Nieznany KL Warschau

41 views
Skip to first unread message

Alec

unread,
Sep 25, 2007, 10:10:26 PM9/25/07
to
Historia obozu koncentracyjnego przy ul. Gesiej

Boguslaw Kopka, IPN

24.09.2007/AP


Muzeum Historii Zydów Polskich powstaje na terenie bylego obozu
koncentracyjnego KL Warschau, o którym powszechnie nie wie sie zbyt
wiele.

Zostal on utworzony dla Zydów z warszawskiego getta.

Reichsführer SS Heinrich Himmler 16 lutego 1943 r. zazadal, by w
warszawskim getcie utworzyc obóz koncentracyjny. Pisal w rozkazie do
szefa
Glównego Urzedu Gospodarczo-Administracyjnego SS Oswalda Pohla:
"Do obozu tego zostana przeniesieni wszyscy Zydzi mieszkajacy w
Warszawie;
praca w prywatnych zakladach jest Zydom wzbroniona. Dotychczasowe
prywatne
zaklady w getcie warszawskim zostana przeniesione do obozu
koncentracyjnego
(przedsiebiorstwo panstwowe). Caly obóz koncentracyjny w Warszawie
wraz z
jego zakladami i mieszkancami nalezy mozliwie najszybciej przeniesc
do
Lublina i okolicy, jednak w ten sposób, aby nie ucierpiala na tym
produkcja".

http://www.forum-znak.org.pl/gfx/foto/b-KLW.jpg
Mur KL Warschau przy ul. Gesiej /fot. Internet


Wybuch powstania w getcie w kwietniu 1943 r. chwilowo pokrzyzowal
Niemcom
te plany. Po stlumieniu powstania powrócono do koncepcji zalozenia w
Warszawie obozu koncentracyjnego.
W lipcu 1943 Oswald Pohl pisal do Himmlera: "Melduje, iz na terenie
getta
warszawskiego zostal wzniesiony obóz koncentracyjny i pierwszych 300
wiezniów wprowadzono dnia 19 VII 1943".

Wiezniowie ci zostali przywiezieni z Buchenwaldu. W grupie tej bylo
wielu
kryminalistów, a takze wiezniowie polityczni (komunisci) oraz tzw.
aspoleczni. Mieli oni nadzorowac wiezniów, pelniac funkcje kapo.
Zydowscy
wiezniowie traktowali ich nie jak wspóltowarzyszy niedoli, lecz raczej
jako
czesc personelu SS.

Kolejne transporty z wiezniami pochodzily z Auschwitz-Birkenau.
Zapewne
Niemcy obawiali sie ponownego zydowskiego zrywu zbrojnego, dlatego
tez, aby
utrudnic komunikacje wiezniów obozu z mieszkancami stolicy,
zdecydowali sie
na osadzenie w nim Zydów spoza Polski. Do obozu kierowani byli zdolni
do
pracy Zydzi z Grecji, Francji, Niemiec, Austrii, Belgii i Holandii.
Raz
tylko, podczas formowania transportu, w koncu listopada 1943 r.,
wlaczono
do niego 50 polskich Zydów, poniewaz tylu wlasnie zabraklo do
wyznaczonego
kontyngentu. W 1944 r. do obozu przybylo kilka transportów z
wegierskimi
Zydami z Auschwitz. Lacznie bylo ich okolo 3000 i stanowili wtedy
najliczniejsza grupe narodowosciowa w obozie.

Osadzeni w KL Warschau, podobnie jak wiezniowie innych niemieckich
obozów
koncentracyjnych, nosili pasiaki i drewniane chodaki. Na piersiach
mieli
naszyta lacinska litere oznaczajaca przynaleznosc panstwowa (Polacy
litere
"P"), a Zydzi dodatkowo gwiazdeDawida. Natomiast funkcyjni nosili
cywilne
ubranie, byli uzbrojeni, a nawet mogli czasowo opuszczac obóz.

Obszar obozu koncentracyjnego stanowilo byle wiezienie wojskowe przy
zbiegu
ulic Gesiej (obecnie Anielewicza) i Zamenhofa oraz przylegle do niego
place
polozone miedzy Zamenhofa a Okopowa. Nieprzypadkowo obóz
zlokalizowano
wlasnie w tym miejscu. Byl to teren wyludniony, zamkniety dla
warszawiaków,
a niedaleko znajdowaly sie magazyny mundurowe i zywnosciowe przy ul.
Stawki, polaczone bocznica kolejowa z Dworcem Gdanskim. W magazynach
tych
osadzeni w KL Warschau sortowali rzeczy pozydowskie przed wysylka do
Rzeszy. W przypadku grozby buntu wiezniów straz obozowa mogla liczyc
na
wsparcie ze strony stacjonujacych niedaleko, przy ul. Zelaznej,
jednostek
SS, zalogi wiezienia na Pawiaku oraz silnej jednostki niemieckiej
kwaterujacej w szkole przy ul. Stawki.

Projekt budowy obozu zakladal powstanie do konca lutego 1944 r.
trzech
sektorów obozowych. Ostatecznie wybudowano dwa, przeznaczone docelowo
dla
5000 wiezniów. Najpierw wzniesiono baraki drewniane, a potem, wiosna
1944
r., kiedy liczba wiezniów stale rosla, murowane.

Wokól KL Warschau znajdowala sie strefa zamknieta otoczona wysokim
murem
odgradzajacym tereny zlikwidowanego getta. Ogrodzenie zabezpieczone
bylo
wiezami wartowniczymi. Na ogrodzeniu okalajacym miejsca rozstrzeliwan
widniala tablica ostrzegawcza z napisem w jezyku niemieckim, polskim,
wegierskim i francuskim: "Uwaga! Neutralna czesc. Bez ostrzezenia
strzela
sie!".

Dzialalnosc obozu podporzadkowana zostala realizacji scisle
okreslonego
celu - wyburzeniu budynków na terenie bylego getta, niwelacji terenu
oraz
zalozeniu parku, po uprzednim wywiezieniu do Rzeszy wszelkich
wartosciowych
rzeczy, majatku ruchomego i nieruchomego. Ofiarami niemieckiego obozu
byli
Zydzi i Polacy. Wiekszosc wiezniów obozu stanowili Zydzi z Francji,
Belgii,
Holandii, Niemiec, Norwegii, Czech, Slowacji, Litwy, Austrii, Wegier i
Grecji.

KL Warschau stal sie takze symbolem eksterminacji Polaków w czasie II
wojny
swiatowej: na terenie obozu i w jego poblizu rozstrzeliwano wiezniów
Pawiaka, aresztu gestapo przy al. Szucha, warszawiaków z lapanek
ulicznych.
Zwloki palono na placach i w krematorium (byc moze wybudowanym
specjalnie
na potrzeby tzw. akcji 1005 - zacierania sladów nazistowskich
zbrodni).

Szacuje sie, ze ofiary smiertelne KL Warschau to lacznie okolo 20
tys.
osób. Sa to ofiary scislego obozu (zmarle w wyniku epidemii i pracy
ponad
sily) oraz osoby rozstrzelane na jego terenie lub w poblizu
zamknietej
strefy obozowej, w wiekszosci anonimowe.

Wazne swiadectwo dotyczace wygladu obozu w momencie zakonczenia wojny
zlozyla w Okregowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Warszawie
w
1975 r. Janina Zelazowska. Jako pracownik PCK brala udzial w
ekshumacji
zwlok osób pomordowanych przez niemieckiego okupanta przy ul.
Zamenhofa. Z
protokolu jej zeznan dowiadujemy sie o istnieniu trzech krematoriów,
sali
tortur, a takze o miejscu, w którym dokonywano egzekucji.

Na terenie obozu koncentracyjnego widziala ona cztery dziedzince
uslane
gruba warstwa prochów ludzkich. Prochami ludzkimi, wedlug jej
swiadectwa,
równiez byly wypelnione otwory kanalów. W jednym z korytarzy
wieziennych, w
jego koncu zbudowana byla kuchnia z rusztem o wielkosci czlowieka.
Pod
paleniskiem tego pieca kuchennego byl duzy dól wypelniony prochami
ludzkimi.

W obozie znajdowal sie tez specjalny trzepak, sluzacy do egzekucji
wiezniów. Chronil mury przed sladami kul. Byla to duza rama obita
materialem workowym, wylozonym wewnatrz gruba warstwa siana. Stala po
drugiej stronie rowu, przy którym gestapowcy rozstrzeliwali wiezniów.
Wedlug zeznan Zelazowskiej, sciany drugiego dziedzinca pokryte byly
malowidlami. Odbywaly sie tam uczty z muzyka. W czasie tych uczt
prowadzono
po kilkunastu wiezniów, na których gestapowcy przy uzyciu pejczy i
broni
palnej urzadzali "polowanie". W jednym z budynków KL Warschau
znajdowala
sie sala tortur wyposazona miedzy innymi w szyny zawieszone u sufitu,
ze
zwisajacymi pretami metalowymi, zakonczonymi uchwytami do rak i nóg.

W planach nazistów byla dalsza rozbudowa obozu, lecz zblizajacy sie
od
wschodu front pod koniec lipca 1944 r. zmusil Niemców do ewakuacji
obozu.
Dzien przedtem, 27 lipca 1944 r., wszystkich, którzy nie mogli isc i
zglosili sie do izby chorych, razem z przebywajacymi w obozowym
rewirze
chorymi, rozstrzelano; razem okolo 400 osób. Pozostali wiezniowie w
letnim
upale przeszli trase z Warszawy do Kutna, gdzie 2 sierpnia zaladowano
ich
po sto osób do wagonów towarowych i wywieziono do obozu w Dachau.
Szacuje
sie, ze w tym marszu smierci moglo zginac nawet 2000 osób, czyli
polowa
wiezniów.

5 sierpnia 1944 r. zolnierze batalionu AK "Zoska" w brawurowej akcji
zdobyli obóz. Bylo to pierwsze wielkie zwyciestwo powstanców.
Wyzwolono -
wedlug danych dowództwa AK - 348 wiezniów, w tym 24 kobiety. Obozu
bronilo
okolo 90 esesmanów. Wczesniej, pierwszego dnia powstania, wolnosc
odzyskalo
50 wiezniów Gesiówki pracujacych w niemieckich magazynach mundurowych
i
zywnosciowych przy ul. Stawki, w rejonie bylego Umschlagplatzu. Ze
strategicznego punktu widzenia Gesiówka miala marginalne znaczenie
dla
powstanców, a wynik starcia byl niepewny. Przewazyly wzgledy
humanitarne.
Chodzilo o uratowanie zycia Zydom, którzy w kazdej chwili mogli byc
zgladzeni przez esesmanów z Gesiówki i Pawiaka.
Czesc oswobodzonych Zydów przylaczyla sie do powstania, glównie
wykonujac
zadania pomocnicze lub bezposrednio pomagajac cywilom. Byli tez i
tacy,
którzy z bronia w reku walczyli z Niemcami.

Juz na poczatku 1945 r., od stycznia do maja przy ulicy Gesiej
funkcjonowal
obóz NKWD. W straszliwych warunkach przetrzymywano tam zolnierzy
Armii
Krajowej, jenców i "innych przestepców". Zachowaly sie
fragmentaryczne
przekazy o egzekucjach w tym obozie, dokonywanych przez NKWD.

Nastepnie obóz przejelo UB. Jako pierwszych osadzono w nim
niemieckich
jenców wojennych. W latach 1945 - 1949 miejsce to bylo jednym z
najwiekszych jenieckich obozów w Europie. W roku 1949, kiedy
wiekszosc
jenców zwolniono, utworzono tam Centralne Wiezienie - Osrodek Pracy w
Warszawie, inaczej Centralne Wiezienie Warszawa II Gesiówka. Odbywali
w nim
kare zarówno "wrogowie klasowi" skazani wyrokami Komisji Specjalnej
do
Walki z Naduzyciami i Szkodnictwem Gospodarczym, jak i kryminalisci.
Produkowali oni m.in. materialy budowlane wykorzystywane przy
odbudowie
Warszawy, np. plyty pokrywajace pl. Defilad przed Palacem Kultury i
Nauki
im. Józefa Stalina.
W 1956 r. komunistyczny obóz zlikwidowano. W obozie tym ponioslo
smierc ok.
1800 osób. Nie wiemy dokladnie, gdzie zostaly pochowane, byc moze na
jednym
z podwórzy Gesiówki. W latach szescdziesiatych ubieglego stulecia
ostatecznie rozebrano wypalony budynek Gesiówki. Obecnie w tym miejscu
jest
park, miejsce wypoczynku dla mieszkanców pobliskich osiedli Muranowa.


Jest to fragment publikacji IPN "Konzentrationslager Warschau.
Historia i
nastepstwa", opublikowany w "Rzeczpospolitej" nr 222 (7819) w dn. 22
wrzesnia 2007 pt. "Nieznany KL Warschau".

Promocja ksiazki odbedzie sie 27 wrzesnia (czwartek) o godz. 16.00 w
Muzeum
Powstania Warszawskiego w audytorium Jana Nowaka-Jezioranskiego.
W promocji udzial wezma: prof. Tomasz Szarota, historyk IH PAN, Marek
Nowakowski, pisarz, oraz Boguslaw Kopka.


Autor (ur. 1969 r.) jest doktorem nauk humanistycznych, pracownikiem
Biura
Edukacji Publicznej IPN, sekretarzem stowarzyszenia Archiwum
Solidarnosci w
latach 1994 - 2004.
Autor pracy "Obozy pracy w Polsce 1944 - 1950. Przewodnik
encyklopedyczny"
(2002) oraz wspólautor opracowan: "Stan wojenny w dokumentach wladz
PRL
1980 - 1983" (2001) oraz "Operacja "Poeta". Sluzba Bezpieczenstwa na
tropach Czeslawa Milosza" (2007).


--
Archiwum postow odrzuconych: http://www.niusy.net/

"Rafał

unread,
Nov 13, 2007, 2:06:57 PM11/13/07
to
On Tue, 25 Sep 2007 19:10:26 -0700 Alec <a.sh...@shaw.ca> wrote:
> Historia obozu koncentracyjnego przy ul. Gesiej
> Boguslaw Kopka, IPN
> 24.09.2007/AP
> Muzeum Historii Zydów Polskich powstaje na terenie bylego obozu
> koncentracyjnego KL Warschau, o którym powszechnie nie wie sie zbyt wiele.
> Zostal on utworzony dla Zydów z warszawskiego getta.
...

> Promocja ksiazki odbedzie sie 27 wrzesnia (czwartek) o godz. 16.00 w Muzeum
> Powstania Warszawskiego w audytorium Jana Nowaka-Jezioranskiego. W promocji
> udzial wezma: prof. Tomasz Szarota, historyk IH PAN, Marek Nowakowski,
> pisarz, oraz Boguslaw Kopka.

Byłem na tym spotkaniu, kupiłem i przeczytałem książkę (Bogusław Kopka
"Konzentrazionslager Warschau. Historia i następstwa"), która zainteresowała
mnie ze względu na badania ideologii i propagandy Radia Maryja, w którym od lat
propagowana jest sfałszowana wersja obozu.

Początkowo myślałem o pominięciu części dokumentacyjnej , ale okazała się ona
niezwykle interesująca i istotna dla poznania wydarzeń wokół śledztwa w sprawie
KL Warschau. Dokumentacja to głównie protokoły zeznań świadków przesłuchiwanych
od 1945 do 2005 r. Pomiędzy poszczególnymi seriami przesłuchań było kilka
długich przerw. Po najdłuższej z nich, trwającej od 1948 r. do pracy raźno
przystąpiła w 1973 r. sędzia Maria Trzcińska, która, z pewnymi przerwami,
przesłuchiwała kolejnych świadków do 1990 r.

W kolejnej serii przesłuchań, od 2002 do 2005 r. kilku prokuratorów zajmowało
się po części kontynuacją śledztwa, ale w większym stopniu sprawdzaniem
wątpliwych wniosków, do których doszła M. Trzcińska i opublikowała je w 2002 r.
w związanym z Radiem Maryja Polskim wydawnictwie Encyklopedycznym w książce
"Obóz zagłady w centrum Warszawy. Konzentrationslager Warschau". Co wynika z
przesłuchań?

gazy

Pierwsze wieści o używaniu gazów trujących w KL Warschau pojawiają się w
zeznaniach Ewy K. z 1988 r. Ta sama osoba nie wspomniała o gazach poprzednio, w
obszernym zeznaniu w 1973 r. Następnie o gazach zeznał w tym samym roku
Mieczysław O.: "Dochodził stamtąd permanentnie swąd przypominający fosgen". Ten
sam świadek wezwany ponownie w 2004 r. prostuje kilka nieścisłości. M.in. nie
używał nazwy "KL Warschau", bo jej nie znał, sugerowała ją i wpisała do zeznań
sędzia Trzcińska. Protokół z 1988 r. błędnie przypisuje mu zeznanie o
wywiezieniu na cmentarz żydowski tysięcy zwłok w latach 1943-44. Tymczasem
świadka nie było w Warszawie w 1944 r. I wreszcie świadek stwierdza, że nie
mówił o dochodzącym zapachu fosgenu, który jest "gazem bezzapachowym o
działaniu żrąco-duszącym", informował jedynie M. Trzcińską o działaniu różnych
gazów trujących, o które pytała.

obozy

Nie ma wątpliwości co do istnienia Arbeitserziehunglager/Konzentrationslager
Warschau, potem KL Lublin (KL Warschau stał się oddziałem obozu na Majdanku) od
marca 1943 do lipca 1944. Za to większość świadków nie widziała zabudowań
obozowych na Kole ani koło dworca Warszawa Zachodnia, ani masowych
rozstrzeliwań w lasku na Kole. Wielu zeznających w czasie wojny mieszkało w
pobliżu albo często przechodziło koło tych miejsc i mimo tego nie dostrzegło
więźniów, baraków obozowych, wież strażniczych ani transportów zwłok. Nie ma
dokumentów dotyczących takich obozów ani zeznań ewentualnych więźniów.
Niektórzy świadkowie wręcz mieszkali w domniemanym obozie na Kole, który okazał
się być spalonym przez Niemców w 1944 r. osiedlem jednoizbowych drewnianych
domków albo byli na zorganizowanych przez szkołę półkoloniach w lasku na Kole.
Piece krematoryjne na Kole okazały się być kotłownią zbudowaną po wojnie
(zeznania nr 140, 141, 143, 153).

tunel

Bardzo ciekawa jest sprawa tuneli przy dworcu Warszawa Zachodnia. W czerwcu
1988 Lucjan D. zeznał, że jego zmarły ojciec, który pracował w latach 60-tych w
przedsiębiorstwie odgruzowującym tunele twierdził, że w czasie wojny służyły
one do mordowania przez gazowanie. Wiadomości co najmniej z drugiej ręki, ale
M. Trzcińska drąży sprawę, szuka informacji u byłych pracowników Instytutu
Aerodynamiki, z których jeden zaprzecza jednak żeby jakieś śmigła produkowane
tam w czasie wojny były umieszczane w tunelu. Trzcińska wypytuje też kolejarzy.
Pojawia się wątek wież zbudowanych na dworcu i wątek zamknięcia tunelu przez
Niemców. Najobficiej zeznaje Feliks J. - zeznaje i kilka lat później umiera. W
2002 r. rodzina zeznaje, że wbrew zapisowi w protokole J. nie miał wyższego
wykształcenia (sztuczne podwyższanie wykształcenia niektórych świadków to chyba
hobby Trzcińskiej), ani nie pracował jako maszynista. Rodzinie nic nie
opowiadał o widzianych przez siebie zbrodniach - poza jedną, o zastrzeleniu
przez Niemców jego ojca na moście Poniatowskiego - co było nieprawdą, bo
przyczyną jego śmierci była choroba wątroby. Świadkowi J. zdarzało się też
w niewiadomym celu wynosić z domu ubrania żony. Jego syn zeznał, że "ojciec był
mitomanem, który koloryzował fakty historyczne, często umieszczając siebie w
roli głównej". Zapewne wpłynął na to tętniak mózgu.

W zeznaniach zebranych już po zakończeniu pracy w Oddziałowej Komisji Ścigania
Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu przez Trzcińską okazuje się, że w tunelu nie
było wentylatorów, w każdym razie nie stwierdzili ich inżynierowie projektujący
jego rozbudowę w 1972 r. Natomiast zostały zainstalowane później, właśnie w
związku z wydłużeniem tunelu. Jeden z inżynierów zeznaje w 2004 r.: "[...]
Wówczas [Trzcińska] powiedziała mi, że jak się nie zastanowię i nie odwołam
swoich wcześniejszych oświadczeń negujących komorę gazową w tunelu, to zostanie
prześwietlony cały mój życiorys, poczynając od szkoły podstawowej. Zostanie
sprawdzone czy nie zabrałem komuś jakiejś gumki w szkole, a po ukończeniu nauki
czy nie ukradłem chociaż jednego gwoździa na budowie, a potem w czasie pracy w
biurze projektów czy nie wynosiłem kalki i materiałów biurowych, i radziła mi
się poważnie nad tym zastanowić. [...]" Po tej rozmowie inżynier zdenerwował
Trzcińską dostarczeniem dokumentacji wentylatorów umieszczonych w tunelu, które
sam zaprojektował, ale zaproszeni przez nią "biegli" stwierdzili, że
"<<zaprojektowana przeze mnie komora wentylacyjna wraz z częścią naziemną jest
identyczna jak banie gazowe z lat okupacji, które służyły do uśmiercania ludzi
w tunelu>>. Ich stanowisko bardzo mnie zdziwiło, ponieważ nie wyobrażałem sobie
jak mogłem podświadomie, nie znając ani nie słysząc o budowie poprzedniej
konstrukcji, zaprojektować identyczną." Inny przesłuchiwany inżynier powtarza
słowa tamtego inżyniera po rozmowie z Trzcińską: "jakiś idiota wpadł na pomysł,
żeby zrobić z projektu wentylacji tunelu w ciągu ulicy Bema komory gazowe".

Inny świadek zgłosił się sam w 2004 r., bo słuchał... audycji Radia Maryja. Był
zbulwersowany opowieściami o obozie i komorze gazowej przy dworcu, których nie
widział przebywając tam w czasie wojny. Nie słyszał też o takich obiektach od
ojca, który był zwrotniczym i pracował kilkadziesiąt metrów od tunelu. Świadek
najpierw poszedł na wystawę o KL Warschau w Urzędzie Dzielnicy Wola, o której
dowiedział się z audycji i próbował opowiedzieć organizatorom jak było
naprawdę. Jeden z organizatorów stwierdził, że jeżeli jego ojciec nie mówił o
komorze gazowej, to widocznie był volkdeuschem. Świadek potem odnalazł drogę do
OKŚZpNP i złożył zeznanie.

Zeznaniami jednego ze świadków (nr 136) Trzcińska nie była zainteresowana, bo
chętna do zeznawania w rozmowie telefonicznej powiedziała Trzcińskiej, że nie
słyszała o mordowaniu ludzi przy użyciu gazu w tunelu, przez który często
chodziła w czasie wojny. Zeznanie udało się złożyć wiele lat później, w 2004
r., kiedy Trzcińska już nie pracowała w Komisji.

Słynna (z audycji Trzcińskiej w RM) rozbiórka historycznych wentylatorów komory
gazowej w latach 90-tych była związana z potrzebą rozbudowy tunelu, w której
jedna z komór wentylatorów przeszkadzała.


Wątpliwe jest też istnienie komór gazowych w KL Warschau, czyli przy ul. Gęsiej
(Anielewicza). Zeznania są sprzeczne.

Drobny szczegół: niektórych z zeznań cytowanych w książce Trzcińskiej z 2002 r.
nie ma w aktach sprawy. M.in. zeznań Adeli K. (nr 169), która stwierdziła w
2005 r., że widzi rozbieżności między złożonymi przez nią zeznaniami, a tekstem
w książce Trzcińskiej.

Streściłem tylko część zeznań, w których można znaleźć jeszcze wiele zabawnych
historii przesłuchiwania przez Trzcińską. Coraz mniej zabawnych, bo bardzo do
siebie podobnych. Ten opis powinien dać pojęcie o tym jak wyglądało śledztwo w
wykonaniu M. Trzcińskiej. Bardzo radiomaryjnie, nieprawdaż?


R.
--
Jeżeli upadnie cywilizacja zachodnia, to będzie szansa na odbudowę cywilizacji
chrześcijańskiej. (dr Stanisław Krajski, Radio Maryja, 10 X 2001)

mkarwan

unread,
Nov 21, 2007, 3:56:23 AM11/21/07
to
Użytkownik " "Rafał Maszkowski <r...@icm.edu.pl>"
<=?ISO-8859-2?Q?=20=22Rafa=B3?= Maszkowski <r...@icm.edu.pl>> napisał w
wiadomości news:fhcskh$uqk$1...@achot.icm.edu.pl...

> Byłem na tym spotkaniu, kupiłem i przeczytałem książkę (Bogusław Kopka
> "Konzentrazionslager Warschau. Historia i następstwa"), która
> zainteresowała
> mnie ze względu na badania ideologii i propagandy Radia Maryja, w którym
> od lat
> propagowana jest sfałszowana wersja obozu.
>
Pan omawia książkę, czy także cytuje je fragmenty?
Pytam, bo brak w pańskiej wypowiedzi zaznaczenia cytatów i numerów stron z
książki, o której Pan pisze.
Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages