Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Oto istota społeczeństwa...

2 views
Skip to first unread message

Jacek Maciejewski

unread,
Dec 25, 2021, 4:56:03 AM12/25/21
to
Oto istota społeczeństwa - "Gdy na ulicach widać policję, ludzie nie
popełniają przestępstw". Zapożyczone z chińskiej mądrości. Ciekawe
będzie co na to powiecie patrząc z europejskiej perspektywy?
--
Jacek
I hate haters.

Marcin Debowski

unread,
Dec 25, 2021, 9:45:37 PM12/25/21
to
On 2021-12-25, Jacek Maciejewski <jac...@go2.pl> wrote:
> Oto istota społeczeństwa - "Gdy na ulicach widać policję, ludzie nie
> popełniają przestępstw". Zapożyczone z chińskiej mądrości. Ciekawe
> będzie co na to powiecie patrząc z europejskiej perspektywy?

W takim Singapurze, z dominujacą kulturą chińską, na ulicy nie widać
policji, a ludzie nie popełniają przestępst. Nie chodzi bowiem o to aby
widzieć policję, a aby mieć poczucie nieuchronności kary za popełnione
przestępstwo. Ten mechanizm jest akurat dość społecznie uniwersalny w
tym na gruncie kultury zachodniej.

Zresztą czy widać czy nie, to mechanizm jest ten sam - poczucie
bezkarności lub brak poczucia kontroli powoduje, że diabełki szaleją,
lub bardziej swojsko, gdy nie ma kota myszy harcują.

--
Marcin

Jacek Maciejewski

unread,
Dec 26, 2021, 4:05:55 AM12/26/21
to
Dnia Sun, 26 Dec 2021 02:45:35 GMT, Marcin Debowski napisał(a):

> Zresztą czy widać czy nie, to mechanizm jest ten sam - poczucie
> bezkarności lub brak poczucia kontroli powoduje, że diabełki szaleją,
> lub bardziej swojsko, gdy nie ma kota myszy harcują.

Ta "policja" to skrót, ogólnie chodzi o aparat śledzenia, wykrywania.
IMO mamy tu do czynienia z dwoma różnymi modelami społecznymi. Chiński
model zakłada dość głęboką inwigilację. Kamery na ulicach, system
indywidualnego punktowania, cenzura mediów i netu i ludzie to znoszą ze
zrozumieniem. U nas takie rzeczy są nie do zaakceptowania. Ludzie
wychodzą na ulicę protestować przeciw próbom ograniczania netu czy
innych mediów i bywają nawet skuteczni. Inwigilacja musi być sądownie
zatwierdzana. Policja ma nosić kamerki osobiste interweniując.
Skutki w obu przypadkach są też znamienne. W Chinach (a to 1/4 ludności
świata w sporym zagęszczeniu) już zapomniano o covidzie bo społeczeństwo
dopuszcza drakońskie ograniczenia wolności osobistej a u nas 50%
wyszczepienia bo władze boją się stracić opinię u antyszczepionkowców i
umiera codziennie paręset osób. Ale za to każdy ma wybór.
Oba te systemy wyewoluowały w starciu z lokalnymi uwarunkowaniami w
ciągu ostatnich 3 tysięcy lat lecz patrząc na te uwarunkowania, nie
umiałbym przewidzieć takich efektów. A ciekawe by było wskazać przyczyny
ukształtowania się dwóch różnych modeli. Sam Konfucjusz nie wystarczy,
zresztą on był raczej skutkiem aniżeli przyczyną.

Marcin Debowski

unread,
Dec 26, 2021, 2:40:08 PM12/26/21
to
Nie pomogę w aspekcie historycznym, ale siedzę w Azji od ponad 20 lat i
jeśli miałbym wskazać podstawowe uwarunkowania, które rzutują lub mogą
rzutować na to co opisałeś to silna hierarchizacja społeczna na poziomie
i rodziny i pracy oraz opieranie się na autorytetach. W typowej kulturze
chińskiej nie dyskutuje się z szefem a kwestionowanie jego poleceń czy
decyzji jest praktycznie niespotykane. Wiedza pochodzi głównie od
autorytetów raczej niż jako wynik samodzielnych przemyśleń czy działań.
To jest bardzo widoczne i w pracy i na codzień, bo tak uwarunkowani
Chińczycy praktycznie nie zadają pytania "dlaczego?" nie oczekują takich
pytań i nie radzą sobie często z takimi pytaniami. To są najbardziej
widoczne różnice gdy wchodzi się np. w zawodowe interakcje. Jest to na
tyle silne, że możesz mieć np. gościa po doktoracie - czytaj raczej
inteligentnego i wykształconego, gdzie będzie ci zdawał relację z tego
co zrobił (np. przygotowując jakiś produkt), zapytasz o powód jakieś
czynności to on zamiast go podać, powtórzy tę relację.

--
Marcin

Jacek Maciejewski

unread,
Dec 26, 2021, 4:23:09 PM12/26/21
to
Dnia Sun, 26 Dec 2021 19:40:04 GMT, Marcin Debowski napisał(a):

> Chińczycy praktycznie nie zadają pytania "dlaczego?"

Chyba nie powiesz że są skazani na wieczne kopiowanie rozwiązań
wymyślonych gdzie indziej? I nikt tam nie powie "eureka!"? Jakoś muszą
godzić wynalazczość czy odkrywczość z tradycją i poleganiem na
sprawdzonych rozwiązaniach. Muszą być tam jakieś struktury czy
mechanizmy społeczne umożliwiające pokonanie autorytetu.

Marcin Debowski

unread,
Dec 26, 2021, 8:09:58 PM12/26/21
to
On 2021-12-26, Jacek Maciejewski <jac...@go2.pl> wrote:
A dlaczego go pokonywać? Autorytety to w jakiś sposób jednostki
ponadprzeciętne. Część się zna, część nie, coś tam tworzą. U nas też
wynalazki to raczej nie domena warcholących mas.

Owszem, spotkałem się z opinią, że taki układ zabija twórczość, ale nie
wiem czy to prawda. Na pewnym poziomie, w obrębie przydzielonych zadań
nie da się nie myśleć i nie jest to też w opozycji do autorytetu (np.
szefa), któremu przecież zależy aby coś się pracownikowi udało. Ten
przykład co podałem, że facet nie potrafił mi objaśnić dlaczego coś
robi, to przecież nie oznacza, że on tego nie wie, ale odnośnie
pierwotnego problemu, to się po prostu układa w pewną całość: akceptować
polecenia, nie zadawać pytań dlaczego tak a nie inaczej.

To działa również na poziomie innej osoby kwestionującej autorytety, w
tym własny. Przeciętny Chińczyk nie uwierzy, że masz rację jeśli nie
będzie przekonany, że się znasz na tym o czym mówisz. To wszystko jest
dość bezrefleksyjne, oparte na stwierdzeniach (ponownie, autorytetach),
nie zaś na wywodzie logicznym.

Taki przykład: babka, zajmującą się pewną obrazową techniką
instrumentalną, w której też się specjalizowałem o czym ona nie
wiedziała. No i jesteśmy w jej pracowni, na ścianach różne pouczające
plakaty, obrazy otrzymane tą techniką, no i na jednym z nich jak wół
artefakty związane z pewnym bardzo typowym uszkodzeniem częsci
wykonawczej urządzenia. To była rzecz naprawdę podstawowa, ale co
istotne, nawet osoba nie znająca tej techniki, mogła stwierdzić, że coś
jest tu nie tak - na pewnym poziomie szczegółów obrazu wszystko było
zduplikowane. Zwróciłem babce uwagę najbardziej delikatnie jak
potrafiłem, wyjaśniłem z czego ten artefakt się bierze. Jedyną
odpowiedzią było ha ha ha (próba przykrycia śmiechem niewygodnej
sytacji), no i wisiało to dalej jeszcze przez parę miesięcy.

Ten cały paraliż "dlaczego" nie ma oczywiście nic wspólnego z
inteligencją. To jest czyste uwarunkowanie, którego pozbywają się
pracując w odpowiednim środowisku przez parę miesięcy.

Poza tym jest ich dość dużo, więc jednak ktoś się zawsze znajdzie co
wybije się ponad uwarunkowania.

--
Marcin
0 new messages