Użytkownik "bartekltg" napisał w news:jrlj2a$gqp$1...@node2.news.atman.pl...
>W dniu 2012-06-16 13:57, (c)RaSz pisze:
>
>> Na koniec małe uzupełnienie, do wcześniejszego mojego postu, gdzie
>> przekształciłem "równanie hipotezy Goldbacha" na postać:
>>
>> m= (p_1 + p_2)/2 - trzeba sprecyzować, że poszukujemy występujących w
>> tym
>> równaniu liczb pierwszych, takich że p_1=/=p_2 bowiem gdyby były równe,
>> to
>> byłoby też:
>>
>> p_1=p_2=m, co byłoby trywialne...
>
> Nie. 'm' w oryginalnej odpowiada liczbie 2m.
> 10 spełnia hipotezę goldbacha, bo 10 = 5+5.
>
> Liczby bedące podwojoną liczbą pierwszą spałniają hipotezę
> goldbacha w sposób trywialny;)
>
No przecież właśnie o to mi chodziło, aby owej trywialności się pozbyć: te
rozwiązania nas nie interesują! Rzecz w tym, że przypuszczalnie najbardziej
interesujące są właśnie te przypadki, kiedy badamy l.pierwsze, bo mamy
"wyprodukować" WSZYSTKIE l.pierwsze - jedynie od 2-ki i 3-ki zaczynając!
Natomiast l.złożone generować da-się już poprzez mnożenie l.pierwszych...
Dzięki temu można by-było stwierdzić, że to nie zbiór l.naturalnych jest
"najbardziej podstawowy" - dla konstruowania kolejnych (potrzebnych dla
CAŁEJ matematyki) zbiorów, ale jedynie cztero-elementowy zbiór:
(0; 1; 2; 3) - plus, oczywiście jakiś-tam zbiór najbardziej podstawowych
operacji (im
mniejszy, tym lepiej!)...
Parę słów n.t. owych operacji (szerzej: operatorów). Byłoby to n.p. "wzięcie
następnika", potem dodawanie, mnożenie, potęgowanie... Ale wcześniej (niż
mnożenie) powinno w tej wyliczance pojawić się: użycie operacji odwrotnej do
"o" (odejmowanie byłoby więc odwrotnością dodawania, pierwiastkowanie -
odwrotnością potęgowania - i t.d.).
Dalej pojawiać się już będą wszelakie Funkcje (np. sinusy, tangensy) tudzież
"prawdziwe operatory" - takie jak operator różniczkowania, i jego
odwrotność: całkowanie. Etc. etc.
Ale jeszcze, wg. mnie: brakuje w tej wyliczance pewnego arcy-ważnego
operatora, który chcę niniejszym zapostulować (jego używanie w sposób jawny.
Bowiem nie-jawnie jest on używany od dawna!) - operatora Kreacji. Otóż jeśli
nie możemy jakiegoś "obiektu matematycznego" wyprowadzić z obiektów
już-istniejących (bardziej podstawowych), to musimy go Stworzyć, i - co
ważne! - uznać, że jest to działanie uprawione. Co chyba oczywiste: owo
"uznanie" powinno być uznaniem powszechnym, czyli podzielanym przez ogół
matematyków.
Odbiegłem nieco od tematu, ale to wszystko nurtuje mnie od dosyć dawna, i to
mocno, więc pociągnę tą dywagację dalej.
Operator Tworzenia, musi mieć charakter nieskończony. Trudno mi to uzasadnić
w sposób inny, niż poprzez przykład, więc: dajmy na to: mamy-mieć zbiór
jedno-elementowy. Ale, póki co: nie-mamy-nic, absolutnie NIC... Nie mamy
nawet zera! Żeby więc wyprodukować (jakiś) najbardziej podstawowy element
(choćby i nawet "zbiór pusty") - to musimy go "zrobić z niczego". Lub,
chociaż byśmy nawet mieli ten zbiór pusty, to również: aby "mieć prawo
używać" zbioru jednoelementowego - musimy go wyprodukować (jakoś-tam) z
tego, bardziej fundamentalnego, zbioru.
Proponuję przyjąć, że Zbiór Jednoelementowy "da się" wygenerować ze Zbioru
Pustego poprzez operację Nieskończonościową, np. nieskończone dodawanie
zbiorów pustych. Podobnie odcinek można wyprodukować przez
nieskończonościowe dodawanie punktów. Przypomnijmy (lub przyjmijmy), że na
odcinku mamy określoną Miarę. Dla ustalenia uwagi: ów odcinek "ma" (z
założenia, lub, powiedzmy: z definicji) długość równą jeden, pod-odcinki
"mają" długość ułamkową (równą n/m) zaś jakiś-tam punkt - jest Podzbiorem
odcinka, natomiast jego "na odcinku" miara - wynosi zero. Pominiemy tutaj
to, w-którym-miejscu odcinka jest usytuowany ten punkt, chodzi jedynie o
fakt, że w stosunku do tego odcinka jest to obiekt miary zero. Podobnie
rzecz się ma z "miarą odcinka na prostej": w stosunku do niej jest to
Podzbiór Miary Zero. No i tu pojawia się pewna niejednoznaczność, którą
spieszę zasygnalizować, otóż: potrzeba nieskończenie wielu odcinków, aby
utworzyć prostą, wszak prosta (domyślnie), a raczej Prosta - chyba z
dużej litery trzeba to właśnie napisać - ma długość nieskończoną. A więc:
składa się z nieskończonej ilości "odcinków jednostkowych" - proponuję aby
właśnie takiej konwencji się trzymać! Zaś każdy odcinek [jednostkowy] -
"składa się" z nieskończonej ilości punktów. Tak więc punktów na prostej -
jest nie tylko Nieskończenie Wiele, ale (jak mi się zdaje) stanowią na niej
zbiór mocy Continuum!
Później - mamy nieskończony zbiór prostych tworzących płaszczyznę, albo też,
co uważam za bardziej "eleganckie": nieskończony zbiór odcinków, tworzących
kwadrat - chociaż tu już jest miejsce dla różnych definicji (lub też raczej:
różnych ujęć)... Nieskończoność kwadratów sumuje się w płaszczyznę (czy też
raczej w Płaszczyznę - duża litera ma tu podkreślać, że jest nieskończona).
Na boku mówiąc: Operator Kreacji - też WYMAGA swojego "odwrotnika" - ale to
już temat na osobny post. Również do innych wątków wskazanych powyżej - będę
jeszcze wracał, jako że frapują mnie od dawna. Wrócę też do ściślejszego
trzymania się tematu "Hipoteza Goldbacha", przepraszam za rozwlekłą
dywagację nie całkiem na temat, ale dla mnie są to sprawy powiązane. Jednak
jeśli owe dywagację ktoś chciałby podtrzymać, to apeluję o założenie nowego
wątku, sądzę że warto to pociągnąć! - ale już nie tu...
Na koniec słówko jeszcze w kwestii "przekształcenia nieskończonościowego"
lub też, inaczej: Operatora Kreacji. Jest to mój wymysł, nie wiem czy ktoś
już wcześniej postulował coś takiego, mam wrażenie że raczej nie. Nie wiem
też, czy ma to sens: proszę o głosy. Ale tak czy siak: do tematu (czy
raczej: tematów) jeszcze wrócę.
- pzdr. (c)RaSz