Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Michio Kaku o przyszlosci

4 views
Skip to first unread message

Stanislaw Sidor

unread,
Apr 27, 2008, 4:52:39 AM4/27/08
to
Mozna poczytac, co prof. Kaku mysli o blizszej i dalszej przyszlosci nauki i
techniki w przeprowadzonym z nim wywiadzie.
Oczywiscie wypowiada sie o wormholach, czarnych dziurach, czytaniu mysli,
prekognicji, podrozach kosmicznyc, podrozach w czasie, telepatii ... :)

Zacytuje tytulem zachety fragment dosc uniwersalny
---
Są więc tylko dwie rzeczy niemożliwe do zrealizowania. Dlaczego dawniej
naukowcy tak często deklarowali, że jakieś urządzenia czy wynalazki nigdy
nie powstaną? Na przykład bomba atomowa?

W XIX wieku ówcześni uczeni, na przykład wiktoriański fizyk Lord Kelvin,
stworzyli wiele teorii naukowych, z których większość okazała się
nietrafiona. Nie znali bowiem jeszcze wszystkich fundamentalnych praw
natury. Nie zdawali sobie sprawy z istnienia sił jądrowych, które wiążą
protony i neutrony w jądrze atomu. Lord Kelvin był przekonany, że wiek Ziemi
nie może przekraczać kilku milionów lat. Nie miał jednak pojęcia, że siły
jądrowe są w stanie podgrzewać wnętrze naszej planety przez miliardy lat.
Sądził też, że promieniowanie rentgenowskie to żart, ponieważ pod koniec XIX
wieku natura tego promieniowania nie była jeszcze dobrze poznana. Tak samo
Lord Rutherford, który odkrył jądro atomu, uważał, że budowa bomby atomowej
to fantazja, kompletnie nierealny pomysł. W obydwu przypadkach ich pomyłki
były usprawiedliwione, gdyż nie pojmowano jeszcze wtedy natury sił
jądrowych.

[...]
Nietrafione przewidywania spowalniają rozwój nauki?

Czasami. Ale bywa i tak, że go stymulują. Na przykład pewnego razu kosmolog
Stephen Hawking ogłosił, że podróże w czasie są niemożliwe, bo niezgodne z
prawami fizyki. To przypuszczenie skłoniło wielu naukowców do szukania
dowodów na to, że podróże w czasie są sprzeczne z teorią kwantową i teorią
względności. Po latach ciężkiej pracy Hawking poniósł porażkę. Do dziś, mimo
wysiłków najlepszych uczonych świata, nie udało się potwierdzić, że znane
nam prawa fizyki wykluczają podróżowanie w czasie. Sam Hawking przyznaje
teraz, że podróże w czasie mogą być możliwe - oczywiście nie w praktyce,
gdyż nie dysponujemy odpowiednimi do tego technologiami - ale teoretycznie.
My, fizycy, mamy takie powiedzenie: Gdy coś nie jest zakazane, to musi być
możliwe. Wynika z niego, że podróże w czasie są wręcz konieczne z punktu
widzenia praw fizyki.

http://www.dziennik.pl/nauka/article162692/Wejdziesz_w_internet_za_pomoca_my
sli.html
---

--
(STS)
Sola ratio perfecta beatum facit.
Tylko doskonały rozum czyni człowieka szczęśliwym. [Seneka]

Maciej Woźniak

unread,
Apr 27, 2008, 7:10:46 AM4/27/08
to

Użytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org> napisał w

> My, fizycy, mamy takie powiedzenie: Gdy coś nie jest zakazane, to musi być
> możliwe. Wynika z niego, że podróże w czasie są wręcz konieczne z punktu
> widzenia praw fizyki.

Logika fizyka jak zwykle na rzeczywistość nakłada pobożne życzenia.

Piotr Wyderski

unread,
Apr 27, 2008, 8:11:36 AM4/27/08
to
Stanislaw Sidor wrote:

> Mozna poczytac, co prof. Kaku mysli o blizszej i dalszej przyszlosci nauki
> i
> techniki w przeprowadzonym z nim wywiadzie.

Moim zdaniem ma słuszne podejście. Jeśli coś nie wynika
ze źródeł tak fundamentalnych jak czysta matematyka
(symetrie, teoria informacji itd.), a jedynie z prozaicznego
aktu pomiaru, to można mówic tylko "nie stwierdzono",
a nie "nie jest możliwe".

> My, fizycy, mamy takie powiedzenie: Gdy coś nie jest
> zakazane, to musi być możliwe.

Oj, chyba niestety nie wszyscy fizycy. Wielokrotnie
zdarzało mi się słyszeć "prawa fizyki tego zabraniają".
Ciekawe tylko, czy przyroda przeczytała te prawa :-)

Fizyka galileuszowska umożliwia osiągnięcie dowolnych
prędkości. Einsteinowska nie. Obie są poprawnymi modelami
fizycznymi. Której więc wierzyć, o ile którejś w ogóle? Ta
druga znacznie lepiej zgadza się z doświadczeniem, to poza
dyskusją, ale... czy to wystarczy do uznania jej za teorię
ostateczną? Trwające od niemal wieku fiasko pogodzenia
TW z mechaniką kwantową, mimo zaangazowania w to
najwybitniejszych umysłów swoich czasów, sugeruje, że co
najmniej jedna z nich jest błędna...

Pozdrawiam
Piotr Wyderski

SasQ

unread,
Apr 27, 2008, 10:34:09 AM4/27/08
to
On Sun, 27 Apr 2008 14:11:36 +0200, Piotr Wyderski wrote:

>> My, fizycy, mamy takie powiedzenie: Gdy coś nie jest
>> zakazane, to musi być możliwe.
>
> Oj, chyba niestety nie wszyscy fizycy. Wielokrotnie
> zdarzało mi się słyszeć "prawa fizyki tego zabraniają".
> Ciekawe tylko, czy przyroda przeczytała te prawa :-)

Teraz częściej "fizycy" nazywają "bredniami" to, co nie
zgadza się z ich poglądami i czego nie potrafią pojąć.
Gdyby kierowali się nie tylko sceptycyzmem, ale i otwartym
umysłem, pewnie już dawno mielibyśmy kolejną naukową rewolucję.

> Fizyka galileuszowska umożliwia osiągnięcie dowolnych
> prędkości. Einsteinowska nie. Obie są poprawnymi modelami
> fizycznymi. Której więc wierzyć, o ile którejś w ogóle? Ta
> druga znacznie lepiej zgadza się z doświadczeniem, to poza
> dyskusją, ale...

Model Bohra też się zgadzał. Najwyraźniej zgodność z doświadczeniem
to za mało i potrafi czasem nieźle zamydlać oczy ;J Oczywiście
pomiary trzeba brać z Natury, ale nie można też bezgranicznie
ufać swoim zmysłom i przyrządom, i umysłem trzeba sięgać głębiej.
STW będzie się zgadzać z doświadczeniem, bo samo doświadczenie
podlega jej prawom i każdy eksperyment będzie nas tylko utwierdzać
w iluzji, jaką stwarza STW: że nie istnieje absolutny układ odniesienia.

> czy to wystarczy do uznania jej za teorię ostateczną? Trwające od
> niemal wieku fiasko pogodzenia TW z mechaniką kwantową, mimo
> zaangazowania w to najwybitniejszych umysłów swoich czasów

Może właśnie w tym sęk? Że zwraca się uwagę tylko na prace
"najwybitniejszych umysłów", a całkowicie ignoruje się prace
tych mniej znanych i uznaje się je za niepoważne? Dla przykładu
w teorii Milo Wolffa rozwijanej dalej przez innych autorów już dawno
udało się pogodzić STW z mechaniką kwantową. Ale nie, bo przecież
to są "brednie" ;P Bo przecież najtęższe umysły się nad tym głowią,
więc jak jakiś mało znany doktorek z USA mógł to rozkminić ;P

> sugeruje, że co najmniej jedna z nich jest błędna...

Są tacy, którzy już nawet wiedzą, która z nich ;J
To STW jest błędna. Ale nikt chcący uchodzić za poważnego fizyka
nie odważy się tego powiedzieć, bo autorytet Einsteina jest mocno
ugruntowany wśród innych fizyków. W dodatku wiele doświadczeń
potwierdza STW i nie ma się temu co dziwić, bo wzory STW są poprawne
a jedyne, co jest w niej błędne, to założenia, z których następnie
płyną błędne wnioski.
STW to prosty stary efekt Dopplera, tylko tak zakomplikowany, że
mało kto potrafi go tam dostrzec. Gdyby Doppler trochę dłużej
posiedział nad swoimi pomysłami, sam stworzyłby STW, tylko wtedy
wynikałaby ona z poprawnych założeń i nie byłoby bzdurnych postulatów,
że prędkość światła jest jednakowa względem "wszystkiego", ani o
braku uniwersalnego układu odniesienia ;P Doppler zauważył względność
pomiarów w propagacji fal. Zauważył, że jeśli źródło fal porusza się
względem obserwatora w spoczynku, to obserwator zobaczy inną
częstotliwość fal. Ten sam efekt wystąpi, gdy to obserwator się
porusza, a źródło jest w spoczynku. Jeśli oboje się poruszają,
obserwator nie dostrzeże żadnej zmiany częstotliwości. Doszedł więc
do wniosku, że w takim względnym ruchu obserwator nie jest w stanie
ocenić, czy to on się porusza, czy źródło. Może jedynie poznać swój
względny ruch względem źródła. Brzmi znajomo? ;J
W dodatku jeśli obserwator i źródło poruszają się razem [czyli względem
siebie spoczywają], to obserwator nie jest w stanie dostrzec swojego
własnego efektu Dopplera, mimo że on występuje. Nie będzie więc w
stanie stwierdzić, czy on i źródło poruszają się, czy spoczywają w
uniwersalnym układzie odniesienia związanym z ośrodkiem fal.
Brzmi znajomo?
Tak, to jest nic innego jak eksperyment Michelsona-Morleya :P
Żeby porównać fazę dwóch fal biegnących w różnych kierunkach trzeba
te fale jakoś odbić spowrotem w miejsce, z którego się rozeszły.
To jest dokładnie ta sama sytuacja, jak z obserwatorem i źródłem
poruszającymi się równo w tym samym kierunku. Skoro fale muszą być
odbite, efekty Dopplera będą się wzajemnie znosić [o ile fala się
wydłuży w jedną stronę, o tyle się skróci biegnąc spowrotem].
Tak jak nie można zmierzyć własnego efektu Dopplera, tak interferometr
nie mógł wskazać przesunięcia prążków nawet przy założeniu istnienia
uniwersalnego układu odniesienia związanego z ośrodkiem i stałej
prędkości światła względem tego ośrodka [a nie względem "wszystkiego"].
Zwracałem już na to wielokrotnie uwagę, to zarzucano mi, że bredzę.
Gdy przedstawiłem obliczenia efektów Dopplera w interferometrze M&M,
zarzucano mi, że na pewno tam muszą błędy, mimo że przyznali się, że
nawet nie czytali tego co napisałem ;/ A jak już nie mogli znaleźć
błędów w obliczeniach, zarzucali mi błędy w założeniach [których
oczywiście najwyraźniej nikt nie rozumiał, ale do dyskutowania to
pierwsi ;P].
Tornad niedawno przedstawił tu dość obszerną pracę pokazującą na
przykładzie propagacji dźwięku w powietrzu, że wzory STW są dokładnie
takie same i działają dokładnie tak samo przy założeniu, że prędkość
propagacji fal jest stała względem ośrodka, a nie "wszystkiego".
Pozwala to jednak uniknąć wielu dziwacznych paradoksów, które w
STW wynikają z błędnych założeń i niepoprawnych interpretacji wzorów
i wyników doświadczeń. Pozwalają poznać rzeczywistą prędkość jednego
fotonu względem drugiego, która wynosi wtedy 0 gdy biegną w tą samą
stronę, a 2c, gdy biegną w przeciwne strony. Wzory STW pozwalają
za to wyliczać względne prędkości, czyli już po usunięciu wpływów
efektu Dopplera, dlatego te prędkości w STW nie składają się już
po galileuszowemu. Jednak są to prędkości pozorne, czyli takie,
jakie zmierzyłby obserwator we względnym ruchu. Efekty Dopplera
skutecznie uniemożliwiają poznanie rzeczywistej prędkości i stwarzają
obserwatorowi iluzję w jego pomiarach. Dlatego nie ma się co dziwić,
że wszystkie nasze pomiary będą potwierdzać STW - one same tej
iluzji podlegają.

Jeśli porzuci się błędne założenia i pojmie prostotę, jaka kryje
się w STW [proste efekty Dopplera i uniwersalny układ odniesienia
związany z ośrodkiem propagacji - przestrzenią], oraz wywali
się błędne założenia z mechaniki kwantowej [te banialuki o
prawdopodobieństwie znalezienia punktowej cząstki] i zrozumie,
że funkcja falowa jest rzeczywistym rozkładem "gęstości" cząstki
w przestrzeni, a nie jedynie jakimś prawdopodobieństwem, to nagle
wszystko stanie się jasne i STW okaże się być całkowicie zgodna
z fizyką kwantową. Podobnie oddzielanie fizyki kwantowej od
mechaniki klasycznej okaże się być sztuczne i niepotrzebne.
Naprawdę gdy zapoznaję się z tym podejściem do fizyki, nie potrafię
zrozumieć, dlaczego ogromna większość fizyków nie potrafi dostrzec
tej prostoty i nawet nie próbuje zrozumieć, tylko z góry zakłada,
że to brednie :| Przecież to jest to, czego ponoć od dawna szukają!
A teraz, gdy mają to prosto pod nosem, nie widzą tego! :/
Czyżby to było za proste, żeby mogli w to uwierzyć?

--
SasQ

Stanislaw Sidor

unread,
Apr 27, 2008, 10:58:20 AM4/27/08
to
Newsuser "Piotr Wyderski" <wyde...@mothers.against.spam-ii.uni.wroc.pl>
wrote ...

> Fizyka galileuszowska umożliwia osiągnięcie dowolnych
> prędkości. Einsteinowska nie. Obie są poprawnymi modelami
> fizycznymi. Której więc wierzyć, o ile którejś w ogóle?

Obie sa poprawne, ale w swoich dziedzinach.
Tak jak jakies rownanie. W dziedzinie liczb rzeczywistych moze miec 'm'
rozwiazan, a w dziedzinie liczb zespolonych 'n', gdzie n>=m.

Adam Przybyla

unread,
Apr 27, 2008, 1:57:40 PM4/27/08
to
In pl.sci.kosmos Stanislaw Sidor <sts_n...@uranos.eu.org> wrote:
> Newsuser "Piotr Wyderski" <wyde...@mothers.against.spam-ii.uni.wroc.pl>
> wrote ...
>
>> Fizyka galileuszowska umożliwia osiągnięcie dowolnych
>> prędkości. Einsteinowska nie. Obie są poprawnymi modelami
>> fizycznymi. Której więc wierzyć, o ile którejś w ogóle?
>
> Obie sa poprawne, ale w swoich dziedzinach.
> Tak jak jakies rownanie. W dziedzinie liczb rzeczywistych moze miec 'm'
> rozwiazan, a w dziedzinie liczb zespolonych 'n', gdzie n>=m.
... obie generuja pewne przyblizenie wystarczajace dla pewnej klasy zadan.
Tak, jak zaloznie plaskij Ziemi;-))) Z powazaniem
Adam Przybyla

Maciej Woźniak

unread,
Apr 27, 2008, 5:32:39 PM4/27/08
to

Użytkownik "Piotr Wyderski" <wyde...@mothers.against.spam-ii.uni.wroc.pl>

> Fizyka galileuszowska umożliwia osiągnięcie dowolnych
> prędkości.

Chciałeś chyba powiedzieć, że nie zabrania.


> ostateczną? Trwające od niemal wieku fiasko pogodzenia
> TW z mechaniką kwantową, mimo zaangazowania w to
> najwybitniejszych umysłów swoich czasów, sugeruje, że co
> najmniej jedna z nich jest błędna...

A Ty się dajesz zasugerować.

Slawek [am-pm]

unread,
Apr 27, 2008, 6:12:01 PM4/27/08
to
"SasQ" <sa...@go2.pl> napisał w wiadomości
news:pan.2008.04.27....@go2.pl...

> Jeśli porzuci się błędne założenia i pojmie prostotę, jaka kryje
> się w STW [proste efekty Dopplera i uniwersalny układ odniesienia
> związany z ośrodkiem propagacji - przestrzenią], oraz wywali
> się błędne założenia z mechaniki kwantowej [te banialuki o
> prawdopodobieństwie znalezienia punktowej cząstki] i zrozumie,
> że funkcja falowa jest rzeczywistym rozkładem "gęstości" cząstki
> w przestrzeni, a nie jedynie jakimś prawdopodobieństwem, to nagle
> wszystko stanie się jasne i STW okaże się być całkowicie zgodna
> z fizyką kwantową. Podobnie oddzielanie fizyki kwantowej od
> mechaniki klasycznej okaże się być sztuczne i niepotrzebne.
> Naprawdę gdy zapoznaję się z tym podejściem do fizyki, nie potrafię
> zrozumieć, dlaczego ogromna większość fizyków nie potrafi dostrzec
> tej prostoty i nawet nie próbuje zrozumieć, tylko z góry zakłada,
> że to brednie :| Przecież to jest to, czego ponoć od dawna szukają!
> A teraz, gdy mają to prosto pod nosem, nie widzą tego! :/
> Czyżby to było za proste, żeby mogli w to uwierzyć?


To jest zbyt proste, aby mogło w ogóle działać. Niestety.

Wróćmy na chwilę do "prostego efektu Dopplera i uniwersalnego
układu odniesienia związanego z ośrodkiem propagacji - przestrzenią".
Wymyśliłem ostatnio genialny przyrząd, który - przytwierdzony
do gruntu - pozwala mierzyć prędkość wiatru (albo zmierzyć
prędkość samochodu czy samolotu względem powietrza po
zamontowaniu przyrządu na kadłubie pojazdu).

Konstrukcja przyrządu jest prościutka. Wyobraź sobie
coś w rodzaju dalmierza ultradźwiękowego. Tuż obok
siebie znajduje się nadajnik i odbiornik. Ten ostatni nie
odbiera "wprost" fali generowanej przez nadajnik, tylko
falę odbitą od niewielkiej płytki, umieszczonej w pewnej
odległości od zespołu nadawczo-odbiorczego.

Napisałem o "czymś w rodzaju dalmierza ultradźwiękowego",
bo ten przyrząd nie mierzy odległości. Nadajnik generuje
ciągły przebieg akustyczny o stałej częstotliwości, odbiornik
ten przebieg odbiera. Zgadzamy się chyba tutaj, że niezależnie
od prędkości względnej przyrządu względem ośrodka
propagacji dźwięku (oczywiście w określonym zakresie
prędkości) odbiornik odbiera sygnał o częstotliwości równej
częstotliwości sygnału nadajnika. Jednak uważam, że
w zależności od prędkości względnej zmienia się faza
pomiędzy sygnałem nadajnika a sygnałem odbiornika
(które to przesunięcie zmierzę nieskomplikowanym układem
elektronicznym).

Ty twierdzisz, że jest inaczej i że nie da się takim przyrządem
wykryć prędkości przyrządu względem ośrodka propagacji
sygnału.

Narzekałeś na tych wszystkich, którym nie chciało się
prześledzić Twoich obliczeń związanych z doświadczeniem
MM. Ciekaw jestem, czy okażesz się lepszy od innych
i uważnie prześledzisz cudze (tutaj - moje) obliczenia.
Obiecuję ich nadzwyczajną prostotę.

Obliczam czas propagacji sygnału od nadajnika do odbiornika
i sprawdzam, jak ten czas się zmienia w zależności od prędkości
powietrza względem układu pomiarowego. Zmiana czasu
odniesiona do częstotliwości sygnału pozwoli ostatecznie
określić przesunięcie fazy.

Oznaczam:
V - prędkość dźwięku;
l - odległość "zwierciadła od nadajnika/odbiornika.

Sytuacja wyjściowa - przyrząd jest nieruchomy względem
powietrza. Dźwięk leci do zwierciadła i z powrotem,
przemierzając podwójną odległość l z prędkością V,
zatem czas propagacji sygnału t0 wynosi:

t0 = 2l/V

w pseudograficznej formie (uwaga: czcionka proporcjonalna):

2l
t0 = -------
V

Zgadzasz się do tego momentu? ;-)

Teraz (przykładowo) powietrze zaczyna poruszać się
w kierunku od nadajnika/odbiornika do zwierciadła
z prędkością v. Czas propagacji sygnału t1 wynosi
teraz:

t1= l/(V+v)+l/(V-v)

- gdyż do zwierciadła prędkość dźwięku wzrasta
o prędkość "unoszenia", a prędkość dźwięku odbitego
(powracającego) zmniejsza się o prędkość "unoszenia".

Robię nieskomplikowane przekształcenia, zachęcam
do samodzielnego ich przeprowadzenia na boku:

t1 = l(V-v)/[(V+v)(V-v)] + l(V+v)/[(V+v)(V-v)]

t1 = 2lV/(V^2-v^2)

t1 = 2l/[V(1-v^2/V^2]

w pseudograficznej formie:

2l
t1 = ---------------
V(1-v^2/V^2)

Teraz należałoby obliczyć różnicę czasów t1-t0, ale
może poprzestanę na powyższych wynikach, bo widać
już tutaj wystarczająco dużo.

Po pierwsze, czas propagacji sygnału zwiększa się
przy zwiększaniu prędkości "unoszenia", i to niezależnie
od kierunku ("do przodu" czy "do tyłu") W skrajnym
przypadku, przy prędkości "unoszenia równej prędkości
dźwięku, czas propagacji wzrasta do nieskończoności,
co nie jest niczym zaskakującym. Albo dźwięk nigdy
nie doleci do zwierciadła przy ruchu "do przodu", albo
nigdy nie wróci odbity od zwierciadła przy ruchu do
tyłu.

Wbrew moim buńczucznym zapowiedziom przyrząd nie
jest tak genialny, jakim go zapowiadałem. Po pierwsze,
jego charakterystyka jest nieliniowa, a po drugie,
nie pozwala ustalić kierunku ruchu względem ośrodka.
Trzeba go zatem udoskonalić. Wyrzucam zwierciadło,
rozsuwam od siebie nadajnik i odbiornik na pewną
odległość. Teraz odbiornik "łapie" wprost dźwięk
z nadajnika. Już bez specjalnych obliczeń zgaduję,
że (przynajmniej w zakresie niewielkich prędkości)
przesunięcie fazy między sygnałem nadajnika a odbiornika
jest proporcjonalne do prędkości "unoszenia" - zwiększa
się w jednym kierunku, a zmniejsza w drugim, oczywiście
względem sytuacji wyjściowej z układem "w spoczynku".
W dodatku czułość przyrządu (zdefiniowana jako zmiana
fazy dzielona przez prędkość względną) istotnie wzrasta.

Jednak ta czy inna wersja przyrządu pozwala bez żadnych
wątpliwości ustalić prędkość przyrządu pomiarowego
względem ośrodka propagacji dźwięku. Ośmielam się twierdzić,
że pomysłodawcy i wykonawcy doświadczenia MM
przeprowadzili rachunki podobne do moich, zatem spodziewali
się ustalić prędkość "eteru" - ośrodka propagacji fali elektro-
magnetycznej.

Przemyśl jeszcze raz dogłębnie swoje i moje obliczenia
i zastanów się, dlaczego bardziej słuszne i zbawienne jest
obliczanie czasu propagacji sygnału zamiast obliczania
drogi propagacji sygnału. I nie błądź więcej, synu! ;-)

Zaprawdę Ci powiadam, jest wielka, wręcz kolosalna
różnica między efektami Dopplera dla dźwięku w powietrzu
względem tychże efektów dla propagacji fal elektromagnetycznych
w próżni. Nie mamy o czym dyskutować w wątku dotyczącym
"prawdziwych" źródeł efektów magnetycznych, jeśli nie
dogadamy się w absolutnych podstawach dotyczących STW.
Według tej teorii mamy do czynienia z autentycznymi deformacjami
wymiarów przestrzennych i czasowych, co potwierdzono wręcz
miliardami rozmaitych doświadczeń, z których niemałą grupę
stanowią zabawy z magnesami przyciągającymi opiłki żelaza
czy całe gwoździe.

Miałem jeszcze zamiar, w ramach porządków (przed)szkolnych
podyskutować o transformatorach (choćby toroidalnych), ale
o tym być może napiszę za tydzień, chyba że w międzyczasie
zmądrzejesz. ;-)

--
Sławek

Aaron

unread,
Apr 28, 2008, 3:57:08 AM4/28/08
to
"Adam Przybyla" wrote ...

> Tak, jak zaloznie plaskij Ziemi;-)))

Ależ oczywiście, w ponad 90% zastosowań praktycznych model płaskiej
Ziemi sprawdza się 100 razy lepiej od modelu kulistego czy
geodoidalnego! :)
Istotą problemu jest ZAKRES STOSOWALNOŚCI danego modelu, a jeśli dany
model nie ogarnia całości, to tym samym możemy wnioskować, ze pojawi
się jego zastępnik w jakiejś bliżej nieokreślonej przyszłości.
I tak będzie z TW! :)
A.
P.S. Ale nie wiem kiedy! :)

Szopa

unread,
Apr 28, 2008, 12:05:25 PM4/28/08
to
Piotr Wyderski pisze:

> Fizyka galileuszowska umożliwia osiągnięcie dowolnych
> prędkości. Einsteinowska nie. Obie są poprawnymi modelami
> fizycznymi. Której więc wierzyć, o ile którejś w ogóle? Ta

Czyli mamy 2 RÓŻNE fizyki ! I być może żadna z nich nie jest prawdziwa !
Dla mnie powyższy cytat to Tekst Roku :)

> ostateczną? Trwające od niemal wieku fiasko pogodzenia
> TW z mechaniką kwantową, mimo zaangazowania w to
> najwybitniejszych umysłów swoich czasów, sugeruje, że co
> najmniej jedna z nich jest błędna...

Niektórzy mogliby dojść do wniosku, że po prostu za mało jeszcze wiemy
aby tworzyć "ogólną teorię wszystkiego". Na szczęście wyprowadziłeś ich
z błędu :)

> Piotr Wyderski

Powinieneś przejść się do swoich nauczycieli fizyki i zapytać za co
wzięli pieniądze. Wypowiedzi kolegi Sidora na tematy astronomiczne to
szczyt zawodowego profesjonalizmu przy powyższych cytatach.

Szopa

Maciej Woźniak

unread,
Apr 28, 2008, 1:22:37 PM4/28/08
to

Użytkownik "Aaron" <spam...@pulapka.qdnet.pl> napisał w wiadomości
news:48158...@news.qdnet.pl...


Z TW będzie inaczej. Praktycznie rzecz biorąc, ona nie
mw w ogóle zakresu stosowalności.
A co do profesora Kaku, gdyby nie było wiadomo, że to
światowej sławy profesor, każdy fizyk wyśmiewałby ten
bełkot wraz ze mną.

piotr.w...@gmail.com

unread,
Apr 28, 2008, 5:32:50 PM4/28/08
to
Szopa wrote:

> Czyli mamy 2 RÓŻNE fizyki !

Owszem, mamy dwa różne modele fizyczne. I nie tylko
te dwa, co może być dla ciebie ciężkim szokiem...

> I być może żadna z nich nie jest prawdziwa !

Co więcej, powszechnie wiadomo, że żadna z nich nie jest
prawdziwa, a to z tego powodu, że ludzkośc zna doświadczenia
im przeczące. Prawdziwa tragedia, prawda?

> Powinieneś przejść się do swoich nauczycieli fizyki i zapytać za co
> wzięli pieniądze.

Nie sadzę, by byli zawiedzeni efektami swojej pracy.
Niezmiernie miło mi jest jednak dowiedzieć się, że ty
już wszystko wiesz i wszechświat nie ma dla ciebie
żadnych zagadek. Bądź jednak miły podać mi termin
uroczystości wręczenia ci nagrody Nobla, to z przyjemnością
zarezerwuję sobie ten dzień, by złożyć ci w pełni zasłużone
gratulacje. To będzie pierwszy naukowy Nobel dla Polaka,
więc musisz być z tego bardzo dumny...

Piotr Wyderski

Borys Dabrowski

unread,
Apr 28, 2008, 5:40:35 PM4/28/08
to
piotr.w...@gmail.com pisze:

[...]


> To będzie pierwszy naukowy Nobel dla Polaka,

Ja bym się jednak Skłodowskiej nie wstydził.
--

Borys Dąbrowski

piotr.w...@gmail.com

unread,
Apr 28, 2008, 5:48:23 PM4/28/08
to
Borys Dabrowski wrote:

> Ja bym się jednak Skłodowskiej nie wstydził.

Odpada. Maria Curie, w Polsce zwana Skłodowską,
była francuskim naukowcem polskiego pochodzenia.

Piotr Wyderski

Stanislaw Sidor

unread,
Apr 28, 2008, 5:57:14 PM4/28/08
to
Newsuser <piotr.w...@gmail.com> wrote ...

Jasno to widac u zrodla:
http://nobelprize.org/nobel_prizes/chemistry/laureates/1911/

Przypisana jest do Francji, a tylko wzmiankuje sie, gdzie urodzona.

Borys Dabrowski

unread,
Apr 28, 2008, 6:13:24 PM4/28/08
to
piotr.w...@gmail.com pisze:

E tam. Rodowita Warszawianka wychowana w Polsce (pamiętam o
zaborach). To, że była francuskim naukowcem, nie zmienia faktu,
że była też Polką. Ja też, teoretycznie, mogę dostać kiedyś
Nobla za pracę w chińskim laboratorium, ale skośne oczy mi się
od tego nie zrobią.
--

Borys Dąbrowski

piotr.w...@gmail.com

unread,
Apr 28, 2008, 6:19:13 PM4/28/08
to
Borys Dabrowski wrote:

> To, że była francuskim naukowcem, nie zmienia faktu,
> że była też Polką.

Jak i nie zmienia faktu, że dostała go jako naukowiec francuski.
Protesty proszę kierować do Komitetu Noblowskiego w Sztokholmie,
mnie tego rodzaju zagadnienia nie pasjonują jakoś specjalnie.

Piotr Wyderski

Borys Dabrowski

unread,
Apr 28, 2008, 6:29:55 PM4/28/08
to
piotr.w...@gmail.com pisze:

> Borys Dabrowski wrote:
>
>> To, że była francuskim naukowcem, nie zmienia faktu, że
>> była też Polką.
>
> Jak i nie zmienia faktu, że dostała go jako naukowiec
> francuski.

Gdyby odkryła rad i polon Warszawie, to Nobla dostałaby jako
naukowiec rosyjski.

> Protesty proszę kierować do Komitetu Noblowskiego w
> Sztokholmie, mnie tego rodzaju zagadnienia nie pasjonują
> jakoś specjalnie.

Ja tego nie oprotestowuję, bo nie ma takiej potrzeby: napisałeś
"to będzie pierwszy naukowy Nobel dla Polaka", a nie "to będzie
pierwszy naukowy Nobel dla polskiego naukowca".
--

Borys Dąbrowski

Adam Przybyla

unread,
Apr 29, 2008, 1:10:37 AM4/29/08
to
... no chyba, ze bylbys pilkarzem;-))) Z powazaniem
Adam Przybyla

Adam Przybyla

unread,
Apr 29, 2008, 1:13:28 AM4/29/08
to
In pl.sci.kosmos Borys Dabrowski <bor...@op.pl> wrote:
... w sumie to ten sam problem jak ze zlamaniem enigmy,
podanie wstepnej metedy przez polakow bylo prawie bezuzyteczne
przy potrzebie liczenie tego na "kolanie" i bez calego zapelcza
technicznego anglikow. Trudno w takim przypadku przypisywac
sobie cos wiecej niz tylko skromny wspoludzial. Z powazaniem
Adam Przybyla

Szczepan Białek

unread,
Apr 29, 2008, 4:44:04 AM4/29/08
to

Użytkownik "Adam Przybyla"

>
> ... w sumie to ten sam problem jak ze zlamaniem enigmy,
> podanie wstepnej metedy przez polakow bylo prawie bezuzyteczne
> przy potrzebie liczenie tego na "kolanie" i bez calego zapelcza
> technicznego anglikow. Trudno w takim przypadku przypisywac
> sobie cos wiecej niz tylko skromny wspoludzial.

Albo nawet bardzo skromny. Każdy wywiad stara się łamać kody. Nasi też
łamali z sukcesami. Ale jak Niemcy dołożyli kilka kółek to dopiero angielski
komputer (pierwszy na ¶wiecie) go złamał. Tu nasi nie mieli "współudziału".
Michelson też urodził się na terenie obecnej Polski. Skłodowska wyjechała po
maturze. To był nasz "współudział". Sorbona i rodzina Curie to już nie nasz.
W sumie nie była "uczona" w Polsce.
S*


Stanislaw Sidor

unread,
Apr 29, 2008, 4:54:05 AM4/29/08
to
Newsuser Szczepan Białek (sz.b...@wp.pl) wrote:
>
> Użytkownik "Adam Przybyla"
>>
>> ... w sumie to ten sam problem jak ze zlamaniem enigmy,
>> podanie wstepnej metedy przez polakow bylo prawie bezuzyteczne
>> przy potrzebie liczenie tego na "kolanie" i bez calego zapelcza
>> technicznego anglikow. Trudno w takim przypadku przypisywac
>> sobie cos wiecej niz tylko skromny wspoludzial.
>
> Albo nawet bardzo skromny. Każdy wywiad stara się łamać kody. Nasi też
> łamali z sukcesami. Ale jak Niemcy dołożyli kilka kółek to dopiero
> angielski komputer (pierwszy na świecie) go złamał.

To nie byl KOMPUTER. To byl porownywacz kodow (czytal z tasemki perforowanej
dane).

--
(STS)
Zdrowy rozsądek to zbiór uprzedzeń nabytych do osiemnastego roku życia.
[A. Einstein]

Szczepan Białek

unread,
Apr 29, 2008, 5:10:13 AM4/29/08
to

Użytkownik "Stanislaw Sidor"

>
> To nie byl KOMPUTER. To byl porownywacz kodow (czytal z tasemki
> perforowanej dane).

To było coś co Adam zaliczył do"zapelcza technicznego anglikow". Większość
mówi o komputerze. Czy nazwa tego czegoś coś zmienia?
S*


Szopa

unread,
Apr 29, 2008, 6:13:02 AM4/29/08
to
piotr.w...@gmail.com pisze:

> Szopa wrote:
>
>> Czyli mamy 2 RÓŻNE fizyki !
>
> Owszem, mamy dwa różne modele fizyczne. I nie tylko
> te dwa, co może być dla ciebie ciężkim szokiem...

Szokiem było to, że w/g ciebie mamy 2 RÓŻNE modele fizyczne. Do tej pory
żyłem w przekonaniu że jeden jest szczególnym przypadkiem drugiego.
Postawione przez ciebie pytanie "któremu wierzyć" jest absurdalne.
Pokazuje, że kompletnie NIE ROZUMIESZ tematu, na który się wypowiadasz.

Kolejnym szokiem był wniosek, że skoro nie można znaleźć połączenia (co
zresztą nie do końca jest prawdą) pomiędzy
teorią względności a mechaniką kwantową to, oznacza, że co najmniej
jedno z nich musi być błędne. Jedno sprawdza się W PRAKTYCE (istnieją
zastosowania obydwu teorii) tak samo dobrze jak drugie, ale nie
przeszkadza ci to stawiać absurdalnych tez.

>> Powinieneś przejść się do swoich nauczycieli fizyki i zapytać za co
>> wzięli pieniądze.
>
> Nie sadzę, by byli zawiedzeni efektami swojej pracy.

Zdecydowanie powinni być. Mam nadzieję, że nie jesteś magistrem fizyki,
bo to znaczyło, że można skończyć studia wykuwając na blachę trochę
wiedzy nie kompletnie jej rozumiejąc.

Szopa

Stanislaw Sidor

unread,
Apr 29, 2008, 6:15:01 AM4/29/08
to
Newsuser Szczepan Białek (sz.b...@wp.pl) wrote:
>

Zmienia, bo nie byl to komputer w dzisiejszym slowa rozumieniu. Nie mial
nawet ALU.
Maszyna ta generowala kombinacje liczbowe i porownywala je z danymi z
tasiemki.

Adam Przybyla

unread,
Apr 29, 2008, 6:39:15 AM4/29/08
to
In pl.sci.kosmos Stanislaw Sidor <sts_n...@uranos.eu.org> wrote:
> Newsuser Szczepan Białek (sz.b...@wp.pl) wrote:
>>
>> Użytkownik "Stanislaw Sidor"
>>>
>>> To nie byl KOMPUTER. To byl porownywacz kodow (czytal z tasemki
>>> perforowanej dane).
>>
>> To było coś co Adam zaliczył do"zapelcza technicznego anglikow".
>> Większość mówi o komputerze. Czy nazwa tego czegoś coś zmienia?
>> S*
>
> Zmienia, bo nie byl to komputer w dzisiejszym slowa rozumieniu. Nie mial
> nawet ALU.
> Maszyna ta generowala kombinacje liczbowe i porownywala je z danymi z
> tasiemki.
... istnienie ALU nie rozsadza, czy cos jest czy nie jest komputerem;-)
Ale istnienie algorytmu jej pracy jak najbardziej;-) Z powazaniem
Adam Przybyla

Stanislaw Sidor

unread,
Apr 29, 2008, 6:46:42 AM4/29/08
to

Przeczytaj okreslenie "w dzisiejszym slowa rozumieniu" - oczywiscie, ze nie
przasądza, ale prymitywizm tej maszyny powodowal, ze nazywano ja "electronic
computing device", a potem olano subtelnosci i zostala komputerem (no bo
przeciez Brytole musza byc lepsi od Amerykanow ze swoim ENIACiem).

NA wiki jest opis jej dzialania:
---
The Colossus computers were used to help decipher teleprinter messages which
had been encrypted using the Lorenz SZ40/42 machine. Colossus compared two
data streams, counting each match based on a programmable boolean function.
The encrypted message was read at high speed from a paper tape. The other
stream was generated internally, and was an electronic simulation of the
Lorenz machine at various trial settings. If the match count for a setting
was above a certain threshold, it would be output on an electric typewriter.

http://en.wikipedia.org/wiki/Colossus_computer
---

H.D.

unread,
Apr 29, 2008, 6:53:04 AM4/29/08
to

Użytkownik "Adam Przybyla" napisał

> ... istnienie ALU nie rozsadza, czy cos jest czy nie jest komputerem;-)
> Ale istnienie algorytmu jej pracy jak najbardziej;-)

Czy regulator Watta wedlug Ciebie tez jest komputerem?
( posiada algorytm !)

Pozdrawiam
H.D.


Adam Przybyla

unread,
Apr 29, 2008, 7:59:00 AM4/29/08
to
In pl.sci.kosmos H.D. <hd...@vp.pl> wrote:
>
> U?ytkownik "Adam Przybyla" napisa?

>> ... istnienie ALU nie rozsadza, czy cos jest czy nie jest komputerem;-)
>> Ale istnienie algorytmu jej pracy jak najbardziej;-)
>
> Czy regulator Watta wedlug Ciebie tez jest komputerem?
> ( posiada algorytm !)
... raczej chodzilo mi o to, ze jest przez to blizszy komputerowi,
niz jakies co nie daj boze liczydlo;-) Z powazaniem
Adam Przybyla

Maciej Woźniak

unread,
Apr 29, 2008, 11:04:22 AM4/29/08
to

Użytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org> napisał w

> Zmienia, bo nie byl to komputer w dzisiejszym slowa rozumieniu. Nie mial
> nawet ALU.
> Maszyna ta generowala kombinacje liczbowe i porownywala je z danymi z
> tasiemki.

Natomiast była to maszyna Turinga.

Stanislaw Sidor

unread,
Apr 29, 2008, 11:45:44 AM4/29/08
to

Tak, tak, zwlaszcza miala nieograniczona pamiec :)))

Jakub A. Krzewicki

unread,
Apr 30, 2008, 6:08:41 AM4/30/08
to
wtorek, 29 kwietnia 2008 12:46. carbon entity 'Stanislaw Sidor'
<sts_n...@uranos.eu.org> contaminated pl.sci.fizyka with the following
letter:

> Przeczytaj okreslenie "w dzisiejszym slowa rozumieniu" - oczywiscie, ze
> nie przasądza, ale prymitywizm tej maszyny powodowal, ze nazywano ja
> "electronic computing device", a potem olano subtelnosci i zostala
> komputerem (no bo przeciez Brytole musza byc lepsi od Amerykanow ze swoim
> ENIACiem).

Pierwszy komputer z ALU był i tak niemiecki:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Konrad_Zuse

--
tois egregorosin hena kai koinon kosmon einai
ton de koimomenon hekaston eis idion apostrephesthai

Maciej Woźniak

unread,
Apr 30, 2008, 10:16:58 AM4/30/08
to

Użytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org> napisał w wiadomości
news:fv7g83$dm6$1...@nemesis.news.neostrada.pl...

> Newsuser Maciej Woźniak (mlwozniak...@onet.pl) wrote:
>>
>> Użytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org> napisał w
>>
>>> Zmienia, bo nie byl to komputer w dzisiejszym slowa rozumieniu. Nie mial
>>> nawet ALU.
>>> Maszyna ta generowala kombinacje liczbowe i porownywala je z danymi z
>>> tasiemki.
>>
>> Natomiast była to maszyna Turinga.
>
> Tak, tak, zwlaszcza miala nieograniczona pamiec :)))

Jedyną pamięcią maszyny Turinga jest taśma.
I, praktycznie rzecz biorąc, tamta miała
jej nieograniczone zasoby.

Stanislaw Sidor

unread,
Apr 30, 2008, 10:42:31 AM4/30/08
to
Newsuser "Maciej Woźniak" <mlwozniak...@onet.pl> wrote ...

Miala bardzo ograniczone zasoby, a "tasma" z modelu turinga to niekoniecznie
to samo, co papierowa tasiemka perforowana (read-only).
Lepiej juz obalaj TW :)

Maciej Woźniak

unread,
May 1, 2008, 10:45:23 AM5/1/08
to

Użytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org> napisał w

pamiec :)))


>>
>> Jedyną pamięcią maszyny Turinga jest taśma.
>> I, praktycznie rzecz biorąc, tamta miała
>> jej nieograniczone zasoby.
>
> Miala bardzo ograniczone zasoby, a "tasma" z modelu turinga to
> niekoniecznie
> to samo, co papierowa tasiemka perforowana (read-only).

Nie mówimy o modelu, tylko o konkretnym urządzeniu.
Nie wspominałem o papierowej taśmie perforowanej read
only, tylko o taśmie.
A jeśli twierdzisz, że urządzenie, o którym mówimy,
zamiast taśmy miało coś innego, to skąd te informacje?


> Lepiej juz obalaj TW :)

Sam sobie obalaj, jak chcesz. Ja nie mam zamiaru.

Waldemar Krzok

unread,
May 5, 2008, 5:14:06 AM5/5/08
to
Stanislaw Sidor schrieb:

> Newsuser "Maciej Woźniak" <mlwozniak...@onet.pl> wrote ...
>> Użytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org> napisał w
>> wiadomości news:fv7g83$dm6$1...@nemesis.news.neostrada.pl...
>>> Newsuser Maciej Woźniak (mlwozniak...@onet.pl) wrote:
>>>> Użytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org> napisał w
>>>>
>>>>> Zmienia, bo nie byl to komputer w dzisiejszym slowa rozumieniu.
>>>>> Nie mial nawet ALU.
>>>>> Maszyna ta generowala kombinacje liczbowe i porownywala je z danymi z
>>>>> tasiemki.
>>>> Natomiast była to maszyna Turinga.
>>> Tak, tak, zwlaszcza miala nieograniczona pamiec :)))
>> Jedyną pamięcią maszyny Turinga jest taśma.
>> I, praktycznie rzecz biorąc, tamta miała
>> jej nieograniczone zasoby.
>
> Miala bardzo ograniczone zasoby, a "tasma" z modelu turinga to niekoniecznie
> to samo, co papierowa tasiemka perforowana (read-only).
> Lepiej juz obalaj TW :)

Maszyna Turinga jest komputerem w dzisiejszym tego słowa znaczeniu.
Wektor danych wejściowych jest przetwarzany na wektor wyników, a to
właśnie robi komputer. Na uczelni, częściowo na zajęciach, częściowo dla
sportu pisaliśmy programy na maszynę Turinga. To, że nie ma ALU nie jest
kryterium. Maszyna LISP też nie ma ALU, na przykład. Co, według ciebie
jest komputerem? Urządzenie, na którym można postawić Windows? Jak się
uprzesz, to na maszynie Turinga też możesz to zrobić, tylko po co? W
każdym razie da się zrobić sterowanie teleskopem ;-)

Waldek

Maciej Woźniak

unread,
May 5, 2008, 10:26:14 AM5/5/08
to

Użytkownik "Waldemar Krzok" <wald...@zedat.fu-berlin.de> napisał w

> Maszyna Turinga jest komputerem w dzisiejszym tego słowa znaczeniu.

Słowo "komputer" jest pojęciem rozmytym,
jak większość pojęć ludzkiego języka.
Niemniej, bomby Turinga bym do komputerów
nie zaliczył. Sądząc po twórcy i
ogólnikowych opisach, to była
właśnie maszyna Turinga, w sensie
dosłownym, być może jedyna naprawdę
skonstruowana w historii.

Stanislaw Sidor

unread,
May 5, 2008, 12:57:53 PM5/5/08
to
Newsuser "Waldemar Krzok" <wald...@zedat.fu-berlin.de> wrote ...

> Stanislaw Sidor schrieb:
>> Newsuser "Maciej Woźniak" <mlwozniak...@onet.pl> wrote ...
>>> Użytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org> napisał w
>>> wiadomości news:fv7g83$dm6$1...@nemesis.news.neostrada.pl...
>>>> Newsuser Maciej Woźniak (mlwozniak...@onet.pl) wrote:
>>>>> Użytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org> napisał w
> >>>>
>>>>>> Zmienia, bo nie byl to komputer w dzisiejszym slowa rozumieniu.
>>>>>> Nie mial nawet ALU.
>>>>>> Maszyna ta generowala kombinacje liczbowe i porownywala je z danymi z
>>>>>> tasiemki.
>>>>> Natomiast była to maszyna Turinga.
>>>> Tak, tak, zwlaszcza miala nieograniczona pamiec :)))
>>> Jedyną pamięcią maszyny Turinga jest taśma.
>>> I, praktycznie rzecz biorąc, tamta miała
>>> jej nieograniczone zasoby.
> >
>> Miala bardzo ograniczone zasoby, a "tasma" z modelu turinga to
>> niekoniecznie to samo, co papierowa tasiemka perforowana (read-only).
>> Lepiej juz obalaj TW :)
>
> Maszyna Turinga jest komputerem w dzisiejszym tego słowa znaczeniu.

Waldku, ale ja nie o MT ale o tej machinie, co porownywala kody.
Przesledz dokladnie watek. Zakwestionowalem, ze "Colossus" mial
nieograniczone zasoby tasiemki, a nie, ze MT :)

Jakub Witkowski

unread,
May 7, 2008, 5:25:40 AM5/7/08
to
Borys Dabrowski pisze:

> piotr.w...@gmail.com pisze:
>
>> Borys Dabrowski wrote:
>>
>>> To, że była francuskim naukowcem, nie zmienia faktu, że
>>> była też Polką.
>>
>> Jak i nie zmienia faktu, że dostała go jako naukowiec
>> francuski.
>
> Gdyby odkryła rad i polon Warszawie, to Nobla dostałaby jako
> naukowiec rosyjski.

Tak jak np. ten noblista?
http://nobelprize.org/nobel_prizes/literature/laureates/1905/index.html

--
Jakub Witkowski | Prezentowane opinie mogą być niepoważne,
z domeny | nieprawdziwe, lub nie odpowiadać w części
gts /kropka/ pl | lub całości poglądom ich Autora.

0 new messages