Nie strasz nie strasz bo sie...
Ja taki rozczlonkowany temometer naprawilem na zapalce. Podgrzalem nieco te
duza banke wypelniona wodka, slupek sie podniosl, te "dylatacje" poszly w gore
i wtedy podgrzewac przestalem. Slupek opadl juz bez tych dyli.
Wiekszosc o ile nie wszystkie takie thermometry maja u samej gory malutka pusta
banieczke, poszerzenie tej kapilary, wykonana chyba po to, by w przypadku
przegrzania na sloncu, ciecz tej cieniutkiej kapilary nie rozsadzila.
I to umozliwia dokonanie proby naprawy, bez wiekszego ryzyka.
A jak sie nie uda to w koncu nowy termometr, chinski, kosztuje okolo 13 zl.
A tu w Hameryce ten sam w chinskim sklepie kosztuje $1, slownie jeden dolar.
Mam takich kilka i sprawuja sie dobrze. Ale maja powazna wade, ze ich obudowa
czy skala jest wykonana z taniego plastyku malo lub w ogole nie odpornego na
UV. Po trzech latach taki termometr, scislej jego obudowa, sam od siebie bez
dotykania, popekal na kawalki.
Lepsze sa w obudowach czyli ze skala na drewnianej deseczce. Ale cena tych to
juz tylko dla koneserow czy cwierc milionerow. I od razu widac, ze to polska
konstrukcja gdyz ta banka na dole rurki, ktora powinna miec dobry kontakt z
powietrzem, jest niezle od niego odizolowana. W tej deseczce podwiercono tylko
dolek zamiast przewiercic ja na wylot by powietrze mialo lepszy dostep i
przewiew.
Pozdr
Tornad