Żarty żartami ale niech się tak każdy uderzy w merytorycznie cherlawe
piersi !!!
Temat: "Oszuści nauki do więzień"
> http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=86485769&a=87225165
>
> Żarty żartami ale niech się tak każdy uderzy w merytorycznie
> cherlawe piersi !!!
Nie można zamykać ludzi do więzień bez sądu i bez aktu oskarżenia.
Zresztą podobnie z zarzucaniem komuś oszustwa.
Kto konkretnie oszukuje i w czym?
Podam przykład dwóch Słynnych Teorii.
1. Teoria Względności.
Einstein budując tę teorię przyjął dwa postulaty - twierdzenia na wiarę -
że prędkość światła w próżni wszędzie jest taka sama, oraz że prawa fizyki
wszędzie są takie same. Już pierwszy zgrzyt - zderzenie teorii z realem -
występuje przy przejściu fali e-m pomiędzy ośrodkami o różnej gęstości
optycznej. Prawa optyki są niepodważalne, bowiem optyka to nie teoria.
Każdy widzi, że światło rozszczepia się na pryzmacie co tłumaczy się (teoria)
zmianą prędkości fali zależną od długości fali. A czym różnią się te ośrodki?
Różnią się strukturą rozmieszczonych w _p_r_ó_ż_n_i_ atomów.
Każda substancja materialna to próżnia wypełniona atomami!
Powstaje więc konflikt teorii zwany paradoksem:
"Jak może być prawdziwy (zgodny z rzeczywistością) postulat, że "prędkość
światła w próżni wszędzie jest taka sama" skoro z innej teorii wynika, iż
prędkość światła w próżni międzyatomowej jest różna dla różnych fal?
Nie mogą obie te teorie być równocześnie prawdziwe gdyż sobie zaprzeczają.
Maxwell - autor wzorów opisujących propagację fal e-m, nie miał wątpliwości.
Z wzorów jasno wynika, że prędkość fali zależy od współczynników
przenikalności elektrycznej i magnetycznej, które są różne dla różnych próżni(!),
ale gdy już się raz przyjęło fałszywe założenie to trzeba w nie brnąć, więc
znaleziono sposób na rozwiązanie paradoksu tworząc nowy paradoks.
Na podstawie interpretacji doświadczenia Michelsona-Morleya, że średnia
prędkość c +v -v = c ogłoszono, że próżni nie ma, a więc skoro próżni nie ma
z obwieszczenia to i prędkość światła w próżni nie dotyczy próżni.
I po kłopocie. :-)
Stąd już tylko krok do budowania paradoksów na paradoksach.
"Obserwowane soczewkowanie grawitacyjne nie jest wywołane zmianą
parametrów mi i epsilon w sąsiedctwie mas lecz zakrzywieniem przestrzeni"
A czy przestrzeń to próżnia? - Nie. Przecież próżni nie ma!!! :-)
Jeśli już kogoś oskarżać o oszustwo to kogo? Formalistów z Bożej Łaski? :)
2. Teoria Mnogości
Tak jak fizyka opisuje Świat REAL tak matematyka opisuje świat IDEA.
Te światy są sprzężone np. koło (idea) powstaje z koła realnego, a proces
transformacji z REALA do IDEI nazywa się idealizacja i zachodzi
w wyobraźni. Koło w realu JEST, a koło w wyobraźni ISTNIEJE.
Idealizacja jest uproszczeniem, bowiem gubi informację o szczegółach.
Ideałem świata jest geometria z kształtami, figurami, płaszczyznami,
odległościami, bryłami itd. Mędrcy starożytni zauważyli, że w świecie idei
panują niezmienne prawa np. a^2+b^2=c^2 dla trójkąta prostokątnego
na płaszczyźnie Euklidesa. Idealizować można każde obserwowane
i domyślne zjawisko - także RUCH.
Obserwacja REALA dostarcza wielu ciekawych informacji np. koło tocząc
się po równej drodze pokonuje odcinek AB w skończonym i określonym czasie
wynikającym z prędkości przemieszczania się, a osiągnięcie punktu
końcowego jest nieuchronne tak samo jak przekroczenie tego punktu.
Idealizacja tego zdarzenia wygląda tak:
po odcinku 0--------1 o długości wzorcowej 1 toczy się okrąg który z odcinkiem
ma zawsze tylko jeden punkt styku "x"
0-x------1
0----x---1
0-------x1
Można sobie zarytmetyzować drogę przebytą 0x i drogę jaką jeszcze punkt "x"
musi pokonać 1x by "x" osiągnął koniec odcinka "1".
Są znane dwa z nieskończonej ilości algorytmów. 1-szy to podział połówkowy:
1 = 1/2 + 1/4 + 1/8 + 1/16 + ...
2-gi to podział Robakksa
1x = 1/(n+1) dla n=0 ->oo
Z drugiego ładnie widać, że gdy punkt "x" pokryje się z końcem "1" to
wzór osiąga wielkość ZERO, a więc w granicy do której nieuchronnie
prowadzi ta rekurencja występuje taka liczba n spełniająca równanie:
1x = 1/(n+1) = 0
To największa liczba w zbiorze liczb naturalnych wyrażona zapisem 1/0
W zbiorze liczb naturalnych nie ma liczb całkowitych większych od 1/0.
Wiedząc o tym teoretycy przyjmują sobie założenie:
"skoro punkt "x" osiąga granicę zbioru liczb naturalnych to my sobie
przyjmujemy założenie, że zbiór ten nie ma granicy, a posiada bożą MOC
której nadajemy przezwisko aleph0"
i na fałszywym założeniu budują sobie swoje urojenia.
. . .
Jeśli już kogoś oskarżać o oszustwo to kogo? Przecież każdy ma prawo
tworzyć fikcje i sprzedawać je za pieniążki - także fikcje naukowe.
Dla ludzi myślących istotne jest by umieć odróżniać naukę od teorii.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Teorie w których występują paradoksy SĄ FAŁSZYWE,
a paradoks jest dowodem fałszywości teorii.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Obie wspomniane teorie są fałszywe - i co to komu przeszkadza?
Zamiast oskarżać i burzyć słonie na glinianych nogach: czyż nie lepiej
opisać świat takim jaki jest - jaki się jawi w RALU, a nie zjawy z urojonego SNU.
:-)
pozdrawiam realnie i namacalnie,
Edward Robak* z Nowej Huty :)
> Podam przykład dwóch Słynnych Teorii.
>
> 1. Teoria Względności.
> Einstein budując tę teorię przyjął dwa postulaty - twierdzenia na wiarę -
> że prędkość światła w próżni wszędzie jest taka sama, oraz że prawa fizyki
> wszędzie są takie same. Już pierwszy zgrzyt - zderzenie teorii z realem -
> występuje przy przejściu fali e-m pomiędzy ośrodkami o różnej gęstości
> optycznej. Prawa optyki są niepodważalne, bowiem optyka to nie teoria.
No ale tu jest sprzeczność. Założenie dotyczy wyraźnie próźni, więc nie
dotyczy szkła.
--
Cezary Grądys <czarek...@cartalia.com>
Musimy sobie zdać sprawę że każda teoria, która sprawdza się w
rzeczywistości jest tylko modelem rzeczywistości.
Nigdy nikt nie opracuje modelu idealnego opisującego rzeczywistość,
gdyż stworzyłby samą rzeczywistość.
Mówiąc krótko model rzeczywistości i rzeczywistość nie są tożsame.
Dlatego też jeżeli jakiś model ma w pewnych przypadkach
zastosowanie do opisu rzeczywistości to jest użyteczny. W innych
przypadkach może być bezużyteczny.
Co do równań Maxwella to mówi się, że to równania skali makro a nie
mikro, ale czy tak jest naprawdę?
No właśnie sprzeczność jest w założeniu, że szkło to nie próżnia - co przeczy
empirii. Jest wiele dowodów, że jądro stanowi tylko znikomą część pustego
atomu, a atomy i cząsteczki znajdują się pomiędzy sobą w odległościach
miliardy razy przekraczających ich średnicę. Praktycznie wszelkie znane
substancje za wyjątkiem domyślnych gwiazd neutronowych - to obiekty
próżniowe zabarwione występującymi w nich cząstkami elementarnymi.
Gdybyś miał odpowiednio silny mikroskop i popatrzył na szkło - to zobaczyłbyś
kosmos w mikroskali gdzie poszczególne atomy oddalone są od siebie
jak gwiazdy w mgławicy.
Tak jak atomy krzemu zabarwiają próżnię o nazwie szkło - tak gwiazdy
zabarwiają próżnię o nazwach Układ Słoneczny, galaktyka, gromada
- a to zabarwienie wpływa na współczynniki przenikalności magnetycznej
i elektrycznej. Z daleka gromada kulista wygląda jak pojedyncza gwiazda
choć pomiędzy poszczególymi tryliardami gwiazd, które tworzą ten obiekt
występują odleglości tysięcy lat świetlnych. Wszystko kwestia skali. :-)
. . .
Nota bene nawet to co nazywa się próżnią kosmiczną zawiera cząsteczki
i atomy stanowiące promieniowanie kosmiczne i wiatr słoneczny.
Próżnia nigdzie nie jest całkowicie pusta.
Wszystko to prawda, jednak przez próżnię zazwyczaj rozumiemy że tych
rzadko rozmieszczonych atomów tam nie ma. To kwestia umowna.
Czyli powiedzmy pustka na 1000 czy nawet 1000000 długości fali.
Chyba zresztą bardziej właściwe jest mówienie o maksymalnej
nieprzekraczalnej prędkości, niż stałej.
--
Cezary Grądys <czarek...@cartalia.com>
Ja tu nie widze zadnej sprzecznosci, wszystko kupy sie trzyma. Robak pisze o
roznej gestosci optycznej prozni. Jako takiej doskonalej, nalezaloby szukac w
odleglych przestrzeniach miedzygalaktycznych. W naszej Drodze Mlecznej trudno
byloby pewnie znalesc proznie, w ktorej km szesciennym nie znaleziono by co
najmniej kilku tysiecy atomow, jak sadze.
Np wokolo Slonca. Wierni OTW wraz z jej Tworca twierdza, ze siatlo ugina sie
wokol niego z powodow "grawitacyjnych". A pan Robak, ja i wielu innych trzezwo
myslacych uwazamy, ze ugiecie swiatla ma podloze czysto optyczne. Przecie
wszystkim i kazdemu z osobna wiadomo, ze nasze kochane Sloneczko emituje w
przestrzen miedzyplanetarna olbrzymie ilosci wysokoenergetycznych czastek
materialnych glownie atomow wodoru, helu, wolnych elektronow i czego tam
jeszcze, ktore dla swiatla widzialnego sa przezroczyste. Ich gestosc w funkcji
oddalenia od gwiazdy jest zmienna, gwaltownie spada i to ona jest powodem
soczewkowania. No ale wierni OTW albo tego nie wiedza albo tez celowo z sobie
tylko znanych powodow zjawisk tych nie dostrzegaja. I staraja sie przypodobac
gawiedzi sugestia, ze jak optyka, to tylko szklo. Gdyby soczewkowanie
grawitacyjne istnialo to jego zasieg wokolo gwiazd bylby porownywalny z
powiedzmy ze srednica calego ukladu planetarnego a tego doswiadczalnie nawet
pan Edington nie stwierdzil. A i teleskop Hubble by nie mogl widziec obiektow
odleglych o te, bagatela 14 miliardow lat, bo tych soczewek na tek dlugasnej
drodze promienia byloby zatrzesienie i obraz musialby byc zamazany, rozmyty,
nieostry, A on jest ostry jak zyleta...
No i przy okazji. Nie moge sie powstrzymac aby nie uzupelnic wypowiedzi
przedpiscy tym, ze pan Einstein zapytany w stosunku do czego te predkosc
swiatla rowna zawsze c nalezy mierzyc, odpowiedzial podobno, ze w stosunku "do
wszystkiego". W tym zawiera sie kazdy obserwator, ktoryby pokusil sie o
zmierzenie tej predkosci. A poniewaz obserwator lubi a czasem musi sie
poruszac co widac na niebie, wiec zgodnie z tym zalozeniem, postulatem czy
dekretem kazdy, niezaleznie czy stoi czy lezy, musi zmierzyc ja jako c i
kwita. I to zalozenie, ten dekret, ja i wielu innych trzezwo myslacych,
uwazamy za falszywy, bledny, i niezgodny nie tylko ze zdrowym rozsadkiem lecz
z doswiadczeniem. Najprosciej sprawdzic to efektem Dopplera. Rozwazmy
najprostszy przypadek; obserwator zbliza sie do zrodla swiatla. Wtedy uzyskamy
przesuniecie prazkow ku fioletowi; kazdy astronom to potwierdzi. Aby tak sie
stalo, predkosc swiatla widziana przez obserwatora musi miec wartosc c+v, co
przeczy dekretowi Einsteina. A o tym, ze wszelkie wnioski wyciagniete na
podstawie falszywych zalozen sa tez falszywe wie kazdy chlop, nawet malorolny.
Zatem najwyzszy czas aby te bajki i o dylatacji, skroceniach, blizniakach itp.
opowiadac dzieciom (moze sie nie wystrasza) a nie zawracac glowy doroslym.
Pzdr.
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> Np wokolo Slonca. Wierni OTW wraz z jej Tworca twierdza, ze siatlo ugina sie
> wokol niego z powodow "grawitacyjnych". A pan Robak, ja i wielu innych trzezwo
> myslacych uwazamy, ze ugiecie swiatla ma podloze czysto optyczne. Przecie
> wszystkim i kazdemu z osobna wiadomo, ze nasze kochane Sloneczko emituje w
> przestrzen miedzyplanetarna olbrzymie ilosci wysokoenergetycznych czastek
> materialnych glownie atomow wodoru, helu, wolnych elektronow i czego tam
> jeszcze, ktore dla swiatla widzialnego sa przezroczyste. Ich gestosc w funkcji
> oddalenia od gwiazdy jest zmienna, gwaltownie spada i to ona jest powodem
> soczewkowania. No ale wierni OTW albo tego nie wiedza albo tez celowo z sobie
> tylko znanych powodow zjawisk tych nie dostrzegaja.
To chyba łatwo obserwacyjnie potwierdzić. Jeśli jest to efekt
wyrzucanych cząstek w przestrzeń, to powinno się to zmieniać w czasie w
zależności od aktywności Słońca i efekt powinien być mało stabilny, jak
obraz w powietrzu nad ogniskiem. Jeśli jest grawitacyjnie, to powinno
nic nie drgnąć.
Czy ktoś tego typu obserwacje przeprowadził?
--
Cezary Grądys <czarek...@cartalia.com>
Rozmiary i masa Slonca sa przeogromne. Na srednicy jego "placka" widzianego z
Ziemi mozna ustawic 109 Kul Ziemskich. A aby zapelnic jego objetosc trzeba
bodajze 150 milionow Ziem. I teraz struktura jego fotosfery jest chropowata,
porownac ja mozna do bulki gesto obsypanej makiem przy czym kazde ziarenko
tego maku ma srednice 1000 km. I one, te ziarenka kazde sobie z osobna emituje
te zjonizowane czastki w kosmos co przy tak duzej ich ilosci sprawia, ze ta
emisja musi byc postrzegana jako wzorowo wrecz jednorodna. Oczywiscie za
wyjatkiem krotkich, niekiedy kilkudniowych tzw. jasnych plam i rozblyskow,
kiedy ta fotosfera czyli ta cienka skorupa sloneczna o temperaturze 6000
stopni, z niewiadomych powodow peka i odslania gorejace jadro o temperaturze
milionow stopni. A takie pekniecie, drobiazg, ma czesto powierzchnie dwu lub
trzech Ziem. I wtedy rzeczywscie dochodzi do bardzo intensywnej,
ponadnormatywnej rzeklbym, emisji, wrecz lokalnego wybuchu materii slonecznej,
ktorej drobna czesc dochodzi oczywiscie do Ziemi i tu rozrabia. Przede
wszystkim powoduje znaczne anomalie i odksztalcenia magnetosfery ziemskiej,
potrafi np. popalic lub co najmniej wylaczyc linie wysokiego napiecia co
kilkakrotnie odnotowano na Alasce. Byly tez powazne problemy z rurociagami. W
roku 2000 takich jasnych plam na Sloncu astrofizycy naliczyli okolo 150.
Obecnie ich ilosc znaczaco zmalala ale jeszcze do normalnosci daleko. I to
one, te jasne plamy i kilkugodzinne niekiedy rozblyski odpowiedzialne sa za
zmiany klimatyczne zarowno na Ziemi jak i np. na Marsie, gdyz ta emisja wplywa
na intensywnosc tzw. "jet streamu" tj. wiatru strumieniowego wiejacego na
Ziemi w pasie od biegunow do szerokosci rzedu nawet 30 stopni. A on, ten wiatr
wiejacy zawsze z zachodu na wschod, dzieki ktoremu do Europy lece o 2 godziny
krocej niz z powrotem, jest kuznia pogody na Ziemi. No ale to inny temat.
Reasumujac wydaje sie naturalne, ze to soczewkowanie jest superjednorodne gdyz
tworza go na powierzchni Slonca miliardy tych malych, kilometrowej srednicy
ognisk.
>Sloneczko emituje w
>przestrzen miedzyplanetarna olbrzymie ilosci wysokoenergetycznych czastek
>materialnych glownie atomow wodoru, helu, wolnych elektronow i czego tam
>jeszcze, ktore dla swiatla widzialnego sa przezroczyste. Ich gestosc w funkcji
>oddalenia od gwiazdy jest zmienna, gwaltownie spada i to ona jest powodem
>soczewkowania.
Moje gratulacje, właśnie odkryłeś nowy wariant teorii zmęczonego
światła. Muszę cię zmartwić - ta teoria nie działa. Rozpraszanie
światła na plazmie jest bardzo czułe na długość fali, a czegoś takiego
nieobserwujemy. (Ugięcie grawitacyjne też zależy od długości fali, ale
znacznie słabiej.)
>Gdyby soczewkowanie
>grawitacyjne istnialo to jego zasieg wokolo gwiazd bylby porownywalny z
>powiedzmy ze srednica calego ukladu planetarnego
A ty to policzyłeś czy też zdrowy rozsądek ci to podpowiada?
>Najprosciej sprawdzic to efektem Dopplera. Rozwazmy
>najprostszy przypadek; obserwator zbliza sie do zrodla swiatla. Wtedy uzyskamy
>przesuniecie prazkow ku fioletowi; kazdy astronom to potwierdzi. Aby tak sie
>stalo, predkosc swiatla widziana przez obserwatora musi miec wartosc c+v
Nie musi. W szkole uczyli, że efekt Dopplera da się całkiem poprawnie
wyprowadzić w ramach STW, przy założeniu stałości prędkości światła.
Nawet uczyli, że da się wyliczyć poprzeczny efekt Dopplera, którego
klasycznie nie ma. Uwaga, będzie jedno zdanie całkiem poważnie: Możesz
oczywiście twierdzić, że STW jest sprzeczna z doświadczeniem, możesz
podawać mniej lub bardziej karkołomne klasyczne wytłumaczenia
rozmaitych zjawisk, ale jeśli twierdzisz, że STW nie umie wyjasnić
zjawisk, które ona w istocie tłumaczy całkiem poprawnie, świadczy to
tylko i wyłącznie o twojej ignorancji.
>A o tym, ze wszelkie wnioski wyciagniete na
>podstawie falszywych zalozen sa tez falszywe wie kazdy chlop, nawet malorolny.
Na szczęście Duns Szkot chłopem małorolnym nie był.
--
Paweł
twierdza konserwy polskiej fizyki
Zasadniczo STW można wyprowadzić postulując
tylko "zasadę względności" Galileusza:
http://dione.cc/~pborys/fizyka/faq/node31.html
Pozdr.
Tam jest chyba stały strumień cząstek,
bo podczas większej aktywności cząstek jest mniej,
ale za to są szybsze, więc strumień zostaje...
Gięcie światła nie musi wynikać z obecności cząstek wokół Słońca,
ale z tego co wyrzuca te cząstki, czyli z pola elektrycznego -
tak samo jest przecież w szkle, wodzie, itp.
Pole elektryczne jest proporcjonalne do masy i rozmiarów Słońca,
czyli gięcie można wyliczać pośrednio z masy i promienia...
przynajmniej w przybliżeniu: ~M/r.
Typowe: "przy zalozeniu stalosci predkosci swiatla". Ja, ani nikt nie
kwestionuje tego, ze swiatlo w prozni rozchodzi sie sobie z predkoscia c.
Szkoda tylko, ze nie dopisales w stosunku do czego, w ramach jakiego ukladu
wspolrzednych. To pytanie jest juz bardzo drazliwe dla wiernych Teoriibo
zahacza o slowo eter. Niestety niezaleznie od tego, ze ktos na
gwalt "poprawil" wzory Dopplera, no bo musza byc po linii i na bazie, to
niestety, astronomia stosuje do swych analiz te tradycyjne z przed ponad 150
lat. I nie chodzi o to, ze czestotliwosc tego swiatla sie zmienia jak to
glosza wierni lecz o to, ze czestotliwosc tego swiatla widziana lub zmierzona
przez obserwatora zblizajacego sie lub oddalajacego od punktu tego swiatla
emisji, zgodnie ze wzorami i doswiadczeniem jest rozna od tej, ktora to
swiatlo posiada. A to nastepuje tylko w przypadku, gdy ta predkosc wzgledna w
stosunku do obserwatora w ruchu jest rozna od c. A skoro jest rozna, wiec
niezgodna z einsteinowskimi zalozeniami STW. A skoro niezgodna wiec cala
Teoria jest do bani.
Przegladnij moj artykul na (tornadosolution.com) tam bez calek, Dopplera
normalnego i Dopplera poprzecznego i innych zaskakujacych skomplikowanych
zaleznosci, na poziomie licealnym, przedstawiam niektore spostrzezenia w
formie umozliwiajacej chetnemu nie tylko zrozumienie STW ale jej krytyczna
ocene.
> Nawet uczyli, że da się wyliczyć poprzeczny efekt Dopplera, którego
> klasycznie nie ma. Uwaga, będzie jedno zdanie całkiem poważnie: Możesz
> oczywiście twierdzić, że STW jest sprzeczna z doświadczeniem, możesz
> podawać mniej lub bardziej karkołomne klasyczne wytłumaczenia
> rozmaitych zjawisk, ale jeśli twierdzisz, że STW nie umie wyjasnić
> zjawisk, które ona w istocie tłumaczy całkiem poprawnie, świadczy to
> tylko i wyłącznie o twojej ignorancji.
Czesto ignorantowi tez sie co nieco udaje. Nadmiar wiedzy czesto stanowi
powazna przeszkode w rozwiazywaniu prostych zadan.
>
> >A o tym, ze wszelkie wnioski wyciagniete na
> >podstawie falszywych zalozen sa tez falszywe wie kazdy chlop, nawet
malorolny.
>
> Na szczęście Duns Szkot chłopem małorolnym nie był.
To co, on kulakiem byl?:)
> Paweł
> twierdza konserwy polskiej fizyki
Z Szaconkiem Tornad.
Ciekawe spostrzezenie czy interpretacja... Idac dalej; skoro parametry
ugiecia czy zalamania fal EM zaleza od dwu fundamentalnych parametrow mi i
epsilom, mozesz te teze rozwinac rowniez na pole magnetyczne. Jedno bez
drugiego przecie sie nie obywa.
Powodzenia w rozwinieciu i dokumentowaniu tej nowej przynajmniej dla mnie
wiadomosci. Pzdr.
Tam zakładasz niejawnie jednakową prędkość światła
w przeciwnych kierunkach, czyli niezależnie od prędkości V,
a to oznacza że c + V = c, czyli: c -> oo lub V = 0.
>> [...]
>> Jeśli już kogoś oskarżać o oszustwo to kogo? Przecież każdy ma prawo
>> tworzyć fikcje i sprzedawać je za pieniążki - także fikcje naukowe.
>> Dla ludzi myślących istotne jest by umieć odróżniać naukę od teorii.
>> ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
>> Teorie w których występują paradoksy SĄ FAŁSZYWE,
>> a paradoks jest dowodem fałszywości teorii.
>> ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
>> Obie wspomniane teorie są fałszywe - i co to komu przeszkadza?
>> Zamiast oskarżać i burzyć słonie na glinianych nogach: czyż nie lepiej
>> opisać świat takim jaki jest - jaki się jawi w RALU, a nie zjawy z urojonego
>> SNU.
>> :-)
>> pozdrawiam realnie i namacalnie,
>> Edward Robak* z Nowej Huty :)
> Musimy sobie zdać sprawę że każda teoria, która sprawdza się w
> rzeczywistości jest tylko modelem rzeczywistości.
> Nigdy nikt nie opracuje modelu idealnego opisującego rzeczywistość,
> gdyż stworzyłby samą rzeczywistość.
> Mówiąc krótko model rzeczywistości i rzeczywistość nie są tożsame.
> Dlatego też jeżeli jakiś model ma w pewnych przypadkach
> zastosowanie do opisu rzeczywistości to jest użyteczny. W innych
> przypadkach może być bezużyteczny.
Naprawdę jest tak, że jest rzeczywistość, opis rzeczywistości i wyobrażenia:
jaka mogłaby być rzeczywistość gdyby była inna niż jest.
Opis rzeczywistości może być beletrystyczny (zwerbalizowany) i ścisły (wzory).
Wyobrażenia jaka mogłaby być rzeczywistość gdyby była inna niż jest - noszą
nazwę teorie. Współczesne teorie często aby się uwiarygodnić zawierają
w sobie stworzone przez doświadczalników wzory, co wprowadza mylący
pogląd, że dana teoria sprawdza się w rzeczywistości. To błędne rozumowanie.
Wzory są adoptowane i nie potwierdzają teorii, bowiem są prawdziwe
bez teorii.
Są niezależne.
Opis (idealizacja) rzeczywistości istnieje w psychice - nie może więc stwarzać
rzeczywistości fizycznej. Opis to memy informacyjne.
> Co do równań Maxwella to mówi się, że to równania skali makro a nie
> mikro, ale czy tak jest naprawdę?
Nie. To propaganda. Prawa mikroświata i makroświata są takie same.
Współczynniki przenikalności elektrycznej i magnetycznej odnoszą się
do konkretnego punktu o określonej lokalizacji, a więc do wielkości znacznie
mniejszych niż atomy. Gdyby matematykę Newtona rozwijano to współcześni
fizycy nie mieliby problemów ze zrozumieniem wielkości nieskończenie
małych dt, dl, itd. W ogóle ten podział na mikro, normal i makro to podział
sztuczny i śmierdzi polityką. :-)
W klasyce jest prostopadły efekt Dopplera:
wynika z prostej reguły składania prędkości,
a dla fal z zasady Huygensa.
Jeśli uwzględnimy jeszcze dylatacje czasu w źródle z STW,
no to wtedy otrzymamy podwójną redukcję częstotliwości, niestety...
> Ja nie pisze o rozpraszaniu lecz o zalamaniu, ktore w tej pryzmatopodobnej
>otoczce osrodka o wiekszych od idealnej prozni parametrach mi i epsilon,
>zachodzi.
Mi i epsilon to język modeli makroskopowych, zakładających ciągła
strukturę ośrodka. Mikroskopowo masz jednak rozpraszanie i
interferencję (plus efekty nieliniowe, ale te możemy pominąć).
Zmęczone światło dalej nie działa.
>> >A o tym, ze wszelkie wnioski wyciagniete na
>> >podstawie falszywych zalozen sa tez falszywe wie kazdy chlop, nawet
>malorolny.
>>
>> Na szczęście Duns Szkot chłopem małorolnym nie był.
>To co, on kulakiem byl?:)
Plebanem.
--
Wydaje mi się, że do teorii fizycznych powinniśmy stosowac inne
kryteria oceny szkodliwości niż do teorii matematycznych. Matematyka
to z założenia abstrakcja, choc bywa, że użyteczna.
Fizyka zaś uzurpuje sobie prawo do opisu Rzeczywistości. Póki są to
spekulacje, hipotezy czy nawet teorie, nie ma szkodliwości tylko
bogactwo różnorodności poszukiwań.
Problem powstaje, gdy incydentalnie zinterpretowana jako potwierdzona,
poszlakowo domniemana zgodnośc teorii z rzeczywistością - prowadzi do
nadania jej cech ideologicznych. Zaczyna byc traktowana jak prawo
fizyczne, przymusowo nauczana i uznawana za prawdziwy opis
rzeczywistości nawet wbrew przeczącym jej doświadczeniom.
Utrzymywanie takiego stanu powoduje hamowanie rozwoju cywilizacji,
blokowanie innych interpretacji/teorii, osłabia zdolnośc do
przeciwstawienia sie potencjalnej zagładzie, której moznaby uniknąc
odrzucając negatywnie zweryfikowane teorie zamiast matactwa i
reanimacji ich dzięki coraz to nowym wymyślonym bytom i nieprzebranej
matematycznej abstrakcji.
Takie działania powinny chyba byc uznane jako zbrodnie przeciwko
ludzkości .
Pole magnetyczne wynika z prądu elektrycznego,
a prąd z pola elektrycznego, więc tu z magnetyzmu
wyjdzie jeszcze raz to samo.
Trzeba zaczac od drobiazgow. Proponuje pierwszy krok: baty na goły tyłek
za wypisywanie glupot w powszechnie dostepnym medium jakim sa grupy
dyskusyjne ;)
SM
> Opis (idealizacja) rzeczywistości istnieje w psychice - nie może więc stwarzać
> rzeczywistości fizycznej. Opis to memy informacyjne.
Mając idealny opis rzeczywistości, można zamodelować tą rzeczywistość
w postaci wirtualnej ( ale czy postać wirtualna jest tożsama z
rzeczywistością ). Nie dlatego też osiągnięcie ideału opisowego jest
niemożliwe.
Bardzo smutna opowieśc. Panie Andrzeju.
Popatrz Pan, ot ironia losu
... temu się udało ;
Czy ja wiem ...???
W zasadzie bezgraniczna głupota to jedyna ludzka cecha, która może
zmierzyc się z nieskończonością przestrzeni fizycznej...
Btw ;)
Pańskie poletko naukowe nie zostanie objete jurysdykcją, no chyba, że
masz Pan coś na sumieniu w sprawie OTW lub teorii kwantowych.
Najlepiej przyznac się od razu ;)
A czy próbowałeś to kiedykolwiek policzyć, czy tak sobie wierzysz w
trzeźwe myślenie?
> Gdyby soczewkowanie
> grawitacyjne istnialo to jego zasieg wokolo gwiazd bylby porownywalny z
> powiedzmy ze srednica calego ukladu planetarnego a tego doswiadczalnie nawet
> pan Edington nie stwierdzil. A i teleskop Hubble by nie mogl widziec obiektow
> odleglych o te, bagatela 14 miliardow lat, bo tych soczewek na tek dlugasnej
> drodze promienia byloby zatrzesienie i obraz musialby byc zamazany, rozmyty,
> nieostry, A on jest ostry jak zyleta...
A czy próbowałeś to kiedykolwiek...
>
> A czy próbowałeś to kiedykolwiek...
ehh... szkoda gadać.
Każda grupa ma swój "folkolor", na jednej udowadniają "międzynarodowy
żydowski spisek" na kolejnej śledzą UB-eków, a na innej próbują obalić
OTW lub teorie kwantów, na podstawie porannych przemyśleń przy kawie.
Na żywo w dyskusji z takimi przypadkami uśmiecham się i przytakuje
(babcia mnie nauczyła).
"folklor" pozdrawiam za dostarczaną rozrywkę:)
Rozsądnym gratuluje cierpliwości.
Panie Pawle,
bardzo słusznie prawisz, zamiast piętnowac właściwą patologię naukową
(jak na tym forum) - odwraca się uwagę gawiedzi na tematy zastępcze
proponując igrzyska. Oto ostatni przykład:
http://wiadomosci.onet.pl/1865737,11,item.html
> a na innej próbują obalić
> OTW lub teorie kwantów, na podstawie porannych przemyśleń przy kawie.
> Na żywo w dyskusji z takimi przypadkami uśmiecham się i przytakuje
> (babcia mnie nauczyła).
>
> "folklor" pozdrawiam za dostarczaną rozrywkę:)
> Rozsądnym gratuluje cierpliwości.
Wydaje mi się, że od babcinych czasów wiele zmieniono, zwłaszcza w
teoriach kwantów. Jak dochodzi do negatywnej weryfikacji, to nie uwala
sie teorii tylko wymyśla i dodaje nowe byty ukraszone matematyczną
abstrakcją.
Owszem, więcej cierpliwości. OTW i teorie kwantów pozostają w
sprzeczności (przy próbach uzgodnienia teorii grawitacji z zasadą
nieoznaczoności -wychodzą jeszcze większe głupoty). Co najmniej jedna
z nich jest fałszywa i już się gryzą (jak suki)...
Paweł,
czy to wyprowadzenie nie dotyczy przypadkowo układów inercjalnych,
czyli czysto matematycznej abstrakcji, która choc matematycznie
poprawna wcale nie musi poprawnie opisywac rzeczywistosci.
Badź łaskaw podac przykład jakiegos rzeczywistego inercjalnego układu.
Bo ja wiem... chyba tylko pomiary profili wilgotności w atmosferze
przy pomocy GPS, co wymaga sporej precyzji pomiaru czasu i bez korekty
czasu GPS zgodnych z teoria wzglednosci nie wychodziloby, a jednak
wychodzi :)
o GPS i poprawkach relatywistycznych, na poziomie nieco lepszym niz ta
dyskusja mozna przeczytac pod:
http://relativity.livingreviews.org/Articles/lrr-2003-1/
Pozdrawiam
SM
Paweł,
matematycznie 2 + 2 =4
ale już fizycznie ma to dośc ograniczony zakres stosowalnosci w
przypadku 2 płodnych par królików, nieprawdaż ?
Nie ma sprawy i oczywiście, że nie wszystko trzeba od razu odrzucac.
Mogę sie np. przyznac, że nadal uznaję częśc geocentrycznego modelu
Ptolemeusza, w którym Księżyc kręci się ~wokół Ziemi :)
Mam rację, czy nie ?
Równy z Pana Gościu, pozdrawiam.
To są klasyczne sprawy, które wyliczasz w kilku liniach,
a tam masz całe setki linii bzdurnych wyliczanek jakiegoś studenta...
pewnie praca na zaliczenie.
Btw :
Nie przepuszczę okazji zapytania fachowca :)
Gdzieś mi się obiły o uszy wyładowania elektryczne, które
przebiegałyby od Ziemi w ~kosmos. Czy to jakaś bujda ?
Jeżeli nie, to gdzie szukac informacji ?
http://scitation.aip.org/journals/doc/PHTOAD-ft/vol_54/iss_11/41_1.shtml
Czy o to chodzi?
Tak, właśnie o to chodzi, dzięki :)
1) Czy i jakie są główne nieznane mechanizmy tych zjawisk ?
2) Czy są przewidywalne obszary na Ziemi, na których mogą powstac te
fenomeny a na jakich są wykluczone ?
3) Wydaje się, że jedna z głónych przyczyn musi byc poza Ziemią (w
kosmosie),czy wiadomo co to jest ?
>
> Bardzo smutna opowieśc. Panie Andrzeju.
> Popatrz Pan, ot ironia losu
> ... temu się udało ;
>
> http://www.tinyurl.pl?ALXFI4X0
> D
Dales tylek i to bez bata...
Nieststy, nie potrafie na te pytania odpowiedziec, poza tym ze (3)
wydaje mi sie malo prawdpopdobne (Znaczy, jesli przez Ziemie rozumiemy
tylko "twarda kule" i niskie wartstwy atmosfery, a nie obszar jej pola
magnetycznego, oddzialywania z wiatrem slonecznym itp).
Szukałem trochę w sieci ale niewiele więcej znalazłem, niż w podanym
źródle. W (3) chodziło o wpływ ewentualnej przyczyny zupełnie
zewnętrznej tj. nawet spoza Układu Słonecznego.
Btw, co powszechnie jest uznawane za przyczynę tych wyładowań
prowadzących głównie z chmur aż do granic kosmosu ?
Co daje tak olbrzymią różnicę potencjałów , że wyładowania odbywają
się na odcinkach nawet do 90 km ?
>Btw, co powszechnie jest uznawane za przyczynę tych wyładowań
prowadzących głównie z chmur aż do granic kosmosu ?
>Co daje tak olbrzymią różnicę potencjałów , że wyładowania odbywają
się na odcinkach nawet do 90 km ?
Już było omawiane wielokrotnie. Chmura burzowa ma w sobie dużo wody i dużo
elektronów. Sięga 18 km w górę. Jeżeli z przyczyn termicznych ulega kasacji
to woda leci w dół a elektrony we WSZYSTKIE trzy strony (w górę, w bok i w
dół). Robią to na trzy sposoby:
-zwykłe przewodzenie w wilgotnym powietrzu,
-pioruny,
-elektrony luzem
Potencjał (napięcie) rośnie gdy rosną krople wg wzoru V = Q/C. Suma
elektrycznej pojemności małych kropli jest niebotycznie większa niż
pojemność jednej dużej.
S*
Hmm...
a sprobuj wytłumaczyc to przyspieszanie
elektronów :
http://www.tinyurl.pl?3R0geHCR
" Most observations of lightning charge moments indicate that a
runaway process is not necessary to initiate sprites: Conventional
dielectric breakdown is adequate. However, a runaway process might
explain sprites' polarity asymmetry, as electrons can accelerate
upward into air of lower density more readily than downward.
Observational and theoretical work is under way to identify the
physical conditions for which the electron runaway process should
prevail. "
P.s.
Te wyładowania interesują mnie dlatego, że chyba mogą byc wykorzystane
do weryfikacji pewnej hipotezy kosmologicznej. Powinno dac się
przewidziec (2).
Hehe...
Okazuje się, że nie tylko ja podejrzewam kosmiczne źródło zasilania
tych wyładowań:
http://www.holoscience.com/news/balloon.html
Pytałeś o podstawowe sprawy. Do czytania takich tekstów jak powyższy
potrzebny jest "słownik meteorlogiczno-fizyczny" który zamieściłem na tej
Grupie parę miesięcy temu.
Do podstaw należy dodać to że grunt ziemski ma zawsze i wszędzie nadmiar
elektronów. A ponieważ wilgotne powietrze kradnie elektrony z naładowanych
ciał (suche nie) więc i atmosfera ma zawsze i wszędzie nadmiar elektronów.
To są podstawy.
Ale w atmosferze zachodzą DYNAMICZNE ZMIANY. Ich opis wykracza poza
podstawy. Znajdziesz milion publikacji.
S*
>Hehe...
Okazuje się, że nie tylko ja podejrzewam kosmiczne źródło zasilania
tych wyładowań:
http://www.holoscience.com/news/balloon.html
Ale tam pisze też że to normalka; "Są nad każdą średnią i dużą chmurą
burzową"
S* Bduśrednią i większą chmurą burzowąerinBering writes, "from what is known
to date, it may be speculated that sprites or jets, or both, are an integral
feature of every thunderstorm system of moderate size or larger in the
terrestrial system, and may be an essential element of the earth's global
electrical circuitg writes, "from what is known to date, it may be
speculated that sprites or jets, or both, are an integral feature of every
thunderstorm system of moderate size or larger in the terrestrial system,
and may be an essential element of the earth's global electrical
circuitBering writes, "from what is known to date, it may be speculated that
sprites or jets, or both, are an integral feature of every thunderstorm
system of moderate size or larger in the terrestrial system, and may be an
essential element of the earth's global electrical circuit.
S*
Chyba faktycznie coś się pochrzaniło ;)
Mnie się wydaje, że nie piszą o normalce tylko, że można tak sobie
spekulowac.
Jest artykuł przedstawiający LHC i świat mechaniki kwantowej w nieco
innym świetle niż zwykle czytamy.
http://www.holoscience.com/news.php?article=gzhqr188
Czy dla rownowagi i obiektywizmu zechcialby ktoś wprawnie przedstawic
sentecję tłumaczenia w kilkunastu zdaniach ?
Wszyscy spekulujemy (from what is known to date) ale nie tak samo. Ja, tak
jak piloci (mają obowiązek omijać chmury burzowe), uważam że to normalka. A
Ty?
S*
http://www.holoscience.com/news.php?article=gzhqr188
Dwa zdania.
"The expense comes from the need to reach particle energies seven times that
of earlier particle colliders and to construct a massive particle detector
'cathedral' underground." (LHC dostarcza cząstek o energii 7 razy większej
niż dotychczasowe najsilniejsze urządzenia - pierwszym ale b. słabym
"urządzeniem" była naturalna promieniotwórczość).
Przed zderzeniem można tylko spekulować co będzie. Potem pewnie nie wszystko
będzie jawne od razu.
S*
Najlepszą wiedzę mają chyba piloci, widzą co się dzieje i czy zawsze
nad chmurami burzowymi występują wyładowania w stronę kosmosu.
Jak tu np.:
http://www.youtube.com/watch?v=18CohZfw2DU
Czy jest wśród nas jakiś pilot ?
Czy jest wśród nas jakiś pilot ?
Zwróc uwagę na to: "elves may have an important global effect on the lower
ionosphere and the total electron content.
Chen says the models show that elf hotspots may increase the electron
density of the ionosphere by up to 5%"
Para wodna wynosi elektrony do 20km. Wyżej też są potrzebne i elfy
uzupełniają ubytki.
Na to też możesz: "what a sexy robot voice she has".
S*
Ojej, Szczepan, chodzi nie o skutki i gdybanie, tylko o wskazanie
jakiejś realnej lub hipotetycznej (ale weryfikowalnej) przyczyny tych
kosmicznych wyładowań.
> Na to też możesz: "what a sexy robot voice she has".
>
> S*
No dobrze ;)
tu jest bez głosu, a muzyczkę można wyłaczyc aby nie rozpraszała
uwagi:
Może ktoś przetłumaczy również te fragmenty:
"So how can a massive particle be constructed without electric charge?
It shows the problem inherent in leaving physics to mathematicians --
there is a disconnect between mathematical concepts and reality."
"Nobel Prize winning physicist Richard Feynman wrote, "...I think I
can safely say that nobody understands quantum mechanics." [The
Character of Physical Law, 1965] Quantum mechanics is not physics,
whose aim is understanding."
"Meanwhile, other circus 'Big Tops' have been erected over Gravity
Wave Telescopes, built to see waves that don't exist, and over
research establishments of astrophysics and particle physics where it
is supposed that 95% of the universe is made of invisible "dark
matter" and is powered by undetectable "dark energy." "
"There is growing doubt that the circus clowns know what they are
doing when they talk about "creation" and the "God particle." When the
LHC finds nothing, it will be time to sweep the fertilizer from the
main ring and close the circus. "
Nawet gdy przyjac za prawde, ze LHC sluzy do produkowania "karier
naukowych", to jak historia uczy, majac odpowiedznie narzedzia badawcze
ludzkosc zawsze cos ciekawego odkrywa, co pozniej skutkuje ... nowymi
zabawkami lub nowa bronia :)
--
(STS)
Wiara w autorytety powoduje,
że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce. [Lew Tołstoj]
W zasadzie tak, ale nasuwają się wątpliwości, czy nie można było
efektywniej wykorzystac sił i środków ? Po co nam do kwantowy curvy
bozon H., skoro nie przewiduje się że wyjaśni ładunki cząstek ?
Jeżeli wieloletnie i kosztowne poszukiwania teoretycznych bytów nie
przynoszą rezultatów a pojawiają się sprzeczności doświadczalne/
obserwacyjne ( jak w przypadku otewu), to powinni dac dupom siana i
szukac innych opisów rzeczywistości i modeli a nie brnąc w zaparte,
nieprawdaż ?
Akurat do LHC jako narzędzia/instrumentu skoro już jest - to nie mam
zastrzeżeń, bo to szczyt rzemieślniczego kunsztu, do wykorzystania w
różnych celach.
~~~~~~~~
> powinni
~~~~~~~~
> dac dupom siana i szukac innych opisów rzeczywistości i modeli
> a nie brnąc w zaparte, nieprawdaż ?
Pomiędzy powinni, a powinniŚMY
jest granica 1/0, a więc nie do przejścia dla maUp.
Czekajmy więc cierpliwie na nową dawkę papki nowomowy
bo Słynni Uczeni ze Słynnych Central GTW już nad tym pracują.
Edward Robak* z Nowej Huty
Cóż za ironia losu, my entuzjaści - szukamy alternatywnych modeli
rzeczywistości lub matematyki kredytując niejako rozój cywilizacji,
oni - drążą ślepe tunele trwoniąc siły i środki.
> Cóż za ironia losu, my entuzjaści - szukamy alternatywnych modeli
> rzeczywistości lub matematyki kredytując niejako rozój cywilizacji,
> oni - drążą ślepe tunele trwoniąc siły i środki.
Oni mają laboratoria badawcze, sprzęt pomiarowy, fundusze i dane
empiryczne - w większości utajnione. Dla publiczki są przygotowane
teorie i interpretacje - zwykle tak opracowane aby wprowadzać w błąd,
a więc zawierające paradoksy programowo wpisywane w teorie.
Mnie osobiście intryguje bezmyślność maUp*, a więc odbiorców tej papki.
MaUpy na przykład nie uznają konkretu, że jeśli w teorii fotony aby opuścić
wnętrze gwiazdy potrzebują średnio 20000 lat - to te fotony z okresu
tych 20000 lat znajdują się już wewnątrz gwiazdy. MaUpy nie uznają
tego konkretu bowiem nie został ogłoszony przez wyrocznię naukową.
...i tu jest pies pogrzebany...
* maUpa (od: małpwać) Słowo maUpa oznacza takiego inteligenta, który
wierzy w teorie i potrafi inteligentnie wpisać do wyszukiwarki jakieś słowo
i wkleić linka - nie rozumiejąc o czym jest mowa, a więc nie rozumiejąc
różnicy pomiędzy faktami a dezinformacją.
" When the LHC finds nothing, it will be time to sweep the fertilizer from
the
main ring and close the circus. "
Te pominięte sprowadzają sie do tego.
Zawsze pewne pieniądze będą przeznaczane na badania podstawowe. Zawsze
znajdą się tacy co nazwą je cyrkiem.
Wolę takie wypowiedzi:
"Nawet gdy przyjac za prawde, ze LHC sluzy do produkowania "karier
naukowych", to jak historia uczy, majac odpowiedznie narzedzia badawcze
ludzkosc zawsze cos ciekawego odkrywa, co pozniej skutkuje ... nowymi
zabawkami lub nowa bronia :) (SIdor)
"Akurat do LHC jako narzędzia/instrumentu skoro już jest - to nie mam
zastrzeżeń, bo to szczyt rzemieślniczego kunsztu, do wykorzystania w
różnych celach. (Enes).
Niż takie: "Cóż za ironia losu, my entuzjaści - szukamy alternatywnych
modeli
rzeczywistości lub matematyki kredytując niejako rozój cywilizacji,
oni - drążą ślepe tunele trwoniąc siły i środki (Enes) - tym bardziej że
tunel ponoć był.
S*
>tu jest bez głosu, a muzyczkę można wyłaczyc aby nie rozpraszała
uwagi:
http://www.youtube.com/watch?v=1xVThAFfP0E&feature=related
To są drobiazgi. Przyczynę Ci podałem: "Chmura burzowa ma w sobie dużo wody
i dużo
elektronów. Sięga 18 km w górę. Jeżeli z przyczyn termicznych ulega kasacji
to woda leci w dół a elektrony we WSZYSTKIE trzy strony (w górę, w bok i w
dół). Robią to na trzy sposoby:
-zwykłe przewodzenie w wilgotnym powietrzu,
-pioruny,
-elektrony luzem
Wyładowania w każdą stronę są inne (są jeszcze takie wewnątrz chmury). Te do
góry zachodzą w rozrzedzonym powietrzu. Wszystkie rodzaje umiemy wywoływać
sztucznie. Badać w naturze to wielka frajda. Tylko im pozazdrościć.
Kula Van der Graffa też śle we wszystkie strony jak napięcie urośnie ponad
miarę.
S*
Tak w obecnej sytuacji politycznej musi być. Zauważyłem że istotne "dane
empiryczne"można znaleść w fabrycznych Instrukcjach Obsługi".
> Mnie osobiście intryguje bezmyślność maUp*, a więc odbiorców tej papki.
> MaUpy na przykład nie uznają konkretu, że jeśli w teorii fotony
Bardzo mała grupa uznaje fotony. Młody Albert nie wiedział że promieniowanie
naturalne wysyłane jest w pakietach. Długość pakietu mierzy się przy
"pomocy" pierścieni Newtona. Człowiek umie wytwarzać promieniowanie ciągłe.
Jak wygląda więc foton Warszawy I?
>aby opuścić
> wnętrze gwiazdy potrzebują średnio 20000 lat - to te fotony z okresu
> tych 20000 lat znajdują się już wewnątrz gwiazdy. MaUpy nie uznają
> tego konkretu bowiem nie został ogłoszony przez wyrocznię naukową.
> ...i tu jest pies pogrzebany...
> * maUpa (od: małpwać) Słowo maUpa oznacza takiego inteligenta, który
> wierzy w teorie i potrafi inteligentnie wpisać do wyszukiwarki jakieś
> słowo
> i wkleić linka - nie rozumiejąc o czym jest mowa, a więc nie rozumiejąc
> różnicy pomiędzy faktami a dezinformacją.
Fakty też bywają przeinaczane.
S*
Fotony nie siedzą w nagrzanej masie.
Takie coś ma inną nazwę: temperatura.
Taki jeden Stefan nawet policzył to kiedyś:
S = sigma*T^4 [W/m2], czyli, aby podwoić temperaturę T,
musisz władować 16 razy więcej energii (fotonów);
10x większa temp. = 10000x więcej energii.
>> Oni mają laboratoria badawcze, sprzęt pomiarowy, fundusze i dane
>> empiryczne - w większości utajnione. Dla publiczki są przygotowane
>> teorie i interpretacje - zwykle tak opracowane aby wprowadzać w błąd,
>> a więc zawierające paradoksy programowo wpisywane w teorie.
>> Mnie osobiście intryguje bezmyślność maUp*, a więc odbiorców tej papki.
>> MaUpy na przykład nie uznają konkretu, że jeśli w teorii fotony aby opuścić
>> wnętrze gwiazdy potrzebują średnio 20000 lat - to te fotony z okresu
>> tych 20000 lat znajdują się już wewnątrz gwiazdy. MaUpy nie uznają
>> tego konkretu bowiem nie został ogłoszony przez wyrocznię naukową.
>> ...i tu jest pies pogrzebany...
>> * maUpa (od: małpwać) Słowo maUpa oznacza takiego inteligenta, który
>> wierzy w teorie i potrafi inteligentnie wpisać do wyszukiwarki jakieś słowo
>> i wkleić linka - nie rozumiejąc o czym jest mowa, a więc nie rozumiejąc
>> różnicy pomiędzy faktami a dezinformacją.
>> Edward Robak* z Nowej Huty
> Tak w obecnej sytuacji politycznej musi być. Zauważyłem że istotne "dane
> empiryczne"można znaleść w fabrycznych Instrukcjach Obsługi".
> Bardzo mała grupa uznaje fotony. Młody Albert nie wiedział że promieniowanie
> naturalne wysyłane jest w pakietach. Długość pakietu mierzy się przy
> "pomocy" pierścieni Newtona. Człowiek umie wytwarzać promieniowanie
> ciągłe.
> Jak wygląda więc foton Warszawy I?
>
> Fakty też bywają przeinaczane.
> S*
Zgadzam się z przedpiścą, że jeśli w teorii fotony aby opuścić wnętrze
gwiazdy potrzebują średnio 20000 lat - to te fotony z okresu tych 20000 lat
znajdują się już wewnątrz gwiazdy i w momencie wybuchu supernowej
to one są obserwowaną jasnością.
Edward Robak* z Nowej Huty
PS. Technika oszłomiania polega na tym, by starym rzeczom nadawać nowe
nazwy np.
ilość ->liczebność->moc kardynalna
fala e-m->foton->paczka
ogłupianie ludzi polega na tym, że mówi się ludziom o wielkich odkryciach:
oto zostało odkryte nowe słowo paczka i paczka nie jest fotonem.
A jaka jest energia paczki? ano hv
Nie ma takiej potrzeby by mylić produkty reakcji jądrowej - fotony
z temperaturą. Tak się składa w naturze, że fotony nie łączą się
i nie dzielą, za wyjątkiem pewnych przemian o których tu akurat
także nie ma potrzeby mówić. Jeśli przez 20000 lat gwiazda wielkości
Słońca produkowała fotony i akumulowała je w swoim wnętrzu - to one tam są
i czekają na moment kiedy będą mogły uwolnić się.
Wybuch supernowej poprzedza gwałtowna emisja neutrin a więc te
cząsteczki są zwiastunem, że "puszka z fotonami została otwarta".
Po to, by pokazac, ze Model Standardowy jest kompletny i mozna mu w swojej
dziedzinie "ufac".
>
> Jeżeli wieloletnie i kosztowne poszukiwania teoretycznych bytów nie
> przynoszą rezultatów a pojawiają się sprzeczności doświadczalne/
> obserwacyjne ( jak w przypadku otewu), to powinni dac dupom siana i
> szukac innych opisów rzeczywistości i modeli a nie brnąc w zaparte,
> nieprawdaż ?
Nie. W nauce zarowno wynik pozytywny jak i negatywny jest wartosciowy -
chodzi mi o dobrze uwarunkowane eksperymenty, a nie np. o szukanie
krasnoludkow i wykazanie, ze ich nie ma :)
>
> Akurat do LHC jako narzędzia/instrumentu skoro już jest - to nie mam
> zastrzeżeń, bo to szczyt rzemieślniczego kunsztu, do wykorzystania w
> różnych celach.
W celach naukowych wlasnie :)
Diabli wiedza, co w tak wysokich energiach sie nam urodzi, a to wyzwanie dla
nauki.
Nie urodzi się raczej bozon H. ale chyba zostanie pozytywnie
zweryfikowana hipoteza elektopozytonowa...
> Nie urodzi się raczej bozon H. ale chyba zostanie pozytywnie
> zweryfikowana hipoteza elektopozytonowa...
Kazdy rezultat bedzie wartosciowy, wiec nie ma co pluc, ze wydano iles_tam
bez sensu :)
Prawda? :>
Ja nie pluje na LHC tylko na prawie pewne standardowe brednie,
ktorych wykazac nie moze, ponieważ prawie na pewno są fałszywe...
> Ja nie pluje na LHC tylko na prawie pewne standardowe brednie,
> ktorych wykazac nie moze, ponieważ prawie na pewno są fałszywe...
Ale "prawie na pewno" to nie na pewno, wiec jesli jakas teoria poki co kupy
sie trzyma, a przewiduje istnienie tej czastki H., to glupota by bylo nie
sprawdzic, czy ona empirycznie istnieje.
Najciekawszym zas wynikiem by bylo, gdyby w energiach uzyskiwanych w LHC i
wiekszych nie znaleziono 'boskiej czastki' ... na to czeka calkiem spora
rzesza naukowcow :)
> Ja nie pluje na LHC tylko na prawie pewne standardowe brednie,
> ktorych wykazac nie moze, ponieważ prawie na pewno są fałszywe...
I być może 'prawie na pewno' jest tak, jak mawiają
prawdziwi ludzie (Aborygeni) : wszystko, co widzimy jest
tylko odbiciem naszej świadomości, zarówno to, co jest
rzeczywiste, jak i to, co tylko ułudą jest ( w rzeczywistości).
I teraz pomyśl, co jest Twoją ułudą lub rzeczywistością... ;)
Pozdrawiam, zuza
szkorbut (gnilec) > paradentoza
> ogłupianie ludzi polega na tym, że mówi się ludziom o wielkich odkryciach:
> oto zostało odkryte nowe słowo paczka i paczka nie jest fotonem.
Mój przykład pozwala wyciągnąć od pacjęta więcej pieniędzy niż za Vit C.
Fala e-m była kolejną nazwą. Spójność światła była wcześniej a więc i
paczka, porcja, pakiet też. W filharmonii też są porcje.
>> A jaka jest energia paczki? ano hv
Ale nie każdej. Porcja tej samej częstotliwości trwa od kolizji do kolizji.
Pewnie rozkład naturalny tu rządzi (albo inny).
S*
>> Zgadzam się z przedpiścą, że jeśli w teorii fotony aby opuścić wnętrze
>> gwiazdy potrzebują średnio 20000 lat - to te fotony z okresu tych 20000 lat
>> znajdują się już wewnątrz gwiazdy i w momencie wybuchu supernowej
>> to one są obserwowaną jasnością.
>> Edward Robak* z Nowej Huty
>>
>> PS. Technika oszłomiania polega na tym, by starym rzeczom nadawać nowe
>> nazwy np.
>> ilość ->liczebność->moc kardynalna
>> fala e-m->foton->paczka
>> ogłupianie ludzi polega na tym, że mówi się ludziom o wielkich odkryciach:
>> oto zostało odkryte nowe słowo paczka i paczka nie jest fotonem.
>> A jaka jest energia paczki? ano hv
> szkorbut (gnilec) > paradentoza
> Mój przykład pozwala wyciągnąć od pacjęta więcej pieniędzy niż za Vit C.
> Fala e-m była kolejną nazwą. Spójność światła była wcześniej a więc i
> paczka, porcja, pakiet też. W filharmonii też są porcje.
> Ale nie każdej. Porcja tej samej częstotliwości trwa od kolizji do kolizji.
> Pewnie rozkład naturalny tu rządzi (albo inny).
> S*
Pojedynczy przeskok ładunku to pojedyncze zaburzenie jak najbardziej
elektromagnetyczne. Efekt laserowy tłumaczy się zmianą orbit
wokółatomowych przez przeskakujący "w stronę" jądra elektron. Powtarzalność
zjawiska potwierdza, że wokół jąder są pasma energetyczne (poziomy).
To domyślne modele rzeczywistych atomów i zdarzeń ze świata, który jest
za mały aby go dostrzec wprost. Modele te powstały w oparciu o empirię,
a więc obserwacje skutków potwierdzanych w laboratoriach przez niezależne
grupy badawcze.
Pojedynczy przeskok ładunku, a więc zaburzenie elektromagnetyczne nazwano
słowem 'kwant energi e-m' a kwanty z obszaru światła widzialnego nazwano
słowem "foton". Widmo światła składa się z dużej, lecz skończonej ilości
kwantów - bowiem powstają w procesie skończonej ilości przeskoków.
Oczywiście kwant jest falą elektromagnetyczną, a energia tej fali ujawnia się
w procesach przetwarzania energii e-m na przykład na energię dynamiczną
co ładnie widać w zjawisku fotoelektrycznym. Czyli...
czyli?
czyli nie nazwa jest istotna ale desygnat nazwy - rzecz nazywana, która
nie zależy od nazwy. Nazwa jest wtórna. Jest wiele rzeczy, które nie mają
żadnej nazwy - a są.
Omawiany przykład modelu gwiazdy porównywalnej ze Słońcem, która
potrzebuje średnio 20000 lat na to by fotony powstałe w wyniku reakcji
termojądrowej wewnątrz mogły przedostać się na powierzchnię - to przykład
"akumulatora światła" dlatego porównałem ten model do świnki skarbonki,
do której reakcje termojądrowe dorzucają pieniążki-fotony.
Te pieniążki, które przeleżały średnio 20000 lat opuszczają Słońce, a ich
miejsce zastępują nowe, bo reakcja termojądrowa trwa.
W momencie gdy gwiazda jako efekt ewolucji gwiazd wybucha - to
nagromadzone fotony uwalniają się - stąd wielokrotnie większa jasność
takiej gwiazdy nazwanej supernowa.
Napisz czego nie rozumiesz. OK? :-)
PS. Podkreślam, że powyższe nie jest jakimś opracowaniem naukowym
powtarzanym przeze mnie po kimś, lecz jest to konsekwencja dedukcji:
'co wynika z przyjętego modelu'
Jeśli w przyjętym modelu "paliwem" Słońca jest reakcja syntezy wodorowej
podczas której powstają fotony, a fotony te potrzebują średnio 20000 lat
by przedostać się na powierzchnię, to wnioskiem z tego modelu jest,
że wewnątrz Słońca nagromadzona jest ta ilość fotonów która w przeciągu
tych 20000 lat powstała wewnątrz Słońca.
Ja tylko wyciągam uzasadnione wnioski, które dotyczą nie rzeczywistości
lecz modelu. O tym czy model jest prawdziwy nie mogę wyrokować, bo nie
jestem ani wróżką, ani alefitą. Model jest wiarygodny bo oparty na empirii. :-)
____________________
Nauka porusza się w obszarze między tym "prawie" a "na pewno". Czyli sporo
jest jeszcze do zrobienia :)
Pozdrawiam,
Wojtek
Dla milosnikow "na pewno" jest inna nauka - zwie sie TEOLOGIA :)
To było założenie Bohra.
> Efekt laserowy tłumaczy się zmianą orbit
> wokółatomowych przez przeskakujący "w stronę" jądra elektron.
> Powtarzalność
> zjawiska potwierdza, że wokół jąder są pasma energetyczne (poziomy).
Najważniejszą rolę w laserze pełni filtr wylotowy który wypuszcza tylko
wąskie pasmo.
> To domyślne modele rzeczywistych atomów i zdarzeń ze świata, który jest
> za mały aby go dostrzec wprost. Modele te powstały w oparciu o empirię,
> a więc obserwacje skutków potwierdzanych w laboratoriach przez niezależne
> grupy badawcze.
> Pojedynczy przeskok ładunku, a więc zaburzenie elektromagnetyczne nazwano
> słowem 'kwant energi e-m' a kwanty z obszaru światła widzialnego nazwano
> słowem "foton".
To modele matematyczne. W antenach nic nie przeskakuje tylko oscyluje.
Każdy model oparty jest na założeniach.
S*
>
>> Pojedynczy przeskok ładunku to pojedyncze zaburzenie jak najbardziej
>> elektromagnetyczne.
> To było założenie Bohra.
Piszę o źródłach pojedynczych fotonów.
>> Efekt laserowy tłumaczy się zmianą orbit
>> wokółatomowych przez przeskakujący "w stronę" jądra elektron.
>> Powtarzalność
>> zjawiska potwierdza, że wokół jąder są pasma energetyczne (poziomy).
> Najważniejszą rolę w laserze pełni filtr wylotowy który wypuszcza tylko
> wąskie pasmo.
W laserach rubinowych nie ma żadnych filtrów.
>> To domyślne modele rzeczywistych atomów i zdarzeń ze świata, który jest
>> za mały aby go dostrzec wprost. Modele te powstały w oparciu o empirię,
>> a więc obserwacje skutków potwierdzanych w laboratoriach przez niezależne
>> grupy badawcze.
>> Pojedynczy przeskok ładunku, a więc zaburzenie elektromagnetyczne
>> nazwano słowem 'kwant energi e-m' a kwanty z obszaru światła widzialnego
>> nazwano słowem "foton".
> To modele matematyczne. W antenach nic nie przeskakuje tylko oscyluje.
Akurat tak się składa, że matematyka nie operuje jednostkami wymiarów
fizycznych, matematycy nie przeprowadzają doświadczeń empirycznych,
a więc to nie są modele matematyczne.
Anteny są elementem tworzącym impedancję zespoloną nadajników, w których
następuje przetwarzanie energii żródła zasilania na energię fali
elektromagnetycznej - a więc anteny wypromieniowują energię.
Gdybyś w obwodzie nadajnika przepuścił tylko jeden elektron - to zostałby
wypromieniowany tylko jeden kwant fali e-m.
W zasadzie temat został wyczerpany.
Kiedyś gdy w jakimś naukowym periodyku wyczytasz, że źródłem jasności
supernowych jest nagromadzone we wnętrzu gwiazdy światło wyprodukowane
w ciągu kilkudziesiąciu tysięcy lat i zakumulowane w jej wnętrzu
- to powiesz: wiedziałem! Kiedyś Robak pisał o tym na trzech grupach
pl.sci.fizyka,pl.sci.filozofia,pl.sci.kosmos
Będziesz miał satysfakcję, że poznałeś naukę z wyprzedzeniem. :-)
Na razie możesz udawać, że nie rozumiesz o co chodzi...
O modelu piecowym w przyszłości będą mówić
mniej więcej tak samo jak dziś o pomysłach
z palącym się węglem na Słońcu.
A o czym wiec bedzie sie mowic?
Dzis chyba nie mowi sie o tym, ze na Sloncu pali sie wegiel? :>
Rozumiem.
Wymyśliłeś sobie przezwisko "model piecowy" na reakcję termojądrową
podczas której w syntezie wodoru w hel wytwarzają się fotony i wydaje Ci się,
że przezwiskiem rozwiązałeś sprawę, tymczasem przezwisko nie ma
żadnej merytorycznej wartości.
Jeśli w modelu opisanym i cytowanym wytwarzają się fotony, to te fotony
akumulują się przez 20000 lat wewnątrz Słońca i w odpowiednim momencie
uwalniają się tworząc jasność nad jasnościami.
To wszystko.
>> Najważniejszą rolę w laserze pełni filtr wylotowy który wypuszcza tylko
>> wąskie pasmo.
> W laserach rubinowych nie ma żadnych filtrów.
W opisach po polsku. Dokładniejszy opis mówi że "filtrem" jest odpowiednio
wykonany pręt.
" The rod with its reflective ends then acts as a Fabry-Pérot etalon (or a
Gires-Tournois etalon)."
" If the transmitted beams are out-of-phase, destructive interference occurs
and this corresponds to a transmission minimum."
Przemysł wykorzystuje zjawiska. Fizyka teoretyczna próbuje je wyjaśnić. Ale
przemysł odkrywa wciąż nowe i fizyka już nie nadąża.
S*
hehehe
Przecież przemysł ma swoje własne laboratoria i to właśnie tam
powstają nowe technologie. Przemysł zbrojeniowy, chemiczny, farmacja itd.
Wiele odkryć jest tajemnicą pilniej strzeżoną niż sejfy bankowe. :-)
Także laboratoria uniwersyteckie na ogół pracują na zlecenie przemysłu
i tylko w tym zakresie, który przemysł wyznaczy i za który płaci. ;)
>>> Najważniejszą rolę w laserze pełni filtr wylotowy który wypuszcza tylko
>>> wąskie pasmo.
>> W laserach rubinowych nie ma żadnych filtrów.
> W opisach po polsku. Dokładniejszy opis mówi że "filtrem" jest odpowiednio
> wykonany pręt.
> S*
ach
w opisach po polsku było też, że:
1 sekunda jest to czas równy 9 192 631 770 okresom promieniowania
związanego z przejściem miedzy dwoma nadsubtelnymi poziomami
stanu podstawowego atomu cezu Cs - 133.
Jakoś nikt jeszcze nie nadał przezwiska filtr atomom cezu - przezwiska
które maskuje efekt laserowy dający światło monochromatyczne.
A IBM, Bell ... to przemysl czy laby? :)
Mix jednego i drugiego :> Przemysl, co prowadzi laby.
--
(STS)
Zdrowy rozsądek to zbiór uprzedzeń nabytych do osiemnastego roku życia.
[A. Einstein]
> ... jasne, najlepiej zamknac takiego naukowca do trumny
> z jednej strony podawac zarcie a z drugiej wyciagac e=mc2;-)))
> Niestety, to nie dziala. Z powazaniem
Edward Robak* z Nowej Huty napisał:
To bardzo ścisła informacja: "Niestety, to nie dziala."
Uściślenia wymaga jedynie doprecyzowanie słowa "to"
Co nie działa: laboratoria chemiczne, farmaceutyczne, pracujące dla wojska,
tajne badania, szpiegostwo przemyslowe itd
czy może nie działa "zamykanie naukowców do trumny i wyciąganie z nich
powszechnie znanych wzorów na równoważność, a nie tożsamość E i m ?
Możesz doprecyzować słowo "to" ? :)
> Adam Przybyla
> ... "to" czyli taka metoda generacji inowacji;-) Czy nie potrafisz zrozumiec
> tak prostych stwierdzen, czy mam to jakos przystepniej sprecyzowac?;-)
> Z powazaniem
Rozumiem.
To czyli taka. Proste jak tamto. :-)
Robakks
*°"˝'´¨˘`˙.^:;~>¤<×÷-.,˛¸
> Adam Przybyla
Zawsze w laboratoriach. Ale droga z laboratorium do podręcznika była
dawniej łatwiejsza. Wiekszość badaczy była pracownikami uczelni. Teraz
większość pracuje w tajnych laboratoriach nad tajnymi tematami. Fizyka
podręcznikowa musi być pełna pominięć i uproszczeń bo całość to za dużo dla
studenta.
S*
Wcześniej nazywano to liniami w widmie.
> Jakoś nikt jeszcze nie nadał przezwiska filtr atomom cezu - przezwiska
> które maskuje efekt laserowy dający światło monochromatyczne.
> Edward Robak* z Nowej Huty
Ciało doskonale czarne ma jedno maksimum. Gazy i ciała stałe więcej. Umiemy
jedno z nich wzmocnić i wyizolować. Musi być coś co nie wypuszcza tego
światła z lampy zasilającej.
Umiemy też z wąskiego pasma zrobić szerokie (świetlówka)
S*
>> Zdecydowanie: na odwrót.
>> Przemysł niczego nie odkrywa - jeżeli już,
>> jest to ilość śladowa. Dzisiaj odkrywa się
>> w laboratoriach.
>> Może w XIX wieku było inaczej...ale nie mamy
>> XIX wieku.
>
> Zawsze w laboratoriach. Ale droga z laboratorium do podręcznika była
> dawniej łatwiejsza. Wiekszość badaczy była pracownikami uczelni. Teraz
> większość pracuje w tajnych laboratoriach nad tajnymi tematami. Fizyka
> podręcznikowa musi być pełna pominięć i uproszczeń bo całość to za dużo dla
> studenta.
> S*
>
To jest oczywiście spiskowa teoria, z którą się absolutnie
nie zgadzam. Może jakieś wojskowe projekty są tajne...ale to
dotyczy wynalazków, nie praw przyrody. Podstawową i jedyną
drogą uznania badacza jest publikacja naukowa.
Naukowiec który pracuje "sam dla siebie" i zabiera to do grobu...
... o, to jest temat dla oszołomów typu Trojanowskiego.
A...i dla jasności, nie ma "fizyki podręcznikowej", jest jedna
fizyka, a podręczniki jak to podręczniki muszą być "okrojone"
bo to wynika z ich natury.
A "IBM Research Center" to przemysl czy laboratorium ?
J.
>> Zdecydowanie: na odwrót.
>> Przemysł niczego nie odkrywa - jeżeli już,
>> jest to ilość śladowa. Dzisiaj odkrywa się
>> w laboratoriach.
>
> A "IBM Research Center" to przemysl czy laboratorium ?
>
Laboratorium, a że finansowane przez przemysł...
są chlubne wyjątki. BTW, obiło mi się o uszy, że niedawno
"skasowali" badania podstawowe.
Badając rzeczywitośc nie można polegac tylko na tym co widzimy.
Perspektywa (prawa widzenia) daje zniekształcony obraz rzeczywistości,
trzeba więc używac wszystkich dostepnych zmysłów i wspomagac je
osiagnięciami rzemiosła.