Mjr Baruch Steinberg
19.09.2007/AP
Jednym z zamordowanych w Katyniu polskich oficerów byl naczelny rabin
Wojska Polskiego z 1939 r. - Baruch Steinberg.
http://www.forum-znak.org.pl/gfx/foto/b-katyn.jpg
Cmentarz zydowski w Warszawie - pomnik ofiar Katynia /fot.Yarek Shalom
Urodzil sie w 1897 r. w Przemyslanych, powiatowym miescie polozonym w
województwie tarnopolskim. W mlodosci byl czlonkiem Polskiej
Organizacji
Wojskowej, zalozonej w 1914 r. z inicjatywy Józefa Pilsudskiego, a
rozwiazanej w Dniu Niepodleglosci - 11 listopada 1918 r.
Bedac juz rabinem Steinberg wzial udzial w obronie Lwowa w 1919 r.,
razem z
ponad 400 czlonkami POW.
W 1928 roku zostal kapelanem sluzby stalej Wojska Polskiego jako rabin
III
Okregu Korpusu Grodno. Potem awansowal, stajac sie zastepca
naczelnego
rabina WP i starszym rabinem I Okregu Korpusu Warszawa.
W 1933 r. otrzymal stopien majora i objal obowiazki szefa Glównego
Urzedu
Duszpasterstwa Wyznania Mojzeszowego Wojska Polskiego.
W chwili wybuchu II wojny byl jednym z siedmiu zawodowych rabinów
wojskowych, zostal tez szefem Duszpasterstwa Wyznan Niekatolickich
dla
Armii "Kraków".
Wziety do sowieckiej niewoli w 1939 r. przebywal w obozie w
Starobielsku,
skad wywieziono go 24 grudnia 1939. Zginal w Katyniu.
Istnieja swiadectwa, mówiace o niezwyklej solidarnosci ponad
podzialami
religijnymi wsród uwiezionych oficerów. Bronislaw Mlynarski w wydanej
w
Londynie (1974) ksiazce "W niewoli sowieckiej" tak o tym pisze:
"Jak wielka i potezna byla potrzeba wspólnej modlitwy dowodzi, iz
jency
wyznania mojzeszowego, protestanckiego, prawoslawnego - masowo
uczestniczyli w nabozenstwach katolickich (.). Innym razem szlismy w
piatkowe wieczory pod przyzbe mizernej szopy (.) gdzie setki Zydów
wznosilo
gorace modly po hebrajsku, pod przewodnictwem kapelana dra
Steinberga".
Na cmentarzu zydowskim przy ul. Okopowej w Warszawie znajduje sie
pomnik
zydowskich oficerów Wojska Polskiego, którzy zostali zamordowani w
Katyniu,
Miednoje, Kozielsku, Ostaszkowie i Charkowie.
Szacuje sie, iz okolo 5% z 20 tysiecy ofiar radzieckich obozów
stanowili Zydzi.
W wiekszosci byli to mlodzi lekarze, lekarze weterynarii, farmaceuci.
Nie brak bylo prawników, inzynierów oraz oficerów liniowych. Sluzyli
oni przewaznie w stopniach podporucznika i porucznika, chociaz nie
brakowalo tez
kapitanów, majorów (starsi lekarze) i podpulkowników.
Nalezy przyjac, ze okolo 450 oficerów i podoficerów oraz podchorazych
z Listy Katynskiej - to Zydzi.
(Na podstawie artykulu Kapelani II Rzeczypospolitej w dodatku "Katyn"
do
"Tygodnika Powszechnego" nr 38 (3037) z 23 wrzesnia 2007 [
http://tygodnik.onet.pl/3591,30122,1439946,tematy.html ].
Opracowanie: A. Pawlikowska)
--
Archiwum postow odrzuconych: http://www.niusy.net/
> W 1933 r. otrzymal stopien majora i objal obowiazki szefa Glównego
> Urzedu
> Duszpasterstwa Wyznania Mojzeszowego Wojska Polskiego.
>
> W chwili wybuchu II wojny byl jednym z siedmiu zawodowych rabinów
> wojskowych, zostal tez szefem Duszpasterstwa Wyznan Niekatolickich
> dla
> Armii "Kraków".
Z ciekawości - czy potrafisz podać ogólną liczbę rabinów wojskowych? Czy
pod pojęciem "wojskowego rabina niezawodowego" rozumiesz po prostu
rabina spełniającego posługę duszpasterską w jednostce wojskowej, ale
nie posiadającego stopnia wojskowego? Na przykład "dochodzącego" z
pobliskiej synagogi?
Pytam bo z tego co wyczytałem we wspomnieniach Grzegorza Piotrowskiego
pt. "W żołnierskim siodle" do 2 pułku strzelców konnych przerzuconego
nad granicę niemiecką w sierpniu 1939 rabin przyjeżdżał. Autor wspomina
też że rabini (no właśnie nie wiem na ile formalnie związani z wojskiem)
prowadzili rozmowy (metodą "do skutku" czy nieraz wielogodzinne) z
ortodoksami którzy nie chcieli przyjąć dyspensy na spożywanie
niekoszernych potraw z kuchni wojskowych. Wydaje mi się że w takim razie
dodatkowych rabinów (poza siedmioma zawodowymi rabinami wojskowymi) w
taki czy inny sposób związanych z wojskiem musiało być sporo.
--
Michał Grodecki
Uwaga - w nagłówku adres antyspamowy
>Z ciekawości - czy potrafisz podać ogólną liczbę rabinów wojskowych? Czy
>pod pojęciem "wojskowego rabina niezawodowego" rozumiesz po prostu
>rabina spełniającego posługę duszpasterską w jednostce wojskowej, ale
>nie posiadającego stopnia wojskowego? Na przykład "dochodzącego" z
>pobliskiej synagogi?
Raczej z gminy - synagoga może istnieć bez niej i na odwrót. A zwrot
niezawodowy odnosi sie raczej IMHO do rezerwy - pamiętaj że przed
wojna kapłani odbywali służbę wojskową.
>Pytam bo z tego co wyczytałem we wspomnieniach Grzegorza Piotrowskiego
>pt. "W żołnierskim siodle" do 2 pułku strzelców konnych przerzuconego
>nad granicę niemiecką w sierpniu 1939 rabin przyjeżdżał. Autor wspomina
>też że rabini (no właśnie nie wiem na ile formalnie związani z wojskiem)
>prowadzili rozmowy (metodą "do skutku" czy nieraz wielogodzinne) z
>ortodoksami którzy nie chcieli przyjąć dyspensy na spożywanie
>niekoszernych potraw z kuchni wojskowych. Wydaje mi się że w takim razie
Dyspensa - fajne słowo. Na golonkę na ten przykład ;-) Tyle że nie ma
czegoś takiego w judaizmie. Natomiast praw kaszrutu można nie stosować
w warunkach zagożenia zdrowia lub życia. I nei odnosi sie to tylko do
ortodoksów ale ogólnie do Żydów.
>dodatkowych rabinów (poza siedmioma zawodowymi rabinami wojskowymi) w
>taki czy inny sposób związanych z wojskiem musiało być sporo.
Na pewno wielu rabinów było oficerami rezerwy. W sytuacji braku
takowych korzystano oczywiście z cywilnych. Nie mam w tej chwili pod
ręką ksiązki ale kilka lat temu wyszedł reprint księgi z 1939 roku
opisującej udział Żydów w walkach o Polskę na przestrzeni XIX i XX
wieku. Pozycja o tyle ciekawa że zawierając parę tysięcy biogramów
żołnierzy uczestników walk o niepodległość w czasi I WŚ i wojny z
bolszewikami. Biogramy doprowadzone do lat 30-tych. Dodatkowo są też
informacje o działalnośći kombatantów żydwoskich - swoją drogą wielką
estymę miał wśród nich marszałek Piłsudski wielokronie biorący udział
w ich uroczystościach. Jako 2 tom dodano reprinty dokumentów z IIWŚ -
w tym wiele dokumentów rabinatu II Korpusu we Włoszsech i na Bliskim
Wschodzie. Rabinów niezawodowych było dość dużo poza 7 zawodowymi -
warto wiedzieć że zarówno w PSZ na Zachodzie jak i w LWP istniały
rabinaty polowe.
Zdrówko
Możliwe że Piotrowski użył niewłaściwego sformułowania. W takim razie
jak godzono judaizm z niekoszernym jedzeniem wojskowym? Nie formowano
przecież jednostek złożonych z wyznawców judaizmu żeby żywić ich zgodnie
z wymogami religii.
Nieco w bok od tematu - w okresie II wojny Brytyjczycy wydali specjalną
instrukcję dotyczącą spraw religijnych, ukierunkowaną na niedopuszczenie
do nieświadomego obrażania uczuć religijnych żołnierzy różnych religii.
Omawiała np. kwestie żywienia (np. Hindusów dla których poczęstowanie
wołowiną było by obrazą).
--
Michał Grodecki
Uwaga - w nagłówku adres antyspamowy
--
Wlasciwie "prawdziwie" religijnych Zydow (np. uczni jeszybotow) nie
pobierano do wojska. nawet obecnie, uczniowie jeszybotow nie sluza w
Armii Obrony Izraela, co od lat jest kosciem niezgody pomiedzy czescia
sekularna spoleczenstwa a religijnymi partiami, ktorzy jako postulat
czlonkowstwa w rzadach koalicyjnych przeforsowuja swoje zadania.
Praca rabonow w WP ograniczala sie przede wszystkim do prowadzenia i
swietowania waznych tradycyjnych swiat zydowskich (nowy Rok, Pesach,
Yom Kippur). Nie mogli oni wplywac na przygotowanie posilkow w kuchni
ogolnowojskowej wymagajacych przepisow kaszrut, dlatego religijni
zolnierze zydowscy WP albo ograniczali sie do niejedzenia pewnych
potraw (np swininy), lub starali sie spozywac dania wegeterjanskie,
jezeli to bylo mozliwe.
Wlasciwie WP stanowilo niezmiernie wazny etap integracyjny do ogolu
spoleczenstwa RP. Jezeli powracajacy po sluzbie zasadniczej chlopak
zachowywal tradycje religijne, jego zycie ukladalo sie juz inaczej,
niz jego dziadkow czy rodzicow. Opanowal lepiej polski, jezeli nie
znal dobrze jezyk przed sluzba, i z reguly zdobywal w wojsku
praktyczny zawod.
Nie wiem, czy panstwo mieli okazje zobaczyc kolekcje zdjec rodziny
Bodenow z Chelma. Album zostal znaleziony podczas rozbiorki starego
domu. Oprocz zdjec przyjaciol i rodzin zanjduja sie tam rowniez
zdjecia chlopakow w mundurach roznych jednostek WP i Marwoju, oraz
zdjecie rabina w otoczeniu zolnierzy.
http://www.ynetnews.com/home/0,7340,L-4700,00.html
--
Alec
>Możliwe że Piotrowski użył niewłaściwego sformułowania. W takim razie
>jak godzono judaizm z niekoszernym jedzeniem wojskowym? Nie formowano
>przecież jednostek złożonych z wyznawców judaizmu żeby żywić ich zgodnie
>z wymogami religii.
Jeśłi był to rekrut faktycznie religijny to starał sie nie spożywać
niekoszernej żywności. Czyli np. nie jadł mięsa i jego przetworów
ograniczając sie do pożywienia roślinnego. Zresztą to jest dość
powszechnei stosowane gdy nie można mieć pewności że jedzenie jest
koszerne - idzie sie do wegetarian. ;-)
Zdrówko