--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
olob kowalski napisał(a):
> czy kto� wie jaka jest wytrzyma�o�� �a�cucha oczkowego z pr�ta dla przyk�adu
> fi 5mm w por�waniu z prostym drutem te� fi 5mm
> nie chodzi mi o warto�ci ale o rz�d wielko�ci czy wytrzyma�o�� jest wi�ksza
> czy mniejsza oraz dlaczego jest wi�ksza lub mniejsza lub taka sama
> czy �a�cuch to tylko spos�b na uelastycznienie materia�u sztywnego czy mo�e
> zyskuje si� wi�ksz� wytrzyma�o��
Tu parametry:
http://www.mostostal-met.com.pl/l/pl/lancuchy/lancuchy_techniczne
Możesz porównać z prostego obliczenia dla pręta, ale nie zapomnij o
własnościach materiałów na ogniwa. Ogniwa można porachować jak pręt
zakrzywiony obciążony siłą P i dwiama siłami P/2 w gałęziach .
Znajdziesz taki przykład omal w każdym podręczniku do nauki o
wytrzymałości materiałów.
Pozdrowienia!
W.Kr.
Pozwolę sobie dwa grosze wtrącić. Nie chcę sie wymądrzać, ale ja zawsze
powtarzam młodym kolegom, że jeśli coś jest opisane w książce albo w
przepisach to można użyć tego jako kryterium w podobnych przypadkach
(dobrze jeśli się potrafi oszacować z jakim błędem) tylko wtedy, kiedy
nasz przypadek ma ten sam "failure mode" jak ten w książce. Bo jeśli
nie- to jest nie na temat, np. w książce jest mowa o zapobieganiu
zniszczenia przez naprężenia obwodowe, a w naszym przypadku zanim
dojdzie do rozerwania, konstrukcję szlag trafi np. przez wyboczenie.
A jaki jest "failure mode" łańcucha? Bo przecież nie zginanie. Rozrywa
się spaw w oczku, który jest na odcinku prostym (czy SWP obok spawu).
Nie próbuję nawet zahaczać o fakt, że "omal każdy podręcznik" nie
wspomina o tym, że bez analizy elastyczno-plastycznej trudno jest
opowiadać o zniszczeniu. "Omal każde podręczniki" milcząco zakładają że
osiągnięcie granicy plastyczności w najbardziej wytężonym jednym
punkciku równa się zniszczeniu konstrukcji, co jest wciskaniem studentom
kitu.
Konrad
PS kto mi zgrabnie przetłumaczy to "failure mode" na polski?
Mechanizm zniszczenie - przynajmniej tak się tłumaczy w branży mechaniki
konstrukcji ziemnych czy współpracujących z gruntem. Gdzie mówi się np.
"mechanizm zniszczenie - płaski zsuw skarpy" albo "mechanizm zniszczenia
- niekołowa powierzchnia poślizgu przebiegająca po stropie warstwy
takiej a takiej".
--
Michał Grodecki
Uwaga - w nagłówku adres antyspamowy
Po polsku raczej sprężysto - plastycznej.
> trudno jest
> opowiadać o zniszczeniu. "Omal każde podręczniki" milcząco zakładają że
> osiągnięcie granicy plastyczności w najbardziej wytężonym jednym
> punkciku równa się zniszczeniu konstrukcji, co jest wciskaniem studentom
> kitu.
To jest dodatkowy zapas bezpieczeństwa. Zresztą na takim podejściu
bazują najczęściej normy (chociaż np. stalowa 03200 pozwala w pewnych
warunkach projektować na tzw. plastyczną rezerwę nośności).
Mechanizm zniszczenia?
--
Pozdrawiam,
Jacek
No właśnie nie bardzo mi się podoba, bo mechanizm to raczej ciąg
wydarzeń prowadzących do czegoś, a tu chodzi tylko o to gdzie czy co się
urwie, załamie, popłynie czy co tam. Wiem, że chyba nie ma lepszego
tłumaczenia, a z braku lepszego- niech będzie mechanizm (niemechaniczny).
Konrad
A niekoniecznie. Z punktu widzenia budowlanego konstrukcja ulega
zniszczeniu kiedy staje się mechanizmem. Czyli np. w belce statycznie
wyznaczalnej powstanie przegub plastyczny, belka z konstrukcji stanie
się mechanizmem.
Kryteria w przepisach, a to co się faktycznie dzieje z konstrukcją w
momencie zniszczenia to zupełnie co innego. Moja największa pretensja do
moich studiów to właśnie to, że nie kładziono żadnego nacisku na związek
programu studiów z rzeczywistością. Naucz się rysować wykres
żelazo-węgiel, ale co z niego wynika, to już bez znaczenia. Naucz się że
jest jakaś relaksacja naprężeń, odpytamy cię, a jakże, możesz oblać z
tego egzamin, ale gdzie to w życiu zobaczysz na własne oczy- nic nas nie
obchodzi. Itd, itp. Efekt jest taki, że piątkowy absolwent politechniki
rachując zbiornik ciśnieniowy nie ma bladego pojęcia co to jest
pierwszorzędne naprężenie powłokowe, a co gnące w ściance, albo
"self-limiting" drugorzędne naprężenie w miejscu jego spiętrzenia. A na
tym się opierają właśnie kryteria. Jeśli się ich nie rozumie, to zamiast
kryterium <S ludzie biorą <3S, no bo kto by tam wnikał czy to jest
spiętrzenie "self-limiting", czy nie- przecież on nie ma pojęcia czy
przy przciążeniu to naprężenie się samo "rozejdzie" po powierzchni, czy
napocznie eleganckie rozprucie żelaza, prowadzące do spektakularnej
katastrofy.
Z jednej strony świat przestał się martwić solidnym kształceniem
inżynierów. Z drugiej, po trzydziestu latach entuzjastycznie powraca do
energetyki jądrowej. Starzy wyjadacze poszli na emeryturę, to wszystko
teraz robią młode wilki. Efekty mogą być ekscytujące :-)
Konrad
OK, rozumiem głębszy sens językowy. Dzięki.
Konrad
Ty mnie nie zalamuj, bo az sie boje isc do lekarza :)
--
Pozdrawiam,
Jacek
Dobra dobra, powiedz jak się po polsku mówi że naprężenie jest
"self-limiting". Samoograniczjące? Samolimitujące? Samozmniejszające?
Konrad
A na czym ma to 'self-limiting' polegac? Po osiagnieciu pulapu
naprezenia material zaczyna plynac zachowujac stala wartosc
tego naprezenia? Raczej nic z 'samo-' nie bedzie, bo naprezenie
to miara, a akurat w jezyku polskim strony czynne i bierne
sa dobrze rozgraniczone :)
--
Pozdrawiam,
Jacek
Zgadza się.
http://www.nafems.org/resources/knowledgebase/012/
For an increasing external load, at any point, both primary and
secondary stresses increase in proportion to this load, until the yield
point is reached. But secondary stresses are termed self-limiting by the
ASME code: that is, once the yield point has been passed locally around
the stress concentration, the direct relationship between load and
stress is broken, due to the reduced post-yield stiffness of the
material. This is in contrast to primaries (sometimes termed ‘load
controlled’ stresses) that will continue to increase in overall
magnitude, in direct proportion to the applied load, irrespective of the
shape of the stress-strain curve, until failure.
Chodzi o "wyżej wała nie podskoczy" :-)
Konrad
Ciezko bedzie cos wymyslic, bo to nie jest cecha naprezenia, ze jest
'self-limiting', ale miejsca, w ktorym to naprezenie jest zlokalizowane.
To konstrukcja sie odksztalca i lapie nowy punkt rownowagi. Podobnie
z 'primary stresses'. To tez jest cecha miejsca, a nie naprezenia.
Pasowaloby tu 'naprezenie rownowagowe' lub 'naprezenie rownowagi',
ale niech sie wypowiedza madrzejsci, bo moze wywazam daaawno otwarte
drzwi :)
--
Pozdrawiam,
Jacek
Jacek_P napisał(a):
>
> Ciezko bedzie cos wymyslic, bo to nie jest cecha naprezenia, ze jest
> 'self-limiting', ale miejsca, w ktorym to naprezenie jest zlokalizowane.
> To konstrukcja sie odksztalca i lapie nowy punkt rownowagi. Podobnie
> z 'primary stresses'. To tez jest cecha miejsca, a nie naprezenia.
>
> Pasowaloby tu 'naprezenie rownowagowe' lub 'naprezenie rownowagi',
> ale niech sie wypowiedza madrzejsci, bo moze wywazam daaawno otwarte
> drzwi :)
> --
Jacek_P pisze :
"ale miejsca, w którym to napreżenie jest _zlokalizowane_"....
I znowu gra słów. Zlokalizowane to znalezione miejsce, położenie,
umiejscowienie, ( lokalizacja to "określenie,wyznaczenie miejsca,
Słowik poprawnej polszczyzny zaleca używać okreslenia :
umiejscowienie,umieszczenie).
Zatem nie jest poprawnie naprężenie jest zlokalizowane w, gdzieś tam.
Lepiej byłoby powiedzieć występujące w punkcie, miejscu.
I dalej :
" konstrukcja sie odkształca i łapie nowy punkt równowagi. "
Lepiej będzie powiedzieć ' przyjmuje nowy stan i nowe położenie
równowagi' .
Tłumaczenie omal dosłowne z obcego języka, dostatecznej znajomości
polskiej terminologii, nie zawsze najlepiej, ale jednak dość dobrze
oddającej znaczenie, prowadzi do znanego w pewnym środowisku
określenia :
_" spracować"_ , co wynikło z nieznajomości języka z którego
tlumaczono instrukcję.
KAP nie spracował, czasza nie spracowała, ale i, jak mówią,
"spracować" to też zawalić, zrobić coś źle.
Język potoczny jest żywy, techniczny musi być ścisły.
Pozdrowienia.
W.Kr.
I cóż tu lamentować nad poziomem politechnik: za moich studenckich
czasów znajomość angielskiego wsród nauczycieli akademickich była
zjawiskiem egzotycznym. A jak widać w czystej polszczyźnie nie bardzo
jest jak rozmawiać...
Może to jest tylko jeden wyjątkowy przykład, ale od czasu jak zacząłem
rozmawiać o inżynierii prawie wyłącznie po angielsku, przestałem się
zastanawiać "jak to po polsku będzie". Natomiast, uprawiając mechanikę i
mając w dyplomie "inżynier mechanik", nie potrafię sobie przypomnieć,
żeby szkoła uczyła czegokolwiek przydatnego w codziennej robocie
konstruktora poza tym, jak ręcznie ołówkiem narysować na papierze to co
się myszką klika w 3D.
Konrad
Bo niestety szkolnictwo polskie wyzsze zostalo dotkniete
choroba okreslona w raporcie OECD
http://www.oecd.org/dataoecd/23/31/39321279.pdf
jako 'academic drift'.
Wyjatkowo wredna choroba przenaukowienia, deprecjacji praktyki i dydaktyki,
kult makulatury konferencyjno-publikacyjnej i ortodoksyjne holdowanie bibliometrii.
--
Pozdrawiam,
Jacek
Elaine El-Khawas, gdyby to było Khawash, to idealne nazwisko dla
terrorysty :-)
Polska jest akurat w takiej sytuacji, kiedy dałoby się zamienić darmowe
i kiepskie szkoły na płatne i konkurujące ze sobą. Brak rąk na rynku
pracy jest wystarczający, żeby studenci byli w stanie na swoje studia
zarobić. Ale to w nieskończonośc trwać nie będzie. Zaniedługo dobrobyt
sie rozpłynie i już będzie po ptokach.
Ministerstwo od uniwersytetów to jakies kompletne nieporozumienie,
więcej by się przyczynili ludzkości obierając ziemniaki do stołówek.
Konrad
> czy ktoś wie jaka jest wytrzymałość łańcucha oczkowego z pręta dla
przykładu
> fi 5mm w porówaniu z prostym drutem też fi 5mm
> nie chodzi mi o wartości ale o rząd wielkości czy wytrzymałość jest większa
> czy mniejsza oraz dlaczego jest większa lub mniejsza lub taka sama
> czy łańcuch to tylko sposób na uelastycznienie materiału sztywnego czy może
> zyskuje się większą wytrzymałość
>
odpowiedź:
łańcuch z tego samego materiału i o takim samym przekroju co prosty pręt ma
dwókrotnie większą wytrzymałość na rozciąganie
a dlaczego fizyka a nie wytrzymałość :)
jak weźmie się linkę przewlecze przez bloczek i zawiesi na jej końcach dwa
odważniki po 10 kg to naprężenie w lince będzie 10kg ale jak weźmie się do
sufitu przyczepi tę samą linkę i do niej doczepi dwa odwazniki po 10kg to
naprężenie w lince będzie 20kg
czyli że ten kto wymyslił łańcuch już znał prawa tzw newtona
a poza wymądrzaniem to może ktoś potrafi wyjaśnić dlaczego przy przełożeniu
linki przez bloczek i obciążeniu jego dwoma cięzarkami po 10kg naprężenie w
lince wyniesie 10kg wyjaśnienie tego zjawiska to dopiero jest nauka
hahahahah
> czy ktoś wie jaka jest wytrzymałość łańcucha oczkowego z pręta dla
przykładu
> fi 5mm w porówaniu z prostym drutem też fi 5mm
> nie chodzi mi o wartości ale o rząd wielkości czy wytrzymałość jest większa
> czy mniejsza oraz dlaczego jest większa lub mniejsza lub taka sama
> czy łańcuch to tylko sposób na uelastycznienie materiału sztywnego czy może
> zyskuje się większą wytrzymałość
>
odpowiedź:
łańcuch z tego samego materiału i o takim samym przekroju co prosty pręt ma
dwókrotnie większą wytrzymałość na rozciąganie
a dlaczego fizyka a nie wytrzymałość :)
jak weźmie się linkę przewlecze przez bloczek i zawiesi na jej końcach dwa
odważniki po 10 kg to naprężenie w lince będzie 10kg ale jak weźmie się do
sufitu przyczepi tę samą linkę i do niej doczepi dwa odwazniki po 10kg to
naprężenie w lince będzie 20kg
czyli że ten kto wymyslił łańcuch już znał prawa tzw newtona
a poza wymądrzaniem to może ktoś potrafi wyjaśnić dlaczego przy przełożeniu
linki przez bloczek i obciążeniu jego dwoma cięzarkami po 10kg naprężenie w
lince wyniesie 10kg wyjaśnienie tego zjawiska to dopiero jest nauka
hahahahah
--
Brawo zuchu, powiedz jeszcze jak wykażesz że spoina+SWC ma
wytrzymałość rodzimego materiału.
Konrad
PS no i pręt można pchać, a łańcuch tylko ciągnąć :-)
Ja jestem tylko prostym informatykiem i nie umiem
tego wykazać teoretycznie, ale doświadczalnie to bym umiał...
Pozdrowienia. Krzysztof z Tychów.
Każdy by umiał. Sęk w tym żeby potrafić to przewidzieć bez próbowania.
To jest w inżynierii podstawowa metoda projektowania. Niektórzy
nazywają to sztuką inżynierską. Chociaż ja bym sztuki do tego nie
mieszał jednak...
Konrad
Eee, widzialem fakira ze stojacym pionowo lancuchem.
Podpieral od dolu :)
--
Pozdrawiam,
Jacek