Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Dla XL-ki

2 views
Skip to first unread message

J-23

unread,
Jan 6, 2010, 1:58:56 PM1/6/10
to
Bog jest wielki!
Rzecz jasna, nie Bog wszystkich ludzi, tylko ich Bog, ktory zwalcza
innych bogow, ich wyznawcow i bezboznych grzeszników na całym świecie.
http://wyborcza.pl/1,75480,7404849,Musimy_budowac_pomniki_hanby.html

J-23 itede...

XL

unread,
Jan 6, 2010, 2:57:29 PM1/6/10
to
Dnia Wed, 6 Jan 2010 10:58:56 -0800 (PST), J-23 napisaďż˝(a):

> Bog jest wielki!
> Rzecz jasna, nie Bog wszystkich ludzi, tylko ich Bog, ktory zwalcza

> innych bogow, ich wyznawcow i bezboznych grzesznik�w na ca�ym �wiecie.
> http://wyborcza.pl/1,75480,7404849,Musimy_budowac_pomniki_hanby.html
>
> J-23 itede...

Tekst ma�o przejrzysty, "napompiony" "...�ciami" i "...izmami", a ju� na
wst�pie odechciewa si� czyta� po og�lnikowym, "przeoczywistnionym"
akapicie, pasuj�cym w sumie do ka�dego tekstu traktuj�cego o ekonomii i
moralno�ci, jak horoskop do ka�dego cz�owieka z osobna:

"(...)Obecny kryzys wynika z wielu b��d�w oraz gro�nej eskalacji chciwo�ci
i deprawacji, koncentracji bogactwa, wsp�lnej winy i wsp�lnych zaniedba�.
Jest te� jednak nast�pstwem b��dnych ocen niekt�rych ekonomist�w ostro
teraz krytykuj�cych skutki w�asnych decyzji.(...)"

Bo co to za ewenement niby jest, �eby odnosi� wymienione zjawiska TYLKO do
OBECNEGO kryzysu i czas�w? Kryzysu nie by�o, a byly te zjawiska; kryzys
minie - one nie minďż˝...
--

Ikselka.

J-23

unread,
Jan 6, 2010, 4:36:44 PM1/6/10
to
On 6 Sty, 20:57, XL <iks...@gazeta.pl> wrote:

> Dnia Wed, 6 Jan 2010 10:58:56 -0800 (PST), J-23 napisał(a):
>
> > Bog jest wielki!
> > Rzecz jasna, nie Bog wszystkich ludzi, tylko ich Bog, ktory zwalcza
> > innych bogow, ich wyznawcow i bezboznych grzeszników na całym świecie.
> >http://wyborcza.pl/1,75480,7404849,Musimy_budowac_pomniki_hanby.html
>
> > J-23 itede...
>
> Tekst mało przejrzysty, "napompiony" "...ściami" i "...izmami", a już na
> wstępie odechciewa się czytać po ogólnikowym, "przeoczywistnionym"
> akapicie, pasującym w sumie do każdego tekstu traktującego o ekonomii i
> moralności, jak horoskop do każdego człowieka z osobna:
>
> "(...)Obecny kryzys wynika z wielu błędów oraz groźnej eskalacji chciwości
> i deprawacji, koncentracji bogactwa, wspólnej winy i wspólnych zaniedbań.
> Jest też jednak następstwem błędnych ocen niektórych ekonomistów ostro
> teraz krytykujących skutki własnych decyzji.(...)"
>
> Bo co to za ewenement niby jest, żeby odnosić wymienione zjawiska TYLKO do
> OBECNEGO kryzysu i czasów? Kryzysu nie było, a byly te zjawiska; kryzys
> minie - one nie miną...
> --
>
> Ikselka.

Bo wszystkie epoki historyczne stawaly przed tymi samymi pytaniami, na
ktore nie ma odpowiedzi, placac wysoka cene za nadzieje bez nadziei.
Nowoczesnosc bardziej niz epoki poprzednie przyspieszyla odsrodkowa
dynamike, zwiekszajac dzieki spekturanemu postepowi technicznemu ilosc
i i bogactwo oferowanych na co dzien substytutow. Zatem obecny kryzys
w odroznieniu od tego co w minionych wiekach stawalo sie powodem tzw.
niezadowolenia spolecznego, ma charakter powszechny. Powtarzam,
powszechny, czyli dotyczy niemal kazdego czlowieka. Dla zobrazowania
problemu wyobrazmy sobie zachwianie ekonomiczne w powiedzmy wieku XVI,
czy XVII w Polsce - i tak magnateria i kler kantowali i oszukiwali
kogo tylko sie dalo, i obciazali podatkami i obowiazkowymi daninami
kazdego kogo tak przycisnac sie dalo. Szlachta na ogol przymierala
glodem, a chlop nijak nie wiedzial o co chodzi i kombinowal jedynie
jak przezyc do przednowka. To i jaka wiedze mogl miec na tematy tzw,
wielkiego swiata. A kryzysy jak wiadom byly rozne, bo i panstwo sie
rozpadalo, i kler bywal coraz bardziej znienawidzony (vide
Monamonachia-Krasickiego). Wnisek, obecny kryzys jest zdecydowanie
inny w swoim charakterze, mimo iz przyczyny sa niezmienne.

J-23 itede...

PS. "argumentacje" typu ze cos jest "napompione", albo ze "izmy" i
"sciii - cos tam" to o du*pe potluc, bo to czysty belkot rodem z tzw.
krytykanctwa bylych PZPR-owskich aparatczykow. i woda na mlyn
odwetowcow z enerefu, a nie rzeczowa i merytoryczna dyskusja. warto
dodac, ze publikowany tekst jest jedynie fragmentem eseju napisanego
przez Normana Manea. A Andre Malraux byl wybitnym znawca zjawisk
kulturowych. I bardziej przekonuja mnie jego jak piszesz
"oczywistosci", niz jakies nieoczywistosci wynikajace z cazyjegos
glebokiego odczowania, niewidzialnego i nienamacalnego.

J-23

unread,
Jan 6, 2010, 5:29:46 PM1/6/10
to

Wlasnie doczytalem sie ze, Andre Malraux zmarł na zapalenie pluc - w
czasie szalejacej epidemii grypy przyjał zbyt silna dawke szczepionki
(sic!)

J-23 itede...

XL

unread,
Jan 7, 2010, 11:48:49 AM1/7/10
to
Dnia Wed, 6 Jan 2010 13:36:44 -0800 (PST), J-23 napisaďż˝(a):

> Nowoczesnosc bardziej niz epoki poprzednie przyspieszyla odsrodkowa
> dynamike, zwiekszajac dzieki spekturanemu postepowi technicznemu ilosc
> i i bogactwo oferowanych na co dzien substytutow.


Nie tylko to, ale wyr�wnuj�c, ujednolicaj�c spo�eczny wachlarz potrzeb i
aspiracji z powodu niemal calkowitego zaniku spo�ecznej struktury
klasowej/warstwowej. Zanik/z�agodzenie podzia�ow spo�ecznych spowodowa�
wzmo�enie aspiracji u os�b wywodzscych si� z niegdysiejszych niskich warstw
spo�ecznych, a technolgia i post�p techniczny musi temu dotrzyma� kroku.
S�owem - demokracja sprawi�a, �e "ka�demu si� nale�y jak panu", ka�dy/ka�da
odczuwa, �e "jeste� tego warta", do ka�dego jednakowo trafia okre�lona
reklama towaru i ka�dy ma oczekiwania, ze je�li nie teraz, to kiedy� b�dzie
on dla niego dost�pny itd.


> Zatem obecny kryzys
> w odroznieniu od tego co w minionych wiekach stawalo sie powodem tzw.
> niezadowolenia spolecznego, ma charakter powszechny. Powtarzam,
> powszechny, czyli dotyczy niemal kazdego czlowieka.

Tak, jak wy�ej.
--

Ikselka.

cbnet

unread,
Jan 8, 2010, 5:43:41 AM1/8/10
to
W og�le ten ich G�g to w pyt� go�ciu jest. ;)


By�em wczoraj na pogrzebie i za�apa�em si� na msz� z obfitym
kazaniem.
Ksi�dz jak ksi�dz, improwizowa�, ale jecha� w standardzie.
Mia�em wra�enie, �e chwilami to sam siebie zaskakiwa� kiedy
s�ysza� swoje nast�pne zdanie rzucane z odpowiedni� intonacj�
po chwili milczenia (zastanawiania siďż˝ co powiedzieďż˝?).

W sumie dwukrotnie musia�em powstrzymywa� si� od �miechu.
Na szcz�cie dla zebranych siedzia�em daleko i nikt raczej nie
zauwa�y�.
Raz chia�em mu powiedzie� �e kompletne bzdury wygaduje,
ale oczywi�cie pe�na kontrola itd.

Reasumuj�c wysz�o mu, ze jak kto� nie kl�ka przed krzy�em,
to jest odwr�cony od Goga i ma do Niego cyniczny stosunek,
oraz �e komu ksi�dz odpu�ci grzechy, ten zostanie zbawiony
i b�dzie ucztowa� z Gogiem, a komu nie odpu�ci, ten zostanie
pot�piony i b�dzie si� sma�y� w piekle razem z tymi, kt�rzy
nie sďż˝ wiernymi krk.

Potem dowiedzia�em si�, �e "wszyscy" byli bardzo zadowoleni
z tego jak ksi�dz poprowadzi� msz� oraz inne obrz�dy, chwal�c go
za "dobrďż˝ robotďż˝".

Ostatecznie stwierdzi�em, �e nast�pnym razem w takich sytuacjach
lepiej b�dzie je�li zaczekam sobie pod ko�ciu�em.
To bezmy�lne p*nie nie tylko mnie roz�mieszy�o, ale tak�e nieco
os�abi�o, zw�aszcza w po��czeniu z ocen� innych uczestnik�w
"dobrej roboty".

Jak mo�na by� a� tak bezmy�lnym?
A jednak mo�na.
Sam niestety to widzia�em.

--
CB

U�ytkownik "J-23" <kha...@gazeta.pl> napisa� w wiadomo�ci
news:941f6483-b482-4e01...@u7g2000yqm.googlegroups.com...

Bog jest wielki!
Rzecz jasna, nie Bog wszystkich ludzi, tylko ich Bog, ktory zwalcza

Przemys�aw D�bski

unread,
Jan 8, 2010, 5:46:13 AM1/8/10
to

U�ytkownik "cbnet" <cb...@nospam.pl> napisa� w wiadomo�ci
news:hi728h$7v7$1...@inews.gazeta.pl...
>W og�le ten ich G�g to w pyt� go�ciu jest. ;)
>
>
> By�em wczoraj na pogrzebie i za�apa�em si� na msz� z obfitym
> kazaniem.
> Ksi�dz jak ksi�dz, improwizowa�, ale jecha� w standardzie.
> Mia�em wra�enie, �e chwilami to sam siebie zaskakiwa� kiedy
> s�ysza� swoje nast�pne zdanie rzucane z odpowiedni� intonacj�
> po chwili milczenia (zastanawiania si� co powiedzie�?).
>
> W sumie dwukrotnie musia�em powstrzymywa� si� od �miechu.
> Na szcz�cie dla zebranych siedzia�em daleko i nikt raczej nie
> zauwa�y�.
> Raz chia�em mu powiedzie� �e kompletne bzdury wygaduje,
> ale oczywi�cie pe�na kontrola itd.
>
> Reasumuj�c wysz�o mu, ze jak kto� nie kl�ka przed krzy�em,
> to jest odwr�cony od Goga i ma do Niego cyniczny stosunek,
> oraz �e komu ksi�dz odpu�ci grzechy, ten zostanie zbawiony
> i b�dzie ucztowa� z Gogiem, a komu nie odpu�ci, ten zostanie
> pot�piony i b�dzie si� sma�y� w piekle razem z tymi, kt�rzy
> nie s� wiernymi krk.
>
> Potem dowiedzia�em si�, �e "wszyscy" byli bardzo zadowoleni
> z tego jak ksi�dz poprowadzi� msz� oraz inne obrz�dy, chwal�c go
> za "dobr� robot�".
>
> Ostatecznie stwierdzi�em, �e nast�pnym razem w takich sytuacjach
> lepiej b�dzie je�li zaczekam sobie pod ko�ciu�em.
> To bezmy�lne p*nie nie tylko mnie roz�mieszy�o, ale tak�e nieco
> os�abi�o, zw�aszcza w po��czeniu z ocen� innych uczestnik�w
> "dobrej roboty".
>
> Jak mo�na by� a� tak bezmy�lnym?
> A jednak mo�na.
> Sam niestety to widzia�em.

A da�e� na tac� ? ;)

Na post po zb�ju zaprosi�
P.D.


J-23

unread,
Jan 8, 2010, 6:31:36 AM1/8/10
to
On 8 Sty, 11:43, "cbnet" <cb...@nospam.pl> wrote:
> W ogóle ten ich Góg to w pytę gościu jest. ;)
>
> Byłem wczoraj na pogrzebie i załapałem się na mszę z obfitym
> kazaniem.
> Ksiądz jak ksiądz, improwizował, ale jechał w standardzie.
> Miałem wrażenie, że chwilami to sam siebie zaskakiwał kiedy
> słyszał swoje następne zdanie rzucane z odpowiednią intonacją
> po chwili milczenia (zastanawiania się co powiedzieć?).
>
> W sumie dwukrotnie musiałem powstrzymywać się od śmiechu.
> Na szczęście dla zebranych siedziałem daleko i nikt raczej nie
> zauważył.
> Raz chiałem mu powiedzieć że kompletne bzdury wygaduje,
> ale oczywiście pełna kontrola itd.
>
> Reasumując wyszło mu, ze jak ktoś nie klęka przed krzyżem,
> to jest odwrócony od Goga i ma do Niego cyniczny stosunek,
> oraz że komu ksiądz odpuści grzechy, ten zostanie zbawiony
> i będzie ucztować z Gogiem, a komu nie odpuści, ten zostanie
> potępiony i będzie się smażyć w piekle razem z tymi, którzy
> nie są wiernymi krk.
>
> Potem dowiedziałem się, że "wszyscy" byli bardzo zadowoleni
> z tego jak ksiądz poprowadził mszę oraz inne obrzędy, chwaląc go
> za "dobrą robotę".
>
> Ostatecznie stwierdziłem, że następnym razem w takich sytuacjach
> lepiej będzie jeśli zaczekam sobie pod kościułem.
> To bezmyślne p*nie nie tylko mnie rozśmieszyło, ale także nieco
> osłabiło, zwłaszcza w połączeniu z oceną innych uczestników
> "dobrej roboty".
>
> Jak można być aż tak bezmyślnym?
> A jednak można.
> Sam niestety to widziałem.
>
> --
> CB
>
> Użytkownik "J-23" <khan...@gazeta.pl> napisał w wiadomościnews:941f6483-b482-4e01...@u7g2000yqm.googlegroups.com...

>
> Bog jest wielki!
> Rzecz jasna, nie Bog wszystkich ludzi, tylko ich Bog, ktory zwalcza
> innych bogow, ich wyznawcow i bezboznych grzeszników na całym świecie.http://wyborcza.pl/1,75480,7404849,Musimy_budowac_pomniki_hanby.html

Hm, coz ksiadz jest urzednikiem koscielnym, i glownie musi bronic
interesow swojej firmy.
Chlopina moze niezbyt zrecznie, ale przekazal glowne zalozenie
ekonomiczne tego interesu.
Dajesz na tace, jestes zbawiony. Nie dajesz to ch*j ci w zyc.

J-23 itede...

cbnet

unread,
Jan 8, 2010, 7:04:24 AM1/8/10
to
Jest gorzej, mo�e nie napisa�em tego zbyt wyra�nie.

Ot� ksi�dz w krk jest jedyn� instancj�, kt�ra jest w stanie
odpuszcza� lub nie odpuszcza� grzech�w ludziom.
Ludzie kt�rzy w to wierz� b�d� zbawieni, a ci kt�rzy w to
nie wierz� zostan� pot�pieni... itd.


A ca�e "zan�canie" zacz�o si� od "�mier�... przemijanie...
�miertelno��... umieranie... �mier�... �mier�... ble-ble",
p�niej szybko "ludzie boj� si� �mierci... straszna... ble-ble",
i kolejny krok "ale nie my, bo my wierzymy... ble-ble-ble",
dopiero to co napisa�em powy�ej itd.


Czyli bez ksi�dza ze zbawienia (a nawet ze zmartwychwstania)
nic nie b�dzie, wi�c kasy oczywi�cie nie nale�y �a�owa� ksi�dzu,
bo to jedynie s�uszna i zbawienna inwestycja.

--
CB

U�ytkownik "J-23" <kha...@gazeta.pl> napisa� w wiadomo�ci

news:e72a079a-83bb-47d2...@m26g2000yqb.googlegroups.com...

Prawusek

unread,
Jan 8, 2010, 7:29:23 AM1/8/10
to
"cbnet" <cb...@nospam.pl> wrote in message
news:hi76vs$qjf$1...@inews.gazeta.pl...
> Jest gorzej, mo�e nie napisa�em tego zbyt wyra�nie.
>
> Ot� ksi�dz w krk jest jedyn� instancj�, kt�ra jest w stanie
> odpuszcza� lub nie odpuszcza� grzech�w ludziom.
> Ludzie kt�rzy w to wierz� b�d� zbawieni, a ci kt�rzy w to
> nie wierz� zostan� pot�pieni... itd.

Pleciesz.
Do odpuszczenia grzech�w nie jest nikt potrzebny pr�cz tego, wobec kogo
zgrzeszy�e� i to jemu powiniene� powiedzie� co i jak zrobi�e� i prosi� o
odpuszczenie.
A grzechy odpuszcza tylko B�g - Ojciec. Mo�na to troch� rozwin�� ale po co,
skoro to g��wna zasada.


cbnet

unread,
Jan 10, 2010, 3:59:37 PM1/10/10
to
Id�c dalej: tylko papie� jest w�adny aby wyznaczy� tych, kt�rzy
jako jedyni w ca�ej galaktyce s� zdolni oraz uprawnieni do
odpuszczania ludziom grzech�w na ziemi, a co za tym idzie
- sprawiania, �e s� zdolni [lub niezdolni] do zbawienia.
A poniewa� papie�a to nie byle kto, lecz cz�owiek rzekomo
wyznaczony jako "glowa ko�cio�a" przez kogo�, kto jest Bogiem,
wi�c papie� realnie pozostaje Chrystusem, czyli szczeg�lnym
wys�annikiem Boga g�osz�cym ludziom Jego nauki (s�owa).

A zatem papie� jest faktycznie Chrystusem [wg wierze� chrze�cijan
z krk], za� ci kt�rych powo�a� [czyli ksi�a krk] pozostaj� jego
pomocnikami w pos�annictwie odpuszczania ludziom grzech�w
[dzi�ki czemu b�d� zbawieni], lub ich nie odpuszczania [co jest
r�wnoznaczne z ich wiecznym pot�pieniem po �mierci].

A zatem ca�a wiara chrze�cijan z krk sprowadza si� do tego,
�e papie� jest ziemskim Chrystusem.
Bez tego ca�a ich wiara po prostu nie istnieje.

--
CB


U�ytkownik "cbnet" <cb...@nospam.pl> napisa� w wiadomo�ci
news:hi76vs$qjf$1...@inews.gazeta.pl...

Prawusek

unread,
Jan 10, 2010, 4:58:44 PM1/10/10
to

"cbnet" <cb...@nospam.pl> wrote in message
news:hidf3o$7um$1...@inews.gazeta.pl...
> Id�c dalej: tylko papie� jest w�adny aby wyznaczy� tych, kt�rzy
> jako jedyni w ca�ej galaktyce s� zdolni oraz uprawnieni do
> odpuszczania ludziom grzech�w na ziemi, a co za tym idzie
> - sprawiania, �e s� zdolni [lub niezdolni] do zbawienia.
> A poniewa� papie�a to nie byle kto, lecz cz�owiek rzekomo
> wyznaczony jako "glowa ko�cio�a" przez kogo�, kto jest Bogiem,
> wi�c papie� realnie pozostaje Chrystusem, czyli szczeg�lnym
> wys�annikiem Boga g�osz�cym ludziom Jego nauki (s�owa).
>
> A zatem papie� jest faktycznie Chrystusem [wg wierze� chrze�cijan
> z krk], za� ci kt�rych powo�a� [czyli ksi�a krk] pozostaj� jego
> pomocnikami w pos�annictwie odpuszczania ludziom grzech�w
> [dzi�ki czemu b�d� zbawieni], lub ich nie odpuszczania [co jest
> r�wnoznaczne z ich wiecznym pot�pieniem po �mierci].
>
> A zatem ca�a wiara chrze�cijan z krk sprowadza si� do tego,
> �e papie� jest ziemskim Chrystusem.
> Bez tego ca�a ich wiara po prostu nie istnieje.
>
> --
> CB

Bzdet. Jak si� nazwiesz sam Szatanem, albo nazw� tak ciebie ludzie to
jeszcze nie znaczy, �e to prawda. Tytu� papie�a to Vicarius Fili Dei czyli
zast�pca syna bo�ego...
Sam urz�d powsta� z rozdzielenia w Cesarstwie Rzymskim w�adzy �wieckiej od
religijnej. Wcze�niej Cesarz by� nominalnie najwy�szym kap�anem ka�dej
pa�stwowej religii w Cesarstwie. St�d kolejny tytu� papie�a - Pontifex
Maximus.


XL

unread,
Jan 11, 2010, 12:05:41 PM1/11/10
to
Dnia Fri, 8 Jan 2010 13:04:24 +0100, cbnet napisał(a):

> Czyli bez księdza ze zbawienia (a nawet ze zmartwychwstania)
> nic nie będzie,


http://www.tygodnik.com.pl/kontrapunkt/43/boniecki.html

"Pan Bóg jest ponad podziałami

KS. ADAM BONIECKI

Już się wydawało, że Kościół wszystko zrozumiał jak trzeba. Modlił się z
wyznawcami innych religii, uznał swoje winy, prosił o przebaczenie itd., a
teraz dobry nastrój popsuła Deklaracja Kongregacji Nauki Wiary “Dominus
Iesus”. Tłumaczenie, że to nie Ojciec Święty, a kardynał Ratzinger, jest
naiwne. Mamy silną papieską aprobatę, kluczowe fragmenty odwołują się nie
do Piusa IX, lecz do panującego nam Jana Pawła II. Co więcej, Jan Paweł II
zwykł powtarzać, że mniej liczebny Kościół o jasno określonej tożsamości
wart jest więcej niż liczny, ale o tożsamości rozmytej. Przeciwstawianie
więc “dobrego Papieża” “złej Kurii” nie ma sensu. Ale dlaczego właśnie
teraz? Deklaracja – mówią niektórzy – jest na czasie. Czy coś się
wydarzyło?

Deklaracja była przygotowywana od dwóch lat. Potrzeba takiego dokumentu
pojawiła się na Synodzie Biskupów poświęconym Kościołom Azji (kwiecień-maj
1998) i wiązała się głównie z problemami Kościoła w Indiach.

Dokument nie przynosi nowej doktryny, lecz “streszcza i potwierdza”
dotychczasowe nauczanie Kościoła, tak jednak, by “stawić czoło doktrynalnym
błędom i niejasnościom”. Te błędy i niejasności, szczególnie dotkliwe na
terenie Azji, lecz obecne wszędzie, kardynał Ratzinger określił terminem
“teologiczny relatywizm” i tej sprawie poświęcony jest dokument. Nie
odbiega on zresztą od innych, wcześniejszych, jak choćby encyklika
,,Redemptoris missio”, do której wyraźnie nawiązuje.

Nie będę streszczał Deklaracji, warto przeczytać pełny tekst w
,,Kontrapunkcie” i mieć własne zdanie. Miałem wrażenie, że początkowo
niektórzy z krytyków, ale także obrońców, znali Deklarację tylko z
prasowych streszczeń i komentarzy.

W centrum uwagi znajduje się Dominus Iesus – Pan Jezus. Kościół wyraża swą
niezłomną wiarę, że Bóg ostatecznie objawił się w Nim i w Nim wszystkich
zbawia. Nie, że zbawienie jest zarezerwowane tylko dla chrześcijan. Zbawcze
działanie rozciąga się poza widzialne granice Kościoła i dotyczy wszystkich
ludzi dobrej woli, w których sercu działa niewidzialna łaska: “W sposób
Bogu wiadomy” wszyscy mogą się zbawić. Kościół jednak wierzy, że gdzie jest
zbawienie – tam jest Chrystus, nawet jeśli sam zbawiony o tym nie wie.
Zbawienia poza Chrystusem nie ma i być nie może.

To, że Bóg może wszystkich zbawić “w sposób sobie wiadomy”, nie znaczy, że
o sposobach zbawienia nie mamy żadnych informacji. Kościół katolicki wierzy
– przypomina Deklaracja – że to on właśnie zachował wszystkie dane przez
Chrystusa środki potrzebne do zbawienia, stąd – nie odmawiając innym
możliwości zbawienia ani niczyjej czci nie uchybiając głosi, że obiektywnie
jego członkowie znajdują się w korzystniejszej niż inni sytuacji. Z tego
jednak bynajmniej nie wynika, że niebo posiądą głównie katolicy, wprost
przeciwnie: ich właśnie się ostrzega, że będą sądzeni surowiej niż inni.

Szczególnie bolesne dla Kościołów chrześcijańskich okazało się – powtórzone
za soborowym dokumentem ,,Unitatis retintegratio” – stwierdzenie, iż
“Kościół Chrystusowy nadal istnieje w pełni jedynie w Kościele katolickim,
a wspólnoty kościelne, które nie zachowały prawomocnego episkopatu oraz
właściwej i całkowitej rzeczywistości eucharystycznego misterium nie są
Kościołami w ścisłym sensie” (to jest w takim, jaki Kościół katolicki
przypisuje sobie). Dość słabo brzmi zapewnienie o “pewnej ich wspólnocie” z
Kościołem oraz, że “Duch Chrystusa nie wzbrania się przecież posługiwać
nimi jako środkami zbawienia”. We fragmencie tym widać ślad innego
dokumentu. W lipcu tego roku Kongregacja Nauki Wiary przesłała
przewodniczącym Konferencji Episkopatów tajną Notę na temat wyrażenia
“Kościoły siostrzane” (z datą 30 czerwca). W dokumencie tym określa się
granice używania tego terminu.

Czy rzymska Deklaracja zakłóci klimatu dialogu ekumenicznego i
międzyreligijnego? Wielu sądzi, że już zakłóciła, a nawet dialog
uniemożliwiła. Chyba jednak jest w tym mniemaniu nadmiar pesymizmu. Dialog
zakłada równą godność i wzajemny szacunek partnerów, ale i wyraźnie
określony przedmiot dialogu. Jeżeli byłoby wszystko jedno, gdzie są granice
objawienia, czy Chrystus jest zbawicielem, czym jest Eucharystia,
kapłaństwo, sakramenty, sukcesja apostolska, to, czy głową Kościoła jest
biskup Rzymu czy królowa Anglii itd., gdyby każda odpowiedź była do
przyjęcia, każda prawda względna, dialog nie byłby potrzebny. Lecz każdy
Kościół “swoją” doktrynę i siebie traktuje poważnie. Szacunek dla partnera
dialogu wymaga klarownego wyartykułowania własnej samoświadomości i
poważnego traktowania jej przez drugą stronę.

Kościół katolicki wierzy, że wszystkie ludzkie drogi prawdy, dobra i piękna
wiodą do tego samego Chrystusa. Jest przekonany – chyba podobnie jak inni
wędrowcy – że jego droga jest najprostsza i najlepiej oświetlona.

Konkluzja? Nie spierajmy się, czyja jest lepsza, ale idźmy. Nikomu nie
negując praw do własnej drogi, ani nie kwestionując możliwości dojścia. W
końcu Pan Bóg jest ponad podziałami.

Ks. Adam Boniecki MIC"


--

Ikselka.

XL

unread,
Jan 11, 2010, 12:13:10 PM1/11/10
to
Dnia Fri, 8 Jan 2010 13:29:23 +0100, Prawusek napisaďż˝(a):

> A grzechy odpuszcza tylko B�g - Ojciec.

Tak twierdz� protestanci. W katolicyzmie to ksi�dz udziela sakramentu
pokuty i pojednania i jest konieczna wobec niego spowiedďż˝.
--

Ikselka.

Prawusek

unread,
Jan 11, 2010, 1:05:46 PM1/11/10
to

"XL" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:14j7jxpqwi1uu.1...@40tude.net...

> KS. ADAM BONIECKI

Post�powiec pospolity.


Prawusek

unread,
Jan 11, 2010, 1:07:27 PM1/11/10
to

"XL" <iks...@gazeta.pl> wrote in message
news:6gc327blk0nr$.12ehbgqa4x602.dlg@40tude.net...
> Dnia Fri, 8 Jan 2010 13:29:23 +0100, Prawusek napisa�(a):
>
> > A grzechy odpuszcza tylko B�g - Ojciec.
>
> Tak twierdz� protestanci. W katolicyzmie to ksi�dz udziela sakramentu
> pokuty i pojednania i jest konieczna wobec niego spowied�.
> --
>
> Ikselka.

Ale to nie jest z Nowego Testamentu, nie jest ewantgeliczne, jak wiele
innych dogmat�w.


0 new messages