--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Akurat odkurzanie nie było może najlepszym pomysłem,
bo doskonale rozpyliło resztki rtęci po pomieszczeniu.
Ale to tylko tak dla zasady, bo ta niewielka ilość która
pozostała nie powinna wam zaszkodzić.
Jeśli jesteś przewrażliwiony, możesz wziąć sproszkowaną
siarkę (nie z zapałek, tylko prawdziwą!) i natrzeć szczeliny
w podłodze w pobliżu miejsca zdarzenia.
T. D.
PS. Jeśli ortografia sprawia Ci problemy, zawsze możesz
zainwestować w moduł sprawdzania pisowni (spellchecker)
arkadiusz...@neostrada.pl napisał(a):
> Zbił mi się termometr i wyleciała rtęć,pozbierałem ją kartką do kupy i
> wyżuciłęm.Resztę odkurzyłem i zmyłem mokrą ścierką.Czy dobrze zrobiłem i czy
Organizm ludzki najsilniej wchlania rtec
poprzez pluca -- pozniej nie wie co z nia
zrobic, nie potrafi jej wydalac.
Odkurzacz zas przemielil male kropelki w mikroskopijne
kropelki, ktore majac wielokronie wieksza powierzchnie
kontaktu z powietrzem mogly sprawniej wyparowac,
pomogl im w tym strumien cieplego powietrza przeciskajacego
sie przez worek zbierajacy smieci.
> nie jest to szkodliwe dla mojej rodziny ?Proszę o jak najszybszą odpowiedz.
Policz ile bylo tej rteci i podziel na ilosc osob.
--
A
.
Sprawa rtęci z rozbitego termometru pojawia się regularnie na pl.sci.chemia.
Odsyłam do archiwum. Prezentowane są różne postawy od propozycji jak
najszybszej zamiany mieszkania po wzruszenie ramionami. Wśród chemików (IMHO)
przeważa opinia, że niebezpieczeństwo związane z rozbitym termometrem jest
mniejsze niż odczuwane przez społeczeństwo.
tornad napisał:
>Resztki tego zywego srebra, ktore rozprysnelo sie i w postaci
>mikroskopijnych kuleczek gdzies tam jeszcze zostalo, szybko sie
> utlenia i mozesz spac spokojnie
Wśród chemików (IMHO) panuje przekonanie, że rtęć -jako metal szlachetny -
trudno utlenia sie tlenem z powietrza. Odmienne zdanie - poparte rzecz jasna
doświadczeniem - zaowocuje z pewnością Noblem. Oby dla Polaka.
Tomasz Dryjański napisał:
>Jeśli jesteś przewrażliwiony, możesz wziąć sproszkowaną
>siarkę (nie z zapałek, tylko prawdziwą!) i natrzeć szczeliny
>w podłodze w pobliżu miejsca zdarzenia.
Wśród chemików (IMHO) panuje zgoda, że zastosowanie siarki w tej sytuacji mija
się z celem: reaguje zbyt powoli. Lepszym rozwiązaniem jest ścierka nasączona
tiosiarcanem sodu.
Aleksander Nabaglo napisał:
>Odkurzacz zas przemielil male kropelki w mikroskopijne
>kropelki, ktore majac wielokronie wieksza powierzchnie
> kontaktu z powietrzem mogly sprawniej wyparowac,
Aczkolwiek użycie _zwykłego_ odkurzacza jest potępiane przez znawców tematu, to
paradoksalnie szybkie odparowanie rtęci ORAZ intensywne przewietrzenie
pomieszczeń PO odkurzaniu jest lepszym rozwiązaniem (IMVHO) niż pozostawienie
ewentualnych kropelek rtęci do powolnego odparowywania.
(gościnnie na liście fizyków) Piotr
[ciach - kilkadziesiąt linijek niepotrzebnych cytatów!]
> Nobla nie dostane ale wiem, ze np. swiatlo ultrafioletowe
> gwaltownie inicjuje i przyspiesza proces ultleniania sie par Hg do postaci
> tlenku, czyli popularnego i uzywanego jako barwnik, cynobru.
Ech....! Zostaw może sprawy związków chemikom:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Cynober
> Okreslalem objetosci nieforemnych materialow przez ich zanurzanie w rteci.
> Zauwazylem, ze po kilkunastu godzinach na powierzchni tego niby
> szlachetnego metalu zawsze powstawala warstewka ciemnego nalotu, ktory
> przed "badaniami" musialem usuwac.
Ciekawe... ;-) a jak usuwałeś tę warstwę ehm... tlenku?
> Reasumujac uwazam, ze kilka gramow rteci na podlodze nie jest zyciowym
> problemem;
No.. różnie bywa:
http://niusy.onet.pl/niusy.html?t=artykul&group=pl.sci.chemia&aid=13994349
;-)
> w czasie zlocenia jednej z kopul cerkwi w Moskwie "pogiblo 50 raboczych". I
> co
> ciekawe zgineli nie ci, ktorzy na tym dachu te miedziane blachy zlocili, lecz
> ci, ktorzy w tym czasie pracowali w podziemiach tej cerkwi.
Bajki :-D
> Ale trzeba wiedziec, ze nie zatruli sie czysta rtecia tylko metylkiem
> czy metylanem rteci,
Metylortęcią jeśli już...
> ktory powstal w organizmach tych ryb. Ten organiczny zwiazek zawierajacy
>rtec,
> jest tysiac razy bardziej toksyczny od samej rteci i byc moze z tego powodu
> teraz na zimne sie dmucha.
Rtęć z metylortęcią ma tyle wspólnego co węgiel z cyjankiem potasu.
Zachęcam do pocztania archiwum pl.sci.chem
Piotr
Archiwum owszem, ale uwazam, ze artykuly pisane przez fachowcow i specjalistow
sa co najmniej rownowaznym zrodlem poznania. Zauwazylem, ze niektorzy
uczestnicy nie dosc, ze nie wnosza do dyskusji niczego nowego, to cala swa
inwencje tworcza spalaja na krytyce wypowiedzi innych dyskutantow, wylapuja
najmniejsze potkniecia aby udowodnic.. no co? ze bardzo dobrze wiedza jak to
sie robi tyle, ze sami nie potrafia. Dlugosc fali ultrafioletu utleniajacego
rtec wynosi bodajze 254 um.
> Piotr
>
> --
> Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Wnosze poprawki zgodnie z Twoimi uwagami; z tym cynobrem to masz niepodwazalna
racje, siarczek pomylilem z tlenkiem rteci, ktory tez jest czerwony. A wszystko
dlatego, ze przypomnialo mi sie antyczne doswiadczenie "niejakiego" Lavoisiera,
ktory podgrzewal wlasnie czerwony tlenek rteci i udowodnil prawo zachowania
masy. Pozdrawiam
Ech! Przecież to ja jestem autorem tej historii :-D
Nie zajarzyłeś?!
> > > w czasie zlocenia jednej z kopul cerkwi w Moskwie "pogiblo 50 raboczych".
> > > ciekawe zgineli nie ci, ktorzy na tym dachu te miedziane blachy zlocili,
> > > ci, ktorzy w tym czasie pracowali w podziemiach tej cerkwi.
> >
> > Bajki :-D
> >Czytalem o tym w podreczniku akademickim. I to po rosyjsku! Fakt, ze byly to
> czasy kiedy radziecka uczona wynalazla zywa komorke ale z tym zloceniem to
> prawda.
Taka prawda, jak z tymi rowerami w Radiu Erewań ;-)
Z tego co widzę w sieci masowe zatrucie parami rtęci dotyczyło robotników
zatrudnionych przy budowie soboru Isakijewskiego w Petersburgu (na Kremlu
kopuły cerkwi wykonanne są AFAIK ze złotych listków).
http://www.nevsky-prospekt.com/isaacs.html
Historia ta, powtarzana na różnych stronach (zmienna liczba ofiar) dotyczy
ogniowej metody złocenia z użyciem amalgamatu. Aby odparować rtęć, złocony
przedmiot umieszcza się na ruszcie w piecu.
(http://hulmer.allegheny.edu/glossary.html ). Ze względów praktycznych metoda
używana była do stosunkowo małych elementów
(http://www.geocities.com/iconpainting/gold.html ). Chyba nie wyobrażasz sibie,
że ten proces odbywał się na szczycie wznoszonej kopuły? Co innego, gdy proces
odbywa się w zamkniętym pomieszczeniu, takim jak na obrazku:
http://eng.cathedral.ru/isaac/str , w którym poddawano obróbce płyty mocowane
później na kopule. W takich warunkach bez wątpienia nietrudno o zatrucie. Piszę
o tym tak szczegółowo, gdyż zasugerowałeś, iż pary rtęci spływały do podziemi!
> > Rtęć z metylortęcią ma tyle wspólnego co węgiel z cyjankiem potasu.
> Poszukaj i zobacz jak wyglada ten metylortec, znana jest jej budowa, to potem
> podyskutujemy.
Możemy podyskutować od razu! Tylko o czym? Ja nie przeczę, że organiczne
pochodne rtęci są trujące. Są. Zwróciłem jedynie uwagę, że własności
pierwiastka (C, Hg) a własności związku (KCN, CH3-Hg-Cl) to dwie różne sprawy.
Ten wątek dotyczy rtęci a nie jej pochodnych!
>Dlugosc fali ultrafioletu utleniajacego rtec wynosi bodajze 254 um.
Masz na myśli nanometry, nnie mikrometry, prawda?
No... jeśli wzbudzać pary rtęci promieniowaniem lampy rtęciowej... da się da...
(np.
http://www.fe.doe.gov/programs/powersystems/pollutioncontrols/Mercury_Control_/E
van_J._Granite_PCO-3-05-CW_1.pdf )
A dużo tego promieniowania z zakresu dalekiego ultrafioletu dociera do Ziemi
ze Słońca?
Ależ...!
> [...] przekonales mnie i zapewne Arkadiusza, ze najlepszym
> sposobem zminimalizowania skutkow jest zebranie co sie da a potem odkurzenie,
> ale tak, aby wylot odkurzacza byl poza np. oknem oraz przetarcie podlogi
> roztworem tiosiarczanu sodu czyli (o ile sie znowu nie myle) utrwalaczem
> fotograficznym. Czy tak?
Nie wiem, czy wszystkie współczesne utrwalacze zawierają tiosiarczan sodu, ale
odpowiem: tak
Co do odkurzacza - zrobiłem zastrzeżenie (IMVHO). Powtórzę. Generalnie nie
należy używać odkurzacza. Można zminimalizować skutki wystawiając wylot
odkurzacza na zewnątrz (oczywiście worki jednorazowe!) ale najlepszym
rozwiązaniem jest zmiotka i szmata (ewentualnie nasączona kilkuprocentowym
roztworem tiosiarczanu).
> Jest to o tyle istotne, ze trudno jest znalesc w sieci
> gotowy na to przepis;
http://www.google.pl/search?hl=pl&q=mercury+removal+thiosulfate&lr=
> kazdy mniej lub wiecej trafnie wyraza swoja opinie a
> prawda jest gdzies po srodku.
Doskonale zdaję sobie sprawę z podzielonych głosów i opinii na temat rtęci (i
ogólnie szkodliwości życia).
pozdr,
Piotr