Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Jaka temperatura w kosmosie w stopniach C?

9,295 views
Skip to first unread message

fot...@poczta.onet.pl

unread,
Jun 8, 2002, 3:25:54 PM6/8/02
to
Witam i jak wyżej, np na zewnątrz statku kosmicznego?
Pozdrawiam
Bogusław

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 8, 2002, 3:43:02 PM6/8/02
to
News user <fot...@poczta.onet.pl> wrote ...

> Witam i jak wyżej, np na zewnątrz statku kosmicznego?

Oj ludziska, co za pytania dzisiaj :-)))

Po pierwsze z fizycznego punktu widzenia pojecie temperatury ma jedynie sens
przynajmniej w warunkach *ustalonej* rownowagi termodynamicznej. W kosmosie
warunek taki nie jest spelniony.
Zacytuje Pawla F. Gore z pl.sci.fizyka i przypone dyskusje z 2000 roku:
---
Azeby mozna bylo mówic o temperaturze, dany uklad musi byc
w rownowadze - jest to warunkiem koniecznym, ale nie wystarczajacym
do istnienia temperatury. Otóz w prózni kosmicznej sa rózne rzeczy,
które NIE pozostaja ze soba w równowadze (promieniowanie reliktowe,
wiatr sloneczny, promieniowanie elektromagnetyczne Slonca (innej
gwiazdy), inne czasteczki i promieniowania). Niekiedy mozna mówic
o temperaturze któregos z tych skladników, ale o temperaturze ukladu
ich wszystkich - nie.
---
Kapujesz ?

Technicznie zas biorac, to najwyzej mozesz zapytac, jaka temperature ma np.
poszycie stacji kosmicznej i tu odpowiem, ze po nagrzaniu w Sloncu ma okolo
180 stC. W miejscach zacienionych minus okolo 150 stC.
Czesto poszycie satelitow jest blyszczace, co zmniejsza nagrzewanie sie go
ponad dopuszczalne limity.

(STS)

fot...@poczta.onet.pl

unread,
Jun 9, 2002, 3:06:58 PM6/9/02
to
>Dziękuję, to już jest coś. Jestem w tych sprawach ignorantem, stąd to naiwne
pytanie. W dostępnych mi encyklopediach nie ma na ten temat ani słowa, a
nurtowało oj od dawna. Ale swoją drogą w głowie (mojej oczywiście) się nie
mieści, że nie można tak po prostu na jakimś wysięgniku ze statku zainstalować
termometr i zmierzyć ten mróz w kosmosie.
Serdecznie pozdrawiam

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 9, 2002, 4:14:16 PM6/9/02
to
Newsuser <fot...@poczta.onet.pl> wrote ...

> Ale swoją drogą w głowie (mojej oczywiście) się nie
> mieści, że nie można tak po prostu na jakimś wysięgniku ze statku
zainstalować
> termometr i zmierzyć ten mróz w kosmosie.

Pomysl, co w rzeczywistosci mierzy fizyczny termometr ?
Otoz mierzy on temerature wlasnego korpusu (obudowy), ktora ma znalezc sie w
rownowadze termodynamicznej z otoczeniem i znajduje sie.
Czesto w mowie potocznej ludzie rozrozniaja "temperature w sloncu" i
"temperature w cieniu", a z fizycznego punktu widzenia to po prostu pomiar
temperatury korpusu termonetru i juz :-)
W cieniu rzecz jasna termometr nie nagrzewa slonce i wynik jest zblizony do
wlasciwego pomiaru temperatury powietrza, ale w kosmosie w ogolnosci nie ma
czego mierzyc w sensie temperatury fizycznej, co wczesniej pisalem.
Moze spotkasz sie z okresleniem temperatury rownowagowej tla mikrofalowego
kosmosu, bo dla tego przypadku pojecie jest dobrze uwarunkowane, ale z
termometrem ma to niewiele wspolnego.

(STS)

Delfino Delphis

unread,
Jun 11, 2002, 5:39:50 PM6/11/02
to
On 9 Jun 2002 21:06:58 +0200, <fot...@poczta.onet.pl> wrote:

>> News user <fot...@poczta.onet.pl> wrote ...

>>Dziękuję, to już jest coś. Jestem w tych sprawach ignorantem, stąd to naiwne
>pytanie. W dostępnych mi encyklopediach nie ma na ten temat ani słowa, a
>nurtowało oj od dawna. Ale swoją drogą w głowie (mojej oczywiście) się nie
>mieści, że nie można tak po prostu na jakimś wysięgniku ze statku zainstalować
>termometr i zmierzyć ten mróz w kosmosie.

Ciekawszym pomyslem jest zastanowienie sie, co bys odczuwal, gdybys
wystawil reke w kosmiczna proznie, bez skafandra. Zakladamy tutaj, ze
nie padaja na ciebie promienie sloneczne, jestes w calkowitym cieniu.

Zastanawiajace jest, czy poczujemy chlod z powodu ucieczki ciepla
przez promieniowanie, czy wrecz goraco poprzez brak wymiany ciepla na
drodze konwekcji i przewodnictwa.

Osobiscie stawiam na druga mozliwosc. Bo przeciez promieniujemy
zawsze, a w futrze i tak nam goraco.

Proznia jest wiec dla czlowieka bardzo ciepla, jak futro, mimo iz w
istocie jest zimna ;-)

Delfino

--

"Let us die young or let us live forever"
-Alphaville

Igor Wawrzyniak

unread,
Jun 11, 2002, 6:07:09 PM6/11/02
to
Dnia 9 Jun 2002 21:06:58 +0200,
<fot...@poczta.onet.pl> <fot...@poczta.onet.pl> Napisał(a):

> Ale swoją drogą w głowie (mojej oczywiście) się nie
> mieści, że nie można tak po prostu na jakimś wysięgniku ze statku zainstalować
> termometr i zmierzyć ten mróz w kosmosie.

Ależ można. Tyle że termometr (nie tylko w kosmosie) ma taką
dziwną właściwość, że mierzy temperaturę termometru. Będzie
nasłoneczniony - pokaże 100 stopni. Albo 500. Zależy od jego
koloru, kształtu, itp. Będze zasłonięty od Słońca - pokaże
niewiele powyżej zera absolutnego. Proponuję pobawić się
ze zwykłym termometrem na Ziemi :)

--
Igor Wawrzyniak | PGP public key: https://crypto.eu.org/key.asc
"Do not underestimate the power of the Duct Tape"

klus...@gmail.com

unread,
Mar 8, 2015, 6:52:06 AM3/8/15
to
też jestem ciekawy co fizycznie stało by się z ręką człowieka wystawioną w próżni na działanie czy to słońca czy cienia, jakie odczucia i czy jest to fizycznie możliwe. Jak działa próżnia w kosmosie. Pomijając oczywiście szkodliwe promieniowania.

Jawi

unread,
Mar 8, 2015, 2:18:45 PM3/8/15
to
W dniu 2015-03-08 o 11:52, klus...@gmail.com pisze:
> W dniu wtorek, 11 czerwca 2002 23:40:05 UTC+2 użytkownik Delfino Delphis napisał:
> też jestem ciekawy...

odmrozili Cię?

al...@interia.pl

unread,
Mar 8, 2015, 4:52:13 PM3/8/15
to
W dniu niedziela, 8 marca 2015 11:52:06 UTC+1 użytkownik klus...@gmail.com

> też jestem ciekawy co fizycznie stało by się z ręką człowieka wystawioną w próżni na działanie czy to słońca czy cienia, jakie odczucia i czy jest to fizycznie możliwe. Jak działa próżnia w kosmosie. Pomijając oczywiście szkodliwe promieniowania.

Tam nie ma nic, zatem wystawiona ręka po prostu stygłaby
z prędkością emisji promieniowania cieplnego,
które jest raczej dość słabiutkie dla T = 300K.

jakoś tak chyba:
P = sigma T^4 x powierzchnia dłoni.

można wyliczyć ile tego uciekałoby, np. na dobę...
E = P x doba,
i przeliczyć potem na liczbę... kotletów.

Ciśnienie byłoby zerowe od zewnątrz, no ale żyły chyba wytrzymają
to wew. ciśnienie krwi, które jest chyba rzędu 100 mmHg zaledwie.

bartek

unread,
Mar 8, 2015, 5:40:47 PM3/8/15
to
On 08.03.2015 21:52, al...@interia.pl wrote:
> W dniu niedziela, 8 marca 2015 11:52:06 UTC+1 użytkownik klus...@gmail.com
>
>> też jestem ciekawy co fizycznie stało by się z ręką człowieka wystawioną w próżni na działanie czy to słońca czy cienia, jakie odczucia i czy jest to fizycznie możliwe. Jak działa próżnia w kosmosie. Pomijając oczywiście szkodliwe promieniowania.
>
> Tam nie ma nic, zatem wystawiona ręka po prostu stygłaby
> z prędkością emisji promieniowania cieplnego,
> które jest raczej dość słabiutkie dla T = 300K.
>
> jakoś tak chyba:
> P = sigma T^4 x powierzchnia dłoni.
>
> można wyliczyć ile tego uciekałoby, np. na dobę...
> E = P x doba,
> i przeliczyć potem na liczbę... kotletów.


Zdecydowanie nie doba.
Ten strumień w przypadku dłoni i 270-300K
to 10-20W.

Sama (obcieta) dłoń (strzelam 400g, chyba za dużo )ochłodziłaby
się o 10K w ~ 20 minut.
Nie jest to chyba znacznie szybiej niż na mrozie w powietrzu.



> Ciśnienie byłoby zerowe od zewnątrz, no ale żyły chyba wytrzymają
> to wew. ciśnienie krwi, które jest chyba rzędu 100 mmHg zaledwie.

Trochę by chyba mogła spuchnąć.

pzdr
bartekltg





Robert Wańkowski

unread,
Mar 8, 2015, 6:01:35 PM3/8/15
to
"bartek"
>> Ciśnienie byłoby zerowe od zewnątrz, no ale żyły chyba wytrzymają
>> to wew. ciśnienie krwi, które jest chyba rzędu 100 mmHg zaledwie.
> Trochę by chyba mogła spuchnąć.

Wkładałem ręką pod worek na stole próżniowym.
Ale tem chyba inne siły działają. Czuć raczej zgniatanie.

Robert


al...@interia.pl

unread,
Mar 8, 2015, 11:56:36 PM3/8/15
to
W dniu niedziela, 8 marca 2015 22:40:47 UTC+1 użytkownik bartek napisał:

> Zdecydowanie nie doba.
> Ten strumień w przypadku dłoni i 270-300K
> to 10-20W.

Tam mniej wyjdzie:
sig = 5.67×10-8 W /m2K4; co dla T = 300 K daje moc:
P = 5.67e-8 x 300^4 = 460 W, na 1 m2

dłoń ma z 10x10cm powiedzmy, czyli 20cm2, 0.02 m2,
no i z 10W wyjdzie.

No to skóra zamarznie na kość,
a wtedy promieniowanie się i tak obniży. :)

Cały nagi człowiek ma może z 2m2 powierzchni, czyli byłoby z 1kW.

No i ile kosztowałoby to kotletów na dobę?
E = 86400s x 1kW =~ 100 MJ.

W wodzie o temp. z 10C, ucieczka ciepła jest pewnie większa.

Jacek Maciejewski

unread,
Mar 9, 2015, 3:24:07 AM3/9/15
to
Nie inne ale takie same. Dalej masz łapę ściśniętą ciśnieniem
atmosferycznym tylko przyłożonym przez folię. Włóż łapę pod klosz :)
--
Jacek
Dziesięć przykazań ma 279 słów.
Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych 300 słów.
Dyrektywa UE w sprawie przewozu cukierków karmelkowych - 25 911 słów.

Wojtek Borczyk

unread,
Mar 9, 2015, 4:11:16 AM3/9/15
to
On Sun, 8 Mar 2015, bartek wrote:

> Sama (obcieta) dłoń (strzelam 400g, chyba za dużo )ochłodziłaby
> się o 10K w ~ 20 minut.
> Nie jest to chyba znacznie szybiej niż na mrozie w powietrzu.

Zapominacie o jednej, dość istotnej kwestii: już na wysokości kilkunastu
kilometrów nad powierzchnią Ziemi ciśnienie jest tak niskie, że woda wrze
w temperaturze poniżej 36 C. Organizm człowieka składa się głównie z wody,
która w zerowym ciśnieniu kosmicznej próżni natychmiast zaczełaby wrzeć i
parować.

Pozdrawiam,

W.

al...@interia.pl

unread,
Mar 9, 2015, 4:48:10 AM3/9/15
to
Chyba twoja woda tam wrze,
bo moja jest dobrze ściśnięta. :)

Wojtek Borczyk

unread,
Mar 9, 2015, 6:21:28 AM3/9/15
to
On Mon, 9 Mar 2015, al...@interia.pl wrote:

> Chyba twoja woda tam wrze,
> bo moja jest dobrze ściśnięta. :)

Jeśli masz na myśli tą w Twoim mózgu, to jestem nawet w stanie uwierzyć...
;)

A bardziej serio, trochę interesujących informacji na temat zachowania
organizmu człowieka w próżni kosmicznej można znaleźć np. tu:
http://www.geoffreylandis.com/vacuum.html

W.

TJ_Blues

unread,
Mar 9, 2015, 7:20:56 AM3/9/15
to
On Sunday, March 8, 2015 at 11:56:36 PM UTC-4, al...@interia.pl wrote:

> dłoń ma z 10x10cm powiedzmy, czyli 20cm2, 0.02 m2,
> no i z 10W wyjdzie.

10x10=20???? Please....

Az pomierzylem swoja lape. Wyszlo 20cm * 10cm = 200cm^2 i to samo z drugiej strony.
Calosc 400cm^2 == 0.04m^2.

cheers

TJ_Blues

unread,
Mar 9, 2015, 7:33:58 AM3/9/15
to
On Monday, March 9, 2015 at 4:11:16 AM UTC-4, Wojtek Borczyk wrote:

> Zapominacie o jednej, dość istotnej kwestii: już na wysokości kilkunastu
> kilometrów nad powierzchnią Ziemi ciśnienie jest tak niskie, że woda wrze
> w temperaturze poniżej 36 C.

Z tym wrzeniem czy zamarzanim to urban legend. Skora dosc dobrze chroni
przed natychmiastowym spadkiem cisnienia organow i plynow wewnetrznych.
A bezladnosc cieplna nie pozwoli na blyskawiczne zamarzniecie. Zreszta
sam podajesz link, w ktorym te sprawy sa opisane.

Jesli zas chodzi o zasadnicze pytanie zadane w tym watku; czyli co
bysmy czuli, to *nawet* gdyby krew sie nam zagotowala i zaczelibysmy
sie nienormalnie pocic, to i tak nie odczulibysmy tego jako
goraca / zimna. Najprawdopodobniej zaczelibysmy odczuwac po prostu
cholerny bol w miare tworzenia sie pecherzykow gazu w nerwach; patrz
choroba kesonowa / dekompresyjna. Ale do tego czasu raczej stacilibysmy
przytomnosc...

cheers

Wojtek Borczyk

unread,
Mar 9, 2015, 7:53:51 AM3/9/15
to
On Mon, 9 Mar 2015, TJ_Blues wrote:

> Z tym wrzeniem czy zamarzanim to urban legend. Skora dosc dobrze chroni
> przed natychmiastowym spadkiem cisnienia organow i plynow wewnetrznych.
> A bezladnosc cieplna nie pozwoli na blyskawiczne zamarzniecie.

Ale ja nigdzie nie napisałem o "błyskawicznym zamarzaniu" :)

> Zreszta sam podajesz link, w ktorym te sprawy sa opisane.

No i tam również pisza dość wyraźnie: "During this time, water vapor will
form rapidly in the soft tissues and somewhat less rapidly in the venous
blood. This evolution of water vapor will cause marked swelling of the
body to perhaps twice its normal volume [...]"

> Najprawdopodobniej zaczelibysmy odczuwac po prostu cholerny bol w miare
> tworzenia sie pecherzykow gazu w nerwach; patrz choroba kesonowa /
> dekompresyjna.

Jeśli już, to raczej nie w "nerwach", tylko w naczyniach krwionośnych...
:) Poza tym "klasyczna" choroba kesonowa to coś trochę innego - w wyższym
ciśnieniu gazy mają lepszą rozpuszczalność w wodzie i kiedy to ciśnienie
gwałtownie spadnie, to rozpuszczony we krwi gaz zaczyna gwałtownie
parować, co prowadzi do do powstawania zatorów upośledzających krązenie.

Pozdrawiam,

W.

bartek

unread,
Mar 9, 2015, 8:01:23 AM3/9/15
to
On 09.03.2015 09:08, Wojtek Borczyk wrote:
> On Sun, 8 Mar 2015, bartek wrote:
>
>> Sama (obcieta) dłoń (strzelam 400g, chyba za dużo )ochłodziłaby
>> się o 10K w ~ 20 minut.
>> Nie jest to chyba znacznie szybiej niż na mrozie w powietrzu.
>
> Zapominacie o jednej, dość istotnej kwestii: już na wysokości kilkunastu
> kilometrów nad powierzchnią Ziemi ciśnienie jest tak niskie, że woda
> wrze w temperaturze poniżej 36 C. Organizm człowieka składa się głównie

Dlatego mówiłem, że spuchnie.


> z wody, która w zerowym ciśnieniu kosmicznej próżni natychmiast
> zaczełaby wrzeć i parować.

To jest mit.
Ciśnienie wody w jamach ciała i krwioobiegu będzie obniżone,
ale nadal daleko niezerowe.


IMHO, jak masz zsjęcia gołego kurczaka wrzuconego w przestrzeń,
mogę się zreflektować ;-)


pzdr
bartekltg


Wojtek Borczyk

unread,
Mar 9, 2015, 8:06:31 AM3/9/15
to
On Mon, 9 Mar 2015, bartek wrote:

> Ciśnienie wody w jamach ciała i krwioobiegu będzie obniżone,
> ale nadal daleko niezerowe.

Ale przecież nie musi być zerowe, wystarczy, że będzie niższe od ciśnienia
pary nasyconej wody w temperaturze ciała człowieka :) Ale nie wiem, czy
ktoś to dokładnie liczył albo eksperymentował, więc nie zamierzam się
kłócić :)

> IMHO, jak masz zsjęcia gołego kurczaka wrzuconego w przestrzeń,
> mogę się zreflektować ;-)

Sam bym chciał zobaczyć takie zdjęcia :)

Pozdrawiam,

W.

bartek

unread,
Mar 9, 2015, 8:10:30 AM3/9/15
to
On 09.03.2015 12:51, Wojtek Borczyk wrote:

>> Najprawdopodobniej zaczelibysmy odczuwac po prostu cholerny bol w
>> miare tworzenia sie pecherzykow gazu w nerwach; patrz choroba kesonowa
>> / dekompresyjna.
>
> Jeśli już, to raczej nie w "nerwach", tylko w naczyniach krwionośnych...
> :) Poza tym "klasyczna" choroba kesonowa to coś trochę innego - w
> wyższym ciśnieniu gazy mają lepszą rozpuszczalność w wodzie i kiedy to
> ciśnienie gwałtownie spadnie, to rozpuszczony we krwi gaz zaczyna
> gwałtownie parować, co prowadzi do do powstawania zatorów
> upośledzających krązenie.

Mimo wszytko dość poodbny efekt.
http://en.wikipedia.org/wiki/Ebullism


pzdr
bartekltg


bartek

unread,
Mar 9, 2015, 8:13:23 AM3/9/15
to
On 09.03.2015 13:04, Wojtek Borczyk wrote:
> On Mon, 9 Mar 2015, bartek wrote:
>
>> Ciśnienie wody w jamach ciała i krwioobiegu będzie obniżone,
>> ale nadal daleko niezerowe.
>
> Ale przecież nie musi być zerowe, wystarczy, że będzie niższe od
> ciśnienia pary nasyconej wody w temperaturze ciała człowieka :) Ale nie
> wiem, czy ktoś to dokładnie liczył albo eksperymentował, więc nie
> zamierzam się kłócić :)

Twój link ma rozdział:
Would Your Blood Boil?

I odpowiedź:
No.

;-)

>
>> IMHO, jak masz zsjęcia gołego kurczaka wrzuconego w przestrzeń,
>> mogę się zreflektować ;-)
>
> Sam bym chciał zobaczyć takie zdjęcia :)

Ta, nie dość, że chcą w niezanieczyszczony kosmos reaktory
atomowej śmeirci słać, to jeszcze znęcają się nad zwierzętami!

Z powodów wymogów nałożonych na internet prewem Poego, zaznaczam,
że powyższe zdanie jest jedynie fikcyjnym wyobrażeniem wypowiedzi
nieistniejącego członka organizacji lobbingowej greenpeace.

;-)

pzdr
bartekltg


Wojtek Borczyk

unread,
Mar 9, 2015, 8:29:47 AM3/9/15
to
On Mon, 9 Mar 2015, bartek wrote:

> Twój link ma rozdział:
> Would Your Blood Boil?
>
> I odpowiedź:
> No.

Ale co wyście się tak tej krwi uczepili? We wszystkich tkankach człowieka
jest jakieś 70% wody, w tkance podskórnej (wystawionej na działanie
najniższego ciśnienia) również. Nigdzie nie napisałem, że w ułamku sekundy
człowiek zacznie się gotować w całej swojej objętości :)

> Ta, nie dość, że chcą w niezanieczyszczony kosmos reaktory
> atomowej śmeirci słać, to jeszcze znęcają się nad zwierzętami!

Myślę, że zakupiony w supermarkecie, wypatroszony kurczak na styropianowej
tacce do takiego eksperymentu w zupełności by wystarczył :) Ciekaw jestem
tylko, czy później umieścili by go w bazie śmieci kosmicznych NORAD-u :)

Pozdrawiam,

W.

Duszpanka

unread,
Mar 9, 2015, 8:48:55 AM3/9/15
to
Wojtek Borczyk <bo...@moon.astro.amu.edu.pl> napisał(a):

>Jeśli już, to raczej nie w "nerwach", tylko w naczyniach krwionośnych...
>:) Poza tym "klasyczna" choroba kesonowa to coś trochę innego - w wyższym
>ciśnieniu gazy mają lepszą rozpuszczalność w wodzie i kiedy to ciśnienie
>gwałtownie spadnie, to rozpuszczony we krwi gaz zaczyna gwałtownie
>parować, co prowadzi do do powstawania zatorów upośledzających krązenie.

Gwoli scislosci nie tylko w plynach ale takze w tkankach stalych - np.
w kosciach - ale znacznie wolniej. Dodatkowo w przypadku choroby dekompresyjnej
chodzi dokladnie o azot, jako ze jest to gaz niemetabolizowany w organizmie no i jest go
w przyblizeniu w powietrzu ziemskim az 79% (chociaz oczywiscie prawo Henry'ego dotyczy
cisnien parcjalnych roznych gazow)

TJ_Blues

unread,
Mar 9, 2015, 10:59:34 AM3/9/15
to
On Monday, March 9, 2015 at 7:53:51 AM UTC-4, Wojtek Borczyk wrote:

> Ale ja nigdzie nie napisałem o "błyskawicznym zamarzaniu" :)

Pisalem ogolnie o czesto wspominanym zamarzaniu. Nie pmowilem, ze Ty, Wojtku,
to powiedziales.
>
> > Zreszta sam podajesz link, w ktorym te sprawy sa opisane.
>
> No i tam również pisza dość wyraźnie: "During this time, water vapor will
> form rapidly in the soft tissues and somewhat less rapidly in the venous
> blood. This evolution of water vapor will cause marked swelling of the
> body to perhaps twice its normal volume [...]"
>
> > Najprawdopodobniej zaczelibysmy odczuwac po prostu cholerny bol w miare
> > tworzenia sie pecherzykow gazu w nerwach; patrz choroba kesonowa /
> > dekompresyjna.
>
> Jeśli już, to raczej nie w "nerwach", tylko w naczyniach krwionośnych...

Jesli naczynia krwionosne sa unerwione, to tak. Ja jednak pisalem konkretnie
o ukladzie nerwowym, ktory jak sam wspominasz, to glownie woda.


> :) Poza tym "klasyczna" choroba kesonowa to coś trochę innego - w wyższym
> ciśnieniu gazy mają lepszą rozpuszczalność w wodzie i kiedy to ciśnienie
> gwałtownie spadnie, to rozpuszczony we krwi gaz zaczyna gwałtownie
> parować, co prowadzi do do powstawania zatorów upośledzających krązenie.


To co opisujesz, to chroniczna choroba kesonowa, ktora jest wynikiem czestej
szybkiej dekompresji. Ja mowie o naglej i jednorazowej dekompresji. W tym wypadku
nawet jesli powstaja zatory, to sa na tyle krotkotrwale, ze nie powoduja trwalych
patologii. Za to ucisk pecherzykow gazu (jak slusznie zauwazyla Duszpanka - azotu)
na nerwy jest powodem potwornego bolu, ktory ustaje po przywroceniu poprzedniego
cisnienia.

cheers

Wojtek Borczyk

unread,
Mar 9, 2015, 12:16:11 PM3/9/15
to
On Mon, 9 Mar 2015, TJ_Blues wrote:

> Jesli naczynia krwionosne sa unerwione, to tak. Ja jednak pisalem konkretnie
> o ukladzie nerwowym, ktory jak sam wspominasz, to glownie woda.

Nie wiem dokładnie jakie są wszystkie mechanizmy powstawania bólu podczas
choroby dekompresyjnej, ale z pewnością nie jest on spowodowany
uwalnianiem gazu w samych włóknach nerwowych, jak to sugerujesz :)
Najczęstszą przyczyną bólu jest obecność pęcherzyków gazu w stawach, a
także w drobnych naczyniach płucnych. Nota bene, jako ciekawostkę warto
wspomnieć, że np. mózg człowieka w ogóle nie jest unerwiony czuciowo :)

> Ja mowie o naglej i jednorazowej dekompresji. W tym wypadku nawet jesli
> powstaja zatory, to sa na tyle krotkotrwale, ze nie powoduja trwalych
> patologii.

Oj, polemizowałbym, ostra choroba dekompresyjna jest stanem bezpośredniego
zagrożenia życia i wymaga natychmiastowego umieszczenia dotkniętej nią
osoby w komorze hiperbarycznej.

> Za to ucisk pecherzykow gazu (jak slusznie zauwazyla Duszpanka - azotu)

Dlatego w mieszaninach stosowanych do oddychania nurków na dużych
głębokościach zamiast azotu używa się helu :)

> na nerwy jest powodem potwornego bolu, ktory ustaje po przywroceniu
> poprzedniego cisnienia.

Upraszczasz, tu nie chodzi o "ucisk na nerwy", ale generalnie prawdą jest,
że jednym z objawów tej choroby są silne bóle w róznych częściach ciała.

Pozdrawiam,

W.

TJ_Blues

unread,
Mar 9, 2015, 1:19:16 PM3/9/15
to
On Monday, March 9, 2015 at 12:16:11 PM UTC-4, Wojtek Borczyk wrote:

> Nie wiem dokładnie jakie są wszystkie mechanizmy powstawania bólu podczas
> choroby dekompresyjnej, ale z pewnością nie jest on spowodowany
> uwalnianiem gazu w samych włóknach nerwowych, jak to sugerujesz :)

Ja rowniez nie jestem neurochirurgiem :-) Powtarzam to, czego uczyl
dr Lagodzinski na zajeciach z medycyny lotniczej podczas kursow na PPL A i G.
Zgadzam sie z toba, ze uwalnianie pecherzykow gazu nie nastepuje wylacznie
we wloknach nerwowych. Takie zjawisko wystepuje w wiekszej obietosci ludzkiego
ciala. Jednak tylko i wylacznie dzieki nerwom mozemy odczuwac dyskomfort, bol,
cieplo czy zimno. Sam zator nie jest wystarczajacy i musi trwac dlugo. Np. osoby
z zylakami nie odczuwaja bolu w poczatkowej fazie choroby.




> Nota bene, jako ciekawostkę warto
> wspomnieć, że np. mózg człowieka w ogóle nie jest unerwiony czuciowo :)

Dlatego pacjentow przechodzacych operacje mozgu wybudza sie po otwarciu czaszki.
It's friggin creepy!

>
> > Ja mowie o naglej i jednorazowej dekompresji. W tym wypadku nawet jesli
> > powstaja zatory, to sa na tyle krotkotrwale, ze nie powoduja trwalych
> > patologii.
>
> Oj, polemizowałbym, ostra choroba dekompresyjna jest stanem bezpośredniego
> zagrożenia życia i wymaga natychmiastowego umieszczenia dotkniętej nią
> osoby w komorze hiperbarycznej.

Chyba nie wyrazilem sie jasno. Powiedzmy, ze na wysokosci przelotowej 12000m
nastepuje dekompresja. Masz do utraty przytomnosci jakas minute o ile nie zalozysz
maski tlenowej. Zejscie do wysokosci na jakiej mozna oddychac bez dodatkowego
tlenu zajmuje dobrych kilka minut. Przez ten czas pasazerowie i zaloga moga odczuwac
dolegliwosci zwiazane z obizonym cisnieniem. Po zejsciu na 10000ft (3.5tys m) dyskomfort ustaje jak i powstale pecherzyki zanikaja. W tym czasie nie zdaza
powstac trwale zmiany spowodowane hypoksja tkanek miekkich. Krazenie wraca do normy.
Sytuacja jest inna w przypadku nurka. Zbyt szybkie wynurzenie powoduje chorobe
kesonowa i jesli nie wsadzi sie go natychmiast do komory dekompresyjnej, to
faktycznie jego zycie jest zagrozone.

> > na nerwy jest powodem potwornego bolu, ktory ustaje po przywroceniu
> > poprzedniego cisnienia.
>
> Upraszczasz, tu nie chodzi o "ucisk na nerwy", ale generalnie prawdą jest,
> że jednym z objawów tej choroby są silne bóle w róznych częściach ciała.

Upraszczam i rowniez pozdrawiam :-)

Wojtek Borczyk

unread,
Mar 9, 2015, 4:58:40 PM3/9/15
to
On Mon, 9 Mar 2015, TJ_Blues wrote:

> Ja rowniez nie jestem neurochirurgiem :-) Powtarzam to, czego uczyl
> dr Lagodzinski na zajeciach z medycyny lotniczej podczas kursow na PPL A i G.

No to ja z kolei muszę się przyznać, że zanim skończyłem astronomię przez
kilka lat studiowałem na Wydziale Lekarskim AM... ;)

> Jednak tylko i wylacznie dzieki nerwom mozemy odczuwac dyskomfort, bol,
> cieplo czy zimno. Sam zator nie jest wystarczajacy i musi trwac dlugo.

Ból powstaje tam, gdzie znajdują się receptory bólu (tzw. nocyceptory),
sam nerw jedynie przewodzi sygnał do mózgu. Przecięcie nerwu nie tylko nie
powoduje bólu, ale w większości wypadków wręcz go likwiduje (nie mówię tu
o przypadkach szczególnych, jak np. tzw. "bóle fantomowe").

> Dlatego pacjentow przechodzacych operacje mozgu wybudza sie po otwarciu czaszki.
> It's friggin creepy!

Może i przerażające, ale robi sie tak (czasem) dlatego, żeby na bieżąco
kontrolować, czy podczas operacji nie zostały uszkodzone ważne ośrodki np.
mowy, słuchu itp. :)

> Chyba nie wyrazilem sie jasno. Powiedzmy, ze na wysokosci przelotowej
> 12000m nastepuje dekompresja. Masz do utraty przytomnosci jakas minute o
> ile nie zalozysz maski tlenowej. Zejscie do wysokosci na jakiej mozna
> oddychac bez dodatkowego tlenu zajmuje dobrych kilka minut. Przez ten
> czas pasazerowie i zaloga moga odczuwac dolegliwosci zwiazane z obizonym
> cisnieniem. Po zejsciu na 10000ft (3.5tys m) dyskomfort ustaje jak i
> powstale pecherzyki zanikaja. W tym czasie nie zdaza powstac trwale
> zmiany spowodowane hypoksja tkanek miekkich. Krazenie wraca do normy.

Tu masz oczywiście 100% racji, musieliśmy się nie zrozumieć :) Ale to jest
sytuacja analogiczna do szybkiego umieszczenia chorego nurka w komorze
hiperbarycznej :)

Pozdrawiam :)

W.

TJ_Blues

unread,
Mar 9, 2015, 8:53:48 PM3/9/15
to
On Monday, March 9, 2015 at 4:58:40 PM UTC-4, Wojtek Borczyk wrote:
> On Mon, 9 Mar 2015, TJ_Blues wrote:
>
> > Ja rowniez nie jestem neurochirurgiem :-) Powtarzam to, czego uczyl
> > dr Lagodzinski na zajeciach z medycyny lotniczej podczas kursow na PPL A i G.
>
> No to ja z kolei muszę się przyznać, że zanim skończyłem astronomię przez
> kilka lat studiowałem na Wydziale Lekarskim AM... ;)

No z Ciebie niezly Leonardo :-) Pewnie w kuchni sufit tez sam malowales :-)


> Ból powstaje tam, gdzie znajdują się receptory bólu (tzw. nocyceptory),
> sam nerw jedynie przewodzi sygnał do mózgu. Przecięcie nerwu nie tylko nie
> powoduje bólu, ale w większości wypadków wręcz go likwiduje (nie mówię tu
> o przypadkach szczególnych, jak np. tzw. "bóle fantomowe").

No i czegos nowego sie dowiedzialem:-) A w zasadzie przypomniales mi to
co dawno temu zapomnialem :-)

Ciekawa sprawa z tymi bolami fantomowymi. Wyglada na to, ze neurolodzy
nie maja koherentnej teorii ich powstawania. Dotyka ona osoby po amputacjach,
wiec mozna powiedziec, ze zakonczenia przerwanych nerwow transmituja bledne
informacje. Ale spotykaja te bole rowniez osoby z niedowladem, u ktorych
uklad nerwowy jest nienaruszony.

Inna dosc makabryczna ciekawostka jest nieodczuwanie bolu przez osoby
z rozleglymi i glebokimi oparzeniami. Tzn. taka osoba odczuwa bol na granicy
oparzenia.


Cheers TJ

al...@interia.pl

unread,
Mar 9, 2015, 9:55:17 PM3/9/15
to
Tylko sie nie zestaj.

Ty masz chyba łapy na 20 cm... łopaty, hehe!

2 x 10x10cm = 0.02 m2

Co jest i tak zawyżone...

al...@interia.pl

unread,
Mar 9, 2015, 10:02:03 PM3/9/15
to
W dniu poniedziałek, 9 marca 2015 12:53:51 UTC+1 użytkownik Wojtek Borczyk napisał:
> On Mon, 9 Mar 2015, TJ_Blues wrote:
>
> > Z tym wrzeniem czy zamarzanim to urban legend. Skora dosc dobrze chroni
> > przed natychmiastowym spadkiem cisnienia organow i plynow wewnetrznych.
> > A bezladnosc cieplna nie pozwoli na blyskawiczne zamarzniecie.
>
> Ale ja nigdzie nie napisałem o "błyskawicznym zamarzaniu" :)
>
> > Zreszta sam podajesz link, w ktorym te sprawy sa opisane.
>
> No i tam również pisza dość wyraźnie: "During this time, water vapor will
> form rapidly in the soft tissues and somewhat less rapidly in the venous
> blood. This evolution of water vapor will cause marked swelling of the
> body to perhaps twice its normal volume [...]"

Brednie...
tu masz faceta który siedział w próżni z minutę:
http://www.crazynauka.pl/czlowiek-ktory-przezyl-w-prozni-jak-to-naprawde-wyglada/

bartek

unread,
Mar 9, 2015, 10:21:16 PM3/9/15
to
Masz kwadratową łąpę?

Zawyżone... chyba jak na dziecko.

pzdr
bartekltg

TJ_Blues

unread,
Mar 9, 2015, 11:29:51 PM3/9/15
to
Hahaha. Patrzysz i nie widzisz.. Napisales:

> "dłoń ma z 10x10cm powiedzmy, czyli 20cm2"

10x10=20 hahaha Quzwa, proponuje Nobla z matematyki. Takiej nagrody
jeszcze niema, bedziesz wiec pierwszy...

Dla jasnosci 20x10 to wymiary orientacyjne. Zeby bylo blizej rzeczywistych
rozmiarow dloni normalnego faceta, powinno byc cos jak 19x12cm. Od nadgarstka
po srodkowy palec i od kciuka do krawdzi. 10x10? Palce ci na tokarce uwalilo?


> Brednie...
> tu masz faceta który siedział w próżni z minutę:

Jaka minute? Juz po 25 sekundach cisnienie zostalo czesciowo przywrocone.
Co pozwolilo na powrot do w miare normanych czynnosci pracy serca i pluc.

cheers

Wojtek Borczyk

unread,
Mar 10, 2015, 5:22:36 AM3/10/15
to
On Mon, 9 Mar 2015, TJ_Blues wrote:

> No z Ciebie niezly Leonardo :-) Pewnie w kuchni sufit tez sam malowales :-)

Muszę Cię zmartwić, nienawidzę malowania i szpachlowania ścian i sam nie
robiłem tego od chyba 30 lat ;-) A moje studia medyczne to już bardzo
stare dzieje i wiązały się przede wszystkim z nadziejami moich rodziców na
zrobienie ze mnie lekarza... ;)

> Ciekawa sprawa z tymi bolami fantomowymi. Wyglada na to, ze neurolodzy
> nie maja koherentnej teorii ich powstawania. Dotyka ona osoby po amputacjach,
> wiec mozna powiedziec, ze zakonczenia przerwanych nerwow transmituja bledne
> informacje.

Albo ludzki mózg błędnie interpretuje brak właściwych sygnałów z
amputowanej kończyny. Nasz mózg potrafi nas czasem naprawdę nieźle
oszukiwać... :)

> Inna dosc makabryczna ciekawostka jest nieodczuwanie bolu przez osoby
> z rozleglymi i glebokimi oparzeniami. Tzn. taka osoba odczuwa bol na granicy
> oparzenia.

W tym przypadku wiąże się to głównie ze zniszczeniem samych receptorów
bólowych. Ale bólu nie odczuwają również osoby np. z zaawansowanym trądem
w postaci tuberkuloidowej, w którym zmiany spowodowane przez bakterie
powodują uszkodzenia nerwów obwodowych.

Ale to chyba zdecydowanie nie są tematy na p.s.k. ... :)

Pozdrawiam,

W.

Marcin N

unread,
Mar 10, 2015, 5:26:00 AM3/10/15
to
W dniu 2015-03-09 o 11:19, Wojtek Borczyk pisze:
>
> A bardziej serio, trochę interesujących informacji na temat zachowania
> organizmu człowieka w próżni kosmicznej można znaleźć np. tu:
> http://www.geoffreylandis.com/vacuum.html


W linku opisują sytuację, gdy facetowi rozszczelnił się rękaw
kombinezonu i ręka spuchła mu dwukrotnie. Po powrocie ciśnienia - w 3
godziny wróciła do stanu normalnego. W międzyczasie bardzo go bolała.

Moje pytanie: czy szczelne owinięcie ciała bandażem, albo innym
"wspomagaczem skóry" pozwoliłoby zapobiec efektom próżniowym?

Słowem: czy człowiek szczelnie owinięty mocną (ale przepuszczającą gazy)
tkaniną i w masce do oddychania - przeżyłby w próżni dłużej niż minutę?

--
MN

Duszpanka

unread,
Mar 10, 2015, 8:13:24 AM3/10/15
to
TJ_Blues <tomeka...@gmail.com> napisał(a):

>Ja rowniez nie jestem neurochirurgiem :-) Powtarzam to, czego uczyl
>dr Lagodzinski na zajeciach z medycyny lotniczej podczas kursow na PPL A i G.
>Zgadzam sie z toba, ze uwalnianie pecherzykow gazu nie nastepuje wylacznie
>we wloknach nerwowych. Takie zjawisko wystepuje w wiekszej obietosci ludzkiego
>ciala. Jednak tylko i wylacznie dzieki nerwom mozemy odczuwac dyskomfort, bol,
>cieplo czy zimno. Sam zator nie jest wystarczajacy i musi trwac dlugo. Np. osoby
>z zylakami nie odczuwaja bolu w poczatkowej fazie choroby.

Ja moge cos powiedziec z racji tego, ze jestem nurczynką :) Moze to kogos zainteresuje
lub cos mu sie rozjasni :)

Ogolnie rzecz biorac podczas zanurzania nastepuje zwiekszenie cisnienia
parcjalnego gazow, ktorymi oddychasz (bo jak wiadomo cisnienie gazu (wlasciwie gestosc), ktory
wtlaczasz do pluca biorac oddech pod woda jest takie same jak na zewnatrz, w
wiec np. na 40 metrach glebokosci jest to 5 atm)
Zgodnie z prawem Henry'ego, o ktorym juz wspomnialam, zwiekszenie cisnienia
powoduje zwiekszona rozpuszczalnosc gazow, na poczatku w tkankach szybkich (np. krwi,
tluszczu i przyleglych), w miare nurkowania takze wolnych. Tu jest zaleznosc pomiedzy czasem
nurkowania a glebokoscia (cisnieniem). Im dluzasza ekspozycja na wieksze
cisnienie, tym takanki wolne bardziej sie nasycaja - dlatego mozlilwe jest np.
zanurkowanie na 50+ m. nie wymagajace jeszcze formalnej dekompresji, poniewaz tkanki
wolne przy takim szyblim "pikiem" w dol jeszcze sie nie zdaza nasycic, zas do odsycenia szybkiej
krwi przy wynurzaniu wystarczy tylko zachowanie zwyklego tempa wynurzania, zeby mogl
nastapic proces wystarczajacej desaturacji. Inaczej sie sprawa ma, kiedy na tych 50+ metrach
zostaniemy troche dluzej (doslownie chwile). wtedy wpadamy w dekompresje - np. na 40 metrach
bezkarnie mozemy pozostac okolo 3-4 minut, przekroczenie tego czasu juz bedzie wymagalo odbycia
przystankow dekompresyjnych (to pewne uproszczenie, bo duzo zalezy na jakiej glebokosci
i jak dlugo plywalismy wczesniej, czyli jaki mielismy profil, ale to sie wylicza).

Przy wynurzaniu wszystkich obowiazuja pewne predkosci wynurzania. Ma to na celu
umozliwienie bezpiecznego pozbycia sie azotu (caly czas pisze o nurkowaniu na powietrzu)
z tkanek poprzez filtr plucny. Jesli podczas nurkowania nie przekroczylismy pewnych wartosci
progowych (czas/glebokosc) i nie wpadlismy w dekompresje, to nie beda nas obowiazywac
dodatkowe przystanki dekompresyjne, ktore maja dac czas na pozbycie sie azotu z tkanek
wolnych (tkanki wolne wolno sie nasycaja i tak sam wolno oddaja azot z powrotem).
Wystarczy wtedy zwykle, powolne wynurzani i tkanka szybka zdazy sie bezpiecznie
i bez konsekwencji odsycic.

A co sie stanie, jak wyskoczymy jak korek z wody? Tu scenariuszy jest wiele, znowu w zaleznosci
jak dlugo i jak gleboko nurkowalismy. Najgorzej bedzie, jak "wpadlismy" wczesniej w dekompresje,
czyli mielismy nasycone sporo tkanki srednie i wolne. Wytworzenie sie w tych tkankach pecherzykow
grozi ciezka postacia choroby dekompresyjnej. Jest pare postaci choroby dekompresyjnej, od 1 stopnia
zwiazanej z ogolnym oslabieniem i zmeczeniem oraz delikatnymi
zmianami skornymi, ktore same szybko przechodza, porzez kolejne stopnie - zaburzenia nerwowe,
zaburzenia przeplywu krwi, lokalne paralize po martwice kosci i zgon. Jesli podczas za szybkiego
wynurzania zaczna sie wytwarzac pecheczyki azotu, to powyzej ich pewnej krytycznej wielkosci
dochodzi do zatorow w roznych miejscach - zazwyczaj w dolnych partiach ciala. Utrudniony czy wrecz
zablokowany doplyw i odplyw krwi z tkanek zaczyna uposledzac funkcje zyciowe komorek, stad sie biora
lokalne zaburzenia czucia i bol. Problem sie nasila, gdy w tym czasie wolne tkanki dalej probuja
pozbywac sie azotu i nie moga z powodu zatorow tego zrobic. W tym momencie pomaga szybkie
sprezenie w komorze hiperbarycznej i powolna, juz prawidlowa desaturacja. Im szybciej znajdziemy sie
w komorze tym lepiej, poniewaz po pewnym czasie takie "utkniete" pecherzyki gazu organizm zaczyna
atakowac i pokrywaja sie one pewna powloka, ktora znacznie utrudnia ich ponowne rozpuszczenie.
Jest tez mozliwosc dosc szybkiego opuszczenia tego padolu, jesli mamy w sercu nieszczelny tzw.
przetrwaly otwor owalny (PFO). W skrocie chodzi o to, ze plod nie potrzebuje w lonie matki korzystac
z pluc i w sercu kazdego niemowalaka tworzy sie taki bypass, przez ktory krew w sercu plynie
inaczej. W momencie porodu ten otwor powinien zarosnac i krew wtedy zostaje skierowana do pluc,
ktore zaczynaja juz ja natleniac. Problem jest taki, ze szacuje sie, ze u ok. 30% spoleczenstwa
PFO nie jest dobrze dobrze zrosniete, co wiecej, pod wplywem wysilku moze sie dodatkowo otwierac
i zamykac. W codziennym zyciu nie rzutuje to zbytnio na czlowieka (chociaz ostatnio
pojawialy sie badania, ktore wiaza PFO z migrenami, w kazdym badz razie tacy ludzie
czesto dostaja skierowania na badanie w tym kierunku), ale gorzej, jesli taki przepuszczajacy bypass
wystepuje w sercu nurka. Sytuacja wyglada to wtedy tak: w krwi nurka podczas wynurzania
(nawet prawidlowego) zaczynaja sie pojawiac male pecherzyki gazu. Normalnie z naczyn wlosowatych
sa one transportowane do zyl, i na koniec wpadaja do serca. Tam nasycona azotem krew powinna
zostac przepchnieta do pluc, ale poniewaz PFO w sercu jest nieszczelne, wiec czesc tej krwi trafia
z powrotem do obiegu tetniczego i zamiast do pluc jest wtlaczana w kierunku tkanek - czyli
pecheczyki z duzej srednicy naczyn (tetnic) zaczynaja sie przemieszczac z powrotem do coraz
mniejszych... chyba nie wymaga tlumaczenia, czym do grozi - i to wszystko nawet wtedy, kiedy nurek
robi prawidlowy profil nurkowania! Przedostanie sie zas takich pecherzykow do mozgu, no to juz moze
miec rozne przykre konsekwencje.


Uff, ale sie rozpisalam, mam nadzieje, ze jest to w miare zrozumiale i komus sie przyda
taki offtop :)

al...@interia.pl

unread,
Mar 10, 2015, 9:47:22 AM3/10/15
to
biorę średnią geometryczną.
Szerokość jest mniejsza niż 10cm, ale za to długość nieco większa,
tyle że zwęża się ku końcowi.

W związku z tymi powierzchniami mam zadanie analogiczne do tego,
które Archimedes dostał.

On podał łatwy sposób obliczenia objętości dowolnej bryły:
zanurzamy w wodzie i gotowe...

No, ale ja obliczyć powierzchnię takiej dowolnej bryły?

bartek

unread,
Mar 10, 2015, 9:56:03 AM3/10/15
to
On 10.03.2015 14:47, al...@interia.pl wrote:

>
> biorę średnią geometryczną.
> Szerokość jest mniejsza niż 10cm,

Zgaqdza się...

> ale za to długość nieco większa,
> tyle że zwęża się ku końcowi.

Mi wychodzi 19cm (do dużęgo palca) i 15cm (do małego).
Miałeś na myśli 'dłoń bez palców'?


> W związku z tymi powierzchniami mam zadanie analogiczne do tego,
> które Archimedes dostał.
>
> On podał łatwy sposób obliczenia objętości dowolnej bryły:
> zanurzamy w wodzie i gotowe...
>
> No, ale ja obliczyć powierzchnię takiej dowolnej bryły?

Zedrzeć skórę i uszyć z niej kwadratową łatkę ;-)

Przekrój dłoni bez kciuka wychodzi mi 140cm^2 + 18cm^2
na kciuk. Praktycznie 160.
Bliżej 20*10;-)
Co jest tym lepszą wersją szybkeigo oszacowania, że nie
tylko trzeba przekrój przemnożyć przez 2, ale i dodać
powierzchnię boczną (mozę nie każdego palca, nie będzie ich
astronauta rozczapirzać, ale obrys dłoni - tak).

pzdr
bartekltg



pzdr
bartekltg

al...@interia.pl

unread,
Mar 10, 2015, 9:56:29 AM3/10/15
to
W dniu wtorek, 10 marca 2015 10:26:00 UTC+1 użytkownik Marcin N napisał:

> Słowem: czy człowiek szczelnie owinięty mocną (ale przepuszczającą gazy)
> tkaniną i w masce do oddychania - przeżyłby w próżni dłużej niż minutę?

Bez kozery powiem, że nawet pińcet minut!

Podejrzewam nawet, że z bardzo grubym bandażem żyłby nawet wiecznie...


A tak przy okazji:
ta stała słoneczna to jakieś 1300W/m^2,
zatem wychodzi tu dość zabawna koincydencja,
bowiem jest to chyba dość blisko tego promieniowania ciała o temp. człowieka!

Zatem obracający się człowiek w próżni i nasłoneczniony
zapewne nie stygłby w ogóle, bo słońce kompensowałoby straty. :)

Uwzględniają jakieś tam albedo ciała człowieka,
zapewne wyjdzie perfekt równowaga.

bartek

unread,
Mar 10, 2015, 10:04:04 AM3/10/15
to

bartek

unread,
Mar 10, 2015, 10:21:34 AM3/10/15
to
On 10.03.2015 14:56, al...@interia.pl wrote:
> W dniu wtorek, 10 marca 2015 10:26:00 UTC+1 użytkownik Marcin N napisał:
>
>> Słowem: czy człowiek szczelnie owinięty mocną (ale przepuszczającą gazy)
>> tkaniną i w masce do oddychania - przeżyłby w próżni dłużej niż minutę?
>
> Bez kozery powiem, że nawet pińcet minut!
>
> Podejrzewam nawet, że z bardzo grubym bandażem żyłby nawet wiecznie...
>
>
> A tak przy okazji:
> ta stała słoneczna to jakieś 1300W/m^2,
> zatem wychodzi tu dość zabawna koincydencja,
> bowiem jest to chyba dość blisko tego promieniowania ciała o temp. człowieka!

GRubo ponad 2 razy mniej. Człowiek o temperaturz eskóry 36 (a raczej
jest ona niższa) wypromieniowuje 520W.

Temperatura równowagi przy jednostronnym ogrzewaniu (druga strona
zaizolowana) to prawie 120degC. Grill to nie jest, ale rosołek
przygotujesz;-)


> Zatem obracający się człowiek w próżni i nasłoneczniony
> zapewne nie stygłby w ogóle, bo słońce kompensowałoby straty. :)


Człowiek - weźmy walec ;-) Pomijam ścianki boczne.
Wtedy powierzchnia promieniująca do łapiącej to
2r / (2pi r ) = 1/pi

Tak policzona temperatura równowagowa wychodzi....
22deg C.
http://www.wolframalpha.com/input/?i=sqrt%28sqrt%281360W+%2F%28stefan+boltzman+constant+*pi*1m^2+%29%29%29
Nieźle.

Jeśli za przybliżenie kształtu przyjmiemy kulę,
pir^2 / 4pir^2 = 1/4

5deg C.
Na szczęście Ziemia ma atmosferę, a ta nam szklarniuje ;-)


> Uwzględniają jakieś tam albedo ciała człowieka,
> zapewne wyjdzie perfekt równowaga.

Samo albedo nic nie zmienia, bo zmienia tak samo
pochłanianie jak wypromieniowywanie.
Zmienia strumień, nie punkt równowagi.

Trzeba by materaiłu, który słabu promieniuje w podczerwieni,
a dobrze w widzialnym.
Skóra człowieka dość często ma odwrotnie;-)

pzdr
bartekltg



al...@interia.pl

unread,
Mar 10, 2015, 10:44:08 AM3/10/15
to
W dniu wtorek, 10 marca 2015 14:56:03 UTC+1 użytkownik bartek napisał:
> On 10.03.2015 14:47, al...@interia.pl wrote:
>
> >
> > biorę średnią geometryczną.
> > Szerokość jest mniejsza niż 10cm,
>
> Zgaqdza się...

Ale ten Blues ma 20 cm - pięść jak wiadro zapewne... :)

> > ale za to długość nieco większa,
> > tyle że zwęża się ku końcowi.
>
> Mi wychodzi 19cm (do dużęgo palca) i 15cm (do małego).
> Miałeś na myśli 'dłoń bez palców'?

No to teraz oblicz powierzchnię pięści...
bo ja mogę sobie wsadzić pięść w próżnię, żeby dać jej w ryj od razu.

>
> Zedrzeć skórę i uszyć z niej kwadratową łatkę ;-)

Pierdoły jakieś... nie da rady zrobić ze sfery płaskiej szmatki. :)

Prędzej oblewamy jakimś olejem,
i znając grubość warstwy można jakoś wyliczać pole.

> Przekrój dłoni bez kciuka wychodzi mi 140cm^2 + 18cm^2
> na kciuk. Praktycznie 160.
> Bliżej 20*10;-)
> Co jest tym lepszą wersją szybkeigo oszacowania, że nie
> tylko trzeba przekrój przemnożyć przez 2, ale i dodać
> powierzchnię boczną (mozę nie każdego palca, nie będzie ich
> astronauta rozczapirzać, ale obrys dłoni - tak).

Może sobie rozczapierzać, a i tak to niewiele zmienia,
bo emitowane promieniowanie będzie wtedy powracać w te inne palce.

al...@interia.pl

unread,
Mar 10, 2015, 10:53:07 AM3/10/15
to
W dniu wtorek, 10 marca 2015 15:21:34 UTC+1 użytkownik bartek napisał:

> GRubo ponad 2 razy mniej. Człowiek o temperaturz eskóry 36 (a raczej
> jest ona niższa) wypromieniowuje 520W.

I to bardzo dobrze pasuje, dla albedo 0.5, i takie ono chyba jest.


> > Uwzględniają jakieś tam albedo ciała człowieka,
> > zapewne wyjdzie perfekt równowaga.
>
> Samo albedo nic nie zmienia, bo zmienia tak samo
> pochłanianie jak wypromieniowywanie.
> Zmienia strumień, nie punkt równowagi.

Zmienia, bo promieniowanie odbite raczej nie grzeje wcale,
bo inaczej miałbyś perpetuum.

Jaka temperatura byłaby dla stale oświetlonej przez słońce powierzchni,
czyli tzw. patelnia: leżysz na plaży w słońcu w zenicie,
a i ziemia nie wiruje.

bartek

unread,
Mar 10, 2015, 10:57:14 AM3/10/15
to
On 10.03.2015 15:53, al...@interia.pl wrote:
> W dniu wtorek, 10 marca 2015 15:21:34 UTC+1 użytkownik bartek napisał:
>
>> GRubo ponad 2 razy mniej. Człowiek o temperaturz eskóry 36 (a raczej
>> jest ona niższa) wypromieniowuje 520W.
>
> I to bardzo dobrze pasuje, dla albedo 0.5, i takie ono chyba jest.

Bzdura.

Albedo modyfikuje w identyczny sposób pochłanianie jak i emisję.

Przeczytałbyś posta dalej.

>
>>> Uwzględniają jakieś tam albedo ciała człowieka,
>>> zapewne wyjdzie perfekt równowaga.
>>
>> Samo albedo nic nie zmienia, bo zmienia tak samo
>> pochłanianie jak wypromieniowywanie.
>> Zmienia strumień, nie punkt równowagi.
>
> Zmienia, bo promieniowanie odbite raczej nie grzeje wcale,
> bo inaczej miałbyś perpetuum.

Jak masz albedo 0.5, to przyjmujesz połowe promieniowania,
ale i wypromieniowujesz tylko
0.5sigma T^4

pzdr
bartehkltg


al...@interia.pl

unread,
Mar 10, 2015, 12:31:09 PM3/10/15
to
W dniu wtorek, 10 marca 2015 15:57:14 UTC+1 użytkownik bartek napisał:
> On 10.03.2015 15:53, al...@interia.pl wrote:
> > W dniu wtorek, 10 marca 2015 15:21:34 UTC+1 użytkownik bartek napisał:
> >
> >> GRubo ponad 2 razy mniej. Człowiek o temperaturz eskóry 36 (a raczej
> >> jest ona niższa) wypromieniowuje 520W.
> >
> > I to bardzo dobrze pasuje, dla albedo 0.5, i takie ono chyba jest.
>
> Bzdura.
> Albedo modyfikuje w identyczny sposób pochłanianie jak i emisję.

Twoje zeznania są chyba sprzeczne.
Bo wedle obecnie obowiązujących opinii albedo ziemi wynosi 0.3,
co daje obniżenie temperatury aż o 24 stopnie!

Miałbyś średnio 6 C na ziemi przyjmując albedo = zero, czyli ciało czarne,
no a obecnie szacują na -18 C... wedle teorii.

No, a temperatura średnia w Polsce to jakieś 7 C,
czyli w zasadzie zgodnie z idealnym przypadkiem: albedo = 0. :)

Resztę zapewne dorabia efekt cieplarniany... 7 - -18 = 25 stopni, o tyle.

Z tym że średnia ziemi ponoć wynosi aż 15 C, czyli brakuje aż 18+15 = 33 stopnie.
http://en.wikipedia.org/wiki/Stefan%E2%80%93Boltzmann_law

Weźmy teraz Wenus.
Tam jest podobno aż 462 C !
A stała słoneczna jaka tam jest?
Niewiele większa, bo to idzie zgodnie z kwadratem odległości.

Albedo Wenus 0.9 !

Pure science fiction.
Nie mają bladego pojęcia o temp. Wenus, bo nigdy tam nie wylądowali...
pewnie dlatego że nie wiedzą gdzie tam grunt się zaczyna. Hehe!

Przypadek Ziemi jest nie lepszy, o czym świadczy
ten burdel w sprawach tzw. ocieplania klimatu.

> Jak masz albedo 0.5, to przyjmujesz połowe promieniowania,
> ale i wypromieniowujesz tylko
> 0.5sigma T^4

Mitologia: wypromieniowujesz zawsze: sigma x T^2 x S.

bartek

unread,
Mar 10, 2015, 3:25:00 PM3/10/15
to
On 10.03.2015 17:31, al...@interia.pl wrote:
> W dniu wtorek, 10 marca 2015 15:57:14 UTC+1 użytkownik bartek napisał:
>> On 10.03.2015 15:53, al...@interia.pl wrote:
>>> W dniu wtorek, 10 marca 2015 15:21:34 UTC+1 użytkownik bartek napisał:
>>>
>>>> GRubo ponad 2 razy mniej. Człowiek o temperaturz eskóry 36 (a raczej
>>>> jest ona niższa) wypromieniowuje 520W.
>>>
>>> I to bardzo dobrze pasuje, dla albedo 0.5, i takie ono chyba jest.
>>
>> Bzdura.
>> Albedo modyfikuje w identyczny sposób pochłanianie jak i emisję.
>
> Twoje zeznania są chyba sprzeczne.
> Bo wedle obecnie obowiązujących opinii albedo ziemi wynosi 0.3,
> co daje obniżenie temperatury aż o 24 stopnie!

Weź do ręki jakąkolwiek książkę czy stronę internetową. Trzy razy
powiedziałęm, że samoalbedo nie zmienia temperatury równowagi. To
szkolna wiedza.

Zmiana temperatury wywołana jest efektem szklarniowym, w dużym
uproszczeniu: inne albedo dla różnych długiośći fali.


>
> Miałbyś średnio 6 C na ziemi przyjmując albedo = zero, czyli ciało czarne,
> no a obecnie szacują na -18 C... wedle teorii.

Bzdury.

> Mitologia: wypromieniowujesz zawsze: sigma x T^2 x S.

Tu się jednostki nie zgadzają.
T^4 to promieniowanie caiłą doskonale czarnego.
A teraz do książek i sprawdź, ile wypromieniowuje
ciało, które nie jest doskonale czarne.

pzdr
bartekltg




al...@interia.pl

unread,
Mar 10, 2015, 6:19:38 PM3/10/15
to
W dniu wtorek, 10 marca 2015 20:25:00 UTC+1 użytkownik bartek napisał:

> > Miałbyś średnio 6 C na ziemi przyjmując albedo = zero, czyli ciało czarne,
> > no a obecnie szacują na -18 C... wedle teorii.
>
> Bzdury.

Przestań majaczyć - masz w wikipedii to jak byk napisane:
The Earth has an albedo of 0.3, meaning that 30% of the solar radiation that hits the planet gets scattered back into space without absorption. The effect of albedo on temperature can be approximated by assuming that the energy absorbed is multiplied by 0.7, but that the planet still radiates as a black body (the latter by definition of effective temperature, which is what we are calculating). This approximation reduces the temperature by a factor of 0.71/4, giving 255 K (-18 °C)


> > Mitologia: wypromieniowujesz zawsze: sigma x T^2 x S.
>
> Tu się jednostki nie zgadzają.
> T^4 to promieniowanie caiłą doskonale czarnego.
> A teraz do książek i sprawdź, ile wypromieniowuje
> ciało, które nie jest doskonale czarne.

Następny gramatyk matematyczny się ujawnił... macie nasrane dzieciaki.

J.F.

unread,
Mar 11, 2015, 11:33:10 AM3/11/15
to
Użytkownik "bartek" napisał w wiadomości
On 10.03.2015 14:56, al...@interia.pl wrote:
>> Zatem obracający się człowiek w próżni i nasłoneczniony
>> zapewne nie stygłby w ogóle, bo słońce kompensowałoby straty. :)

>Człowiek - weźmy walec ;-) Pomijam ścianki boczne.
>Wtedy powierzchnia promieniująca do łapiącej to
>2r / (2pi r ) = 1/pi

>Tak policzona temperatura równowagowa wychodzi....
>22deg C.
>http://www.wolframalpha.com/input/?i=sqrt%28sqrt%281360W+%2F%28stefan+boltzman+constant+*pi*1m^2+%29%29%29
>Nieźle.

>Jeśli za przybliżenie kształtu przyjmiemy kulę,
>pir^2 / 4pir^2 = 1/4
>5deg C.
>Na szczęście Ziemia ma atmosferę, a ta nam szklarniuje ;-)

Apollo 13 po wylaczeniu "zamarzalo", temperatura gdzies w okolicy 0C.

W/g popularnej ksiazki to sie nie obracalo, wiec naslonecznienie z
jednej strony, mozliwe ze jeszcze jakos pod katem.

>> Uwzględniają jakieś tam albedo ciała człowieka,
>> zapewne wyjdzie perfekt równowaga.

Z jednej strony +120, z drugiej -80, ale przyjemna rownowaga :-)

>Trzeba by materaiłu, który słabu promieniuje w podczerwieni,
>a dobrze w widzialnym.
>Skóra człowieka dość często ma odwrotnie;-)

Zaraz, ale czemu koledzy jak pisza "czlowiek", to od razu mysla
"biały" :-)

J.

al...@interia.pl

unread,
Mar 11, 2015, 11:59:18 AM3/11/15
to
W dniu środa, 11 marca 2015 16:33:10 UTC+1 użytkownik J.F. napisał:

> >> Uwzględniają jakieś tam albedo ciała człowieka,
> >> zapewne wyjdzie perfekt równowaga.
>
> Z jednej strony +120, z drugiej -80, ale przyjemna rownowaga :-)

No, ale obracamy się, a wtedy wyjdzie średnia dość równo dookoła -
tak jak teraz na ziemi... chociaż to za wolno się kręci,
bo noce są jednak zimniejsze od dni.

Zresztą mnie interesowała patelnia, czyli temperatura
ziemi która w ogóle nie kręci się - słońce wali bez przerwy.

To wychdzie chyba sqrt4(4) = sqrt2 razy więcej...
teraz mamy +6C = 273+6 = 279 K,

zatem patelnia to: sqrt2 x 279 = 394 K = 121 C,
coś chyba za dużo... może tam ma być 2^1/4,
co dałoby: 332 K = 59 C... no, to byłoby jeszcze do wytrzymania.

> Zaraz, ale czemu koledzy jak pisza "czlowiek", to od razu mysla
> "biały" :-)

Biały i tak opaliłby się, no i byłoby to samo...

bartek

unread,
Mar 11, 2015, 12:04:54 PM3/11/15
to
On 11.03.2015 16:32, J.F. wrote:
> Użytkownik "bartek" napisał w wiadomości
> On 10.03.2015 14:56, al...@interia.pl wrote:
>>> Zatem obracający się człowiek w próżni i nasłoneczniony
>>> zapewne nie stygłby w ogóle, bo słońce kompensowałoby straty. :)
>
>> Człowiek - weźmy walec ;-) Pomijam ścianki boczne.
>> Wtedy powierzchnia promieniująca do łapiącej to
>> 2r / (2pi r ) = 1/pi
>
>> Tak policzona temperatura równowagowa wychodzi....
>> 22deg C.
>> http://www.wolframalpha.com/input/?i=sqrt%28sqrt%281360W+%2F%28stefan+boltzman+constant+*pi*1m^2+%29%29%29
>>
>> Nieźle.
>
>> Jeśli za przybliżenie kształtu przyjmiemy kulę,
>> pir^2 / 4pir^2 = 1/4
>> 5deg C.
>> Na szczęście Ziemia ma atmosferę, a ta nam szklarniuje ;-)
>
> Apollo 13 po wylaczeniu "zamarzalo", temperatura gdzies w okolicy 0C.
>
> W/g popularnej ksiazki to sie nie obracalo, wiec naslonecznienie z
> jednej strony, mozliwe ze jeszcze jakos pod katem.

Węższą stroną do Słońca i już wystarczy.

>
>>> Uwzględniają jakieś tam albedo ciała człowieka,
>>> zapewne wyjdzie perfekt równowaga.
>
> Z jednej strony +120, z drugiej -80, ale przyjemna rownowaga :-)
>
>> Trzeba by materaiłu, który słabu promieniuje w podczerwieni,
>> a dobrze w widzialnym.
>> Skóra człowieka dość często ma odwrotnie;-)
>
> Zaraz, ale czemu koledzy jak pisza "czlowiek", to od razu mysla "biały" :-)

Przecież masz napisane 'dość często' a nie zawsze ;-)

15/533
http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_space_travelers_by_name
http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_black_astronauts

pzdr
bartekltg




J.F.

unread,
Mar 11, 2015, 12:50:17 PM3/11/15
to
Użytkownik napisał w wiadomości
W dniu środa, 11 marca 2015 16:33:10 UTC+1 użytkownik J.F. napisał:
>> >> Uwzględniają jakieś tam albedo ciała człowieka,
>> >> zapewne wyjdzie perfekt równowaga.
>> Z jednej strony +120, z drugiej -80, ale przyjemna rownowaga :-)

>No, ale obracamy się, a wtedy wyjdzie średnia dość równo dookoła -
>tak jak teraz na ziemi... chociaż to za wolno się kręci,
>bo noce są jednak zimniejsze od dni.

>Zresztą mnie interesowała patelnia, czyli temperatura
>ziemi która w ogóle nie kręci się - słońce wali bez przerwy.

>To wychdzie chyba sqrt4(4) = sqrt2 razy więcej...

zalezy jak liczyc - na kule, na walec, na szescian ...

>teraz mamy +6C = 273+6 = 279 K,
>zatem patelnia to: sqrt2 x 279 = 394 K = 121 C,
>coś chyba za dużo... może tam ma być 2^1/4,

jesli tylko obroty i zalozyc ze dotrze mocy dwa razy wiecej, to
owszem,
2^1/4 czy jak kto woli sqrt4(2).
Ale po zatrzymaniu bedzie obszar gdzie Slonce swieci prostopadle ... i
w przestrzenii kosmicznej chyba nawet ponad 120C sie podaje.

>co dałoby: 332 K = 59 C... no, to byłoby jeszcze do wytrzymania.

W suchym klimacie. Ale oceany tez podgrzeje, wiec bedzie parny klimat.
A w dodatku para wodna to gaz cieplarniany :-)

J.

al...@interia.pl

unread,
Mar 11, 2015, 1:49:48 PM3/11/15
to
W dniu środa, 11 marca 2015 17:50:17 UTC+1 użytkownik J.F. napisał:

> >Zresztą mnie interesowała patelnia, czyli temperatura
> >ziemi która w ogóle nie kręci się - słońce wali bez przerwy.
>
> >To wychdzie chyba sqrt4(4) = sqrt2 razy więcej...
>
> zalezy jak liczyc - na kule, na walec, na szescian ...

Nie rozumiesz: patelnia znaczy 100% słońca non stop,
i na płaską powierzchnię.

No, po prostu tak to liczymy:

S x sig x T^4 = S x stała słoneczna.

więc:
T^4 = stała / sigma = 1362 W/m2 / 5.67e-8 W/m^2K^4 = 24021164021 K^4;
zatem temperatura patelni wynosi:

T = 394 K = 121 C, no czyli jednak ta wyższa;

Pewnie dla obracanej patelni wyjdzie ta mniejsza,
ale obracanej tak skokowo... bo równomiernie obracana
byłaby trochę mniej grzana... pewnie znowu dokładnie z 37 C;
no i to mi chodzi - piękna koincydencja. :)

J.F.

unread,
Mar 13, 2015, 9:01:29 AM3/13/15
to
Użytkownik napisał w wiadomości grup
W dniu środa, 11 marca 2015 17:50:17 UTC+1 użytkownik J.F. napisał:
>> >Zresztą mnie interesowała patelnia, czyli temperatura
>> >ziemi która w ogóle nie kręci się - słońce wali bez przerwy.
>> >To wychdzie chyba sqrt4(4) = sqrt2 razy więcej...
>
>> zalezy jak liczyc - na kule, na walec, na szescian ...

>Nie rozumiesz: patelnia znaczy 100% słońca non stop,
>i na płaską powierzchnię.

>No, po prostu tak to liczymy:
>T^4 = stała / sigma = 1362 W/m2 / 5.67e-8 W/m^2K^4 = 24021164021 K^4;
>zatem temperatura patelni wynosi:
>T = 394 K = 121 C, no czyli jednak ta wyższa;

No I z taka temperatura musi sie liczyc kazda konstrukcja w kosmosie -
niektore fragmenty do tylu pogrzeje. Chyba ze dobrze przewodza cieplo
do mniej oswietlonych miejsc.

Ale na nieruchomej Ziemii to tylko centralna czesc, im blizej
"brzegu", tym oswietlenie mniejsze.

>Pewnie dla obracanej patelni wyjdzie ta mniejsza,
>ale obracanej tak skokowo... bo równomiernie obracana
>byłaby trochę mniej grzana... pewnie znowu dokładnie z 37 C;
>no i to mi chodzi - piękna koincydencja. :)

scalkowac trzeba przy rownomiernym obracaniu ... 1/pi mniej mocy, 75%
temperatury ... 295K lub 22C. Przyjemny ten kosmos.

J.

al...@interia.pl

unread,
Mar 14, 2015, 10:28:57 AM3/14/15
to
W dniu piątek, 13 marca 2015 14:01:29 UTC+1 użytkownik J.F. napisał:

> Ale na nieruchomej Ziemii to tylko centralna czesc, im blizej
> "brzegu", tym oswietlenie mniejsze.

> scalkowac trzeba przy rownomiernym obracaniu ... 1/pi mniej mocy, 75%
> temperatury ... 295K lub 22C. Przyjemny ten kosmos.

Dlaczego 1/pi od razu?

Bierzemy płaską powierzchnie, np. kółeczko czyli S = 2pir^2,
bo są dwie strony.

No, i jak teraz chcesz to obracać?

Pewnie liczyłeś coś takiego:
obracamy prostopadle do osi, znaczy kółeczko
wiruje prostopadle do swojej osi,
i gdy dodatkowo ta oś leży w tej samej płaszczyźnie
co kierunek na Słońce, wtedy masz tak:

S_srednia = 1/pi/2 int S cosf df, i w granicach od 0 do pi/2, czyli
1/pi/2 S = 2/pi S.

czyli coś zjebałeś bo wynik jest 2/pi, a nie 1/pi...

No, ale żeby uzyskać wynik średni należy wyliczyć średnią
z wszystkich możliwych kierunków, czyli po całej sferze,
a nie w szczególnej płaszczyźnie...

Wtedy jest rozkład typu cos(f)^2, czyli średnia 1/2.
co dałoby większą temperaturę od twojego 1/pi...
no, zatem obstawiam nadal 37 C. :)))


J.F.

unread,
Mar 14, 2015, 1:49:45 PM3/14/15
to
Dnia Sat, 14 Mar 2015 07:28:57 -0700 (PDT), al...@interia.pl
> W dniu piątek, 13 marca 2015 14:01:29 UTC+1 użytkownik J.F. napisał:
>> Ale na nieruchomej Ziemii to tylko centralna czesc, im blizej
>> "brzegu", tym oswietlenie mniejsze.
>> scalkowac trzeba przy rownomiernym obracaniu ... 1/pi mniej mocy, 75%
>> temperatury ... 295K lub 22C. Przyjemny ten kosmos.
>
> Dlaczego 1/pi od razu?
> Bierzemy płaską powierzchnie, np. kółeczko czyli S = 2pir^2,
> bo są dwie strony.
> No, i jak teraz chcesz to obracać?
> Pewnie liczyłeś coś takiego:
> obracamy prostopadle do osi, znaczy kółeczko
> wiruje prostopadle do swojej osi,
> i gdy dodatkowo ta oś leży w tej samej płaszczyźnie
> co kierunek na Słońce, wtedy masz tak:

Zapewne myslimy o tym samym.

> S_srednia = 1/pi/2 int S cosf df, i w granicach od 0 do pi/2, czyli
> 1/pi/2 S = 2/pi S.
> czyli coś zjebałeś bo wynik jest 2/pi, a nie 1/pi...

Przez polowe jestesmy "na patelni", przez druga "za patelnia".
Czy jak kto woli - do patelni dochodzi 2/pi, ale patelnia ma dwie
strony, i obiema promieniuje ..

J.

al...@interia.pl

unread,
Mar 14, 2015, 5:07:47 PM3/14/15
to
Zatem tamte wyliczenie dla zupełnie losowego kierunku daje 1/4,
czyli dokładnie to samo co dla kuli. :)
Może to w ogóle nie zależy od kształtu...

chwilozof

unread,
Mar 14, 2015, 6:35:25 PM3/14/15
to

<klus...@gmail.com> wrote in message news:dbe8e5c8-3ba7-40c4...@googlegroups.com...

>też jestem ciekawy co fizycznie stało by się z ręką człowieka wystawioną w próżni na działanie czy to słońca czy cienia, jakie odczucia i czy jest to fizycznie możliwe. Jak
>działa próżnia w kosmosie. Pomijając oczywiście szkodliwe promieniowania.

Pytanie LOL )

Nie trzeba szukac idiotow - wystarczy przejsc sie na wyzsze uczelnie )


micha...@gmail.com

unread,
Feb 6, 2018, 11:35:42 AM2/6/18
to
To ja mam za to inne pytanie, pomijając promieniowanie to jaki byłby efekt gdyby wyjść w przestrzeń kosmiczną tylko w jakimś kasku tlenowym lub masce, ale mielibyśmy uszy, nos itp w jakiś sposób dobrze zatkane..... czy organizm by wytrzymał dłuższy czas dzięki wewnętrznemu ciśnieniu?

(z góry przepraszam nie jestem ani fizykiem, ani chemikiem, z matmy też słaby, ale interesują mnie takie rzeczy, z góry przepraszam jeśli jakieś głupoty napiszę, póki co czytam waszą konwersację i staram się zrozumieć xD i tyle, tylko mózg mi się lasuje jak słyszę o temperaturze tła mikrofalowego czy inne takie )

opluk

unread,
Feb 6, 2018, 12:49:04 PM2/6/18
to
W dniu 06/02/18 o 16:35, micha...@gmail.com pisze:
> To ja mam za to inne pytanie, pomijając promieniowanie to jaki byłby efekt gdyby wyjść w przestrzeń kosmiczną tylko w jakimś kasku tlenowym lub masce, ale mielibyśmy uszy, nos itp w jakiś sposób dobrze zatkane..... czy organizm by wytrzymał dłuższy czas dzięki wewnętrznemu ciśnieniu?
>
> (z góry przepraszam nie jestem ani fizykiem, ani chemikiem, z matmy też słaby, ale interesują mnie takie rzeczy, z góry przepraszam jeśli jakieś głupoty napiszę, póki co czytam waszą konwersację i staram się zrozumieć xD i tyle, tylko mózg mi się lasuje jak słyszę o temperaturze tła mikrofalowego czy inne takie )
>

Tu jest taki fajny artykulik w ktorym opisano doswiadczenia na
zwierzetach w komorze prozniowej:

https://www.scientificamerican.com/article/survival-in-space-unprotected-possible/

W skrocie pies wytrzymuje 90 sekund, ale cisnienie wewnatrz jelit
sprawialo, ze doslownie robi pod siebie.
Malpy wytrzymywaly do 3 minut potem padaly na atak serca.

W kazdym wychodzi na to szybciej od temperatury zabije cie wlasnie
zmiana cisnienia i wydzielajace sie w zylach pecherzyki gazow blokujace
naczynia krwionosne.

Zastanawiam sie czy wogle mozliwe by bylo w prozni oddychanie przez
maske i czy przypadkiem nie skonczylo by sie to odma oplucnowa w krotkim
czasie.

A jak chcesz sobie przeliczyc temperature w kosmosie na stopnie C
odejmij poprostu 273

--
pozdrawiam
opluk

Maciek

unread,
Feb 8, 2018, 2:42:54 PM2/8/18
to
Dnia Tue, 6 Feb 2018 08:35:41 -0800 (PST), micha...@gmail.com
napisał(a):

> To ja mam za to inne pytanie, pomijając promieniowanie to jaki byłby efekt gdyby wyjść w przestrzeń kosmiczną tylko w jakimś kasku tlenowym lub masce, ale mielibyśmy uszy, nos itp w jakiś sposób dobrze zatkane..... czy organizm by wytrzymał dłuższy czas dzięki wewnętrznemu ciśnieniu?

Nie wiem, czy odpowiedzi nie znajdziesz w FAQ-ach grupy. Tylko nie pamiętam
adresu, uzyj google-fu ;)


--
//\/\aciek
docktor(a)poczta.onet.pl

Marcin N

unread,
Feb 9, 2018, 12:16:10 PM2/9/18
to
W dniu 2018-02-06 o 18:49, opluk pisze:
> A jak chcesz sobie przeliczyc temperature w kosmosie na stopnie C
> odejmij poprostu 273

Temperaturę - przepraszam - czego?

Kosmos nie ma temperatury. Bo kosmosu nie ma. Jeśli wystawisz w kosmos
kulkę o temperaturze pokojowej to będzie miała taką temperaturę i powoli
będzie sobie wypromieniowywała ciepło, aż wypromieniuje całe i wtedy
będzie miała około 0K. Ale cięgle temperatura próżni jest pojęciem
sprzecznym.

--
MN

opluk

unread,
Feb 9, 2018, 1:41:00 PM2/9/18
to
W dniu 09/02/18 o 17:15, Marcin N pisze:
Przedpisca wpominal cos o temperaturze tla i ze mozg sie mu lasuje jak o
tym slyszy.
Nie wiem czy wyciagnelem z kontekstu dobre wnioski.
Temperatura promieniowania tla podawana jest na ogol w kelwinach, tak
wiec postanowilem mu pomodz na tyle na ile potrafilem.



--
pozdrawiam
opluk

Slawek [am-pm]

unread,
Feb 10, 2018, 12:49:40 PM2/10/18
to
W dniu 2018-02-09 o 19:40, opluk pisze:
> W dniu 09/02/18 o 17:15, Marcin N pisze:
>> W dniu 2018-02-06 o 18:49, opluk pisze:
>>> A jak chcesz sobie przeliczyc temperature w kosmosie na stopnie C
>>> odejmij poprostu 273
>>
>> Temperaturę - przepraszam - czego?
>>
>> Kosmos nie ma temperatury. Bo kosmosu nie ma. Jeśli wystawisz w kosmos
>> kulkę o temperaturze pokojowej to będzie miała taką temperaturę i
>> powoli będzie sobie wypromieniowywała ciepło, aż wypromieniuje całe i
>> wtedy będzie miała około 0K. Ale cięgle temperatura próżni jest
>> pojęciem sprzecznym.


Temperatura żadnego ciała w "naszym" aktualnym kosmosie nigdy nie
spadnie do 0 K (dlaczego? napiszę za chwilę). A z tą temperaturą próżni
też nie jest taka do końca oczywista sprawa. Gdyby kosmiczna próżnia
była naprawdę próżna, nie dałoby się mówić o jej temperaturze. Ale pusta
nie jest, wszędzie błąka się chociaż kilka atomów czy jonów na centymetr
sześcienny, jest także rozmaite promieniowanie. Jeśli zgodnie z jakąś
tam definicją temperatura jest związana ze średnią energią kinetyczną
ruchu i drgań wszystkich cząsteczek tworzących dany układ i jest miarą
tej energii, to całkiem sensowne jest mówienie o temperaturze w
kosmosie, w dowolnym jego miejscu.

Wiadomo, że bardzo rzadki gaz czy jakieś marne promieniowanie niewiele
znaczy, gdy do kosmicznej próżni wyrzucimy konkretny przedmiot - na
przykład Twoją kulkę o temperaturze pokojowej. Jednak w ogólności
nieprawdą jest, że w tej sytuacji jej temperatura spadnie do 0 K.
Wyrzuć ją w okolicach orbity Ziemi - to nadal może zachować swoją
pokojową temperaturę (a jeśli ostygnie, to najwyżej o kilkadziesiąt
stopni), o ile świeci na nią bezpośrednio Słońce. Umieścisz ją w cieniu
rzucanym przez Ziemię, to może ostygnie o 150 stopni, może trochę
więcej, ale do zera kelwinów pozostanie jeszcze daleko (ocieniona
strona Ziemi też promieniuje, w zakresie podczerwonym, bo przecież ma
temperaturę średnio rzecz biorąc o dwieście kilkadziesiąt stopni
wyższą od zera bezwzględnego - i te swoje ciepło rozsiewa w kosmos).

Gdzie się nie obrócisz czy gdzie się nie znajdziesz, wszędzie zobaczysz
gwiazdy, które świecą i grzeją, nawet z bardzo daleka. Jeśli zechcesz
je przesłonić, to od ich promieniowania oraz od tak zwanego
promieniowania tła ta przesłona prędzej czy później też się trochę
rozgrzeje i też będzie wtórnie promieniować, podgrzewając ciało
za osłoną (tak jak rozgrzewa się Ziemia i wtórnie promieniuje,
promieniowałaby zresztą nawet wtedy, gdyby zniknęło Słońce, ale
to z powodu zawartości materiałów promieniotwórczych, które ją
"od wewnątrz" podgrzewają).


> Przedpisca wpominal cos o temperaturze tla i ze mozg sie mu lasuje jak o
> tym slyszy.
> Nie wiem czy wyciagnelem z kontekstu dobre wnioski.
> Temperatura promieniowania tla podawana jest na ogol w kelwinach, tak
> wiec postanowilem mu pomodz na tyle na ile potrafilem.


Oprócz promieniowania gwiazd (i innych obiektów pośrednio przez nie
ogrzewanych) cały znany nam Wszechświat dość równomiernie wypełnia
to słynne już promieniowanie cieplne tła odpowiadające promieniowaniu
ciała doskonale czarnego o temperaturze około 2,7 K. Znaczy to tyle,
że gdyby w tej chwili zniknęły wszystkie gwiazdy, łącznie z ich
promieniowaniem, to i tak pozostałe promieniowanie tła spowoduje,
że nic nie ostygnie poniżej tych 2,7 K. Zatem Twoje sformułowanie,
że temperaturę w kosmosie wyznaczamy odejmując 273 stopnie (czy
nawet 270,3) jest niepoprawne, na kilka różnych sposobów.

Jeśli człowiek, orbitujący na orbicie Ziemi w stacji kosmicznej, wyjdzie
bez skafandra w kosmos, wcale nie odczuje temperatury niższej o 273
stopnie. Gdy stanie się to po słonecznej stronie orbity, to zanim w
ciągu 6 - 10 sekund straci przytomność z powodu niedotlenienia, nie
zdąży w ogóle zmarznąć. Nie zdąży też zmarznąć nawet po wyjściu, gdy
stacja będzie w cieniu. W każdej z tych sytuacji promieniowanie tła nie
ma kompletnie żadnego znaczenia (wątkodawca niepotrzebnie o tym, w
kontekście przeżywalności człowieka w próżni, wspominał, a Ty i ja
w sumie niepotrzebnie ten aspekt rozwijaliśmy ;-) ).

--
Sławek

Paweł Kasztelan

unread,
Feb 10, 2018, 1:12:47 PM2/10/18
to
W dniu 2018-02-06 o 17:35, micha...@gmail.com pisze:
> To ja mam za to inne pytanie, pomijając promieniowanie to jaki byłby efekt gdyby wyjść w przestrzeń kosmiczną tylko w jakimś kasku tlenowym lub masce, ale mielibyśmy uszy, nos itp w jakiś sposób dobrze zatkane..... czy organizm by wytrzymał dłuższy czas dzięki wewnętrznemu ciśnieniu?
>
> (z góry przepraszam nie jestem ani fizykiem, ani chemikiem, z matmy też słaby, ale interesują mnie takie rzeczy, z góry przepraszam jeśli jakieś głupoty napiszę, póki co czytam waszą konwersację i staram się zrozumieć xD i tyle, tylko mózg mi się lasuje jak słyszę o temperaturze tła mikrofalowego czy inne takie )
>

Niestety raczej koszmarna śmierć by czekała takiego śmiałka. Zanim
zdążył by się udusić czy zamarznąć umarł by z powody zbyt małego
ciśnienia. Wszystkie gazy rozpuszczone w naszej krwi i całym ciele
zaczęły by się rozszerzać wiec mieli byśmy ekstremalny przypadek
choroby kesonowej. Niektóre gazy zaczęły by po prostu wrzeć.



Marcin N

unread,
Feb 10, 2018, 2:14:10 PM2/10/18
to
W dniu 2018-02-10 o 19:13, Paweł Kasztelan pisze:
>
> Niestety raczej koszmarna śmierć by czekała takiego śmiałka. Zanim
> zdążył by się udusić czy zamarznąć umarł by z powody zbyt małego
> ciśnienia. Wszystkie gazy rozpuszczone w naszej krwi i całym ciele
> zaczęły by się rozszerzać wiec mieli byśmy ekstremalny przypadek choroby
> kesonowej. Niektóre gazy zaczęły by po prostu wrzeć.

Nieprawda.

W odpowiedniej pozycji (zwartej) z zaciśniętymi oczami - niewiele jest
miejsce, które od razu by miały zostać rozerwane wewnętrznym ciśnieniem
płynów ustrojowych.

Po pierwsze - ciśnienie w płucach wycisnęłoby z tych płuc całe powietrze
więc bardzo szybko nastąpiłaby utrata przytomności z niedotlenienia. A
co potem - nie wiem.

--
MN

Wiktor

unread,
Feb 10, 2018, 7:16:49 PM2/10/18
to
W dniu sobota, 10 lutego 2018 20:14:10 UTC+1 użytkownik Marcin N napisał:
> W dniu 2018-02-10 o 19:13, Paweł Kasztelan pisze:
> >
> > Niestety raczej koszmarna śmierć by czekała takiego śmiałka. Zanim
> > zdążył by się udusić czy zamarznąć umarł by z powody zbyt małego

Bylo to juz sprawdzone na czlowieku

https://www.crazynauka.pl/czlowiek-ktory-przezyl-w-prozni-jak-to-naprawde-wyglada/

Pozdrawiam
Wiktor

Jacek Maciejewski

unread,
Feb 11, 2018, 3:07:36 AM2/11/18
to
Jak podróżowanie w hyperloopie się rozpowszechni to wkrótce się wielu
przekona o tym na własnej skórze. Ciekawe jak oni zamierzają
zabezpieczyć się przed przypadkowym rozszczelnieniem kapsuły.


--
Jacek
I hate haters.

Marcin N

unread,
Feb 11, 2018, 3:21:13 AM2/11/18
to
W dniu 2018-02-11 o 09:07, Jacek Maciejewski pisze:
> Jak podróżowanie w hyperloopie się rozpowszechni to wkrótce się wielu
> przekona o tym na własnej skórze. Ciekawe jak oni zamierzają
> zabezpieczyć się przed przypadkowym rozszczelnieniem kapsuły.

Tak samo, jak zabezpieczane są samoloty.
Przecież w tej rurze nie musi być całkowita próżnia. Wystarczy powietrze
rozrzedzone jak na 10 km wysokości. No, może na 20.


--
MN

Jakub Wroblewski

unread,
Feb 11, 2018, 5:10:27 AM2/11/18
to
Witam,

Maciek wrote:
>> To ja mam za to inne pytanie, pomijając promieniowanie to jaki byłby efekt gdyby wyjść w przestrzeń kosmiczną tylko w jakimś kasku tlenowym lub masce, ale mielibyśmy uszy, nos itp w jakiś sposób dobrze zatkane..... czy organizm by wytrzymał dłuższy czas dzięki wewnętrznemu ciśnieniu?
>
> Nie wiem, czy odpowiedzi nie znajdziesz w FAQ-ach grupy. Tylko nie pamiętam
> adresu, uzyj google-fu ;)

Oczywiście jest.
http://www.jakubw.pl/faq/astro/fiza_topic_3.html#_3_3
Adres jest do mojej kopii FAQ, bo oryginał zniknął.

Pozdrawiam,
Jakub Wróblewski

---
Ta wiadomość e-mail została sprawdzona pod kątem wirusów przez oprogramowanie AVG.
http://www.avg.com

szczepan bialek

unread,
Feb 16, 2018, 11:52:51 AM2/16/18
to

Użytkownik "Slawek [am-pm]" <sl...@antyspm.gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:p5nbbk$si5$1...@portraits.wsisiz.edu.pl...
>> .
>
> Wiadomo, że bardzo rzadki gaz czy jakieś marne promieniowanie niewiele
> znaczy, gdy do kosmicznej próżni wyrzucimy konkretny przedmiot - na
> przykład Twoją kulkę o temperaturze pokojowej. Jednak w ogólności
> nieprawdą jest, że w tej sytuacji jej temperatura spadnie do 0 K.
> Wyrzuć ją w okolicach orbity Ziemi - to nadal może zachować swoją
> pokojową temperaturę (a jeśli ostygnie, to najwyżej o kilkadziesiąt
> stopni), o ile świeci na nią bezpośrednio Słońce.

Jak swieci na nia Slonce to bedzie miala 100C.
Ksiezyc jest kulka w prozni i jest w okolicach orbity Ziemi.
S*


0 new messages