A dlaczego go pokonywać? Autorytety to w jakiś sposób jednostki
ponadprzeciętne. Część się zna, część nie, coś tam tworzą. U nas też
wynalazki to raczej nie domena warcholących mas.
Owszem, spotkałem się z opinią, że taki układ zabija twórczość, ale nie
wiem czy to prawda. Na pewnym poziomie, w obrębie przydzielonych zadań
nie da się nie myśleć i nie jest to też w opozycji do autorytetu (np.
szefa), któremu przecież zależy aby coś się pracownikowi udało. Ten
przykład co podałem, że facet nie potrafił mi objaśnić dlaczego coś
robi, to przecież nie oznacza, że on tego nie wie, ale odnośnie
pierwotnego problemu, to się po prostu układa w pewną całość: akceptować
polecenia, nie zadawać pytań dlaczego tak a nie inaczej.
To działa również na poziomie innej osoby kwestionującej autorytety, w
tym własny. Przeciętny Chińczyk nie uwierzy, że masz rację jeśli nie
będzie przekonany, że się znasz na tym o czym mówisz. To wszystko jest
dość bezrefleksyjne, oparte na stwierdzeniach (ponownie, autorytetach),
nie zaś na wywodzie logicznym.
Taki przykład: babka, zajmującą się pewną obrazową techniką
instrumentalną, w której też się specjalizowałem o czym ona nie
wiedziała. No i jesteśmy w jej pracowni, na ścianach różne pouczające
plakaty, obrazy otrzymane tą techniką, no i na jednym z nich jak wół
artefakty związane z pewnym bardzo typowym uszkodzeniem częsci
wykonawczej urządzenia. To była rzecz naprawdę podstawowa, ale co
istotne, nawet osoba nie znająca tej techniki, mogła stwierdzić, że coś
jest tu nie tak - na pewnym poziomie szczegółów obrazu wszystko było
zduplikowane. Zwróciłem babce uwagę najbardziej delikatnie jak
potrafiłem, wyjaśniłem z czego ten artefakt się bierze. Jedyną
odpowiedzią było ha ha ha (próba przykrycia śmiechem niewygodnej
sytacji), no i wisiało to dalej jeszcze przez parę miesięcy.
Ten cały paraliż "dlaczego" nie ma oczywiście nic wspólnego z
inteligencją. To jest czyste uwarunkowanie, którego pozbywają się
pracując w odpowiednim środowisku przez parę miesięcy.
Poza tym jest ich dość dużo, więc jednak ktoś się zawsze znajdzie co
wybije się ponad uwarunkowania.
--
Marcin