Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Czy rtęć z termometra jest szkodliwa?

336 views
Skip to first unread message

arkadiusz...@neostrada.pl

unread,
Oct 3, 2005, 6:07:40 PM10/3/05
to
Zbił mi się termometr i wyleciała rtęć,pozbierałem ją kartką do kupy i
wyżuciłęm.Resztę odkurzyłem i zmyłem mokrą ścierką.Czy dobrze zrobiłem i czy
nie jest to szkodliwe dla mojej rodziny ?Proszę o jak najszybszą odpowiedz.


tornad

unread,
Oct 3, 2005, 9:25:28 PM10/3/05
to
> Zbił mi się termometr i wyleciała rtęć,pozbierałem ją kartką do kupy i
> wyżuciłęm.Resztę odkurzyłem i zmyłem mokrą ścierką.Czy dobrze zrobiłem i czy
> nie jest to szkodliwe dla mojej rodziny ?Proszę o jak najszybszą odpowiedz.
>
Alez tak! Zrobiles wszystko po mistrzowsku, bez najmniejszych zastrzezen;
mozesz byc z siebie dumny. Jestes wybitnie inteligentny, no wprost brak mi slow
na pochwaly. No, moze za wyjatkiem tego, ze nie trzeba bylo odkurzac. Zapewne
wiesz, ze pary rteci sa kilkanascie razy ciezsze od powietrza i praktycznie
sciela sie po podlodze. Jesli mieszkasz na pietrze, to z czasem splyna do
sasiada a potem do piwnicy. Na szczescie zostalo tego niewiele, gdyz wszystko
zebrales do kupy i "wyżuciłęs". Co prawda za bardzo nie wiem co to slowo
oznacza, ale domyslam sie, ze to badziewie powedrowalo do smietnka. Resztki
tego zywego srebra, ktore rozprysnelo sie i w postaci mikroskopijnych kuleczek
gdzies tam jeszcze zostalo, szybko sie utlenia i mozesz spac spokojnie. Byle na
lozku a nie na podlodze. I przez kilka dni nie urzadzaj w tym pomieszczeniu
hulanki. Pozdrowienia

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Tomasz Dryjanski

unread,
Oct 4, 2005, 2:24:42 AM10/4/05
to

Akurat odkurzanie nie było może najlepszym pomysłem,
bo doskonale rozpyliło resztki rtęci po pomieszczeniu.
Ale to tylko tak dla zasady, bo ta niewielka ilość która
pozostała nie powinna wam zaszkodzić.
Jeśli jesteś przewrażliwiony, możesz wziąć sproszkowaną
siarkę (nie z zapałek, tylko prawdziwą!) i natrzeć szczeliny
w podłodze w pobliżu miejsca zdarzenia.

T. D.

PS. Jeśli ortografia sprawia Ci problemy, zawsze możesz
zainwestować w moduł sprawdzania pisowni (spellchecker)

Aleksander Nabaglo

unread,
Oct 4, 2005, 8:01:49 AM10/4/05
to
!

arkadiusz...@neostrada.pl napisał(a):


> Zbił mi się termometr i wyleciała rtęć,pozbierałem ją kartką do kupy i
> wyżuciłęm.Resztę odkurzyłem i zmyłem mokrą ścierką.Czy dobrze zrobiłem i czy

Organizm ludzki najsilniej wchlania rtec
poprzez pluca -- pozniej nie wie co z nia
zrobic, nie potrafi jej wydalac.
Odkurzacz zas przemielil male kropelki w mikroskopijne
kropelki, ktore majac wielokronie wieksza powierzchnie
kontaktu z powietrzem mogly sprawniej wyparowac,
pomogl im w tym strumien cieplego powietrza przeciskajacego
sie przez worek zbierajacy smieci.

> nie jest to szkodliwe dla mojej rodziny ?Proszę o jak najszybszą odpowiedz.

Policz ile bylo tej rteci i podziel na ilosc osob.

--
A
.

Piotr K. Olszewski

unread,
Oct 4, 2005, 8:48:03 AM10/4/05
to
Arkadiusz Winiewski napisał:

>Czy dobrze zrobiłem i czy
> nie jest to szkodliwe dla mojej rodziny ?

Sprawa rtęci z rozbitego termometru pojawia się regularnie na pl.sci.chemia.
Odsyłam do archiwum. Prezentowane są różne postawy od propozycji jak
najszybszej zamiany mieszkania po wzruszenie ramionami. Wśród chemików (IMHO)
przeważa opinia, że niebezpieczeństwo związane z rozbitym termometrem jest
mniejsze niż odczuwane przez społeczeństwo.

tornad napisał:


>Resztki tego zywego srebra, ktore rozprysnelo sie i w postaci
>mikroskopijnych kuleczek gdzies tam jeszcze zostalo, szybko sie
> utlenia i mozesz spac spokojnie

Wśród chemików (IMHO) panuje przekonanie, że rtęć -jako metal szlachetny -
trudno utlenia sie tlenem z powietrza. Odmienne zdanie - poparte rzecz jasna
doświadczeniem - zaowocuje z pewnością Noblem. Oby dla Polaka.

Tomasz Dryjański napisał:


>Jeśli jesteś przewrażliwiony, możesz wziąć sproszkowaną
>siarkę (nie z zapałek, tylko prawdziwą!) i natrzeć szczeliny
>w podłodze w pobliżu miejsca zdarzenia.

Wśród chemików (IMHO) panuje zgoda, że zastosowanie siarki w tej sytuacji mija
się z celem: reaguje zbyt powoli. Lepszym rozwiązaniem jest ścierka nasączona
tiosiarcanem sodu.

Aleksander Nabaglo napisał:


>Odkurzacz zas przemielil male kropelki w mikroskopijne
>kropelki, ktore majac wielokronie wieksza powierzchnie
> kontaktu z powietrzem mogly sprawniej wyparowac,

Aczkolwiek użycie _zwykłego_ odkurzacza jest potępiane przez znawców tematu, to
paradoksalnie szybkie odparowanie rtęci ORAZ intensywne przewietrzenie
pomieszczeń PO odkurzaniu jest lepszym rozwiązaniem (IMVHO) niż pozostawienie
ewentualnych kropelek rtęci do powolnego odparowywania.

(gościnnie na liście fizyków) Piotr

tornad

unread,
Oct 4, 2005, 11:52:32 AM10/4/05
to
>Milo poczytac opinie fachowca. W zasadzie kazdy z nas jest tu gosciem. Twoja
wypowiedz trzyma sie kupy. Ja chcialbym sie swoiscie usprawiedliwic traktujac
sprawe nieco mniej powaznie, niz nalezaloby. Otoz ilosc rteci wylana z
rozbitego termometru nie jest jakos katastrofalnie dla zdrowia grozna. Gdyby
tak bylo, to populacja ludnosci znacznie by sie zmniejszyla. Ja bylem swiadkiem
i slyszalem o wielu takich przypadkach i nie spowodowalo to jakichs
namacalnych, szkodliwych dla zdrowia skutkow. Sam kiedys beztrosko bawilem sie
dosc duzymi ilosciami rteci i wydaje mi sie, ze jestem jeszcze normalny,
chociaz nic nie wiadomo, sam nie jestem w stanie tego ocenic. No moze
przesadzilem z tym czasem naturalnego wyparowania czy utlenienia sie rteci ale
ten proces zachodzi. Nobla nie dostane ale wiem, ze np. swiatlo ultrafioletowe
gwaltownie inicjuje i przyspiesza proces ultleniania sie par Hg do postaci
tlenku, czyli popularnego i uzywanego jako barwnik, cynobru. W pracy zawodowej
rowniez bawilem sie z rtecia i to w ilosciach kilogramowych. Okreslalem
objetosci nieforemnych materialow przez ich zanurzanie w rteci. Zauwazylem, ze
po kilkunastu godzinach na powierzchni tego niby szlachetnego metalu zawsze
powstawala warstewka ciemnego nalotu, ktory przed "badaniami" musialem usuwac.
Wiec uwazam, ze jednak sie utlenia, czy wchodzi w reakcje z powietrzem
atmosferycznym. Nalezy miec na uwadze fakt, ze rtec w temperaturze
otoczenia "pracuje" na goraco; zloto w stanie plynnym tez powoli, ale reaguje.
Reasumujac uwazam, ze kilka gramow rteci na podlodze nie jest zyciowym
problemem; oczywiscie nie zalecam codziennego rozbijanie termometrow,
termostatow i przekaznikow energetycznych, czy tez beztroskiego zlocenia metali
metoda wcierania amalgamatow i inhalacji par rteci... Przed dawnymi wielu laty,
w czasie zlocenia jednej z kopul cerkwi w Moskwie "pogiblo 50 raboczych". I co
ciekawe zgineli nie ci, ktorzy na tym dachu te miedziane blachy zlocili, lecz
ci, ktorzy w tym czasie pracowali w podziemiach tej cerkwi. Problem
szkodliwosci rteci i w ogole metali ciezkich powstal, gdy rybacy, bodajze
jaoponscy, masowo sie potruli po spozyciu zatrutych rtecia ryb. Ale trzeba
wiedziec, ze nie zatruli sie czysta rtecia tylko metylkiem czy metylanem rteci,
ktory powstal w organizmach tych ryb. Ten organiczny zwiazek zawierajacy rtec,
jest tysiac razy bardziej toksyczny od samej rteci i byc moze z tego powodu
teraz na zimne sie dmucha. Pozdrowienia.

Piotr K. Olszewski

unread,
Oct 4, 2005, 1:48:39 PM10/4/05
to
tornad napisał
> > Arkadiusz Winiewski napisał:

[ciach - kilkadziesiąt linijek niepotrzebnych cytatów!]

> Nobla nie dostane ale wiem, ze np. swiatlo ultrafioletowe
> gwaltownie inicjuje i przyspiesza proces ultleniania sie par Hg do postaci
> tlenku, czyli popularnego i uzywanego jako barwnik, cynobru.

Ech....! Zostaw może sprawy związków chemikom:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Cynober

> Okreslalem objetosci nieforemnych materialow przez ich zanurzanie w rteci.
> Zauwazylem, ze po kilkunastu godzinach na powierzchni tego niby
> szlachetnego metalu zawsze powstawala warstewka ciemnego nalotu, ktory
> przed "badaniami" musialem usuwac.

Ciekawe... ;-) a jak usuwałeś tę warstwę ehm... tlenku?

> Reasumujac uwazam, ze kilka gramow rteci na podlodze nie jest zyciowym
> problemem;

No.. różnie bywa:
http://niusy.onet.pl/niusy.html?t=artykul&group=pl.sci.chemia&aid=13994349

;-)


> w czasie zlocenia jednej z kopul cerkwi w Moskwie "pogiblo 50 raboczych". I
> co
> ciekawe zgineli nie ci, ktorzy na tym dachu te miedziane blachy zlocili, lecz
> ci, ktorzy w tym czasie pracowali w podziemiach tej cerkwi.

Bajki :-D


> Ale trzeba wiedziec, ze nie zatruli sie czysta rtecia tylko metylkiem
> czy metylanem rteci,

Metylortęcią jeśli już...

> ktory powstal w organizmach tych ryb. Ten organiczny zwiazek zawierajacy
>rtec,
> jest tysiac razy bardziej toksyczny od samej rteci i byc moze z tego powodu
> teraz na zimne sie dmucha.

Rtęć z metylortęcią ma tyle wspólnego co węgiel z cyjankiem potasu.

Zachęcam do pocztania archiwum pl.sci.chem

Piotr

tornad

unread,
Oct 4, 2005, 7:46:24 PM10/4/05
to
> tornad napisał
> > > Arkadiusz Winiewski napisał:
>
> [ciach - kilkadziesiąt linijek niepotrzebnych cytatów!]
>
> > Nobla nie dostane ale wiem, ze np. swiatlo ultrafioletowe
> > gwaltownie inicjuje i przyspiesza proces ultleniania sie par Hg do postaci
> > tlenku, czyli popularnego i uzywanego jako barwnik, cynobru.
>
> Ech....! Zostaw może sprawy związków chemikom:
> http://pl.wikipedia.org/wiki/Cynober
>
> > Okreslalem  objetosci nieforemnych materialow przez ich zanurzanie w rteci.
> > Zauwazylem, ze  po kilkunastu godzinach na powierzchni tego niby
> > szlachetnego metalu zawsze  powstawala warstewka ciemnego nalotu, ktory
> > przed "badaniami" musialem usuwac.
>
> Ciekawe... ;-) a jak usuwałeś tę warstwę ehm... tlenku?
>
> > Reasumujac uwazam, ze kilka gramow rteci na podlodze nie jest zyciowym
> > problemem;
>
> No.. różnie bywa:
> http://niusy.onet.pl/niusy.html?t=artykul&group=pl.sci.chemia&aid=13994349
>
> ;-)
Ameryka to kraj absurdow; uwazam, ze to prawda. Ostatnio lekarz, ktory dlugo i
bezskutecznie leczyl pacjenta zaskarzyl innego, ktory tego pacjenta wyleczyl o
odszkodowanie w wysokosci 350 tys. dolarow. No bo on by tyle pieniedzy zarobil
leczac nadal tego pacjenta. Sprawa w toku.

>
> > w czasie zlocenia jednej z kopul cerkwi w Moskwie "pogiblo 50 raboczych". I
> > co
> > ciekawe zgineli nie ci, ktorzy na tym dachu te miedziane blachy zlocili,
lecz
> > ci, ktorzy w tym czasie pracowali w podziemiach tej cerkwi.
>
> Bajki :-D
>Czytalem o tym w podreczniku akademickim. I to po rosyjsku! Fakt, ze byly to
czasy kiedy radziecka uczona wynalazla zywa komorke ale z tym zloceniem to
prawda.
>
> >  Ale trzeba  wiedziec, ze nie zatruli sie czysta rtecia tylko metylkiem
> > czy metylanem rteci,
>
> Metylortęcią jeśli już...
> napewno masz racje, o tym czytalem po angielsku wiec nazwa polska moze byc
nie precyzyjna ale wiadomo o co chodzi.

> > ktory powstal w organizmach tych ryb. Ten organiczny zwiazek zawierajacy
> >rtec,
> > jest tysiac razy bardziej toksyczny od samej rteci i byc moze z tego powodu
> > teraz na zimne sie dmucha.
Tego tez nie wymyslilem tylko pamietam, no byc moze sie myje jako, ze bawilem
sie rtecia wiec cos z moja mozgownica moze byc nie tak, ale nie az tak.
> Rtęć z metylortęcią ma tyle wspólnego co węgiel z cyjankiem potasu.
Poszukaj i zobacz jak wyglada ten metylortec, znana jest jej budowa, to potem
podyskutujemy.
> Zachęcam do pocztania archiwum pl.sci.chem

Archiwum owszem, ale uwazam, ze artykuly pisane przez fachowcow i specjalistow
sa co najmniej rownowaznym zrodlem poznania. Zauwazylem, ze niektorzy
uczestnicy nie dosc, ze nie wnosza do dyskusji niczego nowego, to cala swa
inwencje tworcza spalaja na krytyce wypowiedzi innych dyskutantow, wylapuja
najmniejsze potkniecia aby udowodnic.. no co? ze bardzo dobrze wiedza jak to
sie robi tyle, ze sami nie potrafia. Dlugosc fali ultrafioletu utleniajacego
rtec wynosi bodajze 254 um.


> Piotr
>
> --
> Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Wnosze poprawki zgodnie z Twoimi uwagami; z tym cynobrem to masz niepodwazalna
racje, siarczek pomylilem z tlenkiem rteci, ktory tez jest czerwony. A wszystko
dlatego, ze przypomnialo mi sie antyczne doswiadczenie "niejakiego" Lavoisiera,
ktory podgrzewal wlasnie czerwony tlenek rteci i udowodnil prawo zachowania
masy. Pozdrawiam

Piotr K. Olszewski

unread,
Oct 5, 2005, 2:26:43 PM10/5/05
to
tornad napisał:
> > > >
[ ciach! kilkadziesiąt linijek zbędnych cytatów ]

> Ameryka to kraj absurdow; uwazam, ze to prawda.

Ech! Przecież to ja jestem autorem tej historii :-D
Nie zajarzyłeś?!

> > > w czasie zlocenia jednej z kopul cerkwi w Moskwie "pogiblo 50 raboczych".

> > > ciekawe zgineli nie ci, ktorzy na tym dachu te miedziane blachy zlocili,

> > > ci, ktorzy w tym czasie pracowali w podziemiach tej cerkwi.
> >
> > Bajki :-D
> >Czytalem o tym w podreczniku akademickim. I to po rosyjsku! Fakt, ze byly to
> czasy kiedy radziecka uczona wynalazla zywa komorke ale z tym zloceniem to
> prawda.

Taka prawda, jak z tymi rowerami w Radiu Erewań ;-)
Z tego co widzę w sieci masowe zatrucie parami rtęci dotyczyło robotników
zatrudnionych przy budowie soboru Isakijewskiego w Petersburgu (na Kremlu
kopuły cerkwi wykonanne są AFAIK ze złotych listków).
http://www.nevsky-prospekt.com/isaacs.html
Historia ta, powtarzana na różnych stronach (zmienna liczba ofiar) dotyczy
ogniowej metody złocenia z użyciem amalgamatu. Aby odparować rtęć, złocony
przedmiot umieszcza się na ruszcie w piecu.
(http://hulmer.allegheny.edu/glossary.html ). Ze względów praktycznych metoda
używana była do stosunkowo małych elementów
(http://www.geocities.com/iconpainting/gold.html ). Chyba nie wyobrażasz sibie,
że ten proces odbywał się na szczycie wznoszonej kopuły? Co innego, gdy proces
odbywa się w zamkniętym pomieszczeniu, takim jak na obrazku:
http://eng.cathedral.ru/isaac/str , w którym poddawano obróbce płyty mocowane
później na kopule. W takich warunkach bez wątpienia nietrudno o zatrucie. Piszę
o tym tak szczegółowo, gdyż zasugerowałeś, iż pary rtęci spływały do podziemi!


> > Rtęć z metylortęcią ma tyle wspólnego co węgiel z cyjankiem potasu.
> Poszukaj i zobacz jak wyglada ten metylortec, znana jest jej budowa, to potem
> podyskutujemy.

Możemy podyskutować od razu! Tylko o czym? Ja nie przeczę, że organiczne
pochodne rtęci są trujące. Są. Zwróciłem jedynie uwagę, że własności
pierwiastka (C, Hg) a własności związku (KCN, CH3-Hg-Cl) to dwie różne sprawy.
Ten wątek dotyczy rtęci a nie jej pochodnych!

>Dlugosc fali ultrafioletu utleniajacego rtec wynosi bodajze 254 um.

Masz na myśli nanometry, nnie mikrometry, prawda?
No... jeśli wzbudzać pary rtęci promieniowaniem lampy rtęciowej... da się da...
(np.
http://www.fe.doe.gov/programs/powersystems/pollutioncontrols/Mercury_Control_/E
van_J._Granite_PCO-3-05-CW_1.pdf )
A dużo tego promieniowania z zakresu dalekiego ultrafioletu dociera do Ziemi
ze Słońca?

tornad

unread,
Oct 5, 2005, 4:34:02 PM10/5/05
to
Dziekuje za obszerne i rzeczowe uwagi i wyjasnienia. Jestem mile zaskoczony
Twoja gruntowna wiedza w szerokim spektrum zainteresowan. Lacznie z tymi
nanometrami oczywiscie. Ja tez sie czasem myje. No i ta historyjka o rozlanej
rteci w Ameryce wprawiles mnie w prawdziwe zdumienie. Jasnowidz jaki czy co?
Bylem swiadkiem usuwania "skazenia" gruntu rozlana banka zuzytego oleju w
wykopie fundamentowym na Quinsie w New Yorku - historia niewiele odbiegala od
tej przedlozonej przez Ciebie... Przelecialem artykul o tym soborze i niestety
utknalem na problemach fundamentowania, ktore z racji wykonywanego kiedys
zawodu szczegolnie mnie zainteresowaly. Z tym zloceniem sprawa jest mi znana,
ale to nie wyklucza, ze byc moze dach jakiejs cerkwi, niekoniecznie na Kremlu,
wypalali na kopule i po tych trupach technologie zmieniono. Ale to sa moje
domysly. Dyskusja zaczela sie od rozlanej rteci z termometru i chcialbym Cie
pochwalic za to, ze przekonales mnie i zapewne Arkadiusza, ze najlepszym
sposobem zminimalizowania skutkow jest zebranie co sie da a potem odkurzenie,
ale tak, aby wylot odkurzacza byl poza np. oknem oraz przetarcie podlogi
roztworem tiosiarczanu sodu czyli (o ile sie znowu nie myle) utrwalaczem
fotograficznym. Czy tak? Jest to o tyle istotne, ze trudno jest znalesc w sieci
gotowy na to przepis; kazdy mniej lub wiecej trafnie wyraza swoja opinie a
prawda jest gdzies po srodku. Te rteciowke i daleki ultrafiolet sobie chyba
darujemy z uwagi znowu na skutki uboczne. Jak sie znowu komus termometr rozbije
to mam gotowy sposob, ktory na wlasny uzytek bede mazywal metoda Piotra
Olszewskiego. Pozdrowienia

Piotr K. Olszewski

unread,
Oct 5, 2005, 5:12:07 PM10/5/05
to
tornad napisał:
> [...] Ja tez sie czasem myje.

Ależ...!


> [...] przekonales mnie i zapewne Arkadiusza, ze najlepszym

> sposobem zminimalizowania skutkow jest zebranie co sie da a potem odkurzenie,
> ale tak, aby wylot odkurzacza byl poza np. oknem oraz przetarcie podlogi
> roztworem tiosiarczanu sodu czyli (o ile sie znowu nie myle) utrwalaczem
> fotograficznym. Czy tak?

Nie wiem, czy wszystkie współczesne utrwalacze zawierają tiosiarczan sodu, ale
odpowiem: tak
Co do odkurzacza - zrobiłem zastrzeżenie (IMVHO). Powtórzę. Generalnie nie
należy używać odkurzacza. Można zminimalizować skutki wystawiając wylot
odkurzacza na zewnątrz (oczywiście worki jednorazowe!) ale najlepszym
rozwiązaniem jest zmiotka i szmata (ewentualnie nasączona kilkuprocentowym
roztworem tiosiarczanu).



> Jest to o tyle istotne, ze trudno jest znalesc w sieci
> gotowy na to przepis;

http://www.google.pl/search?hl=pl&q=mercury+removal+thiosulfate&lr=

> kazdy mniej lub wiecej trafnie wyraza swoja opinie a
> prawda jest gdzies po srodku.

Doskonale zdaję sobie sprawę z podzielonych głosów i opinii na temat rtęci (i
ogólnie szkodliwości życia).

pozdr,
Piotr

0 new messages