Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Problem z pozwem sąsiada

1,167 views
Skip to first unread message

Pan Bambaryla

unread,
Nov 12, 2003, 5:40:42 AM11/12/03
to
Witam,

Miałem wczoraj wizytę Dzielnicowego, który przesłuchał mnie
na okoliczność wniesienia pozwu przez sąsiada przeciwko mnie
z art. 51 par. 1 Kodeksu Wykroczeń.

Sąsiad podniósł sprawę głośnego zachowania dzieci (mam dwóch
chłopców w wieku 4 i 2 lata). Mieszkamy nad sąsiadem.
Staramy się, aby dzieci nie hałasowały do godz. 8 rano i po
20 wieczorem - aby mogli spać. W ciagu dnia nie pozwalamy im
na szczególnie hałaśliwe zabawy, typu walenie zabawkami w
podłogę czy stukanie młotkiem. Rozumiemy problem sąsiada
i próbujemy temu zaradzić. Niestety, nie możemy spętać
dzieciom nóg i są momenty gdy biegają i skaczą w domu. Zresztą
nie chcę też wprowadzić takiego reżimu, żeby dzieci w domu bały
się ruszyć z miejsca.

Sąsiad napadł _słownie_ moją żonę w windzie i wywołał
u niej poczucie zagrożenia. Sąsiadka w naszych drzwiach, podczas
przepychania się z żoną wyzwała ją od świń. W końcu założyli sprawę.
O przypadkach niewłaściwego zachowania wobec nas powiadomiłem
dzielnicowych, zaprosiłem ich na rozmowę i opowiedziałem o całej
sytuacji.

Nie jestem mściwy i staram się zrozumieć sąsiada. Korzysta on
oczywiście ze swojego prawa do dochodzenia sprawiedliwości
w sądzie. Nie załatwił tego jednak w żaden sposób ze mną, tzn.
nie przyszedł i nie porozmawiał, tylko walił w kaloryfer i napisał
list, który nas obraził (niestety podarłem go). Sąsiad jest ogólnie
znanym pieniaczem i dał temu wyraz przy wielu osobach podczas
zebrania Wspólnoty Mieszkaniowej. Nie potrafi zrozumieć sytuacji,
chociaż sam ma dziecko, już w wieku 12 lat.

Jak się bronić i co uczynić, aby sąd nie ukarał mnie grzywną?
Jakich argumentów użyć? Czy znacie takie problemy z praktyki?
Do kogo udać się po pomoc? Czy organizacje broniące praw dzieci
mogą pomóc?

Proszę o poradę.

Pzdr,
Bam

Dominika Widawska

unread,
Nov 12, 2003, 6:11:49 AM11/12/03
to
Pan Bambaryla wrote:
>
> Jak się bronić i co uczynić, aby sąd nie ukarał mnie grzywną?
> Jakich argumentów użyć? Czy znacie takie problemy z praktyki?
> Do kogo udać się po pomoc? Czy organizacje broniące praw dzieci
> mogą pomóc?

Co masz na podlodze?
Czy rozwazasz dodatkowe wyciszenie podlogi?
Czy proponowales sasiadowi wspolfinansowanie
wyciszenia stropow od strony jego sufitu?

Znam problem. Z drugiej strony. Na szczescie
to nie ja mieszkam pod tamta rodzina.
:-)

Zycze s-pokoju.

Dominika

Rafal

unread,
Nov 12, 2003, 6:21:21 AM11/12/03
to
IMHO sąd nic wam nie zrobi - tylko pytanie jakiego typu zarzuty sąsiad
wytoczył.... niestety macie pecha - z takim pieniaczem jest problem...
zarzuty mogą być absurdalne.
Nie pozostaje IMHo nic innego jak przygotować siedo obrony: niezbyt rozsądne
było podarcie tego listu... jeśli chodzi o puskówki i obrażanie przez
sąsiadkę - jeśli zdaża sie często i sąświadkowie - moze qwarto zagraćjego
bronią i wytoczyć sprawę o znieważenie? Na pewno za to warto spróbować
zebrać oświadczenia innych sąsiadów odnośnie pyskówki i słów które tam
padają (zwłaszcza jeśli obraźliwe)...macie dywany/wykładziny na podłodze
które wygłuszają hałas? jeśłi nie, połóżcie takowe albo zmieńcie wykładziny
na wygłuszające - przynjamniej wykażecie dobrą wolę "ulżenia doli
sąsiadowi", co dla sądu może być istotnym argumentem.
Pamiętaj że to na nim spoczywa ciężar udowodnienia zarzutu, a nie na tobie
udowodnienia niewinności...


Kris

unread,
Nov 12, 2003, 6:59:04 AM11/12/03
to
daj adres i telefon do klienta - odechce się mu
zapisze się go do jakiś sex wysyłkowych kilku firm(żona go zabije), do tego
sprzedaż garnków itp, można też zamówić 100 taksówek, albo jakieś jedzonko
od 20 restauratorów - do domku na jedną godzinę ;)

:: Solana ::

unread,
Nov 12, 2003, 7:18:52 AM11/12/03
to

Ja proponuje zaproszenie sasiada na herbate i zalatwienie sprawy
kulturalnymi sposobami. Byc moze przekonacie go do swoich argumentow i
obiecacie cos z tym zrobic, np. w sposob opisany przez Dominike.

Jesli Wam sie uda, moze jeszcze zyskacie nowych przyjaciol. Osoby takie
bywaja w gruncie rzeczy samotne i dlatego mszcza sie na kim popadnie.

pozdr, magda


Maria Miller

unread,
Nov 12, 2003, 7:32:58 AM11/12/03
to

Dobry pomysl, zeby sasiad zyskal troche argumentow do procesowania sie.
Wczuj sie w sytuacje tego sasiada. My mamy od niedawna jakas
rodzinke w mieszkaniu wyzej, z dwoma dziecinami w zblizonym wieku
do opisanych, tupia jak stado sloni od 7ej rano (w dni swiateczne
rowniez) do 21-ej, skacza jak stado bawolow (jak takie male dzieci moga
skakac tak ciezko jak zapasnicy sumo) i rzucaja pilka czy jakimis
kulkami. Szaleja w tych galopadach po calym duzym mieszkaniu, nie tylko
w swoim pokoju. Oszalec mozna.
Lepiej poloz te wykladziny, moze co pomoga, zamiast isc na udry z
sasiadem.

M.M.

Kris

unread,
Nov 12, 2003, 7:45:13 AM11/12/03
to

> rodzinke w mieszkaniu wyzej, z dwoma dziecinami w zblizonym wieku
> do opisanych, tupia jak stado sloni od 7ej rano (w dni swiateczne
> rowniez) do 21-ej, skacza jak stado bawolow (jak takie male dzieci moga
> skakac tak ciezko jak zapasnicy sumo) i rzucaja pilka czy jakimis
...........

Takie są niestety uroki mieszkania w blokach - cóż rzec... moja wcześniejsza
wypowiedź to oczywiście żart (widać chyba na końcu emotion ;) ),ale jak
już sąsiad zaczyna słać listy z wyzwiskami a na klatce można pod swoim
adresem usłyszeć pewne epitety - no to cóż.. nie ma się co użalać na
chamstwem.

Pozdr Kris


Piotrosia

unread,
Nov 12, 2003, 7:57:12 AM11/12/03
to
Użytkownik "Maria Miller" :

> tupia jak stado sloni od 7ej rano (w dni swiateczne
> rowniez)

Niestety dzieci tak mają, że nie wyczuwają kiedy święto;-)))

a tak na poważnie - tak to już jest w bloku, całe uroki życia:)

pozdrawiamy
Piotrosia
Maja - 5.03.2002
Serduszko ~ listopad/grudzień 2003
www.piotrosie.pl

Maria Miller

unread,
Nov 12, 2003, 8:24:04 AM11/12/03
to
Piotrosia wrote:

> Niestety dzieci tak mają, że nie wyczuwają kiedy święto;-)))
>
> a tak na poważnie - tak to już jest w bloku, całe uroki życia:)
>

Nie tlumacz mi co to sa uroki zycia ;).
Zreszta to nie blok, tylko raczej kamienica, kilka mieszkan
na klatce, a trudno zeby w duzym miescie wszyscy mieszkali
w domkach jednorodzinnych.
Ale nie o to chodzi, tylko o to, ze trzeba jakos starac sie
szanowac prawo do spokoju innych ludzi, sasiadow, otoczenia.
Jasne, ze dla dzieci nie ma znaczenia czy dzien wolny od pracy,
ale rodziciele juz chyba zdja sobie sprawe, ze inni chca odpoczac
i moga jakos okielznac pociechy zeby rozpoczely harce przynajmniej
godzine pozniej. Tlumaczenie bo 'takie sa dzieci', to jednak
pojscie na latwizne. Zreszta z punktu widzenia sasiadow znajdujacych sie
ponizej, to nie ma znaczenia czy to sa dzieci,
starcy, czy mlodociane osilki. Jest to zrodlo halasow, trwajacych
caly dzien i niezle uprzykrzajacych zycie.

M.M.

złośliwa

unread,
Nov 12, 2003, 8:35:43 AM11/12/03
to

Użytkownik "Maria Miller" <ma...@biz.net.pl> napisał

> Ale nie o to chodzi, tylko o to, ze trzeba jakos starac sie
> szanowac prawo do spokoju innych ludzi, sasiadow, otoczenia.
> Jasne, ze dla dzieci nie ma znaczenia czy dzien wolny od pracy,
> ale rodziciele juz chyba zdja sobie sprawe, ze inni chca odpoczac
> i moga jakos okielznac pociechy zeby rozpoczely harce przynajmniej
> godzine pozniej.
>
więc sugerujesz przywiązywanie dzieci do kaloryfera tylko dlatego że jest
dzień wolny i sąsiedzi chcą dłużej pospać ?

> Tlumaczenie bo 'takie sa dzieci', to jednak
> pojscie na latwizne. Zreszta z punktu widzenia sasiadow znajdujacych sie
> ponizej, to nie ma znaczenia czy to sa dzieci,
> starcy, czy mlodociane osilki. Jest to zrodlo halasow, trwajacych
> caly dzien i niezle uprzykrzajacych zycie.
>

wiesz, z tym "całym dniem" to przesada. Mam dziecko i wiem jak potrafi
dokazywać i czasami szaleje jak szatan a czasami zajmie się książeczką,
filmem, malowaniem - więc na pewno nie jest cały dzień na wysokich obrotach.
Ponadto istnieje coś takiego jak przedszkole ( i pewnie większosć rodziców z
tego korzysta ) jeśli nie to dzieci wychodzą na spacer, jedzą obiad idą do
kibelka ! Naprawdę tylko ludzie o złej woli mówią o całodziennym hałasie.
I dziwi mnie to że zazwyczaj najwięcej zastrzeżeń mają osoby które również
posiadają dzieci.

--
Kasia + Weronika ( 2 latka i 9 miesięcy )
gg 181718


Pan Bambaryla

unread,
Nov 12, 2003, 8:39:20 AM11/12/03
to

Użytkownik "Pan Bambaryla" <panbam...@usuntowp.pl> napisał w wiadomości
news:bot2nv$3ff$1...@atlantis.news.tpi.pl...

Kochani,

Wątek jest ciekawy, czytam i widzę, że rozwija się w kierunku,
którego nie zaplanowałem i o który nie prosiłem... czyli jak
zwykle w takich przypadkach odbywają się potyczki personalne...

O ile jeszcze pamiętacie, o czym napisałem w pierwszym poście
- to było tam też m.in. o tym, że wiem, iż jest to uciążliwe
i staramy się okiełznać dzieci. Nie sposób jednak ich "uciszyć"
skutecznie na przestrzeni całego dnia. Chcę polubownie załawić
sprawę i ze zrozumieniem traktuję problem sąsiada. Stąd pewne
kroki, których on jednak nie docenia - więcej, skierował sprawę
do sądu.

Proszę więc o rady jak się bronić przed wyrokiem sądu - a nie
o uświadamianie mnie o hałasie i sposobach na "załatwienie"
sąsiada. Wyciągam do niego ręke, lecz on ją odtrąca, żądając
absolutnej ciszy, czego nie mogę mu zapewnić - stąd sąd.

Skupcie się więc, proszę, na złagodzeniu sprawy przed sądem
z mojej strony, abym nie dostał jakiegoś absurdalnego wyroku.

Dzięki.

Pzdr,
Bam

Ewa Ressel

unread,
Nov 12, 2003, 8:58:02 AM11/12/03
to

Użytkownik "Pan Bambaryla" <panbam...@usuntowp.pl> napisał w wiadomości
news:botd95$lb9$1...@nemesis.news.tpi.pl...
>

> Proszę więc o rady jak się bronić przed wyrokiem sądu - a nie
> o uświadamianie mnie o hałasie i sposobach na "załatwienie"
> sąsiada. Wyciągam do niego ręke, lecz on ją odtrąca, żądając
> absolutnej ciszy, czego nie mogę mu zapewnić - stąd sąd.
>
> Skupcie się więc, proszę, na złagodzeniu sprawy przed sądem
> z mojej strony, abym nie dostał jakiegoś absurdalnego wyroku.

Znając nasze sądownictwo, na rozprawę trzeba będzie trochę poczekać, stąd
podpowiedzi polubownego załatwienia sprawy są nie od rzeczy. Spodobała mi
się rada Dominiki - tzn. wyciszenie podłogi/współfinansowanie wyciszenia
sufitu sąsiada. Zaproponowałeś mu coś takiego?
ER


666

unread,
Nov 12, 2003, 9:04:48 AM11/12/03
to
Sufit nic nie da, natomiast specjalna wykładzina dywanowa tłumiąca dźwięki uderzeniowe a i owszem.
JaC

Maria Miller

unread,
Nov 12, 2003, 9:04:33 AM11/12/03
to
"złośliwa" wrote:
>
> Użytkownik "Maria Miller" <ma...@biz.net.pl> napisał
> > Ale nie o to chodzi, tylko o to, ze trzeba jakos starac sie
> > szanowac prawo do spokoju innych ludzi, sasiadow, otoczenia.
> > Jasne, ze dla dzieci nie ma znaczenia czy dzien wolny od pracy,
> > ale rodziciele juz chyba zdja sobie sprawe, ze inni chca odpoczac
> > i moga jakos okielznac pociechy zeby rozpoczely harce przynajmniej
> > godzine pozniej.
> >
> więc sugerujesz przywiązywanie dzieci do kaloryfera tylko dlatego że jest
> dzień wolny i sąsiedzi chcą dłużej pospać ?
>

Napisalam cos o przywiazywaniu do czegokolwiek?
Tak, dzien wolny jest dla odpoczynku i ludzie maja do niego
prawo. Dorosli tez maja jakies prawa.
Masz odpowiedni nick zaiste.
Jesli rodzice nie potrafia wplynac na dzieci, zeby 2 razy w tygodniu
wstaly godzine pozniej, albo zajely sie jakas spokojniejsza zabawa niz
galopada, skoki i rzucanie przedmiotami, to faktycznie nie ma o czym
gadac. Tylko, ze prawda jest na ogol inna, rodzicom nie chce sie zadac
sobie fatygi, zeby co jakis czas uspokoic dzieciarnie, do lubego halasu
sa juz przyzwyczajeni, moze nawet potrafia przy nim spac, a spokoj
innych, po prostu ich guzik obchodzi.
Piszac pierwszy post w tym watku, chcialam zasadniczo wyrazic
poglad, ze lepiej zalatwic sprawe z sasiadem kompromisowo.
Ale jak widze stosowanie takich demagogicznych sztuczek jak
ta z przypisywaniem dyskutantowi drastycznych pogladow
('przywiazywanie'), to przestaje sie dziwic sasiadowi
pieniaczowi i jego metodom rozwiazywania problemu.
Moze istotnie nie warto sie bawic w dyskusje, tlumaczenia, prosby, tylko
od razu skarga na policje i do sadu.

M.M.

złośliwa

unread,
Nov 12, 2003, 9:26:09 AM11/12/03
to

Użytkownik "Maria Miller" <ma...@biz.net.pl> napisał
> Moze istotnie nie warto sie bawic w dyskusje, tlumaczenia, prosby, tylko
> od razu skarga na policje i do sadu.
>
A jako uzasadnienie napisz " Bo dziecko roczne ma piłkę kulać a nie rzucać".
:>

Jakub Słocki

unread,
Nov 12, 2003, 9:29:56 AM11/12/03
to
In article <botcvi$19e$1...@atlantis.news.tpi.pl>,
niezl...@usun.to.interia.pl says...

> > i moga jakos okielznac pociechy zeby rozpoczely harce przynajmniej
> > godzine pozniej.
> >
> więc sugerujesz przywiązywanie dzieci do kaloryfera tylko dlatego że jest
> dzień wolny i sąsiedzi chcą dłużej pospać ?

Jesli nie masz innego, lepszego sposobu - to tak...

To mowilem ja, ojciec trzylatka.

--
K.
Support bacteria -- it's the only culture some people have!

Marchewka

unread,
Nov 12, 2003, 9:29:34 AM11/12/03
to
Bardzo współczuję sąsiada pieniacza (choć może On jest pieniaczem tylko w
Twoich oczach...).
Sprawa jest dosyć delikatna i doskonale nam znana z drugiej strony. :-( Nasi
sąsiedzi z góry mają dwoje małych dzieci, które potrafią od godz. 6 rano do
22 biegać jak oszalełe, tupać, skakać. Non stop! Tego naprawdę nie można
wytrzymać. U nas kieliszki w szafkach się trzęsą. Dodatkowo sąsiad jest
zapalonym majsterkowiczem, robi remont mieszkania od 1,5 roku. Potrafi np.
wiercić w niedzielę po południu...
Mój TŻ był u Państwa z góry czterokrotnie. Raz mu majsterkowicz powiedział,
że będzie wiercił jeszcze 2 godziny, a akurat niedziela wtedy była...
Później już nawet drzwi nie otwierał... Ostatnio TŻ poszedł, jak dzieci nas
obudziły we Wszystkich Świętych przeraźliwym tupotem o godz. 6.15. Sąsiadka
powiedziała, że 'będzie zwracała uwagę, bo wie, jak to jest budzić się
wcześnie rano'. Poprawa była, ale na krótko... Teraz jest tak, jak było
wcześniej, a nawet gorzej... Przez ostatnie wolne dni po prostu nie można
było wytrzymać w domu. My rozumiemy, że dzieci, że nie wolno im zabronić się
bawić itp itd. A kto nas zrozumie?? Kto ma zrozumieć, że TŻ pracuje często w
domu i musi się skupić, do czego minimum ciszy jest potrzebne? Że ja jestem
w ostatnim mies. ciąży i też chcę nieco wypocząć przed okresem wytężonej
pracy, jaki nas czeka. Nie umiem myśleć, co będzie później, kiedy urodzi nam
się dziecko, a maluchy z góry będą Mu po głowie tupać cały dzień...
Rozważaliśmy nawet wynajęcie innego mieszkania, ale w takich
okolicznościach, jakie są teraz (Dzidzia w drodze) nie możemy sobie pozwolić
na to rozwiązanie. Zresztą, nie jestem pewna, czy byśmy jeszcze gorzej nie
trafili... Choć mój TŻ uważa, że gorzej już nie można trafić, bo na domiar
złego obok nas i pod nami mieszkają z kolei 'młodociani melomani', którzy
uporczywie i głośno słuchają rapu i hip-hopu... :-((
I co począć z takim polskim mentalem??
Iwonka

aok

unread,
Nov 12, 2003, 9:35:42 AM11/12/03
to

Użytkownik "Marchewka" <iwon...@wp.pl> napisał w wiadomości
news:botg46$4hq$2...@nemesis.news.tpi.pl...

do sądu. do dzielnicowego zbierać dokumentację i zawnioskować o wydalenie ze
wspólnoty, spółdzielni za łamanie zasad i regulaminów etc, etc idzie
uzyskać, potem wyrok sądu i mają pól roku na sprzedarz mieszkania i
wyprowdzkę,


Pan Bambaryla

unread,
Nov 12, 2003, 9:35:50 AM11/12/03
to

Użytkownik "Marchewka" <iwon...@wp.pl> napisał w wiadomości
news:botg46$4hq$2...@nemesis.news.tpi.pl...

No dobrze, rozumiem... Ale jak chcesz mi pomóc?

Pzdr,
Bam


aok

unread,
Nov 12, 2003, 9:43:27 AM11/12/03
to

Użytkownik "Pan Bambaryla" <panbam...@usuntowp.pl> napisał w wiadomości
news:botgj3$6gb$1...@nemesis.news.tpi.pl...

musisz wyciszyć podłogę, czasami zwykła wykładzina działa cuda


Maria Miller

unread,
Nov 12, 2003, 9:42:54 AM11/12/03
to
"złośliwa" wrote:
>
> Użytkownik "Maria Miller" <ma...@biz.net.pl> napisał
> > Moze istotnie nie warto sie bawic w dyskusje, tlumaczenia, prosby, tylko
> > od razu skarga na policje i do sadu.
> >
> A jako uzasadnienie napisz " Bo dziecko roczne ma piłkę kulać a nie rzucać".
> :>

Widzisz, nie potrafisz zrozumiec, ze dla tzw. sasiada z dolu
nie jest wazne czy to jest dziecko roczne, piecioletnie czy
stary chlop. Czy rzuca pilka czy rozwala meble.
Chodzi o to, ze cos mu tupie, skacze, halasuje, "urywa sufit".
Ty jako 'halasujacy sasiad z gory' mozesz oczywiscie tlumaczyc sie, ze
przeciez to sa dzieci i one tak musza, i ze nie znasz innego
sposobu na uspokojenie dzieci od przywiazywania do kaloryfera czy
zamykania w klatce. Nie wiem tylko czy sad bedzie bardzo zbudowany
Twoimi umiejetnosciami rodzicielskimi.

M.M.

złośliwa

unread,
Nov 12, 2003, 9:32:11 AM11/12/03
to

Użytkownik "Jakub Słocki" <ja...@slocki.net.nospam> napisał

> > więc sugerujesz przywiązywanie dzieci do kaloryfera tylko dlatego że
jest
> > dzień wolny i sąsiedzi chcą dłużej pospać ?
>
> Jesli nie masz innego, lepszego sposobu - to tak...
>
> To mowilem ja, ojciec trzylatka.
>
tak się dziwnie składa że ja też mam 3-latkę w domu i na myśl mi nie
przeszło żeby zabronić jej wczesnego wstawania z łóżka
A pozatym z tego co zaobserwowałam - dzieci rozrabiają kiedy się nudzą.

A tak poza wszystkim - nie wiedziałam że komuś może przeszkadzać skakanie
Niki po kanapie. No chyba ze przeszkadza samej kanapie ;)

złośliwa

unread,
Nov 12, 2003, 10:10:18 AM11/12/03
to

Użytkownik "Maria Miller" <ma...@biz.net.pl> napisał
> Widzisz, nie potrafisz zrozumiec, ze dla tzw. sasiada z dolu
> nie jest wazne czy to jest dziecko roczne, piecioletnie czy
> stary chlop. Czy rzuca pilka czy rozwala meble.
> Chodzi o to, ze cos mu tupie, skacze, halasuje, "urywa sufit".
>
No i tu się mylisz bo potrafię to zrozumieć. Nie wiem skąd wywnioskowałaś
coś innego. Uważam że każdy ma prawo do spokoju w swoim własnym domu.
Natomisat jeśli ktoś się decyduje na mieszkanie w bloku to wybacz ale musi
się przygotować na to że sąsiad z dołu wyprawia huczne imieniny. Że dziecko
z góry jest w fazie raczkowania lub chodzikowania, że czasami coś upadnie,
pies zaszczeka a dziecko poskcze lub pobiega. Nie dzieje się to non stop - a
kwestia wychowania to indywidualna sprawa.

> Ty jako 'halasujacy sasiad z gory' mozesz oczywiscie tlumaczyc sie, ze
> przeciez to sa dzieci i one tak musza, i ze nie znasz innego
> sposobu na uspokojenie dzieci od przywiazywania do kaloryfera czy
> zamykania w klatce. Nie wiem tylko czy sad bedzie bardzo zbudowany
> Twoimi umiejetnosciami rodzicielskimi.
>

no i tu jest klasyczny przykład nadinterpretacji - nie pisałam że ja tylko
znam taki sposób - sugerowałam jedynie taką ewentualność Tobie.
Natomiast co do kompetencji rodzicielskich i sądowych - nie uważasz że żeby
się sądzić to trzeba coś więcej niż rozbrykane dziecko ?

Ty chyba mieszkasz w domku, prawda ?

Marcin Goralski

unread,
Nov 12, 2003, 10:03:03 AM11/12/03
to

"aok" <aok...@gazeta.pl> wrote in message
news:botgt8$nub$1...@inews.gazeta.pl...

>
> musisz wyciszyć podłogę, czasami zwykła wykładzina działa cuda
>
co to znaczy musisz ? dopoki nie ma wyroku sadowego - nic nie musi, chyba,
ze w regulaminie spoldzielnie jest mowa o wyciszeniu swojego lokalu na
wlasny koszt (na pewno nie ma)
Jedynym sensownym rozwiazaniem poki co jest spokojna rozmowa, najlepiej przy
swiadkach (ktos ze spoldzielni lub wspolnoty mieszkaniowej) na temat wizji
rozwiazania problemu. Spokojnie i rzeczowo, bez nerwow. Jesli sasiadowi
przy swiadkach puszcza nerwy - zle dla niego. Zapros ich na kawe (swiadkow
tez :-), przepros (a co tam) i zapytaj jak sobie wyobrazaja rozwiazanie.
Wspolczuje sasiadom z dolu, ale ... ani nie mozna dzieci uwiazac do
kaloryfera, ani tez nie mozna z nimi siedziec non-stop, probujac je uciszac.
_Obie_ strony powinny miec wzglad na sytuacje tej drugiej.
Jesli nie da sie dogadac, to w sadzie mozesz skorzystac z opinii pediatry,
poswiadczajacej ze dzieci sa pelne energii itd (nie da sie uzyc jesli jest
plac zabaw pod domem)

marcin


Ewa Ressel

unread,
Nov 12, 2003, 10:11:30 AM11/12/03
to

Użytkownik "Jakub Słocki" <ja...@slocki.net.nospam> napisał w wiadomości
news:MPG.1a1c624ec...@news.onet.pl...

> > > i moga jakos okielznac pociechy zeby rozpoczely harce przynajmniej
> > > godzine pozniej.
> > >
> > więc sugerujesz przywiązywanie dzieci do kaloryfera tylko dlatego że
jest
> > dzień wolny i sąsiedzi chcą dłużej pospać ?
>
> Jesli nie masz innego, lepszego sposobu - to tak...
>

Wiesz, ile hałasu robi odrywany od ściany i ciągany po mieszkaniu kaloryfer?
ER


Ewa Ressel

unread,
Nov 12, 2003, 10:13:05 AM11/12/03
to

Użytkownik "666" <j6...@noabuse.op.pl> napisał w wiadomości
news:botelv$k07$1...@news.onet.pl...

>Sufit nic nie da, natomiast specjalna wykładzina dywanowa tłumiąca dźwięki
>uderzeniowe a i owszem.
>JaC


Jesteś absolutnie pewien? Bo ZTCW są także inne materiały tłumiące dźwięki
poza wykładzinami (korek? styropian?)
ER


Maria Miller

unread,
Nov 12, 2003, 10:14:12 AM11/12/03
to
"złośliwa" wrote:
>
> No i tu się mylisz bo potrafię to zrozumieć. Nie wiem skąd wywnioskowałaś
> coś innego. Uważam że każdy ma prawo do spokoju w swoim własnym domu.
> Natomisat jeśli ktoś się decyduje na mieszkanie w bloku to wybacz ale musi
> się przygotować na to że sąsiad z dołu wyprawia huczne imieniny. Że dziecko
> z góry jest w fazie raczkowania lub chodzikowania, że czasami coś upadnie,
> pies zaszczeka a dziecko poskcze lub pobiega. Nie dzieje się to non stop - a
> kwestia wychowania to indywidualna sprawa.
>

Sporadyczne halasy sa nieuniknione i nie sensu sie o to pienic.
Mowie o halasie czynionym praktycznie non stop od 7 do 21. W dni wolne
od pracy, pracowe pomijam laskawie.
A w naszym kraju nie jet jeszcze tak dobrze, zeby mozna bylo sobie
wybierac miezkanie w willi czy w domu wielomieszkaniowym.

> Natomiast co do kompetencji rodzicielskich i sądowych - nie uważasz że żeby
> się sądzić to trzeba coś więcej niż rozbrykane dziecko ?
>

Chodzi o uciazliwy halas.

> Ty chyba mieszkasz w domku, prawda ?
>

Niestetyz nie, w domu kilkumieszkaniowym. Bylo cicho, jest glosno.

M.M.

złośliwa

unread,
Nov 12, 2003, 10:22:34 AM11/12/03
to

Użytkownik "Maria Miller" <ma...@biz.net.pl> napisał
> Sporadyczne halasy sa nieuniknione i nie sensu sie o to pienic.
> Mowie o halasie czynionym praktycznie non stop od 7 do 21. W dni wolne
> od pracy, pracowe pomijam laskawie.
>
może to moja zła wola a może brak doświadczenia - ale chyba nie potrafię
sobie wyobrazić takiego hałasu.
Ale masz racje NON STOP coś takiego jest męczące - w moich wypowiedziach
raczej staram się wykluczać takie non stop.

> Chodzi o uciazliwy halas.
>
dla mnie uciązliwy hałas to wiertarka chodząca 6 h non stop, dla innego
będzie to dziecko biegające po domu w skarpetkach ( bo sufit się trzęsie ).
Każdy ma inny próg tolerancji, np. mojemu sąsiadowi przeszkadzało
rozścielanie kanapy ;)
Mi przeszkadza sąsiad który wyjątkowo głośnie słucha muzyki - no ale się nie
awanturuje przez to.

> Niestetyz nie, w domu kilkumieszkaniowym. Bylo cicho, jest glosno.
>

a na czym ta "głośność" polega ?

Rafal

unread,
Nov 12, 2003, 10:23:02 AM11/12/03
to

Użytkownik "Marcin Goralski" <gor...@poczta.wprost.lp> napisał w wiadomości
news:3fb24dbc$0$253$4d4e...@news.be.uu.net...

Nie jestem przekonany czy rozmowa coś może pomóc... jeśli by tak było to juz
pewnie by i rozmawiali... W końcu normalny człowiek nie leci z byle czym do
sądu - a;bo wiec Pan Bambaryła to faktyzni hałaśliwa i uciążliwa rodzina,
czego on sam nie dostrzega (bo postrzeganie tego co wolno a czego niewe
własnym domku i własnym dzieciom może znacząco się różnić), a nam przez net
ciężko to stwierdzić, albo też sąsiad jest pieniaczem ew kimś znerwicowanym
i tylko szuka okazji żeby z kimś sieposądować, komuś napyskować itp - albo
też ... prawda leży gdzieś po środku.
Dalsze działania zależą niestety od tego jaki jest stan faktyczny: jak to
pierwsze - lepiej faktycznie trochęskarcić dzieci, wyciszyć podłogę/sufit i
przeprosić sąsiada, bo jeśli inni sąsiedzi potiwerdzą "ponadnormatywne"
hałasy, może być grzywna. Jak to drugie - niestety pozostaje wykazanie
siedobrą wolą i wykazanie przed sądem że sąsiad to pieniacz (czyli to co
pisałem poprzednio - opinie od sąsiadów, dowody na dobrą wolę w postaci
wykładzin itp) - do tego przeanalizować różne warianty rozwoju sytuacji bo
nie wiadomo jaką amunicję przygotował sąsiad (może adwokat?).
Gorzej jeśli to trzecie, bo ciężko zorientować sie w stanie faktycznym... no
ale zawsze poprawę należy zacząć od siebie...


Ewa Ressel

unread,
Nov 12, 2003, 10:27:09 AM11/12/03
to

Użytkownik "Marcin Goralski" <gor...@poczta.wprost.lp> napisał w wiadomości
news:3fb24dbc$0$253$4d4e...@news.be.uu.net...
>
> Wspolczuje sasiadom z dolu, ale ... ani nie mozna dzieci uwiazac do
> kaloryfera, ani tez nie mozna z nimi siedziec non-stop, probujac je
uciszac.
> _Obie_ strony powinny miec wzglad na sytuacje tej drugiej.
> Jesli nie da sie dogadac, to w sadzie mozesz skorzystac z opinii pediatry,
> poswiadczajacej ze dzieci sa pelne energii itd

Co to ma do rzeczy? (Jeszcze nie słyszałam o zaświadczeniach "że dzieci są
pełne energii", za to np. o migrenie czy nerwicy potęgowanej przez hałas
owszem).


(nie da sie uzyc jesli jest
> plac zabaw pod domem)

A jak jest 500 m od domu?
ER


Marynatka

unread,
Nov 12, 2003, 10:31:11 AM11/12/03
to
Pewnego pięknego dnia, podpisując się jako Maria Miller
<ma...@biz.net.pl>, napisałeś (aś) :

>Jesli rodzice nie potrafia wplynac na dzieci, zeby 2 razy w tygodniu
>wstaly godzine pozniej,

Ja tam mojemu sypię na noc srodki nasenne do butelki zeby wstał godzinę
później bo się sąsiad chce wyspać. ;)
Co Ty Złośliwa - nie próbowałaś tego? ;)


mega rotfl z tego wstawania godzinę później ;)

m

złośliwa

unread,
Nov 12, 2003, 10:33:18 AM11/12/03
to

Użytkownik "Marynatka" <marz...@fenert.net> napisał

> Ja tam mojemu sypię na noc srodki nasenne do butelki zeby wstał godzinę
> później bo się sąsiad chce wyspać. ;)
> Co Ty Złośliwa - nie próbowałaś tego? ;)
>
nieeeeee, ja swoją do kaloryfera przywiązywałam ;)

Marcin Goralski

unread,
Nov 12, 2003, 10:28:59 AM11/12/03
to

"Ewa Ressel" <res...@poczta.fm> wrote in message
news:botjej$83p$1...@atlantis.news.tpi.pl...

>
> Co to ma do rzeczy? (Jeszcze nie słyszałam o zaświadczeniach "że dzieci są
> pełne energii", za to np. o migrenie czy nerwicy potęgowanej przez hałas
> owszem).

A ja i owszem - dzieci sasiada mialy takie zaswiadczenia, ze wzgledu na
'nadpobudliwosc ruchowa' czy jakos tak, co powodowalo, ze w szkole nie mogly
usiedziec w miejscu. Co ciekawe, tylko 2 z nich, 3, najmlodzszy go nie
potrzebowalo, mimo ze byli w tej samej szkole.

> (nie da sie uzyc jesli jest
> > plac zabaw pod domem)
>
> A jak jest 500 m od domu?

to sie nie da. Osoba zajmujaca sie dzieckiem lub same dzieci musialyby miec
problem z poruszaniem sie (a dzieci nie maja, stad problem), zeby taki
dystans wplynal w jakikolwiek sposob na ocene sprawy.

marcin


Marchewka

unread,
Nov 12, 2003, 11:19:03 AM11/12/03
to
Użytkownik "Pan Bambaryla"

> No dobrze, rozumiem... Ale jak chcesz mi pomóc?

A czy ja jestem od pomagania? Sama mam problem z podobnymi do Ciebie
sąsiadami. :-( Chciałam tylko zaznaczyć, że z drugiej strony też to za
fajnie nie wygląda...
A pomóc możesz sobie sam - wystarczy pomyśleć, że wokół też mieszkają
ludzie.
I.


Przyklajka

unread,
Nov 12, 2003, 11:35:34 AM11/12/03
to

Użytkownik "złośliwa" <niezl...@usun.to.interia.pl> napisał

> nieeeeee, ja swoją do kaloryfera przywiązywałam ;)

I co? nie wrzeszczała ? czy zakneblowałaś ;-))

--
Kasia i Patryk
Łódź

złośliwa

unread,
Nov 12, 2003, 11:56:25 AM11/12/03
to

Użytkownik "Przyklajka" <przyk...@USUNTOwp.pl> napisał
> Użytkownik "złośliwa"

> > nieeeeee, ja swoją do kaloryfera przywiązywałam ;)
>
> I co? nie wrzeszczała ? czy zakneblowałaś ;-))
>
jako ceniąca spokój sąsiadów - knebluje !

Nixe

unread,
Nov 12, 2003, 11:58:53 AM11/12/03
to
Maria Miller pisze:

> Mowie o halasie czynionym praktycznie non stop od 7 do 21.

Chyba przesadzasz i to zdrowo.
Naprawdę trudno mi sobie wyobrazić, by jakiekolwiek dziecko mogło czynić
hałas nie do wytrzymania przez 14 godzin non-stop.

--
PozdrawiaM.


rena

unread,
Nov 12, 2003, 12:06:11 PM11/12/03
to
ja mam sasiadow z 2 malych, rozbrykanych dzieci. na okraglo jak nie
halasuja, to placza. ale przez mysl by mi nie przeszlo, zeby rodzicom
zwrocic uwage... po cichu licze, ze sie stad wyprowadze, albo ze dzieciaki
wydorosleja.


Nixe

unread,
Nov 12, 2003, 12:03:19 PM11/12/03
to
Maria Miller pisze:

> Jesli rodzice nie potrafia wplynac na dzieci, zeby 2 razy w tygodniu
> wstaly godzine pozniej,

Przepraszam, czy Ty masz/miałaś małe dzieci?
Jeśli tak, to podziel się BŁAAAAAAAGAM choć jednym super sposobem na to, by
dzieci wstawały godzinę później. Od razu zaznaczam, że chodzenie spać
poprzedniego dnia po godzinie 00:00 nie wchodzi w rachubę.

--
PozdrawiaM.


Joanna Duszczyńska

unread,
Nov 12, 2003, 12:20:43 PM11/12/03
to

Użytkownik "Marcin Goralski" <gor...@poczta.wprost.lp> napisał w wiadomości
news:3fb253cf$0$246$4d4e...@news.be.uu.net...

>
> "Ewa Ressel" <res...@poczta.fm> wrote in message
> news:botjej$83p$1...@atlantis.news.tpi.pl...
> >
> > Co to ma do rzeczy? (Jeszcze nie słyszałam o zaświadczeniach "że dzieci

> > pełne energii", za to np. o migrenie czy nerwicy potęgowanej przez hałas
> > owszem).
>
> A ja i owszem - dzieci sasiada mialy takie zaswiadczenia, ze wzgledu na
> 'nadpobudliwosc ruchowa' czy jakos tak, co powodowalo, ze w szkole nie
mogly
> usiedziec w miejscu. Co ciekawe, tylko 2 z nich, 3, najmlodzszy go nie
> potrzebowalo, mimo ze byli w tej samej szkole.

Tych pierwszych dwoje pewnie miało ADHD... Nie wszystkie dzieci w rodzinie
muszą być chore. A zaświadczenia potwierdzającego chorobę, której nie ma
żaden lekarz nie wystawi.
--
Joanna
http://jduszczynska.republika.pl


Jarek Spirydowicz

unread,
Nov 12, 2003, 12:29:20 PM11/12/03
to
Wed, 12 Nov 2003 11:40:42 +0100, na pl.soc.dzieci, Pan Bambaryla
napisał(a):

> Witam,
>
> Miałem wczoraj wizytę Dzielnicowego, który przesłuchał mnie
> na okoliczność wniesienia pozwu przez sąsiada przeciwko mnie
> z art. 51 par. 1 Kodeksu Wykroczeń.
>
"Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój,
porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu
publicznym" - o to chodzi?
Prawnik na sali jest, może zaprzeczy lub potwierdzi - bo na mój gust to tu
nie chodzi o subiektywne poczucie spokoju sąsiada, tylko o zakłócenie
ogólne. Czyli potrzeba coś więcej niż stwierdzenie "wysoki sądzie, oni mi
żyć nie dają tymi hałasami, więc domagam się zamknięcia ich w więzieniu".
Proponuję bronić się na zasadzie "wredny sąsiad się czepia", podpierając to
zastosowaniem się (udokumentowanym) do rad Dominiki.
--
Z wyrazami
Jarek, Kamil 27-11-1998
Police obok Szczecina, ale nie nad morzem.

Kinga Ochendowska

unread,
Nov 12, 2003, 12:45:41 PM11/12/03
to
in article botd95$lb9$1...@nemesis.news.tpi.pl, Pan Bambaryla at
panbam...@usuntowp.pl wrote on 11/12/03 14:39:

> Skupcie się więc, proszę, na złagodzeniu sprawy przed sądem
> z mojej strony, abym nie dostał jakiegoś absurdalnego wyroku.
>
> Dzięki.
>
> Pzdr,
> Bam

Sad nie wymierzy zadnego absurdalnego wyroku.
Zastanów sie co zrobiles w kierunku zmniejszenia niedogodnosci znoszonych
przez sasiada. To sie nazywa wykazywanie dobrej woli, ulubione wytlumaczenie
sadu;) Jesli robiles cos w tym kierunku, np jak Ci sugerowali polozyles
wykladzine, powstrzymywales dzieci przed halasowaniem itp, to zaden sad nie
dopatrzy sie w Twoim postepowaniu winy, a juz napewno nie skaze Cie za to ze
masz dzieci.

Uspokój sie i poczekaj. Sprawa moze byc jeszcze oddalona;)
Ze wzgledu na absurdalnosc zarzutów.

Wszystkiego Dobrego
Kinga

Aa

unread,
Nov 12, 2003, 2:05:40 PM11/12/03
to
Witam,

Na górze mam sąsiadki (na pewno trochę starsze, niż Twoje dzieci ;-)), które
zakłócają ciszę nie tylko mnie, ale i sąsiadom z boku. One radza sobie w
bardzo prosty sposób. Otóż, tę ciszę zakłócają z ... policjantami! I nikt im
nic jeszcze nie zrobił, mimo usilnych prób. Nie masz w rodzinie czy wśród
znajomych jakiegoś policjanta czy straznika miejskiego? Zapraszaj go od
czasu do czasu do siebie i on w sądzie potwierdzi, że sąsiad jest pieniacz.
Dodając do tego rady o dobrej woli wyjdziesz z opresji cało.

Pozdrawiam, Aga i Kropki (Adaś i Oleczek 24.04.2003)


Marta W.

unread,
Nov 12, 2003, 2:15:45 PM11/12/03
to
> Miałem wczoraj wizytę Dzielnicowego, który przesłuchał mnie
> na okoliczność wniesienia pozwu przez sąsiada przeciwko mnie
> z art. 51 par. 1 Kodeksu Wykroczeń.
>
> Sąsiad podniósł sprawę głośnego zachowania dzieci (mam dwóch
> chłopców w wieku 4 i 2 lata).

Mialam ostatnio podobna sytuacje, troszeczke podobna... Sasiad A wniosl
pozew do sadu przeciwko sasiadowi B, ktory od dwoch lat nachodzi mnie i
sasiada A twierdzac ze prowadzimy w zmowie nielegalna manufakture noca...
Byl u nas dzielnicowy aby nas przesluchac, potem bylam w sadzie. I
dzielnicowy i sedzia powiedzial ze dzieci moga sobie halasowac kiedy chca,
byle nie wtedy kiedy jest cisza nocna. (ja sama przyznalam ze w dzien moze i
jest u nas glosno bo mam dwojke malych dzieci, ale w nocy to na 100% jest
cicho). Mysle ze jak podkreslisz ze dzieci moze i halasuja ale tylko w dzien
to sad Cie zrozumie. Ja np. dodalam jeszcze ze moje dzieci sa potwornymi
alergikami i nie moge polozyc zadnej wykladziny wyciszajacej na podloge...

Marta, Kubus (3,6) i Krzys (1,1)


Jakub Slocki

unread,
Nov 12, 2003, 2:18:02 PM11/12/03
to
Wyczytalem w <botike$39g$1...@atlantis.news.tpi.pl>, ze res...@poczta.fm
twierdzi...

|Wiesz, ile hałasu robi odrywany od ściany i ciągany po mieszkaniu kaloryfer?

Nie wiem, na szczescie dogadujemy sie z nia i nie musimy przywiazywac do
kaloryfera... ale mamy za to kajdanki do lozka przypiete :)

Ale na moj rozum zanim ten kaloryfer bedzie dobrze naruszony, zeby juz
zaczal byc glosny, to minie godzina/dwie :)

--
K.
Support bacteria -- it's the only culture some people have!

Marta W.

unread,
Nov 12, 2003, 2:19:02 PM11/12/03
to

> Uspokój sie i poczekaj. Sprawa moze byc jeszcze oddalona;)
> Ze wzgledu na absurdalnosc zarzutów.

My tez mielismy taka nadzieje ale jednak musielismy isc do sadu (sasiad
oskarza mnie i innych lokatorow o nielegalna manufakture oraz palenie
swiatla po 22.00)

Jakub Slocki

unread,
Nov 12, 2003, 2:22:02 PM11/12/03
to
Wyczytalem w <botha8$9ua$1...@nemesis.news.tpi.pl>, ze
niezl...@usun.to.interia.pl twierdzi...

|tak się dziwnie składa że ja też mam 3-latkę w domu i na myśl mi nie
|przeszło żeby zabronić jej wczesnego wstawania z łóżka

A kto mowi o zabronieniu wstawania? Emilka tak jakos ma, ze w weekendy
wstaje nawet wczesniej niz w dni powszednie. Ale tonie oznacza ze ma byc
glosno i ze ma szalec.

|A pozatym z tego co zaobserwowałam - dzieci rozrabiają kiedy się nudzą.

Nie wszystkie, choc Emilce tez sie czasem zdarzy.


|A tak poza wszystkim - nie wiedziałam że komuś może przeszkadzać skakanie
|Niki po kanapie. No chyba ze przeszkadza samej kanapie ;)

Mi nie przeszkadza :)
A w ogole to najlepiej byc samemu sobie sasiadem z dolu.

Marta W.

unread,
Nov 12, 2003, 2:21:04 PM11/12/03
to
> Jesli rodzice nie potrafia wplynac na dzieci, zeby 2 razy w tygodniu
> wstaly godzine pozniej,

Mozesz mi powiedziec jak sie na dzieci "wplywa" zeby wstaly 2 razy w
tygodniu o godzine pozniej? Bo chetnie skorzystam z takiej porady...

Marchewka

unread,
Nov 12, 2003, 2:23:56 PM11/12/03
to
Użytkownik "złośliwa"

> z tego co zaobserwowałam - dzieci rozrabiają kiedy się nudzą.

No i tu jest chyba sedno sprawy - kto jest odpowiedzialny za to, że dzieci
się nudzą?
Iwonka


Marchewka

unread,
Nov 12, 2003, 2:28:26 PM11/12/03
to
Użytkownik "Nixe"

> Naprawdę trudno mi sobie wyobrazić, by jakiekolwiek dziecko mogło czynić
> hałas nie do wytrzymania przez 14 godzin non-stop.

Prawda - trudno to sobie wyobrazić... Tym bardziej jest to dokuczliwe. A jak
nie wierzysz, żew dzieci mogą biegać po mieszkaniu, wywołując taki hałas,
jak stado bawołów, to zapraszam do nas. :-)
Są przerwy - owszem - najdłuższa to jakieś pół godziny... :-(
Iwonka


Aa

unread,
Nov 12, 2003, 2:40:18 PM11/12/03
to
> No i tu jest chyba sedno sprawy - kto jest odpowiedzialny za to, że dzieci
> się nudzą?

Deszcz. Wszyscy wiedzą, że w czasie deszczu dzieci się nudzą :-D

AgaK

unread,
Nov 12, 2003, 3:44:28 PM11/12/03
to

"Marta W." wrote

> My tez mielismy taka nadzieje ale jednak musielismy isc do sadu (sasiad
> oskarza mnie i innych lokatorow o nielegalna manufakture oraz palenie
> swiatla po 22.00)
Palenie światła?? Gdzie?? We własnym domu? Bo dosłownie zbaraniałam...
--
Aga
Mateusz (Teuś) 6 l.
Martusia 2,5 l.


666

unread,
Nov 12, 2003, 2:48:12 PM11/12/03
to
Jestem, dźwięk można sensownie wyciszać wyłącznie od strony źródła jego powstawania, inne propozycje to pic na wodę i fotomontaż handlowców...
Generalnie dźwięki można podzielić na powietrzne i uderzeniowe, wytłumia się je nieco inaczej, ale powyższa zasada obowiązuje, oczywiście najtaniej wydzie kupić stopery do uszu - tu punkt dla Ciebie ;-))
JaC


> Jesteś absolutnie pewien?
> Bo ZTCW są także inne materiały tłumiące dźwięki poza wykładzinami (korek? styropian?)

Nixe

unread,
Nov 12, 2003, 2:41:30 PM11/12/03
to
Marchewka pisze:

> Użytkownik "Nixe"
>> Naprawdę trudno mi sobie wyobrazić, by jakiekolwiek dziecko mogło
>> czynić hałas nie do wytrzymania przez 14 godzin non-stop.

> Prawda - trudno to sobie wyobrazić...

Naprawdę trudno, ponieważ większość dzieci także je w ciągu dnia, myje się,
wychodzi na dwór, rysuje, bawi się zabawkami, ogląda TV, "czyta" książeczki
itp. Mam dwójkę naprawdę "energetycznych" dzieci i momenty krytyczne mają
miejsce ze 2-3 razy dziennie po pół godziny - rano, popołudniu, pod wieczór
(przed pójściem spać). Biegają wtedy, skaczą, tłuką się wzajemnie i drą przy
tym niemiłosiernie, ale to jest_góra_30 minut, bo nawet one same nie są w
stanie wytrzymać tego hałasu i wysiłku fizycznego. Potem padają jak zziajane
psy i jest spokój. Zaczynają bawić się w miarę normalnie albo idą spać.
Dlatego nie potrafię sobie wyobrazić, jak można pozostawać w stanie ciągłego
ruchu, wrzasku, łomotu itp, przez ponad pół doby. Wydaje mi się, że po prostu
trochę przesadzasz, albo odgłosy, które Ty uważasz za hałas nie do
zniesienia, są po prostu zwykłymi odgłosami bawiącego się dziecka.

> Tym bardziej jest to dokuczliwe. A jak nie wierzysz, żew dzieci mogą biegać
po mieszkaniu,
> wywołując taki hałas, jak stado bawołów, to zapraszam do nas. :-)

Iwona, ja wierzę, bo moje dzieci też generują taki hałas :-)
Ale nie wierzę, że u Twoich sąsiadów dzieje się to przez 14 godzin non-stop.
Nawet chart wyścigowy po godzinnej gonitwie pada na pysk ;-)

> Są przerwy - owszem - najdłuższa to jakieś pół godziny... :-(

Czyli już coś ;-)

--
PozdrawiaM.


Kinga Ochendowska

unread,
Nov 12, 2003, 2:50:52 PM11/12/03
to
in article bou169$ece$1...@news.onet.pl, Marta W. at mart...@o2.pl wrote on
11/12/03 20:19:

Ze co? palenie swiatla?:)
A stosownych papierów przy okazji nie nabyl? Takich ze klepki ma nie po
kolei?;) A manufakure to pewnie (3.6) odstawia a (1.1) sie wdraza?;)
Ot zaradna matka;)
Sprytnas;)

Kinga

PS Wiekszosc sedziów to dzieciate kobitki... nie wyobrazam sobie wyroku za
halasowanie dzieci... Zwlaszcza ze powód na normalnego mi nie wyglada...;)

[CUT THIS]@fr.pl zona alberta

unread,
Nov 12, 2003, 2:52:39 PM11/12/03
to

"Pan Bambaryla" <panbam...@usuntowp.pl> wrote in message
news:botd95$lb9$1...@nemesis.news.tpi.pl...

> Skupcie się więc, proszę, na złagodzeniu sprawy przed sądem
> z mojej strony, abym nie dostał jakiegoś absurdalnego wyroku.

A pytałeś na pl.soc.prawo?


--
pozdrawiamy
Ewa i Julka (22.08.02)
Kraków
http://buziek.fr.pl

Kinga Ochendowska

unread,
Nov 12, 2003, 2:51:24 PM11/12/03
to
in article bou1a7$elf$1...@news.onet.pl, Marta W. at mart...@o2.pl wrote on
11/12/03 20:21:

Ja tez! Ja tez!;)
Kinga

Nela Mlynarska

unread,
Nov 12, 2003, 3:03:12 PM11/12/03
to
Marchewka napisał(a):

> Prawda - trudno to sobie wyobrazić... Tym bardziej jest to dokuczliwe.
> A jak nie wierzysz, żew dzieci mogą biegać po mieszkaniu, wywołując
> taki hałas, jak stado bawołów, to zapraszam do nas. :-) Są przerwy -
> owszem - najdłuższa to jakieś pół godziny... :-(

A to ja muszę przyznać, że nasze w takim razie spokojne są. Po
dzisiejszym dniu, kiedy to zostali w domu bo kaszel ich męczył, jestem w
sumie zaskoczona. Prawdę mówiąc, to nie tłukli się chyba wcale. Budowali
coś, wycinali, rysowali. Bajzel zrobili taki, że potem godzinę sprzątali,
ale słyszałam tylko rozmowy, czasem kłótnie czy śpiewy.

Przyznam szczerze, nie wytrzymałabym biegania, rzucania przedmiotami i
wrzasków moich pociech dłużej niż godzinę dziennie. I co dziwne, oni
wcale tego nie potrzebują. Męczą mnie tylko pytaniami, czy wolno wycinać,
wyciągnąć koce z szafek i budować domki, kleić, rysować, zdjąć klocki z
górnej półki i takie tam inne. Owszem, urządzamy sobie rykowisko i wtedy
jest szał na całego, ale nie trwa to cały dzień, baaa ... pewnie nawet
nie całą godzinę.

Tak więc za Mają wykażę brak wyobraźni i napiszę: nie wyobrażam sobie,
aby jakieś dziecko mogło hałasować nie do wytrzymania przez cały dzień.
Przecież kiedyś się musi zmęczyć ;-)

Pozdrawiam,
Nela

=sve@na=

unread,
Nov 12, 2003, 3:09:55 PM11/12/03
to
"Nixe" <ni...@nixe.pl> skrev i meddelandet news:botp44$1m5t$1...@news.mm.pl...

Ja sobie chyba ten tekst Marii naiwnej w sygnaturke wkleje.... ;-))))
Niesamowicie sie obsmialam po bardzo ciezkim dniu.

Ania


Nela Mlynarska

unread,
Nov 12, 2003, 3:13:49 PM11/12/03
to
Marta W. napisał(a):

>> Jesli rodzice nie potrafia wplynac na dzieci, zeby 2 razy w tygodniu
>> wstaly godzine pozniej,
>
> Mozesz mi powiedziec jak sie na dzieci "wplywa" zeby wstaly 2 razy w
> tygodniu o godzine pozniej? Bo chetnie skorzystam z takiej porady...

Ale wczesne wstanie nie musi oznaczać szaleństwa. Wystarczy, że się
ustali zwyczaj, że po wstaniu dzieci coś zjadają i rysują. Moje to
uwielbiają, zresztą ... moje lubią wiele różnych rzeczy niekoniecznie
wymagających postawienia na nogi sąsiadów z dołu.

I chyba to procentuje, bo mi babcie wzrokiem dzieci nie zabijają, a
nawet zagadują i (o zgrozo!) cukierkami częstują, wypytują o szczegóły z
życia pociech i takie tam inne ...

I bynajmnniej, wcale nie jest tak, że ja dzieci uciszam czy uspokajam ze
względu na sąsiadów i że w domu muszę je ograniczać. Jeśli już to z
obawy o zdrowie własne lub ich ;-).

Pozdrawiam,
Nela

Sowa

unread,
Nov 12, 2003, 4:30:49 PM11/12/03
to

Użytkownik "Nixe" <ni...@nixe.pl> napisał w wiadomości
news:botp44$1m5t$1...@news.mm.pl...


Nie w chodzi w rachubę to trochę źle powiedziane - to po prostu _nie
działa_, bo dzieci i tak wstają tak jak zawsze albo wcześniej, tylko rodzice
nie maja tyle pary co zwykle.

Sowa
Ala i Karola


Nixe

unread,
Nov 12, 2003, 4:35:52 PM11/12/03
to
Sowa pisze:

> Nie w chodzi w rachubę to trochę źle powiedziane - to po prostu _nie
> działa_, bo dzieci i tak wstają tak jak zawsze albo wcześniej, tylko
> rodzice nie maja tyle pary co zwykle.

Dlatego napisałam, że taka rada nie wchodzi w rachubę, bo jest OKDR.
Ja w ogóle zaobserwowałam dość interesujące zjawisko. A mianowicie, że
dorosły człowiek, gdy padnie do wyra grubo po północy, to na drugi dzień śpi
do oporu (w warunkach sprzyjających). Dzieci natomiast działają dziwnie, bo
im później chodzą spać, tym wcześniej wstają. Niestety - w drugą stronę to
nie wychodzi ;-)

--
PozdrawiaM.


Marchewka

unread,
Nov 12, 2003, 6:05:36 PM11/12/03
to
Użytkownik "Nixe"

> Dlatego nie potrafię sobie wyobrazić, jak można pozostawać w stanie
ciągłego
> ruchu, wrzasku, łomotu itp, przez ponad pół doby.

Zapewniam - ja też sobie tego nie wyobrażam! Dlatego (jeszcze raz podkreślę)
jest to tym bardziej uciążliwe. :-( Wyobraźnia sobie, słuch i wytrzymałość
na łomot taki, że szkło nam w szafkach grzechocze -sobie.

> Wydaje mi się, że po prostu
> trochę przesadzasz, albo odgłosy, które Ty uważasz za hałas nie do
> zniesienia, są po prostu zwykłymi odgłosami bawiącego się dziecka.

Słuchać przez cały czas bieganinę, skoki itp. U nas jest jednocześnie
włączony TV, gotuje się obiad (wywietrznik), pralka chodzi i w dalszym ciągu
słychać 'te odgłosy'. I drgania. Książki nie można w spokoju poczytać, jak
już mi się uda zasnąć w ciągu dnia, to 'te odgłosy' potrafią wybudzić. :-(
Z przesadą to nie ma za wiele wspólnego, niestety. :-(

W tygodniu jest w miarę OK, bo dzieciaki chodzą do przedszkola (czy gdzieś).
'Jedynie' od 17-tej się zaczyna. W sobotę i niedzielę jest apogeum. :-(

Iwonka


aok

unread,
Nov 13, 2003, 2:04:17 AM11/13/03
to

Użytkownik "Marta W." <mart...@o2.pl> napisał w wiadomości
news:bou104$drd$1...@news.onet.pl...

. Ja np. dodalam jeszcze ze moje dzieci sa potwornymi
> alergikami i nie moge polozyc zadnej wykladziny wyciszajacej na podloge...
>
wykręt, możesz położyć pod podłogę


Marta W.

unread,
Nov 13, 2003, 2:50:01 AM11/13/03
to

> . Ja np. dodalam jeszcze ze moje dzieci sa potwornymi
> > alergikami i nie moge polozyc zadnej wykladziny wyciszajacej na
podloge...
> >
> wykręt, możesz położyć pod podłogę

Nie bardzo rozumiem, zartujesz czy mowisz powaznie ze mam sobie cos polozyc
pod podloge???

Marta W.

unread,
Nov 13, 2003, 2:52:00 AM11/13/03
to

> > My tez mielismy taka nadzieje ale jednak musielismy isc do sadu (sasiad
> > oskarza mnie i innych lokatorow o nielegalna manufakture oraz palenie
> > swiatla po 22.00)
> Palenie światła?? Gdzie?? We własnym domu? Bo dosłownie zbaraniałam...

Tak:-) On mieszka na 7 pietrze, ja na 9 pietrze. I bardzo przeszkadza
facetowi to ze ja wieczorem mam zapalone swiatlo:-) Sedzia jak to uslyszal
to bardzo powstrzymywal sie od smiechu:-)

Marta W.

unread,
Nov 13, 2003, 2:54:56 AM11/13/03
to
> > My tez mielismy taka nadzieje ale jednak musielismy isc do sadu (sasiad
> > oskarza mnie i innych lokatorow o nielegalna manufakture oraz palenie
> > swiatla po 22.00)
> >
> Ze co? palenie swiatla?:)
> A stosownych papierów przy okazji nie nabyl? Takich ze klepki ma nie po
> kolei?;) A manufakure to pewnie (3.6) odstawia a (1.1) sie wdraza?;)

Przeszkadza facetowi ze mam zapalone swiatlo:-) Mam nadzieje wlasnie ze
sedzia skieruje faceta na jakies leczenie czy cos:-) A nasza nocna
manufaktura jest tak glosna ze on nie moze spac (my na dziewiatym pietrze a
on na siodmym). Ale mina sedziego wskazywala na to ze bardziej wierzy mojej
wersji (dzieci w nocy spia) niz jego wersji (sasiedzi noca odpalaja "sprzed
ciezki" jak to sam powiedzial)...

Kinga Ochendowska

unread,
Nov 13, 2003, 3:05:45 AM11/13/03
to
in article bovdfk$96s$1...@news.onet.pl, Marta W. at mart...@o2.pl wrote on
11/13/03 8:54:

To ja mysle ze Sedzia, bardzo sie ucieszy ze taki dowcipnis mu do Sadu
przyszedł i doceni jego blaznowatosc odpowiednio;)

Jak ja sie ciesze ze moi sasiedzi nie cierpia na psychozy... narazie;))))

Kinga

aok

unread,
Nov 13, 2003, 3:09:57 AM11/13/03
to

Użytkownik "Marta W." <mart...@o2.pl> napisał w wiadomości
news:bovd6f$8h1$1...@news.onet.pl...

>
> > . Ja np. dodalam jeszcze ze moje dzieci sa potwornymi
> > > alergikami i nie moge polozyc zadnej wykladziny wyciszajacej na
> podloge...
> > >
> > wykręt, możesz położyć pod podłogę
>
> Nie bardzo rozumiem, zartujesz czy mowisz powaznie ze mam sobie cos
polozyc
> pod podloge???
i żartuję i mówię poważnie, generalnie zawsze można coś położyć pod podłogę,
np, warstwa mat tłumiących i dopiero na to panele tudzież parkiet, tudzież
deski (o przy deskach to można wygłuszyć tak, że w kosza można grać a sąsiad
z dołu nie poczuje) tudzież co se żywnie zażyczysz. Aha ale o izolacji
akustycznej powinien generalnie myśleć projektant, a nie nabywca lokalu. Co
nie znaczy, że w związku z tym iż jest niezła akustyka pies może szczekać 8
godzin.


Marcin Goralski

unread,
Nov 13, 2003, 3:08:51 AM11/13/03
to

"aok" <aok...@gazeta.pl> wrote in message
news:bove7b$1d5$1...@inews.gazeta.pl...

>
> i żartuję i mówię poważnie, generalnie zawsze można coś położyć pod
podłogę,
> np, warstwa mat tłumiących i dopiero na to panele tudzież parkiet, tudzież
> deski (o przy deskach to można wygłuszyć tak, że w kosza można grać a
sąsiad
> z dołu nie poczuje) tudzież co se żywnie zażyczysz. Aha ale o izolacji
> akustycznej powinien generalnie myśleć projektant, a nie nabywca lokalu.
Co
> nie znaczy, że w związku z tym iż jest niezła akustyka pies może szczekać
8
> godzin.


No pewnie, wystarczy tylko zerwac panele, lub jesli ktos ma kafle, podlozyc
cos pod nie, po czym polozyc wszystko od nowa. Na koniec okaze sie ze
dzieci maja reakcje alergiczna tak czy siak, i znowu wystarczy to zerwac.
Wyluzj.

marcin


aok

unread,
Nov 13, 2003, 3:21:00 AM11/13/03
to

Użytkownik "Marcin Goralski" <gor...@poczta.wprost.lp> napisał w wiadomości
news:3fb33e2b$0$262$4d4e...@news.be.uu.net...

> No pewnie, wystarczy tylko zerwac panele, lub jesli ktos ma kafle,
podlozyc
> cos pod nie, po czym polozyc wszystko od nowa. Na koniec okaze sie ze
> dzieci maja reakcje alergiczna tak czy siak, i znowu wystarczy to zerwac.
> Wyluzj.
>

sam wyluzuj i nabierz dystansu do tego co czytasz, uruchom szare komórki i
myśl, będziesz szczęśliwszy


Nea

unread,
Nov 13, 2003, 3:44:27 AM11/13/03
to
Dnia 2003-11-12 15:32, Tako rzecze złośliwa :

> tak się dziwnie składa że ja też mam 3-latkę w domu i na myśl mi nie
> przeszło żeby zabronić jej wczesnego wstawania z łóżka

> A pozatym z tego co zaobserwowałam - dzieci rozrabiają kiedy się nudzą.

A gdyby tak sasiad mieszkajacy pod Toba razu jednego w sobote/niedziele
sie nudzil i wstal wczesnie i zaczal sluchac calej swojej wielkiej
kolekcji plyt z np. havy metalem. I zalozmy ze sprzet mialby wypasiony,
wiec nawet jakby podglosnil w granicach rozsadku to i tak by bylo glosno
i zeszlo by mu tak do poludnia albo dalej to co wtedy?


pozdrawiam
Nea

aok

unread,
Nov 13, 2003, 3:47:19 AM11/13/03
to

Użytkownik "Nea" <x...@ajamamwnosiespam.com> napisał w wiadomości
news:bovgbq$9gd$1...@atlantis.news.tpi.pl...

> A gdyby tak sasiad mieszkajacy pod Toba razu jednego w sobote/niedziele
> sie nudzil i wstal wczesnie i zaczal sluchac calej swojej wielkiej
> kolekcji plyt z np. havy metalem. I zalozmy ze sprzet mialby wypasiony,
> wiec nawet jakby podglosnil w granicach rozsadku to i tak by bylo glosno
> i zeszlo by mu tak do poludnia albo dalej to co wtedy?

zależy, czasami z dołu tak nie niesie jak z góry

Nixe

unread,
Nov 13, 2003, 3:49:08 AM11/13/03
to
Marcin Goralski pisze:

> No pewnie, wystarczy tylko zerwac panele, lub jesli ktos ma kafle,
> podlozyc cos pod nie, po czym polozyc wszystko od nowa. Na koniec
> okaze sie ze dzieci maja reakcje alergiczna tak czy siak,

I że wcale nic się co gorsza nie wyciszyło :-(

--
PozdrawiaM.


Marcin Goralski

unread,
Nov 13, 2003, 3:48:02 AM11/13/03
to

"aok" <aok...@gazeta.pl> wrote in message
news:boves3$3le$1...@inews.gazeta.pl...

PLONK


Hermiona

unread,
Nov 13, 2003, 4:02:19 AM11/13/03
to

Użytkownik "Nixe" <ni...@nixe.pl> napisał w wiadomości
news:botp44$1m5t$1...@news.mm.pl...
>>
> Przepraszam, czy Ty masz/miałaś małe dzieci?
> Jeśli tak, to podziel się BŁAAAAAAAGAM choć jednym super sposobem na to,
by
> dzieci wstawały godzinę później. Od razu zaznaczam, że chodzenie spać
> poprzedniego dnia po godzinie 00:00 nie wchodzi w rachubę.

Cos mi to przypomina :))))) Ja w trosce o sen sąsiadów wstawałąm przez cały
tydzień o 4.30 i robiłam wszysko co w mojej mocy, aby mój skowroneczek
zachowywał się w miarę cicho. O wstaniu później nie było mowy. Danusia
odbywałą swoją "popołudniową dzremkę" w godzinach 8.00-9.00. Potem aktywność
do 18.00 i pad. Wszelkie próby przestawienia nie zdawały się na nic.
Pierwszy wróbel zaćwierkał to ona była na nogach. O 20.00 jesli nie spała to
biegała obijając się o ściany i rycząc. Taki model. Teraz to by spała do
9.00, ale to dopiero po11 latach życia.
Całeszczęście, że my mieszkamy na parterze, bo ona odkąd skończyła rok
przestała umiec chodzić, a TYLKO biegała. Na prawdę nie wiem jak bym sobie z
nią poradziła (Agatka spokojniejsza), spacery były obowiązkowe, jak z
pieskiem, który musi się wybiegać nawet w deszcz, a i tak ją roznosiło.
Kasia


złośliwa

unread,
Nov 13, 2003, 4:31:51 AM11/13/03
to

Użytkownik "Marchewka" <iwon...@wp.pl> napisał

> > z tego co zaobserwowałam - dzieci rozrabiają kiedy się nudzą.
>
> No i tu jest chyba sedno sprawy - kto jest odpowiedzialny za to, że dzieci
> się nudzą?
>
rodzice którzy lubią dłużej pospać w niedzielę ? ;)

( całe szczęście ze moje dziecko wraz z zimą zamienia się w misia i wstaje
koło 9.00 rano )
:D

--
Kasia + Weronika ( 2 latka i 9 miesięcy )
gg 181718


złośliwa

unread,
Nov 13, 2003, 4:34:48 AM11/13/03
to

Użytkownik "Nea" <x...@ajamamwnosiespam.com> napisał

> A gdyby tak sasiad mieszkajacy pod Toba razu jednego w sobote/niedziele
> sie nudzil i wstal wczesnie i zaczal sluchac calej swojej wielkiej
> kolekcji plyt z np. havy metalem. I zalozmy ze sprzet mialby wypasiony,
> wiec nawet jakby podglosnil w granicach rozsadku to i tak by bylo glosno
> i zeszlo by mu tak do poludnia albo dalej to co wtedy?
>
mam takiego sąsiada - z boku. Wtedy czekamy do rozsądnej pory ( koło 10-11 )
i wychodzimy z domu. Zwłaszcza że jestem jak najbardziej za tym żeby dziecko
spędzało maksimum czasu na powietrzu.
Pozatym ... zawsze można iść do kościoła ( Nika uwielbia chodzic ).
Ja naprawdę nie robię z tego dramatu.

Marta W.

unread,
Nov 13, 2003, 4:56:37 AM11/13/03
to

(sasiedzi noca odpalaja "sprzed
> ciezki" jak to sam powiedzial)...

Mialo byc oczywiscie "sprzet ciezki":-)

UlaD

unread,
Nov 13, 2003, 4:47:27 AM11/13/03
to

Użytkownik "Marta W." <mart...@o2.pl> napisał w wiadomości
news:bou104$drd$1...@news.onet.pl...
> > Miałem wczoraj wizytę Dzielnicowego, który przesłuchał mnie
> > na okoliczność wniesienia pozwu przez sąsiada przeciwko mnie
> > z art. 51 par. 1 Kodeksu Wykroczeń.
> >
> > Sąsiad podniósł sprawę głośnego zachowania dzieci (mam dwóch
> > chłopców w wieku 4 i 2 lata).

> to sad Cie zrozumie. Ja np. dodalam jeszcze ze moje dzieci sa potwornymi


> alergikami i nie moge polozyc zadnej wykladziny wyciszajacej na podloge...
>

Czytam cały wątek i troche nie rozumiem - czy nie mozna jakoś obiektywnie
zmierzyć poziomu halasu generowanego przez dzieci? Wszyscy pisza - ustąp
sasiadowi, wyciszaj swoje mieszkanie, połóz wykladziny - przecież to
wszystko wiaże sie z całkiem sporymi kosztami, nie mówiąc o tym, ze ktoś w
mieszkaniu z wykładzinami może sie czuć zwyczajnie źle (ja osobiście nie
cierpię wszelkich wykładzin dywanowych), powodowac np. problemy ze
sprzątaniem - ciekawe,, czy codzienne odkurzanie takiej wykładziny, co przy
małych dzieciach może być konieczne, też dla sąsiada nie bedzie uciążliwe,
tak samo wszelkie roboty typu zrywanie podłogi i wytłumianie jej - nasz
sasiad od pół roku remontuje swoje mieszkanie i jego roboty przy podłogach
trwały ze dwa, trzy miesiace i byly bardzo uciązliwe. Ponadto - naprawde
duze koszty - koniecznośc np. czasowego wyprowadzenia sie z mieszkania - jak
dla mnie takie postawienie sprawy, to jakas paranoja. Jesli podłoga jest
drewniana, to można ewentualnie w newralgicznych punktach (pokój dzieci)
położyc dywan i nie chodzić w drewniakach, tylko miekkich kapciach,
natomiast kafelki wcale nie są az takie głośne. Natomias jesli chodzi o
wrzaski dzieci, to wytłumienie podłogi chyba to i tak nie pomoże - trzeba by
sobie całe mieszkanko wyłozyć styropianikiem, może jakis efekt by był. Moje
dzieci też czasem wrzescza, czasem biegają po mieszkaniu w ta i nazad, jakby
miały troszka nie po kolei, ale ogólnie chyba bardzo głośne nei sa - choć
gdyby ktos był bardzo czepliwy, to pewnie coś by sie znalazło. Ale na
szczęście wiekszosć najbliższych sąsiadow generuje różne hałasy, wiec nie
bardzo moga sie czepiac. Ale np. jedna sasiadka z sasiedniej klatki
twierdziła, ze dzieci ciągle trzaskaja drzwiami od łazienki - cóż - mi tez
to przeszkadza i z tym walcze, ale zdarza sie niestety. A sasiadka moze sie
"zemścic" i donieść do spółdzielni, ze mieszka nas juz sześć sztuk a nie
pięć (wszystko mamy na liczniki, wiec płacimy za rzeczywiste zuzycie, a nie
w zależności od liczby osób).
Gdyby mnie spotkało coś takiego, to sorry, ale nie wymieniałabym w tym
momencie podłóg, zeby ugłaskć sąsiada - sprawa juz jest w sądzie, sąsiad nie
byl łaskaw negocjować wczesniej, a nie sądze, zeby mozna was było jakoś
ukarac za hałas w godzinach ustawowych - czyli do tej 22-giej. Jeśli mozna w
tym czasie bez powiadamiania sąsiadow kuc sciany przez cały dzień, to nie
sądze, zeby normalna aktywnosć dzieci mogla byc jakoś ukarana.

Pozdraiwma - Ula

Marta W.

unread,
Nov 13, 2003, 4:57:28 AM11/13/03
to

> > Nie bardzo rozumiem, zartujesz czy mowisz powaznie ze mam sobie cos
> polozyc
> > pod podloge???
> i żartuję i mówię poważnie, generalnie zawsze można coś położyć pod
podłogę,
> np, warstwa mat tłumiących i dopiero na to panele tudzież parkiet,

To prawda, ale nie bede przeciez teraz klepki zrywac...

Marcin Goralski

unread,
Nov 13, 2003, 5:01:34 AM11/13/03
to

"Rafal" <rafal_1970@WYWALTO_op.pl> wrote in message
news:botj8n$1goa$1...@news2.ipartners.pl...
>
> Nie jestem przekonany czy rozmowa coś może pomóc... jeśli by tak było to
juz

Wcale nie musi pomoc ... chodzi glownie o swiadkow i _ich_ pozniejsza
relacje w sadzie. Jesli Pan Bambaryla okaze sie ugodowym czlowiekiem,
gotowym ulzyc doli sasiadow, i potraktuje ich ze zrozumieniem, zas sasiad
bedzie odrzucal ugode lub puszcza mu nerwy ... dla sadu bedzie to mialo
spore znaczenie - potrzebni sa swiadkowie.
Sugerujac rozmowe przy swiadkach wcale nie sugerowalem rozwiazania problemu
za wszelka cene na korzysc sasiadow, jak rowniez, _osobiscie_ nie
wytlumilbym mieszkania, skoro gosc poszedl juz do sadu. Chodzi tylko i
wylacznie o uzyskanie dodatkowego argumentu.

marcin


Marcin Goralski

unread,
Nov 13, 2003, 5:05:05 AM11/13/03
to

"UlaD" <ula...@astercity.net> wrote in message
news:bovk82$1etr$1...@foka1.acn.pl...

>
> Użytkownik "Marta W." <mart...@o2.pl> napisał w wiadomości
> news:bou104$drd$1...@news.onet.pl...
> Czytam cały wątek i troche nie rozumiem - czy nie mozna jakoś obiektywnie
> zmierzyć poziomu halasu generowanego przez dzieci? Wszyscy pisza - ustąp

Mozna, ale jesli kapie Ci kran w kuchni, to mimo ze kapanie jest ciche - to
przeszkadza prawda ? Jak juz pisalem, _osobiscie_ na pewno nie wytlumialbym
mieszkania, ale pomiar halasu nic tu IMHO nie da - tu chodzi raczej o to,
czy halas naprawde jest permanentny czy tez sasiad przesadza.

marcin


aok

unread,
Nov 13, 2003, 5:31:11 AM11/13/03
to

Użytkownik "Marta W." <mart...@o2.pl> napisał w wiadomości
news:bovklc$1dp$1...@news.onet.pl...
dlatego też zasugerowałem, iż wina w dużej mierze leży po stronie
projektanta/wykonawcy budynku i w przypadku sprawy w sądzie mozna wykazać,
że poziom odgłosów nie wynika ze "złośliwości" tego "hałasującego" a jest
elementem związanym z konstrukcją -rozwiązaniem budynku i hałas generowany
jest "normalnym" odgłosem eksploatacyjnym, nie wynikającym z zaniedbań
Hałasującego. IMO tupanina dziecięca ich wrzaskliwość jest normalnym
eksploatacyjnym odgłosem rodziny z dziećmi (budynek mieszkalny zakłada
takich uzytkowników, chyba, że jest to zastrzeżone w projekcie iż budynek
przeznaczono dla lokatorów w stanie spiączki), ponadto kiedyś dawno temu
czytałem iż gdzieś jest napisane ile decybeli jest dopuszczalne w dzień ile
w czasie nocy (22-6) można wykazać nie przekraczanie normatyw i po sądzie.
Co do wygłuszania na własną rękę, można to zrobić jak się chce i kiedy nam
wygodnie (np. w czasie remontu) i w sumie ja bym się raczej kierował
tłumieniem hałasów dobiegających, a nie wydawanych (tymi bym się przejmował
jakbym koniecznie chciał baarrdzo głosno słuchać muzyki a miał alergię na
słuchawki)
PS.
Byłem skazany za zakłocanie spokoju sąsiadowi z dołu, kolegium wtedy orzekło
na moja niekorzyść, a sąsiadka wnioskowała ty cytat z pamięci " od czasu do
czasu tak głośno się smieje, że ja to słyszę, a mam żalobę i to zakłóca mój
spokój" było to za studiów i nie przywiązywałem wagi do tych wtedy 50 tys
grzywny (po denominacji 5 złoty), aha przewodnicząca kolegium była córką
pani skarżącej. Pewnie jakbym chciał to bym uwalił ten wyrok.


Ania B-J

unread,
Nov 13, 2003, 5:30:09 AM11/13/03
to
Ula:
> sasiadka moze sie
> "zemścic" i donieść do spółdzielni, ze mieszka nas juz sześć sztuk a nie
> pięć (wszystko mamy na liczniki, wiec płacimy za rzeczywiste zuzycie, a nie
> w zależności od liczby osób).

Winda, śmieci/na osobę :)

Dobre podsumowanie wątku cały ten post. Ja też nie mogę uwierzyuć w to, że
dzieci nono stop zachowują się tak głóśno, że przeszkadza to sąsiadom w
normalnym funkcjonowaniu. Byłam sąsiadką dwójki małych dzieci i owszem było je
słychać w pewnych godzinach, ale głowy mi nie przyszło żeby się procesować z
tego powodu. Sama mam dziecko w wieku 4 lat i owszem zdarza jej się szaleć, ale
nie 12 godzin na dobę.

> Jeśli mozna w
> tym czasie bez powiadamiania sąsiadow kuc sciany przez cały dzień, to nie
> sądze, zeby normalna aktywnosć dzieci mogla byc jakoś ukarana.

Otóż to ja robiłam ostatnio w mieszkaniu remont generalny, bywało głośno,
sąsiedzi mruczeli pod nosem ale do Sądu nikt tego nie zgłaszał. Fakt,
współczułam im (ja mieszkałam jeszcze w starym mieszkaniu :) ) ale niestety
zrobić to póki było puste musiałam. I gdy remont będzie u sąsiadów cierpliwie
wytrzymam. Podobnie jest z dziećmi, tylko Ci którzy nie mieli nigdy z nimi
doczynienia mogą mieć ww pretensje i nie sądzę, aby to było jakoś ukarane
sądownie.

pzdr.
Ania


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

:: Solana ::

unread,
Nov 13, 2003, 5:56:47 AM11/13/03
to
Marchewka wrote:

> Prawda - trudno to sobie wyobrazić... Tym bardziej jest to dokuczliwe. A jak
> nie wierzysz, żew dzieci mogą biegać po mieszkaniu, wywołując taki hałas,
> jak stado bawołów, to zapraszam do nas. :-)

Ciekawa jestem, jak Twoi sasiedzi zachowaja sie, gdy urodzi sie Wam
dzidzia i byc moze bedzie ciagle plakac (czego Wam nie zycze)...

Albo przyjda sie awanturowac, albo wszelkie problemy z ich strony sie
skoncza.....

magda

Marynatka

unread,
Nov 13, 2003, 5:54:51 AM11/13/03
to
Pewnego pięknego dnia, podpisując się jako Nea
<x...@ajamamwnosiespam.com>, napisałeś (aś) :

>A gdyby tak sasiad mieszkajacy pod Toba razu jednego w sobote/niedziele
>sie nudzil i wstal wczesnie i zaczal sluchac calej swojej wielkiej
>kolekcji plyt z np. havy metalem. I zalozmy ze sprzet mialby wypasiony,
>wiec nawet jakby podglosnil w granicach rozsadku to i tak by bylo glosno
>i zeszlo by mu tak do poludnia albo dalej to co wtedy?

Skoczyłabym po browce i razem z mężem poszlibyśmy do sąsiada posłuchać
normalnej muzyki :)
A w między czasie może podrzuciłabym mu parę własnych płyt, bo ja nie
mam wypasionego sprzętu a czasem chciałoby się jakiejś dobrej
diabelskiej muzyki głośniej posłuchać.
Reasumując:
daj mi Boziu tylko takich sąsiadów! :)
M

Maria Miller

unread,
Nov 13, 2003, 5:55:31 AM11/13/03
to
Marchewka wrote:

> Słuchać przez cały czas bieganinę, skoki itp. U nas jest jednocześnie
> włączony TV, gotuje się obiad (wywietrznik), pralka chodzi i w dalszym ciągu
> słychać 'te odgłosy'. I drgania. Książki nie można w spokoju poczytać, jak
> już mi się uda zasnąć w ciągu dnia, to 'te odgłosy' potrafią wybudzić. :-(
> Z przesadą to nie ma za wiele wspólnego, niestety. :-(
>
> W tygodniu jest w miarę OK, bo dzieciaki chodzą do przedszkola (czy gdzieś).
> 'Jedynie' od 17-tej się zaczyna. W sobotę i niedzielę jest apogeum. :-(
>

To jest identycznie jak u nas. Dzieci powyzej poruszaja sie mniej
wiecej jak trojskoczek, to nie jest zwykla bieganina, tylko takie:
lup - lup - lup - lubudu. Owszem, kilkunastominutowe przerwy wystepuja,
czasem przeciez jedza, chodza do lazienki albo zmecza sie na pare minut
(bo nie podejrzewam, zeby te dzieci byly zdolne zajac sie rysowaniem czy
ukladanka), po czym lomot nastepuje ze zdwojona sila.
Niestety widze, ze ludzie, ktorzy maja spokojniejsze dzieci, i nie
mieli do czynienia z podobnymi sasiadami na gorze, po prostu
nie rozumieja wagi problemu. Coz, zlosliwie zycze, zeby kiedys
wprowadzili sie nad nimi sasiedzi z podobnie energicznymi malenstwami
;). Nie wiem czy wtedy z poblazliwym usmiechem beda
mowic, ze 'sa to zwykle odglosy bawiacego sie dziecka'.

M.M.

Marchewka

unread,
Nov 13, 2003, 6:35:51 AM11/13/03
to
Uzytkownik ":: Solana ::"

> Ciekawa jestem, jak Twoi sasiedzi zachowaja sie, gdy urodzi sie Wam
> dzidzia i byc moze bedzie ciagle plakac (czego Wam nie zycze)...

Ja tez jestem ciekawa... ;-)
A na powaznie - jesli Dzidzia bedzie placzliwa (Boze uchron!), to
_dolozymy_wszelkich_staran_, by nie plakala ciagle. A jesli bedzie, to jest
to, niestety, tzw. sila wyzsza. :-( Bo nad np. 'kolkowym' maluszkiem nie
mozna zapanowac, chocby sie z calego serca chcialo. Natomiast 2 czy 3-latka
jak najbardziej mozna okielznac, chociazby poswiecajac mu nieco czasu i
uwagi - np. zachecajac do jakiejs rozwijajacej (nie tylko miesnie...)
zabawy. Ale do tego potrzebni sa myslacy rodzice...

> Albo przyjda sie awanturowac, albo wszelkie problemy z ich strony sie
> skoncza.....

Nie przyjda sie awanturowac, bo jest im zwyczajnie obojetne, co sie dzieje
naokolo, tak, jak jest im obojetne, co sie dzieje w ich wlasnym domu. :-(
Poza tym, jakie awanturowac, skoro koles wierci i puka w kazda niedziele...
:-(

Pozdrawiam!
Iwonka


Marchewka

unread,
Nov 13, 2003, 6:48:22 AM11/13/03
to
Użytkownik "Ania B-J"

> Ja też nie mogę uwierzyuć w to, że
> dzieci nono stop zachowują się tak głóśno, że przeszkadza to sąsiadom w
> normalnym funkcjonowaniu.

Jeśli nie możesz, to zapraszam do nas w dni wolne od pracy.

> Otóż to ja robiłam ostatnio w mieszkaniu remont generalny, bywało głośno,

W niedziele też kułaś ściany i wierciłaś?
Ludziom się po prostu odpoczynek należy w dni wolne od pracy. W niektórych
krajach jest to prawnie usankcjonowane, na sasadzie: dzień wolny od pracy,
to dzień święty i nikt nie może innym zakłócać wtedy spokoju jakimiś
remontami czy inną formą hałasu. I ludzie się stosują! Ale nasz mental by
tego, niestety, nie zniósł! :-// Dlatego obcokrajowcy, którzy się tu
przeprowadzają, są zaskoczeni naszym ignoranctwem i brakiem szacunku wobec
innych.
Amen!

> Podobnie jest z dziećmi, tylko Ci którzy nie mieli nigdy z nimi
> doczynienia mogą mieć ww pretensje i nie sądzę, aby to było jakoś ukarane
> sądownie.

'Tylko ci'? Bo Ty tylko 'tym' dajesz do prawo do tego, by mogli mieć
pretnesje?

Iwonka


Nixe

unread,
Nov 13, 2003, 6:44:48 AM11/13/03
to
Marchewka pisze:

> Natomiast 2 czy 3-latka jak najbardziej mozna okielznac, chociazby
> poswiecajac mu nieco czasu i uwagi - np. zachecajac do jakiejs
> rozwijajacej (nie tylko miesnie...) zabawy. Ale do tego potrzebni sa
> myslacy rodzice...

Jak ja 'uwielbiam' takie kategoryczne opinie i wypowiedzi z ust kogoś, kto
jeszcze nigdy do tej pory nie był rodzicem 2-3 latka :-) Poczekamy, zobaczymy
Marchewko. Już niejedna osoba z tej grupy odszczekiwała pod stołem to, co
wcześniej wygłaszała z taką pewnością i stanowczością w głosie.

> Poza tym, jakie awanturowac, skoro koles wierci i
> puka w kazda niedziele... :-(

Zapewne jest to takie swoiste hobby - remontowanie własnego mieszkania w
wolnej chwili.
A że przy okazji robi Wam przy tym na złość, to jeszcze bardziej mu się humor
poprawia.

--
PozdrawiaM.


złośliwa

unread,
Nov 13, 2003, 7:04:29 AM11/13/03
to

Użytkownik "Maria Miller" <ma...@biz.net.pl> napisał

> To jest identycznie jak u nas. Dzieci powyzej poruszaja sie mniej
> wiecej jak trojskoczek, to nie jest zwykla bieganina, tylko takie:
> lup - lup - lup - lubudu.
>
od razu mi się przypomina pewna noc w internacie na obozie harcerskim.
Nocowaliśmy w szkole i przez całą noc było słychać takie tupotanie jakby
pluton żołnierzy przechodził tam i spowrotem. Jak się okazało na górze była
studniówka i ..... ludzie po prostu tańczyli.
Także to co Ty odbierasz jako łupanie może się okazać czymś zgoła trywialnym
jak tańczenie, bieganie, układanie i rozwalanie klocków i co tam jeszcze
innego :)

Marchewka

unread,
Nov 13, 2003, 7:09:28 AM11/13/03
to
Użytkownik "Nixe"

> Jak ja 'uwielbiam' takie kategoryczne opinie i wypowiedzi z ust kogoś, kto
> jeszcze nigdy do tej pory nie był rodzicem 2-3 latka :-) Poczekamy,
zobaczymy
> Marchewko.

Bardzo możliwe, że 'zobaczymy'... :-) Naturalnie, może się okazać, że
Dzidzia (wraz ze swoim rodzeństwem w przyszłości :-)) będzie nader ruchliwa,
z zadatkami na lekkoatletkę. ;-) Jednak nie jestem dyletantką, by pozwolić
Jej biegać jak oszalała cały czas, _wiedząc doskonale_, że sąsiadom z dołu
życie to zatruwa. Po prostu byłoby mi jakoś głupio czy jak, że ktoś odczuwa
przeze mnie niezasłużoną niewygodę, której mogę zapobiec.

> Zapewne jest to takie swoiste hobby - remontowanie własnego mieszkania w
> wolnej chwili.

Wiesz co, Maju, niektórzy ciężko zapychają cały tydzień (mój TŻ czasami
także w niedzielę w domu) i naprawdę ostatnią rzeczą, o jakiej 'marzą' jest
wtedy, żeby ktoś wiercił uparcie i stukał. I bezczelnie w niedzielne
popołudnie mówił, że 'to jeszcze potrwa ze 2 godziny'. Innym zwyczajnie
należy się spokój w taki dzień, jak niedziela czy tym bardziej w dzień
zadumy czyli Wszystkich Świętych. Niech sobie urlop weźmie i wierci, do
diaska!

> A że przy okazji robi Wam przy tym na złość, to jeszcze bardziej mu się
humor
> poprawia.

Akurat ten jegomość na takiego właśnie wygląda... :-(

Pozdrawiam!
Iwonka


siwa

unread,
Nov 13, 2003, 7:10:46 AM11/13/03
to
"Marchewka" <iwon...@wp.pl> rzecze tak w news:bovq7g$fk0$1...@foka.aster.pl:

> Natomiast 2 czy 3-latka
> jak najbardziej mozna okielznac

Hłe hłe hłe :))))
Moje dziecko ma 9 lat. Powoli dochodzimy do tego, że po mieszkaniu porusza
się _idąc_ a nie _biegnąc_. Mieszam szczęśliwie na parterze ;)

--
... :: s i w a ( a t ) v e g e . p l :: ...
... :: ICQ:67729327 :.....: GG:25557 :: ...
... :: .... JID:si...@jabber.org .... :: ...

AgaK

unread,
Nov 13, 2003, 8:11:05 AM11/13/03
to

"Maria Miller" > wrote

> To jest identycznie jak u nas. Dzieci powyzej poruszaja sie mniej
> wiecej jak trojskoczek, to nie jest zwykla bieganina, tylko takie:
> lup - lup - lup - lubudu. Owszem, kilkunastominutowe przerwy wystepuja,
> czasem przeciez jedza, chodza do lazienki albo zmecza sie na pare minut
> (bo nie podejrzewam, zeby te dzieci byly zdolne zajac sie rysowaniem czy
> ukladanka), po czym lomot nastepuje ze zdwojona sila.
> Niestety widze, ze ludzie, ktorzy maja spokojniejsze dzieci, i nie
> mieli do czynienia z podobnymi sasiadami na gorze, po prostu
> nie rozumieja wagi problemu.

A może to co Ty interpretujesz jako przemarsz stada bawołów jest normalną
aktywnością wszystkich członków rodziny (rodziców też), a zwielokrotnienie
odgłosów jest spowodowane li tylko złą akustyką w budynku, czy złym
wytłumieniem w mieszkaniu sąsiadów?
Nade mną mieszka samotna młoda kobieta, zachowuje się cicho i spokojnie, ale
wieczorami każdy jej kroczek po mieszkaniu słyszę, jakby sobie kucyka
sprowadziła;-).


--
Aga
Mateusz (Teuś) 6 l.
Martusia 2,5 l.


Marchewka

unread,
Nov 13, 2003, 7:17:41 AM11/13/03
to
Użytkownik "złośliwa"

> Także to co Ty odbierasz jako łupanie może się okazać czymś zgoła
trywialnym
> jak tańczenie, bieganie, układanie i rozwalanie klocków i co tam jeszcze
> innego :)

A co to za różnica, co jest źródłem uporczywego hałasu i wprawadzania takich
wibracji, że szklanki drżą w szafce??
Iwonka


Marchewka

unread,
Nov 13, 2003, 7:20:13 AM11/13/03
to
Użytkownik "siwa"

> Moje dziecko ma 9 lat. Powoli dochodzimy do tego, że po mieszkaniu porusza
> się _idąc_ a nie _biegnąc_. Mieszam szczęśliwie na parterze ;)

Niezbyt precyzyjnie się mozę wyraziłam - można okiełznać, w przeciwieństwie
do płaczu niemowlaka, gdy często nie ma żadnych środków... :-(

Pozdrawiam!
Iwonka


Maria Miller

unread,
Nov 13, 2003, 7:20:35 AM11/13/03
to
AgaK wrote:
K

> A może to co Ty interpretujesz jako przemarsz stada bawołów jest normalną
> aktywnością wszystkich członków rodziny (rodziców też), a zwielokrotnienie
> odgłosów jest spowodowane li tylko złą akustyką w budynku, czy złym
> wytłumieniem w mieszkaniu sąsiadów?
> Nade mną mieszka samotna młoda kobieta, zachowuje się cicho i spokojnie, ale
> wieczorami każdy jej kroczek po mieszkaniu słyszę, jakby sobie kucyka
> sprowadziła;-).
>

Podloga z pewnoscia jest tam zle wytlumiona, ale bez przesady. Mieszkalo
tam juz kilka roznych osob (mieszkanie jest stale wynajmowane), w tym
rodzina z malym dzieckiem, i to dziecko owszem, czasem biegalo, ale w
zaden sposob nie da sie porownac do tego co wyprawiaja teraz ci dwaj
mali chlopcy. Stapania doroslych tez jakos slychac, ale to sa po prostu
stapania, a nie dzika galopada.
To nie jest tak, ze jestemy jakos przesadnie wyczuleni na halasy i
czepiamy sie kazdego odglosu.


M.M.
M.M.

złośliwa

unread,
Nov 13, 2003, 7:18:38 AM11/13/03
to

Użytkownik "AgaK" <agnies...@spamubezneostrada.pl> napisał
[...] jakby sobie kucyka
> sprowadziła;-).
>
a może sprowadziła ? ;)

U mnie taki sam hałas może wytwarzać pies który skacze i cieszy się jak
wracam do domu, to co ? Uśpić mam żeby sąsiadowi nie przeszkadzało ? ;)
Aaa i dodam złośliwie że mam wszędzie podłogę szwedzką bo nie trawię
dywanów - i gdyby kazał mi ktoś wyciszyć podłogę to owszem - ale zrobiłabym
to na koszt proszącej.

Maria Miller

unread,
Nov 13, 2003, 7:22:50 AM11/13/03
to
"złośliwa" wrote:

> od razu mi się przypomina pewna noc w internacie na obozie harcerskim.
> Nocowaliśmy w szkole i przez całą noc było słychać takie tupotanie jakby
> pluton żołnierzy przechodził tam i spowrotem. Jak się okazało na górze była
> studniówka i ..... ludzie po prostu tańczyli.
> Także to co Ty odbierasz jako łupanie może się okazać czymś zgoła trywialnym
> jak tańczenie, bieganie, układanie i rozwalanie klocków i co tam jeszcze
> innego :)
>

Slowa 'lup - lup' uzylam dla zobrazowania dzwiekow, a nie jako
okreslenie lupania. Oczywiscie, ze jest to bieganina, skoki
i rozwalanie klockow, i rzucanie jakimis przedmiotami. Z punktu
widzenia 'sasiada z dolu' bez znaczenia co to dokladnie jest za
czynnosc ;).

M.M.

It is loading more messages.
0 new messages