustu niemieckich generalow wygloszonym na zamku Sonthofen
wiosna 1944 roku Himmler powiedzial, ze moga w kazdym czasie i bez zapowiedzi
zjawic sie w ktorymkolwiek obozie, aby naocznie przekonac sie, ze nieprawdziwe
sa pogloski o eksterminacji. W tym samym czasie sedziowie sadu wojennego
obersturmfuehrer SS dr Morgen i dr Reinicke zaczeli wielkie porzadki. Nizsi
funkcjonariusze SS, ktorzy dopuscili sie gwaltow na Zydowkach zostali
zdegradowani i osadzeni w obozach koncentracyjnych, z ktorych po wojnie wyszli
jako "przesladowani przez rezim narodowosocjalistyczny". Inspekcja
przeprowadzona przez dr Morgena w Lublinie wykazala, ze straznicy obozowi z SS
mieli zwyczaj grywac w pilke nozne z druzyna zlozona z zydowskich policjantow
obozowych. Wspolnie obchodzono tez rozmaite uroczystosci m.in. odbylo sie
wesele, na ktorym wsrod 100 zydowskich gosci weselnych siedzieli straznicy w
mundurach SS i pili Martella. Wystepujacy w Norymberdze sedziowie z SS
potwierdzili przed zdumionym sadem, ze "jesli chodzi o picie alkoholu w czasie
roznych uroczystosci, to przybieralo ono niebywale wrecz rozmiary".
Sad SS skazal na smierc untersturmfuehrera SS uzasadniajac swoj
wyrok: "Dopuscil sie okrucienstw niegodnych niemieckiego mezczyczny i czlonka
SS". Sedziemu Morgenowi udalo sie oskarzyc komendanta obozu w Buchenwaldzie
Karla Kocha, ktory zostal powieszony w obecnosci wiezniow na placu apelacyjnym.
To samo spotkalo komendanta obozu na Majdanku Hermanna Folrstedta. W krotkim
cza¬sie wydano 200 wyrokow - natychmiast zostaly wykonane. Nastepne 600
postepowan karnych bylo w toku, kiedy nadszedl koniec wojny - jedno z nich
przeciw Eichmannowi, a inne przeciw komendantowi obozu koncentracyjnego w
Oswiecimiu Rudolfowi Hessowi.
Hess, ktory w 1924 roku razem z Martinem Bormannem w procesie o morderstwo
skazany zostal na 10 lat wiezienia, zemscil sie na SS uwazajac, ze zostal
zdradzony. Zanim Amerykanie wydali go Polakom, ktorzy go powiesili, Hess
potwierdzil im wszystko, czego chcieli m.in., ze w obozach koncentracyjnych
pracowali niewolnicy. A przeciez okreslenie "praca niewolnicza" nigdy nie bylo
uzywane przez niemiecki aparat paristwowy w Trzeciej Rzeszy.
W politycznej druzynie Hitlera bylo wielu ludzi majacych domieszke krwi
zydowskiej. Odnosilo sie to takze do tych ktorzy zajmowali sie zwalczaniem
Zydow i ich eksterminacja. Zydowskimi mieszancami byli m.in. general SS Erich
von Bach - Zelewski - specjalista od "walki z bandami" oraz inny general SS i
przez pewien czas gauleiter Wiednia Odilo Globocnik.
Jesli ktorys ze sprawcow nie mial domieszki krwi zydowskiej, tak jak np.
general SS Friedrich Wilhelm Krueger - ten sam, ktory mimo protestow Wehrmahtu
wyslal do obozow setki tysiecy zydowskich robotnikow - to zenil sie z pol-
Zydowka. Jego przelozony Heinrich Himmler tak go pocieszal: "Niech pan wie, ze
panska pozycja w SS, w najmniejszym stopniu nie jest zagrozona przez to cale
nieszczescie spowodowane pochodzeniem panskiej zony.
Zapewniam pana o tym jako reichsfuerher SS".
II Wojna Swiatowa zakonczyla sie kleska Niemiec. Gdyby po zwyciestwie powrocili
do domu frontowi zolnierze, takze ci z Waffen-SS, to inaczej rozliczyliby sie z
dekujaca sie na tylach biurokracja niz zrobili to obcy reedukatorzy.
Denazyfikacja objela plotki, a wyniosla w gore mordercow zza biurka takich, jak
dr Hans Josef Maria Globke - tworca ustaw norymberskich bedacych podstawa
wszystkich akcji eksterminacyjnych, ktory objal jeden z najwazniejszych urzedow
w Republice Federalnej Niemiec.
OSTATECZNE ROZWIAZANIE: IZRAEL
Kiedy wojna sie skonczyla w Gornych Wloszech wyladowaly specjalne jednostki
zydowskie z USA, ktore na amerykanskich uniwersytetach wyuczyly sie swojego
powojennego rzemiosla: reedukacji Niemcow. W niemieckich rodzinach, uznali
zwyciezcy, dominowal ojciec, a dyscyplina i porzadek byly podstawa wychowania
niemieckich dzieci. Hitler przeniosl po prostu zasady, na ktorych opierala sie
niemiecka rodzina do sfery polityczno-panstwowej, co przynioslo nieszczescia i
cierpienia innym narodom. Dlatego potrzebna by la reedukacja Niemcow.
Czlonkowie jednostek specjalnych byli wyksztalconymi i dobrze wychowanymi
ludzmi. Nie nalezy mylic ich z komandami mscicieli, ktorzy z Wloch pedzili
przez Alpy na wojskowych samochodach pomalowanych na zolto i ozdobionych
transparentami: "Zaden narod, zadna Rzesza, zaden wodz, Zydzi nadchodza". To
oni otwierali prawe
drzwi swoich ciezarowek, by w ten sposob zabijac w Niemczech mijanych
rowerzystow. To oni 15 kwietnia 1946 roku dostarczyli chleb zatruty arsenem do
wielkiego obozu jenieckiego kolo Norymbergii, gdzie uwiezionych bylo 36.000
esesmanow. W wyniku tej zbrodni-
czej akcji zmarlo natychmiast 700 jencow, a kilkuset innych skonalo po dlugich
meczarniach.
Ale z innymi, ksztalconymi na uniwersytetach, czlonkami jedno¬stek specjalnych
mozna bylo sie dogadac. I juz wkrotce dogadywali sie z nimi oficerowie
niemieckich kompanii propagandowych, kto¬rych wielu zgromadzilo sie we
Wloszech, gdzie czekali na nowe instrukcje uczac przy okazji amerykanskich
kolegow, jak ksztaltuje sie poglady innych narodow. Piekne dziewczeta o
czarnych wlosach dolewaly wina, ktore, jak wiadomo, sprzyja porozumieniu miedzy
nacjami. Po kilku kolejkach rozmowa stala sie bardziej swobodna. Dyskutowano o
wszystkim bez zadnych zahamowan: o niejasnym pochodzeniu Hitlera bedacym
przyczyna jego mesjanskiego szalenstwa i o dziwnym fakcie, ze rzadzace
niepodzielnie w powietrzu lotnictwo amerykariskie dysponujace
tysiacami "latajacych fortec" nigdy nie podjelo proby zniszczenia ktoregos z
dobrze znanych obozow smierci. I wtedy zerwal sie z miejsca jeden z mlodych
naukowcow z twarza czerwona od wina i wykrzyknal: "But you have done our work".
Amerykarisko-zydowscy propagandysci, ktorzy przybyli zza Atlantyku szybko
opanowali kluczowe stanowisko w prasie, w radiu krajow wyzwolonych i
okupowanych lub obsadzili je zaufanymi ludzmi. I juz wkrotce tematem nr 1
poruszanym w tysiacach artykulow prasowych, broszur, ksiazek i komentarzy
radiowych i trzymajacych swiat w napieciu byla eksterminacja Zydow na wschodzie
Europy.
Dopiero teraz kraje za oceanem otworzyly swe bramy dla "zmeczonych Europa".
Jedynie Anglia chcaca zachowac swoja pozycje nad Kanalem Sueskim, swoje
imperium i swoje wplywy w krajach naftowych bronila sie rozpaczliwie przed
naplywem setek tysiecy ludzi z numerami wytatuowanymi na przedramieniu, ktorzy
docierali do brzegow Palestyny. Rozpoczelo sie to, czemu swiat nadal
miano "exodusu" od nazwy starego parowca rzecznego z Missisipi, przewozacego
Zydow na Morzu Srodziemnym. Zydowskie organizacje terrorystyczne, ktore
pieniadze dostawaly z USA, a bron mialy z wojskowych magazynow w Europie
bedacej jednym wielkim pobojowiskiem, sialy strach w Palestynie. W styczniu
1947 roku tajny zwiazek "Irgun Zwai Leumi" wypowiedzial wojne Anglii. Zolnierzy
i oficerow brytyjskich uprowadzano, wieszano lub zabijano z broni palnej na
ulicach. Wybuchy bombowe wstrzasnely brytyjska kwatera glowna w Palestynie,
brytyjska ambasada w Rzymie i kwatera wojsk brytyjskich w Wiedniu. Po
wysadzeniu w powietrze brytyjskiej kwatery glownej w Jerozolimie mieszczacej
sie w hotelu "King David" premier Wielkiej Brytanii Clement R. Altee oswiadczyl
w Izbie Gmin 23 Upca 1947 roku: "Czcigodni poslowie ze zgroza przyjeli fakt
brutalnego morderstwa w Jerozolimie. Ze wszystkich zbrodni popelnionych przez
syjonistow w Palestynie - a bylo ich wiele - ta jest najstraszliwsza. Ten
szalenczy akt terroryzmu pociagnal za soba smierc 93 niewinnych brytyjskich
oficerow".
Palestyriczycy, ktorych w tym samym czasie wypedzono z ich ziemi, obserwowali
pilnie przejawy zydowskiego terroryzmu uczac sie jakimi metodami zaklada sie
paristwo.
Na siodmym posiedzeniu Kongresu Zydow kanadyjskich, ktory odbyl sie w
montrealskim hotelu "Mont Royal" wiosna 1947 roku dr Nahum Goldmann, pozniejszy
przywodca syjonistow oswiadczyl zgromadzonym, ze Zydzi mogli miec swoje panstwo
na Madagaskarze, ale "my obstawialismy przy Palestynie, nie ze wzgledow
religijnych, historycznych, czy sentymentalnych, lecz dlatego, ze Palestyna
jest tarcza obrotowa trzech kontynentow, a z militarnego oraz polityczno-
strategicznego punktu widzenia centrum swiata". Poza tym, jak podal "Congress-
Bulletin" Goldmann wskazal na fakt, ze zloza ropy naftowej w tym rejonie sa
wieksze niz na calym kontynencie amerykanskim. Na stworzenie paristwa Izrael,
mowil Goldmann, mamy jeszcze najwyzej 12 miesiecy czasu, potem zainteresowanie
swiata oslabnie.
Jak wszyscy polityczni mesjanisci, tak i Adolf Hitler nalezy, z niemieckiego
punktu widzenia, do wielkich przegranych historii swiata. "Zydowsko-bolszewicka
zaraza" wtargnela do serca Niemiec, armia amerykanska przekazala Armii
Czerwonej Turyngie i Saksonie a od tej pory Zwiazek Sowiecki trzyma straz nad
Laba. W stolicy Rzeszy, Berlinie nadal rzadza wojskowi zwycieskiej koalicji,
ktorych z pewnoscia by tam nie bylo, gdyby kierowano sie prawem narodow do
samostanowienia. Jesli jednak spojrzymy na sprawe z innego punktu widzenia, to
zobaczymy, ze calkowicie spelnilo sie marzenie Hitlera z czasow mlodosci:
nienawisc, ktora zywil do pobratymcow zarowno on, jak i jego zydowscy
wspolnicy: Heydrich i Eichmann osiagnela kulminacje w akcjach ekstremistycznych
sprawiajac, ze "dzielo Pana" dokonalo sie poprzez stworzenie panstwa dla Adolf
a Hitlera, w 12 miesiecy po mowie Goldmanna w Montrealu, 14 maja 1948 roku
brytyjscy zolnierze sciagneli angielska flage z masztu przed gmachem rzadowym w
Jerozolimie. O polnocy Wysoki Komisarz brytyjski w Palestynie zlozyl swoj
mandat. O godz 2 w nocy prezydent USA Harry Truman jako pierwszy uznal nowe
paristwo Izrael.
David Gruen z Polski znany pod nazwiskiem Ben Gurion, pierwszy prezydent
panstwa zydowskiego powiedzial: "Zyd, ktory nie mieszka w Izraelu, zyje w
grzechu".
Minely lata walk ulicznych, przyszly lata wojen o przestrzen zyciowa i
bezpieczne granice.
PRZYPISY
1. Der Spiegel nr 23, nr 24, 1973, str. 124
2. Bernt Engelmann",Deutschland ohne Juden", Schneekluth 1970, str. 240
3. Joachim C. Fest",Hitler", Ullstein 1973, str. 1047
4. Tamze
5. Tamze
6. Hans Frank",Im angesicht des Galgens", Monachium-graefelfing 1953, str. 331
7. Max Domarus",Hitler - Reden und Proklamationen", Suddeutscher Verlag,
Monachium 1965, str. 1891
8. Dietrich Bronder",Bevor Hitler kam", Hans Pfeiffer Verlag 1964, str. 204
9. Zmiana wpisu z 7.06.1837 w ksiedze metrykalnej miejscowosci Doellersheim
dokonana przez proboszcza Zahnschirma w
styczniu 1877 roku.
10. August Kubizek",Adolf Hitler, mein Jugendfreund", Leopold Stocker Verlag,
Graz 1953, str. 79
11. Na ternat zydowskiego pochodzenia Wagnera zob.: Leon Stein "The Racial
Thinking of Richard Wagner", Nowy Jork 1950,
Arnold Zweig "Bilanz der deurschen Judenheit", Kolonia 1960 i Dietrich
Bronder",Bevor Hitler kam", Hans Pfeiffer Verlag,
Hanower 1964
12. "Osservatore Romano" z 15 wrzesnia 1937 roku; Konrad Heiden "Hitler", t.2,
Europa Verlag, Zurych 1937, str. 200; Dietrich
Bronder, op. Cit. Str. 291
13. August Kubizek, op. Cit. Str. 289
14. Josef Greiner",Das Ende des Hitler " Mythos", Amalthea Verlag, Wieden 1947,
str. 39
15. Tamze, str. 60 i 63
16. Walther Rathenau",Reflexiones", S. Hirzel Verlag, Lipsk 1908
17. Josef Greiner, op.Cit. s. 115
18. Gerhard Kessler",Die Familiennamen der Juden in Deutschland", Lipsk 1935,
s. 51
19. Z pisma nr 248 wystosowanego 23 stycznia 1941 roku przez c.k. konsulat
Austro-Wegier w Salzburgu
20. Archiwum Federalne w Koblencji NS 26/17 a
21. Balhasar Bradmayer",Zwei Meldegaenger", Franz Walter, Ueberlinger am
Bodensee 1932
22. Archiwum Federalne w Konblencji NS 26/4
23. Balthasar Brandmayer, op. Cit.
24. Georg Franz-Willing",Die Hitlerbewegung-Ursprung 1919-1922; Decker's Verlag
G. Schenck, Hamburg 1962, s. 25-26
25. Konrad Heiden, op.Cit, s. 118
26. Philipp W. Fabry",Mutmassungen uber Hitler", Droste Verlag Duesseldorf
1969, s. 24
27. Georg Franz-Willing, op. Cit., s. 113
28. Dr Hans Severus Ziegler "Wer war Hitler?", Verlag der Deutschen
Hochschullehrer-Zeitung, Tybinga 1970, s. 231
29. Dr Ernst Hanfstaengl",Zwischen Weissem und Braunem Haus", R. Piper'u. Co.
Verlag, Monachium 1970, str. 129
30. R. H. Bruce Lockhart "Als Diplomat, Bankmann und Journalist im
Nachkreigsouropa", Deutsche Verlags-Anstalt, Stuttgart
1935, s. 109
31. Dietrich Brondr, op. Cit., s. 238: "W 1921 roku Hitler, dzieki pieniadzom
pozyczonyrn m.in. od Zydow, odkupil od "mistrza
zakonnego" Sobettendorfa "Volkischer Beobachter" za 100.000 marek w gotowce, z
ktorych 30.000 wniosl jego przyjaciel
Moses Pinkeles alias Trebitsch-Lincoln".
32. Dr Ernst Hanfstaengl, op. Cit, s. 106
33. Tamze
34. Leonard Lyons",New York Post" z 7 listopada 1966, s. 45
35. Dr. Hans Guenther",Rassenkunde des Deutschen Volkes", J. F. Lehrnanns
Verlag, Mona¬chium 1923, s. 430
36. Paul Schmidt",Statist auf diplomatischer Buehne", Bonn 1950, s. 463
37. Wypowiedz dyrektora wydawnictwa Amanna na procesie norymberskirn
38. Curtis B. Dall",Amerikas Kriegspolitik", Grabert Verlag, Tybinga 1972, s.
177
39. "Deutsche Rundschau", wydawca - R. Pechel, rocznik 70, zeszyt 7, lipiec
1947, wydanie
stuttgarckie, s. 22 40.Severin Reinhard (Sonderegger)",Spanischer Sommer",
Affoltern/ Szwajcaria 1948
41. "Die Weltbuehne" z 11 maja 1948 roku
42. Hans Frank, op. Cit, s. 330
43. Otto Strasser",Hitler etmoi", Bernard Grasset, Paryz 1940, s. 218
44. "Die Weltbuehne" z 30 marca 1922 roku, s. 309
45. Philipp W. Fabry, op. Cit, s. 130
46. Otto Strasser, op. Cit.
47. Informacja prasowa nr 35/70 z 4 marca 1970 ministerstwa spraw wewnetrznych
Dolnej Saksonii
48. Informacja udzielona osobiscie autorowi
49. Otto Strasser, op. Cit, s. 155
50. "Voelkischer Beobachter" z 24 marca 1933 roku
51. Hjalmar Schacht",Abrechunung mit Hitler", 1948, s. 37
52. Ernst Forsthoff",Deusche Geschicht seit 1918 in Dokumenten", 1938, s. 407
53. Dietrich Bronder, op. Cit., s. 294: "Szef tajnej policji panstwowej
Reinhard Heydrich byl zydowskiego pochodzenia". Leksykon
Muzyczny Riemanna z 1916 roku w notce o ojcu Heydricha podaje: "Heydrich Bruno,
wlasciwie Suess".
54. Gerhard Kessler, op., cit, s. 107
55. Heinrich Bennecke",Die Reichswehr und der Roehm-Putsch", Olzog Verlag,
Monachium 1964. S. 52; Oswiadczenie zlozone
pod przysiega przez generala von Kleista przed Miedzynarodowym Trybunalem
Wojskowym w Norymberdze
56. Peter Kleist "Auch Du warst dabei", 1965, s. 122
57. Tekst Niemieckiego Biura Informacyjnego z 15 wrzesnia 1935 roku
58. "Paszport pochodzeniowy", Verlag fuer Standesamtwesen, Berlin SW 61 1935,
s. 35
59. Eichmann, protokoly przesluchan w procesie jerozolimskim w 1961 roku, t. 1,
szpalta 90; Archiwum wspolczesnos'ci Keesinga,
s. 3240B
60. Eichrnann, protokol siedemnastego posiedzenia sadu w procesie jerozolimskim
w 1961 roku
61. Dr Hans-Dietrich Roehrs",Hitler die Zerstoerung einer Persoenlichktei",
Kurt Vowinckler-Verlag, Neckargemuend 1965, s. 111 62. Inforrnacja Izby
Lekarskiej Polnocnej Nadrenii z 16 rnarca 1970 roku
63. Arthur D. Morse",Der Wasser teilten sich nicht", Ruetten und Loening Verlag
1967, s. 195
64. Friedrich Karl Kaul",Der Fall des Herschel Grynszpan", Akademie-Verlag
1965, s. 135: "Nieodparcie nasuwa sie wniosek, ze
w Glownym Urzedzie Bezpieczenstwa Heydricha nie chciano procesu Grynszpan a".
65. Erwin Dedersdedt",Der Bruder aus dem Ghetto", Blick+Bild Verlag, Velbert
1965, s. 76
66. Dietrich Bronder, op. Cit, s. 347
67. Eichmann, proces jerozolimski w 1961 roku, dowod T/37
68. Georgette Goldstein-Laczko",Die Geschichte des Rabbi Goldstein in Berlin",
Heos-Verlag, Tybinga-Paryz 1961, s. 142
69. Juergen Rohwer",Die Versenkung dr judeischen Fluechtlingstransporter Struma
und Mefkure irn Schwarzen Meer (Februar
1942, August 1944)", Bernard und Graefe Verlag fuer Wehrwesen. Frankfurt am
Main 1964
70. Protokol przesluchania Joela Branda w procesie jerozolimskim w 1961 roku
(57 posiedzenie sadu 30 maja 1961 r)
71. "Voelkischer Beobachter" z 18 rnaja 1933 roku
72. Dr Philipp W. Fabry",Der Hitler-Stalin Pakt 1939-1941" Fundus-Verlag,
Darmstadt 1962, s. 81
73. Tekst Niemieckiego Biura Informacyjnego z 1 wrzesnia 1939 roku
74.WaltherHubatsch",Weseruebung", Getynga 1960, s. 531
75.B. H. Lidell Hart "Jetzt duerfen sie reden", Stuttgarten Verlag 1948, s. 172
76...Ciano Diplomatic Papers", London 1948, s. 402
77.1nforrnacja udzielona autorowi osobis'cie przez Schulze-Lesuma, ktorernu w
Bayreum w 1936 roku udalo sie przekonac Hitlera, aby dostarczyl gen. Franco
Junkersow, co pozwolilo przerzucic oddzialy marokanskie na front wojny domowej;
Roger Peyrerfitte",Les Juifs", Flammarion, Paryz 1965, s. 5
7S.Dokument procesu noryrnberskiego C-134
79.Alexsander Werth",Russland im Kriege 1941-1945", Droernersche Verlagsanstalt
1965, s. 112
80.Franz Halder",Kriegstagebuch III", Stuttgart 1964, s.38 Sl.Winston
Churchill",Mernoiren", t. 2, ksiega 1, s. 375
82.Charles Callen Tansil",Die Hintertuer zum Kriege", Dusseldorf 1958, s. 698
83.Curtis B. Dall, op. Cit., s. 239
84. Henry Picker",Hitlers Tischgespraeche". Seewald-Verlag 1963, s. 38-39
85...Der Scheinwerfer-Prozess", Ewald Hippe Monachiurn 1950, s. 9
86. Wilfred von Oven",Mit Goebbels bis zurn Ende", Duerer Verlag, Buenos Aires
1950, t. 2 s. 161
87. Alexsander Werth, op. Cit. S. 718
88.Protokoly Miedzynarodowego Trybunalu Wojskowego, t. 9, s. 584
89...Deutsche Hochschullehrer-Zeitung", Tybinga 1959, nr 3/4, s. 12
90...Der Spiegel", nr 51 z 16 grudnia 1968 r., s. 100
91.List czlonka kapituly P. Bucchholza z 10 lipca 1946 roku, archiwum rodzinne
Kurta Gerste-ina
92...Vierteljahresheffe fuer Zeitgeschichte", rocznik 1, s. 192
93. Arthur D. Morse, op. Cit., s. 313
94.Helmut Hreiber",Reichsfuehrer! Briefe an und von Himmler", Deutscher
Taschenbuch Verlag, Monachium 1970, s. 167
95...Deutsche Hochschullehrer-Zeitung", Trybinga 1959, nr 3/4, s.27
96.Heinrich Hannover",Politische Justiz 1918-1933", Fischer Buecherei,
Frankfurt am Main 1966, s. 159
97.Dietrich Bronder, op. Cit., s. 204
98.Helmut Heiber, op. Cit, s. 290
99.Mechel Bar-Zochar",Les vengeurs", Fayard 1968, s. 63
100.Premier Izraela Levi Eszkol do Conrada Ahlersa w "Spieglu" (1965 nr 31,
s.66): "Jednakze uwzgledniam fakt, ze zyjq tntaj setki tysiecy ludzi z
nurnerami wytatuowanyrni na rarnie-riiu".
101.Aderin Arcand",A bas la haine", Editions La Verite, Montreal 1965, s.
48; "L'Unite Nationale", Montreal, nr 4 z grudnia 1953 roku, s. 8
Pierwszy dotyczy kulisów finansowania NSDAP, spróbuję wkleić
fragment "Szczegolnie uzyteczny okazal sie podstawiony przez Royal Dutch Shell
Co. Sir Henry Deterding, ktorego pieniadze szly przez londynski bank Samuel &
Samuel. Nafciarz dawal pieniadze takze po przejeciu wladzy przez Hitlera.
W "Hamburger Fremdenblatt" z 15 lutego 1939 roku znajdziemy wzmianke, ze
jeszcze w 1937 roku nadeszlo 10 mln guldenow. Sir Henry zmarl na kilka dni
przed ukazaniem sie tej mformacji i zostal uroczyscie pochowany w Dobin
(Meklemburgia). Biskup krajowy Schultz, towarzysz partyjny ze Schwerinu,
docenil zaslugi zmarlego "z odwaga Napoleona, z duchowa sila Cromwella walczyl
przeciw demonowi zniszczenia i deptania wszelkich praw ludzkich, ktory dziala w
bolszewizmie. Odrodzenie Niemiec bylo dla niego warunkiem uratowania swiata
przed bolszewizmem".
Czlowiekiem, ktory stal za sir Henry Deterdingiem byl zalozyciel firmy Shell
Marcus Samuel - Zyd, ktory zbieral muszle w Azji Wschodniej i spieniezal w
Londynie. Stad znak i nazwa jego firmy. Na naftowej fali z okresu I Wojny
Swiatowej, z Samuela zrobil sie lord Bearstedt. W 1918 roku Sowieci
wywlaszczyli w Baku Shella bez odszkodowania. W Trzeciej Rzeszy zabroniono
sowieckim spolkom naftowym eksportowac rope do Niemiec. W luke na rynku weszla
firma Shell.
Drugi wykropkowany dotyczy operacji Lew Morski, czyli planowanego desantu na tę
dziwkę Anglię, też spróbuję wkleić "Operacja "Lew Morski", czyli plan inwazji
na Anglie nie podobal sie Hitlerowi. Jeszcze w triumfalnej mowie po zwyciestwie
nad Francja, mowil o imperium",kt6rego nie zamierzal zniszczyc ani nawet mu
zaszkodzic". Zdziwienie Brytyjczykow, ze nie sie nie dzieje, bylo coraz
wieksze. Tak ujal to Liddel Hart: "Ale choc armia brytyjska wymknela sie we
Francji z pulapki, to jednak w zadnym razie nie byla zdolna do obronienia
Anglii. Zostawila na kontynencie wieksza czesc swojego uzbrojenia, a magazyny
na wyspie byly prawie puste. W ciagu nastepnych miesiecy staly naprzeciw
siebie, oddzielone tylko waskim pasem Kanalu, malo, slabo uzbrojone oddzialy
angielskie i do-skonale uzbrojona armia, ktora pobila Francje. Ale do inwazji
nie doszlo". Hitler skierowal wzrok ku wschodowi. Trafne jest przypuszczenie,
ze odstapil od operacji "Lew Morski" nie tylko dlatego, ze byl beznadziejnie
zakochany w germanskiej Anglii, ale rowniez dlatego, ze coraz bardziej lekal
sie ataku swojego wschodniego sasiada, ktory z kazdym dniem umacnial swoja
pozycje. Dlatego zaczal podrozowac szukajac sojusznikow mogacych pomoc mu w
nadchodzacej ideologicznej wojnie.
Spotkanie Hitlera i hiszpanskiego caudilla Franco na pirenejskiej stacji
granicznej Hendaye w pazdzierniku 1940 roku, zakonczylo sie tym, ze Hitler
oswiadczyl krotko po tym, iz "predzej dalby sobie wyrwac trzy lub cztery zeby
niz przezyc cos takiego jeszcze raz". Nie udalo mu sie takze pozyskac dla swych
planow sedziwego marszalka Petaina stojacego na czele rzadu w Vichy."
To prawie wszystko, później uzupełnie wklejając we właściwych miejscach (bo
tylko ten pierwszy fragment zaznaczyłem wykropkowaniem, dtugi zapomniałem
zaznaczyć ale nie trudno się domyślać wnioskując z treści).
Vale!