I po tym przydługim wstępie dochodzę do meritum: była dziś żona z
Wyjątkiem u lekarzy. Na okresowej wizycie u neurologa (jest
potrzebna celem uzyskania skierowania na dalsze zajęcia
przedprzedkszolne). Neurolog dał skierowanie do logopedy, który
akurat był pod ręką, więc te dwie wizyty się odbyły. A jeszcze kilka
miesięcy wczesniej był psycholog dziecięcy.
Psycholog orzekł (jak bylismy u niego, echolalia była własnie w
najbardziej nasilonej formie), że widzi u niego jakieś oznaki
zespołu Aspergera, trzeba obserwować. Dobra, obserwowaliśmy,
ponieważ to powtarzanie wszystkiego zaczęlo zanikać, z dziećmi się
jakośtam zaczął integrować (znaczy przestał przed nimi uciekać),
byliśmy dobrej myśli.
Logopeda dziś jednak stwierdził, że wszystko co Wyjątek robi - robi
nieprawidłowo i należy mu to uniemożliwić. Interesuje się
samochodami - źle, pochować WSZYSTKIE samochodziki. Uwielbia
autobusy i zapowiedź przejażdżki autobusem przeżywa jako wielkie
wydarzenie, którego się doczekać nie może? "Niech pani spróbuje z
nim jeździć innymi środkami komunikacji" (żona samochodu nie ma, z
naszego osiedla w grę jeszcze wchodzi ewentualnie taxi albo wynajęty
śmigłowiec). Powtarza z pamięci wierszyki? Nie czytać mu wierszyków.
Uwielbia "czytać" sklepowe gazetki reklamowe? Absolutnie mu ich nie
dawać. Zero telewizji, zero radia, zero książeczek dla dzieci, nawet
cyferek i literek, które sobie przykleja na grzejniku, mamy mu nie
dawać. Co w takim razie dziecko ma cały dzień robić? Ano mamy
pomyśleć o wakacjach na łonie natury. Bez cywilizacji.
Logopeda jeszcze stwierdziła, że dziecko ma zaburzenia kontaktu, nie
reaguje na polecenia. Bo faktycznie, jak obca osoba coś od Wyjątka
chce, zwykle to ignoruje, jedynie się patrzy spodełba i tak też w
większości traktował jej żądania, żeby jej na obrazkach cośtam
pokazywał. Tłumaczenia żony, że z kontaktem ze znanymi mu osobami
nie ma najmniejszego problemu i na życzenie na obrazkach pokazuje,
co się tylko chce, nawet pytany nie wprost, a np. "pokaż w czym się
gotuje zupę?", najwyraźniej zignorowała. Przyczepiła się jeszcze, że
dziecko nadal jest raczej oburęczne i że pokazuje środkowym palcem
zamiast wskazującym.
Do pieca dołożyła jeszcze neurolog, która u dziecka, dosłownie dwa
tygodnie temu badanego (wizyta okresowa) przez pediatrę i ortopedę,
u którego pierwszy się niczego złego nie dopatrzył, drugi orzekł, że
postawę ma perfekcyjną i zaprasza go dopiero na bilans czterolatka,
otóż neurolog stwierdził, że dziecko ma krzywe kolana i źle stawia
stopy, w związku z tym, na tych zajęciach przedprzedszkolnych ma
mieć na stopy klejone specjalne plastry korekcyjne, które trzeba
sobie kupić samemu, kosztują jakieś cięzkie pieniądze i są do
kupienia tylko w jednym miejscu.
Powiedzcie mi (i pocieszcie żonę, która dzisiaj po tych wizytach
siedzi i płacze), kto zwariował? My i nasze dziecko, czy konowały?
Zgoda, Wyjątek ma problemy w kontakcie z rówieśnikami, ma
nadwrażliwość dotykową, być może za jakiś rok-dwa przyda mu się
terapia z integracji sensorycznej, ale czy faktycznie izolowanie go
od WSZYSTKIEGO, co go interesuje, pozbawianie możliwości świetnego
rozwoju pamięci (te wierszyki) to aby na pewno dobra droga
terapeutyczna? Jestem laikiem w tym temacie, nie znam się ani na
psychologii dziecięcej, ani na pedagogice, ale do licha, czy tylko
mi się wydaje, że te wskazówki przez fachowców i zawodowców nakazane
są delikatnie mówiąc chore same w sobie?
I te plastry... czy tylko ja mam wrażenie, że jedyny powód ich
przepisania leży raczej nie w wadach postawy dziecka (przypominam:
niestwierdzonych przez żadnego innego lekarza z ortopedą włącznie),
tylko w portfelu... powiedzmy tego dystrybutora, żeby na nikogo
bezpodstawnie podejrzeń nie rzucać?
J.
PS: acha: Wyjątek miewa częste napady czułości, w czasie których
uwielbia całować Mamę po rękach (sam z siebie zaczął, w domu się po
rękach nie całujemy - to tak dla jasności) - to wg logopedy też jest
objaw czegoś złego...
> Logopeda dziś jednak stwierdził, że wszystko co Wyjątek robi - robi
> nieprawidłowo i należy mu to uniemożliwić. Interesuje się samochodami
> - źle, pochować WSZYSTKIE samochodziki. Uwielbia autobusy i zapowiedź
> przejażdżki autobusem przeżywa jako wielkie wydarzenie, którego się
> doczekać nie może? "Niech pani spróbuje z nim jeździć innymi środkami
> komunikacji" (żona samochodu nie ma, z naszego osiedla w grę jeszcze
> wchodzi ewentualnie taxi albo wynajęty śmigłowiec). Powtarza z pamięci
> wierszyki? Nie czytać mu wierszyków. Uwielbia "czytać" sklepowe
> gazetki reklamowe? Absolutnie mu ich nie dawać. Zero telewizji, zero
> radia, zero książeczek dla dzieci, nawet cyferek i literek, które
> sobie przykleja na grzejniku, mamy mu nie dawać. Co w takim razie
> dziecko ma cały dzień robić? Ano mamy pomyśleć o wakacjach na łonie
> natury. Bez cywilizacji.
To jednak dobrze, że dzieci nie mam, bo ja to bym po czymś takim po
prostu w mordę dał.
I co to w ogóle ze pomysły, żeby neurolog zmieniał diagnozę ortopedy a
logopeda wybierał wam środki lokomocji?
MJ
> rękach nie całujemy - to tak dla jasności) - to wg logopedy też jest
> objaw czegoś złego...
A dlaczego logopeda takimi sprawami się zajmuje? No i co to za pomysł
kontaktu z logopedą, kiedy dziecko ma dopiero 2 i pół roku i w dodatku
mówi już całkiem płynnie (z Twojego opisu)?
Takie diagnozy to raczej neurolog, pediatra, ew. psycholog dziecięcy...
Co tu logopeda robi?
Ewa
Ja sie tam malo znam i ci nie pomoge, ale czy logopeda to aby nie
powinien skupic sie na wymowie i cala reszte
psychologiczno-neurologiczna zostawic innym?
th
Powiedz żonie, że ma słuchać lekarzy.
Logopedy, kiedy mówi o wadach wymowy i przeciwdziałaniu, rozwodzi się nad
prawidłową artykulacją i omawia budowę gardła. Ma go słuchać pilnie, bo to
spec od takich rzeczy. Jak zacznie nawijać o psychologii dziecięcej,
pogodzie, wadach postawy albo środkach komunikacji, to niech potraktuje go
równie poważnie, jak neurologa podważającego profesjonalną opinię ortopedy.
Weź ją z dzieckiem do jakis normalnych lekarzy. :)
EwaSzy
> A dlaczego logopeda takimi sprawami się zajmuje?
I co niby ma dać odstawienie go od tych wszystkich rzeczy? :-/
Jako adwokat diabła: Może coś źle zrozumieliście, tudzież
zinterpretowaliście?
Stalker
> i że pokazuje środkowym palcem zamiast wskazującym.
Hmmm... podswiadomie pokazuje, co o tym sadzi? ;)
th
> Fakty są takie:
> Wyjątek ma 2 lata i 3,5 miesiąca. Zdrowy, dobrze odżywiony. Mówi
> lepiej niż niejeden trzylatek, niedawno się tu nawet chwaliłem,
> zasób słów ma bardzo duży, bez problemu buduje zdania wielokrotnie
> nawet złożone, da się z nim podyskutować, deklamuje wierszyki itp.,
> komunikuje potrzeby (może oprócz wydalniczych, z tym jeszcze jest
> problem), porozumiewa się również na poziomie abstrakcji.
I to jedno słowo sprawia, że dalej nie mogę czytać... bo bzdurki piszecie,
panie.
--
"Miłuj swoich wrogów. To doprowadzi ich do szału".
;-PPP
> Jarek P. pisze:
>
>
>> i że pokazuje środkowym palcem zamiast wskazującym.
>
> Hmmm... podswiadomie pokazuje, co o tym sadzi? ;)
>
> th
Omen.
;-PPP
> A dlaczego logopeda takimi sprawami się zajmuje? No i co to za
> pomysł
> kontaktu z logopedą, kiedy dziecko ma dopiero 2 i pół roku i w
> dodatku
> mówi już całkiem płynnie (z Twojego opisu)?
Hehe, pierwsza jego wizyta u logopedy miała miejsce, gdy Wyjątek
miał rok :-) Wysłał nas do niego neurolog (ten sam), żeby ten
sprawdził pod kątem tego leczonego wtedy nierównomiernego napięcia,
czy wszystko jest ok w sensie logopedycznym (sprawdzał logopeda
wtedy, jak jama ustna u wyjątka pracuje i takie tam).
J.
> Jako adwokat diabła: Może coś źle zrozumieliście, tudzież
> zinterpretowaliście?
Było to przedstawiane na tyle jasno, że raczej nie dało się tego źle
zrozumieć. Wg logopedy on się tymi rzeczami interesuje przesadnie i
że to prowadzi do natręctw, które przy zespole Aspergera są jednym z
objawów.
J.
>> problem), porozumiewa się również na poziomie abstrakcji.
>
>
> I to jedno słowo sprawia, że dalej nie mogę czytać... bo bzdurki
> piszecie, panie.
A możesz choć coś więcej na temat tych bzdurek?
J.
> I po tym przydługim wstępie dochodzę do meritum: była dziś żona z
> Wyjątkiem u lekarzy.
Idz z dzieckiem do innych lekarzy - neurologa i psychologa dziecięcego.
Z opisu zachowań dziecka wynika, ze nie wszystko jest OK ... a nawet, że
trochę jest niefajnie.
Nie wiem czy logopeda ma racje z tymi zaleceniami (i nie skupiam się, ze
powinien byc tylko logopedą bo może ma też inną specjalizacje a może
doświadczenie z dziećmi z takimi schorzeniami i stąd te wszystkie rady).
IMO ważne jest żeby dobrze przebadać teraz dziecko. W kilku miejscach. Macie
jedną diagnozę - idzicie gdzies indziej.
Pozdrawiam
MOLNARka
Weź sobie odpuść. Doświadczenie to Ty może i masz, ale na grupę
pl.soc.dzieci.starsze albo nawet pl.soc.dorosłe.dzieci. Mnie moja mama
też w wieku 9 miesięcy na nocnik wysadzała...
A jak nie możesz czytać, to się nie angażuj w wątek, w którym
doświadczenia nie masz, li tylko złośliwe uwagi potrafisz posyłać. Nie o
to pytał jarek.
--
Paulinka
No to moje 6-letnie dziecko cierpi na zespół Fana Kubicy. Do tego
stopnia jest chory, że kazał sobie nastawić budzić, żeby wyścigu nie
przeoczyć ;)
--
Paulinka
W sumie dlaczego?
Dwulatek raczej nie bawi się z innymi dziećmi, ma swoje ulubione rzeczy,
cierpi na wzmożoną chęć sprawdzania gdzie są granice. IMO standardowy
dwulatek ten Wyjątek.
--
Paulinka
Dziecko w wieku 2-3 lat operuje wyłącznie na konkretach i tak jest mw. do
wieku lat 9-10, nawet czasem i później.
"(...)W szóstym (!!!) roku życia dominuje myślenie oparte na konkretnym
materiale spostrzeżeniowym (tzw. myślenie konkretno-obrazowe). Myślenie
abstrakcyjne, czyli tzw. myślenie słowno-pojęciowe, zaczyna się dopiero
kształtować. Tak więc dziecko sześcioletnie ma jeszcze trudności z
przeprowadzaniem poszczególnych operacji myślowych(...)
http://www.logikon.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=187&Itemid=31
A ogólnie dla lepszego spojrzenia na Twoje (absolutnie wg mnie normalne
dziecko) bardzo polecam np artykuł:
http://www.literka.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=16262
> Ikselka pisze:
>> I to jedno słowo sprawia, że dalej nie mogę czytać... bo bzdurki piszecie,
>> panie.
>
> Weź sobie odpuść. Doświadczenie to Ty może i masz, ale na grupę
> pl.soc.dzieci.starsze albo nawet pl.soc.dorosłe.dzieci. Mnie moja mama
> też w wieku 9 miesięcy na nocnik wysadzała...
Odniosłam sie do stwierdzenia, że 2-latek myśli abstrakcyjnie. To jest
własnie bzdura i tylko do tego sie odniosłam.
> A jak nie możesz czytać, to się nie angażuj w wątek, w którym
> doświadczenia nie masz, li tylko złośliwe uwagi potrafisz posyłać. Nie o
> to pytał jarek.
Mam doświadczenie, bo wychowałam dwoje dzieci nad wyraz mądrych i nic im
sie od tej mądrości złego nie stało, choc były Wyjątkami. Ale nie o to
chodzi, lecz o tę abstrakcyjność j.w.
To jest skrót myślowy. Myślenie abstrakcyjne może również oznaczać, że
taki dwulatek, jak mu jest w danym momencie dobrze, przyjdzie i powie,
że cię kocha. Masz kwintesencję myślenia abstrakcyjnego. Skojarzenie i
wnioskowanie.
>> A jak nie możesz czytać, to się nie angażuj w wątek, w którym
>> doświadczenia nie masz, li tylko złośliwe uwagi potrafisz posyłać. Nie o
>> to pytał jarek.
>
> Mam doświadczenie, bo wychowałam dwoje dzieci nad wyraz mądrych i nic im
> sie od tej mądrości złego nie stało, choc były Wyjątkami.
Etymologii ksywki Wyjątek też nie znasz.
> Ale nie o to
> chodzi, lecz o tę abstrakcyjność j.w.
J.w.
--
Paulinka
> Idz z dzieckiem do innych lekarzy - neurologa i psychologa
> dziecięcego. Z opisu zachowań dziecka wynika, ze nie wszystko jest
> OK ... a nawet,
> że trochę jest niefajnie.
OK, do innego specjalisty się oczywiście planujemy wybrać, sami
sobie zdajemy sprawę, że Wyjątek odbiega zachowaniem od innych
dzieci. Ale jeśli nawet założymy, że diagnoza nam przedstawiona jest
słuszna - czy te zalecenia nawet przy takim założeniu mają sens
terapeutyczny? CAŁKOWITE wyeliminowanie wszystkiego, co go
interesuje?
J.
> IMO ważne jest żeby dobrze przebadać teraz dziecko. W kilku miejscach. Macie
> jedną diagnozę - idzicie gdzies indziej.
Pamiętając jednak, że niesie to ze sobą ryzyko, że będziecie tak długo
chodzić aż uzyskacie diagnozę, która wam PASUJE
Stalker, tak tylko na wszelki wypadek
> Dziecko w wieku 2-3 lat operuje wyłącznie na konkretach i tak jest
> mw. do wieku lat 9-10, nawet czasem i później.
No to zapraszam do nas na wizję lokalną :-)
A na serio - to operowanie abstrakcjami - po zapoznaniu się z
podlinkowanym materiałem faktycznie dałem nieco na wyrost i
niecałkiem słusznie, ale z tymi konkretnymi przedmiotami i
sytuacjami jest różnie, nie zawsze sa one takie do końca konkretne.
Wyjątek sobie np. sam wymyśla bajki, kompilując je z fragmentów
bajek sobie znanych oraz elementów absolutnie w bajkach (mu znanych)
nie występujących, aktualnie będących mu po drodze. Bajkę o
tygrysku, który dawno dawno temu mieszkał sobie wraz z bratem w
dżungli mam gdzies nawet nagraną, a niedawno była opowiadana
spontaniczna bajka o autobusie :-)
Inny przykład abstrakcji o których myślałem ktoś już tu podawał:
Wyjątek co prawda nie oświadcza, że kogoś kocha, ale choćby dzisiaj:
jadąc w samochodzie obwieścił na widok mijającego nas pojazdu:
"Oooo, fiat! Tataaa? A ja to bym lubił taki fiat" (i dla jasności,
bo dla nieznających sposobu wysławiania się Wyjątka to może być
prosto przedstawione życzenie dania mu takiego fiata. Nie, on by
wtedy powiedział "Tata, daj mi takiego fiata". To, co on powiedział,
oznacza, że własnie się zastanawia, czy fiaty nie sa dla niego
najpiękniejsze i najlepsze [Tfuuuu!])
> A ogólnie dla lepszego spojrzenia na Twoje (absolutnie wg mnie
> normalne dziecko) bardzo polecam np artykuł:
> http://www.literka.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=16262
Dzięki, poczytam
J.
Dla spokoju ducha odwiedźcie specjalistę od z. Aspergera (ZTCW warto
pogmerać na stronach Synapsis - tych od autyzmu, bo to sprawa pokrewna, ale
znaaaacznie łągodniejsza) - tam robione są szczegółowe badania typu zabawy
psychologiczne pod tym kątem.
Gdy mój synek był w tym wieku miał podobną wiedzę motoryzacyjną i też nas
rodzina straszyła, że to nienormalne że sie pieskiem i kotkiem nie
interesuje, tylko samochodami, ale po kilku latach przeszło, dziecko jest
raczej bardzo zdolne; za to teraz mamy podobnie w temacie Gwiezdnych Wojen.
I chyba cała nasza klasa Ia (część męska) jest nienormalna, bo 90% ich
rysunków, prac na tematy dowolne itp dotyczy Star Wars :-)
Za to córeczka interesuje sie aktualnie wszystkim co jest kotkiem ew.
pieskiem, króliczkiem, konikiem etc. oraz Gwiezdymi Wojnami z uwagi na brata
;-)
Jeśli chodzi o ortopedę - zdecydowana większość dzieci ma krzywe kolana
jeszcze przez długi czas. Nas pediatra straszyła na bilansie (juz 6-latka,
bo 4-latka przegapiliśmy :-) na szczeście tylko gimanstyką żadnymi
plastrami, ale ortopeda uspokoiła, ze z tego sie wyrasta, a jej zalecenia to
dużo ruchu, zwłąszcza pływanie i rower.
Nasza równolatka Wyjątka z kolei ma podobne formy buntu 2-latka i mam ją
nieraz ochotę odesłąć do Superniani :-)
Trzymajcie sie i nie stresujcie za dużo, ja bym taką diagnozę sprawdziłą u
specjalisty.
:-) Monika
P.S. Dziwne diagnozy koniecznie trzeba wyeryfikować, nei chcę juz sobei
przypominać jak 2 lata temu werdykt na USG połówkowym "to mi troche wyglada
na wodogłowie, bo są znacznie poszerzone komory boczne" weryfikowałąm u
prof. Roszkowskiego, który mnie przyjął bez kolejki i nie zacytuje co
powiedział o lekarzu który nie chciał lekko popchnąć dziecka w brzuchu ,
które po prostu miało ułożone skośnie główkę (zgrabną i jak najbardziej
prawidłową) i stąd sonda USG odczytywałą duzy wynik u pana doktora.
> Ikselka <iks...@gazeta.pl> wrote:
>
>> Dziecko w wieku 2-3 lat operuje wyłącznie na konkretach i tak jest
>> mw. do wieku lat 9-10, nawet czasem i później.
>
> No to zapraszam do nas na wizję lokalną :-)
Myślenia abstrakcyjnego?
;-)
> (...)
> "Oooo, fiat! Tataaa? A ja to bym lubił taki fiat" (i dla jasności,
> bo dla nieznających sposobu wysławiania się Wyjątka to może być
> prosto przedstawione życzenie dania mu takiego fiata. Nie, on by
> wtedy powiedział "Tata, daj mi takiego fiata". To, co on powiedział,
> oznacza, że własnie się zastanawia, czy fiaty nie sa dla niego
> najpiękniejsze i najlepsze [Tfuuuu!])
>
Sympatyczne :-)
>> A ogólnie dla lepszego spojrzenia na Twoje (absolutnie wg mnie
>> normalne dziecko) bardzo polecam np artykuł:
>> http://www.literka.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=16262
>
> Dzięki, poczytam
>
:-)
> nteresuje się
> samochodami - źle, pochować WSZYSTKIE samochodziki. Uwielbia
> autobusy i zapowiedź przejażdżki autobusem przeżywa jako wielkie
> wydarzenie, którego się doczekać nie może? "Niech pani spróbuje z
> nim jeździć innymi środkami komunikacji" (żona samochodu nie ma, z
> naszego osiedla w grę jeszcze wchodzi ewentualnie taxi albo wynajęty
> śmigłowiec).
Nie znam dziecka, ani też nie jestem fachowcem w dziedzinie psychologii.
Trudno mi więc cokolwiek tutaj ocenić. Jednym z objawów Zespołu Aspergera
są właśnie te dość wąskie, specyficzne zainteresowania u was akurat
samohody, autobusy, komunikacja. Może stąd to namawianie do odwracania
uwagi. Wiem pewnie zaraz ktoś napiszę, że jego dziecko intersuje się tym,
tym i tamtym i wcale nie ma aspergera. Jednak, nikt z nas nie widział
wspomnianego dziecka, nie wie jak wygląda jego zachowanie itp. Być może
akurat ci fachowcy przesadzili, ale w takim razie ja bym poszukała kogoś
kto zna się dobrze na diagnozie aspergera, umówiła się na jakąś dłuższą
obserwację dziecka.
Co do logopedy, może to być tak, że pani akurat ma dwie specjalizacje. Może
pracuje już dłużej z dziećmi z Aspergerem i potrafi wyłapać coś czego my
nie zauważamy.
--
waruga
> Myślenia abstrakcyjnego?
> ;-)
Raczej jego skutków :-)
Z godzine co prawda musiałabys poświęcić, żeby Wyjątek przestał się
na Ciebie spodełba patrzeć i zaczął normalnie gadać i się zachowywać
(a czego niestety wg relacji żony u tego logopedy zabrakło, tak
rozumiem, że on ma na wizytę 20 minut przewidziane, nie 2 godziny,
ale powinien być moim zdaniem tego świadom, że dwulatek może
najnormalniej w świecie miec opory przed rozmową z obcą osobą, nie
będąc absolutnie zamkniętym i niekontaktowym), ale po tej godzinie
byłoby już widać jak na dłoni, o co mi chodzi :-)
J.
> Nie znam dziecka, ani też nie jestem fachowcem w dziedzinie
> psychologii. Trudno mi więc cokolwiek tutaj ocenić. Jednym z
> objawów
> Zespołu Aspergera są właśnie te dość wąskie, specyficzne
> zainteresowania u was akurat samohody, autobusy, komunikacja.
Gwoli informacji jeszcze - Wyjątek ma te zainteresowania dośc
różnorakie. Motoryzacja utrzymuje sie na niesłabnącym poziomie od
jakiegoś czasu, ale na pewien czas była np. wyparta dość znacznie
przez kulinaria. Ukochana wtedy zabawka: patelnia, prawdziwa i
drewniana łyżka, zabawa polegała na smażeniu jajka i/lub kotletów,
łaził tez za nami ze znikopisem i marudził, żeby mu w kółko rysować:
"kuchnię, kuchnię! Z palnikami! I czajnik! I patelnię, z pokrywką! I
garnek do parówek!". Do tego dochodziło uwielbienie dla czajników:
elektrycznego oraz gazowego, który o dziwo musiał miec kółka :-)
J.
Spoko, umiem trafić do dziecka - starsze może mają więcej rezerwy, ale te
maluchy są moje wszystkie po paru minutach :-)
Nie no, wierzę, że Wyjątek jest wyjątkowy, ale nie widzę w Twoim opisie
początkowym niczego groźnego - takie dzieci to indywidualności po prostu.
Ja tam bym się nie przejmowała tymi idiotycznymi zakazami dotyczącymi
izolacji od bodźców poznawczych...
Bzdura totalna - dajcie Wy spokój dziecku :-)
NORMA :-)
> Gwoli informacji jeszcze - Wyjątek ma te zainteresowania dośc
> różnorakie.
Jarek, ja już napisałam, ani moja wiedza nie jest na tyle duża, dziecka też
nie znam zupełnie. Jednak skądś się wzięła sugestia, że być może jest to ZA
i gdybym ja taką usłyszała to bym się nad faktem tych zainteresowań
zastanowiła. My tu tylko opieramy się na Twoich relacjach i trudno jest
określić czy te zainteresowania są takie same jak u innych dzieciaków czy
jednak idą już właśnie w kierunku tych wąskich zainteresowań aspergerowców.
Moje "samohody" we wcześniejszym poście to literówka, za którą przepraszam
(pora chyba zmienić szkła w okularach)
--
waruga
Nie wiem gdzie byliście, ale poszedłbym do jakiegoś ośrodka wczesnej
interwencji, gdzie specjaliści mają codzienne doświadczenie z dziećmi tego
typu i współpracują ze sobą.
Jak inni wspomnieli, niech logopeda zajmie się logopedią choć lekarze są
różni i mają różne doświadczenia.
> PS: acha: Wyjątek miewa częste napady czułości, w czasie których
> uwielbia całować Mamę po rękach (sam z siebie zaczął, w domu się po
> rękach nie całujemy - to tak dla jasności) - to wg logopedy też jest
> objaw czegoś złego...
Daniel też tak ma. Nadpobudliwy jest. Zachowuje się czasem jakby miał jakiś
deficyt miłości.
Nie słuchaj grupy jeżeli Ci będą mówić, że wszystko jest okej, albo nic nie
jest okej. Specjaliści mają nad nami tą przewagę, że widzą dziecko (to, że
dziecko mówi przy rodzicach nie oznacza, że nie ma np. mutyzmu albo nie
jest autystykiem) i mogą zrobić lepszy wywiad środowiskowy niż to co Ty
tutaj napiszesz (przede wszystkim będzie relacja Twoja i żony oraz będą
widoczne relacje między Wami). Przejdź się do jakiegoś kompleksowego
ośrodka.
BTW na grupie oberwało mi się kiedyś, że nie umiem wychować dziecka. To
były czasy, kiedy mały miał niecałe dwa lata a ja o czymś takim jak
nadpobudliwość wiedziałem tyle co nic. A syn był inny niż córka choć
wychowywaliśmy ich tak samo (no... na ile płeć pozwala ;) ). Potem mnie
pocieszano (tak, tutaj), że jak ma 3 lat to mówić nie musi, bo to chłopiec
(z niemówieniem wiązało się kupę innych problemów - w tym napady złości co
zupełnie rozbijało życie rodzinne). Jednak poszliśmy do specjalistów i
chodzimy od dwóch lat na rehabilitację (SI, socjalizacja, logopedia).
P.S. Opis zachowania pasuje do Aspergera (tak mi pasowało po przeczytaniu
Twojego piania nad zaletami syna).
--
Pozdrawiam,
*Habeck*
/Każda rzecz ma dwie strony. Fanatycy widzą tylko jedną/
- Schutzbach
> Bzdura totalna - dajcie Wy spokój dziecku :-)
Dasz głowę? A jeśli za jakiś czas (czego im nie życzę) okaże się, że jednak
coś było nie tak.
Ja się mały włos nie przejechałam na diagnozie neurologa, który też dość
entuzjastycznie stwierdził, że dziecku nic nie jest. Było to jak
najbardziej po mojej myśli, ale była to błędna diagnoza.
--
waruga
> NORMA :-)
Ten czajnik gazowy, który bez kółek sie nie liczy, też? ;-)
J.
Elżbieto ja się zgadzam, że nie powinno się ignorować ani lekarzy ani
niepokojących objawów, które oni dostrzegają, ale przy tym akurat
schorzeniu to jeszcze intuicja i zdrowy rozsądek są wskazane. Jarek nie
czuje, że jego dziecko ma problem. Widzi je codziennie, obserwuje.
Lekarz mu poświęcił nie więcej niż godzinę.
--
Paulinka
> Dnia 15.04.2009, o godzinie 19.45.02, na pl.soc.dzieci, Jarek P.
> napisał(a):
>
> Nie wiem gdzie byliście, ale poszedłbym do jakiegoś ośrodka wczesnej
> interwencji, gdzie specjaliści mają codzienne doświadczenie z dziećmi tego
> typu i współpracują ze sobą.
reszta ciach, bo nie będę cytować całości, ale dla mnie to głos rozsądku.
Ja bym posłuchała.
--
waruga
> Jarek nie
> czuje, że jego dziecko ma problem. Widzi je codziennie, obserwuje.
Nie twierdzę, że akurat Jarek tak ma, ale nie słyszałaś nigdy o tym, że
sporo czasu musiało upłynąć nim niektórzy uwierzyli w diagnozę swego
dziecka?
--
waruga
> Jarek, ja już napisałam, ani moja wiedza nie jest na tyle duża,
> dziecka też nie znam zupełnie. Jednak skądś się wzięła sugestia,
> że
> być może jest to ZA i gdybym ja taką usłyszała to bym się nad
> faktem
> tych zainteresowań zastanowiła.
My się zastanawiamy i jak wyżej gdzieś pisałem do alternatywnego
specjalisty się wybieramy (tylko musimy jakiegoś godnego polecenia
znaleźć - jeśliby któraś/któryś z Was mógł kogoś polecić na terenie
Wawy/okolic, byłbym wdzięczny). Bo o ile zainteresowania Wyjątka,
jeśli nawet monotematyczne i przesadnie eksponowane, szczerze mówiąc
nie wydają mi się problemem wartym bicia piany (samym w sobie!), tak
jego nieprzystosowanie społeczne i widoczne tutaj różnice w stosunku
do innych dzieci nas jak najbardziej martwią i choćby dlatego...
J.
> Bo o ile zainteresowania Wyjątka,
> jeśli nawet monotematyczne i przesadnie eksponowane, szczerze mówiąc
> nie wydają mi się problemem wartym bicia piany (samym w sobie!), tak
> jego nieprzystosowanie społeczne i widoczne tutaj różnice w stosunku
> do innych dzieci nas jak najbardziej martwią i choćby dlatego...
A to już masz dwa objawy. Same w sobie te zainteresowania może by nie
wzbudzały takiego niepokoju, ale już w połączeniu z tym nieprzystosowaniem
społecznym.
--
waruga
Niech idą, małżonka się uspokoi. Oby trafili na kompetentnych lekarzy.
Mi zdrowego Maćka jeden jełop kazał wpakować w poduszkę Frejki.
Skonfrontowałam diagnozę na Maćka szczęście.
--
Paulinka
> Widzi je codziennie, obserwuje.
> Lekarz mu poświęcił nie więcej niż godzinę.
O to to! Co może dać ta niecała godzina? Nic. Tylko popis wiedzy lekarza.
Kiedyś przyszła bardzo "mondra" dochtorka do mojego pierwszego dziecka
świeżo urodzonego, kazała dziecko położyć na biurku, przysunąć lampkę... i
na podstawie oglądu 2-minutowego autorytatywnie stwierdziła zaawansowany
kręcz szyi i zez.
Mama i ja podniosłyśmy lament po jej wyjściu, a mój TŻ jak zwykle przytomny
- zgasił lampkę, dziecko przestalo notorycznie przekręcać główkę i oczka
wysilać w kierunku światła i do tej pory (27 lat) jest proste jak świeca i
o zezie mowy nie ma, oczy ma jak dwa IDENTYCZNE jeziora :-)
Słyszałam, ale ten opis Jarka jakoś nie sugeruje, że on się broni przed
problemem. IMO brzmi jak zwyczajny opis dwulatka. Sama masz bardzo
wrażliwe dziecko, co nie oznacza, że Kacper ma jakąś jednostkę chorobową.
--
Paulinka
Bo o ile zainteresowania Wyjątka,
> jeśli nawet monotematyczne i przesadnie eksponowane, szczerze mówiąc
> nie wydają mi się problemem wartym bicia piany (samym w sobie!), tak
> jego nieprzystosowanie społeczne i widoczne tutaj różnice w stosunku
> do innych dzieci nas jak najbardziej martwią i choćby dlatego...
Dzieci dwuletnie bawią się same, nie mają zdolności wspódziałania w
zespole.
Hałasu też nie lubią poza swoim własnym.
Nie rób z dziecka dziwaka, jest absolutnie normalne. Nie dajcie się
zwariować.
PS. Chyba będzie ze mnie niezła babcia.
> Gwoli informacji jeszcze - Wyjątek ma te zainteresowania dośc
> różnorakie. Motoryzacja utrzymuje sie na niesłabnącym poziomie od
> jakiegoś czasu, ale na pewien czas była np. wyparta dość znacznie
> przez kulinaria. Ukochana wtedy zabawka: patelnia, prawdziwa i
Bawilem sie roznymi rzeczami, ale przez cale przedszkole, jak pani
kazala rysowac, to rysowalem zawsze i nieodmiennie domek. Taki kwadrat
sciany, nad tym trojkat dachu, komin, okno, drzwi, kwiatki, sloneczko.
Kolory rozne.
Jak sie uparli, zebym rysowal cos innego, to nabazgralem kolorowego
gluta i powiedzialem, ze to abstrakcja. Co z kolei wywolalo
zadziwienie, skad znam takie slowo.
Ale do zadnych lekarzy "od glowy" nikt mnie nie prowadzal. Wole sie
nie stresowac wyobrazaniem, co by bylo gdyby. 8-)
MJ
Ale takie rzeczy, czyli jak jama ustna pracuje i czy wszystko z budową tej
jamy ok, to raczej foniatra sprawdza, a nie logopeda.
No i o roczniaku u logopedy to ja jeszcze nie słyszałam. Chyba że medycyna
już tak skoczyła do przodu ;-)
Sylwia
Za
http://www.babyboom.pl/dzieci_1_2/rozwoj/rozwoj_psychofizyczny_dwulatka.html
cytuję :
"Nadal bawi się obok dzieci (ok.2,5 r. czasem włącza się do wspólnych
zabaw z dziećmi)"
IMO to jest normalne, że dwulatki nie tworzą kółek towarzyskich.
--
Paulinka
> Trudno mi więc cokolwiek tutaj ocenić. Jednym z objawów Zespołu Aspergera
> są właśnie te dość wąskie, specyficzne zainteresowania u was akurat
> samohody, autobusy, komunikacja.
Znaczy - 95% chłopców to ma, bo znaleźć chłopca, który nie interesuje
się samochodami albo koleją to jest naprawdę bardzo trudno.
MJ
PS. Samochód przez "ch".
> A to już masz dwa objawy. Same w sobie te zainteresowania może by nie
> wzbudzały takiego niepokoju, ale już w połączeniu z tym nieprzystosowaniem
> społecznym.
Kategorycznie będę się sprzeciwiać nazywaniu zainteresowania "objawem
chorobowym".
MJ
Niedługo z 2-4 miesięcznikiem się będzie chodziło, żeby sprawdzić czy 'a
gu' odpowiednio intonuje ;)
Ja się teraz wygłupiam, ale nie dajmy się zwariować.
--
Paulinka
> Znaczy - 95% chłopców to ma, bo znaleźć chłopca, który nie interesuje
> się samochodami albo koleją to jest naprawdę bardzo trudno.
:) śpi w pokoju obik :)
>
> MJ
> PS. Samochód przez "ch".
A, wyobraź sobie, że wiem i nawet już o tym wspomniałam chwilę później,
pisząc to z takim opóźnieniem powinienieś zauważyć, że poprawiłam.
--
waruga
> Logopeda dziś jednak stwierdził, że wszystko co Wyjątek robi - robi
> nieprawidłowo i należy mu to uniemożliwić. Interesuje się samochodami -
> źle, pochować WSZYSTKIE samochodziki. Uwielbia autobusy i zapowiedź
> przejażdżki autobusem przeżywa jako wielkie wydarzenie, którego się
> doczekać nie może? "Niech pani spróbuje z nim jeździć innymi środkami
> komunikacji" (żona samochodu nie ma, z naszego osiedla w grę jeszcze
> wchodzi ewentualnie taxi albo wynajęty śmigłowiec). Powtarza z pamięci
> wierszyki? Nie czytać mu wierszyków. Uwielbia "czytać" sklepowe gazetki
> reklamowe? Absolutnie mu ich nie dawać. Zero telewizji, zero radia, zero
> książeczek dla dzieci, nawet cyferek i literek, które sobie przykleja na
> grzejniku, mamy mu nie dawać. Co w takim razie dziecko ma cały dzień
> robić? Ano mamy pomyśleć o wakacjach na łonie natury. Bez cywilizacji.
A zamieniła znim 'wogle' jakieś słowo? ;-)
Bo tak czytam i dochodzę do wniosku że tej logopedzie to się chyba
specjalności pmyliły.
Uff jak dobrze że moje dzieci trafiły na super logopedę.
> Logopeda jeszcze stwierdziła, że dziecko ma zaburzenia kontaktu, nie
> reaguje na polecenia.
Jak mój starszy miał ~3 lat byłam z nim u logopedy (innej niż ta docelowa) i
ta stwierdziła że moje dziecko to przygłuche jest pewnie bo nie reaguje na
szelest papierka za uchem. A dziecku dostarczono pod ręce i oczy nowe
zabawki to trudno żeby na cos w ogóle reagowało ;-) Powiedziałam że IMO
dziecko ma doskonały słuch bo potrafi słyszeć samoloty przez wentylację,
kapiąc się w łazience.
Bo faktycznie, jak obca osoba coś od Wyjątka
> chce, zwykle to ignoruje, jedynie się patrzy spodełba i tak też w
> większości traktował jej żądania, żeby jej na obrazkach cośtam pokazywał.
> Tłumaczenia żony, że z kontaktem ze znanymi mu osobami nie ma
> najmniejszego problemu i na życzenie na obrazkach pokazuje, co się tylko
> chce, nawet pytany nie wprost, a np. "pokaż w czym się gotuje zupę?",
> najwyraźniej zignorowała. Przyczepiła się jeszcze, że dziecko nadal jest
> raczej oburęczne i że pokazuje środkowym palcem zamiast wskazującym.
Dziekco ma prawo byc oburęczne do jakiegoś wieku, i ZTCP jest to więcej jak
2 lata. Coś około 3 nawet, ale musiałabym się dokopać do źródła.
> Do pieca dołożyła jeszcze neurolog, która u dziecka, dosłownie dwa
> tygodnie temu badanego (wizyta okresowa) przez pediatrę i ortopedę, u
> którego pierwszy się niczego złego nie dopatrzył, drugi orzekł, że postawę
> ma perfekcyjną i zaprasza go dopiero na bilans czterolatka, otóż neurolog
> stwierdził, że dziecko ma krzywe kolana i źle stawia stopy, w związku z
> tym, na tych zajęciach przedprzedszkolnych ma mieć na stopy klejone
> specjalne plastry korekcyjne, które trzeba sobie kupić samemu, kosztują
> jakieś cięzkie pieniądze i są do kupienia tylko w jednym miejscu.
Pewnie w zaprzyjaźnionym punkcie pani neurolog ;-)
Coś mi się telepie po czaszce że takie rzeczy jak kolana, płaskostopie to
tez jest norma do kilku lat. Zapytam siostry która niedawno była z synkiem u
ortopedy i ten jej dokładnie wyjaśnił co i kiedy.
> Powiedzcie mi (i pocieszcie żonę, która dzisiaj po tych wizytach siedzi i
> płacze), kto zwariował? My i nasze dziecko, czy konowały?
Stawiam na konowałów.
> PS: acha: Wyjątek miewa częste napady czułości, w czasie których uwielbia
> całować Mamę po rękach (sam z siebie zaczął, w domu się po rękach nie
> całujemy - to tak dla jasności) - to wg logopedy też jest objaw czegoś
> złego...
Może jej brak czułości i zazdrości ;-)
IMO normalna sprawa z tym całowaniem.
Sylwia
> :) śpi w pokoju obik :)
No teraz to już definitywnie szkła do wymiany i po łapach za zbyt szybkie
stukanie w klawiaturę. Oczywiście- śpi w pokoju obok.
--
waruga
Gdzie Wy tu widzicie nieprzystosowanie społeczne???
http://www.sciaga.pl/tekst/66473-67-rozwoj_spoleczny_dziecka_w_wieku_niemowlecym_poniemowlecym_i_przedszkolnym
"Pod koniec okresu niemowlęcego i na początku 2 roku życia, w pierwszych
kontaktach dziecka z rówieśnikami przeważa nastawienie
orientacyjno-badawcze. Pojawia się zainteresowanie innymi dziećmi, dziecko
dotyka, więc drugie dziecko, popycha je, ciągnie za ręce, włosy, ubranie.
Poprzez takie zachowanie i reakcje dziecka zaatakowanego, które płacze,
atakuje lub ucieka dziecko atakujące w szybkim tempie zdobywa pierwsze
doświadczenia natury społecznej. Szybko, więc dochodzi do „próby sił”,
której rezultaty ustalają rodzaj początkowych kontaktów między dziećmi. Już
wśród 16-18 miesięcznych dzieci możemy zauważyć małych „agresorów”,
terroryzujących swych rówieśników oraz dzieci słabsze, które są bojaźliwe i
po każdym niemiłym zetknięciu się z rówieśnikami uciekają do opiekuna lub
chowają się po kątach.
Należy, więc zauważyć, iż pierwsze stosunki społeczne tych dzieci zależą
głównie od postępowania wychowawczego osoby dorosłej. „Brak opieki
pedagogicznej szybko prowadzi do przewagi kontaktów negatywnych miedzy
dziećmi, co niesłusznie nieraz uważa się za zjawisko rozwojowe, podczas gdy
jest to raczej jeden z wcześniejszych przejawów zaniedbania wychowawczego”.
W okresie tym, bardzo szybko narastają różnorodne reakcje społeczne dziecka
w stosunku do rówieśników. Młody człowiek, zatem chętnie naśladuje dobre,
jak i złe formy zachowania innych dzieci w grupie."
Polecam też:
http://kobieta.wp.pl/title,Dwuletni-zdolny-samotnik,wid,9902616,wiadomosc.html?ticaid=17db7
oraz fajny blog dla porównania dla Jarka P.:
http://dwulatek.blog.onet.pl/1,AR3_2007-10_2007-10-01_2007-10-31,index.html
Elżbieto jakbym wszystkie swoje literówki poprawiała, to bym była w
statystykach na pierwszym miejscu. Wyluzuj ;P
--
Paulinka
> Dnia Wed, 15 Apr 2009 23:00:47 +0200, Jarek P. napisał(a):
>
> Bo o ile zainteresowania Wyjątka,
>> jeśli nawet monotematyczne i przesadnie eksponowane, szczerze mówiąc
>> nie wydają mi się problemem wartym bicia piany (samym w sobie!), tak
>> jego nieprzystosowanie społeczne i widoczne tutaj różnice w stosunku
>> do innych dzieci nas jak najbardziej martwią i choćby dlatego...
>
> Dzieci dwuletnie bawią się same,
głównie
> nie mają zdolności wspódziałania w
> zespole.
poza poznawaniem manualnym innych dzieci, co sie wyraża w dotykaniu,
ciągnieciu za włosy, wkłądaniu palca do oka, zabieraniu zabawek itd
> Hałasu też nie lubią poza swoim własnym.
> Nie rób z dziecka dziwaka, jest absolutnie normalne. Nie dajcie się
> zwariować.
>
> PS. Chyba będzie ze mnie niezła babcia.
Jasne :-)
:-DDD
Z ust mi to... :-)
Gadasz sama ze sobą masz syndrom p.r.k. :P
--
Paulinka
> Bo tak czytam i dochodzę do wniosku że tej logopedzie to się chyba
> specjalności pmyliły.
A wiesz na pewno, że ma tylko jedną specjalność? U nas w ośrodku pracuje
pani z doktoratem z psychologii i logopedią kliniczną jako kolejną
specjalnością.
--
waruga
Poprawki robiem :-)
> Poprawki robiem :-)
ale to moja specjalność
--
waruga
Dwa i więcej w jednym nigdy nie jest dobre ;-)
Niekoniecznie w końcu to jest fachowiec, ma dwa fakultety cóż w tym
dziwnego. Li tylko mogła wątkotwórcę uświadomić, że jest specjalistą z
obu dziedzin.
--
Paulinka
> Ale takie rzeczy, czyli jak jama ustna pracuje i czy wszystko z budową tej
> jamy ok, to raczej foniatra sprawdza, a nie logopeda.
> No i o roczniaku u logopedy to ja jeszcze nie słyszałam. Chyba że medycyna
> już tak skoczyła do przodu ;-)
Sienieznam, kazali do logopedy, poszlim do logopedy. To wszystko było w
ramach jednej przychodni, neurolog kierowała do konkretnego specjalisty,
może on z nazwy logopeda, był na tyle wszechstronny, nie wiem.
J.
Jak zaczne swoje literówki poprawiać, to się dopiero okaże, czyja ;-)
> Dnia Wed, 15 Apr 2009 22:48:17 +0200, Ikselka napisał(a):
>
>> Bzdura totalna - dajcie Wy spokój dziecku :-)
>
> Dasz głowę? A jeśli za jakiś czas (czego im nie życzę) okaże się, że jednak
> coś było nie tak.
> Ja się mały włos nie przejechałam na diagnozie neurologa, który też dość
> entuzjastycznie stwierdził, że dziecku nic nie jest. Było to jak
> najbardziej po mojej myśli, ale była to błędna diagnoza.
Owszem, sprawdzic trzeba, ale i miec tzreźwy własny osąd.
Moja młodsza była "posądzana" o padaczkę nawet, a tu nic, oczywiście.
W przedszkolu na podwórku podczas zabawy co rusz wpadała na drzewa. lekarz
neurolog stwierdził chwilowe stany padaczkowe i stąd niby zanik orientacji
wobec przeszków terenowych itp.
A dziecku po prostu wzrok siadł od czytania książeczek (ano bo czytała sama
już w wieku 4-5 lat) - nagle z zerowego na minus cztery. No, ale to
zasugerowała nam stara PIELĘGNIARKA podczas rejestracji w przychodni
neurologicznej, bez podwójnego fakultetu ;-PPP
> Sienieznam, kazali do logopedy, poszlim do logopedy.
A jaki był właściwie powód tego skierowania do logopedy?
MJ
> da się z nim podyskutować, deklamuje wierszyki itp.,
> komunikuje potrzeby (może oprócz wydalniczych, z tym jeszcze jest
> problem), porozumiewa się również na poziomie abstrakcji.
(...)
> na ulicy w locie rozpoznaje większość marek
> samochodów
(...)
> Tyle plusów, teraz minusy: dziecko jest od zawsze nadwrażliwe
> dotykowo i słuchowo (boi się hałasów, harmidru itp., sam hałasuje
> ile wlezie).
(...)
> Ma jednak spore problemy w kontaktach z rówieśnikami.
(...)
> Od paru
> miesięcy chodzi w związku z tym na zajęcia przedprzedszkolne, dały
> one tyle, że dzieci się już nie boi, ale nadal je właściwie
> ignoruje, nie ma mowy o tym, żeby sam podszedł do innego dziecka,
> raczej unika kontaktu, jeśli może.
Jakbym widziała takiego jednego znajomego sześcioletniego chłopca ze
stwierdzonym zespołem Aspergera. Niestety. I te reklamy, które zna na
pamięć, o których pisałeś kiedyś wcześniej.
I ta niezwykła pamięć do numerów, liczb, nazwisk.
Logopedy to bym się raczej nie słuchała, ale dobry psychiatra i psycholog
dziecięcy sporo powie na ten temat po rozmowie z wami i z dzieckiem.
V-V
>
> Dziekco ma prawo byc oburęczne do jakiegoś wieku, i ZTCP jest to więcej
> jak 2 lata. Coś około 3 nawet, ale musiałabym się dokopać do źródła.
>
a dlaczego musi przejsc na jedno-recznosc ?
ja jako dziecko bylem obureczny ale bardziej leworeczny, przed wiekiem 3
lat to nawet sztuccami potrafilem jest, potem poszedlem do przedszkola,
gdzie panie "szpecjalistki" stwierdzily, ze dziecko musi byc praworeczne
i teraz ani pisac ladnie ani noza trzymac.... ;)
> Elżbieto ja się zgadzam, że nie powinno się ignorować ani lekarzy ani
> niepokojących objawów, które oni dostrzegają, ale przy tym akurat
> schorzeniu to jeszcze intuicja i zdrowy rozsądek są wskazane. Jarek nie
> czuje, że jego dziecko ma problem. Widzi je codziennie, obserwuje.
> Lekarz mu poświęcił nie więcej niż godzinę.
z tymze, ja tu widze jak Jarek jest stanie "zaprzeczenia", tlumaczy sobie ze
wszystko jest ok. Tak widze z jego wypowiedzi. Wady dla innych on widzi jako
zalety, albo je zalagadza lub wybiela. Niestety czesto rodzice kiedy mowi
sie, ze jest cos zlego nie chca tego uslyszec, i przyjac do wiadomosci.
nawet ten post o tym swiadczy. Nikt nie chce uslyszec zlej wiesci.
i.
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> Dwa i więcej w jednym nigdy nie jest dobre ;-)
matka, żona, kucharka itd.?
--
waruga
Młody też tak miał, a ja ciemna masa nie poleciałam z tym do lekarza...
Qra
Nie wiem
Sylwia
> Dzieci dwuletnie bawią się same, nie mają zdolności wspódziałania w
> zespole.
> Hałasu też nie lubią poza swoim własnym.
> Nie rób z dziecka dziwaka, jest absolutnie normalne. Nie dajcie się
> zwariować.
Nie wciskaj mu dziecka w brzuch. Skoro widzi, że dziecko zachowuje się
niestandardowo, to chyba wie, co widzi. I Wyrocznia Ikselka mu niepotrzebna.
Jarek, idź do tego dobrego specjalisty i trzymaj rękę na pulsie. Ja mam
okazję obserwować takie dziecko, i matkę, która wyparła istniejący problem.
Nie jest to ładny obrazek.
--
Pozdrawiam
Justyna
> Dnia Wed, 15 Apr 2009 23:00:47 +0200, Jarek P. napisał(a):
>
>> Bo o ile zainteresowania Wyjątka,
>> jeśli nawet monotematyczne i przesadnie eksponowane, szczerze mówiąc
>> nie wydają mi się problemem wartym bicia piany (samym w sobie!), tak
>> jego nieprzystosowanie społeczne i widoczne tutaj różnice w stosunku
>> do innych dzieci nas jak najbardziej martwią i choćby dlatego...
>
> A to już masz dwa objawy. Same w sobie te zainteresowania może by nie
> wzbudzały takiego niepokoju,
Mogłyby wzbudzić, tylko trzeba to zobaczyć. Znajome dziecko nie robiło nic
innego, tylko kierowało samochodem, i naśladowało ruch wycieraczek, a na
każde pytanie odpowiadało " a nasz samochód, to..."
--
Pozdrawiam
Justyna
>> Dwa i więcej w jednym nigdy nie jest dobre ;-)
>
> matka, żona, kucharka itd.?
Ale to jest akurat jedno :-)
Drugie byłoby np.: robotnik
Stalker
No to wtedy to już wypisz, wymaluj: babochłop :-)
Stalker
Się nie śmiej, bo tak też często bywa. W dwóch ośrodkach w których bywam
z synem tak właśnie jest. Pierwszy raz u logopedy byliśmy jak miał ok.
20 miesięcy i pani robiła wywiad dot. niemowlęctwa (pytała o to jak
głużył, jak gaworzył, w jakim wieku pojawiały się te dźwięki). Niestety
nie byłam w stanie sobie przypomnieć takich szczegółów.
W obu tych ośrodkach w poczekalni do logopedy regularnie siedzą rodzice
z kilkumiesięcznymi dziećmi. Jeśli dziecko jest od małego na
rehabilitacji w takim ośrodku, to często ma w pakiecie logopedę i
psychologa. Nawet takie kilkumiesięczne.
A mój syn w wieku dwóch lat to już był mocno "maltretowany" przez
logopedów, że tak mało mówi i że koniecznie trzeba nad tym mocno
pracować. Nie żebym się strasznie tym wtedy przejmowała, ale takie są
obecnie tendencje. Dopóki dziecka nie dorwie jakiś specjalista, wydaje
się, że wszystko jest w normie. Potem się dowiadujesz, że konieczna jest
intensywna terapia :-)
Pozdrawiam,
--
Anita Korzeniowska (z adresu usuń kropka pe-el)
Jest też ktoś taki jak neuro-logopeda, przez przypadek trafiła nam się taka
pani dochtor, gdy usiłowaliśmy nauczyć żółwia ssania. Ona właśnie sprawdza
w buzi wszystko i układ języka itp.
Do Jarka, ja bym się skonsultowała z niezależnym (najlepiej
znajomo-poleconym) psychologiem, to co opisałeś brzmi kuriozalnie, ale...
Inna rzecz, że mój już trzylatek całkiem nieźle podpadał w tym wieku pod
opis Wyjątka, a uważam, że jest całkiem normalny ;)
--
oshin
> obecnie tendencje. Dopóki dziecka nie dorwie jakiś specjalista, wydaje
> się, że wszystko jest w normie. Potem się dowiadujesz, że konieczna
> jest intensywna terapia :-)
Ktora bardzo duzo kosztuje i absolutnie nic nie daje.
MJ
> Ale jeśli nawet założymy, że diagnoza nam przedstawiona jest słuszna - czy
> te zalecenia nawet przy takim założeniu mają sens terapeutyczny? CAŁKOWITE
> wyeliminowanie wszystkiego, co go interesuje?
Nie wiem. Nie znam zaleceń do zespołu A... i temu podobnych.
Może pomoże Ci namiar na neurologopedę - ma kobieta doświadczenie z wieloma
zaburzeniami.
Aleksandra Łada +48 501 45 16 98
Lecznica Orthos - Warszawa
+48 22 855 23 95
Pozdrawiam
MOLNARka
> W sumie dlaczego?
> Dwulatek raczej nie bawi się z innymi dziećmi, ma swoje ulubione rzeczy,
> cierpi na wzmożoną chęć sprawdzania gdzie są granice. IMO standardowy
> dwulatek ten Wyjątek.
Dla mnie to nie był opis standardowego dwulatka.
Pozdrawiam
MOLNARka
> waruga_e wrote:
>
>>> Dwa i więcej w jednym nigdy nie jest dobre ;-)
>>
>> matka, żona, kucharka itd.?
>
> Ale to jest akurat jedno :-)
Otóż to.
Wolę wersję matka-żona-kochanka.
Natomiast mowa była o kwalifikacjach, nie o powołaniu.
> Ikselka wrote:
>
>> Dzieci dwuletnie bawią się same, nie mają zdolności wspódziałania w
>> zespole.
>> Hałasu też nie lubią poza swoim własnym.
>> Nie rób z dziecka dziwaka, jest absolutnie normalne. Nie dajcie się
>> zwariować.
>
> Nie wciskaj mu dziecka w brzuch. Skoro widzi, że dziecko zachowuje się
> niestandardowo, to chyba wie, co widzi.
Raczej mu wmówiono, że to niestandardowe zachowania.
> I Wyrocznia Ikselka mu niepotrzebna.
Nie narzucam się. Każdy ma swój mózg.
>
> Jarek, idź do tego dobrego specjalisty i trzymaj rękę na pulsie. Ja mam
> okazję obserwować takie dziecko, i matkę, która wyparła istniejący problem.
> Nie jest to ładny obrazek.
Ja mam okazję obserwować wpychanie problemu tam, gdzie go nie ma. Też
obrazek taki sobie.
Dla mnie był. Większość mądrych dzieci moich mądrych znajomych zachowywała
się podobnie - dzis są to dzieci jak najbardziej normalne, tyle że
ponadnormatywnie mądre i inteligentne.
No jak mogłaś, wyrodna matko! A jakbys poszła, toby Ci jeszcze u dziecka ze
30 problemów znaleźli i byłoby dopiero rajcownie. No bo tak iść "podarmo" -
bez sensu...
;-)
> A mój syn w wieku dwóch lat to już był mocno "maltretowany" przez
> logopedów, że tak mało mówi i że koniecznie trzeba nad tym mocno
> pracować.
Tia. W rodzinie mojego męża funkcjonuje historia o tym, jak to mój mąż aż
do 3 roku życia milczał jak grób. Pewien kochany wujaszek przełamał
to, pokazując mu wielką kolorową piłkę i mówiąc: "Jak powiesz "oko", to
dostaniesz piłkę".
Trzylatek-Wyjątek powiedział bezbłędnie "oko" i stał się jej włascicielem,
od tej pory nadając jak katarynka.
Otóż to, zwłaszcza kiedy dziecko nie mówi, bo po co, skoro kaszka zawsze
ciepła...
Profilaktycznie zgłaszam, że wysłałam mail na adres gazetowy.
--
oshin
Już Ci pisałam - znajoma z dzieckiem z ZA znalazła specjalistów ZTCP przez
SYNAPSIS (jej syn ma aktualnie 8 lat i normalnie chodzi do normalnej szkoły
(ale nadal ma SI czyli integrację sensoryczną), a diagnozowali chyba właśnie
jak miał ok 2 czy 3 lat).
:-) M.
Nasza ma 2,5 roku i też boi się hałasu (sama hałasuje, szczególnie jak jej
się cośnie podoba).
> one tyle, że dzieci się już nie boi, ale nadal je właściwie ignoruje, nie
> ma mowy o tym, żeby sam podszedł do innego dziecka, raczej unika kontaktu,
> jeśli może. Miał też przez pewien czas
Nasza z jednej strony trochę boi się innych, ale z drugiej, jak widzi
dziecko młodsze od siebie, podchodzi, przytula i chce całować. Bez względu
na to, czy je zna, czy nie. Jesteśmy na etapie tłumaczenia, że tak się nie
robi...
> wszystkiego dochodzą jeszcze bunty dwulatka w strasznie nasilonej formie,
> wręcz z jakimiś atakami autoagresjii (walenie się po głowie, trykanie
> głową o podłogę), jeśli jest szczególnie mocno czymś rozwścieczony, a w
> zależności od humoru takie napady dwuletniej furii zdarzają mu się nawet i
> po ileś razy dziennie (i nie, nie ulegamy mu, więc absolutnie nie jest to
> tak, że w ten sposób na nas coś wymusza).
Nasza niestety też jest bardzo buntownicza, tyle, ze rzuca wszystkim dokoła.
> Logopeda jeszcze stwierdziła, że dziecko ma zaburzenia kontaktu, nie
> reaguje na polecenia. Bo faktycznie, jak obca osoba coś od Wyjątka chce,
> zwykle to ignoruje, jedynie się patrzy spodełba i tak też w większości
> traktował jej żądania, żeby jej na obrazkach cośtam
Nasza też ignoruje polecenia obcych. Często nasze niestety też... :-( w
zależności od nastroju.
> PS: acha: Wyjątek miewa częste napady czułości, w czasie których uwielbia
> całować Mamę po rękach (sam z siebie zaczął, w domu się po rękach nie
> całujemy - to tak dla jasności) - to wg logopedy też jest objaw czegoś
> złego...
A powiedział, czego? Bo nasza też zaczęła niedawno całować mnie po rękach,
choć nikt tak w domu nie robi.
Pozdrawiamy
Barbara, Marysia i Tosia
Starsze Młode podbiega i całuje tam gdzie trafi ;) Zszokował Dziadka gdy go
pocałował w udo znienacka.
Dodam pro forma, że my z TŻ-tem tak nie robimy :)))))
--
oshin
No to liczcie się z tym, że zaraz ktoś uzna wasze dzieci za
molestowane seksualnie.
MJ
> Kiedyś przyszła bardzo "mondra" dochtorka do mojego pierwszego dziecka
> świeżo urodzonego, kazała dziecko położyć na biurku, przysunąć lampkę... i
> na podstawie oglądu 2-minutowego autorytatywnie stwierdziła zaawansowany
> kręcz szyi i zez.
Podobnie mojej córce, kiedy miała pół roku, pani doktor (z kilkoma
specjalizacjami) po pierwszym spojrzeniu "rozpoznała" wodogłowie. Bo
oczy dziecko ma za duże. A poszliśmy tylko w sprawie krostek na buzi i
podejrzeniem jakiejś alergii. ;)
Ewa
Nasza też... potrafi pocałować w nogę, bo do policzka sięgnąć akurat nie
może, kiedy stoję :-) Ale ostatnio ma fazę na rękę.
> Dodam pro forma, że my z TŻ-tem tak nie robimy :)))))
Oczywiście my też nie, choć czasami chciałabym być pocałowana w rękę przez
Męża :-))))
Pozdrawiamy BMT
Nam neurolog mówiła, że lateralizacja ustala się około 3 roku życia dopiero.
> Coś mi się telepie po czaszce że takie rzeczy jak kolana, płaskostopie to
> tez jest norma do kilku lat.
Tak z kolei mówił nam ortopeda. Do kilku lat stopy mogą wyglądać trochę
płasko. Problem, kiedy zaczyna się to szybko pogłębiać.
> Stawiam na konowałów.
Ja chyba też...
Pozdrawiamy
BMT
moje dziecko z zesp. Aspergera pokazuje (wskazuje) właśnie środkowym palcem.
pozdr
--
Ania
>>> i że pokazuje środkowym palcem zamiast wskazującym.
>> Hmmm... podswiadomie pokazuje, co o tym sadzi? ;)
> moje dziecko z zesp. Aspergera pokazuje (wskazuje) właśnie środkowym palcem.
Moja pięciolatka też ma "przesunięty" palce wskazujący,
a zespołu nie ma...
Stalker, człowiek świruje jak się przejmuje