Dnia Fri, 1 Jun 2018 12:43:27 -0700 (PDT), Tornad napisał(a):
> Istote tego "paradoksu" znalazłem w anglojęzycznej Wikipedii. Zacytuje bo
> widze, ze wszyscy wiedza o co chodzi ale tego nawet sformulowac nie potrafią.
> Cytat:
Ale czy rozumiesz ?
bo ja to rozumiem tak:
nie mozemy zmierzyc kierunku spinu pojedynczego elektronu.
Mozemy go jedynie przepuscic przez odpowiednie pole magnetyczne,
zobaczyc w ktora strone sie odchylil i sie okaze, ze zmierzylismy +1
lub -1. Jaki byl kierunek poczatkowego - nie wiemy.
Podobnie nie mozemy zmierzyc kierunku polaryzacji fotonu.
Mozemy go jedynie przepuscic przez polaryzator, pr-stwo przejscia
zalezy od jego poczatkowej polaryzacji, po przejsciu kierunek
polaryzacji jest juz ustalony, ale zeby sprawdzic czy foton przeszedl,
to musimy go wykryc, a on wtedy ginie.
(pisze o elektronach i fotonach, bo EPR pisali o spinach, doswiadzenia
robiono na fotonach)
Kwantowcy poszli wiec dalej: czastka nie ma okreslonego spinu, a foton
okreslonej polaryzacji, dopoki jej jakos nie ustalimy.
(fachowo: stan czastki jest superpozycja mozliwych stanow, na
detektorze nastepuje kolaps funkcji falowej
(dygresja ironiczna: interferometr MM, jakie to proste, madre i
logiczne, jeden foton trafia na lustro polprzepuszczalne, odbija sie
lub przechodzi, leci jedna galezia, wraca, ... ale wie jaka byla
dlugosc drugiej galezi, bo wie czy ma trafic na ekran, czy nie)
I mozna by sie dlugo spierac czy ten spin lub polaryzacja sa ustalone
u zrodla, czy dopiero na detektorze, gdyby panowie EPR nie zauwazyli
pewnej rzeczy:
Sa mianowicie procesy, ktore produkuja pary czastek lub fotonow.
I te czastki sa zwiazane prawami zachowania - np sumaryczny spin musi
byc zerowy.
Kwantowo byloby to tak: leca sobie dwie czastki, w nieokreslonym
stanie, jedna pada na detektor, i wtedy musi szybko przekazac drugiej
co jej wyszlo, zeby druga na drugim detektorze objawila sie
odpowiednio.
Dla utrudnienia - czastki moga leciec w przeciwne strony, detektory
moga stac daleko od siebie, a przekazanie informacji musi byc niemal
natychmiastowe. A to sie troche kloci z TW Einsteina.
Nadal mozna by sie dlugo klocic przy winie/piwie/wodce, kto tu ma
racje. Durna ta mechanika kwantowa, ale w miedzyczasie troche sie
rozwinela, i wyniki z roznych doswiadczen byly z przewidywaniami QM
zgodne. Ale i na TW przybylo doswiadczen.
Na szczescie przyszedl Bell i zauwazyl, ze oba podejscia daja w
doswiadczeniu EPR nieco inne wyniki statystyczne.
Pozostalo tylko zrobic te doswiadczenie, co zrobiono (tyle ze na
fotonach) i okazalo sie, ze Einstein nie ma racji - to faktycznie tak
durnie dziala.
Dygresja 2: Dirac polaczyl QM z TW, i doszedl do pieknych rezultatow.
Wiec obie teorie potrafia sie tez wzajemnie potwierdzac.
>> niestety - doswiadczenie pokazalo, ze Einstein tym razem nie ma racji,
>> i zostalismy z kotem Schroedingera :-)
>> J.
> Nie wiem co mam robic. Może z tego powodu mam wpaść w skrajna
> rozpacz granicząca z załamaniem psychicznym jaka przezyl Einstein
No powinienes. Kot jest jednoczesnie zywy i martwy.
Butelka jest jednoczesnie pusta i pelna.
Ba, sam jestes zywy i martwy ... i zalamany oraz zdrowy :-)
J.