coz, czasem rodzicowi przydaje sie podstawowa wiedza z technik uboju...
p/. + zosia ciekawska
--
mam fajne jajco -- pey...@jabber.atman.pl
My też to w wieku ok. 3,5 roku przerabialiśmy: "Jak się poluje na kury?", "
Dlaczego Tom i Jerry na puzzlach smażą rybę? Czy ją to boli ? Dlaczego jest
nieżywa? A jak ją zabili?"
Młody zobaczył kiedyś w mięsnym sklepie... głowę świni (za cholerę nie wiem
po co to komu - no chyba demonstrantom w Warszawie). Przeżywał ją z pół roku
i teraz też czasem wspomina.
A na serio: co odpowiadacie w takich sytuacjach? Prawdę (jak???????????) i
jak to tłumaczycie? U nas argumenty typu "wszyscy jedzą mięso" odpadają , bo
mogę się założyć, że usłyszałabym, "A tatuś nie je".
Ewa + Paweł (4,11)
> A na serio: co odpowiadacie w takich sytuacjach? Prawdę
> (jak???????????) i jak to tłumaczycie?
Łagodnie. I bez drastycznych opisów. Raczej per analogiam do drapieżników.
Do mięsnego starałam się nie prowadzać, bo robił wrażenie.
Teraz wie wszystko (no, deteliczny opis procesu produkcyjnego jeszcze przed
nim) i mawałek mięsa bardziej kojarzy mu się z rozjechanym kotem niż
produktem spożywczym.
Początki były trudniejsze. Kiedyś wyrwał opiekunce kanapkę i wrzucił ją do
psiej miski, bo był przekonany, że dobra kobieta przez pomyłkę wzięła psie
jedzenie. Miał ze dwa lata wtedy, potem nadeszła fala tłumaczń, że tak,
NAPRAWDĘ ludzie TEŻ jedzą mięso.
> U nas argumenty typu "wszyscy
> jedzą mięso" odpadają , bo mogę się założyć, że usłyszałabym, "A tatuś
> nie je".
U nas mamusia, babcia i dziecko też. Dlaczego inni jedzą? Bo się
przyzwyczaili, a ludzie się trudno odzwyczajają. Bo lubią. Bo nie wiedzą,
że można nie jesc. Ostatnio przeklęły mnie matki dzieci nielubiących mięsa,
bo po zielonej szkole argument typu: "jak nie będziesz jadła to zachorujesz
i umrzesz" padł pod ciosem kontrargumentu: "A Kuba nie je, NIGDY NIE JADŁ!!
i żyje!!!"
--
.... :: s i w a ( a t ) v e g e . p l :: ....
.... :: ICQ:67729327 :.....: GG:25557 :: ....
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
JAk to jak? Ostrzy się siekierę i przygotowuje drewniany pniak. Siekiera
musi leżeć tuż obok pniaka! Następnie łapie się delikwenta w galopie i
trzymając za skrzydła próbuje się ułożyć głowę ofiary na pieńku. Ofiara
walczy - więc czasem wskazana jest pomoc osób trzecich. Np. przy kurach i
karpiach można dokonywać gilotynowania w pojedynkę. Kiedy głowa jest złozona
na pniaku unosi się się siekierę i jednym cięciem ucina się głowę. Aaaaaaaaa
i ważna uwaga: *nie można zamykać oczu* bo czasem można nie trafić w głowę
ofiary, a trafić we własną rękę!
--
Pozdrawiam
Małgorzata
*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^
http://www.btsnet.com.pl/majkowscy/
"Carum est, quod rarum est"
Małgoś - ty chyba indyka jeszcześ nie biła.
Nie w głowę się celuje bo to nieludzkie jest. W szyję trzeba trafić.
puchaty
> Dlaczego Tom i Jerry na puzzlach smażą rybę?
to dobry punkt wyjscia do opowiedzenia o najnowszych badaniach, z ktorych
wynika, ze ryby sa bardzo wrazliwe na bol (wrazliwosc skory pstraga jest
porownywalna z wrazliwoscia ludzkiego oka) i ze wedkarstwo jest rownym
barbarzynstwem, jak zabijanie cielaka mlotkiem.
szczegoly: http://tinylink.com/?HKFaormXFs
> Młody zobaczył kiedyś w mięsnym sklepie... głowę świni (za cholerę nie
> wiem po co to komu
cos ty! zupe sie robi i swinskie uszy w panierce. a w karnawale, po
wyjedzeniu mozgu, mozna dac dziecku na bal maskowy.
> A na serio: co odpowiadacie w takich sytuacjach? Prawdę
> (jak???????????) i jak to tłumaczycie?
mowimy prawde. czyli, ze indykom obcina sie glowy, a krowy, konie i swinie
wiesza sie za tylne nogi i podcina sie im gardlo.
tlumaczymy, ze wiekszosc ludzi na swiecie je mieso, chociaz do niczego im
nie jest ono potrzebne, a wrecz prowadzi do ciezkich chorob. ale robia to
po to, zeby poczuc sile i dominacje nad swiatem przyrody.
p/.
Dodam "odpowiedną" częścią tasaka. Nie podaję szczegółów licząc
na owocny dialog z Iwon(k)ą.
puchaty
> JAk to jak? Ostrzy się siekierę i przygotowuje drewniany pniak.
to wersja sielsko-tradycyjna.
wspolczesny indyk ma najwieksza szanse trafic do ubojni przemyslowej. tam
zostaje zaczepiony lapami za klamry przesuwajace sie po sufitem na
tasmociagu. nastepnie podjezdza pod stanowisko z sekatorem, ktory obcina
glowy. jezeli dany indyk ma za krotka szyje to sekator obetnie mu pol
glowy, a nie cala. nastepny przystanek to basen z goraca woda. tam ptaki
maja sie wykrwawic, a te niedobite - utopic. przy okazji moczenia sie w
tej krwawo-gownianej brei nastepuje skazenie miesa tych ptakow, ktore
przypadkiem wczesniej byly zdrowe i nie mialy np. salmonelli. po kapieli
chwila dla urody - czyli spotkanie z depilatorem. po depilacji sympatyczni
pracownicy zakladu miesnego patrosza ptaka i pakuja jego doczesne szczatki
na estetyczne styropianowe tacki. smacznego :-)
p/.
> tlumaczymy, ze wiekszosc ludzi na swiecie je mieso, chociaz do niczego im
> nie jest ono potrzebne, a wrecz prowadzi do ciezkich chorob. ale robia to
> po to, zeby poczuc sile i dominacje nad swiatem przyrody.
>
A o niejakim Adolfie H., który mięsa nie jadł, też dziecku powiesz czy
ocenzurujesz?
--
Pozdrawiam
Jarek
Kamil 27.11.1998, Police
To tylko moje prywatne wypowiedzi.
> ...nastepnie podjezdza pod stanowisko z sekatorem, ktory obcina
> glowy. jezeli dany indyk ma za krotka szyje to sekator obetnie mu pol
> glowy, a nie cala. nastepny przystanek to basen z goraca woda. tam ptaki
> maja sie wykrwawic, a te niedobite - utopic. przy okazji moczenia sie w
> tej krwawo-gownianej brei nastepuje skazenie miesa tych ptakow, ktore
> przypadkiem wczesniej byly zdrowe i nie mialy np. salmonelli....
Kurde, nie przy jedzeniu... Właśnie śniadanko jadłam... I nie zjem go do
końca przez Ciebie!!!!
> Nie w głowę się celuje bo to nieludzkie jest. W szyję trzeba trafić.
No tak - miałam na myśli szyję. Przecież pisałam o gilotynowaniu. Madzia zna
wersję, jak to określił Peyton, sielsko-tradycyjną!
> A o niejakim Adolfie H., który mięsa nie jadł, też dziecku powiesz czy
> ocenzurujesz?
dlaczego mam cenzurowac? opowiem i o hitlerze, ktory wbrew zaleceniom
lekarzy podjadal wciaz miesko na boku i o himmlerze, ktory doswiadczenie
zdobyte na kurzej fermie tworczo rozwinal projektujac obozy
koncentracyjne.
p/.
ps. w zwyczajach zywieniowych hitlera najciekawsze bylo jego uzaleznienie
od cukru. biedak slodzil kazda filizanke herbaty siedmioma lyzeczkami i
pozeral codziennie kilogram czekolady.
ja od czasu jak zobaczylam takiego ruszajacego sie karpia w kawalkach
zaprzestalam jedzenia karpia w ogole:-)
Pozdr.
Monika
> A o niejakim Adolfie H., który mięsa nie jadł, też dziecku powiesz czy
> ocenzurujesz?
Ja już powiedziałam, ale nie przy okazji obiadu. Myślę, że Ty też nie
ubarwiasz każdego kotleta opowieściami o Josefie Wisarionowiczu i Augusto
Pinichecie, słynnych mięsożercach.
--
... :: s i w a ( a t ) v e g e . p l :: ...
... :: ICQ:67729327 :.....: GG:25557 :: ...
... :: .... JID:si...@jabber.org .... :: ...
... :: .. JID:si...@jabber.atman.pl . :: ...
Co Ty pleciesz!?
Do wszystkiego dopisujesz filozofie?
t.
> Co Ty pleciesz!?
> Do wszystkiego dopisujesz filozofie?
uwazam, ze dzieciece pytania powinny mobilizowac rodzicow do
samoksztalcenia. jezeli mam wyjasniac zasady funkcjonowania swiata, to
musze miec chociaz minimum wiedzy.
jezeli zainteresowala cie koncepcja o symbolicznej roli miesa w naszej
kulturze, to odsylam do lektury:
fiddes, n. (1989). meat: a natural symbol. new york: routledge.
Calkowicie się z Toba zgadzam
> jezeli zainteresowala cie koncepcja o symbolicznej roli miesa w naszej
> kulturze, to odsylam do lektury:
Nie, nie zainteresowała.
Dziękuję i życzę miłego dnia.
tomekk
A ty zjadasz roślinki.. Czy wiesz o tym, że wrażliwość pelargonii równa się
wrażliwości ludzkiego palca? A np. szczypiorek wieczorem uprawia taniec
towarzyski? A Ty te żywe istoty traktujesz jak pokarm, gotujesz, siekasz,
kroisz, miażdżysz uzębieniem na surowo!... Czy możesz sobie wyobrazić co
czuje pietruszka wyrwana z korzeniem z jej naturalnego srodowiska? Po co to
robisz? Żeby poczuć siłę i dominację nad światem przyrody?
--
Pozdrawiam
Małgorzata
*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^
http://www.btsnet.com.pl/majkowscy/
"Carum est, quod rarum est"
>> Natomiast karpia zamordowałam raz siekierą i więcej nie chcę!!! On nawet
>> bez głowy się ruszał! Przeżyłam straszliwy szok!
>
> ja od czasu jak zobaczylam takiego ruszajacego sie karpia w kawalkach
> zaprzestalam jedzenia karpia w ogole:-)
A śledzika lubisz? ;-)
>> Natomiast karpia zamordowałam raz siekierą i więcej nie chcę!!! On nawet
>> bez głowy się ruszał! Przeżyłam straszliwy szok!
> Kury bez głowy potrafią biegać po podwórku niezmordowane długi czas...
> Asia, cięzko doświadczona wieloletnimi wakacjami u babci na wsi ;-
Zaparli się... Nie skończę tego sniadania! Asiu nie bądź obsceniczna!!!!
Nieszczegolnie... ja w ogole jakas nierybowa jestem:-)
A co - sledzik tez sie rusza po zabiciu?? Bleee...
Monika
> A ty zjadasz roślinki.. Czy wiesz o tym, że wrażliwość pelargonii równa
> się wrażliwości ludzkiego palca? A np. szczypiorek wieczorem uprawia
> taniec towarzyski? A Ty te żywe istoty traktujesz jak pokarm, gotujesz,
> siekasz, kroisz, miażdżysz uzębieniem na surowo!
to argumentacja typu pszemolowego, czyli: "mi wolno wszystko, a ciebie
bede punktowac za to, ze nie jestes chodzacym idealem". i jak zawsze
odpowiadam, ze wyszukiwanie na sile cudzych wad jeszcze nikogo nie
uczynilo doskonalszym :-)
> ... Czy możesz sobie
> wyobrazić co czuje pietruszka wyrwana z korzeniem z jej naturalnego
> srodowiska? Po co to robisz? Żeby poczuć siłę i dominację nad światem
> przyrody?
wyobrazam sobie, ze odczuc pietruszki nie da sie nijak porownac z
odczuciami malutkiego cielaka, ktorego zabiera sie matce i zabija, zadajac
mu przy okazji wiele cierpien fizycznych. mnie porusza taka sytuacja,
poniewaz widze w zwierzeciu pewne odbicie czlowieka.
Daj spokój. Będę miał koszmary!
t.
;-)
Wszystko, co ma system nerwowy i sie ogolnie rusza, rusza sie rowniez
przez niedlugi czas po zabiciu - sledzik, karp, kurka czy czlowiek...
Zanim impulsy nerwowe nie wygasna. Tylko niekiedy jest to widowiskowe, a
innym razem to tylko "konwulsje"
--
K.
Support bacteria -- it's the only culture some people have!
> mowimy prawde. czyli, ze indykom obcina sie glowy, a krowy, konie i swinie
> wiesza sie za tylne nogi i podcina sie im gardlo.
>
> tlumaczymy, ze wiekszosc ludzi na swiecie je mieso, chociaz do niczego im
> nie jest ono potrzebne, a wrecz prowadzi do ciezkich chorob. ale robia to
> po to, zeby poczuc sile i dominacje nad swiatem przyrody.
jessssssssssoooooooooooooooooooooooo tylko tyle mnie sie nasunęło,
poczułam sie conajmniej jak zbrodniarz wojenny albo morderca. Czy za
takich nas uważasz?? ja akurat jem mięso ze względów zdrowotnych, o
dziwo, chociaz staram sie jeśc minimum zalecone przez lekarza. A
dlaczego tak?? dlatego, ze mój organizm nie toleruje zelaza w witaminach
a mam spore ubytki, nie wiadomo dlaczego, a zelazo z mieska przyswajam
normalnie, moje dziecko je mięsko bo lubi i jakos nie widze aby moja
rodzina jadła mieso tylko po to by poczuc siłe i dominację nad swiatm
przyrody. Nie przesadzaj o Tobie nikt nie mówi takich rzeczy więc
przystopuj i ty, to ze nie jesz Twoja sprawa, ale wiesz nie ustawiaj
dziecka przeciwko mieasozercom, bo kiedys ktos moze powiedziec cos
przykrego o niej i zobeczysz jak ona bedzie sie czuła. A ciekawe co bys
powiedział gdyby ktos uczył swoje dziecko, ze wegetarianie to jacys
nienormalni, zubożają swoja diete dla własnej fantazji i własciwie tylko
po to by sobie zaszkodzic...
--
Pozdrawiam
Magdalena + Karolina (27.10.97) + Krzysztof (05.01.03)
http://www.master.pl/~mwota/
> Wszystko, co ma system nerwowy i sie ogolnie rusza, rusza sie rowniez
> przez niedlugi czas po zabiciu - sledzik, karp, kurka czy czlowiek...
>
> Zanim impulsy nerwowe nie wygasna. Tylko niekiedy jest to widowiskowe, a
> innym razem to tylko "konwulsje"
Nooo poczytam jeszcze troche i zastanowie sie powaznie nad zaprzestaniem
konsumpcji mieska...
Jak poczytalam o wegetarianizmie (Pey podawal tu kiedys linka do faq
pl.soc.wegetarianizm) to nawet nie wyglada to tak strasznie:-)
Ale pl.soc.wegetarianizm to az sie boje... przeczytalam kilka dyskusji i
odeszla mi chec na subskrybcje:-) Takie troche OT wyszlo - sorki:-)
Pozdr.
Monika
> ja akurat jem mięso ze względów zdrowotnych,
A ja akurat z czystej, prymitywnej, zbrodniczej ochoty na mieso.
Z kesem miesa w zebach czuje dominacje nad calym swiatem, ba
wszechswiatem. Nikt mi nie moze podskoczyc, zadna tam krowa czy indyk!
ROTFL.
Jem bo mam ochote i mi smakuje. Jak ktos nie je to jego sprawa, ale
niech mi nie zaglada do talerza. O!
Magda - chyba nie ma się co przejmować. Ja lubie kurczaka i jakieś inne
pyszności... Ale skoro ktoś ma problem z akceptacją własnej natury - zostaje
wegetarianinem czy kim tam...
tomekk
ps. Na śniadanie miałem pyszne kanapki z szynką, która pachniała jak
gotowane żeberka. Mniam!
> poczułam sie conajmniej jak zbrodniarz wojenny albo morderca.
dlaczego?
> dlaczego tak?? dlatego, ze mój organizm nie toleruje zelaza w
> witaminach a mam spore ubytki, nie wiadomo dlaczego, a zelazo z mieska
> przyswajam normalnie
zelaza w roslinach jest od groma. a syntetyczne suplementy jakie sa kazdy
widzi :-)
> moje dziecko je mięsko bo lubi i jakos nie widze
> aby moja rodzina jadła mieso tylko po to by poczuc siłe i dominację nad
> swiatm przyrody.
zapewne je dlatego, ze taka jest kultura i tradycja, nad ktora nikt sie
specjalnie nie zastanawia. natomiast u podloza tej tradycji znajduja sie
symbole, ktore okreslaja nasze relacje ze swiatem.
> więc przystopuj i ty, to ze nie jesz Twoja sprawa, ale wiesz nie
> ustawiaj dziecka przeciwko mieasozercom
mylisz sie. problemem jest to, jak wyjasnic moim dzieciom miesozerstwo
rodziny i wielu osob z otoczenia w taki sposob, aby uniknac negatywnego
nastawienia do nich. dzieci nie lubia zgnilych kompromisow.
> A ciekawe co
> bys powiedział gdyby ktos uczył swoje dziecko, ze wegetarianie to jacys
> nienormalni, zubożają swoja diete dla własnej fantazji i własciwie
> tylko po to by sobie zaszkodzic...
bym domyslil sie, ze dana osoba stosuje diete 'optymalna' i odeslal ja do
wczorajszego numeru 'wprost', w ktorym ostrzegaja przed dosc koszmarnymi
jej nastepstwami. dietetyczny szowinizm pana kwasniewskiego glosi, ze
osoby na diecie 'pastwiskowej' (to ja) sa debilami o mentalnosci
niewolnikow. twoja dieta okreslona jest natomiast jako 'korytkowa' -
prawda, ze uroczo? :-)
zubożają???????????!!!!
ROTFL
Ania i Kubeczek
> Ale skoro ktoś ma problem z akceptacją własnej natury -
> zostaje wegetarianinem czy kim tam...
rozumiem, ze przez 'wlasna nature' rozumiesz impulsy plynace z zoladka i
krocza.
>> A ty zjadasz roślinki.. Czy wiesz o tym, że wrażliwość pelargonii równa
>> się wrażliwości ludzkiego palca? A np. szczypiorek wieczorem uprawia
>> taniec towarzyski? A Ty te żywe istoty traktujesz jak pokarm, gotujesz,
>> siekasz, kroisz, miażdżysz uzębieniem na surowo!
> to argumentacja typu pszemolowego, czyli: "mi wolno wszystko, a ciebie
> bede punktowac za to, ze nie jestes chodzacym idealem". i jak zawsze
> odpowiadam, ze wyszukiwanie na sile cudzych wad jeszcze nikogo nie
> uczynilo doskonalszym :-)
To czemu zarzucasz mięsożercom sadyzm i bezduszność? Czy ja się ciebie
czepiam, że bezlitośnie pozbawiasz koperek gałązek? I patrzysz beztrosko na
krajanie buraka w plasterki? Czy jesteś na tyle głupi, by nie wiedzieć, że
rośliny też czują? Czy sądzisz, że marchew nic nie czuje gdy ją tniesz? Nie
ma ust, żeby wykrzyczeć swój ból Ty chlorofilożercza bestio! :-)
>> ... Czy możesz sobie
>> wyobrazić co czuje pietruszka wyrwana z korzeniem z jej naturalnego
>> srodowiska? Po co to robisz? Żeby poczuć siłę i dominację nad światem
>> przyrody?
>
> wyobrazam sobie, ze odczuc pietruszki nie da sie nijak porownac z
> odczuciami malutkiego cielaka, ktorego zabiera sie matce i zabija, zadajac
> mu przy okazji wiele cierpien fizycznych.
Naprawdę? Uważasz, że rośliny wyrwane z gleby i pozbawione tlenu, słońca
oraz wody nie cierpią, gdy umierają męczarniach, gdy się duszą, gdy usychają
z pragnienia?
> mnie porusza taka sytuacja,
> poniewaz widze w zwierzeciu pewne odbicie czlowieka.
A ja widzę we wszystkim, co żyje, ból istnienia. I cierpię, zwłaszcza gdy
jakaś żywa istota ginie przez czyjąś bezmyślność. Natomiast Ty nadal jesteś
ślepy i ograniczony! Dlaczego? Dla Ciebie tylko zwierzęta są czymś żywym i
wartym ochrony...
jak zawsze
> odpowiadam, ze wyszukiwanie na sile cudzych wad jeszcze nikogo nie
> uczynilo doskonalszym :-)
Jak zawsze odpowiadasz, a sam nie rozumiesz i nie stosujesz przypisując
innym cechy, których nie posiadają.
Variete.
> Śniadanie po 11 godzinie? :)
> Świniobicie też widziałam ;-)
Wrrrrrrrrrrr!!!!!!!!
Przez Ciebie zjem śniadanie o 17-tej!
> Jak zawsze odpowiadasz, a sam nie rozumiesz i nie stosujesz przypisując
> innym cechy, których nie posiadają.
poprosze o przyklad.
Jeśli Ty to tak rozumiesz, oznacza to, że Twoją istotę określają impulsy, o
których piszesz. U innych sprawa jest troche bardziej skomplikowana.
tomekk
> poprosze o przyklad.
A proszę"
"tlumaczymy, ze wiekszosc ludzi na swiecie je mieso, chociaz do niczego im
nie jest ono potrzebne, a wrecz prowadzi do ciezkich chorob. ale robia to
po to, zeby poczuc sile i dominacje nad swiatem przyrody"
Niby skąd taka ocena mojej osoby oraz moich bliskich i znajomych? A
zakłądam, ze jesteśmy w wiekszości, bo jesteteśmy typowymi, szarutkimi
ludzieńkami.
Acha. Ty karmisz swoje koty karmą dla kotów, a ona chyba nie jest pozbawiona
szczątek zwierzęcych. Czy to nie objaw dominacji nad światem przyrody tylko
ukryty pod pozorami?
Variete.
Czy mozna już mówić o Peytonizmie, który podobnie jak albertynizm cieszy sie
tutaj dużą popularnością?
Luiza
--
> mylisz sie. problemem jest to, jak wyjasnic moim dzieciom miesozerstwo
> rodziny i wielu osob z otoczenia w taki sposob, aby uniknac negatywnego
> nastawienia do nich. dzieci nie lubia zgnilych kompromisow.
Powiedz im wprost, że inni lubią mięsko i im nie szkodzi. Po cholerę
dorabiasz teorię do rzeczywistości? Po co wymyslasz jakieś karkołomne
ideologie? Przecież i tak wyjdzie szydło z worka. Jeśli mięsożerna koleżanka
Zośki z przedszkola nie zejdzie po zjedzeniu krwistej wątróbki to wyjdziesz
na głupka i kłamczucha.
Jeśli mnie Madziulec zapyta czemu Zocha Peytonówna wcina w przedszkolu
marchewkę z brokułami, a nie chce szynki i schabowego to jej powiem, że
Zośce mięsko nie smakuje i szkodzi na brzuszek. Zgodne z prawdą i bez
zbędnej, wydumanej filozofii!
--
Pozdrawiam
Małgorzata
*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^
http://www.btsnet.com.pl/majkowscy/
"Carum est, quod rarum est"
> To czemu zarzucasz mięsożercom sadyzm i bezduszność?
to juz twoja interpretacja. moze i jest w niej ziarno prawdy, w koncu ty
sie lepiej znasz na miesozercach... :-)
> Naprawdę? Uważasz, że rośliny wyrwane z gleby i pozbawione tlenu,
> słońca oraz wody nie cierpią, gdy umierają męczarniach, gdy się duszą,
> gdy usychają z pragnienia?
mozesz mi jeszcze wyjasnic, ktora czescia ciala INTERPRETUJA bodzce?
moja komorka reaguje na dotyk - wydaje dzwieki, a czasem i gdzies
zadzwoni. czy uwazasz, ze ja boli, kiedy wyjme baterie?
> A ja widzę we wszystkim, co żyje, ból istnienia. I cierpię, zwłaszcza
> gdy jakaś żywa istota ginie przez czyjąś bezmyślność.
sprytnie to urzadzilas. cale szczescie, ze kazde zdarzenie mozesz
zracjonalizowac i wowczas zamiast cierpiec mozesz w dobrych humorze zjesc
kawalek cielaka.
> Natomiast Ty
> nadal jesteś ślepy i ograniczony!
i mam problemy z akceptacja wlasnej natury, wiesz? ;-))))))))))))))
Cooo? Peyton więzi zwierzęta?
No tak, to wszystko wyjaśnia! Żądza dominacji popchnęła go na drogę, którą
wcześniej szedł Hiler - rasistowskiej dominacji i uzależnienia słabszego
gatunku od mocniejszego.
A feee!
;-)
t.
>> To czemu zarzucasz mięsożercom sadyzm i bezduszność?
>
> to juz twoja interpretacja. moze i jest w niej ziarno prawdy...
Pewnie, że jest. Jesteś zwyczajnym fanatykiem. Jak Adolf Hitler, Saddam
Hussain czy Osama BinLaden! ;-) Uważaj fanatycy zwykle są ograniczeni.
>> Naprawdę? Uważasz, że rośliny wyrwane z gleby i pozbawione tlenu,
>> słońca oraz wody nie cierpią, gdy umierają męczarniach, gdy się duszą,
>> gdy usychają z pragnienia?
> mozesz mi jeszcze wyjasnic, ktora czescia ciala INTERPRETUJA bodzce?
Nie muszą interpretować... Jednokomórkowiec typu pantofelek potrafi uciekać
przed ostrym światłem. Wytłumacz dlaczego? Jeśli składa się tylko z jednej
komórki i nie ma mózgu???
> moja komorka reaguje na dotyk - wydaje dzwieki, a czasem i gdzies
> zadzwoni. czy uwazasz, ze ja boli, kiedy wyjme baterie?
A potrafi się rozmnażać? Spożywa? Wydala? Nie... Więc nie jest istotą żywą!
> sprytnie to urzadzilas. cale szczescie, ze kazde zdarzenie mozesz
> zracjonalizowac i wowczas zamiast cierpiec mozesz w dobrych humorze zjesc
> kawalek cielaka.
Podobnie jak Ty schrupiesz kawałek obeschniętej marchewki!
>> Natomiast Ty
>> nadal jesteś ślepy i ograniczony!
>
> i mam problemy z akceptacja wlasnej natury, wiesz? ;-))))))))))))))
To idz do psychiatry! ;-)
Byś się zdziwiła, ale słyszałam to dość często, choć starz wegetariański mam
maleńki - ciągle muszę wysłuchiwać że się pochoruję, wpędzę do grobu, jestem
nienormalna i należę do sekty, czy inne bzdety i oczywiście natychmiast
wyciągane są argumentu typu - a w mleku to są zarazki, one żyja i je boli
jak je zjadasz (oczywiście boli je tylko wtedy, gdy zjada je wegetarianin,
zjadane przez resztę ludzi nie cierpią).
Najfajniejsze jest to, że nikogo w życiu nie namawiałam do wegetarianizmu, a
już na pewno nie tych napadających w imię mego dobra mądrali.
Sowa
p.S.
A już pytanie - to co ty właściwie jesz, przyprawia mnie o drgawki -
najciekawsze że zadają je często osoby, określające się jako "dobre
kucharki".
> Niby skąd taka ocena mojej osoby oraz moich bliskich i znajomych? A
> zakłądam, ze jesteśmy w wiekszości, bo jesteteśmy typowymi, szarutkimi
> ludzieńkami.
nie uwazam, zeby koncepcja fiddesa kogokolwiek obrazala. natomiast pozwala
odpowiedziec na pytanie "dlaczego ludzie jedza mieso" na poziomie nieco
wyzszym, niz "bo lubia kotleta".
> Acha. Ty karmisz swoje koty karmą dla kotów, a ona chyba nie jest
> pozbawiona szczątek zwierzęcych.
koty sa miesozercami, wiec dostaja mieso. nawet te nedzne 4% w karmie ze
sklepu.
> U innych sprawa jest troche bardziej
> skomplikowana.
opowiedz wiec nieco o sobie, bo moja osobowosc przeanalizowales juz wzdluz
i wszerz :->
>>> Ale skoro ktoś ma problem z akceptacją własnej natury -
>>> zostaje wegetarianinem czy kim tam...
>>
>> rozumiem, ze przez 'wlasna nature' rozumiesz impulsy plynace z zoladka i
>> krocza.
>
> Czy mozna już mówić o Peytonizmie, który podobnie jak albertynizm cieszy
> sie tutaj dużą popularnością?
Taaa.. Ale to nie jest religia mądrości to jest fanatyzm niewinności...
Dziadek jest boylover bo pogłaskał wnuczka po głowie i wziął go na kolana. A
babcia jest zboczona, bo zmieniła wnusi pieluszkę i zrobiła to z otwartymi
oczami! Jeden z grupowiczów napewno jest zboczony bo pytał się o pielęgnację
siusiaka u synka. A ja jestem zboczona bo musiałam własnoręcznie smarować
Madziulcowi okolice krocza Clotrimazolem, jak dostała poantybiotykowej
grzybicy. Itd... itp. Rany Einstein się nie mylił!
--
Pozdrawiam
Małgorzata
*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^
http://www.btsnet.com.pl/majkowscy/
"Carum est, quod rarum est"
> Jak poczytalam o wegetarianizmie (Pey podawal tu kiedys linka do faq
> pl.soc.wegetarianizm) to nawet nie wyglada to tak strasznie:-)
Tak, nagle się okazuje że wegetarianie nie jedzą trawy.
> Ale pl.soc.wegetarianizm to az sie boje... przeczytalam kilka dyskusji i
> odeszla mi chec na subskrybcje:-)
A kto Cię tam wysłał bez uprzedzenia ?
To taki lokalny, mocno zachwaszczony ring sparingowy dla masochistów
lubujących się w biczowaniu, o dziwo wegetarianie, to tam w mniejszości
często bywają ;)
Sowa
> Powiedz im wprost, że inni lubią mięsko i im nie szkodzi.
dlaczego naklaniasz mnie do oszukiwania wlasnych dzieci? dowodow na
szkodliwosc miesa jest az za wiele.
> Jeśli mięsożerna
> koleżanka Zośki z przedszkola nie zejdzie po zjedzeniu krwistej
> wątróbki to wyjdziesz na głupka i kłamczucha.
dla zoski zrozumienie nastepstw odroczonych w czasie nie stanowi problemu.
> Cooo? Peyton więzi zwierzęta?
moje zwierzeta maja pelna swobode wychodzenia na dwor. i jezeli wracaja,
to znaczy, ze nas lubia :-)
Przecież sam piszesz o sobie, ja to tylko czytam.
Ja jestem tylko wszystkożernym dewiantem, który lubi schabowego.
Napisałeś, ze koty są mięsożerne. To bardzo Cię proszę zapytaj lekarza czy
ludzie są mięso, wszystko czy roślinożerni?
Wiesz, czasem najprostsze rozwiązania są najlepsze. Ja - jak nie wiem, to
pytam.
Można stać na głowie, jeść ziemie, czy tatuować sobie ciało. Ale dopisywać
do tego filozofię, która obraża innych może tylko osoba, która ma problemy z
samą sobą.
Zresztą na usenecie jest dostatek wszelkiej maści "prawdziwków".
Pozdrawiam
tomekk
ps. jak dla mnie EOT
Pey, wybacz, mnie nie przeszkadza to ze nie jesz produktow pochodzenia
zwierzecego. Nie przeszkadza mi tez ze chcesz, zeby Twoje dzieci tak
samo sie zywily. Natomiast przeszkadza mi wybiorcze przedstawianie
sprawy.
W ten sam sposob mozna powiedziec ze zycie jest szkodliwe - i na to jest
naprawde wiele dowodow.
Wszystko jest dla ludzi. Daj zyc innym jak chca. Tego samego mozesz
wymagac wobec siebie od nich.
> Pewnie, że jest. Jesteś zwyczajnym fanatykiem. Jak Adolf Hitler, Saddam
> Hussain czy Osama BinLaden! ;-)
tak z ciekawosci zapytam, co oznacza u ciebie znaczek ';-)'?
zazwyczaj interpretuje sie go jako usmiech z przymruzeniem oka, ale
watpie, zebys porownywala mnie do trzech zbrodniarzy usmiechajac sie i
mruzac. moze wiec znaczy "chce ci przykopac, ale jak ktos sie przyczepi to
powiem, ze to byl dowcip"? tak na przyklad postepuje pszemol, jeden z
wirtuozow molestowania moralnego w polskim usenecie. im wiecej psow na
kims powiesi, tym wiecej ":-))))))))))))))" potem dokleja.
> To idz do psychiatry! ;-)
dziekuje za rade, ale nie skorzystam. wykorzystam raczej zasade, ze jezeli
ktos zaczyna mnie obrazac to koncze z nim rozmowe.
> Cooo? Peyton więzi zwierzęta?
> No tak, to wszystko wyjaśnia! Żądza dominacji popchnęła go na drogę, którą
> wcześniej szedł Hiler - rasistowskiej dominacji i uzależnienia słabszego
> gatunku od mocniejszego.
> A feee!
Tak, to bardzo trafne spostrzeżenie - zwłaszcza jak się nie wie, co się
działo z tymi kotami zanim trafiły do Peytona.
Sowa
> Wszystko jest dla ludzi. Daj zyc innym jak chca.
dobrze. mozesz od dzis zyc jak chcesz, ale tylko do konca lipca. :-)
> dowodow na
> szkodliwosc miesa jest az za wiele.
Bo co? Bo Tobie się tak wydaje? Skńcz z tymi pustymi frazesami! Dowody
poproszę! Jakoś nie zauważyłam w mojej rodzinie skutków szkodliwości
odżywiania się w sposób mieszany! A to co Ci w główkę włożono to Twoje
Peyton i proszę Cie przestań tu wieścić dobrą nowinę jak Albert, dobrze?
Tak, przez jakiś czas bawiłam się w weganizm i nie widzę nic specjalnego w
żywieniu się wyłącznie roślinami poza rozbudowaną filozofią. Jak ktoś lubi
się potarzać w mistyce to z Bogiem. Ale przestań napadać ludzi i wsadzać
mięsożernym nos do garka. Bo tak naprawdę to g**** Cię powinno obchodzić to
jak jedzą i co jedzą! Masz potrzebę głoszenia filozofii to staraj się
przekonywać, a nie obrażać!
>> Jeśli mięsożerna
>> koleżanka Zośki z przedszkola nie zejdzie po zjedzeniu krwistej
>> wątróbki to wyjdziesz na głupka i kłamczucha.
>
> dla zoski zrozumienie nastepstw odroczonych w czasie nie stanowi problemu.
Nie o to chodzi! Jeśli koleżance nie zaszkodzi jedzenie mięsa, to uzna na
łożu śmierci, że tatuś był dureń i dzięki niemu nie mogła się podelektować
smakiem szynki!
>> Cooo? Peyton więzi zwierzęta?
>
> moje zwierzeta maja pelna swobode wychodzenia na dwor. i jezeli wracaja,
> to znaczy, ze nas lubia :-)
Bzdura... Zwierzęta są niewinne... Ty zboczeńcu! Zmanipulowałeś kota,
wmówiłeś mu, że go kochasz, że chcesz jego dobra, by go wykorzystać! Ty
zoofilu! ;-)
> Napisałeś, ze koty są mięsożerne. To bardzo Cię proszę zapytaj lekarza
> czy ludzie są mięso, wszystko czy roślinożerni?
to juz nie ucza tego w szkole? sa wszystkozerni.
> dopisywać do tego filozofię, która obraża innych może tylko osoba,
> która ma problemy z samą sobą.
strasznie jestes obrazalski. zeby jeszcze powod jakis byl...
> ha, nie da rady Pey, ma mission, on ma powołanie, jak se nie sflekuje
> miesa i jego żerców to mu brykselka niesmakuje ;),
ROTFL!!!!!!!!!!!!!!!!!
> Osoba znana wszem jako Peyton p8...@tlen.pl.lp.nelt@no8p, drżącą z
> emocji ręką skreśliła te oto słowa:
oj, chyba nie mi wszystko drzy. jak sie uspokoisz to mozemy wrocic do
rozmowy.
buziaczki.
p/.
ps. 'delektowac sie smakiem szynki'? ladny oksymoron.
>> Zanim impulsy nerwowe nie wygasna. Tylko niekiedy jest to widowiskowe, a
>> innym razem to tylko "konwulsje"
>
>Nooo poczytam jeszcze troche i zastanowie sie powaznie nad zaprzestaniem
>konsumpcji mieska...
To ja potraktuję powyższe z kolei jako punkt wyjścia do rozważań, jak
daleko odeszliśmy od świata natury. Traktujemy się jak coś boskiego,
ponad przyziemne mięso z jego odruchami, instynktami, krwią, która
wywołuje w nas obrzydzenie.... Mimo tego, że składamy się dokladnie z
tego samego. Dopisujemy ideologię, żeby odciąć się od mięśni, białka,
ścięgien....
Agnieszka (mięsssssso... mmmmmmmmniam......)
--
GG 1584 (-.-------.- Folk Lore for the Masses -.--------.-)
("Kobieta znacznie mniej odpowiada za to, co robi.)
( Mężczyzna powinien się wstydzić." Jacek Kijewski)
Ale czasem wystarcza odpowiedź na tym niższym poziomie - ja jem mięso
właśnie "bo lubię".
I zapewniam, że jest to odpowiedź przemyślana. Kwestie "przyzwyczajenia",
niewiedzy, poczucia, że potrawy wege są nieciekawe w smaku, przekonanie, ze
bez mięsa jest niezdrowo itp. - odpadają.
Ola (z komputera męża)
> Taaa.. Ale to nie jest religia mądrości to jest fanatyzm niewinności...
> Dziadek jest boylover bo pogłaskał wnuczka po głowie i wziął go na kolana.
A
> babcia jest zboczona, bo zmieniła wnusi pieluszkę i zrobiła to z otwartymi
> oczami! Jeden z grupowiczów napewno jest zboczony bo pytał się o
pielęgnację
> siusiaka u synka. A ja jestem zboczona bo musiałam własnoręcznie smarować
> Madziulcowi okolice krocza Clotrimazolem, jak dostała poantybiotykowej
> grzybicy. Itd... itp. Rany Einstein się nie mylił!
Mały atak histerii?
Sowa :)
> Ty
> zoofilu! ;-)
i to jeszcze ma byc smieszne?
zasmucasz mnie.
Ale ja chce zyc tak do konca swiata i o jeden dzien dluzej.
To co widać. Rozbawienie!
> zazwyczaj interpretuje sie go jako usmiech z przymruzeniem oka, ale
> watpie, zebys porownywala mnie do trzech zbrodniarzy usmiechajac sie i
> mruzac.
Dlaczego? Uważasz, ze Peyton postawiony koło Ich Trzech nie wygląda
komicznie? ;-)
> moze wiec znaczy "chce ci przykopac, ale jak ktos sie przyczepi to
> powiem, ze to byl dowcip"?
Przykopać? Pochlebiasz sobie! Niby dlaczego mam Ci dokopać? Za to, że
wierzysz w to co mówisz???
> tak na przyklad postepuje pszemol, jeden z
> wirtuozow molestowania moralnego w polskim usenecie. .
Nie miałam przyjemności! ;-)
>> To idz do psychiatry! ;-)
> dziekuje za rade, ale nie skorzystam. wykorzystam raczej zasade, ze jezeli
> ktos zaczyna mnie obrazac to koncze z nim rozmowe.
Jeśli reszta grupowiczów postępowałaby podobnie jak Ty - to dyskutowałbyś
sam ze sobą... A wtedy potrzebna by Ci raczej była konsultacja z psychiatrą!
A to niedopuszczalne - przecież masz misję do spełnienia! :-)
> Jeśli mnie Madziulec zapyta czemu Zocha Peytonówna wcina w przedszkolu
> marchewkę z brokułami, a nie chce szynki i schabowego to jej powiem, że
> Zośce mięsko nie smakuje i szkodzi na brzuszek. Zgodne z prawdą i bez
> zbędnej, wydumanej filozofii!
Dziwna ta Twoja prawda jakaś - skąd wiesz, że jej nie smakuje i szkodzi na
brzuszek?
Sowa
Powołanie jak każde inne. Znakomita większość
z nas ma tu jakąś swoją misję tylko
może nie tak "na zewnątrz" jak Peyton.
Prawda?
puchaty
To ze nie zjadles nigdy szynki, ktora Ci nie smakowala, nie znaczy, ze
nikomu ona nie smakuje. A jesli komus smakuje, to moze delektowac sie
jej smakiem :)
Wiec jaki oksymoron?
--
Pozdrawiam
Magdalena + Karolina (27.10.97) + Krzysztof (05.01.03)
http://www.master.pl/~mwota/
catlover?
> Mały atak histerii?
Nie :-) Ubaw po pachy i to za darmola! /Epoka lodowcowa/ :-) Prowokuję
Pey-a, ciekawa jestem ile wytrzyma! :-)
> Ale czasem wystarcza odpowiedź na tym niższym poziomie - ja jem mięso
> właśnie "bo lubię".
jak juz pisalem, nie chce, aby moje dzieci byly nastawione negatywnie do
miesozercow. jezeli zosia uwaza, ze nie wolno zabijac i dreczyc zwierzat,
to odpowiedz z 'nizszego poziomu' nastawi ja przeciwko rodzinie i
znajomym.
Odkąd nie jem mięsa nauczyłem się jeść takie rzeczy, o których mi się nie
śniło.
Jem dużo bardziej urozmaicenie. (Sowa is the best)
Pewnie to rozśmieszyło Anię.
puchaty
> tylko, że autor topica jest dosyć hmm, nachalny ze swoimi poglądami,
mozesz rozwinac swoja mysl? czy moj nick ma specjalny status i nie mozna
go skillowac? a moze wmontowalem w sciany twojej sypialni glosniki i co
noc sacze ci przez sen do glowy wegetarianska propagande?
Rzecz względna!
Akcja - reakcja. Im większy opór tym większe parcie.
Nie licząc MM, która sobie jaja robi, mimo, że Indyk nieżyje :-(
puchaty
--
Nie możesz dostrzec daru w tym, czemu stawiasz opór
Dziwny powód do śmiechu, jakaś niemożność pojęcia (to jest ograniczenie),
że można jeść te same rzeczy co wege I dodatkowo mięso??
--
Pozdrawiam
Asia
Dawaj dalej... Przecież nie damy umrzeć wątkowi! :-)
> buziaczki.
Mogą być nawet olbrzymiaste buziaki! :-)
> ps. 'delektowac sie smakiem szynki'? ladny oksymoron.
Dobrze uwędzona domowa szynka to wręcz ambrozja :-) Godna strof limeryku...
Nad plastrem szynki...
Nad różowym, pachnącym, plastrem szynki
siedzą wygłodniałych ludziófff ordynki.
I marzą,
że zaraz się odważą,
Zjeść ostatni plaster tej szynki
> Wiec jaki oksymoron?
oksymoron jest pojeciem z literaturoznawstwa, wiec subiektywnosc
spojrzenia jest mu przypisana na stale.
p/.
> Ale pl.soc.wegetarianizm to az sie boje... przeczytalam kilka dyskusji i
> odeszla mi chec na subskrybcje:-)
Dawaj! Będę Cię broniła, jakby co ;))))
--
s i w a
Flagellum Dei ad Tempus at pl.soc.wegetarianizm :)
Limeryk musi mieć nazwę geograficzną w pierwszym wersie :)
--
Pozdrawiam
Asia
Kurcze Asiu, ale kto by to wszystko zmieścił?
puchaty
> Prowokuję
> Pey-a, ciekawa jestem ile wytrzyma! :-)
standardowo 100 dni, potem wyskakujesz z kf-ki. ewentualnie moge wpisac 0
i wtedy nie wyskakujesz.
jezeli wypracujesz inne sposoby prowokowania, niz zwyzywanie na grupie
dyskusyjnej, to mozesz mi dac znac na priva.
OSTATNI! - dobre :-)))
a kurcze jest bardzo sycące.
puchaty
Pey, a zastanawiales sie nad prawdziwoscia jednoznacznego stwierdzenia
"nie wolno zabijac i dreczyc zwierzat"?
Ja tez moge powiedziec, ze wg mnie nie nalezy zabijac i dreczyc
zwierzat, ale nigdy nie powiem "nie wolno".
1. Testowanie lekow na zwierzetach je zabija, ale dzieki temu mozna
wyleczyc ludzi.
2. Badania naukowe z wykorzystaniem zwierzat je dreczy lub zabija ale
tez moze prowadzic do konkretnych, pozadanych efektow.
3. Zabijanie zwierzat w celu ich zjedzenia - rowniez jest przydatne
ludziom.
Nie mam zamiaru rozpetywac dlugasnej dyskusji co jest wlasciwe, co nie,
czy testowanie kosmetykow, ubieranie futer itp... Chodzi mi tylko o
kategorycznosc tego "nie wolno". Ono wypacza (w moim przekonaniu) swiat,
jaki bedzie widziec Twoja corka. I przez to masz klopot - jak
wytlumaczyc dziecku jedzenie miesa przez ludzi. Dorabiasz ideologie,
ktora w moim rozumieniu jest rowniez negatywnym nastawieniem dziecka do
otoczenia.
>> Jeśli mnie Madziulec zapyta czemu Zocha Peytonówna wcina w przedszkolu
>> marchewkę z brokułami, a nie chce szynki i schabowego to jej powiem, że
>> Zośce mięsko nie smakuje i szkodzi na brzuszek. Zgodne z prawdą i bez
>> zbędnej, wydumanej filozofii!
>
> Dziwna ta Twoja prawda jakaś - skąd wiesz, że jej nie smakuje i szkodzi
> na brzuszek?
Jak to skąd? Peyton twierdzi, że istnieje wiele dowodów na szkodliwość
mięsa... Przyjmuję zatem, że peytonowskiej progeniturze szkodzi podobnie jak
i jemu... Można więc mniemać, że jakby Zośka zjadła schaboszczaka to by się
to skończyło torsjami i sraczką! Dodatkowo dzieci nie lubią przeważnie
rzeczy, którymi nie karmiono ich wcześniej. Podejrzewam, że młoda Peytonówna
nia miałaby wcale ochoty na kawał padliny! Więc gdzie niby tu jakiś fałsz?
--
Pozdrawiam
Małgorzata
*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^
http://www.btsnet.com.pl/majkowscy/
"Carum est, quod rarum est"
potem na polowanie ! :)
> Użytkownik "tweety" <Ca...@plus.pl> napisał w wiadomości
> news:bdrl37$coe$1...@ns.master.pl...
> A ciekawe co bys
>
>>powiedział gdyby ktos uczył swoje dziecko, ze wegetarianie to jacys
>>nienormalni, zubożają swoja diete dla własnej fantazji i własciwie tylko
>>po to by sobie zaszkodzic...
>
>
> Byś się zdziwiła, ale słyszałam to dość często, choć starz wegetariański mam
> maleńki - ciągle muszę wysłuchiwać że się pochoruję, wpędzę do grobu, jestem
> nienormalna i należę do sekty, czy inne bzdety i oczywiście natychmiast
> wyciągane są argumentu typu - a w mleku to są zarazki, one żyja i je boli
> jak je zjadasz (oczywiście boli je tylko wtedy, gdy zjada je wegetarianin,
> zjadane przez resztę ludzi nie cierpią).
>
> Najfajniejsze jest to, że nikogo w życiu nie namawiałam do wegetarianizmu, a
> już na pewno nie tych napadających w imię mego dobra mądrali.
>
> Sowa
>
> p.S.
> A już pytanie - to co ty właściwie jesz, przyprawia mnie o drgawki -
> najciekawsze że zadają je często osoby, określające się jako "dobre
> kucharki".
>
>
Sowa ja rozumiem, ale ja nie oceniam ciebie i nie mówie swojemu
dziecku,, ze jestem taka czy owaka. Ja poprostu mówię, ze są dzieci,
które nie jedzą mięska tak jak mama nie je kaszanki bo nie lubi. I już
ale nie tłumacze dziecku waszego wegetarianizmu tak jak peyton
miesozerców dorabiając ideologię, Ja Wam w talerz nie zaglądam, jesz co
jesz twoja sprawa uszanuj i mój talerz.
> Trudno wprost uwierzyć, że to tweety wysyła takie teksty na grupy
> juznetowe:
>
>
>>poczułam sie conajmniej jak zbrodniarz wojenny albo morderca.
>
>
> dlaczego?
bo bredzisz cos, dosadnie juz mówiąc, o tym, ze jedząc mieso chcę poczuc
dominację, tylko nad czym, nad kim?? nad zwierzeciem?? nie musze, mam psa...
>>dlaczego tak?? dlatego, ze mój organizm nie toleruje zelaza w
>>witaminach a mam spore ubytki, nie wiadomo dlaczego, a zelazo z mieska
>>przyswajam normalnie
>
>
> zelaza w roslinach jest od groma. a syntetyczne suplementy jakie sa kazdy
> widzi :-)
a mozesz zrozumiec ze chocby piła sok z buraków czy kartonie czy
naturalnie zrobiony to wyniki krwi mam takie same?? ze są dwie rzeczy po
których wzrasta mi poziom zelaza we krwi: podanie krwi w formie "zywej
krwi"-->szpital i mięso.
>>moje dziecko je mięsko bo lubi i jakos nie widze
>>aby moja rodzina jadła mieso tylko po to by poczuc siłe i dominację nad
>>swiatm przyrody.
>
>
> zapewne je dlatego, ze taka jest kultura i tradycja, nad ktora nikt sie
> specjalnie nie zastanawia. natomiast u podloza tej tradycji znajduja sie
> symbole, ktore okreslaja nasze relacje ze swiatem.
nie, nie dlatego, tylko dlatego je, ze spróbowała i uznała, ze jest
dobre, o dziwo próbowała truskawki i stwierdziła, ze sa niedobre, nie
jada szpinaku i owoców morza chociaz je próbowała, tak trudno zrozumiec,
ze ktos moze lubic mieso??
>>więc przystopuj i ty, to ze nie jesz Twoja sprawa, ale wiesz nie
>>ustawiaj dziecka przeciwko mieasozercom
>
>
> mylisz sie. problemem jest to, jak wyjasnic moim dzieciom miesozerstwo
> rodziny i wielu osob z otoczenia w taki sposob, aby uniknac negatywnego
> nastawienia do nich. dzieci nie lubia zgnilych kompromisow.
>
hahahahaha super po tekscie, ze miesozercy potrzebuja dominacji
faktycznie twoje dziecko neutralnie podejdzie do miesozerców jak jej
jeszcze opowiesz o sposobie robienia tego miesa: patrz Zosiu jaki
sliczny cielaczek, a wiesz Twoja kolezanka z przedszkola ma tatusia,
który zaraz go zabierze powiesi za nózki i nozem podetnie mu gradło tak
ze bedzie ciekła krew, cielaczek w konwulsjach umrze i nie bedzie
cielaczka, a z niego zrobia parówki o własnie takie, patrz Zosiu jak
twoja mała sąsiadka Ola trzyma w rączce. Lubisz Ole prawda??
super
>>A ciekawe co
>>bys powiedział gdyby ktos uczył swoje dziecko, ze wegetarianie to jacys
>>nienormalni, zubożają swoja diete dla własnej fantazji i własciwie
>>tylko po to by sobie zaszkodzic...
>
>
> bym domyslil sie, ze dana osoba stosuje diete 'optymalna' i odeslal ja do
> wczorajszego numeru 'wprost', w ktorym ostrzegaja przed dosc koszmarnymi
> jej nastepstwami. dietetyczny szowinizm pana kwasniewskiego glosi, ze
> osoby na diecie 'pastwiskowej' (to ja) sa debilami o mentalnosci
> niewolnikow. twoja dieta okreslona jest natomiast jako 'korytkowa' -
> prawda, ze uroczo? :-)
>
nie chodzi o nazwę, ja nie uzywam epitetów wobec ciebie tylko dlatego ze
nie jesz miesa.
ja, ja!
> Dorabiasz ideologie,
> ktora w moim rozumieniu jest rowniez negatywnym nastawieniem dziecka do
> otoczenia.
nie przecze, ze dbanie o dobra opinie miesozercow wydaje mi sie po
dzisiejszej dyskusji znacznie bardziej niewdziecznym zajeciem, niz
przypuszczalem.
> jak juz pisalem, nie chce, aby moje dzieci byly nastawione negatywnie do
> miesozercow. jezeli zosia uwaza, ze nie wolno zabijac i dreczyc zwierzat,
> to odpowiedz z 'nizszego poziomu' nastawi ja przeciwko rodzinie i
> znajomym.
Najwyżej za parę lat Zocha złapie kałacha i wybije znajomych mięsożerców,
koleżanki i resztę rodziny w imię szeroko pojętej ochrony zwierząt
hodowlanych! :-)... Będzie wilk syty i owca zadowolona :-)