Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Chłopi, mieszczenie i szlachta w jednym stali domu

157 views
Skip to first unread message

Jacek Skrzymowski

unread,
Apr 29, 2004, 10:13:18 AM4/29/04
to
Zakładając, że moje nazwisko powstało jeden jedyny raz, wielokrotnie
zastanawiałem się, jaką grupę społeczną reprezentował protoplasta. Jakieś
pogłoski o szlacheckim pochodzeniu krążyły wśród rodziny, ale trudno było je
traktować poważnie bez żadnych dowodów.

Od kiedy bardziej na serio zająłem się badaniem przeszłych pokoleń, pojawiło
się zdziwienie, które wciąż rośnie. Najpierw szlachcic, i to, jak się
okazuje, dość majętny, lecz w dalekim zakątku kraju. Potem chłop, w
mateczniku mojej rodziny. Teraz, po wizycie w archiwum, muszę też dołączyć
mieszczan. O księżach nie wspominam, bo to się każdemu może przytrafić. I co
ciekawe, ci włościanie, mieszczanie i szlachcice mieszkali w jednym czasie
obok siebie, na terenie jednej parafii. Czy łączyło ich tylko nazwisko? Czy
może jeden Skrzymowski uzyskał kiedyś nobilitację i narobił zamieszania?

Interesujące jest, że najwyraźniej między statusem rolnika i mieszczanina nie
ma specjalnej różnicy. Widzę w księgach, jak syn mieszczanina umiera
włościaninem. Czy wobec tego rozróżnienie mieszczanin - włościanin na
początku wieku XIX w Królestwie Polskim to tylko kwestia miejsca
zamieszkania, czy stoi za tym coś więcej?

Pozdrawiam
Jazzek

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Lech Dubrowski

unread,
Apr 29, 2004, 10:27:48 AM4/29/04
to
To ja mam lepsze znalezisko, znalazlem w internecie informacje na temat
zmarlego w USA rabina o nazwisku Dubrowski

Lech Dubrowski :-)


Wladyslaw Moskal

unread,
May 3, 2004, 4:05:26 PM5/3/04
to
Jacek Skrzymowski <ja2...@WYTNIJ.gazeta.pl> napisał(a):

Witam,

temat ciekawy i z przyjemnoscia przeczytalem list.
Okazuje sie, ze nie tylko ja mam ciagle pytania wchodzac glebiej
w przeszlosc rodziny i rodzinnej miejscowosci.

Takze sie lapalem na tym, ze czasem na "sprawy klasowe"
probowalem patrzec "kryteriami komunistycznymi".
Ale w Kanadzie nauczylem sie, ze najwazniejsze jest miejsce
pracy i praca jaka sie wykonuje, inne sprawy maja mniejsze
znaczenie. Prawdopodobnie tak tez bylo kiedys i w Polsce.

Co do "mieszkania pod jednym dachem", znalazlem ciekawy
zapis w Spisie mieszkancow Ulan - 1789, a dokladniej wsi
Zakrzew.
http://republika.pl/parafia_ulan/

Spis byl przeprowadzony wedlug zasady;
Ichmosc szlachta / Dzieci ich / Sluzacy.
W czwartej lini jest odnotowane;
Jan y Floryanna Ryniewieccy; Ignacy Wysokinski / Grzegorz,
lat maiacy 10 / Maryanna Wysokinska

Zatem, prawdopodobnie Ignacy byl bratem Floryanny i szlachcicem.
Prawdopodobnie Maryanna, sluzaca, byla jego zona, ale jeszcze
albo juz, nie byla szlachcianka.
Pod jednym dachem.....

Pozdrawiam,
Wladyslaw

Jacek Cieczkiewicz

unread,
May 4, 2004, 3:28:57 AM5/4/04
to
Witajcie!
Odpowiadam hurtem.
> Jacek Skrzymowski napisał:

> O księżach nie wspominam, bo to się każdemu może przytrafić
To nie tak, w tym sensie kler nie był odrębnym stanem - rekrutował się
zarówno ze szlachty, mieszczaństwa, jak i chłopstwa.
> Najpierw szlachcic... Potem chłop... mieszczan.
To się zdarzało nawet w jednej rodzinie.

> Czy wobec tego rozróżnienie mieszczanin - włościanin na początku wieku XIX
w Królestwie Polskim to tylko kwestia miejsca zamieszkania, czy stoi za tym
coś więcej?
Różnica w statusie społecznym była między nimi ogromna - wynikała z faktu iż
mieszczanin był osobą wolną, a chłop pańszczyźnianym przypisańcem i jego
status niewiele różnił go od niewolnika.

> Wladyslaw Moskal <wlmo...@NOSPAM.gazeta.pl> napisał(a):

> Spis byl przeprowadzony wedlug zasady;
> Ichmosc szlachta / Dzieci ich / Sluzacy.
> W czwartej lini jest odnotowane;
> Jan y Floryanna Ryniewieccy; Ignacy Wysokinski / Grzegorz, lat maiacy 10 /
> Maryanna Wysokinska
> Zatem, prawdopodobnie Ignacy byl bratem Floryanny i szlachcicem.
> Prawdopodobnie Maryanna, sluzaca, byla jego zona, ale jeszcze
> albo juz, nie byla szlachcianka.
> Pod jednym dachem.....

Otóż Władku wyciągasz zbyt daleko idące wnioski. Można przyjąć, że Ignacy
Wysokiński był w jakiś sposób spokrewniony lub spowinowacony z Janem i
Floryanną - więc najprawdopodobniej był rezydentem na łaskawym chlebie.
Natomiast Marianna zapewne również była szlachcianką z zubożałej gałęzi
rodziny. Bywało, że na służbę przyjmowano sierotę. Natomiast nie ma powodów
domniemywać, że była córką Ignacego, tak jak i tego, że Ignacy był bratem
Florianny.
Pozdrawiam.
Jacek

Jacek Skrzymowski

unread,
May 4, 2004, 10:38:01 AM5/4/04
to
Jacek Cieczkiewicz <ajc...@NOSPAM.gazeta.pl> napisał(a):

>> Czy wobec tego rozróżnienie mieszczanin - włościanin na początku wieku XIX
>>w Królestwie Polskim to tylko kwestia miejsca zamieszkania, czy stoi za tym
>>coś więcej?
>
>Różnica w statusie społecznym była między nimi ogromna - wynikała z faktu iż
>mieszczanin był osobą wolną, a chłop pańszczyźnianym przypisańcem i jego
>status niewiele różnił go od niewolnika.

Tylko, że Radzyń był niewielkim miasteczkiem - może mieszkało tam ze 2000
ludzi. Jeśli chodzi o mieszkańców tych okolic, to mamy w księgach określenia
np. "rolnik", "młynarz", "wyrobnik". Już kiedyś tu dyskutowano o tym, że
rolnik miał kawałek swojej ziemi - więc "moi" Skrzymowscy gospodarstwo mieli.
Z kolei o mieszkańcu miasta za Księstwa Warszawskiego piszą "mieszczanin", a
później "sławetny XX, mięszkaniec R", z tym, że nie każdy mięszkaniec jest
sławetny. Natomiast przy moim sławetnym jest notka, że jest też gospodarzem -
czyli tak jakby rolnikiem, tyle że w mieście. No i wspomniany już fakt, że
syn mieszczanina umiera jako włościanin - nie wiem, czy ktoś z własnej woli
zmieniałby status z wolnego na półniewolniczy.

Dla mnie to podlaskie życie nie jest takie proste, jak wydawało mi się po
szkolnym kursie historii :)

Pozdrawiam
Jazzek

Waldemar F.

unread,
May 4, 2004, 6:11:07 PM5/4/04
to
Witam
Dodam kilka słów do tej ciekawej rozmowy.
Mówiąc o mieszczanach/włościanach trzeba pamiętać o jakim okresie historycznym
mówimy. Stosowanie zamiennego określenia nie zawsze świadczy o zmianie statusu
społecznego. Trzeba mieć na uwadze, że mieszczanie w pewnym momencie uzyskali
prawo posiadania ziemi i z tego skwapliwie korzystali.
Jazzek napisał:

> Z kolei o mieszkańcu miasta za Księstwa Warszawskiego piszą "mieszczanin", a
> później "sławetny XX, mięszkaniec R", z tym, że nie każdy mięszkaniec jest
> sławetny. Natomiast przy moim sławetnym jest notka, że jest też gospodarzem -
> czyli tak jakby rolnikiem, tyle że w mieście. No i wspomniany już fakt, że
> syn mieszczanina umiera jako włościanin - nie wiem, czy ktoś z własnej woli
> zmieniałby status z wolnego na półniewolniczy.
Sądzę, że chodzi o przypadek jak powyżej. Jeśli chodzi o stosowanie określeń
"sławetny" wyjaśniam na przykładzie Łowicza.
22 maja 1741 roku starosta łowicki wydał rozporządzenie o tytułach dla
urzędników miejskich. Przyznano tytuły: radnym - zacnie sławetny, ławnikom -
sławetny, gminnym - sławny. Do dziś, na cmentarzach Księstwa Łowickiego można
spotkać stare nagrobki z takimi inskrypcjami.
Jeszcze mocniej uwidaczniała się owa tytulatura w okresie Królestwa Polskiego.
Wielki Książe Konstanty, który otrzymał Księstwo Łowickie na własność od Króla
Polskiego Aleksandra I, wydał zarządzenie o współwłasności księstwa z żoną -
Joanną Grudzińską po to, aby mogła ona otrzymać tytuł "jaśnie oświeconej".
Pozdrawiam
Waldemar Fronczak

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

0 new messages