Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

O 14-latkach jeszcze

95 views
Skip to first unread message

Basia Z.

unread,
Dec 6, 2005, 2:15:41 AM12/6/05
to
Skoro wyniknął problem 14-latków.

Mój 14-latek (chłopak, żeby nie było niejasności, o czym większość wie)
powiedział mi wczoraj że chce sobie ufarbować włosy na czarno. Jest ciemnym
szatynem i uważa że ma fatalny kolor włosów. Włosy ma bardzo ładne, gęste,
proste, w tej chwili krótkie , ale chce sobie zapuścić, czemu się nie
sprzeciwiam.
Jak na razie wybiłam mu z głowy (tzn. wytłumaczyłam) kupowanie trwałej farby
i stanęło na tym ze kupi farbę, która zmywa się po 4-8 myciach.
Na dodatek ma to zrobić wtedy kiedy przez dłuższy czas nie będzie chodził do
szkoły (np. przed Świętami) aby miało szanse zleźć z głowy jak wyjdzie
brzydko.

Że wyjdzie fatalnie to ja wiem, bo kolor czarny jest bardzo "jaskrawy" i
nienaturalny, wiem bo sama kiedyś zafarbowałam włosy na czarno i byłam
bardzo niezadowolona. Niestety ten argument do niego nie trafia.

Na razie na szczęście nie znalazł w drogeriach farby, której szuka.

No i co tu zrobić z takim ?

Macie jakieś pomysły jak wyperswadować ?

Pozdrowienia.

Basia


Agnieszka

unread,
Dec 6, 2005, 3:06:51 AM12/6/05
to
Użytkownik "Basia Z." <bjz_@_(prosze_usun_podkreslenia)_poczta.onet.pl>
napisał w wiadomości news:dn3dq0$30gc$3...@news2.ipartners.pl...

>
> Że wyjdzie fatalnie to ja wiem, bo kolor czarny jest bardzo "jaskrawy" i
> nienaturalny, wiem bo sama kiedyś zafarbowałam włosy na czarno i byłam
> bardzo niezadowolona. Niestety ten argument do niego nie trafia.
>
> Na razie na szczęście nie znalazł w drogeriach farby, której szuka.
>
> No i co tu zrobić z takim ?
>
> Macie jakieś pomysły jak wyperswadować ?

Podrzucić do przeczytania "Anię z Zielonego Wzgórza" ;-)

Agnieszka

Agnieszka Krysiak

unread,
Dec 6, 2005, 3:10:40 AM12/6/05
to
A czereśnie tego lata były słodkie, co poświadcza "Basia Z."
<bjz_@_(prosze_usun_podkreslenia)_poczta.onet.pl> mówiąc:

>Macie jakieś pomysły jak wyperswadować ?

Odrosty. Raz, że fatalnie będzie wyglądał z chociaż kilkumilimetrowym
odrostem. Dwa, że aby uniknąć owych odrostów, farbowanie będzie musiał
powtarzać regularnie co kilka tygodni. Albo ściąć.

Agnieszka
--
Proudly (-.-------.- Folk Lore for the Masses -.--------.-)
Presents: ("Kobieta znacznie mniej odpowiada za to, co robi.)
GG:1584 ( Mężczyzna powinien się wstydzić." Jacek Kijewski)

Hanka Skwarczyńska

unread,
Dec 6, 2005, 3:18:32 AM12/6/05
to
Użytkownik "Basia Z." <bjz_@_(prosze_usun_podkreslenia)_poczta.onet.pl>
napisał w wiadomości news:dn3dq0$30gc$3...@news2.ipartners.pl...
> [...] Macie jakieś pomysły jak wyperswadować ?

A chcesz wyperswadować z przyczyn ideologicznych ;) czy estetycznych (w
sensie fatalnego wyjścia samej farby, a nie ewentualnego wyglądu z kolorową
głową)?

Pozdrawiam
--
Hanka Skwarczyńska
i kotek Behemotek
KOTY. KOTY SĄ MIŁE.

Basia Z.

unread,
Dec 6, 2005, 3:50:03 AM12/6/05
to

Użytkownik "Hanka Skwarczyńska" :

>
> A chcesz wyperswadować z przyczyn ideologicznych ;) czy estetycznych (w
> sensie fatalnego wyjścia samej farby, a nie ewentualnego wyglądu z
kolorową
> głową)?
>

Czysto estetycznych.
Mi się bardzo nie podobają faceci z farbowanymi włosami (tzn farbowanymi na
kolory nienaturalne, no bo naturalnych to nie widać).

Pozdrowienia.

Basia

miranka

unread,
Dec 6, 2005, 3:55:33 AM12/6/05
to

"Basia Z." <bjz_@_(prosze_usun_podkreslenia)_poczta.onet.pl> wrote in
message news:dn3jau$1t5$1...@news2.ipartners.pl...

> Czysto estetycznych.
> Mi się bardzo nie podobają faceci z farbowanymi włosami (tzn farbowanymi
na
> kolory nienaturalne, no bo naturalnych to nie widać).

I dokładnie to mu powiedz - że dziewczyny nie lubią farbowanych,
ondulowanych i malowanych facetów. (Bo większość chyba jednak rzeczywiście
nie lubi) Może to go przekona?
Anka


Hanka Skwarczyńska

unread,
Dec 6, 2005, 3:56:08 AM12/6/05
to
Użytkownik "Basia Z." <bjz_@_(prosze_usun_podkreslenia)_poczta.onet.pl>
napisał w wiadomości news:dn3jau$1t5$1...@news2.ipartners.pl...
> [...]

> Czysto estetycznych.
> Mi się bardzo nie podobają faceci z farbowanymi włosami (tzn farbowanymi
> na
> kolory nienaturalne, no bo naturalnych to nie widać).


Znaczy, z ideologicznych :)

W sumie na to też powinno pomóc. Weź mu powiedz, że nie zgadzasz się na
farbowanie w domu, bo będzie wyglądać jak pomalowany plakatówką (bo będzie
:>) Jak chce mieć czarne, to niech sobie zrobi profesjonalną łatwozmywalną
koloryzację w dobrym salonie - za swoje, oczywiście. Nawet jak go
konieczność wydania kilkudziesięciu zeta nie odstraszy, to przynajmniej
będzie miał "prawdziwe" czarne włosy, a taki np. Diacolor L'oreala (bardzo
ciemny fiolet na moich ciemnomyszowatych włosach) spiera się bez śladu,
zanim się pojawią jakiekolwiek odrosty.

Dorota D.

unread,
Dec 6, 2005, 4:25:35 AM12/6/05
to

Użytkownik "Basia Z." <bjz_@_(prosze_usun_podkreslenia)_poczta.onet.pl>
napisał w wiadomości news:dn3dq0$30gc$3...@news2.ipartners.pl...

>
> Na razie na szczęście nie znalazł w drogeriach farby, której szuka.
> No i co tu zrobić z takim ?

Ja bym się nie wtrącała - poważnie. Sama kiedyś ufarbowałaś włosy na czarno
i już wiesz, że nie było warto. Daj mu też szansę pozyskania takich
doświadczeń. Dziewczynom się pewnie nie spodoba, koledzy może się trochę
pośmieją, będą odrosty, może trzeba będzie potem ściąć nawet na zero... Może
nie będzie to przyjemne ani dla niego, ani dla Ciebie, ale przy najmniej nie
będzie mógł niczego zarzucić Tobie - wyraziłaś swoje zdanie, natomiast
ostateczną decyzję pozostawiłaś Jemu, "prawie dorosłemu" synowi. Niech robi,
co chce. Jego głowa i niech on się w razie czego martwić, jak przywrócić jej
estetyczny wygląd ;-)

D.


krys

unread,
Dec 6, 2005, 5:28:03 AM12/6/05
to
prosze_usun_podkreslenia napisał(a):

> Czysto estetycznych.
> Mi się bardzo nie podobają faceci z farbowanymi włosami (tzn
> farbowanymi na kolory nienaturalne, no bo naturalnych to nie widać).

A może ponegocjuj? Niech ufarbuje zmywalna farba, ale w odcieniu
własnych włosów ( lbo troche ciemniejszym), najlepiej kiepską farbą,
żeby szybko sie zmyła;-). Nie wiem, jaka jest szybko zmywalna - ja jak
sobie fundnęłam dwie saszetki za 3,5 zł marchewkowego, to chodziłam 2
miesiące ruda - ale ja nie mam 14 lat i rudy akurat jest ulepszoną
wersją moich własnych włosów.
--
Pozdrawiam
Justyna
Iza (12) i Marcin (8)

pamana

unread,
Dec 6, 2005, 4:30:26 AM12/6/05
to

> Mój 14-latek (chłopak, żeby nie było niejasności, o czym większość wie)
> powiedział mi wczoraj że chce sobie ufarbować włosy na czarno.

ja bym pozwolila ,
niech zrobi sobie ku-ku:)
p.

Old Rena

unread,
Dec 6, 2005, 4:46:25 AM12/6/05
to
Basia Z. <bjz_@_(prosze_usun_podkreslenia)_poczta.onet.pl> napisała:
> Skoro wyniknął problem 14-latków.
>
> Mój 14-latek (chłopak, żeby nie było niejasności, o czym większość wie)
> powiedział mi wczoraj że chce sobie ufarbować włosy na czarno. Jest ciemnym
> szatynem i uważa że ma fatalny kolor włosów. Włosy ma bardzo ładne, gęste,
> proste, w tej chwili krótkie , ale chce sobie zapuścić, czemu się nie
> sprzeciwiam.
[ciach]
Zaczyna zwracać baczną uwagę na to, jak wygląda...
Argumety już Ci dziewczyny podpowiedziały. To ja napiszę, jak było u nas.
Ja to przeszłam, gdy Marcin był w piątej klasie. Chciał być zdecydowanym
blondynem. Uprzedziłam o możliwych konsekwencjach i zgodziłam się, żeby
zafarbował włosy na wakacje. Za rok powtórzył z innym odcieniem. To
wystarczyło. Przekonał się, jak by wyglądał, gdyby miał inny kolor włosów.
Nie chciał już więcej eksperymentować ze swoim wyglądem. Do tej pory...
Chodzi mu po głowie pomysł na fryzurę... Zobaczę, co się z tego wykluje.

Pozdr.
--
Old Rena, matka spokojnego pomysłowego czternastolatka
[Renata Gierbisz]

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

siwa

unread,
Dec 6, 2005, 5:14:23 AM12/6/05
to
"Basia Z." <bjz_@__poczta.onet.pl> napisał(a):

> Czysto estetycznych.

Spróbuj homofobicznie (będziesz wyglądał jak gej) albo mizoginicznie
(jak baba). Albo kategorycznie (po moim trupie).

--
s i w a
nie wiem co bym zrobiła :(

Hanka Skwarczyńska

unread,
Dec 6, 2005, 5:23:14 AM12/6/05
to
Użytkownik "siwa" <siwa@BEZ_TEGO.gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:1rdb24cu...@franolan.net...
> [...]Albo kategorycznie (po moim trupie).

Kadawerycznie. Jeszcze można zastraszyć, że włosy wylizą (przy taniej farbie
DYI prawdopodobieństwo niezerowe).

Małgorzata Krzyżaniak

unread,
Dec 6, 2005, 5:31:38 AM12/6/05
to
Pewnego dnia, a było to Tue, 6 Dec 2005 09:50:03 +0100, przyszła do mnie
wiadomość z adresu <bjz_@_> i powiedziała:

> Czysto estetycznych.
> Mi się bardzo nie podobają faceci z farbowanymi włosami (tzn farbowanymi na
> kolory nienaturalne, no bo naturalnych to nie widać).

Dobrze położona dobra czarna farba wygląda estetycznie. Miałam włosy
ufarbowane na czarno przez półtora roku, bardzo sobie ten okres chwalę.
Dodam też, że bardzo lubię facetów z ufarbowanymi, zadbanymi włosami.
Bardziej niż byle jak ostrzyżonych "naturalnych" (niektórzy
"farbowani" wiele zyskują z kolorem).

Zuzanka (a szwagra mam farbowanego na czerwono)


--
.:*Z*:._.:*U*:._.:*Z*:._.:*A*:._.:*N*:._.:*K*:._.:*A*:.
Małgorzata Krzyżaniak ..... http://www.pawnhearts.eu.org/~zuzanka/
Powinno się wystawić Cię w Sevres jako wzorzec cynizmu ;-) (C) Tib

Basia Z.

unread,
Dec 6, 2005, 8:25:24 AM12/6/05
to

Użytkownik "Małgorzata Krzyżaniak" :

> Dobrze położona dobra czarna farba wygląda estetycznie. Miałam włosy
> ufarbowane na czarno przez półtora roku, bardzo sobie ten okres chwalę.
> Dodam też, że bardzo lubię facetów z ufarbowanymi, zadbanymi włosami.
> Bardziej niż byle jak ostrzyżonych "naturalnych" (niektórzy
> "farbowani" wiele zyskują z kolorem).

No to doprecyzuję.
Maciek ma bardzo zbliżony kolor włosów do mojego naturalnego, bardzo ciemny
"zimny" brąz, ładnie moim zdaniem dopasowany do koloru oczu (jak i u mnie
;-), ja mam oczy jasno szare, Maciek zielone obydwoje z granatową obwódką),
jednym słowem typowa "zima", zarówno on jak i ja.

Ja ponieważ mam już niestety włosy poprzetykane siwizną bardzo długo
szukałam dla siebie odpowiedniego koloru farby do włosów, jak najbardziej
zbliżonej do mojego naturalnego, niestety nie znalazłam.
W trakcie poszukiwań wypróbowałam m.in. kolor czarny, który na mojej głowie
wyglądał fatalnie, podobnie jak i wszelkiego rodzaju rudości i fiolety.
Ogólnie ładnie mi w ciemnym "zimnym" brązie, najbardziej zbliżonym do
naturalnego i przypuszczam ze Maćkowi także. Niestety przypuszczam, że on
zacznie doceniać swój kolor włosów dopiero w moim wieku, jak mu już siwizna
je przyprószy ;-). Obecnie uważa swój kolor włosów za "nijaki" jak
powiedział.
Ja też w wieku lat około 14 bardzo chciałam mieć kruczoczarne włosy, tylko
że mi nie przyszło do głowy farbowanie (technicznych możliwości nie było).

Pozdrowienia.

Basia

Małgorzata Krzyżaniak

unread,
Dec 6, 2005, 8:28:59 AM12/6/05
to
Pewnego dnia, a było to Tue, 6 Dec 2005 14:25:24 +0100, przyszła do mnie

wiadomość z adresu <bjz_@_> i powiedziała:

> Maciek ma bardzo zbliżony kolor włosów do mojego naturalnego, bardzo ciemny


> "zimny" brąz, ładnie moim zdaniem dopasowany do koloru oczu (jak i u mnie
> ;-), ja mam oczy jasno szare, Maciek zielone obydwoje z granatową obwódką),
> jednym słowem typowa "zima", zarówno on jak i ja.

Ale jak widać ma potrzebę zmian. To zdrowe jest. Miałam włosy rude,
czerwone, czarne, brązowe, miałam niebieską perukę, chociaż najbardziej
pasują mi ciemnobrązowe.

[..]


> Ja też w wieku lat około 14 bardzo chciałam mieć kruczoczarne włosy, tylko
> że mi nie przyszło do głowy farbowanie (technicznych możliwości nie było).

A teraz są ;-)

Zuzanka

Katarzyna Kulpa

unread,
Dec 6, 2005, 8:41:20 AM12/6/05
to
Małgorzata Krzyżaniak wrote:
>
>>Ja też w wieku lat około 14 bardzo chciałam mieć kruczoczarne włosy, tylko
>>że mi nie przyszło do głowy farbowanie (technicznych możliwości nie było).

[do Basi]
i co, jak bys sie czula, gdyby mozliwosci byly, a mama zabronila? :)

> A teraz są ;-)

no wlasnie.

w wieku lat 14 zrobilam sobie trwala (mama dala sie namowic),
i bardzo sie sobie i innym podobalam w loczkach. niestety,
zniszczyl mi ten zabieg niezle wlosy, ale w sumie i tak
nie zalowalam.

daj Basiu chlopakowi poeksperymentowac. wlosy odrastaja, przeciez
ten czarny mu nie zostanie na cale zycie.

-- kasica (do niedawna ruda, obecnie w blond pasemkach na brazie)

Basia Z.

unread,
Dec 6, 2005, 8:50:27 AM12/6/05
to

Użytkownik "Katarzyna Kulpa" :

> [do Basi]
> i co, jak bys sie czula, gdyby mozliwosci byly, a mama zabronila? :)
>

Ponieważ z moją mamą miałam bardzo dobre układy przypuszczam, że taką
decyzję przedyskutowałabym z nią i pewnie poszła na jakiś kompromis.
O ile pamiętam to jak byłam w wieku lat 14 to moja mama już farbowała włosy
(właśnie na kruczo-czarny ale jej było w tym kolorze bardzo dobrze). Mi
jakoś to farbowanie jednak do głowy nie przyszło chyba ze względu na
"nieuchronność" zmiany koloru.

Trwałą zrobiłam sobie w wieku lat chyba 17 ale stwierdziłam (i słusznie) że
wyglądam po prostu fatalnie no i potem miałam problem jak się pozbyć tych
loków. Niestety musiały po prostu odrosnąć.

>
> daj Basiu chlopakowi poeksperymentowac. wlosy odrastaja, przeciez
> ten czarny mu nie zostanie na cale zycie.
>

Może to jest jakaś myśl. Wolę jednak aby nie musiał chodzić z takimi włosami
do szkoły.
Przypuszczam, że go po prostu obśmieją.

Pozdrowienia.

Basia

Lia

unread,
Dec 6, 2005, 8:55:56 AM12/6/05
to
Dnia 2005-12-06 14:25:24 w sprzyjających i niepowtarzalnych okolicznościach
przyrody grupowicz *Basia Z.* skreślił te oto słowa:


> No to doprecyzuję.
> Maciek ma bardzo zbliżony kolor włosów do mojego naturalnego, bardzo ciemny
> "zimny" brąz, ładnie moim zdaniem dopasowany do koloru oczu (jak i u mnie
> ;-), ja mam oczy jasno szare, Maciek zielone obydwoje z granatową obwódką),
> jednym słowem typowa "zima", zarówno on jak i ja.

Typowej zimie to czarny akurat świetnie pasuje ;)
Ale prawda jest taka, ze farby czarne i czarne. Niekótre wyglądaja
paskudnie sztucznie, a inne ładnie współgrają ze wszystkim, i wyglądają
naturalnie. IMO ładny czarny ma Safira (jakbys mu jednak pozwoliła sie
ufarbować.)

> Ja też w wieku lat około 14 bardzo chciałam mieć kruczoczarne włosy, tylko
> że mi nie przyszło do głowy farbowanie (technicznych możliwości nie było).
>

To chłopak jest, łatwo mu przyjdzie ścięcie włosów jak ta czerń okaże się
być koszmarem :)

--
Lia GG 1516512 ICQ 166035154 JID isk...@jabberpl.org

*psy mają właścicieli, koty mają służących*

Katarzyna Kulpa

unread,
Dec 6, 2005, 8:57:11 AM12/6/05
to
Basia Z. wrote:
> Mi jakoś to farbowanie jednak do głowy nie przyszło chyba ze względu na
> "nieuchronność" zmiany koloru.

w tym przypadku nie bedzie ona taka nieuchronna - farby, nawet te
trwale, tez sie zmywaja. na moich wlosach czarny po jakims czasie
robi sie ciemnobrazowy, zblizajac sie do mojego naturalnego koloru,
moze w jego przypadku tez tak bedzie.

> Może to jest jakaś myśl. Wolę jednak aby nie musiał chodzić z takimi włosami
> do szkoły.
> Przypuszczam, że go po prostu obśmieją.

no to go obsmieja, to jego sprawa przeciez :)

-- kasica

Basia Z.

unread,
Dec 6, 2005, 9:00:33 AM12/6/05
to

Użytkownik "Lia" :

> Typowej zimie to czarny akurat świetnie pasuje ;)
> Ale prawda jest taka, ze farby czarne i czarne. Niekótre wyglądaja
> paskudnie sztucznie, a inne ładnie współgrają ze wszystkim, i wyglądają
> naturalnie. IMO ładny czarny ma Safira (jakbys mu jednak pozwoliła sie
> ufarbować.)

Ja ostatnio używam wyłącznie Safiry, bo ma ładne naturalne odcienie :-)
Ale nie czarny tylko ten najciemniejszy lub trochę jaśniejszy brąz (bez
czerwieni).
Ale Safira to farba "na stałe" ja myślałam raczej o zakupie saszetki z farbą
schodzącą po 4-6 myciach (chociaż wiem ze z tym różnie bywa).

No i na szczęście z tym Maciek się zgodził.

Pozdrowienia.

Basia

Lia

unread,
Dec 6, 2005, 9:05:56 AM12/6/05
to
Dnia 2005-12-06 15:00:33 w sprzyjających i niepowtarzalnych okolicznościach

przyrody grupowicz *Basia Z.* skreślił te oto słowa:

> Ale Safira to farba "na stałe" ja myślałam raczej o zakupie saszetki z farbą
> schodzącą po 4-6 myciach (chociaż wiem ze z tym różnie bywa).
>
> No i na szczęście z tym Maciek się zgodził.

Takie saszetki bardziej niszczą włosy niż farby.
I z tym zmywaniem... no nie liczyłabym, że po kilku myciach kolor się
zmyje.

Iwon(k)a

unread,
Dec 6, 2005, 9:45:25 AM12/6/05
to
"Basia Z." <bjz_@_(prosze_usun_podkreslenia)_poczta.onet.pl> wrote in
message news:dn3dq0$30gc$3...@news2.ipartners.pl...
(...)

> No i co tu zrobić z takim ?
>
> Macie jakieś pomysły jak wyperswadować ?

jesli Ci to bardzo przeszkadza, to ustal z nim jakis wiek, kiedy
bedzie mogl sobie zafarbowac wlosy "pod Twoim dachem" :))
w kazdym badz razie podaj argumenty dlaczego Ty jestes przeciw.

iwon(k)a

złośliwa

unread,
Dec 6, 2005, 10:13:02 AM12/6/05
to

Użytkownik "Basia Z." <bjz_@_(prosze_usun_podkreslenia)_poczta.onet.pl>
napisał
| Mój 14-latek (chłopak, żeby nie było niejasności, o czym większość wie)
| powiedział mi wczoraj że chce sobie ufarbować włosy na czarno.
|
A ja nie pozwoliłabym.

--
Kasia + prawie 5 letnia Weronika
http://www.weronika.ckj.edu.pl/
gg 181718


Borek

unread,
Dec 6, 2005, 10:19:22 AM12/6/05
to
On Tue, 06 Dec 2005 14:28:59 +0100, Małgorzata Krzyżaniak
<zuz...@transilvania.eu.org> wrote:

> Ale jak widać ma potrzebę zmian. To zdrowe jest. Miałam włosy rude,
> czerwone, czarne, brązowe, miałam niebieską perukę, chociaż najbardziej
> pasują mi ciemnobrązowe.

Chciałem się dla jaj zrobić na marchewkę, najbliższe co znalazłem to
była czerwona porzeczka, a wyszedł kasztan i wszyscy myśleli, że ja tak
na poważnie. Teraz planuję zielony, na wiosnę.

Best,
Borek
--
http://www.chembuddy.com
http://www.chembuddy.com/?left=EBAS&right=equation-balancing-stoichiometry
http://www.chembuddy.com/?left=BATE&right=basic_acid_titration_equilibria
http://www.chembuddy.com/?left=CASC&right=concentration_and_solution_calculator

Old Rena

unread,
Dec 6, 2005, 10:39:35 AM12/6/05
to
złośliwa <niezl...@usun.to.interia.pl> napisała:
> Użytkownik "Basia Z." <bjz_@_(prosze_usun_podkreslenia)_poczta.onet.pl>
> napisał
> | Mój 14-latek (chłopak, żeby nie było niejasności, o czym większość wie)
> | powiedział mi wczoraj że chce sobie ufarbować włosy na czarno.
> A ja nie pozwoliłabym.

Dlaczego?
--
Old Rena ciekawska
[Renata Gierbisz]
== strona Lisów http://www.lisy.bo.pl ==

gg 1813895

Mrówka

unread,
Dec 6, 2005, 11:21:07 AM12/6/05
to

Użytkownik "Basia Z." <bjz_@_(prosze_usun_podkreslenia)_poczta.onet.pl>
napisał w wiadomości news:dn3dq0$30gc$3...@news2.ipartners.pl...

> No i co tu zrobić z takim ?
>
> Macie jakieś pomysły jak wyperswadować ?
>

Ja bym pozwolila zafarbowac,niech sie na swojej skorze przekona ze
beznadziejnie wyglada .Tyle tylko ze pewnie nie bedzie to dla niego
problem,obetnie wlosy i juz :)

Magda

Mrówka

unread,
Dec 6, 2005, 11:22:18 AM12/6/05
to

Użytkownik "siwa" <siwa@BEZ_TEGO.gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:1rdb24cu...@franolan.net...

> > Czysto estetycznych.


>
> Spróbuj homofobicznie (będziesz wyglądał jak gej) albo mizoginicznie
> (jak baba). Albo kategorycznie (po moim trupie).

Na moja czternastolatke takie gadki nie robia wrazenia.Jak nie pozwole
zafarbowac w domu to zrobi to na kolonii,tam co druga osoba farbuje wlosy.

Magda

Dunia

unread,
Dec 6, 2005, 11:35:19 AM12/6/05
to
Basia Z. wrote:

> Macie jakieś pomysły jak wyperswadować ?

Niech sobie farbuje, dlaczego nie ? Czytajac Twoje posty mam wrazenie,
ze starasz sie chronic swoich synow przed bledami zyciowymi (zaraz
zaprzeczysz, ale ja wiem swoje ;-) ).
IMHO warto mlodym ludziom pozwolic przezyc rozne rzeczy na wlasnej
skorze, tym bardziej, ze farbowanie wlosow to w sumie drobiazg...

D.
--
Monchmoi host olle Zeit da Wöd
Und daun die oa Sekundn de da so föhlt

Mrówka

unread,
Dec 6, 2005, 11:37:18 AM12/6/05
to

Użytkownik "Dunia" <dun...@nielubiespamu.o2.pl> napisał w wiadomości
news:dn4ek8$gjb$1...@news.onet.pl...

> IMHO warto mlodym ludziom pozwolic przezyc rozne rzeczy na wlasnej
> skorze, tym bardziej, ze farbowanie wlosow to w sumie drobiazg...

Dokladnie.

Magda

Nixe

unread,
Dec 6, 2005, 11:34:48 AM12/6/05
to
W wiadomości <news:dn49on$bqv$1...@atlantis.news.tpi.pl>
złośliwa <niezl...@usun.to.interia.pl> pisze:

> A ja nie pozwoliłabym.

A jakie byś podała argumenty?
Bo "nie pozwalam i już" na pewno do 14-latka nie trafi ;-)

Ja bym machnęła ręką. W końcu to nic takiego, włosy odrastają.
A gdyby coś nie wyszło, to dziecko na własnej skórze zrozumie, że gdy matka
zrzędzi, to czasem miewa rację ;-)

--
PozdrawiaM

Nixe

unread,
Dec 6, 2005, 11:37:09 AM12/6/05
to
W wiadomości <news:dn4ek8$gjb$1...@news.onet.pl>
Dunia <dun...@nielubiespamu.o2.pl> pisze:

> Niech sobie farbuje, dlaczego nie ? Czytajac Twoje posty mam wrazenie,
> ze starasz sie chronic swoich synow przed bledami zyciowymi (zaraz
> zaprzeczysz, ale ja wiem swoje ;-) ).
> IMHO warto mlodym ludziom pozwolic przezyc rozne rzeczy na wlasnej
> skorze, tym bardziej, ze farbowanie wlosow to w sumie drobiazg...

Dunia, jak ściągasz ode mnie, to trochę bardziej treść zmieniaj ;-)

--
PozdrawiaM

Iwon(k)a

unread,
Dec 6, 2005, 11:42:27 AM12/6/05
to
"Old Rena " <oldr...@NOSPAM.gazeta.pl> wrote in message
news:dn4bbn$qmp$1...@inews.gazeta.pl...

>> A ja nie pozwoliłabym.
>
> Dlaczego?

ja nie pozwolilam farbowac wlosow mojej corce, bo uznalam, ze
jest jeszcze ba takie dlugotrwale zmienianie "urody" za mloda ;)
prosila mnie o to w wieku 13 lat. nie maialm nic przeciwko malowaniu,
teraz toleruje, ze lazi bez czapki i w jesiennym zakieciku przy -10
za oknem. ale co do wlosow jakos jestem mniej przekonana.
przelknela. nie zgodzialbym sie rozwniez na tatuaze, czy tez kolczyki
w nosie.


iwon(k)a

Mrówka

unread,
Dec 6, 2005, 11:47:05 AM12/6/05
to

Użytkownik "Iwon(k)a" <iwon...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:dn4f1h$hs4$1...@news.onet.pl...

> ja nie pozwolilam farbowac wlosow mojej corce, bo uznalam, ze
> jest jeszcze ba takie dlugotrwale zmienianie "urody" za mloda ;)
> prosila mnie o to w wieku 13 lat. nie maialm nic przeciwko malowaniu,
> teraz toleruje, ze lazi bez czapki i w jesiennym zakieciku przy -10
> za oknem. ale co do wlosow jakos jestem mniej przekonana.
> przelknela. nie zgodzialbym sie rozwniez na tatuaze, czy tez kolczyki
> w nosie.

Na tatuaz takze nie wyrazilabym zgody,pomimo ze sama mam dwa, na
kolczyk -tak ,w koncu dziura zarosnie.

Magda

złośliwa

unread,
Dec 6, 2005, 11:56:18 AM12/6/05
to

Użytkownik "Old Rena " <oldr...@NOSPAM.gazeta.pl> napisał
|
| Dlaczego?
|
Bo jestem przeciwna tego rodzaju praktykom, sama miałam pofarbowane włosy w
wieku 19 lat i na taki wiek mogłabym się zgodzić.
Jestem również przeciwko tatuażom, kolczykowaniu sobie pępka, brwi, języka,
kilkunastu kolczykom w uchu, wyzywajacym ubiorom i nagromadzeniu biżuterii -
nie u dziecka uczęszczaj±cego do szkoły.

złośliwa

unread,
Dec 6, 2005, 12:01:52 PM12/6/05
to

Użytkownik "Nixe" <ni...@faupe.peel> napisał

| A jakie byś podała argumenty?
| Bo "nie pozwalam i już" na pewno do 14-latka nie trafi ;-)
|
ulubione starych bab "ja w Twoim wieku ..." ;)
A tak na poważnie, już teraz obznajamiam moje dziecko co jej będzie wolno i
kiedy. Farbowanie włosów po 18 roku życia, wykolczykowanie się od stóp do
głów i tatuaże najlepiej po 20-stce ( chociaż śmiem wątpić czy jeszcze
będzie moje zdanie się w tej kwestii liczyło).

|
| Ja bym machnęła ręką. W końcu to nic takiego, włosy odrastają.
|

pewnie że tak - ale wydaje mi się że chodzi tu o samo przyzwolenie, są
zasady więc się ich trzymamy :)

| A gdyby coś nie wyszło, to dziecko na własnej skórze zrozumie, że gdy
matka
| zrzędzi, to czasem miewa rację ;-)
|

taaa, to na pewno będę ja :) Już teraz zrzędzę to co będzie za 10-12 lat ;)

Mrówka

unread,
Dec 6, 2005, 12:04:02 PM12/6/05
to

Użytkownik "złośliwa" <niezl...@usun.to.interia.pl> napisał w wiadomości
news:dn4g4p$fm8$1...@atlantis.news.tpi.pl...

> ulubione starych bab "ja w Twoim wieku ..." ;)
> A tak na poważnie, już teraz obznajamiam moje dziecko co jej będzie wolno
i
> kiedy. Farbowanie włosów po 18 roku życia, wykolczykowanie się od stóp do
> głów i tatuaże najlepiej po 20-stce ( chociaż śmiem wątpić czy jeszcze
> będzie moje zdanie się w tej kwestii liczyło).

Ja tez tak zakladalam,ale w praniu wyszlo ze wszyscy rodzice pozwalaja na
rozne rzeczy tylko ja nie ,no i pomalu zaczynam miekknac ;)

Magda

Dunia

unread,
Dec 6, 2005, 12:07:11 PM12/6/05
to
Nixe wrote:

> Dunia, jak ściągasz ode mnie, to trochę bardziej treść zmieniaj ;-)
>

Hue hue. Ja mam w ogole wlosowa traume, bo ojciec dal mi veto na na
trwala jak mialam 14 lat i byl straszny dramat. ;-( Przez rok tak
jojczalam, ze w koncu udalo sie na wakacje po osmej klasie. Nie macie
pojecia jak mnie to uszczesliwilo :-) A wygladalam nawet calkiem ladnie
w tych loczkach.

Dlatego uwazam, ze w takich badz co badz blahych sprawach warto sobie
ustepowac (nie tylko w relacjach rodzice dzieci, ale np. w relacjach z
TZ). Wiadomo, czasem sa to glupie kaprysy, ale jak dla kogos to jest
akurat wazne ? No i sadze, ze w tym wieku (14 lat) mozna naprawde juz
samodzielnie wyciagac wnioski z nietrafionych eksperymentow natury
estetycznej.

Nixe

unread,
Dec 6, 2005, 12:00:50 PM12/6/05
to
W wiadomości <news:dn4fqb$eac$1...@atlantis.news.tpi.pl>
złośliwa <niezl...@usun.to.interia.pl> pisze:

> sama miałam pofarbowane
> włosy w wieku 19 lat i na taki wiek mogłabym się zgodzić.

ROTFL :) Chyba żartujesz.
To już w moich, dinozaurzych czasach farbowanie, balejaże, trwałe nie były
niczym dziwnym w wieku powyżej 15 lat (ogólniak), a Ty mówisz o pozwoleniu
dopiero po ukończeniu 19?
Nie zapominaj przy tym, że rok wcześniej Twoja córka osiągnie pełnoletność i
może mieć w nosie Twoje zakazy :-)

> Jestem również przeciwko tatuażom, kolczykowaniu sobie pępka, brwi,
> języka, kilkunastu kolczykom w uchu

Nie widzę żadnej analogii między powyższym, a farbowaniem włosów.

--
PozdrawiaM

złośliwa

unread,
Dec 6, 2005, 12:12:24 PM12/6/05
to

Użytkownik "Mrówka" <mrow...@buziaczek.pl> napisał

| Ja tez tak zakladalam,ale w praniu wyszlo ze wszyscy rodzice pozwalaja na
| rozne rzeczy tylko ja nie ,no i pomalu zaczynam miekknac ;)
|
No właśnie to, plus samowola mogą położyć mój plan na łopatki ;)
Na razie moja córka jest emocjonalnie do włosów przywiązana i broń boszz coś
zmieniać. Włosy mają być jasne, długie i proste - chociaż podziwiam ją, żeby
mieć loki na jakąś tam zabawę w przedszkolu - potrafiła całą noc przespać na
papilotach. Ja w takich wypadkach mam całą noc zarwaną a ona nic :)
No i twardo się trzymamy tego że tatuaże to tylko na weekend - do
przedszkola trzeba mieć zmyte :) Więc skoro do rygoru jest przyzwyczajana od
młodego to potem tez nie będzie tak źle ? ( boszzz pocieszam się ;) )

Dunia

unread,
Dec 6, 2005, 12:17:23 PM12/6/05
to
złośliwa wrote:

> ulubione starych bab "ja w Twoim wieku ..." ;)

U mnie by to nie przeszlo, bo robilam trwala, farbowalam sie i malowalam
grubo przed 18stka :-)

> pewnie 縠 tak - ale wydaje mi si� 縠 chodzi tu o samo przyzwolenie, s�
> zasady wi阠 si� ich trzymamy :)

Pewnie tak, ale jak sie jest nastolatkiem to zasady sa po to, zeby je
lamac. Kilka moich kolezanek w LO mialo rodzicow o podobnie
restrykyjnych zasadach jak Twoje: malowaly sie w szkolnej lazience i
zmywaly wszystko przed pojsciem do domu.

Podobnie dzieciaki obchodza rodzcielskie "zasady" dotyczace alkoholu,
papiersow, seksu itp. (nie stawiam w jednym rzedzie z makijazem, ;-) to
tylko przyklady).
Udzielalam kiedys korepetycji, to sie napatrzylam ;-) Nigdy nie zapomne,
jak moj 16letni uczen pokazal mi cwiartke zubrowki ukryta w pluszoym
misku ;-)

Nie ma "swietych dzieci", sa tylko te bardziej pomyslowe ;-)

złośliwa

unread,
Dec 6, 2005, 12:20:19 PM12/6/05
to

Użytkownik "Nixe" <ni...@faupe.peel> napisał
| złośliwa

| > sama miałam pofarbowane
| > włosy w wieku 19 lat i na taki wiek mogłabym się zgodzić.
|
| ROTFL :) Chyba żartujesz.
|
emmm no nie byłam klasyczną nastolatką dodam na swoje usprawiedliwienie :)
A pofarbowałam tylko dlatego że uwaga ... moja mama stwierdziła że mam mysie
włosy i trzeba coś z tym zrobić. A skoro już mnie zdążyła przekonać to pędem
do fryzjera ( bo córka w każdej chwili moze się rozmyślić ) i po godzinie
wyszłam .... z czerwienią strażacką na włosach.

| To już w moich, dinozaurzych czasach farbowanie, balejaże, trwałe nie były
| niczym dziwnym w wieku powyżej 15 lat (ogólniak), a Ty mówisz o pozwoleniu
| dopiero po ukończeniu 19?
|

po ukończeniu szkoły - tak :)

| Nie zapominaj przy tym, że rok wcześniej Twoja córka osiągnie pełnoletność
i
| może mieć w nosie Twoje zakazy :-)
|

ano, może mieć je w nosie nawet w wieku 12 lat ...

| > Jestem również przeciwko tatuażom, kolczykowaniu sobie pępka, brwi,
| > języka, kilkunastu kolczykom w uchu
|
| Nie widzę żadnej analogii między powyższym, a farbowaniem włosów.
|

może i nie ma, ale jakieś zasady miec trzeba ! :)

Nixe

unread,
Dec 6, 2005, 12:14:27 PM12/6/05
to
W wiadomości <news:dn4gg0$mr4$1...@news.onet.pl>
Dunia <dun...@nielubiespamu.o2.pl> pisze:

> Hue hue. Ja mam w ogole wlosowa traume, bo ojciec dal mi veto na na
> trwala jak mialam 14 lat i byl straszny dramat. ;-( Przez rok tak
> jojczalam, ze w koncu udalo sie na wakacje po osmej klasie. Nie macie
> pojecia jak mnie to uszczesliwilo :-) A wygladalam nawet calkiem
> ladnie w tych loczkach.

To niemal tak, jak ja, ale w wieku 15 lat.
Trwałej prawie nikt nie zauważył (lekka była ;-), ale nową fryzurę i owszem.
Wyglądałam o niebo (ba! trzy nieba) lepiej i błogosławiłam moją matkę, że
sama zaprowadziła mnie do fryzjera, żeby coś zrobił z tymi moimi mysimi
włosinkami ;-)

--
PozdrawiaM

Nixe

unread,
Dec 6, 2005, 12:10:42 PM12/6/05
to
W wiadomości <news:dn4g4p$fm8$1...@atlantis.news.tpi.pl>
złośliwa <niezl...@usun.to.interia.pl> pisze:

> ulubione starych bab "ja w Twoim wieku ..." ;)

Chodziło mi o bardziej rozsądny.
Co jest takiego złego w pofarbowaniu sobie przez nastolatka włosów, że nie
wyrazisz na to zgody?

> A tak na poważnie, już teraz obznajamiam moje dziecko co jej będzie
> wolno i kiedy.

No dobrze, ale ja pytałam "dlaczego nie będzie wolno"?

> chociaż śmiem wątpić czy jeszcze będzie moje zdanie się w tej kwestii
> liczyło).

Jeśli argumentacja faktycznie będzie: "bo ja w twoim wieku" albo "nie
pozwalam i już", to na pewno Twoje zdanie nie będzie się liczyło.
Nawet się nie łudź ;-)

>> Ja bym machnęła ręką. W końcu to nic takiego, włosy odrastają.

> pewnie że tak - ale wydaje mi się że chodzi tu o samo przyzwolenie, są
> zasady więc się ich trzymamy :)

Stąd moje pytanie - co to za zasady, wg których nie pozwala się na
farbowanie włosów?
Ja, jeśli na coś nie pozwalam, to staram się wytłumaczyć dlaczego.
[Dziś Martyna uparła się iść do szkoły w krótkiej spódniczce, ale ponieważ
wybierali się na piechotę do teatru, to uznałam, że jest za zimno i ma
nałożyć spodnie. I to jest wytłumaczenie, które ma szanse do dziecka
dotrzeć. I dotarło. Gdybym powiedziała tylko "nie i już", to awantura byłaby
gotowa.]

> taaa, to na pewno będę ja :) Już teraz zrzędzę to co będzie za 10-12
> lat ;)

Na Twoim miejscu zaczęłabym się tym raczej niepokoić, niż cieszyć.
Poważnie mówię.

--
PozdrawiaM

Nixe

unread,
Dec 6, 2005, 12:16:36 PM12/6/05
to
W wiadomości <news:dn4gq2$1l5$1...@nemesis.news.tpi.pl>
złośliwa <niezl...@usun.to.interia.pl> pisze:

> Więc skoro do rygoru jest

> przyzwyczajana od młodego [...]

Pytanie tylko po co ten rygor?
Tzn. w takich błahych sprawach.

--
PozdrawiaM

złośliwa

unread,
Dec 6, 2005, 12:25:04 PM12/6/05
to

Użytkownik "Dunia" <dun...@nielubiespamu.o2.pl> napisał

| Pewnie tak, ale jak sie jest nastolatkiem to zasady sa po to, zeby je
| lamac. Kilka moich kolezanek w LO mialo rodzicow o podobnie
| restrykyjnych zasadach jak Twoje: malowaly sie w szkolnej lazience i
| zmywaly wszystko przed pojsciem do domu.
|
mam nadzieje że wpoje córce troszkę inne widzenie świata - w każdym bądź
razie pogadamy za kilka lat - jak będę rozpaczała to znaczy ze mi się nie
udało ;)

| Podobnie dzieciaki obchodza rodzcielskie "zasady" dotyczace alkoholu,
| papiersow, seksu itp. (nie stawiam w jednym rzedzie z makijazem, ;-) to
| tylko przyklady).
| Udzielalam kiedys korepetycji, to sie napatrzylam ;-) Nigdy nie zapomne,
| jak moj 16letni uczen pokazal mi cwiartke zubrowki ukryta w pluszoym
| misku ;-)
|

i ja znam syndrom "spuszczenia z łańcucha" - fatalna sprawa. No ale chyba
nie ma jednej dobrej metody wychowawczej, a jeśli jest to ja jeszcze nie
dostąpiłam wtajemniczenia w jej arkana :(

złośliwa

unread,
Dec 6, 2005, 12:28:51 PM12/6/05
to

Użytkownik "Nixe" <ni...@faupe.peel> napisał

| Pytanie tylko po co ten rygor?
| Tzn. w takich błahych sprawach.
|
Bo wybitnie niecierpie tandetnych tatuaży z gum. Są paskudne a jeszcze
gorsze po jednym dniu noszenia :/ I wybitnie nie podobają mi się ręce dzieci
obtatuażowane od przedramienia po kłykcie palców. Moja córka tak chodzić nie
będzie i koniec - a jeśli już to po domu a do przedszkola czyściuko.

Iwon(k)a

unread,
Dec 6, 2005, 12:31:32 PM12/6/05
to
"Nixe" <ni...@faupe.peel> wrote in message news:dn4gmm$jda$1...@news.mm.pl...

> [Dziś Martyna uparła się iść do szkoły w krótkiej spódniczce, ale ponieważ
> wybierali się na piechotę do teatru, to uznałam, że jest za zimno i ma
> nałożyć spodnie. I to jest wytłumaczenie, które ma szanse do dziecka
> dotrzeć. I dotarło. Gdybym powiedziała tylko "nie i już", to awantura
> byłaby gotowa.]

marne tlumaczenie. moja corka odpowiada na takie
typu argument " mnie jest cieplo".

iwon9k)a

złośliwa

unread,
Dec 6, 2005, 12:38:02 PM12/6/05
to

Użytkownik "Nixe" <ni...@faupe.peel> napisał

| Co jest takiego złego w pofarbowaniu sobie przez nastolatka włosów, że nie
| wyrazisz na to zgody?
|[...]

| No dobrze, ale ja pytałam "dlaczego nie będzie wolno"?
|
bo JA tego nie akceptuje wśród dzieci szkolnych. Dzieci mogą się wyróżniać w
każdy inny sposób - niekoniecznie szokować zmieniającym sie kolorem włosów
czy też wyzywającym strojem.
No ale na moje to w dzieciach trzeba ten "odruch" wykształcić, nie wszystko
co pasuje Asi, Zosi, Marioli i Martynie pasuje też Weronice i nie wszystko
co może Mariola, Zosia Krzyś może zrobić też Weronika.

No takie mam poglądy i koniec.

Iwon(k)a

unread,
Dec 6, 2005, 12:39:45 PM12/6/05
to
"Dunia" <dun...@nielubiespamu.o2.pl> wrote in message
news:dn4h34$ovc$1...@news.onet.pl...

>> pewnie 縠 tak - ale wydaje mi si� 縠 chodzi tu o samo przyzwolenie, s�
>> zasady wi阠 si� ich trzymamy :)
>
> Pewnie tak, ale jak sie jest nastolatkiem to zasady sa po to, zeby je
> lamac. Kilka moich kolezanek w LO mialo rodzicow o podobnie restrykyjnych
> zasadach jak Twoje: malowaly sie w szkolnej lazience i zmywaly wszystko
> przed pojsciem do domu.

niektorzy uznaja, ze w ogole zasady sa po to zeby je lamac, jednak
zasady wciaz trawaja i maja sie nieraz calkiem dobrze. to, ze dziecko
zlamie zadase, nie znaczy ze ich nalezy nie miec. imo kazdy rodzic ma
swoje zasady czy tez podejscie do wychowania. sa dzieci, ktore zlamia owe,
a sa ktore nie. powiem wiecej, dzieci lepiej sie rozwijaja, nie tylko te
male,
kiedy maja jasne wytyczne. To ze dziecko ma w misiu alkohol, znaczy iz wie
ze rodzice sa przeciw alkoholowi. i dobrze ze to wlasni wie. wie co jest zle
dzieki temu. gorzej, gdyby rodzice jawnie podali mu ten alkohol bo chcial.

>
> Nie ma "swietych dzieci", sa tylko te bardziej pomyslowe ;-)

i nie wyklucza to bynajmniej zakazow. one sa drogowskazami.
nie kazdy chce z nich zrezygnowac. ale nawet jesli to dobrze
wie, ze jest to cos niewlasciwego. pomyslowosc tu jest drugorzedna.


iwon(k)a

Iwon(k)a

unread,
Dec 6, 2005, 12:40:53 PM12/6/05
to
"zlośliwa" <niezl...@usun.to.interia.pl> wrote in message
news:dn4ia4$621$1...@nemesis.news.tpi.pl...

(...)


> No takie mam poglądy i koniec.


no i dobrze. :) ja tez nie jestem za tym, ze to, iz Kasi pozwolili rodzice
znaczy i ja mam na to pozwolic.


iwon(k)a

Nixe

unread,
Dec 6, 2005, 12:43:02 PM12/6/05
to
W wiadomości <news:dn4hth$rt8$1...@news.onet.pl>
Iwon(k)a <iwon...@poczta.onet.pl> pisze:

> marne tlumaczenie. moja corka odpowiada na takie
> typu argument " mnie jest cieplo".

Wtedy bym puściła i niech sobie sama zobaczy, jak to fajnie popitalać parę
kilometrów w samych rajstopkach przy temperaturze 2 C :)
Ale uwierzyła na słowo, że będzie zimno i nałożyła spodnie.

--
PozdrawiaM

Nixe

unread,
Dec 6, 2005, 12:46:39 PM12/6/05
to
W wiadomości <news:dn4ia4$621$1...@nemesis.news.tpi.pl>
złośliwa <niezl...@usun.to.interia.pl> pisze:

> Dzieci mogą się
> wyróżniać w każdy inny sposób - niekoniecznie szokować zmieniającym
> sie kolorem włosów czy też wyzywającym strojem.

Przecież włosów nie farbuje się tylko i wyłącznie w celu szokowania, ale też
(a może przede wszystkim) w celu polepszenia swojego wyglądu (a tym samym
samopoczucia).

--
PozdrawiaM

Nixe

unread,
Dec 6, 2005, 12:53:09 PM12/6/05
to
W wiadomości <news:dn4icv$tkc$1...@news.onet.pl>
Iwon(k)a <iwon...@poczta.onet.pl> pisze:


> i nie wyklucza to bynajmniej zakazow. one sa drogowskazami.
> nie kazdy chce z nich zrezygnowac. ale nawet jesli to dobrze
> wie, ze jest to cos niewlasciwego.

Wie jedynie, że coś jest niewłaściwe dla_jego_rodziców, a nie w ogóle.
I nie sądzę, by świadomość takiego stanu rzeczy była aż taka ważna.
Życie człowiek spędza w oparciu o swoje własne zasady, a nie o zasady
rodziców.
I jeśli od zawsze miał wpajane, że "nie, bo nie", bez żadnej sensownej
argumentacji, a jedynie z wytłumaczeniem "bo ja mam takie zasady i poglądy",
to nauczy się tylko i wyłącznie tego, by w danych kwestiach nie dyskutować z
rodzicami (bo to niczego nie zmieni), ale gdy rodziców nie ma, to można żyć
po swojemu.

--
PozdrawiaM

Nixe

unread,
Dec 6, 2005, 12:55:55 PM12/6/05
to
W wiadomości <news:dn4if3$ts7$1...@news.onet.pl>
Iwon(k)a <iwon...@poczta.onet.pl> pisze:

> no i dobrze. :) ja tez nie jestem za tym, ze to, iz Kasi pozwolili
> rodzice znaczy i ja mam na to pozwolic.

A kto powiedział, że ci bardziej liberalni rodzice używają takich właśnie
argumentów?
Może pozwalają na coś, bo wiedzą, że dziecku na tym zależy, że będzie
szczęśliwe niewielkim kosztem, a jeśli jest to sprawa tak błaha, jak
pofarbowanie włosów nastolatka, to naprawdę nie widzę sensu w robieniu z
siebie starego, nieugiętego zgreda z jałowymi zasadami. IMHO w ten sposób na
pewno nie buduje się autorytetu.

--
PozdrawiaM

Iwon(k)a

unread,
Dec 6, 2005, 1:01:34 PM12/6/05
to
"Nixe" <ni...@faupe.peel> wrote in message news:dn4ij9$1nde$1...@news.mm.pl...

>> marne tlumaczenie. moja corka odpowiada na takie
>> typu argument " mnie jest cieplo".
>
> Wtedy bym puściła i niech sobie sama zobaczy, jak to fajnie popitalać parę
> kilometrów w samych rajstopkach przy temperaturze 2 C :)

a gdyby wczesniej np byla chora itp tez bys ja puscila ?


> Ale uwierzyła na słowo, że będzie zimno i nałożyła spodnie.

teraz tak. nie wiadomo co bedzie za pare lat :)


iwon(k)a

Iwon(k)a

unread,
Dec 6, 2005, 1:04:59 PM12/6/05
to
"Nixe" <ni...@faupe.peel> wrote in message news:dn4jbe$24j8$1...@news.mm.pl...

>> no i dobrze. :) ja tez nie jestem za tym, ze to, iz Kasi pozwolili
>> rodzice znaczy i ja mam na to pozwolic.
>
> A kto powiedział, że ci bardziej liberalni rodzice używają takich właśnie
> argumentów?

zlosliwa uzyla takowego, i ja sie pod nia podpisalam, iz mam
podobnie. :) osobiscie nie interesuja mnie argumenty
innych rodzicow.

> Może pozwalają na coś, bo wiedzą, że dziecku na tym zależy, że będzie
> szczęśliwe niewielkim kosztem, a jeśli jest to sprawa tak błaha, jak
> pofarbowanie włosów nastolatka, to naprawdę nie widzę sensu w robieniu z
> siebie starego, nieugiętego zgreda z jałowymi zasadami. IMHO w ten sposób
> na pewno nie buduje się autorytetu.


autorytet w tym wieku juz dawno rodzic powinien miec zbudowany.
nie uwazam zadnych rodzicow, ktorzy nie pozwalaja na to co ja corce,
za starch zgredow, z jalowymi zasadami. szanuje ich i ich decyzje.
jesli taka postawe moja corka widzi, to i bedzie potrafila szanowac moje
decyzje, jak i innych ludzi.


iwon(k)a

Dunia

unread,
Dec 6, 2005, 1:11:10 PM12/6/05
to
Iwon(k)a wrote:

> i nie wyklucza to bynajmniej zakazow. one sa drogowskazami.
> nie kazdy chce z nich zrezygnowac.

Brzmi to dosc pompatycznie w odniesieniu do farbowania wlosow :-)
Nie wiem, jaka nauka ma wyplynac dla mlodego czlowieka z tego faktu.

> ale nawet jesli to dobrze
> wie, ze jest to cos niewlasciwego.

No i moge to zrozumiec w stosunku np. do napojow wyskokowych (bo w sumie
i prawo tak to reguluje), natomiast nadal nie rozumiem, jakie zasady
dyktuja rodzicowi zabranianie farbowania wlosow czy uzywania tuszow do
rzes (zakladam, ze np. regulamin szkoly tego nie zabrania).

Zawsze wydawalo mi sie, ze jestem raczej konserwatywna, a tu taka
niespodzianka ;-)

Iwon(k)a

unread,
Dec 6, 2005, 1:15:14 PM12/6/05
to
"Nixe" <ni...@faupe.peel> wrote in message news:dn4j68$22ka$1...@news.mm.pl...

>> i nie wyklucza to bynajmniej zakazow. one sa drogowskazami.
>> nie kazdy chce z nich zrezygnowac. ale nawet jesli to dobrze
>> wie, ze jest to cos niewlasciwego.
>
> Wie jedynie, że coś jest niewłaściwe dla_jego_rodziców, a nie w ogóle.

i co w tym zlego? dziecko jest czescia rodziny. i chyba powinno wiedziec,
ze jest to jego pierwsza spolecznosc, w ktorej sa jakies tam zasady.


> I nie sądzę, by świadomość takiego stanu rzeczy była aż taka ważna.
> Życie człowiek spędza w oparciu o swoje własne zasady, a nie o zasady
> rodziców.

"swoje zasady" to w wiekszosci zasady wyniesione z domu.

> I jeśli od zawsze miał wpajane, że "nie, bo nie", bez żadnej sensownej
> argumentacji, a jedynie z wytłumaczeniem "bo ja mam takie zasady i
> poglądy", to nauczy się tylko i wyłącznie tego, by w danych kwestiach nie
> dyskutować z rodzicami (bo to niczego nie zmieni), ale gdy rodziców nie
> ma, to można żyć po swojemu.

nikt tutaj nie podal takiej argumentacji. ale jesli teoretyzujemy
to uwazam, iz argument, "bo sa takie zasady" jest imo dopuszczalnym
argumentem. dzieco powinno wiedziec, ze kazda spolecznosc, rodzina,
szkola, podworko ma zasady takie czy inne. czy nauka iz przynaleznosc
do jakiejs tam spolecznosci to tez jest przestrzeganie zasad jest zla?
imo nie.

iwon(k)a

Iwon(k)a

unread,
Dec 6, 2005, 1:18:38 PM12/6/05
to
"Dunia" <dun...@nielubiespamu.o2.pl> wrote in message
news:dn4k8c$4cn$1...@news.onet.pl...

> Iwon(k)a wrote:
>
>> i nie wyklucza to bynajmniej zakazow. one sa drogowskazami.
>> nie kazdy chce z nich zrezygnowac.
>
> Brzmi to dosc pompatycznie w odniesieniu do farbowania wlosow :-)

moze dlatego, ze Twoim przykladem byl alkohol w misiu.

> Nie wiem, jaka nauka ma wyplynac dla mlodego czlowieka z tego faktu.

ze zyje w rodzinie, a w tej rodzinie sa pewne zasady?

>
>> ale nawet jesli to dobrze
>> wie, ze jest to cos niewlasciwego.
>
> No i moge to zrozumiec w stosunku np. do napojow wyskokowych (bo w sumie i
> prawo tak to reguluje), natomiast nadal nie rozumiem, jakie zasady dyktuja
> rodzicowi zabranianie farbowania wlosow czy uzywania tuszow do rzes
> (zakladam, ze np. regulamin szkoly tego nie zabrania).

dla mnie akurat farbowanie 13 latki bylo wiekiem za mlodym.
wytlumaczylam to corce. teraz gdyby chciala zapewne bym jej
pozwolila, widze jak sie zmienila od tego czasu. jaki jest
argument innych rodzcicow nie wiem. w kazdym badz razie szanuje
wybory innych. ich dzieci, ich decyzje.

>
> Zawsze wydawalo mi sie, ze jestem raczej konserwatywna, a tu taka
> niespodzianka ;-)

ciekawe co sie dowiesz jeszcze o sobie przez nastepne 20 lat ;)

iwon(k)a

Eulalka

unread,
Dec 6, 2005, 1:28:57 PM12/6/05
to

> I dokładnie to mu powiedz - że dziewczyny nie lubią farbowanych,
> ondulowanych i malowanych facetów. (Bo większość chyba jednak rzeczywiście
> nie lubi)

Rzecz w tym, że chyba sie mylisz. Z tego co zaobserwowałam jest
dokładnie odwrotnie. Dziwne czasy.

Eulalka

Eulalka

unread,
Dec 6, 2005, 1:28:03 PM12/6/05
to
Basia Z. napisał(a):

> Że wyjdzie fatalnie to ja wiem, bo kolor czarny jest bardzo "jaskrawy" i
> nienaturalny, wiem bo sama kiedyś zafarbowałam włosy na czarno i byłam
> bardzo niezadowolona.

Optymistka.
Farba to może zrobi czerń, ale to coś z saszetki... przygotuj go na fiolet.
Zakład?

Eulalka

Paulinka

unread,
Dec 6, 2005, 1:53:19 PM12/6/05
to
Mrówka z adresu <mrow...@buziaczek.pl> wymodził(a) :

> Na tatuaz takze nie wyrazilabym zgody,pomimo ze sama mam dwa, na
> kolczyk -tak ,w koncu dziura zarosnie.

No nie wiem mi od kilku dobrych lat jakoś zarosnac nie moze :).

Pozdrawiam
Paulinka


miranka

unread,
Dec 6, 2005, 2:16:45 PM12/6/05
to

"Iwon(k)a" <iwon...@poczta.onet.pl> wrote in message
news:dn4icv$tkc$1...@news.onet.pl...


To ze dziecko ma w misiu alkohol, znaczy iz wie
> ze rodzice sa przeciw alkoholowi. i dobrze ze to wlasni wie. wie co jest
zle
> dzieki temu. gorzej, gdyby rodzice jawnie podali mu ten alkohol bo chcial.

To nie ma sensu. Czego chcemy dziecko nauczyć? Że alkohol to owoc zakazany,
dostępny od dnia 18-tych urodzin i wtedy można już używać go do wypęku? Czy
że alkohol to dodatek do wykwintnego posiłku, na wyjątkowe okazje, pity w
niewielkich ilościach, w odpowiedniej oprawie, dla smaku, a nie po to, żeby
się upić? Że alkohol nie jest OBOWIĄZKOWYM dodatkiem do każdego
towarzyskiego spotkania? Dziecko, które w misiu chowa przed rodzicami
żubrówkę to dla mnie oznaka kompletnej wychowawczej porażki tych rodziców.
To znaczy, że dziecku dorosłość kojarzy się z alkoholem. To ja już wolę dać
Adamowi jawnie spróbować, jak smakuje wino, czy piwo, czy szampan, (przy
czym, spróbować znaczy spróbować, a nie pić) właśnie po to, żeby nie
odczuwał potrzeby samodzielnego eksperymentowania z naszym barkiem (otwartym
i dostępnym) i żeby nie dał się namówić na takie eksperymenty kolegom.
Wydaje mi się, że w tym wypadku własny przykład działa o wiele lepiej niż
zakazy. Moi rodzice też nigdy nie zakazywali mi alkoholu. Jako nastolatka
dostawałam wino do świątecznego obiadu i szampana na Sylwestra i jakoś
alkoholiczką nie jestem. Mój brat też nie. Rodzice pili mało i rzadko i my
oboje też pijemy mało i rzadko (za to dobre rzeczy:) Ani on ani ja nigdy w
życiu się nie upiliśmy. Uwierzycie??? Ale gdyby rodzicielski barek był
zamknięty na klucz, włamalibyśmy się do niego na 100%, a zakaz picia
łamalibyśmy na każdej prywatce:)))) Przez zwyczajną przekorę. Bo zakazany
owoc automatycznie staje się owocem bardzo pożądanym. Dostępność
zdecydowanie zmniejsza pożądanie:)))
Anka


miranka

unread,
Dec 6, 2005, 2:17:43 PM12/6/05
to

"Eulalka" <eulalka_...@laczpol.net.pl> wrote in message
news:dn4l95$1at$2...@theone.laczpol.net.pl...

Może obracam się w niewłaściwym towarzystwie:))
Anka


medea

unread,
Dec 6, 2005, 2:29:52 PM12/6/05
to
Basia Z. napisał(a):

> Macie jakieś pomysły jak wyperswadować ?

Pozwolić i niech sam zobaczy, jak mu w tym będzie głupio (albo i nie
;-)). Tylko niech to zrobi szamponem koloryzującym, żeby w razie czego
szybko zlazło :-).

Pozdrawiam
Ewa

Mrówka

unread,
Dec 6, 2005, 3:06:02 PM12/6/05
to

Użytkownik "Iwon(k)a" <iwon...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:dn4icv$tkc$1...@news.onet.pl...

A ja wlasnie zaproponowalam corce ze jesli bedzie chciala sprobowac
alkoholu to jej dam,nie chcialam aby pila po katach,no ale nie
skorzystala,zrobila po swojemu.

Magda

Nixe

unread,
Dec 6, 2005, 3:43:33 PM12/6/05
to
W wiadomości <news:dn4jls$29l$1...@news.onet.pl>
Iwon(k)a <iwon...@poczta.onet.pl> pisze:

> a gdyby wczesniej np byla chora itp tez bys ja puscila ?

Wtedy bym jej powiedziała, że ponieważ była wcześniej chora, to wolałabym,
by nie ryzykowała wyjściem w samych rajstopach, bo znów się może
rozchorować.

>> Ale uwierzyła na słowo, że będzie zimno i nałożyła spodnie.

> teraz tak. nie wiadomo co bedzie za pare lat :)

Wtedy może sobie chodzić nawet z gołym tyłkiem ;-)
Najwyżej pozna na własnej skórze, czy matka miała rację zrzędząc, czy też
nie.
Nauka na własnych błędach jest najbardziej efektywna :) Wiem to z własnego
doświadczenia.

--
PozdrawiaM

Nixe

unread,
Dec 6, 2005, 3:53:14 PM12/6/05
to
W wiadomości <news:dn4hot$4g6$1...@nemesis.news.tpi.pl>
złośliwa <niezl...@usun.to.interia.pl> pisze:

> Bo wybitnie niecierpie tandetnych tatuaży z gum. Są paskudne a jeszcze
> gorsze po jednym dniu noszenia :/ I wybitnie nie podobają mi się ręce
> dzieci obtatuażowane od przedramienia po kłykcie palców.

A nie pomyślałaś, że jej samej może się to podobać?
I IMHO chyba to jest ważniejsze.
[tylko błagam - bez argumentów typu "a jak się jej spodoba picie piwa, to
co?" ;-]

--
PozdrawiaM

Old Rena

unread,
Dec 6, 2005, 4:10:59 PM12/6/05
to
złośliwa napisała:
> Użytkownik "Old Rena " <oldr...@NOSPAM.gazeta.pl> napisał
> | Dlaczego?
> Bo jestem przeciwna tego rodzaju praktykom, sama miałam pofarbowane włosy w
> wieku 19 lat i na taki wiek mogłabym się zgodzić.
> Jestem również przeciwko tatuażom, kolczykowaniu sobie pępka, brwi, języka,
> kilkunastu kolczykom w uchu, wyzywajacym ubiorom i nagromadzeniu biżuterii -
> nie u dziecka uczęszczającego do szkoły.
Moim zdaniem farbowanie włosów nie ma nic wspólnego z przebijaniem sobie
ciała, czy wprowadzaniem barwnika pod skórę (A, nie. Ma. Wynikają z
chęci zmiany wyglądu na piękniejszy). W przypadku mojego syna wyraziłam
zgodę na farbowanie mimo "sugestii" innych osób znaczących z rodziny.
Znam moje dziecko i wiedziałam, że tak jak w przypadku syna Basi, nie
chodziło o epatowanie rówieśników i nauczycieli swoją swobodą,
niezależnością, indywidualizmem, czy innymi pierdółkami ideologicznymi.
Dowodem na to było bezproblemowe przeniesienie farbowania na czas
wakacji. Właśnie ze względu na szkołę, która nie tolerowała farbowanych
włosów, nadmiernych ozdób i zbyt, nazwijmy to krzykliwej odzieży. Dla
mnie nie było o co kruszyć kopii. Tym bardziej u chłopca, który w każdej
chwili może ściąć włosy na bardzo krótko.
Gdybym miała córkę, przypuszczam, że postawiłabym podobny warunek.
Farbujemy w wakacje, farbą zmywalną. Taki eksperyment dziecka dokonany
na sobie jest moim zdaniem nieszkodliwy, nie jest też demoralizujący :).

Pozdrawiam
--
Old Rena
[Renata Gierbisz]
== strona Misia http://misio.7u.pl ==

gg 1813895

Nixe

unread,
Dec 6, 2005, 4:00:09 PM12/6/05
to
W wiadomości <news:dn4js8$317$1...@news.onet.pl>
Iwon(k)a <iwon...@poczta.onet.pl> pisze:

> autorytet w tym wieku juz dawno rodzic powinien miec zbudowany.

Powinien, ale z takim podejściem jest to IMHO awykonalne.

> nie uwazam zadnych rodzicow, ktorzy nie pozwalaja na to co ja corce,
> za starch zgredow, z jalowymi zasadami.

A ja owszem.
I podkreślę, że chodzi mi o sytuacje, gdy świat się w żaden sposób nie
zawali, jeśli pozwoli się dziecku na coś nowego, innego, a tylko dziwnie
pojmowane zasady nie pozwalają zmienić rodzicowi swojego sztywnego punktu
spojrzenia.

> jesli taka postawe moja corka widzi, to i bedzie potrafila szanowac
> moje decyzje, jak i innych ludzi.

Ja nie szanowałam i nie szanuję cudzych_nieuzasadnionych_decyzji odnośnie
mojej osoby.
Tak mnie wychowano :)
Dla mnie to jedynie suche rozkazy i nakazy.

--
PozdrawiaM

Nixe

unread,
Dec 6, 2005, 4:06:27 PM12/6/05
to
W wiadomości <news:dn4kfg$59a$1...@news.onet.pl>
Iwon(k)a <iwon...@poczta.onet.pl> pisze:

>>> i nie wyklucza to bynajmniej zakazow. one sa drogowskazami.
>>> nie kazdy chce z nich zrezygnowac. ale nawet jesli to dobrze
>>> wie, ze jest to cos niewlasciwego.

>> Wie jedynie, że coś jest niewłaściwe dla_jego_rodziców, a nie w
>> ogóle.

> i co w tym zlego?

Jest to być może tylko półprawda, a taka nie wystarcza, by traktować ją jako
drogowskaz w życiu.

> "swoje zasady" to w wiekszosci zasady wyniesione z domu.

Niekoniecznie. To nie jest regułą.
Zwłaszcza w sytuacji, gdy zasady panujące w domu rodzinnym były, delikatnie
mówiąc, kretyńskie.

>> I jeśli od zawsze miał wpajane, że "nie, bo nie", bez żadnej
>> sensownej argumentacji, a jedynie z wytłumaczeniem "bo ja mam takie
>> zasady i poglądy", to nauczy się tylko i wyłącznie tego, by w danych
>> kwestiach nie dyskutować z rodzicami (bo to niczego nie zmieni), ale
>> gdy rodziców nie ma, to można żyć po swojemu.

> nikt tutaj nie podal takiej argumentacji.

Złośliwa taką właśnie podała.
Do tej pory nie wiem, co złego widzi w pofarbowaniu się dziewczyny przed
ukończeniem ogólniaka, a jej jedynym argumentem było "Bo takie mam zasady i
moja córka nie będzie się farbować" itp.

> ale jesli teoretyzujemy
> to uwazam, iz argument, "bo sa takie zasady" jest imo dopuszczalnym
> argumentem.

Nie, "bo takie są zasady" lecz "bo takie mam zasady". To znacząca różnica.

--
PozdrawiaM

Iwon(k)a

unread,
Dec 6, 2005, 11:25:07 PM12/6/05
to
"Nixe" <ni...@faupe.peel> wrote in message news:dn4t5l$2c0u$1...@news.mm.pl...

>> a gdyby wczesniej np byla chora itp tez bys ja puscila ?
>
> Wtedy bym jej powiedziała, że ponieważ była wcześniej chora, to wolałabym,
> by nie ryzykowała wyjściem w samych rajstopach, bo znów się może
> rozchorować.

ale pytanie brzmialo nie co bys powiedziala, czy bys ja pusciala
tak ubrana :)


>
>>> Ale uwierzyła na słowo, że będzie zimno i nałożyła spodnie.
>
>> teraz tak. nie wiadomo co bedzie za pare lat :)
>
> Wtedy może sobie chodzić nawet z gołym tyłkiem ;-)
> Najwyżej pozna na własnej skórze, czy matka miała rację zrzędząc, czy też
> nie.
> Nauka na własnych błędach jest najbardziej efektywna :) Wiem to z własnego
> doświadczenia.

zapewne. sa jednak sytuacje kiedy lepiej jednak uzyc rodzicielskiego
autorytetu :)

iwon(k)a

Iwon(k)a

unread,
Dec 6, 2005, 11:27:16 PM12/6/05
to
"Nixe" <ni...@faupe.peel> wrote in message news:dn4u4p$lt$1...@news.mm.pl...

>> autorytet w tym wieku juz dawno rodzic powinien miec zbudowany.
>
> Powinien, ale z takim podejściem jest to IMHO awykonalne.

czyli z jakim?

>
>> nie uwazam zadnych rodzicow, ktorzy nie pozwalaja na to co ja corce,
>> za starch zgredow, z jalowymi zasadami.
>
> A ja owszem.
> I podkreślę, że chodzi mi o sytuacje, gdy świat się w żaden sposób nie
> zawali, jeśli pozwoli się dziecku na coś nowego, innego, a tylko dziwnie
> pojmowane zasady nie pozwalają zmienić rodzicowi swojego sztywnego punktu
> spojrzenia.

to sie jak widac roznimy.

>
>> jesli taka postawe moja corka widzi, to i bedzie potrafila szanowac
>> moje decyzje, jak i innych ludzi.
>
> Ja nie szanowałam i nie szanuję cudzych_nieuzasadnionych_decyzji odnośnie
> mojej osoby.
> Tak mnie wychowano :)
> Dla mnie to jedynie suche rozkazy i nakazy.

oczywiscie. jednak jesli ma to uzasadnienie, moze nawet brzmiaca
dziwnie dla dziecka, i nawet nieakceptowalnie, takie nakazy
zakazy sa jak najbardziej na miejscu.

iwon(k)a

Iwon(k)a

unread,
Dec 6, 2005, 11:33:03 PM12/6/05
to
"Nixe" <ni...@faupe.peel> wrote in message news:dn4ugj$2bg$1...@news.mm.pl...

>>> Wie jedynie, że coś jest niewłaściwe dla_jego_rodziców, a nie w
>>> ogóle.
>
>> i co w tym zlego?
>
> Jest to być może tylko półprawda, a taka nie wystarcza, by traktować ją
> jako drogowskaz w życiu.

"byc moze"?? rodzice glownie wychowuja dziecko. jesli maja jakies zasady
wiec chyba naturalna koleja rzeczy jest to, ze chca tego dziecka nauczyc.


>
>> "swoje zasady" to w wiekszosci zasady wyniesione z domu.
>
> Niekoniecznie. To nie jest regułą.
> Zwłaszcza w sytuacji, gdy zasady panujące w domu rodzinnym były,
> delikatnie mówiąc, kretyńskie.

wg kogo kretynskie? wg Nixe? sorki, ale kazdy rodzic (czlowiek) ma
prawo do wlasnych pogladow. jesli dla dziecka wyda sie zakaz picia
przez 13 latka kretynskim, to sory ale czy to ma zostac wyeliminowane?

>
>>> I jeśli od zawsze miał wpajane, że "nie, bo nie", bez żadnej
>>> sensownej argumentacji, a jedynie z wytłumaczeniem "bo ja mam takie
>>> zasady i poglądy", to nauczy się tylko i wyłącznie tego, by w danych
>>> kwestiach nie dyskutować z rodzicami (bo to niczego nie zmieni), ale
>>> gdy rodziców nie ma, to można żyć po swojemu.
>
>> nikt tutaj nie podal takiej argumentacji.
>
> Złośliwa taką właśnie podała.

napisala
"bo JA tego nie akceptuje wśród dzieci szkolnych. Dzieci mogą się wyróżniać

w
każdy inny sposób - niekoniecznie szokować zmieniającym sie kolorem włosów
czy też wyzywającym strojem.

No ale na moje to w dzieciach trzeba ten "odruch" wykształcić, nie wszystko
co pasuje Asi, Zosi, Marioli i Martynie pasuje też Weronice i nie wszystko
co może Mariola, Zosia Krzyś może zrobić też Weronika."

gdzie tu widzisz, "bo nie"?


> Do tej pory nie wiem, co złego widzi w pofarbowaniu się dziewczyny przed
> ukończeniem ogólniaka, a jej jedynym argumentem było "Bo takie mam zasady
> i moja córka nie będzie się farbować" itp.

jw.

>
>> ale jesli teoretyzujemy
>> to uwazam, iz argument, "bo sa takie zasady" jest imo dopuszczalnym
>> argumentem.
>
> Nie, "bo takie są zasady" lecz "bo takie mam zasady". To znacząca różnica.

alez oczywiscie. bo kazdy rodzic ma inne zasady na temat np
kolczyka w nosie. ma prawo do powiedzenia "nie".

iwon(k)a

Iwon(k)a

unread,
Dec 6, 2005, 11:40:53 PM12/6/05
to
"miranka" <anna...@megapolis.pl> wrote in message
news:dn4o2v$pfg$1...@inews.gazeta.pl...

> To ze dziecko ma w misiu alkohol, znaczy iz wie
>> ze rodzice sa przeciw alkoholowi. i dobrze ze to wlasni wie. wie co jest
> zle
>> dzieki temu. gorzej, gdyby rodzice jawnie podali mu ten alkohol bo
>> chcial.

> To nie ma sensu. Czego chcemy dziecko nauczyć?

to, ze alkohol jest uzywka. w zasadzie jest trucizna komorkowa.
i mlody czlowiek nie bedzie mial wiecej klepek w glowie, a nawet
bym powiedziala, ze mniej jesli bedzie pil ten alkohol. nauczyc o
konsekwencjach alkoholu.

>Że alkohol to owoc zakazany,
> dostępny od dnia 18-tych urodzin i wtedy można już używać go do wypęku?


jesli tak bedziesz uczyla dziecko, to i woszem tak bedzie sie do tego
odnosic.

> Czy
> że alkohol to dodatek do wykwintnego posiłku, na wyjątkowe okazje, pity w
> niewielkich ilościach, w odpowiedniej oprawie, dla smaku, a nie po to,
> żeby
> się upić?

jw.

>Że alkohol nie jest OBOWIĄZKOWYM dodatkiem do każdego
> towarzyskiego spotkania?

jw.

>Dziecko, które w misiu chowa przed rodzicami
> żubrówkę to dla mnie oznaka kompletnej wychowawczej porażki tych
> rodziców.
> To znaczy, że dziecku dorosłość kojarzy się z alkoholem.

jesli byl nauczocny ze tylko dorosly moze pic to i owszem.


>To ja już wolę dać
> Adamowi jawnie spróbować, jak smakuje wino, czy piwo, czy szampan, (przy
> czym, spróbować znaczy spróbować, a nie pić) właśnie po to, żeby nie
> odczuwał potrzeby samodzielnego eksperymentowania z naszym barkiem
> (otwartym
> i dostępnym) i żeby nie dał się namówić na takie eksperymenty kolegom.

a moja corka nawet nie chce sama spobowac, ani nawet kiedy ja spytalam
czy chce skosztowac szampana na sylwestra.

> Wydaje mi się, że w tym wypadku własny przykład działa o wiele lepiej niż
> zakazy. Moi rodzice też nigdy nie zakazywali mi alkoholu.

rozumiem, ze kiedy chcialas sie napic to dawali Ci tyle ile chcialas :>


Jako nastolatka
> dostawałam wino do świątecznego obiadu i szampana na Sylwestra i jakoś
> alkoholiczką nie jestem. Mój brat też nie. Rodzice pili mało i rzadko i my
> oboje też pijemy mało i rzadko (za to dobre rzeczy:) Ani on ani ja nigdy w
> życiu się nie upiliśmy. Uwierzycie??? Ale gdyby rodzicielski barek był
> zamknięty na klucz, włamalibyśmy się do niego na 100%, a zakaz picia
> łamalibyśmy na każdej prywatce:)))) Przez zwyczajną przekorę. Bo zakazany
> owoc automatycznie staje się owocem bardzo pożądanym. Dostępność
> zdecydowanie zmniejsza pożądanie:)))

czy ja gdzies pisalam o ZAKAZIE????? napisalm, iz rodzice
sa przeciw alkoholowi. rozumiem, ze sa rodzice ktorzy nie maja
nic przeciwko alkoholowi wsrod swoich dzieci, nierzadko czytam
kiedy to sami rodzice tego alkoholu dostarczaja. tez tak mozna.

iwon(k)a

Basia Z.

unread,
Dec 7, 2005, 2:09:18 AM12/7/05
to

Użytkownik "Dunia" :

> Niech sobie farbuje, dlaczego nie ? Czytajac Twoje posty mam wrazenie,
> ze starasz sie chronic swoich synow przed bledami zyciowymi (zaraz
> zaprzeczysz, ale ja wiem swoje ;-) ).

Wcale nie zaprzeczam.
To jest chyba oczywiste dla każdej mamy.

;-)

Z tym że faktycznie w tym wypadku chodzi o drobiazg, więc może faktycznie
warto pozwolić na popełnienie błędu.

Pozdrowienia.

Basia

Basia Z.

unread,
Dec 7, 2005, 2:19:50 AM12/7/05
to

Użytkownik "Iwon(k)a" :

>
> marne tlumaczenie. moja corka odpowiada na takie
> typu argument " mnie jest cieplo".
>

Skąd ja to znam ?
Przy tak paskudnej pogodzie chodzi do szkoły z gołą głową a pod dość cienką
kurtką ma tylko podkoszulek z krótkim rękawem i na to kamizelkę polarową.
Również żadne argumenty w rodzaju "zachorujesz" do niego nie trafiają, bo
odpowiada "przynajmniej nie będę chodził do szkoły".

Pozdrowienia.

Basia

Agnieszka Krysiak

unread,
Dec 7, 2005, 2:28:00 AM12/7/05
to
A czereśnie tego lata były słodkie, co poświadcza Dunia
<dun...@nielubiespamu.o2.pl> mówiąc:

>> i nie wyklucza to bynajmniej zakazow. one sa drogowskazami.
>> nie kazdy chce z nich zrezygnowac.
>
>Brzmi to dosc pompatycznie w odniesieniu do farbowania wlosow :-)
>Nie wiem, jaka nauka ma wyplynac dla mlodego czlowieka z tego faktu.

Wszystko w należytym kontekście. Dla mnie wystarczy porozglądać się w
środowisku 13-14 latków, by zauważyć pewną zasadę (oczywiście nie
stuprocentową, ale trend jest dosyć wyraźny): dzieci w tym wieku,
których rodzice dość luźno traktują kwestie wyglądu, ogólnie są dość
luźno wychowywane . Słowo "luźne" bynajmniej nie jest tu określeniem
pozytywnym.
Oczywiście są wyjątki, jak zawsze. Niemniej jednak zauważyłam, że im
większa swoboda w "udorosłowieniu" dziecka, tym wyraźniejsze jest, że
owemu dziecku na zdrowie owa swoboda nie wychodzi.
Faktem jest, że powyższe odnosi się głównie do dziewczynek. Chłopcom
jakoś wygląd nie rzuca się w takim stopniu na mózg.

Agnieszka
--
Proudly (-.-------.- Folk Lore for the Masses -.--------.-)
Presents: ("Kobieta znacznie mniej odpowiada za to, co robi.)
GG:1584 ( Mężczyzna powinien się wstydzić." Jacek Kijewski)

Agnieszka Krysiak

unread,
Dec 7, 2005, 2:33:43 AM12/7/05
to
A czereśnie tego lata były słodkie, co poświadcza "Iwon\(k\)a"
<iwon...@poczta.onet.pl> mówiąc:

>a moja corka nawet nie chce sama spobowac, ani nawet kiedy ja spytalam
>czy chce skosztowac szampana na sylwestra.

Brałaś kiedyś pod uwagę, że może nie chce spróbować _przy tobie_? Bo
nawet jesli obecnie nie ma pociągu do tej stacji, to peer pressure jest
w pewnym wieku (nie mówię, że akurat w tym wieku, w jaki twoja córka
jest teraz) wystarczajaco mocna, że rodzic może się nawet nie
dowiedzieć, jakie eksperymenty latorośl sobie funduje.
Oczywiście ty w Stanach masz nieco ułatwione zadanie, bo u ciebie zakaz
sprzedaży alkoholu osobom niepełnoletnim jest faktycznie egzekwowany,
niemniej jednak.

Agieszka

złośliwa

unread,
Dec 7, 2005, 2:37:10 AM12/7/05
to

Użytkownik "Nixe" <ni...@faupe.peel> napisał
| złośliwa

| > Bo wybitnie niecierpie tandetnych tatuaży z gum. Są paskudne a jeszcze
| > gorsze po jednym dniu noszenia :/ I wybitnie nie podobają mi się ręce
| > dzieci obtatuażowane od przedramienia po kłykcie palców.
|
| A nie pomyślałaś, że jej samej może się to podobać?
|
Gdyby jej się to aż tak bardzo podobało to by przy tym wynalazku się
upierała, na razie wszystko jest jasne - "upiększamy" na weekend :)


| I IMHO chyba to jest ważniejsze.
| [tylko błagam - bez argumentów typu "a jak się jej spodoba picie piwa, to
| co?" ;-]
|

bardziej mi chodził po głowie argument "mamo mam za małe piersi, mogę sobie
powiększyć?" ;)

--
Kasia + prawie 5 letnia Weronika
http://www.weronika.ckj.edu.pl/
gg 181718


złośliwa

unread,
Dec 7, 2005, 2:49:49 AM12/7/05
to

Użytkownik "Nixe" <ni...@faupe.peel> napisał
| Przecież włosów nie farbuje się tylko i wyłącznie w celu szokowania, ale
też
| (a może przede wszystkim) w celu polepszenia swojego wyglądu (a tym samym
| samopoczucia).
|
polepszeniem swojego wyglądu wg dziecka może byc też tatuaż na czole, może
być chodzenie w obszarpanej bluzce do szkoły, odsysanie tłuszczu,
zwiększenie piersi, korekta nosa - chyba nie muszę mówić że każdy z nas
miał/ma kompleksy na danym punkcie. Ważne jest na ile pozwolimy dziecku
zagłębiać się w nie. Moim zadaniem jest utwierdzać moje dziecko w tym ze
jest śliczną, kochaną córeczką akceptowaną przez wszystkich ( pomimo wady
zgryzu ) i nie musi się upiększać żeby się przypodobać reszcie bo dla mnie
jest najpiękniejsza na świecie :) Gdybym w pewnym momencie powiedziała "tak,
możesz ufarbować włosy bo wygladasz niekorzystnie" to by było jak olewactwo,
jakby wszystko co do tej pory mówiłam i w co wierzyłam było jednym wielkim
oszustwem i zwodzeniem.

puchaty

unread,
Dec 7, 2005, 2:49:20 AM12/7/05
to
Dnia Tue, 6 Dec 2005 08:15:41 +0100, Basia Z. napisał(a):

> No i co tu zrobić z takim ?

Nie wiem.
Ale może weźcie się z mężem i pojedźcie na jakiś urlop we dwoje.

puchaty

Basia Z.

unread,
Dec 7, 2005, 2:53:44 AM12/7/05
to

Użytkownik "miranka" :

> Wydaje mi się, że w tym wypadku własny przykład działa o wiele lepiej niż
> zakazy. Moi rodzice też nigdy nie zakazywali mi alkoholu. Jako nastolatka
> dostawałam wino do świątecznego obiadu i szampana na Sylwestra i jakoś
> alkoholiczką nie jestem.

My robimy tak samo.
Owszem pijemy czasem w domu alkohol (po jednym piwie wieczorem), z okazji
uroczystości pozwalaliśmy spróbować wina lub szampana.
3 lata temu ze starszym (wtedy 16-latkiem) na Sylwestra w kuchni chatki
otwieraliśmy wspólnie wszystkie butelki (dobrego) wina i z każdej próbowali
po ćwierć kieliszka.
Obecnie ma 19 lat i czasem wypije piwo, chociaż raczej nie lubi ale nawet z
"osiemnastek" swoich kolegów wracał całkowicie trzeźwy. To ja się przyznam
że ja w jego wieku miałam więcej na sumieniu, bo w moim wypadku na I roku
studiów klasycznie zadziałał syndrom "spuszczenia z łańcucha".

Tylko że ze starszym synem nigdy nie miałam żadnych problemów dotyczących
właśnie jego wyglądu (typu farbowanie włosów) ten starszy należy do takiej
frakcji co wygląd jest im całkiem obojętny (chociaż o higienę bardzo dba),
co nosi nie to co modne, ale to co dla niego jest wygodne, je to co mu
smakuje, nie przynależy do żadnej grupy, bo jest zbyt dużym indywidualistą.
No w każdym razie zawsze idzie pod prąd, ale mimo tego ma wśród swoich
znajomych dużą popularność i szacunek.

I dlatego przyznam że teraz problemy 14-latka mnie nieco zaskoczyły, bo
myślałam ze już to przerabiałam.

Pozdrowienia

Basia

Lila

unread,
Dec 7, 2005, 2:47:29 AM12/7/05
to
Nixe <ni...@faupe.peel> napisał:
> Stąd moje pytanie - co to za zasady, wg których nie pozwala się na
> farbowanie włosów?

Wiesz, moja 14-letnia corka zapytała sie kiedys, czy może zafarbowac włosy
probka farby (ciemny fiolet) z Filipinki. Powiedzialam, ze wolę nie - bo:
- jej naturalny kolor dobrze odpowiada barwie i oprawie jej ócz :-)
- farba nie poprawi kondycji wlosow
- kiedy, jak nie teraz, ma blyszczec swoją naturalną, młodzieńczą urodą
Przekonałam ;-)

Pozdrowienia,
Lila

puchaty

unread,
Dec 7, 2005, 2:57:47 AM12/7/05
to
Dnia Wed, 7 Dec 2005 08:49:49 +0100, złośliwa napisał(a):

> Użytkownik "Nixe" <ni...@faupe.peel> napisał
>| Przecież włosów nie farbuje się tylko i wyłącznie w celu szokowania, ale
> też
>| (a może przede wszystkim) w celu polepszenia swojego wyglądu (a tym samym
>| samopoczucia).
>|
> polepszeniem swojego wyglądu wg dziecka może byc też tatuaż na czole, może
> być chodzenie w obszarpanej bluzce do szkoły, odsysanie tłuszczu,
> zwiększenie piersi, korekta nosa

Dorośli mają identycznie, nie rozumiem rozróżnienia.

>... Moim zadaniem jest utwierdzać moje dziecko w tym ze


> jest śliczną, kochaną córeczką akceptowaną przez wszystkich ( pomimo wady
> zgryzu )

IMO błąd. Zadaniem rodziców jest budować w dziecku poczucie samoakceptacji
bez względu na opinie otoczenia.

> i nie musi się upiększać żeby się przypodobać reszcie bo dla mnie
> jest najpiękniejsza na świecie :)

Dla Ciebie jest, dla tatusia pewnie też ale w szkole nagle się okaże, że
inne mają bardziej/mniej...

> Gdybym w pewnym momencie powiedziała "tak,
> możesz ufarbować włosy bo wygladasz niekorzystnie" to by było jak olewactwo,
> jakby wszystko co do tej pory mówiłam i w co wierzyłam było jednym wielkim
> oszustwem i zwodzeniem.

Bo było.

IMO nie rzecz w tym by się sobie podobać lub nie ale w tym by się wyglądem
nie przejmować zanazbyt. Bo nikt nie jest doskonały a problem jeśli chcesz
zawsze w lustrze wypatrzysz. Dlatego niech się i pofarbuje syn Basi - jego
sprawa. IMO to pierwszy poważny krok w stronę świadomości, że wygląd nie
jest taki ważny (szczególnie dla faceta).

puchaty

siwa

unread,
Dec 7, 2005, 3:11:16 AM12/7/05
to
Mrówka <mrow...@buziaczek.pl> napisał(a):

> Jak nie pozwole
> zafarbowac w domu to zrobi to na kolonii,tam co druga osoba farbuje wlosy.

Wyslę na kolonie karne albo z Radiem Maryja!

--
s i w a
w pozyczonym berecie

złośliwa

unread,
Dec 7, 2005, 3:19:30 AM12/7/05
to

Użytkownik "puchaty" <padiszacht...@gazeta.pl> napisał
złośliwa :

| > polepszeniem swojego wyglądu wg dziecka może byc też tatuaż na czole,
może
| > być chodzenie w obszarpanej bluzce do szkoły, odsysanie tłuszczu,
| > zwiększenie piersi, korekta nosa
|
| Dorośli mają identycznie, nie rozumiem rozróżnienia.
|
nie rozumiesz jaka jest różnica między 40-latką a 14-latką ?
Nie wierzę że gdyby szczęscie Twojego dziecka zależało od tego czy ma
miseczkę w rozmiarze D czy A to zgodziłbyś się na powiększenie piersi swojej
pociesze ;)

| >... Moim zadaniem jest utwierdzać moje dziecko w tym ze
| > jest śliczną, kochaną córeczką akceptowaną przez wszystkich ( pomimo
wady
| > zgryzu )
|
| IMO błąd. Zadaniem rodziców jest budować w dziecku poczucie samoakceptacji
| bez względu na opinie otoczenia.
|

myślałam że to samo napisałam ?
To ze otoczenie nas akceptuje to zasługa tego że sami się akceptujemy ( a
sami się akceptujemy wtedy kiedy nasze kompleksy nie trafiają na podatny
grunt który w pierwszych latach życia to rodzina ) - IMHO oczywiście.


| > i nie musi się upiększać żeby się przypodobać reszcie bo dla mnie
| > jest najpiękniejsza na świecie :)
|
| Dla Ciebie jest, dla tatusia pewnie też ale w szkole nagle się okaże, że
| inne mają bardziej/mniej...
|

a co mnie interesuje co inne dzieci mają w szkole ? Gdyby wszystkie dzieci w
zimę nagle przyszły bez butów do szkoły to znaczy że ja w ramach
solidarności mam puścić dziecko również bez butów ?
Kiedy można pozwolić a nawet lekko popchnać w stronę solidarności - to można
a kiedy kłóci się to z naszym rozsądkiem to czemu mam niby popierać ? Ja
jestem ostatnią z tych co to wskakuja w ogień bo przywódca tak powie :/
Niestety, spotkałam się z tym problemem już teraz - "mamo a Martyna
powiedziała że ja się brzydko ubieram" - nie szaleję jednak i nie zmieniam
garderoby córki pod dyktando Martyny tylko tłumaczę dziecku że są różne
style ubierania się i ze akurat to co się podoba Martynce niekoniecznie musi
się jej podobać - z góry mówię że 3/4 ciuchów córki to rzeczy które ona lubi
nosić i akceptuje je.

|
| IMO nie rzecz w tym by się sobie podobać lub nie ale w tym by się wyglądem
| nie przejmować zanazbyt.
|

ooo własnie :) I tu chyba kryje się cały sekret - no ale wiadomo, są dzieci
które się nie przejmują a są i takie co to przeżywają strasznie. Dlatego
IMHO potrzebne są jakieś zasady.

Katarzyna Kulpa

unread,
Dec 7, 2005, 3:59:16 AM12/7/05
to
"złośliwa" <niezl...@usun.to.interia.pl> napisał(a):
>
> Użytkownik "Nixe" <ni...@faupe.peel> napisał
> | złośliwa

> | > sama miałam pofarbowane
> | > włosy w wieku 19 lat i na taki wiek mogłabym się zgodzić.
> |
> | ROTFL :) Chyba żartujesz.
> |
> emmm no nie byłam klasyczną nastolatką dodam na swoje usprawiedliwienie
> :)
> A pofarbowałam tylko dlatego że uwaga ... moja mama stwierdziła że mam
> mysie
> włosy i trzeba coś z tym zrobić. A skoro już mnie zdążyła przekonać to
> pędem
> do fryzjera ( bo córka w każdej chwili moze się rozmyślić ) i po godzinie

> wyszłam .... z czerwienią strażacką na włosach.

wyglada na to, ze masz, hmm... zle doswiadczenia w kwestii farbowania
wlosow. nie dosc, ze decyzja wyszla od mamy, to jeszcze nie wyszlo -
IMHO najgorsza kombinacja :)

moze jednak nie przerzucaj emocji z tym zwiazanych na swoje decyzje jako
rodzica?

-- kasica

MOLNARka

unread,
Dec 7, 2005, 4:06:25 AM12/7/05
to
Użytkownik "Basia Z." <bjz_@_(prosze_usun_podkreslenia)_poczta.onet.pl> napisał

Napiszę coś z perspektywy osoby, której _zawsze_ jest za ciepło i której zawsze
wszyscy mówia 'ubierz się cieplej'.
(I, która wcale nie choruje częściej niż reszta znanej mi populacji)

Odczepcie się !
Jesteśmy dorośli i naprawdę wiemy jak sie mamy ubrać!
To jest makabrycznie denerwujące jak wszyscy wiedzą lepiej co powinnam włożyć,
zeby mi było 'ciepło' a ja w danej rzeczy czuje się jak kurczak na rożnie.

Pozdrawiam
MOLNARka ... o matko Ty znowu rozgogolona :-)

złośliwa

unread,
Dec 7, 2005, 4:24:52 AM12/7/05
to

Użytkownik "Katarzyna Kulpa" <kas...@hot.pl> napisał

| wyglada na to, ze masz, hmm... zle doswiadczenia w kwestii farbowania
| wlosow. nie dosc, ze decyzja wyszla od mamy, to jeszcze nie wyszlo -
| IMHO najgorsza kombinacja :)
|
ale ja nie mówię że nie wyszło - efekt mnie przerósł :) Uwielbiam intensywny
kolor włosów ale niekoniecznie na swojej głowie ;)

| moze jednak nie przerzucaj emocji z tym zwiazanych na swoje decyzje jako
| rodzica?
|

nie dorabiaj ideologii :) Moje doświadczenia z farbowaniem włosów ( a jakby
nie było trwają już 10 lat ) nie mają nic współnego z tym czy podobają mi
się takie włosy u 14 latki czy też nie.

kolorowa

unread,
Dec 7, 2005, 4:30:08 AM12/7/05
to
"złośliwa" napisała

> To ze otoczenie nas akceptuje to zasługa tego że sami się akceptujemy ( a
> sami się akceptujemy wtedy kiedy nasze kompleksy nie trafiają na podatny
> grunt który w pierwszych latach życia to rodzina ) - IMHO oczywiście.

> jestem ostatnią z tych co to wskakuja w ogień bo przywódca tak powie :/

Masz dystans do przywódców i tego też oczekujesz od Weroniki. Ale
równocześnie oczekujesz, że będzie się podporządkowywać Tobie dlatego, że
tak? Nie bardzo też sobie wyobrażam, jak chcesz nauczyć córkę
nieprzywiązywania zbytniej wagi do wyglądu, skoro sama piszesz, jak bardzo
Ci na takim a nie innym wyglądzie zależy.

Małgosia

złośliwa

unread,
Dec 7, 2005, 4:45:58 AM12/7/05
to

Użytkownik "kolorowa" <vio...@autograf.pl> napisał

| Masz dystans do przywódców i tego też oczekujesz od Weroniki. Ale
| równocześnie oczekujesz, że będzie się podporządkowywać Tobie dlatego, że
| tak?
|
nie rozumiem, jeśli dzieci nie widzą pewnych autorytetów w rodzicach to w
kim mają je widzieć ? W koleżankach z klasy ?

Nie bardzo też sobie wyobrażam, jak chcesz nauczyć córkę
| nieprzywiązywania zbytniej wagi do wyglądu,
|

nieprawda - nigdzie nie pisałam że chcę jej tego nauczyć. Chcę wykształcić w
niej niepoddawanie się opiniom i sugestiom klasowego guru. Bo nie wierzę że
dziecko które akceptuje swój wygląd przez 14 lat, które same sobie się
podoba na raz stwierdza że ma krzywy nos, odstające uszy, za małe piersi i
że wypadałoby coś zrobić z włosami - musi to byc podyktowane chwilowym
zauroczeniem kimś kto akurat ma wpływ na dziecko.

siwa

unread,
Dec 7, 2005, 4:56:26 AM12/7/05
to
złośliwa <niezl...@usun.to.interia.pl> napisał(a):

> chodzenie w obszarpanej bluzce do szkoły,

<nieufnie>To jakaś patologia jest?

--
s i w a

300 łat na dżinsach...
to se ne wrati...

Agnieszka

unread,
Dec 7, 2005, 5:03:18 AM12/7/05
to
Użytkownik "złośliwa" <niezl...@usun.to.interia.pl> napisał w wiadomości
news:dn6ava$b1c$1...@atlantis.news.tpi.pl...

>
> nieprawda - nigdzie nie pisałam że chcę jej tego nauczyć. Chcę wykształcić
> w
> niej niepoddawanie się opiniom i sugestiom klasowego guru. Bo nie wierzę
> że
> dziecko które akceptuje swój wygląd przez 14 lat, które same sobie się
> podoba na raz stwierdza że ma krzywy nos, odstające uszy, za małe piersi i
> że wypadałoby coś zrobić z włosami - musi to byc podyktowane chwilowym
> zauroczeniem kimś kto akurat ma wpływ na dziecko.

No ale cały wątek zaczął się od nastolatka, który chciał poeksperymentować z
fryzurą, a eksperymentowanie w tym wieku jest rzeczą naturalną i
niekoniecznie jest związane z brakiem samoakceptacji czy też zgubnym wpływem
kogokolwiek. Chciał zrobić coś, co tysiące ludzi codziennie robi w zaciszu
swoich domów i nikogo to nie bulwersuje. Ani nie jest tematem na pierwsze
strony kolorowych piśmideł jak poprawianie nosa (Kayah), uszu (moda
komunijna) czy piersi (a nie wiem kto tam sobie na przestrzeni ostatnich 10
lat coś powiększał/pomniejszał). I jakkolwiek jestem w zasadzie przeciwna
farbowaniu włosów przez młodzież, to jednak gdy widzę w jednym rzędzie coś o
piersiach (choć, na litość, tego chyba syn Basi nie zamierza na razie
zmieniać) i o farbowaniu włosów, to mi się przypomina hrabia Fredro i jego
"znaj proporcją, mociumpanie"...

Agnieszka

puchaty

unread,
Dec 7, 2005, 5:10:41 AM12/7/05
to
Dnia Wed, 7 Dec 2005 09:19:30 +0100, złośliwa napisał(a):

>|> polepszeniem swojego wyglądu wg dziecka może byc też tatuaż na czole,
> może
>|> być chodzenie w obszarpanej bluzce do szkoły, odsysanie tłuszczu,
>|> zwiększenie piersi, korekta nosa
>| Dorośli mają identycznie, nie rozumiem rozróżnienia.
> nie rozumiesz jaka jest różnica między 40-latką a 14-latką ?

Biorąc pod wzgląd aspekty, które wywołują chęć tej zmiany - nie rozumiem.

> Nie wierzę że gdyby szczęscie Twojego dziecka zależało od tego czy ma
> miseczkę w rozmiarze D czy A to zgodziłbyś się na powiększenie piersi swojej
> pociesze ;)

Jeżeli jej szczęście by od tego zależało to byłaby to moja porażka jako
rodzica. A wtedy mogę sobie pozwalać lub nie - bez znaczenia.

>|>... Moim zadaniem jest utwierdzać moje dziecko w tym ze
>|> jest śliczną, kochaną córeczką akceptowaną przez wszystkich ( pomimo
> wady
>|> zgryzu )
>| IMO błąd. Zadaniem rodziców jest budować w dziecku poczucie samoakceptacji
>| bez względu na opinie otoczenia.
> myślałam że to samo napisałam ?
> To ze otoczenie nas akceptuje to zasługa tego że sami się akceptujemy ( a
> sami się akceptujemy wtedy kiedy nasze kompleksy nie trafiają na podatny
> grunt który w pierwszych latach życia to rodzina ) - IMHO oczywiście.

W grunicie rzeczy w nawiasie napisałaś, że akceptujemy siebie jeśli
otoczenie nas akceptuje a na początku życia jest tym otoczeniem rodzina.
Czyli otoczenie nas akceptuje jak my siebie akceptujemy a my siebie
akceptujemy jak akceptuje nas otoczenie:-/
Otóż wydaje mi się, że nie do końca tak jest. Wydaje mi się, że nie wolno
chronić dziecka przed nieakceptacją ale raczej sprawiać by czuło się
możliwie dobrze niezależnie od poziomu akceptacji jakie dostaje od
otoczenia.

>|> i nie musi się upiększać żeby się przypodobać reszcie bo dla mnie
>|> jest najpiękniejsza na świecie :)
>| Dla Ciebie jest, dla tatusia pewnie też ale w szkole nagle się okaże, że
>| inne mają bardziej/mniej...
> a co mnie interesuje co inne dzieci mają w szkole ?

Mówię o Twoim dziecku.

>| IMO nie rzecz w tym by się sobie podobać lub nie ale w tym by się wyglądem
>| nie przejmować zanazbyt.
> ooo własnie :) I tu chyba kryje się cały sekret - no ale wiadomo, są dzieci
> które się nie przejmują a są i takie co to przeżywają strasznie.

A ja myślę, że wpierw są rodzice, którzy się nie przejmują i tacy, co
przeżywają strasznie.

> Dlatego
> IMHO potrzebne są jakieś zasady.

Jeśli się chce wpływać na dziecko a nie na siebie - jak najbardziej.

puchaty

złośliwa

unread,
Dec 7, 2005, 5:12:25 AM12/7/05
to

Użytkownik "Agnieszka" <a...@zwawy.net> napisał

| No ale cały wątek zaczął się od nastolatka, który chciał poeksperymentować
z
| fryzurą,
|
no i gro ludzi by przyzwoliło na ten eksperyment a jedna nie.
Czy już możemy zakończyć tą dyskuję ? :)

puchaty

unread,
Dec 7, 2005, 5:13:47 AM12/7/05
to
Dnia Wed, 7 Dec 2005 11:12:25 +0100, złośliwa napisał(a):

> Czy już możemy zakończyć tą dyskuję ? :)

Niby jak mamy to zrobić?

puchaty

Agnieszka

unread,
Dec 7, 2005, 5:14:49 AM12/7/05
to
Użytkownik "złośliwa" <niezl...@usun.to.interia.pl> napisał w wiadomości
news:dn6cgt$hq4$1...@atlantis.news.tpi.pl...

>
> Użytkownik "Agnieszka" <a...@zwawy.net> napisał
> | No ale cały wątek zaczął się od nastolatka, który chciał
> poeksperymentować
> z
> | fryzurą,
> |
> no i gro ludzi by przyzwoliło na ten eksperyment a jedna nie.
> Czy już możemy zakończyć tą dyskuję ? :)

Zauważ, że ja się w ogóle w dyskusji o pozwalaniu nie udzialałam.
Mnie tylko zadziwiło postawienie w jednym rzędzie farbowania włosów i
korekty piersi ;-)

Agnieszka

Jarek Spirydowicz

unread,
Dec 7, 2005, 5:15:29 AM12/7/05
to
In article <apfli9z8...@franolan.net>,
siwa <siwa@BEZ_TEGO.gazeta.pl> wrote:

> Mrówka <mrow...@buziaczek.pl> napisał(a):
>
> > Jak nie pozwole
> > zafarbowac w domu to zrobi to na kolonii,tam co druga osoba farbuje wlosy.
>
> Wyslę na kolonie karne
>

Żeby po powrocie śmierdział fajkami?

> albo z Radiem Maryja!
>
Wróci z ufarbowanymi pod moherowym beretem.

--
Jarek
Kamil 27.11.98, Police
To tylko moje prywatne opinie.

It is loading more messages.
0 new messages