Z opóźnieniem ale za to z przyjemnoscia odpowiadam na to Twoje proste pytanie.
Tyle, ze ono jest trudne z uwagi na inne zjawiska fizyczne biorące udzial w
każdym zjawisku. Kazde kłamstwo byleby tylko powtarzane do znudzenia, zyskuje
znamiona prawdy. Ktorys z Niemcow pelniacy role rzecznika prasowego samego
Hitlera w czasie II Wojny Swiatowej z tego zaslynal.
Temat jest obszerny ale sprobuje wytlumaczyc to w miare krotko.
W podreczniku do Fizyki dla szkol wyższych w USA, wyczytalem bardzo
prawdopodobna wersje, opis wynalezienia czy odkrycia tego, co jest powszechnie
znane pod pojęciem dylatacji czasu. Bylo to jedno z najgienialniejszych
doswiadczen myślowych Einsteina. Pan Einsteon dowiedzial się od Lorentza,
ze zegar swietlny stanowiący technicznie jedno ramie interferometru Michelsona,
może się nadawac do mierzenia czasu. I to chyba Lorentz tak ten zegar nazwal
jako zegar swietlny. Taki sam ja po latach zamierzam skonstruować ale to inna
inność.
Einstein jak wszystkimi nowościami, zainteresowal się tym zegarem i uważnie
sluchal Lorentza. Szczegolnie zainteresowal się jego teoria eteru. Lorentz,
w tym czasie wyprowadzil swój wzor na gamme i przewidział, ze taki zegar
swietlny na postoju bedzie odmierzal czas prawdziwy (proper time) a wozony
będzie zwalnial tempo swego chodu zgodnie z wyprowadzonym przez niego
współczynnikiem gamma. Tak podaly zrodla historyczne.
I wtedy Einstin przeprowadzil swoje najslynniejsze doświadczenie myślowe. Jego
rozumowanie było nastepujace. Zegar swietlny, zegar nie majacy zadnej części
ruchomej, na postoju chodzi normalnoe a bedac w ruchu w eterze, zwalnia czyli
spoznia, to nie ma na to zjawisko innego wytłumaczenia jak tylko takie, ze
temu zegarowi czas się musi dylatowac. Czyli zegar chodzi tym samym tempem bo
jest identyczny, ten sam zegar, wiec musi chodzic tak samo. A skoro zwalania
to nie ma innego wytlumazcenia niż tylko takie, ze temu zegarowi, bedacemu w
ruchu, czas się dylatuje i on ten zdylatowany czas pokazuje.
I to cale doświadczenia w oparciu o które pan Einsteom odkryl dylatacje
czasu. Już nie bede pisal, ze Einsten miał pewne braki wyobraźni
przestrzennej i nie nie był w stanie wyobrazić sobie tego, ze ten sam zegar,
na postoju, mimo swej identycznej konstrukcjimoze chodzic szybciej a wozony,
może pracowac inaczej. Nie mogl pojac, ze promien roboczy tego zegara, na
postoju leci od zrodla do lusterka i z powrotem po tej samej najkrótszej z
możliwych drodze. A w czasie ruchu, promien ten bedzie biegl po linii
zygzakowatej czyli dluzszej od na postoju. I dlatego ten zegar w ruchu,
bedzie wyznaczal nieco dluzsze interwaly czaowe czyli chodzil wolniej.
I to jest cala filozofia. Ja te sprawy przeanalizowałem, przeliczylem i
przemyslalem wielokrotnie, tam i z powrotem. Nawet udalo mi się odkryc cos
ważnego. Odkrylem druga gamme. O ile Lorentz wyprowadzil wzor na gamme, która
ja nazywam poprzeczna, to ja poszedłem dalej i odkrylem gamme podluzna. Ta
druga gamma, ktora temporary nazwalem współczynnikiem K (Tornada), jest
wieksza od gammy Lorentzowskiej i wynosi K = gamma^2. Słownie gamma do kwadratu.
Bez dalszych uzasadnien czy sporow, przyjm jako pewenik, aksjomat, postulat
czy dekret, ze dylatacja czasu w pojeciu Einstona, fizycznie nie istnieje.
Owszem, zegary swietlne, w tym atomowe, wozone, bedace w jakimkolwiek ruchu
względem osrodka, w tym próżni, zwalniają tempo swego chodu. Ale czas jako
stala materialowa uplywa w całym widzialnym Wszechswiwecie swoim stalym czyli
niezmienniczym tempem.
To utożsamienie tempa chodu zegara z tempem upływu czasu uwazam za normalny
przekręt pana Einsteina, ktory albo ma znamiona oszustwa albo tez powstal
wskutek ograniczoności czy braku wyobraźni pana Einteina.
Einstein jest autorem tego, co popularnie znane jest jako paradoks blizniat.
Ten paradoks dowodzi następnego absurdu, z którego wynika, ze skoro czas się
dylatuje to i wszystkie zjawiska w tym fizjologiczne u człowieka rowniez
powinny zwalniaac tempo swych przemian. Jest to absurd do conajmniej do
kwadratu. Podobnie jak moja nowa gamma jest kwadratem poprzedniczki tak i ten
proces szybszego starzenia się bliznaka siedzacego na Ziemi, w stosunku do
podrozujacego w przestworzach, jest mitem i absurdem podniesionym do n-tej
potęgi. Owszem zegar pokładowy bliźniaka w rakiecie lecacej z duza predkoscia
bedzie chodzil woniej ale zegar biologiczny człowieka bedzie chodzil nadal tym
samym tempem z jakim chodzil zegar biologiczny jego pra-pra-dziadka przy
saniach.
Zreszta w te pojecia dylatacji czasu i skracania się czy kontraktacji linijek,
sa ze soba sprzeczne. Skoro czas się linijce zdylatuke a ona się skroci to
predkosc swiatla musiałaby się zniemic. A ona jest stala. Zatem dla mnie
poprawnie byloby gdyby teoria zapodala, ze jak sie czas dylatuje czyli wydluza,
to i lenijka tez się powinna wydluzyc a ona ma prikaz się skracać. Oprócz tych
dwuznacznosci i absurdow zawartych w samym postulacie STW, na sprzecznosc
kontraktacji z dylatacja czasu rozwniez do tej pory nikt nie zwrocil uwagi.
Pozdr
Tornad
Dodam co się samo