De moneta :)

21 wyświetleń
Przejdź do pierwszej nieodczytanej wiadomości

Maciek Antecki

nieprzeczytany,
29 wrz 2003, 08:00:2329.09.2003
do
(wygrzebane z archiwum; może już kiedyś było...)

Na początku był (jak zawsze zresztą) Karol Wielki. W roku 794
postanowił on, iż z funta (który po łacinie nazywał się libra albo
talentum, dzielił się na 20 solidów i ważył ca 409,31 g.) srebra
wybijać należy 240 denarów. Ten podział na funty, solidy (szylingi) i
denary utrzymał się przez całe średniowiecze, a w wielu krajach
znacznie dłużej (w Wielkiej Brytanii zniesiono go dopiero w 1971 r.).
W krajach germańskich z niejasnych powodów denary zaczęto niebawem
nazywać fenigami, zaś poczynając od XI stulecia przyjęła się w
północnych Niemczech stopa mennicza oparta na grzywnie (po niemiecku
mark, po łacinie marca), ważącej ok. 2/3 funta a dzielącej się dalej
na 8 uncji, 16 łutów i 192 fenigi. Na jednego łuta (zwanego także
szylingiem) wchodziło zatem 12 fenigów, a na jedną uncję - 2 łuty,
czyli 24 fenigi. Grzywna na wagę wynosiła jakieś 230-240 gramów, w
zależności od czasu i miejsca. Pamiętać przy tym należy, że fizycznie
istniały tylko fenigi czy denary, reszta jednostek służyła głównie
ułatwieniu rachunków - zwróćcie uwagę, że wszystkie wartości odnoszą
się do czystego srebra, a może poza czasami pierwszych władców z
dynastii karolingów monety bite były ze stopów w których zawartość
srebra systematycznie spadała.
W wieku XII w niektórych peryferyjnych krajach niemieckich pojawiają
się tzw. brakteaty. Formalnie i wagowo były to zwykłe fenigi (denary),
i tak też były wówczas nazywane (nazwa "brakteat" pojawia się w
źródłach pisanych dopiero w XIV wieku). Niezwykłe było w nich to, iż
bite były z cienkiej srebrnej blachy, początkowo dwustronnie(!), potem
tylko z jednej strony, dzięki czemu osiągały ogromne rozmiary -
niektóre okazy dochodzą nawet do 4 cm. średnicy wobec ca 1 cm.
zwykłych denarów. Pozwalało to na zastosowanie daleko bardziej
ozdobnego stempla menniczego, niektóre z brakteatów to prawdziwe
dzieła sztuki romańskiej. I taka też była ich funkcja - duże i podatne
na uszkodzenie, a przy tym często (bywało, że i dwa razy w roku)
wymieniane na nowe (nazywał się ten proceder "renovatio monetae"), o
coraz mniejszej zawartości srebra miały raczej tanim kosztem świadczyć
o potędze władcy, czy też stanowić dowód jego suwerenności a nie
obiegową, powszechnie stosowaną jednostkę monetarną. Nie darmo wszak
pojawiają się brakteaty w krajach o najsłabiej rozwiniętej gospodarce
pieniężnej...
Inną reformę przeprowadził z kolei cesarz Fryderyk Barbarossa
(1152-1190). Otóż monarcha ten kazał w bić w mennicy w szwabskim
mieście Halle nowe denary o 1/3 lżejsze niż dotychczasowe. Te "lekkie
denary" (po łacinie określane jako "moneta levis", czyli lekka)
powszechnie nazywać zaczęto halerzami. Z czasem ich wartość spadła tak
dalece, iż za jednego "ciężkiego" denara liczono ich nawet cztery.
W Polsce na przełomie XIII i XIV wieku ukształtował się taki oto
(mniej więcej) system obrachunkowy: grzywna dzieliła się na 4
wiardunki po 6 skojcy (24 skojce na grzywnę) i liczyła w zależności
od próby od 288 do 720 denarów, przy czym ta ostatnia wartość dotyczy
Kujaw i Mazowsza, gdzie liczono nieco inaczej, ale o tym za chwilę.
W roku 1300 król Czech Wacław II wydał ordynację menniczą na mocy
której rozpoczęto w Pradze bicie nowych monet odpowiadających 12
"dobrym" denarom, czyli obrachunkowemu solidowi. Te monety po łacinie
zwane "denari grossi", czyli grube denary, oraz ich lokalne
naśladownictwa stały się rychło standardowym pieniądzem obiegowym w
całej Europie środkowej. Poza tym bito nadal zwykłe, pojedyncze
denary, które zresztą dewaluowały się daleko szybciej niż "grosze
praskie" i być może dlatego nie przyjęła się dla dwunastodenarówek
nazwa solidów. Były też i inne grosze: już w 1172 r. pojawiły się w
Genui monety o nominale czterech denarów. Ich odpowiedniki bite w
Niemczech otrzymały nazwę krajcarów, gdyż ozdobione były dużym znakiem
krzyża, bądź kwartników (bo warte były wszak cztery denary). We
Francji już od 1226 pojawiają się w obiegu tzw. grosze turońskie, w
Anglii grosze pojawiają się w 1279 r., ale na szerszą skalę wchodzą do
obiegu dopiero pół wieku później. Generalnie jednak epoka grubych
denarów to już wiek XIV.
Pojawienie się grosza nie wpłynęło zasadniczo na systemy obrachunkowe
w naszej części Europy. Liczono najczęściej po 2 grosze na skojec,
czyli 48 groszy na grzywnę. W Prusach krzyżackich skojec dzielił się
na 2,5 szeląga (czyli szylinga, po niemiecku schilling); szeląg z
kolei liczył sobie 3 kwartniki po cztery fenigi każdy, na skojec
wchodziło więc nominalnie 12 fenigów, a na grzywnę - 720. Na Kujawach
i Mazowszu grzywnę dzielono na 3 (a nie 4 jak w pozostałej Polsce)
wiardunki i konsekwentnie na 36 (a nie 48) groszy, zaś grosz na 10 (a
nie 12) denarów, co w efekcie dawało 360 denarów w grzywnie.
Aż po lata 30-te XIII wieku w Europie nie były bite monety złote. W
obiegu były złote monety bizantyjskie i arabskie (bite zresztą wedle
tej samej stopy menniczej), zwane zbiorczo bizantami. Dopiero w r.
1231 cesarz Fryderyk II w swoich mennicach na Sycylii zaczął wybijać
monety złote - malutkie (ale dość grube) pieniążki zawierające 5,25
gr. złota zwane augustalisami. W ślad za cesarzem poszły największe
miasta włoskie - Genua, Florencja i Wenecja wypuszczając własne złote
monety zawierające 3,5 gr. kruszcu. Przyjęła się dla nich nazwa
florenów (od godła w postaci kwiatu, po łacinie flos, lilii na
monetach florenckich) i dukatów (dla monet weneckich). Te 3,5 gr.
złota stało się ogólnoeropejskim standardem na długie wieki, nie
wszędzie jednak udało się go utrzymać. W Niemczech miejscowa mutacja
dukatów otrzymała nazwę guldenów, rychło jednak zawartość złota
zaczęła w nich spadać, tak iż już pod koniec XIV w. niektórzy władcy
bić zaczęli równolegle dukaty i guldeny. Gulden ciekawy jest jeszcze z
jednego powodu: otóż dalekim potomkiem tzw. "guldenów reńskich", tzn.
guldenów bitych przez nadreński związek menniczy (takie związki były
charakterystyczne dla Rzeszy, gdzie wobec ogromnej mnogości władztw
mających przywilej bicia monety łączyły się one w związki w celu
prowadzenia hmm... wspólnej polityki pieniężnej), otóż dalekim
potomkiem owych "nadreńskich" guldenów był CK złoty reński, spotykany
jeszcze na początku XX stulecia.
To, co tu przedstawiam to oczywiście tylko zarys problemu. Zupełnie
na uboczu zostaje (nader swoista) numizmatyka ruska, bizantyjska, czy
hiszpańska. Pomijam również kwestie monety jako takiej, jej
ikonografii i symboliki, ta jednak problematyka omówiona jest szeroko
w znakomitym opracowaniu R. Kiersnowskiego (vide literatura), oraz
samego procesu produkcji pieniądza. O wymianie, bankach i bankierach
już w następnym odcinku.
__________________________________
Literatura
R. Kiersnowski, Moneta w kulturze średniowiecznej Europy, Warszawa
[dwa wydania].
Z. Żabiński, Rozwój systemów pieniężnych w Europie zachodniej i
północnej, Wrocław-Warszawa 1989.
--
Maciek Antecki gg: 2875717 icq: 208364473 http://macieknt.republika.pl
"Absencja pozostałości pochówku w wyeksplorowanej części mogiły [...]"
(J. Poleski [w:] Śląsk około roku 1000)

Tenarian

nieprzeczytany,
29 wrz 2003, 08:30:2929.09.2003
do

Użytkownik Maciek Antecki <ujan...@theta.uoks.uj.edu.pl> w wiadomości do
grup dyskusyjnych napisał:3F781ED7...@theta.uoks.uj.edu.pl...

> (wygrzebane z archiwum; może już kiedyś było...)
>
> Na początku był (jak zawsze zresztą) Karol Wielki. W roku 794
> postanowił on, iż z funta (który po łacinie nazywał się libra albo
> talentum, dzielił się na 20 solidów i ważył ca 409,31 g.) srebra
> wybijać należy 240 denarów. Ten podział na funty, solidy (szylingi) i
> denary utrzymał się przez całe średniowiecze, a w wielu krajach
> znacznie dłużej (w Wielkiej Brytanii zniesiono go dopiero w 1971 r.).
> W krajach germańskich z niejasnych powodów denary zaczęto niebawem
> nazywać fenigami, zaś poczynając od XI stulecia przyjęła się w
> północnych Niemczech stopa mennicza oparta na grzywnie (po niemiecku
> mark, po łacinie marca), ważącej ok. 2/3 funta (...)

Niemiecka marka, a polska grzywna stanowiła, z tego co pamiętam,
połowę funta - przynajmniej w Polsce. Początkowo było to ok. 196 gramów,
a funt polski dwa razy więcej. Któraś konstytucja mennicza za Zygmunta
Starego zwiększyła grzywnę (wagową) do ok. 204 g, a co za tym idzie
i funta. Funt angielski miał ok. 490 g, a na kontynenciebyło różnie.
Funt magdeburski, powszechnie znany (uzywany w całej Europie kontynentalnej
jako funt w artylerii - do określania wagomiarów) miał ok. 454 g.
Nie wiem jak marka niemiecka, ale angielska miała dokładnie 2/3 funta
(jako obrachunkowa jednostka monetarna), 13/4 (13 szylingów 4 pensy) =
13*12+4 = 156+4=160, czyli dokładnie 2/3 z 240.
A tak w ogóle, komu to przeszkadzało...
Z poważaniem, Rafał Kuc, Babimost

P.S. Swoją drogą, ciekawa jest marka niemiecka z II Rzeszy.
Do 1907 r. była korona=10 marek; talar=3 marki; marka=10 groszy
srebrnych; i grosz srebrny=12 fenygów.
Mozna było to zapisać tak: Korona=10 marek=100 gr. srebrnych=1200 fenygów.
Albo: Talar=3 marki=30 gr. srebrnych=360 fenygów.
Nie wiem jednak, jaka była geneza tego podziału. Czy chodziło o połączenie
w jeden system jednostek państw składowych? Na pewno pruski był talar,
i dzielił się j.w. od lat 20. XIX w. Gdyby ktoś wiedział o tym więcej,
byłbym
wdzięczny za głos.
A rubel już od Piotra I dzielił się na 100 kopiejek ;:)


Maciek Antecki

nieprzeczytany,
30 wrz 2003, 05:42:5330.09.2003
do
Tenarian wrote:
> Użytkownik Maciek Antecki <ujan...@theta.uoks.uj.edu.pl> w wiadomości do
> grup dyskusyjnych napisał:3F781ED7...@theta.uoks.uj.edu.pl...
>
>>(wygrzebane z archiwum; może już kiedyś było...)
>>
>>Na początku był (jak zawsze zresztą) Karol Wielki. W roku 794
>>postanowił on, iż z funta (który po łacinie nazywał się libra albo
>>talentum, dzielił się na 20 solidów i ważył ca 409,31 g.) srebra
>>wybijać należy 240 denarów. Ten podział na funty, solidy (szylingi) i
>>denary utrzymał się przez całe średniowiecze, a w wielu krajach
>>znacznie dłużej (w Wielkiej Brytanii zniesiono go dopiero w 1971 r.).
>>W krajach germańskich z niejasnych powodów denary zaczęto niebawem
>>nazywać fenigami, zaś poczynając od XI stulecia przyjęła się w
>>północnych Niemczech stopa mennicza oparta na grzywnie (po niemiecku
>>mark, po łacinie marca), ważącej ok. 2/3 funta (...)
>
>
> Niemiecka marka, a polska grzywna stanowiła, z tego co pamiętam,
> połowę funta - przynajmniej w Polsce. Początkowo było to ok. 196 gramów,

"Począwszy od XI w. rozpowszechniał się w Niemczech, zwłaszcza
północnych, rachunek tekże rachunek na marki (grzywny) zamiast funtów
a w szczególności w stosunku:
1 marka = 2/3 funta [...].
Najczęściej stosowana w Niemczech marka wahała się w granicach mniej -
więcej pomiędzy 230 a 240 g, różniąc się między sobą nie tylko w
poszczególnych miastach, ale także nawet w tym samym mieście w
poszczególnych okresach." [Żabiński, op.cit., s. 30]


> a funt polski dwa razy więcej. Któraś konstytucja mennicza za Zygmunta
> Starego zwiększyła grzywnę (wagową) do ok. 204 g, a co za tym idzie
> i funta. Funt angielski miał ok. 490 g, a na kontynenciebyło różnie.
> Funt magdeburski, powszechnie znany (uzywany w całej Europie kontynentalnej
> jako funt w artylerii - do określania wagomiarów) miał ok. 454 g.
> Nie wiem jak marka niemiecka, ale angielska miała dokładnie 2/3 funta
> (jako obrachunkowa jednostka monetarna), 13/4 (13 szylingów 4 pensy) =
> 13*12+4 = 156+4=160, czyli dokładnie 2/3 z 240.
> A tak w ogóle, komu to przeszkadzało...

Ale to już wiek XVI, ja pisze o zdecydowanie wcześniejszym okresie :)

> Z poważaniem, Rafał Kuc, Babimost
>
> P.S. Swoją drogą, ciekawa jest marka niemiecka z II Rzeszy.
> Do 1907 r. była korona=10 marek; talar=3 marki; marka=10 groszy
> srebrnych; i grosz srebrny=12 fenygów.
> Mozna było to zapisać tak: Korona=10 marek=100 gr. srebrnych=1200 fenygów.
> Albo: Talar=3 marki=30 gr. srebrnych=360 fenygów.
> Nie wiem jednak, jaka była geneza tego podziału. Czy chodziło o połączenie
> w jeden system jednostek państw składowych? Na pewno pruski był talar,
> i dzielił się j.w. od lat 20. XIX w. Gdyby ktoś wiedział o tym więcej,
> byłbym
> wdzięczny za głos.

O tym tez u Żabińskiego; generalnie chodzi o powiązania "nowej" waluty
cesarskiej ze "starą" walutą Związku Celnego. Należy przy tym
pamiętać, że stopa mennicza "talara związkowego" (vereinstaler)
opierała się na jednostce zwanej obecnie "funtem metrycznym", a
wówczas "Zollpfund" mającej równe 500 g. :)


--
Maciek Antecki gg: 2875717

http://oop.republika.pl

poreba

nieprzeczytany,
6 paź 2003, 10:59:486.10.2003
do
"Tenarian" <tena...@wp.pl> popełnił 29 wrz 2003 na pl.sci.historia
utwór news:bl98kl$qah$1...@news.onet.pl:

> A rubel już od Piotra I dzielił się na 100 kopiejek ;:)

A bo to postępowy i światły władca był ;)))

--
pozdro
poreba

Bendin

nieprzeczytany,
8 paź 2003, 06:00:398.10.2003
do

Użytkownik "poreba" <dmi...@polboks.com> napisał w wiadomości
news:Xns940CABF7B49C...@22.7.19.17...

Jasne. Jak zmarl to kraj mial o jeden milion obywateli mniej niz gdy
obejmowal tron. Rzeczywiscie postepowa z niego byla kanalia.

Bendin


Odpowiedz wszystkim
Odpowiedz autorowi
Przekaż dalej
Nowe wiadomości: 0