t = L/c t = 1/1 = 1
swiatlo leci od lustra do fotokomorki w czasie;
t = L/c t = 1/1 = 1
Dodajesz dwie dlugosci L, dzielisz przez sume czasow i masz zmierzona predkosc
swiatla
c = 2L/ t+t = 2/2 = 1
Jesli idziesz z predkoscia v=0,6c i trzymasz to ustrojstwo rownolegle do Twojego
ruchu to;
dlugosc tego paryka bedzie kroksza zgodnie ze znanym wzorem i bedzie wynosic;
L' = 0,8m
Swiatlo pokona te dlugosc "tam" w czasie;
t = L'/ (c - v ) t = 0,8 / (1-0,6) = 2
Zgoda?
Dystans "z powrotem" w czasie;
t = L'/ (c + v) t = 0,8 / (1 + 0,6 ) = 0,5
Zgoda?
Czas po jakim zatrzymasz zegar wynosi;
t = 2 + 0,5 = 2,5s
Zegar Twoj poruszajacy sie z predkoscia v = 0,6c tez bedzie wyznaczac dluzsza
jednostke czasu zgodnie z tym samym wzorem, wiec;
t' = t * sin arc cos (v/c) = 2,5 * 0,8 = 2
Taki czas pokaze Ci Twoj zegar. Podzielisz teraz niczego nie swiadom dwie
dlugosci patyka przez ten czas, i masz;
c = 2 * 1 / 2 = 1
Jak widzisz, zmierzysz taka sama predkosc swiatla bedac w ruchu jak i w
spoczynku do eteru, chociaz masz racje ze predkosc swiatla wzgledem lustra "tam"
wynosi c-v bo lustro ucieka a "z powrotem" c+v bo lustro sie zbliza.
Zgoda?
Pozdrawiam
Wladek
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Wszystko pieknie nawet cacy lecz ja wlasnie nie wierze w te cudowne skrocenia
patyka ani dylatacje czasu. No bo one sa wyprowadzone w oparciu o bledne
zalozenia. To co mi tlumaczysz kupy sie trzyma, nie widze w tym zadnego bledu
z jednym zastrzezeniem; to nie ma nic wspolnego z rzeczywistoscia. Mozna to
traktowac jako ciekawy temat dyskusji co by bylo gdyby bylo tak jak pan
Einstein sobie zapostulowal a w co Wierni Teorii swiecie wierza.
Skoro uwazasz, ze kazdy obywatel musi zmierzyc predkosc fal EM zawsze jako
rowna c, niezaleznie od tego czy stoi czy sie porusza w kierunku zrodla,
ktorego w tym miejscu juz dawno moze nie byc, to jestes w bledzie. Gdyby tak
bylo to nie wystapilby efekt Dopplera. No bo jaki bylby mechanizm, jak
wytlumaczysz zmiane czestotliwosci fali obieranej przez obserwatora bedacego w
stosunku do medium, w ktorym ta fala wedruje, w ruchu? Pomijam juz liczenie
ale same efekty nawet przecza zalozeniu Einsteina. Jesli zblizasz sie do
zrodla czestotliwosc rosnie a jesli sie od niego oddalasz - czestotliwosc
maleje. Wiec na jakiej zasadzie tak sie dzieje?
Na innym watku wroce dyskusja na temat Czarnych Dziur. Te dziury sa efektem
tejze Teorii. Chlopcy pisza, ze tej czasteczce poruszajacej sie z predkoscia
c, na jakims urojonym horyzoncie, staje czas... Zgoda jest to wynikiem teorii.
Ale rownoczesnie chlopcy zapominaja, ze ta czasteczka musi sie splaszczyc do
wymiaru zerowego, gdy jej srednica pozostaje taka sama jaka miala w stanie
spoczynku. Jak myslisz czy jest to fizycznie mozliwe? Jak te bidne, rowniez
plaskate elektrony takie ostre zakrety na brzegach tego placka zlapia? I czy
czasem nie musialyby zapinktalac w poprzek z predkosciami znacznie wiekszymi
od c, co jest teoretycznie zakazane.
W sumie co rusz to paradoks. Mnie juz te paradoksy nudza i nazywam je po
imieniu - absurdy.
Zatem ta Teoria staje sie co raz bardziej dziurawa.
Pzdr.
Tornad
PS Dzieki za cytat.
Jesli jestesmy w _osrodku_ i predkosc rozchodzenia sie fali
e-m jest inna niz c to oczywiscie mierzona predkosc
zalezy od obserwatora. Plynaca ryba zmierzy inna predkosc
swaitla w wodzie niz stojaca ryba.
BTW, to nie ma co postulowac, twierdzic, negowac czy udowadniac
wzorkami wyprowadzonymi na tym zalozeniu.
STW, przestrzen minkowskiego i okolice to teoria kawalek matematyki,
dosc prosty i pewny. Zadne krzyki i zadne wrzaski panow o nikach "s"
nas nie przekonają, ze siedza tam same bledy koncepsyjne.
Ale czy ta STW modelujaca przestrzen tym minkowskim ma cokolwiek
wspolnego z fizyka i rzeczywistoscia, to moze rosztrzygnac znowu
nie poprzez postulowanie i twierdzenie, ale tylko i wylacznie
eksperyment.
Czy stalosc predkosci swiatla w ukladach inercjalnych jest dobrym
zalozeniem (ogolnie, w jakis granicach..) mozna dowiedziec sie _tylko_
wykonujac coraz dokladniejsze eksperymenty, a nie spekulujac
czy mieszajac tam i spowrotem rzutami wektorka na poszczegolne
wspolrzedne.
Na razie wychodzi, ze tak jest.
Mechanika kwantowa ma dziwniejsze zalozenia, a jakosc jest
mniej 'atakowana'. Ciekawe dlaczego;-)
tak sobie pomarudzilem, pozdrawiam
bartekltg
>Czy stalosc predkosci swiatla w ukladach inercjalnych jest dobrym
>zalozeniem (ogolnie, w jakis granicach..) mozna dowiedziec sie _tylko_
>wykonujac coraz dokladniejsze eksperymenty
I fakt, że faceci zajmujący się pomiarami naprawdę, a nie w
teorii użyli zupełnie innego założenia, nie świadczy o niczym.
Fizycy i tylko fizycy mogą decydować o tym, które założenia
są dobre, a które nie. Prawda?
>Mechanika kwantowa ma dziwniejsze zalozenia, a jakosc jest
>mniej 'atakowana'. Ciekawe dlaczego;-)
Ten kretyński uśmieszek sugeruje, że wiesz, ale nie powiesz.
>Czy stalosc predkosci swiatla w ukladach inercjalnych jest dobrym
>zalozeniem (ogolnie, w jakis granicach..) mozna dowiedziec sie _tylko_
>wykonujac coraz dokladniejsze eksperymenty, a nie spekulujac
>czy mieszajac tam i spowrotem rzutami wektorka na poszczegolne
>wspolrzedne.
A swoja drogą to ciekawe, jak chcesz wykonywac te coraz dokładniejsze
eksperymenty na układach inercjalnych, skoro w realu takich nie ma.
Tak to jest. Usiłujemy opisać, wyobrazić sobie te wszystkie elektrony i
fotony nadając im jakąś postać z naszego makroskopowego świata. I potem
nam się coś nie zgadza, coś się robi bez sensu, jest fizycznie niemożliwe.
Niestety, to na nic. Kto powiedzsiał, że cząstka ma średnicę i się
spłaszcza? Przecież cząstka ma jowialność, kertykulę i brzanność. Co to
za dziwne słowa? Ano, kolejne aspekty natury elektronu, z których
istnienia nawet nie zdajemy sobie sprawy, tak jak człowiek pierwotny nie
zdawał sobie sprawy z istnienia fal elektromagnetycznych, chociaż
widział ani akustycznych, chociaż słyszał.
Prawdziwa natura cząstek elementarnych na zawsze będzie dla nas nie do
ogarnięcia umysłem i doświadczeniem. My jedynie obserwujemy pewne strony
ich natury - nie wszystkie niestety. I musimy się niestety zgodzić z
tym, że wszelkie teorie, to ą jedynie MODELE. Im lepszą dają zgodność z
doświadczeniem, tym lepiej. Im lepiej potrafią przewidzieć nowe rzeczy
tym lepiej. Ale nie mówmy, że dana teoria nie opisuje prawdziwej natury
rzeczy, bo żadna nie opisuje i nigdy nie opisze. Zawsze to będą tylko
kolejne przybliżenia.
Tak jak mechanika Newtona jest świetnym przybliżeniem działania
wszechświata w zakresie naszych mas i prędkości. W mechanice kwantowej
już się jej nie stosuje, a przecież tam opisujemy ten sam wszechświat i
tak naprawdę tam obowiązują te same prawa co w świecie makroskopowym.
Ale tam już potrzebne jest lepsze ich przybliżenie, niż dał Newton.
$tipa
> Prawdziwa natura cząstek elementarnych na zawsze będzie dla nas nie do
> ogarnięcia umysłem i doświadczeniem. My jedynie obserwujemy pewne strony
> ich natury - nie wszystkie niestety. I musimy się niestety zgodzić z tym,
> że wszelkie teorie, to ą jedynie MODELE. Im lepszą dają zgodność z
> doświadczeniem, tym lepiej. Im lepiej potrafią przewidzieć nowe rzeczy tym
> lepiej. Ale nie mówmy, że dana teoria nie opisuje prawdziwej natury
> rzeczy, bo żadna nie opisuje i nigdy nie opisze. Zawsze to będą tylko
> kolejne przybliżenia.
Nie ma żadnej prawdziwej natury cząstek. Nie ma żadnych jej
przybliżeń. Są po prostu nowe wersje systemu "nauka". Coraz
większe, coraz bardziej skomplikowane, z coraz większymi
możliwościami. Średnio, oczywiście. Bywa, że na niektórych
polach nowa wersja to w stosunku do poprzedniej uproszczenie.
Albo regres możliwości.
Tornad, a nie uwazasz ze skoro mierzymy to od ponad 100 lat, to
ktos by sie zorientowal ze to nieprawda ? :-)
> Skoro uwazasz, ze kazdy obywatel musi zmierzyc predkosc fal EM
> zawsze jako
> rowna c, niezaleznie od tego czy stoi czy sie porusza w kierunku
> zrodla,
Ale to nie takie proste, bo znow - zaproponuj odpowiedni uklad
pomiarowy.
Dobry bedzie z lusterkiem, i swiatlo bedzie bieglo w dwie strony.
Aczkolwiek mozna np dwie fotokomorki na dlugich kablach, rozsuwane.
J.
Skoro np. Ty nie zdołałeś się zorientować, że gadasz na grupie chyba
z kilkunastu zorientowanymi, to co można powiedzieć o Waszych
zdolnościach do orientowania się?
A niewykluczone też, że i ktoś z Was się zorientował. Tylko uznał,
że to się nie liczy, bo przecież można z łatwością wyjaśnic, że to
wynika z poprawek, które są popsuciami.
Jest prawdziwa natura cz�stek. Wszystko, co istnieje, jest JAKIE�. Ma
zesp� cech, kt�re je charakteryzuj�, zachowuje si� w okre�lony spos�b w
okre�lonych warunkach. A my widzimy niekt�re zachowania, niekt�re
objawy. Ale nie wszystkie. Wszystkie razem tworzďż˝ prawdziwďż˝ naturďż˝
cz�stki. Jest ona poza zasi�giem naszego rozumowania.
$tipa
Poza zasięgiem naszego rozumowania - które mówi, że wszystko, co
istnieje, jest JAKIEŚ.
Kategoryzacja to właśnie jeden z aspektów naszego rozumowania.
Oryginał nie ma żadnego zespołu cech sam z siebie. To model mu
je przyporządkowuje.
Kiedyś dostałem kamieniem w nogę i zrobił mi się wielki siniak.
Dlaczego? Bo kamień był ciężki i szybki. Ja mu tych cech nie
przyporządkowałem. Nawet go nie widziałem.
$tipa
Siniak miałeś ponieważ kamień miał określoną energię, która spowodowała
uszkodzenie naczyń włosowatych. Poza tym jak kamień może być szybki?
Miał nóżki i biegł? A co to znaczy ciężki? W kosmosie, gdzie panuje
nieważkość jakbyś dostał kamieniem też byś miał siniaka, ale przecież
tam kamień nie jest ciężki.
--
wer <",,)~~
http://szumofob.eu
Pies jak dostanie kamieniem, nie pomyśli sobie
"kamień jest ciężki i szybki". Pomyślenie czegoś
takiego wymaga wielu lat treningu.
Owszem, przyporządkowałeś.
mogłbyś rozwinać.
> Fizycy i tylko fizycy mogą decydować o tym, które założenia
> są dobre, a które nie. Prawda?
Trzecia prawda.
Nie zachowuj sie jak te oszolomy wietrzace spisek jednomyslnej
fizyki. Ilu fizykow tyle interpretacji mechaniki kwantowej, a
mozliwosc
wykazania komus bledu jest zawswze dosc atrakcyjną mozliwoscia.
> >Mechanika kwantowa ma dziwniejsze zalozenia, a jakosc jest
> >mniej 'atakowana'. Ciekawe dlaczego;-)
>
> Ten kretyński uśmieszek sugeruje, że wiesz, ale nie powiesz.
Wiem i powiem, ale myslalem, ze tez wiecie.
Wiekszosc (no, nei wszycy;) 'oblaczy' to krertyni, w dodatku
bez jakiejs glebszej niz licealna wiedzy.
A kwantowka jest trudniejsza. Zarowno pod wzgledem
aparatu matematycznego ktorym sie posluguje, jak
i abstrakcyjnosci i nieintuicyjnosci pojec czy nawet wynikow.
O kwantowce moga powiedziec jedynie 'to nieprawda'.
O STW moga godzinami zle transformowac wektorki
i gubic sie w 'zdroworozsadkowym' wyjasnianiu 'paradoksow'.
Nie widze na grupie osob poprawiajacych 'zle policzone'
wyniki z modelu standardowego czy innej wspolczesnej kobyly.
> A swoja drogą to ciekawe, jak chcesz wykonywac te coraz dokładniejsze
> eksperymenty na układach inercjalnych, skoro w realu takich nie ma.
Tak jak zawsze w eksperymentach fizycznych: male zaburzenia od
warunkow idealnych daja maly wklad w wynik. Dobry fizyk bedzie
staral sie oszacowac ten wklad z teorii i/lub z wynikow eksperymentu.
Jesli to, ze ziemia sie obraca wg STW daje do pewnego eksperymentu
zaburzenia na poziomie 10^-5 a eksperyment przeprowadzony w roznych
kierunkach nie daje wyzszego rozrzutu (niz to przewidywanie i bledy
pomiarowe) to sie nie przejmujemy.
Pojecia takie jak 'uklad inercialny', 'przyszpieszenie ziemskie',
predkosc
pilki i wiele inych nie byly by uzywane, gdyby nie funkcjonowaly
dosc dobrze w warunkach lekko zaburzonych.
pzdr
bartekltg
> Ale czy ta STW modelujaca przestrzen tym minkowskim ma cokolwiek
> wspolnego z fizyka i rzeczywistoscia, to moze rosztrzygnac znowu
> nie poprzez postulowanie i twierdzenie, ale tylko i wylacznie
> eksperyment.
>
> Czy stalosc predkosci swiatla w ukladach inercjalnych jest dobrym
> zalozeniem (ogolnie, w jakis granicach..) mozna dowiedziec sie _tylko_
> wykonujac coraz dokladniejsze eksperymenty, a nie spekulujac
> czy mieszajac tam i spowrotem rzutami wektorka na poszczegolne
> wspolrzedne.
>
> Na razie wychodzi, ze tak jest.
Już nie - seria anomalii trwa nadal Pioniery, flyby.
> Mechanika kwantowa ma dziwniejsze zalozenia, a jakosc jest
> mniej 'atakowana'. Ciekawe dlaczego;-)
To jest zabawna statystyka - małpoludów,
bo tam jeszcze nawet lusterek nie odkryli.
A sprawa spinów, krętów, precesja - dokładnie ten sam cyrk co w
astronomii.
> > Na razie wychodzi, ze tak jest.
> Już nie - seria anomalii trwa nadal Pioniery, flyby.
A masz jakies dobre wytlumaczenie na pioniery?
Wiesz, to moze byc nie nowe zjawisko, a jakas glupotka
typu zle oszacowanie oddzialywanie z pylem czy wyciek.
Co masz na mysli piszac flyby?
Pewnie asyste grawitacyjną w lotach satelitow.
Co z nia nie tak?
pzdr
bartekltg
Będą tak mierzyć jeszcze z tysiąc lat.
> > Skoro uwazasz, ze kazdy obywatel musi zmierzyc predkosc fal EM
> > zawsze jako rowna c, niezaleznie od tego czy stoi czy sie porusza w kierunku
> > zrodla,
>
> Ale to nie takie proste, bo znow - zaproponuj odpowiedni uklad
> pomiarowy.
>
> Dobry bedzie z lusterkiem, i swiatlo bedzie bieglo w dwie strony.
Wystarczyło że raz zmierzyli takie coś i od razu wyszła anomalia.
Tu na Ziemi mierzą tylko wartość tej stałej c,
a nie składanie prędkości, Dopplera, itd.
>A masz jakies dobre wytlumaczenie na pioniery?
To już w Encyklopediach piszą. Opór eteru. Oczywiście chodzi o plazmę i
pyły. Próżnia nie jest pusta.
S*
Po prostu źle mierzą propagację impulsów -
względem Ziemi, czyli standardowo sobie wyróżniają jeden układ.
do satelity: t = d/c;
a wg stw: t = d/(c-v); i stąd ta anomalia.
Wcześniej takich rzeczy nie mierzyli, więc dopiero teraz to widać.
> Co masz na mysli piszac flyby?
> Pewnie asyste grawitacyjną w lotach satelitow.
> Co z nia nie tak?
To samo - zmiana: v -> -v,
i te wasze wyliczanki prędkości po eterze lecą na pysk.
>> I fakt, że faceci zajmujący się pomiarami naprawdę, a nie w
>> teorii użyli zupełnie innego założenia, nie świadczy o niczym.
>mogłbyś rozwinać.
Rozwijałem wielokrotnie. Chodzi oczywiście o GPS, oparty o
założenie, że zegary wskazują to samo, czyli - że t'=t.
>Nie zachowuj sie jak te oszolomy wietrzace spisek jednomyslnej
>fizyki. Ilu fizykow tyle interpretacji mechaniki kwantowej, a
>mozliwosc
>wykazania komus bledu jest zawswze dosc atrakcyjną mozliwoscia.
Komuś - tak, ale nie sobie. Pamiętasz, jak się wściekłeś na
moją sugestię, że czasy lokalne pójdą pod Brzytwę? A pójdą.
Niby czemu nie?
To będzie kompromitacja, jakiej w historii nauki dotąd nie
było. Każdy jeden z Was zostanie pośmiewiskiem. Dlatego
każdego z Was ta sugestia wkurza. Indywidualnie. To
spontaniczne i nie ma mowy o spisku.
>Wiem i powiem, ale myslalem, ze tez wiecie.
>Wiekszosc (no, nei wszycy;) 'oblaczy' to krertyni, w dodatku
>bez jakiejs glebszej niz licealna wiedzy.
>A kwantowka jest trudniejsza.
Przecież większość obalaczy nie rozumie ani tego, ani tego.
Więc co za różnica?
Kwantówka po prostu nie koliduje z moimi założeniami, a
jeśli koliduje, to z drugo- albo trzeciorzędnymi.
>> A swoja drogą to ciekawe, jak chcesz wykonywac te coraz dokładniejsze
>> eksperymenty na układach inercjalnych, skoro w realu takich nie ma.
>Tak jak zawsze w eksperymentach fizycznych: male zaburzenia od
>warunkow idealnych daja maly wklad w wynik.
>Dobry fizyk bedzie
>staral sie oszacowac ten wklad z teorii
Z jakiej teorii? Nie z STW, prawda? Z STW nie określisz,
czy, dajmy na to, przyspieszenie ziemskie to zakłócenie
duże, czy małe.
STW nie ma w ogóle znaczenia. Liczy się OTW i tylko ona.
> > Skoro uwazasz, ze kazdy obywatel musi zmierzyc predkosc fal EM
> > zawsze jako
> > rowna c, niezaleznie od tego czy stoi czy sie porusza w kierunku
> > zrodla,
>
> Ale to nie takie proste, bo znow - zaproponuj odpowiedni uklad
> pomiarowy.
Przecie juz ze trzy razy zaprezentowalem, zaproponowalem doswiadczenie; efekt
Sagnaca w skali makro. Cztery satelity stacjonarne i zegarek ale dzialajacy na
zasadzie kolka i sprezynki lub kwarcowy, szybko rostrzygnelyby ponad 100 -
letni spor. Ale nie przewiduje aby w najblizszych latach ktos sie na to
porwal...
A szkoda, bo wyrzuca sie w bloto, scislej w ocean grube setki milonow dolarow
na "potwierdzenia" teorii, typu Probe B chociazby, a jej podstawowych zalozen
jakos sie nie sprawdza. A od tego nalezy zaczac. Ten Probe B zyskal nazwe
Probe F. Moze wiesz dlaczego?
Pzdr.
Tornad
t1 = L/c
t2 = L/c
Jesli lecisz, to impuls z przedniego pulsatora doleci pierwszy do detektora;
t1 = L/(c+v)
a z tylnego drugi;
t2 = L/(c-v)
Otrzymasz wtedy roznice czasow, i bedziesz wiedzial ze jestes w ruchu, a
wielkosc roznicy okreslilaby Twoja predkosc w stosunku do medium. Zgoda?
Gdyby tak
> bylo to nie wystapilby efekt Dopplera. No bo jaki bylby mechanizm, jak
> wytlumaczysz zmiane czestotliwosci fali obieranej przez obserwatora bedacego
w
> stosunku do medium, w ktorym ta fala wedruje, w ruchu? Pomijam juz liczenie
> ale same efekty nawet przecza zalozeniu Einsteina. Jesli zblizasz sie do
> zrodla czestotliwosc rosnie a jesli sie od niego oddalasz - czestotliwosc
> maleje. Wiec na jakiej zasadzie tak sie dzieje?
Na temat efektu Dopplera napisze innym razem, bo wlasnie skonczylem pisac
opracowanie i musze je jakos zabezpieczyc. Mysle ze w tym temacie sie zgodzimy.
> Na innym watku wroce dyskusja na temat Czarnych Dziur. Te dziury sa efektem
> tejze Teorii. Chlopcy pisza, ze tej czasteczce poruszajacej sie z predkoscia
> c, na jakims urojonym horyzoncie, staje czas... Zgoda jest to wynikiem
teorii.
Te wszystkie efekty o ktorych piszesz, wychodza z dualizmu swiatla. Na ten
temat tez napisze.
> Ale rownoczesnie chlopcy zapominaja, ze ta czasteczka musi sie splaszczyc do
> wymiaru zerowego, gdy jej srednica pozostaje taka sama jaka miala w stanie
> spoczynku. Jak myslisz czy jest to fizycznie mozliwe? Jak te bidne, rowniez
> plaskate elektrony takie ostre zakrety na brzegach tego placka zlapia? I czy
> czasem nie musialyby zapinktalac w poprzek z predkosciami znacznie wiekszymi
> od c, co jest teoretycznie zakazane.
> W sumie co rusz to paradoks. Mnie juz te paradoksy nudza i nazywam je po
> imieniu - absurdy.
> Zatem ta Teoria staje sie co raz bardziej dziurawa.
Jak wiesz, tez jestem przeciwny STW, ale to co pisze wychodzi wlasnie z
eteru.Gdyby te czasteczki sie nie splaszczaly (opor eteru),moze nie tyle
czasteczki co proznia miedzy nimi, to nie widze jasnego wytlumaczenia wzoru
e = mcc.
> Pzdr.
> Tornad
> PS Dzieki za cytat.
>
Pozdrawiam
Wladek
> Jak wiesz, tez jestem przeciwny STW, ale to co pisze wychodzi wlasnie z
> eteru.Gdyby te czasteczki sie nie splaszczaly (opor eteru),moze nie tyle
> czasteczki co proznia miedzy nimi, to nie widze jasnego wytlumaczenia wzoru
> e = mcc.
Przecież STW opiera się na tym eterze, czyli podwórkowej intuicji:
coś musi być zawsze w czymś, jeździć można tylko po czymś itd.
Od kiedy STW i eter sa w zgodzie?
Pozdr.
STW wyszła z równań Lorentza, który je robił dla eteru.
Einstein generalnie również odwoływał się do eteru. Z tym, że
dla niego to słowo znaczyło coś innego, niż dla Ciebie.
A poza tym, jak się dobrze przyjrzeć, to widać, że istnieje wersja
teorii sztywnego eteru, od której STW różni się wyłącznie
nazewnictwem.
No, właściwie, to jeszcze trudniejszą obsługą i słabszym zakresem
stosowalności.
$tipa
>> Owszem, przyporządkowałeś.
>>
>>
> Nigdy się nie porozumiemy, bo co innego mamy na myśli mówiąc o cechach
> przedmiotów.
To myśląc o cechach przedmiotów nie masz na myśli, np. tego, że coś jest
ciężkie
albo szybkie?
Aby istniała cecha X, muszą istnieć kryteria oddzielenia przedmiotów z cechą
X od przedmiotów bez cechy X. Mogą być ścisłe, rozmyte albo jeszcze
insze, ale muszą istnieć. Rozejrzyj się trochę po realu - widzisz tam jakieś
kryteria?
To model stworzył te kryteria. Cała instytucja cechowania to jego kawałek.
Nie doceniasz po prostu skali przedsięwzięcia.
$tipa
A ma. Model pozwala nam to stwierdzić przy pomocy kilku stworzonych
przez siebie kryteriów... może nieco więcej, niż kilku.
> w związku z czym się przyciągają i tworzą atomy, a z nich wszechświat. I
> robią to bez względu na to, czy my o tych ich cechach wiemy, czy nie.
A zmrukwienie samoćpaków mimajki powoduje, że bamba się odmurcza,
niezależnie czy wiesz o tym, czy nie.
Zgodzisz się?
> NIeważne że my to nazywamy ładunkiem , a jakaś obca cywilizacja
> miennością. Te cechy SĄ
Oczywiście, że SĄ - w modelu. A kto Ci powiedział, że obca cywilizacja
w ogóle będzie cechować i szukać przyczyn?
Naprawdę nie doceniasz skali przedsięwzięcia. Zdania - razem z cechami
"prawdziwe" i "fałszywe" - to nie jest trywialna konstrukcja. Tylko się
taka wydaje po latach treningu. Ufoki mogą sprawę rozwiązać zupełnie,
ale to zupełnie inaczej.
Od początku.
Einstein opierał się na elektromagnetyzmie Maxwella,
który przecież opisał wiry i naprężenia eteru - medium dla światła.
Potem Michelson wyliczał te swoje dryfy:
c - v tam, i z powrotem c + v, czyli średnia prędkość wyjdzie:
2/[1/(c-v) + 1/(c+v)] = c(1 - v^2/c^2);
Takie coś w ogóle nie istnieje w naturze.
W wagonie jest normalnie c w dowolnym kierunku,
czyli tak liczymy:
2/[1/c + 1/c] = c;
stąd zero przesunięć faz.
W układzie spoczynkowym było c +/- v;
czyli światło jest tu kompletnie unoszone - jak wahadło w pociągu.
Ale w spoczynkowym lusterka też jadą, więc musisz to uwzględnić:
c + v i lusterko ucieka v, czyli minus, razem:
c + v - v = c;
w drugą stronę: c - v, ale lusterko ma też v, i zbliża się:
c - v + v = c;
Żadnych cudów ze skracaniem, czy zwalnianiem czasu -
to kompletne pierdoły wymyślone przez ślepych pajaców.
>> On 28 Lip, 03:30, "Wladek"<wladulaWYTNI...@gmail.com> wrote:
>>
>>> Jak wiesz, tez jestem przeciwny STW, ale to co pisze wychodzi wlasnie z
>>> eteru.Gdyby te czasteczki sie nie splaszczaly (opor eteru),moze nie tyle
>>> czasteczki co proznia miedzy nimi, to nie widze jasnego wytlumaczenia wzoru
>>> e = mcc.
>>
>> Przecież STW opiera się na tym eterze, czyli podwórkowej intuicji:
>> coś musi być zawsze w czymś, jeździć można tylko po czymś itd.
>
> Od kiedy STW i eter sa w zgodzie?
>
Ale komu odpowiadasz? Samemu sobie?...tak przynajmniej
mi wynika z Twojego cytowania.
--
The only difference between a tax man and a taxidermist
is that the taxidermist leaves the skin. [Mark Twain]
Pierwszy z brzegu link na temat Teorii Wzglednosci wyraznie potwierdza
kolizje pomiedzy jej zalozeniami a tym znienawidzonym, wrecz wrednym eterem
jak nie przymierzajc bekartem jakiegos starozytnego trakatatu..
http://www.sciaga.pl/tekst/15826-16-szczegolna_teoria_wzglednosci_einsteina
Cytuje kawalek:
Podanie związku E = mc 2 pomiędzy masą m i energią E ciała.
Eliminację z fizyki pojęcia eteru i nadanie polom fizycznym status
samodzielnych obiektów fizycznych, charakteryzujących się masą, gęstościami
pędu, energii, momentu pędu, itp.
Uznanie pewnych wielkości, uznawanych poprzednio za wielkości odrębne, za
składowe jednej wielkości określonej w czasoprzestrzeni. Szczególna teoria
względności stanowi podstawę konstrukcji współczesnych akceleratorów cząstek,
a kinematyka relatywistyczna jest potwierdzona tysiącami doświadczeń nad
rozpraszaniem cząstek o wysokich energiach.
- to sa wszystko zaslugi Geniusza Wszechczasow - Einsteina.
Niestety czasem Wierni Teorii, z calym naleznym im szacunkiem, o tym
zapominaja. Np przy tym gigantycznym przedsiewzieciu za ponad 850 milionow
dolarow, Probe B, ktory zmienil nazwe na Probe F bo wynikow tego potwierdzenia
Teorii, tej ogolnej tym razem, jak nie bylo tak nie ma, skierowali teleskop
satelity na "odlegla gwiazde". Ta gwiazda to jednak mial byc ten element
nieruchomego eteru, tego wyroznionego ze wszystkich, Uniwersalnego Ukladu
Odniesienia, w ktorym i wzgledem ktorego odbywa sie wszelki ruch.
Szkoda tylko ze zapomnieli rowniez o tym, ze ta odlegla gwiazda nie jest
znowu tak odlegla; ona fruwa w sasiednim ramieniu naszej Galaktyki. A to nie
tylko w tym wykletym eterze sie kreci, od centrum galaktyki sie oddala, ale
jeszcze zapewne w tym eterze wraz z galaktyka sobie gdzies tam zegluje.
Dowodem na to ostatnie twierdzenie sa czeste zderzenia, przenikania galaktyk
rejestrowane przez Hoobla. Co przeczy BB ale to inny temat.
Tak, ze w ciagu tego roku pomiarow zakrzywienia czy zapetlenia w obwarzanek
czasoprzestrzeni wokol Bogu Ducha winnej Ziemi, ta Gwiazda znaczaco zmienila
swe polozenie. A chlopcy ze Stanford zapewne wzorem Einsteina zapostulowali
sobie, ze ma stac jak...
I ja postuluje coby zamiast wyrzucac kolejne miliardy dolarow na kolejne
sprawdzenia wielokrotnie juz przecie "sprawdzonej" Teorii, sprawdzic poprawnie
jej zalozenia.
Wykonane w piwnicy jedno doswiadczenie MM, na ktorym ta cala Teoria
praktycznie sie opiera, to moim skromnym zdaniem o wiele za malo, zwlaszcza,
ze doswiadcxzenie Sagnaca pokazalo cos diametralnie roznego.
A tego z jakichs wzgledow doczekac sie nie mozemy.
Pzdr.
Tornad
Czesc Tornad.
Nie odpowiadasz co myslisz o doswiadczeniu z dwoma impulsatorami, ktore opisalem
wczesniej. Mozna w ten sposob okreslic swoja wlasna predkosc wzgledem eteru, czy
nie?
Pzdr. Wladek
Simpler, nie wiem czy Cie dobrze rozumie, wiec dla spokojnosci dam takie
zadanie;
Masz wagon o dlugosci "L" z szyba z przodu i z tylu. W odleglosci np, 5L od
Ciebie sa dwie fotokomorki. Wagon jedzie z predkoscia v = 0,6c Eksperyment jest
robiony w srodowisku powietrza wiec predkosc "c" bedzie predkoscia swiatla w
powietrzu. Gdy wagon znajdzie sie w odleglosci 1L od Ciebie, wlaczycz dwa
lasery. Jeden goni za wagonem, a drugi z boku wagonu. Obliczasz czas w jakim
lasery dogonia wagon;
t1 = 1L/(c-v) = 2,5s
jeden promien "wskakuje " do wagonu i leci z predkoscia c+v w stosunku do
Ciebie, a z predkoscia "c" wzgl. wagonu. Obliczasz czas po jakim ten promien
wyskoczy z wagonu;
t2 = 1L/c = 1s
Obliczasz jak daleko od Ciebie mialo to miejsce;
Promien wskoczyl do wagonu przez tylna szybe w odleglosci 2,5L od Ciebie, a
wyskoczyl po jednej sekundzie (1L/c). W tym czasie wagon przejechal 0,6L wiec
tyl wagonu znajduje sie w odleglosci;
d = 2,5 + 0,6 = 3,1L
Promien wyskoczyl z wagonu przez przednia szybe, czyli wyskoczyl w odleglosci
4,1L od Ciebie i pozostalo mu 5 - 4,1 = 0,9L do fotokomorki, co pokona w czasie;
t3 = 0,9L/c = 0,9s
sumujac czasy masz;
t = 4,4s
W takim czasie jeden promien korzystajac z uslug wagonu przelecial dystans rowny
5L, a drugi z boku wagonu przelecial ten sam dystans w tym samym eterze w ciagu
5s. Jak z tego wynika korzystajac z wagonu, mozna wyslac informacje szybciej niz
predkosc swiatla na to pozwala.
Czy tak to rozumiesz?
Pozdr.
t1 = L/c
t2 = L/c
Jesli lecisz, to impuls z przedniego pulsatora doleci pierwszy do detektora;
t1 = L/(c+v)
a z tylnego drugi;
t2 = L/(c-v)
Otrzymasz wtedy roznice czasow, i bedziesz wiedzial ze jestes w ruchu, a
wielkosc roznicy okreslilaby Twoja predkosc w stosunku do medium. Zgoda?
Moja odpowiedz brzmi oczywiscie tak. Niestety Twardoglowi Wierni beda
szermowac argumentami, ze nie wiadomo no bo tam musza byc przewody elektryczne
i ten jednoczesny impuls nie bedzie jednoczesny, potem ten patyk sie skroci a
czas wydluzy, ze to nie bedzie uklad inercjalny a jak juz to nie pomoze to
maja jeden uniwersalny uklad, twe argument, ze TW nie rozumiesz... Cos w
rodzaju tego co dzialo sie za czasow kwitnacego socjalizmu jak komus ustroj
sie nie podobal to musi co psychicznie chory i delikwentow w zamknietych
zakladach az do zmiekczenia zamykali...
Natomiast Twoj pociag z przezroczystymi szybami jako przyspieszacz predkosci
awiatla w powietrzu mi sie podoba. Tu juz Wierni beda mieli wieksze trudnosci
z obaleniem Twoich tez. No bo to swiatlo zgodnie z drugim postulatem MIstrza,
traktujac wagon jako super specjal uklad inercjalny, musi miec w nim wartosc
c. No ale ten pociag jedzie wiec to swiatlo unosi ze soba dzieki czemu czasy
jego przelotu przez i obok wagonu beda rozne... A to jest znowu nastepny
paradoks, ktore ja z uwagi na ich rosnaca wciaz liczbe, nazywam po prostu
absurdami.
Jesli moge cos zasugerowac, to powinienes ten przyklad dopracowac slownie tak
aby to bylo lawiej wyobrazalne. Ja do testowania nowoczesnych produktow
zywnosciowych mam dwa koty; jak ktorys to zmodyfikowane genetycznie zarlo
powacha i z obrzydzeniem trzepnie przednia lapa to ja tego tez nie jem, a do
testowania opisow zjawisk sluzy mi zona. Jesli ona nie za bardzo rozumie osso
chodzi to opis przeredagowuje tak aby byl prostszy. W tym przypadku nalezy
wyraznie napisac co to jest czy ile km ma L, napisac gdzie ten obserwator stoi
na torach, przed czy za pociagiem i mozna nawet wyeliminowac ten drugi
bezposredni laser. Wystarczy lopatologicznie udowodnic, ze swiatlo mozna
przyspieszyc do wartosci wiekszej od c wiozac go w wagonie, a to ewidentnie
podwaza postulat, ze swiatlo nigdy i nigdzie nie moze przekroczyc wartosci c.
I to mi sie w tym przykladzie podoba.
Wierni Teorii beda zapewne pouczac Cie poblazliwie, ze przecie tu zachodzi
leratywistyczne dodawanie predkosci itp.
W sumie uwazam, ze "obalanie" tej Teorii sprowadza sie do obalenia jej
bedacych chyba wytworem chorej wyobrazni - bzdurnych zalozen.
Dlatego postuluje aby zamiast wyrzucac w bloto grube setki milionow dolarow
na kolejne potwierdzenie tysiackrotnie juz podobno "potwierdzonej" Teorii
zajac sie sprawdzeniem poprawnosci jej zalozen.
>Niestety Twardoglowi Wierni beda
>szermowac argumentami, ze nie wiadomo no bo tam musza byc przewody elektryczne
>i ten jednoczesny impuls nie bedzie jednoczesny, potem ten patyk sie skroci a
Oczywiscie. Zadajmy podstawowe pytanie - jak je bedziesz
synchronizowal ?
To przeciez nawet nie wymaga znajomosci TW, zeby zauwazyc ze z
synchronizacja sa klopoty.
>Jesli lecisz, to impuls z przedniego pulsatora doleci pierwszy do detektora;
> t1 = L/(c+v)
>a z tylnego drugi;
> t2 = L/(c-v)
>Otrzymasz wtedy roznice czasow, i bedziesz wiedzial ze jestes w ruchu, a
>wielkosc roznicy okreslilaby Twoja predkosc w stosunku do medium. Zgoda?
>Moja odpowiedz brzmi oczywiscie tak.
Oczywiscie.
Tylko ze panowie M i M nieco lepiej zaprojektowali doswiadczenie i
wyszedl im bardzo ciekawy wynik: nie potrafili zaobserwowac wplywu
predkosci obwodowej i orbitalnej Ziemii na pomiar.
Wniosek ? Jeden z trzech:
-medium obraca sie wraz z Ziemia,
-Ziemia jest nieruchoma, caly Wszechwiat sie kreci.
-Einstein mial racje.
Gwoli scislosci to Einstein do przedszkola chodzil jak oni zaczeli to
mierzyc.
J.
Wiedzieli jakie beda wyniki. Interferometr na 30km/s musi miec ramiona okolo
6metrowe. Tyle mial MM.
Na obwodowa trzeba 60metrowy. Tyle mial ten z 1925r. (Michelson-Gale).
> Wniosek ? Jeden z trzech:
> -medium obraca sie wraz z Ziemia,
> -Ziemia jest nieruchoma, caly Wszechwiat sie kreci.
> -Einstein mial racje.
Byly tylko dwa: Lorentz albo Stokes.
Autorzy podreczników nie czytali Stokesa. U Stokesa Slonce unosi eter a
Ziemia nie.
""Moving Medium Laws (an Apparent Bending)
First, we must discuss how big the sun's ether drag is. Does the sun's
ether drag extend beyond the earth's orbit distance from the sun? Based on
Lunar Laser Ranging experiments, considering how high the earth's ether drag
must be, the answer is that it is highly probable that the sun's ether drag
does extend well beyond our earth's orbit distance from the sun. This will
be assumed in this chapter."
From:
http://www.teslaphysics.com/Chapters/Chapter140-AberrationAndEther.htm
Slonce kreci sie z plazma która sama produkuje (sun's ether drag ). To
wiedzieli wszyscy.
> Gwoli scislosci to Einstein do przedszkola chodzil jak oni zaczeli to
> mierzyc.
>
Einstein pewnie tez wiedzial.
Ale wiedzial tez ze na bajkach mozna wiecej zarobic.
S*.
On mierzyl cos zupelnie innego. Nie myl.
>> Wniosek ? Jeden z trzech:
>> -medium obraca sie wraz z Ziemia,
>> -Ziemia jest nieruchoma, caly Wszechwiat sie kreci.
>> -Einstein mial racje.
>Byly tylko dwa: Lorentz albo Stokes.
>Autorzy podreczników nie czytali Stokesa. U Stokesa Slonce unosi eter a
>Ziemia nie.
A dlaczego tak ?
>""Moving Medium Laws (an Apparent Bending)
> First, we must discuss how big the sun's ether drag is. Does the sun's
>ether drag extend beyond the earth's orbit distance from the sun? Based on
>Lunar Laser Ranging experiments, considering how high the earth's ether drag
>must be, the answer is that it is highly probable that the sun's ether drag
>does extend well beyond our earth's orbit distance from the sun. This will
>be assumed in this chapter."
I dlaczego ten eter obraca sie ze Sloncem akurat tak szybko ja Ziemia
po orbicie ?
To juz chyba bezpieczniej przyjac ze u nas jest zwiazany z Ziemia, bo
odleglosci sa jakie sa.
J.
to dosfiatczenie MM to wielka lipa, taka sama jak teorie aisztajna!:O)
to ich urzondzonko jest tak skonstruowane ze nie prawa zaobserwowac wplywu
predkosci, ot cala zabawa ze staloscia predkosci:O)
jak to żyt, oni zawsze tylko kłamią, fałszują historię i naukę żeby potem
nas grabić i tak się dzieje do dziś!:O(
> Oczywiscie.
> Tylko ze panowie M i M nieco lepiej zaprojektowali doswiadczenie i
> wyszedl im bardzo ciekawy wynik: nie potrafili zaobserwowac wplywu
> predkosci obwodowej i orbitalnej Ziemii na pomiar.
> Wniosek ? Jeden z trzech:
> -medium obraca sie wraz z Ziemia,
> -Ziemia jest nieruchoma, caly Wszechwiat sie kreci.
> -Einstein mial racje.
Jak ktos jest fizykiem i wnioskowac nie umie, to
zapewne tak jest.
> Od dłuższego czasu kruszycie kopie o nic z tą prędkością światła w próżni.
> Wystarczy, że h/c = lambda* m (lambda) = constans.
> Gdzie: h - stała Plancka ; c - prędkość światła w prózni w [m/s] ;
> lambda - długość dowolnej
> fali elektromagnetycznej w metrach ; m (lambda) - masa tej fali.
> Dalej: h/(lambda*m) = c = constans, ( stała podzielona przez stałą =
> stała).
> Jeżeli przytoczone stałe nie były by stałymi to cała nasza wiedza była
> by nanic i
> budzilibyśmy się z ręką w nocniku.
> L.S.
Proponuję żebyś właśnie wyciągnął swoją rękę z nocnika,
bo właśnie ją tam włożyłeś pisząc tą piramidalną wprost brednię.
To jest wzór na energię fotonu (żadnej masy fali nie ma) i
wyraża tylko to, że ta energia jest proporcjonalna do (1/lambda).
Nawiasem mówiąc, bardziej kretyńskiego wątku nie widziałem
tutaj co najmniej od miesiąca - na szczęście wnioskuję tylko
po dochodzących mnie odpryskach, ponieważ, jak sądzę, większość
uczestników tego wątku siedzi w moim KF-ie.
W ogóle psf to coraz większy śmietnik...ale to temat dla jakiegoś
specjalisty w psychopatologii...
> Jeżeli przytoczone stałe nie były by stałymi to cała nasza wiedza była by
> nanic i
> budzilibyśmy się z ręką w nocniku.
Cała nasza wiedza jest systemem idiotoodpornym.
Jedno czy nawet kilka kretyńskich założeń
panów fizyków nie zdoła jej poważnie
zaszkodzić.
> >Jesli lecisz, to impuls z przedniego pulsatora doleci pierwszy do detektora;
> > t1 = L/(c+v)
> >a z tylnego drugi;
> > t2 = L/(c-v)
> >Otrzymasz wtedy roznice czasow, i bedziesz wiedzial ze jestes w ruchu, a
> >wielkosc roznicy okreslilaby Twoja predkosc w stosunku do medium. Zgoda?
> >Moja odpowiedz brzmi oczywiscie tak.
>
> Oczywiscie.
> Tylko ze panowie M i M nieco lepiej zaprojektowali doswiadczenie i
> wyszedl im bardzo ciekawy wynik: nie potrafili zaobserwowac wplywu
> predkosci obwodowej i orbitalnej Ziemii na pomiar.
Po pierwsze nie panowie a pan Michelson kilka, bodajze 8 lat wczesniej
samotnie zbudowal swoj interferometr i obnosil sie z nim bez wiekszego
zainteresowania wspolczesnych fizykow. Dopiero jak dowiedzial sie o nim
Moreley to to doswiadczenie powtorzono budujac sztywny, ciezki aparat
plywajacy na rteci (coby uniknac drgan i odksztalcen przy obrotach). Zbudowali
go w starej piwnicy bo klimatyzacji jakos jeszcze jeszcze wtedy nie bylo.
Aparat byl nieslychanie czuly na ruchy konwekcyjne powietrza i najdrobniejsze
zmiany temperatury do tego stopnia, ze cieplo "obserwatora" zaburzalo pomiary.
Ale to drobiazgi; najistotniejszym bledem w tym "nieco lepiej" zaprojektowanym
urzadzeniu byl przeoczony fakt, ze to swiatlo odbijalo sie od calego pakietu
lusterek w powietrzu a nie w prozni. A w powietrzu niestety swiatlo rozchodzi
sie troche wolniej od w prozni a po drugie ono musi sluchac medium, w ktorym
sie rozchodzi no bo jak to przewidzial Maxwell, jego predkosc zalezy od
stalych mi i epsilon tego medium. Zatem trudno spodziewac sie, ze to
doswiadczenie mogloby dowodzic istnienie czy nieistnienie eteru, tym eterem
bylo w nim nieruchome zatechle powietrze.
Pozniej przeprowadzono identyczne doswiadczenia na gorze Mt. Wilson bodajze.
Na tej gorze powietrze bylo rzadsze i wyniki wykazaly juz ruch instrumentu w
stosunku do "eteru". Niestety wiekszosc wynikow badan zaginela.
Ja to interpretuje tak, ze wraz ze zmniejszaniem sie gestosci powietrza rosnie
udzial prozni, predkosc swiatla sie zwieksza i ten ruch Zimi w eterze zaczyna
byc rejestrowalny.
Proponuje wykonac to doswiadczenie w prozni. np na orbicie, moze jakas
Miedzynarodowa Stacja orbitalna to zrealizowac.
Ale o wiele prostszym sprawdzianem i dowodem na istnienie eteru w sensie
Uniwersalnego, jednego wyroznionego ze wszystkich, kosmicznego Ukladu
Odniesienia, w ktorym i wzgledem ktorego odbywa sie wszelki ruch cial
materialnych i w ktorym i wzgledem ktorego swiatlo rozchodzi sie z jednakowa i
stala predkoscia we wszystkich kierunkach, byloby doswiadczenie Sagnaca
przeprowadzone w skali makro. Te trzy czy cztery satelity geostacjonarne z
lusterkami raz na zawsze rozwiazalyby problem wzglednosci ruchu. I obalily te
bzdurne zalozenia TW.
> -medium obraca sie wraz z Ziemia,
> -Ziemia jest nieruchoma, caly Wszechwiat sie kreci.
> -Einstein mial racje.
Z tych alternatyw tylko pierwsze stwierdzenie moze byc prawdziwe, dwa
pozostale sa falszywe.
> Gwoli scislosci to Einstein do przedszkola chodzil jak oni zaczeli to
> mierzyc.
Nie za bardzo w to wierze, ze w ogole do przedszkola chodzil. Tutaj w
polskojezycznym radio powiedzieli, ze Albert Einstein dopiero w wieku lat 7
zaczal mowic a nauke pisania rozpoczal w wieku lat 9. I podobno szkoly
podstawowej nigdy nie ukonczyl...
Powtarzasz za podręcznikami czy za oryginałem:
http://www.wbabin.net/historical/michelson2.pdf
O tym że każda gwiazda się kręci wiedział każdy. O tym że medium też się
musi kręcić też każdy wiedział.
Zamięszanie wprowadził Maxwell sugerując że światlo musi być falą
poprzeczną. Dla fali poprzecznej osrodek musi być ciałem stałym. Taki eter
się marzył wszystkim. Absolutny Uklad Odniesienia (Tornad też nie może się z
nim rozstać).
Ale Maxwell napisał że to może być błędna hipoteza i musi roztrzygnąć
experyment.
Podjął się tego Michelson i wykazał że Maxwell-Lorentz się mylą. Eter nie
jest sztywny. Kręci się razem ze Słońcem. Ciekawe jest że nie kręci się
razem z Ziemią.
Jeszcze ciekawsze jest że przewidział to Stokes. Nie był jasnowidzem tylko
znał wyniki innych experymentów.
>>> Wniosek ? Jeden z trzech:
>>> -medium obraca sie wraz z Ziemia,
>>> -Ziemia jest nieruchoma, caly Wszechwiat sie kreci.
>>> -Einstein mial racje.
>>Byly tylko dwa: Lorentz albo Stokes.
>>Autorzy podreczników nie czytali Stokesa. U Stokesa Slonce unosi eter a
>>Ziemia nie.
>
> A dlaczego tak ?
Nie znamy jeszcze własności plazmy. W XIX wieku zasugerowano podobieństwo do
metalu. Metal to też jony i elektrony. Niby sztywny a może płynąć. Słońce
nim kręci a Ziemia nie.
>
>>""Moving Medium Laws (an Apparent Bending)
>> First, we must discuss how big the sun's ether drag is. Does the sun's
>>ether drag extend beyond the earth's orbit distance from the sun? Based
>>on
>>Lunar Laser Ranging experiments, considering how high the earth's ether
>>drag
>>must be, the answer is that it is highly probable that the sun's ether
>>drag
>>does extend well beyond our earth's orbit distance from the sun. This
>>will
>>be assumed in this chapter."
>
> I dlaczego ten eter obraca sie ze Sloncem akurat tak szybko ja Ziemia
> po orbicie ?
Nie eter tylko plazma i pyły. Ma inne wyjscie?
Przecież Ziemia to tylko większy pyłek. Wszystkie twory (jony i elektrony
też) muszą krążyć razem.
> To juz chyba bezpieczniej przyjac ze u nas jest zwiazany z Ziemia, bo
> odleglosci sa jakie sa.
Jest związany tylko ze Słońcem. Ziemia dryfuje z nim tak jak korek w wirze
wodnym.
Wyjmiesz korek a wir dalej swoje.
S*
To powietrze było w tym doświadczeniu tak samo nieruchome, jak nieruchome
są Himalaje kręcące się wokół Ziemi z konkretną prędkością. :-)
Edward Robak* z Nowej Huty
~>°<~
miłośnik mądrości i nie tylko :)
PS. Dlaczego ludzie nie rozumieją nawet banałów?
Na czym Stokes opiera ten argument?
Gdyby Slonce unosilo eter, to i planety byly by tak samo unoszone, a przeciez
chyba Jowisz krazy akurat pod ten unoszony eter.
Pozdr
Wladek
>
> ""Moving Medium Laws (an Apparent Bending)
> First, we must discuss how big the sun's ether drag is. Does the sun's
> ether drag extend beyond the earth's orbit distance from the sun? Based on
> Lunar Laser Ranging experiments, considering how high the earth's ether drag
> must be, the answer is that it is highly probable that the sun's ether drag
> does extend well beyond our earth's orbit distance from the sun. This will
> be assumed in this chapter."
>
> From:
> http://www.teslaphysics.com/Chapters/Chapter140-AberrationAndEther.htm
>
> Slonce kreci sie z plazma która sama produkuje (sun's ether drag ). To
> wiedzieli wszyscy.
>
> > Gwoli scislosci to Einstein do przedszkola chodzil jak oni zaczeli to
> > mierzyc.
> >
> Einstein pewnie tez wiedzial.
> Ale wiedzial tez ze na bajkach mozna wiecej zarobic.
> S*.
>
>
Dobrze piszesz, ale z tym ze powietrze unosi swiatlo troche sie nie zgadzam.
Mam zrobiona dosc prymitywna aparature, ale moim zdaniem wystarczajaco czula
na odchylki swiatla. Nawet nacisk palca na obudowe powoduje zmiane odczytu.
Puscilem strumien powietrza z dyszy pod cisnieniem ok. 8 atm. w poprzek
promienia laserowego. Gdyby swiatlo bylo unoszone przez powietrze, to jestem
prawie pewny ze zmienilby sie kat tego promienia a to odczytalbym. Nie
zauwazylem zadnej zmiany i dlatego mam watpliwosci do tego co piszesz.
Pozdr.
Wladek
Do wagonu: t1 = L/c, bo wagon zmierzy c = const.
Wagon musi to odbierać - pośredniczyć,
czyli odbierasz impuls na ścianie z tyłu,
potem przerzucasz go na przednią.
Wtedy on leci wewnątrz wagonu
do przedniej szyby (do jakiegoś odbiornika):
t2 = L/c; bo odbiornik mierzy z przodu też mierzy c;
Potem z przedniej szyby przerzucasz go dalej - na zewnątrz.
Razem było: t1+t2 = 2L/c,
więc wagon przejechał w tym czasie:
v(t1+t2) = 2L v/c = 2L 0.6c/c = 1.2 L;
czyli jest już w odległości L + 1.2L = 2.2L;
pozostało: 5L - 2.2L = 2.8L;
zatem: t3 = 2.8L/c; bo detektor na torach też mierzy c.
suma: T_pośrednio = t1+t2+t3 = 4.8L/c;
Gdy wagon nie odbiera nic - jest przeźroczysty,
wtedy impuls przeleci w normalnym czasie -
tak samo jak obok wagonu.
T_bezpośrednio = 5L/c;
Przy okazji, dla wyluzowania, cytuje:
Na czym polega paradoks sraczki?
Rzadko a często.
> Daleko mi do miana fizyka ale Ty miałeś chyba do szkoły pod górkę
> i kiedy uczyli fizyki wolałeś tej górki nie pokonywać.
> To co napisałem nie jest bowiem wzorem na energię fali, ta ma wzór:
> E = h*v = h* (c/lambda), gdzie v - częstotliwość fali. Ale również:
> E = m*c^2.
> Z wyrażenia: E = h*(c/lambda), mamy: lambda = h*c/E.
> Ponieważ napisałem: h/c = lambda* m (lambda) = constans. To mamy:
> h/c = (h*c/E)*m.
> Energia i masa są zamiennikami tak, że E/c^2 = m. A więc:
> E/c^2 = h*c/(lambda*c^2) = h/(lambda*c) = m (fali elektromagnetycznej)
> Mam wykazać, że h/c = lambda* m (lambda), więc:
> lambda* m (lambda) = (h*c/E)*h/(lambda*c) = (h^2)/(E*lambda).
> Podstawimy E = h*c/lambda otrzymując:
> (h^2)/(h*c* lambda/lambda) = h/c, c.b.d.u.
> L.S.
>
Widzę, że brniesz dalej i chcesz się do reszty skompromitować,
Twoja wola:
a)
E = h*v
to wzór na energię KWANTU zwanego fotonem.
b)
E = m*c^2 jest wzorem prawdziwym dla cząstek masywnych
i wyraża tylko ich energię spoczynkową. Ogólny wzór jest
taki: E = (m/sqrt(1-v^2/c^2))*c^2.
c)
Dla cząstek o m=0 (do których zaliczają się fotony)
powyższy wzór na energię jest NIEPRAWDZIWY, prawidłowy jest taki:
E = c*p, gdzie "p" jest pędem cząstki.
d)
W elektrodynamice klasycznej, czyli tam gdzie mamy opis
falowy, żadnej stałej Plancka nie ma, a energia fali
płaskiej jest proporcjonalna do kwadratu modułu z amplitudy
potencjału...i do innych rzeczy jeszcze.
Dalej będziesz bredził?
BTW, każdy ma jakieś talenty i anty-talenty. Ja np jestem
anty-talentem w dziedzinie teatrologii. Ale na myśl by mi
nie przyszło "produkować" się na grupie teatrologicznej
pouczając teatrologów ex cathedra o "rękach w nocniku".
> Razem było: t1+t2 = 2L/c,
> więc wagon przejechał w tym czasie:
> v(t1+t2) = 2L v/c = 2L 0.6c/c = 1.2 L;
>
> czyli jest już w odległości L + 1.2L = 2.2L;
> pozostało: 5L - 2.2L = 2.8L;
>
> zatem: t3 = 2.8L/c; bo detektor na torach też mierzy c.
>
>
> suma: T_pośrednio = t1+t2+t3 = 4.8L/c;
>
> Gdy wagon nie odbiera nic - jest przeźroczysty,
> wtedy impuls przeleci w normalnym czasie -
> tak samo jak obok wagonu.
>
> T_bezpośrednio = 5L/c;
zgubiłem długość wagonu = L, czyli tam zostaje 1.8L;
stąd t3 = 1.8L/c;
a razem: T_pośrednio = t1+t2+t3 = 3.8L/c;
To samo wyjdzie gdy sygnał od razu
leci do przedniej ściany wagonu i tak właśnie ma być:
facet w wagonie może sobie ustawić dwa detektory
na obu końcach wagonu i zmierzyć czas przelotu.
No i oczywiści zmierzy to co mierzą od 300 lat:
t = L/c, czyli ct = L; c = const;
Nie ma znaczenia skąd leci tu światło:
sygnał nadlatuje z zewnątrz:
----->c||-----L-----|| ---> v
-------------------->c
albo pojawia się ze źródła wewnątrz:
||-------->c|| ---> v
Gdyby było inaczej, wtedy mierzylibyśmy
tu składaki typu c + v, a jakoś nie za bardzo się udaje...
> a)
> E = h*v
> to wzór na energię KWANTU zwanego fotonem.
> b)
> E = m*c^2 jest wzorem prawdziwym dla cząstek masywnych
> i wyraża tylko ich energię spoczynkową. Ogólny wzór jest
> taki: E = (m/sqrt(1-v^2/c^2))*c^2.
> c)
> Dla cząstek o m=0 (do których zaliczają się fotony)
> powyższy wzór na energię jest NIEPRAWDZIWY, prawidłowy jest taki:
> E = c*p, gdzie "p" jest pędem cząstki.
> d)
> W elektrodynamice klasycznej, czyli tam gdzie mamy opis
> falowy, żadnej stałej Plancka nie ma, a energia fali
> płaskiej jest proporcjonalna do kwadratu modułu z amplitudy
> potencjału...i do innych rzeczy jeszcze.
Potencjały i inne duperele masz w teoriach pola,
czyli w elektromagnetyzmie.
E = pc = p^2/2m => 2mpc = p^2; czyli:
p = 0 lub p = 2mc... rewelacyjne odkrycie.
coś w stylu:
E = F*s = ma * s = m c/t s = m c * s/t = m c * c = mc^2;
albo:
E = pV = F/S * V = ...
>> Zgadza sie, ale jest jeden wniosek o ktorym nie piszesz.Dlugosc ramienia
>> poziomego sie skraca a pomiar swiatla dokonywany jest w obydwie strony.
>> Dlatego taki wynik otrzymali. Moja propozycja jest taka, ze obydwa ramiona
>> sa poziome, co eliminuje roznice dlugosci ramion. Po drugie swiatlo leci
>> tylko w jedna strone, czyli z przedniego zrodla jeci z predkoscia c+v do
>> detektora a z tylnego z c-v. To powinno byc zmierzalne.
>> Pozdr.
>> Wladek
>>
> Nic sie nie skaca ani nie wydluza. Czas tez uplywa jednemu woniej drugiemu
> szybciej ale wszedzie, zawsze i we wszystkich kierunkach jednakowo. Jest to
> stala materialowa okreslajaca tempo zachodzacych we wszechswiecie wszystkich
> zjawisk.
Kryształy dwuosiowe są empirycznym dowodem rzeczowym na to,
że "strzałka czasu" jest wektorem zorientowanym przestrzennie,
a więc tempo upływu czasu jest zależne od kierunku, czy się to
komuś podoba - czy nie.
Pozdrawiam przytomnych i myślących, a post crosposuję tam gdzie trzeba,
bowiem zawiera mądrość. :-)
Edward Robak* z Nowej Huty
~>°<~
miłośnik mądrości i nie tylko :)
> BTW, każdy ma jakieś talenty i anty-talenty. Ja np jestem
> anty-talentem w dziedzinie teatrologii. Ale na myśl by mi
> nie przyszło "produkować" się na grupie teatrologicznej
> pouczając teatrologów ex cathedra o "rękach w nocniku".
Jesteś także antytalentem w dziedzinie nitki. I w tej
dziedzinie się produkowałeś.
Układ Słoneczny to wir, a taki kręci się im dalej od środka tym wolniej.
Każda planeta dryfuje z tym wirem.
S*
Michelson to badał:
http://en.wikisource.org/wiki/Influence_of_Motion_of_the_Medium_on_the_Velocity_of_Light
Woda unosi. Powietrze prawie nie. Ale w dokładnym GPS uwzględnia się
szybkość wiatru.
S*
>> b)
>> E = m*c^2 jest wzorem prawdziwym dla cząstek masywnych
>> i wyraża tylko ich energię spoczynkową. Ogólny wzór jest
>> taki: E = (m/sqrt(1-v^2/c^2))*c^2.
>>
> Tu akurat przytaczasz wzór na energię kinetyczną i to w dodatku
> w niepełnej postaci którą jest: Ek = m*c^2[1/sqrt(1-v^2/c^2) -1].
> Pominołeś to -1, ale nie o tą energię kinetyczną przecież chodzi.
>>
Panie Longinie jeszcze Ci mało?
BARDZO DOBRZE WIEM co przytaczam, nie potrzeba mi
Kaszpirowskich. To jest energia cząstki masywnej w relatywistyce,
nie energia kinetyczna tylko całkowita. W relatywistyce, energia
i pęd tworzą wielkość geometryczną zwaną wektorem 4-wymiarowym,
ale jego składowe nie są niezależne - najpoprawniejsza formuła
na E (inna wersja powyższej):
E = c*sqrt(p^2 + m^2c^2)
> Sam napisałeś: > E = c*p, gdzie "p" jest pędem cząstki.
> A przecież pęd fotonu to: p = h/lambda, czyli mamy:
> E = c*h/lambda = hv.
> Więc jest tu stała Plancka, czy jej nie ma?
> Pozatym fala elektromagnetyczna nie jest falą płaską tylko poprzeczną.
>>
>> Dalej będziesz bredził?
>>
> Pozostawię to bez komentarza!
>>
To było bardzo łagodne stwierdzenie, a powyżej odwracasz
uwagę od bredni którą napisałeś: w skrócie z zależności
a/a = 1 wnioskujesz, że fizyka ma jakiś problem.
Takiego kretynizmu nie widziałem tutaj dawno.
BTW teoretycy często pracują w jednostkach gdzie h=c=1,
nie ma wtedy znaczenia czy za cechę kwantu zwanego
energią podasz pęd, częstość, czy energię bo wszystkie
one są tożsame.
[...]
> Swoją drogą, wiem, że fizycy przypisują fotonowi masę zerową.
> Ale czy słusznie?
[...wycinam ten bełkot...]
Słusznie piszesz, że nie wiesz i to powinieneś napisać.
Takie rzeczy jak masa, pęd, energia są ściśle zdefiniowane,
i fizycy bardzo dobrze wiedzą o czym piszą. To co poniżej
napisałeś, a ja wyciąłem, to z kumplem przy piwie mogę sobie pobełkotać.
Fizycy naprawdę nie potrzebują takich "rad" "chłopków roztropków".
> W koncu istnieje dlugosc Planka rowna okolo 10e-
> 20 srednicy protonu i co, ona tez ma sie skracac czy jak guma naciagac?
Gdzie istnieje?
Te jednostki Plancka to tylko kombinacje popularnych stałych.
> Odnosnie tego wagonu jeszcze to proponuje go uzupalnic przypadkiem, gdy
> opozniamy predkosc swiatla jesli wpuscimy promien do nadjezdzajacego wagonu,
> czyli o drugiej strony.
To samo - zmieniasz tylko v na - v;
> Słusznie piszesz, że nie wiesz i to powinieneś napisać.
> Takie rzeczy jak masa, pęd, energia są ściśle zdefiniowane,
> i fizycy bardzo dobrze wiedzą o czym piszą.
Gówno, oczywiście, prawda.
>>>> b)
>>>> E = m*c^2 jest wzorem prawdziwym dla cząstek masywnych
>>>> i wyraża tylko ich energię spoczynkową. Ogólny wzór jest
>>>> taki: E = (m/sqrt(1-v^2/c^2))*c^2.
>>>>
> W swoich wywodach dopuściłem się pewnej nieścisłości z racji tej,
> że nie wychodzą indeksy dolne i powinienem napisać:
> E0 = m0*c^2 gdzie 0 to indeksy dolne oznaczające E i m
> spoczynkowe, bo o takie energie i masy mi chodzi.
> Jeśli spojżymy nieco wyżej na podpunkt b) to widać, że dopuszczasz
> się takiej samej nieścisłości (nie ma więc co kocioł zażucać
> garnkowi). Z podanych przezemnie wartości liczbowych niektórych
> fizycznych jak m(neutronu) każdy fizyk zorientuje się jednak, że jest
> to masa spoczynkowa a zatem i energia spoczynkowa właściwa dla niej.
Próbujesz rozmydlić sprawę, zwracając się do rzeczy kompletnie
nieistotnych, przy okazli powielając szkolne mity.
Otóż tzw masa relatywistyczna jest do niczego nie potrzebna,
w swej istocie jest to energia (pomnożona przez c^2).
Masa jest *jedna* i jest skalarem, tak więc żadnego indeksu nie potrzebuje.
Natomiast Ty popełniłeś dwa, a nawet trzy byki:
-to, że można energię podawać w kilogramach nie wynika, że
foton mając energię ma masę.
- to, że we wzorze na energię fotonu jest częstość, nie wynika
że foton jest falą - trzeba znać kontekst tego wzoru, czyli
mechanikę kwantową.
- i wreszcie najgorszy byk, nie mający z fizyką nic wspólnego,
że tak powiem byk logiczny...który w podstawówce dzieci nie popełniają
Każdą formułę można tak przekształcić, że po jednej stronie
będą wielkości zmienne a po drugiej stałe. Taka czynność ma
dokładnie ZERO treści, nie niesie żadnej informacji, nie jest
żadną pracą twórczą. Tak jak od mieszania, herbata nie stanie się
słodsza.
[...]
> To jest forum dyskusyjne gdzie można przedstawić swoje poglądy
> pod rozwagę innych by dojść do jakichś konkluzji.
> Niektórym mogą się one nie podobać więc swoją drogą chciałbym
> byś przedstawił coś alternatywnego do tego niby bełkotu, z czego by
> wynikła taka dokładność c jak w tym bełkocie przedstawiłem a którą
> tak skrzętnie wyciołeś, to po pierwsze.
To jest masło maślane - skąd znamy m? Z pomiaru.
Dlaczego w kilogramach? Bo wykorzystaliśmy stalą c do przeliczenia
wymiaru. Skąd wziąłeś lambda neutronu? z przeliczenia energii
na jednostki długości wykorzystując h i c. To nic innego jakbyś
podał *tę samą masę* neutronu w metrach.
I z tego liczysz c (sic!!!)
Jeszcze próbujesz zabełkotać coś o falach i polach wirowych,
żeby wyglądało "ładnie"..."naukawo"...
Mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Musi wyjść "c" , bo z każdej tautologii
tak by wyszło :)) Z logiką na bakier co?
To się nadaje do kącika "w oparach absurdu", a nie na poważną
dyskusję.
> Po drugie, warto by otrzeć pianę z ust bo nie wiadomo czy pochodzi ona
> od tego piwa czy ze zwykłego pieniactwa.
Toteż dyskutujemy...jeszcze. BTW, żadnej piany nie muszę ocierać,
po prostu ja tak odpowiadam, szczerze nazywając po imieniu bzdurę
bzdurą. Merytorycznie nie ma tu o czym dyskutować bo alternatywą
dla bzdury jest wszystko co nie jest bzdurą.
Nie ma tu nic interesującego dla mnie, dla przykładu przejrzyj sobie
wątek "model Bohra a przyśpieszenie" gdzie w podwątku powstał
rzeczywiście ciekawy problem z promieniowaniem pętli ze stałym prądem.
Będziesz miał porównanie jak wygląda rzeczywiście interesujący wątek
na psf.
>> Kryształy dwuosiowe są empirycznym dowodem rzeczowym na to,
>> że "strzałka czasu" jest wektorem zorientowanym przestrzennie,
>> a więc tempo upływu czasu jest zależne od kierunku, czy się to
>> komuś podoba - czy nie.
>> Pozdrawiam przytomnych i myślących, a post crosposuję tam
>> gdzie trzeba, bowiem zawiera mądrość. :-)
>> Edward Robak* z Nowej Huty
>> ~>°<~
>> miłośnik mądrości i nie tylko :)
> Ciekawa konstatacja. Krystalizacja krysztalow dwuosiowych (za bardzo tez nie wiem z czym sie to
> je) jest dowodem na to,
> ze czas jest wektorem zorientowanym przestrzennie. Poniewaz od ponad 40 lat krystalografia sie nie
> zajmowalem,
> tyle co uczono mnie na geologii, mam prosbe rozwin ten temat,
> bedzie to znaczcy wklad w umilowanie madrosci.
> Z tego co pamietam sa grube, bardzo grube ksiegi z pietrowymi wzorami, probujacymi ujac to
> zjawisko w ramy empiryczno-
> matematyczne. Kierunki wzrostu, predkosci, katy, struktura i wiele innych wlasciwosci krysztlu
> zalezy od wielu paramatrow, w ktorych elektryka pelni role wiodaca. Sama woda potrafi
> krystalizowac
> na kilkadziesiat roznych sposobow.
> Ale zeby krystalizacja wstrzymywala czy przyspieszala uplyw czasu
> i to tylko w jednym czy dwoch kierunkach to przymajmniej dla mnie
> jest nieslychane.
> Pzdr.
> Tornad
> PS. Witam ponownie na fizyce po dluzszej nieobecnosci, Twoje
> posty ciekawe i barwne sa jej ozdoba i zapewne nie tylko ja ale
> wielu odczulo ich brak na tej grupie.
Witaj Tornad :-)
Na Twój post odpisuję pod moim, bowiem zależy mi na utrzymaniu
crossposta na pl.sci.filozofia, pl.sci.fizyka
W skrócie fenomen kryształów dwuosiowych wygląda tak:
niektóre minerały mają tę własność, że wiążka monochromatyczna
przepuszczana przez taki minerał ma inną prędkość niż ta sama
wiązka przepuszczona w kierunku prostopadłym. Na tej podstawie
wyznacza się dwie osie: minimalnej i maksymalnej prędkości.
Wyjaśnienie tego zjawiska wymaga wiedzy o budowie zarówno
samych atomów jak i typu siatki krystalograficznej z uwzględnieniem
poziomów walencyjnych. Natomiast kognitywnie rzecz jesr banalna:
bez wnikania w szczegóły przyjmuje się, że wzdłuż osi x panuje
inny CZAS niż wzdłuż osi y. Efekt jest oczywisty - zamiast kilku
stron nieprzydatnych do niczego wzorów, otrzymuje się badzo
praktyczny i wygodny zapis: v=l/t przy czym l=constans a t jest zmienną.
Robakks
*°"˝'´¨˘`˙.^:;~>¤<×÷-.,˛¸
> Nie ma tu nic interesującego dla mnie, dla przykładu przejrzyj sobie
> wątek "model Bohra a przyśpieszenie" gdzie w podwątku powstał rzeczywiście
> ciekawy problem z promieniowaniem pętli ze stałym prądem.
> Będziesz miał porównanie jak wygląda rzeczywiście interesujący wątek
> na psf.
Albo przejrzyj megawątek o nitce; sprzed chyba 4 lat.
Będziesz wiedział, z kim dyskutujesz.
>> Witaj Tornad :-)
>> Na Twój post odpisuję pod moim, bowiem zależy mi na utrzymaniu
>> crossposta na pl.sci.filozofia, pl.sci.fizyka
>> W skrócie fenomen kryształów dwuosiowych wygląda tak:
>> niektóre minerały mają tę własność, że wiążka monochromatyczna
>> przepuszczana przez taki minerał ma inną prędkość niż ta sama
>> wiązka przepuszczona w kierunku prostopadłym. Na tej podstawie
>> wyznacza się dwie osie: minimalnej i maksymalnej prędkości.
>> Wyjaśnienie tego zjawiska wymaga wiedzy o budowie zarówno
>> samych atomów jak i typu siatki krystalograficznej z uwzględnieniem
>> poziomów walencyjnych. Natomiast kognitywnie rzecz jesr banalna:
>> bez wnikania w szczegóły przyjmuje się, że wzdłuż osi x panuje
>> inny CZAS niż wzdłuż osi y. Efekt jest oczywisty - zamiast kilku
>> stron nieprzydatnych do niczego wzorów, otrzymuje się badzo
>> praktyczny i wygodny zapis: v=l/t przy czym l=constans a t jest zmienną.
>> Robakks
>> *°"˝'´¨˘`˙.^:;~>¤<×÷-.,˛¸
> Aaaa... to o to chodzi. Czyli dla wygody przyjmuje sie zapis, na szczescie czas uplywa jednakowo.
> Tu w Hameryce tez dla (watpliwej) wygody okreslaja ile dany samochod przejedzie mil z galona. A
> nie ile spala na 100 km.
> W sumie, jak pisalem, sprawy te sa dosc zlozone, zachodzi tu zapewne wiele sjawisk, z ktorych nie
> zdajemy sobie sprawy jako,
> ze ta dyscyplina jakby zostala w tyle za innymi. I tylko najwieksze
> firmy, glownie elektroniczne z tym sobie radza. Wydaje sie miliardy dolarow na potwierdzenie
> pewnych po linii i na bazie Teorii a zwykle krysztaly, ktore przecie duzo moglyby powiedziec, sie
> ignoruje. Byc moze nastepuje rezonans czestotliwosci fal swietlnych z tym uporzadkowanym
> upakowaniem atomow w sieci krystalicznej
> krysztalu i zapewne dla innych wyroznionych czestotliwosci opisany efekt moze byc odwrotny. Zatem
> pozostaje przy tezie, ze czas jest raczej skalarem a nie zdezorientowanym nawet wektorem:)
> Dzieki za wyjasnienie efektu.
> Pzdr.
> Tornad
Napisałeś Tornadzie, że "czas uplywa jednakowo". Sądzę, że
to stwierdzenie nie jest efektem dedukcji lecz tradycji i dotyczy
czasu bezwzględnego uznanego przez współczesnych teoretyków
fizyki relatywistycznej jako "metafizyczny byt zbyteczny" i wraz
z próżnią (medium dla ruchu) - wyrzucone do kosza.
Znasz tę mantrę postmodernizmu Epimenidesowego:
"światło nie potrzebuje próżni aby rozprzestrzeniać się w próżni" ?
hehe
Przecież aby światło mogło rozprzestrzeniać się w próżni, to
próżnia jest KONIECZNA i chodzi o tę próżnię dla której Maxwell
przewidział współczynniki przenikalności magnetycznej i elektrycznej.
Ktoś tam wymyślił sobie, że "światło w próżni ma stałą prędkość c"
ale zapomniał dopowiedzieć, że chodzi o taką próżnię, której
współczynniki przenikalności mają konkretne wartości stałe, a
takiej idealnej próżni NIE MA w obiektywnej rzeczywistości.
Współczynniki mi i epsilon są lokalnie zmienne i dotyczy to
każdej próżni zarówno tej kosmicznej jak i tej występującej
pomiędzy atomami materii.
Jeśli chciałbyś 'dobrze' zrozumieć to co piszę, to w pierwszej
kolejności musiałbyś uznać wzór na prędkość światła:
v(c) = 1/pierwiastek(mi*epsilon)
Jak widać prędkość światła jest wtórna i zależna od współczynników,
a z tego można wyciągać wnioski na temat wektoryzacji ruchu
zarówno fali e-m jak i obiektów o niezerowej masie spoczynkowej. :)
Patrząc z góry to Księżyc też dryfuje dookoła Slońca.
Himalaje i Księżyc orzą tę plazmę. Sztuczne satelity też.
Ziemia zwalnia. Sztuczne satelity włączją silniki okresowo.
Od 1845r nikt nie pyta. Wszystko jest jasne a Stokes ma tytuł champion of
the ether.
Oczywiście bada się własności plazmy. Nazwa eter zwyczajowo dotyczy tego
sztywnego Maxwell-Lorentza.
"Stokes and the Dragged Aether
In 1845 George Gabriel Stokes (1819-1903) nonetheless attempted to account
for stellar aberration on the
basis of a theory in which the earth drags along the ether in its vicinity.
The attempt involves careful
consideration of how the wave fronts of stellar light change direction upon
entering the earth's ether
atmosphere. On Stokes' account, rather than an apparent motion, the light
ray really is "refracted" during its
passage through the ether. Stokes was interested in such an alternative
account of aberration because he
believed the hypothesis of an immobile ether to be highly implausible. The
new picture of the aether after Young
and Fresnel--the aether as a solid to restore the distortions of a
transverse wave--is difficult to reconcile with
the hypothesis of an immobile ether undisturbed by the motion of matter. It
was much more natural to assume
that matter drags along the ether. It was Stokes who became the champion of
this view. He put forward a
model of the aether that has been described as the "Silly Putty" model.
Stokes' aether behaves as a rigid solid
for the high-frequency oscillations constituting light and as a fluid for
the relatively slow motion of celestial
bodies travelling through it. The latter motion, however, no longer leaves
the ether undisturbed. At the earth's
surface, the ether will be at rest with respect to it. The price that Stokes
had to pay for his more realistic model
of the ether was therefore a more complicated explanation of aberration."
From: http://www.sinequanonthebook.com/AetherHistory2.html
Był problem czy eter składa się z czasteczek czy czegoś ciągłego. Teraz NASA
wie że to plazma i pyły.
A Tobie ten "more realistic model" się nie podoba. Twoja wola.
S*
>> To jest forum dyskusyjne gdzie można przedstawić swoje poglądy
>> pod rozwagę innych by dojść do jakichś konkluzji.
>> Niektórym mogą się one nie podobać więc swoją drogą chciałbym
>> byś przedstawił coś alternatywnego do tego niby bełkotu, z czego by
>> wynikła taka dokładność c jak w tym bełkocie przedstawiłem a którą
>> tak skrzętnie wyciołeś, to po pierwsze.
> To jest masło maślane - skąd znamy m? Z pomiaru.
> Dlaczego w kilogramach? Bo wykorzystaliśmy stalą c do przeliczenia
> wymiaru.
>
Jestem bardzo ciekaw w jaki sposób wykożystywaliśmy c do przeliczenia
wymiaru by uzyskać masę neutronu, -jak twierdzisz.
>
> Skąd wziąłeś lambda neutronu? z przeliczenia energii
> na jednostki długości wykorzystując h i c. To nic innego jakbyś
> podał *tę samą masę* neutronu w metrach.
> I z tego liczysz c (sic!!!)
>
Nie liczę c tylko szukam co najwyżej potwierdzenia czy jest ono stałą
Jego wymiar wychodzi przy okazji i jedno i drugie się potwierdza.
Chyba, że h nie jest stałą.
>
> Jeszcze próbujesz zabełkotać coś o falach i polach wirowych,
> żeby wyglądało "ładnie"..."naukawo"...
> Mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Musi wyjść "c" , bo z każdej tautologii
> tak by wyszło :)) Z logiką na bakier co?
> To się nadaje do kącika "w oparach absurdu", a nie na poważną
> dyskusję.
>
>> Po drugie, warto by otrzeć pianę z ust bo nie wiadomo czy pochodzi ona
>> od tego piwa czy ze zwykłego pieniactwa.
>
Trąci mi tu raczej na pieniactwo.
L.S.
No widzisz. Nigdy się nie zrozumiemy. Ty potrzebujesz zbudować model,
który zapostuluje ładunek elektronu i protonu, a mnbie wystarczy
doświadczalne stwierdzenie, że one ten ładunek mają.
dla mnie EOT.
Tylko proszę cię. Nie buduj modelu, w którym one nie mają ładunku, bo
nam się wszechświat rozpadnie. Okej?
$tipa
Tu zapewne częściowo masz rację. A dokładniej,
połowicznie.
>> Próbujesz rozmydlić sprawę, zwracając się do rzeczy kompletnie
>> nieistotnych, przy okazli powielając szkolne mity.
>> Otóż tzw masa relatywistyczna jest do niczego nie potrzebna,
>> w swej istocie jest to energia (pomnożona przez c^2).
>> Masa jest *jedna* i jest skalarem, tak więc żadnego indeksu nie
>> potrzebuje.
>>
> Toteż dla mnie ta masa relatewistyczna też nie jest potrzebna, potrzebna
> mi jest masa spoczynkowa "mo".
> Gdyby masa nie potrzebowała indeksu - jak twierdzisz - to nie było by
> różnicy między masą spoczynkową a relatewistyczną gdy tymczasem
> masę spoczynkową znakuje się "mo" a relatewistyczną "mo(v)" gdzie
> "o" to indeks dolny a "(v)" = 1/sqrt(1-v^2/c^2), to chyba jest różnica
> i to dość istotna.
Problem oznakowań jest zupełnie nieistotny, jak również ciągnięcie
tego podwątku bo to nijak się ma do istoty sprawy:
Czy masz na myśli taką masę czy siaką i tak palnąłeś głupstwo,
twierdząc, że foton taką masę niezerową ma.
>> Natomiast Ty popełniłeś dwa, a nawet trzy byki:
>> -to, że można energię podawać w kilogramach nie wynika, że
>> foton mając energię ma masę.
>>
> Energię podaje się w Julach a nie kilogramach, można co najwyżej
> dzieląc tą energię przez c^2 określić ilu kilogramom masy to odpowiada.
>>
Ale po co powtarzasz po mnie truizmy?
>> - to, że we wzorze na energię fotonu jest częstość, nie wynika
>> że foton jest falą - trzeba znać kontekst tego wzoru, czyli
>> mechanikę kwantową.
>>
> Do ciekawych konkluzji doszedłeś, że foton nie jest falą. A co z
> kospuskularno-falową naturą fali elektromagnetycznej? Foton to nie foton?
>>
Właśnie NAPISAŁEM wyraźnie, trzeba znać kontekst, czyli
mechanikę kwantową. Wybacz, ale my tutaj dyskutujemy o logice
na poziomie szkoły średniej. Nie podejmuję się dyskusji
tutaj z Tobą o mechanice kwantowej.
Ale również, jakbyś pytał, w elektrodynamice kwantowej
foton ma również masę = ZERO.
>> - i wreszcie najgorszy byk, nie mający z fizyką nic wspólnego,
>> że tak powiem byk logiczny...który w podstawówce dzieci nie popełniają
>> Każdą formułę można tak przekształcić, że po jednej stronie
>> będą wielkości zmienne a po drugiej stałe. Taka czynność ma
>> dokładnie ZERO treści, nie niesie żadnej informacji, nie jest
>> żadną pracą twórczą. Tak jak od mieszania, herbata nie stanie się
>> słodsza.
>>
> A to coś nowego, bo ja myślałem, że jak po jednej stronie równania
> zgromadzę stałe fizyczne to druga jego strona też musi być stałą, na tym
> polega równanie. U Ciebie widać jest inaczej.
> Jeżeli piszę: h/c = [m (lambda)]* lambda = constans, to można w prosty
> sposób sprawdzić czy rzeczywiście iloczyn "m(lambda)* lambda" jest stały.
Jak do ciężkiej... lambda = const ?!!!! Skoro jest cechą
*konkretnego fotonu*, dla innego będzie inna lambda.
Opary absurdu...opary absurdu...
[...]
>>
> Jestem bardzo ciekaw w jaki sposób wykożystywaliśmy c do przeliczenia
> wymiaru by uzyskać masę neutronu, -jak twierdzisz.
A jak mierzą masę neutronu - chyba nie ważą, tylko wyznacza się
energię, i z energii można przeliczyć na kilogramy.
Zresztą najpopularniejszą jednostką masy dla cząstkowców
są eV-y.
>> Skąd wziąłeś lambda neutronu? z przeliczenia energii
>> na jednostki długości wykorzystując h i c. To nic innego jakbyś
>> podał *tę samą masę* neutronu w metrach.
>> I z tego liczysz c (sic!!!)
>>
> Nie liczę c tylko szukam co najwyżej potwierdzenia czy jest ono stałą
> Jego wymiar wychodzi przy okazji i jedno i drugie się potwierdza.
> Chyba, że h nie jest stałą.
Masz problemy... i to spore z zakresem matematyki ze szkoły podstawowej.
Stałą względem czego? Stałe to są c i h, bo są niezależne od zmiennych
fizycznych. lambda, masa, energia, pęd są zmiennymi, bo charakteryzują
obiekt fizyczny (jego stan).
To co zrobiłeś to twierdziłeś dokładnie, że c=c. Dokładnie to zrobiłeś!
Zdanie to, aczkolwiek prawdziwe, wyraża ZERO treści.
>>
> Trąci mi tu raczej na pieniactwo.
Myśl sobie co chcesz - trafiłeś na mój wyjątkowo dobry humor,
bo normalnie, przy takim nagromadzeniu ignorancji już dawno
przerwałbym dyskusję.
> To co zrobiłeś to twierdziłeś dokładnie, że c=c. Dokładnie to zrobiłeś!
^^^^^^^^^^^^
> Zdanie to, aczkolwiek prawdziwe, wyraża ZERO treści.
Tu oczywiście jest literówka powinno być "potwierdziłeś".
Z wakacyjnymi pozdrowieniami :)
Wyciągasz mi trolla z mordpliku...
>> To jest forum dyskusyjne gdzie można przedstawić swoje poglądy
>> pod rozwagę innych by dojść do jakichś konkluzji.
>> Niektórym mogą się one nie podobać więc swoją drogą chciałbym
>> byś przedstawił coś alternatywnego do tego niby bełkotu, z czego by
>> wynikła taka dokładność c jak w tym bełkocie przedstawiłem a którą
>> tak skrzętnie wyciołeś, to po pierwsze.
> To jest masło maślane - skąd znamy m? Z pomiaru.
> Dlaczego w kilogramach? Bo wykorzystaliśmy stalą c do przeliczenia
> wymiaru.
>
Jestem bardzo ciekaw w jaki sposób wykożystywaliśmy c do przeliczenia
wymiaru by uzyskać masę neutronu, -jak twierdzisz.
>
> Skąd wziąłeś lambda neutronu? z przeliczenia energii
> na jednostki długości wykorzystując h i c. To nic innego jakbyś
> podał *tę samą masę* neutronu w metrach.
> I z tego liczysz c (sic!!!)
>
Nie liczę c tylko szukam co najwyżej potwierdzenia czy jest ono stałą
Jego wymiar wychodzi przy okazji i jedno i drugie się potwierdza.
Chyba, że h nie jest stałą wtedy dopiero c nie będzie stałą
>
> Jeszcze próbujesz zabełkotać coś o falach i polach wirowych,
> żeby wyglądało "ładnie"..."naukawo"...
> Mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Musi wyjść "c" , bo z każdej tautologii
> tak by wyszło :)) Z logiką na bakier co?
> To się nadaje do kącika "w oparach absurdu", a nie na poważną
> dyskusję.
>
>> Po drugie, warto by otrzeć pianę z ust bo nie wiadomo czy pochodzi ona
>> od tego piwa czy ze zwykłego pieniactwa.
>
Trąci mi tu raczej na pieniactwo.
L.S.
> Jeżeli piszę: h/c = [m (lambda)]* lambda = constans, to można w prosty
> sposób sprawdzić czy rzeczywiście iloczyn "m(lambda)* lambda" jest stały.
> Jeżeli tak, to ilokrotnie zwiększę długość lambda, to tylokrotnie zmniejszy
> się
> masa, otrzymamy np: (m/5)*5 lambda. Sprawdzimy to na przykładzie
> podanych przezemnie danych z wcześniejszego postu.
> Mieliśmy lamda neutronu = h/c*mo(neutronu)1.31959111953...*10^-15 [m]
> Masa spoczynkowa neutronu = 1,67492703729*10^-27 [kg].
> Stała Plancka h = 6,62606940045*10^-34 [(kg*m^2)/s].
> Z nowej, 5-cio krotnie dłuższej fali wyliczymy jej masę mx i sprawdzimy
> czy rzeczywiście ta masa jest 5-cio krotnie mniejsza od masy neutronu.
> Jeżeli tak, to: mo(neutronu)/mx = 5. Obliczymy energię nowej fali a z niej
> masę "mx"
> E = (h*c)/(5*h/c*mo) = (mo*c^2)/5.
> mx = E/c^2 = (mo*c^2)/(5*c^2) = mo/5.
> mo (neutronu)/mx = 5
> Wnioseki:
> a) iloczyn "m(lamda)*lambda" = constans (potwierdza to uzyskanie
> współczynnika 5 jaki był stosowany)
> b)musi być c = constans chyba, że stała "h" nie jest stałą i wówczas stały
> byłby tylko iloraz h/c.
>
O.. to mi umknęło z poprzedniej odpowiedzi.
Panie Longinie, w jaki sposób lambda_neutronu może być
5-krotnnie mniejsza, a dlaczego nie 10-krotnie?
To co podałeś:
lamda neutronu = h/c*mo(neutronu)1.31959111953...*10^-15 [m]
to nic innego tylko masa neutronu w innych jednostkach.
Czy uważasz, że istnieją neutrony z 5-krotnie większą masą.
BTW, w czasach przed mechaniką kwantową, de Broglie podał
pewną protezę w postaci długości fali materii przypisanej
danej cząstce, ale ta długość jest jedna dla danego rodzaju cząstek.
To jest znakomity przykład do tego do jakich absurdów można
dojść biorąc same tylko wzorki bez solidnej wiedzy za tym
stojącej.
A czy to ma znaczenie?
> przypadku od masy "mo" neutronu, tak jest dla każdego innego
> współczynnika gdyby on był różny od 5.
> Zbieżność z masą neutronu i odpowiadającą jego masie długością fali
> jest tu zupełnie przypadkowa i posłużyła jako przykład co nie świadczy,
> że neutron jest 5 razy cięższy czy lżejszy, tylko w tym przypadku, opartym
> na neutronie, przykładowa fala ma masę 5-cio krotnie mniejszą od neutronu
> ponieważ jej długość jest 5 razy większa od neutronu.
> Przykład miał wykazać,
> że dla każdej fali "m fali* lambda tej fali" = constans = h/c, i to
> wszystko.
Szanowny kolego,
wykazałeś, że h/c = const zakładając stałość h i c (sic!)
To jest dokładnie tak jakbyś udowodnił twierdzenie zakładając to
twierdzenie. Czy nie widzisz, że zarówno przy lambda jak i 5*lambda
stosujesz wzory z tymi samymi c i h?
"Udowodniłeś" stałość h/c zakładając implicite stałość h i c (sic!)
Szanowny kolego, weź zrób sobie kawę, ochłoń, i poważnie się
zastanów...nad sobą też.
> W skrócie wyszło na to, że jeśli mamy dwa patyki połączone naprężoną
> nitką to zgodnie z TW wystarczy dostatecznie szybko z dostatecznie dużym
> przyśpieszeniem od nich uciekać (tzn od tych patyków z nitką), a nitka
> się zerwie!
> Oczywiście moje powyższe prostackie podsumowanie jest tylko wnioskiem z
Ała. Ty w ogole czytales tamten watek?
To nie Ty (jakis obserwator) mialby sie oddalac
aby zerwac nitke (chyba magicznie) tylko naprezenie
(jak najbardziej rzeczywiste) powstawalo przy powolnym
przyszpieszaniu tych patyczkow (w tym samym kierunku
co pokazuje nitka).
Zreszta, trzy tysiace postow leza w archiwum;)
pozdrawiam
bartekltg
> że dla każdej fali "m fali* lambda tej fali" = constans = h/c, i to
> wszystko.
A... przy okazji bo sprytnie przedyfundowałeś z fotonu do
cząstki masywnej:
Dla spoczywającej cząstki jej lambda dana przez podany przez
Ciebie wzór żadnego sensu fizycznego NIE MA, w znaczeniu żeby
przypisywać jej jakąś falę. To tak na marginesie.
> Powiedz mi jeszcze czy jesli wyciagne powietrze ze sloika i wrzuce tam pare
ziarnek piasku to bedzie to inna proznia niz bez piasku? Czy bedzie to mialo
wplyw na predkosc swiatla w tym sloiku? Czy jesli taki sloik z proznia bedzie
lecial z duza predkoscia, to bedzie wlokl te proznie? jesli tak, to przyspieszy
przez to przeplyw informacji o predkosc sloika "v" ?
Pozdr.
Wladek.
d = 0,01mm/ tang alfa = 30m
Nie powinno byc z tym problemu.Az mie korci zeby to zrobic.
> Jeżeli jesteś taki uważny to powinieneś też zauważyć, że w wyznaczeniu
> nowej masy mx dla nowej fali 5* lambda neutronu, zarówno c jak i h
> posłużyły tylko "jako pas transmisyjny", [pacz tutaj:
> >>>>Obliczymy energię nowej fali a z niej masę "mx"
>>>>> E = (h*c)/(5*h/c*mo) = (mo*c^2)/5.
>>>>> mx = E/c^2 = (mo*c^2)/(5*c^2) = mo/5.]
> I nie wpływają na wynik uzyskania nowej masy mx = mo/5, gdyż się
> wyredukowują. Mogły by mieć zupełnie inne wartości a wynik byłby
> taki sam: mx = mo/5, potwierdzający, że: m(lambda)*lambda = constans,
> a ponieważ m(lambda)*lambda = h/c, to i h/c = constans. Strona L = P.
> Stała/stałą = stała: h/[m(lambda)*lambda] = c = constans.
> L.S.
Ręce i nogi opadają ;(
To co robisz, to za pomocą stałych c i h, mających
miana [J*s] = kg*m^2/s i [m/s] przeliczasz masę neutronu na metry:
lambda_n = h/(m_n*c)
to jest dokładnie E=hc/lambda, tylko zapisany
w inny sposób. Abstrahuję, że sensu fizycznego
to nie ma, bo nie ma żadnej fali o takim lambda.
Jeżeli zwiększysz lambda o 5 razy, to masa odpowiadająca
tym jednostkom musi się zmniejszyć 5 razy, aby tą definicję
jednostek zachować. Zapisałeś tautologię, która nic nie znaczy.
I NIC SIĘ NIE SKRÓCI, cytuję:
"I nie wpływają na wynik uzyskania nowej masy mx = mo/5, gdyż się
> wyredukowują. Mogły by mieć zupełnie inne wartości a wynik byłby
> taki sam: mx = mo/5,"
jeżeli dla lambda' = 5*lambda_n weżniesz inne h1 i c1:
lambda' = h1/(m'*c1)
Po przekształceniu:
m' = h1/c1 (1/(5*lambda_n)) = (h1/c1)*(c/h) m_n/5
wtedy lambda'*m' = h1/c1 =/= h/c = lambda_n*m_n
Nic w tym nie ma dziwnego ponieważ jest to tylko umowny
wybór jednostek.
Jeszcze raz, to co robisz to wybór jednostek w jakich
mierzysz masę, możesz sobie przyjąć np dowolne h i c
(np 1J*s i 1m*s) i w tych jednostkach podasz masę neutronu
ileś tam metrów, przy innym wyborze będziesz miał inną wartość.
W takiej czynności bezsensownej NIE MA ŻADNEJ fizyki,
oprócz oparów absurdu. Zresztą możesz sobie skompletować
dowolny zestaw stałych mianowanych i mierzyć masę w
amperach, sekundach, kilowatach czy czymkolwiek innym.
To będzie tylko dziwactwo...ale twierdzenie, że to przedstawia
jakąkolwiek treść, to będzie mistrzostwo świata w zawodach
na najgorszy kretynizm!
Pytam się zatem:
Czy dalej będziesz bredził, czy pójdziesz po rozum do głowy?
To jest pytanie na poważnie.
> d = 0,01mm/ tang alfa = 30m
>
> Nie powinno byc z tym problemu.Az mie korci zeby to zrobic.
Mogłbyś w krotkich i scicłych słowach powiedziec,
jaki eksperyment przygotowujesz?
pozdrawiam
bartekltg
Musisz przyznac ze zdrowo namieszales :).
Wagon byl w odleglosci 1L od lasera i wtedy laser zostal wlaczony. Z Twojego
liczenia wychodzi ze promien lasera dolecial do wagonu w czasie
t1 = L/c = 1s
niema wiec roznicy czy wagon jedzie czy nie , a przeciez wagon w tym czasie nie
stal tylko przejechal dystans 0,6L.
Obstaje wiec przy tym, ze promien lasera dogonil wagon w czasie;
t1 = L/ (c - v) = 2,5s
i mialo to miejsce w odleglosci 2,5L od spoczywajacego lasera. Mamy teraz dwie
mozliwosci;
(1) predkosc promienia laserowego w wagonie wynosi "c" wzgledem unoszonego
powietrza, a tym samym takze wzgledem wagonu
(2) predkosc promienia wynosi "c" wzgledem powietrza na zewnatrz wagonu
(powietrze nie jest osrodkiem koniecznym dla rozchodzenia sie swiatla)
Jesli przyjmiemy mozliwosc (1) to dlugosc wagonu promien przeleci w czasie;
t2 = L/c = 1s
Wagon przewiozl go w tym czasie na odleglosc t*v = 0,6L
wiec promien wyskoczyl z wagonu w odleglosci
d = 2,5 + 1 + 0,6 = 4,1L
pozostala odleglosc 5 - 4,1 = 0,9L przelecial w czasie;
t3 = 0,9L / c = 0,9s
Suma czasow t = 2,5 + 1 + 0,9 = 4,4s
Jesli przyjmiemy mozliwosc (2) to czas do wagonu taki sam t1 = 2,5s
czas w wagonie;
t2 = L/(c - v) = 2,5s
pokonujac dystans ;
d = c * t2 = 2,5L
od miejsca w ktorym wskoczyl do wagonu,czyli jednoczesnie z wagonem dolatule do
fotokomorki w czasie
t = t1 + t2 = 5s
Jak widac dolecial do fotokomorki w tym samym czasie co promien z boku wagonu.
Innej mozliwosci nie widze, a czy predkosc swiatla byla mierzona w wagonie czy
nie tu nie ma znaczenia.
Docelowo chce zmierzyc predkosc mojego auta a jesli nie otrzymam dostatecznie
dlugiego promienia laserowego (klopoty z lustrami) to moze samolotu, tylko w
oparciu o swiatlo. Mam klopoty ze sztywnoscia urzadzenia, bo nawet nacisk palca
na rure o srednicy 4,5cala i dludosci 1m podpartej na koncach w ktorej wszystko
sie miesci, powoduje zmiane odczytu, nie mowiac juz o probie obrotu. Wtedy mam
najwieksze zmiany, ale jest jeszcze ciekawa rzecz, ze w spoczynku (na stole)tez
pokazuje zmiany, lecz dosc cyklicznie mniej wiecej co pare sekund o jedna
jednostke. Nie wiem czy jest to zwiazane z obrotem Ziemi dookola swojej osi i
dookola Slonca. co dawaloby przyspieszenia o roznych porach dnia, czy jeszcze
cos innego Nie wiem.Musialbym posiedziec cala dobe i zapisac wszystkie zmiany.
Natomiast w tym watku chce sprawdzic, tym samym przyrzadem, czy da sie zmienic
kat promienia lasera przez uniesienie go powietrzem dmuchanym z dyszy w poprzek
promienia, co sugeruje Tornad.
No dobrze, ale jak wyglada uklad;)
Wielokrotne odbicie wzdloz kierunku jazdy? W poprzek?
Skoro nie obchodzi nas wplyw wiatru, to jednak bym uzyl
ultradziwiekow;)
> Natomiast w tym watku chce sprawdzic, tym samym przyrzadem, czy da sie zmienic
> kat promienia lasera przez uniesienie go powietrzem dmuchanym z dyszy w poprzek
> promienia, co sugeruje Tornad.
Ponownie, przydalbysie dokladny schemat.
Zanim wykryjesz efekty przesuniecia (Tylko przesuniecie
rownolegle wystapi jesli wprowadzisz ten idelany strumien
prostopadle do linii wyznaczonej przez niezabuzony promien
-to wynika juz z symetrii) wykryjesz zmiany wspolczynnika
zalamania powietrza (zalezne od cisnienia). Jesli byś
prowadzil strumien szklana rura (najlepiej o prostokatnym
przekroju) to moze, ale tak dostaniesz raz soczewke z powodu
okraglego przekroju stromienia, dwa - strumien bedzi sie rozszerzal
i wyjdzie pryzmat uginajacy swiatlo w kierunku dyszy.
Jak juz wsponailem, strumien rownolegly (idealnie uformowany)
da co najwyzej przesuniecie. Za to pewnie (pozno jest, mam
zacmienie i nie moge policzyc;) wywola zmiane prawa zalamania
na granicy osrodkow. Tylko czy wiekszą niz zmiana cisniania?
To akurat policzalne.
I oczekiwana dokladnosc wydaje mi sie dosc optymistyczna,
ale bez szczegolow ukladu ciezko sie wypowiedziec.
pozdrawiam
bartekltg
> Musisz przyznac ze zdrowo namieszales :).
Nic nie namieszałem - wszędzie jeden wzór: t = d/c;
Po prostu masz złe nawyki ze szkoły - te układy odniesienia,
i medium (eter, lub przestrzeń z stw), po którym jeździsz.
> Wagon byl w odleglosci 1L od lasera i wtedy laser zostal wlaczony. Z Twojego
> liczenia wychodzi ze promien lasera dolecial do wagonu w czasie
>
> t1 = L/c = 1s
>
> niema wiec roznicy czy wagon jedzie czy nie,
Przecież to jest oczywiste.
Prędkość wagonu nie może mieć tu znaczenia,
bo ta zależy względem czego mierzysz.
Sam wagon nie ma tu żadnej prędkości.
To że jeden facet widzi wagon z pręd. v = 0,6c
nie liczy się, bo drugi facet powie, że tam jest -0.6c -
wystarczy że stoi z drugiej strony wagonu.
Trzeci powie że wagon ma 0.4c, itd.
> a przeciez wagon w tym czasie nie
> stal tylko przejechal dystans 0,6L.
> Obstaje wiec przy tym, ze promien lasera dogonil wagon w czasie;
>
> t1 = L/ (c - v) = 2,5s
>
> i mialo to miejsce w odleglosci 2,5L od spoczywajacego lasera. Mamy teraz dwie
> mozliwosci;
W wodzie tak będzie, bo tam cząstki wody
pośredniczą, i każda też mierzy to c.
> (1) predkosc promienia laserowego w wagonie wynosi "c" wzgledem unoszonego
> powietrza, a tym samym takze wzgledem wagonu
>
> (2) predkosc promienia wynosi "c" wzgledem powietrza na zewnatrz wagonu
> (powietrze nie jest osrodkiem koniecznym dla rozchodzenia sie swiatla)
>
> Jesli przyjmiemy mozliwosc (1) to dlugosc wagonu promien przeleci w czasie;
>
> t2 = L/c = 1s
>
> Wagon przewiozl go w tym czasie na odleglosc t*v = 0,6L
> wiec promien wyskoczyl z wagonu w odleglosci
>
> d = 2,5 + 1 + 0,6 = 4,1L
>
> pozostala odleglosc 5 - 4,1 = 0,9L przelecial w czasie;
>
> t3 = 0,9L / c = 0,9s
>
> Suma czasow t = 2,5 + 1 + 0,9 = 4,4s
>
> Jesli przyjmiemy mozliwosc (2) to czas do wagonu taki sam t1 = 2,5s
> czas w wagonie;
>
> t2 = L/(c - v) = 2,5s
>
> pokonujac dystans ;
>
> d = c * t2 = 2,5L
>
> od miejsca w ktorym wskoczyl do wagonu,czyli jednoczesnie z wagonem dolatule do
> fotokomorki w czasie
>
> t = t1 + t2 = 5s
>
> Jak widac dolecial do fotokomorki w tym samym czasie co promien z boku wagonu.
> Innej mozliwosci nie widze, a czy predkosc swiatla byla mierzona w wagonie czy
> nie tu nie ma znaczenia.
Wymyślasz bajki - niezgodne z zasadą względności.
c masz tylko względem dowolnego odbiornika.
-----------> c |=======| ---> v = 0.1c jeden wagon
-----------> c |=======| ---> v = 0.9c drugi wagon
w obu wagonach łapią sygnał w tym samym momencie
t = L/c;
Światłowód to miliardy luster. To samo co 4 lustra w MMX.
Dzięki lustrom przyrząd jest krótszy.
Zastąpienie powietrza próżnią czy szkłem nic nie wnosi. Przecież dla fal
dzwiękowych są te same wzory.
Chcesz zrobić pomiar MMX w próżni aby wykazać że wynik nie jest zero.
Przecież zrobił to Michelson w 1925. Była próżnia i wyszedł wynik zgodny z
wartością wyliczoną: http://www.wbabin.net/historical/michelson2.pdf
S*