Z góry przeprasza za pewnie lamerskie pytanie (proszę mi wybaczyć jeśli
NTG, ale grupy astronomiczniej nie znalazłem), ale:
Dlaczego Księżyc na horyzoncie i zachodzące Słońce są duże?
W necie znalazłem m.in. taką odpowiedź, ale jakoś mało mnie to przekonuje:
"Cóż, tak naprawdę, to wcale nie są duże. Albo inaczej: Księżyc i Słońce
nisko nad horyzontem nie są wcale większe, niż wtedy, gdy są wysoko na
niebie. Jeśli trudno w to uwierzyć, można wziąć linijkę (albo jakiś inny
przyrząd, którym można określić widomą wielkość Księżyca) i zmierzyć jego
tarczę w obu tych przypadkach. Okaże się, że rozmiary te są identyczne.
Dlaczego wobec tego WYDAJE SIĘ, że są większe nad horyzontem? Jest to
kwestia ludzkiego postrzegania.
Jeśli widzi się np. lecący samolot, jest on większy, gdy znajduje się nad
głowami. Jeśli zbliża się do horyzontu, staje się coraz mniejszy a nad
samym horyzontem jest już zupełnie mały. Podobnie rzecz ma się z ptakami,
balonami itd. Zresztą nie trzeba się ograniczać jedynie do obiektów na
niebie - dotyczy to też statków czy samochodów. Wszystkie doświadczenia
życiowe wskazują, że obiekty w pobliżu horyzontu maleją. Księżyc natomiast
(i Słońce) nie maleje, czego spodziewają się zmysły, więc odbiera się tę
sytuację, jakby stawał się nienaturalnie wielki.
Efekt ten występuje w każdej fazie Księżyca, ale w pełni najbardziej rzuca
się w oczy."
Czy możecie bardziej merytorycznie wytłumaczyć to zjawisko?
I co się stanie, jeśli zrobimy zdjęcia Księżyca powiedzmy obiektywem o
ogniskowej 500 mm: jedno gdy wydaje się Księżyc duży, drugie gdy mały. Czy
na zdjęciu oba Księżyce będą tej samej wielkości?
Z góry dziękuję za odpowiedź.
--
=========== P O Z D R A W I A M ============
+-+-+-+-+-+-+------------------------------+
|H|a|r|n|a|S| http://www.urbanowicz.net.pl |
+-+-+-+-+-+-+------------------------------+
Tak.
Przy czym Księżyc znajdujący się tuż nad horyzontem będzie dodatkowo lekko
spłaszczony od dołu (czyli mniejszy!) z powodu refrakcji. I nie trzeba wcale
robić zdjęcia: wystarczy spojrzeć na Księżyc nad horyzontem przez "lunetę" z
dłoni, lub odwrócić się tyłem i spojrzeć pomiędzy nogami - znowu zrobi się
mały.
Przekonująca dla mnie przyczyna jest następująca: kopuła nieba w ludzkiej
percepcji bynajmniej nie jest hemisferą: do horyzontu jest ok. 2,5 raza
dalej niż do zenitu. Wielkość kątowa jest stała. Dlatego mózg dopowiada
sobie zmienną wielkość liniową na podstawie stałej wielkości kątowej i
zmiennej pozornej odległości.
NB. poproś kiedyś laika żeby pokazał Ci na niebie gdzie jest wysokość 45st.
Można się zdziwić. :)
T. D.
Atmosfera działa jak soczewka i przybliża. Dzięki niej widać też tyle
gwiazd. Poza Ziemią na orbicie i poza nią ciężko je zobaczyć.
> "Cóż, tak naprawdę, to wcale nie są duże.
:-) fajne zdanie...
> Jeśli widzi się np. lecący samolot, jest on większy, gdy znajduje się nad
> głowami. Jeśli zbliża się do horyzontu, staje się coraz mniejszy a nad
> samym horyzontem jest już zupełnie mały.
:-) Następne super zabawne zdanie. Z samolotem jest inna historia, ponieważ
się od nas oddala, a Słońce pozostaje mniej więcej w tej samej odległości.
> Tak.
> Przy czym Księżyc znajdujący się tuż nad horyzontem będzie dodatkowo lekko
> spłaszczony od dołu (czyli mniejszy!) z powodu refrakcji. I nie trzeba wcale
> robić zdjęcia: wystarczy spojrzeć na Księżyc nad horyzontem przez "lunetę" z
> dłoni, lub odwrócić się tyłem i spojrzeć pomiędzy nogami - znowu zrobi się
> mały.
> Przekonująca dla mnie przyczyna jest następująca: kopuła nieba w ludzkiej
> percepcji bynajmniej nie jest hemisferą: do horyzontu jest ok. 2,5 raza
> dalej niż do zenitu. Wielkość kątowa jest stała. Dlatego mózg dopowiada
> sobie zmienną wielkość liniową na podstawie stałej wielkości kątowej i
> zmiennej pozornej odległości.
> NB. poproś kiedyś laika żeby pokazał Ci na niebie gdzie jest wysokość 45st.
> Można się zdziwić. :)
Bardzo dziękuję za odpowiedź :)
Proponuję żebyś to jeszcze przemyślał.
T. D.
Bo ?
Użytkownik "www" <w...@www.pl> napisał w wiadomości
news:euic9u$ol$1...@nemesis.news.tpi.pl...
>>>> Dlaczego Księżyc na horyzoncie i zachodzące Słońce są duże?
>>>
>>> Atmosfera działa jak soczewka i przybliża. Dzięki niej widać też tyle
>>> gwiazd. Poza Ziemią na orbicie i poza nią ciężko je zobaczyć.
>>
>> Proponuję żebyś to jeszcze przemyślał.
>
> Bo ?
Bo jest dokladnie odwrotnie.
Chyba, ze tylko tak sobie trollujesz.
Pozdrawiam,
Jakub Wroblewski
Co jest odwrotnie?
że niby poza atmosferą widać gwiazdy a na Ziemi nie widać?
że niby atmosfera nie działa w pewnym sensie jak soczewka i dlatego jest
efekt pochodzący od refrakcji (zaczerwienienie i powiększenie Słońca przy
horyzoncie)?
A ty wiesz w ogóle panie doktorze Kuba skąd bierze się refrakcja czy
przyszedłeś tu trollować?
http://pl.wikipedia.org/wiki/Refrakcja
Użytkownik "www" <w...@www.pl> napisał w wiadomości
news:euid9l$3pm$1...@nemesis.news.tpi.pl...
> Co jest odwrotnie?
> że niby poza atmosferą widać gwiazdy a na Ziemi nie widać?
> że niby atmosfera nie działa w pewnym sensie jak soczewka i dlatego jest
> efekt pochodzący od refrakcji (zaczerwienienie i powiększenie Słońca przy
> horyzoncie)?
Jak myślisz - dlaczego wydaje się grube pieniądze na teleskopy kosmiczne i
budowane na szczytach gór?
Atmosfera, owszem, działa jak soczewka nisko nad horyzontem. Tyle, że
zmniejszająca obraz. Dlatego Słońce wydaje się spłaszczone.
http://mintaka.sdsu.edu/GF/explain/simulations/inf-mir/Omega.html
> A ty wiesz w ogóle panie doktorze Kuba
Skąd u Ciebie taka fascynacja stopniami naukowymi?...
Pozdrawiam,
Jakub Wróblewski
> NB. poproś kiedyś laika żeby pokazał Ci na niebie gdzie jest wysokość 45st.
> Można się zdziwić. :)
O co dokładnie z tym chodzi?
Słabo szukałeś. :-)
Sprawdź news:pl.sci.kosmos
Maciek
Z uwagi na fluktuacje cząsteczek atmosfery, które powodują zamazywanie
bardzo powiększanego obrazu?
> Atmosfera, owszem, działa jak soczewka nisko nad horyzontem. Tyle, że
> zmniejszająca obraz. Dlatego Słońce wydaje się spłaszczone.
Aha panie doktorze czyli jednak działa jak soczewka w pewnym sensie i
zmniejsza obraz dlatego Słońsce wydaje się większe przed zachodem :)
No niezłe.
pzdr
olo
> Aha panie doktorze czyli jednak działa jak soczewka w pewnym sensie i
> zmniejsza obraz dlatego Słońsce wydaje się większe przed zachodem :)
http://baza.polsek.org.pl/faq/anomia_topic_1.html#_1_8
-Czytaj, czytaj, czytaj.. Bedziesz mieć mniej casu na pisanie.
pozdr
bartekltg
Słuchaj, kolejność jest taka: czytasz, myślisz, piszesz.
A nie na odwrót.
--
Fizyk
>> A ty wiesz w ogóle panie doktorze Kuba
>
> Skąd u Ciebie taka fascynacja stopniami naukowymi?...
Myślę, że koleś chciał się doktoryzować na swojej uczelni, chciał zostać
profem, zramolałym starym pierdzielem, który przychodzi, wszyscy przed nim
rozciągają czerwony dywanik, wszyscy mu się podlizują i co on nie powie, to
jest święte, tymczasem jakby talent kolegi nie zystał uznania i wywalili go
na zbity pysk na 3 roku za szerzenie herezji...
No to wpadł tutaj, żeby wylewać swoje żale... I za to, że go tata
molestował.
Sorry za wycieczkę w kierunku polityki, ale niedawno wymyśliło mi się
powiedzenie:
"najpierw powiedział co myślał, a potem myślał co powiedział"
;)
T. D.
Nie jest odwrotnie atmosfera drga i to powoduje większe rozproszenie się
światła (w zależności od tego ile tej atmosfery jest i jak jest gorąca)
przepuść sobie wiązkę lasera przez ciepłe powietrze i przez zimne. Właśnie
to powoduje że księżyc jest większy. Złudzenie też odgrywa tu rolę ale w
przypadkach gdy naprawdę widzimy duży księżyc na pół nieba dużo większe
znaczenie ma sama atmosfera. W lecie taki księżyc nad horyzontem potrafi być
naprawdę duży w zimie raczej rzadko coś takiego się widzi.
> Można się zdziwić. :)
>
Z żebyś wiedział :)
Polecam np.:
http://www.shutterstock.com/cat.mhtml?searchterm=sunset+sahara&forward=1
W Googlach tego od pyty można znaleźć jeszcze ciekawsze, wprawdzie to
chodzi o Słońce a nie Księżyc, ale mam podstępne pytanie: czy te
"złudzenia" są rejestrowane przez kamery i aparaty fotograficzne?
Pamiętam taki film, gdzie kilku saharyjskich podróżników sobie lezie
na tle ogromnego zachodzącego Słońca - ale to pewnie był fotomontaż?
:)
Pzdr,
A.
> W Googlach tego od pyty można znaleźć jeszcze ciekawsze, wprawdzie to
> chodzi o Słońce a nie Księżyc, ale mam podstępne pytanie: czy te
> "złudzenia" są rejestrowane przez kamery i aparaty fotograficzne?
> Pamiętam taki film, gdzie kilku saharyjskich podróżników sobie lezie
> na tle ogromnego zachodzącego Słońca - ale to pewnie był fotomontaż?
> :)
Nie fotomontaż, tylko obiektyw o długiej ogniskowej.
Hm... Skoro jest większy, a jednocześnie jest okrągły (przynajmniej w
przybliżeniu), to znaczy, że atmosfera powiększa wielkość kątową również w
poziomie. Ponieważ nie zależy to od azymutu Księżyca, wychodzi, że atmosfera
poszerza obiekty położone w dowolnym miejscu. To znaczy, że ze standardowego
360 st. horyzontu robi coś więcej.
Przypomina to 120% cukru w cukrze...
T. D.
> Nie jest odwrotnie atmosfera drga i to powoduje większe rozproszenie się
> światła (w zależności od tego ile tej atmosfery jest i jak jest gorąca)
> przepuść sobie wiązkę lasera przez ciepłe powietrze i przez zimne. Właśnie
> to powoduje że księżyc jest większy.
A napiszesz nam jeszcze z którego palca wyssałeś tą "teorię"? Kompletnie
mylisz tzw. "seeing astronomiczny", którego miarą jest np. szerokość
połówkowa point spread function dla _punktowego_ obrazu _gwiazdy_ i który
rzeczywiście jest spowodowany ruchami powietrza w atmosferze ze złudzeniem
z powodu którego _wydaje_ nam się, że tarcza wschodzącego lub zachodzącego
Księżyca ma większą średnicę. Zresztą - oszacuj kiedyś sam tą średnicę
chociażby trzymając w wyciągniętej ręce linijkę lub kartkę papieru w
kratkę dla porównania a przekonasz się, że żadne powiększanie średnicy
tak naprawdę nie występuje.
Pozdrawiam :)
W.
--
Wojciech Borczyk, Astronomical Observatory of Adam Mickiewicz University
addr: ul. Sloneczna 36, 60-286 Poznan, POLAND
phone: (+4861)8292776, e-mail:bo...@moon.astro.amu.edu.pl
http://moon.astro.amu.edu.pl/bori
Oczywiscie zgadzam sie, zludzenie optyczne. Ale wyobrazmy sobie, ze ksiezyc
wschodzi nad horyzontem a na drodze promieni odbitych od niego i trafiajacych
do naszych oczu, zalega potezny wyz baryczny majacy srednice kilkuset km. I w
tym wyzu, jak sama nazwa wskazuje, powietrze atmosferyczne ma wieksza gestosc
objetosciowa w stosunku do "normalnego" powiedzmy nawet o 5 proc. W podobnym
stosunku zwiekszy sie wspolczynnik zalamania swiatla przezen przechodzacego.
Twierdze, ze ten wyz bedzie znakomicie pelnil role lupy, przez ktora ogladany
ksiezyc, moze byc w stosunku do tego "zludzonego", powiekszony nawet
dwukrotnie.
Ja sie nad tym zastanawialem, no kilkadziesiat lat juz temu i stwierdzam, ze
ksiezyc jest czasem 'nadzwyczajnie wielki' o wschodzie. I ma wtedy zawsze
odcien niebieskawy. Zatem swiatlo docierajace do nas od niego nie przechodzi
przez pare wodna, ktora sprawia wrazenie barwy czerwonawej tylko przechodzi
przez powietrza suche i zimne a ono jest zawsze wyzowe.
Moze ktos to w przyblizeniu policzy przy zalozeniu kulistosci ukladu wyzowego
chociazby?
I na odwrot, gdy ksiezyc widoczny na horyzoncie ma odcien czerwonawy wtedy
powinien byc mniejszy od tego "zludzonego", gdyz ogladamy go niejako przez
soczewke rozpraszajaca.
Ksiezyc ogladany wysoko nad horyzontem nie zmieni zauwazalnie wymiarow ze
wzgledu na mala miazszosc atmosfery, kilka km, ale gdy ogladamy go stycznie no
to ten promien leci przez nia do nas, dobrych kilkadziesiat km.
PZDR.
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Taak a przede wszystkim na myślenie.
I tak jak oni nasiąknę dogmatami.
A co ty myślisz, że ja czytać nie umiem?
Fajna wersja, ale nieprawdziwa.
Jedyny, który wie coś więcej poza tym co napisali w podręcznikach?
:-)
Tak właśnie postępuję panie profesorze.
> Ja sie nad tym zastanawialem, no kilkadziesiat lat juz temu i
> stwierdzam, ze ksiezyc jest czasem 'nadzwyczajnie wielki' o wschodzie. I
> ma wtedy zawsze odcien niebieskawy [...]
A ja się od wielu lat zastanawiam nad tym skąd się biorą na grupach sci*
posty takie jak Twój lub kolegi "www"? W astronomii od dawna używa się
modeli atmosfery ziemskiej które przy odpowiednim uzwzględnieniu
temperatury, ciśnienia i wilgotności powietrza pozwalają na wyznaczenie
wartości refrakcji astmosferycznej z dokładnością rzędu ułamków sekundy
łuku. Położenia i rozmiary kątowe Słońca i Księżyca są mierzone z
dokładnością o wiele rzędów wielkości większą, niż pozwala na to zgrubne
oszacowanie nieuzbrojonym okiem i nikt nigdy nie zaobserwował opisywanych
przez Ciebie rewelacji. Może więc zamiast dłużej się zastanawiać nad tym,
jakby tu wyważyć od dawna już otwarte drzwi dokształciłbyś się trochę w
tym temacie i zaprzestał wypisywania podobnych andronów?
> Refrakcja to jest ugiecie, prawda? Traktuje sie atmosfere jako utarty
> albo dosadniej, skostnialy model swoistego pryzmatu.
Tak było w II połowie XVII wieku, w czasach kiedy Cassini tworzył swój
pierwszy matematyczny model zjawiska refrakcji. Ale od tamtej pory minęło
już kilkaset lat i zapewniam Cię, że współczesne modele atmosfery są
nieporównanie bardziej zaawansowane - zapewne zdziwiłbyś się na widok
tego, jak wiele rozmaitych czynników jest w nich uwzględnianych.
> Ale mnie chodzi o pewne rzadkie uklady baryczne i korelacje pomiedzy ich
> ksztaltem a wartoscia powiekszenia, lub pomniejszenia, ktore moga
> powodowac.
Mnie natomiast chodzi o to, że nawet te "rzadkie układy baryczne" nie są w
stanie sprawić, że będziemy widzieli nad horyzontem wyraźną i dwukrotnie
powiększoną tarczę Księżyca. Gdybyśmy mówili o jakichś "zielonych
błyskach" albo innych atmosferyzcznych mirażach, to skłonny byłbym jeszcze
dyskutować, ale "powiększenie" tarczy zachodzącego Słońca lub Księżyca
jest tylko i wyłącznie zwykłym złudzeniem i naprawde nie wymaga
"dorabiania" jakiejkolwiek dodatkowej interpretacji :)
pzdr
olo
Po to żebyście nadal mogli wmawiać młodzieży, że obiekt materialny nie może
poruszać się szybciej niż sygnał fali elektromagnetycznej, bo tak wynika z
dogmatów i bajki o krasnoludkach i królewnie śnieżce i z sygnału jaki
dociera z lokomotywy?
pzdr
olo
> Po to żebyście nadal mogli wmawiać młodzieży, że obiekt materialny nie może
> poruszać się szybciej niż sygnał fali elektromagnetycznej, bo tak wynika z
> dogmatów i bajki o krasnoludkach i królewnie śnieżce i z sygnału jaki
> dociera z lokomotywy?
A czy potrafisz przedstawić jakikolwiek obiektywny dowód (najlepiej
doświadczalny) na to, że te (jak je nazywasz) "dogmaty" są fałszywe? Bo o
tym, że istnieje w przyrodzie wiele zjawisk do których zrozumienia nie
wystarczy tzw. "chłopski rozum" i które w pierwszej chwili wydają się nam
sprzeczne z tzw. "zdrowym rozsądkiem" wiadomo nie od dziś, tyle tylko, że
totalna negacja wynikająca jedynie z braku zrozumienia jest raczej mało
konstruktywna ;-)
Nawiasem mówiąc, to zawsze mnie dziwiło dlaczego aż tak wiele osób na tej
grupie z uporem godnym lepszej sprawy próbuje wciąż "obalać" TW, a jakoś
nie widać prawie nikogo, kto w podobny sposób czepiałby się np. mechaniki
kwantowej - przynajmniej dla mnie w pierwszym zetknięciu wydawała się ona
o wiele mniej intuicyjna i znacznie bardziej kłóciła się z moim "zdrowym
rozsądkiem" niż TW ;-)
Panie kim pan jest? Zorro, inkwizytor czy fizyk? Pan ogólnie o naukach a ja
o dogmatach STW i atmosferze jako soczewce.
O tym była mowa, a nie ogólnie o nauce.
Czy ja neguję całą fizykę? W którym miejscu skoro pan twierdzi, że umie
czytać?
Z tą soczewką przecież było tak. Ja mówię "atmosfera działa podobnie jak
soczewka" a pan doktor "nie soczewka" no to ja a jednak soczewka, a pan
doktor "no tak a jednak soczewka ale rozpraszająca". A czy ja napisałem że
skupiająca? Nie!, ale zaraz panowie tu napad słowny na mnie zrobili i dawaj
mnie obrażać i to ma być dyskusja fizyków?
Bo niby czemu soczewka rozpraszająca nie może przybliżać, skoro jest używana
w lornetkach i lunetach, które nie odwracają obrazu?
Ja nie wiem. Chcecie mi coś wmówić i udowodnić że nie mam racji imputując
rzeczy których nie napisałem, że ja neguję cały dorobek naukowy wszystkich
fizyków? To mi przypomina świętą inkwizycję, a ja biedny między wami jak
Giordano Bruno, jak inni, którzy nie zgadzali się geocentrycznością naszego
Układu Słonecznego.
Chce pan ze mną dyskutować, to niech pan przemyśli najpierw co napisałem i
przedstawi rzeczowe kontrargumenty a nie bezczelną gówniarską pyskówkę i
próbę ośmieszenia mnie czymś czego nie napisałem jako pana główny argument.
> Można akceptować aktualny pogląd nauki, składający się z wielowiekowego
> dorobku setek tysięcy ludzi.
Ale nie muszę się zgadzać z dogmatami, które nie są prawdziwe, bodobnie jak
dawniej ci paleni na stosach nie chccieli zgodzić sie z geocentrycznością,
albo z tym, że Ziemia jest płaska oparta na 4 wielkich żółwiach.
> Ale można również zachować, nienasiąknięty dogmatami, własny pogląd na
> otaczającą nas rzeczywistość.
Z większością prac naukowych się zgadzam, sam jestem niektórych
współautorem, autorem, ale nie mogę zgodzić się ze stwierdzeniami, że jeden
bliźniak musi być starszy od drugiego po powrocie o czas podróży ze stałą
prędkością bliską 'c', czy z tym, że obiekt materialny nie może poruszać się
szybciej niż fala elektromagnetyczna.
> Tylko wtedy powinno się raczej wieść dyskusje na pl.misc.paranauki.
To raczej STW Alberta Einsteina powinna być tam prezentowana z taką błędną
interpretacją jaka obowiązuje do dzisiaj.
> Tam żądania poparcia swoich wierzeń, przekonań i teorii faktami
> doświadczalnymi nie są aż tak rygotystyczne i dużo łatwiej będzie spotkać
> kogoś kto cię poprze i zrozumie. Nie zwlekaj więc i FUT na pmp.
Ależ ja popieram to o czym pisze doświadczeniem. Nawet bardzo prostym, w
które obrońcy dogmatów nie chcą uwierzyć.
Przecież wyraźnie widać, że Słońce przed zachodem jest większe, że na Ziemi
widać więcej gwiazd niż poza atmosferą, że kiedy stanie ktoś na wadze to
jego masa nie wzrośnie, chociaż wiele obiektów we Wszechświecie porusza się
z prędkościami bliskimi 'c', wiele wybuchaa a ich fragmenty przyspieszają.
To są fakty, a pan zaprzecza faktom broniąc dogmatów i próbuje mnie
ośmieszyć.
jeszcze raz:
stań na wadze i zastanów się, czy twoja masa wzrasta?
Czy coś ci się skraca? Wykonaj choćby takie proste doświadczenie z wagą
łazienkową.
Mimo że wiele obiektów we wszechświecie porusza się z prędkościami bliskimi
'c' względem ciebie to twoja masa nie wzrasta, więc możesz nadal
przyspieszać uzywając tyle samo energii co wcześniej.
> Nawiasem mówiąc, to zawsze mnie dziwiło dlaczego aż tak wiele osób na tej
> grupie z uporem godnym lepszej sprawy próbuje wciąż "obalać" TW
Czy ja coś obalam? Ja podałem inną interpretację STW, że opisuje to co
obserwujemy z innego układu odniesienia, a nie to co dzieje się naprawdę z
obiektem materialnym poruszającym się z prędkością bliską 'c'.
Nie neguję STW, tylko podaję inną inetrpretację. Einstein być może
faktycznie zaobserwował zmiany zgodne z transformacjami Lorentza za pomocą
fali elektromagnetycznej docierającej do niego od innych obiektów, być może
inne doświadczenia też to potwierdzają i to co wy obserwujecie w
obserwatorium, co nie znaczy, że obiekt materialny nie może poruszać się
szybciej niż rozchodzi się fala elektromagnetyczna, bo STW według mnie temu
nie przeczy. A jeśli przeczy to proszę o dowód w którym miejscu i poparcie
tego dowodu doświadczeniem...
Pomimo deklaracji umiejętności czytania nie potrafi dotrzeć że na Ziemi
> że na Ziemi widać więcej gwiazd niż poza atmosferą,
>
Poproszę o źródła z badaniami potwierdzającymi tą hipotezę bo to chyba nie
osobista obserwacja tym razem.
> że kiedy stanie ktoś na wadze to jego masa nie wzrośnie, chociaż wiele
> obiektów we Wszechświecie porusza się z prędkościami bliskimi 'c', wiele
> wybuchaa a ich fragmenty przyspieszają. To są fakty,
to jest bełkot, poproszę konkret z obserwacją ciałą o v>c.
> a pan zaprzecza faktom broniąc dogmatów
Próbóję jedynie skierować na właściwą grupę dla tekstów popartymi takimi
"faktami" jakie powyżej zostały opisane.
> i próbuje mnie ośmieszyć.
W tym akurat zakresie moja pomoc jest zupełnie niepotrzebna.
pzdr
olo
> Tia kładący na kolana dowód, jakby ludzki wzrok był obiektywnym arbitrem
Jest to dowód. Skoro Słońce się nie zbliża do nas przed zachodem musi być
inna przyczyna tego jak pan to określa "złudzenia". Tego typu złudzenia
pochodzą od układów, w których występuje refrakcja czyli np. soczewek.
> widziałbyś świat odwrócony do góry nogami z przerwą w obrazie na ślepą
> plamkę jeszcze z miganiem obrazu podczas zamykania powiek i nie byłoby
> setek doświadczeń nazywanych złudzeniami optycznymi.
truturutu. Złudzenia optyczne nie biorą się znikąd. Coś musi być ich
przyczyną i o tym była rozmowa. To nie pański mózg powoduje, że przed
zachodem widzi pan Słońce większe niż w południe.
> Poproszę o źródła z badaniami potwierdzającymi tą hipotezę bo to chyba nie
> osobista obserwacja tym razem.
Poczytaj pan w internecie, raporty NASA choćby.
>> że kiedy stanie ktoś na wadze to jego masa nie wzrośnie, chociaż wiele
>> obiektów we Wszechświecie porusza się z prędkościami bliskimi 'c', wiele
>> wybuchaa a ich fragmenty przyspieszają. To są fakty,
> to jest bełkot, poproszę konkret z obserwacją ciałą o v>c.
>> a pan zaprzecza faktom broniąc dogmatów
> Próbóję jedynie skierować na właściwą grupę dla tekstów popartymi takimi
> "faktami" jakie powyżej zostały opisane.
Fakt, że pana masa nie wzrasta na wadze łazienkowej mimo to, że wiele
obiektów we wszechświecie przyspiesza i porusza się z 'v' bliskimi 'c' jest
wystarczającym dowodem na to, że nie potrzebuje pan większej energii do
przyspieszania o ten sam interwał prędkości niż zanim nastąpił wybuch
jakiejś gwiazdy w innym układzie gwiezdnym. Jest to dowodem na to, że obiekt
materialny, na razie teoretycznie, może dotrzeć do innej galaktyki szybciej
niż fala elektromagnetyczna. Może przyspieszać i osiągnąć prędkość większą
niż 'c' liczoną z prostego wzoru mechaniki klasycznej na podstawie czasu
przyspieszania o określoną wartość 'k*g'.
A to jaka będzie wtedy jego prędkość OBSERWOWANA względem Ziemi tu mnie
najmniej interesuje. Może być widziany jako obiekt poruszający się z prawie
'c' lub w ogóle przestanie być widziany przez jakiś czas ew. w ogóle na
stałe. Były takie doświadczenia robione w akceleratorach, w których
obserwowano cząstezki "znikające" na jakiś czas, lub w ogóle.
To że panu wydaje się, że nie trzeba mnie ośmieszać a jednak pan to próbuje
robić świadczy jedynie o tym że niczego nowego się od pana nie dowiem i
dalsza z panem dyskusja to dla mnie chyba strata czasu.
miało być:
przyspieszania z 'k*g' o określoną wartość delta 'v'.
oczywiście.
W tym wypadku potrzebne są co najmniej dwie soczewki. Jedna soczewka
spowoduje najwyżej tyle, że gwiazda przestanie być punkcikiem, za to po
prostu zniknie.
Narysuj sobie bieg promieni i będziesz to wiedział bez żadnych dogmatów.
> Ależ ja popieram to o czym pisze doświadczeniem. Nawet bardzo prostym, w
> które obrońcy dogmatów nie chcą uwierzyć.
> Przecież wyraźnie widać, że Słońce przed zachodem jest większe
Wielkość kątowa Słońca się nie zmienia, niezależnie od tego czy jest nad
horyzontem czy w zenicie. Zrób trochę zdjęć (przez filtr!) albo wręcz zrób
kółko z drutu i przez nie popatrz. Znowu dogmaty staną się zbędne.
> że na Ziemi widać więcej gwiazd niż poza atmosferą
Czemu tak twierdzisz?
T. D.
Mmm... Dobry pomysł. ;)
T. D.
>> widziałbyś świat odwrócony do góry nogami z przerwą w obrazie na ślepą
>> plamkę jeszcze z miganiem obrazu podczas zamykania powiek i nie byłoby
>> setek doświadczeń nazywanych złudzeniami optycznymi.
>
> truturutu. Złudzenia optyczne nie biorą się znikąd. Coś musi być ich
> przyczyną i o tym była rozmowa. To nie pański mózg powoduje, że przed
> zachodem widzi pan Słońce większe niż w południe.
>
Obraz *wszystkiego* co widzimy powstaje w mózgu. Dowodem są np. wizje senne.
>> Poproszę o źródła z badaniami potwierdzającymi tą hipotezę bo to chyba
>> nie osobista obserwacja tym razem.
>
> Poczytaj pan w internecie, raporty NASA choćby.
>
Poproszę o jeden konkretny link bo akurat dokładnie odwrotne wnioski z
lektury wychodzą.
>
> Fakt, że pana masa nie wzrasta na wadze łazienkowej mimo to, że wiele
> obiektów we wszechświecie przyspiesza i porusza się z 'v' bliskimi 'c'
> jest wystarczającym dowodem na to,
>
To nie dowód a teza którą należałoby zweryfikować obliczeniem konkretu:
Ciało X o prędkości V i masie m oddziaływuje grawitacyjnie na mnie w siłą
możliwą do zaobserwowania przy pomocy wagi łazienkowej.
> że nie potrzebuje pan większej energii do przyspieszania o ten sam
> interwał prędkości niż zanim nastąpił wybuch jakiejś gwiazdy w innym
> układzie gwiezdnym. Jest to dowodem
>
kolejna teza nie poparta obliczeniami.
> na to, że obiekt materialny, na razie teoretycznie, może dotrzeć do innej
> galaktyki szybciej niż fala elektromagnetyczna. Może przyspieszać i
> osiągnąć prędkość większą niż 'c' liczoną z prostego wzoru mechaniki
> klasycznej na podstawie czasu przyspieszania o określoną wartość 'k*g'.
>
bzdura, dokładnie odwrotnych pomiarów potwierdzających słynne E=m c ^2 jest
mnóstwo.
> A to jaka będzie wtedy jego prędkość OBSERWOWANA względem Ziemi tu mnie
> najmniej interesuje. Może być widziany jako obiekt poruszający się z
> prawie 'c' lub w ogóle przestanie być widziany przez jakiś czas ew. w
> ogóle na stałe. Były takie doświadczenia robione w akceleratorach, w
> których obserwowano cząstezki "znikające" na jakiś czas, lub w ogóle.
>
poproszę link do takich paranormalnych obserwacji
> To że panu wydaje się, że nie trzeba mnie ośmieszać a jednak pan to
> próbuje robić świadczy jedynie o tym że niczego nowego się od pana nie
> dowiem i dalsza z panem dyskusja to dla mnie chyba strata czasu.
od dawna sugeruję pmp dla takich "faktów", "dowodów" i "przemyśleń"
pzdr
olo
> stań na wadze i zastanów się, czy twoja masa wzrasta?
> Czy coś ci się skraca? Wykonaj choćby takie proste doświadczenie z wagą
> łazienkową.
"Dowód" po prostu powalający na kolana, aż się popłakałem ze śmiechu ;-)
Jeśli czegokolwiek on tak naprawde dowodzi, to chyba tylko tego, że
kompletnie nie rozumiesz zagadnień na których tematy sie wypowiadasz :)
> Bo niby czemu soczewka rozpraszająca nie może przybliżać, skoro jest używana
> w lornetkach i lunetach, które nie odwracają obrazu?
"Bo niby dlaczego komputera nie można używać jako spawarki elektrycznej,
skoro i jednym i drugim płynie prąd" ;-)
> Chce pan ze mną dyskutować, to niech pan przemyśli najpierw co napisałem i
> przedstawi rzeczowe kontrargumenty a nie bezczelną gówniarską pyskówkę i
> próbę ośmieszenia mnie czymś czego nie napisałem jako pana główny argument.
Póki co, to nie przedstawiłeś jeszcze żadnego rzeczowego argumentu, więc
dość trudno nawiązać z Tobą rzeczową dyskusję ;-)
> Z większością prac naukowych się zgadzam, sam jestem niektórych
> współautorem, autorem,
A możesz podać odnośnik do chociaż jednej z nich? ;-)
> Przecież wyraźnie widać, że Słońce przed zachodem jest większe
"Widać" bardzo wiele różnych rzeczy, ale może zamiast polegać tylko na
tym, co "widać" w jakiś najprostszy choćby sposób _zmierzyłbyś_ jednak
rozmiary tarczy tego Słońca? Zapewniam Cię, że wynik takiego pomiaru byłby
dla Ciebie bardzo duzym zaskoczeniem! :)
> że na Ziemi widać więcej gwiazd niż poza atmosferą
Kolejny nonsens, bo jest dokładnie na odwrót. Zastanawia mnie tylko skąd
wziąłeś taką rewelację? :)
Co ty nie powiesz UFO-ludku. A w oku co masz? Trąbkę, bo ja mam soczewkę i
każdy człowiek na tej Ziemi. Więc masz co chcesz.
> Jedna soczewka spowoduje najwyżej tyle, że gwiazda przestanie być
> punkcikiem, za to po prostu zniknie.
> Narysuj sobie bieg promieni i będziesz to wiedział bez żadnych dogmatów.
Sam sobie narysuj!
>> że na Ziemi widać więcej gwiazd niż poza atmosferą
>
> Czemu tak twierdzisz?
Tak twierdzi każdy kto był na orbicie, lub na księżycu i widział na własne
oczy.
No i jaki to ma związek z głównym wątkiem?
> Poproszę o jeden konkretny link bo akurat dokładnie odwrotne wnioski z
> lektury wychodzą.
O to chodzi, że te lektury pańskie są chyba nieco przestarzałe.
Przykro mi, ale nie mam czasu szukać za pana literatury w Internecie.
>> Fakt, że pana masa nie wzrasta na wadze łazienkowej mimo to, że wiele
>> obiektów we wszechświecie przyspiesza i porusza się z 'v' bliskimi 'c'
>> jest wystarczającym dowodem na to,
>>
> To nie dowód a teza którą należałoby zweryfikować obliczeniem konkretu:
> Ciało X o prędkości V i masie m oddziaływuje grawitacyjnie na mnie w siłą
> możliwą do zaobserwowania przy pomocy wagi łazienkowej.
Czy w STW znalazł pan coś o wzajemnych oddziaływaniach grawitacyjnych
poruszających się względem siebie obiektów? Tam nie ma nic na temat ich
odległości od siebie, a jak pan może wie oddziaływania grawitacyjne mają
określony zasięg i to wcale nie tak wielki, biorąc pod uwagę prędkości
rozważane w STW. Transformacje Lorentza wydają się być niezmiennicze w
funkcji wzajemnej odległości pomiędzy obiektami, przynajmniej tak twierdził
Lorentz i Einstein. Wygląda na to, że nie o to chodzi o czym pan pisze.
>> że nie potrzebuje pan większej energii do przyspieszania o ten sam
>> interwał prędkości niż zanim nastąpił wybuch jakiejś gwiazdy w innym
>> układzie gwiezdnym. Jest to dowodem
>>
> kolejna teza nie poparta obliczeniami.
A według jakich wzorów chce pan liczyć i co bo mam wrażenie że pan nie za
bardzo wie.
Wzory
Wzory
Wzory
ale jakie?
>> na to, że obiekt materialny, na razie teoretycznie, może dotrzeć do innej
>> galaktyki szybciej niż fala elektromagnetyczna. Może przyspieszać i
>> osiągnąć prędkość większą niż 'c' liczoną z prostego wzoru mechaniki
>> klasycznej na podstawie czasu przyspieszania o określoną wartość 'k*g'.
>>
> bzdura, dokładnie odwrotnych pomiarów potwierdzających słynne E=m c ^2
> jest mnóstwo.
A co ma z tym wspólnego E=mc^2?
pan nie jest przypadkiem byłym milicjantem, TW albo UBekiem?
>> A to jaka będzie wtedy jego prędkość OBSERWOWANA względem Ziemi tu mnie
>> najmniej interesuje. Może być widziany jako obiekt poruszający się z
>> prawie 'c' lub w ogóle przestanie być widziany przez jakiś czas ew. w
>> ogóle na stałe. Były takie doświadczenia robione w akceleratorach, w
>> których obserwowano cząstezki "znikające" na jakiś czas, lub w ogóle.
>>
> poproszę link do takich paranormalnych obserwacji
Proszę sobie znaleźć w raportach CERN-u.
Ja nie mam czasu za pana szukać.
O, ja przeciez probuje, i nie sam :-)
ale za malo wiem zeby moc sie rzetelnie czepiac.
Moze inni po prostu nie dotarli do MK, ba, do efektow kwantowych,
bo juz one sa zastanawiajace..
A w ogole to jak wpadli na pomysl matematyczny MK, bo to wydaje sie ze
niezlego pier* trzeba miec zeby cos takiego wymyslec :-)
J.
Ty nie rozumiesz i nie chcesz zrozumieć.
To nawet nie jest śmieszne, że tacy ludzie pracują w obserwatoriach
astronomicznych.
Ale z dogmatow mamy tez wnioski, ze moze i moze, ale wymaga to
nieskonczonych energii, a te wnioski sie potwierdzaja w akceleratorach
i doswiadczeniach jadrowych ..
J.
> Co ty nie powiesz UFO-ludku. A w oku co masz? Trąbkę, bo ja mam soczewkę i
> każdy człowiek na tej Ziemi. Więc masz co chcesz.
Widzę, że lekcje na których w Twojej szkole omawiano podstawowe zasady
optyki geometrycznej najwyraźniej przespałeś ;-)
> > Jedna soczewka spowoduje najwyżej tyle, że gwiazda przestanie być
> > punkcikiem, za to po prostu zniknie.
> > Narysuj sobie bieg promieni i będziesz to wiedział bez żadnych dogmatów.
> Sam sobie narysuj!
Obawiam się, że akurat on doskonale wie jak to zrobić, Ty natomiast nie za
bardzo ;-)
> >> że na Ziemi widać więcej gwiazd niż poza atmosferą
> > Czemu tak twierdzisz?
> Tak twierdzi każdy kto był na orbicie, lub na księżycu i widział na własne
O, kolejna ciekawostka! :) I ciężką kasę na zbudowanie i wysłanie na
orbitę takiego chociażby teleskopu Hubble'a wydano Twoim zdaniem też
tylko po to, żeby mógł obserwować z miejsca z którego "mniej gwiazd
widać"? ;-)
> Ty nie rozumiesz i nie chcesz zrozumieć.
Ale co mam niby "zrozumieć"? Że TW powinno się weryfikować przy pomocy
wagi łazienkowej? ;-)
jakich nieskończonych energii?
Z czego to ma niby wynikać? Z tego, że pewien układ się obserwuje z innego
układu odniesienia?
Baaaardzo śmieszne...
Co ma jedno do drugiego.
Pozwoli pan, że zacytuję Lecha Wałęsę:
"ja panu mówię święte słowa, a pan moja krowa"
>> że na Ziemi widać więcej gwiazd niż poza atmosferą
>
> Kolejny nonsens, bo jest dokładnie na odwrót. Zastanawia mnie tylko skąd
> wziąłeś taką rewelację? :)
:) no to leć pan na orbitę i zobacz, że tam widać gołym okiem mniej gwiazd
niż z Ziemi.
Co innego teleskopy na orbicie z układem soczewek :)
Jak jeszcze mogę pana przekonać, skoro nie wierzy pan w to co napisane?
Proponuję tylko lot w kosmos.
Może ja przespałem, ale ty wtedy wagarowałeś.
> O, kolejna ciekawostka! :) I ciężką kasę na zbudowanie i wysłanie na
> orbitę takiego chociażby teleskopu Hubble'a wydano Twoim zdaniem też
> tylko po to, żeby mógł obserwować z miejsca z którego "mniej gwiazd
> widać"? ;-)
rozmawiamy o tym co tam widać gołym okiem a nie układem
soczewek/zwierciadeł, czyli teleskopem.
> Pozdrawiam :)
A pozdrawiaj sobie
No i co w tym dziwnego?
>> Poproszę o jeden konkretny link bo akurat dokładnie odwrotne wnioski z
>> lektury wychodzą.
>
> O to chodzi, że te lektury pańskie są chyba nieco przestarzałe.
> Przykro mi, ale nie mam czasu szukać za pana literatury w Internecie.
>
Jak się na na coś powołujesz to wypadałoby wskazać źródło. Nieistnienia się
w tym sensie nie dowodzi.
>>> Fakt, że pana masa nie wzrasta na wadze łazienkowej mimo to, że wiele
>>> obiektów we wszechświecie przyspiesza i porusza się z 'v' bliskimi 'c'
>>> jest wystarczającym dowodem na to,
>>>
>> To nie dowód a teza którą należałoby zweryfikować obliczeniem konkretu:
>> Ciało X o prędkości V i masie m oddziaływuje grawitacyjnie na mnie w siłą
>> możliwą do zaobserwowania przy pomocy wagi łazienkowej.
>
> Czy w STW znalazł pan coś o wzajemnych oddziaływaniach grawitacyjnych
> poruszających się względem siebie obiektów? Tam nie ma nic na temat ich
> odległości od siebie, a jak pan może wie oddziaływania grawitacyjne mają
> określony zasięg i to wcale nie tak wielki, biorąc pod uwagę prędkości
> rozważane w STW. Transformacje Lorentza wydają się być niezmiennicze w
> funkcji wzajemnej odległości pomiędzy obiektami, przynajmniej tak
> twierdził Lorentz i Einstein. Wygląda na to, że nie o to chodzi o czym pan
> pisze.
>
To jakie oddziaływania międzi ciałami ma pokazywać ta waga łazienkowa ?
>>> że nie potrzebuje pan większej energii do przyspieszania o ten sam
>>> interwał prędkości niż zanim nastąpił wybuch jakiejś gwiazdy w innym
>>> układzie gwiezdnym. Jest to dowodem
>>>
>> kolejna teza nie poparta obliczeniami.
>
> A według jakich wzorów chce pan liczyć i co bo mam wrażenie że pan nie za
> bardzo wie.
> Wzory
> Wzory
> Wzory
> ale jakie?
>
na ped, energię i masę cząsteczek rozpędzanych do podświetlnych prędkości
>>> na to, że obiekt materialny, na razie teoretycznie, może dotrzeć do
>>> innej galaktyki szybciej niż fala elektromagnetyczna. Może przyspieszać
>>> i osiągnąć prędkość większą niż 'c' liczoną z prostego wzoru mechaniki
>>> klasycznej na podstawie czasu przyspieszania o określoną wartość 'k*g'.
>>>
>> bzdura, dokładnie odwrotnych pomiarów potwierdzających słynne E=m c ^2
>> jest mnóstwo.
>
> A co ma z tym wspólnego E=mc^2?
>
To że doświadczalnie potwierdzono i zbadano zgodne z tym wzorem
transformacje energii masy.
> pan nie jest przypadkiem byłym milicjantem, TW albo UBekiem?
>
Nie, ale coraz mam silniejsze odczucia że ty jesteś pranoikiem :(
>>> A to jaka będzie wtedy jego prędkość OBSERWOWANA względem Ziemi tu mnie
>>> najmniej interesuje. Może być widziany jako obiekt poruszający się z
>>> prawie 'c' lub w ogóle przestanie być widziany przez jakiś czas ew. w
>>> ogóle na stałe. Były takie doświadczenia robione w akceleratorach, w
>>> których obserwowano cząstezki "znikające" na jakiś czas, lub w ogóle.
>>>
>> poproszę link do takich paranormalnych obserwacji
>
> Proszę sobie znaleźć w raportach CERN-u.
> Ja nie mam czasu za pana szukać.
>
Ty się na nie powołujesz w tej dyskusji więc poproszę.
pzdr
olo
Patrzyłeś o zachodzie Słońca między swoimi nogami z głową w dół i wydawało
ci się takie małe jak w południe?
Może faktycznie masz coś ze wzrokiem.
>> Czy w STW znalazł pan coś o wzajemnych oddziaływaniach grawitacyjnych
>> poruszających się względem siebie obiektów? Tam nie ma nic na temat ich
>> odległości od siebie, a jak pan może wie oddziaływania grawitacyjne mają
>> określony zasięg i to wcale nie tak wielki, biorąc pod uwagę prędkości
>> rozważane w STW. Transformacje Lorentza wydają się być niezmiennicze w
>> funkcji wzajemnej odległości pomiędzy obiektami, przynajmniej tak
>> twierdził Lorentz i Einstein. Wygląda na to, że nie o to chodzi o czym
>> pan pisze.
>>
> To jakie oddziaływania międzi ciałami ma pokazywać ta waga łazienkowa ?
Ona ma panu pokazać, że pańska masa się nie zmienia, chociaż według STW
powinna, z punktu widzenia obiektów poruszających się we Wszechświecie z v
bliskimi 'c'. Jakie znów oddziaływania? Po co wprowadza pan zamieszanie?
Jeżeli pańska masa się nie zmienia, to nie zmienia się też masa obiektu
podróżującego ze stałą prędkością bliską 'c', chociaż z pańskiego punktu
widzenia wzrasta ona do nieskończoności (według wzorów STW), a to oznacza że
jeżeli tym obiektem jest statek kosmiczny, to może on nadal przyspieszać
używając tej samej ilości energii co wtedy kiedy ruszał z poza naszego
układu Słonecznego. No i nie ma żadnych ograniczeń poza ilościa paliwa.
Pan i tak tego nie zrozumie.
> na ped, energię i masę cząsteczek rozpędzanych do podświetlnych prędkości
Nie mówie o cząsteczkach rozpędzanych zewnętrznym polem w akceleratorach,
tylko o obiekcie, który ma własny napęd.
Cząsteczki go nie mają, więc to jest rozmowa ja o wozie pan o kozie.
>>> bzdura, dokładnie odwrotnych pomiarów potwierdzających słynne E=m c ^2
>>> jest mnóstwo.
>>
>> A co ma z tym wspólnego E=mc^2?
>>
> To że doświadczalnie potwierdzono i zbadano zgodne z tym wzorem
> transformacje energii masy.
Ale co te transformacje mają wspólnego z transformacjami Lorentza i STW?
Panie ja o wozie pan dalej o kozie.
>> pan nie jest przypadkiem byłym milicjantem, TW albo UBekiem?
>>
> Nie, ale coraz mam silniejsze odczucia że ty jesteś pranoikiem :(
To może z WSI, albo z ZOMO bo chyba nie fizykiem.
Pan nie rozumie o czym ja piszę i imputuje, że ja jestem paranoikiem.
Mnie się wobec tego wydaje że jesteś pan debilem.
> > "Bo niby dlaczego komputera nie można używać jako spawarki
> > elektrycznej, skoro i jednym i drugim płynie prąd" ;-)
> Baaaardzo śmieszne...
> Co ma jedno do drugiego.
To, że nie każdy układ w którym występuje zjawisko załamania światła
musi działać jak luneta albo lupa, podobnie jak nie każde urządzenie
korzystające z prądu elektrycznego musi być spawarką lub komputerem.
> Pozwoli pan, że zacytuję Lecha Wałęsę:
> "ja panu mówię święte słowa, a pan moja krowa"
No fakt, poziom obaj reprezentujecie dośc podobny... ;-)
> :) no to leć pan na orbitę i zobacz, że tam widać gołym okiem mniej
> gwiazd niż z Ziemi.
A Ty sam byłeś i widziałeś? ;-)
> Jak jeszcze mogę pana przekonać, skoro nie wierzy pan w to co
> napisane? Proponuję tylko lot w kosmos.
Wystarczy, że podasz odsyłacz do jakichkolwiek wiarygodnych źródeł, w
których opisano te Twoje rewelacje. Ale z cytowaniem źródeł masz jak
widać poważne problemy, więc naprawdę nie spodziewam się jakiejkolwiek
rzeczowej dyskusji z Tobą :)
> Patrzyłeś o zachodzie Słońca między swoimi nogami z głową w dół i wydawało
> ci się takie małe jak w południe?
Jeszcze raz, "jak krowie na granicy": weź sobie zwykłą linijkę z podziałką
milimetrową, wyciągnij rękę z tą linijką na długość ramienia i popatrz na
tarczę Słońca lub Księżyca na tle podziałki na linijce, próbując odczytać
ile "kresek" ta tarcza zajmuje. Powtórz ten sam eksperyment w sytuacji,
kiedy Księżyc znajduje sie wysoko na niebie, a następnie tuż nad
horyzontem. Na własne oczy przekonasz się wtedy, że odczyty na linijce
będą _identyczne_ !
> rozmawiamy o tym co tam widać gołym okiem a nie układem
> soczewek/zwierciadeł, czyli teleskopem.
Przecież sam jeszcze niedawno udowadniałeś, że oko to nic innego jak
właśnie element układu soczewek ;-)
No i co z tego ma wynikać konkretnie?
Bo jakieś pierdoły, które pan pisze mają niby udowodnić mnie i innym, że
atmosfera Ziemi nie działa w pewnym sensie jak soczewka, która w połączeniu
z soczewką oka tworzy układ, przyliżający Słońce o zachodzie bardziej niż w
południe?
Ja o wozie pan o kozie.
>> Pozwoli pan, że zacytuję Lecha Wałęsę:
>> "ja panu mówię święte słowa, a pan moja krowa"
>
> No fakt, poziom obaj reprezentujecie dośc podobny... ;-)
Ale nie w dziedzinie fizyki :)
W końcu to był wasz i nasz prezydent. Skoro miał tak niski poziom trzeba
było głosować na Łukaszenkę tam na Białorusi. On ma podobno wyższy.
>> :) no to leć pan na orbitę i zobacz, że tam widać gołym okiem mniej
>> gwiazd niż z Ziemi.
>
> A Ty sam byłeś i widziałeś? ;-)
Może byłem. Co to pana obchodzi?
>> Jak jeszcze mogę pana przekonać, skoro nie wierzy pan w to co
>> napisane? Proponuję tylko lot w kosmos.
>
> Wystarczy, że podasz odsyłacz do jakichkolwiek wiarygodnych źródeł, w
> których opisano te Twoje rewelacje.
To nie są rewelacje.
Z tym że nie widać tylu gwiazd poza atmosferą to są rzezy oczywiste i często
opisywane.
Tam ma pan jedną soczewkę - oko, to jak pan chce widzieć więcej gwiazd niż
na Ziemi? Teleskop Hubbla na orbicie to układ soczewek.
No ale Słońce, Księżyc, planety przed zachodem wydają się większe, bo działa
układ soczewek
1. soczewka w oku
2. atmosfera
a pan mi każe wstawić linijkę pomiędzy dwie soczewki i próbuje udowadniać że
nie widzę Słońca większego o zachodzie. Panie każdy to widzi, nie tylko ja.
Następny mi tu przychodzi bierze inny układ soczewek - teleobiektyw i mówi
że jak zrobi zdjęcie to ma takie samo Słońce rano, w południe i wieczorem.
Czy to panu - "krowie na granicy" z obserwatorium astronomicznego tak trudno
zrozumieć?
Poza atmosferą gołym okiem nie widać tyle gwiazd, bo mamy tylko jedną
soczewkę
1. soczewka w oku.
Teleskop Hubbla widzi więcej gwiazd, bo to jest układ soczewek, a nie jedna
soczewka oka.
Czy to panu - "krowie na granicy" z obserwatorium astronomicznego tak trudno
zrozumieć?
Bardzo dawno przeczytałem o tym efekcie powiększania Księżyca w
Delcie,
Zaproponowali właśnie taki sposób obserwacji - głową w dół.
Jakiś czas później pojawił się ogromny księżyc
(wieczorem i raczej nie był niebieskawy - był bardzo jasny i biały/
srebrny).
Wykonałem, zgodnie z zaleceniem, manewr
odwracania o 180 stopni, i niestety obraz nie zmniejszał się
(sprawdzałem wielokrotnie i na różne sposoby).
Stawiam na te lokalne soczewki (inwersja, czy inne
zjawiska atmosferyczne), ale to trzeba zmierzyć.
-------
Astronomia jest najbardziej zatruta przez
relatywizm i dlatego nie ma tam z kim gadać
(zwykłej aberracji gwiazd nie potrafią obliczyć,
zmierzyć, czy wyjaśnić; gwiazdy podwójne - podobnie;
a te czarne dziury to już kompletne średniowiecze).
> >> Pozwoli pan, że zacytuję Lecha Wałęsę:
> >> "ja panu mówię święte słowa, a pan moja krowa"
> > No fakt, poziom obaj reprezentujecie dośc podobny... ;-)
> Ale nie w dziedzinie fizyki :)
No fakt, w dziedzinie fizyki on jest od Ciebie zdecydowanie lepszy, bo
przynajmniej na "elektryce" się zna :)
> > A Ty sam byłeś i widziałeś? ;-)
> Może byłem. Co to pana obchodzi?
No cóż, to mnie już ostatecznie upewniło w przekonaniu, że mam do
czynienia z trollem, który najprawdopodobniej odreagowuje tutaj swoje
frustracje związane z nauką fizyki w szkole :) No cóż, nie Ty pierwszy i
zapewne nie ostatni zaśmiecasz tą grupę, ale ja już dłużej "karmić trolla"
nie mam zamiaru :)
Tu nie ma co udowadniać
na Ziemi mamy układ:
1. soczewka oka
2. atmosfera
Pracownik obserwatorium astronomicznego powinien to wiedzieć.
>Bardzo dawno przeczytałem o tym efekcie powiększania Księżyca w
>Delcie,
>Zaproponowali właśnie taki sposób obserwacji - głową w dół.
Dlatego nie czytam już Delty, odkąd skończyłem liceum :)
zdecydowanie gorszy, podejrzewam, ale nie zdawał u mnie egzaminu więc nie
wiem... :-)
>> > A Ty sam byłeś i widziałeś? ;-)
>> Może byłem. Co to pana obchodzi?
>
> No cóż, to mnie już ostatecznie upewniło w przekonaniu, że mam do
> czynienia z trollem, który najprawdopodobniej odreagowuje tutaj swoje
> frustracje związane z nauką fizyki w szkole :) No cóż, nie Ty pierwszy i
> zapewne nie ostatni zaśmiecasz tą grupę, ale ja już dłużej "karmić trolla"
> nie mam zamiaru :)
Co pana upewniło?
W Boga pan wierzy a nie uwierzy pan że człowiek mógł być na orbicie?
MK to zebrane dane z zderzania cząsteczek w akceleratorach + rachunek
prawdopodobieństwa + dodanie paru równań tak aby obliczenia zgadzały się z
danymi doświadczalnymi co tu można obalać?
A czy to wazne z czego wynika ?
Rozpedzamy, rozpedzamy, rozpedzamy, a predkosc sie robi tylko coraz
bardziej przyswietlna.
I to nie jest tylko dogmat, ale tez fakt doswiadczalny ..
J.
Narysowałem. Nie zmieniłem zdania.
Jeśli chodzi o powiększanie Słońca przez atmosferę, proponuję taki
eksperyment:
bierzesz zwykłą linijkę z podziałką milimetrową, im bardziej kontrastowy
nadruk tym lepiej. Wyciągasz linijkę przed siebie, i mierzysz średnicę
tarczy, w zenicie i przy horyzoncie. Oczywiście trzeba zadbać, żeby
odległość oko-linijka była mniej więcej stała. Dzięki temu będziesz wiedział
w jakiej proporcji średnica kątowa tarczy Słońca zwiększa się przed
zachodem.
Można ten eksperyment przeprowadzić nawet bez linijki: szerokość kątowa
kciuka wyciągniętej ręki to około dwa stopnie. Dzięki temu można oszacować
wielkość kątową wielu obiektów, również Słońca i Księżyca. Skoro oba ciała
nad horyzontem są przeszło dwa razy większe niż w zenicie, taka dokładność z
powodzeniem wystarczy.
Jeśli chodzi o soczewkowanie atmosfery: weź lupę i sprawdź w jakiej
odległości od oka powinna się znaleźć, żeby widzieć gwiazdy szczególnie
jasno i wyraźnie.
Czy wystarczy Ci odwagi cywilnej żeby opisać wynik obu doświadczeń?
T. D.
ten pomiar nie ma sensu w środku układu soczewek:
1. soczewka oka
2. atmosfera
to trochę jakbyś sobie wsadził linijkę w środek lornetki i udowadniał, że
ona nie przybliża.
Zaś tam. I mnie zdarzało się robić zdjęcia ludzi na tle Słońca.
Kwestia długości ogniskowej - i dobrej optyki.
T. D.
OK, argument być może słuszny.
W takim razie zróbmy tak:
Weź aparat fotograficzny. Jego konstrukcja jest co do zasady identyczna co
konstrukcja oka: z przodu soczewka skupiająca (gwoli ścisłości układ
soczewek, współdziałający w celu poprawy jakości obrazu - ale w ludzkim oku
jest tak samo), z tyłu matryca światłoczuła, siatkówka, lub błona filmowa -
też na jedno wychodzi.
Zrób dwa zdjęcia np. Księżyca: jedno w zenicie, drugie nad horyzontem.
Porównaj średnice tarcz. Napisz jaki uzyskałeś rezultat.
(Uwaga 1 - nie kieruj aparatu cyfrowego bez ciemnego filtra bezpośrednio na
Słońce - można uszkodzić matrycę. Uwaga 2 - jeśli zamierzasz przeprowadzić
ten eksperyment przy pomocy lustrzanki z teleobiektywem, nie patrz wprost w
Słońce. Nie chciałbym mieć na sumieniu Twoich oczu lub Twojego aparatu).
T. D.
Bardzo dawno przeczytałem o tym efekcie powiększania Księżyca w
Delcie,
Zaproponowali właśnie taki sposób obserwacji - głową w dół.
Jakiś czas później pojawił się ogromny księżyc
(wieczorem i raczej nie był niebieskawy - był bardzo jasny i biały/
srebrny).
Wykonałem, zgodnie z zaleceniem, manewr
odwracania o 180 stopni, i niestety obraz nie zmniejszał się
(sprawdzałem wielokrotnie i na różne sposoby).
---
w ostateczności pozostaje jeszcze porównanie średnicy z palcem wyciągniętej
ręki.
T. D.
W górach Księżyc jest jednakowy przez całą dobę.
Ten efekt pozornego powiększania to jakaś naciągana sprawa,
może marynarze mają takie problemy lub inni permanentni wypatrywacze.
Widzenie zależnie od kierunku?
Nie widzę przyczyn takiego zjawiska
(między nogami również).
Faluje mi to tak:
http://www.rp-photonics.com/img/interference.png
...albo jeszcze inaczej.
Nie wiem czy bawiłeś się kiedyś fotografią otworkową. Najprościej robi się
to tak, że demontuje się obiektyw z aparatu (najlepsza jest lustrzanka),
otwór zakleja się folią aluminiową (oczywiście bez kleju, tylko podwijając i
zagniatając ową folię!), i w środku folii robi się dziurkę, np. szpilką.
Powstaje idealna camera obscura, bez użycia jakiejkolwiek soczewki, więc
można mierzyć średnicę liniową obrazu rzeczywistego już bez żadnych
zakłóceń.
Polecam! Zwłaszcza eksperymentowanie średnicą otworka daje ciekawe wyniki,
ze względu na efekty interferencyjne. Poza tym choć obraz jest odrobinę
nieostry, to głębia ostrości jest nieskończona. Wymarzona sprawa do
fotografowania skomplikowanej architektury od wewnątrz.
T. D.
Tylko po co tak kombinować identyczny efekt daje odpowiednie ustawienie
przysłony w aparacie, które w gruncie rzeczy na tym samym polega.
Jakich doświadczeń, gdzie?! Przecież 'www' wie LEPIEJ.
Żadne eksperymenty nie są mu do niczego potrzebne,
bo on przecież WIE. Doskonale to widać z jego odpowiedzi.
BTW wątpiącym ('www' oczywiście siłą rzeczy się tu nie
zalicza) proponuję inne, też proste doświadczenie, pasujące
do rozważanego zagadnienia. Bez linijki i jakichkolwiek
dodatkowych soczewek. Więcej, nie tylko bez dodatkowych,
ale W OGÓLE bez soczewek. Imię jego: CAMERA OBSCURA.
Bierzemy pudełko po butach, jedną ścianę zastępujemy
kalką techniczną, w przeciwległej robimy dziurkę, celujemy
dziurką w Słońce i ołówkiem zaznaczamy na kalce rozmiar
obrazu. Raz o wschodzie, raz w południe (czyli w czasie
letnim ok 20 minut po trzynastej). Jaki wynik...?
Maciek
>>> Czy w STW znalazł pan coś o wzajemnych oddziaływaniach grawitacyjnych
>>> poruszających się względem siebie obiektów? Tam nie ma nic na temat ich
>>> odległości od siebie, a jak pan może wie oddziaływania grawitacyjne mają
>>> określony zasięg i to wcale nie tak wielki, biorąc pod uwagę prędkości
>>> rozważane w STW. Transformacje Lorentza wydają się być niezmiennicze w
>>> funkcji wzajemnej odległości pomiędzy obiektami, przynajmniej tak
>>> twierdził Lorentz i Einstein. Wygląda na to, że nie o to chodzi o czym
>>> pan pisze.
>>>
>> To jakie oddziaływania międzi ciałami ma pokazywać ta waga łazienkowa ?
>
> Ona ma panu pokazać, że pańska masa się nie zmienia, chociaż według STW
> powinna, z punktu widzenia obiektów poruszających się we Wszechświecie z v
> bliskimi 'c'. Jakie znów oddziaływania? Po co wprowadza pan zamieszanie?
>
Wow co według Ciebie pokazują wskazania twojej wagi ?
> Jeżeli pańska masa się nie zmienia, to nie zmienia się też masa obiektu
> podróżującego ze stałą prędkością bliską 'c', chociaż z pańskiego punktu
> widzenia wzrasta ona do nieskończoności (według wzorów STW), a to oznacza
> że jeżeli tym obiektem jest statek kosmiczny, to może on nadal
> przyspieszać używając tej samej ilości energii co wtedy kiedy ruszał z
> poza naszego układu Słonecznego. No i nie ma żadnych ograniczeń poza
> ilościa paliwa.
>
> Pan i tak tego nie zrozumie.
>
Nie ukończyłem kursów empatii dla paranoików więc nie. Tylko proszę o
wytłumaczenie faktu dlaczego cząstka rozpędzona do podświetlnej prędości
może zamienić się w 2 cząstki podwajając swoją masę kosztem energi ?
>> na ped, energię i masę cząsteczek rozpędzanych do podświetlnych prędkości
>
> Nie mówie o cząsteczkach rozpędzanych zewnętrznym polem w akceleratorach,
> tylko o obiekcie, który ma własny napęd.
>
to faktycznie poważnie ogranicza zbiór hipotez :(
> Cząsteczki go nie mają, więc to jest rozmowa ja o wozie pan o kozie.
>
większość rzeczy na świecie nie ma więc to istotne ograniczenie zakresu
paranoi,
>>>> bzdura, dokładnie odwrotnych pomiarów potwierdzających słynne E=m c ^2
>>>> jest mnóstwo.
>>>
>>> A co ma z tym wspólnego E=mc^2?
>>>
>> To że doświadczalnie potwierdzono i zbadano zgodne z tym wzorem
>> transformacje energii masy.
>
> Ale co te transformacje mają wspólnego z transformacjami Lorentza i STW?
> Panie ja o wozie pan dalej o kozie.
>
hmmmmm, chyba z nich wynikają :)
>>> pan nie jest przypadkiem byłym milicjantem, TW albo UBekiem?
>>>
>> Nie, ale coraz mam silniejsze odczucia że ty jesteś pranoikiem :(
>
> To może z WSI, albo z ZOMO bo chyba nie fizykiem.
> Pan nie rozumie o czym ja piszę i imputuje, że ja jestem paranoikiem.
> Mnie się wobec tego wydaje że jesteś pan debilem.
>
Uffff nie zniósł bym tylko uznania z twojej strony :)
pzdr
olo
Myślisz że twoja bezczelność może pomóc w wyjaśnieniu jakiegoś zjawiska
fizycznego?
>> Ona ma panu pokazać, że pańska masa się nie zmienia, chociaż według STW
>> powinna, z punktu widzenia obiektów poruszających się we Wszechświecie z
>> v bliskimi 'c'. Jakie znów oddziaływania? Po co wprowadza pan
>> zamieszanie?
>>
> Wow co według Ciebie pokazują wskazania twojej wagi ?
Jak wyżej. Masa się nie zmienia.
>> Jeżeli pańska masa się nie zmienia, to nie zmienia się też masa obiektu
>> podróżującego ze stałą prędkością bliską 'c', chociaż z pańskiego punktu
>> widzenia wzrasta ona do nieskończoności (według wzorów STW), a to oznacza
>> że jeżeli tym obiektem jest statek kosmiczny, to może on nadal
>> przyspieszać używając tej samej ilości energii co wtedy kiedy ruszał z
>> poza naszego układu Słonecznego. No i nie ma żadnych ograniczeń poza
>> ilościa paliwa.
>>
>> Pan i tak tego nie zrozumie.
> większość rzeczy na świecie nie ma więc to istotne ograniczenie zakresu
> paranoi,
Większośc rzeczy na świecie nie ma napędu, więc z tego ma wynikać, że obiekt
materialny nie może przekroczyć 'c'?
Pan chyba sobie kpi i na dodatek mnie obraża podając wręcz kretyńskie
pseudodowody.
>> Ale co te transformacje mają wspólnego z transformacjami Lorentza i STW?
>> Panie ja o wozie pan dalej o kozie.
>>
> hmmmmm, chyba z nich wynikają :)
Chyba ryba, czy nie ma grzyba?
E=mc^2 wynika z STW i transformacji Lorentza?
A w którym miejscu i konkretnie z którego wzoru STW?
Po pierwsze nieprawda.
Po drugie dla dodatkowego efektu estetycznego.
T. D.
Też chciałem to zaproponować, ale dla rzetelności chciałem najpierw
sprawdzić sam, np. czy jest to praktycznie wykonalne.
Równoważną alternatywą jest fotografia otworkowa, o której już pisałem w tym
wątku.
T. D.
>>> Ona ma panu pokazać, że pańska masa się nie zmienia, chociaż według STW
>>> powinna, z punktu widzenia obiektów poruszających się we Wszechświecie z
>>> v bliskimi 'c'. Jakie znów oddziaływania? Po co wprowadza pan
>>> zamieszanie?
>>>
>> Wow co według Ciebie pokazują wskazania twojej wagi ?
>
> Jak wyżej. Masa się nie zmienia.
>
uważasz że wagi sprężynowe pokazują masy ?? serio ???
>>> Jeżeli pańska masa się nie zmienia, to nie zmienia się też masa obiektu
>>> podróżującego ze stałą prędkością bliską 'c', chociaż z pańskiego punktu
>>> widzenia wzrasta ona do nieskończoności (według wzorów STW), a to
>>> oznacza że jeżeli tym obiektem jest statek kosmiczny, to może on nadal
>>> przyspieszać używając tej samej ilości energii co wtedy kiedy ruszał z
>>> poza naszego układu Słonecznego. No i nie ma żadnych ograniczeń poza
>>> ilościa paliwa.
>>>
>>> Pan i tak tego nie zrozumie.
>
>> większość rzeczy na świecie nie ma więc to istotne ograniczenie zakresu
>> paranoi,
>
> Większośc rzeczy na świecie nie ma napędu, więc z tego ma wynikać, że
> obiekt materialny nie może przekroczyć 'c'?
> Pan chyba sobie kpi i na dodatek mnie obraża podając wręcz kretyńskie
> pseudodowody.
>
eeeeeeee tam bawię się doskonale :)
>>> Ale co te transformacje mają wspólnego z transformacjami Lorentza i STW?
>>> Panie ja o wozie pan dalej o kozie.
>>>
>> hmmmmm, chyba z nich wynikają :)
>
> Chyba ryba, czy nie ma grzyba?
> E=mc^2 wynika z STW i transformacji Lorentza?
> A w którym miejscu i konkretnie z którego wzoru STW?
>
Jedno ze sposobów wynikań możesz zobaczyć w swoim ulubionym
http://www.mimuw.edu.pl/delta/artykuly/delta0605/einstein.pdf
Chyba mam już pewność twojej paranoi. Powołujesz się na nigdzie nie
publikowane materiały CERN, NASA, piszesz o swoich naukowych osiągnięciach
które również rozumiem że ze względu na ich tajność i rangę nie są nigdzie
publikowane. Więcej myślę że nawet twoja matura jest objęta klauzulą
poufności. Jeszcze raz nieśmiało zasugeruję FUT p.m.p.
pzdr
olo
> A według jakich wzorów chce pan liczyć i co bo mam wrażenie że pan nie za
> bardzo wie.
> Wzory
> Wzory
> Wzory
> ale jakie?
Miałem już nie pisać, ale...
Skoro atmosfera to soczewka to:
Jaka jest ogniskowa atmosfery?
Jaka jest wypadkowa ogniskowej oka + atmosfery?
Gdzie aberracje chromatyczne?
To że Księzyc przy horyzyncie wydaje się mniejszy - wydaje się, bo
"mierząc" go linijka jest taki sam jak w zenicie - może być spowodowane
tym, że w zenicie brakuje punktu odniesienia w postaci bloków, drzew itp.
No i ja ostatecznie EOT w tym temacie.
--
=========== P O Z D R A W I A M ============
+-+-+-+-+-+-+------------------------------+
|H|a|r|n|a|S| http://www.urbanowicz.net.pl |
+-+-+-+-+-+-+------------------------------+
Ok ... wytłumacz czym to się różni, chętnie się dowiem.
Może inaczej: im węższa przesłona, tym większa głębia ostrości - do tego
stopnia, że w pewnym momencie soczewka staje się zbędna. ;)
Narysuj sobie obie sytuacje, i zastanów się nad rozmiarami obrazu punktowego
źródła światła położonego na osi optycznej przy różnych konfiguracjach.
T. D.
Słuchaj człowieku ani z ciebie psychiatra ani fizyk.
Gdzie w tym materiale, który polecasz jest napisane, że E=m*c^2 wyprowadzane
jest z wzorów STW czy wzorów transformacji Lorentza. Dlaczego na siłę chcesz
ludziom coś wmówić coś udowodnić co nie jest prawdą, o czym nie masz
pojęcia?
Ja nie neguję tego wzoru E=mc^2 w żadnym miejscu i nie wiem w ogóle po co
ten wzór się tu pojawił w tych dyskusjach, bo ma guzik wspólnego z tym o
czym pisałem.
Przestań się ośmieszać, bo nie masz pojęcia o czym ja piszę i z czego
wynikają wzory, które chcesz na siłę stosować do układów do których one nie
pasują.
Jeśli chcesz być fizykiem w przyszłości to nie wciskaj mi kitu.
Psychiatra z ciebie już na pewno nie będzie.
> Powołujesz się na nigdzie nie publikowane materiały CERN, NASA
Ależ one są opublikowane tylko ty nie umiesz szukać.
a w czym masz skalę?
w kg czy kG a może ty masz wagę łazienkową wyskalowana w Niutonach?
reh reh reh...
Potrzebujesz więcej paliwa do przyspieszania kiedy rozpędzisz cząstki w
akceleratorze i z ich punktu widzenia, kiedy juz przestaną być
przyspieszane, twoja masa wzrośnie do nieskończoności czy nie?
Jeśli nie to ja mam rację...
> czy wzorów transformacji Lorentza. Dlaczego na siłę chcesz ludziom coś
> wmówić coś udowodnić co nie jest prawdą, o czym nie masz pojęcia?
>
> Ja nie neguję tego wzoru E=mc^2 w żadnym miejscu i nie wiem w ogóle po co
> ten wzór się tu pojawił w tych dyskusjach, bo ma guzik wspólnego z tym o
> czym pisałem.
>
> Przestań się ośmieszać, bo nie masz pojęcia o czym ja piszę i z czego
> wynikają wzory, które chcesz na siłę stosować do układów do których one
> nie pasują.
>
> Jeśli chcesz być fizykiem w przyszłości to nie wciskaj mi kitu.
> Psychiatra z ciebie już na pewno nie będzie.
>
>> Powołujesz się na nigdzie nie publikowane materiały CERN, NASA
>
> Ależ one są opublikowane tylko ty nie umiesz szukać.
>
tak w tym samym miejscu gdzie twoje artykuły naukowe, a jak chcesz ich
używać to je znajdź i wskaż jak nie to papatki trolu
olo
Oblicz sobie. Ja nie mam czasu :)
> Gdzie aberracje chromatyczne?
A jednak...
> To że Księzyc przy horyzyncie wydaje się mniejszy - wydaje się, bo
> "mierząc" go linijka jest taki sam jak w zenicie - może być spowodowane
> tym, że w zenicie brakuje punktu odniesienia w postaci bloków, drzew itp.
Nie
Ze tak sie wtrace... to akurat zostalo wielokrotnie potwierdzone
doswiadczalnie
ze przy zblizaniu sie do "c" mechanika klasyczna przestaje obowiazywac...
wiec nie wiem o czym mowa, nie ma sensu wiecej karmic tego trola...
Nie potrzebnie to pisales, jakby oslepl to by wkoncu przestal tu glowe
zawracac....
no to papatki
Skonczyles liceum? trudno w to uwierzyc...
Chociaz z trudem mi to przychodzi, ale kiedys mnie uczono zeby pomagac
innym,
wiec sie troszke wysililem i znalazlem adres dobrej kliniki psychiatrycznej:
http://www.ipin.edu.pl/0303.htm
Lecza tam psychozy schizoafektywne, wiec moze jeszcze jest mozliwosci
uratowania ciebie, choc mysle ze to i tak bedzie trudne nawet dla calego
sztabu
psychiatrow, ale jakby nie bylo, zycze powodzenia!
Tak popieram haslo : "trole na orbite!"