Od 3 dni mam uczucie bardzo silnego parcia na stolec. Jednoczesnie nie moge
sie wyproznic, a jezeli juz to niewiele. Jakis tydzien temu wystapilo
swedzenie odbytu. Z obydwoma dolegliwosciami bylem u gastrologa, ktory po
dokladnym obmacaniu brzucha i badaniu per rectum stwierdzil, ze to
podraznienie jelit (czy stan zapalny). Przepisal mi vermox i duspatalin
retard. Swedzenie ustalo. Natomiast nasililo sie parcie na stolec. Bardzo
silne, momentami to wydaje mi sie, ze mnie rozsadzi ale wyproznic sie nie
moge. Dzisiaj trwa to caly dzien. Bol brzucha wystepuje tylko momentami.
Innych objawow nie zauwazylem. Apetyt w normie, krwi w stolcu nie ma. Co
moze byc przyczyna? Czy to moze byc na tle nerwowym (jestem bardzo nerwowy i
ostatnio mialem sporo stresow). Chyba jestem na dodatek chipohondrykiem bo
jak sobie poczytalem o raku jelita grubego to dolegliwosci sie nasilily.
Poradzcie co z tym robic? Czy mozliwe, ze to rak? Mam 25 lat i zaczynam sie
powaznie martwic.