Witam!
To może naiwne pytanie, ale czy nie wystarczy iść do USC i złożyć
wniosek o zmianę nazwiska?
Krysia
Przede wszystkim: o jakie nazwisko chodzi? Polskie czy niemieckie?
Jeśli Pańska rodzina przed wojną nazywała się von Hohenzollern, a komuniści
usunęli "von", to przywrócenie takiego nazwiska dokonuje się przed sądem w
dość prosty sposób. Ale jeśli nazywa się Pan np. Kukułka, a chce zmienić
nazwisko na "von Kukułka", to ja na miejscu sądu bym się nie zgodził, bo
taka zmiana nie ma żadnego uzasadnienia.
Z szacunkiem,
dr Marek Jerzy Minakowski
Dr Minakowski Publikacje Elektroniczne
http://www.przodkowie.com - http://www.wielcy.pl
Potomkowie Sejmu Wielkiego: http://www.sejmwielki.pl
Nazwisko niemieckie.
Rodzina przed wojna nazywala sie np. von Hohenzollern Bismarck a po
wojnie zostalo juz tylko Bismarck. Podobno nie mozna miec von
Hohenzollern Bismarck, bo w urzedach tlumaczyli, ze to juz sa 3
nazwiska. Prawdopodobnie nie bedzie zadnego problemu z uzyskaniem von
przed obecnym nazwiskiem ( von Bismarck), ale nie mam pewnosci.
A moze jednak da sie wrocic do nazwisk von Hohenzollern Bismarck?
Och nie!!!
USC może przed nazwiskiem wstawić von pod warunkiem, że w akcie
urodzenia wystawionym przez * Urząd* / metryka wystawiona przez
Kościół / w Polsce nadal nie jest uznawana.
Dostarczy Pan do USC rozszerzony akt urodzenia / odpis zupełny /
w miejscu stałego zamieszkania. Opłaty razem wzięte za dokumenty
około 200 zł.
Von jest tytułem szlacheckim, rodowym a nie częścią nazwiska.
Proszę pamiętać o problemach jakie Pana czekają po wstawieniu *von"
Ja zmieniłem tylko kolejność imion, zgodnie z metryka kościelną
i stanem faktycznym ale innym niż mi ktoś wpisał w Ratuszu w Poznaniu
na podstawie oświadczenia służącej. / Jej nazwisko w akcie figuruje /
Problemy ze zmianami kont bankowych, zmiany w ZUS, NFZ, to
dziecinna zabawka.
Ja przyszedłem na Świat wyskakując z żebra Adama. Kobieta, która
mnie urodziła nie jest moją matką. Moja żona nie jest moją żoną.
Moje dzieci nie są moimi dziećmi. Moja córka nie zawarła związku
małżeńskiego. Moje córki są dziećmi kogoś im obcego.
Moi dorośli bracia nie są moimi braćmi. Jeżeli Pan sobie wpisze von.
To dziś lub jutro będzie coś dziedziczył.
Problemy, Problemy, notariusze, pieniądze i przekleństwa całej
rodziny.
Prosze sobie zrobić wizytówkę, ze złotymi literami, herb Pan prześle
z komputera. Przed nazwiskiem wpisze Pan sobie pół tuzina imion,
von. Będzie Pan sobie spokojnie spał.
W USC traktowano mnie nadzwyczaj miło. Nie robiono żadnych
trudności. Proponowano fotel, kawę, urzędowe ciasteczka.
Moze Pan złożyć wnisek do sądu. Adwokat, koszty sądowe, razem
6000 zł. Problemy te same jak w moim przypadku.
Pozdrawiam
m.z.
Ani de, ani von nie są polskiego autoramentu. Konstytucja marcowa 1921 r.
zniosła wszelką tytulaturę rodową.
Art.96. Wszyscy obywatele są równi wobec prawa. Urzędy publiczne są w równej
mierze dla wszystkich dostępne na warunkach, prawem przepisanych.
Rzeczpospolita Polska nie uznaje przywilejów rodowych ani stanowych, jak
również żadnych herbów, tytułów rodowych i innych z wyjątkiem naukowych,
urzędowych i zawodowych. Obywatelowi Rzeczypospolitej nie wolno przyjmować
bez zezwolenia Prezydenta Rzeczypospolitej tytułów ani orderów
cudzoziemskich.
Por. też:
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=10063
--
Pozdrawiam
Janusz
Witam,
Więcej miałem do czynienia z nazwiskami austriackimi niż pruskimi. W
przypadku austriackich byłoby raczej "Friedrich Bismarck von Hohenzollern",
jak np. w realnym przykładzie: "Johannes Goetz von Okocim" (w Polsce
powszechnie znany jako Jan Goetz-Okocimski, właściciel browaru w Okocimiu).
Wtedy "Goetz" jest nazwiskiem, a "von Okocim" zwie się "predykatem".
Szlachta rdzennie polska z zaboru austriackiego szła tym samym tropem,
pisząc się np. "Jan Sędzimir z Łukowicy", choć popularna też była forma:
"Jan z Zakliczyna Jordan" czy "Stanisła z Drozdowa Byszewski".
Po więcej szczegółów zapraszam na listę fo...@szlachta.org.pl (informacje o
zapisie: http://www.szlachta.org/forum.htm ). Sam prywatnie z chęcią poznam
szczegóły (najlepiej na adres: off...@przodkowie.com)
Ależ nieprawda! Najwyraźniej nie rozumie Pan tekstu napisanego w tej
konstytucji (tej zresztą, o której Marszałek Piłsudski mówił
"konstytuta-prostytuta").
Tu jest napisane jedynie, że "RP nie uznaje", a nie że "znosi"! RP nie miała
zresztą żadnych podstaw do znoszenia czegoś, czego nie przyznała.
MJM
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Być może pojawi się moja wcześniejsza odpowiedź na ten post, ale trwa to już
kilka godzin, więc napiszę na nowo:
>> Ani de, ani von nie są polskiego autoramentu. Konstytucja marcowa 1921 r.
>> zniosła wszelką tytulaturę rodową.
>
> Ależ nieprawda! Najwyraźniej nie rozumie Pan tekstu napisanego w tej
> konstytucji (tej zresztą, o której Marszałek Piłsudski mówił
> "konstytuta-prostytuta").
W moich stronach tego "marszałka" się nie ceniło, z powodu jego niechętnej
postawy w kwestii pomocy Powstaniu Wielkopolskiemu. Zacytowane jego
powiedzenie jest kapralskie, co jednak zrozumiałe u człowieka, który był
samozwańcem i generalskiej ogłady nie miał gdzie zdobyć. O jego roli w
krwawym puczu majowym nie miejsce tu pisać...
>
> Tu jest napisane jedynie, że "RP nie uznaje", a nie że "znosi"! RP nie
> miała zresztą żadnych podstaw do znoszenia czegoś, czego nie przyznała.
>
Pozostaniemy więc przy swoich zdaniach...
Jestem jednak przekonany, że powyższe 2 sformułowania w istocie oznaczają to
samo: tytuły _utraciły_ ważność urzędową, nie można było z ich posiadania
rościć sobie jakichkolwiek oficjalnych praw w Rzeczypospolitej. Natomiast w
stosunkach prywatnych konstytucja nie miała zastosowania i w bawialni można
się było tytułować do woli... Tak samo na podstawie tytułów można było
ustalać miejsca przy stole. Może nam to wyjaśnią szczegółowiej
konstytualiści...
Nie jest natomiast prawdą, że władza państwowa nie może znieść tego, czego
nie nadała. Jest to wręcz regułą działania władz państwowych w demokracjach,
gdzie władza pochodzi z wyboru, a nie jest dziedziczna. Np. stara władza
daje emeryturę specjalną, a nowa odbiera...
Inna sprawa, że tytulatura uzyskana od obcych państw (monarchii) mogła być
dalej (lub nawet jest obecnie) przez nie uznawana. Konstytucja polska albo
nie działa poza granicami Polski, albo jej działanie dotyczy jedynie
postępowania jej obywateli lub agend.
--
Pozdrawiam
Janusz
To nie zna ze pani von Knoblauch jest szlachta.
Imie jak Marianna Baronin von Knoblauch moge mosic tylko jak zona
Barona, albo jak spadkobierca tytule.
Znam jeden von Cybula. Tez szlachta? Dlaczego nie? Ritter von der
Zwiebel (Cebula)... Cybulski albo Cebulski. -ski i von, jest jeden i to
samo.
Edward Wojtakowski schrieb:
Pan widać reprezentuje punkt widzenia marszałka - w _ocenie_ faktów
historycznych ludzie się różnią; w moich stronach nie była to postać
czczona, powiedziałbym - wręcz przeciwnie (z powodu jego stosunku do
Powstania Wielkopolskiego). Później: Przywódca krwawego puczu,tyran czy
zbawca Polski - to pozostawiam nierozstrzygnięte...
> Tu jest napisane jedynie, że "RP nie uznaje", a nie że "znosi"! RP nie
> miała zresztą żadnych podstaw do znoszenia czegoś, czego nie przyznała.
>
Von, de, markiz, hrabia itp. - nie przyznała tego żadna władza polska, lecz
władze zaborcze, Watykan, inne monarchie. Można było niektóre tytuły po
prostu kupić... Jeśli konstytucja marcowa ich ich nie uznawała, to znaczyło
po prostu, że nie mają one racji bytu w obiegu urzędowym. W domu każdy mógł
się (i może!!!) tytyłować jak mu się żywnie podoba.
Jestem przekonany więc, że słowa "znosi" i "nie uznaje" w odniesieniu do
międzywojnia są tożsame. Proszę jednak o opinię konstytucjonalistów!
--
Janusz
PS Do siego Roku 2007!
Kolejna nieprawda. Używać można do woli. Co najwyżej nie ma się tego w
dowodzie osobistym.
> obecnie wyłącznie częścią nazwiska.
I zawsze było. Tyle, że wyłącznie nazwiska szlacheckiego. U nas
odpowiednikiem "von Okocim" jest "Okocimski" - nikomu nie przyszło nigdy do
głowy, żeby w przypadku utraty szlachectwa obciąć komuś "ski" na końcu
nazwiska (i zostawić tylko "Okocim"). To jakiś absurd.
Zarówno "von Okocim" jak i "Okocimski" znaczy "z Okocimia". Uznanie, że "z"
i "Okocimia" to dwie osobne części nazwiska to absurd totalny. "Z" nie jest
żadnym tytułem, jest tylko spójnikiem.
Inna sprawa, że w Polsce prawo do używania nazwiska "-ski" nigdy nie było
ograniczone tylko do szlachty i vice versa - mnóstwo rodzin szlacheckich
używało nazwiska nie kończącego się na -ski (inna sprawa, że przyjmowali
wtedy często analogiczne przydomki, jak "Sapieha Kodeński" albo "Jordan z
Zakliczyna"). Po prostu w Polsce szlachcic od nieszlachcica różnił się "na
oko" i taki wyróżnik nie był potrzebny.
Nazwiska "Tęczyński" też nie przyznała żadna władza Polska, a jednak rodzina
Tęczyńskich go używała. Skąd ten dziwaczny pomysł, żeby nazwiska miała
nadawać jakakolwiek władza?
> władze zaborcze, Watykan, inne monarchie. Można było niektóre tytuły po
> prostu kupić... Jeśli konstytucja marcowa ich ich nie uznawała, to
> znaczyło
Kolejny mit.
> po prostu, że nie mają one racji bytu w obiegu urzędowym. W domu każdy
> mógł się (i może!!!) tytyłować jak mu się żywnie podoba.
I tu się zgadzamy.
> Jestem przekonany więc, że słowa "znosi" i "nie uznaje" w odniesieniu do
> międzywojnia są tożsame. Proszę jednak o opinię konstytucjonalistów!
"Nie uznaje" w obiegu administracyjnym. Natomiast z tego, że konstytucja
powie, że "nie uznaje tego, że szczupak jest rybą" wcale nie wynika że
"znosi przynależność szczupaka do ryb". Żadna konstytucja nie może
ustanawiać lub znosić faktów.
> --
> Pozdrawiam
> Janusz
>
JAMAR, napisał:
> Tak samo na podstawie tytułów można było ustalać miejsca przy stole. Może
> nam to wyjaśnią szczegółowiej konstytualiści...
Panie Januszu, Boże chroń nas od polskich konstytualistów. Oni tak
znają się na Konstytucji jak ja na genealogii.
W Polsce, tej Szlacheckiej, Obojga Narodów, II Rzeczpospolitej,
gości, sadzano przy stole według wieku i urzędu.
Ordnung muss sejn.
Z Wielkiego Księstwa Pyrolandii
Pozdrowienia śle
michał
Proszę mnie poprawić jeśli się mylę, ale o ile dobrze pamiętam od XVI
wieku istniała w prawie polskim instytucja tzw. równości szlacheckiej,
lapidarnie ujętej przez któregoś ówczesnego literata "szlachcic na
zagrodzie, równy wojewodzie". Oznaczało to o ile pamiętam, że wobec
prawa (podkreślam) każdy przedstawiciej stanu szlacheckiego jest równym,
bez względu na piastowane stanowisko. Oczywiście w życiu codziennym
mogło to wyglądać różnie, magnat miał z pewnością przewagę nad
przedstawicielem szaraczkowej szlachty, ale z punktu widzenia przepisów
prawnych J.Ch.Pasek miał takie samo prawo posłować czy ubiegać się o
sprawiedliwy proces jak dajmy na to Radziwiłł.
O ile pamiętam z historii tym właśnie różniła się szlachta polska od
zagranicznej, że w Niemczech, Francji, Hiszpanii aż do II wojny istniała
ścisła hierarchia, i każdy baron czy hrabia miał swoje ścisłe miejsce,
przywileje i obowiązki, zarówno w sferze prywatnej, towarzyskiej jak i
prawnej. Inaczej też wyglądało zdobywanie tytułów i procent szlachty w
stosunku do reszty społeczeństwa. W Rzeczpospolitej, szlachta była
liczna, ale względem siebie prawnie równa. Grzeczność oczywiście
wymagała, żeby Rzędzian zasiadał za stołem dalej niż senator, ale
kłaniać mu się obowiązku nie miał.
Inną sprawą jest kwestia ustalania nazwisk. O ile pamiętam nazwiska
pierwotnie brały się od ziemi, czyli dwóch braci Piotr i Paweł herbu
powiedzmy Korzbok ale mieszkający w dwóch różnych majątkach, w XV wieku
otrzymaliby różne nazwiska - od nazw majątków (Piotr Otwocki h. Korzbok
i Paweł Bórzycki h. Korzbok - IMIĘ/PRZYDOMEK/HERB). W XIX wieku mój
krewniak zwał się Karłowski h. Prawdzic, (prawdopodobnie on lub jego
przodkowie pochodził/li więc z Karłowa) a w XX pisał się
Prawdzic-Karłowski. Dziś zapewne pisałby się Karłowski (po II wojnie),
a wśród rodziny znanym faktem byłoby, że należy mu się herb Prawdzic.
Dokładniej jest to ładnie opisane na byłej stronie Ornatowski, a teraz
na Przodku. :) (Nie mylić z górnictwem).
Trzecia sprawa - o ile się orientuję, jeśli nazwisko jest 1)ośmieszające
2)kłopotliwe 3)niepolskie można je zmienić. Nie wiem jak wygląda punkt 3
kiedy rozważamy problem w drugą stronę. Proszę kliknąć w ten link:
www.strzyzow.pl/uslugi/pdf/USC_pdf/USC_16.pdf
U góry kartki podane są nr. ustaw. Może tam coś się znajdzie.
pozdrawiam serdecznie
Krysia Jarosławska
Użytkownik "Marek Jerzy Minakowski" <mi...@onet.pl> napisał w wiadomości
news:en2gvm$tld$1...@news.onet.pl...
Pełna racja. Tytuł to "hrabia" albo "książę", a nie "-ski" czy "von...".
MJM
Proszę mnie dobrze zrozumieć: używać przy jedzeniu można i samego noża, ale
nie jest to typowa odpowiedź na pytanie: jakich sztućców używa się do
jedzenia ryb?!
Temat brzmi co prawda "von przed nazwiskiem", ale pierwsze zdanie wątku -
"Witam, z jakimi dokumentami i gdzie musze sie udac po dodanie von przed
nazwiskiem?".
Widać więc, że nie chodzi o prywatne użycie tego przyimka przed nazwiskiem,
a urzędowe. Proszę przy tym zwrócić uwagę, że nazwisko polskie może być co
najwyżej dwuczłonowe, a przepisy ortograficzne nakazują pisać nazwiska
wielką literą - co by oznaczało, że von Knoblauch po polsku może mieć jedną
z 3 form:
Von Knoblauch
Vonknoblauch
Knoblauch
PS Nie wiem, czy istnieje lub istniała miejscowość lub posiadłość o nazwie
Knoblauch (czosnek), nie jest to jednak powodem, by to nie było nazwisko
szlacheckie, a wtedy von byłoby tylko oznaką tejże szlacheckości, a nie
oznaczałoby wywodzenia się "z Knoblauch", czyli "z czosnku".
Na gruncie polskim nie każde -cki, -ski jest oznaką szlacheckości, bo -
pominąwszy sztucznie utworzone lub zaadaptowane nazwiska żydowskie
(Warszawski, Poznański) - końcówki te stosowano również do tworzenia nazwisk
od nazw pospolitych, np. zawodów (Kowalski, Ślusarski...). Nawet jednak
pochodzenie nazwiska od nazwy miejscowej nie gwarantuje herbowości, bo tak
były tworzone również nazwiska gminu... Nie każdy Potocki (od potoku) jest
prawnuczkiem magnackim.
--
Pozdrawiam
Janusz
Ale w przypadku Jordanów czy Sędzimirów XVIII czy XIX-wiecznych to już
jednak ewidentnie było nazwisko.
Jak ktoś się podpisał w 1788 roku pod dokumentami Sejmu Czteroletniego jako
"poseł Jan z Zakliczyna Jordan", to jednak chodziło o nazwisko...
http://www.sejmwielki.pl/b.php?o=9.104.445
Podobnie Antoni Feliks z Grodkowa Łoś (wojewoda pomorski w czasie Sejmu
Wielkiego):
http://www.sejmwielki.pl/b.php?o=16.18.276
Kazimierz z Wielkiej Rudy Wężyk - poseł 1788 (woj. podlaskie, ziemia
mielnicka; podstoli wiślicki)
http://www.sejmwielki.pl/b.php?o=1.1291.28
Nieprawda.
Problematykę tę reguluje ustawa z dnia 15 listopada 1956 r. o zmianie imion
i nazwisk (jedn. tekst Dz.U. z 2005 r.):
Art. 6. 1. Nazwisko może składać się najwyżej z dwóch części (członów).
2. Po zmianie można mieć co najwyżej dwa imiona.
Art. 8. W sprawach określonych w ustawie rozstrzyga, w drodze decyzji
administracyjnej, kierownik urzędu stanu cywilnego właściwy ze względu na
miejsce pobytu stałego wnioskodawcy, a w przypadku braku takiego miejsca -
kierownik urzędu stanu cywilnego właściwy ze względu na ostatnie miejsce
pobytu stałego.
Art. 10. 1. W razie wątpliwości pisownię imienia lub nazwiska ustala
kierownik urzędu stanu cywilnego na wniosek strony. Ustaleniem pisowni jest
wybór jednej z form pisowni imienia lub nazwiska, które zostały zapisane w
aktach stanu cywilnego.
2. Przepis ust. 1 stosuje się odpowiednio w przypadkach dostosowania pisowni
imion i nazwisk do zasad pisowni polskiej zgodnie z fonetycznym brzmieniem.
3. Ustalenie pisowni określone w ust. 2 może nastąpić również z urzędu,
jeżeli imię lub nazwisko ma brzmienie polskie.
> Kierownik USC w akcie urodzenia może tylko sprostować " oczywisty błąd
> pisarski ".
Jak widać z zamieszczonych cytatów - może znacznie więcej...
> W celu dodania do nazwiska przedrostka von należy wystąpić do sądu z
> wnioskiem o sprostowanie aktu urodzenia.
Jak widać jest to postępowanie administracyjne, a nie sądowe. Dopiero po
wyczerpaniu drogi administracyjnej można wystąpić do sądu
(administracyjnego).
> Jeżeli przed nazwiskiem rodziców występował przedrostek von prawdopodobnie
> nie powinno być kłopotów ze sprostowaniem nazwiska.
Proszę podać podstawę prawną powyższego stwierdzenia, nie mogę jej odszukać!
> W Polsce dopuszcza się stosowanie nazwisk dwuczłonowych plus przedrostek /
> trzyczłonowych/.
Tu również proszę podać podstawę prawną!
Kodeks rodzinny i opiekuńczy stanowi:
Art. 25. § 1. O nazwisku, które każdy z małżonków będzie nosił po zawarciu
małżeństwa, decyduje jego oświadczenie złożone przed kierownikiem urzędu
stanu cywilnego. Oświadczenie może być złożone bezpośrednio po zawarciu
małżeństwa albo przed sporządzeniem przez kierownika urzędu stanu cywilnego
zaświadczenia stwierdzającego brak okoliczności wyłączających zawarcie
małżeństwa.
§ 2. Małżonkowie mogą nosić wspólne nazwisko będące dotychczasowym
nazwiskiem jednego z nich. Każdy z małżonków może również zachować swoje
dotychczasowe nazwisko albo połączyć z nim dotychczasowe nazwisko drugiego
małżonka. Nazwisko utworzone w wyniku połączenia nie może składać się z
więcej niż dwóch członów.
§ 3. W razie niezłożenia oświadczenia w sprawie nazwiska, każdy z małżonków
zachowuje swoje dotychczasowe nazwisko.
Art. 87. § 1. Dziecko, co do którego istnieje domniemanie, że pochodzi ono
od męża matki, nosi jego nazwisko, chyba że małżonkowie oświadczyli, że
dziecko nosić będzie nazwisko matki. Oświadczenia w tej sprawie składane są
jednocześnie ze złożeniem oświadczeń w sprawie nazwisk przyszłych małżonków.
§ 2. Przepis powyższy stosuje się odpowiednio do nazwiska dziecka, którego
rodzice zawarli małżeństwo po urodzeniu się dziecka. Jeżeli rodzice zawarli
małżeństwo po ukończeniu przez dziecko trzynastego roku życia, do zmiany
nazwiska dziecka potrzebne jest także wyrażenie zgody przez dziecko
osobiście.
> np.de Xxxxxxx - Zzzzzzzzz i takie nazwiska istnieją.
> W starych dowodach osobistych i innych dokumentach wypisywanych ręcznie,
> przedrostek de był pisany małymi literami. Obecnie wszędzie tam gdzie
> dokumenty /dowody osobiste, prawa jazdy itp./ wypisywane są w/g programu
> komputerowego, przedrostek tak jak i pozostałe litery nazwiska wypisywane
> są dużymi literami drukowanymi -
> DE XXXXXXX - ZZZZZZZZ.
Tu też przydałaby się podstawa prawna - sam nie znalazłem. Oczywiście znam
nazwisko de Virion i bardzo mnie ciekawi, jak jest zapisane w akcie
urodzenia i w dowodzie osobistym.
--
Pozdrawiam
Janusz
To ja się powołałem na tę konstytucję i zacytowałem w pełnym brzmieniu jej
przepisy. Musiał Kolega nieuważnie czytać, gdyż nie dotyczą one tylko
*tytułów* szlacheckich:
"Rzeczpospolita Polska nie uznaje przywilejów rodowych ani stanowych, jak
również żadnych herbów, tytułów rodowych i innych z wyjątkiem naukowych,
urzędowych i zawodowych".
Istotne jest nieuznawanie "przywilejów rodowych czy stanowych", a to ma
związek np. z przynależnością do szlachty.
--
Pozdrawiam
Janusz
Dziwne to wstrzymywanie się od dyskusji!
> Ja natomiast uważam, że Pana wiedza w przedmiotowym temacie nie jest pełna
> i to powoduje mylne Pana wypowiedzi a dyskusja odbiega od meritum sprawy.
I znów gołosłowny zarzut!
Przecież grupa dyskusyjna nie jest profesjonalną poradnią, lecz miejscem,
gdzie ludzie życzliwi dzielą się swoją wiedzą w miarę swoich umiejętności.
Poziom tej wiedzy jest z założenia wręcz niezawodowy i nie można nikomu
czynić zarzutów z tego, że być może się myli. Nie znaczy to jednak, że nie
należy prostować błędów (a więc dyskutować). Nie jest to kółko wzajemnej
adoracji, ani spotkanie klakierów. Poza tym zwracam uwagę, że słowa
_nieprawda_ użył pierwszy kto inny, nie ja...
> Nie jestem prawnikiem ani genealogem, nie interesują mnie również podstawy
> prawne na podstawie których Sąd i USC przywróciły mi przedrostek de przed
> dwuczłonowym nazwiskiem.
Kolegi mogą one nie interesować, gdyż kolega swój interes już osiągnął. Czy
jednak to jest takie trudne wczuć się w położenie tych, którzy nie wiedzą,
jak się do ustalenia brzmienia nazwiska zabrać?! W takiej sytuacji właśnie
podstawa prawna jest dla nich ważna... Wyrok w sprawie Kolegi na pewno
zawiera odpowiednie uzasadnienie. Nie interesują nas przecież Kolegi dane
osobowe, tych można nie podawać, ale stan faktyczny i prawny bardzo by mnie
np. interesował.
> Swoją opinię przedstawiłem na podstawie własnego doświadczenia -
> Pozdrawiam
> M.de Xxxxxxx - Zzzzzzzzz
> Ps.
> zapis zgodny z aktem urodzenia i dowodem osobistym
> moim ,syna i wnuków.
Postawa: Wiem, ale nie powiem?
--
Janusz
Proszę zwrócić uwagę, na podany przeze mnie poprzednio fragment:(jedn. tekst
Dz.U. z 2005 r.). Oznacza to, że jednolity tekst ustawy pochodzi z 2005 r.,
a więc i uwzględnia zbliżone do tej daty nowelizacje.
> Gdy w 2001 r. USC poprawiał moją metrykę urodzenia, przywracając
> prawidłowe
> brzmienie imienia mej mamy, przywrócił (z własnej inicjatywy) w
> poprawionym
> akcie urodzenia moje 3. imię.
> W formularzu wniosku o wydanie dowodu osobistego jest możliwość podania 3.
> imion, ale... w nowym dowodzie będą tylko dwa, bo ponoć trzy się nie
> zmieszczą.
Co do liczby imion (2) też już uprzednio zacytowałem brzmienie odpowiedniego
przepisu. Ciekawe więc, czym USC uzasadnił "dopisanie" trzeciego imienia? Na
pewno w decyzji zostało to napisane. Czy nie mógłbyś tego podać?
--
Janusz
> > Albo ustawa już nie obowiązuje, albo była nowelizowana w latach
90.-tych.
>
> Proszę zwrócić uwagę, na podany przeze mnie poprzednio fragment:(jedn.
tekst
> Dz.U. z 2005 r.). Oznacza to, że jednolity tekst ustawy pochodzi z 2005
r.,
> a więc i uwzględnia zbliżone do tej daty nowelizacje.
>
> > Gdy w 2001 r. USC poprawiał moją metrykę urodzenia, przywracając
> > prawidłowe
> > brzmienie imienia mej mamy, przywrócił (z własnej inicjatywy) w
> > poprawionym
> > akcie urodzenia moje 3. imię.
>
> Co do liczby imion (2) też już uprzednio zacytowałem brzmienie
odpowiedniego
> przepisu. Ciekawe więc, czym USC uzasadnił "dopisanie" trzeciego imienia?
Na
> pewno w decyzji zostało to napisane. Czy nie mógłbyś tego podać?
=======================================================
Już wyjaśniam. Po urodzeniu nadano mi 3 imiona, które były wpisane w akcie
stanu cywilnego i najstarszy odpis metryki zawiera wszystkie 3 imiona. Potem
przyszła wymieniona już ustawa i można było mieć tylko 2 imiona - dlatego w
dowodach osobistych miałem tylko 2 imiona. Ale z tym najstarszym odpisem
metryki przeszedłem szkoły i studia, i dzięki temu - niezgodnie z ustawą - w
dyplomie mam wszystkie 3 imiona. Chociaż z tych samych rodziców, mieliśmy ze
siostrą w papierach różne brzmienie imienia mamy. Przez lata było to nie do
odkręcenia i nagle okazało się, że można to skorygować jako błąd pisowni z
winy urzędu. W związku z tym, musiałem poprawić również metrykę ślubu - przy
odbiorze decyzji USC i odpisów poprawionych metryk, otrzymałem oba odpisy
zawierające wszystkie 3 imiona (poprzednio w akcie małżeństwa miałem zgodnie
z ustawą 2 imiona), a uśmiechnięta pani urzędniczka wyjaśniła, że dodatkowo
w akcie małżeństwa dodała drugie imię ojca (z aktu małżeństwa rodziców - o
co nie zabiegałem). Tak więc w akcie małżeństwa od 2001 r. mam również 3
imiona. Wszystkie te czynności i decyzje były konsekwencją poprawiania
oczywistego błędu - z winy USC - w zapisie imienia mamy. Być może wszystko
poszło tak gładko, bo wszystkie potrzebne księgi USC znajdowały się
fizycznie w jednym budynku.
AWP - Kraków
I znowu popełnia Pan błąd. Nieuznawanie przywilejów mieszczaństwa nie ma nic
wspólnego z nieuznawaniem mieszczaństwa. Tak samo nieuznawanie przywilejów
szlachty nie ma nic wspólnego z nieuznawaniem szlachty. Mieszczanie
krakowscy nie mają już prawa składu. A jednak dalej są mieszczanami
krakowskimi...
Witam,
Zgodnie z Pana interpretacją zapisów Konstytucji marcowej 1921r.wynika, że
unicestwia Ona stan szlachecki.
Proszę o wyjaśnienie mi jaki tytuł rodowy, herb czy przywilej stanowi
przedrostek de przed nazwiskiem.
Pozdrawiam.
Cóż ja mogę odpowiedzieć -
Żadnego interesu nie robiłem. Sąd sprostował jedynie pisownię mojego
nazwiska.
Nie wiem jak Wyrok ale nie każde Postanowienie sądu w sprawach cywilnych
posiada uzasadnienie i z tego powodu -
nie wiem i nie napiszę.
-
Pozdrawiam.
Nie pisałem nigdy i nigdzie (a więc również w tym wątku) o unicestwieniu
stanu szlacheckiego - Kolega wkłada w moje usta coś, czego nie
wypowiedziałem w żadnym poście.
Proszę więc czytać moje teksty tak, jak zostały napisane, a nie doszukiwać
się czegoś między wierszami! Nie zamierzam się powtarzać, więc tylko
stwierdzam, że Kolega źle odczytał treść mojej wypowiedzi. Zapraszam więc do
powtórnej lektury moich wypowiedzi (ze zrozumieniem).
--
Pozdrawiam
Janusz
Ręce opadają...
Przecież ja takich rzeczy, do których Kolega się odnosi, nigdzie i nigdy nie
napisałem!!!
Czy nie mam prawa zakładać, że inni przeczytają mnie ze zrozumieniem, a więc
nie będą mi imputować czegoś, co nie wyszło ode mnie?!
--
Z ukłonami
Janusz