Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Czy klapsy działają wychowawczo? - pyta młody ojciec

69 views
Skip to first unread message

Kasia

unread,
Feb 1, 2001, 2:55:33 PM2/1/01
to
Jestem młodym ojcem i mam czasami dylemat czy nie dać klapsa swojemu
dziecku, bo potrafi wyprowadzić z równowagi? Proszę o radę!
Pozdrawiam!
Alek
rzep...@poczta.arena.pl


mwe...@poczta.onet.pl

unread,
Feb 1, 2001, 6:01:13 PM2/1/01
to
>Ja sądzę, że czasem, ale bardzo żadko można dać klapsa dziecku, ale tylko wtedy
gdy nie masz czasu na wytłumaczenie mu dlaczego robi źle. Generalnie gdy jest
się zawsze konsekwentnym, to część problemów przestaje istnieć. My naszej
Karolinie dawaliśmy "po łapach" jak próbowała dotykać kontaktu, po tym jak jej
mówiliśmy że nie wolno. W sumie to Ona dostaje klapsa gdy robi coś co jej
zagraża i często ten klaps wynika z mojego strachu, że coś mogło jej się stać.
Wtedy nie ma bowiem czasu na tłumaczenie -"nie rusz tego, bo jest gorące, możesz
się opażyć, to będzie Cię boleć" itp.
Życzę Ci duuuuużo cierpliwości, bo to jest nam rodzicom bardzo potzrbne.
Pozdrawiam
Magda

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

misi...@poczta.onet.pl

unread,
Feb 1, 2001, 6:01:29 PM2/1/01
to

Jeśli rzeczywiscie potrzebujesz porady, to napisz ile lat ma Twoje dziecko, czy
masz jedno, czy wiecje, w jakich sytuacjach masz ochote dac mu klapsa, jak
czesto sie to zdarza.
Generalnie dawanie klapsów (nie mylic z biciem) nie działa wychowawczo - bicie
też nie. Wychowawczo działa tłumaczenie.
Bicie, to jedynie rozładowywanie ZA POMOCĄ dziecka swojej frustracji, złości i
bezradnosci i traktowanie dziecka jak przedmiotu.

Co do klapsa, to stosuje go w sytuacjach wyjatkowych, jak na przykład moje
rozbrykane dziecko wybiega na ulice ignorujac moje krzyki i prosby i nie
rozumiejac, ze robi zle. W takich momentach zadne tłumaczenie do niego nie
dociera. Myślę, ze poza sytuacjami zagrozenia zdrowia i zycia dawanie klapsów
jest niecelowe.

Misiczka (Michałek 29 mies i KUba 5 mies)

Asias

unread,
Feb 2, 2001, 4:31:07 AM2/2/01
to
wypowiem się bardzo przeciwko trendowi panującemu tu na grupie. jestem młodą
mamą i jeszcze w zasadzie nie tak dawno temu mnie wychowywano i zastanawiano
się nad funkcją bicia.Rodzice do tej pory nie są przekonania czy to miało
sens, wiem natomiast ja. bicie jedynie jako wyładowanie własnej agresji
działa tylko tak że dziecko zaczyna mieć wątpliwości czy jest kochany i czy
kocha rodziców. Są natomiast sytuacje w których ta metoda uchroniła mnie
przed naprawdę poważnymi tragediami. byłam głupiutka, miałam skłonność do
marginalnych zachowań, gdy miałam 12-15 lat imponowali mi ci ktorzy uciekaja
z domu, piją itd, wierz mi że byłam dobrze wychowywana, rodzice wpoile mi to
i byłam swiadoma ze to jest zle, ale przed realnym wprowadzeniem tego w czyn
uchronila mnie tylko grożba poważnego lania:)
nikt mi nie moze udowodnic ze jego dziecko nie zrobi zadnego glupstwa jesli
jest dobrze, z miloscia i zasadami wychowywane, bo nawet w rodzenstwie
wychowywanym w tej samej rodzinie jedno bedzie stateczne i grzeczne a drugie
bedzie buntowalo sie ile sie da, iezaleznie od zasad jakie im wpajano- po
prostu charakterek:)
generalnie jesle pelni funkcjeOSTATECZEGO_straszaka to tak.jezeli jest z
agresja naduzywane -nie da efektów
asia slocka, emilka11tyg, krakow


Paweł Gurgul

unread,
Feb 2, 2001, 5:12:18 AM2/2/01
to
Asias <as...@pro.onet.pl> napisał(a) w artykule
<95dutc$dlk$1...@news.onet.pl>...

Zgadzam sie z Asia, nie mam zadnych oporow, zeby dac moim chlopakom w tylek
jak na to zasluza. Amerykanskie wynalazki z dziedziny bezstresowego
wychowywania dzieci nie przekonuja mnie.

Pawel
Adam 7l, Jacek 4l, Wojtek 5m

Asmira

unread,
Feb 2, 2001, 3:59:53 AM2/2/01
to

Użytkownik "Kasia" <kat...@kki.net.pl> napisał w wiadomości
news:95cmcb$q86$1...@slimek.man.lublin.pl...

> Jestem młodym ojcem i mam czasami dylemat czy nie dać klapsa swojemu
> dziecku, bo potrafi wyprowadzić z równowagi? Proszę o radę!
> Pozdrawiam!
> Alek


Jeżeli wyprowadza cię z równowagi - zdecydowanie odradzam klapsy. Usiądź i
pomyśl co by tu zrobić by nie tracić głowy "dzięki" dziecku.W każdym bądź
razie przelewanie swoich frustracji na dziecko, co najwyżej spowoduje, że
dziecko stanie się nerwowe, a nie wychowane.
Inna sprawa - ja np. czasem zaserwuję mojemu małemu potworowi ;-) klapsa.
Nazywamy to tłumaczeniem przez-pupnym, bo Igorowi zdarza się tak zapamiętale
coś broić, że żadne słowa do niego nie docierają. Klaps ma go trochę
ostudzić. Później (i przeważnie wielokrotnie wcześniej) odbywa się
tłumaczenie.

Nie wiem jak inne dzieci, ale mój trzylatek, kiedy mówię "musimy
porozmawiać" wpada w płacz. Wie, że coś zrobił nie tak i strasznie mu żal.
Tylko nie wiem czy "świetnej zabawy", czy dlatego, że jest mu przykro bo
zrobił coś niewłaściwego.

Asmira

sve...@poczta.onet.pl

unread,
Feb 2, 2001, 5:30:58 AM2/2/01
to
A czego, wedlug ciebie, uczysz dziecko bijac je? Nawet "nieagresywnie", co moim
zdaniem jest zaprzeczeniem logicznym. Kazde bicie jest agresja.
Nie ma to nic wspolnego z taka czy inna teoria wychowania, ma to natomiast
wiele wspolnego z rodzicielska niemoca i ignorancja. "Nie umiem inaczej, wiem,
ze na krotka mete poskutkuje, to daje klapsa".
Dzieci sie szybko ucza, do tego przez nasladownictwo. Obserwuja nas
bezustannie. I niedlugo juz nie pomoze mowienie do nich o brzydkim zachowaniu,
kiedy walna swojego kolege, bo przeciez my je tez bijemy. I jaka jest roznica?
Dajemy przeciez tylko przyklad.
Piszesz, ze grozba lania sprowadzila cie na prosta droge. W wieku 12 - 16 lat.
Ale zanim mialas lat 12, mialas jakies dziecinstwo i jakies wzorce.
Przeanalizuj je dobrze, zanim wyrwiesz sie z podobnymi przykladami. Czegos tam
musialo zabraknac, w tym wychowaniu, skoro potem tylko lanie skutkowalo.
Bicie to zawsze pojscie na latwizne, i "oszczedzanie" czasu. Tylko ze to sie
msci, predzej czy pozniej. Czy strach przed nami i przed bolem ma byc glownym
motorem dobrego zachowania naszych dzieci? Czy pokazujac im, ze konflikty
rozwiazuje sie piescia, budujemy lagodne spoleczenstwo? Warto sie nad tym
zastanowic, kiedy przyjdzie nam ochota dac klapsa, zamiast uzyc "geby" i cos im
wyjasnic. Wystarczy tylko chwila namyslu, a odpowiednia metoda sie znajdzie.
Zareczam!

Anna Björk

monika

unread,
Feb 2, 2001, 5:53:53 AM2/2/01
to

czesc
moje dziecko jest jeszcze malenkie, ale juz rozmawialismy z mezem o tym jak
chcemy je wychowywac. ja jestem przeciwniczka bicia(klapsow tez), sama nigdy
nie bylam bita. moj maz natomiast dostal czasem w tylek od swoich rodzicow.
prosilam go zeby sobie przypomnial, co wtedy czul. powiedzial, ze
"nienawidzil" rodzicow, za to ze dostal,ale zachowywal sie dobrze w obawie
przed biciem--nie dlatego ze rozumial swoj blad.
pozdrawiam
Monika&Marta(6msc)

Asias

unread,
Feb 2, 2001, 6:00:32 AM2/2/01
to

> A czego, wedlug ciebie, uczysz dziecko bijac je?
nie uczysz tylko nie dopuszczasz do czegos.bicie niczego nie uczy.

> Piszesz, ze grozba lania sprowadzila cie na prosta droge. W wieku 12 - 16
lat.
> Ale zanim mialas lat 12, mialas jakies dziecinstwo i jakies wzorce.
> Przeanalizuj je dobrze, zanim wyrwiesz sie z podobnymi przykladami. Czegos
tam
> musialo zabraknac, w tym wychowaniu, skoro potem tylko lanie skutkowalo.

nie mozesz tak pisac,przeciez nie znasz moich rodzicow- mnie to obraza.
po prostu kazdy ma gusty i "gusciki"- jesli mozna to tak nazwac;)
moim guscikiem byli "obszarpancy" choc zdawalam sobie sprawe co jest lepsze.
to byl jakis zew-na dodatek chwilowy. i chyba jednak w kwesti tych gustow
dobrze mnie wychowali bo w koncu za maz wyszlam za
_statecznego_kulturalnego_informatyka_starszego_o_6lat_ ku uciesze i
zdziwieniu calej rodziny:)))
asias

> Bicie to zawsze pojscie na latwizne, i "oszczedzanie" czasu. Tylko ze to
sie
> msci, predzej czy pozniej. Czy strach przed nami i przed bolem ma byc
glownym
> motorem dobrego zachowania naszych dzieci? Czy pokazujac im, ze konflikty
> rozwiazuje sie piescia, budujemy lagodne spoleczenstwo? Warto sie nad tym
> zastanowic, kiedy przyjdzie nam ochota dac klapsa, zamiast uzyc "geby" i
cos im
> wyjasnic.

nie, samo bicie to to co piszesz, calkowicie sie z toba zgadzam! czy myslisz
ze jestem zwolennikiem przemocy i agresji w rodzinie?:((
zeby to bylo to o czym ja mowie musi byc otoczone ciepla, kochajaca rodzina
i mnostwem rozmow, tlumaczenia, przytulania, przekonywania....

Wystarczy tylko chwila namyslu, a odpowiednia metoda sie znajdzie.
> Zareczam!
> Anna Björk

zareczam ze na mnie wtedy nie znalazlabys- wiem do czego bylam zdolna. i
naprawde zycze ci zebys nie musiala miec takich problemow i dokonywac takich
trudnych decyzji jak moi rodzice
pozdrawiam cieplo
asias

sve...@poczta.onet.pl

unread,
Feb 2, 2001, 6:14:03 AM2/2/01
to
> nie mozesz tak pisac,przeciez nie znasz moich rodzicow- mnie to obraza.
> po prostu kazdy ma gusty i "gusciki"- jesli mozna to tak nazwac;)
> moim guscikiem byli "obszarpancy" choc zdawalam sobie sprawe co jest lepsze.
> to byl jakis zew-na dodatek chwilowy. i chyba jednak w kwesti tych gustow
> dobrze mnie wychowali bo w koncu za maz wyszlam za
> _statecznego_kulturalnego_informatyka_starszego_o_6lat_ ku uciesze i
> zdziwieniu calej rodziny:)))


Zle mnie zrozumialas - "musialo byc" znaczy "must have been", czyli "chyba
bylo", "tak wyglada, ze bylo". Logiczne przypuszczenie wysnute na podstawie
tego, co napisalas. Skoro osoba ma 12 lat i tylko lanie na nia dziala - lub
jego grozba, to kazdy psycholog bedzie szukal przyczyn we wczesniejszym
wychowaniu. Tu chyba sie ze mna zgodzisz. A rodzicow wzorcowych i idealnych nie
ma na tej ziemi, wszyscy popelniamy bledy.

Rowniez pozdrawiam

Anna

sve...@poczta.onet.pl

unread,
Feb 2, 2001, 6:10:06 AM2/2/01
to
zachowywal sie dobrze w obawie
> przed biciem--nie dlatego ze rozumial swoj blad.


I to jest wlasnie sedno sprawy - super to sformulowalas, podpisuje sie
obydwiema rekami!

Ania Björk

Pułaśka

unread,
Feb 2, 2001, 9:02:35 AM2/2/01
to

----- Wiadomość oryginalna -----
Od: Asias

>> po prostu kazdy ma gusty i "gusciki"- jesli mozna to tak nazwac;)
> moim guscikiem byli "obszarpancy" choc zdawalam sobie sprawe co jest
lepsze.
> to byl jakis zew-na dodatek chwilowy. i chyba jednak w kwesti tych gustow
> dobrze mnie wychowali bo w koncu za maz wyszlam za

A co by się stało gdyby rodzice nie grozili Ci biciem? Myślisz, że byłabyś
na tyle głupia, żeby zrobić coś czego byś potem żałowała?
Właśnie tu zgadzam się z Anną Bjork, która twierdzi, że skoro rodzice w
wieku 12-16 lat musieli grozić Ci biciem, żebyś nie zrobiła czegoś głupiego
to znaczy, że wcześniej w wychowaniu zrobili jakieś błędy. A może wcale ich
nie zrobili, ale ciężko było sie im o tym przekonać bo nie pozwolili Ci
zadecydować.
Pamiętam jak byłam nastolatką też zadawałam się z bardzo dziwnym
towarzystwem i robiłam dziwne rzeczy. Jednak na tyle miałam własnego rozumu
a raczej tak miałam wpojone różne zasady, że pewnych granic w tym
szaleństwie nie przekroczyłam.

Pozdrawiam
Aśka&Qba 2l 2m
http://nasze-dzieci.dobrestrony.pl/dzieci/kubus_chojnacki/index.htm

--

--
Archiwum grupy http://niusy.onet.pl/pl.soc.dzieci

Pułaśka

unread,
Feb 2, 2001, 9:09:56 AM2/2/01
to

----- Wiadomość oryginalna -----
Od: Paweł Gurgul

>
> Zgadzam sie z Asia, nie mam zadnych oporow, zeby dac moim chlopakom w
tylek
> jak na to zasluza. Amerykanskie wynalazki z dziedziny bezstresowego
> wychowywania dzieci nie przekonuja mnie.

Wychowanie bezstresowe a wychowanie dziecka bez bicia, czyli z szacunkiem
dla niego, to dwie różne rzeczy. To, że bijesz swoich synów świadczy raczej
o Twojej słabości, bezsilności lub o pójściu na łatwiznę oraz braku szacunku
dla nich. Dzieci trzeba traktować jak ludzi, małych ale ludzi. Czasami warto
zastanowić się, czy w taki sposób w jaki się odnosimy lub zachowujemy w
stosunku do swoich dzieci w momencie gdy ich zachowanie nam nie odpowiada
zastosowalibyśmy do osób dorosłych? Czy odpowiadałoby nam gdyby nas tak ktoś
traktował? Podejrzewam, że nie.

Kasia

unread,
Feb 2, 2001, 7:07:27 AM2/2/01
to
czyli jak wnioskuje z tej dyskusji klaps to ostateczność i nie jest sposobem
komunikacji. Są inne lepsze i skuteczniejsze na dłuższą metę. Rodzic
powinien być zatem długodystansowcem a nie sprinterem.

Użytkownik Kasia <kat...@kki.net.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:95cmcb$q86$1...@slimek.man.lublin.pl...

Pułaśka

unread,
Feb 2, 2001, 9:20:35 AM2/2/01
to

----- Wiadomość oryginalna -----
Od: Kasia <

> czyli jak wnioskuje z tej dyskusji klaps to ostateczność i nie jest
sposobem
> komunikacji. Są inne lepsze i skuteczniejsze na dłuższą metę. Rodzic
> powinien być zatem długodystansowcem a nie sprinterem.
>

Dłuuuuuuugodystansowcem z olbrzymim bagażem anielskiej cierpliwości :)

Lesława Ignaszewska

unread,
Feb 2, 2001, 9:43:42 AM2/2/01
to

Użytkownik <sve...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:4163.000000...@newsgate.onet.pl...

> zachowywal sie dobrze w obawie
> > przed biciem--nie dlatego ze rozumial swoj blad.
>
>
> I to jest wlasnie sedno sprawy - super to sformulowalas, podpisuje sie
> obydwiema rekami!
>
> Ania Björk


Ja tez pamietam, zo czułam jak mnie matka biła. Dokładnie jest to uczucie
niemocy (nie mozesz oddac rodzcowi), totalnego podporzadkowania i
nienawiści. Do dziś potrafię doskonale odtworzyc w sobie to uczucie, nic
przyjemnego, ręczę.
Wiem, ze cięzko jest osobie, która biła bita przez własnych rodziców, nie
podnosic reki na własne dziecko i często wymaga to nawet pomocy psychologa
(polecam) ale warto sie zając tym problemem, bo nikomu nie życzę, zeby był
jak moja matka, która ma troje dzieci i pięcioro wnuczat i nikt jej nie
odwiedza.
Pozdrowienia
Misiczka


Aneta Cichocka

unread,
Feb 2, 2001, 9:12:26 AM2/2/01
to
: Jestem młodym ojcem i mam czasami dylemat czy nie dać klapsa swojemu

: dziecku, bo potrafi wyprowadzić z równowagi? Proszę o radę!
: Pozdrawiam!
: Alek

Ja stosuje zasade taka, ze jesli mam czas sie nad tym, czy dac, czy nie dac,
zastanowic, to nie daje. Nie uznaje bicia "dla zasady". Natomiast czasami
dziala instynkt i reka sama skoczy. Ale nie powiem, coraz rzadziej. Mieszko
ma ledwo 14 miesiecy, ale juz sporo rzeczy mozna mu wytlumaczyc. Moj maz
mnie pociesza, ze ten instynkt to naturalna sprawa i nie mam sie co martwic.
Jednak zawsze mam wyrzuty sumienia "po". Dlatego coraz czesciej staram sie
najpierw zastanowic.

Aneta
--
http://atena.cs.net.pl/
Zadnej z nikim Stycznosci. Zadnej Wymiany Mysli...

Augustina

unread,
Feb 2, 2001, 10:03:05 AM2/2/01
to
"Pułaśka" <pul...@poczta.onet.pl>

> A co by się stało gdyby rodzice nie grozili Ci biciem? Myślisz, że
byłabyś
> na tyle głupia, żeby zrobić coś czego byś potem żałowała?
> Właśnie tu zgadzam się z Anną Bjork, która twierdzi, że skoro rodzice w
> wieku 12-16 lat musieli grozić Ci biciem, żebyś nie zrobiła czegoś
głupiego
> to znaczy, że wcześniej w wychowaniu zrobili jakieś błędy. A może wcale
ich
> nie zrobili, ale ciężko było sie im o tym przekonać bo nie pozwolili Ci
> zadecydować.
> Pamiętam jak byłam nastolatką też zadawałam się z bardzo dziwnym
> towarzystwem i robiłam dziwne rzeczy. Jednak na tyle miałam własnego
rozumu
> a raczej tak miałam wpojone różne zasady, że pewnych granic w tym
> szaleństwie nie przekroczyłam.

Czesc.
Tak sobie czytam te dyskusje i dochodze do wniosku, ze bicie to najgorsza z
metod jakiekolwiek ludzie stosowali. Mnie rodzice strasznie tlukli. Doszlo
do tego, ze wolalam zostac zbita niz wysluchiwac ich pretensji. Pamietam, ze
w pierwszej klasie podstawowki potrafilam zamiast wrocic o 10 rano to o 22
do domu. Wiedzialam, ze tata wezmie mnie do komorki i zbije kablem, czasem
na gola pupe. I nic to nie pomagalao. Balam sie strasznie ale i tak mimo ,
ze znalam kare decydowalam sie na takie postepowanie. Nie wiem dlaczego tak
robilam. Teraz zaczynam rozumiec moje postepowanie. Ale tak na prawde nigdy
nie poznam mechanizmow swoich poczynan, bo niestety nie pamietam wszystkiego
z dziecinstwa.
Moi rodzice pewnie popelnili wiele bledow w wychowywaniu mnie. Chyba tych
bledow nie powtorzyli w przypadku mjego brata, bo on nigdy nie byl bity...
Ale tez wydaje mi sie, ze jest o wiele gorzej wychowany z tym ze nie ma az
tylu kompleksow...
Wiem, ze bijac swoje dziecko wyladowuje sie na nim. Wole przytulic Huberta
tlumaczac mu, ze zle robi. Czasem niestety wleje mu w tylek. Czuje sie wtedy
strasznie zle. Wiem, ze wywoluje to w nim agresje i potem jak mu zrobie
przykrosc to on podejdzie i mnie rowniez uderzy. Podziwiam mojego meza za
cierpliwosc, bo on praktycznie wogole nie daje malemu klapsow. Moj maz nie
byl bity i dlatego nie uznaje tego srodka. Niestety przez to, ze bylam bita
pierwsza mysl w momencie kryzysu to : "Zaraz go zbije". Nic na to nie moge
poradzic, to jak odruch Pawlowa :-((( Najwazniejsze, ze zdaje sobie sprawe
do czego prowadzi bicie dziecka i ze prawie zawsze zdaze sie opanowac i
przylac mu.

Jeszcze napisze cos co moze Was zbulwersuje. Nie pamietam bym kiedykolwiek
przytulila sie do ktoregos z moich rodzicow. Nie pamietam rowniez, zebym im
powiedziala, ze ktores kocham. Nauczyli mnie, ze rodzicow trzeba szanowac i
nie nalezy sie wstydzic. Wiec zachowywalam sie z szacunkiem... Po slubie
zaczelam ich przytulac i mowic, ze ich kocham. Ale wiem, ze oszukuje siebie
i ich, by im bylo milo, ze tak ladnie wychowali coreczke. Bardzo kocham
mojego meza i synka. Kocham moja tesciowa i babcie mojego meza i to wszyscy,
ktorych kocham. Moim zdaniem z szacunkiem nalezy traktowac tylko tych,
ktorzy na ten szacunek zasluguja... ale w praktyce szanuje wszystich ludzi
na tyle by nikomu nie bylo przykro z racji mojego zachowania. Jak mnie ktos
nie zdenerwuje to mu nie dokucze... Nie chce toczyc wojen z rodzicami.
jestem juz tym zmeczona. Cale dziecinstwo moi rodzice powtarzali, ze mam
wieczne do nich pretensjie (a oni do mnie). Niech sobie mysla, ze jestem im
wdzieczna za wszystko i niech beda szczesliwi.. w nieswiadomosci. Po co
robic im przykrosc...

Bardzo trudno jest wychowac czlowieka...

Pozdrawiam.
AugustinA + Hubertus 2,9 + Wiktor(ia) ? - jeszcze ze 4 miesiace

Nieradek

unread,
Feb 2, 2001, 10:23:32 AM2/2/01
to

Użytkownik Lesława Ignaszewska <mis...@wp.pl> w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:95eha1$ehs$1...@h1.uw.edu.pl...

>
>
> Ja tez pamietam, zo czułam jak mnie matka biła. Dokładnie jest to uczucie
> niemocy (nie mozesz oddac rodzcowi), totalnego podporzadkowania i
> nienawiści. Do dziś potrafię doskonale odtworzyc w sobie to uczucie, nic
> przyjemnego, ręczę.
> Wiem, ze cięzko jest osobie, która biła bita przez własnych rodziców, nie
> podnosic reki na własne dziecko i często wymaga to nawet pomocy psychologa
> (polecam) ale warto sie zając tym problemem, bo nikomu nie życzę, zeby był
> jak moja matka, która ma troje dzieci i pięcioro wnuczat i nikt jej nie
> odwiedza.
> Pozdrowienia
> Misiczka
>

Też to pamiętam, tyle, że częściej w roli "wychowawcy" występował mój śp.
ojciec.
Natomiast w stosunku do swojej córy nie stosuję nawet klapsów wychowawczych,
a jak mnie Marta wytrąca z równowagi - codziennie kilka razy to norma - po
prostu nie reaguję. W chwilach słabości i niemocy czasami powiem, że jak się
zaraz nie uspokoi to skończy się klapsem, ale nawet takie gadki odczuwam
jako porażkę. Mam świadomość, że trzepnąć w pupę (oby tylko - niektórzy biją
gdzie popadnie) to żaden problem dla wściekłego rodzica, ale co potem? Dziwi
mnie fakt, że dorosłe osoby nie widzą w tym nic niestosownego. A gdyby tak w
pracy szef (silniejszy pozycją) bił swoich podwładnych - przecież to
oczywiste, że żadne z nas sobie na to nie pozwoli. Ale wobec dziecka nie ma
się często żadnych oporów, bo przecież to z troski o wyniki wychowawcze.
Ostatnio w "Rowerze Błażeja" była cała dyskusja na temat klapsów itd. Byłam
zdumiona, że młodzi ludzie, bici w dzieciństwie, nadal uważają, że to było
OK, bo wyrośli na porządnych ludzi. Natomiast psycholog opowiedziała takie
doświadczenie (to dla tych co tego nie oglądali):
W kompletnie pustym pokoju na środku stawiano intersujący dla bodajże
pięciolatka przedmiot. Zostawiano z nim malucha i mówiono: Nie ruszaj tego,
ja wychodzę na chwilę i zarz wrócę. Osoba wychodziła i przez ukryta kamerę
oglądali co robi maluch. Nie podchodził do zabawki w ogóle.
Druga sytuacja: osoba zostawia w tym samym pokoju dziecko i mówi: ja
wychodzę, nie masz tego ruszać, bo jesli to dotkniesz, to dostaniesz w skórę
czy coś takiego. Dorosły zamykał drzwi i co widzieli przez kamerę? Mały
wyłaził ze skóry, żeby przedmiot dotknąć, obejrzeć - pomimo wyraźnego zakazu
i groźby ukarania. W ogóle się nie posłuchał, a groźba kary tylko w nim
podsyciła ciekawość. I gdzie tu efekt wychowawczy w biciu?

--
Pozdrawiam,
Kasia i Marta (3l)


Augustina

unread,
Feb 2, 2001, 10:26:57 AM2/2/01
to

Napisalam:
...

> pierwsza mysl w momencie kryzysu to : "Zaraz go zbije". Nic na to nie moge
> poradzic, to jak odruch Pawlowa :-((( Najwazniejsze, ze zdaje sobie sprawe
> do czego prowadzi bicie dziecka i ze prawie zawsze zdaze sie opanowac i
> przylac mu.
>

Oczywiscie mialo byc "nie przylac"

AugustinA

Agata Wasilewska

unread,
Feb 2, 2001, 11:03:04 AM2/2/01
to
>
> Jestem młodym ojcem i mam czasami dylemat czy nie dać klapsa swojemu
> dziecku, bo potrafi wyprowadzić z równowagi? Proszę o radę!

Czesc!
Przyznaje, ze moje dziecko czasem mnie tak wyprowadza z rownowagi, ze
daje klapsa. Ale po sekundzie juz wiem, ze to moja kleska. Co gorsza,
wydaje mi sie, ze wie to rowniez bardzo dobrze moje dziecko. Jestes
silniejszy i to wykorzystujesz. Bijesz drugiego czlowieka. Nie jest to
zbyt piekne.
Wydaje mi sie, a przynajmniej mam taka nadzieje, ze jesli szanujesz
swoje dziecko, sam jestes bardziej godny szacunku - ono tez bedzie
ciebie szanowac. Ja bylam dzieckiem bitym. Umiarkowanie, ale jednak.
Teraz moja Mama przyznaje, ze po kazdym laniu zamykala sie w kuchni i
plakala. Ja pamietam jednak jedno lanie "na zimno" - nie z awantura,
tylko mama kazala mi sie polozyc na lozku i mnie sprala. Bylo to tak
wstrzasajace i upokarzajace, ze pamietam to do dzis! Chyba nie chcesz
swojemu dziecku dac takich wspomnien?

--
Agata

Agata Solon

unread,
Feb 2, 2001, 12:48:10 PM2/2/01
to

Użytkownik Kasia <kat...@kki.net.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:95cmcb$q86$1...@slimek.man.lublin.pl...
Proszę Was nie utożsamiajcie klapsa z biciem i przemocą! Ja uznaję klapsy a
nie uznaję przemocy i agresji wobec dziecka, to znaczy tak jak wielu przede
mną już pisało są sytuacje np. zagrożenia kiedy trzeba działać szybko i
brutalnie nawet. Wtedy nie ma mowy o bezsilności i frustracji. I nie ma co
porównywać do sytuacji czy wobec kogoś dorosłego postąpilibyśmy w ten sposób
bo na nas nie spoczywa ciężar opieki i wychowania tego dorosłego osobnika,
więc to jest nieadekwatne. Uleganie uczuciu bezsilnej złości natomiast do
niczego nie prowadzi a psuje relacje z rodzicami. Nasz Staszek (11 lat)
oberwał lanie od męża za nieodrabianie lekcji z angielskiego, to była
wielokrotna recydywa więc nagrabił sobie, ja płakałam w kuchni a chłopak
zaciął się i na następny dzień też nie odrobił. Klęska. I to już nie był
klaps, to było niepotrzebne zadanie bólu. Więc trzeba bardzo uważać żeby nie
przekroczyć granicy. Generalnie dochodzę do przekonania że tylko takie
całkiem małe dziecko, trudno określić ale do końca wieku przedszkolnego
chyba może być prostowane klapsem. Klapsem nie biciem. Później upokorzenie
które czuje jest zbyt wielką ceną za ewentualne efekty wychowawcze. Z
drugiej strony nie możemy też przesadzać z poczuciem winy że nas nerwy
poniosły, jesteśmy tylko ludźmi. Ja oberwałam w wieku 17 lat w gębę od mamy
za pyskowanie, skandaliczne zresztą. Teraz ją rozumiem, sama bym sobie dała
w gębę za to co wtedy powiedziałam. Wtedy byłam na nią wściekła, ale teraz
wiem że gorzej by było gdyby pozwoliła mi na utratę respektu do niej. To
było zachowanie z kategorii klapsów choć nie byłam juz przedszkolakiem to
nie bylo w nim nic niewlaściwego.

pozdrowienia, Agata Solon


>
>
>
>


Ola Zarod

unread,
Feb 2, 2001, 1:56:42 PM2/2/01
to
Aneta Cichocka wrote:

> : Jestem młodym ojcem i mam czasami dylemat czy nie dać klapsa swojemu
> : dziecku, bo potrafi wyprowadzić z równowagi? Proszę o radę!
> : Pozdrawiam!
> : Alek
>
> Ja stosuje zasade taka, ze jesli mam czas sie nad tym, czy dac, czy nie dac,
> zastanowic, to nie daje. Nie uznaje bicia "dla zasady". Natomiast czasami
> dziala instynkt i reka sama skoczy. Ale nie powiem, coraz rzadziej. Mieszko
> ma ledwo 14 miesiecy, ale juz sporo rzeczy mozna mu wytlumaczyc. Moj maz
> mnie pociesza, ze ten instynkt to naturalna sprawa i nie mam sie co martwic.
> Jednak zawsze mam wyrzuty sumienia "po". Dlatego coraz czesciej staram sie
> najpierw zastanowic.

Janka ma 14,5 miesišca. Czasem mam ochotę ja trzepnšć po pupie - to sygnał, że
jestem przemęczona i mam NATYCHMIAST zaczšć się zastanawiać, jak zdobyć chwilę
dla siebie - obdzwonić rodzinę...może ktoś się zlituje i weźmie dziecko np. na
spacer (jeśli mšż wyjechał i nie może pomóc).

Ale dostałam 1 raz w życiu klapsa w tyłek - całkiem słusznie.
Byłam już dużš dziewczynkš. Rodzice poprosili, żebym zmyła naczynia po obiedzie.
Nie miałam nic do roboty [wakacje], ale nie chciało mi się...
...stanęłam nad zlewem w świeżo wymalowanej przez Tatę kuchni i ...zaczęłam
chlapać wodš po ścianie. Wyobrażacie sobie? Do tej pory nie wiem, co mnie
napadło.
W tym momenice wszedł Tata - pacyfista-humanista. Wryło go w ziemię na widok
tego, co robi jego ukochana córka. Zaniemówił. A ja, wiedziona instynktem
[słusznym] położyłam zasłoniłam pupę rękami.
- Weź ręce Olusiu - powiedział cicho mój kochany Tato i dał mi bardzo solidnego
klapa w tyłek. Zapiekło, mimo, że byłam w jeansach.
Wypadłam z domu i pognałam do lasu. Płakałam z wściekłości - wiedziałam, że
Ojciec miał rację i każdego może wkurzyć fakt, że dziecko świadomie niszczy to,
co on zrobił. Nie byłam zła na niego. Nawet nie mogłam się nad sobš poużalać, że
jestem biednš skrzywdzonš dziewczynkš, prześladowanš przez rodzinę ;-), bo
wiedziałam, że to rodzina ma rację.

Anna Dariusz Młyńscy

unread,
Feb 2, 2001, 3:47:10 PM2/2/01
to
> I to jest wlasnie sedno sprawy - super to sformulowalas, podpisuje sie
> obydwiema rekami!
>
Jechałem kiedyś w Sztokholmie autobusem. Mały chłopak wiercił się na
siedzeniu kopał nóżkami współpasażerów. Matka nie reagowała. W końcu
ewenement ) odezwał się współpasażer z jakimś komentarzem. Matka dziecka
oburzona odpowiedziała, że to jej dziecko i jest wychowywane bezstresowo. Na
przeciwko niej siedział chłopak. Miał może z 15 lat i żuł gumę. Gdy to
usłyszał wyjął gumę z ust przykleił jej na czole mówiąc, że też był
wychowywany bezstresowo i wysiadł.

Pytanie:

Czy jeżeli ktoś robi źle i rozumie, że robi źle to nie powinien być karany ?

Jeżeli tak to co z mordercami Michałka ? Oni wiedzieli, że robią źle.

Mi się wydaje, że to wszystko musi być wyważone.
Kara ( jestem przeciwnikiem bicia dzieci ale kara musi być) i nagroda jest
nieuchronnie związana z naszym życiem. Tylko wszystko musi mięć swój umiar.

A może metody innych rodziców ( wykolejonych moim zdaniem). Zamykanie w
ciemnym pokoju, łazience itd. Pytanie co lepsze ?
Każdy przypadek jest inny i nie ma cudownych recept i efekty wychodzą po
latach. Gdyby były to żylibyśmy w cudownym świecie.

Monika G.

unread,
Feb 2, 2001, 3:57:15 PM2/2/01
to

Ja pamietam jednak jedno lanie "na zimno" - nie z awantura,
> tylko mama kazala mi sie polozyc na lozku i mnie sprala. Bylo to tak
> wstrzasajace i upokarzajace, ze pamietam to do dzis! Chyba nie chcesz
> swojemu dziecku dac takich wspomnien?
>
> --
> Agata

Mój mąż - niezwykle uparty człowiek - ma bardzo kochających rodziców. Jednak
kiedyś potrafił ich wyprowadzić z równowagi i tato kazał mu zdjąć spodnie i
położyć się na krześle. Mariusz wykonał polecenie bez słowa, z zaciśniętymi
ustami przyjął lanie, a po wszystkim powiedział "dziękuję" i wyszedł... Dziś
rodzice męża mówią o tej porażce wychowawczej z nutą bezsilności w głosie...
Nie warto dzieci bić, a już zwłaszcza "na zimno"

Pozdrawiam
Monika


Daria i Alik Bednarczyk

unread,
Feb 2, 2001, 4:43:14 PM2/2/01
to

"Augustina" <exaug...@poczta.onet.pl> schrieb im Newsbeitrag :

> Niestety przez to, ze bylam bita
> pierwsza mysl w momencie kryzysu to : "Zaraz go zbije". Nic na to nie moge
> poradzic, to jak odruch Pawlowa
((

A ja sie z tym nie zgadzam...
Ja tez bylam bita, o dziwo przez Mame, Tato nigdy mnie nie uderzyl, a teraz, kiedy sama jestem rodzicem, jestem zdecydowana, absolutna przeciwniczka klapsow, bicia i tym podobnych sposobow "przywrocenia porzadku" w rodzinie. Jeszcze nigdy nie zdarzylo mi sie dac klapsa Andrzejkowi i mam wielka nadzieje, ze tak juz zostanie. Nie zgadzam sie wiec ze stwierdzeniem, ze dzieci, ktore byly bite, jakos dorosli beda bic/dawac klapsy swoim dzieciom.

Pozdrawiam
Daria i Andrzej (22,5m)
Frankfurt n. Odra


Augustina

unread,
Feb 2, 2001, 6:44:24 PM2/2/01
to
"Daria i Alik Bednarczyk" <d_bedn...@talknet.de>

> "Augustina" <exaug...@poczta.onet.pl> schrieb im Newsbeitrag :
> > Niestety przez to, ze bylam bita
> > pierwsza mysl w momencie kryzysu to : "Zaraz go zbije". Nic na to nie
moge
> > poradzic, to jak odruch Pawlowa
>

>


> A ja sie z tym nie zgadzam...
> Ja tez bylam bita, o dziwo przez Mame, Tato nigdy mnie nie uderzyl, a
teraz, kiedy sama jestem rodzicem, jestem zdecydowana, absolutna
przeciwniczka klapsow, bicia i tym podobnych sposobow "przywrocenia
porzadku" w rodzinie. Jeszcze nigdy nie zdarzylo mi sie dac klapsa
Andrzejkowi i mam wielka nadzieje, ze tak juz zostanie. Nie zgadzam sie wiec
ze stwierdzeniem, ze dzieci, ktore byly bite, jakos dorosli beda bic/dawac
klapsy swoim dzieciom.

Czesc.
Przeciez nie napisalam, ze osoby, ktore byly bite musza bic swoje dzieci.
Bardzo ladnie z twojej strony, ze potrafisz sie zachowac jak dobra matka.
Napisalam tylko, ze ja mam w podswiadomosci zakodowane, ze jak dziecko sie
zle zachowuje to trzeba je zbic. Ten mechanizm wypracowali we mnie moi
rodzice. Mimo, iz jestem przeciwniczka bicia i rzadko zdarza mi sie dac
klapa to jednak bardzo czesto pierwsza mysla jest chec uderzenia. Nic na to
nie poradze.

Wszystkie koty poznania

unread,
Feb 3, 2001, 6:09:16 AM2/3/01
to

Agata Solon wrote:
>
> Użytkownik Kasia <kat...@kki.net.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
> napisał:95cmcb$q86$1...@slimek.man.lublin.pl...
> > Jestem młodym ojcem i mam czasami dylemat czy nie dać klapsa swojemu
> > dziecku, bo potrafi wyprowadzić z równowagi? Proszę o radę!
> > Pozdrawiam!
> > Alek
> > rzep...@poczta.arena.pl
> >
> Proszę Was nie utożsamiajcie klapsa z biciem i przemocą! Ja uznaję klapsy a
> nie uznaję przemocy i agresji wobec dziecka, to znaczy tak jak wielu przede
> mną już pisało są sytuacje np. zagrożenia kiedy trzeba działać szybko i

> brutalnie nawet.....................

Czesc... Czytam i czytam, i im bardziej czytam te dyskusje , tym mniej rozumiem.....
Skad wzial sie wogole pomysl , ze wobec kogokolwiek mozna uzywac
argumentu przewagi fizycznej ?!?!?!?
Czy ktos z Was zastanawia sie nad tym czy dac klapsa, albo "po lapach"
swojemu partnerowi ?! Albo pracodawcy, albo pracownikowi, albo komus w
urzedzie czy sklepie ?!
Skad takie uczucie potrzeby wykorzystania przewagi fizycznej wobec
dzieci ?!?!
Dziecko jest slabsze- nie odda, dziecko nie ma nikogo ( po za nami) komu
moze sie pozalic, nie ma nic do gadania i czasami - potrafi doprowadzic
do ostatecznosci... A wiec - klaps...(albo potrzasniecie, albo krzyk,
albo popchniecie...). I pozniej juz " z gorki". Teraz Ono zostalo
naznaczone klapsem-czyt. przewaga fizyczna sluzy czlowiekowi do
potwierdzania swoich argumentow... Wiec bedzie bic inne dzieci . a
pozniej swoje...
Koniecznie chcialabym sie dowiedziec ,dlaczego klaps to cos innego niz
bicie i przemoc- poniewaz absolutnie nie rozumiem takiego
rozgraniczenia. Pupa jest taka sama czescia ciala jak glowa, brzuch czy
reka ,dlaczego uderzenie w nia jest usprawiedliwione ?!?!?!
Pomijajac juz fakt , ze Ci ktorzy klapsy dostawali - wtedy upokorzeni-
teraz usprawiedliwiaja taka forme przemocy- tlumacza swoich rodzicow,
obwiniaja siebie - i uznaja to za norme....

Nikt nigdy nikogo pod rzadnym pozorem nie moze bic.... Nawet jesli bity
jest slabszy, zalezny i bezbronny...


Ania i Gaia 13 mcy

Anna Björk

unread,
Feb 3, 2001, 9:58:06 AM2/3/01
to

>
> Nikt nigdy nikogo pod rzadnym pozorem nie moze bic.... Nawet jesli
bity
> jest slabszy, zalezny i bezbronny...
>
>
> Ania i Gaia 13 mcy
> > >

Podpisuje sie pod tym, co napisalas. Pod zadnym pozorem. Tylko: PRZEDE
WSZYSTKIM, jesli bity


jest slabszy, zalezny i bezbronny...

Anna


Wszystkie koty poznania

unread,
Feb 3, 2001, 1:03:09 PM2/3/01
to


To "nawet" to ironicznie i zjadliwie zlosliwie mialo byc.......
Ania i Gaia

Wszystkie koty poznania

unread,
Feb 3, 2001, 1:06:30 PM2/3/01
to

A ten "rzaden" pozor to jakis kosmita ....;-)
Cos takiego........;-))))))
Przepraszam....
A i G

Paweł Gurgul

unread,
Feb 5, 2001, 2:46:29 AM2/5/01
to

Pułaśka <pul...@poczta.onet.pl> napisał(a) w artykule
<01a801c08d22$2a244b40$9124...@isk.skierniewice.pl>...


> Wychowanie bezstresowe a wychowanie dziecka bez bicia, czyli z szacunkiem
> dla niego, to dwie różne rzeczy. To, że bijesz swoich synów świadczy
raczej
> o Twojej słabości, bezsilności lub o pójściu na łatwiznę oraz braku
szacunku
> dla nich. Dzieci trzeba traktować jak ludzi, małych ale ludzi.

Nie jestem potworem bijacym swoje dzieci przed sniadaniem i wieczorem. Nie
sadze, zebym mogl swoimi metodami wychowawczymi zainteresowac program 997,
jednak mimo wszystko nie uwazam, ze dajac klapsa moim dzieciom ponizam je,
ide na latwize, nie mam dla nich szacunku itd. Bardzo je kocham i z milosci
do nich karce je, gdy to potrzebne. A jesli uznam, ze w konkretnym
przypadku najlepsza metoda karcenia jest klaps, to to robie i koniec. Nie
stosuje metod wychowawczych "poprawnych politycznie". U nas w rodzinie
rodzice sa rodzicami a dzieci sa dziecmi. Modne dzisiaj "partnerstwo"
miedzy rodzicami i dziecmi przejawiajace sie na przyklad tym, ze dzieci
mowia do rodzicow po imieniu jest jednym z odpryskow powszechnie panujacej
(media, ksiazki, uniwerystety itd) socjalistycznej ideologii. Male dzieci
nie sa jeszcze partnerami rodzicow. Sa dziecmi. A rodzice maja zadanie te
dzieci wychowac. I tyle.

Pawel Gurgul
Adam 7l, Jacek 4l, Wojtek 5m

Ola Zarod

unread,
Feb 5, 2001, 2:56:58 AM2/5/01
to
> Nie jestem potworem bijacym swoje dzieci przed sniadaniem i wieczorem.

:)))

A jesli uznam, ze w konkretnym przypadku najlepsza metoda karcenia jest klaps,
to to robie i koniec. Nie

> stosuje metod wychowawczych "poprawnych politycznie".

Wypróbuj to na szefie w pracy, lub na podwładnych ;-)

> U nas w rodzinie
> rodzice sa rodzicami a dzieci sa dziecmi. Male dzieci


> nie sa jeszcze partnerami rodzicow. Sa dziecmi. A rodzice maja zadanie te
> dzieci wychowac. I tyle.

Masz rację na 100%

Moim zdaniem fakt, że rodzice nie bijš dziecka, nie oznacza, że rodzina jest
"partnerska" w Twoim rozumieniu tego słowa, tzn. że dzieci majš do powiedzenia
tyle samo, co rodzice.
Np. moi Rodzice słuchali, co mam do powiedzenia, nie zawsze jednak to
uwzględniali ( w końcu mieli większy bagaż doświadczeń niż ja i patrzyli na
wszystko z szerszej perspektywy). Czyli nie byli "partnerami".
A jednak nie byłam bita (tylko raz, p. ten wštek).
...do tej pory pamiętam, jak Mama wrociła z wywiadówki i wytłumaczyła mi
dlaczego nie komentuje się pod nosem tego, co mówi wychowawca...i do tej pory
jest mi głupio, co świadczy o tym, że perswazja ma pewnš moc.
Pozdrawiam-
Ola

Pułaśka

unread,
Feb 5, 2001, 3:01:59 AM2/5/01
to

----- Wiadomość oryginalna -----
Od: Paweł Gurgul
>
>
> Pułaśka

> > Wychowanie bezstresowe a wychowanie dziecka bez bicia, czyli z
szacunkiem
> > dla niego, to dwie różne rzeczy. To, że bijesz swoich synów świadczy
> raczej
> > o Twojej słabości, bezsilności lub o pójściu na łatwiznę oraz braku
> szacunku
> > dla nich. Dzieci trzeba traktować jak ludzi, małych ale ludzi.

>Bardzo je kocham i z milosci
> do nich karce je, gdy to potrzebne. A jesli uznam, ze w konkretnym
> przypadku najlepsza metoda karcenia jest klaps, to to robie i koniec.

Brawo! Bijesz swoje dzieci z miłości do nich! To zaczyna zakrawać o
dewiację.

A tak w ogóle dlaczego je bijesz? Dlaczego nie starasz sie wychować ich bez
przemocy. Nie potrafisz? Nie chce Ci sie? Sam tak byłeś wychowywany?
Zastanawiałeś się kiedyś co one czują gdy Ty - ich tata - bijesz je?

>Nie
> stosuje metod wychowawczych "poprawnych politycznie". U nas w rodzinie
> rodzice sa rodzicami a dzieci sa dziecmi.

Co to znaczy dzieci są dziećmi, bo wydaje mi się, że wg Twojego rozumowania
znaczy to, że są kimś mniej ważnym - człowiekiem drugiek kategorii - z kogo
uczuciami nie warto sie liczyć więc można je bić skoro to akurat wydaje Ci
się stosowne.

>Modne dzisiaj "partnerstwo"
> miedzy rodzicami i dziecmi przejawiajace sie na przyklad tym, ze dzieci
> mowia do rodzicow po imieniu jest jednym z odpryskow powszechnie panujacej
> (media, ksiazki, uniwerystety itd) socjalistycznej ideologii. Male dzieci
> nie sa jeszcze partnerami rodzicow. Sa dziecmi. A rodzice maja zadanie te
> dzieci wychowac. I tyle.

I tu się z Tobą zgadzam, że rodzice to nie partnerzy dla dzieci tylko
przewodnicy, którzy mają je wychować. Ale mają je wychować bez poniżania
jakim jest bicie!

Daria Szymanska

unread,
Feb 5, 2001, 3:20:45 AM2/5/01
to
in article 027801c08f4a$4bc7a1a0$9124...@isk.skierniewice.pl, Pułaśka at
pul...@poczta.onet.pl wrote on 01-02-05 09.01:

>
> ----- Wiadomość oryginalna -----
> Od: Paweł Gurgul

>> Bardzo je kocham i z milosci
>> do nich karce je, gdy to potrzebne. A jesli uznam, ze w konkretnym
>> przypadku najlepsza metoda karcenia jest klaps, to to robie i koniec.
>
> Brawo! Bijesz swoje dzieci z miłości do nich! To zaczyna zakrawać o
> dewiację.

Przepraszam , ze sie wtracam , ale nie wydaje mi sie , ze najlepszym
okresleniem na klapsa jest bicie.


>
> A tak w ogóle dlaczego je bijesz? Dlaczego nie starasz sie wychować ich bez
> przemocy. Nie potrafisz? Nie chce Ci sie? Sam tak byłeś wychowywany?
> Zastanawiałeś się kiedyś co one czują gdy Ty - ich tata - bijesz je?

Mnie kilka razy zdazylo sie dac Filipowi klapsa, ale klapsa na dodatek nie
bolacego. Nie zdalo to zadnego rezultatu , bo Filip uwazal to za zabawe...
Po kazdym z tych razy bylo mi niezmiernie glupio , poniewaz nie potrafilam
opanowac swojej zlosci...
Mnie naprawde bicie kojarzy sie z biciem , czyli dziecko wolajace tato nie
bij ! , ale nie z klapsem .....
Pozdrawiam
Daria i Filip 21,5m

dgo...@poczta.onet.pl

unread,
Feb 5, 2001, 3:28:12 AM2/5/01
to
He wrote:
> Jestem młodym ojcem i mam czasami dylemat czy nie dać klapsa swojemu
> dziecku, bo potrafi wyprowadzić z równowagi? Proszę o radę!
> Pozdrawiam!
> Alek
> rzep...@poczta.arena.pl
>
Zapomnij o klapsach. Przemoc rodzi przemoc i prędzej czy później to z dziecka
wyjdzie. Nie daj się nabrać na porady w stylu: raz na jakiś czas trzeba dać
klapsa. Znam wiele przykładów dzieci moich znajomych, które nigdy nie
były "klapsane" i wcale nie są niegrzeczne. Gdy dziecko dokazuje trzeba
stosować inne metody. Ja moją dziecinę wychowuje bez bicia i nie mam z nią
problemów wychowawczych.
pzdrwm
darek g.

Paweł Gurgul

unread,
Feb 5, 2001, 3:42:44 AM2/5/01
to

Pułaśka <pul...@poczta.onet.pl> napisał(a) w artykule

<027801c08f4a$4bc7a1a0$9124...@isk.skierniewice.pl>...


> Brawo! Bijesz swoje dzieci z miłości do nich! To zaczyna zakrawać o
> dewiację.

Z milosci je karce gdy uznam ze tak jest dla nich lepiej. Rozumiem, ze jak
Twoj Kuba bedzie mial rodzenstwo i na przyklad z zadrosci bedzie to
rodzenstwo bil samochodzikami po glowie, to bedziesz mu tlumaczyla, ze dr.
Spock i inne autorytety wspolczesnej pedagogiki polecaja rozmowe dzieci z
rodzicami, zeby wykryc przyczyne gniewu. Ja biore w takiej sytuacji
delikwenta na strone, mowie mu, ze tak nie wolno a druga proba takiego
samego przestepstwa spowoduje nieuchronnie sredniowieczna kare cielesna. On
wie ze nie zartuje i albo juz nie wali samochodzikiem brata po glowie albo
dostaje w tylek. To dosyc proste.

Zebys nie musiala posadzec mnie o dewiacje: nie klade sie po czyms takim
zadowolony na lozko i wychylam piwo pomrukujac z rozkoszy. Nie jest latwo
uderzyc swoje dziecko. Ale jesli to ma temu dziecku przyniesc zysk w
postaci na przyklad uczenia sie zachowan spolecznych (nie bij slabszego),
to robie to.



> A tak w ogóle dlaczego je bijesz? Dlaczego nie starasz sie wychować ich
bez
> przemocy.

Staram sie.

> Zastanawiałeś się kiedyś co one czują gdy Ty - ich tata - bijesz je?

Wiedza, ze zasluzyly. Ucza sie, ze zle czyny pociagaja konsekwencje


> Co to znaczy dzieci są dziećmi, bo wydaje mi się, że wg Twojego
rozumowania
> znaczy to, że są kimś mniej ważnym - człowiekiem drugiek kategorii - z
kogo
> uczuciami nie warto sie liczyć więc można je bić skoro to akurat wydaje
Ci
> się stosowne.

Sa dziecmi, to znaczy miedzy innymi, ze maja sluchac swoich rodzicow.
Czuje sie bardzo odpowiedzialny za swoje dzieci i nie chce wychowac ich na
ludzi, ktorzy beda mysleli, ze wszystko wolno.

Pawel

Paweł Gurgul

unread,
Feb 5, 2001, 3:44:00 AM2/5/01
to

Daria Szymanska <da...@26fps.com> napisał(a) w artykule
<B6A41FC0.61F8%da...@26fps.com>...


> in article 027801c08f4a$4bc7a1a0$9124...@isk.skierniewice.pl, Pułaśka at
> pul...@poczta.onet.pl wrote on 01-02-05 09.01:

> Mnie kilka razy zdazylo sie dac Filipowi klapsa, ale klapsa na dodatek
nie
> bolacego. Nie zdalo to zadnego rezultatu , bo Filip uwazal to za
zabawe...

To oczywiscie nie ma sensu. Jesli trzeba dziecko uderzyc to tak, zeby
poczulo.

Pawel

Daria Szymanska

unread,
Feb 5, 2001, 4:03:19 AM2/5/01
to
in article 01c08f4f$db6e4840$51c300c3@pawel, Paweł Gurgul at
Pawel....@cmfc.com.pl wrote on 01-02-05 09.44:

>> Mnie kilka razy zdazylo sie dac Filipowi klapsa, ale klapsa na dodatek
> nie
>> bolacego. Nie zdalo to zadnego rezultatu , bo Filip uwazal to za
> zabawe...
>
> To oczywiscie nie ma sensu. Jesli trzeba dziecko uderzyc to tak, zeby
> poczulo.

ja osobiscie tez nie jestem za dawaniem klapsow...Klaps jest dla mie oznaka
slabosci rodzica .Nie moge pokazywac mojemu synowi , ze gdy jestem na niego
zla to daje mu klapsy , poniewaz gdy on zeslosci sie na inne dziecko tez go
uderzy .....
Moja znajoma ma syna , ktora wychowuje go bijac.Dziecko jest bardzo
agresywne....
W Szwecji dobro dziecka jest jedna z najwazniejszych rzeczy:-) Nie mozna
uderzyc dziecka , nawet niewinnego klapsa.Nie wiem na ile jest w tym prawdy
, ale kiedys znajoma opowiadala mi jak jej dziecko pewnego dnia powiedzialo,
gdy mama byla na nie zla:Wiem gdzie zadzwonic jesli mnie uderzysz!

Ola Zarod

unread,
Feb 5, 2001, 4:10:37 AM2/5/01
to
"Paweł Gurgul" wrote:
Nie jest latwo uderzyc swoje dziecko. Ale jesli to ma temu dziecku przyniesc
zysk w postaci na przyklad uczenia sie zachowan spolecznych (nie bij
slabszego), to robie to.

He, he....dobre: bijesz słabszego, żeby wiedział, że słabszych bić nie wolno.
Pozdrowienia
Ola

Pułaśka

unread,
Feb 5, 2001, 4:49:42 AM2/5/01
to

----- Wiadomość oryginalna -----
Od: Paweł Gurgul <
>
>
> Pułaśka

> > Brawo! Bijesz swoje dzieci z miłości do nich! To zaczyna zakrawać o


> > dewiację.
>
> Z milosci je karce gdy uznam ze tak jest dla nich lepiej. Rozumiem, ze jak
> Twoj Kuba bedzie mial rodzenstwo i na przyklad z zadrosci bedzie to
> rodzenstwo bil samochodzikami po glowie, to bedziesz mu tlumaczyla, ze dr.
> Spock i inne autorytety wspolczesnej pedagogiki polecaja rozmowe dzieci z
> rodzicami, zeby wykryc przyczyne gniewu.

No jeżeli Ty swojemu dziecku tłumacząc, że jego zachowanie jest złe używasz
argumentów typu "dr.


Spock i inne autorytety wspolczesnej pedagogiki polecaja rozmowe dzieci z
rodzicami"

to się nie dziwię, że one z tego nic nie rozumieją. Ale może warto właśnie
byłoby spróbować wykryć przyczynę gniewu a nie bić dzieciaka, bo IMO właśnie
znalezienie przyczyny złego zachowania i tłumaczenie jest skuteczne.

>Ja biore w takiej sytuacji
> delikwenta na strone, mowie mu, ze tak nie wolno a druga proba takiego
> samego przestepstwa spowoduje nieuchronnie sredniowieczna kare cielesna.
On
> wie ze nie zartuje i albo juz nie wali samochodzikiem brata po glowie albo
> dostaje w tylek. To dosyc proste.

Jasne, że proste. A on potem idzie i bije młodszego brata, bo jest starszy i
może. Sam dajesz przykład przemocy dziecku więc się nie dziw jego
zachowaniom.

> Zebys nie musiala posadzec mnie o dewiacje: nie klade sie po czyms takim
> zadowolony na lozko i wychylam piwo pomrukujac z rozkoszy.

A kto Cię tam wie :)

>Nie jest latwo
> uderzyc swoje dziecko. Ale jesli to ma temu dziecku przyniesc zysk w
> postaci na przyklad uczenia sie zachowan spolecznych (nie bij slabszego),
> to robie to.

Weź przeczytaj jeszcze raz to co napisałeś i spróbuj znaleźć tam choć
odrobinę logiki. Bijesz swoje dziecko po to aby nauczyć je, że nie wolno
bić? Daruj, ale o większą bzdurę trudno.


> > Zastanawiałeś się kiedyś co one czują gdy Ty - ich tata - bijesz je?
>
> Wiedza, ze zasluzyly. Ucza sie, ze zle czyny pociagaja konsekwencje

Jesteś pewien, że tylko to czują? Może są na Ciebie wściekłe, może Cię
nienawidzą + poczytaj sobie posty w tym wątku osób, które były bite i co
wtedy czuły?
Poza tym w ten sam sposób Twoje dzieci będą załatwiały swoje problemy z
otoczeniem np. z rodzeństwem, a nie chodzi Ci chyba o to aby Twoje dzieci
argumentowały swoje racje siłą mięśni?

>
> Sa dziecmi, to znaczy miedzy innymi, ze maja sluchac swoich rodzicow.
> Czuje sie bardzo odpowiedzialny za swoje dzieci i nie chce wychowac ich na
> ludzi, ktorzy beda mysleli, ze wszystko wolno.

Widzę, że cele mamy takie same tylko drogi dochodzenia do nich nieco
odmienne.

Pułaśka

unread,
Feb 5, 2001, 4:52:43 AM2/5/01
to

----- Wiadomość oryginalna -----
Od: Daria Szymanska

Pułaśka at

>
> >
> > ----- Wiadomość oryginalna -----
> > Od: Paweł Gurgul
> >> Bardzo je kocham i z milosci
> >> do nich karce je, gdy to potrzebne. A jesli uznam, ze w konkretnym
> >> przypadku najlepsza metoda karcenia jest klaps, to to robie i koniec.
> >
> > Brawo! Bijesz swoje dzieci z miłości do nich! To zaczyna zakrawać o
> > dewiację.
> Przepraszam , ze sie wtracam , ale nie wydaje mi sie , ze najlepszym
> okresleniem na klapsa jest bicie.

W przypadku mojego syna nie ma większej różnicy, bo on odbierał to tak samo.
Więc w moim przypadku bicie ani klapsy - never again.

Dlugi

unread,
Feb 5, 2001, 12:15:38 PM2/5/01
to
Dnia Mon, 05 Feb 2001 09:03:19 GMT, Daria Szymanska <da...@26fps.com> wklepal:

>in article 01c08f4f$db6e4840$51c300c3@pawel, Paweł Gurgul at
>Pawel....@cmfc.com.pl wrote on 01-02-05 09.44:
>
>>> Mnie kilka razy zdazylo sie dac Filipowi klapsa, ale klapsa na dodatek
>> nie
>>> bolacego. Nie zdalo to zadnego rezultatu , bo Filip uwazal to za
>> zabawe...
>>
>> To oczywiscie nie ma sensu. Jesli trzeba dziecko uderzyc to tak, zeby
>> poczulo.
>ja osobiscie tez nie jestem za dawaniem klapsow...Klaps jest dla mie oznaka
>slabosci rodzica .Nie moge pokazywac mojemu synowi , ze gdy jestem na niego
>zla to daje mu klapsy , poniewaz gdy on zeslosci sie na inne dziecko tez go
>uderzy .....

Blad - dajesz klapsa nie gdy Ty jestes zla tylko gdy on(a) cos przeskrobie. Cel
klapsa jest taki by iwedzialo ze robi zle. To nie jest oznaka slabosci rodzica
tylko pokazanie, ze jednak jego dziecko ma sluchac. Ja tak bylem wychowywany (do
dzis pamietam stary skorzany pasek wiszacy z boku na kuchni - nim to bolalo),
wcale nie mam za zle rodzicom, ze tak mnie wychowywali. Oczywisie nie mysle tu o
idacym w skrajnosc wychowaniu przez "dyscypline" ale mam przyklad teraz
(mieszkam u zony) jak potrafi zachowywac sie dziecko, ktore nie bylo uderzone
pewnie ani razu - zwrocenie jej uwagi konczy sie od razu placzem, wyjsciem do
innego pokoju oraz zwroceniem uwagi przez otoczenie (babcia, matka, itp) ze tak
nie wolno, przeciez ona jest mala (fajne - mala dziewczynka chodzaca do 1
gimnazjum, ktora nawet nic nie potrafi zrobic kolo siebie nie mowiac o pomocy
starszym - nie mi) i oczywiscie ona nadal jest ugruntowana w przekonaniu ze robi
prawidlowo. Nie wiem jak bedzie sie zachowywac jak dorosnie. Wydaje mi sie ze
pewnym momencie zabraklo jednak tego paska wiszacego u kuchni....

Pozdrawiam
Dlugi

Dlugi

unread,
Feb 5, 2001, 12:19:22 PM2/5/01
to
Dnia Mon, 05 Feb 2001 10:10:37 +0100, Ola Zarod <o...@zarod.com.pl> wklepal:

To nie jest tak, mysle ze dziecko male nie ma jeszcze wpojonych zasad wspolzycia
z innymi i nie mysli racjonalnie, a kare cielesna zapamieta wraz z przyczyna z
jakiej ja dostal.

Pozdrawiam
Dlugi

Dlugi

unread,
Feb 5, 2001, 12:23:55 PM2/5/01
to
Dnia 5 Feb 2001 10:49:42 +0100, pul...@poczta.onet.pl (Pułaśka) wklepal:

>
>----- Wiadomość oryginalna -----
>Od: Paweł Gurgul <
>>
>>
>> Pułaśka
>

>> > Zastanawiałeś się kiedyś co one czują gdy Ty - ich tata - bijesz je?


>>
>> Wiedza, ze zasluzyly. Ucza sie, ze zle czyny pociagaja konsekwencje
>
>Jesteś pewien, że tylko to czują? Może są na Ciebie wściekłe, może Cię
>nienawidzą + poczytaj sobie posty w tym wątku osób, które były bite i co
>wtedy czuły?

No to pewnie jestem odmiencem - bylem bity (nie masakrowany tylko jak cos
przeskrobalem to mialem bliski kontakt z "dyscyplinka"), pamietam strach przed
uderzeniem ale rowniez pamietam jak zanim cos zrobilem zastanowilem sie czy nie
zasluze pozniej na to spotkanie - a myslenie jak wiadomo nie szkodzi.

Pozdrawiam
Dlugi + Kuba (13tyg)

Ola Zarod

unread,
Feb 5, 2001, 1:18:15 PM2/5/01
to
> . Ale jesli to ma temu dziecku przyniesc
> >zysk w postaci na przyklad uczenia sie zachowan spolecznych (nie bij
> >slabszego), to robie to.
> >
> >He, he....dobre: bijesz słabszego, żeby wiedział, że słabszych bić nie wolno.
> >Pozdrowienia
> >Ola
>
> To nie jest tak, mysle ze dziecko male nie ma jeszcze wpojonych zasad wspolzycia
> z innymi i nie mysli racjonalnie, a kare cielesna zapamieta wraz z przyczyna z
> jakiej ja dostal.
>
> Pozdrawiam
> Dlugi

Jestem przekonana, że małe dziecko myśli racjonalnie. Zapytam jednak psychologa "od
dzieci" - mam w rodzinie - i dam Ci znać, co powiedział na temat uczenia się przez
dzieci zasad współżycia społecznego (tzn. czy robiš to racjonalnie, czy
emocjonalnie..)
O.

Marek Li

unread,
Feb 5, 2001, 6:59:06 PM2/5/01
to

----- Original Message -----
From: Dlugi <wal...@priv7.onet.pl>
To: <pl-soc...@newsgate.pl>
Sent: Monday, February 05, 2001 6:23 PM
Subject: Re: Czy klapsy działajš wychowawczo? - pyta młody ojciec


> No to pewnie jestem odmiencem - bylem bity (nie masakrowany tylko jak
cos
> przeskrobalem to mialem bliski kontakt z "dyscyplinka"), pamietam
strach przed
> uderzeniem ale rowniez pamietam jak zanim cos zrobilem zastanowilem
sie czy nie
> zasluze pozniej na to spotkanie - a myslenie jak wiadomo nie szkodzi.
>

Może właśnie chodzi o to, by dzieci "niebite" (:-), nie wykazywały
niepożądanych zachowań nie dlatego, że dostaną wpier...., ale dlatego,
że tak się nie powinno robić? Jest to pytanie retoryczne - przynajmniej
dla mnie, bo ja znam odpowiedź na nie:-)

Pozdrawiam,
Marek Li
Mark...@wp.pl

Dlugi

unread,
Feb 6, 2001, 12:53:15 AM2/6/01
to
Dnia Mon, 05 Feb 2001 19:18:15 +0100, Ola Zarod <o...@zarod.com.pl> wklepal:

I zapytaj go jeszcze co sadzi o moim przypadku wychowania (bylem wychowywany z
kontaktem z "dyscyplinka", co raczej na dobre mi wyszlo, nie mam zadnych
kompleksow, strachow nocnych i tych wszystkich innych duper..., ktorymi strasza
psychologowie). Zreszta w ktoryms watku na tej grupie niedawno bylo opisane jak
to ktos szedl ze swoim dzieckiem (jestem tu jeszcze swiezy wiec nie pamietam
wszystkich) i z naprzeciwka szla matka z synkiem - kolega tego dziecka. Przy
wymijaniu chlopiec bez zadnego zdania uderzyl to dziecko w twarz a tamta matka
nie zareagowala, wziela synka i poszli dalej. Pewnie po to by mu racjonalnie
wytlumaczyc :-))). Ja po prostu w to nie wierze, dzieci sa ciekawe wiec takze
testuja rodzicow na ile (do czego) moga sie posunac bez zadnej kary.

Pozdrawiam
Dlugi + Kuba(13tyg)

Paweł Gurgul

unread,
Feb 6, 2001, 2:42:15 AM2/6/01
to
Dlugi <wal...@priv7.onet.pl> napisał(a) w artykule
> >Jestem przekonana, że małe dziecko my¶li racjonalnie. Zapytam jednak

psychologa "od
> >dzieci" - mam w rodzinie - i dam Ci znać, co powiedział na temat uczenia
się przez
> >dzieci zasad współżycia społecznego (tzn. czy robią to racjonalnie, czy

> >emocjonalnie..)
>
> I zapytaj go jeszcze co sadzi o moim przypadku wychowania (bylem
wychowywany z
> kontaktem z "dyscyplinka", co raczej na dobre mi wyszlo, nie mam zadnych
> kompleksow, strachow nocnych i tych wszystkich innych duper..., ktorymi
strasza
> psychologowie). Zreszta w ktoryms watku na tej grupie niedawno bylo
opisane jak
> to ktos szedl ze swoim dzieckiem (jestem tu jeszcze swiezy wiec nie
pamietam
> wszystkich) i z naprzeciwka szla matka z synkiem - kolega tego dziecka.
Przy
> wymijaniu chlopiec bez zadnego zdania uderzyl to dziecko w twarz a tamta
matka
> nie zareagowala, wziela synka i poszli dalej. Pewnie po to by mu
racjonalnie
> wytlumaczyc :-))). Ja po prostu w to nie wierze, dzieci sa ciekawe wiec
takze
> testuja rodzicow na ile (do czego) moga sie posunac bez zadnej kary.
>
> Pozdrawiam
> Dlugi + Kuba(13tyg)

Ciesze sie, ze na tej grupie jest jeszcze oprocz mnie ktos kto ufa bardziej
rodzicielskiej intuicji niz psychologom dzieciecym (bez obrazy dla
psychologow, jesli tacy sa na tej grupie)

Pułaśka

unread,
Feb 6, 2001, 2:51:32 AM2/6/01
to

----- Wiadomość oryginalna -----
Od: Dlugi

> No to pewnie jestem odmiencem - bylem bity (nie masakrowany tylko jak cos
> przeskrobalem to mialem bliski kontakt z "dyscyplinka"), pamietam strach
przed
> uderzeniem ale rowniez pamietam jak zanim cos zrobilem zastanowilem sie
czy nie
> zasluze pozniej na to spotkanie - a myslenie jak wiadomo nie szkodzi.
>

Ale dziecko musi wiedzieć, że nie wolno mu czegoś robić nie dlatego, że go
ojciec zbije ale dlatego, że po prostu tego nie wolno z różnych przyczyn.
Np. nie może bić młodszego brata bo go to boli, nie wolno walić w szybę, bo
szyba może się zbić, nie wolno bawić się nożem, bo można się skaleczyć.

Ola Zarod

unread,
Feb 6, 2001, 3:17:29 AM2/6/01
to
Dlugi wrote:

> Dnia Mon, 05 Feb 2001 19:18:15 +0100, Ola Zarod <o...@zarod.com.pl> wklepal:
>
> >> . Ale jesli to ma temu dziecku przyniesc
> >> >zysk w postaci na przyklad uczenia sie zachowan spolecznych (nie bij
> >> >slabszego), to robie to.
> >> >
> >> >He, he....dobre: bijesz słabszego, żeby wiedział, że słabszych bić nie wolno.
> >> >Pozdrowienia
> >> >Ola
> >>
> >> To nie jest tak, mysle ze dziecko male nie ma jeszcze wpojonych zasad wspolzycia
> >> z innymi i nie mysli racjonalnie, a kare cielesna zapamieta wraz z przyczyna z
> >> jakiej ja dostal.
> >>
> >> Pozdrawiam
> >> Dlugi
> >
> >Jestem przekonana, że małe dziecko myśli racjonalnie. Zapytam jednak psychologa "od
> >dzieci" - mam w rodzinie - i dam Ci znać, co powiedział na temat uczenia się przez
> >dzieci zasad współżycia społecznego (tzn. czy robiš to racjonalnie, czy
> >emocjonalnie..)
>
> I zapytaj go jeszcze co sadzi o moim przypadku wychowania (bylem wychowywany z
> kontaktem z "dyscyplinka", co raczej na dobre mi wyszlo, nie mam zadnych
> kompleksow, strachow nocnych i tych wszystkich innych duper..., ktorymi strasza
> psychologowie).

Skoro uważasz, ze masz rację i to, co mówiš psychologowie, całkowicie olewasz (
kompleksy, czy lęki, które dla kogoś mogš być tragediš, nazywasz duperelami), to po co
mam zajmować czas człowiekowi, skoro to, co powie i tak zlekceważysz i uznasz za
śmieszne?
A te "duperele" to naprawdę poważne sprawy. I nie zawsze sš skutkiem bicia.
Mam nadzieję, że jak Twoje dziecko przyjdzie do Ciebie z płaczem, że boi się smoka,
albo, że dzieci mówiš w przedszkolu, że ma odstajšce uszy i z tego powodu będzie siusiać
w nocy do łóżka, nie powiesz mu " Spadaj, nie zawracaj mi głowy duperelami".
Ola

Ola Zarod

unread,
Feb 6, 2001, 3:26:35 AM2/6/01
to

>
> Ciesze sie, ze na tej grupie jest jeszcze oprocz mnie ktos kto ufa bardziej
> rodzicielskiej intuicji niz psychologom dzieciecym (bez obrazy dla
> psychologow, jesli tacy sa na tej grupie)
>
> Pawel
> Adam 7l, Jacek 4l, Wojtek 5m
>

A nie pomyślałeś, że psycholodzy też miewajš intuicję rodzicielskš (przeważnie
sami sa rodzicami)?
Ola

Dlugi

unread,
Feb 6, 2001, 4:27:01 AM2/6/01
to
Dnia 6 Feb 2001 08:51:32 +0100, pul...@poczta.onet.pl (Pułaśka) wklepal:

>

>Ale dziecko musi wiedzieć, że nie wolno mu czegoś robić nie dlatego, że go
>ojciec zbije ale dlatego, że po prostu tego nie wolno z różnych przyczyn.
>Np. nie może bić młodszego brata bo go to boli, nie wolno walić w szybę, bo
>szyba może się zbić, nie wolno bawić się nożem, bo można się skaleczyć.

I nie wolno krasc, zabijac itp. co jest ujete w KK uchwalonym przez Sejm, Senat
czy cokolwiek innego. I teraz wytlumacz to dziecku. Nie twierdze ze wszystkie
przewinienia dziecka powinny byc cielesnie karane, ale ktore to zalezy od
decyzji rodzica, a jak rodzic te decyzje bedzie podejmowal to juz inna bajka. Po
prostu jestem w opozycji do tych co twierdza, ze karanie dziecka klapsem moze mu
wyrzadzic jakies krzywdy moralne, itp.

Pozdrawiam
Dlugi + Kuba (14tyg)

botu

unread,
Feb 6, 2001, 4:24:53 AM2/6/01
to
> No to pewnie jestem odmiencem - bylem bity (nie masakrowany tylko
jak cos
> przeskrobalem to mialem bliski kontakt z "dyscyplinka"), pamietam
strach przed
> uderzeniem ale rowniez pamietam jak zanim cos zrobilem zastanowilem
sie czy nie
> zasluze pozniej na to spotkanie - a myslenie jak wiadomo nie
szkodzi.
>
> Pozdrawiam
> Dlugi + Kuba (13tyg)

Nic dodać, nic ująć...
Nie zastanowiłeś się, czy robisz dobrze, czy źle, tylko czy
oberwiesz... A kiedy nie było strachu (starzy _nie mogli_ się
dowiedzieć) co robiłeś?

Piszesz w innym poście


> moim przypadku wychowania (bylem wychowywany z
> kontaktem z "dyscyplinka", co raczej na dobre mi wyszlo, nie mam
zadnych
> kompleksow, strachow nocnych i tych wszystkich innych duper...,
ktorymi strasza
> psychologowie).

IMHO przeniesienie przez Ciebie przemocy jako zasady wychowawczej do
własnej rodziny zupełnie dyskwalifikuje metody Twoich rodziców. Nie
uważam wcale, że to Ci na dobre wyszło.

I nie będę się rozpisywać na temat relatywizmu takich metod
(najstarszy bije średniego, bo ma powód: żeby średniego nauczyć, że
nie wolno bić najmłodszego... a gdyby średni też miał powód, np.
najmłodszy złośliwie zabrał średniemu zabawkę?... to może właśnie
średni _powinien_ najmłodszemu wrzepić, żeby go nauczyć, że nie wolno
zabierać?..).

Myślę tylko, że wszystko jeszcze przed Tobą. Dziecko masz malutkie,
chyba ma razie go nie bijesz?... Więc to co piszesz to raczej
przeświadczenia niż doświadczenia. Bycie rodzicem, tak naprawdę,
weryfikuje wszystkie nasze wyniesione z domu, wyczytane i wysłuchane
mądrości. Teraz na pewno Cię nie przekonamy, mam tylko nadzieję, że
nie jesteś zupełnie nieprzemakalny na doświadczenia _Twojego_
kontaktu z _Twoim_ dzieckiem.
Pozdrawiam
botu (Marcin 9)
Wrocław


Dlugi

unread,
Feb 6, 2001, 4:41:55 AM2/6/01
to
Dnia Tue, 06 Feb 2001 09:17:29 +0100, Ola Zarod <o...@zarod.com.pl> wklepal:


>> >Jestem przekonana, że małe dziecko myśli racjonalnie. Zapytam jednak psychologa "od
>> >dzieci" - mam w rodzinie - i dam Ci znać, co powiedział na temat uczenia się przez
>> >dzieci zasad współżycia społecznego (tzn. czy robiš to racjonalnie, czy
>> >emocjonalnie..)
>>
>> I zapytaj go jeszcze co sadzi o moim przypadku wychowania (bylem wychowywany z
>> kontaktem z "dyscyplinka", co raczej na dobre mi wyszlo, nie mam zadnych
>> kompleksow, strachow nocnych i tych wszystkich innych duper..., ktorymi strasza
>> psychologowie).
>
>Skoro uważasz, ze masz rację i to, co mówiš psychologowie, całkowicie olewasz (
>kompleksy, czy lęki, które dla kogoś mogš być tragediš, nazywasz duperelami), to po co
>mam zajmować czas człowiekowi, skoro to, co powie i tak zlekceważysz i uznasz za
>śmieszne?

Nie, nie zrozumialas mnie. Nie bede olewal tego co moglby powiedziec psycholog,
ale nie zawsze oni maja racje (chodzi o to ze oni maja "szablon" zachowan i
postepowan a zycie niestety jest inne) , wiec moje podejscie do zycia jest
nastepujace - zebrac max ilosc info na dany temat a pozniej wybrac wlasne
rozwiazanie.

>A te "duperele" to naprawdę poważne sprawy. I nie zawsze sš skutkiem bicia.
>Mam nadzieję, że jak Twoje dziecko przyjdzie do Ciebie z płaczem, że boi się smoka,
>albo, że dzieci mówiš w przedszkolu, że ma odstajšce uszy i z tego powodu będzie siusiać
>w nocy do łóżka, nie powiesz mu " Spadaj, nie zawracaj mi głowy duperelami".

Bede wychowywal swoje dziecko by bylo "twarde", nie przejmowalo sie takimi
nasmiewaniami. Bede sie staral by Kuba nie bal sie ciemnosci, Baby Jagi itp. Nie
wiem jeszcze jakimi metodami bede sie poslugiwal (jak pisalem nie ma szablonu na
zycie), ale mam nadzieje ze mi sie to uda. A takie roztrzasanie sprawy (np.
nocnego moczenia) z dzieckiem takze moga byc dla dziecka nieprzyjemne i
wstydliwe, nie mowiac o tym ze mam zamiar wychowac z Kuby chlopca a nie
dziewczynke ciaglym mamusiowaniem/tatusiwaniem mu i we wszystkim pomaganiem.
Jak juz pisalem u mnie w domu my (2 siostry i ja) odebralismy inne wychowanie, a
mam przyklad u zony w domu (gdzie aktualnie mieszkam), jakie wychowanie tam
jest/bylo i jakie sa efekty (pannica na wydaniu - 23 lata potrafi sie rozbeczec,
gdy ojciec/matka cos jej odmowi).

Pułaśka

unread,
Feb 6, 2001, 4:42:01 AM2/6/01
to

----- Wiadomość oryginalna -----
Od: Dlugi

(Pułaśka) wklepal:


>
> >
>
> >Ale dziecko musi wiedzieć, że nie wolno mu czegoś robić nie dlatego, że
go
> >ojciec zbije ale dlatego, że po prostu tego nie wolno z różnych przyczyn.
> >Np. nie może bić młodszego brata bo go to boli, nie wolno walić w szybę,
bo
> >szyba może się zbić, nie wolno bawić się nożem, bo można się skaleczyć.
>
> I nie wolno krasc, zabijac itp. co jest ujete w KK uchwalonym przez Sejm,
Senat
> czy cokolwiek innego. I teraz wytlumacz to dziecku.

Naprawdę nie wiesz jak wytłumaczyć takie rzeczy swojemu dziecku? To zastanów
się już teraz, żeby potem w pierwszym odruchu nie sięgać po pasek. Wiem, że
tak łatwiej ale może lepiej zawczasu pomyśleć, bo to naprawdę nie boli, i
zacząć wpajać dziecku pewne zasady od maleńkości?

>Nie twierdze ze wszystkie
> przewinienia dziecka powinny byc cielesnie karane, ale ktore to zalezy od
> decyzji rodzica, a jak rodzic te decyzje bedzie podejmowal to juz inna
bajka. Po
> prostu jestem w opozycji do tych co twierdza, ze karanie dziecka klapsem
moze mu
> wyrzadzic jakies krzywdy moralne, itp.

Zastanów się tylko najpierw czy to w ogóle możliwe, żeby przemocą fizyczną
nie zrobić dziecku krzywdy moralnej.

Pułaśka

unread,
Feb 6, 2001, 4:52:11 AM2/6/01
to

----- Wiadomość oryginalna -----
Od: Paweł Gurgul

>
> Ciesze sie, ze na tej grupie jest jeszcze oprocz mnie ktos kto ufa
bardziej
> rodzicielskiej intuicji niz psychologom dzieciecym (bez obrazy dla
> psychologow, jesli tacy sa na tej grupie)


Co nazywasz rodzicielską intuicją? Twoje lenistwo, brak chęci pomyślenia jak
rozwiązać sytuację kryzysową bez sięgania po przemoc, czy chęć wyładowania
swojej złości na dziecku? A może Ci się zdaje, że wszystkie rozumy już
pozjadałeś i to co mówią i piszą psycholodzy funta kłaków jest niewarte?

Pisałeś we wcześniejszym poście o tym, że starszy brat bije młodszego a
przyczyną jest zazdrość. Twoim rozwiązaniem był oczywiście klaps, a nie
zastanowiłeś się przypadkiem, że pojawienie się młodszego rodzeństwa jest
bardzo trudną sytuacją dla Twojego synka. A zazdrość, która jest bądź co
bądź ludzka, jest dla niego bardzo trudnym do zrozumienia uczuciem, z którym
on sobie nie może poradzić? A Ty po to jesteś rodzicem, żeby jako przewdnik
pomóc mu ją zrozumieć i sobie z nią radzić? A Ty w takiej sytuacji dajesz mu
klapsa dając mu jednocześnie do zrozumienia, że jego potrzeby i uczucia są
mało ważne. On teraz wie, że nie może bić brata ale dlatego ma go nie bić bo
Ty mu przyłożysz a nie dlatego, że małego to boli. A poza tym dalej nie
rozumie co się z nim dzieje.

Krzysztof Pułapa

unread,
Feb 6, 2001, 4:56:42 AM2/6/01
to
> Ale dziecko musi wiedzieć, że nie wolno mu czegoś robić nie dlatego, że go
> ojciec zbije ale dlatego, że po prostu tego nie wolno z różnych przyczyn.
> Np. nie może bić młodszego brata bo go to boli, nie wolno walić w szybę, bo
> szyba może się zbić, nie wolno bawić się nożem, bo można się skaleczyć.

Dziecko tego nie czuje ;-) Sam to wiem na swoim przykladzie ile razy robilem
to co mi rodzice zakazali, tylko dlatego ze zakazali ;) Nie ma to jak
połączenie tego z przykrymi konsekwencjami ... niestety tak juz jest ...

--
Pułapa Krzysztof, Kraków
E-mail: Krzyszto...@comarch.pl
Ford Escort 1.6 16V ZETEC '95

Nieradek

unread,
Feb 6, 2001, 5:08:56 AM2/6/01
to

Użytkownik Dlugi <wal...@priv7.onet.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:n0cv7tcas549vripg...@4ax.com...

>
> I nie wolno krasc, zabijac itp. co jest ujete w KK uchwalonym przez Sejm,
Senat czy cokolwiek innego. I teraz wytlumacz to dziecku. Nie twierdze ze
wszystkie przewinienia dziecka powinny byc cielesnie karane, ale ktore to
zalezy od decyzji rodzica, a jak rodzic te decyzje bedzie podejmowal to juz
inna bajka. Po prostu jestem w opozycji do tych co twierdza, ze karanie
dziecka klapsem moze mu wyrzadzic jakies krzywdy moralne, itp.
>
> Pozdrawiam
> Dlugi + Kuba (14tyg)


Wiesz co, mam trzyipółletnią córę i jak na razie nie zapowiada się, żebym w
najbliższym czasie musiała rozprawiać o kodeksie karnym czy zabijaniu.
Natomiast w kwestii kradzenia: zdarzyło się, że Marta przyniosła z
przedszkola zabawkę. I czy w tej chwili powinnam była jej wrzepić
wychowawczego klapsa? Według niektórych tu głosów tak by było najprościej.
Ale ja myslę inaczej: klaps byłby kompletnym niewypałem, bo córa nie miała
zielonego pojęcia, że robi źle. Zabawka się jej spodobała, uznała, że warto
ją mieć tylko dla siebie i wzięła do domu. Dopiero gdy wytłumaczyłam jaka
jest różnica pomiędzy układem z zabawkami w przedszkolu a układem z jej
własnymi - pojęła, że zabawek z przedszkola wynosić nie należy, bo cierpią
na tym inne dzieci. I nie byłam zmuszona jej bić z okrzykiem: nie kradnij
więcej. Wystarczyła rozmowa.
Natomiast niektórzy rodzice usprawiedliwiają sie faktem, że ręka to tak sama
wymierzyła karę, że nieprzewidziana sytuacja i łapa sama poszła w kierunku
pupy. I tu stary jak świat przykład: gwałtowne wybiegnięcie malucha na
jezdnię. I jeśli mały nie ginie pod kołami (sorry za drastyczny przykład),
to zwykle rodzic daje w tym momencie klapsa (oby tylko!!). A jak mały ginie
albo jest ciężko ranny? Kogo wtedy należałoby trzasnąć? Kierowcę, bo jechał
tamtędy? Za każdym razem dostać tego wychowawczego klapsa powinien rodzic, w
żadnym razie maluch. W końcu to rodzic dopuścił do takiej sytuacji. I nie ma
tu żadnych tłumaczeń, że taki jest maluch rozbrykany, nie zauważyłem/am, nie
daję sobie rady itd.
I nie ograniczyłabym się do stwierdzenia faktu, że klaps czyni bądź nie
czyni krzywd moralnych. Żyją na świecie ludzie bici przez własnych rodziców
i jakoś im z tym dobrze, a żyją też tacy, którzy na samo wspomnienie
wychowawczych klapsów myślą o tym co najmniej źle. Myślę, że bicie dzieci ma
głębszy wymiar - uderzenie słabszego jest po prostu oznaką własnej słabości.
I już. Są po prostu tacy, którzy nie potrafią pewnych i właśnie tych
najprostszych rzeczy wytłumaczyć własnemu dziecku bez użycia klapsa. I
często zniecierpliwienie powtarzającą się sytuacją - a w przypadku maluchów
to najnormalniejsza rzecz pod słońcem, że ciągle wkurzają :-))) nas tym
samym - powoduje to, że podnosimy rękę na dziecko. Nie posłucha głosu,
posłucha psiej skóry - tak mówiono kiedyś. Ale niektóre stare prawdy się
dezaktualizują i dlatego myślę, że warto się zastanowić zanim uruchomi się
"wychowawczego" klapsa.

--
Pozdrawiam,
Kasia i Marta (3l)


Pułaśka

unread,
Feb 6, 2001, 5:09:31 AM2/6/01
to

----- Wiadomość oryginalna -----
Od: Krzysztof Pułapa

> > Ale dziecko musi wiedzieć, że nie wolno mu czegoś robić nie dlatego, że
go
> > ojciec zbije ale dlatego, że po prostu tego nie wolno z różnych
przyczyn.
> > Np. nie może bić młodszego brata bo go to boli, nie wolno walić w szybę,
bo
> > szyba może się zbić, nie wolno bawić się nożem, bo można się skaleczyć.
>
> Dziecko tego nie czuje ;-) Sam to wiem na swoim przykladzie ile razy
robilem
> to co mi rodzice zakazali, tylko dlatego ze zakazali ;) Nie ma to jak
> połączenie tego z przykrymi konsekwencjami ... niestety tak juz jest ...
>

I o to chodzi żeby to były konsekwencje bezpośrednio związane z tym co
zrobiły. Np.
Zakaz: nie dotykaj gorącego garnka - dziecko uparcie dalej pcha się żeby go
dotknąć - pozwolić mu to zrobić (oczywiście w warunkach kontrolowanych)
niech wie jaka jest tego konsekwecja: sparzy się, będzie go bolało.

Zakaz: Nie dotykaj noża - dzieciak po raz enty wyciąga po niego rękę - ukuć
go w rączkę delikatnie ale tak, żeby trochę zabolało.

Przykładów można by mnożyć.

Taka konsekwencja czynów jest dużo bardziej logiczna niż otrzymanie lania od
rodziców. Ale jedna jest zasada nie można od dzieci oczekiwać wszystkiego
natyczmiast i pozwolę sobie zacytować post Janka (Krysta), który doszedł do
tego właśnie na bazie swoich doświadczeń:

"Prawie zawsze po pózniejszym przeanalizowaniu sytuacji
kryzysowej,dochodzilem do wniosku,ze ja oczekiwalem,przez swoja
niecierpliwosc,brak czau etc.,efektu natychmiastowego nie bralem za reke,nie
pomagalem np.posprzatac pokoju,tylko "przed kolacja ma byc pokój
posprzatany"

Dlugi

unread,
Feb 6, 2001, 5:16:36 AM2/6/01
to
Dnia Tue, 6 Feb 2001 10:24:53 +0100, "botu" <bo...@poczta.wp.pl> wklepal:

>> No to pewnie jestem odmiencem - bylem bity (nie masakrowany tylko
>jak cos
>> przeskrobalem to mialem bliski kontakt z "dyscyplinka"), pamietam
>strach przed
>> uderzeniem ale rowniez pamietam jak zanim cos zrobilem zastanowilem
>sie czy nie
>> zasluze pozniej na to spotkanie - a myslenie jak wiadomo nie
>szkodzi.
>>
>> Pozdrawiam
>> Dlugi + Kuba (13tyg)
>
>Nic dodać, nic ująć...
>Nie zastanowiłeś się, czy robisz dobrze, czy źle, tylko czy
>oberwiesz... A kiedy nie było strachu (starzy _nie mogli_ się
>dowiedzieć) co robiłeś?

Blad - staralem sie przewidziec, czy jak cos zrobie to zasluze na kare, wiec
staralem sie rozrozniac postepowanie prawidlowe od nieprawidlowego.
Na brak zajec nie narzekalem :-))

>Piszesz w innym poście
>> moim przypadku wychowania (bylem wychowywany z
>> kontaktem z "dyscyplinka", co raczej na dobre mi wyszlo, nie mam
>zadnych
>> kompleksow, strachow nocnych i tych wszystkich innych duper...,
>ktorymi strasza
>> psychologowie).
>
>IMHO przeniesienie przez Ciebie przemocy jako zasady wychowawczej do
>własnej rodziny zupełnie dyskwalifikuje metody Twoich rodziców. Nie
>uważam wcale, że to Ci na dobre wyszło.

To nie jest/bylo/bedzie wychowanie przez przemoc tylko kara cielesna nie bedzie
wylkuczona w procesie wychowywania mojego dziecka. Nie mam zamiaru wyzywac sie
na nim, zycie nauczylo mnie juz 2 razy pomyslec zanim sie cos zrobi, wiec mam
nadzieje ze nie bede "dzialal w afekcie" i wymierzal razy na lewo i prawo

>I nie będę się rozpisywać na temat relatywizmu takich metod
>(najstarszy bije średniego, bo ma powód: żeby średniego nauczyć, że
>nie wolno bić najmłodszego... a gdyby średni też miał powód, np.
>najmłodszy złośliwie zabrał średniemu zabawkę?... to może właśnie
>średni _powinien_ najmłodszemu wrzepić, żeby go nauczyć, że nie wolno
>zabierać?..).

To tez nie jest tak, nie bede biciem uczyl ze nie wolno bic innego. Po prostu
kara ma byc zapamietana wraz z przewinieniem, a nie ze dziecko zrobi cos zlego,
rodzic z nim troche pogada (wiem - przesadzam) a dziecko na drugi raz pomysli -
a zrobie to samo, przeciez nic mi nie grozi za to poza polgodzinnym
wysluchiwaniem przynudzania.

>Myślę tylko, że wszystko jeszcze przed Tobą. Dziecko masz malutkie,
>chyba ma razie go nie bijesz?...

O co Ty mnie posadzasz - o sadyzm?

>Więc to co piszesz to raczej
>przeświadczenia niż doświadczenia. Bycie rodzicem, tak naprawdę,
>weryfikuje wszystkie nasze wyniesione z domu, wyczytane i wysłuchane
>mądrości. Teraz na pewno Cię nie przekonamy, mam tylko nadzieję, że
>nie jesteś zupełnie nieprzemakalny na doświadczenia _Twojego_
>kontaktu z _Twoim_ dzieckiem.

Nie jestem nieprzemakalny, jak juz pisalem staram sie zebrac mozliwie najwiecej
info na dany temat a pozniej wybrac wlasciwe (wg mnie) rozwiazanie. Info zbieram
z wszystkich mozliwych dla mnie zrodel, ale nie bede sluchal tylko jednej osoby.
Slusznosc takiego postepowania w moim przypadku potwierdza np. starcia z
tesciowa od poczatku zycia Kuby :
- pij bawarke, to zwiekszy Ci ilosc pokarmu (to do zony, po pierwsze nieprawda,
po drugie po co noworodkowi wielkie ilosci pokarmu)
- pozniej bylo pij mleko - i zona pila ponad 2l dziennie, az Kuba dostal wysypki
- mowilam zeby nie pic tyle mleka - to juz po wysypce.
Jak to sie mowi "przegiela pale" po doradzeniu zonie by na kolke oprocz tyle co
rozpoczetego dawania Esputicon-u dala Plantex i to cale opakowanie. Oczywiscie
bez zadnego poinformowania mnie. Skonczylo sie to na szczescie tylko jedna
nieprzespana noca dla nas a dla Kuby co polgodzinnym masowaniem brzuszka. Po
prostu "nie pomyslala" ze zoladeczek nie byl przygotowany na taka dawke glukozy,
nie mowiac o zasadnosci wprowadzania rownoczesnie 2 lekarstw na te sama
dolegliwosc. Zona od tego czasu wreszcie mnie tez posluchala i juz nie slucha
slepo tesciowej (bo przeciez ja wychowalam juz dzieci a wy jeszcze nie - text
tesciowej) a mnie jako chopa to juz wogole pod uwage nie braly.

Uff rozpisale sie troche :-))

>Pozdrawiam
>botu (Marcin 9)
>Wrocław

Pozdrawiam rowniez
Dlugi + Kuba (14tyg)
Ja rowniez
Dlugi + Kuba(14tyg)
Iwonicz Zdroj :-))

Ola Zarod

unread,
Feb 6, 2001, 5:22:50 AM2/6/01
to
Dlugi wrote:

Widzisz, to jest tak, ze lęk przed ciemnościš, czy problem z uszami wydaja sie drobiazgami
nam, dorosłym - jeżeli dziecko ma taki problem, to czesto kryje sie za tym coś
poważniejszego.
Nie uważam, ze należy z dzieckiem roztrzšsać sprawy moczenia się - tak sie nie robi - ale nie
wolno na nie krzyczeć, perswadować itp. Moczenie może być objawem lęków, które Ty lekceważysz
(albo o nich nie wiesz) - i kólko się zamyka.
Nie uważam, że dzieci należy "rozpuszczać" i nie należy przesadzać w wychowaniu "macho".
Wszystko da się wypośrodkować. Można wychowac porzšdnego człowieka bez bicia.
Znam takich dorosłych facetów - spokojni, odpowiedzialni za rodziny, prawi, w pracy dobrze
sobie radzš, dbajš o swoje, rodzinie nie dadzš krzywdy zrobić. Nie dostawali w dzieciństwie
lania, ale mieli stanowczych ojców i matki, którzy im zakreślali reguły postępowania.
Znam też przykład wychowania chłopca przez tatę na "twardziela" (jak chcesz, opowiem Ci
szczegóły na priva) - chłopiec wiedział, czego tata oczekuje - był "męski", nie okazywał
strachu, nie bał się, przy tacie nie płakał itp.
Ale miał problemy, nawet jako małe dziecko - nie mówił o tym tacie, bo wiedział, że tata
powie, ze jest mazgajem, itp. Nie miał w tacie oparcia, ale zachowyał się, tak, jak ojciec
sobie wymarzył.
Teraz leczy się z nerwicy. Ma 19 lat...powoli z tego wychodzi. Wyprowadził się z domu, taty
nienawidzi.
Jego siostra nie była przez tatę wychowywana tak "twardo" - wiadomo - dziewczynkom wolno
sobie popłakać itp. - ona z tata potrafi sie dogadać, choć też ojca nie uwielbia. Też mieszka
osobno, choć za mšż jeszcze nie wyszła.
Ich mama, która teżdzieci nie rozpuszczała ma z nimi dobry kontakt - co nie oznacza, że im we
wszystkim potakuje :)
Ola
P.S. A popłakać sobie nie można? Podobno przez płacz rozładowuje się emocje...a we łzach
wydala się jakieś substancje które sš toksyczne! Nie wiem, czemu chłopiec nie może sobie
popłakac z bólu przy rozbitym kolanie. To "mazgajstwo"?


Pułaśka

unread,
Feb 6, 2001, 5:32:13 AM2/6/01
to

----- Wiadomość oryginalna -----
Od: Dlugi

> Slusznosc takiego postepowania w moim przypadku potwierdza np. starcia z
> tesciowa od poczatku zycia Kuby :
> - pij bawarke, to zwiekszy Ci ilosc pokarmu (to do zony, po pierwsze
nieprawda,
> po drugie po co noworodkowi wielkie ilosci pokarmu)
> - pozniej bylo pij mleko - i zona pila ponad 2l dziennie, az Kuba dostal
wysypki
> - mowilam zeby nie pic tyle mleka - to juz po wysypce.
> Jak to sie mowi "przegiela pale"

I co, przyłożyłeś jej? Nie? Dlaczego? Zgodnie z zasadą, którą starasz się
głosić byłaby to dobra kara za przewinienia.

Dlugi

unread,
Feb 6, 2001, 5:38:24 AM2/6/01
to
Dnia 6 Feb 2001 10:42:01 +0100, pul...@poczta.onet.pl (Pułaśka) wklepal:

>
>----- Wiadomość oryginalna -----
>Od: Dlugi
>
>(Pułaśka) wklepal:
>>
>> >
>>
>> >Ale dziecko musi wiedzieć, że nie wolno mu czegoś robić nie dlatego, że
>go
>> >ojciec zbije ale dlatego, że po prostu tego nie wolno z różnych przyczyn.
>> >Np. nie może bić młodszego brata bo go to boli, nie wolno walić w szybę,
>bo
>> >szyba może się zbić, nie wolno bawić się nożem, bo można się skaleczyć.
>>
>> I nie wolno krasc, zabijac itp. co jest ujete w KK uchwalonym przez Sejm,
>Senat
>> czy cokolwiek innego. I teraz wytlumacz to dziecku.
>
>Naprawdę nie wiesz jak wytłumaczyć takie rzeczy swojemu dziecku? To zastanów
>się już teraz, żeby potem w pierwszym odruchu nie sięgać po pasek. Wiem, że
>tak łatwiej ale może lepiej zawczasu pomyśleć, bo to naprawdę nie boli, i
>zacząć wpajać dziecku pewne zasady od maleńkości?

Pisalem juz ze zanim cos zrobie to 2 x pomysle

>>Nie twierdze ze wszystkie
>> przewinienia dziecka powinny byc cielesnie karane, ale ktore to zalezy od
>> decyzji rodzica, a jak rodzic te decyzje bedzie podejmowal to juz inna
>bajka. Po
>> prostu jestem w opozycji do tych co twierdza, ze karanie dziecka klapsem
>moze mu
>> wyrzadzic jakies krzywdy moralne, itp.
>
>Zastanów się tylko najpierw czy to w ogóle możliwe, żeby przemocą fizyczną
>nie zrobić dziecku krzywdy moralnej.

Mozliwe - widze to po sobie, trzeba nie tylko dziecku wlac tylko rowniez
wytlumaczyc, dlaczego dostalo. I nie dostanie za pierwsze takie przewinienie
tylko jak po pierwszym nie zrozumie ze tak robic nie wolno po moich/naszych
tlumaczeniach to nastepne takie przewinienie bedzie podparte kara cielesna.

sve...@poczta.onet.pl

unread,
Feb 6, 2001, 5:43:09 AM2/6/01
to

> Po prostu
> kara ma byc zapamietana wraz z przewinieniem, a nie ze dziecko zrobi cos
zlego,


Tak sie przygladam tej dyskusji, w ktorej juz nie biore udzialu, i w koncu
nasunely mi sie takie mniej lub bardziej madre mysli.
Piszesz o "przewinieniach" dziecka. A ja zaczynam miec watpliwosci, czy mozna
to wszystko rozpatrywac w takich kategoriach. To tak, jakby zakladac, ze
dziecko celowo robi nam na zlosc lub celowo popelnia wykroczenia (brzmi prawie
jak kodeks karny). A przeciez dziecko po prostu uczy sie zycia, od samego
poczatku. Kiedy malenkie niemowle obleje nas mlekiem, ktore mu sie ulalo, to
tez nie jestesmy najszczesliwsi z tego powodu. A przeciez rozumiemy dziecko i
do glowy nam nie przyjdzie, zby je ukarac...
Kidy troche starsze dziecko uczy sie chodzic i odkrywa swiat przedmiotow w
domu, uparcie grzebiac przy nich i irytujac nas czesto, to tez rozumiemy, ze to
nauka, a nie czarcia zlosliwosc. Dziecko ma swoj poziom pojmowania swiata, a
logika tego pojmowania czesto rozni sie od naszej. Podam przyklad: ci z nas,
ktorzy przeszli etap "piekielnych dwulatkow" wiedza, co to znaczy byc z
dzieckiem na lonie natury. Jak siedzimy na lawce, to maluch biega, tam i
spowrotem. Jak tylko chcemy isc do domu, maluch zaczyna wolac "na rece", nie
chce isc za nami, i czesto jedynym ratunkiem jest wozek. Czemu tak jest? Bo
dziecko prezentuje tu zupelnie normalne zachowanie orientacji co do
nieruchomego punktu: mama siedzi, to wiem, gdzie ona jest; mama idzie, i gubie
orientacje. Dla nas, doroslych, to zupelnie niepojete, jesli nam tego ktos, np
psycholog dzieciecy, nie uswiadomi. A czesto widzi sie rodzicow wlasnie
klapsami zmuszajacych swoje dzieci do marszu do domu. Z punktu widzenia
rodzicow takie dziecko jest bowiem krnabrne, zlosliwe, bo skoro mialo siele
tyle biegac, to czemu nie chce teraz isc? No i takie dziecko, ukarane
za "przewinienie", zupelnie traci poczucie pewnosci siebie. Wedlug logiki
dziecka postepuje ono prawidlowo, wiec czemu dostaje w skore?
To tylko przyklad, ale mozna na jego podstawie wyciagnac pewien wniosek,
mianowicie ze glebokiego zastanowienia wymaga fakt, czy mozna nazywac
niepasujace nam zachowanie dziecka "przewinieniem". Ja sadze, ze 99%
tych "przewinien" to nasza, doroslych, niewiedza o tym, co dziecko naprawde
chce robic i brak zrozumienia dzieciecej psychologii. Kazdy klaps powinien
wlasciwie byc dany nam samym, bo kazdy klaps swiadczy o naszym zlym
postepowaniu wobec dziecka. Nie chce nam sie, nie mamy czasu, cierpliwosci,
itp, itd, aby do glebi wniknac w przyczyny postepowania malucha. Latwo jest dac
klapsa. Nie jestem swieta, tez mi sie zdarza. I zawsze potem jest mi glupio i
zawsze potem, na spokojnie, widze, ze do klapsa by nie doszlo, gdybym bardziej
sie zastanowila, czemu "zle" sie dzieje.
Nie nauczymy dzieci postepowac dobrze bijac je. Natomiast nauczymy je, ze bicie
i strach to skutkujace metody "wychowawcze". Ale o tym to juz dziewczyny
pisaly, wiec nie bede powtarzac.

Anna i Björn


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Katarzyna Dziurka

unread,
Feb 6, 2001, 5:50:46 AM2/6/01
to

Pułaśka wrote:
>
> ----- Wiadomość oryginalna -----
> Od: Dlugi
>
> > No to pewnie jestem odmiencem - bylem bity (nie masakrowany tylko jak cos
> > przeskrobalem to mialem bliski kontakt z "dyscyplinka"), pamietam strach
> przed
> > uderzeniem ale rowniez pamietam jak zanim cos zrobilem zastanowilem sie
> czy nie
> > zasluze pozniej na to spotkanie - a myslenie jak wiadomo nie szkodzi.
> >
>
> Ale dziecko musi wiedzieć, że nie wolno mu czegoś robić nie dlatego, że go
> ojciec zbije ale dlatego, że po prostu tego nie wolno z różnych przyczyn.
> Np. nie może bić młodszego brata bo go to boli, nie wolno walić w szybę, bo
> szyba może się zbić, nie wolno bawić się nożem, bo można się skaleczyć.
>
>


Ja niestety czasami dam klapsa. Jednak tylko w tych sytuacjach, gdy
robia cos niebezpiecznego, a moich upomnien "nie slysza" (np. na prawde
nie wolno skakac z oparcia rogowki na glowe, wyrywac mi reki i
przebiebac przez ruchliwa ulice). Oczywiscie i przedtem i potem sa
drobiazgowe tlumaczenia dlaczego tego nie wolno. Czasem jest tez stanie
w kacie jako czas na przemyslenie. Wypuszczenie z kata to nie tylko
przep[raszam, ale i spokojna rozmowa co bylo takie strasznie zle i
dlaczego. Do tego ja okropnie sroga mama stosuje kary wprost wynikajace
z przewinien - prosilam, zebyscie dzisiaj nie wysypywaly wszystkich
zabawek z tych 2 koszy, bo......, treraz musicie same szybko to
posprzatac, pomimo, ze jestescie juz zmeczone, jest dobranocka, przyszli
wlasnie goscie itd. Oraz dotyczy zwlaszcza starszej - sa prawa,
przyjemnosci, ale i obowiazki: nie umiesz grzecznie usiedziec na lekcji
i rozmawiasz - to niestety nici z jazdy konej w tym tygodniu, nie
chcialo ci sie odrobic zadania - to moze mi sie nie chce zawiezc cie na
konie.


Katarzyna
>
>

Ola Zarod

unread,
Feb 6, 2001, 5:52:00 AM2/6/01
to
> Mozliwe - widze to po sobie, trzeba nie tylko dziecku wlac tylko rowniez
> wytlumaczyc, dlaczego dostalo. I nie dostanie za pierwsze takie przewinienie
> tylko jak po pierwszym nie zrozumie ze tak robic nie wolno po moich/naszych
> tlumaczeniach to nastepne takie przewinienie bedzie podparte kara cielesna.
>
> Pozdrawiam
> Dlugi + Kuba (14tyg)

To juz lepiej :)
Ale małe dziecko nie rozumie klapsów - klapnęłam raz Jankę w pupę - przeszła nad
tym do porzšdku dziennego - w ogóle nie odebrała tego jako kary. Popatrzyła
oczami jak pięciozłotówki z niemym pytaniem - co sie stało ?
Natomiast majšc 11 mes. nauczyła się, że nie wolno dotykać kurków od gazu TYLKO
METODĽ PERSWAZJI :))
Ale persfazja nie polegała na przynudaniu, tylko stanowczym "nie, nie nie" i
zdejmowania łapki z kurka. Teraz Janka patrzy jak odkręcam gaz, widzę, że jš
ręka świerzbi, żeby pokręcić sobie kurkami ale nawet nie próbuje :)
A piszę o tym dlatego, ze "perswadowanie" powtarzałam chyba 20 razy.
Przypadek z klapsem był nieskuteczny, bo wcześniej tłumaczyłam zbyt krótko.
Jak widać wielokrotny zakaz jest skuteczniejszy, niż kilkukrotny+klaps.
U większego dziecka można już tłumaczyć: nie cišgnij za włosy - boli itp. U nas
sie sprawdza.
Nawet pięcioletniemu dzieciakowi trzeba tłumaczyć parę razy - po prostu zapomina.
Więc jak mu przywalisz, to będzie rozżalony i wściekły, a niekoniecznie będzie
wiedział, za co dostał.
ola

Ola Zarod

unread,
Feb 6, 2001, 5:55:44 AM2/6/01
to
>
> Ale persfazja

Rety...przepraszam...
O.


Dlugi

unread,
Feb 6, 2001, 5:58:11 AM2/6/01
to
Dnia Tue, 6 Feb 2001 11:08:56 +0100, "Nieradek" <K.Nie...@peko.pl> wklepal:


>Wiesz co, mam trzyipółletnią córę i jak na razie nie zapowiada się, żebym w
>najbliższym czasie musiała rozprawiać o kodeksie karnym czy zabijaniu.
>Natomiast w kwestii kradzenia: zdarzyło się, że Marta przyniosła z
>przedszkola zabawkę. I czy w tej chwili powinnam była jej wrzepić
>wychowawczego klapsa? Według niektórych tu głosów tak by było najprościej.

Jeszcze raz powtarzam - tez jestem przeciwnikiem karania za przewinienie
popelnione po raz pierwszy, wiem ze dziecko nie wie od razu jak sie moze
zachowywac, ale ja nie uwazam ze klaps jest zabroniony w wychowywaniu dziecka.

>Ale ja myslę inaczej: klaps byłby kompletnym niewypałem, bo córa nie miała
>zielonego pojęcia, że robi źle. Zabawka się jej spodobała, uznała, że warto
>ją mieć tylko dla siebie i wzięła do domu. Dopiero gdy wytłumaczyłam jaka
>jest różnica pomiędzy układem z zabawkami w przedszkolu a układem z jej
>własnymi - pojęła, że zabawek z przedszkola wynosić nie należy, bo cierpią
>na tym inne dzieci. I nie byłam zmuszona jej bić z okrzykiem: nie kradnij
>więcej. Wystarczyła rozmowa.

Takie samo byloby moje postepowanie w tym przypadku (mam nadzieje - zycie nie ma
schematow i sytuacja moja moze byc inna), oczywiscie rowniez po uprzednim
sprawdzeniu faktow.

> I tu stary jak świat przykład: gwałtowne wybiegnięcie malucha na
>jezdnię. I jeśli mały nie ginie pod kołami (sorry za drastyczny przykład),
>to zwykle rodzic daje w tym momencie klapsa (oby tylko!!). A jak mały ginie
>albo jest ciężko ranny? Kogo wtedy należałoby trzasnąć? Kierowcę, bo jechał
>tamtędy? Za każdym razem dostać tego wychowawczego klapsa powinien rodzic, w
>żadnym razie maluch. W końcu to rodzic dopuścił do takiej sytuacji. I nie ma
>tu żadnych tłumaczeń, że taki jest maluch rozbrykany, nie zauważyłem/am, nie
>daję sobie rady itd.

Przyklad na niedanie klapsa opisalem powyzej (byl tu na grupie) - ciekawe jaki
byl dalej proces wychowawczy - bez kary cielesnej - i jakie jego nastepstwa
skoro dziecko nie dostalo od razu kary.

>I nie ograniczyłabym się do stwierdzenia faktu, że klaps czyni bądź nie
>czyni krzywd moralnych. Żyją na świecie ludzie bici przez własnych rodziców
>i jakoś im z tym dobrze, a żyją też tacy, którzy na samo wspomnienie
>wychowawczych klapsów myślą o tym co najmniej źle.

Moze to byc zwiazane ze slaboscia psychiki - moze nad nia warto popracowac?

> Myślę, że bicie dzieci ma
>głębszy wymiar - uderzenie słabszego jest po prostu oznaką własnej słabości.

Jesli slabosci to pisz od razu ze nie fizycznej tylko dydaktycznej

>I już. Są po prostu tacy, którzy nie potrafią pewnych i właśnie tych
>najprostszych rzeczy wytłumaczyć własnemu dziecku bez użycia klapsa. I
>często zniecierpliwienie powtarzającą się sytuacją - a w przypadku maluchów
>to najnormalniejsza rzecz pod słońcem, że ciągle wkurzają :-))) nas tym
>samym - powoduje to, że podnosimy rękę na dziecko. Nie posłucha głosu,
>posłucha psiej skóry - tak mówiono kiedyś. Ale niektóre stare prawdy się
>dezaktualizują i dlatego myślę, że warto się zastanowić zanim uruchomi się
>"wychowawczego" klapsa.

Takoz zamierzam czynic, ale jeszcze raz powtarzam nie uwazam ze klaps nie
powinien byc uzywany w procesie wychowawczym. Oczywiscie te watpliwa przyjemnosc
powinni miec tylko rodzice, zadni tam nauczyciele i inne osoby nie beda mogli
uderzyc mego dziecka.

Dlugi

unread,
Feb 6, 2001, 6:23:55 AM2/6/01
to
Dnia Tue, 06 Feb 2001 11:22:50 +0100, Ola Zarod <o...@zarod.com.pl> wklepal:

>Widzisz, to jest tak, ze lęk przed ciemnościš, czy problem z uszami wydaja sie drobiazgami
>nam, dorosłym - jeżeli dziecko ma taki problem, to czesto kryje sie za tym coś
>poważniejszego.

Nie bede bagatelizowal takich problemow, tylko bede staral sie by dziecko umialo
sobie radzic z takimi problemami, przeciez w zyciu bedzie mial na pewno wieksze
a ja nie bede zyl wiecznie.

>Nie uważam, ze należy z dzieckiem roztrzšsać sprawy moczenia się - tak sie nie robi - ale nie
>wolno na nie krzyczeć, perswadować itp. Moczenie może być objawem lęków, które Ty lekceważysz
>(albo o nich nie wiesz) - i kólko się zamyka.
>Nie uważam, że dzieci należy "rozpuszczać" i nie należy przesadzać w wychowaniu "macho".
>Wszystko da się wypośrodkować. Można wychowac porzšdnego człowieka bez bicia.
>Znam takich dorosłych facetów - spokojni, odpowiedzialni za rodziny, prawi, w pracy dobrze
>sobie radzš, dbajš o swoje, rodzinie nie dadzš krzywdy zrobić. Nie dostawali w dzieciństwie
>lania, ale mieli stanowczych ojców i matki, którzy im zakreślali reguły postępowania.
>Znam też przykład wychowania chłopca przez tatę na "twardziela" (jak chcesz, opowiem Ci
>szczegóły na priva) - chłopiec wiedział, czego tata oczekuje - był "męski", nie okazywał
>strachu, nie bał się, przy tacie nie płakał itp.
>Ale miał problemy, nawet jako małe dziecko - nie mówił o tym tacie, bo wiedział, że tata
>powie, ze jest mazgajem, itp. Nie miał w tacie oparcia, ale zachowyał się, tak, jak ojciec
>sobie wymarzył.

Nie chodzi mi o to by dziecko zamknelo sie w sobie i gryzlo z problemami, trzeba
na poczatku mu pomagac, ale wreszcie kiedys musi samo sobie radzic.

>P.S. A popłakać sobie nie można? Podobno przez płacz rozładowuje się emocje...a we łzach
>wydala się jakieś substancje które sš toksyczne! Nie wiem, czemu chłopiec nie może sobie
>popłakac z bólu przy rozbitym kolanie. To "mazgajstwo"?

Dawno nie plakalem, pewnie mam same toksyny w sobie :-)) Na pewno organizm
pozbywa sie tego w inny sposob.
Nie to nie jest mazgajstwo, ale to zupelnie co innego.

Dlugi

unread,
Feb 6, 2001, 6:27:23 AM2/6/01
to
Dnia 6 Feb 2001 11:32:13 +0100, pul...@poczta.onet.pl (Pułaśka) wklepal:

>
>----- Wiadomość oryginalna -----
>Od: Dlugi
>
>> Slusznosc takiego postepowania w moim przypadku potwierdza np. starcia z
>> tesciowa od poczatku zycia Kuby :
>> - pij bawarke, to zwiekszy Ci ilosc pokarmu (to do zony, po pierwsze
>nieprawda,
>> po drugie po co noworodkowi wielkie ilosci pokarmu)
>> - pozniej bylo pij mleko - i zona pila ponad 2l dziennie, az Kuba dostal
>wysypki
>> - mowilam zeby nie pic tyle mleka - to juz po wysypce.
>> Jak to sie mowi "przegiela pale"
>
>I co, przyłożyłeś jej? Nie? Dlaczego? Zgodnie z zasadą, którą starasz się
>głosić byłaby to dobra kara za przewinienia.

Nie, nie przylozylem,przeciez pisalem ze nie bije od razu za przwinienie.
Wprowadzilem zasade, ze mam byc informowany o wszystkim co maja zamiar zrobic z
moim dzieckiem wtedy, gdy jestem w pracy, a tesciowa wpada na kolejny genialny
pomysl. Jak to nie pomoze to "odetne" tesciowa od dziecka.

Dlugi

unread,
Feb 6, 2001, 6:30:46 AM2/6/01
to
Dnia 6 Feb 2001 11:43:09 +0100, <sve...@poczta.onet.pl> wklepal:


> Podam przyklad: ci z nas,
>ktorzy przeszli etap "piekielnych dwulatkow" wiedza, co to znaczy byc z
>dzieckiem na lonie natury. Jak siedzimy na lawce, to maluch biega, tam i
>spowrotem. Jak tylko chcemy isc do domu, maluch zaczyna wolac "na rece", nie
>chce isc za nami, i czesto jedynym ratunkiem jest wozek. Czemu tak jest? Bo
>dziecko prezentuje tu zupelnie normalne zachowanie orientacji co do
>nieruchomego punktu: mama siedzi, to wiem, gdzie ona jest; mama idzie, i gubie
>orientacje. Dla nas, doroslych, to zupelnie niepojete, jesli nam tego ktos, np
>psycholog dzieciecy, nie uswiadomi. A czesto widzi sie rodzicow wlasnie
>klapsami zmuszajacych swoje dzieci do marszu do domu. Z punktu widzenia
>rodzicow takie dziecko jest bowiem krnabrne, zlosliwe, bo skoro mialo siele
>tyle biegac, to czemu nie chce teraz isc? No i takie dziecko, ukarane
>za "przewinienie", zupelnie traci poczucie pewnosci siebie. Wedlug logiki
>dziecka postepuje ono prawidlowo, wiec czemu dostaje w skore?

A ja bym pomyslal, ze sie po prostu zmeczylo juz i nie ma sily isc samo - w
zadnym wypadku bicia bym tu nie zastosowal.

Dlugi

unread,
Feb 6, 2001, 6:32:37 AM2/6/01
to
Dnia Tue, 06 Feb 2001 11:50:46 +0100, Katarzyna Dziurka <dzi...@us.edu.pl>
wklepal:

Dokladnie taki sam model mam zamiar wprowadzac, tylko ciagle niektorzy uparcie
probuja mie przekonac, ze pisze od razu o karaniu biciem :-((

Dlugi

unread,
Feb 6, 2001, 6:34:03 AM2/6/01
to
Dnia Tue, 06 Feb 2001 11:52:00 +0100, Ola Zarod <o...@zarod.com.pl> wklepal:

>
>Nawet pięcioletniemu dzieciakowi trzeba tłumaczyć parę razy - po prostu zapomina.
>Więc jak mu przywalisz, to będzie rozżalony i wściekły, a niekoniecznie będzie
>wiedział, za co dostał.

Wlasnie dlatego trzeba mu wytlumaczyc.

Pozdrawiam
Dlugi + Kuba(14tyg)

Paweł Gurgul

unread,
Feb 6, 2001, 6:47:40 AM2/6/01
to
Pułaśka <pul...@poczta.onet.pl> napisał(a) w artykule
<018801c09022$dc06e0e0$9124...@isk.skierniewice.pl>...

> Pisałeś we wcześniejszym poście o tym, że starszy brat bije młodszego
a
> przyczyną jest zazdrość. Twoim rozwiązaniem był oczywiście klaps, a nie
> zastanowiłeś się przypadkiem, że pojawienie się młodszego rodzeństwa jest
> bardzo trudną sytuacją dla Twojego synka. A zazdrość, która jest bądź co
> bądź ludzka, jest dla niego bardzo trudnym do zrozumienia uczuciem, z
którym
> on sobie nie może poradzić? A Ty po to jesteś rodzicem, żeby jako
przewdnik
> pomóc mu ją zrozumieć i sobie z nią radzić? A Ty w takiej sytuacji dajesz
mu
> klapsa dając mu jednocześnie do zrozumienia, że jego potrzeby i uczucia

> mało ważne. On teraz wie, że nie może bić brata ale dlatego ma go nie bić
bo
> Ty mu przyłożysz a nie dlatego, że małego to boli. A poza tym dalej nie
> rozumie co się z nim dzieje.

Adam 7l i Jacek 4l bija sie bo sa normalnymi chlopakami. Tu nie ma zadnej
zazdrosci. Moja zona, ktora pochodzi z licznej rodziny (5 siostr i 2 braci)
mowi, ze dziewczynki sie tak nie bija i sa latwiejsze do okielznania.
Mysle, ze moi synowie sa zupelnie normalni. Raz sie bija, raz sie bawia
razem. Zawsze trzymaja ze soba wobec innych dzieci. Wojtka (5m)
dopieszczaja tak, ze nasze obowiazki wobec niego sprowadzaja sie prawie
wyłącznie do karmienia i kąpania. Mamy więcej czasu dla siebie niż gdy
mieliśmy jedno dziecko. Mowienie więc o zazdrości w kontekscie moich dzieci
jest więc nieuzasadnione. Pytają tylko ciągle kiedy będzie następny brat
albo siostra. No, ale nas nie znasz, więc może tak sobie tylko wyobrażasz.
Zapewniam Cię również, że nie wyładowuję swoich frustracji na niewinnych
dzieciach.

Paweł

kolorowa

unread,
Feb 7, 2001, 1:09:40 PM2/7/01
to

Użytkownik "Dlugi" <wal...@priv7.onet.pl> napisał w wiadomości
news:funt7tggs4gp5uprq...@4ax.com...
> Dnia Mon, 05 Feb 2001 10:10:37 +0100, Ola Zarod <o...@zarod.com.pl>
wklepal:
>
> >"Paweł Gurgul" wrote:
> >Nie jest latwo uderzyc swoje dziecko. Ale jesli to ma temu dziecku

przyniesc
> >zysk w postaci na przyklad uczenia sie zachowan spolecznych (nie bij
> >slabszego), to robie to.
> >
> >He, he....dobre: bijesz słabszego, żeby wiedział, że słabszych bić nie
wolno.
> >Pozdrowienia
> >Ola
>
> To nie jest tak, mysle ze dziecko male nie ma jeszcze wpojonych zasad
wspolzycia
> z innymi i nie mysli racjonalnie, a kare cielesna zapamieta wraz z
przyczyna z
> jakiej ja dostal.

Obawiam się, że zapamięta jedynie karę, nie przyczynę.


kolorowa

unread,
Feb 7, 2001, 1:14:34 PM2/7/01
to

Użytkownik "Ola Zarod" <o...@zarod.com.pl> napisał w wiadomości
news:3A7FF0DF...@zarod.com.pl...

> Nie chodzi mi o to by dziecko zamknelo sie w sobie i gryzlo z problemami,
trzeba
>
> > na poczatku mu pomagac, ale wreszcie kiedys musi samo sobie radzic.
>
> Racja , musi.
> Tylko w miarę dziecko jak rośnie, pojawiajš się problemy, których
wcześniej nie było - mi się
> wydaje, że rodzice sš podporš dopóki żyjš - poradzš, powiedzš, że kochajš
itp. Tylko kiedy się
> jest dorosłym, zaczyna się pomagać i radzić rodzicom. To zacieśnia więzi.
> Oczywiście im starsze dziecko, tym rola rodziców w rozwišzywaniu problemu
powinna być mniejsza...w
> końcu powinni stać się życzliwymi obserwatorami, którzy czasem pomogš
wybrać lepsze rozwišzanie.
> Mi się wydaje, ze lanie, nawet takie "po wytłumaczeniu" powoduje, ze
dziecko się uzależnia od tej
> kary i kiedy "rodzic jest poza zasięgiem" (kolonie, wyjazdy), takie
dziecię czuje się swobodne i
> może popełniac "rzeczy zabronione". Moja koleżanka z liceum "krótko
trzymana" w domu na
> wycieczkach szkolnych zachowywała się najgorzej z całej klasy..

To tak, jak moja kuzynka: kiedy urwała się rodzicom ze smyczy, to sobie
zaszalała...

Małgosia + Bartek(5,5) + Sebastian(2,5)


kolorowa

unread,
Feb 7, 2001, 1:21:48 PM2/7/01
to

> > Dziecko tego nie czuje ;-) Sam to wiem na swoim przykladzie ile razy
> robilem
> > to co mi rodzice zakazali, tylko dlatego ze zakazali ;) Nie ma to jak
> > połączenie tego z przykrymi konsekwencjami ... niestety tak juz jest ...
>
> Ale to nie jest poprawne politycznie...
>
No to rzeczywiście argument nie do odparcia.

Małgosia + Bartek(5,5) + Sebastian (2,5)


Aga

unread,
Feb 7, 2001, 1:01:24 PM2/7/01
to

Użytkownik Dlugi <wal...@priv7.onet.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:jokv7t0rq84ir4i7j...@4ax.com...

> >Zastanów się tylko najpierw czy to w ogóle możliwe, żeby przemocą
fizyczną
> >nie zrobić dziecku krzywdy moralnej.
>
> Mozliwe - widze to po sobie, trzeba nie tylko dziecku wlac tylko rowniez
> wytlumaczyc, dlaczego dostalo. I nie dostanie za pierwsze takie
przewinienie
> tylko jak po pierwszym nie zrozumie ze tak robic nie wolno po
moich/naszych
> tlumaczeniach to nastepne takie przewinienie bedzie podparte kara
cielesna.

Sądząc po wieku Twego syna nie mówisz tego z własnego doświadczenia ze swoim
dzieckiem. Mój syn początkowo był wychowywany w taki właśnie sposób, o jakim
piszesz. Kilkakrotne tłumaczenie, a potem klaps. Efekt był taki (poza
każdorazowym płaczem), że kiedyś mąż został przez syna kilkakrotnie
ostrzeżony, a potem dostał klapsa (od 2,5 latka). Doszłam do wniosku, że nie
tędy droga. Naszym zachowaniem uczylismy syna, że można bić innych ludzi. Od
tej pory go nie bijemy, tylko z uporem maniaka tłumaczymy, a kary za złe
zachowanie bywają różne (staramy się, aby to w miarę możliwości naturalne
konsekwencje, np. nabałaganiłeś - posprzątaj, połamałeś zabawkę żle się nią
bawiąc - nie masz zabawki, itp.). Marta z kolei ma już rok i 8 miesięcy, a
nie wie, co to klaps. Jest grzeczną dziewczynką (na razie :)i wiele rzeczy
da jej się wytłumaczyć. Już wie, że jeśli ja mówię, że czegoś nie wolno, to
znaczy, że nie wolno. Wiem, że wiek dwulatka jeszcze przede mną, ale wiem
też, że przebrniemy przez niego bez klapsów.

> Pozdrawiam
> Dlugi + Kuba (14tyg)

Agnieszka
Maciek 5 lat 1 m
Marta 20,5 m


0 new messages