Guz jest na szyi psa, wielkość ok. 5x4x2 cm.
Zaczyna się "rozpadać" - jest rana, która nie chce się zagoić i ciągle
wymaga opatrunku.
Moja sunia ma w tym roku 12 lat, cukrzycę (dostaje 34 j. insuliny WOS-
lente / 20kg wagi).
Ze względu na cukrzycę mój wet ostrzega, że zabieg może być
niebezpieczny dla psa, może się nie wybudzić.
Zdjęcia RTG pozwalają stwierdzić 3-4 guzy w środku, nieznacznie
powiększone od zeszłego roku.
Pies jest karmiony karmą Royal Diabetic 30.
Sam stan psiaka przyzwoity, jak na to, co przeszła.
Z góry dziękuję za pomoc,
michał
> Guz jest na szyi psa, wielko�� ok. 5x4x2 cm.
> Zaczyna si� "rozpada�" - jest rana, kt�ra nie chce si� zagoi� i ci�gle
> wymaga opatrunku.
Piszesz ze bylo robione zdjecie RTG.
Co obejmowalo?
Pluca sa czyste?
A bylo robione usg jamy brzusznej?
Guz jest duzy, z opisu bardzo nieciekawy, wyglada na zlosliwy. Wiesz co to
dokladnie jest?
Piszesz o dodatkowych innych guzach. Co to znaczy - w srodku? Obok tego, na
szyi - czy w jamie brzusznej?
Mysle ze przede wszystkim warto sie zastanowic - jakie sa szanse powodzenia
operacji. Czy ona ma sens.
Bo jesli guz jest zlosliwy, a te pozostale guzy "w srodku" sa przerzutami -
to usniecie guza pierwotnego bez ruszenia pozostalych moze ze spora szansa
dac ich gwaltowny rozrost. Sporo nowotworow zlosliwych tak ma.
Tu by sie przydala konsultacja z onkologiem wet., w wiekszych miastach
takowi sa.
Wydaje mi sie ze w przypadku tak duzego, rozpadajacego sie guza nie ma
szans na plytka narkoze, jesli ta operacja ma jakikolwiek sens, bo to musi
byc calkiem rozlegla operacja, z usunieciem sporego zapasu tkanek. Inaczej
- tak naprawde szkoda psa meczyc :(
Nie wiem gdzie mieszkasz - ale ja bym sunie skonsultowala z onkologiem,
jesli by powiedzial ze warto probowac operacji - to wtedy bym sie jej
podjela, w miejscu gdzie zwierzak jest monitorowany podczas operacji i
najlepiej - gdzie bierze w niej udzial anestezjolog.
To znacznie zwieksza szanse psicy na udana operacje.
Niedawno operowalam 14 - letnia kotke z prawie niewydolna watroba, miala
wycinany duzy nowotwor zlosliwy z pecherzyka zolciowego.
Tez sie bardzo wahalam, ale ja mialam latwiej - decyzje mialam dwie do
wyboru - uspic ja albo operowac.
Ale i komfort - bo swietny chirurg do dyspozycji.
Trzymam kciuki :)
--
Pozdrawiam serdecznie
Agnieszka Mocka��o
http://republika.pl/kocia_stronka/
Odpisuj�c na priv, wytnij USUN_TO z adresu.
> Piszesz ze bylo robione zdjecie RTG.
> Co obejmowalo?
płuca i jamę brzuszną
> Pluca sa czyste?
nie
> Guz jest duzy, z opisu bardzo nieciekawy, wyglada na zlosliwy. Wiesz co to
> dokladnie jest?
nie było testu.
> Mysle ze przede wszystkim warto sie zastanowic - jakie sa szanse powodzenia
> operacji. Czy ona ma sens.
Ze względu na wiek i ogól stanu (zaawansowana cukrzyca), Wet sugeruje
nie ruszać guza na szyi i tych w środku.
> Bo jesli guz jest zlosliwy, a te pozostale guzy "w srodku" sa przerzutami -
najpierw stwierdzono guzy w środku - podczas zeszłorocznego RTG.
Guz na szyi pojawił się dopiero na początku roku.
> Wydaje mi sie ze w przypadku tak duzego, rozpadajacego sie guza nie ma
> szans na plytka narkoze, jesli ta operacja ma jakikolwiek sens, bo to musi
> byc calkiem rozlegla operacja, z usunieciem sporego zapasu tkanek. Inaczej
> - tak naprawde szkoda psa meczyc :(
I tu jest problem - nie wiadomo, jak psina zareaguje na pełną narkozę
przy jej cukrzycy...
Gdy dwa lata temu miała operacyjnie usuwane oko (duże komplikacje
cukrzycowe), już były problemy, długo się wybudzała.
Cały problem w tym, że guz zaczyna się "rozpadać" i jest ciągle
otwarty. Opatrunki opatrunkami, ale...
> Ale i komfort - bo swietny chirurg do dyspozycji.
Też jestem zadowolony z "mojej" lecznicy.
> Trzymam kciuki :)
dziękuję.
Po 4 godzinach już sama wchodziła do domu.
Mam nadzieję, że teraz będzie już wszystko dobrze.
michał