W dniu poniedziałek, 22 grudnia 2014 16:52:24 UTC-5 użytkownik Simpler napisał:
> W dniu poniedziałek, 22 grudnia 2014 09:50:57 UTC+1 użytkownik Wojtek Borczyk > Puste brednie.
> Koloidy wyróżnia struktura, która ma gigantyczną powierzchnię,
> zwykle 1 kropelka to całe hektary, no i to jest tu istotne.
Mlody, roztwory a scislej mieszaniny koloidalne maja czastki o wymiarach nano-
metrowych. Owszem, isnieja takie mieszanki rowniez w powietrzu i nazywa sie je mgla. Albo zamgleniem. Ale we mgle nigdy nie pojawi sie tecza.
Dlaczego? Ano dlatego, ze srednia dlugosc fali swietlnej w porownaniu ze srednica takiej nano kropelki mgielnej, w ktorej jest powiedzmy kilkadziesiat czasteczek wody, ta ta dlugosc fali jest za duza aby nastapilo normalne wnikniecie tego promiena do
wnetrza tej kropelki, potem nastapilo wewnetrzne odbicie i wyjscie, pod tym
magicznym katem 40 - 42 stopni.
I drugi powod, to ten, ze taka nano-kropelka ma za malo tych czastek aby
utworzyc 'idealna' kulke wodna. Ona widziana pod mikroskopem ma kostropata
teksture powierzchni.
Pisalem tez, ze te okraglutkie mikrokropelki o srednicy powiedzmy 50 mikronow,
nie musza w powietrzu lewitowac. One moga opadac z dowolna predkoscia
(oczywiscie w pojeciu klasycznym). Wtedy ten luk, z ktorego wychodzace
promienie tworza tecze, a ktory ma w stosunku do podziwiajacego ja, stale
polozenie, to ten luk tworzy sie przez kolejne opadajace kropelki, ktore w tym
luku teczy, zastepuje te, ktore go opuscily.
Dowod - powstawanie stacjonarnej teczy na szybko opadajacych kropelkach np. wyrzucanych np. z cenryfugi. Czy innego zraszacza trawnikow.
Dodam jeszcze, ze tecza nigdy nie powstanie tez na kropelkach duzych, rzedu
wiekszych od okolo 2 mm. Taka "wypasiona" kropla deszczu, lecac na dol napotyka
opor powietrza. Ale tez dogania mniejsze, ktore opadaja wolniej. I dzieki temu
rosnie.
I wskutek dzialania wielu zjawisk, w tym elektrycznych, jej ksztalt staje sie
najpierw jajowaty, potem poziomo-plaskaty, az po przekroceniu srednicy dysku okolo 8-9 mm, swoiscie ekspolduje na boki, siejac odlamkami - malymi kropelkami.
W takich duzych i dynamicznie zmiennych kropelkach, powstaja rowniez odbicia ale nieuporzadkowane; one objawiaja sie jako rozproszenia swiatla.
Te drobne kropelki, powstale w tych mini eksplozjach, sa znowu doganiane
wiekszymi, ktore rosna a potem ekspolduja. Tak, ze do ziemi dopadaja akurat te,
ktore mieszcza sie w przedziale srednic rzedu 2-5 mm.
Gdyby te zjawiska nie zachodzily to krople roslyby do rozmiarow kurzyj jaj albo i byczych.
Tecza z reguly powstaje po deszczu. Gdy juz szczyt chmury burzowej przestal
zasilac kroplami nizsze warstwy atmosfery. Ale w niej pozostali rozni maruderzy
a szczegolnie te kropelki, ktore wskutek tych zderzen i tarcia jednej o druga,
uzyskaly duze ladunki elektrostatyczne. Te kropelki, moze nie w pelni
lewituja, ale opadaja bardzo wolno. Im kropelka mniejsza, tym wolniej.
I to opadanie trwa kilka, gora kilkanascie minut only. I tylko w tym czasie mozna na nich tecze podziwiac.
W tym czasie te kropelki rowniez biora cieplo i paruja bo sa przez
sloneczko oswietlane. A te, ktore nie zdazyly wyparowac sa juz na tyle
rzadkie, ze ta tecza staje sie zbyt rzadka I niewidoczna.
No bo do nas z oswietlnenia sloncem, wraca zaledwie maly ulamek promienia
oswietlajacego kropelke. One "odbijaja" promienie tworzac swietlny stozek, w
ustawieniu podstawa do nas. Wtedy ta kropelka siedzi na jego szczycie a
promienie slizgaja sie po pobocznicy tego wyimaginowanego oczywiscie, stozka.
I do naszego oka dociera tylko kilka z tych slizgajacych sie po tym stozku
promykow. Latwo policzyc, ze natezenie swiatla, jako wycinek tej pobocznicy
a scislej tworzacej stozka - bedzie bardzo male.
Kropelki to nadrabiaja ich iloscia. Ale jak sie ich ilosc zmniejszy do jakiejs
wartosci granicznej wtedy mowi sie trudno i trzeba czekac do najblizszej
okazji. Tych w ciagu roku jest w sumie stosunkowo malo.
Deszcz musi lac po poludniu, tak aby po burzy i czesciowym wypogodzeniu,
zachodzacym z reguly od strony zachodniej, slonce swiecilo nam w plecy.
Pzdr
Tornad