Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Studiowanie fizyki w poznym wieku

299 views
Skip to first unread message

pebesiak

unread,
May 29, 2012, 6:35:41 PM5/29/12
to
Moje pytanie dotyczy studiow na Wydziale Fizyki UW.
Czy osoba w miare pojetna, ale nie bedaca geniuszem
matematyczno-fizycznym ma szanse na ukonczenie takich studiow, a
nastepnie kariere naukowa, jesli ma juz 29 lat? Czy przyjmuja w ogole
takich staruchow na studia dzienne?
Szczegolnie interesuja mnie zagadnienia zwiazane z fuzja termojadrowa. Z
tego, co wiem, w Polsce zajmuje sie tym glownie Instytut Fizyki Plazmy i
Laserowej Mikrosyntezy. Co musialbym zrobic, zeby pracowac nad tymi
zagadnieniami w przyszlosci?

Pozdrawiam

--
PJ

bartekltg

unread,
May 29, 2012, 7:12:40 PM5/29/12
to
W dniu 2012-05-30 00:35, pebesiak pisze:
> Moje pytanie dotyczy studiow na Wydziale Fizyki UW.
> Czy osoba w miare pojetna, ale nie bedaca geniuszem
> matematyczno-fizycznym ma szanse na ukonczenie takich studiow, a
> nastepnie kariere naukowa, jesli ma juz 29 lat? Czy przyjmuja w ogole
> takich staruchow na studia dzienne?

Przyjmują, nawet starszych;)
Parę lat ze mną studiował człowiek na oko 50 letni.
Nawet wskoczył na doktorat.
Szansa na skończenie... matematyka pomaga, na teorii trzeba
ją znać dobrze, ale geniuszy nie jest tak dużo;)

> Szczegolnie interesuja mnie zagadnienia zwiazane z fuzja termojadrowa. Z
> tego, co wiem, w Polsce zajmuje sie tym glownie Instytut Fizyki Plazmy i
> Laserowej Mikrosyntezy. Co musialbym zrobic, zeby pracowac nad tymi
> zagadnieniami w przyszlosci?

Tu masz wymagania na poważne stanowisko:
http://www.ifpilm.pl/ifpilm.pl/pl/praca/216-adiunkt-asystent-fizyka

A szybciej, zaczepić się w czasie studiów. W wielu
miejscach wystarczy napisać i coś człowiekowi do roboty
znajdą (a _niektóre_ nawet jakieś drobniaki zapłacą:).
Nie gwarantuje to nijak zatrudnienia się na poważnie,
ale poznajesz w ten sposób choćby kto jakimi rzeczami
się zajmuje.

Na FUW jest parę zakładów jądrowych, ale nie wiem, czy coś
w tym kierunku robią. No i sprawdź Instytut Problemów Jądrowych.



pzdr
bartekltg


Delfino Delphis

unread,
May 30, 2012, 6:21:06 AM5/30/12
to
pebesiak wrote:

> Czy osoba w miare pojetna, ale nie bedaca geniuszem
> matematyczno-fizycznym ma szanse na ukonczenie takich studiow

Da radę, ale łatwo nie będzie. Dobrze się zastanów czy chcesz się pchać w
ciała kwaternionów czy przestrzenie hermitowskie. Mnie do tej pory operatory
nilpotentne straszą po nocach ;)

Ghost

unread,
May 30, 2012, 7:16:41 AM5/30/12
to

Użytkownik "Delfino Delphis" <Delf...@wytnijto.op.pl> napisał w wiadomości
news:jq4saj$3ih$1...@inews.gazeta.pl...
Etam, powiem Wam, ze z wiekiem mi sie latwiej jest uczyc. Motywacja rosnie,
a i rozproszen jakby mniej. Czlowiek znacznie bardziej twardo stapa po
ziemi.

Delfino Delphis

unread,
May 30, 2012, 3:23:26 PM5/30/12
to
Ghost wrote:

> Etam, powiem Wam, ze z wiekiem mi sie latwiej jest uczyc. Motywacja
> rosnie, a i rozproszen jakby mniej. Czlowiek znacznie bardziej twardo
> stapa po ziemi.

Zgadza się. W dużej mierze to jest kwestia motywacji i chęci poświęcenia
czasu. Ale bez wątpienia najtrudniejszy jest pierwszy i drugi rok. Trzeci
już znacznie prostszy, a 4-5 z górki. Studia doktoranckie to w ogóle jak
wakacje, a potem to się ma studentów od brudnej roboty ;)

Lamesz

unread,
May 30, 2012, 4:40:10 PM5/30/12
to
W dniu 2012-05-30 00:35, pebesiak pisze:
> Moje pytanie dotyczy studiow na Wydziale Fizyki UW.
> Czy osoba w miare pojetna, ale nie bedaca geniuszem
> matematyczno-fizycznym ma szanse na ukonczenie takich studiow, a
> nastepnie kariere naukowa, jesli ma juz 29 lat? Czy przyjmuja w ogole
> takich staruchow na studia dzienne?

Da radę. Ku pokrzepieniu serc: zacząłem studiować fizykę (dziennie),
mając 25 lat i ostatni kontakt z matematyką w II klasie liceum o profilu
humanistycznym. Podówczas nie pamiętałem, czym jest sinus, sigmę
kojarzyłem tylko z Matplanety, a o pochodnych czy całkach nie słyszałem
w ogóle. Na studiach byłem najstarszy na roku. Teraz jestem po V
semestrze fizyki i jadę powolutku do przodu, przewalczyłem całą matmę,
relatywistykę, 2 semestry kwantówki, jądrówkę i parę innych rzeczy.

Matematyka trochę boli, fakt - dla mnie sporym szokiem po latach
"humanistyki" było zwł. zdawanie egz. teoretycznych - ale czytanie
fizyki "w oryginale" i "robienie fizyki" sprawia na tyle dużą
przyjemność, że warto zacisnąć poślady.

Miałem po drodze parę okazji, żeby "zahaczyć się" w pracy naukowej.
Wystarczy pochodzić, popytać, wykazać zainteresowanie, przeliczyć jakiś
problem, napisać jakiś program, i jest kontakt.

Skutek uboczny studiowania "w późnym wieku" jest taki, że studia zajmują
sporo czasu, więc "normalni" 19-letni studenci mieszkający z rodzicami
mają przewagę czasu. Liczenie przykładów, analiza wykładów krok po kroku
itp. będą niezbędne - zwłaszcza, jeżeli, tak jak ja, nie jesteś
geniuszem matematyczno-fizycznym. Pogodzenie tego z pracą zarobkową i
życiem rodzinnym bywa niełatwe;) ale zachęcam!

Pozdrawiam,
Lamesz

pebesiak

unread,
May 30, 2012, 4:45:21 PM5/30/12
to
On 30/05/2012 00:12, bartekltg wrote:
> W dniu 2012-05-30 00:35, pebesiak pisze:
>> Moje pytanie dotyczy studiow na Wydziale Fizyki UW.
>> Czy osoba w miare pojetna, ale nie bedaca geniuszem
>> matematyczno-fizycznym ma szanse na ukonczenie takich studiow, a
>> nastepnie kariere naukowa, jesli ma juz 29 lat? Czy przyjmuja w ogole
>> takich staruchow na studia dzienne?
>
> Przyjmują, nawet starszych;)
> Parę lat ze mną studiował człowiek na oko 50 letni.
> Nawet wskoczył na doktorat.
> Szansa na skończenie... matematyka pomaga, na teorii trzeba
> ją znać dobrze, ale geniuszy nie jest tak dużo;)
>

Powaznie? Co robil wczesniej, zanim zaczal studia? Jak go traktowali
inni studenci i kadra naukowa? Ja zdaje sobie sprawe, ze prawdopodobnie
bylbym najstarszym studentem fizyki w Polsce, a otoczenie chcialoby mi
za wszelka cene dokopac, zeby mi wybic z glowy takie ekstrawagancje.

Kariera naukowa wydaje mi sie piekna pod tym wzgledem, ze jest jedna z
nielicznych dziedzin zycia, w ktorej naprawde nie chodzi o kase. Z
drugiej strony obawiam sie, ze nie mam wystarczajacego talentu.
Moze lepsze bylyby studia na Politechnice Warszawskiej? Czy dalyby mi
wystarczajace podstawy do zajmowania sie tym, o czym pisalem?




--
PJ

Stanislaw Sidor

unread,
May 30, 2012, 5:17:08 PM5/30/12
to
On 2012-05-30 22:40, Lamesz wrote:
> W dniu 2012-05-30 00:35, pebesiak pisze:
>> Moje pytanie dotyczy studiow na Wydziale Fizyki UW.
>> Czy osoba w miare pojetna, ale nie bedaca geniuszem
>> matematyczno-fizycznym ma szanse na ukonczenie takich studiow, a
>> nastepnie kariere naukowa, jesli ma juz 29 lat? Czy przyjmuja w ogole
>> takich staruchow na studia dzienne?
>
> Da radę. Ku pokrzepieniu serc: zacząłem studiować fizykę (dziennie),
> mając 25 lat i ostatni kontakt z matematyką w II klasie liceum o profilu
> humanistycznym. Podówczas nie pamiętałem, czym jest sinus, sigmę
> kojarzyłem tylko z Matplanety, a o pochodnych czy całkach nie słyszałem
> w ogóle. Na studiach byłem najstarszy na roku. Teraz jestem po V
> semestrze fizyki i jadę powolutku do przodu, przewalczyłem całą matmę,
> relatywistykę, 2 semestry kwantówki, jądrówkę i parę innych rzeczy.
>
> Matematyka trochę boli, fakt - dla mnie sporym szokiem po latach
> "humanistyki" było zwł. zdawanie egz. teoretycznych - ale czytanie
> fizyki "w oryginale" i "robienie fizyki" sprawia na tyle dużą
> przyjemność, że warto zacisnąć poślady.


Za "komuny" bys ...
1. na fizyke nie zdal, nie majac pojecia o matematyce,
2. wylecialbys na zielona trawke po pierwszym semestrze, bo nikomu by
sie nie chcialo na studiach tlumaczyc podstaw matematyki.

A dzis ... musza jakos pozyskiwac dofinansowania z ministerstwa i aby
kierunek nie padl, biora ludzi jak leci :(

--
(STS)
"W każdej nauce tyle jest prawdy, ile w niej jest matematyki".
[Emanuel Kant]

Stanislaw Sidor

unread,
May 30, 2012, 5:26:39 PM5/30/12
to
On 2012-05-30 22:45, pebesiak wrote:

> Kariera naukowa wydaje mi sie piekna pod tym wzgledem, ze jest jedna z
> nielicznych dziedzin zycia, w ktorej naprawde nie chodzi o kase. Z
> drugiej strony obawiam sie, ze nie mam wystarczajacego talentu.
> Moze lepsze bylyby studia na Politechnice Warszawskiej? Czy dalyby mi
> wystarczajace podstawy do zajmowania sie tym, o czym pisalem?

PW nie ma tradycji jesli chodzi o studia w zakresie techniki jadrowej.
Jesli juz, to:
http://www.atom.edu.pl/index.php/ej-w-polsce/dzis/rozpocznij-studia.html

A aby pracowac naukowo nad zagadnieniami fuzji jadrowej i dostac sie do
dobrego instytutu to trzeba zrobic doktorat :)
Magister bedzie tylko "klej mieszal".

pebesiak

unread,
May 30, 2012, 6:17:09 PM5/30/12
to
Jednoczesnie studiujesz dziennie i pracujesz? Podziwiam. Ja akurat nie
zamierzam laczyc studiow z praca, bo i stac mnie na to, a co :) Wlasnie
finanse byly jednym z powodow odlozenia decyzji o rozpoczeiu tych
studiow. Pozostale przyczyny to brak jaj w mlodym wieku.

Z jakich ksiazek warto sie przygotowac przed pierwszym semestrem, zeby
sie wykazac? Czy w dalszym ciagu jest podzial na grupy A, B i C, w
zaleznosci od poziomu wiedzy? Czy moze taka role pelni obecnie podzial
na studia w trybie standardowym i indywiudalnym?



--
PJ

J.F.

unread,
May 31, 2012, 1:17:35 AM5/31/12
to
Dnia Wed, 30 May 2012 23:26:39 +0200, Stanislaw Sidor napisał(a):
> A aby pracowac naukowo nad zagadnieniami fuzji jadrowej i dostac sie do
> dobrego instytutu to trzeba zrobic doktorat :)
> Magister bedzie tylko "klej mieszal".

A nie mozna przy okazji mieszania kleju doktoratu zrobic ?
A moze wrecz przy okazji mieszania jader :-)

A druga sprawa ... mamy jakis dobry instytut gdzie mieszaja jadra, czy u
nas juz tylko mieszaja papiery ?

No i teraz jak sie chce w jadrowce robic, to nie lepiej szukac delegacji do
CERN czy ITERU ?

J.

bans

unread,
May 31, 2012, 3:33:55 AM5/31/12
to
W dniu 2012-05-30 22:45, pebesiak pisze:

> Powaznie? Co robil wczesniej, zanim zaczal studia? Jak go traktowali
> inni studenci i kadra naukowa?

Nie rob scen, my mielismy na studiach (ale to fizyka techniczna ;)
kolezanke po 50-ce, nie widze w tym nic dziwnego.


--
bans

Lamesz

unread,
May 31, 2012, 5:21:00 AM5/31/12
to
W dniu 2012-05-30 23:17, Stanislaw Sidor pisze:
Nie przeczę. Pozostaje pytanie, czy to dobrze czy źle, że osoba taka,
jak ja, nie dostałaby szansy nauczyć się fizyki. Z 80 osób, które
odebrały indeksy, zostało nas równo 8 osób - startowaliśmy z b. różnych
poziomów, ale ostatecznie wszyscy musieliśmy przeliczyć te same
przykłady i zdać te same egzaminy. Myślę, że oferując - płatne z
pieniędzy unijnych, nawiasem mówiąc - intensywne "korki" z matematyki na
I roku studiów, uczelnie nikomu krzywdy nie robią. Ci, którzy nie
potrafili ogarnąć standardowego programu matmy i fizyki, i tak już dawno
wylecieli na zieloną trawkę, a po prostu zagarnięto na początku więcej
chętnych.

Ale zdążyłem się już zorientować, że "stare dobre czasy" były lepsze po
prostu bo tak, więc nie będę się kłócił. ;)

Pozdrawiam,
Lamesz

Stanislaw Sidor

unread,
May 31, 2012, 6:27:06 AM5/31/12
to
Szanse bys dostal - wykupilbys sobie korepetycje, sam sie poduczyl,
porozwiazywal zadania z egzaminow wstepnych i w koncu zdal. Na fizyke tlumow
i z a PRL nie bylo, tylko gorzej bylo sie juz utrzymac, bo taryfy ulgowej
dla niedouczonych nie bylo, a matematyka to jezyk fizyki.
Jak ktos zdal, to zdal. Nie bylo, ze z humanistczyznej klasy liceum ... zdal
i juz, uzbieralo sie tyle punktow, co trzeba i koniec.
Potem nie dac sie wyrzucic po pierwszym semestrze i studiowac mozna bylo, co
sie chce.

> Z 80 osób, które odebrały indeksy, zostało nas równo 8 osób -
> startowaliśmy z b. różnych poziomów, ale ostatecznie wszyscy musieliśmy
> przeliczyć te same przykłady i zdać te same egzaminy. Myślę, że oferując -
> płatne z pieniędzy unijnych, nawiasem mówiąc - intensywne "korki" z
> matematyki na I roku studiów, uczelnie nikomu krzywdy nie robią. Ci,
> którzy nie potrafili ogarnąć standardowego programu matmy i fizyki, i tak
> już dawno wylecieli na zieloną trawkę, a po prostu zagarnięto na początku
> więcej chętnych.

Dzis niektore kierunki MUSZA przyjmowac kogokolwiek, bo przestana istniec, a
najwiekszy strach ma kadra nauczycieli akademickich, ze straca prace z
powodu braku studentow.

>
> Ale zdążyłem się już zorientować, że "stare dobre czasy" były lepsze po
> prostu bo tak, więc nie będę się kłócił. ;)
>

Po prostu bylo jasne - zdales, to jestes przyjety.
Aby zdac, trzeba bylo troche wysilku w to wlozyc i koniec recepty.

--
(STS)

bartekltg

unread,
May 31, 2012, 6:51:25 AM5/31/12
to
W dniu 2012-05-30 22:45, pebesiak pisze:
> On 30/05/2012 00:12, bartekltg wrote:
>> W dniu 2012-05-30 00:35, pebesiak pisze:
>>> Moje pytanie dotyczy studiow na Wydziale Fizyki UW.
>>> Czy osoba w miare pojetna, ale nie bedaca geniuszem
>>> matematyczno-fizycznym ma szanse na ukonczenie takich studiow, a
>>> nastepnie kariere naukowa, jesli ma juz 29 lat? Czy przyjmuja w ogole
>>> takich staruchow na studia dzienne?
>>
>> Przyjmują, nawet starszych;)
>> Parę lat ze mną studiował człowiek na oko 50 letni.
>> Nawet wskoczył na doktorat.
>> Szansa na skończenie... matematyka pomaga, na teorii trzeba
>> ją znać dobrze, ale geniuszy nie jest tak dużo;)
>>
>
> Powaznie? Co robil wczesniej, zanim zaczal studia?

Poważnie. Nie pamiętam. Koleżanka podpowiada, że z zawodu
chyba elektronikiem.

> Jak go traktowali
> inni studenci i kadra naukowa?

Dobrze, a jak mieli, to nie wydział prawa;)
OK, wątpie, czy dużo chodził z dziewiętnastolatkami na wódkę;)

> Ja zdaje sobie sprawe, ze prawdopodobnie
> bylbym najstarszym studentem fizyki w Polsce, a otoczenie chcialoby mi
> za wszelka cene dokopac, zeby mi wybic z glowy takie ekstrawagancje.

Jak mówiłem, to nie wydział prawa. Przynajmnie za 'mojej kadencji'
objawów wyścigu szczurów wśród studentów nie zaobserwowałem. Trochę
kujoństwa tak (-a ja mam 39 pukntow na 40; -a ja 39.5...) ale nic
poważnego.


> Kariera naukowa wydaje mi sie piekna pod tym wzgledem, ze jest jedna z
> nielicznych dziedzin zycia, w ktorej naprawde nie chodzi o kase. Z
> drugiej strony obawiam sie, ze nie mam wystarczajacego talentu.
> Moze lepsze bylyby studia na Politechnice Warszawskiej? Czy dalyby mi
> wystarczajace podstawy do zajmowania sie tym, o czym pisalem?

Ale doświadczalnie, teoretycznie? Obie uczelnie dadzą wystarczające
podstawy (choć trochę inaczej ukierunkowane) aby zacząć studiować
(w sensie samemu poznawać) rzeczy potrzebne do zajęcia się tym.

Nigdzie na świecie nie ma przedmiotu 'fuzja jądrowa w dwa semestry';-)

No i pamiętaj, że główne kierunki badań eksperymentalnych nad fuzją
to potężne projekty gdzie pracuje masa specjalistów z różnych dziedzin.
Jeden zna się na plazmie, drugi na reakcjach jądrowych, trzeci
na dokonywaniu pomiarów neutrin.

pzdr
bartekltg

bartekltg

unread,
May 31, 2012, 7:07:58 AM5/31/12
to
W dniu 2012-05-31 07:17, J.F. pisze:
Jądrówka to raczej np GSI. CERN kojarzy się bardziej z cząstkami.
No a myślisz, że gdzie nasi ludzie z np zakładu spektroskopii jądrowej
robią cześć pomiarów:)

I robią niezłe rzeczy. Nie tak dawno dzięki komorze własnej
konstrukcji[1] byli pierwszymi na swiecie, którzy zaobserwowali
rozpad trójprotonowy[2]

[1]http://zsj.fuw.edu.pl/info_badania_otpc.php
[2]http://arxiv.org/pdf/1012.4733.pdf
(jak znajdę coś bardziej zjadliwego, podrzucę)


pzdr
bartekltg

Mariusz

unread,
May 31, 2012, 10:05:27 AM5/31/12
to
On 05/31/2012 12:27 PM, Stanislaw Sidor wrote:
> Newsuser Lamesz (lam...@gazeta.pl) wrote:
>>
>> Ale zdążyłem się już zorientować, że "stare dobre czasy" były lepsze
>> po prostu bo tak, więc nie będę się kłócił. ;)
>>
>
> Po prostu bylo jasne - zdales, to jestes przyjety.
> Aby zdac, trzeba bylo troche wysilku w to wlozyc i koniec recepty.

Aż tak dobrze to nie.
Egzaminy to tylko fragment ogólnej punktacji. Dodatkowo punkty za
świadectwo, za olimpiady, no i - oczywiście - za pochodzenie :-/
A liczba miejsc na studiach dziennych była ustalona.

Inna sprawa, że rzeczywiście zwykle na fizyce dużego overbookingu nie
było...

Stanislaw Sidor

unread,
May 31, 2012, 11:26:29 AM5/31/12
to
Newsuser Mariusz (mk...@no.email.pl) wrote:
> On 05/31/2012 12:27 PM, Stanislaw Sidor wrote:
>> Newsuser Lamesz (lam...@gazeta.pl) wrote:
>>>
>>> Ale zdążyłem się już zorientować, że "stare dobre czasy" były lepsze
>>> po prostu bo tak, więc nie będę się kłócił. ;)
>>>
>>
>> Po prostu bylo jasne - zdales, to jestes przyjety.
>> Aby zdac, trzeba bylo troche wysilku w to wlozyc i koniec recepty.
>
> Aż tak dobrze to nie.

Zdales=zdostales przyjety.
Wczesniej pisalem tez o punktach.

> Egzaminy to tylko fragment ogólnej punktacji.

Kluczowy. Glowny.

> Dodatkowo punkty za
> świadectwo, za olimpiady, no i - oczywiście - za pochodzenie :-/
> A liczba miejsc na studiach dziennych była ustalona.

Mowa o konkretnym przykladzie. Na fizyke tlumy nie walily.
Nie zapelniali nawet calego rocznika na UJ czy UW.

>
> Inna sprawa, że rzeczywiście zwykle na fizyce dużego overbookingu nie
> było...

Zwlaszcza uniwersyteckiej, bo na WSP to roznie bywalo ...

--
(STS)

Lamesz

unread,
May 31, 2012, 4:35:01 PM5/31/12
to
W dniu 2012-05-31 00:17, pebesiak pisze:
Miałem podobnie. Przez lata wypierałem, że mnie ciągnie do fizyki, w
końcu zrobiłem "coming out" i nie żałuję. ;)

> Z jakich ksiazek warto sie przygotowac przed pierwszym semestrem, zeby
> sie wykazac? Czy w dalszym ciagu jest podzial na grupy A, B i C, w
> zaleznosci od poziomu wiedzy? Czy moze taka role pelni obecnie podzial
> na studia w trybie standardowym i indywiudalnym?

Inni tutaj ci na pewno lepiej doradzą, ale ja już na kilku uczelniach w
programie fizyki widziałem to, co i ja sam musiałem rąbać: Krysicki,
Włodarski: Analiza matematyczna w zadaniach. Książka (2 tomy) bardzo
systematycznie, powolutku i rzeczywiście "w zadaniach" przeprowadza
przez analizę. W zasadzie nauczyłem się różniczkować i całkować, po
prostu robiąc po kolei wszystko, co tam było, dopóki nie wychodziło
dobrze - i podobno nie jestem jedyny. Na pewno potrzebne będą od razu
podstawy fizyki na poziomie licealnym, w tym temacie znajomi polecali
mi: Halliday, Resnick: Podstawy fizyki, ale ja z tego akurat nie
korzystałem.

Z grupami, indywidualnym tokiem nauczania etc. jest inaczej na każdej
uczelni, więc ciężko mi coś powiedzieć.

Pozdrawiam,
Lamesz

Slawek Kotynski

unread,
Jun 1, 2012, 6:14:11 AM6/1/12
to
W dniu 2012-05-30 21:23, Delfino Delphis pisze:
> Ghost wrote:
>
>> Etam, powiem Wam, ze z wiekiem mi sie latwiej jest uczyc. Motywacja
>> rosnie, a i rozproszen jakby mniej. Czlowiek znacznie bardziej twardo
>> stapa po ziemi.
>
> Zgadza się. W dużej mierze to jest kwestia motywacji i chęci poświęcenia
> czasu. Ale bez wątpienia najtrudniejszy jest pierwszy i drugi rok. Trzeci
> już znacznie prostszy, a 4-5 z górki.

Kto cię egzaminował ze statystycznej? ;)

mjk

Mariusz

unread,
Jun 1, 2012, 7:06:15 AM6/1/12
to
On 05/31/2012 05:26 PM, Stanislaw Sidor wrote:
> Newsuser Mariusz (mk...@no.email.pl) wrote:
>> On 05/31/2012 12:27 PM, Stanislaw Sidor wrote:
>>> Newsuser Lamesz (lam...@gazeta.pl) wrote:
>>>>
>>>> Ale zdążyłem się już zorientować, że "stare dobre czasy" były lepsze
>>>> po prostu bo tak, więc nie będę się kłócił. ;)
>>>>
>>>
>>> Po prostu bylo jasne - zdales, to jestes przyjety.
>>> Aby zdac, trzeba bylo troche wysilku w to wlozyc i koniec recepty.
>>
>> Aż tak dobrze to nie.
>
> Zdales=zdostales przyjety.
> Wczesniej pisalem tez o punktach.
>
>> Egzaminy to tylko fragment ogólnej punktacji.
>
> Kluczowy. Glowny.

Fakt. Ale reszta też całkiem sporo ważyła. Pewnie zresztą różnie było z
tą jej "wagą" w różnych latach.

>
>> Dodatkowo punkty za
>> świadectwo, za olimpiady, no i - oczywiście - za pochodzenie :-/
>> A liczba miejsc na studiach dziennych była ustalona.
>
> Mowa o konkretnym przykladzie. Na fizyke tlumy nie walily.
> Nie zapelniali nawet calego rocznika na UJ czy UW.

Moje doświadczenia to PW FTiMS. Druga połowa lat 80-tych.
Wtedy (najwyraźniej) nie było jeszcze takich układów z finansowaniem, by
wydział ściągał jak najwięcej studentów. Był limit miejsc: albo ze
swoimi punktami załapałeś się w limit, albo nie. Jak nie, to miałeś
pecha. Nawet jak miałeś parę punktów więcej z egzaminu od gościa, który
miał max punktów za pochodzenie, to i tak na liście spadałeś za niego...

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 1, 2012, 7:56:57 AM6/1/12
to
Newsuser Mariusz (mk...@no.email.pl) wrote:
> On 05/31/2012 05:26 PM, Stanislaw Sidor wrote:
>> Newsuser Mariusz (mk...@no.email.pl) wrote:
>>> On 05/31/2012 12:27 PM, Stanislaw Sidor wrote:
>>>> Newsuser Lamesz (lam...@gazeta.pl) wrote:
>>>>>
>>>>> Ale zdążyłem się już zorientować, że "stare dobre czasy" były lepsze
>>>>> po prostu bo tak, więc nie będę się kłócił. ;)
>>>>>
>>>>
>>>> Po prostu bylo jasne - zdales, to jestes przyjety.
>>>> Aby zdac, trzeba bylo troche wysilku w to wlozyc i koniec recepty.
>>>
>>> Aż tak dobrze to nie.
>>
>> Zdales=zdostales przyjety.
>> Wczesniej pisalem tez o punktach.
>>
>>> Egzaminy to tylko fragment ogólnej punktacji.
>>
>> Kluczowy. Glowny.
>
> Fakt. Ale reszta też całkiem sporo ważyła. Pewnie zresztą różnie było z
> tą jej "wagą" w różnych latach.

Kontrowersyjne zawsze bylo "za pochodzenie", ale to chyba w latach gora 70
mialo jakies wazkie znaczenie punktowe.
Wladza tak starala sie edukowac nieinteligenckie dzieci.

>
>>
>>> Dodatkowo punkty za
>>> świadectwo, za olimpiady, no i - oczywiście - za pochodzenie :-/
>>> A liczba miejsc na studiach dziennych była ustalona.
>>
>> Mowa o konkretnym przykladzie. Na fizyke tlumy nie walily.
>> Nie zapelniali nawet calego rocznika na UJ czy UW.
>
> Moje doświadczenia to PW FTiMS. Druga połowa lat 80-tych.
> Wtedy (najwyraźniej) nie było jeszcze takich układów z finansowaniem, by
> wydział ściągał jak najwięcej studentów. Był limit miejsc: albo ze
> swoimi punktami załapałeś się w limit, albo nie. Jak nie, to miałeś
> pecha. Nawet jak miałeś parę punktów więcej z egzaminu od gościa, który
> miał max punktów za pochodzenie, to i tak na liście spadałeś za niego...

No niestety, tak bylo, ale punkty za pochodzenie nie byly jakies zbyt duze w
tamtym czasie (lata 80).
W przypadku braku paru, kilku ... wtedy to bylo istotne, ale jak ktos zdal
porzadnie, to mogli mu naskoczyc.

Generalnei slabo tez kandydaci pisali testy jezykowe i tam sporo tracilo.
Na niektorych uczelniach i kierunkach byla tez "rozmowa kwalifikacyjna", za
ktora mozna bylo dostac ekstra jakies 2-3 punkty, wiec niektorzy z tego
korzystali :)


--
(STS)

Piotr Wyderski

unread,
Jun 1, 2012, 10:11:51 AM6/1/12
to
Mariusz wrote:

> Inna sprawa, że rzeczywiście zwykle na fizyce dużego overbookingu nie
> było...

W "moich czasach" był, ale w innym terminie. Jak się
wyleciało np. z informatyki, to się w lutym szło
studiować fizykę, na której wykładowca na pierwszych
zajęciach pytał "ci z Państwa, którzy przyszli przezimować
ręka w górę". W przeciwnym razie, no cóż... let the sunshine...

https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=fhNrqc6yvTU#t=100s

Pozdrawiam, Piotr


Piotr Wyderski

unread,
Jun 1, 2012, 10:15:21 AM6/1/12
to
Stanislaw Sidor wrote:

> No niestety, tak bylo, ale punkty za pochodzenie nie byly jakies zbyt
> duze w tamtym czasie (lata 80).

Jak kolega już "za demokracji" zdawał na WAT, to punkty były nadal. :o)

Pozdrawiam, Piotr

Grzegorz Krukowski

unread,
Jun 1, 2012, 1:11:07 PM6/1/12
to
On Wed, 30 May 2012 23:17:08 +0200, Stanislaw Sidor
<sts_n...@uranos.eu.org> wrote:

>Za "komuny" bys ...
>1. na fizyke nie zdal, nie majac pojecia o matematyce,
>2. wylecialbys na zielona trawke po pierwszym semestrze, bo nikomu by
>sie nie chcialo na studiach tlumaczyc podstaw matematyki.
>
>A dzis ... musza jakos pozyskiwac dofinansowania z ministerstwa i aby
>kierunek nie padl, biora ludzi jak leci :(
Hmm, a czy to na pewno dobrze? Bo to trochę nierozstrzygalny spór, czy
studia mają nauczyć X, zakładając że delikwent ma ogólną i podstawową
widzę, czy to tylko kontynuacja drogi obranej już w żłobku.
--
Grzegorz Krukowski

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 1, 2012, 2:37:49 PM6/1/12
to
Na fizyke idzie sie w 90% po to, aby zostac naukowcem.
0 new messages