Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Do Pana AB

255 views
Skip to first unread message

a_...@poczta.onet.pl

unread,
May 15, 2003, 11:45:00 AM5/15/03
to
Poniewaz pytal Pan jakis czas temu,
kim jest, a obecnie byl, "Baranina",
polecam Panu wyjatkowo lekture po-
nizszego artykulu niebiesko-czarnych
z najnowszego numeru "Wprost".

http://www.wprost.pl/ar/?O=44141

Artykul ten przedstawia glownie nie-
ktore polskie powiazania "Baraniny".
Artykul ten zamieszczam na wszelki
wypadek w calosci.

Pozdrawiam,

AR

===============

Porzadek Baraniny
Tygodnik "Wprost", Nr 1068 (18 maja 2003)


Smierc, która uratuje niejedno zycie


Jeremiasz Baranski (Baranina) odszedl z tego swiata w najlepszym momencie.
Mógl zaszkodzic co najmniej kilkuset osobom w Polsce, a takze w Austrii,
Niemczech i Wielkiej Brytanii: od zwyklych policjantów po polityków z
pierwszych stron gazet. W procesie przed wiedenskim sadem Baranina byl w
miare niegrozny do momentu ogloszenia wyroku. Skazany na dozywocie, co mu
grozilo, stawal sie niebezpieczna bomba, bo mógl sie mscic na tych, którzy
nie potrafili go ochronic przed kara. Najbardziej niebezpieczny bylby
podczas majacych sie niebawem odbyc przesluchan przez polskich prokuratorów
w sprawie zabójstwa Jacka Debskiego, ministra sportu w rzadzie Jerzego
Buzka.
W samobójstwo Baranskiego nie wierzy ani byly minister spraw wewnetrznych
Marek Biernacki, ani obecny - Krzysztof Janik. - Baranina to byl wyjatkowy
bandzior, morderca bez skrupulów, majacy na sumieniu szereg zabójstw na
zlecenie. Trudno mi uwierzyc, ze popelnil samobójstwo, ze nie wytrzymalby
wiezienia - mówi Biernacki. - To byl czlowiek twardy, wyrachowany, chlodny,
który na samobójstwo mial duzo czasu. Wyrok jeszcze nie zapadl, czekaly go
badania psychiatryczne, a zwykle choroba psychiczna jest znakomita ucieczka
od odpowiedzialnosci. Biorac to wszystko pod uwage, smierc Baraniny jest
zaskakujaca - dodaje gen. Adam Rapacki, zastepca komendanta glównego
policji, nadzorujacy Centralne Biuro Sledcze.

Dziwne przypadki Baraniny
"Bo to jest specjalna czyjas prowokacja. Po to, zeby mnie odstawic na
odpierdol" - tak Baranski kilka tygodni temu komentowal w podsluchanej
rozmowie z Jerzym K., bylym wojskowym, to, co sie z nim dzieje w wiedenskim
areszcie. Wbrew twierdzeniom Michaela Neidera, szefa austriackiego
wieziennictwa, nie wszystkim aresztowanym pozostawia sie pasek. Baranskiego
najpierw paska pozbawiono, ale tuz przed znalezieniem go martwego pasek mu
wydano wraz z ubraniem z wieziennej pralni. Podobno przez przypadek.
Przypadkiem mialo byc równiez to, ze cialo Baranskiego znalazlo dwóch
strazników, podczas gdy zwykle w nocy funkcjonariusze robia obchód cel
pojedynczo.
Dziwnych przypadków dotyczacych Baraniny jest zreszta wiecej. Tuz przed
zabójstwem Debskiego Baranski skontaktowal sie z polska policja. Twierdzil,
ze rozpowszechniane o nim informacje to obrzydliwe pomówienia. - Przyjade do
Polski, ze wszystkiego sie wytlumacze i oczyszcze - mówil funkcjonariuszom.
Twierdzil, ze jest w Wiedniu. Po sprawdzeniu billingów okazalo sie, ze
dzwonil z Warszawy, z automatu. Po zabójstwie Jacka Debskiego byl widziany
we Wroclawiu. Jak przejechal przez granice? Dlaczego nie bal sie
zatrzymania? Jak to sie stalo, ze spokojnie wyjechal z powrotem? Z kim
oprócz siostry spotkal sie w Warszawie? - Jego ludzie podkreslaja, ze
stwarzal wrazenie, iz jest nie do ruszenia, ze ma takie uklady, taka
pozycje, ze stoi za nim ktos wazny - mówi gen. Adam Rapacki.
Podczas sledztw w sprawie zabójstw Andrzeja Grzymskiego (Juniora) i Rafala
Kanigowskiego, laczników Baraniny w Polsce, policjanci z CBS przeszukali
wille Baranskiego w Bratyslawie. Wsród znalezionych rzeczy trafili na
zdjecie gangstera sciskajacego sie z bylym premierem Slowacji Vladimírem
Me?ciarem. W 1992 r. Baranski goscil w swojej willi jednego z poslów,
pózniej bardzo waznego w Polsce polityka. Tak chcial go ugoscic, ze
zaproponowal mu wlasna zone. Ta wpadla w furie i postrzelila Baranskiego. O
wplywach Baranskiego swiadcza tez osobistosci zaproszone przez niego na
otwarcie klubu bilardowego Amadeusz na warszawskim Zoliborzu. -
Obserwowalismy impreze, bo liczylismy, ze sam Baranina sie tam pojawi. Przed
lokalem stalo kilkanascie samochodów ze znakami korpusu dyplomatycznego -
wspomina jeden z policjantów. We wroclawskim domu pracujacego dla Baraniny
Ryszarda K. przez lata organizowano z kolei glosne imprezy sylwestrowe, na
których bywala miejska elita, m.in. prokuratorzy, radni, najwyzsi miejscy
urzednicy.

Baranski, czyli jak rodzila sie polska mafia
Jeremiasz Lech Baranski urodzil sie 57 lat temu w Sopocie. Uczyl sie w
technikum i liceum ogólnoksztalcacym. Zaliczyl dwa lata studiów
ekonomicznych, po czym je rzucil. W 1971 r. zamieszkal w Poznaniu, gdzie sie
ozenil. W 1977 r. rozwiódl sie i przeniósl do Warszawy. Od 1978 r. mieszkal
w Austrii, jednak czesto pojawial sie w rodzinnym Sopocie. Niemal cale
miasto widzialo, kiedy przyjezdzal, bo krazyl po ulicach fordem explorerem -
jedynym takim autem w Polsce. W porcie trzymal luksusowy jacht. Uchodzil za
swiatowca, swietnie sie ubieral, biegle mówil po niemiecku i angielsku.
Przestepcza kariera Baranskiego to praktycznie historia polskiej mafii. Od
polowy lat 70. byl wspólpracownikiem milicji, a potem Sluzby Bezpieczenstwa.
Zostal zwerbowany, kiedy mieszkal w Poznaniu i byl cinkciarzem.
Wspólpracownikami milicji, SB badz WSW byli takze Andrzej Kolikowski
(Pershing), Marek Medwesek (Oczko) i jego zastepca Sylwester Olejnik
(Sylwek), Jaroslaw Sokolowski (Masa), Nikodem Skotarczak (Nikos), Artur
Rogozinski (Tula). Naprawde grozni stali sie oni wówczas, kiedy zaczeli
wykorzystywac policyjne informacje. Prowadzacy gangsterów funkcjonariusze
czesto stawali sie ich zródlami informacji, a niektórzy potem zaczeli dla
nich pracowac.
Kiedy w 1989 r. konczyla sie PRL, Baranski byl jednym z tych, którzy
pomagali sie urzadzic w nowej rzeczywistosci swoim dawnym oficerom
prowadzacym z SB i MSW. Do 1984 r. oficjalnie pracowal jako przedstawiciel
Kodaka. Potem zalozyl kilka firm budowlanych i transportowych, m.in. w
Belgii (Cargo-Express). Mial tez udzialy w Euro Baleksie - firmie zalozonej
przez bylych pracowników UOP (m.in. Stanislawa T., Wojciecha K. i Andrzeja
G.). W Warszawie przy ulicy Krysztalowej miescila sie inna firma Baraniny -
Wilms Transport International. W Wiedniu kupil m.in. warsztat samochodowy,
dwie restauracje, kawiarnie i klub bilardowy. Nastepnie dla swoich
mocodawców z SB kupowal prywatyzowane firmy - lódzka fabryke ponczoch czy
zaklady wlókiennicze Bistona.

Czarna seria: Stuglik, Panko, Papala, Zapiór
W latach 1989-1992 powstal mafijny uklad, którego mózgiem byli dawni
oficerowie sluzb specjalnych. Baranski funkcjonowal w drugim szeregu, ale po
cichu usamodzielnial sie i uzaleznial od siebie dawnych oficerów
prowadzacych i ich kolegów. Juz w polowie lat 90. uklad wymknal sie spod
kontroli, pojawily sie sprzeczne interesy. Ich wyrazem byly nie tylko
strzelaniny miedzy pospolitymi gangsterami, ale takze zagadkowe smierci.
Gineli przede wszystkim ludzie dysponujacy wiedza o polskiej mafii. Juz w
1991 r. przed wlasnym domem zastrzelono Andrzeja Stuglika, bylego wysokiego
funkcjonariusza kontrwywiadu MSW, potem glównego specjaliste ds. rozliczen
dewizowych w Ministerstwie Finansów, a wreszcie doradce finansowego w
Towarzystwie Handlu Miedzynarodowego DAL SA, które sprzedawalo m.in. bron. W
1993 r. zginal Walerian Panko, prezes NIK. Auto, którym jechal, rozpadlo sie
na dwie czesci. Wkrótce po wypadku policyjna agentura doniosla, ze w
pólswiatku mówiono o zamrozeniu czesci ramy samochodu sluzbowego Panki
cieklym azotem lub o podlozeniu ladunku gazowego. W 1998 r. zastrzelony
zostal gen. Marek Papala, byly komendant glówny policji. Zginal tez
Mieczyslaw Zapiór (Pancernik), byly funkcjonariusz oddzialów
antyterrorystyczych milicji, chroniacy Andrzeja Stuglika, potem kluczowy
swiadek w sprawie smierci generala Papaly. Zapiór znal tez dobrze oficerów
BOR ochraniajacych Panke. Prowadzil równiez wspólne interesy z Ireneuszem
Sekula, który zginal w tajemniczych okolicznosciach w marcu 2000 r. Latem
2000 r. Zapiór zaginal podczas wycieczki do Egiptu, gdzie pojechal nurkowac.
W 1993 r. mafia dysponowala juz ogromnym kapitalem - wartosci okolo miliarda
dolarów - zarobionym glównie na przemycie alkoholu i handlu narkotykami. W
handlu narkotykami wykorzystywano kanaly, z których sluzby specjalne PRL
korzystaly w latach 70., na przyklad w glosnej aferze "Zelazo". Po towar nie
wysylano zreszta byle kogo. Jeden z najbardziej znanych obecnie poznanskich
biznesmenów spedzil kilka miesiecy w krajach zlotego trójkata, a po powrocie
zaczal robic interesy na wielka skale.
Dysponujac wielkimi pieniedzmi, mafiosi bez trudu przekonywali urzedników,
by dokonali korzystnego zapisu w rozporzadzeniach zrozumialych tylko dla
specjalistów. Przekonywali prokuratorów do umorzenia postepowan, sedziów do
oddalania oskarzen, a samorzadowców do sprzedazy gruntów. Pieniadze z
przestepstw prano przez fundacje, na przyklad organizujace pomoc dla chorych
dzieci, bezrobotnych i potrzebujacych. Szefem i zalozycielem najwiekszej z
nich - Daru Zycia - byl Pawel Miller (Malolat), jeden ze skarbników
pruszkowskiej mafii oraz jej lacznik z Baranina. To na niego czekali
policjanci z CBS na strzelnicy w Rembertowie. Sprawa stala sie glosna, gdy
politycy SLD, którzy w tym miejscu zorganizowali sobie towarzyskie
spotkanie, oskarzyli funkcjonariuszy o nielegalna inwigilacje. Pieniadze na
konta Daru Zycia wplacaly nie tylko firmy nalezace do gangu, ale takze znani
przedsiebiorcy, których z "Pruszkowem" laczyly wspólne inwestycje
kapitalowe.

Prawdziwa mafia
- Najwazniejsze dla mafii byly wplywy polityczne, bowiem dawaly one naprawde
duze pieniadze, glównie dzieki licencjom, kontraktom, zamówieniom
publicznym, koncesjom, wplywowi na ksztalt ustaw i aktów wykonawczych -
tlumaczy policjant z CBS. Gdy w lutym 1998 r. zastrzelono w Warszawie
Wieslawa Niewiadomskiego (Wariata), brata Dziada, ujawniono, ze w jego
notesie znajduja sie nazwiska zaprzyjaznionych polityków i biznesmenów,
prokuratorów oraz policjantów, sumy wyplat dla róznych osób, na przyklad
"prokurator - 1000" i "prokurator X - 2000 dolarów". Z kolei w laptopie
Leszka Danielaka (Wanki) znaleziono takie wpisy: "wybory - K. i O. razem 70
tys., "prokurator - 12 000", "telewizja - wycofac 500 tys.", "senator - nie
przedluzac". W poczcie elektronicznej Wanki byly kopie listów wysylanych do
kilku polityków.
Na poczatku lat 90. eksponentem interesów mafii w swiecie polityki byl
Tadeusz Kowalczyk, wywodzacy sie z grupy radomskich cinkciarzy, potem posel
BBWR z Radomia, znajomy Baranskiego. Kowalczyk byl czlonkiem Politycznego
Komitetu Doradczego przy ministrze spraw wewnetrznych, znal wiec szczególy
najwazniejszych sledztw prowadzonych przeciwko mafii. To on zalatwial
"Pruszkowowi" dojscia do prokuratury i wymiaru sprawiedliwosci. Na poczatku
1993 r. Kowalczyk skontaktowal gangsterów ze znanym warszawskim adwokatem, a
ten obiecal zalatwic ulaskawienie Andrzeja Zielinskiego (Slowika) przez
prezydenta Lecha Walese. Slowik ulaskawienie uzyskal, co - jak sam
stwierdzil - kosztowalo go 150 tys. dolarów. Kowalczyk zginal w lipcu 1997
r. w wypadku samochodowym.

Gawronik, Sekula, Kolasinski
Mafie ze swiatem polityki kontaktowal takze inny dobry znajomy Baraniny,
byly senator Aleksander Gawronik. Poznal on Baranskiego, kiedy ten mieszkal
w Poznaniu. Na przelomie lat 80. i 90. Gawronik mial za soba krótki okres
sluzby w wydziale sledczym poznanskiej Sluzby Bezpieczenstwa, a potem byl
zastepca dyrektora w Wydziale Spraw Wewnetrznych Urzedu Wojewódzkiego w
Poznaniu i nadal pracowal dla SB, tyle ze na niejawnym etacie. W 1989 r. od
oficerów SB dowiedzial sie o zmianach w prawie dewizowym, umozliwiajacych
zalozenie pierwszej w Polsce sieci kantorów. Zanim te operacje
przeprowadzono, Gawronik poznal Ireneusza Sekule, wtedy wicepremiera w
rzadzie Mieczyslawa Rakowskiego. SB poinformowala Sekule, ze Gawronik ma
zalozyc pierwsza siec kantorów, zdominowac rynek i ulatwic sluzbom
specjalnym kontrole operacji na tym rynku. Baranski byl jedna z wazniejszych
osób w tym przedsiewzieciu. Kiedy Sekula byl poslem SLD, pozyczyl od
"Pruszkowa", a wlasciwie od Andrzeja Kolikowskiego, milion dolarów. Po
smierci Pershinga w 1999 r. "Pruszków" zazadal zwrotu pozyczki. Pól godziny
przed tym, jak w marcu 2000 r. Sekule znaleziono rannego, zlozyli mu wizyte
dwaj gangsterzy "Pruszkowa".
Na poczatku 1994 r. Baranina poznal Gawronika z bossami gangu
pruszkowskiego. Pershing i Baranina byli glównymi inwestorami w kolejnym
przedsiewzieciu Gawronika, czyli sieci firm zajmujacych sie zwrotem na
granicy podatku VAT cudzoziemcom. Kiedy zamordowano Pershinga, Jeremiasz
Baranski, Andrzej Zielinski i Zygmunt Razniak zazadali od Gawronika zwrotu
pieniedzy, grozac mu przestrzeleniem kolan. Gawronik zwrócil sie o pomoc do
UOP, a kiedy ten odmówil - do policji. Gawronik byl jednak wobec policji
nielojalny, co przesadzilo o jego aresztowaniu (w areszcie siedzi do
dzisiaj). Robil tez interesy z Markiem Kolasinskim, poslem AWS, który dostal
sie do otoczenia Walesy i bylego wicepremiera Janusza Tomaszewskiego.
Dopiero w drugiej polowie 1999 r. wiekszosc z nich zorientowala sie, ze
Kolasinski biznesmenem stal sie dzieki pieniadzom pruszkowskiego gangu.

Nietykalni
Dzieki wplywom mafii w swiecie polityki wazni mafiosi byli praktycznie
nietykalni dla organów scigania. - Przez lata nie moglismy sie dobrac do
Andrzeja K., jednego z prawdziwych bossów mafii, rezydujacego tak jak
Baranina w Wiedniu. Zna on wysokich urzedników panstwowych. Grywa z nimi w
tenisa. Zna prezesów najwiekszych polskich firm, znal tez agenta rosyjskiego
wywiadu, którego u siebie goscil. Skorzystalismy z drobnego pretekstu i
zatrzymalismy go. Smial sie nam w twarz. Rzeczywiscie, prokurator kazal
blyskawicznie go zwolnic - mówi emerytowany policjant z wydzialu do walki z
przestepczoscia zorganizowana. Oficer, który podjal decyzje o aresztowaniu
K., zostal natychmiast przesuniety na inne stanowisko.
Gdy w 1996 r. na tydzien zniesiono clo na zboze, na granicy staly juz wagony
wypelnione milionem ton zboza z Uzbekistanu, sprowadzonego wlasnie przez
Andrzeja K. Jego wspólnik Aleksander Z. równiez skorzystal w tym samym roku
na miesiecznym zwolnieniu z cla blachy okretowej. Sledztwo w tych sprawach
zostalo szybko umorzone, a kilku zbyt dociekliwych urzedników panstwowych
zostalo po cichu zwolnionych, podobnie jak nadzorujacy dochodzenie wysoki
oficer Komendy Glównej Policji. O tym wszystkim doskonale wiedzial Baranski,
dobry znajomy K. i Z. (o czym wspomina w podsluchanych przez austriacka
policje rozmowach).

Gangster pod parasolem
Jeremiasz Baranski zaczynal jako informator SB, potem byl agentem sluzb
niemieckich, brytyjskich i austriackich, a nawet pracowal dla FBI. Po
zatrzymaniu w Niemczech na wielkim przemycie papierosów, przestepce
zwerbowal Federalny Urzad Kryminalny (BKA). W zamian za zgode na wspólprace
otrzymal symboliczny wyrok - dwa lata wiezienia w zawieszeniu. BKA pomógl mu
tez w uzyskaniu austriackiego obywatelstwa. Baranski rozpoczal dzialalnosc
informatora od zadenuncjowania konkurencji - wydal siatke handlarzy
narkotyków Richarda Habryki. BKA zerwal jednak z nim wspólprace. Niemcy
zdali sobie sprawe, ze Baranina wykorzystuje kontakty z policja do
eliminowania konkurentów.
Nastepnie Baranski zaoferowal uslugi austriackim sluzbom (EDOK). Austriacy
chwalili go za dostarczanie cennych informacji o dzialalnosci gangów z
Europy Wschodniej i Srodkowej. Baranski znów rekami policji pozbywal sie
rywalizujacych grup. W ubieglym roku okazalo sie, ze policjanci z EDOK
pracowali dla Baraniny. Dwóch skazano na 2 lata wiezienia. Juz w Wiedniu
Baranina zaczal wspólpracowac z polskim wywiadem wojskowym. Jego glównym
zadaniem mialo byc zakladanie spólek, które filtrowaly pieniadze wywiadu
wojskowego, wykorzystywane pózniej do dzialan operacyjnych. Baranski mial
tez epizod wspólpracy z FBI. Amerykanom obiecal pomoc w rozpracowaniu grup
przestepczych z Ukrainy i Rosji, specjalizujacych sie w przemycie materialów
rozszczepialnych. Operacja, której nadano kryptonim "Aurora", okazala sie
klapa. Baranski po prostu oszukal FBI.

Co laczylo Baranine z "Nie"?
Siedzac w wiezieniu, Baranina zachowal wplywy i kontakty. Próbowal
manipulowac sledztwem w sprawie zabójstwa Jacka Debskiego, ustawial
swiadków, kontaktowal sie z mediami. "To prawa reka Urbana [Boguslaw Gomzar,
dziennikarz "Nie"]. To, co napisze 'Nie', to pan Miller o tym wie, pan
Kwasniewski o tym wie, pan minister sprawiedliwosci o tym wie. Po wyjsciu z
prokuratury spotkasz sie z nim [Boguslawem Gomzarem], opowiesz" - tak przed
przesluchaniem w sadzie instruowal Baranski Joanne N., konkubine Tadeusza
Maziuka. Maziuk byl oskarzany o zabójstwo Debskiego. W czerwcu 2002 r.
znaleziono Maziuka powieszonego w celi aresztu w Warszawie.
Maziuk wydal na siebie wyrok, gdy dzien przed smiercia obiecal zlozenie
obszernych zeznan. Nastepnego dnia mial rozmawiac o warunkach ukladu z
prokuratura. Jesli Maziuk naprawde popelnil samobójstwo, liczba zbiegów
okolicznosci, która ten fakt poprzedzila, byla tak nieprawdopodobna, jak
wygrywanie przez kilka tygodni z rzedu w totolotka. - Czy to przypadek, ze
akurat ludzie zamieszani w najglosniejsze zbrodnie gina po kolei? - pyta
Lech Kaczynski, byly minister sprawiedliwosci.
Kontakt Baraniny z redakcja "Nie" nie byl przypadkowy. Podczas przesluchan
przed sejmowa komisja sledcza w sprawie Rywina Jerzy Urban ujawnil, ze wydal
przyjecie dla bossów gangu pruszkowskiego. Mieli na nim byc Andrzej
Zielinski (Slowik) oraz Jaroslaw Sokolowski (Masa). W ostatnich latach w
serii artykulów opublikowanych w "Nie" podwazano kluczowe ustalenia
prokuratury dotyczace roli Baranskiego (zleceniodawcy) i Maziuka (wykonawcy)
w sprawie zabójstwa Debskiego. Podwazano takze zeznania Sokolowskiego,
swiadka koronnego w sprawie mafii pruszkowskiej. Tymczasem Sokolowski wie,
którzy politycy przychodzili do "Pruszkowa" po "dotacje". Którzy biznesmeni
zaciagali pozyczki, a z którymi robiono interesy. Wie, którzy sedziowie,
policjanci i prokuratorzy byli na liscie plac "Pruszkowa". Wie, jak
przekupywano urzedników skarbowych i celników. O ile Masa stanowi wielkie
zagrozenie dla osób uwiklanych we wspólprace z polska mafia, o tyle
Baranina - szczególnie skazany na dozywocie - stanowilby zagrozenie
smiertelne. Czy dlatego nie zyje?

Janina Blikowska
Violetta Krasnowska

Armia Baraniny

Andrzej Grzymski - ps. Junior, syn dyplomaty. Uwazany byl za czlowieka nr 1
Baraniny w Polsce. Stal na czele grupy, która dokonala zabójstw, by przejac
dla bossa interesy konkurencji. Zastrzelony w przejsciu podziemnym Dworca
Centralnego w Warszawie w styczniu 1998 r.

Rafal Kanigowski - ps. Gruby, prawa reka Juniora. Po jego zabójstwie
dowodzil gangiem. Zginal we wrzesniu 1998 r. w Zabiencu pod Warszawa.

Nikodem Skotarczak - ps. Nikos. Uwazany za twórce mafii samochodowej w
Polsce. W najlepszym okresie pracowalo dla niego ponad trzystu zlodziei.
Wspólpracowal z Baranskim przy sprzedazy kradzionych samochodów. Zginal w
1998 r.
Seweryn Parczewski - ps. Sewer. Oficjalnie wlasciciel sieci kantorów w calej
Polsce (w jednym z nich pracowala

Halina G., ps. Inka, oskarzona o wspóludzial w zabójstwie ministra Jacka
Debskiego), nieoficjalnie inwestor brudnych pieniedzy Baraniny. Zginal w
2000 r. przed wlasnym domem.

Tadeusz Maziuk - ps. Sasza. Domniemany zabójca Debskiego. Zaczynal jako
ochroniarz w stolecznym klubie Amadeusz nalezacym do Baranskiego. Pózniej
czlonek gangu, który ma na swoim koncie uprowadzenia i zabójstwa na zlecenie
Baraniny.

Slawomir M. - ps. Mycha. Na poczatku lat 90. ochroniarz w jednej z
wiedenskich restauracji Baraniny. Kilka lat pózniej szef gangu, który sciaga
haracze od przemyslowców w Bialymstoku. Rezydent Baraniny na terenach
pólnocno-wschodnich.

Adam W. - jeden z najwiekszych przemytników papierosów i alkoholu na
poczatku lat 90. Wciagnal do interesu Baranine, a ten wydal go niemieckiej
policji. Dzis kontroluje polskie podziemie w Chicago.

Stanislaw M. - król spirytusu. Stal na czele przestepczego syndykatu, który
przemycal alkohol, papierosy i bron. Wiekszosc zysków z tej dzialalnosci
szla do kieszeni Baranskiego.

Janusz i Miroslaw S. - jedni z najbogatszych ludzi w Bydgoszczy, zamieszani
w kilka afer gospodarczych, m.in w tzw. Schnapsgate.


a_...@poczta.onet.pl

unread,
May 16, 2003, 2:41:51 PM5/16/03
to

a_...@poczta.onet.pl schrieb in Nachricht
<0COwa.22013$_b1.2...@news.chello.at>...

Poniewaz pytal Pan jakis czas temu,
kim jest, a obecnie byl, "Baranina",
polecam Panu wyjatkowo lekture po-
nizszego artykulu niebiesko-czarnych
z najnowszego numeru "Wprost".

http://www.wprost.pl/ar/?O=44141

Artykul ten przedstawia glownie nie-
ktore polskie powiazania "Baraniny".
Artykul ten zamieszczam na wszelki
wypadek w calosci.

Pozdrawiam,

AR

Przypuszczam, mimo Pana zaprzeczen,
ze kasztanski zna Pan nie gorzej, niz ni-
zej podpisany i dlatego pozwalam sobie
zwrocic Pana uwage na oswiadczenie
austriackiego Ministerstwa Sprawiedli-
wosci w sprawie t.zw. samobojstwa
J. Baranskiego:
http://www.bmj.gv.at/presse/detail.php?id=190

W szczegolnosci pragne uczulic Pana na
nastepujacy pasaz w tym komunukacie:

Hinsichtlich der in der Tageszeitung
KURIER unter Berufung auf Staatsanwalt
Mag. Geyer wiedergegebenen Behauptung,
aus dem Protokoll der Telefonüberwachung
Baranskis ließen sich Selbstmordtendenzen
erkennen, ist festzuhalten, dass Baranski
offensichtlich ein Attentat aus Kreisen der
organisierten Kriminalität befürchtete und
aus diesem Grund dem Gesprächspartner
gegenüber Anordnungen für diesen Fall
erteilte. Keinesfalls sind Andeutungen über
einen beabsichtigten Suizid gemacht worden.

Pozdrawiam,
AR

AB (remail)

unread,
May 17, 2003, 4:54:03 AM5/17/03
to

AB schrieb in Nachricht <3EC74ADD.699B@.abSp.ZOO>...

a_...@poczta.onet.pl wrote:
>
> a_...@poczta.onet.pl schrieb in Nachricht
> <0COwa.22013$_b1.2...@news.chello.at>...

Dziekuje, ale chodzilo mi o to aby inni czytajac
zwrocili uwage na prace dziennikarska, ktora jest
do chuja nie podobna.... Zreszta przyklad Najsztuba
to tez pokazuje.....

Pozdrawiam,
AB

a_...@poczta.onet.pl

unread,
May 17, 2003, 6:32:25 AM5/17/03
to

AB schrieb in Nachricht <3EC74ADD.699B@.abSp.ZOO>...

a_...@poczta.onet.pl wrote:
>
> a_...@poczta.onet.pl schrieb in Nachricht
> <0COwa.22013$_b1.2...@news.chello.at>...

Dziekuje, ale chodzilo mi o to aby inni czytajac


zwrocili uwage na prace dziennikarska, ktora jest
do chuja nie podobna.... Zreszta przyklad Najsztuba
to tez pokazuje.....

Pozdrawiam,
AB

>


Z tymi dziennikarzami to prawda, ze to
nie podobne do dziennikarstwa, ktore
Pan zna, Panie AB. Ale co powie do
ostatniej afery w waszej GazWyb ze
150-letnia tradycja zw. NYT?

Sepleniacy Najsztub to on sie nadaje
najwyzej do tego, zeby zdenerwowac
starego doktora z miasta Lodzi zreszta
i dobrze, ze ktos mu sypnal sola na ogon.

Jakis czas temu podalem na tej Sz.
Liscie wspolrzedne ksiazki prof. Jeana
Zieglera (bylego kierowcy Guevary
do tego) "Die Barbaren kommen"
i teraz, gdy slucham glupstw, ktore wy-
gaduje w Krakowie pan premier Austrii,
to mysle o swiatecznym karpiu i poker-
owej twarzy pana W. Putina.

Moim typem w obecnym rzadzie Ö.
jest pan minister spraw wewnetrznych,
ktory nalal juz kwasu do dupy paru
czerwonym w podleglym sobie resor-
cie. Prosze poczytac tylko sobie dla
rozrywki, jakie jeki bolesci wywolalo
to u czerwonki w par-lamencie:

http://www.parlinkom.at/pd/pm/XXI/J/texte/038/J03814_.html

Pozdrawiam,
AR

0 new messages