Chcę się nauczyć prawdopodobieństwa (chyba już 4 czy 5 raz). Aby zakumać
to prawdopodobieństwo kupiłem masę książek, czytam je ale to i tak nic
nie daje :(( Wydaje się, że powinienem dać radę, bo umiem nawet
programować komputery.
Mam takie pytanie:
Czym się różni:
"zdarzenia A i B są wykluczające się / rozłączne"
od:
"zdarzenia A i B są nie zależne"???
Ja wiem tylko, że jak są wykluczające się/rozłączne to się sumuje
prawdopodobieństwa, a jak są niezależne, to się je mnoży. Ale gdzie w
tym logika?
Podam przykład mojej konstenacji:
Rzucam kostką 6 razy. Jakie jest prawdopodobieństwo wyrzucenia kostki za
6 razem?
No więc dla mnie te 6 rzutów to zdarzenia wykluczające się (no bo nie
może wypaść jednocześnie np. 2 i 5 oczek) - logiczne nie?
Więc odpowiedź powinna być: (5/6)^5 + 1/6 = 0,56 (trochę dużo)
A w odpowiedziach pisze, że to zdarzenia nie zależne więc piszą, że jest
to: (5/6)^5 * 1/6 = 0.0669
Dla mnie to zupełnie bez sensu!!! Choć drugi wynik niby bardziej realny.
Jak oni oceniają kiedy zdarzenia są wykluczające się a kiedy nie zależne???
Nie wiem już co robić by zrozumieć podstawy tego prawdopodobieństwa :(
Dlatego proszę o pomoc.
> Rzucam kostką 6 razy. Jakie jest prawdopodobieństwo wyrzucenia kostki za
> 6 razem?
Dokładnie takie samo jak za pierwszym, drugim, trzecim, czwartym czy
piątym.
> A w odpowiedziach pisze, że to zdarzenia nie zależne więc piszą, że jest
> to: (5/6)^5 * 1/6 = 0.0669
> Dla mnie to zupełnie bez sensu!!! Choć drugi wynik niby bardziej realny.
> Jak oni oceniają kiedy zdarzenia są wykluczające się a kiedy nie zależne???
Prawdę mówiąc, najprościej dla mnie zawsze było "na czuja".
Zdarzenia wykluczające się to np. wyrzucenie 2 i wyrzucenie 5 _w
jednym rzucie_. Jeśli wyrzucisz 2, to jak sam mówisz - nie wyrzucisz
5...
6 rzutów jest niezależne, ponieważ wynik z pierwszego rzutu nie ma
wpływu na wynik drugiego rzutu. Czym innym byłoby, gdyby kostka
traciła po każdym rzucie jedną ściankę ;-)
W tym momencie w każdym kolejnym rzucie znowu może wypaść 1, 2, 3, 4,
5 lub 6, _niezależnie_ (słowo klucz) od tego, co wypadło w rzucie
poprzednim (stąd są to zdarzenia niezależne).
A teraz przykład zdarzeń zależnych:
Masz 2 karty - czerwoną i czarną.
Wyciągasz 2 karty po kolei, nie odkładając. Jakie jest
prawdopodobieństwo, że drugą wyciągniesz czerwoną, jeśli pierwszą
wyciągnęłeś czerwoną? ;-)
--
Jacek Politowski
Najpierw co to jest przestrzeń zdarzeń elementarnych.
Załóżmy, że rzucasz kostką 2 razy. Pytając o przestrzeń zdarzeń
elementarnych zastanawiamy się, jakie są WSZYSTKIE W OGÓLE możliwości.
W ty wypadku możliwości przedstawiam poniżej:
Omega = {
<1,1>,<2,1>,<3,1>,<4,1>,<5,1>,<6,1>,
<1,2>,<2,2>,<3,2>,<4,2>,<5,2>,<6,2>,
<1,3>,<2,3>,<3,3>,<4,3>,<5,3>,<6,3>,
<1,4>,<2,4>,<3,4>,<4,4>,<5,4>,<6,4>,
<1,5>,<2,5>,<3,5>,<4,5>,<5,5>,<6,5>,
<1,6>,<2,6>,<3,6>,<4,6>,<5,6>,<6,6>
}
To będzie nasza przestrzeń. Teraz możemy wyróżniać podzbiory tej
przestrzeni zwane zdarzeniami.
Mamy na przykład następujące:
A - suma oczek jest parzysta
W takim wypadku mamy
A = {<1,1>,<1,3>,...} (dopiszesz sobie resztę sam)
Zdarzenie
B - wypadło 6 i 6
B = {<6,6>}
Zdarzenia się wykluczają jeżeli ich część wspólna jest pusta.
Na przykład zdarzenia A i B nie wykluczają się, bo (A iloczyn B)={<6,6>}
Natomiast zdarzenia A i C - suma oczek jest nieparzysta się wykluczają.
Aby wyjaśnić czym są zdarzenia niezależne, musimy przejść do z czystej
teorii mnogości do teorii prawdopodobieństwa. Do każdego (w tym wypadku
;-) podzbioru Omega przypisujemy pewną liczbę spełniającą pewne
aksjomaty. Oznaczmy P(X) jako liczbę przypisaną do zbioru X (który jest
podzbiorem Omega). Chcemy na przykład aby P(Omega)=1. Chcemy także, aby
dla każdego X w Omega P(X) większe lub równe 0. Chcemy także, aby jeżeli
część wspólna X i Y jest pusta, to P(X suma Y)=P(X)+P(Y).
Ok, załóżmy, że w naszym przypadku kostka jest sprawiedliwa i
przypisaliśmy liczby następująco:
P({<1,1>})=1/36
P({<1,2>})=1/36
...
P({<6,6>})=1/36
Możesz sprawdzić, czy aksjomaty są dla takiego przypisania spełnione.
Weźmy następujące dwa zdarzenia:
M - w pierwszym rzucie wypadła 6
M={<6,1>,<6,2>,<6,3>,<6,4>,<6,5>,<6,6>}
N - w drugim rzucie wypadła 6
N={<1,6>,<2,6>,<3,6>,<4,6>,<5,6>,<6,6>}
Zdarzenia są niezależne gdy P(M iloczyn N)=P(M)*P(N).
M iloczyn N = {<6,6>}
P(<6,6>)=1/36
P(M)=1/6
P(N)=1/6
A więc zdarzenia M i N są niezależne. Ale oczywiście się nie wykluczają,
bo M iloczyn N jest niepuste.
Aby wyjaśnić skąd się wzięła idea niezależności, musimy poznać
prawdopodobieństwo warunkowe.
Aby to zrobić musimy się zastanowić, co się dzieje jeżeli mieliśmy
przestrzeń Omega i dowiedzieliśmy się, że na pierwszej kostce wypadła 6.
Wtedy musimy stworzyć nową przestrzeń Omega' która będzie mniejsza, a
mianowicie:
Omega'=
{<6,1>,<6,2>,<6,3>,<6,4>,<6,5>,<6,6>}
Teraz pytamy o nasze przypisane do zdarzeń prawdopodobieństwa w nowej
przestrzeni. Pytamy teraz jakie teraz jest prawdopodobieństwo, że teraz
wypadnie <6,6>. W Omega było to 1/36, ale teraz mamy 1/6. Jak są ze sobą
związane te prawdopodobieństwa? Oznaczmy nowe prawdopodobieństwo jako
P(X|Omega') W takim wypadku mamy
P(X|Omega')=P(X iloczyn Omega')/P(Omega')
Możesz o tym myśleć jako o polu. Omega to jakaś duża figura.
Prawdopodobieństwo to pole danego wycinka figury (nazwijmy go X) w
stosunku do pola całej figury. Teraz bierzemy jakiś wycinek tej figury
(nazwijmy go Omega') i zastanawiamy się jaki jest stosunek części
wycinka X zawartego w Omega' do całej Omega'
Gdy zdarzenia X i Omega' są niezależne, to mamy
P(X iloczyn Omega')=P(X)*P(Omega'), a więc
P(X|Omega')=P(X), a takżę
P(Omega'|X)=P(Omega').
Oznacza to, że nawet jeżeli wiemy, że zaszło Omega' to i tak
prawdopodobieństwo zajścia X nie zmieniło się w nowej przestrzeni w
stusunku do prawdopodobieństwa zajścia X w oryginalnej przestrzeni.
Inaczej mówiąc: zajście Omega' nie wpływa na prawdopodobieństo zajścia X.
Nie zalezne to niezalezne. Znaczy sie wynik jednego zdarzenia nie ma
wplywu na wynik drugiego zdarzenia. Wplyw jest czasem jasny, czasem
gleboko zakamuflowany, a czasem z rachunkow wychodzi ze go nie ma,
mimo ze u podstaw jest.
A wykluczajace sie to wykluczajace sie. Przy okazji sa zalezne, skoro
nie moga sie naraz zdarzyc.
>Ja wiem tylko, że jak są wykluczające się/rozłączne to się sumuje
>prawdopodobieństwa, a jak są niezależne, to się je mnoży. Ale gdzie w
>tym logika?
Oj, musisz te ksiazki jeszcze raz przeczytac. Mnozy sie, dodaje,
odejmuje, dzieli - w zaleznosci od potrzeb.
Owszem jesli chcesz wiedziec jaka jest szansa zajscia kilku
niezaleznych zdarzen "naraz" (niekoniecznie w jednej chwili czasu),
to mnozysz pr-stwa zdarzen skladowych.
Dodajesz gdy satysfakcjonuje cie kilka alternatywnych wynikow.
>Podam przykład mojej konstenacji:
>Rzucam kostką 6 razy. Jakie jest prawdopodobieństwo wyrzucenia kostki za
>6 razem?
Wyrzucenia kostki ? przez okno ? Chyba wyrzucenia szostki :-)
>No więc dla mnie te 6 rzutów to zdarzenia wykluczające się (no bo nie
>może wypaść jednocześnie np. 2 i 5 oczek) - logiczne nie?
Oj chlopie, mylisz wszystko. Jeden rzut kostka to losowanie.
A zdarzenie to moze byc np "wyrzucenie 5-ki w rzucie kostka".
Jesli rzucasz 6 razy (lub raz szescioma kostkami naraz) to masz 6
wyrzuconych liczb. Jedna z nich moze byc 5 a inna 2.
Jesli sie pytasz o zdarzenie "wyrzucenie szostki w szostym z kolei
rzucie kostka", to wypada zalozyc ze jeden rzut od drugiego jest
niezalezny. Kostki sie ze soba nie komunikuja, historii nie
przechowuja - kazdy rzut to niezalezne losowanie.
Piec pierwszych rzutow odrzucamy jako nieistotne,
zostaje nam szosty do rozwazenia. A tu prawdopodobienstwo jest 1/6.
Jesli sie pytasz "jakie prawdopodobienstwo wyrzucenia 2 w pierwszym
rzucie, oraz 5 w drugim" to wlasciwe bedzie mnozenie - czyli wynik
1/36.
Jesli sie pytasz "jakie prawdopodobienstwo wyrzucenia 2 lub 5 w jednym
rzucie kostka" - to tu mozesz dodawac pr-stwa wyrzucenia 2 (1/6) i 5
(1/6) - razem 2/6=1/3. Co chyba nie dziwi, biorac pod uwage ze
satysfakcjonuja cie dwa wyniki z szeciu mozliwych do wylosowania.
A jak sie spytasz "jakie jest pr-stwo wyrzucenia 2 i 5 w dwoch rzutach
kostka" to mamy dwie kombinacje - 2,5 i 5,2. Kazda ma szanse 1/36,
sie wykluczaja, mozna dodac. Albo podzielic te ilosc
satysfakcjonujacych kombinacji przez 36 wszystkich mozliwych,
rownouprawnionych.
Jesli sie pytasz "jakie jest pr-stwo wyrzucenia choc jednej 6 w dwoch
rzutach kostka" to sprawa sie nagle komplikuje.
Kombinacji spelniajacych jest 11 z 36 mozliwych. (wymien je).
Nie mozemy sobie po prostu dodac "1/6 w pierwszym rzucie plus 1/6 w
drugim rzucie", bo jak widac wyszloby 2/6=12/36 - za duzo.
Dlaczego ? Bo w naszym zapale jedna kombinacje policzylismy dwa razy i
nawet tego nie zauwazylismy.
Mozesz sumowac zdarzenia wykluczajace sie:
-6 w pierwszym rzucie i inna w drugim (1/6*5/6 = 5/36)
-inna w pierwszym rzucie i 6 w drugim (tez 5/36)
-6 w obu rzutach.
A mozesz odwrocic zagadnienie: jaka jest szansza NIE wyrzucenia ani
jednej 6 w dwoch rzutach ? 5/6 ze pierwszy rzut sie uda i 5/6 ze drugi
rzut sie uda - razem 25/36. Automatycznie pr-stwo zajscia przeciwnego
zdarzenia wynosi 11/36
>A w odpowiedziach pisze, że to zdarzenia nie zależne więc piszą, że jest
>to: (5/6)^5 * 1/6 = 0.0669
Tylko ze pytanie brzmialo "jaka jest szansa wyrzucania czegos innego
niz 6 przez piec rzutow, a potem trafienia 6 w szostym rzucie".
J.