No i oczywiscie jestem ciekawa, czy tez macie takie bzdurne problemy i
podzielicie sie nimi. :~))) Jakie ksywki funkcjonuja/ funkcjonowaly w
Waszych domach?
--
Pozdrawiam serdecznie
Sylwia, Michal "Edzio" 2.02.2000, Jacuś 18.04.2001
> Witajcie,
> Cos dzisiaj mam mnostwo pytan. To w zasadzie nie jest zaden problem, ale tak
> pytam z ciekawosci. Jak niektorzy pewnie wiedza nasz synek Michal jest zwany
> Edziem.
Oh, nie... :(((
Byłam pewna, że Edzio to naprawdę Edzio! Takie ładne imię....
Mój kolega nazywał się sławek, ale zawsze mówiono na niego Piotrek i kiedy miał
18 lat, zmienił po prostu imię...czy i Wy nie poglibyście zmienić Michałowi
imienia (zładnego na jeszcze ładniejsze :)) ? Jest to stosunkowo prosta
procedura.
Co do ksywek, to nie mamy specjalnie oryginalnych, bo Janeczkę nazywamy
Janeczkš, Jankš albo wołamy do niej: "Mysz! Mysz!", czasem "Myszko!"
Ola
Mój Jasio, kiedy miał ze trzy latka, miał w domu trzy ksywki jednocześnie:
Pierwsza to "Gominek", bo zamiast "gonimy tatusia" powiedział kiedyś "gominy
tatusia" i strasznie się wszystkim spodobało, drugą był już nie pamiętam
dlaczego (masełko się jada) "święty turecki", a trzecią "kartofelek" - bo
miał taki śliczny kartofelkowy nosek. No i kiedyś pani w parku go zagadnęła,
jak to panie w parku mają w zwyczaju: Jak się nazywasz chłopczyku? A Jasio
na to z całą powagą:
"Jasz Kolibabski, Kartofelek, Gominek i Szwęty Turecki ..."
Nie będę Wam opisywać miny pani ... :-))
Pozdrawiam
--
Ania K. (Marta 4 + Jaś 8 + Piotruś 11)
http://nasze-dzieci.dobrestrony.pl/dzieci/mjp_kolibabscy/index.htm)
: No i oczywiscie jestem ciekawa, czy tez macie takie bzdurne problemy i
: podzielicie sie nimi. :~))) Jakie ksywki funkcjonuja/ funkcjonowaly w
: Waszych domach?
U nas ksywki (o ile to są ksywki) zmieniają się co jakiś czas i Martyna od
urodzenia zaliczyła ich już tyle, że trudno spamiętać. Najdłużej była chyba
Bąbliną, Dziczynką, Bączkiem i Boberkiem. Teraz sama o sobie mówi Kapitan. Na
Jaśka ja mówię Jasiek-Kontrabasiek lub Jasinek-Cielęcinek, mąż - Johny Blue
(nie wiem, skąd to wytrzasnął) i Sumo-fighter, a mój ojciec nazywa go Pokemonem
(też nie wiem dlaczego). Ale prawdopodobnie niedługo te ksywki znikną i zostaną
zastąpione innymi.
--
Pozdrawiam
Maja
* Martyna - prawie 3 lata
* Jasiek - 3.5 miesiąca
Kiedy Paweł był bardzo mały mówiłam o nim "zawszona dżdżownica". Niestety
nie potrafię wytłumaczyć dlaczego. Później był Gargamelem.
Ewa
to nie o własnym dziecku, ale o dziecku Teśiowej :-), czyli moim szwagrse -
ma na imię Piotr i od 6 roku życia mówią na niego Gustaw i to imię
funkcjonuje do dziś, a facet ma 36 lat !!! Wiec i Twój Edzio może być Edziem
do końca życia
--
Joasieńka
Wiktor 15 m za 2 dni.
gadu-gadu 764269
Mam na imie Joanna jednak w praktyce funkcjonuje od urodzenia jako Ania.
Zawsze mnie to strasznie denerwowalo wiec postanowilam tak nie robic z
moja Basia. Aktualnie okazalo sie, ze Basia zarobila takie ksywki za 4 i
pol mies. zycia: Kuka, Kunia, Krecik, Foczusia, Pimpon, Tuska i moja
ulubiona REPUNDZEL.
Pozdrawiam JN i Basia
> No i postanowilismy sie od tego oduczyc, bo maly zaczyna bywac w parkach
> i piaskownicach i tak jakos glupio przedstawiac go jako Edziu, a z kolei
> nie chce nam sie tlumaczyc, skad sie wzial Edziu.
To wcale nie jest taki bzdurny problem... ;-) Moja mama chciała mi dać na
imię Żaneta, ale do USC poszedł mój tato sam. To był piękny rok 1975 i
pani w urzędzie powiedziała oburzonym tonem, że jak chcą "takie" imię, to
proszę napisać podanie, naczelnik rozpatrzy. No to mój tata się wkurzył i
powiedział: niech będzie Joanna. W domu rodzice wciąż mówią do mnie Żaneta
i tak było całą podstawówkę. W liceum natomiast zdecydowałam, że nie chce
mi się dłużej tłumaczyć i przedstawiałam się jako Aśka. Pod takim imieniem
poznał mnie Zbyszek i tak mi mówi do dziś, ale dzieci w szkole mówią: pani
Żaneta ;-) Aha, w liceum miałam kolegę, na którego mówiliśmy Grzesiek, ale
jak on miał naprawdę na imię, nie pamiętam, on sam "unikał" tego imienia
;-)
A ja o Szymku w brzuchu mówiłam Kajtek, ale jak się urodził, to to do
niego nie pasowało, mówiliśmy Cimicio, Cicio (tak sam mówił o sobie),
Dudek, Żaba.
--
Pozdrawiam
Asiek i Szymek/31.05.1999; Kruszynka/ ~26.11.01
Pisząc do mnie usuń 'kasujto' z adresu
> No i oczywiscie jestem ciekawa, czy tez macie takie bzdurne problemy i
> podzielicie sie nimi. :~))) Jakie ksywki funkcjonuja/ funkcjonowaly w
> Waszych domach?
Mój młodszy brat Wojtek (obecnie 24 lata) był rozpieszczany przez tatę i
nazywany m. in.: Kukuś, George (Dżordż lub Żorż), Kazik, Kaźmierek,
Chłopiaszek :-) Przezwisk tych były tuziny. Tata ciągle coś wymyślał,
niektóre funkcjonowały bardzo długo (jak te, któe zapamiętałem), inne
okazyjnie.
Pozdrawiam
Tomek
Mój te¶ć ma na imię Władysław, ale ponieważ to imię Ľle się kojarzyło (kto¶
inny we wiosce), więc zaczęto go nazywać Edmund. I zostało tak po dzi¶ dzień
:)
Jedynie trzeba pamiętać, aby nie pomylić się w dokumentach :)))
Jola Emilka (6l - pocz±tkowo Pyza, a póĽniej Pysia )
Piotru¶ (19 m - Chłop, a czasami Piotru¶ Demolka ;)) )
Jeszcze do niedawna nazywaliśmy Oleńkę długą glizdą, ale moja znajoma
woła na nią Olka - Fasolka. W tej chwili Ola sama mówi o sobie Fasolka.
Pozdrowienia
Ula i Ola - 2 latka
Jakie ksywki funkcjonuja/ funkcjonowaly w
>Waszych domach?
Jak Bartus byl mały to wolalam za nim "Duda" albo "Duduś". Teraz sam Bartus
zapytany wyjasnia:" Ja jestem mamusina klusia a babusine sloneczko":))))
B.B. i Bartus (3l)
Sylwia & Jurek wrote:
>
> Jakie ksywki funkcjonuja/ funkcjonowaly w
> Waszych domach?
>
> --
>
Danusia była Dziubeczkiem, potem zaczęła mówić na siebie Dada i została
Dadunią.
Agatka na odmianę Łepeczkiem, a kaj zaczęła mówić na siebie Aga -
Agaciolkiem lub Agusią.
Do siostry mówię do dzis Elus, a mama do mnie Kakunia (od dziecięcego
Kaka).
Takie rodzinne nietypowe zdrobnienia są pełne ciepła i uroku.
Katarzyna
:))))))))))))))
Nasz maluch bardzo rzadko słyszy swoje pełne imię - Maksymilian ... ;)))
Najczęściej mówimy na niego Maksio i Maksior - z przeróżnymi odmianami :)))
Jest także Paskudą, Żabą, Niedobruchem i Gadziulem.
Jak był malutki był ... Myszorkiem :)
Moja mama natomiast nazywa go Wróbelkiem.
Dziwne, że mu się to wszystko jeszcze układa w tym małym łepku :)))))
--
Pozdrawiamy.
Mysza & Maks - ymalny (2 i 3/12)
> No i oczywiscie jestem ciekawa, czy tez macie takie bzdurne problemy i
> podzielicie sie nimi. :~))) Jakie ksywki funkcjonuja/ funkcjonowaly w
> Waszych domach?
to pewnie sie zmienia w czasie. Moj Wiktor (9m) byl juz:
Nioniem, Niuniusiem, Dzidziorem, Pulionkiem, Pulem, Pimpusiem i oczywiscie
wszelkie odmiany i zdrobnienia od Wiktora.
D.
> Dla odmiany ja prawie od początku małżeństwa funkcjonuję jako Tumiś (coś
> pokazywałam mężowi mówiąc, tu miś, tam miś..), do tego stopnia, że jak
> czasami odezwał się do mnie po imieniu, to nie łapałam, że mówi do mnie.
A ja dla mojego męża jestem Kuba i za żadne skarby świata nie możemy sobie
przypomnieć jak to się zaczęło i skąd wzięło :-)))) Na "Jola" w ogóle nie
reaguję...Chyba ,że woła ktoś inny.I nie potrafię sobie tego nawet
wytłumaczyć :-) A ile zdziwionych min w sklepie lub na ulicy,gdy mąż mnie
woła.....:-))))
--
Pozdrawiamy
Jola i Krzyś 2,2 l
uff ale się uśmiałam!! co za zakręcenie! i ważna przestroga ;-))))
u mnie w rodzinie z reguły nazywano nas po imieniu, chyba że używano
delikatnych spieszczeń i zdrobnień w rodzaju mojego imienia Teresa -
Tereska, Terenia, Nienia (to w czasach gdy obie siostry były małe), Tereńcia
(szczególnie nielubiane przeze mnie, stosowane przez osoby nie związane z
rodziną, a mieszkające w miejscowości, z której pochodzę).
zabawna jest historia mojego staromodnego imienia, cała rodzina chciała bym
się nazywała Elżbieta, Anna lub Paulina. Moja mam zapisała tacie imiona,
które ma mi nadać w urzędzie. Moja babcie dała mu swoją karteczkę, chrzestna
postąpiła podobnie. W końcu tato oszalały z radości narodzin pierworodnej
(jeszcze pod wpływem napojów radości ;-)) ) całkiem zapomniał, jak mam się
nazywać. wypełniając druczki w urzędzie ręce mu trzęsły, karteczki pogubił i
w końcu całkiem zapomniał jak ustalał z mamą w kwestii imienia, no i wybrał
co mu przyszło na myśl, czyli Teresa Magdalena.
pozdr. Teresa P.
moj Tata do Mamy mowi Macius - prawie tak ciekawie jak Wasz Kuba ;-))), a
gdy juz w obecno¶ci innych osob powie do Mamy po imieniu (Danuta) to
jestesmy obie zdezorientowane
Monika i Tymek w brzuchu (31 tydz)
Moj dziadek w urzedzie mial zapisac imie swojego syna jako Jacek, ale w
ostatniej chwili mu sie wydalo, ze to chyba zdrobnienie i wpisal Jacenty.
Kolega znowu poszedl do urzedu zapisac corke o imieniu Eleonora, ale pani
urzedniczka powiedziala, ze najpierw musi miec pisemna zgode matki, bo juz jej
sie zdarzyly awantury z powodu wpisania innego niz trzeba imienia.
Kalina
>
> pozdr. Teresa P.
>
>
>
>
>
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Wiesz, wydaje mi się, że od Wisławy. :)
Jest taka poetka - Wisława Szymborska. Kiedyś trafiłam na jej wspomnienia i
tam właśnie było, że nazywali ją w dzieciństwie Wisia :)))
Mysza-Agnieszka
Wiesz, kolega z pracy ma na imię Stanisław - ale TYLKO w pracy.
W domu jest Jackiem - zresztą tak ma w dowodzie.
Skąd Stanisław ? Nikt nie wie ... nawet on. :))))
I chyba EOT ? Bo nas zlinczują ... :))
Mysza
Jola i Krzyś 2,2 l
Użytkownik "ao" <a_ogro...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:9ed43i$p41$1...@news.onet.pl...
> Mój tata do mamy też mówi Kuba!!!
A czy pamięta skąd się to wzięło ?
W żadnym wypadku!!!! Czasem mówił też Kubeł (co było zdrobnieniem od tego
Kuby...) ale matka strasznie się denerwowała więc przestał....
A.
Pozdrawiam
Marta i Bartek