poczytalam archiwum i postanowilam dopytac sie o pewne szczegoly.
Pacjent - labrador, w znacznej czesci obecnie ostrzyzony do leczenia.
Choroba - grzybica skory (zeskrobina byla pobierana, ale jaki to typ
grzyba - nie wiem - mieszkamy w nieduzym miescie i laboratorium
weterynaryjnego to tu nie ma ... )
Dotychczasowe leczenie:
ketokonazol w tabletkach + clotrimazol -> nawrot
flumycon w tabletkach + daktarin -> nawrot
lamisilatt przez 2 tygodnie rekomendowane przez producenta, potem
przerwane leczenie -> nawrot (chociaz moze nie tyle nawrot, co
ujawnily sie ogniska + strupy, ktorych wczesniej nie bylo widac... )
Jedyne, co naprawde wydaje sie dzialac, to ten lamisilatt.
Obecnie prowadzone dzialania:
- pies zostal caly 'uprany' w Nizoralu i splukany woda z octem
- smarowanie lamisilattem codziennie
- przed smarowaniem przemywanie woda z octem, zeby zakwasic skore
- na noc psikanie w pachwinach Daktarinem, zeby sie lobuz nie lizal
- caly dom jest spsikiwany roztworem octu (raczej octem z woda niz
woda z octem ... ;)) , psie lozko takoz. Poslanie dostaje takze dawke
Daktarinu codziennie.
Po tygodniu takiej walki nie widac nowych ognisk, a istniejace wydaja
sie zdychac.
Co jeszcze moge zrobic?
Doczytalam sie w archiwum, ze Fungiderm to to samo, co Clotrimazol.
Czy warto stosowac na nie chora na razie reszte psa, zeby zapobiec
kolejnemu rozlazeniu sie grzyba? (fungiderm zdaje sie w spreju jest?)
A Imaverol? Znalazlam ulotke po angielsku, troche informacji w sieci -
czy to faktycznie podziala? Czy polecalibyscie myc psa Imaverolem i
potem smarowac Lamisilattem?
Uzbrojona w wiedze zdobyta od Was, moglabym pojsc do lekarza i swoje
sugestie mu podsunac, bo zdaje sie, ze takiego przypadku jak nasz to
oni tutaj nie mieli :)
Przy okazji serdecznie dziekuje Natalii, ktorej mejla wraz z adresem
posialam, za udzielone mi wczesniej porady!
Pozdrawiam
Magdalena
+ labrador w placki
U mnie też grzyb już w odwrocie i mam podobne doświadczenia z Lamisilattem,
z tym, że tydzień podany na ulotce to czysta teoria, z jednego kota zeszło
po trzech tygodniach, z drugiego ciągle jeszcze nie zeszło, ale już
prawie...
Imaverol to inny związek z tej samej grupy co clotrimazol, fluconazol,
ketokonazol i mikonazol (Daktarin), ale wielu moich znajomych chwali go jako
najskuteczniejszy. Ja w tej chwili ostatniego zagrzybionego kota traktuję
codziennie Lamisilattem, a co trzy dni Imaverolem - moja wetka nie widziała
przeciwskazań. Imaverol wprowadziłam dodatkowo, ponieważ ostatnio zaczęłam
się gonić z grzybem po powierzchni kota - jak tylko wytłukłam na jakimś
kawałku, to przesuwał się kawałek dalej, a maścią trudno wysmarować
odpowiednio duży margines wokół ognisk. Imaverol jest w płynie, więc się da.
Liczę, że to przyniesie efekt.
Powodzenia w walce :-)
Natalia
> U mnie też grzyb już w odwrocie i mam podobne doświadczenia z
Lamisilattem,
> z tym, że tydzień podany na ulotce to czysta teoria, z jednego kota
zeszło
> po trzech tygodniach, z drugiego ciągle jeszcze nie zeszło, ale już
> prawie...
Mysle ze ten tydzien to na ludzi podany, u zwierzakow trzeba po prostu
walczyc do skutku ...
> Ja w tej chwili ostatniego zagrzybionego kota traktuję
> codziennie Lamisilattem, a co trzy dni Imaverolem - moja wetka nie
widziała
> przeciwskazań.
A "technicznie" jak to robisz? Bo na ulotce napisane jest, zeby psa
spryskiwac roztworem Imaverolu. Wydaje sie to byc dobrym rozwiazaniem,
bo wlezie wszedzie w siersc, nawet tam, gdzie ognisk grzyba nie widac
... I czy w tym dniu co spryskujesz, to tez Lamisilatt, czy dopiero
nastepnego dnia? (ulotka mowi, zeby nie laczyc Imaverolu z innymi
preparatami)
Co prawda jako niegdysiejsza wlascicielka kota nie bardzo wyobrazam
sobie, jak mozna kota spryskac czymkolwiek ... chyba ze go w dybach
unieruchamiasz ;)
> się gonić z grzybem po powierzchni kota - jak tylko wytłukłam na
jakimś
> kawałku, to przesuwał się kawałek dalej,
Ano wlasnie, to scierwo takie wredne jest, ze jak sie oczysci jeden
kawalek to on hyc na kolejny ...
> Powodzenia w walce :-)
I nawzajem :)
Ja sie tym razem uparlam, grzyb albo ja, juz caly dom pachnie jak
marynaty, bo wszystko octem spsikuje :)
Pozdrawiam
Magdalena
Też doszam do takiego wniosku. U TŻta faktycznie wystarczył tydzień (bo też
miał jedno małe ognisko) :-)
> > Ja w tej chwili ostatniego zagrzybionego kota traktuję
> > codziennie Lamisilattem, a co trzy dni Imaverolem - moja wetka nie
> widziała
> > przeciwskazań.
> A "technicznie" jak to robisz? Bo na ulotce napisane jest, zeby psa
> spryskiwac roztworem Imaverolu. Wydaje sie to byc dobrym rozwiazaniem,
> bo wlezie wszedzie w siersc, nawet tam, gdzie ognisk grzyba nie widac
Namaczam mu sierść gazikiem umaczanym w roztworze. To dość wygodne i
bezstresowe dla kota. Potem nakładam mu kołnierz na łeb, żeby się nie lizał,
ale u psa nwet to nie będzie konieczne. Podobną technikę stosowaliśmy u
schroniskowej suki pokrytej grzybem prawie w 100%. Oczywiście wystrzyżenie
sierści bardzo pomaga zobaczyć granice grzyba i namoczyć odpowiedni
margines.
> ... I czy w tym dniu co spryskujesz, to tez Lamisilatt, czy dopiero
> nastepnego dnia? (ulotka mowi, zeby nie laczyc Imaverolu z innymi
> preparatami)
Lamisilatt stosuję codziennie wieczorem, Imaverol co trzy dni rano (tego
dnia dostaje więc dwa środki, w odstępie ok. 12 godzin.). Pytałam wetkę,
powiedziała, że mogę tak robić.
> Co prawda jako niegdysiejsza wlascicielka kota nie bardzo wyobrazam
> sobie, jak mozna kota spryskac czymkolwiek ... chyba ze go w dybach
> unieruchamiasz ;)
Nie jest tak źle :-) Namaczanie nawet nieźle znosi.
> Ja sie tym razem uparlam, grzyb albo ja, juz caly dom pachnie jak
> marynaty, bo wszystko octem spsikuje :)
Możesz dla odmiany rozpuścić kwasek cytrynowy i tym spryskiwać. Zawsze to
nowy aromat :-)
Pozdrawiam
Natalia
> Oczywiście wystrzyżenie
> sierści bardzo pomaga zobaczyć granice grzyba i namoczyć odpowiedni
> margines.
Wystrzyzony to on jest bardzo gustownie wokol wszystkich tych miejsc,
gdzie grzyb sie pojawil. Podziwiam swoj talent, gdzieniegdzie udalo mi
sie nawet w jodelke ;)
Wlalam imaverol do opakowania z pompka, spryskiwanie doskonale
namoczylo, jak sie okazuje.
> Lamisilatt stosuję codziennie wieczorem, Imaverol co trzy dni rano
(tego
> dnia dostaje więc dwa środki, w odstępie ok. 12 godzin.).
No to ja mu dzisiaj dam spokoj z Lamisilatem, posmaruje dopiero jutro
rano, zeby zostawic te min 12 godzin przerwy.
Wielkie dzieki za porady,
serdecznie pozdrawiam
Magda