Od kiedy bardziej na serio zająłem się badaniem przeszłych pokoleń, pojawiło
się zdziwienie, które wciąż rośnie. Najpierw szlachcic, i to, jak się
okazuje, dość majętny, lecz w dalekim zakątku kraju. Potem chłop, w
mateczniku mojej rodziny. Teraz, po wizycie w archiwum, muszę też dołączyć
mieszczan. O księżach nie wspominam, bo to się każdemu może przytrafić. I co
ciekawe, ci włościanie, mieszczanie i szlachcice mieszkali w jednym czasie
obok siebie, na terenie jednej parafii. Czy łączyło ich tylko nazwisko? Czy
może jeden Skrzymowski uzyskał kiedyś nobilitację i narobił zamieszania?
Interesujące jest, że najwyraźniej między statusem rolnika i mieszczanina nie
ma specjalnej różnicy. Widzę w księgach, jak syn mieszczanina umiera
włościaninem. Czy wobec tego rozróżnienie mieszczanin - włościanin na
początku wieku XIX w Królestwie Polskim to tylko kwestia miejsca
zamieszkania, czy stoi za tym coś więcej?
Pozdrawiam
Jazzek
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Lech Dubrowski :-)
Witam,
temat ciekawy i z przyjemnoscia przeczytalem list.
Okazuje sie, ze nie tylko ja mam ciagle pytania wchodzac glebiej
w przeszlosc rodziny i rodzinnej miejscowosci.
Takze sie lapalem na tym, ze czasem na "sprawy klasowe"
probowalem patrzec "kryteriami komunistycznymi".
Ale w Kanadzie nauczylem sie, ze najwazniejsze jest miejsce
pracy i praca jaka sie wykonuje, inne sprawy maja mniejsze
znaczenie. Prawdopodobnie tak tez bylo kiedys i w Polsce.
Co do "mieszkania pod jednym dachem", znalazlem ciekawy
zapis w Spisie mieszkancow Ulan - 1789, a dokladniej wsi
Zakrzew.
http://republika.pl/parafia_ulan/
Spis byl przeprowadzony wedlug zasady;
Ichmosc szlachta / Dzieci ich / Sluzacy.
W czwartej lini jest odnotowane;
Jan y Floryanna Ryniewieccy; Ignacy Wysokinski / Grzegorz,
lat maiacy 10 / Maryanna Wysokinska
Zatem, prawdopodobnie Ignacy byl bratem Floryanny i szlachcicem.
Prawdopodobnie Maryanna, sluzaca, byla jego zona, ale jeszcze
albo juz, nie byla szlachcianka.
Pod jednym dachem.....
Pozdrawiam,
Wladyslaw
> Wladyslaw Moskal <wlmo...@NOSPAM.gazeta.pl> napisał(a):
> Spis byl przeprowadzony wedlug zasady;
> Ichmosc szlachta / Dzieci ich / Sluzacy.
> W czwartej lini jest odnotowane;
> Jan y Floryanna Ryniewieccy; Ignacy Wysokinski / Grzegorz, lat maiacy 10 /
> Maryanna Wysokinska
> Zatem, prawdopodobnie Ignacy byl bratem Floryanny i szlachcicem.
> Prawdopodobnie Maryanna, sluzaca, byla jego zona, ale jeszcze
> albo juz, nie byla szlachcianka.
> Pod jednym dachem.....
Otóż Władku wyciągasz zbyt daleko idące wnioski. Można przyjąć, że Ignacy
Wysokiński był w jakiś sposób spokrewniony lub spowinowacony z Janem i
Floryanną - więc najprawdopodobniej był rezydentem na łaskawym chlebie.
Natomiast Marianna zapewne również była szlachcianką z zubożałej gałęzi
rodziny. Bywało, że na służbę przyjmowano sierotę. Natomiast nie ma powodów
domniemywać, że była córką Ignacego, tak jak i tego, że Ignacy był bratem
Florianny.
Pozdrawiam.
Jacek
>> Czy wobec tego rozróżnienie mieszczanin - włościanin na początku wieku XIX
>>w Królestwie Polskim to tylko kwestia miejsca zamieszkania, czy stoi za tym
>>coś więcej?
>
>Różnica w statusie społecznym była między nimi ogromna - wynikała z faktu iż
>mieszczanin był osobą wolną, a chłop pańszczyźnianym przypisańcem i jego
>status niewiele różnił go od niewolnika.
Tylko, że Radzyń był niewielkim miasteczkiem - może mieszkało tam ze 2000
ludzi. Jeśli chodzi o mieszkańców tych okolic, to mamy w księgach określenia
np. "rolnik", "młynarz", "wyrobnik". Już kiedyś tu dyskutowano o tym, że
rolnik miał kawałek swojej ziemi - więc "moi" Skrzymowscy gospodarstwo mieli.
Z kolei o mieszkańcu miasta za Księstwa Warszawskiego piszą "mieszczanin", a
później "sławetny XX, mięszkaniec R", z tym, że nie każdy mięszkaniec jest
sławetny. Natomiast przy moim sławetnym jest notka, że jest też gospodarzem -
czyli tak jakby rolnikiem, tyle że w mieście. No i wspomniany już fakt, że
syn mieszczanina umiera jako włościanin - nie wiem, czy ktoś z własnej woli
zmieniałby status z wolnego na półniewolniczy.
Dla mnie to podlaskie życie nie jest takie proste, jak wydawało mi się po
szkolnym kursie historii :)
Pozdrawiam
Jazzek
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl