--
Wys�ano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Nie bądź naiwny - pewnie, że zmyślił. Równie dobrze jak E=mc2, mógłby
napisać E=4gb albo E=k/l albo nawet W=O+P.
Przecież nikt tego nie sprawdził. To taka ściema.
Mówią że Poincare sugerował taki związek,
ale to już Weber miał w swojej elektrodynamice z 50 lat wcześniej,
tyle że tam był nico inny sens.
Można to wyprowadzić np. z rozpadu cząstek, albo z odrzutu rakiety.
Wtedy całkowita praca tej siły odrzutu wynosi mc2,
gdzie m masa początkowa, a masa końcowa wynosi zero.
http://www.physik.uni-augsburg.de/annalen/history/papers/1905_18_639-641.pdf
--
Fizyk
cytatę z Poincare poproszę. Bo ja mogę podać cytat z Poincare z 1909r
(!), z którego wynika, że nie rozumie STW.
Na tę chwilę cytat z Einsteina. List do Zanggera w 1911r(!) po spotkaniu
z Poincare na kongresie Solvaya: "Poincaré odnosił się z antypatią do
teorii względności i mimo swej bystrości umysłu wykazywał brak
zrozumienia sytuacji"
Natomiast Poincare był bliski TW - niestety jako przedstawiciel
poprzedniego pokolenia nie był w stanie odrzucić pewnych nawyków i
przyzwyczajeń. Miał ten sam problem, który miał parę lat później
Einstein, gdy kolejne (po Einsteinie) pokolenie tworzyło mechanikę kwantową.
M.
... a dzis Sir Stephen nie rozumie "strunowcow" :) Do "teorii wszystkiego"
jak bylo daleko tak ani kroku blizej.
--
(STS)
Wiara w autorytety powoduje,
�e b��dy autorytet�w przyjmowane s� za wzorce. [Lew To�stoj]
M�wi� �e Poincare sugerowa� taki zwi�zek,
ale to ju� Weber mia� w swojej elektrodynamice z 50 lat wcze�niej,
tyle �e tam by� nico inny sens.
Mo�na to wyprowadzi� np. z rozpadu cz�stek, albo z odrzutu rakiety.
Wtedy ca�kowita praca tej si�y odrzutu wynosi mc2,
gdzie m masa pocz�tkowa, a masa ko�cowa wynosi zero.
Tak to chyba w�a�nie chodzi�o zasad� zachowania p�du. Znalaz�em kiedy�
gdzie� wyprowadzenie w internecie, ale nie pami�tam juz gdzie to by�o.
A teraz maj� wszyscy co nie wierz� w teori� wielu �wiat�w.
Ej chyba nie. My�l�, �e z tych wszystkich teorii co� si� wkr�tce wykluje.
Kto� wpadnie na powi�zanie tego wszystkiego w ca�o��. Znajdzie jaki� wsp�lny
mianownik.
A Ty wierzysz że ta teoria zgodna jest z rzeczywistościa?
Jeśli już uznać, że masa może zmieniać się w
energię, wartość można wyprowadzić; odpowiadająca
masie m energia musi tracić/zyskiwać w polu
grawitacyjnym tyle samo energii, co masa m, a
zmiany częstotliwości fotonu w polu grawitacyjnym
można wyznaczyć z zależności czasoprzestrzennych.
Wydaje mi się, że kiedyś wymyśliłem kompletne
wyprowadzenie, ale jeśli tak, to zapomniałem.
> Ej chyba nie. Myślę, że z tych wszystkich teorii coś się wkrótce wykluje.
Zdradzisz nam, na jakich konkretnie podstawach
opierasz ten wniosek?
> A teraz mają wszyscy co nie wierzą w teorię wielu światów.
Tematy wiary to NTG.
M.
Tyle różnych teorii, twórcy każdej są przekonani, że idą w dobrym kierunku a
są to ludzie którzy są fachowcami więc pewnie to wszystko niekompletne
manifestacje jakiegoś głębszego obrazu. Teraz potrzeba takiego skoku
kwantowego na nowy poziom.
>czy ktoś się nad tym zastanawiał czy einstein jego zmyślił czy może można jego
>wyprowadzić?
Można wyprowadzić z działania dla cząstki swobodnej
w przestrzeni Minkowskiego.
--
Paweł
twierdza konserwy polskiej fizyki
Nie wiem czy sie nie mylę, ale chyba przestrzeń Minkowskiego powstała
później.
Zastrzeżenia E. do mechaniki kwantowej są dzisiaj aktualne.
MK jest sposobem fenomenologicznego opisu świata, a nie teorią wyjaśniającą
jego funkcjonowanie
> Zastrzeżenia E. do mechaniki kwantowej są dzisiaj aktualne.
> MK jest sposobem fenomenologicznego opisu świata, a nie teorią
> wyjaśniającą jego funkcjonowanie
Zastrzeżenia P. do teorii względności też są dzisiaj
aktualne, TW też jest sposobem fenomenologicznego
opisu świata a nie teorią wyjaśniającą jego
funkcjonowanie.
Tyle różnych teorii, twórcy każdej są przekonani,
że idą w dobrym kierunku. Zakładając, że sa to
ludzie którzy są fachowcami znaczy to, że nie
ma żadnego głębszego obrazu.
Einstein nic rewelacyjnego nie stworzy,
więc Poincare nie chciał nawet tego komentować.
A to czemu? Często jest przytaczana taka bajka jak kilku ludzi trzymało
słonia z zasłoniętymi oczami. Jeden trzymał noge i mówi że to drzewo, drugi
trąbę i mówił że to wąż.
A co są jakieś przesłanki dowodowe za tą teorią? Jak na razie słyszałem,
że jest możliwy eksperyment, który wykryje pulsowanie bran. Wiele
światów jest bardzo wygodne w wielu teoriach, tylko jak na razie nie ma
żadnego dowodu, żadnej poszlaki wskazującej na istnienie równoległych
światów. Nie pamiętam czyja to jest teoria, ale też jest ciekawa, że
wszechświaty równoległe tworzą się ciągle. W momencie np gdy ustalamy
spin elektronu powstają dwa światy. W ujęciu popularnym powstają dwa
światy, w jednym kot żyje, w drugim nie :). Tylko pytanie skąd energia
do stworzenia tego świata? Czy potrzeba świadomego obserwatora do tego?
wer
Zaczął Everett (zabił się być może dlatego że mu nie uwierzyli) a potem
rozwinął De Witt.
No tak dowodu nie ma. Czytałem ostatnio o pomyśle na taki dowód, chyba D.
Deutcha w książce "Duch w atomie", bardzo skomplikowany z komputerem
kwantowym, nie zrozumiałem.
Ten problem z energią to nie wiem czy to problem, bo skąd się wzięła żeby
stworzyć jeden wszechświat? Jak jest jeden to może być nieskończenie wiele.
Ale jeśli na dodatek ująć czas tak, w którym wszystkie momenty istnieją
równolegle a upływ jest tylko sopsobem jego postrzegania przez nas to
wszystkie możliwe wszechświaty by poprostu istniały "cały czas" :). Hm mi
się logiczne wydaje bez żadnego świadomego obserwatora poprostu wszechświaty
te mogłyby różnić się wszystkimi możliwymi konfiguracjami wszystkich zjawisk
kwantowych.
Przestrzeń Minkowskiego stworzył Pan Bóg :-)
Jeśli z fizyków tacy sami fachowcy, to możesz
wciąż mieć nadzieję na ów głębszy obraz.
Swoją szosą, to zabawne. Od stuleci fizycy dążą
do uproszczenia i ujednolicenia, dążą i dążą,
a w efekcie coraz większa różnorodność i
coraz większe komplikacje. Ciekawe, kiedy
fizycy wreszcie się połapią.
:) A wiesz że coś w tym jest.
:-)))) No poniekąd są w podobnej sytuacji.
> Swoją szosą, to zabawne. Od stuleci fizycy dążą
> do uproszczenia i ujednolicenia, dążą i dążą,
> a w efekcie coraz większa różnorodność i
> coraz większe komplikacje. Ciekawe, kiedy
> fizycy wreszcie się połapią.
>
No wiesz nie od razu Rzym zbudowano. Najpierw trzeba coś zawsze rozgrzebać
zanim się ułoży. Tak jak puzzle.
A weź taki chaos. Jakbyś chciał opisać rysunek fraktala za pomocą mapy
bitowej to byś się naopisywał na śmierć. A tu jeden wzór go opisuje.
Nieskończenie wiele ładnie może brzmi w matematyce.
> Ale jeśli na dodatek ująć czas tak, w którym wszystkie momenty istnieją
> równolegle a upływ jest tylko sopsobem jego postrzegania przez nas to
> wszystkie możliwe wszechświaty by poprostu istniały "cały czas" :). Hm mi
Czyli wszystko się już wydarzyło, a w zasadzie wydarza się. A podobno
czas to następstwo zdarzeń. Tylko znów ta cholerna nieskończoność.
> się logiczne wydaje bez żadnego świadomego obserwatora poprostu wszechświaty
> te mogłyby różnić się wszystkimi możliwymi konfiguracjami wszystkich zjawisk
> kwantowych.
Tylko kwantowych?
wer
>> Wiele światów
>> jest bardzo wygodne w wielu teoriach, tylko jak na razie nie ma żadnego
>> dowodu, żadnej poszlaki wskazującej na istnienie równoległych światów. Nie
>> pamiętam czyja to jest teoria
>Zaczął Everett (zabił się być może dlatego że mu nie uwierzyli)
E, tam, dlaczego miałby się zabijać? Owszem, był zniechęcony, gdy
różni wielcy fizycy odrzucili (albo i gorzej, zignorowali) jego
teorię, więc po zrobieniu doktoratu przestał zajmować się fizyką,
zaczął pracować dla wojska - robił symulacje i obliczenia. Umarł
w 1982, 25 lat po opublikowaniu swojej teorii.
A czy ktoś wie czym jest fizyka? Raz cząstki to cząstki, raz fala, jak fala
to w czym, a jak cząstka to z czego itd...
Nikt nie powiedział przecież że nie może być nieskończoności.
> Czyli wszystko się już wydarzyło, a w zasadzie wydarza się. A podobno czas
> to następstwo zdarzeń. Tylko znów ta cholerna nieskończoność.
No coś takiego. To następstwo które obserwujemy może wynikać tylko z naszego
punktu widzenia. Całej przestrzeni naraz też nie widzisz. No i filozofowie
już o tym czasie w ten sposób myślą niektórzy od jakiegoś czasu i fizycy
też.
>
> Tylko kwantowych?
No tak, zakładając że to z nich się wszystko składa.
Nie wiem co na to by powiedzieli kreacjoniści?
Ta przestrzeń umożliwiła stworzenie diabelskich modeli Kosmologicznych ;-)
WM
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
>Mówią że Poincare sugerował taki związek,
ale to już Weber miał w swojej elektrodynamice z 50 lat wcześniej,
tyle że tam był nico inny sens.
>Można to wyprowadzić np. z rozpadu cząstek, albo z odrzutu rakiety.
Wtedy całkowita praca tej siły odrzutu wynosi mc2,
gdzie m masa początkowa, a masa końcowa wynosi zero.
A kto wyprowadził E = mv2/2?
Czy ten wzór "czyta" się tak samo jak E = mc2?
Dla mnie oba wzory tyczą energii kinetycznej z tym że dla załozeń Einsteina
przy prędkosci c energia jest 2 razy większa niż normalnie. Przypominam że
Einstein założył że wynik MMX wynosi zero dla każdej prędkości. Było to
przed MGX.
S*
oba wzory tycza energii kinetycznej, ale nie tak ze przy c E=2Ev.
E=m0v^2/2 to po prostu rozwiniecie w szereg Taylora E=m0c^2/sqrt(1-v^2/c^2)
wzgledem v^2/c^2 (a wiec jest przyblizeniem wzoru dokladnego E=mc^2).
Oczywiscie. Przepraszam za zamieszanie--przygotowywalem sie do
seminarium ze studentami i bylem myslami gdzie indziej.
Natomiast to co jest mz. wazne to aby pamietac, ze mv^2/2 wyraza
to samo co mc^2-m0c^2 (te sama wielkosc) tyle, ze mniej dokladnie.
Tzn. mozna powiedziec, ze to "gorsza" wersja mc^2-m0c^2, ale nie
"inna" wersja.
I poddałbyś się kwantowemu samobójstwu? :-)
Myślę, że chodzi tu o znaczenie "wierzą" które należy rozumieć
tak, że z wielu różnych interpretacji mechaniki kwantowej wybierają
interpretację wielu światów jako dla nich osobiście najbardziej
przekonywującą lub wiarygodną. Tą która według nich najbardziej
oddaje zgodnośc z przeprowadzonymi doświadczeniami...
Raczej byłoby dużo różnych mnie :)
I dwa wszechświaty, w jednym jesteś martwy, w drugim żywy :)
wer
> No wiesz nie od razu Rzym zbudowano. Najpierw trzeba coś zawsze rozgrzebać
> zanim się ułoży. Tak jak puzzle.
Komunizm też nie od razu zbudowano. Rozgrzebano,
budowano przez kilka pokoleń i wyszła dupa blada.
Wniosek: może świetlana przyszłość się ułoży jak
pucel, a może i nie; a z rozgrzebywaniem trzeba
uważać.
Żarty żartami, ale poważnie rzecz biorąc, nie widzę
żadnych podstaw do wiary, że w fizyce coś się
nagle uprości. Trend długoterminowy od zawsze jest
przeciwny.
Jak szaleć to szaleć :)
Ja na to patrzę tak. Teraz mamy te 4oddziaływania i jakąś tam liczbę
cząstek, no to już mały zbiór elementów, a powstaje z tego wszystko od
czarnej dziury przez echerichia coli do ludzkiego mózgu do tego świadomego.
No to jest niezła redukcja. Wiemy, że to nie koniec bo to nie opisuje
dokładnie przyrody, można przypuszczać więc że głębiej jest bardziej prosta
struktura.
Wzór Ek = mv^2/2 pierwszy podał chyba Leibniz.
mc2 nie jest energią kinetyczną, czy inną,
to tylko mierzona bezwładność pomnożona przez stałą.
E = mc2 ma wyjaśniać źródło energii w reakcji jądrowych,
tak aby ludzie nie myśleli sobie, że energia jest za darmo...
co Tesla sugerował i dowodził praktycznie na około 800 sposobów.
Równocześnie piszesz, że "z tego powstaje wszystko"
i że "wiemy, że to nie koniec". Nie odnosisz wrażenia,
że sobie sam zaprzeczasz?
> można przypuszczać więc że głębiej jest bardziej prosta struktura.
Można też przypuszczać, że głębiej jest bardziej
skomplikowana struktura. Jeśli zaś wziąć pod
uwagę ww trend długoterminowy, no cóż.
Nie, ponieważ mamy teorie które dobrze opisują przyrodę i można za ich
pomocą niemal wsystko wytłumaczyć, ale nie jest doskonała.
>
>
>> można przypuszczać więc że głębiej jest bardziej prosta struktura.
>
> Można też przypuszczać, że głębiej jest bardziej
> skomplikowana struktura. Jeśli zaś wziąć pod
> uwagę ww trend długoterminowy, no cóż.
No jak? Ten trend myślę jest inny właśnie. Kiedyś tzn przed narodzinami
filozofii jeszcze jakbyś chciał opisać wszechświat to chyba musiałbyś
narysować każdą rzecz i osobno nazwać (kamień, robak, słońce), potem jakiś
starożytny wpadł na pomysł atomu. Potem te atomy znaleziono. Znaleziono
prawa fiz. klasycznej, potem kwantowej i tw i mimo, że są dosyć złożone to i
tak pozwalają opisać świat tak, że z prostych praw można wyprowadzić różne
twory świata. Przecież ten trend jest dokładnie odrwotny niż to
przedstawiasz.
Poza tym taki redukcjonizm w przyrodzie wszędzie występuje. 4 różne zasady w
DNA, ile gatunków, kilka kwartków - ile tworów z materii. Klikadziesiąt
pierwiastków - ile związków?
Poza tym wydaje mi się logiczne stwierdzenie, że wszystkie prawa, stałe
fizyczne itd. muszą gdzieś być zapisane. Taka stała c. Jest tyle bo tyle, bo
co. bo gdzie to pisze, bo ktoś światło za ogon trzyma, przenikalność próżni,
czy stała kosmologiczna i wsystkie inne. Myślę, że ostatecznie wszystko musi
się sprowadzać do czystej logiki, do tak/nie, jest/nie jest yin/yang bo
wszystko co bardziej złożone wymaga jakiegoś opisu, musi być gdzieś
osadzone.
Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę o co właściwie pytałem... :-)
Nawiązuje do znanego eksperymentu myślowego który jest
właściwie "klasyką" w koncepcji multiverse.
A więc żyjesz tu i teraz, w znanej nam rzeczywistości...
Podpinasz się teraz do generatora losowego który może cię
zabić lub nie - generator jest sterowany zjawiskami kwantowymi,
a więc masz funkcję falową nieskolapsowaną... jest wielu Mogich
w wielu równoległych światach... Każdy jest identyczny...
Aby było jeszcze ciekawiej, możesz kupić los w totolotka
i podłaczyć się do maszyny sprawdzającej wyniki totka
przez internet. Maszyna jest zaprogramowana odgórnie
i bezobsługowa: łykasz pigułkę nasenną, przesypiasz losowanie.
Jak wygrałeś 6-tkę to unikasz śmierci, w każdym innym przypadku
maszyna Cię uśmierca. Masz więc kwantową pewnośc na życie
z wygraną 6-tką w totka... Innymi słowami jedyna szansa na to
że obudzisz się żywy to wtedy, gdy obudzisz się w świecie w
którym wygrałeś w totka. Z punktu widzenia obecnej wersji
Ciebie idziesz spać i budzisz się w świecie w którym wygrałeś
6-tkę w totka... Nie masz szansy obudzić się bez wygranej :-)
Podłączasz się czy jednak wymiękasz?
Czy w tej liczbie była zasada zachowania energii?
S*
Być może nieco w bok, ale proponuję przeczytanie sobie w ramach wolnego czasu:
http://www.kolporter.pl/74714,Ksiazki_nauka-i-technika_Emc2.html
Jest tu wielce ciekawie wytłumaczone skąd się wziął każdy znak w tym sławnym wzorze.
Pozdrawiam,
Wojtek
""Wszyscy wiedzą, że E=mc2 to naprawdę ważne równanie, ale mało kto rozumie,
co ono oznacza. To bardzo frustrujące, ponieważ wydawałoby się, że tak
krótkie równanie powinno byc zrozumiałe. Istnieje zresztą wiele książek,
których autorzy usiłują wytłumaczyć ten wzór, ale kto może uczciwie
powiedzieć, że je zrozumiał?" z Przedmowy "
W STW jest matematyka na poziomie szkoły średniej. Trudność zrozumieniu jej
nie ma związku z wzorami. Aby zrozumieć trzeba wiedzieć co znaczy słowo
"założenia". Bohr poczynił założenia i powstały znane wzory. To zamo robi
każdy. Ze wzorów dla gazów doskonałych wynika że objętość spada do zera ze
spadkiem temperatury (bo tak założono). Wszystkie rewelacje (zwane
genialnymi) STW wzięły się z założenia że wynik MMX jest zero dla każdej
prędkości.
Ktoś tu wcześniej pisał że wybitni Profesorowie nie obalają STW.
Profesorowie uczą prawie wszystkich znnych teorii bo to ich praca. Teorie
są do uczenia nie do obalania. Często wzory są mało przydatne ale ciekawe i
dlarego warto ich uczyć.
S*
O, a gdzie mogę iść na wykład o flogistonie?
wer
To ja pisałem, w innym wątku. Einstein stworzył toerię sprzeczną całkowicie
sprzeczną z wcześniej przyjętym poglądem na naturę czasu. Twórcy mech.
kwantowej całkiem poprzestawiali wizję świata w stosunku do poprzedników.
Był jeszcze Kopernik, Galileusz. Teraz mówią o superstrunack, 10 wymiarach,
wielu światach to nie jest uczenie jednej ogólnie przyjętej teorii ze
strachu że ich z roboty wywalą. Moim zdaniem należy słuchać mądrzejszych,
przecież ci ludzie od lat liczą te równania. Poza tym mamy technikę, która
się na tym opiera.
A jakaż to technika jest oparta na teorii superstrun i jakaż to technika korzysta z 10 wymiarów?
wer
Zaraz będziemy gadać jak Kaczyński z Tuskiem. Napisałem przecież Kopernik,
Galileusz, Mechanika Kwantowa, Teoria Względności a Ty sobie wybrałes teorię
strun.
>> Równocześnie piszesz, że "z tego powstaje wszystko"
>> i że "wiemy, że to nie koniec". Nie odnosisz wrażenia,
>> że sobie sam zaprzeczasz?
>
> Nie, ponieważ mamy teorie które dobrze opisują przyrodę i można za ich
> pomocą niemal wsystko wytłumaczyć, ale nie jest doskonała.
Przed chwilą było "wszystko", teraz jest
"niemal wszystko". A kiedy przychodzi co
do czego, to, cytuję:
"Taka stała c. Jest tyle bo tyle, bo
co. bo gdzie to pisze, bo ktoś światło za ogon trzyma, przenikalność
próżni,
czy stała kosmologiczna i wsystkie inne."
Świetne wytłumaczenie. Po prostu świetne.
>>> można przypuszczać więc że głębiej jest bardziej prosta struktura.
>>
>> Można też przypuszczać, że głębiej jest bardziej
>> skomplikowana struktura. Jeśli zaś wziąć pod
>> uwagę ww trend długoterminowy, no cóż.
>
> No jak? Ten trend myślę jest inny właśnie. Kiedyś tzn przed narodzinami
> filozofii jeszcze jakbyś chciał opisać wszechświat to chyba musiałbyś
> narysować każdą rzecz i osobno nazwać (kamień, robak, słońce), potem jakiś
> starożytny wpadł na pomysł atomu. Potem te atomy znaleziono. Znaleziono
> prawa fiz. klasycznej, potem kwantowej i tw i mimo, że są dosyć złożone to
> i tak pozwalają opisać świat tak, że z prostych praw można wyprowadzić
> różne twory świata. Przecież ten trend jest dokładnie odrwotny niż to
> przedstawiasz.
Tak. Opis jest coraz prostszy. Tylko składa się
z coraz większej ilości tomów, coraz cięższej
matematyki i - odpowiednio - coraz dłużej trzeba
go studiować.
> Poza tym wydajemi się logiczne stwierdzenie, że wszystkie prawa, stałe
> fizyczne itd. muszą gdzieś być zapisane.
Wydaje Ci się logiczne, no, to argument nie do
odparcia. A wiesz, co oznacza słowo "zapisane"?
Taka stała c. Jest tyle bo tyle, bo
> co. bo gdzie to pisze, bo ktoś światło za ogon trzyma, przenikalność
> próżni, czy stała kosmologiczna i wsystkie inne. Myślę, że ostatecznie
> wszystko musi się sprowadzać do czystej logiki, do tak/nie, jest/nie jest
> yin/yang bo wszystko co bardziej złożone wymaga jakiegoś opisu, musi być
> gdzieś osadzone.
A na jaką cholerę Słońcu opis, którego ono
"wymaga"?
Zasady zachowania praktycznie nie można potwierdzić ani obalić.
To jest nieistotna sprawa:
biorę energię z otoczenia, potem energia wykonuje pracę,
np. przemieszczam samochód dookoła Ziemi.
Po drodze energia się rozprasza, czyli sama wraca
z powrotem do otoczenia - no i co tu się zmienia?
To po co go wymaga?
Słońcu stałe niepotrzebne, zgadza się. Potrzebne
są nam. I fizykom, i reszcie. Skądś się biorą?
Potrzeba matką wynalazku.
> No tak to rozumiałem. Sprawa w stylu kota Schroedingera. No ale nie, żeby
> z rozmysłem do takiej maszyny się podłączać. To już świadome samobójstwo.
> Ale może w jakimś świecie się podłączam :)
Może w jakimś świecie równoległym wierzysz
w te pierdoły, które wypisujesz, ale w tym,
jak widać, aż tak głupi nie jesteś.
Podobnie zresztą działają te technologie,
którymi fizycy się chlubią: teoria i
wnioski z niej są oczywiście prawdziwe,
ale stosowanie ich w praktyce to świadome
samobójstwo, więc się robi po staremu,
zgodnie z rozsądkiem - i działa.
No ale jednak. Jak słońce zgaśnie zobaczysz to za 8 minut czy wierzysz w
stałe czy nie, czy jestes człowiekiem fizykiem czy wróblem na parapecie
stałe jak są tak są.
Wierzysz, ale się nie podłączysz. I to jest
właśnie problem z fizykami. Kiedy się im
tłumaczy, że ich porąbane założenia mają
porąbane konsekwencje, to - albo się będą
uśmiechać jak kretyni, albo bluzgać; a
założeń nie zmienią.
> No ale jednak. Jak słońce zgaśnie zobaczysz to za 8 minut czy wierzysz w
> stałe czy nie, czy jestes człowiekiem fizykiem czy wróblem na parapecie
> stałe jak są tak są.
Kto mówi, że ich nie ma? Oczywiście, że
są; co ma ich nie być, skoro je zrobiliśmy.
Ehh
entropia
wer
Kiedys podobne rzeczy napisal Thomas Kuhn w swojej ksiazce o rozeoju
teorinn naukowych, ale to klasyka, malo kto o tym slyszal...
Pozdrawiam
SM
> Wierzysz, ale się nie podłączysz. I to jest
> właśnie problem z fizykami. Kiedy się im
> tłumaczy, że ich porąbane założenia mają
> porąbane konsekwencje, to - albo się będą
> a
> założeń nie zmienią.
Mam prawo powiedzieć: "Załóżmy że wygrałeś milion" i zacząć liczyć różne
Twoje operacje finansowe. Ja mam takie prawo Ty nie masz prawa tłumaczyć mi
że " porąbane założenia mają porąbane konsekwencje". Jeżeli nie rozumiesz
co znaczy słowo "założenie" to mogę tylko " uśmiechać jak kretyni, albo
bluzgać". Podobnie jest z uproszczeniami. To też założenia. Każda teoria
jest słuszna dla przyjętych do niej założeń.
Pisałem już że teorie to forma twórczości. Wszystkie chwyty dozwolone.
Co innego z doświadczeniami i ich wynikami. To pcha Świat do przodu. Na
temat programów nauczania nie mam propozycji.
S*
>
Technika opiera się na wynikach doświadczeń. Teorie próbują te wyniki
wyjaśniać.
Zauważ że analizujemy ciągle XIX wieczne doświadczenia. Nowe są własnością
firm i nikt ich nie publikuje. Czasami można coś znaleść w Instrukcji
Obsługi.
S*
Dobrze ujęte. Poza tym to nie założenia sprawiają, że jaszczurka widzi
światło ze słońca z 8 minutowym opóźnieniem. Ona chyba nie jest fizykiem?
No nie dokońca. Na podst. obserwacji tworzysz teorię, za pomocą której
możesz przewidzieć kolejne rzeczy i odnośnie technologii, wykorzystać te
przewidywania. Doświadczenia i teoria to wg. mnie jak dwie nogi lewa i
prawa. Nie da się za długo skakać na jednej.
Nie rozumiemy się dalej...
Jeśli wierzysz że multiwerse jest rzeczywistym odzwierciedleniem świata
to powinieneś wiedzieć, że idąc spać budzisz się w milionach różnych
światów które się w czasie gdy spałeś "rozlazły" w rózne strony...
Wśród tych milionów światów będzie jeden w którym właśnie ty wygrałeś
w totka szóstkę. W pozostałych światach będziesz Ty, który nie wygrałeś.
W każdym z tych światów (według teorii) budzisz się Ty i nie masz
bladofiołkowego pojęcia o swoich sobowtórach z innych światów.
Jeden Ty widzisz tylko jeden świat.
Gdzie widzisz problem w tym, zeby się przy takim podejściu podłączyć
do maszyny eutanazyjnej która wytłucze wszystkich Mogich co nie
wygrali i zostawi tylko tego jednego co wygrał? Przecież jeśli teoria
jest prawdziwa to:
1. w milionach światów w których umarłeś nie będziesz tego świadomy
2. masz gwarancję obudzenia się multimilionerem!
Jakie masz zatem osobiste hamulce aby się do takiej maszyny podpiąć?
Możesz je jakoś tu zwerbalizować dokładniej?
Jeśli przykład z totolotkiem jest niewłaściwy to wyczytałem gdzieś inny
przykład - przypominający rosyjską ruletkę kwantową... Było to jakoś tak:
Konstruujesz strzelbę która może strzelać co sekundę albo ślepakiem
albo ostrym nabojem. Ślapaka z ostrym nabojem przełącza urządzenie
które sterowane jest zdarzeniem kwantowym, np. odbiciem się fotonu
od półprzepuszczalnego lusterka albo przejściem przez lusterko...
W każdej chwili możesz przetestować swoją maszynę obserwując
stosunek ślepaków do ostrych naboi wystrzelonych np. w ciągu minuty.
Jeśli generator losowy jest sprawny, to w ciągu 60 wystrzałów będzie
wystrzelonych około 30 ślepaków i 30 ostrych. Każdy strzał strzelby
oznacza rozwidlenie świata na dwa, jeden taki w którym strzelba
wystrzeliła ślepaka i drugi w którym strzelba wystrzeliła nabój ostry.
Będzie pewnie jeszcze jakaś tam liczba światów w których strzelbie
zatnie się magazynek. Ale te możemy pominąć w dalszych rozważaniach...
Teraz możesz udowodnić sobie nieśmiertelność przez wejście przed lufę.
Skoro teoria multiświatów jest prawdziwa, za każdym wystrzałem strzelby
pojawiają się dwa światy i Ty z równym prawdopodobieństwem 50%
znaleźć się możesz w świecie gdzie wystrzelił ostry nabój lub ślepak.
Z oczywistyczh powodów nie zauważysz tych światów w których padł
strzał ostrym nabojem. Stoisz przed lufą strzelby i widzisz: ślepak, ślepak,
ślepak, ślepak - jesteś nieśmiertelny. Za każdym razem kiedy zejdziesz
z linii ognia widzisz że maszyna nie jest zepsuta, że strzela raz ślepak raz
nabój ostry... Wchodzisz przed lufę a tam ślepak, ślepak, ślepak 100% prób.
Ten eksperyment jest o tyle fajny, że jeśli zabierzesz ze sobą kamerę
video rejestrująca przebieg eksperymentu to po 200 strzałach możesz
udowodnić światu że jesteś nieśmiertelny :-))) W świecie w którym jesteś
po 200 strzałach, wciąż żywy, pokonałeś wszelkie rozsądne (50%*50%*50%...)
prawdopodobieństwo przeżycia, jesteś więc nieśmiertelny.
Który eksperyment sobie wybierasz? He, he :-)
p.s. Obydwa przyklady zaczerpnalem i przetlumaczylem z ksiazki:
Colin Bruce
"Schrodinger's Rabbits: The Many Worlds of Quantum"
Size: 282 pages, 6" x 9"
Publication Year:2004
Dobre. Weźmy drugi. Zanim wystrzelisz jesteś świadom, że możesz zginąć, ty
jako ty poczujesz jakiś tam ból, czy szok, czy coś tam, nie wiem co się
czuje przy strzale w czoło :), ale przyjemne to raczej nie jest, podobnie w
1 przykładzie, musiałbyś łyknąć tabletkę ze świadomością, że możesz się nie
obudzić. Tak jak byłoby realne przeżycie czy też wygrana w lotka tak samo
realna byłaby śmierć. Mi się wydaje, że pytanie zasadnicze tutaj jest moim
zdaniem o naturę świadomości. Czego byśbył świadom jakyś dostał kulkę, czy
byś zniknął a może umarł i poszedł do piekła ;) może ten drugi ty to wcale
nie ty tak samo jak ja to nie ty teraz. A może na jakimś poziomie wszystkie
świadomości się łączą, tak jak kilka miliardów komórek w mózgu tworzy jedną
świadomość. A jak sprawdzono u jakiegoś zwierzaka jeden neuron odpowiadał za
ruch czegoś tam, nie pamiętam ale bardzo skomplikowana działalność. Wiesz,
jak prześledzić wszystkie cząstki od wielkiego wybuchu to się okaże ze
wszystkie są splątane. Odbiegam jakby od tematu ale myślę że to ma
zasadnicze znaczenie.
Nie widzę tego - owszem, świadomość jest, ale najwyżej taka, że Twoja
wiara w teorię multiświatów jest błędna :-) Jeśli naprawdę wierzysz w tę
teorię to nie powinieneś mieć żadnych wątpliwości że obudzisz się
milionerem.
> Mi się wydaje, że pytanie zasadnicze tutaj jest moim zdaniem o naturę
> świadomości. Czego byśbył świadom jakyś dostał kulkę, czy byś zniknął a
> może umarł i poszedł do piekła ;) może ten drugi ty to wcale nie ty tak
> samo jak ja to nie ty teraz.
Czy świadomość jest czymś innym niż tylko pamięcią Twojej linii historii?
Jeśli prawdą jest że na codzień nie czujesz "rozwidlenia" pod wpływem
dowolnego zjawiska kwantowego to dlaczego wątpisz że świadomość
byłaby inna?
> A może na jakimś poziomie wszystkie świadomości się łączą, tak jak kilka
> miliardów komórek w mózgu tworzy jedną świadomość. A jak sprawdzono u
> jakiegoś zwierzaka jeden neuron odpowiadał za ruch czegoś tam, nie
> pamiętam ale bardzo skomplikowana działalność. Wiesz, jak prześledzić
> wszystkie cząstki od wielkiego wybuchu to się okaże ze wszystkie są
> splątane. Odbiegam jakby od tematu ale myślę że to ma zasadnicze
> znaczenie.
Trzeba więc wymyśleć inny eksperyment :-)
>> Zasady zachowania praktycznie nie można potwierdzić ani obalić.
Jak tankujesz paliwo do baku to oczekujesz, że ono tam będzie, gdy
odpalisz silnik, czy nie? Jak chowasz żarcie do lodówki to na drugi
dzień ono tam jest, czy znika? Jak ściśniesz sprężynę to spodziewasz
się, że ona się spowrotem rozprostuje, czy tak zostanie?
>> To jest nieistotna sprawa:
>> biorę energię z otoczenia, potem energia wykonuje pracę,
>> np. przemieszczam samochód dookoła Ziemi. Po drodze energia
>> się rozprasza, czyli sama wraca z powrotem do otoczenia - no
> i co tu się zmienia?
>
> entropia
Wystarczy przyjrzeć się temu fragmentowi:
> biorę energię z otoczenia
Ty bierzesz, czyli działasz, czyli wykonujesz pracę, czyli
rozpraszasz energię do otoczenia. Energia przepływa zawsze z
miejsca, gdzie jest jej więcej, do miejsca, gdzie jest jej mniej.
Nigdy na odwrót. Zachowuje się podobnie jak ciepło [które zresztą
też jest formą energii]. Spełnia równanie przepływu.
Wolff w swojej teorii falowej elegancko to wyjaśnia w taki sposób,
że wszelkie transfery energii między centrami fal ["cząstkami"]
dążą do zminimalizowania całkowitej sumarycznej amplitudy fal
[wypłaszczenia przestrzeni]. Równanie przepływu jest zawarte w
równaniu falowym i to stanowi wyjaśnienie zasady "wzrostu entropii".
--
SasQ
Wszyscy się posługują pojęciem energia. Czy ktoś potrafi ją zdefiniować?
Entropia jest stała, zresztą to i tak jest wielkość subiektywna, bo
zależy od naszej wiedzy.
Sprawdź np. entropię korony słonecznej, a wtedy zobaczysz jak to
funkcjonuje.
No to wyjdzmy od najstarszej definicji: miara pracy mozliwej do wykonania.
Kto da nastepna? ;)
--
Pozdrawiam,
Jacek
Jacek
No właśnie, a praca ? :)
Możesz sobie napisać równanie ciągłości przepływu,
ale tylko dla czegoś co już dobrze znasz, np. wody w rzece,
a nawet tu nie za bardzo się uda, bo może padać deszcz.
Równanie ciągłości przepływu to zwyczajna
zasada zachowania czegoś tam, a przy okazji i energii.
Skoro energia przepływa teraz tylko z miejsc
gdzie jest jej więcej, do miejsc, gdzie jest mniej,
to kiedyś musiało być odwrotnie.
Przecież jakoś musiało powstać to obecne zróżnicowanie,
bez którego nie byłoby przepływu.
Entropię wyliczasz z parametrów, które znasz:
policzysz entropię gazu, nie uwzględnisz jakiegoś parametru,
który tam występuje, np. własności magnetycznych,
wtedy ta wyliczona entropia spokojnie może spadać.
Wszystkie parametry uwzględnisz,
dopiero wtedy, gdy uzyskasz absolutną wiedzę,
ale wtedy przecież pojęcie entropii straci sens.
Naprawdę? No cóż, to będę działał bezprawnie.
Jeżeli nie rozumiesz
> co znaczy słowo "założenie" to mogę tylko " uśmiechać jak kretyni, albo
> bluzgać".
A jeżeli Ty tego nie rozumiesz, to ja się nie
załamuję.
> Dobrze ujęte. Poza tym to nie założenia sprawiają, że jaszczurka widzi
> światło ze słońca z 8 minutowym opóźnieniem. Ona chyba nie jest fizykiem?
Owszem, to właśnie założenia sprawiają.
Nie będę Ci tego tłumaczył, nie zrozumiałbyś
nawet, gdybyś się starał.
Pyskaty jesteś. Może napisz co masz na myśli bo tak wszyscy pomyślą że nie
masz nic do powiedzenia i tylko ściemniasz.
> Wszyscy siê pos³uguj± pojêciem energia.
> Czy kto¶ potrafi j± zdefiniowaæ?
E = hf = mc^2
Energia jest częstotliwością skalarnej fali kwantowej
wyrażoną w innych jednostkach [współczynnikiem skali jest
tutaj h = stała Plancka; jeśli chcesz, mogę Ci powiedzieć
także, skąd ona wynika].
Podobnie masa, lecz to kolejna inna skala jednostek, tym
razem przelicznikiem jest c^2 [kwadrat prędkości światła].
Można ponadto zauważyć, że energia fali jest proporcjonalna
do kwadratu modułu jej amplitudy. To samo fizyka kwantowa
nazywa "prawdopodobieństwem znalezienia cząstki".
> No właśnie, a praca? :)
Praca to zmiana energii [delta E].
W modelu falowym materii jest to zmiana częstotliwości.
Pracę definiuje się też jako:
Delta E = W = F * dr
czyli siłę F działającą na jakimś dystansie dr.
Iloczynu skalarnego używa się, by z dwóch wektorów otrzymać skalar.
Iloczyn wektorowy odpowiada rzutowaniu wektora siły na wektor
przemieszczenia, by otrzymać samą składową wektora siły wzdłuż
tego przemieszczenia [ F*dr = |F| |dr| cos(kąta między wektorami) ].
Uprzedzając pytanie wyjaśnię też, czym jest siła:
F = dE/dr
czyli zmiana energii zachodząca na jakimś dystansie.
Odkąd wiemy z modelu falowego Wolffa, że energia to częstotliwość
fali kwantowej wyrażona w innych jednostkach, możemy zauważyć
proste wyjaśnienie płynące z tego modelu:
Jeśli między jakimiś dwoma punktami częstotliwość fal kwantowych
się zmienia, to nazywamy to działaniem siły, ponieważ fale "cząstki"
znajdującej się w takim "polu siłowym" będą modulowane i będzie
następować wymiana energii [częstotliwości] tej cząstki, by
dostosować ją do tej zmiany.
Siła to także:
F = dp/dt
czyli zmiana pędu w czasie. Pęd to [w modelu falowym] odwrotność
długości fali, zgodnie z zasadą de Broglie:
p = h / lambda
lub może bardziej zrozumiale jako:
p = h_kreślne k
czyli pęd jest proporcjonalny do wektora falowego [h_kreślone to
stała Diraca, czyli h/(2 pi); jak chcesz, mogę podać dokładniejsze
wyjaśnienie, skąd się bierze ta stała].
Zasada zachowania energii wynika bezpośrednio z równania falowego,
które obrazuje symetrię między czasem a przestrzenią [patrz także
twierdzenie Noether]:
&^2 Y &^2 Y
------- = c^2 -------
& t^2 & x^2
Rozkład amplitudy fali ma taki sam przebieg w czasie, jak w przestrzeni.
Ta symetria czasu i przestrzeni odpowiada za równość energii kinetycznej
[ruch i czas są ze sobą ściśle związane] i potencjalnej [czyli związanej
z rozmieszczeniem w przestrzeni] i bezstratne przemiany jednej w drugą.
Najprościej rzecz ujmując równanie falowe opisuje też przepływ energii:
jeśli w danym punkcie przestrzeni najpierw było więcej energii, a teraz
jest mniej, to musi się ona "rozejść po sąsiedztwie" i jej rozkład w
najbliższej przestrzeni w sumie musi dawać tyle samo [patrz Laplasjan,
czyli druga pochodna w przestrzeni, która określa jej krzywiznę], co
sumaryczny rozkład w czasie [druga pochodna po czasie].
Sprawa wygląda nieco prościej, jeśli obierzemy takie jednostki czasu i
przestrzeni, by stała c była równa 1. Wybranie takich "naturalnych
jednostek" upraszcza obliczenia.
Wybór jednostek to wbrew pozorom ważna sprawa. Większość jednostek w
fizyce początkowo była wybierana arbitralnie, więc wzory zawierały wiele
arbitralnych stałych wziętych z doświadczenia i nie mających wyjaśnienia.
Tak jest np. ze stałą c, h, epsilon_0 i mi_0, jednostką ładunku
elektrycznego
itp. Podobnie energia i masa to arbitralnie wybrane jednostki dla
częstotliwości fal kwantowych.
P.S.: Popraw sobie kodowanie znaków.
--
SasQ
"Problem z dostrzeżeniem Natury jest w umysłach naukowców"
[Milo Wolff]
Niezłe. Więc energia odpowiada prawdopodobieństwu znalezienia jakiegoś
obiektu (który tę energię ma) w danym miejscu. Jeśli nadajemy cząstce pęd to
oznacza inaczej (kwantowo), że zawężamy obszar, w którym z zadanym
prawdopodobieństwem cząstka może się za chwilę znaleźć co jesty jak myślę
tożsame ze wzrostem bezwładności takiej cząstki czyli wzrostem jej masy.
Zwiększenie prawdopodobieństwa znalezienia cząstki w określonym miejscu (na
jej drodze) w 100% a to oznacza nieskończoną energię i bezwładność.
>> "Problem z dostrze¿eniem Natury jest w umys³ach naukowców"
>> [Milo Wolff]
>
> Niez³e. Wiêc energia odpowiada prawdopodobieñstwu znalezienia
> jakiego¶ obiektu (który tê energiê ma) w danym miejscu.
Jest w tym dużo prawdy.
Ściślej mówiąc, to co nazywamy "energią" zależy od rozkładu
"intensywności" fal kwantowych w przestrzeni [kwadrat modułu
amplitudy], ponieważ wszystkie nasze przyrządy pomiarowe działają
w oparciu o wymianę energii. Aby zlokalizować cząstkę, trzeba
wymienić z nią energię. Takie wymiany będą zachodzić głównie tam,
gdzie kwadrat modułu amplitudy jest największy, czyli jest tam
największa "intensywność" fali.
> Je¶li nadajemy cz±stce pêd to oznacza inaczej (kwantowo), ¿e
> zawê¿amy obszar, w którym z zadanym prawdopodobieñstwem cz±stka
> mo¿e siê za chwilê znale¼æ
Jeśli masz na myśli zasadę nieoznaczoności Heisenberga, to
nie powinna już ona na Tobie robić wrażenia, jeśli zrozumiesz jej
zastosowanie do zjawisk falowych. Każdy, kto bada zjawiska falowe,
może zauważyć, że aby zmierzyć długość fali, trzeba policzyć
miejsca o jednakowej fazie [np. szczyty, albo doliny, albo
co drugie przejście przez zero]. Im więcej takich szczytów
mamy do policzenia, tym dokładniejszy wynik dostaniemy. Czyli
jeśli mierzymy długość fali na większym dystansie i mieści się
tam więcej szczytów fali, nasza dokładność wzrasta. Ale jeśli
na badanym dystansie mieści się mniej, niż ok. 1/4 fali, to
już wogóle nie możemy być pewni co do długości fali, bo w tak
małym obszarze nie ma żadnych minimów/maksimów. To właśnie
dlatego zasada nieoznaczoności wyraża się wzorem:
Dx Dp <= h_bar / (2 pi)
Jeśli wyrazisz falę kwantową za pomocą ruchu po okręgu, to
h_bar [stała Diraca] jest promieniem tego okręgu i odpowiada
amplitudzie fali. Faza fali to kąt, jaki tworzy promień z
osią, na którą rzutujesz, w danym momencie czasu i miejscu
przestrzeni. h [stała Plancka] to obwód tego koła.
h_bar / (2 pi) to właśnie ta minimalna długość, dla której
można jeszcze rozpoznać długość fali. Podobnie jest z "czasową"
wersją zasady nieoznaczoności, czyli dla energii i czasu.
> co jesty jak my¶lê to¿same ze wzrostem bezw³adno¶ci takiej
> cz±stki czyli wzrostem jej masy.
Tak. To jest właśnie relatywistyczny przyrost masy. Pęd mierzymy
zawsze względem innej cząstki, którą uznajemy za "spoczywającą"
[zazwyczaj jest związana z laboratorium i naszymi przyrządami
pomiarowymi]. Więc częstotliwość, którą mierzymy w sąsiedniej
fali spoczywającej względem nas, będzie proporcjonalna do jej
masy spoczynkowej. Jeśli nadamy jej pęd względem nas, zmieni się
jej względna długość fali de Broglie. Zmieni się też częstotliwość,
czyli zauważymy przyrost masy relatywistycznej. Wszystko to wynika
z prostego efektu Dopplera zachodzącego dla fal kwantowych we
względnym ruchu. Więcej na ten temat, włącznie z obliczeniami,
podaje Wolff w swojej książce.
> Zwiêkszenie prawdopodobieñstwa znalezienia cz±stki w okre¶lonym
> miejscu (na jej drodze) w 100% a to oznacza nieskoñczon±
> energiê i bezw³adno¶æ.
Fala dźwiękowa w powietrzu nie może rozchodzić się szybciej, niż
prędkość dźwięku w powietrzu. Gdybyśmy byli zrobieni z dźwięku,
nie moglibyśmy przekroczyć bariery dźwięku, bo ograniczałyby nas
właściwości ośrodka - prędkość propagacji fali jest stała dla
danego ośrodka.
Przekraczamy prędkość dźwięku tylko dlatego, że jesteśmy zbudowani
z czegoś innego, co może poruszać się szybciej. Obserwujemy wtedy,
na skutek efektu Dopplera, silne spiętrzenie fal przed nami i gdy
doganiamy jednocześnie wszystkie wysłane przez siebie fale, następuje
tzw. "sonic boom" [fala uderzeniowa], czyli głośny trzask wywołany
gwałtownym skokiem ciśnienia. Po przekroczeniu prędkości dźwięku
zostawiamy za sobą pokaźny "kilwater" w powietrzu :J
Podobnie jest z prędkością światła. Jest ona graniczna, ponieważ
przestrzeń może propagować fale kwantowe tylko z taką prędkością.
Przypadkowo się składa, że światło podróżuje z tą samą prędkością,
gdyż jest modulacją fal kwantowych. Nie możemy przekroczyć prędkości
światła, gdyż sami składamy się z fal kwantowych. Gdy zbliżamy się
do prędkości światła, fale kwantowe rozbieżne gwałtownie się
zagęszczają przed nami, fale zbieżne za nami, a powstałe z ich
złożenia fale stojące materii zagęszczają się na całej linii ruchu.
Odbieramy to jako relatywistyczny przyrost masy [odkąd masa jest
proporcjonalna do częstotliwości]. Zrównanie do prędkości światła
oznacza dogonienie wszystkich swoich fal kwantowych, czyli ich
częstotliwość będzie nieskończona [czyli także masa i energia], a
długość fali zejdzie do zera [czyli pęd, jako jej odwrotność,
będzie nieskończony].
--
SasQ
To jest oficjalna fizyka?
> Przypadkowo się składa, że światło podróżuje z tą samą prędkością,
> gdyż jest modulacją fal kwantowych.
Chyba nieprzypadkowo.
Nie możemy przekroczyć prędkości
> światła, gdyż sami składamy się z fal kwantowych. Gdy zbliżamy się
> do prędkości światła, fale kwantowe rozbieżne gwałtownie się
> zagęszczają przed nami, fale zbieżne za nami, a powstałe z ich
> złożenia fale stojące materii zagęszczają się na całej linii ruchu.
> Odbieramy to jako relatywistyczny przyrost masy [odkąd masa jest
> proporcjonalna do częstotliwości]. Zrównanie do prędkości światła
> oznacza dogonienie wszystkich swoich fal kwantowych, czyli ich
> częstotliwość będzie nieskończona [czyli także masa i energia], a
> długość fali zejdzie do zera [czyli pęd, jako jej odwrotność,
> będzie nieskończony].
Jeśli chodzi o samą przestrzeń jako ośrodek to myslę, że ma tutaj znaczenie
właśnie struktura czasoprzestrzeni.
>
> --
> SasQ
To są tylko stare trywializmy z teorii pola.
Newton pewnie już to dobrze znał,
a Gauss był przynajmniej o trzy epoki dalej.
Ale to będzie strata Twojego czasu. Pomyśl nad lepszymi założeniami.
Pamiętaj że do tych lepszych może być potrzebna wyższa matematyka. E = mc^2
wyszło z założenia sztywności eteru (ciało stałe). Do wirującego nadal
brak szaty matematycznej. Bez szaty do podręcznika nic się nie dostanie.
S*
Patrz no, w czymś się wreszcie zgadzamy.
> Może napisz co masz na myśli bo tak wszyscy pomyślą że nie masz nic do
> powiedzenia i tylko ściemniasz.
Wszyscy i tak najprawdopodobiej tak
pomyślą, ale niech tam, jak się nie
gra, to się nie wygrywa.
Niedawno sam sugerowałeś, że z fizyki
wychodzi, że do pewnych rzeczy trzeba
świadomego obserwatora.
Świadomość, młody człowieku, nie jest
zbudowana z ani z bozonów, ani z
fermionów. Jakbyś się kiedykolwiek nad
tym zastanawiał, to łatwo byś doszedł,
w czym rzecz. Świadomy obserwator jest
taki ważny np. dlatego, że tylko on może
zbudować czasoprzestrzenny układ
współrzędnych. Jaszczurka jest na to
za głupia, nie mówiąc już o mionie.
Zdanie "jaszczurka widzi Słońce z
ośmiominutowym opóźnieniem" jest
prawdziwe tylko dla obserwatora
świadomego. A i to niekoniecznie
(bądź co bądź, taki może się poruszać
względem US, prawda?) Bez założeń,
np. arytmetycznych, żadnej prawdy
nie ma. A po zmianie założeń zmienia
się i prawda.
No to dalej :)
Praca = Sila * przemieszczenie
Pomiar przemieszczenia - chocby tasma miernicza, pomiar sily - dynamometrem.
No to dalej: odwolujemy sie do sprezyny. Czy jest liniowa, skalowana, cechowana
i nie wchodzi w zakres sprezysto-plastyczny ;)
--
Pozdrawiam,
Jacek
> czy ktoś się nad tym zastanawiał czy einstein jego zmyślił czy może można jego
> wyprowadzić?
>
temat zapuściłem dla sprawdzenia stanu wiedzy lub niewiedzy
przeczytałem odpowiedzi i myslę że rzeczy najłatwiejsze są dla ludzi
najtrudniejszymi poza tym komplikowanie sobie życia też jest ludzką domeną no
ale do rzeczy
kiedyś zastanawiałem się nad powstaniem wzoru einsteina i jakoś sobie go
wymyśliłem tak jak einstein :) może już raz byłem einsteinem hahahhaa
einstein wyszedł ze wzoru na pracę :)
W=F*s=m*g*h=m*a*s=m*(V/t)*s - z tego s/t=V więc W=E=m*V*V=m*V^2 jak podstawimy
za prędkość wartość prędkości światła mamy W=E=m*c^2
ot cały wzór einsteina
prosty jak budowa cepa :)
pozdrawiam
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
No. Ale to wcale nie dodaje wartości Twoim wypowiedziom. Efekt możesz mieć
najwyżej taki, że ludzie nie będą z Tobą gadać.
>
> Niedawno sam sugerowałeś, że z fizyki
> wychodzi, że do pewnych rzeczy trzeba
> świadomego obserwatora.
Noo, nie do końca. Stwierdziłem, że istnieje fakt świadomości i jest on
jakoś wpleciony w rzeczywistość. Ale niektórzy mówią, że potrzebny jest np
do kolapsu f falowej, to tego nie powiedziałem.
>
> Świadomość, młody człowieku, nie jest
> zbudowana z ani z bozonów, ani z
> fermionów. Jakbyś się kiedykolwiek nad
> tym zastanawiał, to łatwo byś doszedł,
> w czym rzecz. Świadomy obserwator jest
> taki ważny np. dlatego, że tylko on może
> zbudować czasoprzestrzenny układ
> współrzędnych. Jaszczurka jest na to
> za głupia, nie mówiąc już o mionie.
To nawet wiesz, że jesteś starszy ode mnie. Wszystko co piszesz się opiera
na takich domniemaniach? ;)
Do tematu- zastanawiałem się wielokrotnie, ale jeśli Ty doszedłeś w czym
rzecz to dostaniesz nobla w następnej edycji. Powiedz całemu światu, bo na
pewno jesteś jedyny. Sarkazm oczywiście. Byłbyś też jedynym ktory wie czym
są bozony i fermiony w ich istocie rzeczy no i, jedynym ktory by mógł
stwierdzić z pewnością ze nie mogą stworzyć świadomości. Są tacy którzy
twierdzą, że komputery będą mogły być świadome.
Ale rozumiem Twój pkt widzenia. Znam teorię o jedności myśli i
rzeczywistości (tak w skrócie nazwałem sobie teraz) i wydaje mi się bardzo
ciekawa akurat. Tylko, że słyszałem o narkomanie, który zrobił sobie 100%
założenie że umie latać, niestety nie poleciał a piętro było wysokie.
Osobiście jak byłem małym dzieckiem to nic nie wiedziałem o fizyce i
cząsteczkach a wiesz raz było joasno, raz ciemno, raz ciepło, raz zimno...
Dygresja odnośnie ruchu jaszczurki - niedawno mówiłeś że TW jest bee więc co
z tym ruchem?
> temat zapuściłem dla sprawdzenia stanu wiedzy lub niewiedzy
I co? Sprawdziłeś swój stan wiedzy lub niewiedzy?
> przeczytałem odpowiedzi i myslę że rzeczy najłatwiejsze są
> dla ludzi najtrudniejszymi
Np?
> poza tym komplikowanie sobie życia też jest ludzką domeną
W rzeczy samej... [patrz poniżej]
> no ale do rzeczy kiedyś zastanawiałem się nad powstaniem wzoru
> einsteina i jakoś sobie go wymyśliłem tak jak einstein :)
> może już raz byłem einsteinem hahahhaa
Wątpię. Einstein stosował interpunkcję i duże litery we
właściwych miejscach.
> einstein wyszedł ze wzoru na pracę :)
Możesz podać źródło?
> W=F*s=
Zadziała tylko dla ruchu po linii prostej i stałej siły.
Dla bardziej ogólnego przypadku [tor krzywoliniowy,
zmienny wektor siły]:
W = int F*ds
> =m*g*h
A to m*g*h po co tam? Wystarczyło przejść od razu do tego:
> =m*a*s=
ale byś chociaż użył nawiasu żeby zaznaczyć, że mnożysz
skalar przez iloczyn skalarny dwóch wektorów:
= m (a*s) =
> =m*(V/t)*s
Zadziała tylko dla stałego przyspieszenia.
Dla bardziej ogólnego przypadku [zmienne przyspieszenie]:
= m (dv/dt * s) =
a uwzględniając tą poprzednią całkę:
= m int {dv/dt * ds} =
> z tego s/t=V
Tylko w ruchu jednostajnym prostoliniowym ;J
Widzę, że dużo się w tym gimnazjum nauczyłeś... ;J
W przypadku ogólnym v = ds/dt, czyli ds = v dt. Podstawiając
do poprzedniego wzoru [tego z całką]:
= m int dv/dt * ds =
= m int {dv/dt * v dt} = m int{v*dv dt/dt} = m int{v * dv}
> więc W=E=m*V*V=m*V^2 jak podstawimy za prędkość wartość
> prędkości światła mamy W=E=m*c^2
Nie do końca. Dokończmy obliczenia tej całki:
= m int{v * dv} = m v^2 / 2
W ten sposób otrzymasz klasyczny wzór na energię kinetyczną.
Jest on przybliżeniem dla małej prędkości. Jeśli chciałbyś
policzyć dokładniej i także dla prędkości bliskich c, to
musiałbyś dorzucić poprawki relatywistyczne dla masy.
> ot cały wzór einsteina
> prosty jak budowa cepa :)
--
SasQ
"It's easy to believe it when you don't understand"
Mozna. I to bardzo prosto:
http://instytutfotonowy.pl/index.php?main_page=page&id=6
Pzdr,
POKREC.
> Ale rozumiem Twój pkt widzenia.
G rozumiesz. Szkoda czasu.
Ta jak wszyscy pewnie.
>> G rozumiesz. Szkoda czasu.
>>
>
> Ta jak wszyscy pewnie.
Mhm.
Taka myśl mnie naszła. Skoro wszyscy Cię G rozumieją to znaczy że Ty G
tłumaczysz..
>>>> G rozumiesz. Szkoda czasu.
>
> Taka my¶l mnie nasz³a. Skoro wszyscy Ciê G rozumiej±
> to znaczy ¿e Ty G t³umaczysz..
Dobre! :D
--
SasQ
> Dnia 08-11-2008 o 16:36:19 olob kowalski napisał(a):
>
> > temat zapuściłem dla sprawdzenia stanu wiedzy lub niewiedzy
>
> I co? Sprawdziłeś swój stan wiedzy lub niewiedzy?
swój sprawdzam codziennie i codziennie wiem że nic nie wiem ale to daje mi
kopa żeby się dowiedzieć :) a nie stać w miejscu i zgrywać profesora :)
> > przeczytałem odpowiedzi i myslę że rzeczy najłatwiejsze są
> > dla ludzi najtrudniejszymi
>
> Np?
>
> > poza tym komplikowanie sobie życia też jest ludzką domeną
>
> W rzeczy samej... [patrz poniżej]
>
> > no ale do rzeczy kiedyś zastanawiałem się nad powstaniem wzoru
> > einsteina i jakoś sobie go wymyśliłem tak jak einstein :)
> > może już raz byłem einsteinem hahahhaa
>
> Wątpię. Einstein stosował interpunkcję i duże litery we
> właściwych miejscach.
>
> > einstein wyszedł ze wzoru na pracę :)
>
> Możesz podać źródło?
mój mały i ciemny móżdżek :)
> > W=F*s=
>
> Zadziała tylko dla ruchu po linii prostej i stałej siły.
> Dla bardziej ogólnego przypadku [tor krzywoliniowy,
> zmienny wektor siły]:
działa zawsze i wszędzie :)
> W = int F*ds
>
> > =m*g*h
>
> A to m*g*h po co tam? Wystarczyło przejść od razu do tego:
po to aby pokazać że W=E i że einstein tak zaczynał
>
> > =m*a*s=
>
> ale byś chociaż użył nawiasu żeby zaznaczyć, że mnożysz
> skalar przez iloczyn skalarny dwóch wektorów:
za dużo się czepiasz szczegółów które są niczym w całości :)
> = m (a*s) =
>
> > =m*(V/t)*s
>
> Zadziała tylko dla stałego przyspieszenia.
> Dla bardziej ogólnego przypadku [zmienne przyspieszenie]:
działa przy wyprowadzaniu wzoru m*c^2 to że wybita cząstka traci
przyśpieszenie jest skutkiem uderzenia w kolejne jądro kolejnego atomu i
wybicie kolejnej cząstki ale energia początkowa w chwili pierwszego wybicia to
nic innego jak stałe przyśpieszenie itd.
> = m (dv/dt * s) =
>
> a uwzględniając tą poprzednią całkę:
>
> = m int {dv/dt * ds} =
> > z tego s/t=V
>
> Tylko w ruchu jednostajnym prostoliniowym ;J
> Widzę, że dużo się w tym gimnazjum nauczyłeś... ;J
gdzieeeeee, w szkołach nauczysz się nic bo ci co uczą są takimi samymi
burakami jak cała polska nauka ciemnota goni ciemnotę :) nauka to nie
przepisywanie książek ale analizowanie i zadawanie najbardziej banalnych pytań
i już :)
> W przypadku ogólnym v = ds/dt, czyli ds = v dt. Podstawiając
> do poprzedniego wzoru [tego z całką]:
>
> = m int dv/dt * ds =
> = m int {dv/dt * v dt} = m int{v*dv dt/dt} = m int{v * dv}
>
> > więc W=E=m*V*V=m*V^2 jak podstawimy za prędkość wartość
> > prędkości światła mamy W=E=m*c^2
>
> Nie do końca. Dokończmy obliczenia tej całki:
>
> = m int{v * dv} = m v^2 / 2
>
> W ten sposób otrzymasz klasyczny wzór na energię kinetyczną.
> Jest on przybliżeniem dla małej prędkości. Jeśli chciałbyś
> policzyć dokładniej i także dla prędkości bliskich c, to
> musiałbyś dorzucić poprawki relatywistyczne dla masy.
ty doszedłeś do energii kinetycznej tak więc drepczesz w miejscu a E=mc2 nie
trzeba poprawiać i dorzucać żadnych poprawek relatywistycznych no ale każdy
chce dorównać einsteinowi i dlatego jest tylu buraków którzy pokazują co
trzeba zrobić aby być podobnym do nich a nie do einsteina i jego wiedzy hahahahaha
> > ot cały wzór einsteina
> > prosty jak budowa cepa :)
>
--