Takie male pytanie: dlaczego ostatnio lekarze przy anginie, zapaleniu
oskrzeli, przeziebieniu przepisuja dodatkowo jakies leki antyhistaminowe?
O co w tym biega?
osoba: nie alergik, nie uskarza sie na zaden swiad itp. a poprzedno dostala
wirlix a niedawno telfast?
bardzo prosze o wyjasnienie.
Za odpowiedzi z gory thx
pozdrawiam
K.
hm... sprawa jest prosta, pewnie medyk został zasponsorowany przez firmę
produkującą leki alergiczne, albo bierze prowizję do przepisanej recepty,
albo kradnie z budżetu kasę na refundowane leki przeciwalergiczne,
normalka:O(
> O co w tym biega?
na pewno nie o twoje zdrowie, pewnie o nowy samochód medyka:O(
Objawem alergii wcale nie musi być świąd. Ja jestem alergikiem i nie mam
świądu. Za to mam katar (czyli mozna to zdiagnozować jako przeziębienie),
przewlekły nieżyt gardła i krtani oraz zapalenie spojówek. Najlepiej zrobić
testy. Mi też lekarze przepisywali leki antyhistaminowe, choc twierdziałam,
że alergikiem nie jestem. Zrobilam test i okazało się, że jestem! I to
naprawdę grubo po 30-tce...
A.
> hm... sprawa jest prosta, pewnie medyk został zasponsorowany przez firmę
> produkującą leki alergiczne,
Oczywiscie.
A prostsze rozwiazanie typu takiego ze histamina wytwarza sie nie tylko w
sytuacji alergii nie jest juz przez Ciebie brane pod uwage?
Jak masz silny katar, obrzekniete gardlo, zapchany nos, powiekszone migdaly
- to podanie lekow antyhistaminowych zmniejsza te objawy (bo to histamina
odpowiada w znacznej czesci za obrzek i wzmozone ukrwienie), ulatwia
oddychanie, oczyszczanie nosa, pozbywanie sie wydzieliny, zmniejsza
drazliwosc sluzowki gardla.
Podanie antyhistaminy przy wirusowym katarze, jesli nos jest mocno zapchany
i obrzekniety - zmniejsza ryzyko rozwiniecia sie nadkazenia bakteryjnego.
--
Pozdrawiam serdecznie
Agnieszka Mockałło
http://republika.pl/kocia_stronka/
Odpisując na priv, wytnij USUN_TO z adresu.
> Podanie antyhistaminy przy wirusowym katarze, jesli nos jest mocno zapchany
> i obrzekniety - zmniejsza ryzyko rozwiniecia sie nadkazenia bakteryjnego.
a czy taki lek przeciwhistaminowy nie oslabia działania mechanizmów
obronnych organizmu?
>
>
> a czy taki lek przeciwhistaminowy nie oslabia działania mechanizmów
> obronnych organizmu?
Cos za cos.
Po prostu zmniejsza obrzek w miejscu infekcji. Ale czasem histamina robi
sporo zlego - np. uniedraznia nadmiernie nos, rozpulchnia nadmiernie
sluzowke - co ma swoje wazne znaczenie ale czasem wychodzi na zle bo bardzo
zwieksza ryzyko nadkazen bakteryjnych. Szczegolnie u sosob podatnych na nie
- np. majacych krzywa przegrode, problemy z zatokami, slaba odpornosc.
Nadmiernie podraznione, uwrazliwione gardlo to czesto przyczyna
wymeczajacych kaszli, odruchow wymiotnych.
Oczywiscie, nie mowie ze trzeba leki antyhistaminowe stosowac przy kazdym
katarku :)
Bo tylko zaszkodza.
Ale w pewnych okolicznosciach podanie takich lekow przy niektorych
chorobach znacznie zmniejsza ryzyko powiklan bakteryjnych i poprawia
komfort czlowieka.
jesteś uczulona na roztocza bo wyszło w teście, czy masz objawy alergii? Bo
test wyjdzie każdemu, dosłownie każdemu. I lekarze marzą po prostu o tym,
żeby każdemu sprzedać jak najwięcej leków przeciwalergicznych, które mają
całkiem ciekawe skutki ubocze (obniżenie odporności)
--
. Wegetarianizm i Ekologia - http://www.vegie.pl . Nie jestem lekarzem :P
> No a co powiesz na przyjmowanie tych leków przez alergików?
Ano - to zalezy jak sie czujesz i na ile mozesz wyeliminowac alergen ze
swojego otoczenia.
Jesli czujesz sie dobrze a jedyna reakcja na roztocza to kichniecie sobie
raz na jakis czas czy lekki katar podczas sprzatania - wtedy branie lekow
jest bez sensu.
Jesli jednak masz wyrazne objawy, zapchany nos, ciagle zapalenie sluzowek,
sklonnosc do infekcji a przy okazji postaralas sie sprawic by w Twoim
otoczeniu bylo maksymalnie malo alergenow (zdroworozsadkowo, nie mowie o
sterylizacji mieszkania) - wtedy nie branie lekow jest dosyc malo rozsadne.
Pozdrawiam,
Anka
>>
> Najbardziej uciążliwe jest dla mnie zapalenie spojówek, bo mam czerwone
> oczy i wyglądam jak królik czasami (szczególnie rano i po kąpieli). Katar
> nie jest uciążliwy, rano muszę się porządnie "odsmarkać". Laryngolog
> stwierdzil przewlekły nieżyt gardła, krtani i nosa, ale zlekceważyłam to.
> Kiedyś mnie zatykało w nocy, a teraz nie, mogę normalnie oddychać na ogół.
> Tylko te oczy. Ale brałam różne leki, te z cetyryzyna, te z loratadyną i
> jeszcze lewocetyryzyną i wcale nie widziałam różnicy. Krople cusicrom tez
> mi wcale nie pomagają. Co mi grozi, jak nie będę brala leków (i nie
> biorę)?
>
a spróbuj na 2 miesiące wywalić z diety omega 6 i włączyć megadawki omega
3 - ale nie tych z apteki, tylko naturalnych.
I nie siedź tyle przed komputerem, a jak już musisz siedzieć, mrugaj. Albo
zakraplaj sztucznymi łzami.
> a spróbuj na 2 miesiące wywalić z diety omega 6 i włączyć megadawki omega
> 3 - ale nie tych z apteki, tylko naturalnych.
Z tego linku, który podałeś w innym wątku poniżej, wynika mi, że w takim
razie mam jeść siemię lniane, tak? A oliwa z oliwek nie zawiera omega 3?
Sprzedają gdzieś siemię już zmielone?
> I nie siedź tyle przed komputerem, a jak już musisz siedzieć, mrugaj. Albo
> zakraplaj sztucznymi łzami.
A robiono mi badanie na to, czy mam zespół suchego oka: nie mam. Choć przed
komputerem faktycznie sporo siedzę.
Pozdrawiam
A.
>
> Użytkownik "tomek wilicki"
>
>> a spróbuj na 2 miesiące wywalić z diety omega 6 i włączyć megadawki omega
>> 3 - ale nie tych z apteki, tylko naturalnych.
>
> Z tego linku, który podałeś w innym wątku poniżej, wynika mi, że w takim
> razie mam jeść siemię lniane, tak? A oliwa z oliwek nie zawiera omega 3?
> Sprzedają gdzieś siemię już zmielone?
>
Oliwa z oliwek zawiera koszmarne ilości omega 6, jest więc swego rodzaju
receptą na raka, znajoma się przez takie coś przekręciła. Możesz jeść
siemię lniane, pod warunkiem że sama je zmielisz - gotowe zmielone nie
zawiera omega 3, możesz jeść olej lniany - np z sałatkami, maczać w nim
chleb, albo robić tzw "pastę dr Budwig" -przepis do wykopania w sieci. Olej
lniany też musi być odpowiedni, czyli w ciemnej butelce, trzymany w
chłodzie, tłoczony na zimno, nie oczyszczony, nie niskolinolowy, świeży -
mniej jak miesiąc od daty produkcji. Brzmi groźnie, ale takich olei teraz
na rynku jest mnóstwo.
Powiem tak - mi po dużych dawkach omega 3 z miejsca przechodził ból gardła
(chroniczny od 10 chyba lat), wracał na drugi dzień, aż znowu zjadłem coś,
co ma tego bardzo dużo. Obecnie w ogóle gardła nie czuję, kicham jedynie
przy bardzo dużych ilościach alergenów (alergolożka w to nie wierzy,
patrząc na wyniki testów sprzed roku), ale oczy dalej mam czasami
czerwone - ale to po dłuuuugim siedzeniu przed kompem. Niemniej to pestka w
porównaniu do tego co było wcześniej, gdy miałem kompletnie rozjechane
oczęta, w zasadzie w ogóle białka nie było widać. Teraz są leciutko
nabrzmiałe żyłki. Zresztą w sieci można sporo przeczytać o wpływie omega 3
na tzw suche oko, wszędzie piszą, że objawy ustępują po około pół roku.
>> I nie siedź tyle przed komputerem, a jak już musisz siedzieć, mrugaj.
>> Albo zakraplaj sztucznymi łzami.
>
> A robiono mi badanie na to, czy mam zespół suchego oka: nie mam. Choć
> przed komputerem faktycznie sporo siedzę.
>
Nie zrobiono Ci takiego badania, bo takiego nie ma. Można co najwyżej
zdiagnozować zmniejszone wydzielanie łez w czasie normalnego
funkcjonowania, ale ten "komputerowy" zespół suchego oka to nic innego, jak
zwykłe zapominanie o mruganiu - nie ma tego jak zdiagnozować bo
teoretycznie nawilżanie wydziela się jak trzeba. Po prostu mrugać albo
zakraplać. Swoją drogą gratuluję okulisty, który tak podstawowej rzeczy nie
wiedział.
a słonia i smalec ile tych omega zawierają?
>> Oliwa z oliwek zawiera koszmarne ilości omega 6,
>
> a słonia i smalec ile tych omega zawierają?
one zawierają tysiące innych, rakotwórczych substancji - głównie toksyny,
które zwierzę wchłaniało całe życie, to wszystko jest magazynowane właśnie
w tłuszczu. Do tego kochane wolne rodniki, ahhh... sama poezja.
Tu masz stosunek omega 3 do omega 6 w smalcu (o ile lard w amerykańskim
żargonie to to, co smalec u nas)
http://www.nutritiondata.com/facts/fats-and-oils/483/2
1:10 jest wystarczającą proporcją, żeby kompletnie zapchać szlaki
metaboliczne którymi organizm przetwarza omega 3.
>>> I nie siedź tyle przed komputerem, a jak już musisz siedzieć, mrugaj.
>>> Albo zakraplaj sztucznymi łzami.
>>
>> A robiono mi badanie na to, czy mam zespół suchego oka: nie mam. Choć
>> przed komputerem faktycznie sporo siedzę.
>>
>
> Nie zrobiono Ci takiego badania, bo takiego nie ma. Można co najwyżej
> zdiagnozować zmniejszone wydzielanie łez w czasie normalnego
> funkcjonowania, ale ten "komputerowy" zespół suchego oka to nic innego,
> jak
> zwykłe zapominanie o mruganiu - nie ma tego jak zdiagnozować bo
> teoretycznie nawilżanie wydziela się jak trzeba. Po prostu mrugać albo
> zakraplać. Swoją drogą gratuluję okulisty, który tak podstawowej rzeczy
> nie
> wiedział.
Zrobiono mi takie badanie, pani okulistka nawet podała nazwę tego testu, ale
nie pamiętam. Czego nie wiedział okulista? Ja okulisty nie pytałam o suche
oko, pytałam o zaczerwienienie. Przy okazji zrobiła mi test.
> Prawdę mówiąc nie widzialam w sprzedaży takich olejów, ale trzeba by się
> rozejrzeć. Mozna na tym smażyć? A, pewnie w wysokiej temperaturze te omega
> 3 znikają?
U mnie w dość małym mieście są w 3 czy 4 dużych sklepach, do tego w każdym
ze zdrową żywnością. Zgadza się, w wysokiej temperaturze przechodzą w
zwykłe, nasycone kwasy tłuszczowe. Wręcz niewskazane jest smażenie na oleju
lnianym, zdaje się że wydzielają się jakieś toksyny.
> Znaczy wszystkie inne oleje są niedobre? A ja tyle naczytałam się o
> cudownych właściwościach oliwy z oliwek. A te produkty Benecol - krem
> kanapkowy i margaryna - nie zawierają omega 3? Tylko i wyłącznie siemię?
> To znaczy, że należy w ogóle zrezygnowac ze smażenia i pieczenia? Bo na
> czym? No jak w praktyce wyeliminowac te omega 6?
>
Ogólnie smażenie i pieczenie jest niezdrowe, z czym zgadzają się chyba
wszyscy lekarze. No cóż, jeśli chcesz spróbować z omega 3, musisz niestety
na 2-3 miesiące zrezygnować ze smarowania pieczywa masłem czy margaryną,
zrezygnować ze smażenia, z jedzenia tłustego mięsa. Zamiast tego lepiej
przerzucić się na ryby, jeśli już musisz coś takiego jeść.
Tu niestety nie ma "półśrodków", po prostu obecność dużej ilości omega 6
najzwyczajniej w świecie blokuje szlak metaboliczny, którym organizm
przetwarza omega 3. Dlatego suplementacja omega 3 to tak naprawdę wywalenie
z diety omega 6, bez tego to będzie strata czasu i pieniędzy.
Jest dużo innych olei, które mają ładną zawartość omega 3, ale lniany jest
tu po prostu najbardziej tym nasycony, najłatwiej dostępny i jednocześnie
najtańszy. Jeszcze lepszym źródłem jest mielone siemię lniane, ale ono...
no, delikatnie mówiąc, ma dość dziwny smak. Nie wszyscy to zniosą.
>
> Zrobiono mi takie badanie, pani okulistka nawet podała nazwę tego testu,
> ale nie pamiętam. Czego nie wiedział okulista? Ja okulisty nie pytałam o
> suche oko, pytałam o zaczerwienienie. Przy okazji zrobiła mi test.
Okulista nie wiedział, że "komputerowe" suche oko jest czymś całkowicie
innym, niż "zwykłe" suche oko. Klasyczny zespół suchego oka to brak
odpowiedniego nawilżania, oko po prostu nie wydziela odpowiedniej ilości
łez, przez co powierzchnia oka przysycha i robią się
paskudztwa. "Komputerowe" suche oko polega na tym, że człowiek gapiąc się
na monitor z bliskiej odległości zapomina o mruganiu, przez co po prostu
łzy nie są rozprowadzane na powierzchni. Efekt ten sam, przyczyna
całkowicie różna.
A tak jeszcze po cichu spytam - robiłaś badania typu: morfologia, żelazo,
ferrytyna? Przy brakach żelaza zaczynają wysychać wszystkie błony śluzowe,
w tym gardło, nos i oczy - pojawia się kichanie, ból gardła i właśnie
zaczerwienienie spojówek. Kobiety dość często mają z żelazem problemy. Są
jeszcze inne przyczyny takiego stanu rzeczy, np silne niedobory witaminy
D - opalasz się czasami? Na wikipedii pod hasłem witamina D możesz
przeczytać, że 92% badanych kobiet w Europie ma silny niedobór tego
cudeńka, co - przy długiej pracy przy kompie - może też powodować
nieciekawe historie z oczami.
a oliwka to niby toksyn nie wchłania?
to co radzisz jeść trawę? przecież nie jestem krową, tylko mięsożercą:O)
>> one zawierają tysiące innych, rakotwórczych substancji - głównie toksyny,
>> które zwierzę wchłaniało całe życie, to wszystko jest magazynowane
>> właśnie w tłuszczu. Do tego kochane wolne rodniki, ahhh... sama poezja.
>
> a oliwka to niby toksyn nie wchłania?
>
wchłania, ale żeby powstał kilogram mięsa, potrzeba 20 kilogramów "oliwek",
z których toksyny są kumulowane.
> to co radzisz jeść trawę? przecież nie jestem krową, tylko mięsożercą:O)
Co najwyżej jesteś ścierwojadem - zjadaczem padliny. Nie wierzę, że byłbyś w
stanie zachować się jak mięsożerca - czyli upolować bez pomocy narzędzi,
następnie bez pomocy narzędzi czy ognia je skonsumować. Ale w sumie byłoby
ciekawie, jakbyś jednak spróbował tą tezę udowodnić. Zacznij od jakiegoś
psa, podrzuć filmik na youtube.
>
> Jest dużo innych olei, które mają ładną zawartość omega 3, ale lniany jest
> tu po prostu najbardziej tym nasycony, najłatwiej dostępny i jednocześnie
> najtańszy. Jeszcze lepszym źródłem jest mielone siemię lniane, ale ono...
> no, delikatnie mówiąc, ma dość dziwny smak. Nie wszyscy to zniosą.
Które to oleje jeszcze są dobre, skoro oliwa z oliwek jest niedobra? Gdzie
oprócz siemienia (i oleju z niego) znajdę omega 3?
> A tak jeszcze po cichu spytam - robiłaś badania typu: morfologia, żelazo,
> ferrytyna? Przy brakach żelaza zaczynają wysychać wszystkie błony śluzowe,
> w tym gardło, nos i oczy - pojawia się kichanie, ból gardła i właśnie
> zaczerwienienie spojówek. Kobiety dość często mają z żelazem problemy. Są
> jeszcze inne przyczyny takiego stanu rzeczy, np silne niedobory witaminy
> D - opalasz się czasami? Na wikipedii pod hasłem witamina D możesz
> przeczytać, że 92% badanych kobiet w Europie ma silny niedobór tego
> cudeńka, co - przy długiej pracy przy kompie - może też powodować
> nieciekawe historie z oczami.
Morfologię to robiono mi wielokrotnie, zawsze dobra była. Żelaza nie badałam
i ferrytyny.
Ciekawe jest to, co mówisz. Nigdy nie słyszałam/ czytałam o takich
zależnościach. Ale czytałam, że wystarczy 15 minut dziennie przejść się po
słońcu, żeby zapewnić sobie odpowiedni zapas wit. D.
Pozdr. i dziękuję
Anka
ale żeby powstał kilogram oliwek potrzeba 20kg kupy tego mięso, czy roślino
jada:O)
> Co najwyżej jesteś ścierwojadem - zjadaczem padliny. Nie wierzę, że byłbyś
> w
> stanie zachować się jak mięsożerca - czyli upolować bez pomocy narzędzi,
> następnie bez pomocy narzędzi czy ognia je skonsumować. Ale w sumie byłoby
> ciekawie, jakbyś jednak spróbował tą tezę udowodnić. Zacznij od jakiegoś
> psa, podrzuć filmik na youtube.
he he, ciekawe teorie:O)
ale z tego co wiem to ludzie od wieków żyją z polowania, a rolnictwo to
ostatni wynalazek, a ja nic nie muszę udowadniać, wybierz się do eskimosów,
oni tam do dzisiaj jedzą surowe mięso z upolowanych przez siebie ryb, fok,
niedźwiedzi, i o rakach tam nikt nie słyszał:O)
acha, jakieś filmiki w necie i tv też są, z komentażami czubówny:O)
>> wchłania, ale żeby powstał kilogram mięsa, potrzeba 20 kilogramów
>> "oliwek",
>> z których toksyny są kumulowane.
>
> ale żeby powstał kilogram oliwek potrzeba 20kg kupy tego mięso, czy
> roślino jada:O)
>
tu akurat nie ma prostego przeniesienia stężeń toksyn. Zresztą, co tu dużo
gadać - w podstawówce na biologii uczą jak toksyny kumulują się wraz z
awansem w łancuchu pokarmowym.
> ale z tego co wiem to ludzie od wieków żyją z polowania, a rolnictwo to
> ostatni wynalazek,
od wieków to ludzie chleją wódkę, a "od niepamiętnych czasów" było
ZBIERACTWO.
> a ja nic nie muszę udowadniać, wybierz się do
> eskimosów, oni tam do dzisiaj jedzą surowe mięso z upolowanych przez
> siebie ryb, fok, niedźwiedzi, i o rakach tam nikt nie słyszał:O)
>
30 letni eskimos jest uważany za starca. Chyba im to nie służy.
> acha, jakieś filmiki w necie i tv też są, z komentażami czubówny:O)
nie znam tej pani, to chyba nie jest jakaś profesor dietetyki?
>
> Użytkownik "tomek wilicki"
>
>>
>> Jest dużo innych olei, które mają ładną zawartość omega 3, ale lniany
>> jest tu po prostu najbardziej tym nasycony, najłatwiej dostępny i
>> jednocześnie najtańszy. Jeszcze lepszym źródłem jest mielone siemię
>> lniane, ale ono... no, delikatnie mówiąc, ma dość dziwny smak. Nie
>> wszyscy to zniosą.
>
> Które to oleje jeszcze są dobre, skoro oliwa z oliwek jest niedobra? Gdzie
> oprócz siemienia (i oleju z niego) znajdę omega 3?
>
tutaj wpisuj po kolei oleje i sprawdzaj, ale mówię - lniany to najtańsze i
najwygodniejsze rozwiązanie. W początkowym okresie nasycania ciała omega 3
ważne jest, żeby całkowicie wyeliminować omega 6. W zasadzie możesz
CAŁKOWICIE wyeliminować tłuszcze i jeść dużo zielonych części roślin, które
mają idealne proporcje omega 3 do 6, ale zgaduję że to będzie za trudne :P
Aha, pamiętaj że oleje muszą być nie pasteryzowane i tłoczone na zimno, do
tego jakoś tak miesiąc po wyprodukowaniu te wielonienasycone kwasy
tłuszczowe ulegają nasyceniu.
>
> Morfologię to robiono mi wielokrotnie, zawsze dobra była. Żelaza nie
> badałam i ferrytyny.
> Ciekawe jest to, co mówisz. Nigdy nie słyszałam/ czytałam o takich
> zależnościach.
A nawet w głupiej wikipedii możesz poczytać o objawach niedoborowych. Ludzie
teraz jedzą jakieś śmieci z marketu, które mają puste kalorie bez żadnych
witamin i soli mineralnych, potem dziwią się że bez przerwy coś boli, na
coś chorują...
> Ale czytałam, że wystarczy 15 minut dziennie przejść się po
> słońcu, żeby zapewnić sobie odpowiedni zapas wit. D.
15 minut w bikini, jeśli masz jasną karnację, pomiędzy godziną 10 a 15, na
dodatek tylko 3 miesiące w roku masz odpowiednią długość fali świetlnej.
Oczywiście zapewnia to zapas witaminy D na ten jeden dzień, a trzeba
jeszcze zrobić gigantyczne zapasy na zimę.
Innymi słowy, statystyka nie kłamie, niedobory tej witaminy są masowe.
za moich czaów nic takiego w programach nie było, ale nieważne, wszelakie
trócizny i toksyny to wyłącznie znasza zasługa i kumulują się wszędzie,
nawet w roślinach i zwierzakach:O(
> od wieków to ludzie chleją wódkę, a "od niepamiętnych czasów" było
> ZBIERACTWO.
zbieractwo to moda ostatnich lat, zwłąszcza złomu, a jak pooglądasz jakies
fotki rysunków z jaskiń, to zobaczysz że nie polują tam na sałatę, tylko na
zwierzaki:O)
> 30 letni eskimos jest uważany za starca. Chyba im to nie służy.
podobnie jak 30 letni górnik:O(, ale to głównie zasługa ciężkich warunków
życia, co nie?
>
> zbieractwo to moda ostatnich lat, zwłąszcza złomu, a jak pooglądasz jakies
> fotki rysunków z jaskiń, to zobaczysz że nie polują tam na sałatę, tylko
> na zwierzaki:O)
>
tyle, że takich rysunków na świecie jest może kilkanaście. Na dodatek
wszystkie są stosunkowo młode, góra kilkanaście tysięcy lat, podczas gdy
nasz gatunek ma tych latek parę milionów.
>
>> 30 letni eskimos jest uważany za starca. Chyba im to nie służy.
>
> podobnie jak 30 letni górnik:O(, ale to głównie zasługa ciężkich warunków
> życia, co nie?
tia, tyle że kolesie żyjący w górach w Tybecie dożywają w identycznych
warunkach ponad setki. Na diecie wegetariańskiej.
Nie przesadzaj, oliwa z oliwek to w większości omega 9 :).
Kwasy tłuszczowe w oliwie z oliwek wyglądają mniej więcej tak:
tłuszcz - 100g w tym:
nasycone - 15g,
jednonienasycone - 67g (Omega 6 - 12g; Omega 9 - 65g;),
wielonienasycone - 13g;
Fakt, brak omega 3 i tutaj olej lniany będzie niezbędny.
Mnie pomógł na problemy alergiczne (albo doszło do cudownego ozdrowienia :))
pozdrawiam
Rafał
faktycznie, wcześniej pływaliśmy w oceanie jako jednokomórkowce, potem
wielokomórkowce, i tak dalej, ale od kąd wyrosła nam głowa i cztery łapy to
wcinamy mięso, do tego się ewolucyjnie przystosowaliśmy (układ pokarmowy
drapierznika, nie jesteśmy w stanie wytwarzać potrzebnych nam substancji z
gleby i słońca jak rośliny, czy z roślin jak roślinojady, musimy mieć
wszystko podane gotowe na tacy)
a trwałosć skalnych rysunków jest i tak zadziwiajaca, bo nasze współczesne
rysunki wiele nie wytrzymują (wydruki z kas fiskalnych to trzy latya
blekną), ale te skalne rysunki dają nam informację o przyzwyczajeniach
kulinarnych naszych przodków, a z tym zbieractwem to co niby miałeś na
myśli, zbieranie jagód i oliwek? no i na jakiej podstawie?
> tia, tyle że kolesie żyjący w górach w Tybecie dożywają w identycznych
> warunkach ponad setki. Na diecie wegetariańskiej.
tybetańczycy żyją w cięzkich warunkach i też się szybciej stażeją, no i na
pewno nie żyją w identycznych warunkach, a z tą długowiecznością w krajach
gdzie są poważne problemy z ustaleniem wieku, bo takich ewidencji często
brak to śmiechy, w smerfowej dolinie papa smerf też żyje 700lat, a w
biblijnej krainie też niby żyli wiele setek lat, ale kto w to uwierzy?
pewnie boże owieczki:O)
a dieta wegetariańska to jest tylko wegetacja, jak nie ma co jeść to jesz to
co jest (no i w naszych czasach kolejna metoda odchudzania supermodelek, ale
czego to one nie robią dla pieniędzy:O(), zresztą mnisi nie pracują ciezko
fizycznie, więc spokojnie mogą wegetować na kożonkach, a reszta społecznosci
tybetańskiej zajada sie mięsem i przetworami mlecznymi (nawet ci którzy w
przyszłosci będą mnichami)
>
> faktycznie, wcześniej pływaliśmy w oceanie jako jednokomórkowce, potem
> wielokomórkowce, i tak dalej, ale od kąd wyrosła nam głowa i cztery łapy
> to wcinamy mięso, do tego się ewolucyjnie przystosowaliśmy (układ
> pokarmowy drapierznika, nie jesteśmy w stanie wytwarzać potrzebnych nam
> substancji z gleby i słońca jak rośliny, czy z roślin jak roślinojady,
> musimy mieć wszystko podane gotowe na tacy)
>
no i widzisz, kłaniają się znowu braki w edukacji. Primo, mięso zaczęliśmy
zjadać wtedy, kiedy pojawiły się wojny plemienne - i było to mięso ludzkie.
Potem dopiero zaczęły się polowania, jako swego rodzaju przeniesienie walk
między ludźmi. Wcześniej przez długi, długi czas byliśmy zwykłymi małpami.
Teksty o układzie pokarmowym drapieżnika czy niemożności wytworzenia czegoś
z roślin pominę, bo tu przedszkole się wręcz kłania.
O)
>
> a dieta wegetariańska to jest tylko wegetacja, jak nie ma co jeść to jesz
> to co jest (no i w naszych czasach kolejna metoda odchudzania
> supermodelek, ale czego to one nie robią dla pieniędzy:O(), zresztą mnisi
> nie pracują ciezko fizycznie, więc spokojnie mogą wegetować na kożonkach,
> a reszta społecznosci tybetańskiej zajada sie mięsem i przetworami
> mlecznymi (nawet ci którzy w przyszłosci będą mnichami)
chłopie, ale pieprzysz, mistrzowie świata w kulturystyce, sportach siłowych,
wytrzymałościowych i sportach walki są nawet nie wegetarianami, ale
weganami.
Kurcze, taka refleksja mnie dziś naszła. Idę sobie ulicą, idę, patrzę - leży
zdechły gołąb. Muszki fruwają, słoneczko świeci, ale - o dziwo - jakoś mi
ślinka do gęby nie naciekła. Popatrzyłem na chodzącego dalej żywego
gołębia - dalej nic, zero reakcji na pokarm.
Zastanowiłem się, co muszą mieć w głowie ludzie, którym taki zdechły - albo
i nawet żywy - gołąb kojarzą się z pokarmem. Doszedłem do wniosku, że muszą
tam mieć naprawdę solidnie nasrane :D
Jak dla mnie, możesz zjadać takie gołębie, możesz zjadać nawet psie kupy,
ale nie narzekaj potem, że jesteś chory, że niewłaściwe proporcje omega 3
do 6 w diecie, że wątroba, że woreczek żółciowy, że jelito grube, że
śmierdzi z ust, że niska odporność, że toksyny, że nie ma kwasu foliowego,
że po przebiegnięciu 100 metrów zadyszka...
>
> Fakt, brak omega 3 i tutaj olej lniany będzie niezbędny.
> Mnie pomógł na problemy alergiczne (albo doszło do cudownego ozdrowienia
> :))
W wątku masz opisaną moją przygodę z olejem lnianym i omega 3. Też doszło
do "cudownego ozdrowienia", wszelkie objawy alergii znikły jak ręką odjął.
Sprawdziłem potem nawet testami - alergia jest jaka była, te plamy na
skórze po nacięciu wyskakują jak wyskakiwały, ale... na tym się kończy. Nie
kicham w lesie, przy kotach, na kurz też nie kicham. Dziesiątki innych,
drobnych przypadłości też "się znikły".
ps. omega 9 niewiele ma tutaj do rzeczy, jako że - z tego co wiem - nie
konkuruje ono z omega 3. Też jest niezbędne, ale wszystko rozbija się o
proporcje 3 do 6 w diecie.
kurcze, to do jakikej ty szkoły chdziłes? bo w mojej nic takiego w
programach nie było:O(
czyżby jkaś kuźnia talentów dla dzieci rodziców z przerosnietymi ambicjami?
> Primo, mięso zaczęliśmy
> zjadać wtedy, kiedy pojawiły się wojny plemienne - i było to mięso
> ludzkie.
> Potem dopiero zaczęły się polowania, jako swego rodzaju przeniesienie walk
> między ludźmi. Wcześniej przez długi, długi czas byliśmy zwykłymi małpami.
hm... takie teorie wygłasza kółko wegetariańskie?
może podeprzyj się jakimiś faktami? albo jakąś logiką:O)
> Teksty o układzie pokarmowym drapieżnika czy niemożności wytworzenia
> czegoś
> z roślin pominę, bo tu przedszkole się wręcz kłania.
tak, niewiedzę lepiej pominąć, bo można wyjść na głupka, sprytne
posuniecie:O)
> chłopie, ale pieprzysz, mistrzowie świata w kulturystyce, sportach
> siłowych,
> wytrzymałościowych i sportach walki są nawet nie wegetarianami, ale
> weganami.
chłopie, mistrzowie świata są mięsożerni:O)
> Kurcze, taka refleksja mnie dziś naszła. Idę sobie ulicą, idę, patrzę -
> leży
> zdechły gołąb. Muszki fruwają, słoneczko świeci, ale - o dziwo - jakoś mi
> ślinka do gęby nie naciekła. Popatrzyłem na chodzącego dalej żywego
> gołębia - dalej nic, zero reakcji na pokarm.
widocznie jeszcze głodu nie poznałeś, mnie trawa też do jedzenia nie
zachęca, ale za to pieczony kurczak, czy steki bardzo, kwestia gustu i
przyzwyczajeń kulinarnych:O)
Ja sobie powtórzę testy na jesieni i zobaczę, co mi wyjdzie.
> ps. omega 9 niewiele ma tutaj do rzeczy, jako że - z tego co wiem - nie
> konkuruje ono z omega 3. Też jest niezbędne, ale wszystko rozbija się o
> proporcje 3 do 6 w diecie.
Wiem, ale napisałeś, że oliwa z oliwek ma "koszmarne ilości" omega 6,
a ma tylko 12g/100g; po prostu nie pasowało mi określenie "koszmarne".
pozdrawiam
Rafał
Mógłbyś wskazać z nazwiska jakiegoś z tych mistrza świata, który
jest weganinem albo wegetarianinem? Szczególnie ciekawy jestem
kulturystów/ludzi od sportów siłowych.
pozdrawiam
Rafał
>> no i widzisz, kłaniają się znowu braki w edukacji.
>
> kurcze, to do jakikej ty szkoły chdziłes? bo w mojej nic takiego w
> programach nie było:O(
> czyżby jkaś kuźnia talentów dla dzieci rodziców z przerosnietymi
> ambicjami?
>
No fakt, w szkole o profilu ochrony środowiska pewnie więcej na ten temat
jest mówione. No i w czasach gdy mnie uczono, program był wyjątkowo mocno
naładowany informacjami - z tego co wiem, teraz studia dają taką wiedzę,
jak za "moich czasów" dobre liceum.
>
> hm... takie teorie wygłasza kółko wegetariańskie?
> może podeprzyj się jakimiś faktami? albo jakąś logiką:O)
>
logika jest bardzo prosta w tym wypadku - starczy popatrzeć na małpy. One
właśnie zaczynają zjadać siebie nawzajem w czasie walk plemiennych (rodzaj
rytuału), ale nie mają najmniejszej ochoty na polowania na zwierzęta.
> tak, niewiedzę lepiej pominąć, bo można wyjść na głupka, sprytne
> posuniecie:O)
>
zawsze możesz błysnąć i opowiedzieć nam o tym, czego to nie można z roślin
wytworzyć. Chętnie się dowiem, czego mi po 15 latach wegetarianizmu
brakuje. Może z tego wszystkiego jutro nie będę miał siły iść na trening...
>
> chłopie, mistrzowie świata są mięsożerni:O)
>
wpisz w google mac danzig, scott jurek, paavo nurmi
>
> widocznie jeszcze głodu nie poznałeś, mnie trawa też do jedzenia nie
> zachęca, ale za to pieczony kurczak, czy steki bardzo, kwestia gustu i
> przyzwyczajeń kulinarnych:O)
słowo - klucz, pieczony. Pieczona trawa też pewnie by się do jedzenia
nadawała. Pieczone i doprawione psie kupy również. Dla mnie jednak
NATURALNYM pożywieniem człowieka będzie zawsze to, co NATURALNIE można
zjeść, co NATURALNIE wywołuje ślinotok.
Konsekwencje zjadania nienaturalnego pożywienia widzę na co dzień na ulicy,
dziękuję za taką "przyjemność".
kulturystyką się nie interesuję, więc nie powiem - tu możesz pogooglać, było
ich kilkunastu. Zresztą kulturystyka to w 95% sztuczne wspomaganie, a
reszta - całkowicie sztuczne żarcie, jakieś pojedyncze, wybrane aminokwasy,
wszystko odmierzane w laboratorium... długo się na takiej diecie nie
pociągnie, ale póki się żyje, przyrost jest.
Co do sportów siłowych to chyba najlepszym przykładem jest weganin Mac
Danzig, mistrz świata w walkach "w klatce" (king of the cage), który zrobił
nieco brzydki numer i wygrał turniej rozwalając każdego przeciwnika w
pierwszej rundzie.
Nie wiem czy dobrym przykładem będzie tutaj Dave Scott, weganin biorący
swego czasu udział w tzw "Ironman", jednym z najbardziej morderczych
triatlonów, wygrywający to 6 razy pod rząd. Kolejny długodystansowiec to
Scott Jurek, w ultramaratonie zazwyczaj na metę przybiegał weganin Jurek,
potem przez godzinę - dwie nikt, a potem dopiero pojawiali się pozostali.
Paavo Nurmi - wstyd nie znać, człowiek który zdobył 9 medali olimpijskich
(nikt chyba do tej pory tego wyczynu nie powtórzył) i ustanowił 20 rekordów
świata.
No i nazwisko którego nie można pominąć - Carl Levis, nie trzeba chyba
przypominać co zrobił ten weganin.
ps. na szybko wyłapane nazwiska bodybuilderów i zawodników siłowych, ale jak
pisałem nie interesuję się tymi sportami więc sam doczytaj o nich więcej:
Andreas Cahling, Ridgely Abele, Chris Campbell, Keith Holmes, Peter Hussing,
Bill Manetti, Bill Pearl, Stan Price
>
> Wiem, ale napisałeś, że oliwa z oliwek ma "koszmarne ilości" omega 6,
> a ma tylko 12g/100g; po prostu nie pasowało mi określenie "koszmarne".
>
OK, OK, ma koszmarny stosunek omega 3 do omega 6 :D
Jakie sztuczne żarcie? Ryż, ryby, kurczak, warzywa, olej lniany, płatki
owsiane,
czyli podstawa kulturystycznej diety, to produkty naturalne i w miarę
możliwości mało przetworzone.
A od izolowanych aminokwasów (np. BCAA czy l-glutaminy) jeszcze nikt nie
umarł - wystarczy popatrzeć
na Larrego Scotta czy Schwarzeneggera ;-). Inna sprawa, że każdy
wyczynowy sport na światowym czy kontynentalnym poziomie wymaga
wspomagania i dozwolonego i często niedozwolonego.
Tu akurat powielasz bzdurne stereotypy.
> Co do sportów siłowych to chyba najlepszym przykładem jest weganin Mac
> Danzig, mistrz świata w walkach "w klatce" (king of the cage), który
> zrobił
> nieco brzydki numer i wygrał turniej rozwalając każdego przeciwnika w
> pierwszej rundzie.
Sportów walki :) Jest weganinem dopiero cztery lata - zobaczymy, jak mu
pójdzie dalej z takim odzywianiem.
> Nie wiem czy dobrym przykładem będzie tutaj Dave Scott, weganin biorący
> swego czasu udział w tzw "Ironman", jednym z najbardziej morderczych
> triatlonów, wygrywający to 6 razy pod rząd.
W 1992 odpuścił wegańskie odzywanie
> Kolejny długodystansowiec to
> Scott Jurek, w ultramaratonie zazwyczaj na metę przybiegał weganin Jurek,
> potem przez godzinę - dwie nikt, a potem dopiero pojawiali się pozostali.
Ten wytrwał :)
> Paavo Nurmi - wstyd nie znać, człowiek który zdobył 9 medali olimpijskich
> (nikt chyba do tej pory tego wyczynu nie powtórzył) i ustanowił 20
> rekordów
> świata.
Ten prawdopodobnie wytrwał.
> No i nazwisko którego nie można pominąć - Carl Levis, nie trzeba chyba
> przypominać co zrobił ten weganin.
Dzięki za podanie tych nazwisk. Mam wrażenie są oni jednak tylko wyjątkami
potwierdzającymi regułę mówiącą, że sportowcy jednak jadają mięso
(oczywiście
nie tłuste boczki i karkówki, ale jednak :). Rzucił mi się też w oczy fakt,
że Ci
ludzie zaczęli stosować wegański/wegetariański sposób odżywania już jako
osoby dorosłe
(wyjątek Nurmi - od 12 roku życia).
Inna sprawa, że co innego nie jeść mięsa, a co innego jeść same rośliny.
Podałeś jako przykład kulturysty Billa Pearla - przestał jeść mięso w wieku
39 lat,
ale nadal je jajka i produkty mleczne - nie da się zbudowac ani utrzymać
dużej masy mięśniowej
na samych roślinach.
pozdrawiam
Rafał
>
> Jakie sztuczne żarcie? Ryż, ryby, kurczak, warzywa, olej lniany, płatki
> owsiane,
> czyli podstawa kulturystycznej diety, to produkty naturalne i w miarę
> możliwości mało przetworzone.
eh eh, ale na jakim poziomie, jakim poziomie? Na tym mistrzowskim mają dietę
układaną w laboratoriach :D
> A od izolowanych aminokwasów (np. BCAA czy l-glutaminy) jeszcze nikt nie
> umarł - wystarczy popatrzeć
> na Larrego Scotta czy Schwarzeneggera ;-). Inna sprawa, że każdy
> wyczynowy sport na światowym czy kontynentalnym poziomie wymaga
> wspomagania i dozwolonego i często niedozwolonego.
> Tu akurat powielasz bzdurne stereotypy.
w dobrym tonie jest unikać przy w/ Schwarzeneggerze pytania o stan mięśnia
sercowego, kompletnie rozwalonego sterydami.
>
> Sportów walki :) Jest weganinem dopiero cztery lata - zobaczymy, jak mu
> pójdzie dalej z takim odzywianiem.
>
tak, jak innym wegusom.
>> Nie wiem czy dobrym przykładem będzie tutaj Dave Scott, weganin biorący
>> swego czasu udział w tzw "Ironman", jednym z najbardziej morderczych
>> triatlonów, wygrywający to 6 razy pod rząd.
>
> W 1992 odpuścił wegańskie odzywanie
>
bo już nie startuje i nie zależy mu na zdrowiu i kondycji, ale dalej w
każdym wywiadzie potwierdza, że to dieta była podstawą jego sukcesów.
Równie dobrze mógłby zacząć palić papierosy.
>
> Dzięki za podanie tych nazwisk. Mam wrażenie są oni jednak tylko wyjątkami
> potwierdzającymi regułę mówiącą, że sportowcy jednak jadają mięso
oczywiście, że jadają. W krajach rozwiniętych średnio 97% populacji jada
mięso, więc siłą rzeczy jada je również 97% sportowców czy - chociażby -
ludzi leworęcznych. Założę się również, że 97% sportowców pije regularnie
alkohol, chociaż jest to niewskazane i obniża wyniki.
> (oczywiście
> nie tłuste boczki i karkówki, ale jednak :). Rzucił mi się też w oczy
> fakt, że Ci
> ludzie zaczęli stosować wegański/wegetariański sposób odżywania już jako
> osoby dorosłe
> (wyjątek Nurmi - od 12 roku życia).
>
wszyscy chyba wegetarianie których znam przeszli na tą dietę jako osoby
dorosłe, może z 2-3 wyjątkami dzieci z rodzin wege. Też nie widzę powodu,
dla którego w przypadku sportowców miałoby być inaczej.
> Inna sprawa, że co innego nie jeść mięsa, a co innego jeść same rośliny.
> Podałeś jako przykład kulturysty Billa Pearla - przestał jeść mięso w
> wieku 39 lat,
> ale nadal je jajka i produkty mleczne - nie da się zbudowac ani utrzymać
> dużej masy mięśniowej
> na samych roślinach.
ależ oczywiście, że się da. Białko to białko, nie ma najmniejszego
znaczenia, skąd ono pochodzi.
Rozmowa trochę mija się z celem, podaję przykłady ze 20 osób które na
weganizmie zdeklasowały przeciwników w sporcie, a Ty wszystko kwitujesz
że "aaaa nie da się"
A tam, bajki opowiadasz - w laboratoriach oczywiście można badać wszelkie
parametry ogranizmu sportowca (niekonicznie kulturysty), ale jedzenia się
w laboratoriach nie robi, no bez jaj :) W laboratoriach można opracowywać
odżywki, suplementy czy środki dopingujące, ale nie jedzenie. Poza tym
bez dobrego odżywiania nie ma sensu stosować odzywek, suplementów
i np. sterydów, bo i tak nie osiągniesz spodziewanego efektu.
Zresztą nawet gdyby Ci "ułożono dietę w laboratorium" to i tak
zawierałaby głównie ogólnodostępne produkty, no bo co innego
mogłaby zawierać?
>> A od izolowanych aminokwasów (np. BCAA czy l-glutaminy) jeszcze nikt nie
>> umarł - wystarczy popatrzeć
>> na Larrego Scotta czy Schwarzeneggera ;-). Inna sprawa, że każdy
>> wyczynowy sport na światowym czy kontynentalnym poziomie wymaga
>> wspomagania i dozwolonego i często niedozwolonego.
>> Tu akurat powielasz bzdurne stereotypy.
>
> w dobrym tonie jest unikać przy w/ Schwarzeneggerze pytania o stan mięśnia
> sercowego, kompletnie rozwalonego sterydami.
A co mają sterydy do aminokwasów rozgałęzionych czy glutaminy?
>>> Nie wiem czy dobrym przykładem będzie tutaj Dave Scott, weganin biorący
>>> swego czasu udział w tzw "Ironman", jednym z najbardziej morderczych
>>> triatlonów, wygrywający to 6 razy pod rząd.
>>
>> W 1992 odpuścił wegańskie odzywanie
>>
>
> bo już nie startuje i nie zależy mu na zdrowiu i kondycji, ale dalej w
> każdym wywiadzie potwierdza, że to dieta była podstawą jego sukcesów.
> Równie dobrze mógłby zacząć palić papierosy.
Myslisz, ze przestał być weganinem, bo postanowił być chory i bez kondycji?
Czy tez takie odzywanie było zbyt męczące? Masz gdzieś źródło,
z informacjami o powodach, dla których rzucił wegaństwo?
>> Inna sprawa, że co innego nie jeść mięsa, a co innego jeść same rośliny.
>> Podałeś jako przykład kulturysty Billa Pearla - przestał jeść mięso w
>> wieku 39 lat,
>> ale nadal je jajka i produkty mleczne - nie da się zbudowac ani utrzymać
>> dużej masy mięśniowej
>> na samych roślinach.
>
> ależ oczywiście, że się da. Białko to białko, nie ma najmniejszego
> znaczenia, skąd ono pochodzi.
Ale znaczenie ma aminogram i przyswajalność - i dlatego nie
mogłeś wskazać żadnego kulturysty-weganina :)
> Rozmowa trochę mija się z celem, podaję przykłady ze 20 osób które na
> weganizmie zdeklasowały przeciwników w sporcie, a Ty wszystko kwitujesz
> że "aaaa nie da się"
"Nie da się" zrobić masy mięśniowej na poziomie zawodowego kulturysty.
Weź tez pod uwagę, że te 20 osób to tylko kropla w morzu tysięcy zawodników
jedzących mięso, którzy mniej lub bardziej zdecydowanie wygrywali ze swoimi
przeciwnikami.
Nie zamierzam Cię przekonywać do jedzenia mięsa - spytałem
o tych sportowców z czystej ciekawości i tyle.
pozdrawiam
Rafał
>
> A tam, bajki opowiadasz - w laboratoriach oczywiście można badać wszelkie
> parametry ogranizmu sportowca (niekonicznie kulturysty), ale jedzenia się
> w laboratoriach nie robi, no bez jaj :) W laboratoriach można opracowywać
> odżywki, suplementy czy środki dopingujące, ale nie jedzenie. Poza tym
> bez dobrego odżywiania nie ma sensu stosować odzywek, suplementów
> i np. sterydów, bo i tak nie osiągniesz spodziewanego efektu.
> Zresztą nawet gdyby Ci "ułożono dietę w laboratorium" to i tak
> zawierałaby głównie ogólnodostępne produkty, no bo co innego
> mogłaby zawierać?
mogłaby zawierać np wyizolowane białko. I już nie będzie miało znaczenia, z
czego to białko zostało wyizolowane. Czy z mleka, czy z jajek czy może z
soi. Białko to białko.
>>
>> w dobrym tonie jest unikać przy w/ Schwarzeneggerze pytania o stan
>> mięśnia sercowego, kompletnie rozwalonego sterydami.
>
> A co mają sterydy do aminokwasów rozgałęzionych czy glutaminy?
>
nie mam pojęcia, ale to nie od aminokwasów rozgałęzionych czy glutaminy tak
arnosiowi mięśnie urosły, więc nie ma sensu pisać, że mu nie zaszkodziły.
> Myslisz, ze przestał być weganinem, bo postanowił być chory i bez
> kondycji? Czy tez takie odzywanie było zbyt męczące? Masz gdzieś źródło,
> z informacjami o powodach, dla których rzucił wegaństwo?
>
w sieci masz kilkanaście wywiadów, w których deklaruje weganizm jako zdrową
dietę już po jej porzuceniu. Myślę, że zaczął jeść mięso z tego powodu, dla
którego niektórzy ex sportowcy palą papierosy. Smakuje mu po prostu.
>>
>> ależ oczywiście, że się da. Białko to białko, nie ma najmniejszego
>> znaczenia, skąd ono pochodzi.
>
> Ale znaczenie ma aminogram i przyswajalność - i dlatego nie
> mogłeś wskazać żadnego kulturysty-weganina :)
>
żadne białko pochodzenia zwierzęcego nie ma takiej przyswajalności jak np
amarantus, który jest pod tym względem po prostu perfekcyjny. Zresztą
białek o takiej przyswajalności są tysiące, starczy po prostu skomponować
posiłek. Masz białko z zerową zawartością tłuszczu, z zerową zawartością
toksyn, substancji alergizujących czy wolnych rodników.
>
> "Nie da się" zrobić masy mięśniowej na poziomie zawodowego kulturysty.
> Weź tez pod uwagę, że te 20 osób to tylko kropla w morzu tysięcy
> zawodników jedzących mięso, którzy mniej lub bardziej zdecydowanie
> wygrywali ze swoimi przeciwnikami.
>
na dowolnym portalu kulturystycznym - oczywiście zagranicznym, bo u nas
ciągle jesteśmy za murzynami - masz kilka artykułów na temat
wegetarianizmu, który jest zalecany jako dieta dla kulturystów. Z bardzo
prostych powodów, na tej diecie eliminujesz wszystko, co przeszkadza w
rzeźbieniu, za to masz pod dostatkiem i w super przyswajalnej formie
wszystko to, co pomaga. Zresztą nawet odżywki dla kulturystów w ogromnej
większości są wegetariańskie, bo z mięsa po prostu cholernie trudno takie
coś zrobić - za dużo tłuszczu, cholesterolu i całej masy innych paskudztw.
> Nie zamierzam Cię przekonywać do jedzenia mięsa - spytałem
> o tych sportowców z czystej ciekawości i tyle.
no bo i byś nie przekonał, jako sportowiec widzę bardzo wyraźnie jaka
kosmiczna jest różnica w mojej wydolności teraz w porównaniu do okresu, gdy
jadłem mięso.
znałem kiedyś jednego kulturystę, na obiad zawsze jadał wyłącznie białe
mięso (i nic wiecej), tłumaczył że inne pokarmy nie mają takiej ilości
jakichś tam składników i niepotrzebnie by sobie tylko żołądek rozpychał:O)
> Dzięki za podanie tych nazwisk. Mam wrażenie są oni jednak tylko wyjątkami
> potwierdzającymi regułę mówiącą, że sportowcy jednak jadają mięso
> (oczywiście
> nie tłuste boczki i karkówki, ale jednak :). Rzucił mi się też w oczy
> fakt, że Ci
> ludzie zaczęli stosować wegański/wegetariański sposób odżywania już jako
> osoby dorosłe
> (wyjątek Nurmi - od 12 roku życia).
czyli wegetarianizm był u nich peewnie tylko jedną z wielu diet zaleconych
przez swoich dietetyków do np.zbicia masy, czy czegoś tam jeszcze:O)
> Inna sprawa, że co innego nie jeść mięsa, a co innego jeść same rośliny.
> Podałeś jako przykład kulturysty Billa Pearla - przestał jeść mięso w
> wieku 39 lat,
> ale nadal je jajka i produkty mleczne - nie da się zbudowac ani utrzymać
> dużej masy mięśniowej na samych roślinach.
jajka i przetwory mleczne to też produkty zwierzęce, więc to nie
wegetarianin:O)
i żadnej masy mięśniowej człowiek nie zbuduje na warzywach (spójrz na
tybetańskiego mnicha:O), to potrafią jedynie roślinożercy, krófka,
prosiaczek, kurka itd
no wiec nie kazdy chodził do twojego liceum:O)
> logika jest bardzo prosta w tym wypadku - starczy popatrzeć na małpy. One
> właśnie zaczynają zjadać siebie nawzajem w czasie walk plemiennych (rodzaj
> rytuału), ale nie mają najmniejszej ochoty na polowania na zwierzęta.
ja na filach przyrodniczych widziałem co innego, są małpy mięsożerne i
roślinożerne, i te mięsożerne zjadają te roślinozerne, plemion małpich nie
zaobserwowano:O)
> zawsze możesz błysnąć i opowiedzieć nam o tym, czego to nie można z roślin
> wytworzyć. Chętnie się dowiem, czego mi po 15 latach wegetarianizmu
> brakuje. Może z tego wszystkiego jutro nie będę miał siły iść na
> trening...
wiesz, kiedyś też dałem się nabrać na tę wegetariańską propagandę i wto
wierzyłem, ale jak się zaczołem tym trochę interesować to okazało się że to
jedna wielka ściema:O(
dawno to było, więc ci nie sypnę wykładem jak z rękawa, ale jak ty jesteś
praktykujacym wegetą to sam powinieneś mi to powiedzieć, ale nieważne, więc
powinienes wiedzieć że rosliny nie zawierają wielu składników odrzywczych
niezbędnych dla funkcjinowania człowieka (poza jakimiś śladowymi), ale
najważniejsze jest to że człowiek musi dostać znaczną część skłądników
odrzywczych nie tylko w odpowiednio duzej dawce, to jeszcze w odpowiednich
dawkach (chodzi głównie o aminokwasy, czyli cegiełki białek, a z tych sie
składamy, wszelkie krwinki, chormony produkowane non stop i td),
a skoro chadzałeś do dobrego liceum to powinienes wiedzieć że pewne
aminokwasy w zbyt duzej dawce są dla zdrowia szkodliwe, a jak nie dostaniesz
kompletnej dawki aminokwasów w odpowiednich proporcjach to organizm nic z
nich nie będzie w stanie wytworzyć, czyli zostaną jedynie spalone na
energię, na tym włąśnie polega cud woej wegańskeij diety, możesz jesć ile
dusza zapragnie, a nic nie przytyjesz:O)
no i zapomniałem jeszcze dodać że wszelkie produkty zwierzece (mięso, jaja,
przetwory mleczne idt) są jedynymi produktami zawiarajacymi te wszystkie
składniki w odpowiednich proporcjach, to dla człowieka pokarm optymalny,
zaprzeczysz?
> słowo - klucz, pieczony. Pieczona trawa też pewnie by się do jedzenia
> nadawała. Pieczone i doprawione psie kupy również. Dla mnie jednak
> NATURALNYM pożywieniem człowieka będzie zawsze to, co NATURALNIE można
> zjeść, co NATURALNIE wywołuje ślinotok.
pieczona trawa nie nadaje sie do zjedzenia i kupy też nie:O(
a mięso jest naturalne, pieczone jest trochę przetworzone (nie zaweira już
np.witamin, które trzeba wziąć z roslin nie gotowanych:O)
> Konsekwencje zjadania nienaturalnego pożywienia widzę na co dzień na
> ulicy,
> dziękuję za taką "przyjemność".
wybacz, ale nasza cywilizacja niestety opiera się wyłącznie na tej wysoko
przetworzonej żywności:O(, bo chyba nie wierzysz w te bajeczki ze
jakakolwiek margaryna, czy olej roślinny to naturalne? to są tłuszcze wysoko
przetworzone, rafinowane w ogromnych ciśnieniach i temperaturach, i nic z
naturą nie mają wspólnego:O(
acha, jak zjesz surowe mięso, czy kości nic ci się nie stanie, ludzki
żołądek potrafi to trawić, natomiast jak nażresz się rzepaku, kartofli
(surowych), czy trawy to twój układ pokarmowy zwariuje:O( jak nie wierzysz
sprawdź:O)
Mylisz jedzenie z odżywkami :). A to, z czego wyizolowano białko,
ma znaczenie ze względu chociażby na aminogram.
>
>
>>>
>>> w dobrym tonie jest unikać przy w/ Schwarzeneggerze pytania o stan
>>> mięśnia sercowego, kompletnie rozwalonego sterydami.
>>
>> A co mają sterydy do aminokwasów rozgałęzionych czy glutaminy?
>>
>
> nie mam pojęcia, ale to nie od aminokwasów rozgałęzionych czy glutaminy
> tak
> arnosiowi mięśnie urosły, więc nie ma sensu pisać, że mu nie zaszkodziły.
Podałeś wyizolowane aminokwasy jako przykład szkodliwego sztucznego
jedzenia,
<cytat>
całkowicie sztuczne żarcie, jakieś pojedyncze, wybrane aminokwasy,
wszystko odmierzane w laboratorium
</cytat>
więc się do tego odniosłem i tyle. Jeszcze raz chciałbym Ci powtórzyć,
że same SAA nie umożliwiają osągniecia muskulatury Arnolda.
> żadne białko pochodzenia zwierzęcego nie ma takiej przyswajalności jak np
> amarantus, który jest pod tym względem po prostu perfekcyjny. Zresztą
> białek o takiej przyswajalności są tysiące, starczy po prostu skomponować
> posiłek. Masz białko z zerową zawartością tłuszczu, z zerową zawartością
> toksyn, substancji alergizujących czy wolnych rodników.
Ale przeciez nikt nie będzie jadł samego amarantusa, co oczywiście nie
przekresla wartości tej rośliny. Ale nie przesadzaj z tysiącami białek
o podobnej przyswajalności :)
> na dowolnym portalu kulturystycznym - oczywiście zagranicznym, bo u nas
> ciągle jesteśmy za murzynami - masz kilka artykułów na temat
> wegetarianizmu, który jest zalecany jako dieta dla kulturystów. Z bardzo
> prostych powodów, na tej diecie eliminujesz wszystko, co przeszkadza w
> rzeźbieniu, za to masz pod dostatkiem i w super przyswajalnej formie
> wszystko to, co pomaga. Zresztą nawet odżywki dla kulturystów w ogromnej
> większości są wegetariańskie, bo z mięsa po prostu cholernie trudno takie
> coś zrobić - za dużo tłuszczu, cholesterolu i całej masy innych paskudztw.
Rzeźbienie to tylko kawałek kulturystyki.
W rzeźbieniu przeszkadzają głównie węglowodany, które akurat w mięsie
nie występują. Owszem większośc odżywek białkowych jest robionych
z serwatki mlecznej i jajek (bywają też sojowe).
http://www.bodybuildingpro.com/proteinrating.html - tu masz kalsyfikację BV
różnych protein.
>> Nie zamierzam Cię przekonywać do jedzenia mięsa - spytałem
>> o tych sportowców z czystej ciekawości i tyle.
>
> no bo i byś nie przekonał, jako sportowiec widzę bardzo wyraźnie jaka
> kosmiczna jest różnica w mojej wydolności teraz w porównaniu do okresu,
> gdy
> jadłem mięso.
A jaką dyscyplinę sportu uprawiasz?
pozdrawiam
Rafał
> Mylisz jedzenie z odżywkami :). A to, z czego wyizolowano białko,
> ma znaczenie ze względu chociażby na aminogram.
>
no właśnie nie, z każdego rodzaju żywności można pozyskać dowolne białko,
nawet z trawy jeśli się nie mylę. Tyle, że z niektórych pokarmów - z
roślin - łatwiej i taniej uzyskać komplet aminokwasów taki, jaki jest
idealny dla człowieka. Nie wierzysz - to poczytaj z czego są robione
odżywki.
>
>> żadne białko pochodzenia zwierzęcego nie ma takiej przyswajalności jak np
>> amarantus, który jest pod tym względem po prostu perfekcyjny. Zresztą
>> białek o takiej przyswajalności są tysiące, starczy po prostu skomponować
>> posiłek. Masz białko z zerową zawartością tłuszczu, z zerową zawartością
>> toksyn, substancji alergizujących czy wolnych rodników.
>
> Ale przeciez nikt nie będzie jadł samego amarantusa, co oczywiście nie
> przekresla wartości tej rośliny. Ale nie przesadzaj z tysiącami białek
> o podobnej przyswajalności :)
>
nie przesadzam. Do tego zresztą służy komponowanie aminokwasów - w praktyce
masz ponad 24 godziny na zebranie "kompletu", możesz rano zjeść strączkowe,
wieczorem kaszę - summa summarum przyswajalność będzie większa, niż z
takiego np kurczaka, a do tego będzie tam zero tłuszczu, hormonów i co tam
jeszcze w kurczaku jest szkodliwego.
paskudztw.
>
> Rzeźbienie to tylko kawałek kulturystyki.
> W rzeźbieniu przeszkadzają głównie węglowodany, które akurat w mięsie
> nie występują.
zawsze mi się wydawało, że kulturyści przede wszystkim unikają jak ognia
tłuszczu, więc energię czerpią głównie z węgli, ale może tylko tak mi się
obiło o uszy. Nie interesuję się specjalnie sportami polegającymi na
deformacji ludzkiego ciała, więc nie wiem :P
>
> A jaką dyscyplinę sportu uprawiasz?
długie lata sporty walki, teraz biegi długodystansowe - raczej jako hobby
niż faktyczny sport sensu stricto. Ale fakt faktem że w maratonie
warszawskim chcę wystartować :P
>
> jajka i przetwory mleczne to też produkty zwierzęce, więc to nie
> wegetarianin:O)
to nie weganizm, jeśli chodzi o ścisłość.
> i żadnej masy mięśniowej człowiek nie zbuduje na warzywach (spójrz na
> tybetańskiego mnicha:O), to potrafią jedynie roślinożercy, krófka,
> prosiaczek, kurka itd
masę buduje się na sterydach anabolicznych - i niech to w końcu dotrze do
młodzieńców zapatrzonych w gwiazdy ekranu. Nikt nie uzyska zwyrodniałego
ciała tylko i wyłącznie jakąś tam dietą, naturalna dieta kształtuje
naturalne, piękne ciało. Aby osiągnąć deformację, trzeba po pierwsze jeść
niezdrowo, po drugie doszprycować się farmaceutykami. Da się to osiągnąć na
diecie roślinnej, mięsnej a nawet na całkowicie syntetycznej, ale tak
naprawdę źródło z którego pochodzi to białko gra 10rzędną rolę. Pierwsze
skrzypce mają tutaj sterydy, potem inne wynalazki farmaceutyczne (np
zastrzyki domięśniowe z silikonu), potem to, co się zjada oprócz białka,,
na samym końcu zaś samo białko jako takie.
Coś piszesz nie na temat :) Tu akurat pisaliśmy o JEDZENIU, a nie o
izolowanych
aminokwasach. Pomijam fakt, że "białko" to pojęcie ogólne.
Wiem z czego są robione odżywki, zresztą napisałem to w poprzednim poście
:).
Kiedyś był taki trend odżywiania prawie beztłuszczowego,
ale ani nie był zdrowy, ani szczególnie skuteczny. Chociażby
do produkcji testosteronu są potrzebne nasycone kwasy tłuszczowe,
więc obcięcie tłuszczu w diecie powodowało spadek poziomu
testosteronu i był problem. Obecnie większość kulturystów stosuje
albo diety zrównowazone albo "low carb".
A co do deformacji to fakt, że zawodowcy wyglądają
jak świnie po wulkanizacji, ale jak ktoś nie przesadza,
to może zbudować naprawdę ładną sylwetkę.
>>
>> A jaką dyscyplinę sportu uprawiasz?
>
> długie lata sporty walki, teraz biegi długodystansowe - raczej jako hobby
> niż faktyczny sport sensu stricto. Ale fakt faktem że w maratonie
> warszawskim chcę wystartować :P
To życzę powodzenia - skończyć maraton to jest coś :)
pozdrawiam
Rafał
Kanon piękna to kwestia gustu (patrz Rubens :)). A co do masy sterydów,
to SAA służą głównie do przyspieszania syntezy białek ustrojowych, więc
aby szybko nabrać masy na SAA, musisz dostarczać dużo (4-5g/kg masy ciała)
białka z zewnątrz o odpowiednim aminogramie; fasolą i ryżem tego nie
załatwisz;
praktycy jedzą mięcho plus odzywki białkowe. Innymi słowy, jak będziesz jadł
chleb z pomidorem i zupę ogórkową, to żadne SAA Ci nie pomogą.
Dużą masę (zależnie od predyspozycji genetycznych )można zrobic bez SAA,
ale trwa to o wiele dłużej i ta masa nie będzie
tak duża jak masa uzyskana przy użyciu SAA.
Inna sprawa, że to, co brał Arnold i ludzie w jego czasach
to przy obecnych srodkach dopingujących to były witaminy :).
Np. Arnold miał wklęsły brzuch, a obecni super-zawodowcy
mają odstające mimo braku tłuszczu (efekt kombinacji
HGH+testosteron+insulina).
A zastrzyki domięśniowe z syntholu to już zabawa dla idiotów.
to tak zwane rzeźbienie w kulturystyce to po prostu zrzucenie dużej masy w
krótkim czasie, a potem przybranie dużej masy, i tak w kółko, dieta wegańska
służy właśnie do tego zrzucania, czyli odchudzania, ale to kompletnie nic
wspólnego ze zdrowiem nie ma, podobnie jak jakikolwiek zawodowy sport:O(
dieta
> wegańska służy właśnie do tego zrzucania, czyli odchudzania, ale to
> kompletnie nic wspólnego ze zdrowiem nie ma,
I dlatego wegetarianie statystycznie żyją 10-15 lat dłużej. Z przypadku, no
nie?
> A co do masy sterydów,
> to SAA służą głównie do przyspieszania syntezy białek ustrojowych, więc
> aby szybko nabrać masy na SAA, musisz dostarczać dużo (4-5g/kg masy ciała)
> białka z zewnątrz o odpowiednim aminogramie; fasolą i ryżem tego nie
> załatwisz;
nie, ale są inne rośliny, które do tego się nadają. Jak pisałem, poczytaj na
portalach dla kulturystów, tam masz ładnie wyjaśnione czemu dieta wege jest
w kulturystyce zalecana - a ludzie na nią nie przechodzą tylko dlatego, że
wolą smak mięsa niż lepsze wyniki i zdrowie.
ale przecież tłuszcze to nie żadne paskudztwo, jest to przecież jeden z
niezbędnych dla naszego organizmu składników (dodam że zwierzęce są
najzdrowsze i najsmaczniejsze, smalec, masełko, śmietanka:O)
po pierwsze to wegetarianizm może być jedną z wielu okresów żywieniowych
człowieka, nie ma wegetarian od niemowlaka aż do śmierci nie jedzących mięsa
i przetworów zwierzęcych (nawet mleko matki jest produktem zwierzęcym), a
jak nazywasz kogoś wegetarianinem bo jakieś dwa, czy ileś lat zmienił dietę
to inna bajka:O) pomijając tą że pewnie takich statystyk nie ma, podobnie
nie ma statystyk ile żyją geje, czy socjaliści:O)
mleko matki nie jest pokarmem zwierzęcym, tylko ludzkim płynem ustrojowym.
Pieprzysz waść, delikatnie mówiąc. Zaraz wysnujesz teorię, że krew przenosi
pokarm, więc każdy wegetarianin odżywia się krwią, produktem zwierzęcym...
statystyki są, --> MedLine
Nazwą "dieta wege" określasz dietę wegetariańską czy wegańską?
I daj jakiegoś linka do takiego portalu, żebyśmy mogli jakby co
rozmawiać o tym samym.
pozdrawiam
Rafał
hahaha, mleko to nie pokarm?:O))
a człowiek to nie zwierze?:O))
a ufoludki są zielone?:O))
>
> Nazwą "dieta wege" określasz dietę wegetariańską czy wegańską?
> I daj jakiegoś linka do takiego portalu, żebyśmy mogli jakby co
> rozmawiać o tym samym.
>
wegetariańską, z tego tylko powodu, że jest dużo popularniejsza i wygodniej
o tym rozmawiać :D
Linka raczej nie dam, jakieś 2 lata temu znajomy kulturysta wege po prostu
się tym podniecał i wklejał wszystkim co chwilę jakieś linki, podawał
artykuły z gazet typu "fitness"... poszukaj, mnóstwo tego na sieci.
ehh... a słownik do ręki :D Naprawdę to nie jest takie trudne, tłumaczysz
nazwę oleju (chociażby wpisując do wikipedii i patrząc, pod jakim hasłem
jest w angielskiej), wpisujesz nazwę angielską w "search", potem patrzysz
na stosunek omega 3 do 6.
>
>
>> Podanie antyhistaminy przy wirusowym katarze, jesli nos jest mocno
>> zapchany i obrzekniety - zmniejsza ryzyko rozwiniecia sie nadkazenia
>> bakteryjnego.
> a czy taki lek przeciwhistaminowy nie oslabia działania mechanizmów
> obronnych organizmu?
tak, ale :
1)jesli wirus/patogen jest tak zjadliwy ze bedzie to powodowac problem (np.
przeniknie do mozgu itd) - da wiecej objawow. sprawy typu utrata rownowagi,
agresywne zachowanie, wymioty - to raczej sklania do wizyty u lekarza w
trybie natychmiastowym. oczywiscie zostaje problem ubytkow neurologicznych
itd. ale akurat to tak drobny odsetek pacjentow ze nie wplywa na statystyke
(czyli wiecej ludzi 'uratowalismy' niz zabilismy, wychodzimy do przodu)
2)jesli 'infekcja' jest sprowokowana jeszcze nie wykryta alergia to
oszczedzi sie pacjentowi ladowania w niego niepotrzebnych antybioli - a
alergia moze byc nie tylko na cos zewnetrznego, ale tez na substancje ktore
wytwarza patogen.
i jak juz ktos wspomnial, to moze ocalic tez przed dodatkowym nadkazeniem
jakas bakteria, zwlaszcza w stanie oslabionej odpornosci (bo samo
przeziebienie moze wcale przeziebieniem nie byc, a moze byc wynikiem
oslabienia ukladu odpornosciowego np. przez infekcje pasozytnicza ,
przesilenie zwiazane z klimatem/pogoda (np. zmiana miejsca pobytu, zmiana
pory roku), itd itp)
btw. moglbys tez spytac lekarza ktory ma taka procedure dlaczego tak robi i
ew. wspomniec mu o swoich obawach. wiekszosci osob zalezy na szybkim
zmniejszeniu objawow - po to zawracaja mu glowe 'zwyklym' przeziebieniem,
wiec moze to byc zwyczajne 'potrezba rynku' i np. jesli mialby do czynienia
z toba nie podjalby takiej decyzji, ew. poinformowal ze antyhistaminy to
opcja/dodatkowy test diagnostyczny. mi np. lekarz nie przepisywal nigdy
takich srodkow na przeziebienia, przynajmniej z tego co pamietam.
--
> Powiem tak - mi po dużych dawkach omega 3 z miejsca przechodził ból gardła
> (chroniczny od 10 chyba lat), wracał na drugi dzień, aż znowu zjadłem coś,
> co ma tego bardzo dużo. Obecnie w ogóle gardła nie czuję, kicham jedynie
powiem tak - masz robaki.
1)skoro tak duzo czytasz o omega-3, to moglbys sobie poczytac o tym jak
dzialaja na funkcjonowanie ukladu odpornosciowego, rowniez w infekcjach
wirusowych i pasozytniczych ? *hint* ma to zwiazek z ich dzialaniem na
nowotwory.
teraz poczytaj o tym co sie stanie gdy troche zdechna ci pasozyty. i jaki to
ma zwiazek alergiami. i przestan pisac pseudonaukowe bzdety.
2)nie wiesz czy ona ma LCD czy CRT. to co odnosi sie do twojego stanu
zdrowia nie musi do jej.
CRT - te STARE - rozpedzaja drobiny kurzu - dzialaja jak duzy
elektrostatyczny 'odkurzacz' - ktore odbijaja sie od ekranu badz generalnie
caly monitor to jedna wielka kula kurzu i byle oddechem, ruchem powietrza
ten kurz sie od niego odrywa i czesto zatrzymuje na oczach osoby ktora go
uzywa.
LCD nie maja takiego efektu, nowsze CRT sa wykonane bardzo elegancko i co
najwyzej troche zjonizuja powietrze , sam ekran zas maja pokryty cienka
przewodzaca warstwa , ktora jest 'uziemiona' i niweluje pole
elektrostatyczne.
--
mieso jest dobrym zrodlem bialka, koenzymu q10, nawet witamin - o ile jest
surowe. gotowane, smazone, pieczone - zawiera substancje ktore nie sa zbyt
mile, i staje sie bialkowym 'zapychaczem' .
idealne proporcje to tez dyskusyjna sprawa - to zalezy od typu miesa, jak
zwierze bylo hodowane, czy bylo zestresowane itd.
ta dyskusja tu czesto wraca, i coraz bardziej przypomina jakas religijna
wojne, ale slusznie zauwazyles z malpami - sa roslino i miesozerne.
te roslinozerne maja nawet inne zwyczaje seksualne niz te miesozerne, maja
tez inny poziom samoswiadomosci (sa bardziej swiadome i abstrakcyjne
niz 'manipulatywne' , wspolpracuja a nie ustalaja prostej hierarchii
opartej na wyzysku)
pytanie - skad wiesz jaka malpa byla przodkiem Tomasza czy twoim?
bo jesli rozni je oprocz zwyczajow dieta , to coz... obydwaj macie racje.
--
nie jest głupie, bo jakiś wegetarianin próbuje wcisnąć bajkę że mięso jest
beee, a trawa pycha,
fakt, trawa jest pycha dla krowy, a dla człowieka mięso (tak samo jak dla
wilka czy lwa)
> pytanie - skad wiesz jaka malpa byla przodkiem Tomasza czy twoim?
> bo jesli rozni je oprocz zwyczajow dieta , to coz... obydwaj macie racje.
eee... ja nie twierdzę ze jakakolwiek małpa jest przodkiem człowieka:O)
> 2)nie wiesz czy ona ma LCD czy CRT. to co odnosi sie do twojego stanu
> zdrowia nie musi do jej.
Mam LCD od 2004 roku.
:-)
:)
witamy w klubie osób, którym po omega 3 znikła alergia. Jest nas już tutaj
na forum kilku, plus do tego znam kilku osobiście poza internetem. W
zasadzie alergia znikła u każdego kto spróbował.