to samo mleko, lepiej ugotowac czy mozna podgrzac w mikrofali ?
na ile gorsze jest jedzenie z mikrofali od tego podgrzanego tradycyjna
metoda?
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
pociesze cie ze to raczej ze wzgledu wlasnie _jak_ mikrofale rozgrzewaja nie
wolno sie nimi napromieniowywac. otoz rozgrzewaja niejako 'od srodka' , w
przeciwienstwie do np. swiatla slonecznego. czyli zanim skora wykryje ze
jest za cieplo, ugotujesz sie w srodku. mozg wysiada juz przy 40C, taka
temp bardzo latwo uzyskac ogrzewajac sie mikrofalami.
co do zastosowan 'medycznych' to slyszalem o ogrzewaniu konczyn w niektorych
chorobach mikrofalami , bez zadnych powiklan po tym nastepujacych.
co do 'rozrywania' witamin... to nie ten rzad czestotliwosci :)
taki efekt maja fale podczerwone, obecne wlasnie w wiekszosci piecykow,
kuchenek grillow, itd.
mikrofale 'decymetrowe' maja efekt glownie 'mechaniczny'. oczywiscie co
dluzsze czasteczki sie rozpadna, tak jak rozpadlyby sie pod wplywem
intensywnego oswietlania podczerwienia w celu rozgrzania, czy pod wplywem
samego rozgrzamia :) ale nie jest to jakis 'wyjatkowy' efekt specyficzny
dla mikrofal. po prostu trzeba to traktowac jako urzadzenie ktore grzeje w
oparciu o _napromieniowywanie_ falami podobnymi do swiatla , a kazdy wie ze
nie kazda potrawe dobrze jest intensywnie oswietlac (czesc traci kolor
np. , wiele witamin tez to nie za bardzo lubi).
i tez uwaga - podejrzewam (bo nie robilem jakichs rozbudowanych testow) ze
mikrofale 'nie rusza' wielu substancji ktore rozklada podczerwien, w sumie
latwo to sprawdzic na barwnikach organicznych , jak ma ktos czas i checi to
mysle ze bylby to ciekawy eksperyment.
--
--
A ludzie mieli mnie za świra, gdy podobnie kiedyś tłumaczyłem.
Mam 35 lat, a potraw podgrzanych w mikrofalówce zjadłem może ze 30.
Nie dobre w smaku jedzenie podgrzane w mikrofalówce i tyle.
zyga
Nie aspiruje do twoich "fachofców" warto jednak uściślić pewne fakty, aby
się nie utrwaliło, chociaż na tej grupie to może bez znaczenia ( wydaje się,
że niewielu tu ludzi z tech. podejściem) chyba nie będziesz miał za złe, bo
jako techniczny umysł pewnie wolisz fakty.
Fale mikrofalowe to fale w zakresie Gigahercowy i w kuchenkach domowych
najczęściej jest stosowana częstotliwość 2,45GHz tj. 2450 megaherców (chyba
przez pomyłkę piszesz 2,4 MHz tj. 1000x mniej) przemysłowe urządzenia mogą
pracować na innej powyżej tej częstotliwości.
W wodzie nie zachodzi rezonans, ale wykorzystywane jest opisane przez ciebie
zjawisko pochłaniania, tłumienia ( nic wspólnego z rezonansem ) a
konkretnie efekt polaryzacji ośrodka dielektrycznych gdzie drgania
rotacyjne cząstek zamieniają się w ciepło i rozprzestrzeniają się także na
inne cząstki i kuchenka nie nagrzewa jak powiedziałeś " w całej swej masie
równocześnie", ale się przyjmuje, że do 2,5cm w głąb dalej
rozprzestrzenianie ciepła odbywa się na zasadzie zwykłego transferu.
Nie zgodzę się z "Otoz tluszcz, komorki organiczne bedace dielektrykami nie
nagrzewaja sie, natomiast nagrzewa sie tylko to, co zawiera
w swym skladzie wode."
Wiem, że niekiedy tak piszą na popularnych stronach o generacji ciepła w
cząstkach wody (prawdopodobnie powielają informację strona za stroną)
zapominając o tłuszczach a on w praktyce jest najszybciej nagrzewającą się
substancją w domowej kuchence to z moich doświadczeń, ale też z każdej
instrukcji kuchenki to wyczytacie "fale powodują drgania cząsteczek wody,
oleju lub tłuszczu, które pocierając o siebie wytwarzają ciepło", bo ciepło
wydziela się właśnie w dielektrykach gdzie zachodzi tarcie pomiędzy
mikroskopijnymi dipolami nie tylko w wodzie. Przy innych częstotliwościach w
innych substancjach może wydzielać się ciepło np. na zasadzie prądów
wirowych, ale to już nie w kuchenkach mikrofalowych.
Podsumowując:
Fale mikrofalowe są bardzo groźne dla człowieka i żywej komórki gdyż
oddziałowywują cieplnie bezpośrednio w jadrze komórki i negatywne działanie
występuje już przy niewielkiej temperaturze ( ścinanie się niektórych
białek -denaturacja występuje już przy niewiele wyższej temperaturze od
ludzkiego ciała) i nie jest to oddziaływanie podobne do promieniowania
radioaktywnego, bo aby fale tak zaczęły działać dawka takiej energii
musiałaby ugotować ludzkie komórki i to na b.twardo. Mikrofale z kuchenki to
nie promieniowanie jonizujące a raczej fale, których wpływ rozpatrujemy na
pożywienie jako raczej termiczny i rozpad witamin soli i związków należy
rozpatrywać tylko w tym kontekście ( podobnie jak przy tradycyjnym smażeniu,
pieczeniu czy nawet gotowaniu) jest on nawet mniejszy niż w tradycyjnej
obróbce cieplnej gdzie dochodzi np. do przyrumienienia ( oczywiście lubimy
ta chrupiącą skórkę, aromat itp.), ale to ona jest dla naszego zdrowia
zabójcze, bo juz doszło do rozpadu. Przegrzane białka, tłuszcze,
węglowodany, skrobie rozpadają się naprawdę na zabójcze dla nas substancje ,
przy których kuchenka mikrofalowa jest kaszką z mleczkiem, więc nie
straszcie niepotrzebnie zwykłych ludzi. A jeśli chcecie rozwijać temat
szkodliwości przygotowania posiłków to wpiszcie temat w google AKRYLAMID i
teraz możecie sie zacząć naprawdę bać, bo jest to np. tylko jedna z
substancji, która powszechnie powstaje w znacznie większych ilościach przy
tradycyjnej kuchni. Za niektórymi substancjami organizm sobie radzi ma
mechanizmy obronne ale tylko w pewnym zakresie. Kuchenka mikrofalowa powinna
pozostać jedynie do podgrzewania lub rozmrażania ( do czego doskonale się
nadaje), bo rzeczywiście potrawy z niej są niesmaczne, ale nie tak
niebezpieczne jak by się wydawało, tym bardziej jak je porównamy z tymi
smacznymi ;) ładnie przyrumienionymi i pachnącymi. W miejscu styku potrawy z
dnem patelni powstaje temp. nawet 300st podobnie w piekarniku, czym głębiej
tym mniejsza, to dopiero reaktor atomowy, otrzymacie cała masę substancji
porozpadowych z wszystkiego co jecie. W kuchence ta temperatura jest
bardziej równomierna i rozłożona na większą powierzchnie lub raczej masę i
jest utrzymywana w ryzach przez proces parowania wody w tej objętości z tego
powodu brak przyrumienionych potraw, potrawy są jakby wilgotne i
niechrupiące, ale ciągle nietoksyczne ;)
No a tak w góle to pamiętajcie, że życie jest szkodliwe ;)
Smacznego i pozdrowienia Andrzej B.
Po prostu nie całkiem wiadomo.
A robił ktos badania? I jak długo sprawdzał potem zdrowie badanego żarłoka?
Rok? Dwa? Dłużej pewnie nie, bo badanie było by drogie.
Ja ufam podniebieniu.
Zaś na podsmażanego frykasa to żołądek się uodparniał kilka tysięcy lat.
--
Nie jestem medykiem.
(tekst w nowej ortografi: ó->u , ch->h ,rz->ż lub sz, -ii-> -i)
Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo
nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom.reforma.ortografi.w.interia.pl