Mam 19 lat, kilka miesiecy temu poznalem dziewczyne na kursie tanca i od
tego czasu bylismy para taneczna (spotykamy sie na kursie raz w tygodniu).
Od poczatku mi sie podobala, ale nie wykonywalem zadnych krokow, bo niestety
mialem wrazenie ze mnie olewa i nie wykazuje zainteresowania, a nie mialem
ochoty na sile do niej podbijac, skoro ona jest zimna ryba. Nie kreci mnie
zwiazek jednostronny, bez wzajemnosci, lubie jak dziewczynie tez na mnie
zalezy. Draznilo mnie np. ze przy mnie mowila o szukaniu chlopaka czy
imprezach na ktorych ktos ja
podrywal, traktujac mnie jak meska kolezanke. W miedzyczasie sie dosc dobrze
poznalismy, zaczalem ja odprowadzac do domu, mielismy czas na rozmowy itp.
No i stalo sie - mimo tego, ze wkurzalo mnie jej olewanie mnie - zakochalem
sie w niej - nie moglem sie na niczym skupic, spac, caly czas o niej
myslalem itp - typowe objawy ostrego zakochania :( Mimo niesprzyjajacych
okolicznosci (brak jakichkolwiek wyraznych sygnalow zainteresowania z jej
strony) postanowilem uciac te sytuacje i spytalem czy mozemy byc razem. Na
co ona wykrztusila, ze lepiej zebysmy zostali przyjaciolmi i ze w ogole jest
zaskoczona, bo myslala ze tez widze w niej tylko kolezanke i dlatego ona nie
byla zainteresowana. Jej odmowa nie byla dla mnie jakims szokiem czy
zaskoczeniem.
CO ISTOTNE i co mnie zaskoczylo to powiedziala tez, ze gdybym spytal jeszcze
z miesiac wczesniej, to pewnie by sie zgodzila, tylko ze wlasnie teraz
wlasnie kogos poznala i zainwestowala juz uczucia. Mialem tez wrazenie ze
sie zaczela wahac i nawet spytala czy jak zmieni zdanie to moze mi
powiedziec.
To bylo miesiac temu - jakos to przelknalem, zakonczylismy tamta rozmowe na
pokojowych warunkach, nadal razem tanczymy, kilka razy nawet sie spotkalismy
(a to do muzeum ja wyciagnalem, a to na tenisa, itp). Z tego co wiem nadal
nie ma chlopaka.
Ja nadal jestem w niej strasznie zakochany i zrobilbym wiele zeby ja zdobyc.
Pytanie JAK? Co nalezy robic? Utrzymywac biezace relacje, liczac ze skoro
teraz ona wie, ze ja jestem zainteresowany, to nie powinienem na sile nic
robic, bo bede sie tylko pograzal i tracil w jej oczach jako zakochany
mieczak? Czy moze przeciwnie - naciskac i popychac sprawe samemu, jakies
wyznania milosci w stylu "wiesz jak bardzo mi na tobie zalezy" "zyc bez
ciebie nie moge" itp
Co uwazacie na temat tej sytuacji? Czy jest realna szansa, ze zmieni zdanie,
czy tez jak juz sie wjebalem w szuflade "kolega" to sie z niej nie
wygramole?
Dodam, ze wydaje mi sie, ze ma ona na tyle duzo znajomych i rzeczy do
robienia na codzien oraz przede wszystkim jest na tyle niezainteresowana, ze
nie odnioslaby
skutku taktyka w stylu "olewam cie i demonstruje ze mam wiele ciekawszych
opcji (potencjalnych partnerek) - twoja strata ze nie chcesz".
P.S. Nie prosze o komentarze na temat mojego charakteru, tego czy jestem wg
was pizda, mieczak, cienias itp. Jestem jaki jestem i tego nie zmienie. Chce
komentarze na temat szans w tej sytuacji i komentarze na temat JEJ
charakteru (tzn. jak ona moze wg was postrzegac te sytuacje).
Dzieki
Jak juz wpadles jak to nazywasz w 'szuflade' to uwazam ze jest juz po
balu.
Moim zdaniem szkoda tracic czas i wiklac sie dalej. Po prostu olej to,
zmien towarzystwo jest tyle ciekawych rzeczy do roboty.
Pomysl konsekwentnie: jezeli na samym poczatku sie tak p....... to co
bedzie dalej?
Pozdrawiam,
Olo
> Mam 19 lat, kilka miesiecy temu poznalem dziewczyne na kursie tanca i od
> tego czasu bylismy para taneczna (spotykamy sie na kursie raz w tygodniu).
> Od poczatku mi sie podobala, ale nie wykonywalem zadnych krokow, bo niestety
To, co napiszę, może cię zszokuje, ale najpierw musisz się dorobić, a
dopiero potem podchodzić do kobiet. To niesprawiedliwe, ale takie są
prawa ewolucji (doboru płciowego). Oczywiście, w dzisiejszych czasach
"obłowienie się" będzie kosztowało naprawdę dużo wysiłku i trwało 10-15
lat - ale nie ma innej drogi.
Nie licz na to, że choć dziewczyna w Twoim wieku spojrzy na ciebie - tak
naprawdę nawet na Ciebie nie splunie, choćbyś był nie wiadomo jak
inteligentny. Zawsze wybierze 35-latka z kasą. Zawsze. Takie są brutalne
i okrutne prawa ewolucji - nie mamy możliwości ich zmiany. :(
Pociesz się tym, że nie tylko Ciebie to boli (choć niewielka to pociecha
:( ).
Chyba że rozgorzeje rewolucja i wszyscy wyrwiemy się z okowów
morderczego polskiego kapitalizmu. Niestety w to nie wierzę. :|
--
Informuję, że do 3 czerwca 2006r. do g. 23.59 trwa głosowanie nad
utworzeniem grupy pl.sci.neuronauki. Informacje o sposobie głosowania są
dostępne tutaj: news:CFV1-pl.sci.n...@usenet.pl lub tutaj:
http://42.pl/u/iCk_CFV1_plscineuronauki
> To, co napiszę, może cię zszokuje, ale najpierw musisz się dorobić, a
> dopiero potem podchodzić do kobiet.
Przesadzasz. Wsrod moich znajomych jest mnostwo par rowiesniczych (stanowia
one wiekszosc) i wcale nie opieraja sie one na pieniadzach, ale wzajemnym
zauroczeniu.
Poza tym kase akurat mam, przynajmniej na biezace sprawy i np. za wszystkie
nasze wspolne wyjscia (kino, muzeum, tenis) ja placilem.
> Co uwazacie na temat tej sytuacji? Czy jest realna szansa, ze zmieni zdanie,
> czy tez jak juz sie wjebalem w szuflade "kolega" to sie z niej nie
> wygramole?
Na Twoim miejscu życzyłbym sobie, żeby zdania nie zmieniała - typowa "bo
ja sama nie wiem jak się nazywam". ;)
Flyer
--
gg: 9708346
Drogi Marcinku - po kiego się wypowiadasz jak się
nie znasz ?????
:))))
Może Cię to zaszokuje - ale jak byś miał trochę inteligencji
to byś wiedział ,że zawsze jest sposób i to nie jeden :))))
W tej dziedzinie - nie liczą sie ani pieniądze
ani inteligencja tylko to ,że chcesz ....
(nie werbalnie/intelektualnie/racjonalnie ale "wewnętrznie" )
I to,że się nie boisz (wierzysz w siebie i to co Ci sie "należy")
Inaczej mówiąc jesteś "chłopem" a nie .......
pozdrawiam
patix
Pozdrawiam
Dysiek
- i dobrze zrobiłeś.
> bo niestety
> mialem wrazenie ze mnie olewa i nie wykazuje zainteresowania, a nie mialem
> ochoty na sile do niej podbijac, skoro ona jest zimna ryba.
- na początku najlepiej wykazywać takie same oznaki zainteresowania jak
laska lub mniejsze. Dobrze zrobiłeś, że się nie "obśliniłeś" jak ostatnia
pizda.
> Draznilo mnie np. ze przy mnie mowila o szukaniu chlopaka czy
> imprezach na ktorych ktos ja
> podrywal, traktujac mnie jak meska kolezanke.
- tutaj zjebałeś, że okazałeś niepokój. Laska wyczuła, że Ci zależy. Nie
panujesz nad sytuacją, laska ma kontrolę i odbiera to jako coś
nieatrakcyjnego. W przypadku takich testów musisz nauczyć się reagować
całkowicie spokojnie. Laska nie może wpływać na Twoje emocje w takich
momentach gdy mówi cokolwiek co "normalnie" by Cię wyprowadziło z równowagi.
> No i stalo sie - mimo tego, ze wkurzalo mnie jej olewanie mnie -
zakochalem
> sie w niej
- to nie "mimo tego" tylko "właśnie dlatego" :) ( w dużej mierze)
> spytalem czy mozemy byc razem.
- to zaliczałbym do "obślinienia"... - ale może w waszym wieku to jeszcze
"przechodzi" ;)
> co ona wykrztusila, ze lepiej zebysmy zostali przyjaciolmi i ze w ogole
jest
> zaskoczona, bo myslala ze tez widze w niej tylko kolezanke i dlatego ona
nie
> byla zainteresowana. Jej odmowa nie byla dla mnie jakims szokiem czy
> zaskoczeniem.
> CO ISTOTNE i co mnie zaskoczylo to powiedziala tez, ze gdybym spytal
jeszcze
> z miesiac wczesniej, to pewnie by sie zgodzila, tylko ze wlasnie teraz
> wlasnie kogos poznala i zainwestowala juz uczucia. Mialem tez wrazenie ze
> sie zaczela wahac i nawet spytala czy jak zmieni zdanie to moze mi
> powiedziec.
- dobry sygnał z jej strony.
> To bylo miesiac temu - jakos to przelknalem, zakonczylismy tamta rozmowe
na
> pokojowych warunkach, nadal razem tanczymy, kilka razy nawet sie
spotkalismy
> (a to do muzeum ja wyciagnalem, a to na tenisa, itp). Z tego co wiem nadal
> nie ma chlopaka.
>
> Ja nadal jestem w niej strasznie zakochany i zrobilbym wiele zeby ja
zdobyc.
> Pytanie JAK? Co nalezy robic? Utrzymywac biezace relacje, liczac ze skoro
> teraz ona wie, ze ja jestem zainteresowany, to nie powinienem na sile nic
> robic, bo bede sie tylko pograzal i tracil w jej oczach jako zakochany
> mieczak? Czy moze przeciwnie - naciskac i popychac sprawe samemu, jakies
> wyznania milosci w stylu "wiesz jak bardzo mi na tobie zalezy" "zyc bez
> ciebie nie moge" itp
- w żadnym wypadku nie graj jak mięczak - to Cię pogrąży. Musisz robić coś
odwrotnego. Jakkolwiek jeśli już chcesz coś zasygnalizować to możesz to
zrobić "na twardo" - z cyklu "hej mała, porywasz mi umysł - i mnie tym
denerwujesz :)".
> Co uwazacie na temat tej sytuacji? Czy jest realna szansa, ze zmieni
zdanie,
> czy tez jak juz sie wjebalem w szuflade "kolega" to sie z niej nie
> wygramole?
- spokojnie, "nie z takich rzeczy chłopaki wychodzili" ;)
> Dodam, ze wydaje mi sie, ze ma ona na tyle duzo znajomych i rzeczy do
> robienia na codzien oraz przede wszystkim jest na tyle niezainteresowana,
ze
> nie odnioslaby
> skutku taktyka w stylu "olewam cie i demonstruje ze mam wiele ciekawszych
> opcji (potencjalnych partnerek) - twoja strata ze nie chcesz".
- dobrze kombinujesz z tą taktyką. Musisz ją zastosować - tylko w innej
formie. Nie możesz cały czas cisnąć na plus tak jak robisz to teraz - bo to
nie generuje atrakcyjności. Nie możesz też zastosować tego co napisałeś
powyżej, bo nie przekroczyłeś w jej umyśle pewnej granicy, od której byłoby
to skuteczne. To co musisz zrobić to stosować obie taktyki naraz! Czyli
robisz, mówisz coś, co jest na plus - i zaraz potem dowalasz coś lekko na
minus. Np powiedzenie "masz fajny kostium" jest obślinieniem się na plus i
jak walisz taką postawę cały czas to laska poczuje tylko odpychanie. Z
drugiej strony w 100% postawa "masz chujowy kostium" też nic nie daje na
dłuższą metę. Natomiast jak umiejętnie zmieszasz jedno i drugie podejście to
zacznie się magia (przy obecności innych składników). Przykładowo: "masz
najładniejszy kostium na sali. NIe, właściwie dwie inne dziewczyny mają
ładniejszy". Rozumiesz? Robisz coś na plus - a zaraz potem część tego
neutralizujesz, tworzysz niezbędną przestrzeń. Na każdym poziomie możesz
dawać sygnały, że jest fajna- ale niezupełnie. Również mową ciała można to
komunikować -np najpierw możesz zmysłowo wziąć jej rękę - a zaraz potem
odrzucić i się odwrócić. Podsumowując nie ciśnij cały czas na plus bo to nic
nie daje. Skoro do teraz troszkę za dużo cisnąłeś to zacznij następne
spotkanie od dowalenia lasce, że słabo tańczy, w ogóle myślałeś, że jest
fajniejsza, czy coś. Nie ciśnij tylko daj trochę luzu - tylko wtedy może
pojawić się przyciąganie. Raz na jakiś czas Ty skończ rozmowę zanim zrobi to
ona - bo masz inne opcje, swoje życie, Ty jesteś tutaj nagrodą a nie
odwrotnie. Zmień to jak Cię postrzega. Ty zacznij wybierać i to komunikować.
Laska musi Cię postrzegać jako wartość. Dla Ciebie dobrze bybyło gdybyś
naprawdę dobrze nauczył się tańczyć. Byłbyś dla niej autorytetem, kimś
wartościowym, mógłbyś dawać jej czasami zjebki, komunikować swój status.
Poza tym z tym wiąże się kilka innych spraw - dla lasek taniec jest ważny,
dla niej szczególnie skoro się zapisała na kurs. Do tego ciągłe dotykanie
się też buduje komfort i rozwija temat. Gdybyś zapisał się do innego klubu
to osiągnąłbyś kilka ważnych rzeczy -miałbyś inne laski do dyspozycji i do
równoległego umawiania się. Może Cię to zaskoczy -
ale jak zaczniesz umawiać się z inną to automatycznie staniesz się
znaaaaaacznie bardziej atrakcyjny dla obu. Poluzujesz trochę z tą, w której
się zakochałeś - i ona to od razu wyczuje. To jest niezbędne. Do tego
nauczysz się czegoś
więcej z tańca i z interakcji z innymi laskami i automatycznie będziesz
ciekawszy i bardziej "skuteczny". Technika plus-minus działa z ładnymi,
zdrowymi emocjonalnie
laskami. Laski z niskim poczuciem wartości, kwalifikujące się na terapię,
"nadwrażliwe" łatwo się zniechęcają i przypisują negatywne znaczenie takim
interakcjom.
Ideałem byłoby gdybyś mógł troszkę podokuczać w humorystyczny sposób. Weź
zrób eksperymentów kilka i w tańcu wyprowadź ją na jakiś błąd i oskarż ją o
to jaka z niej fajtłapa - ale komunikuj to żartobliwie z perspektywy
wysokiego statusu i autorytetu - a nie doskakującego mięczaka. Traktuj ją
jak młodszą siostrzyczkę a nie jak boginię i wszystko będzie OK. Nigdy nie
staraj się wyczuć czy coś co robisz odnosi jakiś skutek i jakie jest jej
nastawienie - nie pytaj jej o nic. Bądź bardziej jak J. Bond - jak nie wiesz
co robić to wyobraź sobie co zrobiłby w tej sytuacji Bond - na pewno nie
pytałby laski czy coś do niego czuje :)))))))))))))
Podsumowując - na najbliższym spotkaniu zneutralizuj troszkę wcześneijsze
nadmiernne obślinienie. Zakomunikuj, że nie jest wystarczająco dobra,
podokuczaj, trzymaj swoją siłę, nie daj się wyprowadzić z równowagi ani
zastraszyć - laska może próbować to osiągnąć. W żadnym wypadku nie graj jak
obśliniony mięczak!!!
> P.S. Nie prosze o komentarze na temat mojego charakteru, tego czy jestem
wg
> was pizda, mieczak, cienias itp. Jestem jaki jestem i tego nie zmienie.
- można to zmienić. Jakkolwiek mam wrażenie, ze jak na swój wiek i
zakochanie to naprawdę nieźle się trzymasz i jeszcze nie zmarnowałeś
wszystkiego zagrywkami 'na miękko'. "Czym sie" i powodzenia.
Nie trakowała cię jak męską koleżanke (chyba nie jesteś transwestytą),
tylko poprostu jak zaufanego przyjaciela.
> No i stalo sie - mimo tego, ze wkurzalo mnie jej olewanie mnie -
zakochalem
> sie w niej - nie moglem sie na niczym skupic, spac, caly czas o niej
> myslalem itp - typowe objawy ostrego zakochania :(
:-)
> Jej odmowa nie byla dla mnie jakims szokiem czy
> zaskoczeniem.
Spodziewałeś sie ze odmówi? Moze przez to twoja "propozycja" wypadła
mało przekonująco?
> CO ISTOTNE i co mnie zaskoczylo to powiedziala tez, ze gdybym spytal
jeszcze
> z miesiac wczesniej, to pewnie by sie zgodzila, tylko ze wlasnie teraz
> wlasnie kogos poznala i zainwestowala juz uczucia. Mialem tez wrazenie
ze
> sie zaczela wahac i nawet spytala czy jak zmieni zdanie to moze mi
> powiedziec.
>
Dziewczyna jest niezdecydowana, ale powiedziała: "tak, chyba możemy być
razem wkrótce".
> Ja nadal jestem w niej strasznie zakochany i zrobilbym wiele zeby ja
zdobyc.
> Pytanie JAK? Co nalezy robic? Utrzymywac biezace relacje, liczac ze
skoro
> teraz ona wie, ze ja jestem zainteresowany, to nie powinienem na sile
nic
> robic, bo bede sie tylko pograzal i tracil w jej oczach jako zakochany
> mieczak? Czy moze przeciwnie - naciskac i popychac sprawe samemu,
jakies
> wyznania milosci w stylu "wiesz jak bardzo mi na tobie zalezy" "zyc
bez
> ciebie nie moge" itp
>
Raczej to pierwsze. Może spróbuj obydwóch sposobów, zobaczysz który jest
lepszy.
> Co uwazacie na temat tej sytuacji? Czy jest realna szansa, ze zmieni
zdanie,
> czy tez jak juz sie wjebalem w szuflade "kolega" to sie z niej nie
> wygramole?
>
Nie obawiaj się bycia jej kolegą i przyjacielem. Niech to będzie taki
fundament, na którym bedziesz budował "coś więcej" :)
>
> P.S. Nie prosze o komentarze na temat mojego charakteru, tego czy
jestem wg
> was pizda, mieczak, cienias itp. Jestem jaki jestem i tego nie
zmienie. Chce
> komentarze na temat szans w tej sytuacji i komentarze na temat JEJ
> charakteru (tzn. jak ona moze wg was postrzegac te sytuacje).
>
Ona może postrzegać nie tylko sytuacje ale i ciebie. To jaki jesteś,
jaki masz charakter nie jest bez znaczena, a raczej ma decydującą wage.
pozdrawiam
SnowGoose
A nawet jeśli tak, to nic złego. Niektóre kobiety nie chcą rozmawiać z
człowiekiem _tylko_ dlatego, że jest płci męskiej. Dopiero wtedy można
czuć się dyskryminowanym.
[cut]
> To co musisz zrobić to stosować obie taktyki naraz! Czyli
> robisz, mówisz coś, co jest na plus - i zaraz potem dowalasz coś lekko
na
> minus. Przykładowo: "masz
> najładniejszy kostium na sali. NIe, właściwie dwie inne dziewczyny
mają
> ładniejszy". Rozumiesz? Robisz coś na plus - a zaraz potem część tego
> neutralizujesz, tworzysz niezbędną przestrzeń. Na każdym poziomie
możesz
> dawać sygnały, że jest fajna- ale niezupełnie. Również mową ciała
można to
> komunikować -np najpierw możesz zmysłowo wziąć jej rękę - a zaraz
potem
> odrzucić i się odwrócić. Podsumowując nie ciśnij cały czas na plus bo
to nic
> nie daje.
Nic głupszego dawno nie czytałem :/. To jest manipulacja, albo
abiwalentna postawa uczuciowa (miłość-nienawiść). Chcesz zeby Jakub
zrobił dziewczynie pranie mózgu, po to zeby wkońcu się poddała?
Poniższe wywody są dalej w takim samym duchu. Nie wstyd ci?
>Skoro do teraz troszkę za dużo cisnąłeś to zacznij następne
> spotkanie od dowalenia lasce, że słabo tańczy, w ogóle myślałeś, że
jest
> fajniejsza, czy coś. Nie ciśnij tylko daj trochę luzu - tylko wtedy
może
> pojawić się przyciąganie. Raz na jakiś czas Ty skończ rozmowę zanim
zrobi to
> ona - bo masz inne opcje, swoje życie, Ty jesteś tutaj nagrodą a nie
> odwrotnie. Zmień to jak Cię postrzega. Ty zacznij wybierać i to
komunikować.
> Laska musi Cię postrzegać jako wartość. Dla Ciebie dobrze bybyło
gdybyś
> naprawdę dobrze nauczył się tańczyć. Byłbyś dla niej autorytetem, kimś
> wartościowym, mógłbyś dawać jej czasami zjebki, komunikować swój
status.
To chyba juz szowinizm? Trakowanie kobiet z góry, protekcjonalnie,
niemal jak wroga z którym sie walczy. Instrukcja jak sobie wytresować
posłuszną niewolnice. Może reaguje z byt ostro, ale dla mnie jest to
kolejny niepokojący symptom porażki w kontaktach między mężczyzną a
kobieta. Wiem, że ludzie łagodzą takie podejście humorem, mówią że to
tylko żart. Ale nawet wtedy, postawa kryjąca się za dowcipem, to
najcześciej lęk przed głębszym kontaktem z człowiekiem i chęć
wykorzystania go.
> Technika plus-minus działa z ładnymi,
> zdrowymi emocjonalnie
> laskami. Laski z niskim poczuciem wartości, kwalifikujące się na
terapię,
> "nadwrażliwe" łatwo się zniechęcają i przypisują negatywne znaczenie
takim
> interakcjom.
"Nadwrażliwe laski" są poprostu za słabe zeby wytrzymać takie
emocjonalne "tortury".
SnowGoose
I badz tu madry....
Mysle, ze rzeczywiscie sprobuje do niej podchodzic z troche wiekszym
dystansem i humorem...... choc moze byc ciezko tak to odgrywac, bo strasznie
tesknie jak jej nie ma i bardzo mi zalezy na kazdym spotkaniu... Poza tym
chyba nigdy nie wiadomo, czy dana osobe bardziej rozmiekcza "wierny, staly w
uczuciach psiak" czy "ironiczny, zgorzknialy (pseudo)twardziel".
Mam natomiast jeszcze inny problem:
Podczas naszej jedynej rozmowy na temat tego czy bedziemy razem nie mowilem
nic o swoich uczuciach, tzn. nie wyznalem jej milosci, nie powiedzialem ze
nie moge przez nia od tygodni spac, myslec, funkcjonowac. Gdy spytalem (a
raczej wykrztusilem) czy moglibysmy byc para, a ona dala mi kosza, to nie
chcialem sie przed nia w takiej sytuacji otwierac i wyznawac milosci. Dalem
tylko kilka tekstow ze mi bardzo na niej zalezy, ze nie traktowalem jej od
dawna jako kolezanki, a poza tym porozmawialismy o naszych dotychczasowych
relacjach i dlaczego mnie olewala (tlumaczyla sie ze zle to odbieram -
sciema).
I teraz sie zastanawiam - czy to dobrze. Czy takie rzeczy jak zakochanie w
nich sa dla dziewczyn oczywiste, czy wola to uslyszec, ze tak powiem kawa na
lawe.... Wydaje mi sie ze z mojego zachowania (odprowadzanie pod dom,
pytanie o zwiazek, pozniej zapraszanie w rozne miejsca) wynika ze jestem w
niej zakochany. Czy powiedzenie tego w imie jasnosci sytuacji ma sens, czy
lepiej uznac ze w tej sytuacji (pierwsza odmowa) nie ma sensu komunikowac
tego w taki sposob?
itd.....
glupoty wypisujesz panie powerbox jakich swiat nie widzial ;)
.............ale to tylko moje zdanie..
GF.
> .............ale to tylko moje zdanie..
- poradź coś chłopakowi jako kobieta. Wiemy już, że to co napisałem to kupa
bzdur - ale nie wiemy co by chłopakowi pomogło... Co dalej?
- no przecież ogólnie wiadomo, że trzeba mówić, że się kocha, dzwonić 30
razy dziennie żeby było widać, że zależy, zapraszać i fundować drogie
"wydarzenia" żeby dziewczyna dała się przekupić, ciągle być do dyspozycji i
na każde jej zawołanie - nawet jak nie chce to wciskać jej i oferować na
siłę pomoc, bo może być nieśmiała, pomagać dziewczynie we wszystkim, być
takim dobrym przyjacielem i terapeutą, samemu jej się zwierzać ze
wszystkiego, ze swoich uczuć i słabości, ze wszystkim się zgadzać, no
ogólnie - być gentleman'em (czyli łagodnym i uległym, gentle znaczy przecież
łagodny). Jeśli nie wiesz czy ona coś do Ciebie czuje to zapytaj ją o to.
Zapytaj: "czy jestem w twoim typie i czy coś do mnie czujesz?". Potem
odprowadź pod sam dom, daj drogi prezent na kolanach, zaoferuj swojej
bogini całego siebie, wszystko co chce, tak żeby wiedziała, że zareagujesz
na
każdego jej focha i zachciankę. Ceń swój obiekt westchnień bardziej niż
siebie samego i swój czas- dziewczyny za tym przepadają. Całkowicie się do
niej dostosuj, zapomnij o sobie i o swoich potrzebach. Człowieku, to co się
tutaj najbardziej liczy to ten cenny, niepowtarzalny skarb. Zawsze pytaj
gdzie chce iść, co robić, jakie masz mieć o czymś zdanie. Nigdy nie stawiaj
najmniejszego oporu
ani kobiecie ani innym ludziom - dostosowuj się do wszystkich okoliczności,
żeby nie było żadnych tarć. Jedno tarcie, tracisz ją przyjacielu i dupa
blada...
Pamiętaj - łagodnie i miękko. Mów zawsze "tak kochanie" - nawet jak przeczy
to Twoim podstawowym zasadom. Z biegiem czasu najlepiej pozbądź się zasad -
bo to bardzo utrudnia współżycie z atrakcyjną kobietą i z ludźmi. Pokaż jaki
jesteś
wrażliwy, im wcześniej tym lepiej - rozklej się na drugim spotkaniu
wspominając jak
straciłeś misia w przedszkolu i jak do dziś dnia Ci go bardzo brakuje. No i
pytaj wciąż "czy mnie jeszcze lubisz"...
Jestem od niej starszy, mam wiecej kasy, to mi zalezalo na spotkaniu bo
zdychalem gdy jej nie widzialem (o czym ona nie wie) - to chyba
wystarczajace powody, zeby nie chciec zwrotu kilku marnych zlociszy.
Ja sie z tym niezrecznie nie czulem. A ona raczej do niczego sie zobowiazana
tez nie poczula. Nawet kurwa chciala z kolezanka przyjsc na tenisa (!) i
zebym skombinowal drugiego frajera do kompletu. Powiedzialem, ze ni chuja i
przyszla sama.
>
> Nic głupszego dawno nie czytałem :/. To jest manipulacja, albo
> abiwalentna postawa uczuciowa (miłość-nienawiść). ...
> To chyba juz szowinizm? Trakowanie kobiet z góry, protekcjonalnie,
> niemal jak wroga z którym sie walczy. Instrukcja jak sobie
wytresować
> posłuszną niewolnice. Może reaguje z byt ostro, ale dla mnie
jest to
> kolejny niepokojący symptom porażki w kontaktach między
mężczyzną a
> kobieta. Wiem, że ludzie łagodzą takie podejście humorem,
mówią że to
> tylko żart. Ale nawet wtedy, postawa kryjąca się za dowcipem, to
> najcześciej lęk przed głębszym kontaktem z człowiekiem i chęć
> wykorzystania go.
> ...
> "Nadwrażliwe laski" są poprostu za słabe zeby wytrzymać takie
> emocjonalne "tortury".
>
to ze masz inne podejscie do swiata/kobiet, nie oznacza ze ktos
nie ma racji, czy ze twoj punkt widzenia jest subiektywny itp...
wg mnie spostrzezenia powerboxa sa trafne, a jezeli nie potrafisz
dostrzec w otaczajacym nas swiecie pewnych prawidlowosci, to
przynajmniej powstrzymaj sie od zbednego krytykowania kogos kto
widzi wiecej niz czubek wlasnego nosa
e.
Powinienes wydrukowac to sobie wolami na A4 i powiesic
nad lozkiem. :)
--
Czarek
--
============= P o l N E W S ==============
archiwum i przeszukiwanie newsów
http://www.polnews.pl
Chcialbys aby ktos "nowy" stal sie tak niedorzecznie pogiety
jak ty sam jestes, PowderBox? ;)
A czy jest cos - cokolwiek - co mogloby pogorszyc sytuacje
w jakiej pozostajesz?
> ... Czy powiedzenie tego w imie jasnosci sytuacji ma sens,
> czy lepiej uznac ze w tej sytuacji (pierwsza odmowa) nie
> ma sensu komunikowac tego w taki sposob?
Kazdy ma swoj patent w takiej sytaucji.
Np PowderBox udaje ze babka ktora na niego dziala kompletnie
mu zwiasa - im bardziej dziala, tym bardziej zwisa. :D
To typowe ~gierki fajansarzy. ;)
Sposob postepowania w takiej sytuacji najlepiej jesli jest
optymalnie skorelowany z uzytkownikiem, czyli idealna
sytuacja jest, gdy np fajansiarze prezentuja "bankowo"
fajansiarski "szablon" tego rodzaju zachowan... itp.
I teraz pytanie: jak sadzisz, jesli ona zaczelaby (zalozmy
ze dotad nic takiego sie nie stalo ;) wiec pytanie niejako
hipotetyczne jest) odbierac cie jako takiego-troche-fajansiarza,
to czy twoje szanse u niej dzieki temu wroslyby czy zmalaly? :)
Odpowiedz jest "zajebiscie" istotna, bo jesli twoja_bezsennosc
ceni sobie kontakty z fajansiarzami, to nic tylko powinienes
"rozwijac sie" w tym kierunku - w takiej sytucji cenne wydaja
sie byc niezrownane "tresci" nieocenionego PowderBoxa.
Powaga. :)
W innym razie - oczywiscie wprost przeciwnie.
Czyli np jesli twoja ~wybranka ceni odwage oraz bezposredniosc,
to oczywiscie zle zrobiles nie ujawniajac sie ze swoim afektem
Nawiasem mowiac: tak czy tak jak dotad wykreowales sie chyba
na niewyraznego "kolesia".
--
Serwis www użytkowników pl.sci.psychologia: http://PSPhome.DHTML.pl
Podstawowe reguły grupy psp: http://PSPhome.DHTML.pl/reguly.html
Ale nie! To bardzo madre co napisales. :)
Durnota tylko bylo adresowanie tych uwag do autora
komentarza zawierajacego uwagi najwyrazniej
[delikatnie mowiac] "troche" cie przerastaja.
Poza tym wszystko swietnie. ;)
- niech chłopak poeksperymentuje i napisze na listę - po co masz zaocznie
wydawać wyroki. Jeśli do tej pory za bardzo się "obśliniał" ;) i za bardzo
cisnął- to nawet jeśli się trochę zmusi zagrać odwrotnie na dobre mu
wyjdzie...
> Ale nie! To bardzo madre co napisales. :)
>
> Durnota tylko bylo adresowanie tych uwag do autora
> komentarza zawierajacego uwagi najwyrazniej
> [delikatnie mowiac] "troche" cie przerastaja.
> Poza tym wszystko swietnie. ;)
>
> --
> Czarek
>
po pierwsze to zaczynasz sie juz czepiac, przyznaje mysli mi sie
zaplataly..oj trudno. zreszta z tego co widze to (po drugie)
teraz ty troche niezrozumiale napisales.. a po trzecie to nie o
tym temat wiec konczmy;)
W sumie to sie moge zgodzic ze wowczas tez wyjdzie na dobre. :)
W koncu im wiecej fajansiarzy [oraz tych ktorzy ich przekonywujaco
nasladuja] tym realnie "mniejsza konkurencja". ;)
Swietnie. :)
Tylko popraw sobie jeszcze czas na kompie.
Pierdolisz glupoty. Jestem inteligentna osoba, ktora ma dobry zawod, koncze
teraz wlasnie studia i juz pracuje, mam umowe o prace i zarabiam wiecej niz
srednia krajowa, a dopiero zaczalem. Jestem zaradny, potrafie zorganizowac
sobie czas. Jestem kolezenski, uczynny, odpowiedzialny. Nie mam nalogow.
Wady oczywiscie tez jakies mam, jak kazdy. Ale nie podobam sie dziewczynom.
Fakt, nie jestem przystojny, ale nie mam na to przeciez wplywu.
Tak wiec ja bym przedmowcy tak nie krytykowal. Rozszerzylbym jednak nieco
jego poglad, zgadzajac sie tylko w polowie. Jedna opcja to byc 35-latkiem z
kasa. Jest tez druga opcja. Mozna poderwac rowiesniczke, ale trzeba byc
przystojnym. Jesli sie nie jest to ni cholery, mozna byc naprawde madrym, a
dziewczyny i tak cie olewaja. Taka jest prawda!
Pozdrawiam
Jako programista C++ pod Visual C++, jak zauważyłem.
Można powiedzieć, że wątek znowu wraca do punktu wyjścia. A może to nie
ten wątek?...
Nie tylko. Pod windowsem pod Visualem, pod linuxem/unixem w teamie
vim+gcc+make, prywatnie rowniez pod .NETem w C#, oraz w C++ w Qt, a co za
roznica? I chyba nie ten watek. Poza tym to w jakiej technologii pracuje nie
ma akurat zupelnie znaczenia dla tego watku, chcialem tylko wyrazic swoje
zdanie na temat uwagi kolezanki 3 posty wyzej. Odbiegamy chyba od tematu
wiec moze EOT? :)