niedawno na lekcji Fizyki profesor narysowal nam na tablicy przyzad do
przedstawiania paradoksu hydrostatycznego... omawial to tak:
waga szalkowa z jednej strony zawieszone ciezarki a z drogiej gwint do
dokrecania pojemnikow
i teraz jesli dokreci sie zbiorkiczek z prostopadlymi sciankami naleje sie do
wysokosci 4 cm wode i ustawi ciezarki tak zeby waga byla w rownowadze...
zamieni zbiorniczek z prostopadlymi na zbiorniczek z pochylymi scianami (o
wiekrzej obietosci) naleje sie do wysokosci 4cm wode waga tez powinna byc w
rownowadze...
w tym momencie zglupialem... wedlog mnie cos tu jest nie tak... bo w paradoksie
chodzi tylko o parcie na dno a nie o ciezar calej wody.... te zbiorniczki
powiinny byc jakos zamocowane/zawieszone... a parcie powinno byc przekazywane
przez tloczek czy cos w tym rodzaju... bo to przeciez niemozliwe ze wiecej wody
wazy tyle samo co mniej...
wiec zadaje pytanie czy zbiorniczki nie sa w jakis sposob zawieszone...
Profesor mowi ze nie...ale i tak mu nie wierze :D... jak to dziala? w koncu bo
spac spokojnie po nocach nie moge...
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Z tego, co piszesz, to rzeczywiście wygląda, że w doświadczeniu jest
mierzony
ciężar pojemników, a nie parcie na dno. Ja też bym nie wierzył temu
profesorowi.
Witek
powiedz zeby udowodnil wam to:P
niech wykona takie doswiadczenie
mat
> Z tego, co piszesz, to rzeczywiście wygląda, że w doświadczeniu jest
> mierzony
> ciężar pojemników, a nie parcie na dno. Ja też bym nie wierzył temu
> profesorowi.
Zlezy, co to za "profesor"? Moze to absolwent WSP, ktory gdzie indziej sie
nie dostal i skonczyl studia ot - tak sobie :)
--
(STS)
takich odpowiedzi sie spodziewalem.... dzieki :D....