Zaczęło się od Korwina-Mikke. Lubię czytać jego felietony. Ale od
jakiegoś czasu zaczęło mnie w nich uderzać wprost obsesyjne dopatrywanie
się AGENTÓW. Wszędzie byli agenci, doszło do tego że kryzys w UPR miał
być też sprawą agentów... Stąd nowa partia. (Gdyby ktoś nie wiedział od
niedawna można zapisać się do Platformy JKM).
Pomyślałem sobie: Jak to jest że człowiek dysponujący "cybernetycznym"
umysłem jednocześnie tak bardzo potrafi popaść w swoistego rodzaju obsesję?
Potem był Michalkiewicz. Trafiłem na niego z blogu Korwina-Mikke Na
początku czytałem jego felietony dotyczące gospodarki, później niestety
trafiłem na te "obsesyjnie żydowskie". Pomyślałem sobie dokładnie to
samo co o Korwinie... Świetny analityczny umysł i ta idee fixe....
Nie mogłem spać po nocach, pytanie "dlaczego?", wciąż zaprzątało mój
umysł, czytałem coraz więcej i więcej pana M. i pana K-M., starając się
wydobyć ukrytą prawdę...
I wtedy pojawił się artykuł Ziemkiewicza dotyczący Giedroycia. Znalazłem
go niby przypadkiem szukając informacji na temat UPR i panów M i KM.
Ziemkiewicz był przez pewien czas rzecznikiem prasowym UPR i odszedł ze
stanowiska, ponieważ jak sam twierdził "UPR okazało się nie partią, ale
zbiorowiskiem ludzi ogarniętych pewnymi szalonymi ideami".
Bratnia dusza pomyślałem! A kiedy w RP przeczytałem artykuł, w którym
Ziemkiewicz pisze:
"Trudno podejrzewać, by Redaktor (Stalker: Giedroyć), u którego
antyklerykalizm miał charakter wręcz pogłębiającej się z wiekiem obsesji
(podobnie skądinąd, jak u Dmowskiego antysemityzm − niesamowita sprawa,
jak umysły do bólu ścisłe, racjonalne i logiczne potrafią zarazem w
pewnym obszarze fiksować!)"
Wiedziałem już, że to nie może być przypadek! Wiedziałem już, że te
felietony są tylko zasłoną dymną, przynętą, która miała zainteresować
mnie tematem, dać do myślenia, pokierować na właściwe tory. Kiedy
przeczytałem artykuł Ziemkiewicza osiągnąłem drugi stopień
wtajemniczenia, brakowało mi jedynie ostatniego kroku, swoistego
"wyznania wiary", odnalezienia odpowiedzi na pytanie:
Dlaczego? Dlaczego tak świetne analityczne umysły mają takie problemy z
syntezą? Czy to brak umiejętości syntezy? Czy też może ich nadmiar?
Swoista hipersyntezja? Dlaczego po precyzyjnym rozłożeniu zegarka na
części nie potrafią złożyć go z powrotem, w gmatwaninie śrubek i kółek
zębatych, będących wszak jeszcze przed chwilą zwykłym zegarkiem, widząc
teraz kosmiczny pojazd?
Nie będę ukrywał, że zacząłem już wątpić, ale wtedy na grupie
dyskusyjnej spotkałem Robakksa. Czy to przypadek, że przybrał on
pseudonim tajemniczego księdza, symbolu przewodnika zbłąkanych i
zagubionych Polaków? Jego obsesja na punkcie alefitów, obecnych wszędzie
i zawsze dała mi do zrozumienia, że nie mogę się poddawać...
Rzuciłem się zatem na ksiażki Ziemkiewicza, ufając że znajdę w nich
kolejne wskazówki i podpowiedzi. Poszedłem do biblioteki i wtedy... nie
uwierzycie... obok książek Ziemkiewicza znalazłem "Wahadło Foucalta",
niesamowite studium rodzącej się idee fixe:
I znalazłem odpowiedź:
"...Kiedy wymienialiśmy się płodami naszej wyobraźni, wydawało się nam,
i słusznie, że wykorzystujemy skojarzenia niedopuszczalne, że dokonujemy
jakichś dziwacznych połączeń, którym wstydzilibyśmy się dawać wiarę -
gdyby je nam przypisano. Dodawało nam otuchy uzgodnienie - milczące, jak
wymaga etykieta ironii - że parodiujemy logikę tamtych. Ale w czasie
długich przerw, kiedy każdy z nas osobno gromadził materiały do wspólnej
pracy, ze spokojnym sumieniem, gdyż w przekonaniu, że zbiera fragmenty,
które złożą się na parodię mozaiki, nasze mózgi przywykły wiązać bez
ustanku wszystko ze wszystkim, a to wymagało pewnych nawyków, jeśli
miało się dokonywać automatycznie. Sądzę, że na pewnym etapie znika
różnica między nawykiem udawania, iż się wierzy, a nawykiem wierzenia.
Tak dzieje się ze szpiegami. Przenikają do tajnych służb wroga,
przyzwyczajają się myśleć jak on, jest to dla nich jedyny ratunek, ale
nie ulega wątpliwości, że po jakimś czasie przechodzą częściowo na drugą
stronę barykady, bo staje się ona ich stroną. Albo z tymi, którzy żyją
samotnie, mając tylko psa za towarzysza; rozmawiają z nim od rana do
wieczora, z początku starają się zrozumieć jego logikę, potem utrzymują,
że to pies zrozumiał ich logikę, najpierw spostrzegają, że jest
nieśmiały, potem że zazdrosny, jeszcze potem że drażliwy, a wreszcie
zaczynają bez ustanku się na niego złościć i urządzać sceny zazdrości.
Są pewni, że pies upodobnił się do nich, ale to oni upodobnili się do
swojego psa, są dumni, że go uczłowieczyli, ale w istocie sami się
spsili..."
"... wszyscy trzej zatracaliśmy stopniowo tę intelektualną trzeźwość
spojrzenia, która pozwala odróżniać podobne od tożsamego, metaforę od
samej rzeczy, zatracaliśmy tę tajemniczą, olśniewającą i piękną
umiejętność, dzięki której zawsze potrafimy powiedzieć, że ten a ten
zbydlęciał, ale nie sądzimy, by wyrosła mu sierść i kopyta, podczas gdy
szaleniec myśli "zbydlęciał" i natychmiast widzi, iż tamten szczeka albo
chrząka, albo pełza, albo lata..."
Już teraz wiem co chieli mi przekazać publicyści, jaki plan przyświeca
ich tajnemu stowarzyszeniu...
Stalker, muszę kończyć, przed hotelem zaparkowały dwa czarne samochody,
nie wiem jak się dowiedzieli, nie wiem czy uda mi się wymknąć...
> Pomyślałem sobie: Jak to jest że człowiek dysponujący "cybernetycznym"
> umysłem jednocześnie tak bardzo potrafi popaść w swoistego rodzaju obsesję?
To chyba prawie ~norma. ;))
> Dlaczego? Dlaczego tak świetne analityczne umysły mają takie problemy z
> syntezą? Czy to brak umiejętości syntezy?
IMO właśnie z tego upartego dążenia do syntezy wynikają obsesje! Syntezą
jest idee fixe, która pięknie wszystko łączy, scala, jest jakimś -
wszystko jedno jakim - rozwiązaniem. Największym problemem dla umysłów
analitycznych jest pozostawienie tego zegarka w częściach i patrzenie na
każdy trybik w oderwaniu, dostrzeganiu sensu w każdej pojedynczej śrubce.
> Stalker, muszę kończyć, przed hotelem zaparkowały dwa czarne samochody,
> nie wiem jak się dowiedzieli, nie wiem czy uda mi się wymknąć...
Daj znak, że przeżyłeś. ;)
Ewa
> Albo z tymi, kt�rzy �yj�
> samotnie, maj�c tylko psa za towarzysza; rozmawiaj� z nim od rana do
> wieczora, z pocz�tku staraj� si� zrozumie� jego logik�, potem utrzymuj�,
> �e to pies zrozumia� ich logik�, najpierw spostrzegaj�, �e jest
> nie�mia�y, potem �e zazdrosny, jeszcze potem �e dra�liwy, a wreszcie
> zaczynaj� bez ustanku si� na niego z�o�ci� i urz�dza� sceny zazdro�ci.
> S� pewni, �e pies upodobni� si� do nich, ale to oni upodobnili si� do
> swojego psa, s� dumni, �e go ucz�owieczyli, ale w istocie sami si�
> spsili..."
Aaaa, to o mojej s�siadce!
:-D
PS. Stalkie, tych dw�ch w czarnych samochodach to tylko firma kateringowa!
--
Ikselka.
--
(tekst w nowej ortografi: �->u, ch->h, rz->� lub sz, -ii -> -i)
Ortografia to NAWYK, cz�sto nielogiczny, ktury ludzie oci�ali umys�owo,
na�ucaj� bezmy�lnie nast�pnym pokoleniom. reforma.ortografi.w.interia.pl
> PS. Stalkie, tych dw�ch w czarnych samochodach to tylko firma kateringowa!
Taaaa, nooo, a na drzwiach mieli napis WHO... :-)
Stalker
>> Stalker, muszę kończyć, przed hotelem zaparkowały dwa czarne
>> samochody, nie wiem jak się dowiedzieli, nie wiem czy uda mi się
>> wymknąć...
>
> Daj znak, że przeżyłeś. ;)
Złapali i zaszczepili na grypę... na strzykawkach widziałem napis Baxter :-)
Stalker
> IMO właśnie z tego upartego dążenia do syntezy wynikają obsesje! Syntezą
> jest idee fixe, która pięknie wszystko łączy, scala, jest jakimś -
> wszystko jedno jakim - rozwiązaniem.
I jeszcze przyszła mi do głowy inna, anty-koncepcja.
Taka obsesyjna idee fixee wynika z wewnętrznego nieuświadomionego oporu
przed ciągłym analizowaniem, które musi być dla umysłu analitycznego na
dłuższą metę strasznie męczące. Obsesja ułatwia i upraszcza wiele
analiz. Może jest też takim mimowolnym symptomem zmęczenia, co
potwierdzałoby Twoje spostrzeżenie, że nasila się z wiekiem.
BTW Czytałam ostatnio małą lekturkę o aktywności artystycznej we
wczesnym okresie dziecięcym. Jedno mnie bardzo zaskoczyło, ale w sumie
wydaje się sensowne. Otóż okazuje się, że dzieci wybitnie uzdolnione
plastycznie, napotykają w początkowym okresie swojej "twórczości" na
więcej trudności, niż dzieci przeciętnie uzdolnione. Są bardziej
spostrzegawcze, mają zaskakujące skojarzenia i oryginalne pomysły, które
przerastają ich umiejętności realizatorskie, więc często ich twórcze
próby kończą się fiaskiem.
Może "nasze" podstarzałe umysły analityczne spotyka problem odwrotny -
umiejętności i warsztat mają już udoskonalony, natomiast oryginalność
zaczyna szwankować. ;))
Ewa
> XL wrote:
>
>> PS. Stalkie, tych dw�ch w czarnych samochodach to tylko firma kateringowa!
>
> Taaaa, nooo, a na drzwiach mieli napis WHO... :-)
>
Aaaaa, bo drzwi boczne nieprzesuwne otworzyli i nie zobaczy�e� reszty
napisu "...LESALE STORE" :-P
--
Ikselka.
> Stalker, musz� ko�czy�, przed hotelem zaparkowa�y dwa czarne samochody,
> nie wiem jak si� dowiedzieli, nie wiem czy uda mi si� wymkn��...
wiesz co stalker?
to jest NIESAMOWICIE ciekawe.
w�tek TRWANIA w swojej osobistej obsesji.
wiem, �e mo�na zauwa�a� t� obsesj�.
by� jej �wiadomym.
i jednocze�nie ulega� jej bez myd�a.
mo�na widzie� obsesje innych.
doznawa� pot�nego impulsu nerwowego, usi�uj�c kogo� "uzdrowi�".
b�d�c samemu "chorym".
jak dla mnie - jedyn�, dobr� recept� na �ycie jest zdanie
"prawda was wyzwoli"
ale ta recepta potrafi byďż˝ tak strasznďż˝ truciznďż˝...
> Stalker, muszę kończyć, przed hotelem zaparkowały dwa czarne
> samochody, nie wiem jak się dowiedzieli, nie wiem czy uda mi się
> wymknąć...
Uda Ci się, uda!
To byłaby rzeczywiście odpowiedź wyjaśniająca, skąd biorą się u wybitnych
dziwne teorie. Poniekąd jest to jeszcze jeden dowód na to, że tylko wydaje
się nam, ludziom, iż sami podejmujemy świadome decyzję we wszystkich
sprawach. Tymczasem coś robi to jakby za nas w zbyt wielu przypadkach.
Ulegamy "zainstalowanym" w nas mechanizmom, które to nasze człowieczeństwo
każe nam pokonywać. Chcesz czy nie chcesz - z kim przestajesz, takim się
stajesz. Kogo czytasz z przyjemnością, przejmujesz jego mentalość, chcesz go
mentalnie naśladować. I tak jak mówisz: Najpierw tylko małpujesz, a potem
już, podążając za małpowaniem, z przekonaniem zmieniasz myślenie. :)
Ale uwaga! Czy po tak intensywnej lekturze JKM, M i Z - nie stajesz się
powoli częścią tego samego spisku? ;)
--
pozdrawiam
michał
Robakksa wymieniłeś, to zrób experyment i pogadaj z nim, ale w taki
sposób aby w pewnych momentach dotykać rzeczywistości, życia. To
zobaczysz kiedy dostaje opsesji Alfeickiej, ja zastanawiałem się nad
tym, że dzięki jego opsesji można by napisać jakieś wielkie dzieło,
byłby pomocny, bo by kontrolował jak bardzo trzymasz się
rzeczywistości, swoimi wybuchami szału.;) Moim zdaniem główna
przyczyna tych manii, to odskok od konkretu,od człowieczeństwa np;
średniowiecze,= elita była wariatami, bo była pod wpływem dogmtyki kk,
za to ludzie prości, namacalnie badali rzeczywistość i w tamtym
okresie, byli po prostu zdrowi.
Teraz jest inaczej, ludzie prości wariują, bo nasz cywilizacja jest
już bardzo wyrafinowana i naszpikowana wiedzą, w takim świecie nie
radzą sobie psychicznie.
Medea też ma dużo racji w tym co napisała , bo im jesteśmy starsi, a
życie mknie co raz szybciej, tym bardziej domagamy się zdefiniowanej
rzeczywistości, rozumiesz= ciągle następują zmiany, a my już nie
nadąrzamy, a im bardziej nie nadąrzamy tym szybciej chcemy ułożyć
sobie konstruktywny światek, dynamika naszego życia go rozwla , a my
co raz bardziej chcemy zmusić ją do tego konstruktu.
Poza tym rzeczywistość jest obsesyjna, kojarzymy zjawska, i na
przykład ; jak potrafimy nauczyć psa żeby sikał na widok kości,= tak
skojarzył te fakty, tak samo my kształtujemy swoją rzeczywistość, ale
żeby to się utrzymało jako porządek w chaosie, potrzebna jest mania
obsesyjnego powtarzania.
Michalkiewicz ma swietne komentarze i celne.
To oczywiscie wersja nie dla czytelnika Wyborczej,
ktory ma rozgrywki zakulisowe przetlumaczone
w prostej formie, zeby wiedzial co ma myslec.
Jego analiza rzeczywistosci jest swietna -
jesli znasz lepszego publicyste - prosze o info! :)
Pozdrawiam,
Duch
To już wiem, czemu takie błędy robisz, skąd to mieszanie grup... po prostu
nie wytrzymujesz napięcia...
Trzymaj się a nie daj się!
Siostra
Szczepiďż˝ Ciďż˝ przyjechali! Uciekaj!!
Qra
> Michalkiewicz ma swietne komentarze i celne.
Swietne to one sa, ale czy celne? :-)
> To oczywiscie wersja nie dla czytelnika Wyborczej,
> ktory ma rozgrywki zakulisowe przetlumaczone
> w prostej formie, zeby wiedzial co ma myslec.
A w jakiej formie tlumaczy to Michalkiewicz? :-)
> Jego analiza rzeczywistosci jest swietna
No ba, wszystko jak na dloni widac nie? :-)
> jesli znasz lepszego publicyste - prosze o info! :)
Ale ma byc z idee fixe, czy bez? :-)
BTW. To co napisalem o spiskach, to tylko pierwsza czesc tekstu,
dotyczaca TWORCOW teorii spiskowych (i to tez nie wszystkich). Umyslow
czesto poteznych, "cybernetycznyvh", ale dotknietych tym brakiem/
nadmiarem umiejetnosci np. syntetycznych. Mimo wszystko zaliczylbym
ich do grupy tworcow, producentow, oni hoduja, uprawiaja, to czym zywi
sie grupa odtworcow, konsumentow :-)
To ta grupa, ktora bierze wnioski wysnute przez tworcow i z roznych
powodow "uzywa" ich w zyciu.
Stalker, ale o tej grupie, zainspirowanej grupa jak czas znajde :-)
> A w jakiej formie tlumaczy to Michalkiewicz? :-)
Juz tlumacze. Pamietasz tzw. afere Lyzwinskiego?
Ktory rzekomo zrobil dziecko Anecie K.?
1. Wersja Wyborczej jest taka:
Skandal!!! Skandal!!!
Co za potwor z Lyzwinskiego.
Zrobil dziecko niednej poslance. Ona tak placze.
Biedna pani Aneta, wykorzystywana,molestowana, mobbingowana itd. itd.
Afe, afe Samoobrona.
-tlukli temat caly tydzien, po czym okazalo sie ze .... to nie dziecko Lyzwy
!!!
To jest wyborcza papka.
2. Wersja Michalkiewicza jak i moja bylaby taka:
PiSowi nie spodobala sie wspolpraca z SO. PiS i pomocne mu sluzby
przygotowaly na "przystawki" pulapke. W jednym dniu SO i LPR
zostaly zaatakowane LPR - faszyzm, SO - meolestowanie.
Wyborcza wraz z Dziennikiem podajze, wystapily jako "tuby" tej akcji
zorganizowanej. Dolaczyly "niezalezne i obiektywne media" typu TVN,
oraz chlopaki z TERAZ MY, gdzie pokazywali lzy pani Anetki.
Nota bene: pani Anetka nie plakala nad molestowaniem do czasu,
gdy odcieto jej posadke w gminie. Wtedy nabrala "Krzywdy"
-koniec wersji Michalkiewicza-
===================
Rozumiem Cie. Jak wiele osob w tym kraju, stoisz okrakiem i
nie wiesz co masz myslec. Z jednek strony wyborcza, ugladzona papka,
z drugiej cos przeciwnego - "ciemny spisek".
Rozumiem ten dylemat - jedna strona musi klamac.
Trzeba sie zdecydowac bo ciezko
stac okrakiem.
Jako prawde wybrales Wyborcza.
Jesli tak to druga strona dla ciebie klamie.
A poniewaz meczy Cie swiadomosc bo czujesz ze cos
w wywodach Michalkiweicza musi byc,
wiec starasz sie ten dysonas zlikwidowac,
ironizujac ze "spiskowcow".
Banalne!
Ja stoje z drugiej strony, znaczy to co opisuje Mich. to nie spisek,
to opis zakulisowych, rzeczywistych rozrywek. Ciekawy ze komus
moze wydawac sie to tak bardzo niewiarygodne?
-------
Ciekawi mnie tez - dlaczego _teraz_ podejmujesz temat?
Walka jasnogrodu ze spiskowcami
najwieksza byla jakies 2, 3 lata temu,
gdy walczyl PO PiS. I nakrecaly media.
Teraz jest z tym spokoj bo media nie kreca tego.
A moze jakis konkretny artykul, jakis "obrzydliwie spiskowy"?
Bo najlepiej rozmawiac o konkretnym temacie. Prosze o linka.
Pozdrawiam!
Duch
Duchu, teraz tylko jednym zdaniem: Obsmialem sie jak norka :-)
Jestes klasycznym, wrecz klinicznym przykladme spiskowca :-)
Stalker
A wiesz, że za tymi obsesjami idzie somatyka, czyli jak przywiążesz
dziką, wściekłą świnie do łańcuchu i ona zacznie wyć , szarpać się ,
skręcać. To to właśnie jest wyraz twarzy takich osób.
Niech sie to moje nazywa "spiskowiec", tylko ... co w tym smiesznego?
Z ktorym framentem wersji Michalkiewicza sie nie zgadzasz?
Gdy wybuchla sprawa Lyzwy, na poczatku jeszcze,
rozmawialem wtedy z ... wiesz, tacy mlodzi, wyksztalceni z miasta.
Powiedzialem im wtedy (rozmowa toczyla sie w kuchni) ze
wyglada na to
ze sprawa Lyzwy jest sztucznie krecona i ze mozliwe nawet
ze Lyzwa nie jest ojcem dziecka.
Wtedy ktos powiedzial chyba nawet do mnie "zwiariowales".
W sobote oglosili wyniki testow.
A w poniedzialek, nikt mlodych i wyksztalconych,
nie chcial sie juz wybrac do kuchni na herbatke :)
Rozumiem, lyso bylo chlopakom,
znowu medialnie zrobieni w bambo.
Czekam cierpliwie na odpowiedz :)
Pozdro!
Duch
Stalker
--------------------------------------------------------------------------------------
Prosze o zdefiniowanie (nie wiki!) wlasnymi slowami- tak, jak rozumiesz
pojecie: "spiskowa teoria dziej�w". Potem prosze o odniesienie sie do tego,
ze w r�znych instytucjach r�zni ludzie w skutek swoich znajomosci i
zajmowanego stanowiska stanowia praktycznie wladze w kazdym kraju, w kt�rym
co jakis czas wyborcy zmieniaja ta "oficjalna" wladze (nie dotyczy- lub w
malym stopniu dotyczy monarchii!). I wreszcie odnies sie do tego, czy w
dziejach swiata, wszystkie (prawie wszystkie) najbardziej znane fakty sa
wynikiem spisku. Jesli nie- prosze o przyklady waznych wydarzen, kt�re z
cala pewnoscia z zadnego spisku nie wynikly
--
Serdecznie pozdrawiam
Chiron
1. Znalezc czlowieka, z kt�rym mozna porozmawiac nie wysluchujac banal�w,
konowal�w, idiotyzm�w cwaniackich, lgarstw, falszywych zapewnien, tanich
sprosnosci lub specjalistycznych belkot�w "fachowca", dla kt�rego branzowe
wyksztalcenie plus umiejetnosc trzymania widelca jest cala jego kultura,
kogos bez plaskostopia m�zgowego i bez lizusowskiej mentalnosci- to znalezc
skarb.
- Waldemar Lysiak
2. Jedyna godna rzecz na swiecie tw�rczosc. A szczyt tw�rczosci to tworzenie
siebie
Leopold Staff
[......]
Poza tym rzeczywisto�� jest obsesyjna, kojarzymy zjawska, i na
przyk�ad ; jak potrafimy nauczy� psa �eby sika� na widok ko�ci,= tak
skojarzy� te fakty, tak samo my kszta�tujemy swoj� rzeczywisto��, ale
�eby to si� utrzyma�o jako porz�dek w chaosie, potrzebna jest mania
obsesyjnego powtarzania.
------------------------------------------------
Wystarczy odpowiedni stan umys�u i troch� samodyscypliny.
Tak: obsesyjne sikanie. Stan umys�u wiadomy.
--
Ikselka.
Musi zjawisko narzucić się świadoności, wokoło masz chaos rzeczy
otaczających, liście trawa, sierść kota , rysy na ścianie, itd;
miliardy miliardów drobiazgów, żeby z tego chaosu wyłonił się
porządek, potrzebujesz obsesji, w świadomości masz pułapkę, jeśli
powrócisz bez uzasadnienia do zjawiska, np; papieros po raz drugi, ona
natychmiast będzie szukała sensu twojego powrotu do papierosa, on
staje się najwżnieszy, reszta staje się niewidoczna tonie w mgle.
Zadajesz pytanie w obecności matki= skąd tu się wziął papieros, i cała
rzeczywistość jakby zawisa na papierosie, stwarza porządek narzucając
go matce i przez następne pół godziny romawiacie o paleniu,
papierosach, ale żeby to nastąpiło musiało zjawisko stać się obseją w
twojej świadomości. Tu działają dwie logiki, przyczynowo- skutkowa,
którą kontrolujemy i logika absurdu , która potrafii zniszczyć tą
pierwszą i całkowiecie tobą kierować.
No trudno. Ka�dy widzi to co chce.
[......]
Czy obsesja o kt�rej piszesz to jaka� forma, kt�r� wype�nia postrzeganie
zmys�owe �wiata tak by kszta�t z niej wydobyty by� zdatny do spo�ycia dla
umys�u ? A mo�e to jest jaka� sie� odruch�w warunkowych, lekkich i mocnych
natr�ctw, kt�re skrzywiaj� �wiat u drwala do postaci siekiery i drzewa ?
Zdefiniuj to jakoďż˝ lepiej.
Chcia�bym si� r�wnie� dowiecie� czym dla Ciebie jest logika absurdu ?
Coś narzuciło się twojej świadomości, np; ilość wypadków, zaczynasz
myśleć że tyle ludzi ginie w wypadkach, rozmawiasz o tym ze znajomymi,
przejmujesz się, jedziesz autobusem zastanawiając się czy kierowca
jest odpowiednio przeszkolony itd; to wszystko dzieje się na
marginesie twojego życia, czasem myśl wraca, czasem uciekasz od tego,=
po co ja się tym przejmuję=. Oprócz tego, chodzisz do szkoły ,
umawiasz się z dziewczyną, planujecie iść razem do ginekologa po
środki antykoncepcyjne, oglądacie ''Gwiezdne Wojny'', wracając od
dziewczyny '' zadowolny bardzo '' z planami na jutro, z postanowieniem
że musisz na jutro przeczytać lekturę, bo pałę wyłapiesz,
aż.....................włazisz pod nadjeżdzający samochód.
Logika absurdu wygrała, tak naprawdę sam siebie zabiłeś.
Stalker
--------------------------------------------------------------------------------------------
To ci dopiero zwolennik spiskowej teorii dziej�w!:-)
http://www.wykop.pl/link/261197/grupa-bilderberg-chce-kierowac-unia-europejska
--
serdecznie pozdrawiam
Chiron
[.......]
Odpowiednio trze�wy cz�owiek nie w�azi sobie pod samoch�d ot, tak.
Odpowiednio zdyscyplinowany nie pozwala umys�owi si� wyuzda�. Odpowiedni
stan umys�u w og�le nie ma ochoty na wyuzdanie i harce z obsesjami. Po
prostu sama tzw. wiedza czy jak wielu m�wi �wiadomo�� to nie wszystko. To
nawet nie jest "co�". Dopiero dzia�anie, robienie czego�, urzeczywistnianie
ma sens.
> Czyli kiedy idee zaminiajďż˝ siďż˝ w idee fixe?
> Albo: Jak zosta�em ofiar� spisku prawicowych publicyst�w, majacego na celu
> utworzenie lepszego, rozs�dniejszego �wiata...
>
> Zacz�o si� od Korwina-Mikke. Lubi� czyta� jego felietony. Ale od jakiego�
> czasu zacz�o mnie w nich uderza� wprost obsesyjne dopatrywanie si�
> AGENT�W. Wsz�dzie byli agenci, dosz�o do tego �e kryzys w UPR mia� by� te�
> spraw� agent�w... St�d nowa partia. (Gdyby kto� nie wiedzia� od niedawna
> mo�na zapisa� si� do Platformy JKM).
>
> Pomy�la�em sobie: Jak to jest �e cz�owiek dysponuj�cy "cybernetycznym"
> umys�em jednocze�nie tak bardzo potrafi popa�� w swoistego rodzaju
> obsesjďż˝?
>
> Potem by� Michalkiewicz. Trafi�em na niego z blogu Korwina-Mikke Na
> pocz�tku czyta�em jego felietony dotycz�ce gospodarki, p�niej niestety
> trafi�em na te "obsesyjnie �ydowskie". Pomy�la�em sobie dok�adnie to samo
> co o Korwinie... �wietny analityczny umys� i ta idee fixe....
>
> Nie mog�em spa� po nocach, pytanie "dlaczego?", wci�� zaprz�ta�o m�j
> umys�, czyta�em coraz wi�cej i wi�cej pana M. i pana K-M., staraj�c si�
> wydobyďż˝ ukrytďż˝ prawdďż˝...
>
> I wtedy pojawi� si� artyku� Ziemkiewicza dotycz�cy Giedroycia. Znalaz�em
> go niby przypadkiem szukaj�c informacji na temat UPR i pan�w M i KM.
> Ziemkiewicz byďż˝ przez pewien czas rzecznikiem prasowym UPR i odszedďż˝ ze
> stanowiska, poniewa� jak sam twierdzi� "UPR okaza�o si� nie parti�, ale
> zbiorowiskiem ludzi ogarni�tych pewnymi szalonymi ideami".
>
> Bratnia dusza pomy�la�em! A kiedy w RP przeczyta�em artyku�, w kt�rym
> Ziemkiewicz pisze:
>
> "Trudno podejrzewa�, by Redaktor (Stalker: Giedroy�), u kt�rego
> antyklerykalizm mia� charakter wr�cz pog��biaj�cej si� z wiekiem obsesji
> (podobnie sk�din�d, jak u Dmowskiego antysemityzm ? niesamowita sprawa,
> jak umys�y do b�lu �cis�e, racjonalne i logiczne potrafi� zarazem w pewnym
> obszarze fiksowaďż˝!)"
>
> Wiedzia�em ju�, �e to nie mo�e by� przypadek! Wiedzia�em ju�, �e te
> felietony s� tylko zas�on� dymn�, przyn�t�, kt�ra mia�a zainteresowa� mnie
> tematem, da� do my�lenia, pokierowa� na w�a�ciwe tory. Kiedy przeczyta�em
> artyku� Ziemkiewicza osi�gn��em drugi stopie� wtajemniczenia, brakowa�o mi
> jedynie ostatniego kroku, swoistego "wyznania wiary", odnalezienia
> odpowiedzi na pytanie:
>
> Dlaczego? Dlaczego tak �wietne analityczne umys�y maj� takie problemy z
> syntez�? Czy to brak umiej�to�ci syntezy? Czy te� mo�e ich nadmiar?
> Swoista hipersyntezja? Dlaczego po precyzyjnym roz�o�eniu zegarka na
> cz�ci nie potrafi� z�o�y� go z powrotem, w gmatwaninie �rubek i k�ek
> z�batych, b�d�cych wszak jeszcze przed chwil� zwyk�ym zegarkiem, widz�c
> teraz kosmiczny pojazd?
>
> Nie b�d� ukrywa�, �e zacz��em ju� w�tpi�, ale wtedy na grupie dyskusyjnej
> spotka�em Robakksa. Czy to przypadek, �e przybra� on pseudonim
> tajemniczego ksi�dza, symbolu przewodnika zb��kanych i zagubionych
> Polak�w? Jego obsesja na punkcie alefit�w, obecnych wsz�dzie i zawsze da�a
> mi do zrozumienia, �e nie mog� si� poddawa�...
A co to jest konkretnie alefia urojeniowa
i jakie ma symptomy (objawy)? :-)
Co t� chorob� wywo�uje i kto za tym stoi? :)
Edward Robak* z Nowej Huty
~>ďż˝<~
mi�o�nik m�dro�ci i nie tylko :)
> Rzuci�em si� zatem na ksia�ki Ziemkiewicza, ufaj�c �e znajd� w nich
> kolejne wskaz�wki i podpowiedzi. Poszed�em do biblioteki i wtedy... nie
> uwierzycie... obok ksi��ek Ziemkiewicza znalaz�em "Wahad�o Foucalta",
> niesamowite studium rodz�cej si� idee fixe:
>
> I znalaz�em odpowied�:
>
> "...Kiedy wymieniali�my si� p�odami naszej wyobra�ni, wydawa�o si� nam, i
> s�usznie, �e wykorzystujemy skojarzenia niedopuszczalne, �e dokonujemy
> jakich� dziwacznych po��cze�, kt�rym wstydziliby�my si� dawa� wiar� -
> gdyby je nam przypisano. Dodawa�o nam otuchy uzgodnienie - milcz�ce, jak
> wymaga etykieta ironii - �e parodiujemy logik� tamtych. Ale w czasie
> d�ugich przerw, kiedy ka�dy z nas osobno gromadzi� materia�y do wsp�lnej
> pracy, ze spokojnym sumieniem, gdy� w przekonaniu, �e zbiera fragmenty,
> kt�re z�o�� si� na parodi� mozaiki, nasze m�zgi przywyk�y wi�za� bez
> ustanku wszystko ze wszystkim, a to wymaga�o pewnych nawyk�w, je�li mia�o
> si� dokonywa� automatycznie. S�dz�, �e na pewnym etapie znika r�nica
> mi�dzy nawykiem udawania, i� si� wierzy, a nawykiem wierzenia.
> Tak dzieje si� ze szpiegami. Przenikaj� do tajnych s�u�b wroga,
> przyzwyczajaj� si� my�le� jak on, jest to dla nich jedyny ratunek, ale nie
> ulega w�tpliwo�ci, �e po jakim� czasie przechodz� cz�ciowo na drug�
> stron� barykady, bo staje si� ona ich stron�. Albo z tymi, kt�rzy �yj�
> samotnie, maj�c tylko psa za towarzysza; rozmawiaj� z nim od rana do
> wieczora, z pocz�tku staraj� si� zrozumie� jego logik�, potem utrzymuj�,
> �e to pies zrozumia� ich logik�, najpierw spostrzegaj�, �e jest nie�mia�y,
> potem �e zazdrosny, jeszcze potem �e dra�liwy, a wreszcie zaczynaj� bez
> ustanku si� na niego z�o�ci� i urz�dza� sceny zazdro�ci. S� pewni, �e pies
> upodobniďż˝ siďż˝ do nich, ale to oni upodobnili siďż˝ do swojego psa, sďż˝ dumni,
> �e go ucz�owieczyli, ale w istocie sami si� spsili..."
>
> "... wszyscy trzej zatracali�my stopniowo t� intelektualn� trze�wo��
> spojrzenia, kt�ra pozwala odr�nia� podobne od to�samego, metafor� od
> samej rzeczy, zatracali�my t� tajemnicz�, ol�niewaj�c� i pi�kn�
> umiej�tno��, dzi�ki kt�rej zawsze potrafimy powiedzie�, �e ten a ten
> zbydl�cia�, ale nie s�dzimy, by wyros�a mu sier�� i kopyta, podczas gdy
> szaleniec my�li "zbydl�cia�" i natychmiast widzi, i� tamten szczeka albo
> chrz�ka, albo pe�za, albo lata..."
>
> Ju� teraz wiem co chieli mi przekaza� publicy�ci, jaki plan przy�wieca ich
> tajnemu stowarzyszeniu...
>
> Stalker, musz� ko�czy�, przed hotelem zaparkowa�y dwa czarne samochody,
> nie wiem jak si� dowiedzieli, nie wiem czy uda mi si� wymkn��...
Sprawdź co to jest teoria chaosu, bo ty o czymś innym piszesz. Ludzie
aby stworzyć kształt rzeczywistości potrzebują obsesji, to się dzieje
na marginesie rzeczywistości, z tego tworzy się rzeczywistość, ta
rzeczywistość ten twór , potrafi nas ulepić jak ludzików z plasteliny,
nadać nam odpowiednie zachowanie, z którym się nie kontatujemy
świadomie . Ten człowiek tak bał się wypadków, aż swoją obsesją
stworzył rzeczywistość, dlatego zginął. np Tak się boję zachorować na
grypę, że w końcu się to samemu wywoła. Samosprawdzalna przepowiednia.
Jak zjawisko staje się obsesją, a następnie kształtuje nam
rzeczywistość= wywołujemy wilka z lasu i naprawdę giną owce.
Nagash wrote:
> U�ytkownik "glob" <robert.p...@gmail.com> napisa� w wiadomo�ci
> news:d3d498ae-dd51-4b04...@w19g2000yqk.googlegroups.com...
>
> [.......]
> Odpowiednio trze�wy cz�owiek nie w�azi sobie pod samoch�d ot, tak.
> Odpowiednio zdyscyplinowany nie pozwala umys�owi si� wyuzda�.
> Odpowiedni
> stan umys�u w og�le nie ma ochoty na wyuzdanie i harce z obsesjami. Po
> prostu sama tzw. wiedza czy jak wielu m�wi �wiadomo�� to nie
> wszystko. To
> nawet nie jest "co�". Dopiero dzia�anie, robienie czego�,
> urzeczywistnianie
> ma sens.
Sprawd� co to jest teoria chaosu, bo ty o czym� innym piszesz. Ludzie
aby stworzy� kszta�t rzeczywisto�ci potrzebuj� obsesji, to si� dzieje
na marginesie rzeczywisto�ci, z tego tworzy si� rzeczywisto��, ta
rzeczywisto�� ten tw�r , potrafi nas ulepi� jak ludzik�w z plasteliny,
nada� nam odpowiednie zachowanie, z kt�rym si� nie kontatujemy
�wiadomie . Ten cz�owiek tak ba� si� wypadk�w, a� swoj� obsesj�
stworzy� rzeczywisto��, dlatego zgin��. np Tak si� boj� zachorowa� na
gryp�, �e w ko�cu si� to samemu wywo�a. Samosprawdzalna przepowiednia.
Jak zjawisko staje si� obsesj�, a nast�pnie kszta�tuje nam
rzeczywisto��= wywo�ujemy wilka z lasu i naprawd� gin� owce.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
glob- to prawda. Odnie� to do cytowania przez Ciebie Topora- scenu gwa�tu
pedofilsko- pedalskiego. glob rzuci� w przestrze�form�- kt�rej gdzie�- tam,
kto�- tam nada tre��.
--
serdecznie pozdrawiam
Chiron
No stworzyło swoją rzeczywistość, bo coś często do tego powracasz.
[ciach]
> 2. Wersja Michalkiewicza jak i moja bylaby taka:
[ciach]
Ja się pytałem o formę wypowiedzi :-) Czyżby Michalkiewicz tłumaczył w
sposób skomplikowany, odwrotnie niż Wyborcza? :-)
A ja sie obśmiałem, bo napisałem posta, a ty zaraz potem wyskocyzłeś z
typowo "spiskowym" postem,
znaczy "spiskowiec" z krwi i kości jesteś :-) Sczegóły poniżej:
> ===================
> Rozumiem Cie. Jak wiele osob w tym kraju, stoisz okrakiem i
> nie wiesz co masz myslec. Z jednek strony wyborcza, ugladzona papka,
> z drugiej cos przeciwnego - "ciemny spisek".
Fakt: Napisałem post, którego najwyraźniej nie zrozumiałeś. Wynikał on z
pewnych przesłanek i przedstawiał pewne fakty, których załóżmy nie
znałeś, albo były dla Ciebie niejasne
Interpretacja: Ponieważ nie wiesz o co w poście NAPRAWDĘ chodzi,
dokonałeś ANALIZY tego co zaobaczyłeś i spróbowałeś dokonać ponownej
SYNTEZY mojej wypowiedzi. Jako, że masz swoja "idee fix", syntezy
dokonałeś, być może nawet bezwiednie, zgodnie z założeniami tejże idei.
No i wyszło Ci że jestem czytelnikiem Wyborczej, co okrasiłeś
odpowiednio obrazowymi pejoratywnymi skojarzeniami, jak na prawdziwego
twórcę teorii spiskowych przystało :-)
> Rozumiem ten dylemat - jedna strona musi klamac.
Jak prawdziwy spiskowiec wyraźnie i jednoznacznie zarysowałeś konflikt
pomiędzy "nami", a "nimi", a podział, oczywiście wg Ciebie jest jasny.
Strony oczywiście muszą być przeciwstawne: jedna kłamie, druga prawdę
mówi :-)
> Trzeba sie zdecydowac bo ciezko
> stac okrakiem. Jako prawde wybrales Wyborcza.
Kto nie z nami ten przeciwko nam :-)
> Jesli tak to druga strona dla ciebie klamie.
Oczywiście wnioski ciągle zgodne z idee fix, nie ma kompromisów :-)
> A poniewaz meczy Cie swiadomosc bo czujesz ze cos
> w wywodach Michalkiweicza musi byc,
> wiec starasz sie ten dysonas zlikwidowac,
> ironizujac ze "spiskowcow".
> Banalne!
Rozgryzłeś spisek. Sam sobie go stworzyłeś, sam wytłumaczyłeś :-)
ETap weryfikacji własnych wniosków jest niepotrzebny. No bo co mógłby
powiedzieć autor postu, oprócz tego co sami już ustaliliśmy? :-)
> Ja stoje z drugiej strony, znaczy to co opisuje Mich. to nie spisek,
> to opis zakulisowych, rzeczywistych rozrywek. Ciekawy ze komus
> moze wydawac sie to tak bardzo niewiarygodne?
> -------
> Ciekawi mnie tez - dlaczego _teraz_ podejmujesz temat?
No ale nie ma dobrego spisku bez Tajemnicy :-)
> Walka jasnogrodu ze spiskowcami
> najwieksza byla jakies 2, 3 lata temu,
> gdy walczyl PO PiS. I nakrecaly media.
> Teraz jest z tym spokoj bo media nie kreca tego.
Oczywiście Tajemnicę można rozwiązać znając pewne fakty.
Pewne fakty nie muszą się zgadzać z faktami...
> A moze jakis konkretny artykul, jakis "obrzydliwie spiskowy"?
> Bo najlepiej rozmawiac o konkretnym temacie. Prosze o linka.
I jak tu teraz sie wytłumaczyć, że nie jestem niecnym cytaczem
Wyborczej? :-)
Ja tu wytłumaczyć, że:
1. Post powstał w bezpośredniej odpowiedzi na "spisek WHO, która zakaża
prezerwatywy HIVem w Afryce i rpobuje grypą zdepopulizować Europę?
2. Od dłuższego czasu obserwowałem sposób myślenia Panslavisty i
alefickie posty Robakksa, "katolickie k**wy" Globa, a wcześniej
zastanawiałem się nad słowami Ziemkiewicza na temat łatwości popadania
analitycznych umysłów w fiksacje?
3. W końcu postanowiłem napisać co myślę na ten temat, a oparłem się o
fiksacje umysłów prawicowych, bo akurat ich teksty czytam, bo uważam, że
faktycznie w interesujących mnie tematach mądrze piszą (np. na temat
gospodarki) niestety fiksują w niektórych tematach. No i akurat
"prawicowe" umysły są analityczne i logiczne, czego nie można powiedzieć
o umysłach "lewicowych" (co nie oznacza, że nie maja swoich idee fix)
:-) Niestety wyglada na to, że "karą" za zbyt analityczny umysł może być
swego rodzaju zaburzenie umiejętności syntetycznych.
Stalker, ale ja na razie pisałem tylko o ew. zaburzeniach faktycznie
analitycznych i logicznych umysłów :-) Na grupie jest kilka osób,
których o takie umiejętności nie posądzam (pożeracze, konsumenci
spisków) Ich idee fix biora się z innych moim zdaniem przyczyn...
Glob nie jest sfiksowany na tle kk, po prostu dużo jest tu katoli,
więc równie dobrze twoje lenistwo umysłowe może nie dostrzegać
problemów i zamiast się skupić, to się rozłazisz w jakiś mało
uzasadnionych definicjach kogoś.
To przypomina takie zachowanie, jak ktoś krzyczy o pomoc , a ty
poziewając głosisz= on ma fiksację na temat pomocy. A on naprawdę
wzywał pomocy.
Ta lina między obsesją a normalnością jest cienka jak włos.
> Ta lina mi�dzy obsesj� a normalno�ci� jest cienka jak w�os.
Nooooo, to fakt :-)
Stalker
Jak ciebie to obchodzi to sobie obserwuj psychopatów, oni nie mają
filtra. Dopatrywanie się znaczeń we wszystkim[ że najbardziej błachy
szczegół może mieć jakieś szczególne , najczęście złowrogie znaczenie]
jest znanym objawem psychopatów i często spotykanym Np; dlaczego pies
szczeka, kot mruczy, ptak gwiżdze, dlaczego pudełko zapałem zostało
położone nie płasko, lecz kantem?-- [ dla nas jest to oczywiste, dla
nich nie]--- to napewno coś znaczy, to było wymierzone przeciwko
osobie pacjenta. Albo co wróży spotkanie księdza? Śmierć? Gniew Boży?
Pamiętajmy jednak, że granica pomiędzy urojonym widzeniem rzeczy a tzw
normalnością jest bardzo cienka. Każdy z nas znajduje się w pobliżu
tej granicy. I jeszcze jedna granica, przecież obsesja znaczeniem i
przyczynami całkiem zdawałoby się błachych, przypadkowych zjawisk,
cecha, jak się rzekło psychopatyczna--- jest równocześnie dziwnym i
zastanawiającym zbiegiem okoliczności, źródłem najwspanialszych odkryć
naukowych, choćby JABŁKO NEWTONA. Nikt normalny nie głowiłby się
dlaczego oberwał jabłkiem w łeb.
hmmmmmmmmm, nie bardzo rozumiem do czego zmierzasz.
Oczywiscie ze dokonalem pewnej syntezy, pewnych uproszczen.
Przeciez nie mozna opisac calego swiata. Stad uproszczenia.
Jezeli jednak uproszczenia nie wystarczaja, mozna to rozwinac.
Zeby jednal nie bujac w oblokach,
przedstawilem sprawe Lyzwinskiego i dokonalem jej intepretacji.
Doszukujesz sie w tym jakiejs fiksacji. Po co? Dlaczego? Nie wiem.
Mam wrazenie ze dokonales pewnego odkrycia - jakiego doklanie -
tego nie bardzo rozumiem. Rozumiem ze chodzi o jakas fiksacje.
Z konkretow ktore napisales,
stwierdziles ze zakwalifikowalem Ciebie jako czytalnika Wyborczej.
Ale ja nigdzie tego nie napisalem! :)
Czy mam Ciebie teraz okreslac jaki "fiksanta"? Tylko po co?
Pozdrawiam,
Duch
> hmmmmmmmmm, nie bardzo rozumiem do czego zmierzasz.
Może być jeszcze gorzej bo potnę i wymieszam twoje wypowiedzi :-)
> Z konkretow ktore napisales,
> stwierdziles ze zakwalifikowalem Ciebie jako czytalnika Wyborczej.
> Ale ja nigdzie tego nie napisalem! :)
> Czy mam Ciebie teraz okreslac jaki "fiksanta"? Tylko po co?
To jak uzasadnić wypowiedź?:
...Rozumiem Cie. Jak wiele osob w tym kraju, stoisz okrakiem i
nie wiesz co masz myslec. Z jednek strony wyborcza, ugladzona papka,
z drugiej cos przeciwnego - "ciemny spisek".
Rozumiem ten dylemat - jedna strona musi klamac.
Trzeba sie zdecydowac bo ciezko
stac okrakiem. Jako prawde wybrales Wyborcza...
> Oczywiscie ze dokonalem pewnej syntezy, pewnych uproszczen.
> Przeciez nie mozna opisac calego swiata. Stad uproszczenia.
No właśnie. Problem w tym, że Twoja synteza była obarczona pewną idee
fix.
To ona podpowiedziała Ci wg jakiego schematu układać klocki.
Skąd Ci się ta Wyborcza wzięła? :-) Ja nigdzie nie napomknąłem ani o
GW, ani o Michniku.
Wystarczyło jednak napisać "prawicowi publicyści", żeby ten kto tak
pisze "wybrał prawdę Wyborczej".
Rozumiesz?
Stalker