Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

odbierac prawo wykonywania zawodu konowałom...

6 views
Skip to first unread message

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 2:11:17 AM5/18/12
to
...za tekst typu:

"jak widze na wypisie ze rodzice wzieli dziecko ze szpitala na wlasne
zadanie, a potem przychodza po porade do mnie [z jakiegokolwiek innego
powoddu, nawet po dluzszym czasie od pobytu dziecka w szpitalu - przypis
moj] to juz na takich krzywo patrze i nie mam ochoty leczyc.

Konowalow, bande w bialych fartuchach, "bogow" po medycynie, z miast, ze
wsi, skadkolwiek - za takie teksty nalezaloby pozbawiac prawa
wykonywania zawodu.

Kurwa, sedziowie sie znalezli, oceniac im sie chce, kierowac swoimi
uprzedzeniami. JAk taka mentalnosc to niech sie do sekty zapisze zamiast
na medycyne.

--
Jaki kraj takie waka waka. Polacy, nic się nie stało...

Mamy EURO, nie mamy kolejnych firm...
http://biznes.onet.pl/wideo/upadlo-juz-300-polskich-firm,76784,w.html

mkarwan

unread,
May 18, 2012, 3:13:41 AM5/18/12
to
Użytkownik "Hikikomori Mint" <hikiko...@amorki.pl> napisał w wiadomości
news:jp4p6a$f2v$1...@inews.gazeta.pl...
> ...za tekst typu:
> "jak widze na wypisie ze rodzice wzieli dziecko ze szpitala na wlasne
> zadanie, a potem przychodza po porade do mnie [z jakiegokolwiek innego
> powoddu, nawet po dluzszym czasie od pobytu dziecka w szpitalu - przypis
> moj] to juz na takich krzywo patrze i nie mam ochoty leczyc.
> Konowalow, bande w bialych fartuchach, "bogow" po medycynie, z miast, ze
> wsi, skadkolwiek - za takie teksty nalezaloby pozbawiac prawa wykonywania
> zawodu.
> Kurwa, sedziowie sie znalezli, oceniac im sie chce, kierowac swoimi
> uprzedzeniami. JAk taka mentalnosc to niech sie do sekty zapisze zamiast
> na medycyne.

Lekarz słusznie zwraca uwagę na nieodpowiedzialność rodziców, którzy
niedoleczone dziecko zabierają ze szpitala zamiast dokończyć tam leczenie.
Skąd on może wiedzieć, czy rodzicie zastosują się do porady, której udzieli,
czy podadzą leki które przepisał.
Już raz spotkał się z nieodpowiedzialnością, więc może przypuszczać, że ta
nieodpowiedzialność nie minęła.

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 3:25:41 AM5/18/12
to
> ta nieodpowiedzialność nie minęła. - lekarz moze przypuszczac,


Oczywiscie ze wyjscie na wlasne zyczenie to po prostu kaprys. A jak
kaprys to lekarz tez bedzie kapryśny. Czasem sa inne powody "ucieszki"
od konowałów. Ot choćby podejście konowałów. Taki, że trzeba jednak
wynieść zię z jednego szpitala, i przenieść do innego.

Polska sluzba zdrowia jest chora, mentalnie i finansowo. Wiec strzelanie
"focha" przez lekarza na widok "wypisany na wlasne zyczenie,
zyczenie/zyczenie rodzicow" jest na poziomie przedszkolaka a nie
czlowieka po studiach.






--
Polacy, nic się nie stało... Mamy EURO, nie mamy kolejnych firm.
http://www.weszlo.com/news/10511-Firmy_padaja_a_rzad_robi_propagandowa_szopke

http://biznes.onet.pl/wideo/upadlo-juz-300-polskich-firm,76784,w.html

mkarwan

unread,
May 18, 2012, 3:33:49 AM5/18/12
to
Użytkownik "Hikikomori Mint" <hikiko...@amorki.pl> napisał w wiadomości
news:jp4thp$op0$1...@inews.gazeta.pl...
>>> ...za tekst typu:
>>> "jak widze na wypisie ze rodzice wzieli dziecko ze szpitala na wlasne
>>> zadanie, a potem przychodza po porade do mnie [z jakiegokolwiek innego
>>> powoddu, nawet po dluzszym czasie od pobytu dziecka w szpitalu -
>>> przypis moj] to juz na takich krzywo patrze i nie mam ochoty leczyc.
>>> Konowalow, bande w bialych fartuchach, "bogow" po medycynie, z miast,
>>> ze wsi, skadkolwiek - za takie teksty nalezaloby pozbawiac prawa
>>> wykonywania zawodu.
>>> Kurwa, sedziowie sie znalezli, oceniac im sie chce, kierowac swoimi
>>> uprzedzeniami. JAk taka mentalnosc to niech sie do sekty zapisze
>>> zamiast na medycyne.
>>
>> Lekarz słusznie zwraca uwagę na nieodpowiedzialność rodziców, którzy
>> niedoleczone dziecko zabierają ze szpitala zamiast dokończyć tam
>> leczenie.
>> Skąd on może wiedzieć, czy rodzicie zastosują się do porady, której
>> udzieli, czy podadzą leki które przepisał.
>> Już raz spotkał się z nieodpowiedzialnością, więc może przypuszczać, że
>> ta nieodpowiedzialność nie minęła. - lekarz moze przypuszczac,
> Oczywiscie ze wyjscie na wlasne zyczenie to po prostu kaprys. A jak kaprys
> to lekarz tez bedzie kapryśny. Czasem sa inne powody "ucieszki" od
> konowałów. Ot choćby podejście konowałów. Taki, że trzeba jednak wynieść
> zię z jednego szpitala, i przenieść do innego.

Jeśli są inne powody to znaczy, ze rodzice nie ufają lekarzom w tym szpitalu
i przenoszą do innego w którym są lekarze do których maja większe zaufanie.
Czemu więc po poradę idą do lekarza do którego wcześniej nie mieli zaufania?
Nie mieli tez odwagi aby mu w oczy powiedzieć, że nie mają do niego zaufania
i przenoszą dziecko do innego szpitala?

> Polska sluzba zdrowia jest chora, mentalnie i finansowo. Wiec strzelanie
> "focha" przez lekarza na widok "wypisany na wlasne zyczenie,
> zyczenie/zyczenie rodzicow" jest na poziomie przedszkolaka a nie czlowieka
> po studiach.

To jest naturalna reakcja, miał prawo uznać nieodpowiedzialność rodziców.
Nie ma podstaw aby uważać, że rodzice są bardziej odpowiedzialni niż wtedy
gdy zabierali dziecko ze szpitala.


Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 3:42:21 AM5/18/12
to
On 18.05.2012 09:33, mkarwan wrote:

> Jeśli są inne powody to znaczy, ze rodzice nie ufają lekarzom w tym
> szpitalu i przenoszą do innego w którym są lekarze do których maja
> większe zaufanie.
> Czemu więc po poradę idą do lekarza do którego wcześniej nie mieli
> zaufania?
> Nie mieli tez odwagi aby mu w oczy powiedzieć, że nie mają do niego
> zaufania i przenoszą dziecko do innego szpitala?

Z tego co piszesz, znow wynika, ze lekarz lubi oceniac, byc sedzia, a
nie ma do tego kompetencji. On ma leczyc, a nie wnikac dlaczego ktos sie
wypisal ze szpitala.

>
>> Polska sluzba zdrowia jest chora, mentalnie i finansowo. Wiec
>> strzelanie "focha" przez lekarza na widok "wypisany na wlasne
>> zyczenie, zyczenie/zyczenie rodzicow" jest na poziomie przedszkolaka a
>> nie czlowieka po studiach.
>
> To jest naturalna reakcja, miał prawo uznać nieodpowiedzialność rodziców.
> Nie ma podstaw aby uważać, że rodzice są bardziej odpowiedzialni niż
> wtedy gdy zabierali dziecko ze szpitala.

A ja mam prawo uznac, ze taki lekarz, kierujacy sie przeslankami, o
ktorych nic nie wie marnuje sie jako lekarz. Powinien oddac swoj
"patent" i zajac sie np. polityka lub jasnowidztwem.

mkarwan

unread,
May 18, 2012, 4:03:41 AM5/18/12
to
Użytkownik "Hikikomori Mint" <hikiko...@amorki.pl> napisał w wiadomości
news:jp4ugu$qhn$1...@inews.gazeta.pl...
>> Jeśli są inne powody to znaczy, ze rodzice nie ufają lekarzom w tym
>> szpitalu i przenoszą do innego w którym są lekarze do których maja
>> większe zaufanie.
>> Czemu więc po poradę idą do lekarza do którego wcześniej nie mieli
>> zaufania?
>> Nie mieli tez odwagi aby mu w oczy powiedzieć, że nie mają do niego
>> zaufania i przenoszą dziecko do innego szpitala?
> Z tego co piszesz, znow wynika, ze lekarz lubi oceniac, byc sedzia, a nie
> ma do tego kompetencji. On ma leczyc, a nie wnikac dlaczego ktos sie
> wypisal ze szpitala.

Lekarz musi mieć pewność, że jego porady zostaną zastosowane, a przepisane
leki użyte zgodnie z zaleceniem.
Dlatego musi istnieć zaufanie między pacjentem i lekarzem.
Jeśli tego nie ma, rodzice powinni zmienić lekarza.

>>> Polska sluzba zdrowia jest chora, mentalnie i finansowo. Wiec
>>> strzelanie "focha" przez lekarza na widok "wypisany na wlasne
>>> zyczenie, zyczenie/zyczenie rodzicow" jest na poziomie przedszkolaka a
>>> nie czlowieka po studiach.
>> To jest naturalna reakcja, miał prawo uznać nieodpowiedzialność rodziców.
>> Nie ma podstaw aby uważać, że rodzice są bardziej odpowiedzialni niż
>> wtedy gdy zabierali dziecko ze szpitala.
> A ja mam prawo uznac, ze taki lekarz, kierujacy sie przeslankami, o
> ktorych nic nie wie marnuje sie jako lekarz. Powinien oddac swoj "patent"
> i zajac sie np. polityka lub jasnowidztwem.

Lekarz opiera swoją diagnozę na wywiadzie chorego lub rodziców oraz na
badaniach chorego.
W przypadku dziecka wywiad rodziców i ich postępowanie odgrywają bardzo duża
rolę.
Moim zdaniem ten lekarz czuje się odpowiedzialny za pacjenta i ma prawo
komentować postępowanie nieodpowiedzialnych, według jego opinii, rodziców.
Jego opinia oparta jest na doświadczeniach ze spotkań z tymi rodzicami oraz
przebiegu leczenia dziecka, które było w szpitalu.

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 4:20:02 AM5/18/12
to
On 18.05.2012 10:03, mkarwan wrote:

> Lekarz musi mieć pewność, że jego porady zostaną zastosowane,

Nie, nie musi.
On ma zbadac, ocenic, wyznaczyc tok leczenia, a nie filozofowac.

> a
> przepisane leki użyte zgodnie z zaleceniem.
> Dlatego musi istnieć zaufanie między pacjentem i lekarzem.
> Jeśli tego nie ma, rodzice powinni zmienić lekarza.

>> ktorych nic nie wie marnuje sie jako lekarz. Powinien oddac swoj
>> "patent" i zajac sie np. polityka lub jasnowidztwem.
>
> Lekarz opiera swoją diagnozę na wywiadzie chorego lub rodziców oraz na
> badaniach chorego.
> W przypadku dziecka wywiad rodziców i ich postępowanie odgrywają bardzo
> duża rolę.
> Moim zdaniem ten lekarz czuje się odpowiedzialny za pacjenta i ma prawo
> komentować postępowanie nieodpowiedzialnych, według jego opinii, rodziców.
> Jego opinia oparta jest na doświadczeniach ze spotkań z tymi rodzicami
> oraz przebiegu leczenia dziecka, które było w szpitalu.
>

komentowac to sobie moze potem, w domu, a pacjenta ma zbadac i leczyc a
ni estrzelac focha.

Artur M. Piwko

unread,
May 18, 2012, 4:12:34 AM5/18/12
to
In the darkest hour on Fri, 18 May 2012 09:42:21 +0200,
Hikikomori Mint <hikiko...@amorki.pl> screamed:
>> Czemu więc po poradę idą do lekarza do którego wcześniej nie mieli
>> zaufania?
>> Nie mieli tez odwagi aby mu w oczy powiedzieć, że nie mają do niego
>> zaufania i przenoszą dziecko do innego szpitala?
>
> Z tego co piszesz, znow wynika, ze lekarz lubi oceniac, byc sedzia, a
> nie ma do tego kompetencji.

Jeśli do oceny stanu zdrowia dzieciaka bardziej nadają się rodzice
to czemu w ogóle zawieźli je do szpitala?

> On ma leczyc, a nie wnikac dlaczego ktos sie wypisal ze szpitala.

A tu niedoleczone zabierają. W końcu wiedzą najlepiej. :)

--
"Szanowni Państwo! Kupujcie 'Nasz Dziennik'. Jest on tańszy od rolki papieru,
a ma tę przewagę, że używać nie trzeba, bo na nim gówno już jest wydrukowane."
:: Rzeczpospolita :: 2004-08-21 Nr 34 :: Plus - Minus :: Stanisław Tym ::

My best birth control now is just to eave the lights on. -- Joan Rivers

mkarwan

unread,
May 18, 2012, 5:21:58 AM5/18/12
to

Użytkownik "Hikikomori Mint" <hikiko...@amorki.pl> napisał w wiadomości
news:jp50ni$2ba$1...@inews.gazeta.pl...
>> Lekarz musi mieć pewność, że jego porady zostaną zastosowane,
> Nie, nie musi.
> On ma zbadac, ocenic, wyznaczyc tok leczenia, a nie filozofowac.

Pewien profesor kardiochirurg nie przyjmował do swojej kliniki pacjentów,
którzy nie rzucili palenia.
Uważał, ze lepiej to miejsce przeznaczyć dla tych którzy chcą się naprawdę
leczyć niż marnować na tych których leczenie nie przyniesie dobrych efektów.

>> przepisane leki użyte zgodnie z zaleceniem.
>> Dlatego musi istnieć zaufanie między pacjentem i lekarzem.
>> Jeśli tego nie ma, rodzice powinni zmienić lekarza.
>>> ktorych nic nie wie marnuje sie jako lekarz. Powinien oddac swoj
>>> "patent" i zajac sie np. polityka lub jasnowidztwem.

Od oceny jego wiedzy jest Izba lekarska tam się zwróć.

>> Lekarz opiera swoją diagnozę na wywiadzie chorego lub rodziców oraz na
>> badaniach chorego.
>> W przypadku dziecka wywiad rodziców i ich postępowanie odgrywają bardzo
>> duża rolę.
>> Moim zdaniem ten lekarz czuje się odpowiedzialny za pacjenta i ma prawo
>> komentować postępowanie nieodpowiedzialnych, według jego opinii,
>> rodziców.
>> Jego opinia oparta jest na doświadczeniach ze spotkań z tymi rodzicami
>> oraz przebiegu leczenia dziecka, które było w szpitalu.
> komentowac to sobie moze potem, w domu, a pacjenta ma zbadac i leczyc a ni
> estrzelac focha.

Masz mgliste pojęcie o tym na czym polega leczenie pacjenta.
Porozmawiaj z lekarzem, któremu ufasz niech cię oświeci bo błądzisz.

I na koniec, krytykujesz lekarza, którego powinieneś chwalić za poczucie
odpowiedzialności za pacjenta.

Massai

unread,
May 18, 2012, 6:04:15 AM5/18/12
to
Hikikomori Mint wrote:

> On 18.05.2012 09:13, mkarwan wrote:
> >Użytkownik "Hikikomori Mint" <hikiko...@amorki.pl> napisał w
> > wiadomości news:jp4p6a$f2v$1...@inews.gazeta.pl...
> > > ...za tekst typu:
> > > "jak widze na wypisie ze rodzice wzieli dziecko ze szpitala na
> > > wlasne zadanie, a potem przychodza po porade do mnie [z
> > > jakiegokolwiek innego powoddu, nawet po dluzszym czasie od pobytu
> > > dziecka w szpitalu - przypis moj] to juz na takich krzywo patrze
> > > i nie mam ochoty leczyc. Konowalow, bande w bialych fartuchach,
> > > "bogow" po medycynie, z miast, ze wsi, skadkolwiek - za takie
> > > teksty nalezaloby pozbawiac prawa wykonywania zawodu.
> > > Kurwa, sedziowie sie znalezli, oceniac im sie chce, kierowac
> > > swoimi uprzedzeniami. JAk taka mentalnosc to niech sie do sekty
> > > zapisze zamiast na medycyne.
> >
> > Lekarz słusznie zwraca uwagę na nieodpowiedzialność rodziców,
> > którzy niedoleczone dziecko zabierają ze szpitala zamiast
> > dokończyć tam leczenie. Skąd on może wiedzieć, czy rodzicie
> > zastosują się do porady, której udzieli, czy podadzą leki
> > które przepisał. Już raz spotkał się z
> > nieodpowiedzialnością, więc może przypuszczać, że ta
> > nieodpowiedzialność nie minęła. - lekarz moze przypuszczac,
>
>
> Oczywiscie ze wyjscie na wlasne zyczenie to po prostu kaprys. A jak
> kaprys to lekarz tez bedzie kapryśny.

To nie jest kaprys.

Leczenie to proces, jeśli pacjent wypisuje się wbrew zaleceniom
lekarza, to lekarz ma prawo uznać że widać pacjent nie uważa jego
zaleceń za słuszne.

Tym samym - powinien przyjąć że pacjent do jego zaleceń się nie
będzie stosował.
Pół biedy gdy chodzi o dorosłego - posłucha czy nie, jego sprawa.

Ale gdy chodzi o dziecko, w sytuacji gdy lekarz musi założyć że
rodzice jego zaleceń nie będą słuchać - wręcz powinien
zaproponować żeby skierowali się do innego, który będzie dla nich
wiarygodny.

Tak samo jak nie przepisuje się dobrego ale drogiego leku komuś kto
jest biedny i tego leki i tak nie wykupi.

--
Pozdro
Massai

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 6:26:08 AM5/18/12
to
On 18.05.2012 11:21, mkarwan wrote:

> Pewien profesor kardiochirurg nie przyjmował do swojej kliniki
> pacjentów, którzy nie rzucili palenia.
> Uważał, ze lepiej to miejsce przeznaczyć dla tych którzy chcą się
> naprawdę leczyć niż marnować na tych których leczenie nie przyniesie
> dobrych efektów.

I dalej nie przyjmuje, czy juz nie zyje?

Do swojej prywatnej, czy do Panstwowej kliniki?

Bo jak to drugie - to PALACZ ZAPLACICL w akcyzie i podatkach w chuj kasy
wlasnie na to zwiekszone ryzyko choroby i na to, zeby go leczono.

>
>>> przepisane leki użyte zgodnie z zaleceniem.
>>> Dlatego musi istnieć zaufanie między pacjentem i lekarzem.
>>> Jeśli tego nie ma, rodzice powinni zmienić lekarza.
>>>> ktorych nic nie wie marnuje sie jako lekarz. Powinien oddac swoj
>>>> "patent" i zajac sie np. polityka lub jasnowidztwem.
>
> Od oceny jego wiedzy jest Izba lekarska tam się zwróć.

Wiedzy pacjenta?

Bo nie rozumiem.


>> komentowac to sobie moze potem, w domu, a pacjenta ma zbadac i leczyc
>> a ni estrzelac focha.
>
> Masz mgliste pojęcie o tym na czym polega leczenie pacjenta.
> Porozmawiaj z lekarzem, któremu ufasz niech cię oświeci bo błądzisz.
>
> I na koniec, krytykujesz lekarza, którego powinieneś chwalić za poczucie
> odpowiedzialności za pacjenta.
>

ROTFL :)

Lekarz gdzie stam zobaczyl "wypisano na zyczenie" , strzelil FOCHA,
pierdnal, obrazil sie i skomentowal, ze on leczyc nie bedzie - i to jest

KUREWSKIE POCZUCIE ODPOWIEDZIALNOSCI JAK CHUJ!

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 6:27:26 AM5/18/12
to
On 18.05.2012 10:12, Artur M. Piwko wrote:
> In the darkest hour on Fri, 18 May 2012 09:42:21 +0200,
> Hikikomori Mint<hikiko...@amorki.pl> screamed:
>>> Czemu więc po poradę idą do lekarza do którego wcześniej nie mieli
>>> zaufania?
>>> Nie mieli tez odwagi aby mu w oczy powiedzieć, że nie mają do niego
>>> zaufania i przenoszą dziecko do innego szpitala?
>>
>> Z tego co piszesz, znow wynika, ze lekarz lubi oceniac, byc sedzia, a
>> nie ma do tego kompetencji.
>
> Jeśli do oceny stanu zdrowia dzieciaka bardziej nadają się rodzice
> to czemu w ogóle zawieźli je do szpitala?

Może warto zapytac dlaczego je wzieli?
A moze nie warto wnikac i puszczac fochów, ze wzieli. Widac wzieli bo
tak uznali, zebedzie lepiej.

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 6:29:23 AM5/18/12
to
A ten nowy "wiarygodny" tez popatrzy, i stwierdzi, ze lepiej, zeby
poszukali wiarygodnego.

Czyli jak sie raz trafi na niewiarygodnego to juz dupa blada. Cala ta
biala sekta potem ma takiego pacjenta w dupie i traktuje jak trendowatego.

LEKARZE - co co nie lecza prywatnie - WSZYSCY jestescie na naszym
garnuszku, pamietajcie.

Delfino Delphis

unread,
May 18, 2012, 6:43:25 AM5/18/12
to
Hikikomori Mint wrote:

> Z tego co piszesz, znow wynika, ze lekarz lubi oceniac, byc sedzia, a
> nie ma do tego kompetencji. On ma leczyc, a nie wnikac dlaczego ktos sie
> wypisal ze szpitala.
>
Hiki no we� si� zastan�w. To ja p�ac� za leczenie tego dziecka. A rodzice
sobie zabieraj� je ze szpitala niewyleczone i potem musz� zn�w p�aci� za
jego leczenie po raz drugi. Niech spadajďż˝ na drzewo, albo idďż˝ leczyďż˝
prywatnie, za swoje.


Delfino Delphis

unread,
May 18, 2012, 6:44:29 AM5/18/12
to
Massai wrote:

> Tak samo jak nie przepisuje siďż˝ dobrego ale drogiego leku komuďż˝ kto
> jest biedny i tego leki i tak nie wykupi.
>
Ciekaw jestem jak lekarz ocenia kto jest biedny.

Message has been deleted

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 7:45:13 AM5/18/12
to
On 18.05.2012 13:34, to wrote:
> begin mkarwan
>
>> To jest naturalna reakcja, miał prawo uznać nieodpowiedzialność
>> rodziców. Nie ma podstaw aby uważać, że rodzice są bardziej
>> odpowiedzialni niż wtedy gdy zabierali dziecko ze szpitala.
>
> On tam nie jest od rozsądzania i od ufania, tylko od leczenia. Za to mu
> płacą i to ma robić.
>
wlasnie!

Massai

unread,
May 18, 2012, 3:21:35 PM5/18/12
to
Mowa jest o tym że lekarz opiekuje się dzieckiem w szpitalu i rodzice
wypisują je na własne życzenie. A potem przychodzą do tego samego
lekarza po poradę.

Po co? Skoro wcześniej radził żeby dziecko zostało w szpitalu - i
mieli w dupie jego porady, to po cholerę znowu zawracają głowę?
Posłuchają albo nie - według własnego widzimisię.
No to skoro tacy mądrzy, skoro wiedzą lepiej co dobre dla dziecka,
lepiej niż ten lekarz - to po co przychodzą po kolejną poradę?

Niech sami leczą, albo znajdą innego lekarza, któremu ufają.

--
Pozdro
Massai

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 4:24:28 PM5/18/12
to
On 18.05.2012 21:21, Massai wrote:

> Mowa jest o tym że lekarz opiekuje się dzieckiem w szpitalu i rodzice
> wypisują je na własne życzenie. A potem przychodzą do tego samego
> lekarza po poradę.

A skad wziales "do tego samego" - noc takiego nie pisalem

Ida do innego, ale biala mafia ma swiadomosc roju...


--

nie wiedzialem, ze plyte wydalem ;)
http://elscar.bandcamp.com/album/hikikomori

krys

unread,
May 19, 2012, 2:13:06 AM5/19/12
to
Massai wrote:

> Hikikomori Mint wrote:
>
>> On 18.05.2012 12:04, Massai wrote:
>> > Hikikomori Mint wrote:
>> >
>> > > On 18.05.2012 09:13, mkarwan wrote:
>> >>>Użytkownik "Hikikomori Mint"<hikiko...@amorki.pl> napisał w
>> > > > wiadomości news:jp4p6a$f2v$1...@inews.gazeta.pl...
>> > > > > ...za tekst typu:
>> > > > > "jak widze na wypisie ze rodzice wzieli dziecko ze szpitala na
>> > > > > wlasne zadanie, a potem przychodza po porade do mnie [z
>> > > > > jakiegokolwiek innego powoddu, nawet po dluzszym czasie od
>> > > > > pobytu dziecka w szpitalu - przypis moj] to juz na takich
>> > > > > krzywo patrze i nie mam ochoty leczyc.

[...]

> Mowa jest o tym że lekarz opiekuje się dzieckiem w szpitalu i rodzice
> wypisują je na własne życzenie. A potem przychodzą do tego samego
> lekarza po poradę.

Może ja czegoś nie rozumiem, ale skąd wzięło się założenie, że rodzice idą
po poradę do TEGO SAMEGO lekarza?
Ja wnioskuję, że rodzicom coś nie pasuje w leczeniu, dlatego zabierają
dziecko i idą szukać lepszego lekarza, po czym trafiają na kogoś, kto strzela
focha, bo wypisali dziecko na własne żądanie.
--
Pozdrawiam
J.

www.kontestacja.com

Massai

unread,
May 19, 2012, 11:52:02 AM5/19/12
to
Hikikomori Mint wrote:

> On 18.05.2012 21:21, Massai wrote:
>
> > Mowa jest o tym że lekarz opiekuje się dzieckiem w szpitalu i
> > rodzice wypisują je na własne życzenie. A potem przychodzą do
> > tego samego lekarza po poradę.
>
> A skad wziales "do tego samego" - noc takiego nie pisalem
>
> Ida do innego, ale biala mafia ma swiadomosc roju...

stąd:
> > > > > po porade do mnie [z
> > > > > jakiegokolwiek innego powoddu, nawet po dluzszym czasie od
> > > > > pobytu dziecka w szpitalu - przypis moj

Zastanwó się jaki sens miałaby ta wstawka, jeśli by chodziło o
innego lekarza?

--
Pozdro
Massai

Aron Jabuzi

unread,
May 19, 2012, 1:03:39 PM5/19/12
to
Użytkownik "mkarwan" napisał:
> Lekarz słusznie zwraca uwagę na nieodpowiedzialność rodziców,
> którzy niedoleczone dziecko zabierają ze szpitala zamiast
> dokończyć tam leczenie. Skąd on może wiedzieć, czy rodzicie
> zastosują się do porady, której udzieli, czy podadzą leki które
> przepisał. Już raz spotkał się z nieodpowiedzialnością, więc
> może przypuszczać, że ta nieodpowiedzialność nie minęła.

W szpitalu rodzic nie ma żadnej kontroli nad leczeniem własnego dziecka, w
domu ma pełną kontrolę do której zresztą ma prawo!

mkarwan przecież 90% lekarzy to żydzi którzy podstępnie trują gojów, czemu
nie walniesz jakiegoś artykułu o doktorze Mengele?

Massai

unread,
May 21, 2012, 4:33:16 AM5/21/12
to
Hikikomori Mint wrote:

> On 18.05.2012 10:12, Artur M. Piwko wrote:
> > In the darkest hour on Fri, 18 May 2012 09:42:21 +0200,
> >Hikikomori Mint<hikiko...@amorki.pl> screamed:
> > > > Czemu więc po poradę idą do lekarza do którego wcześniej
> > > > nie mieli zaufania?
> > > > Nie mieli tez odwagi aby mu w oczy powiedzieć, że nie mają
> > > > do niego zaufania i przenoszą dziecko do innego szpitala?
> > >
> > > Z tego co piszesz, znow wynika, ze lekarz lubi oceniac, byc
> > > sedzia, a nie ma do tego kompetencji.
> >
> > Jeśli do oceny stanu zdrowia dzieciaka bardziej nadają się
> > rodzice to czemu w ogóle zawieźli je do szpitala?
>
> Może warto zapytac dlaczego je wzieli?
> A moze nie warto wnikac i puszczac fochów, ze wzieli. Widac wzieli
> bo tak uznali, zebedzie lepiej.

Aha.
Wiesz zdradzę ci jeszcze jeden niuans, który jest z tym związany:
zastanów się czy chciałbyś leczyć pacjenta, który ma własne
zdanie na temat sposobu leczenia, i w dodatku uznaje je za mądrzejsze
niż wykształconego lekarza?
Czyli - stosuje się do porad lekarskich wybiórczo?

Taki przykład mały:
w leczeniu choroby niedokrwiennej serca stosuje się generalnie
adrenolityki. To taka grupa leków, która, upraszczając - znosi,
blokuje działanie adrenaliny (katecholamin, ale nie wchodźmy w
szczegóły). Chodzi o to żeby serce zbytnio nie przyspieszało, bo
przy takim przyspieszaniu ma zwiększone zapotrzebowanie na tlen,
którego zwężone tętnice wieńcowe nie są w stanie pokryć, i
dochodzi do zawału, czyli ostrego niedokrwienia i obumierania komórek
mięśnia sercowego.

Ale stosuje się także niewielkie dawki adrenomimetyków, czyli leków
które udają adrenalinę, działają tak jak ona. Trochę niby bez
sensu, ale to powierzchowna ocena.
Wykazano że te leki oprócz działania typowo pobudzającego, już w
niewielkich dawkach aktywują w komórkach coś jakby "procesy
przygotowawcze do wysiłku". Dzięki nim komórki lepiej tlen
wychwytują, i dzięki włączeniu ich do terapii - lepiej pacjenci na
tym wychodzą.

I teraz wyobraź sobie że leczysz pacjenta takiego co to "wie lepiej".
Dostanie dwie paczki tabletek.
Po tych pierwszych, adrenolitykach będzie się czuł marnie -
człowiek jest słaby, zawroty głowy się zdarzają...
Po tych drugich - będzie nabuzowany.

Szczerze mówiąc bałbym się dawać takiemu pacjentowi takie leki,
skoro taki "mundry", to może sobie je brać wg własnego widzimisię,
dostanie zawału i umrze.
Na drugi dzień rodzina przyleci z pozwem "pan mu leki przepisał i on
przez nie umarł".

Teraz jeszcze wstaw w to rodziców. Myślisz że tacy przemądrzali
rodzice, co to wiedza lepiej czy zabrać dziecko ze szpitala czy nie,
gdy ich selektywne stosowanie się do zaleceń lekarza skończy się
dla dziecka źle - przyznają się do tego że to ich pomysły tak
zaowocowały? W życiu.

Dla nich winny będzie lekarz, a jak nawet przed sądem przegrają, i
sprawa zostanie wyjaśniona - będzie to dla nich tylko dowodem na
"sitwę lekarzy".

--
Pozdro
Massai

krys

unread,
May 21, 2012, 6:55:08 AM5/21/12
to
Massai wrote:

> Teraz jeszcze wstaw w to rodziców. Myślisz że tacy przemądrzali
> rodzice, co to wiedza lepiej czy zabrać dziecko ze szpitala czy nie,
> gdy ich selektywne stosowanie się do zaleceń lekarza skończy się
> dla dziecka źle - przyznają się do tego że to ich pomysły tak
> zaowocowały? W życiu.

A prawda, jak zwykle leży po środku. Wśród lekarzy też zdarzają się
konowały, które ignorują pacjenta, na pytanie dlaczego tak, a nie inaczej
odpowiadają, że "lepiej się nie interesować", na sugestię, że po tym leku to
może jednak coś się dzieje nie tak jak powinno, odpowiadaja, że wiedzą
lepiej. Tacy, co to "operacja się powiodła, tylko pacjent zmarł". Ja takich
lekarzy odwiedzam tylko dwa razy - pierwszy i ostatni, od lat leczę się u
tych, którym mogę zadać każde pytanie, zgłosić każdą wątpliwość bez obawy,
że potraktują mnie jak przemądrzałego pacjenta.
Lekarz nie jest nieomylny, ani jedyny na świecie. Jak widzę, że jego
leczenie zamiast pomagać -szkodzi, to na własne żądanie mam prawo poszukać
takiego, któremu można zaufać.


--
Pozdrawiam
J.

www.kontestacja.com

Hikikomori Mint

unread,
May 21, 2012, 2:11:42 PM5/21/12
to
a dlaczego za wszelka cene chcesz udowodnic, ze to lekarz jest nieomylny

tak cie to boli?



--

nie wiedzialem, ze plyte wydalem ;)
http://elscar.bandcamp.com/album/hikikomori

plumke.pl 2+shift

unread,
May 21, 2012, 7:07:34 PM5/21/12
to
>Lekarz słusznie zwraca uwagę na nieodpowiedzialność rodziców, którzy
>niedoleczone dziecko zabierają ze szpitala zamiast dokończyć tam leczenie.


nie zawsze jest to prawda. moje dziecko bylo "obserwowane" (jedna wizyta
pielegniarki przez 10h, zadnej wizyty lekarza - bo bylo swieto i dlugi
weekend) w szpitalu w piatek; okazalo sie ze musi pozostac na TEJ
"obserwacji" jeszcze 4 dni by wykonac pewne badanie, ktore moze wykonac
lekarz we wtorek (!); na pytanie czy moge wykonac to badanie we wlasnym
zakresie bezzwlocznie lekarka zasmiala sie i zaproponowala zaklad o grube
pieniadze ze nie uda mi sie tego zrobic przed poniedzialkiem - bo dlugi
weekend; gdy po kilku minutach oswiadczylem, ze juz zalatwilem badanie
lekarka wyraznie zaskoczona podsunela mi do podpisu wypisanie dziecka na
wlasna prosbe pomimo, ze [uwaga] "przeprowadzone badania" wskazuja na
koniecznosc hospitalizacji
...oswiadczylem ze nie podpisze bo to wierutne klamstwo - lekarkawyraznie
oburzona wycedzila zebym napisal co mi sie chce

a swoja droga z racji pracy w branzy medycznej i czestej stycznosci z bialym
personelem mam dosc stanowczo wyrobione - nie najlepsze zdanie o
profesjonalizmie tegoz

plumke

Artur M. Piwko

unread,
May 22, 2012, 5:19:41 AM5/22/12
to
In the darkest hour on Fri, 18 May 2012 12:27:26 +0200,
Hikikomori Mint <hikiko...@amorki.pl> screamed:
>>>> Czemu więc po poradę idą do lekarza do którego wcześniej nie mieli
>>>> zaufania?
>>>> Nie mieli tez odwagi aby mu w oczy powiedzieć, że nie mają do niego
>>>> zaufania i przenoszą dziecko do innego szpitala?
>>>
>>> Z tego co piszesz, znow wynika, ze lekarz lubi oceniac, byc sedzia, a
>>> nie ma do tego kompetencji.
>>
>> Jeśli do oceny stanu zdrowia dzieciaka bardziej nadają się rodzice
>> to czemu w ogóle zawieźli je do szpitala?
>
> Może warto zapytac dlaczego je wzieli?
> A moze nie warto wnikac i puszczac fochów, ze wzieli. Widac wzieli bo
> tak uznali, zebedzie lepiej.
>

Może właśnie dlatego, że jednak wiedzą lepiej niż rodzice?

--
"Szanowni Państwo! Kupujcie 'Nasz Dziennik'. Jest on tańszy od rolki papieru,
a ma tę przewagę, że używać nie trzeba, bo na nim gówno już jest wydrukowane."
:: Rzeczpospolita :: 2004-08-21 Nr 34 :: Plus - Minus :: Stanisław Tym ::

I am not asking you to live in sin, just visit for a while.

Alex

unread,
May 23, 2012, 6:19:24 AM5/23/12
to
Massai napisał:
> Wiesz zdradzę ci jeszcze jeden niuans, który jest z tym związany:
> zastanów się czy chciałbyś leczyć pacjenta, który ma własne
> zdanie na temat sposobu leczenia, i w dodatku uznaje je za
> mądrzejsze niż wykształconego lekarza?
> Czyli - stosuje się do porad lekarskich wybiórczo?

Jeśli tym pacjentem będzie twoja babcia i będziesz ją leczył za własne
pieniądze to będziesz się mógł zastanawiać czy ci się ją chce leczyć i jak
to będziesz robił.
Ale jeśli leczysz kogoś za jego własne pieniądze (czy prywatnie czy
państwowo to za leczenia płaci leczony a nie lekarz!) to masz obowiązek
poinformować go możliwościach leczenia a chory ma prawo z tego leczenia nie
skorzystać jeśli mu nie będzie odpowiadało.
Co za ciemna banda z tych lekarzy się porobiła, jeszcze trochę a hydraulik
będzie się zastanawiał czy ma ochotę naprawić rurę za której naprawę mu
zapłacono bo zleceniodawca mu nie ufa? normalnie chamstwo i
drobnomieszczaństwo z pana wyłazi!

Stokrotka

unread,
May 23, 2012, 4:07:25 PM5/23/12
to

> "jak widze na wypisie ze rodzice wzieli dziecko ze szpitala na wlasne
> zadanie,... .... krzywo patrze i nie mam ochoty leczyc.
>... nalezaloby pozbawiac prawa wykonywania zawodu.

Pozbawić prawa wykonywania zawodu za fohy to za dużo - w końcu ma prawo do
uczuć, dopiero jak by odmawiał leczenia , ale on tylko kszywo patszy.
Jak się nie podoba, zę kszywo patszy to się zmienia konowała.
Ale w ogule się zgadzam.

Mnie pszynajmniej 2 razy mama wypisała ze szpitala na własne żądanie:

Miałam 12 lat, byłam szpitalu po wycięciu wyrostka robaczkowego, po 2
tygodniah już pobytu w domu, pszyjęto mnie ponownie, tym razem na oddział
wewnętszny, w celu naświetlań lampą kwarcową rany- szwu po wyrostku.
Wieczorem w trakcie nielegalnyh odwiedzin pszez okno -parter szpitala, gdy
mama dowiedziała się, że na oddziale jest czerwonka i dur bżuszny (ja 4
tygonie po 2 ciężkih operacjah wyrostka), zorganizowała ubranie (było po 18,
sklepy nieczynne, ja w piżamie, do domu 20 km) pukając do pszypadkowych
drzwi pobliskiego prywatnego domu. Ciuhy były 5 nr za duże.
Pamiętam, że w tym dniu wieczorem w domu oglądałam łestern "7 wspaniałyh".
W następnym dniu w pszyhodni lekarka potwierdziła, że naświetlania byłyby
szkodliwe.

Drugi raz miałam około 6 lub 7 lat, może 8, podejżenie żułtaczki,
w trakcie pszyjmowania, specjalnie jeździła po jakieś żeczy zdaje się piżamę
do domu, a potem nie zgodziła się na oddanie mnie do szpitala.


--
Nie jestem medykiem. (tekst w nowej ortografi: ó->u, ch->h, rz->ż lub
sz, -ii -> -i)
Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo,
nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom.
http://reforma.ortografi.w.interia.pl/







grazyna007

unread,
May 27, 2012, 9:35:38 AM5/27/12
to
W dniu 2012-05-18 13:45, Hikikomori Mint pisze:
> On 18.05.2012 13:34, to wrote:
>> begin mkarwan
>>
>>> To jest naturalna reakcja, miał prawo uznać nieodpowiedzialność
>>> rodziców. Nie ma podstaw aby uważać, że rodzice są bardziej
>>> odpowiedzialni niż wtedy gdy zabierali dziecko ze szpitala.
>>
>> On tam nie jest od rozsądzania i od ufania, tylko od leczenia. Za to mu
>> płacą i to ma robić.
>>
> wlasnie!
>
>
I chetnie opewnie by to robil, leczylby dzieciaka ale durni rodzice ze
szpitala je zabrali i skutecznie mu to uniemozliwili.

grazyna007

unread,
May 27, 2012, 9:37:45 AM5/27/12
to
W dniu 2012-05-23 22:07, Stokrotka pisze:
>
>> "jak widze na wypisie ze rodzice wzieli dziecko ze szpitala na wlasne
>> zadanie,... .... krzywo patrze i nie mam ochoty leczyc.
>> ... nalezaloby pozbawiac prawa wykonywania zawodu.
>
> Pozbawić prawa wykonywania zawodu za fohy to za dużo - w końcu ma prawo
> do uczuć, dopiero jak by odmawiał leczenia , ale on tylko kszywo patszy.
> Jak się nie podoba, zę kszywo patszy to się zmienia konowała.
> Ale w ogule się zgadzam.
>
> Mnie pszynajmniej 2 razy mama wypisała ze szpitala na własne żądanie:
>
> Miałam 12 lat, byłam szpitalu po wycięciu wyrostka robaczkowego, po 2
> tygodniah już pobytu w domu, pszyjęto mnie ponownie, tym razem na
> oddział wewnętszny, w celu naświetlań lampą kwarcową rany- szwu po
> wyrostku.
> Wieczorem w trakcie nielegalnyh odwiedzin pszez okno -parter szpitala,
> gdy mama dowiedziała się, że na oddziale jest czerwonka i dur bżuszny
> (ja 4 tygonie po 2 ciężkih operacjah wyrostka), zorganizowała ubranie
> (było po 18, sklepy nieczynne, ja w piżamie, do domu 20 km) pukając do
> pszypadkowych drzwi pobliskiego prywatnego domu. Ciuhy były 5 nr za duże.
> Pamiętam, że w tym dniu wieczorem w domu oglądałam łestern "7 wspaniałyh".
> W następnym dniu w pszyhodni lekarka potwierdziła, że naświetlania
> byłyby szkodliwe.
>
> Drugi raz miałam około 6 lub 7 lat, może 8, podejżenie żułtaczki,
> w trakcie pszyjmowania, specjalnie jeździła po jakieś żeczy zdaje się
> piżamę do domu, a potem nie zgodziła się na oddanie mnie do szpitala.
>
>
Ahhh, to masz szczenscie rze rzyjesz

Hikikomori Mint

unread,
May 27, 2012, 10:55:09 AM5/27/12
to
I dzieciak dzieki temu zyje i jest zdrowy, bo inny specjalista zmienil
calkim eleczenie, i leczyl prawdziwa chorobe a nie wy
mysloną...


--

nie wiedzialem, ze plyte wydalem ;)
http://elscar.bandcamp.com/album/hikikomori

Stokrotka

unread,
Jun 1, 2012, 2:47:24 PM6/1/12
to


> Ahhh, to masz szczenscie rze rzyjesz
Nie masz co drwić, po pierwszej operacji żygałam krwią.
Faktycznie cud, że żyję.

--

Qrczak

unread,
Jun 1, 2012, 3:59:33 PM6/1/12
to
Dnia 2012-05-27 15:37, niebożę grazyna007 wylazło do ludzi i marudzi:
Ona tak.

qr.a
--
Ja tam nie jestem socjopatą. Umiem doskonale udawać, że lubię ludzi.
0 new messages