Na wstępie zastrzegam, że tytułowy tekst w nawiasie (ja nie z tych co
po rowach uciekają) nie dotyczy mojej osoby - wyjaśniam to nieco
dalej.
W ostatnim czasie ginie w mojej okolicy sporo osób w wypadkach
samochodowych - co gorsza są to młode osoby. Nie wiem czy to jakieś
fatum czy może raczej tylko fatalny zbieg okoliczności. Tydzień temu
zginął mój kolega. Jego wina - wjechał pod tira. Zbyt szybko jechał,
wyrzuciło go na zakręcie wprost pod koła jadącego z naprzeciwka
pojazdu. Dziś zginęły dwie dziewczyny jadące do szkoły - też z własnej
winy (tej kierującej), wyprzedzała traktor i zderzyła się z busem.
Pasażerka poniosła śmierć na miejscu, kierująca zmarła w szpitalu.
Pomijam fakt, że gdzieś tak w połowie, pomiędzy tymi wypadkami mówili
w radiu o innym - jakaś czołówka, kierowca wjechał pod tira.
Przypadkowo zasłyszany komentarz osoby słuchającej tej relacji
brzmiał: "o, następny..."
Ja sam miałem kilka razy w życiu szczęście jako kierowca. Nie należę
do osób, które jeżdżą z przesadną ostrożnością czy też pomału, choć
pewnych granic staram się nie przekraczać. Było więc kilka takich
sytuacji, w których (wiem to na pewno) pomogła mi opatrzność, czy
jakkolwiek by tego nie nazwać.
Od czego to jednak zależy, dlaczego mnie się uda(wa)ło, a im nie?
Dlaczego oni właśnie musieli zginąć? Młody, dwudziestokilkuletni
chłopak, który na codzień jeździł zawodowo TIR-em musiał zginąć jadąc
prywatnie osobówką pod kołami... TIR-a? Dlaczego dwie młode, 18-19
letnie dziewczyny musiały zginąć w drodze do szkoły, wyprzedzając
traktor? Czy zabrakło doświadczenia czy może też zawiniła brawura?
Jakkolwiek by nie było ludzie na drodze nie powinni ginąć. Wspomniane
osoby zginęły, jak niejeden by stwierdził, "z własnej winy". Pomijając
pasażerkę jadącą z koleżanką do szkoły. Pozostali uczestnicy wypadków
(ci drudzy) wyszli raczej bez szwanku.
I jeszcze słówko do "chojraków", zwłaszcza kierowców ciężarówek.
Czytałem gdzieś niedawno stwierdzenie jednego z takich panów-kierowców
brzmiące mniej więcej jak w tytułowym nawiasie: "ja nie z tych co po
rowach uciekają". A macie Wy dzieci? Jeżdżą samochodami? Zastanówcie
się czy naprawdę chcecie być ich sędziami, katami i zabójcami? Że niby
co - dzieciakowi zabrakło wyobraźni, źle ocenił sytuację czy być może
poniosła go fantazja i dlatego zasłużył na ŚMIERĆ? Tak samo jego
kolega czy koleżanka, współpasażerowie jadący z nim? Fakt, popełnili
straszny błąd - wsiedli do jego samochodu...
Czy ktoś, ktokolwiek z nas (Was) kierujących może stanąć przed lustrem
i powiedzieć sobie, prosto w oczy: "ja NIGDY nie popełniłem błędu za
kierownicą..."?
Pozdrawiam,
darr_d1
PS. Kieruję te słowa ku pamięci i w imieniu wszystkich osób, które
poniosły śmierć na drodze - bez względu na to czy zginęły z własnej
winy czy też z cudzej. Być może nawet spowodowały czyjąś śmierć. Na
pewno jednak tego NIE PLANOWAŁY...
Zauważyłeś , teraz w radio mówi się, że co chwila następny więzień
popełnia samobójstwo?
Myślisz , że po prostu tylko media bardziej się interesują? Nie.
Sędziowie w tej chwili są tak przewrażliwieni na temat samobójstw i
mianowicie zaczeli częściej wysyłać na badania psychiatryczne.
Wytworzyła się forma , jak przepowiadająca siebie przepowiednia,
ludzie się skupili na tych czynnościach , wydarzeniach, a forma
potrzebuje treści, aby nadal egzystować, podświadomie ludzie w pewnym
sensie chcą tych wydarzeń, spietrzyli się, wytworzyły się ciśnienia i
to zabija kolejnych.
Zajmij się czymś innym, dla dobra wszystkich.
> Kieruj� te s�owa ku pami�ci i w imieniu wszystkich os�b, kt�re
> ponios�y �mier� na drodze - bez wzgl�du na to czy zgin�y z w�asnej
> winy czy te� z cudzej. By� mo�e nawet spowodowa�y czyj�� �mier�. Na
> pewno jednak tego NIE PLANOWA�Y...
M�j T� sporo je�dzi po Polsce, je�dzi �wietnie, spokojnie, cho� kiedy
mo�na, to i szybko. cz�stokro� spotyka�o go cos dziwnego - przy pr�bie
wyprzedzania jak najbardziej w zgodzie z przepisami i bezpiecznie,
wyprzedzany kierowca gwa�townie przyspieszal, kiedy samoch�d T�ta zr�wnywa�
si� z nim, a naprzeciwko niego jecha�a przybli�aj�c si� szybko kawalkada
samochod�w. Droga wyprzedzania wyd�u�a�a si� niebezpiecznie z umyslnej winy
wyprzedzanego. Jak to oceniasz?
Po drugie: kierowcy TIR�w to specyficzni ludzie, kt�rzy pokonuj� bardzo
d�ugie trasy, czasem zbyt d�ugie w stosunku do tego, co maj� w tych tam
.urz�dzeniach rejestruj�cych. W zw. ztym jazda wp�ywa na nich negatywnie
psychicznie, tak�e si� nudz�. Wielokrotnie T� obserwowa�, �e naje�d�a na
niego z ty�u TIR tylko dla zabawy, a on nie ma dok�d uciec...
Jak to oceniasz?
--
Ikselka.
> {ciach}
> Zajmij się czymś innym, dla dobra wszystkich.
Zapominasz o dwóch sprawach:
1/ Rzecz się działa w okolicy mojego zamieszkania, a nie "gdzieś tam",
natomiast w jednym z tych wypadków zginął mój KOLEGA.
2/ Napisałem to co uznałem za stosowne z mojej strony w takiej
sytuacji (jeżeli dotąd się nie zorientowałeś) i w zasadzie nie mam już
nic więcej w tym temacie do dodania. Można go jedynie (ewentualnie)
rozwijać i poszerzać. A choćby i "ku przestrodze innych".
Ponadto nie rozumiem, dlaczego podważasz zasadność mojej wypowiedzi?
Pozdrawiam,
darr_d1
To nie jest ważne czy to jest blisko czy daleko, a tak napisałem, żeby
ci wytłumaczyć te niby zbiegi okoliczności. Bo gdy ludzie zaczynają
wyć, będzie wojna, to potrafią tę wojnę wywołać. Tak jak w sektach,
krzyczą= konieć świata =i cała sekta popełnia samobójstwo, czyli mają
koniec świata. Tak więc, jak waszej okolicy skupiliście się na
wypadkach, to wytwarzacie napięcia, mogące przyczyniać się do tych
wypadków.
Masa ludzka jest straszną potęgą dla jednostki ludzkiej.
Ja sam doświadczyłem kiedyś podobnej sytuacji. Wyprzedził mnie "ktoś"
starą, z dwudziestoletnią BM-ą (sądząc po modelu - E30), a po około 5
kilometrach mojej spokojnej jazdy dogoniłem go. Próbując wyprzedzić
ową BM-ę, ponieważ jechał wolniej niż wcześniej, wyprzedzając mnie (a
mnie się spieszyło) mrugłem mu światłami (gdyż była noc, żeby wiedział
że będę go wyprzedzał - on mógł odebrać to inaczej) i podjąłem manewr
wyprzedzania. On wówczas przyspieszył i dość długo jechaliśmy równo.
Ja byłem jednak na tyle uparty i głupi, że nie "dałem mu się", kończąc
manewr wyprzedzania z bardzo dużą szybkością na zakręcie i na mokrej
nawierzchni wpadając przy tym w prawie-poślizg, z którego cudem chyba
tylko wyszedłem. Jak to oceniasz? Ja uważam, że postąpiłem (bardzo)
niewłaściwie - trzeba było "głupka" puścić. Czy jednak w związku z tym
powinienem wpaść w ten poślizg i (być może) zginąć? A wraz ze mną moja
żona-pasażerka? Czy (być może} ten prowodyr-prowokator powinien za
swoją lekkomyślność ponieść karę w postaci wypadku i (niewykluczone,
że) śmierci? Czy ktokolwiek z nas, osób opisanych powyżej zasłużył
sobie na śmierć na drodze - choć oboje zawinili(śmy)?
> Wielokrotnie TŻ obserwował, że najeżdża na
> niego z tyłu TIR tylko dla zabawy, a on nie ma dokąd uciec...
> Jak to oceniasz?
BARDZO NEGATYWNIE. Nie widzę ani usprawiedliwienia dla takiego
(celowego) najeżdżania ani też nie rozumiem motywów działania takiego
kierowcy. To też jednak nie jest powód aby miał on wypadek.
Domniemywałbym też, że mogli oni podjeżdżać zbyt blisko z powodu
przemęczenia i niewłaściwej oceny sytuacji (odległości).
Twoje "przykłady" świadczą jedynie o tym, że kierowcy popełniają błędy
- robiąc to mniej lub bardziej świadomie. Czasem z własnej winy lub
głupoty. To jednak nie świadczy o tym, że ktokolwiek powinien ginąć na
drodze. A (być może) któryś z tych kierowców przeczyta tą lub podobne
dyskusje i przemyśli coś sobie, nie popełniając dzięki temu błędu,
który może kosztować ZYCIE. Jego lub cudze.
Pozdrawiam,
darr_d1
PS. Nie sugerujesz chyba, że wspomniane przez Ciebie zachowania
kierowców miały na celu PLANOWE doprowadzenie do wypadku?
> Tak więc, jak waszej okolicy skupiliście się na
> wypadkach, to wytwarzacie napięcia, mogące przyczyniać się do tych
> wypadków.
> Masa ludzka jest straszną potęgą dla jednostki ludzkiej.
Dość "głębokie" to ostatnie zdanie. Mnie chodziło o raczej bardziej
"przyziemny" przekaz - na przykładzie mojej okolicy (każdy zna u
siebie podobne przypadki, jak sądzę) napisać coś w rodzaju: "ku
przestrodze", "gwoli przemyślenia".
Zgadzam się natomiast z poglądem, że większość (masy ludzkiej) jest w
stanie wpłynąć na sposób myślenia jednostki ludzkiej. To już jest
jednak zupełnie inny temat i inna sprawa.
Pozdrawiam,
darr_d1
Nie , gdyby to był inny temat, to na twoim wątku tego bym nie pisał.
Ludzie się synchronizują w zachowaniach i to odbywa się poza ich
świadomością, funkcjonują według silnej informacji i tą informacją
zarażają innych, świat zaczyna według niej funkcjonować, reszta jest
jakby przyblakła, a pod wpływem takich ciśnień, mówienie o śmierci ,
tą śmierć może wywoływać. Czasem warto o czymś powiedzieć, czasem
warto przerwać dalsze wypowiedzi, lub zdemaskować do czego mogą
prowadzić.
Wszystkim wariatom i debilom za k�lkiem, przez kt�rych kto� inny
m�g�by straci� �ycie lub zdrowie, �ycz� jak najszybszego spotkania
z drzewem na drodze...
ew. policjďż˝ w celu odebrania PJ.
--
CB
U�ytkownik "darr_d1" <dar...@wp.pl> napisa� w wiadomo�ci
news:49af288c-8ac2-40ba...@d5g2000yqm.googlegroups.com...
[...]
darr_d1 wrote:
> Witam Pa�stwa!
>
> Na wst�pie zastrzegam, �e tytu�owy tekst w nawiasie (ja nie z tych co
> po rowach uciekaj�) nie dotyczy mojej osoby - wyja�niam to nieco
> dalej.
>
> W ostatnim czasie ginie w mojej okolicy sporo os�b w wypadkach
> samochodowych - co gorsza s� to m�ode osoby. Nie wiem czy to jakie�
> fatum czy mo�e raczej tylko fatalny zbieg okoliczno�ci. Tydzie� temu
> zgin�� m�j kolega. Jego wina - wjecha� pod tira. Zbyt szybko jecha�,
> wyrzuci�o go na zakr�cie wprost pod ko�a jad�cego z naprzeciwka
> pojazdu. Dzi� zgin�y dwie dziewczyny jad�ce do szko�y - te� z w�asnej
> winy (tej kieruj�cej), wyprzedza�a traktor i zderzy�a si� z busem.
> Pasa�erka ponios�a �mier� na miejscu, kieruj�ca zmar�a w szpitalu.
> Pomijam fakt, �e gdzie� tak w po�owie, pomi�dzy tymi wypadkami m�wili
> w radiu o innym - jaka� czo��wka, kierowca wjecha� pod tira.
> Przypadkowo zas�yszany komentarz osoby s�uchaj�cej tej relacji
> brzmia�: "o, nast�pny..."
>
> Ja sam mia�em kilka razy w �yciu szcz�cie jako kierowca. Nie nale��
> do os�b, kt�re je�d�� z przesadn� ostro�no�ci� czy te� poma�u, cho�
> pewnych granic staram si� nie przekracza�. By�o wi�c kilka takich
> sytuacji, w kt�rych (wiem to na pewno) pomog�a mi opatrzno��, czy
> jakkolwiek by tego nie nazwaďż˝.
>
> Od czego to jednak zale�y, dlaczego mnie si� uda(wa)�o, a im nie?
> Dlaczego oni w�a�nie musieli zgin��? M�ody, dwudziestokilkuletni
> ch�opak, kt�ry na codzie� je�dzi� zawodowo TIR-em musia� zgin�� jad�c
> prywatnie osob�wk� pod ko�ami... TIR-a? Dlaczego dwie m�ode, 18-19
> letnie dziewczyny musia�y zgin�� w drodze do szko�y, wyprzedzaj�c
> traktor? Czy zabrak�o do�wiadczenia czy mo�e te� zawini�a brawura?
> Jakkolwiek by nie by�o ludzie na drodze nie powinni gin��. Wspomniane
> osoby zgin�y, jak niejeden by stwierdzi�, "z w�asnej winy". Pomijaj�c
> pasa�erk� jad�c� z kole�ank� do szko�y. Pozostali uczestnicy wypadk�w
> (ci drudzy) wyszli raczej bez szwanku.
>
> I jeszcze s��wko do "chojrak�w", zw�aszcza kierowc�w ci�ar�wek.
> Czyta�em gdzie� niedawno stwierdzenie jednego z takich pan�w-kierowc�w
> brzmi�ce mniej wi�cej jak w tytu�owym nawiasie: "ja nie z tych co po
> rowach uciekaj�". A macie Wy dzieci? Je�d�� samochodami? Zastan�wcie
> si� czy naprawd� chcecie by� ich s�dziami, katami i zab�jcami? �e niby
> co - dzieciakowi zabrak�o wyobra�ni, �le oceni� sytuacj� czy by� mo�e
> ponios�a go fantazja i dlatego zas�u�y� na �MIER�? Tak samo jego
> kolega czy kole�anka, wsp�pasa�erowie jad�cy z nim? Fakt, pope�nili
> straszny b��d - wsiedli do jego samochodu...
>
> Czy kto�, ktokolwiek z nas (Was) kieruj�cych mo�e stan�� przed lustrem
> i powiedzie� sobie, prosto w oczy: "ja NIGDY nie pope�ni�em b��du za
> kierownicďż˝..."?
>
> Pozdrawiam,
> darr_d1
>
> PS. Kieruj� te s�owa ku pami�ci i w imieniu wszystkich os�b, kt�re
> ponios�y �mier� na drodze - bez wzgl�du na to czy zgin�y z w�asnej
> winy czy te� z cudzej. By� mo�e nawet spowodowa�y czyj�� �mier�. Na
> pewno jednak tego NIE PLANOWA�Y...
Zauwa�y�e� , teraz w radio m�wi si�, �e co chwila nast�pny wi�zie�
pope�nia samob�jstwo?
My�lisz , �e po prostu tylko media bardziej si� interesuj�? Nie.
S�dziowie w tej chwili s� tak przewra�liwieni na temat samob�jstw i
mianowicie zaczeli cz�ciej wysy�a� na badania psychiatryczne.
Wytworzy�a si� forma , jak przepowiadaj�ca siebie przepowiednia,
ludzie si� skupili na tych czynno�ciach , wydarzeniach, a forma
potrzebuje tre�ci, aby nadal egzystowa�, pod�wiadomie ludzie w pewnym
sensie chc� tych wydarze�, spietrzyli si�, wytworzy�y si� ci�nienia i
to zabija kolejnych.
Zajmij siďż˝ czymďż˝ innym, dla dobra wszystkich.
----------------------------------------------------------------------------------------------
Dobre. Naprawdďż˝. Odnieďż˝ to teraz do homoseksualizmu
--
Serdecznie pozdrawiam
Chiron
1. Znale�� cz�owieka, z kt�rym mo�na porozmawia� nie wys�uchuj�c bana��w,
konowa��w, idiotyzm�w cwaniackich, �garstw, fa�szywych zapewnie�, tanich
spro�no�ci lub specjalistycznych be�kot�w "fachowca", dla kt�rego bran�owe
wykszta�cenie plus umiej�tno�� trzymania widelca jest ca�� jego kultur�,
kogo� bez p�askostopia m�zgowego i bez lizusowskiej mentalno�ci- to znale��
skarb.
- Waldemar �ysiak
2. Jedyna godna rzecz na �wiecie tw�rczo��. A szczyt tw�rczo�ci to tworzenie
siebie
Leopold Staff
A swoj� drog� je�li tamci to byli twoi znajomi, to czy mia�e� �wiadomo��,
�e je�d�� bardziej niebezpiecznie ni� inni?
Wiedzia�e� o tym?
--
CB
U�ytkownik "darr_d1" <dar...@wp.pl> napisa� w wiadomo�ci
news:7dc5adec-202a-4d1f...@37g2000yqm.googlegroups.com...
PS. Nie sugerujesz chyba, �e wspomniane przez Ciebie zachowania
kierowc�w mia�y na celu PLANOWE doprowadzenie do wypadku?
darr_d1 wrote:
> On 17 Lis, 02:24, glob <robert.pawlows...@gmail.com> wrote:
>
> > Tak wi�c, jak waszej okolicy skupili�cie si� na
> > wypadkach, to wytwarzacie napi�cia, mog�ce przyczynia� si� do tych
> > wypadk�w.
> > Masa ludzka jest straszn� pot�g� dla jednostki ludzkiej.
>
> Do�� "g��bokie" to ostatnie zdanie. Mnie chodzi�o o raczej bardziej
> "przyziemny" przekaz - na przyk�adzie mojej okolicy (ka�dy zna u
> siebie podobne przypadki, jak s�dz�) napisa� co� w rodzaju: "ku
> przestrodze", "gwoli przemy�lenia".
>
> Zgadzam si� natomiast z pogl�dem, �e wi�kszo�� (masy ludzkiej) jest w
> stanie wp�yn�� na spos�b my�lenia jednostki ludzkiej. To ju� jest
> jednak zupe�nie inny temat i inna sprawa.
>
> Pozdrawiam,
> darr_d1
Nie , gdyby to by� inny temat, to na twoim w�tku tego bym nie pisa�.
Ludzie siďż˝ synchronizujďż˝ w zachowaniach i to odbywa siďż˝ poza ich
�wiadomo�ci�, funkcjonuj� wed�ug silnej informacji i t� informacj�
zara�aj� innych, �wiat zaczyna wed�ug niej funkcjonowa�, reszta jest
jakby przyblak�a, a pod wp�ywem takich ci�nie�, m�wienie o �mierci ,
t� �mier� mo�e wywo�ywa�. Czasem warto o czym� powiedzie�, czasem
warto przerwaďż˝ dalsze wypowiedzi, lub zdemaskowaďż˝ do czego mogďż˝
prowadziďż˝.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
No, no- kto by przypuszczaďż˝? Naprawdďż˝ siďż˝ zgadzam. Czekam na odniesienie
tego do promocji homo
> Tak wi�c, jak waszej okolicy skupili�cie si� na
> wypadkach, to wytwarzacie napi�cia, mog�ce przyczynia� si� do tych
> wypadk�w.
> Masa ludzka jest straszn� pot�g� dla jednostki ludzkiej.
Do�� "g��bokie" to ostatnie zdanie. Mnie chodzi�o o raczej bardziej
"przyziemny" przekaz - na przyk�adzie mojej okolicy (ka�dy zna u
siebie podobne przypadki, jak s�dz�) napisa� co� w rodzaju: "ku
przestrodze", "gwoli przemy�lenia".
Zgadzam si� natomiast z pogl�dem, �e wi�kszo�� (masy ludzkiej) jest w
stanie wp�yn�� na spos�b my�lenia jednostki ludzkiej. To ju� jest
jednak zupe�nie inny temat i inna sprawa.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jedziesz autem- a tu widzisz powa�ny wypadek. Jak mniemam- wszyscy
przeje�d�aj�cy kierowcy, tak�e Ty- n�ka z gazu. A jak reagujesz na napisy o
wypadkach? Mnie- i wielu kierowc�w- to po prostu irytuje. I jeszcze to, o
czym pisze glob: opowiem Ci na przyk�adzie: pewien ameryka�ski kryminolog
zamieszka� w Kanadzie, w miasteczku, kt�re mu przypomina�o jego rodzinne
miasto w USA. Zauwa�y�, �e tam praktycznie nie ma przest�pstw. Zainteresowa�
siďż˝ i zaobserwowaďż˝ kilka ciekawych rzeczy: otďż˝ w tym kanadyjskim miasteczku
jak zdarzy�o si� powa�ne przest�pstwo- to publikatory po�wi�ca�y mu niewiele
miejsca, po prostu informuj�c po kr�tce o nim. Potem jeszcze informacja o
wyroku s�du- i w zasadzie to wszystko. A w USA? Publikatory �y�y tym tematem
jak najd�u�ej, nakr�ca�y go. A r�nica w przest�pczo�ci by�a ogromna- i to
w�a�nie w du�ym stopniu- z tego powodu
Ludzie którzy nigdy nie odczuliby żadnego lęku do innego,
synchronizują się w nerwicy i dzięki tej synchronizacji zapadają, są
zarażani, chorobą psychiczną=homofobia, to odbija się na ich całym
życiu.
Dlatego takie zachowania trzeba piętnować, aby ludzi wyrywać z
negatywnej synchronizacji dla ich własnego dobra.
> Twoje "przyk�ady" �wiadcz� jedynie o tym, �e kierowcy pope�niaj� b��dy
> - robi�c to mniej lub bardziej �wiadomie.
Uwa�am, ze jest gorzej: kierowcy umy�lnie d��� do sytuacji, aby spowodowa�
CZYJ� wypadek i/lub �mier�.
--
Ikselka.
> Tak naprawdę, to szkoda mi tylko tych, którzy giną w wypadkach
> powodowanych przez innych.
>
Mnie jest szkoda WSZYSTKICH osób, które giną w wypadkach..
> Wszystkim wariatom i debilom za kólkiem, przez których ktoś inny
> mógłby stracić życie lub zdrowie, życzę jak najszybszego spotkania
> z drzewem na drodze...
> ew. policją w celu odebrania PJ.
Czy uważasz, że owi "wariaci" i "debile" zasługują na ŚMIERĆ? Czy
mógłbyś przybliżyć mi nieco definicję "wariata" czy "debila"
drogowego? Czy według Ciebie do tej kategorii zaliczają się również
osoby, które doprowadziły do wypadku z własnej lecz nie umyślnej winy?
Na przykład zagapiły się lub źle oceniły sytuację zbyt szybko jadąc?
Nie chcę tu nikogo usprawiedliwiać, czy jednak --------
NAPRAWDĘ--------- żyyczysz tym osobom spotkania z drzewem i śmierci
na drodze?
Pozdrawiam,
darr_d1
> Czasem warto o czymś powiedzieć, czasem
> warto przerwać dalsze wypowiedzi, lub zdemaskować do czego mogą
> prowadzić.
Ja Cię chyba nie rozumiem. Trzeba o tym mówić/pisać/dyskutować.
Wypadków drogowych jest w Polsce (i nie tylko) bardzo dużo. W jaki
sposób chcesz je zmniejszyć? Nie mówiąc o nich? Ja uważam, że właśnie
należy o tym rozmawiać. Choćby i po to tylko, aby (być może) ktoś
przemyślał sobie swój styl jazdy, swoje zachowanie na drodze i (daj
Bóg) nie doprowadził dzięki temu do jakiejś tragedii. Nie oczekujmy
cudów - jednak już (nawet tylko) jedno ocalone w ten sposób ludzkie
życie będzie tym co chciałem osiągnąć przez tą całą pisaninę.
Pozdrawiam,
darr_d1
Jeden taki tutaj ju� ten temat zg��bi�: to Przeznaczenie.
Qra
No nie rozumiesz, bo natrętne gadanie o tym bez ustanku, a tak teraz
mamy, tak naprawdę zwięjsza liczbę wypadków. Można rozmawiać, ale jak
ciągle powtarza się w kółko że będzie koniec świata to samemu się go
wywołuje.
Zada�em ci pytanie...
Je�li tamci to byli twoi znajomi, to czy mia�e� �wiadomo��, �e je�d��
bardziej niebezpiecznie niďż˝ inni?
Wiedzia�e� o tym?
--
CB
U�ytkownik "darr_d1" <dar...@wp.pl> napisa� w wiadomo�ci
news:df40836f-0e68-4ee2...@x31g2000yqx.googlegroups.com...
... czy jednak --------
NAPRAWD�--------- �yyczysz tym osobom spotkania z drzewem i �mierci
na drodze?
> Zadałem ci pytanie...
>
> Jeśli tamci to byli twoi znajomi, to czy miałeś świadomość, że jeżdżą
> bardziej niebezpiecznie niż inni?
> Wiedziałeś o tym?
>
Znałem tylko jedną z tych osób - wspomnianego kolegę. Tych dziewczyn
nie znałem. Nie znałem stylu jazdy tego kolegi, nigdy nie miałem
okazji z nim jechać. Daleki jestem też od osądzania czy jeździł
bezpiecznie czy też niebezpiecznie, a już na pewno nie wyrokowałbym
czy powinien był zginąć (pomimo, że to on sam, na "własne życzenie"
wjechał z dużą prędkością pod TIR-a)
Pozdrawiam,
darr_d1
Rozumiem, �e �al ci tego kolegi, poniewa� go zna�e�, ale pomy�l:
on potencjalnie m�g� zabi� lub uczyni� kalek� innych na drodze i sam
przy tym zgin��.
A je�li tak, to chyba mimo wszystko lepiej, �e zgin�� nikogo nie zabijaj�c.
Zawsze kiedy ktoďż˝ taki ginie, drogi w PL robiďż˝ siďż˝ odrobinďż˝ bezpieczniejsze.
Mo�e i szkoda komu�, �e niekt�rzy musz� zgin��, aby zrozumie�,
�e brak dba�o�ci o bezpiecze�stwo na drodze czyni z nich potencjalnych
i w pe�ni �wiadomych moderc�w.
Warto jednak mieďż˝ w takich sytuacjach na uwadze wszystkich innych,
kt�rzy ryzykuj� w�asne �ycie spotykaj�c takiego na drodze.
W rzeczywisto�ci bardziej szkoda, �e �al ci znajomego bardziej ni�
tych wszystkich innych, kt�rzy mogli przez niego zgin��, a nie zgin�
poniewaďż˝ siďż˝ zabiďż˝.
Rozumiesz?
Mnie jest szkoda przede wszystkim potencjalnych ofiar spotykaj�cych
na drodze ludzi, kt�rym jest oboj�tne bezpiecze�stwo w�asne oraz innych.
Takich ludzi natomiast mi nie szkoda, nawet je�li gin� staj�c si� ofiarami
samych siebie.
To idealna sytuacja moim zdaniem kiedy ginie tylko kto� kto je�dzi
bardzo niebezpiecznie.
I nie pisz mi o "g�upich b��dach", kt�re rzekomo mog� przydarzy� si�
ka�demu, bo to dziecinada.
Je�li kto� pope�nia na drodze "g�upie b��dy" to nie powinien mie� �adnych
szans na otrzymanie PJ i je�d�enia po drogach. Zw�aszcza w PL.
--
CB
U�ytkownik "darr_d1" <dar...@wp.pl> napisa� w wiadomo�ci
news:d9ec656c-aa3a-4070...@c3g2000yqd.googlegroups.com...
Zna�em tylko jedn� z tych os�b - wspomnianego koleg�. Tych dziewczyn
nie zna�em. Nie zna�em stylu jazdy tego kolegi, nigdy nie mia�em
okazji z nim jecha�. Daleki jestem te� od os�dzania czy je�dzi�
bezpiecznie czy te� niebezpiecznie, a ju� na pewno nie wyrokowa�bym
czy powinien by� zgin�� (pomimo, �e to on sam, na "w�asne �yczenie"
wjecha� z du�� pr�dko�ci� pod TIR-a)
Ja jeżdżę już ładnych "parę lat" i jeżdżę bardzo...bardzo szybko i
dynamicznie.
Nie będę podawała max prędkości bo ściągnę na siebie krytykę, chcę
tylko
dodać, ze prze te lata ani razu nie miałam wypadku, stłuczki. Raz na
samym początku
puknęłam lekko na pararkingu jakiegoś starego szarego fordzie, ale
tylko dla tego, że nie było go w deszczu widać na tle muru pod, którym
stał. Co więcej mam kolegę zawodowego kierowcę tira, który wypadków
miał masę zarówno ciągnikiem z naczepami jak i osobówką.
W swojej "karierze kierowcy" ze 4 razy stworzyłam(dość) niebezpieczną
sytuacje, ale nikt w nich nie ucierpiał jak zaznaczyłam.
Według mnie to co sie stało tym ludziom tp czysty przypadek, choć nie
usprawiedliwiam
brawurowej jazdy i TEŻ życzę śmierci nam, bezmyślnym kierowcom
zwłaszcza po drgach lub alkoholu.
____
Iza dawcabiorców
> Mnie jest szkoda przede wszystkim potencjalnych ofiar spotykających
> na drodze ludzi, którym jest obojętne bezpieczeństwo własne oraz innych.
> Takich ludzi natomiast mi nie szkoda, nawet jeśli giną stając się ofiarami
> samych siebie.
> To idealna sytuacja moim zdaniem kiedy ginie tylko ktoś kto jeździ
> bardzo niebezpiecznie.
>
Spytam, czysto hipotetycznie - co byś zrobił, gdyby...
Załóżmy, że jesteś kierowcą TIR-a (przypuszczam, że nie jesteś -
gdybyś jednak nim był). Widzisz, że z naprzeciwka pcha się na
trzeciego jakaś osobówka, która wyprzedza też TIR-a. Wiesz że nie
zdąży - co robisz:
1/ Uciekasz na pobocze, względnie starasz się wyhamować i zrobić mu
miejsce.
2/ Jedziesz dalej i masz w nosie co on zrobi. Ty jesteś 'duży', ten
którego wyprzedza też - niech robi co chce.
> I nie pisz mi o "głupich błędach", które rzekomo mogą przydarzyć się
> każdemu, bo to dziecinada.
> Jeśli ktoś popełnia na drodze "głupie błędy" to nie powinien mieć żadnych
> szans na otrzymanie PJ i jeżdżenia po drogach. Zwłaszcza w PL.
>
Ja już chyba wcześniej napisałem (?), że w żaden sposób nie
usprawiedliwiam takich kierowców. Czy jednak tego chcemy czy nie -
błędy za kierownicą popełniamy. Każdy niemal kierowca ma jakieś na
swoim koncie (czy uważasz inaczej?). I ja sam też nie jestem "święty"
pod tym względem. Czy jednak Ci, którzy zginęli na drodze rzeczywiście
powinni byli zginąć, czy naprawdę sobie na to zasłużyli? Ja uważam, że
nie. Nadmieniam, że nie piszę w tym momencie o kierowcach pijanych czy
takich którzy w ewidentnie chamski i cwaniacki sposób dopuszczają się
różnego rodzaju nadużyć na drodze.
Pozdrawiam,
darr_d1
Niewatpliwie szkoda kazdego zycia ale:lepiej niech zabija siebie niz
mieli by zabic kogos niewinnego, tego im szczerze zycze,obojetnie czy
sie spieszyli, zagapili czy chcieli pokazac mistrzostwo" za kierownica.
Jak natura nie obdarzyla ich zdolnoscia myslenia to nie ma potrzeby zeby
sie rozmnazali.
Zamiast sie rozczulac wyobraz sobie ze wracasz z fajnego lykendu z zona
i 2 dzieci.Masz czolowe z oszolomem. Ty zyjesz, oszolom zyje, a Twoja
rodzina zginela. Wtedy tez bys ich (wariatow, debili) zalowal???????????
> Ja je�d�� ju� �adnych "par� lat" i je�d�� bardzo...bardzo szybko i
> dynamicznie.
> Nie b�d� podawa�a max pr�dko�ci bo �ci�gn� na siebie krytyk�, chc�
> tylko doda�, ze prze te lata ani razu nie mia�am wypadku, st�uczki.
Kwestia czasu,kwestia czasu. Statystyka,prawdopodobienstwo i prawa
selekcji naturalnej sa nieublagane.
Na marginesie, gdy czytam,slysze: "ja jezdze dynamicznie" to od razu
wiem kto zacz i jakie sa jego/jej szanse dozycia do emerytury.
> (ciach).......W swojej "karierze kierowcy" ze 4 razy stworzy�am(do��) niebezpieczn�
> sytuacje, ale nikt w nich nie ucierpia� jak zaznaczy�am.
Jak to kiedys mowili: "nosil wilk razy kilka,az poniesli i wilka"
Również kwestia umiejętności kierowcy w panowaniu nad pojazdem i w
myśleniu z wyobraźnią.
Wbrew temu co możesz sobie myśleć(o "szybkich kierowcach'') jeżdżę z
wyobraźnią - choć zdaje sobie sprawę że to brzmi śmiesznie. tj
- nie wyprzedzam na trzeciego
- nie wyprzedzam na podwójnej ciągłej
- stop i czerwone to dla mnie znaki święte nawet jak stoją w szczerym
polu
- oznaczenia o szkołach(prawdopodobieństwie dzieci) to dla mnie znaki
najświętsze i nie przekraczam w tych miejscach prędkości choćbym nie
wiem jak się spieszyła- i mam oczy dookoła głowy.
- przepuszczam pieszych
-itede
Nie wspomniawszy od tym,że nie siadam za kółko po alkoholu a dragów
nie biorę.
Kiedy jednak wyjadę na prostą to... najprawdopodobniej moge mieć
bliskie spotkania pierwsz.stop. ze zwierzyną leśną.
> > (ciach).......W swojej "karierze kierowcy" ze 4 razy stworzyłam(dość) niebezpieczną
> > sytuacje, ale nikt w nich nie ucierpiał jak zaznaczyłam.
>
> Jak to kiedys mowili: "nosil wilk razy kilka,az poniesli i wilka"
Oby tylko mnie.
____
Iza
Witam.
To ciekawe jak sam je�dzisz, statycznie?
Ja tam wychodz� z prostego za�o�enia, �e ka�dy kto je�dzi wolniej ode
mnie to zawalidroga, a ten co szybciej to po prostu wariat.
Natomiast moj� jazd� warunkuj� g��wnie widoczno�� na wyprzedzanie i
promienie �uku na zakr�tach, poniewa� czyst� g�upota jest wyprzedzanie
bez odpowiedniej widoczno�ci, a nadmierna pr�dko�� na �uku nie podnosi
raczej komfortu jazdy po tych naszych wertepach, grzeczno�ciowo
nazywanych drogami.
W warunkach miejskich, gdzie g��wnie stoi si� na �wiat�ach, odchylam
wygodnie fotel i w��czam ulubion� muzyk�. Otoczony d�wi�kami dobrej
muzyki, zw�aszcza symfonii Czajkowskiego czy Koncert�w Brandenburskich
mog� siedzie� w ciep�ym i wygodnym aucie nawet godzinami.
Pozdrawiam.
Marek Sender
> Zamiast sie rozczulac wyobraz sobie ze wracasz z fajnego lykendu z zona
> i 2 dzieci.Masz czolowe z oszolomem. Ty zyjesz, oszolom zyje, a Twoja
> rodzina zginela. Wtedy tez bys ich (wariatow, debili) zalowal???????????
Nie życzę nikomu takiej sytuacji i niewątpliwie też (często) same są
sobie winne osoby, które do wypadku doprowadzają. Zauważ jednak, że
nikt ale to NIKT nie wyjeżdża na drogę z zamiarem spowodowania
wypadku. A spójrz tylko ile ich wkoło jest.
Czy nie dałoby się (w niektórych sytuacjach) zmniejszyć liczby tych
wypadków (i ich ofiar) poprzez zastosowanie na przykład "reguły
ograniczonego zaufania"? Polega ona mniej więcej na tym, że gdy
zachowanie (sposób jazdy, jakiś dziwny manewr) innego pojazdu wskazuje
na możliwość stworzenia zagrożenia należy zakładać, że on to
zagrożenie właśnie stworzy. Fakt, że nie zawsze się da (różne sytuacje
są na drodze) i nie wszystko można przewidzieć, IMO jednak nie
doszłoby do wielu tragedii gdyby ktoś komuś zjechał, kogoś przepuścił
czy zahamował w odpowiednim momencie.
Na drogach w PL ginie rekordowa licza os�b. Chcia�bym, aby je�li
kto� ju� musi gin��, to aby byli to przede wszystkim sprawcy tych
wszystkich masakrycznych wypadk�w.
Je�li nie wiedzia�e�, �e tw�j znajomy je�dzi jak wariat, to s�abo
go zna�e�.
Ciekawe czy ci, kt�rzy znali go dobrze zrobili pr�bowali zapobiec
temu co si� sta�o zanim si� sta�o.
My�lisz, �e tak?
Ja my�l�, �e nie.
I r�wnie� dzi�ki temu zgin��.
Inna sprawa: facet by� kierowc� tira, kt�ry przejecha� prawdopodobnie
setki tysi�cy kilometr�w.
Nawet nie chc� sobie wyobra�a� co m�g� wyprawia� taki kto� na
drodze za sterami tira.
Dlatego te� wol� po 1000-kro�, aby gin�li tacy jak on, ni� gdyby
miaďż˝ wpakowaďż˝ siďż˝ centralnie np na rodzinďż˝ z 2-kďż˝ dzieci.
Im wi�cej ginie potencjalnych sprawc�w tych wszystkich najbardziej
gro�nych wypadk�w, tym nasze drogi staj� si� coraz bardziej bezpieczne.
Wyobra�asz sobie jak skacze ci�nienie kierowcy wioz�cemu �on�
i dw�jk� dzieci, gdy wje�d�aj�c na wzniesienie lub za zakr�tem widzi
na swoim pasie tira wyprzedzaj�cego w nidozwolonym miejscu?
I tak�e dlatego nie p*ol mi o swoim znajomym, bo dla kogo� takiego
jak ja jest to korzystne, �e zgin��, a jeszcze tym bardziej, �e nikomu
nie wyrz�dzi� przy tym �adnej powa�nej krzywdy.
--
CB
U�ytkownik "darr_d1" <dar...@wp.pl> napisa� w wiadomo�ci
news:468b7d8b-560f-4794...@a21g2000yqc.googlegroups.com...
[...] Czy jednak Ci, kt�rzy zgin�li na drodze rzeczywi�cie
powinni byli zgin��, czy naprawd� sobie na to zas�u�yli? Ja uwa�am, �e
nie.
Znaczenie ma natomiast to, �e debile i wariaci wyje�d�aj� na drog�
z intencj� nie zachowywania bezpiecze�stwa w�asnego i innych
za wszelkďż˝ cenďż˝.
Dlatego korzystne jest dla wszystkich pozosta�ych je�li tacy gin�.
Je�li s�abo go zna�e�, to o co robisz ten ca�y raban?
Bo zgin�o kilku wariat�w?
Wariaci za kierownic� maj�/powinni �y�, bo ty tak chcesz?
Lepiej aby gin�y tylko ich ofiary?
We� si� uczciwie zastan�w o co ci chodzi i co chcesz tu udowodni�.
Je�li kto� uwa�a, �e droga jest tylko dla niego, to niech se ginie
- ja nie mam nic przeciwko, sorry.
--
CB
U�ytkownik "darr_d1" <dar...@wp.pl> napisa� w wiadomo�ci
news:f8778f7d-269e-44e7...@w19g2000yqk.googlegroups.com...
[...] Zauwa� jednak, �e
nikt ale to NIKT nie wyje�d�a na drog� z zamiarem spowodowania
wypadku.
--
CB
U�ytkownik "cbnet" <cb...@nospam.pl> napisa� w wiadomo�ci
news:he0qat$pad$1...@node1.news.atman.pl...
> ... dla kogo� takiego jak ja jest to korzystne, �e zgin��
> Je�li nie wiedzia�e�, �e tw�j znajomy je�dzi jak wariat, to s�abo
> go zna�e�.
> Ciekawe czy ci, kt�rzy znali go dobrze zrobili pr�bowali zapobiec
> temu co si� sta�o zanim si� sta�o.
>
> My�lisz, �e tak?
> Ja my�l�, �e nie.
> I r�wnie� dzi�ki temu zgin��.
w sumie to zgin�� dlatego, �e go rodzice urodzili
> Również kwestia umiejętności kierowcy w panowaniu nad pojazdem i w
> myśleniu z wyobraźnią.
> Wbrew temu co możesz sobie myśleć(o "szybkich kierowcach'') jeżdżę z
> wyobraźnią - choć zdaje sobie sprawę że to brzmi śmiesznie. tj
> - nie wyprzedzam na trzeciego
> - nie wyprzedzam na podwójnej ciągłej
> - stop i czerwone to dla mnie znaki święte nawet jak stoją w szczerym
> polu
> - oznaczenia o szkołach(prawdopodobieństwie dzieci) to dla mnie znaki
> najświętsze i nie przekraczam w tych miejscach prędkości choćbym nie
> wiem jak się spieszyła- i mam oczy dookoła głowy.
> - przepuszczam pieszych
> -itede
Ja od siebie dodam jeszcze tylko, że zauważyłem pewną zależność
związaną z szybką jazdą - gdyż ja sam też nierzadko szybko jeżdżę
(często się spieszę, bo lubię, itd.). Nigdy jednak nie zdarzyło mi się
(gdy już, powiedzmy, "przeginam") w czasie szybkiej jazdy czy tym
bardziej świadomie wykonywanego manewru, np. wyprzedzania,
doprowadzenie do sytuacji 'bezpośredniego' zagrożenia. Zdarzyło mi się
jednak kilka razy zauważyć (w różnych sytuacjach), że szybka jazda
stwarza dużo większe ryzyko "czegokolwiek", niż ta powiedzmy bardziej
spokojna. Gdy się jedzie na przykład "do stówki" jest to dość spokojna
i przyjemna jazda (po dobrej drodze, rzecz jasna). Szybsza natomiast
jazda wymaga od nas skupienia uwagi "na maksa". Jesteśmy wtedy
bardziej spięci, musimy szybciej myśleć i szybciej działać (często
intuicyjnie - nie zawsze jest czas na analizowanie naszych wyborów w
określonej sytuacji), a co najważniejsze - mamy wtedy o wiele mniej
czasu na (jakąkolwiek) reakcję.
Pozdrawiam
darr_d1
Nie rozumiem coś Ty tak się "czepnął" tego mojego znajomego, to był
tylko przykład, którym posłużyłem się do zainicjowania tej dyskusji -
jeden z wielu a naszych drogach.
Wielu z tych wypadków możnaby było uniknąć, gdyby nie DEBILNE myślenie
jadących z naprzeciwka, że "niech se chuj radzi sam teraz, jak
zapierdala - ja mu nie zjadę".
Najłatwiej jest osądzać zawsze 'winowajcę' - ja to widzę trochę
szerzej...
Pozdrawiam,
darr_d1
Zgadza się "bo lubię"...choć u mnie jest sprawa jeszcze innego typu.
>Nigdy jednak nie zdarzyło mi się
> (gdy już, powiedzmy, "przeginam") w czasie szybkiej jazdy czy tym
> bardziej świadomie wykonywanego manewru, np. wyprzedzania,
> doprowadzenie do sytuacji 'bezpośredniego' zagrożenia.
Nie no bez sensu.Jedziesz powiedzmu 150k/h to chyba "bezpieczniej i
logiczniej" jest wykonac manewr wyprzedzenia, niż wychamowywac pojazd
tylko po to żeby go znów rozpędzać...no, ja to tak rozmumiem.
> Zdarzyło mi się
> jednak kilka razy zauważyć (w różnych sytuacjach), że szybka jazda
> stwarza dużo większe ryzyko "czegokolwiek", niż ta powiedzmy bardziej
> spokojna. Gdy się jedzie na przykład "do stówki" jest to dość spokojna
> i przyjemna jazda (po dobrej drodze, rzecz jasna). Szybsza natomiast
> jazda wymaga od nas skupienia uwagi "na maksa". Jesteśmy wtedy
> bardziej spięci, musimy szybciej myśleć i szybciej działać (często
> intuicyjnie - nie zawsze jest czas na analizowanie naszych wyborów w
> określonej sytuacji), a co najważniejsze - mamy wtedy o wiele mniej
> czasu na (jakąkolwiek) reakcję.
Na pewno masz racje w tym co piszesz, ale doprawdy rózne
nieszczęśliwe okoliczności drogowe nie zawsze zależą od powolnej
jazdy. Kiedys jadąc zimą wpadłam na łuku w poślizg choc nie jechałam
zbyt szybko
(zimą wyjątkowo jeżdżę wolno i nocą) obróciło mna ze dwa razy, ale
udało mi się wymanewrować samochodem, że nie wpadłam w bortę. Sytuacja
mogła być zgoła odmienna gdyby z naprzeciwka jechał drugi pojazd. No
ale jak mówię jechałam wolno ok 80k/h po prostu zaskoczył mnie
oblodzony i nie posypany łuk drogi. Generalnie nie mam prócz prędkości
żadnych zmanierowanych myków typu : jeżdżenia po krawężnikach jak to
baby, jeden palec na kierownicy - choć nie powiem na zimny łokieć
całkiem całkiem latem :] czy jazda środkiem szosz podrzędnych ,czy
całkiem odmiennie po poboczu zahaczając trawę jak moja szwagierka.
Niemniej nie usprawiedliwiam szybkiej jazdy.
__________
pozdrawiam
Iza
> Pozdrawiam
> darr_d1
Miałem na myśli, że wykonując świadomie jakiś manewr typu "szybki łuk"
czy wyprzedzanie "na styk" (nie mam tu na myśli idiotycznych zahowań)
robimy to na ogół bardziej "starannie" gdyż robimy to świadomie - w
sposób zamierzony nastawiając się na określony efekt.
Co nie zmienia faktu, że w oczach 'osób postronnych' może to wyglądać
"zupełnie inaczej". Wolniejsza natomiast jazda (jak sama wspomniałaś)
też nie daje 100% gwarancji bezpieczeństwa. Jeżdżąc jednak szybko,
moim zdaniem, musimy BARDZIEJ uważać, a w sytuacjach "podbramkowych"
dużo właśnie zależy od innych uczestników ruchu.
Pozdrawiam,
darr_d1
Nie, Czajkowski nie:-)
--
serdecznie pozdrawiam
Chiron
No właśnie sęk w tym ,ze kiedy słyszysz od kogoś lubie szybko jeździć
to to od razu w ich
umyśle klei się obraz pirata ćwierćmózga.
Ja uwielbiam się bujnąć na prostym znanym odcinku drogi, ale zbiegiem
lat
widzę większe "przestępstwa drogowe" niż szybka jazda.
Jak widzę lodziarzy z BMWcach 2,3litry, którym się wydaje, że
pojemność silnika daje im
dyspensę do wyprzedanie na podwójnej ciągłej i pod górkę to mi się
scyzoryk w kieszenie otwiera.
Wyskoczy taki cep bo mu się zdaje, że bogiem, a potem wpycha ci sie
przed Twoje rozpędzone auto. Miliona razy miałam takie śupy.
Albo ewidentne "blondynki" co to prawojazdy zdały za 20 razem i to z
litości, które potrafią pod prąd w jednokierunkowej, albo włącza taka
delikwentka prawy migacz a skręca ofen w lewo. Takich historii można
by mnożyć i wcale (w tym temacie) nie wchodzi w grę wyłącznie
prędkość.
Dodała bym do tego głośna muzyka totalnie odrywająca nadwozie od
reszty pojazdu przy której nie sposób się skupić(nie mówiąc o szybkim
reagowaniu), gadanie prze telefon, jedzenie, permanentne zmęczenie, i
takie tam inne winy.
Ja mieszkam w małym mieście, ale to co sie obecnie dzieje z ilością
samochodów na polskich drogach i ulicach to czysta paranoja. I właśnie
z tego tytułu będzie coraz więcej wypadków, bo coraz trudniej
zmęczonym ludziom ogarnąć ten cały samochodowy szrot. I tu celowo
piszę szrot, bo tyle tego niemieckiego złomu po drogach jeździ
,a w każdym po jednej osobie. Rzadko kiedy widzi sie widok dwóch
pasażerów, nie mówiąc o pełnym samochodzie. Sądzę, że właśnie to
"przesamochodowienie" na naszych drogach tez ma udział w wielkim
żniwie istnień.
_____
pozdrawiam
Izka
> No właśnie sęk w tym ,ze kiedy słyszysz od kogoś lubie szybko jeździć
> to to od razu w ich
> umyśle klei się obraz pirata ćwierćmózga.
W istocie często tak jest - choć nie zawsze. Skojarzenie jednak IMHO
jak najbardziej prawidłowe.
> Ja uwielbiam się bujnąć na prostym znanym odcinku drogi, ale zbiegiem
> lat
> widzę większe "przestępstwa drogowe" niż szybka jazda.
> Jak widzę lodziarzy z BMWcach 2,3litry, którym się wydaje, że
> pojemność silnika daje im
> dyspensę do wyprzedanie na podwójnej ciągłej i pod górkę to mi się
> scyzoryk w kieszenie otwiera.
Ja upatrywałbym przyczyn takich zachowań m.in. w telewizji, jak
również... bezpośrednio w grach komputerowych. Widzisz, grywamy sobie
czasem wspólnie z żoną i dzieckiem w naszą ulubioną "wyścigówkę" i gdy
kiedyś jechaliśmy całą rodziną na zakupy, nasza 3 i pół letnia córa
wykrzyknęła rozradowana (o zgrozo...) po jednym z manewrów
wyprzedzania: "hura, hura! Teraz on jest ostatni! A nie my!" Pozostaje
więc też jeszcze kwestia wychowania, zwłaszcza że na kursach prawa
jazdy najczęściej "tresują" tylko takiego kandydata na kierowcę jak
zdać egzamin. Nie uczą natomiast myśleć czy (tym bardziej) jeździć -
zwłaszcza z wyobraźnią. Choć są zapewne od tej reguły wyjątki.
> Rzadko kiedy widzi sie widok dwóch
> pasażerów, nie mówiąc o pełnym samochodzie. Sądzę, że właśnie to
> "przesamochodowienie" na naszych drogach tez ma udział w wielkim
> żniwie istnień.
To już takie czasy chyba są. Niedawno znajomy opowiadał mi dlaczego w
ich 3-osobowej rodzinie muszą być 3 samochody. Od razu zastrzegę, że
nie są to ludzie bogaci - on pracownik fizyczny gdzieś w firmie, żona
pielęgniarka, syn po szkole średniej. Otóz każde z nich musi dojeżdżać
w innym kierunku - on do pracy, żona też, a syn pracę właśnie zaczyna
i również czymś będzie musiał jeździć.
Jak widać samochód jest obecnie wręcz czymś niezbędnym do życia, staje
się narzędziem koniecznym do normalnego funkcjonowania w
społeczeństwie. Jak każde jednak narzędzie, zwłaszcza nieumiejętnie
użytkowane, może też stanowić zagrożenie dla jego użytkownika. Często
też śmiertelne - niestety.
Pozdrawiam,
darr_d1
widziales?
--
"Truth or happiness. Never both."
W normalnym pa�stwie kr�l zleci� by napisanie wirusa, kt�ry by IP
u�ytkownik�w wys�a� do odpowiednich ludzi, kt�rzy by ich zidentyfikowali a
nast�pnie- po udowodnieniu winy- publicznie powiesili. To przynajmniej na
jaki� czas znacznie ograniczy�o by pedofili� w pa�stwie. C�- rz�dzi lud,
niestety:-(
--
Serdecznie pozdrawiam
Chiron
1. Znale�� cz�owieka, z kt�rym mo�na porozmawia� nie wys�uchuj�c bana��w,
konowa��w, idiotyzm�w cwaniackich, �garstw, fa�szywych zapewnie�, tanich
spro�no�ci lub specjalistycznych be�kot�w "fachowca", dla kt�rego bran�owe
wykszta�cenie plus umiej�tno�� trzymania widelca jest ca�� jego kultur�,
kogo� bez p�askostopia m�zgowego i bez lizusowskiej mentalno�ci- to znale��
skarb.
- Waldemar �ysiak
2. Jedyna godna rzecz na �wiecie tw�rczo��. A szczyt tw�rczo�ci to tworzenie
siebie
Leopold Staff
> http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7271969,Jak_dobrze_gwa...
>
> widziales?
>
A nie chodziło Ci czasem o TEN odnośnik?
Z tej samej strony, tylko jakby inny link. Tyle że nie wnosi to
niczego nowego do dyskusji - bodaj wszystko co istotne zostało już tu
chyba napisane. Ludzie często przeceniają swoje możliwości czy
umiejętności, wydaje im się że są Bogami za sterami swojego "bolida",
nad którym przecież tak precyzyjnie panują. I trudno im odmówić
jakichś tam podstaw do takiego myślenia - czasem jednak zaskakują nas
"czynniki zewnętrzne"... Które 'nie wszyscy' potrafią przewidzieć -
zarówno ofiary jak i ich (potencjalni) zabójcy czy "sędziowie".
Pozdrawiam,
darr_d1
To, czym my dysponujemy (sprawdzanie IP w przegl�darce)- to bardziej jest
zabawa. Provider'zy internetowi jednak doskonale wiedzďż˝, czyje jest IP w
danym momencie.
--
Serdecznie pozdrawiam
Chiron
1. Znale�� cz�owieka, z kt�rym mo�na porozmawia� nie wys�uchuj�c bana��w,
konowa��w, idiotyzm�w cwaniackich, �garstw, fa�szywych zapewnie�, tanich
spro�no�ci lub specjalistycznych be�kot�w "fachowca", dla kt�rego bran�owe
wykszta�cenie plus umiej�tno�� trzymania widelca jest ca�� jego kultur�,
kogo� bez p�askostopia m�zgowego i bez lizusowskiej mentalno�ci- to znale��
skarb.
- Waldemar �ysiak
2. Jedyna godna rzecz na �wiecie tw�rczo��. A szczyt tw�rczo�ci to tworzenie
siebie
Leopold Staff
Lecz dobra wiadomo�� jest tu taka, �e w ten spos�b drogi staj�
siďż˝ bezpieczniejsze.
--
CB
U�ytkownik "darr_d1" <dar...@wp.pl> napisa� w wiadomo�ci
news:783e7b49-5fe7-4e83...@a31g2000yqn.googlegroups.com...
O to, �e wielu z tych "debili" mog�oby nie zgin��, bo jaki� inny
"debil" jad�cy z naprzeciwka m�g� zjecha�, a nie zjecha�, m�g�
zahamowa� a nie zahamowa� i dzi�ki temu by�o "dum-dum".
Nie rozumiem co� Ty tak si� "czepn��" tego mojego znajomego, to by�
tylko przyk�ad, kt�rym pos�u�y�em si� do zainicjowania tej dyskusji -
jeden z wielu a naszych drogach.
Wielu z tych wypadk�w mo�naby by�o unikn��, gdyby nie DEBILNE my�lenie
jad�cych z naprzeciwka, �e "niech se chuj radzi sam teraz, jak
zapierdala - ja mu nie zjadďż˝".
Naj�atwiej jest os�dza� zawsze 'winowajc�' - ja to widz� troch�
szerzej...
> Zjeżdżają, zjeżdżają, a w końcu ktoś nie zdąży zjechać i po karierze
> debila jednego z drugim.
>
> Lecz dobra wiadomość jest tu taka, że w ten sposób drogi stają
> się bezpieczniejsze.
>
Ale dlaczego Ty tak to uogólniasz, wrzucasz wszystko (wszystkich) do
jednego worka? Sytuacje na drodze są różne, przeróżne i naprawdę nie
sposób wszystkich przewidzieć. Nie wierzysz mi?
Każdą niemal sytuację sprowadzasz do jednego schematu:
"jechał debil, wariat, jechał za szybko, przydupił (być może i zginął
z tego powodu) - jego wina, drogi będą bezpieczniejsze, a jego
spotkało to na co sam sobie zasłużył".
Zadam Ci pytanie - czy jesteś kierowcą?
Widzisz, cały problem polega na tym, że nie każdą sytuację na drodze
da się zamknąć w jedne ramy. Owszem zdarzają się wypadki, które
rzeczywiście zainicjowane są przez "debili". Nie 'wszystkie' jednak
dzieją się z tej właśnie przyczyny. Weź też pod uwagę, że wielu
kierowców na naszych drogach jest dopiero co "świeżo upieczonych" -
wprost po egzaminie na PJ lub z bardzo małym doświadczeniem.
Samochodów natomiast jest coraz więcej, chamstwa na drodze też
niemało. Cóż może taki "żółtodziub"? Owszem, na drodze nie ma miejsca
na błędy, jednak przy braku doświadczenia one się zdarzają. Czy taki
kierowca też powinien zginąć - aby drogi były 'bezpieczniejsze'?
Tak na koniec opowiem Ci pewną historię, mają autentyczną przygodę na
drodze. Co prawda ja nigdy nie spowodowałem kolizji drogowej, a jeżdżę
zdecydowanie ponad 10 lat i już dawno przejechałem w swoim życiu ponad
100000km. Byłem jednak jej uczestnikiem - za co zresztą dostałem
niemałe odszkodowanie, z winy tamtego drugiego.
Otóż jechałem sobie prostą drogą, będąc jeszcze w sumie młodym
kierowcą z niezbyt dużym stażem. Z odległości 200-300 metrów
zobaczyłem opisaną dalej sytuację. Z prawej strony, z parkingu
zaczynał cofać pojazd nr 1, podjechał do drogi i zatrzymał się. Z
przeciwnego pasa, na wprost mnie stał w miejscu pojazd nr 2,
sygnalizując zamiar skrętu w lewo. Zgodnie jednak z obowiązującymi
przepisami musiał najpierw puścić mnie gdyż ja byłem na drodze głównej
i jechałem prosto, a dopiero wówczas wolno mu było skręcić. Nawet nie
wiesz jak się zdziwiłem kiedy ten niemal na równi ze mną ruszył z
miejsca. Ja natomiast, nie mając już ŻADNYCH szans na hamowanie (a
nie jechałem więcej niż 60km/h) musiałem w ułamku sekundy podjąć
decyzję czy uderzyć w pojazd nr 1, który cofał z parkingu czy uderzyć
w pojazd numer 2, który zajechał mi drogę. Nie pytaj nawet jakie to
uczucie - uciec już nie było gdzie a na hamowanie za mało miejsca i
czasu. No i uderzyłem - w winowajcę. Na szczęście nic nikomu się nie
stało, poszło po narożnikach - a on miał jeszcze w samochodzie
dziecko, bodajże z 4-letnią wnuczkę.
I co Ty na to - którego z nas oceniłbyś negatywnie? Przecież ja
uderzyłem w niego - jednak to mnie PZU przyznało odszkodowanie. Jeden
ze świadków sam do mnie podszedł i powiedział, że on wszystko widział
i w razie czego to potwierdzi.
Czy któryś z nas, "debili", powinien był w opisanej wyżej sytuacji
zginąć - aby drogi były 'bezpieczniejsze'?
Pozdrawiam,
darr_d1
> Czy kt�ry� z nas, "debili", powinien by� w opisanej wy�ej sytuacji
> zgin�� - aby drogi by�y 'bezpieczniejsze'?
Na pr�no to t�umaczenie. Cbnet nie jest debilem i oczywiste jest dla niego,
�e powinien zgin�� ten, co Ci drog� zajecha� i najlepiej razem z dzieckiem.
:)
--
pozdrawiam
michaďż˝
z prostych przyczyn.
cbnet jest programistďż˝ / informatykiem.
dla niego nie istniejďż˝ elastyczne algorytmy :)
jak ma ju� co� przemy�lane, to jest to sp�jne, logiczne i zazwyczaj
faktycznie dzia�a. tylko on widzi przewa�nie tylko jedno i to jedynie
zawsze s�uszne rozwi�zanie :)
> (...)
> cbnet jest programistďż˝ / informatykiem.
> dla niego nie istniejďż˝ elastyczne algorytmy :)
Raczej kiepskim - nawet dobre zmienne wprowadza w swoich programikach, ale
potem w miar� ich qykorzystania i post�pu akcji zapomina uwalnia� ich
adresy, wi�c mu si� tworz� zatory/zap�tlenia/przek�amania informacyjne oraz
za d�ugi kod zwalnia/blokuje dzia�anie program�w, co �wiadczy o ich
nieodporno�ci na nieprzewidziane dane wej�ciowe u�ytkownika.
--
Ikselka.
Kiedy� informatycy ustalili, �e nie b�d� u�ywa� w programach polecenia GOTO-
powodowa� on mo�e zap�tlenia programu. Mam wra�enie, �e on tego nie przyj��
do wiadomo�ci...
> U�ytkownik "XL" <iks...@gazeta.pl> napisa� w wiadomo�ci
> news:1ie72px8byfg2$.ffsdwecslbko.dlg@40tude.net...
>> Dnia Sat, 21 Nov 2009 11:32:32 +0100, tren R napisaďż˝(a):
>>
>>> (...)
>>> cbnet jest programistďż˝ / informatykiem.
>>> dla niego nie istniejďż˝ elastyczne algorytmy :)
>>
>>
>> Raczej kiepskim - nawet dobre zmienne wprowadza w swoich programikach, ale
>> potem w miar� ich qykorzystania i post�pu akcji zapomina uwalnia� ich
>> adresy, wi�c mu si� tworz� zatory/zap�tlenia/przek�amania informacyjne
>> oraz
>> za d�ugi kod zwalnia/blokuje dzia�anie program�w, co �wiadczy o ich
>> nieodporno�ci na nieprzewidziane dane wej�ciowe u�ytkownika.
>
>
> Kiedy� informatycy ustalili, �e nie b�d� u�ywa� w programach polecenia GOTO-
> powodowa� on mo�e zap�tlenia programu. Mam wra�enie, �e on tego nie przyj��
> do wiadomo�ci...
On robi "BREAK" :-D
--
Ikselka.
Dodatkowo uwa�am, �e jest to korzystne dla wszystkich, kiedy
tacy dranie gin� przez swoje lekcewa�enie bezpiecze�stwa
swego oraz innych.
Mog� jeszcze doda�, �e dla mnie ze swoim nieodpowiedzialnych
podej�ciem do zachowa� na drodze pozostajesz chorym durniem.
Tyle.
--
CB
U�ytkownik "darr_d1" <dar...@wp.pl> napisa� w wiadomo�ci
news:25f17202-0d70-43a1...@e23g2000yqd.googlegroups.com...
On 20 Lis, 23:05, "cbnet" <cb...@nospam.pl> wrote:
Ale dlaczego Ty tak to uog�lniasz, wrzucasz wszystko (wszystkich) do
jednego worka? Sytuacje na drodze s� r�ne, przer�ne i naprawd� nie
spos�b wszystkich przewidzie�. Nie wierzysz mi?
Ka�d� niemal sytuacj� sprowadzasz do jednego schematu:
[...]
Dodatkowo uwa�am, �e jest to korzystne dla wszystkich, kiedy
tacy dranie gin� przez swoje lekcewa�enie bezpiecze�stwa
swego oraz innych.
Mog� jeszcze doda�, �e dla mnie ze swoim nieodpowiedzialnych
podej�ciem do zachowa� na drodze pozostajesz chorym durniem.
Tyle.
--
CB
U�ytkownik "darr_d1" <dar...@wp.pl> napisa� w wiadomo�ci
news:25f17202-0d70-43a1...@e23g2000yqd.googlegroups.com...
On 20 Lis, 23:05, "cbnet" <cb...@nospam.pl> wrote:
--
CB
U�ytkownik "darr_d1" <dar...@wp.pl> napisa� w wiadomo�ci
news:25f17202-0d70-43a1...@e23g2000yqd.googlegroups.com...
Zadam Ci pytanie - czy jesteďż˝ kierowcďż˝?
> Tak uważam.
> Jeśli ktoś ma ginąć na drogach, to powinni to być ci kierowcy,
> którzy poprzez swój debilizm lub/oraz wariactwo są sprawcami
> bardzo niebezpiecznych sytuacji na drogach oraz wcześniej
> czy później - wypadków.
>
> Dodatkowo uważam, że jest to korzystne dla wszystkich, kiedy
> tacy dranie giną przez swoje lekceważenie bezpieczeństwa
> swego oraz innych.
>
Masz prawo do własnego zdania, z którym niekoniecznie wszyscy muszą
się zgadzać (choć trudno odmówić mu logiki czy też znamion
sprawiedliwości). Ani nikt Tobie nie może narzucić co masz na ten
temat myśleć, ani też Ty nikomu innemu nie możesz narzucić swoich
poglądów w tej sprawie.
> Mogę jeszcze dodać, że dla mnie ze swoim nieodpowiedzialnych
> podejściem do zachowań na drodze pozostajesz chorym durniem.
>
A dlaczego tak uważasz - jeśli wolno spytać?
Pozdrawiam,
darr_d1
Pozosta� zatem fanem debili i wariat�w na drodze, a mnie pozw�l
nie uzasadniaďż˝ czegoďż˝, czego uzasadnienie dla zainteresowanych
jest i tak dost�pne w twoich postach w tym temacie. ;)
--
CB
U�ytkownik "darr_d1" <dar...@wp.pl> napisa� w wiadomo�ci
news:661aa60e-09b3-4e80...@l13g2000yqb.googlegroups.com...
A dlaczego tak uwa�asz - je�li wolno spyta�?
> Jeśli się nie mylę, to wszelkie dodatkowe tłumaczenie nie ma
> tu żadnego sensu.
A jeżeli się jednak 'mylisz'?
> Notabene gdybym nie miał racji, to już dawno zreflektowałbyś się
> i nie byłoby tematu.
Zreflektował - w związku z 'czym'? Czy mógłbyś precyzyjniej się
wyrazić?
>
> Pozostań zatem fanem debili i wariatów na drodze, a mnie pozwól
> nie uzasadniać czegoś, czego uzasadnienie dla zainteresowanych
> jest i tak dostępne w twoich postach w tym temacie. ;)
>
Ja Tobie na wszystko pozwalam i do niczego też Cię nie zmuszam - tyle
że jak dla mnie to jakoś mało precyzyjnie się teraz wyrażasz. Jakieś
ogólniki, jakieś tezy, założenia z Twojej strony co do moich
ewentualnych sympatii czy fascynacji - albo Ty źle mnie zrozumiałaś,
albo ja Ciebie teraz nie rozumiem.
Pozdrawiam
darr_d1
> albo Ty źle mnie zrozumiałaś,
Oj przepraszam - zrozumiałeś. Literówka.
Pozdrawiam
darr_d1
Jak zaczniesz wozi� swoje dzieci po drogach w PL, to mo�e
co� wi�cej wtedy zrozumiesz.
Na razie dla mnie pozostajesz zwyk�ym, bezmy�lnym durniem.
To wszystko.
--
CB
U�ytkownik "darr_d1" <dar...@wp.pl> napisa� w wiadomo�ci
news:7518edf9-8441-4723...@v30g2000yqm.googlegroups.com...
[...] albo Ty �le mnie zrozumia�a�, albo ja Ciebie teraz nie rozumiem.
Masz prawo do własnego zdania (na mój temat również). Niczym niestety
konkretnym nie popartego. Ot takie tam Twoje - Ty łeśle, Ty durniu,
itp.
Jeśli tylko na tyle Cię stać, bez podania jakiegoś konkretnego
uzasadnienia - cóż, świadczy to jedynie o TOBIE...
Pozdrawiam,
darr_d1
Oj! :) nie prowokuj CBka bo nabawi Cie CBdepresji ;))
___
Iza :)
> On 22 Lis, 23:14, darr_d1 <darr...@wp.pl> wrote:
>> On 22 Lis, 22:22, "cbnet" <cb...@nospam.pl> wrote:
>>
>>
>>
>>> Jak zaczniesz wozi� swoje dzieci po drogach w PL, to mo�e
>>> co� wi�cej wtedy zrozumiesz.
>>> Na razie dla mnie pozostajesz zwyk�ym, bezmy�lnym durniem.
>>> To wszystko.
>>
>> Masz prawo do w�asnego zdania (na m�j temat r�wnie�). Niczym niestety
>> konkretnym nie popartego. Ot takie tam Twoje - Ty �e�le, Ty durniu,
>> itp.
>>
>> Je�li tylko na tyle Ci� sta�, bez podania jakiego� konkretnego
>> uzasadnienia - c�, �wiadczy to jedynie o TOBIE...
>>
>> Pozdrawiam,
>> darr_d1
>
> Oj! :) nie prowokuj CBka bo nabawi Cie CBdepresji ;))
CyBerdepresji ;-PPP
--
Ikselka.
Spadaj.
--
CB
U�ytkownik "darr_d1" <dar...@wp.pl> napisa� w wiadomo�ci
news:dcd00423-52c2-4944...@k4g2000yqb.googlegroups.com...
Masz prawo do w�asnego zdania (na m�j temat r�wnie�). Niczym niestety
konkretnym nie popartego.
[...]
> Iza ostatniomoltofelicze
I niech tak pozostanie :-)
--
Ikselka.
Sorry, i vice versa. ;-)
Pozdrawiam,
darr_d1
A zatem sp*aj na drzewo, Debilu.
Won.
--
CB
U�ytkownik "darr_d1" <dar...@wp.pl> napisa� w wiadomo�ci
news:beab2937-0f7f-4f43...@k17g2000yqh.googlegroups.com...
Szkoda mojego cennego czasu na opiniowanie aspo�ecznych reakcji na
newsach.
LOL, szkoda CBka denerwować bo to w gruncie rzeczy dobry chłop
jest. :-)
Pozdrawiam,
darr_d1
> Jeśli bronisz jednostek aspołecznych, lecz oponentowi w dyskusji
> przypisujesz taką cechę, to nie tylko z ciebie dureń, ale i debil.
>
A jakbyś zatem nazwał obrzucanie przez Ciebie Twoich rozmówców
wyzwiskami oraz nie podawanie żadnych konkretnych powodów takich
zachowań z Twojej strony? Tylko jakieś ogólniki, coś tam coś tam, a na
końcu ucieczka w postaci takiej jak w ostatnich kilku postach właśnie
prezentujesz. Bo nie powiem, na początku tej dyskusji trochę bardziej
rzeczowo się wypowiadałeś, choć nie z wszystkimi Twoimi poglądami mogę
się zgodzić. Nie jest to jednak warunek konieczny podczas prowadzenia
dyskusji, a wręcz nawet lepiej gdy pojawiają się w niej odmienne
zdania.
Pozdrawiam,
darr_d1
Mamankonaposówankotosieodbijaponacnietylkonaprostacie ;))
___
Iza
> On 23 Lis, 00:24, darr_d1 <darr...@wp.pl> wrote:
>> On 22 Lis, 23:19, Iza <ktokolwiek_kogokolw...@poczta.onet.pl> wrote:
>>
>>
>>
>>> Oj! :) nie prowokuj CBka bo nabawi Cie CBdepresji ;))
>>
>> LOL, szkoda CBka denerwowa� bo to w gruncie rzeczy dobry ch�op
>> jest. :-)
>>
>> Pozdrawiam,
>> darr_d1
>
> Mamankonapos�wankotosieodbijaponacnietylkonaprostacie ;))
Si� sp�aka�am :-DDD
--
Ikselka.
O cholera, to szanowny T�-cio musia� si� chyba zesra� ze �miechu, bo
przecieďż˝ on taki super jest zawsze ...
Uwa�aj lepiej na kumpele, bo jeszcze T�-cio wymieni sobie b�azna na
lepszego ;-)
MS